Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Agnieszka Franków-Żelazny,, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Agnieszka Franków-Żelazny,, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2020

Agnieszka Franków-Żelazny o twórczej izolacji na czas pandemii /wywiad/

Z Agnieszką Franków-Żelazny - Dyrektorką Artystyczną Chóru NFM - rozmawiamy o wydarzeniach, które pochłonęła pandemia, ale także o pożytkach płynących z izolacji i planach na najbliższy sezon muzyczny.

Agnieszka Franków-Żelazny, Mazurkiewicz Foto
Barbara Lekarczyk-Cisek: Narodowe Forum Muzyki zostało ponownie otwarte, choć w ograniczonym stopniu, z czego bardzo się cieszymy. Ciekawa jestem Pani refleksji na temat kilkumiesięcznego zawieszenia działalności i izolacji spowodowanej epidemią. Trudno było? Co przepadło całkowicie, co przetrwało?

Agnieszka Franków-Żelazny: Może to się wydawać zaskakujące, ale początek kwarantanny nie był dla mnie aż tak szokujący, pomimo że tak wiele ominęło nas jako zespół. Chór NFM-u miał jechać na pierwsze swoje azjatyckie  tournée  do Japonii, w maju miał wystąpić podczas Klarafestival w Brukseli z pięknym repertuarem „Dzwonów” Rachmaninowa oraz „Totus Tuus” Mikołaja Henryka Góreckiego. Przepadło wiele koncertów, także organizowanych w ramach współpracy z Filharmonią Opolską czy Zielonogórską. Nie wykonaliśmy przepięknego „Eliasza” Mendelssohna Bartholdy`ego w interpretacji Giancarlo Guerrero, w którym to koncercie, obok Orkiestry i Chóru NFM, miało wystąpić 160 chórzystów Chórów Śpiewającej Polski. Pandemia pokrzyżowała także moje osobiste plany, np. poprowadzenia kursu dyrygenckiego w Wileńskiej Akademii Muzycznej, a także pracy jurora w konkursie chórów w Tallinie. Najbardziej jednak ubolewam nad tym, że nie wykonaliśmy „Siedmiu bram Jerozolimy” Krzysztofa Pendereckiego, który miał być we Wrocławiu obecny, ale zmarł wkrótce po planowanym koncercie. Nawet jeśli koncert się w przyszłości odbędzie, to już bez udziału Profesora… Jestem pewna, że byłby przeszczęśliwy słysząc nasze wykonanie – po raz pierwszy w sali Narodowego Forum Muzyki. Wszyscyśmy się na to cieszyli…

Mimo wszystko zachowała Pani dystans do pandemicznej izolacji.

Tak, bo w przeszłości spotkało mnie coś podobnego, może nawet było to trudniejsze doświadczenie. W 2014 roku nagle dowiedziałam się, że muszę przejść operację wycięcia nowotworu serca. W rezultacie moje kilkumiesięczne plany artystyczne, dosłownie z dnia na dzień, stały się nieaktualne. Myślę, że wstrząs, jaki wtedy przeżyłam, przygotował mnie i zahartował na podobne wydarzenia. Toteż i tę sytuację potraktowałam z dystansem i pokorą – jako kompletnie ode mnie niezależną. Nie zmienia to faktu, że dla nas, artystów, była ona bardzo trudna, tym bardziej, że nie mogliśmy się w żaden sposób do niej przygotować. Z pomocą przyszedł nam Internet. Teraz jesteśmy bogatsi o to doświadczenie i jestem przekonana, że mądrze z niego korzystając, będziemy dużo lepiej radzić sobie w nowej rzeczywistości poizolacyjnej, która, jestem pewna, będzie wyglądać inaczej.

Agnieszka Franków-Żelazny, Mazurkiewicz Foto

Czas pandemii okazał się także czasem eksperymentów…

Tak, początkowo poruszaliśmy się po omacku, usiłując wypracować nowe formy funkcjonowania, które dałyby nam namiastkę kontaktu z publicznością i minimalne poczucie sprawczości, a także szansę na wykorzystanie kreatywności wielu osób. Stąd wzięły się pomysły na wirtualne chóry oraz filmiki kręcone w domach.


Artyści po raz pierwszy wpuścili nas wówczas do swoich domów.

To jest coś, co uważam za niezwykle wartościowe. Sądzę, że wcześniej niewielu artystów pomyślałoby o tym, aby pokazać siebie od prywatnej strony. To niesamowite! Pamiętam, że gdy rozpoczynałam pracę w Filharmonii Wrocławskiej, Agnieszka Frei przygotowała kampanię reklamową, w której pokazywano naszą instytucję przez pryzmat tworzących ją artystów: z instrumentami albo i bez, w zabawnych pozach... Próbowano wówczas „zdjąć muzyków z piedestału” i zbliżyć do melomana. Obecnie jednak to poszło o wiele dalej. Bez tej przymusowej izolacji chyba byśmy się nie odważyli. Artyści zapraszający melomanów do swoich domów, do rodzin – to według mnie niezwykle wartościowe zjawisko.

Poza tym na skutek doświadczenia izolacji wszyscy artyści, przypomnieli sobie, a może niektórzy dopiero uświadomili, jak ważnym członkiem zespołu jest słuchacz, jak istotną część dzieła stanowi publiczność. Sądzę, że podobnie jest ze słuchaczami, którzy mieli okazję przekonać się, że nawet najpiękniejszego koncertu, obejrzanego przed monitorem telewizora czy komputera lub wysłuchanego dzięki transmisji online, nie da się porównać z obiorem muzyki na żywo, w gronie osób podobnie współodczuwających.

Co więcej, artyści pokazali się nam nie tylko jako muzycy. To było wzruszające i piękne, że nie bali się odsłonić. Czuło się w tym prawdę.

To jest wartość dodana tej sytuacji: artysta znany nam ze sceny czy estrady okazuje się takim samym człowiekiem jak my – z podobnymi problemami i radościami.

A może to niedobrze, że dał się zdjąć w wysokiego piedestału elitarnej sztuki..?

Chyba nie. To przecież nie zmienia jego kompetencji, a być może niektórym melomanom doda odwagi do wybrania się na takie koncerty, które dotychczas były poza jego zasięgiem. Co więcej, zauważyłam także wysyp nowych talentów. Ludzie odizolowani od innych zaczęli tworzyć albo ujawniać się z tym, że tworzą w różnych dziedzinach. To bardzo ważne, bo żyjemy w społeczeństwie zakompleksionym, zbytnio samokrytycznym. Boimy się pokazać coś, co nie jest doskonałe. Ubolewam np. nad systemem edukacji ogólnej, który rzadko daje uczniowi możliwość udoskonalenia się. To jest raczej system polegający na sprawdzaniu poziomu wiedzy. Brakuje informacji, nad czym pojedynczy uczeń powinien popracować, aby móc się rozwijać w danym zakresie wiedzy. Otrzymuje stopień ze sprawdzianu i przechodzi do następnego działu. Tymczasem podczas pandemii coś się przełamało – ludzie dali sobie prawo do bycia niedoskonałymi, do popełnianie błędów. Błąd przecież jest piękną sytuacją, w której – jeśli wiemy, na czym polega – możemy się dalej rozwijać. Błąd jest najlepszą lekcją!

Ważne okazało się także i to, że niektórzy członkowie Chóru NFM objawili swoje nieznane dotąd talenty: ktoś okazał się kompozytorem, ktoś inny sprawnie montował filmy, jeszcze inny pisał teksty. W ten sposób powstały utwory – muzyczne miniaturki. Krzyś Domański stworzył najpierw scenę domową „Ach, człeku, zostań w domu!”, a potem powstała piosenka na Dzień Dziecka, którą mogliśmy wykonać rodzinnie w naszych domach z naszymi pociechami. Okazało się, że izolację wykorzystaliśmy twórczo i nie był to czas utracony.

Agnieszka Franków-Żelazny, fot. z archiwum artystki
Sytuacja podlega zmianom – Narodowe Forum Muzyki otworzyło podwoje, dzięki czemu przed wakacjami można – na specjalnych warunkach – posłuchać koncertów na żywo. Jakie są dalsze plany?

Rzeczywiście, zaczyna się coś dziać, ale planujemy koncerty na tydzień – dwa. 12 czerwca Chór NFM wykonał „Magnificat” Vivaldiego z towarzyszeniem Wrocławskiej Orkiestry Barokowej i solistów. Planujemy powrót w nowym sezonie, ale trzeba będzie być ostrożnym z dużymi formami, a postawić raczej na kameralne wykonania. Poza tymi już dawno zaplanowanymi na sezon 2020/2021, chcielibyśmy powrócić do wybranych koncertów, które się nie odbyły, bo są to niezwykle wartościowe wydarzenia. Należy do nich „Siedem bram Jerozolimy” Krzysztofa Pendereckiego, nagranie kolejnej płyty z Paulem McCreeshem. „Eliasz” Mendehlssohna-Bartoldy`ego. Byliśmy bardzo ciekawi interpretacji Giancarlo Guerrero, z jego energią i temperamentem. Miejmy nadzieję, że uda nam się zaprezentować publiczności te koncerty. Filharmonia Opolska ponawia zaproszenie na wspólne nagranie IX Symfonii Ludwiga van Beethovena. Mamy też w planach koncerty a cappella Chóru NFM z wieloma dyrygentami gościnnymi.

Oby się to wszystko bez przeszkód udało. Dziękuję za rozmowę.

czwartek, 21 maja 2026

Co zobaczymy i usłyszymy w Operze Wrocławskiej w nowym sezonie artystycznym?

20 maja podczas konferencji prasowej zapoznano dziennikarzy z programem sezonu artystycznego 2026/2027. Wznowiony zostanie Festiwal Oper Współczesnych, a wśród premier m. in. "Rogoletto" Giuseppe Verdiego w reżyserii Michała Znanieckiego, "Polskie wesele" Józefa Beera w reżyserii Pawła Miśkiewicza, balet na podst. "Folwarku zwierzęcego" w choreografii Małgorzaty DzierżonPonadto koncerty, m. in. Winterreise Franza Schuberta w  przekładzie Krzysztofa Gosztyły oraz w wykonaniu Tomasza Koniecznego, a dzieło Johannesa Brahmsa Ein Deutsches Requiem poprowadzi Dyrektor Opery – Agnieszka Franków-Żelazny. 

Od prawej: Agnieszka Franków-Żelazny (dyrektorka Opery Wrocławskiej, 
Aleksandra Szymańska (Dział Edukacji), Anna Grabowska-Borys (kierowniczka Chóru Opery Wr.),
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wznowienie Festiwalu Opery Współczesnej

Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektorka Opery Wrocławskiej, rozpoczęła swoje wystąpienie od ekscytującej informacji: powraca Festiwal Opery Współczesnej. W tym roku odbędzie się po raz szósty, w dniach od 5. do 26. września 2026. Wśród zaprezentowanych spektakli znajdą się dwie prapremiery, zamówione przez instytucję. Festiwal rozpocznie premierowy spektakl skomponowany przez Michała Ziółkowskiego: "GenOm", który wyreżyseruje Max Nowak, a orkiestrę poprowadzi Agnieszka Franków-Żelazny. Jak zapowiedział kompozytor, to spektakl będący rozważaniem nad tym, jak życie przeplata się ze sztuką, a w szczególności z muzyką. Mówi o tym, że muzykę mamy w genach. 

Drugim spektaklem zamówionym przez Operę Wrocławską, zaprezentowanym w ramach festiwalu, będzie "Igranie z potworami", którego pomysłodawcą i autorem muzyki jest Mateusz Ryczek, libretto napisała Justyna Skoczek, reżyserką – Marty Streker, zaś orkiestrę poprowadzi Rafał Kaczmarczyk. Jak zapowiedział kompozytor, jest to spektakl mówiący o relacjach w rodzinie i problemach, jakie przeżywają dzieci, gdy ojciec przebywa w wirtualnym świecie, zamiast poświęcić czas dzieciom.

W ramach festiwalu zobaczymy także nowy, czwarty już spektakl baletowy z cyklu "Żywioły. Wieczór choreografów", który powstaje we współpracy w wrocławską Akademią Muzyczną.

Premiery sezonu

Poza już wymienionymi, w grudniu odbędzie się premiera "Rogoletto" Giuseppe Verdiego w reżyserii Michała Znanieckiego, wybitnego reżysera operowego, którego inscenizacje często goszczą na deskach Opery Wrocławskiej. Dość wspomnieć 'Czarodziejski flet" W. A. Mozarta, "Don Carlosa" G. Verdiego czy "Włoszkę w Algierze" Gioacchino Rossiniego. Wystąpi orkiestra pod kierownictwem muzycznym Miriana Khukhunaishvili. W tytułowej roli usłyszymy wybitnego barytona Artura Rucińskiego, zaś w partii czarnego charakteru Sparafucile – Rafał Siwek (bas), nasz ulubiony szlachetny Don Quichotte, obaj śpiewacy robią oszałamiającą karierę w świecie.

W grudniu odbędzie się także "Bal u Mozarta" z muzyką Wolfganga Amadeusza – gala sylwestrowo-noworoczna, którą wyreżyseruje Paweł Miśkiewicz. Będzie to operowy debiut tego artysty, mającego w swoim dorobku wiele spektakli teatralnych, m. in. "Idiotę" F. Dostojewskiego, Śniadanie u Tiffany'ego" Trumana Capote, "Wiśniowy sad" Antoniego Czechowa czy "Przypadek Klary" Dei Loher.  

Kolejną premierą będzie "Polskie wesele" Józefa Beera -  słynna operetka łącząca cechy opery i musicalu, trzyaktowe dzieło stworzone przez polskiego kompozytora pochodzenia żydowskiego. Prapremiera odbyła się w Zurychu w 1937 roku. Dziś utwór ten jest uznawany za wybitny, a jego muzyka w luźny sposób łączy folklor, elementy romantyczne i swingujące rytmy. W 1937 roku spektakl odnosił ogromne sukcesy, ale po wybuchu II wojny światowej twórcy dzieła (pochodzenia żydowskiego) musieli ratować się ucieczką, a operetka trafiła na wiele lat w zapomnienie. Przez dekady nie była wystawiana w Polsce. Po latach utwór doczekał się oficjalnych inscenizacji w Europie (m.in. w Grazu czy Wiedniu) oraz w Polsce, w ramach Baltic Opera Festival. Spektakl wyreżyseruje również Paweł Miśkiewicz, a orkiestrę poprowadzi maestro Łukasz Borowicz.

Zaplanowano także premierę baletową: "Folwark zwierzęcy" na podst. powieści George’a Orwella, z muzyką Aleksandry Chmielewskiej i w choreografii Małgorzaty Dzierżon. Jest to kolejne zamówienie Opery Wrocławskiej.

Spektakle repertuarowe

Spośród spektakli repertuarowych w nowym sezonie artystycznym powrócą: "Carmen" G. Bizeta w reż. Marii Sartovej, "Salome" Richarda Straussa w reżyserii Mariusza Trelińskiego, "Sen nocy letniej" z muzyką Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego, "Opowieści Hoffmanna" Jacquesa Offenbacha –. spektakl w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego – mroczna opowieść o nieszczęśliwych miłościach poety, który w poszukiwaniu ideału wplątuje się w rozmaite intrygi. Ponadto powrócą "Poławiacze pereł"  Georges'a Bizeta – liryczna opera w 3 aktach, ceniona za barwną realizację Waldemara Zawodzińskiego i piękną muzykę. Zobaczymy też "Don Quichotte`a" Jules'a Masseneta, w reżyserii Marka Wiessa-Grzesińskiego i z wybitną rolą Rafała Siwka. Ponadto "Toscę" Giacomo Pucciniego w reżyserii Michaela Gielety, "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki w reżyserii Bruna Berger-Gorskiego, niezwykle lubianego "Skrzypka na dachu" Jerry;ego Bocka w reżyserii Marka Weissa, piękny balet "Frida" Petera Salema w choreografii Annabelle Lopez Ochoi, "Madama Butterfly" Giacomo Pucciniego w reżyserii Giancarlo del Monaco... A dla dzieci: "Pchła Szachrajka" Macieja Małeckiego w reż. Anny Seniuk czy "Opowieść wigilijną" w choreografii Youriego Vamosa.

Koncerty

W Operze Wrocławskiej będzie także można posłuchać koncertów. I tak 13 września będzie miał miejsce wyjątkowy koncert, a mianowicie "Podróż zimowa", podczas którego usłyszymy cykl pieśni Winterreise Franza Schuberta w znakomitym polskim przekładzie Krzysztofa Gosztyły oraz w wykonaniu Tomasza Koniecznego, któremu towarzyszył będzie na fortepianie Lech Napierała. Będzie także obecny Krzysztof Gosztyła, który – jak stwierdził śpiewak – pracował nad przekładem 8 lat. Tomasz Konieczny stale współpracuje z Operą Wrocławską jako dyrektor castingu. Do jego kluczowych zadań należy wyszukiwanie talentów, przesłuchania oraz dbanie o to, by każda rola była obsadzona przez artystów gwarantujących najwyższy światowy poziom wykonawczy. Jednocześnie sam artysta robi spektakularną karierę, występując m. in. w nowojorskiej Metropolitan, toteż swoją wypowiedź nagrał na wideo i odtworzono ją podczas konferencji. 

6 i 7 listopada w Operze Wrocławskiej zostanie wykonane monumentalne dzieło Johannesa Brahmsa Ein Deutsches Requiem, które poprowadzi Dyrektor Opery – Agnieszka Franków-Żelazny.

Ponadto będzie realizowany cykl koncertów kameralnych w foyer teatru, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem melomanów.,

Oferta edukacyjna


Ponadto warto zapoznać się z bogatą i różnorodną ofertą edukacyjny Opery Wrocławskiej, adresowaną do wszystkich grup wiekowych: od niemowląt po seniorów, dla osób pojedynczych i dla grup. Można będzie także uczestniczyć w próbach otwartych.
Są to warsztaty muzyczne, koncerty edukacyjne i cotygodniowe zajęcia, na których dzieci mogą rozwijać swoje umiejętności taneczne (Studio Baletowe) oraz ogólnorozwojowe i wokalne (Uwerturka i Chór Dziecięcy). Z kolei młodzież i dorośli będą mogli pracować nad  sprawnością fizyczną ciała (zajęcia pn. Body Ballet) oraz doskonalić pasje i  talenty taneczne (Taniec klasyczny i Taniec współczesny).

Sprzedaż biletów na koncerty i spektakle repertuarowe rusza 25 czerwca 2026 r., zaś sprzedaż biletów na zajęcia z oferty EduOpery rozpocznie się 1 czerwca 2027 r.


czwartek, 30 stycznia 2025

Nowa dyrekcja i plany repertuarowe Opery Wrocławskiej

Od 1 stycznia 2025 r. funkcję dyrektora Opery Wrocławskiej sprawuje Agnieszka Franków-Żelazny, zaś wicedyrektora – Izabela Piekielnik. Nowa dyrektorka zaprosiła do współpracy dwie wybitne postaci świata muzyki: Tomasza Koniecznego oraz Miriana Khukhunaishvili. W obecnym sezonie zobaczymy dwie premiery: "Don Carlo" G. Verdiego w reż. Michała Znanieckiego oraz balet "Frida" z muzyką Petera Salema i w choreografii Annabelle Lopez Ochoa.

 Izabela Piekielnik, Agnieszka Franków-Żelazny,
Tomasz Konieczny, fot. Wojciech Palacz

Podczas konferencji prasowej 28 stycznia 2025 została przedstawiona nowa dyrekcja teatru oraz nakreślono kierunek, w którym Opera Wrocławska będzie podążać. Jak zaznaczyła dyrektor – na szczegółowe omówienie planów przyjdzie jeszcze czas, lecz już dziś zaproszono na dwie premiery trwającego sezonu – "Don Carlo" Giuseppe Verdiego w reżyserii Michała Znanieckiego (24 maja 2025) oraz balet "Frida" z muzyką Petera Salema i w choreografii Annabelle Lopez Ochoa (7 czerwca 2025). Dyrektor Agnieszka Franków-Żelazny zapowiedziała również, że pierwszą premierą sezonu artystycznego 2025/2026 będzie "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki (12 września 2025). 

"Strasznym dworem" chcemy nawiązać do wydarzenia, które miało miejsce 80 lat temu – 8 września 1945 r. w murach podnoszącego się Teatru Miejskiego zabrzmiała "Halka" Stanisława Moniuszki. Treść libretta "Strasznego dworu" bardzo dobrze pasuje do sytuacji, jaką zastali przyjeżdzający do Wrocławia, swojego nowego-starego domu, nowi mieszkańcy – wyjaśniła podczas konferencji prasowej dyrektor Agnieszka Franków-Żelazny. 

Funkcję dyrektora castingu Opery Wrocławskiej objął Tomasz Koniecznysolista bas-baryton, aktor i reżyser. Do jego obowiązków będzie należał m.in. dobór obsad do spektakli oraz współpraca przy ustalaniu składu zespołów kreatywnych produkcji Opery Wrocławskiej. Nowy dyrektor castingu zapowiada:

Moja funkcja dyrektora castingu jest funkcją doradczą. Będę doradzał pani dyrektor w sprawach z zakresu repertuaru i jakości wykonania artystycznego. Będziemy również starali się pielęgnować zespół, który już w Operze Wrocławskiej istnieje. (…) Teatr jest w dobrych rękach.

Mirian Khukhunaishvili, fot. Wojciech Palacz

Począwszy od sezonu artystycznego 2025/2026 kierownikiem muzycznym Opery Wrocławskiej zostanie gruziński dyrygent młodego pokolenia Mirian Khukhunaishvili. Podczas spotkania z dziennikarzami artysta przywitał się tymi oto słowami:

Jestem ogromnie zaszczycony, że mogę objąć stanowisko kierownika muzycznego Opery Wrocławskiej. Moim zadaniem będzie nie tylko kontynuowanie tradycji wspaniałych spektakli, ale również wprowadzanie nowych pomysłów i wspieranie młodych talentów, a także odkrywanie nowych kierunków w muzyce. Wspólnie z zespołem będziemy pracować, by osiągnąć jak najlepszy poziom artystyczny.

Miriana Khukhunaishvili będzie można zobaczyć jeszcze w tym sezonie  – w kwietniu poprowadzi balet Requiem d-moll oraz czerwcowy koncert Święta Muzyki. 

informacja prasowa


środa, 22 września 2021

O magnum mysterium - pożegnalny koncert Agnieszki Franków-Żelazny /zapowiedź/

Ten szczególny wieczór na pewno będzie wyjątkowo nastrojowy, a to za sprawą programu koncertu pożegnalnego. 30 września o 19.00 na estradzie Narodowego Forum Muzyki wystąpi dobrze znany wrocławskiej publiczności Chór NFM, kierowany po raz ostatni przez Agnieszkę Franków-Żelazny.

Agnieszka Franków-Żelazny, fot. Łukasz Rajchert/NFM

Na repertuar koncertu składają się dzieła bardzo bliskie dyrygentce i wielokrotnie już wykonywane przez chór NFM podczas piętnastoletniej pracy pod jej kierownictwem. Część z nich – jak Ubi Caritas Pawła Łukaszewskiego, Chwali, dusze moja, Gospoda Romualda Twardowskiego, Beatus vir Miłosza Bembinowa czy De profundis Marcina Łukaszewskiego, będące współczesną polską twórczością chóralną do tekstów biblijnych psalmów – została zarejestrowana na płytach Chóru NFM De Profundis (2016) oraz Ubi Caritas (2018).

Początkowy utwór, O magnum mysterium hiszpańskiego lekarza a zarazem kompozytora muzyki chóralnej, zwraca uwagę połączeniem medytacyjnego charakteru z iście hiszpańską, opromienioną słońcem radością. Jest to responsorium należące do najwcześniejszych godzin kanonicznych (matutinum). Tekst utworu odnosi się do Bożego Narodzenia. Swoją kompozycję Javier Busto rozpoczyna od pokornej medytacji, kontemplacji Tajemnicy, a kończy radosnym, mistycznym Alleluja.

Za główny punkt programu wypada uznać trzy motety chóralne a cappella: O Magnum Mysterium Francisa Poulenca – utwór utrzymany w charakterystycznym dla francuskiego twórcy eklektycznym stylu a napisany do responsorium z liturgii Bożego Narodzenia – skomponowany dla ewangelickiej katedry w Berlinie Denn er hat seinen Engeln befohlen na ośmiogłosowy chór autorstwa Feliksa Mendelssohna oraz graduał Os justi meditabitur sapientiam, będący kompozycją Antona Brucknera.

Wieczór zakończy powstały specjalnie na zamówienie NFM utwór Jana Krutula do tekstu z biblijnej Pieśni nad Pieśniami. Autor w swoim opracowaniu słów ,,Oczarowałaś me serce, siostro ma, oblubienico” wykorzystuje w skrajnych częściach utworu żywe, skoczne rytmy, za sprawą których wyrażane w pieśni uczucie nabiera innego kolorytu niż w ujęciu lirycznym.

Wykonawcy:

Agnieszka Franków-Żelazny – dyrygent

Katarzyna Neugebauer-Jastrzębska – fortepian

Bartłomiej Pająk – instrumenty perkusyjne

Chór NFM 

Program:

Koncert pożegnalny Agnieszki Franków-Żelazny

F. Poulenc O magnum mysterium z cyklu Quatre motets pour le temps de Noël  

J. Busto O magnum mysterium

P. Łukaszewski Ubi caritas 

P. Czesnokow Zastupnice usierdnaja

R. Twardowski Chwali, dusze moja, Gospoda

M Bembinow Beatus vir…

M. Łukaszewski De profundis (solo: Natalia Kiczyńska – sopran)

A. Bruckner Os justi WAB 30

F. Mendelssohn Bartholdy Denn er hat seinen Engeln befohlen über dir MWV B 53

J. Krutul Vulnerasti cor meum

C. Debussy Dieu! qu’il la fait bon regarder ze zbioru Trois chansons de Charles d’Orleans

J. Sykulski Stoi lód na Prośnie (solo: Aleksandra Sosna – alt)

M. Raczyński Chciałbym zaśpiewać ci

G. Fauré Madrigal op. 35

informacja prasowa

czwartek, 24 kwietnia 2025

BBC Music Magazine Award 2025 w kategorii Choral Music za album "Sen Gerontiusa" Edwarda Elgara dla Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego

Z radością informujemy, że Polski Narodowy Chór Młodzieżowy, prowadzony przez Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego i przygotowany przez Agnieszkę Franków-Żelazny, wspólnie z Gabrieli Consort & Players, Gabrieli Roar oraz solistami Anną Stéphany, Nickym Spencem i Andrew Fosterem-Williamsem pod kierownictwem Paula McCreesha nagrodzono BBC Music Magazine Award 2025 w kategorii Choral Music za album Sen Gerontiusa Edwarda Elgara.

BBC Music Magazine Award 2025, fot. ze strony Polskiego Narodowego
Chóru Młodzieżowego na FB

To wyjątkowe wyróżnienie dołącza do imponującej listy nagród, które ta płyta już zdobyła:

Gramophone Classical Music Award 2024 w kategorii chóralnej,

Presto Music Awards 2024 w kategorii 10 najlepszych nagrań muzyki klasycznej,

Limelight Magazine 2024 w kategorii Nagranie wokalne roku,

Gramophone – wybór redakcji: maj 2024 w kategorii Najlepsze nowe nagrania muzyki klasycznej 2024 roku,

BBC Music Magazine: lipiec 2024 w kategorii Nagranie miesiąca.

Serdecznie gratulujemy laureatom!


"Sen Gerontiusa" (ang. "The Dream of Gerontius") to oratorium (opus 38) Edwarda Elgara, napisane do libretta kardynała Johna Henry'ego Newmana. Oratorium opowiada o podróży duszy pobożnego Gerontiusa ze świata żywych przed oblicze Boga. Jest to w dwa części podzielone dzieło, które odwołuje się do tematyki religijnej i katolickiej.


Agnieszka Franków-Żelazny  

Agnieszka Franków-Żelazny

Jedna z najbardziej uznanych dyrygentek chóralnych w Polsce i Europie, profesor sztuk muzycznych, pedagog (Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego), wokalistka, menadżerka kultury. W swoim dorobku ma ponad dwadzieścia nagrań płytowych oraz ponad siedemdziesiąt nagród indywidualnych i zespołowych, w tym honorowe odznaczenie „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (2008), Nagrodę „Iuvenes Wratislaviae” Polskiej Akademii Nauk (2012), brązowy i srebrny medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis” (2014, 2022), a także nagrody Fryderyk (2017, 2019, 2024). W 2018 roku projekt Akademia Chóralna, nad którym sprawowała pieczę programową, otrzymał nominację do nagrody Koryfeusz Muzyki Polskiej.

W latach 2000–2014 prowadziła założony przez siebie Chór Medici Cantantes Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Przez piętnaście lat (2006–2021) była dyrektor artystyczną Chóru NFM. Jest pomysłodawczynią i dyrektor artystyczną ogólnopolskiego projektu edukacyjnego – Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego, który powstał w 2013 roku. W latach 2013–2016 pełniła funkcję kuratorki priorytetu „Muzyka” Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, współrealizując program artystyczny złożony z kilkuset wydarzeń muzycznych. Od roku 2015 do 2022 była dyrektor programową Akademii Chóralnej – ogólnopolskiego projektu wspierającego funkcjonowanie chórów dziecięcych i młodzieżowych. 

Z kierowanymi przez siebie chórami zrealizowała ponad tysiąc dwieście utworów chóralnych oraz blisko trzysta wokalno-instrumentalnych, poprowadziła także wiele prawykonań muzyki polskiej. Często otrzymuje zaproszenia do udziału w komisjach i radach programowych, a także do zasiadania w jury konkursów wokalnych, chóralnych i kompozytorskich w Polsce oraz za granicą. W latach 2022–2024 pełniła funkcję dyrektora Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu, a od 1 stycznia 2025 roku objęła stanowisko dyrektora naczelnego Opery Wrocławskiej. W 2024 roku nagranie oratorium Sen Gerontiusa Edwarda Elgara w wykonaniu Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego i Gabrieli Consort & Players pod batutą Paula McCreesha zostało wyróżnione Gramophone Classical Music Award w kategorii chóralnej.

Polski Narodowy Chór Młodzieżowy, fot. ze strony FB

Polski Narodowy Chór Młodzieżowy (PNChM) to wyjątkowy projekt artystyczno-edukacyjny skierowany do śpiewającej młodzieży. Został powołany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2013 roku i z sukcesem realizowany jest w ramach działań Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu. Działalność PNChM skupia się na współpracy z uczniami i studentami wydziałów wokalnych szkół i akademii muzycznych oraz z najlepszymi śpiewakami polskich chórów. Wybrana młodzież pracuje w systemie sesyjnym, uczestnicząc w indywidualnych lekcjach śpiewu, wykładach, warsztatach psychologicznych, aktorskich, tanecznych oraz próbach muzycznych, przygotowując koncert będący efektem każdej z sesji. Dyrektorką artystyczną i pomysłodawczynią projektu jest prof. dr hab. Agnieszka Franków-Żelazny.

W dotychczasowych edycjach młodzież pracowała pod batutą takich dyrygentów, jak Paul McCreesh, Jacek Kaspszyk, Andrzej Kosendiak, Benjamin Bayl, Jacek Sykulski, Werner Pfaff, Benjamin Shwartz, Christoph Poppen, Roger Treece, Marcin Tomczak, Bartosz Michałowski, Jacek Kraszewski, Bob Chilcott, Anne Kohler, Mirian Khukhunaishvili, Anna Sułkowska-Migoń, Marin Alsop, Łukasz Borowicz, Thierry Fischer czy Susanna Mälkki. W swojej działalności PNChM wykonał między innymi takie utwory wokalno-instrumentalne, jak Saint Nikolas oraz War Requiem Benjamina Brittena, Bogurodzica i Te Deum Wojciecha Kilara, VIII Symfonia Es-dur „Symfonia tysiąca” oraz II Symfonia c-moll „Zmartwychwstanie” Gustava Mahlera, Wierna podróż. Msza za Polskę Roxanny Panufnik, Requiem Maurice’a Duruflégo, Messa da Requiem Giuseppe Verdiego, Stworzenie świata Josepha Haydna, VIII Symfonia „Kwiaty Polskie” Mieczysława Wajnberga, Tenebrae Elżbiety Sikory, Kosmogonia Krzysztofa Pendereckiego oraz Too Hot to Handel: The Gospel Messiah w aranżacji Boba Christiansona i Gary’ego Andersona. Zespół wykonał także kilkadziesiąt utworów na chór a cappella, wiele powstało na jego zamówienie, a część z nich została wydana na płycie Śpiewajmy! Młodzi – młodym. W 2024 roku ukazał się album z oratorium Sen Gerontiusa Edwarda Elgara, nagrany przez PNChM i Gabrieli Consort & Players, który otrzymał Gramophone Classical Music Award 2024 w kategorii chóralnej. W 2024 roku PNChM nagrał i wydał płytę Universal Prayer z utworami chóralnymi Andrzeja Panufnika.

informacja prasowa

czwartek, 21 grudnia 2017

Agnieszka Franków - Żelazny: Polska jest muzycznie kolorowa /wywiad/

O albumie muzycznym "Miłość  na ludowo" oraz o przyjemnościach śpiewania rozmawiamy z Agnieszką Franków - Żelazny, Dyrektorem Artystycznym Chóru Narodowego Forum Muzyki.
 
Folklove, Chór NFM

Barbara Lekarczyk-Cisek: W jaki sposób doszło do powstania albumu płytowego "Miłość na ludowo"? 

Agnieszka Franków - Żelazny: Zanim rozpoczęłam współpracę z Filharmonią Wrocławską (obecnie Narodowym Forum Muzyki) przez kilkanaście lat śpiewałam amatorsko w różnych chórach, które następnie prowadziłam. Już wówczas dostrzegałam, że jest o wiele więcej profesjonalnych nagrań muzyki zagranicznej, brakuje natomiast polskich. Śpiewaliśmy wiele utworów rodzimych, ale nigdy nie mogliśmy posłuchać ich na płytach.
 
Agnieszka Franków-Żelazny podczas próby Chóru NFM, fot. B. Lekarczyk-Cisek
Kiedy więc zaczęłam współpracę z Chórem Filharmonii, pomyślałam, że byłoby świetnie wykorzystać potencjał profesjonalnego zespołu, by nagrywać naszą piękną, polską muzykę śpiewaną. I nie tylko współczesne kompozycje, które są zamawiane i symbolizują nasze czasy, ale także te, które już istnieją i są chętnie wykonywane przez różne chóry i równie chętnie słuchane przez melomanów.

Kiedy to stało się możliwe, nagrałam z chórem pierwszą płytę z muzyką do poezji polskiej. Obecnie zaś - z racji Roku Kolbergowskiego (2014) – kiedy  oczy całego świata kulturalnego zwróciły się na folklor i jego inspiracje, postanowiliśmy również uczcić ten fakt nagraniami.

W jaki sposób dokonała Pani selekcji spośród tak bogatego materiału?   

Istnieją takie perełki, które, wyjeżdżając za granicę, chętnie śpiewamy. Tym razem jednak chciałam stworzyć album, który nie byłby tylko zbiorem najpopularniejszych kompozycji muzycznych inspirowanych folklorem. Chodziło mi przy tym wyborze o reprezentatywność i ukazanie wielkiej różnorodności muzyki polskiej. Wybrałam więc cykle, które dotyczą poszczególnych regionów Polski. Są to nierzadko trudne do wykonania przez chór amatorski kompozycje. Zakładałam, że ich interpretacja w wykonaniu chóru zawodowego wydobyłaby całe ich piękno. Są to utwory, które powstały 20 - 30 lat temu i warte są  przypomnienia, bo na to w pełni zasługują.

Wybór był pewnym problemem, ponieważ okazało się, że tych kompozycji jest bardzo dużo. Wybierając poszczególne cykle, zdecydowałam się na takie, które są interesujące jako pewna całość.  

Jakie są to kompozycje?

Są to utwory inspirowane folklorem Wielkopolski, Lubelszczyzny, Kaszub, Kurpi, Śląska, Podhala... Możemy podpatrzeć, jak kolorowa jest Polska muzycznie, nie tylko w strojach. Wśród utworów na płycie znajdują się kompozycje Kazimierza Serockiego, Henryka Mikołaja Góreckiego, Andrzeja Koszewskiego, Juliusza Łuciuka, Tadeusza Szeligowskiego, Stanisława Wiechowicza... Słowem, bardzo wielu świetnych kompozytorów. 

Czy dominuje jakaś tonacja, czy też są to cykle różnorodne?

Nie ma takiej jednorodności. Utwory są smutne, radosne, nostalgiczne, śpiewne, pełne energii. Pokazują właściwie całe spektrum, z tym, że wszystkie je łączy temat miłości. Stąd tytuł płyty: "Miłość na ludowo", okazuje się bowiem, że gdyby się zagłębić w te teksty, często metaforyczne, dotyczą one tego, co dla ludzi jest najważniejsze, o czym marzą, mówią, śpiewają.


Czy nagrywaliście ten album z myślą o konkretnym odbiorcy?

Może on stać się prezentem na Dzień  Zakochanych. jednak myślałam także o uczelniach muzycznych, w których studiują przyszli dyrygenci, a uczący literatury chóralnej już się cieszą z faktu, że  powstała taka płyta. Nareszcie można prezentować polską muzykę, która była tworzona pod koniec XX w. i  obecnie. I nie są to banalne kompozycje inspirowane folklorem, ale muzyka piękna i ambitna - prawdziwe chóralne perły. Suitę pieśni góralskich z Podhala wybrałam dlatego, że mogłam wykorzystać śpiewającego w chórze barytona, który jest prawdziwym góralem i śpiewa te utwory fantastycznym, prawdziwie  tradycyjnym góralskim głosem. 

Czy będzie Pani wykonywała te kompozycje tylko z zawodowym chórem, czy także z Chórem Melomana, którego jest założycielką?

Dwa lata temu zaczęłam zostawać po koncertach z ludźmi, którzy pragnęli sobie pośpiewać. Pomysł ewoluował i w kolejnym sezonie poszliśmy o krok dalej. Ustalono, przy których koncertach będą się odbywały próby. Na godzinę przed koncertem pracujemy nad utworem lub jego fragmentem. Dzięki temu można głębiej zrozumieć tę muzykę. Po koncercie, gdy artyści schodzą ze sceny, wchodzi tam Chór Melomana, dołącza do tego Chór Filharmonii i wykonujemy utwór, który w całości śpiewa chór, a w części amatorzy.

Chór Melomana jest niezobowiązującą inicjatywą: nie ma przesłuchań ani obowiązku przychodzenia na próby. Każdy może przyjść i pośpiewać sobie tyle, na ile ma ochotę. Pojawiają się ludzie różnych zawodów, dorośli, młodzież, dziadkowie z dziećmi... Utwory są proste i każdy może czerpać satysfakcję z faktu, że śpiewa. Uczymy, jak panować nad ciałem i nad głosem. Potwierdza się greckie stwierdzenie, że śpiew jest przedłużeniem mowy. 

Dziękuję za rozmowę.


Wywiad został opublikowany na portalu Kulturaonline w lutym 2015 roku.

piątek, 27 grudnia 2024

Agnieszka Franków-Żelazny: Lubię wyzwania! /wywiad/

Z okazji jubileuszu 10-lecia istnienia Chóru NFM rozmawiam z jego założycielką i dyrygentką – Agnieszką Franków-Żelazny, która opowiada o swojej muzycznej karierze i o tym, że warto odkrywać perły tam, gdzie ich nikt nie szuka.

Agnieszka Franków-Żelazny - dyrygent, fot. Łukasz Rajchert

Barbara Lekarczyk-Cisek: W tym roku założony przez Panią Chór Narodowego Forum Muzyki świętuje jubileusz 10-lecia istnienia, ale przecież to nie pierwszy i nie jedyny chór, który Pani prowadziła. Podobno stworzyła Pani chór już w Głubczycach, kiedy sama była jeszcze uczennicą liceum…

Agnieszka Franków-Żelazny: Kiedy byłam uczennicą szkoły średniej, zaczęłam śpiewać w chórze licealnym i tam zrodziła się moja pasja do chóralistyki. Wcześniej chodziłam wprawdzie do szkoły muzycznej, ale uczyłam się gry na fortepianie, a później na flecie. Będąc uczennicą ósmej klasy grałam na fortepianie z okazji rocznicy obchodów Dnia Niepodległości, podczas których śpiewał także chór licealny. Kiedy ich usłyszałam, zapragnęłam śpiewać w chórze. A że jego dyrygent był jednocześnie nauczycielem szkoły muzycznej, zapytałam go, czy jest to możliwe. Zaproponował, abym przyszła po zdanych egzaminach wstępnych do liceum. A ponieważ zostałam laureatką szczebla wojewódzkiego Olimpiady Biologicznej, już w lutym wiedziałam, że nie muszę zdawać egzaminów do szkoły średniej. Od razu pobiegłam z tą radosną wieścią do Tadeusza Eckerta – owego dyrygenta – i ponownie poprosiłam o przyjęcie do chóru. Tym razem zgodził się i już od ósmej klasy zaczęłam śpiewać w chórze głubczyckiego liceum. Ponieważ umiałam grać na fortepianie, często zdarzało mi się prowadzić próby sekcyjne.

Spotkanie z członkami licealnego choru z liceum w Głubczycach, fot. z archiwum artystki

Na początku trzeciej klasy zostałam zapytana przez dyrektora, czy nie podjęłabym się poprowadzenia scholi przy kościele parafialnym w Grobnikach. Przyjęłam tę propozycję i od tej pory dwa razy w tygodniu jeździłam tam (a właściwie zawozili mnie rodzice chórzystów) i prowadziłam próby z czterdziestką cudownych dzieciaków od  siedmiu do piętnastu lat. Część z nich kontynuowała potem edukację muzyczną. Jedna z dziewcząt przyjechała do Wrocławia na studia i śpiewała w Chórze Akademii Medycznej przez wiele lat, a dwaj bracia kontynuowali edukację muzyczną i śpiewają obecnie w zespołach Mazowsza i Śląska.

Warto było jeździć do Grobnik!

O tak, warto było! Czasami w takich małym miejscowościach można znaleźć perełki. Być może, gdyby nie początki w tym chórze, wiele z tych dzieci nie odkryłoby swojego powołania. Nie wiemy wprawdzie, w jaki sposób wpływamy na innych i w kim zakiełkuje posiane przez nas ziarno, ale warto to robić.

A jak było z Panią? Miała Pani muzyków rodzinie?

O tym, że rozpoczęłam edukację muzyczną, zdecydował właściwie przypadek. Kiedy moja młodsza o dwa lata siostra kończyła przedszkole, szkoła muzyczna w moim rodzinnym mieście prowadziła badania predyspozycji muzycznych. Rodzice otrzymali informację, że warto posłać siostrę na zajęcia muzyczne, co uznali za wyróżnienie. Zdecydowali się więc na posłanie siostry do szkoły muzycznej, ale ponieważ była mała i wymagała opieki, uznali, że dobrze by było, abym jej towarzyszyła. Wobec tego i ja zdałam pomyślnie egzamin. Ostatecznie siostra została farmaceutką, a ja zajęłam się muzyką zawodowo. Najpierw jednak ukończyłam szkołę muzyczną I stopnia, w klasie fortepianu i zapragnęłam kontynuować naukę, ale w Głubczycach nie było takich możliwości, więc wybrałam flet. Kiedy po maturze dostałam się do Wrocławia na studia biologiczne, jednocześnie kontynuowałam naukę gry na flecie w szkole muzycznej II stopnia.

A co ze śpiewem?

Po przyjeździe do Wrocławia miałam marzenie, aby śpiewać w chórze. Ponieważ zachwycił mnie Chór Kameralny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza,  kierowany przez Krzysztofa Szydzisza,  gotowa byłam z tego powodu przenieść się na studia do Poznania. We Wrocławiu miałam jednak oparcie w rodzinie i nie zdecydowałam się na taki krok. Rozejrzałam się więc za chórami we Wrocławiu i w rezultacie zaczęłam śpiewać w Chórze Politechniki Wrocławskiej, pod dyrekcją Piotra Ferensowicza. Tam właśnie poznałam panią Iwonę Klein-Polak, która nie tylko była wieloletnią chórzystką, ale także zajmowała się emisją głosu. Uznała, że powinnam kontynuować naukę śpiewu i poleciła mi odpowiedniego pedagoga. W rezultacie w następnym roku rozpoczęłam równolegle ze studiami i fletem naukę śpiewu – najpierw w Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia. Na koniec zdecydowałam się zdawać na Akademię Muzyczną – na Wydział Wokalny. Jednocześnie prowadziłam przez kilka lat chór ”Con Amore” w Zespole Szkół nr 1, gdzie pracowałam jako nauczycielka biologii. Po moim powrocie z urlopu macierzyńskiego okazało się jednak, że chór się rozpadł, mimo prób kontynuacji tego, co rozpoczęłam. Wydaje mi się, że to dowód na to, jak ważne są relacje międzyludzkie – chór przywiązuje się do dyrygenta, szczególnie w przypadku dzieci i młodzieży.

A. Frankow-Zelazny z Chórem Śpiewająca Polska, fot.  z archiwum artystki

Kolejny Pani Chór – na Akademii Medycznej – istniał za to znacznie dłużej. Jak doszło do jego powstania?

Na to także należy spojrzeć w szerszej perspektywie. Otóż kiedy założyłam w 1998 roku ”Con Amore”,  osoby, które śpiewały wraz ze mną chórze w Głubczycach, przyjeżdżały w tym czasie do Wrocławia na studia i chciały śpiewać w chórze licealnym. Okazało się jednak, że różnica mentalności i doświadczenia pomiędzy uczniami a studentami mającymi za sobą kilka lat śpiewania w chórze, jest zbyt duża. Zaczęła we mnie wówczas dojrzewać myśl, aby stworzyć oddzielny chór – akademicki. Zanim powstał przy Akademii Medycznej, funkcjonował już w budynku szkoły jako Wrocławski Chór Międzyuczelniany. W pewnym momencie uznaliśmy jednak, że potrzebujemy mecenasa. Okazało się wówczas, że tylko Akademia Medyczna nie ma chóru, więc zgłosiłam się do rektoratu uczelni i w konsekwencji zostałam umówiona na spotkanie z prorektorem, Zygmuntem Grzebieniakiem, któremu zaproponowałam stworzenie chóru. Ponieważ nie wiązało się to z żadnymi wydatkami, wyrażono zgodę i udostępniono nam salę do prób. I tak od października 2000 roku chór zaczął funkcjonować. Działa zresztą nadal, choć od dwóch lat już nie pod moją dyrekcją.

Pani kariera kojarzy mi się z nietypową drogą do muzyki Philippe Herreweghe, który na życzenie ojca ukończył psychiatrię, ale i tak poświęcił się muzyce. Pani ukończyła biologię, a jednak z powodzeniem rozwinęła swoje pasje muzyczne.

Moi rodzice również pragnęli, aby ukończyła medycynę, zamiast zajmować się muzyką. Może by się tak stało, bo ta dziedzina mnie interesowała, ale wszystko się zmieniło, gdy znalazłam się w chórze. Dla rodziców wybór muzyki był początkowo ciosem, bo zawód lekarza kojarzył się im z prestiżem i materialną stabilizacją, a zawód muzyka – z czymś niepewnym. Biologia była rodzajem kompromisu. Kiedy jednak ma się do pokonania jakiś opór, to człowiek bardziej się utwierdza w tym, co pragnie robić. Rodzice przestali się martwić, kiedy zobaczyli, że mimo wszystko radzę sobie, pracując zarobkowo już na piątym roku studiów, Dziś są bardzo ze mnie dumni i wspierają mnie w moich muzycznych przedsięwzięciach.

Prowadzenie chórów sprawiło też, że zdecydowała się Pani studiować dyrygenturę…

Przez wiele lat prowadziłam chóry nie mając świadomości, że nie działam jak profesjonalny dyrygent. Kiedy mi to uświadomiono, zaczęłam się kształcić w tym kierunku. Dziś praca z chórem zajmuje mi mniej czasu, niż kiedyś, gdy musiałam większość rzeczy tłumaczyć. Teraz wiem, że mogę to pokazać gestem.

A w jakich okolicznościach trafiła Pani do Filharmonii Wrocławskiej, czyli obecnego Narodowego Forum Muzyki, by założyć swój kolejny wspaniały chór?

Jako studentka Wydziału Wokalnego miałam zajęcia z Andrzejem Kosendiakiem i zrobiliśmy wspólnie parę projektów, podczas których mógł obserwować, jak pracuję z chórem. Jesienią 2005 roku, kiedy został dyrektorem Filharmonii, zaproponował mi stworzenie chóru. Podjęłam wyzwanie i umówiliśmy się, że przedstawię plan rozwoju chóru. Kiedy się ponownie spotkaliśmy jesienią tego roku, byłam w ciąży z moim drugim dzieckiem. Przedstawiłam przygotowany plan, ale zaoferowałam swoją pracę po wakacjach roku następnego. Wtedy dyrektor oznajmił mi, że to niemożliwe, bo po wakacjach chór ma już wystąpić podczas festiwalu Wratislavia Cantans. Wtedy dotarło do moje świadomości, że jest ktoś bardziej szalony ode mnie (śmiech) i w związku z tym dałam się porwać, bo też lubię wyzwania. I tak się stało! Zaproponowano mi listę osób, a poza tym rozejrzałam się za kolejnymi i tak powstał pierwszy skład chóru, w skład którego weszli doświadczeni chórzyści oraz muzycy. Zaprezentowaliśmy się po raz pierwszy – jak tego pragnął dyrektor Kosendiak – na Wratislavii, wykonując III Symfonię, Stabat Mater oraz Litanię do Marii Panny Karola Szymanowskiego.

Początkowo Chór Filharmonii Wrocławskiej pracował w systemie projektowym, bo nie było pieniędzy na etaty. Tak wyglądały pierwsze dwa lata. Ponieważ dyrektorowi Kosendiakowi chodziło jednak o posiadanie stałego zespołu, z czasem udało mu się zatrudnić chórzystów na pół etatu, a obecnie mamy czterdzieści etatów i od kilku lat dysponujemy stałym składem chóru.

Chór NFM pracuje bardzo intensywnie, bo mamy około czterdziestu koncertów w sezonie. Wymagania wobec śpiewaków stawały się coraz wyższe, toteż skład się zweryfikował. Przy takim tempie pracy w zespole chórzyści muszą być nie tylko utalentowani wokalnie, ale również samodzielni i bardzo dobrze czytający nuty.  

Chór ciągle się rozwija, korzystając z możliwości, które pojawiają się w postaci tak wybitnych dyrygentów, jak choćby Paul McCreesh…

Istotnie, to jest nieustający proces. Cały czas mam wrażenie, że jesteśmy w drodze i każdy koncert jest przekraczaniem kolejnej granicy. Od początku istnienia Chór może liczyć na wsparcie dyrektora Andrzeja Kosendiaka, ale także szczególną troską otacza nas Paul McCreesh, doceniał go także Jacek Kaspszyk, programując koncerty w naszym udziałem. O tym, że chór śpiewa dobrze, świadczą nie tyle pochwały, co fakt, że jesteśmy zapraszani do różnych filharmonii i na różne festiwale.

Nagraliście także sporo interesujących płyt.

Istotnie, nagraliśmy cztery płyty a cappella, w tym jedną z muzyką i pod dyrekcją Boba Chilcotta. Wydaliśmy trzy płyty z serii, której celem jest ukazywać piękno polskiej muzyki chóralnej, m.in.  ”Słowa dźwiękiem malowane”, ”Miłość na ludowo”, ”De Profundis”, a mamy w planach " Hymnus de Caritate",  zawierającą zamówione przez nas utwory napisane do ”Pieśni nad Pieśniami”. Nagraliśmy także z Paulem McCreeshem:  ”War Requiem” Brittena,  ”Grande Messe des Morts” Berlioza, oratorium "Eliasz" Mendelssohna…

Agnieszka Franków-Żelazny z Paulem McCreeshem, Joseph Haydn, Pory roku – oratorium
 Hob. XXI, fot. B. Beszlej

Ale na Chórze NFM Pani nie poprzestała, podejmując nowe inicjatywy…

Te nowe pomysły rodzą się na bazie różnych istniejących inicjatyw w Polsce i zagranicą, m.in. chóru festiwalowego przy Wratislavia Cantans. Kiedy  Paul McCreesh  był dyrektorem festiwalu, przygotowywał co roku jakieś duże dzieło, do którego nie wystarczał sam Chór NFM. Uznaliśmy, że zamiast zapraszać inny chór, lepiej jest zbudować tradycję chóru festiwalowego. W rezultacie przez kilka lat robiliśmy regularne przesłuchania, w czym pomagał mi Anglik David Clegg, zajmujący się doborem artystów do zespołu Gabrieli Consort. Od niego nauczyłam się, na co trzeba zwrócić uwagę przy takich przesłuchaniach. Nasze doświadczenia stąd wynikające mogliśmy potem rozprzestrzeniać na całą Polskę. Kiedy McCreesh przestał być dyrektorem artystycznym Wratislavii, ta idea odeszła wraz z nim. Aby jednak tego cennego doświadczenia nie zaprzepaścić, napisałam projekt  pod nazwą Polski Narodowy Chór Młodzieżowy. W tym czasie prowadziłam także Chór Polskiego Radia, aby uchronić go przed grożącą mu zapaścią. I kiedy z tego powodu rozmawiałam z ministrem Zdrojewskim, podjęłam również sprawę swojego projektu. Uznał, ze pomysł jest interesujący i jakiś czas potem, w kwietniu 2013 roku, przedstawiłam projekt w ministerstwie. Został przyjęty i dostaliśmy pieniądze na jego realizację. Po dwóch latach prowadzenia tego projektu zostałam ponownie zaproszona do ministerstwa na rozmowę dotyczącą Śpiewającej Polski. Zaproponowano wówczas połączenie obu projektów. Śpiewająca Polska była prowadzona przez Narodowe Centrum Kultury, ale merytorycznie odpowiadał za nią festiwal Wratislavia Cantans. Jako Narodowe Forum Muzyki przygotowaliśmy taki projekt i został on zaakceptowany z końcem 2014 roku. I tak od stycznia 2015 roku rozpoczęliśmy realizację projektu Akademia Chóralna. Zostałam dyrektorem programowym Akademii i od tej pory możemy robić tak cudowne rzeczy, jak choćby koncert, w którym wzięło udział 350 dzieci z całej Polski. Dla nich zamówiliśmy specjalną kompozycję oraz układ choreograficzny. Z końcem października miał miejsce finał chórów licealnych. W ramach Akademii Chóralnej organizujemy wiele działań dla chórów, szkoleń i konferencji  dla dyrygentów, a także wydajemy nuty oraz materiały metodyczne.

Agnieszka Franków-Żelazny, Polski Narodowy Chór Młodzieżowy, fot. z archiwum artystki

Ależ się Pani rozbuchała od czasów Głubczyc! Trzeba przyznać, że robi Pani wszystko z wielkim rozmachem, próbując umuzykalniać nasz zaniedbany muzycznie naród.

(śmiech) Jestem przekonana, że wszystko zależy od tego, z czym się zetkniemy w dzieciństwie, bo to staje się później treścią naszego życia. Dodam, że mamy jeszcze działający już czwarty sezon Chór Melomana. Powstał dość przypadkowo. Zapragnęłam, aby publiczność lepiej rozumiała muzykę chóralną, więc postanowiłam zapraszać ją na godzinę przed koncertem Chóru Filharmonii, aby opowiedzieć o tym, co za chwilę usłyszą, pośpiewać fragmenty melodii, bo łatwiej jest polubić coś, co już znamy. Ta idea tak się spodobała, że melomani poprosili o regularne próby! W rezultacie powstał Chór Melomana, którego już zresztą nie prowadzę, ale co roku zapraszam wyróżniającą się studentkę Akademii Muzycznej i razem przygotowujemy program, nawiązujący do planowanych koncertów. Prowadzę zazwyczaj pierwszą i ostatnią próbę, a każdego roku na jedną z prób zapraszamy jakąś gwiazdę dyrygencką -  w ubiegłym roku jedną z prób poprowadził Paul McCreesh.

Proszę na koniec zdradzić, jak – będąc tak aktywną zawodowo – radzi  sobie Pani jako żona i matka trojga dzieci.

Przede wszystkim mam kochanego męża, który rozumie moją pasję. Poznaliśmy się w chórze licealnym, w którym oboje śpiewaliśmy. Przejął wiele obowiązków domowych, ale kocha chóralistykę i marzy o tym, aby móc jeszcze śpiewać. Namawia mnie nawet do stworzenia "chóru dinozaurów chóralnych" – takich  jak on, w którym mógłby śpiewać bez szczególnego wysiłku i poświęcenia czasu, dla przyjemności. Wszystkie dzieci chodzą do szkoły muzycznej. Najstarszy syn gra na wiolonczeli w szkole średniej, a młodsze uczą się w szkole muzycznej I stopnia. Chciałabym, aby dotknęły muzyki w dzieciństwie, bo wiem, jak to wpływa pozytywnie na ich rozwój. Nie muszą zostać muzykami. Staram się – na ile to możliwe – poświęcać im swój wolny czas i – jak tylko potrafię – być dobrą mamą.

Dziękuję za rozmowę.


Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w listopadzie 2016 roku.


piątek, 6 grudnia 2019

Premiera nowego albumu Narodowego Forum Muzyki „Moniuszko inaczej śpiewany”

Dziś swoją premierę ma nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego "Moniuszko inaczej śpiewany", nagrany przez chóry projektu Akademia Chóralna – Śpiewająca Polska oraz NFM Orkiestrę Leopoldinum pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny. Na płycie zrealizowanej we współpracy z Teatrem Wielkim – Operą Narodową z okazji 200. rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki znalazły się utwory tego kompozytora opracowane przez Romana I. Drozda. 



Reżyseria nagrania, montaż i mastering: Wojciech Marzec, Agnieszka Szczepańczyk. Płyta jest dostępna w Kasie NFM i w księgarni Niskie Łąki.

[…] Moniuszko komponował zarówno krótkie piosenki zwrotkowe, przeznaczone dla amatorów o ograniczonych możliwościach wykonawczych, jak i wieloczęściowe utwory balladowe, tworzone z myślą o śpiewakach zawodowych. Według opinii Stefana Kisielewskiego: „Trafił nie tylko do szlacheckich dworków czy mieszczańskich domów, ale też «pod strzechy»”. A że był doskonałym melodystą, jego pieśni „weszły w krew społeczeństwa, stały się składową częścią klimatu, atmosfery, stylu polskiego życia […]”. Tym samym Moniuszko zatarł granicę między sztuką elitarną a popularną, tzn. atrakcyjną dla szerszego grona odbiorców. Żadne z jego dzieł nie straciło przy tym walorów artystycznych.

Podobna idea przyświeca projektowi Akademii Chóralnej, którego celem jest rozpowszechnianie śpiewu, w tym przede wszystkim śpiewu zbiorowego, mającego nie tylko wartość artystyczną, ale przynoszącego również korzyści psychologiczne i społeczne. Tym razem na warsztat zostały wzięte najbardziej znane melodie Stanisława Moniuszki. Roman Ilia Drozd przetworzył je na język współczesny, zdecydowanie bliższy młodym wykonawcom i odbiorcom.

Powstał zatem zbiór niezwykłych utworów zaczerpniętych z moniuszkowskich oper, Sonetów krymskich i Śpiewników domowych, napisanych do słów wybitnych polskich poetów. W nowym opracowaniu zostały przeznaczone na głosy solowe, chóry jednorodne, fortepian, orkiestrę smyczkową oraz instrumenty perkusyjne z elementami body percussion.[…]

Współczesne opracowanie znanych od niemal dwóch wieków melodii tchnęło w nie nowe życie i nadało im zupełnie inną energię. O tym, jak wiele wzbudzają pozytywnych emocji wśród publiczności i zaangażowania ze strony młodych wykonawców, miałam okazję przekonać się podczas jednego z koncertów, w którym, oprócz solistów i NFM Orkiestry Leopoldinum pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny, udział wzięło kilkanaście chórów dziecięcych i młodzieżowych. Tę samą energię i radość muzykowania odnajdą Państwo w niniejszym nagraniu Moniuszko inaczej śpiewany. 

Agata Adamczyk, fragment eseju zamieszczonego w booklecie dołączonym do płyty




Wykonawcy:


Agnieszka Franków-Żelazny – dyrygent


Paulina Boreczko-Wilczyńska – sopran

Aleksandra Sosna – alt

Sebastian Mach – tenor

Jerzy Butryn – bas-baryton

Katarzyna Neugebauer-Jastrzębska – fortepian



Chóry projektu Akademia Chóralna – Śpiewająca Polska:

Chór „Clave de Sol” Samorządowego Centrum Kultury i Bibliotek w Szczucinie

Ilona Mach – kierownictwo artystyczne


Chór „Gaudeamus” Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Bełżycach

Marzena Goc – kierownictwo artystyczne

Chór Gimnazjum im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Rzekuniu

Agnieszka Majewska – kierownictwo artystyczne

Chór „Kamerton” Szkoły Podstawowej w Haczowie

Marta Sobota – kierownictwo artystyczne

Chór Kameralny „Portamento” Młodzieżowego Domu Kultury w Starachowicach

Bożena Magdalena Mrózek – kierownictwo artystyczne

Maria Wiech – pomoc w przygotowaniu chóru

NFM Orkiestra Leopoldinum



Program:

Stanisław Moniuszko (1819–1872)

Opracowanie Roman I. Drozd

Krakowiaczek                                                                                                                  2’15
Śpiewnik domowy, t. 3

Chochlik                                                                                                                            2'21
Śpiewnik domowy, t. 10

Kum i kuma                                                                                                                     3'08
Śpiewnik domowy, t. 2

Kozak                                                                                                                                5'57
Śpiewnik domowy, t. 12

Prząśniczka                                                                                                                      2'32
Śpiewnik domowy, t. 3

solo: Paulina Boreczko-Wilczyńska, Sebastian Mach

Dziad i baba                                                                                                                    4'27
Śpiewnik domowy, t. 1

solo: Paulina Boreczko-Wilczyńska, Jerzy Butryn, Aleksandra Sosna

Ruina (Bakczysaraj)                                                                                                      3'57
z kantaty Sonety krymskie

Jak lilija, co rozwija                                                                                                       2'43
Chór z opery Verbum nobile

Modlitwa w kościółku                                                                                                  5'54
Chór z IV aktu opery Halka

solo: Paulina Boreczko-Wilczyńska

Szumią jodły na gór szczycie                                                                                       5'52
Aria Jontka z IV aktu opery Halka

solo: Sebastian Mach

Spod igiełek kwiaty rosną                                                                                           4'56
Chór z II aktu opery Straszny dwór

solo: Paulina Boreczko-Wilczyńska, Aleksandra Sosna

12. Ten zegar stary                                                                                                               4'02

Aria Skołuby z III aktu opery Straszny dwór

solo: Jerzy Butryn

13. Mazur                                                                                                                                6'01

Finał IV aktu opery Straszny dwór

solo: Paulina Boreczko-Wilczyńska, Aleksandra Sosna, Sebastian Mach, Jerzy Butryn

Nagrania dokonano w sali dawnej Filharmonii Wrocławskiej w dniach 27–29 czerwca 2018 oraz 26 czerwca 2019 r.

Reżyseria nagrania, montaż i mastering: Wojciech Marzec, Agnieszka Szczepańczyk

Wydawcy: NFM, CD Accord (NFM 63, ACD 265)

Współpraca: Teatr Wielki – Opera Narodowa

Patronat medialny: Program II Polskiego Radia

© 2018, 2019 Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego


AKADEMIA CHÓRALNA

Akademia Chóralna to projekt, którego celem jest propagowanie śpiewu, m.in. poprzez stworzenie spójnego programu rozwoju chórów – od przedszkola do zespołu zawodowego. Dbałość o obecność śpiewu w życiu każdego człowieka od najmłodszych lat to główna misja tego projektu.

Akademia Chóralna wychodzi naprzeciw zmieniającym się – w zależności od wieku – oczekiwaniom, ponieważ różne są potrzeby dzieci, dorosłych, amatorów i zawodowych śpiewaków. A że właśnie śpiew zespołowy jest najlepszą formą obecności śpiewu w codziennym życiu, dającą korzyści nie tylko artystyczne, lecz także psychologiczne oraz społeczne – to przede wszystkim chóry są sposobem na realizację głównej misji projektu, który w zakresie swoich działań ma także wspieranie dyrygentów chóralnych i młodych śpiewaków.

Cele szczegółowe projektu to m.in. zwiększenie liczby chórów dziecięcych w wieku przedszkolnym i szkolnym oraz poprawienie poziomu artystycznego już istniejących zespołów; umożliwienie chórom i chórzystom wymiany doświadczeń podczas wspólnych projektów; doskonalenie umiejętności wykonawczych młodych śpiewaków, przede wszystkim przez organizowanie szkoleń, warsztatów i lekcji z najlepszymi teoretykami oraz światowej sławy śpiewakami i dyrygentami; organizowanie wspólnych występów młodych śpiewaków z zawodowymi muzykami; organizowanie warsztatów i szkoleń dla dyrygentów; wydawanie materiałów (merytorycznych i nutowych) niezbędnych do pracy
z chórami na różnych poziomach; zamawianie nowego repertuaru dla chórów.

Wszystkie wymienione zadania są realizowane w ramach przyjętego na dany rok tematu, jednocześnie dotyczą tematów uniwersalnych, związanych z metodyką prowadzenia chóru. Akademia Chóralna obejmuje także działania podejmowane w ramach macierzystych projektów Narodowego Forum Muzyki – Śpiewająca Polska i Polski Narodowy Chór Młodzieżowy. Opiekę merytoryczną nad projektem sprawuje dr hab. prof. nadzw. Agnieszka Franków-Żelazny, jako jego dyrektor programowy.

informacja prsowa

czwartek, 5 stycznia 2023

„Canticles of Light” – premiera nowego albumu Chóru NFM pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny

6 stycznia 2023 roku będzie miał premierę nowy album Chóru NFM pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny – "Canticles of Light". Na płycie wydanej przez Signum Records znalazły się utwory Boba Chilcotta (w tym kompozycja napisana specjalnie dla Chóru NFM), a także dzieła Cecilii McDowall, Francisa Potta i Jamesa MacMillana.

Okładka płyty
"Canticles of Light" to dziewiąty album z kompozycjami Boba Chilcotta wydany przez Signum Records. Oprócz utworów napisanych przez tego artystę płyta zawiera dzieła innych kompozytorów, takich jak Cecilia McDowall, Francis Pott i James MacMillan. Całość została starannie wybrana przez Boba Chilcotta i Agnieszkę Franków-Żelazny.

Okrzyknięty przez „The Observer” „współczesnym bohaterem brytyjskiej muzyki chóralnej”, kompozytor i dyrygent Bob Chilcott przez całe życie był związany ze śpiewem i chóralistyką. Jako kompozytor dysponuje pokaźnym katalogiem utworów opublikowanych przez Oxford University Press, który odzwierciedla jego szerokie spojrzenie na style i gatunki muzyczne.

Z ciemności w światło to temat, który wciąż angażuje artystów, muzyków, filozofów i myślicieli wszystkich czasów, a temat ten, w połączeniu z rozważaniami o pamięci
nadziei, odkupieniu i akceptacji to wątek łączący całą muzykę wykonaną na tym nagraniu.

Bob Chilcott, fragment eseju zamieszczonego w booklecie dołączonym do płyty.

Wykonawcy:

Agnieszka Franków-Żelazny – dyrygent

Chór NFM

Instrumentaliści NFM Filharmonii Wrocławskiej


Program:

Bob Chilcott Canticles of Light

I. Te lucis ante terminum

II. Christe, qui, splendor et dies

III. O nata lux de lumine


Bob Chilcott Move him into the sun

I. Song of Songs

II. Spring Offensive

III. Apologia pro Poemate meo

IV. Futility

V. Winter Song

(solo: Małgorzata Ciężka-Kątnik, Bianka Maxim, Aleksandra Turalska, Ewelina Wojewoda – wysokie głosy, Sebastian Mach – tenor)

Cecilia McDowall Standing as I do before God

(solo: Dagmara Kołodziej-Gorczyczyńska – sopran)

Francis Pott Lament

James MacMillan A Child’s Prayer

(solo: Aleksandra Turalska, Dagmara Kołodziej-Gorczyczyńska – soprany)

Bob Chilcott Sing the Colour of Peace*

(solo: Sebastian Mach – tenor)

* kompozycja napisana dla Chóru NFM

Nagrano w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, w dniach 23–26 marca 2019 roku.

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Agnieszka Szczepańczyk

Wydawca: Signum Records

Premiera płyty: 6.01.2023

Płyta będzie wkrótce dostępna w Kasie NFM, w księgarni Niskie Łąki oraz online w Sklepie NFM.

informacja prasowa

czwartek, 3 września 2026

Operowe odkrycia" - Festiwal Opery Współczesnej we Wrocławiu już wkrótce!

5 września, po blisko dziewięcioletniej nieobecności, powraca do Opery Wrocławskiej Festiwal Opery Współczesnej. Złoży się nań pięć wydarzeń: trzy opery, wieczór baletowy oraz recital Tomasza Koniecznego, który zaśpiewa "Podróż zimową" F. Schuberta w nowym tłumaczenie Krzysztofa Gosztyły. Na dzisiejszej konferencji prasowej dowiedzieliśmy się wielu smakowitych szczegółów. Oto one:

Uczestnicy konferencji w Operze Wrocławskiej, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Opera współczesna – unikalne zjawisko

Podczas konferencji prasowej Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektorka Opery Wrocławskiej wyraziła refleksję o unikalności opery w kontekście powstających współcześnie dzieł muzycznych. Wystawienie opery jest bowiem sprawą kosztowną i skomplikowaną.

Kiedy Mozart zakończył komponowanie oper, a stworzył ich kilkadziesiąt, miał ponad trzydzieści lat. Tyle mniej więcej, ile mają dziś debiutujący podczas Festiwalu Opery Współczesnej kompozytorzy: Michał Ziółkowski ("GenOM") czy Mateusz Ryczek ("iGranie z potworami"). 

Opera współczesna podejmuje problemy naszych czasów, posługując się współczesnym językiem, bliższym nam, niż dzieła minionych epok. Do takich należy z pewnością "Głos potwora" – opera skomponowana przez Alka Nowaka, której dramaturgię opracował Robert Bolesto na podstawie filmu Agnieszko Holland "Europa, Europa", a wyreżyserowała Agnieszka Smoczyńska. Obecny na konferencji Yaroslav Shemet, który poprowadzi w tym spektaklu Orkiestrę Opery Wrocławskiej, uchylił nieco rąbka tajemnicy zdradzając, że obecnością chóru i sposobem poprowadzenia postaci dramatu "Głos potwora" nawiązuje do tragedii antycznej, a zarazem operuje współczesnymi środkami wyrazu i wywołuje u widzów wstrząs (spektakl miał swoją prapremierę w Operze Bałtyckiej).

Podobnie rzecz ma się z absolutnym debiutem, zamówionym przez Operę Wrocławską: operą "iGranie z potworami", skomponowaną przez Mateusza Ryczka do libretta Justyny Skoczek. Jak zaznaczyła podczas konferencji reżyserka Marta Streker, "jest to historia o tym, że żadna wirtualna rzeczywistość nie jest w stanie zastąpić realnej, rodzi natomiast groźne uzależnienia". Całość została zanurzona w mitologii słowiańskiej, a spektakl wzbogaca oryginalna gra komputerowa (również dzieło kompozytora), towarzysząca akcji scenicznej. Scenografia zaś pozostawia duży margines swobody dla wyobraźni widza. Kierownik muzyczny tego spektaklu, Rafał Karczmarczyk dodał, że muzyka w tym spektaklu stawia wiele wymagań, ponieważ kompozytor bazował na matematycznej teorii liczb, jego zadaniem jest więc dodanie do tego muzycznych emocji.

Trzecią premierą będzie we Wrocławiu "GenOM", opera Michała Ziółkowskiego do libretta Justyny Miguły-Damasiewicz, o której kierownik muzyczna Agnieszka Franków Żelazny powiedziała, iż zachwyciło ją podejście do języka muzycznego. Kompozytor bowiem, przy całej różnorodności, zachował melodykę, która wywołuje rozmaite emocje. Operę tę charakteryzuje też dojrzały i mądry tekst. Reżyser Max Nowak stwierdził, że muzyka ilustruje najgłębsze uczucia bohaterów. Główny bohater próbuje stworzyć idealny genom muzyki i jest to próba zrozumienia, czym jest ta doskonałość, która koniec końców prowadzi bohatera do bolesnego upadku. Całość spektaklu odbywa się w sferze jungowskiego snu. Obecna na konferencji wykonawczyni jednej z głównych ról, Jadwiga Postrożna (mezzosopran) dodała też, że opera jest głęboko poruszająca i w niej samej ożyły podczas prób wielkie emocje.

Prezentację oper współczesnych dopełni program baletowy z cyklu "Żywioły" – wieczór młodych choreografów, kompozytorów i tancerzy, który jest wynikiem współpracy baletu Opery Wrocławskiej z Akademią Muzyczną. W rezultacie tej kooperacji powstało 11 premier, w których realizatorzy "badają – jak się wyraziła podczas spotkania kierowniczka Baletu Opery, Małgorzata Dzierżon – rozmaite problemy w relacjach międzyludzkich. Artystom baletu towarzyszyć będą wybrani członkowie Orkiestry Opery Wrocławskiej.

Przegląd Opery Współczesnej wzbogaci "Podróż zimowa" – cykl pieśni Franza Schuberta ("Winterreise "), skomponowany do cyklu 24 wierszy Wilhelma Müllera. Usłyszymy je w wykonaniu światowej sławy bas-barytona Tomasza Koniecznego z towarzyszeniem pianisty Lecha Napierały. Zabrzmią w naszym ojczystym języku za sprawą Krzysztofa Gosztyły, który poświęcił kilka lat na ich tłumaczenie. Autor przekładu będzie gościem Opery Wrocławskiej i będzie to zarazem okazja do zaopatrzenia się w tomik "Podróż zimowa" w jego tłumaczeniu. 

Przed każdą operą będzie można wysłuchać prelekcji, podobnie jak przed wieczorem baletowym. Przybywajcie więc do Opery Wrocławskiej na te wyjątkowe wydarzenia, które odbędą się w dniach od 5 września do 3 października tego roku!


6. Festiwal Opery Współczesnej: "GenOM" /recenzja/

Po kilkuletniej nieobecności powrócił do Opery Wrocławskiej Festiwal Oper Współczesnych, a pierwsza zaprezentowana inscenizacja to niekwesti...

Popularne posty