Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Dresdner Kammerchor, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Dresdner Kammerchor, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 października 2017

J.S. Bach: Ein feste Burg ist unser Gott - Warownym grodem jest nasz Bóg /relacja z koncertu/

Podczas sobotniego koncertu pięknie wybrzmiały zarówno pojedyncze arie, jak też chorały w wykonaniu Dresdner Kammerchor. Towarzyszyła im wspaniała Wrocławska Orkiestra Barokowa, której flety, skrzypce i viola da gamba wywołały gorący aplauz.

Dresdner Kammerchor, fot. Joanna Stoga


Wśród koncertów inaugurujących nowy sezon w Narodowym Forum Muzyki znalazł się także jubileuszowy, przypadający z okazji  500. rocznicy Reformacji. Kompozytorem nie mógłby więc być nikt inny, jak tylko Jan Sebastian Bach :-)  Zaśpiewał Dresdner Kammerchor, któremu towarzyszyła Wrocławska Orkiestra Barokowa. Całość poprowadził Hans-Christoph Rademann, który, mając za tłumacza JarosławaThiela, szefa Orkiestry, wprowadził słuchaczy w interpretację dwóch prezentowanych kantat. W drugiej części koncertu wysłuchaliśmy kompozycji Missa brevis F-dur (BWV 233). 

Kantaty w twórczości Jana Sebastiana Bacha


Biograf J.S. Bacha, Albert Schweitzer, stwierdził, iż:

W porównaniu z kantatami wszystko, co Bach poza tym stworzył, wydaje się niemal tylko dodatkiem.

Słowa te brzmią być może nieco ekscentrycznie, ale nie sposób nie przyznać, że kantaty tworzył lipski Kantor najczęściej. W twórczości Jana Sebastiana kantata była częścią liturgii, rodzajem muzycznego kazania, pouczenia. W liturgii protestanckiej bowiem najważniejsze jest słowo i kantata temu słowu służyła. Bach był człowiekiem głębokiej wiary - przez całe życie czytał i studiował Biblię oraz dzieła teologiczne, przede wszystkim Lutra. Teksty swoich utworów opatrywał często takimi aktami strzelistymi, jak: S D G („Soli Deo Gloria” – „Bogu Jedynemu Chwała”) czy J J („Jesu juva” – „Jezu, wspomóż”).

Albert Schweitzer napisał także słowa, które wydają się być najistotniejsze w zrozumieniu twórczości lipskiego Kantora:

Muzyka jest dla niego służbą bożą. Twórczość i osobowość Bacha oparte są na jego pobożności. I jeśli w ogóle można go zrozumieć, to jedynie z tego punktu widzenia. 


Hans-Christoph Rademann, fot. Joanna Stoga

Koncert w NFM


Podczas sobotniego koncertu usłyszeliśmy dwie kantaty: Gott der Herr ist Sonn und Schild  (BWV 79)  oraz Ein feste Burg ist unser Gott (BWV 80), przy czym ta druga dała tytuł całemu koncertowi.
Kantatę Bóg jest słońcem i tarczą skomponował Bach w 1825 roku – na Dzień Reformacji. Jest cytatem z Psalmu 84 i zawiera dwie strofy: pierwszą z "Nun danket alle Gott" Martina Rinckarta, związane z Dniem Reformacji w Lipsku,  druga natomiast jest cytatem Ludwiga Helmbolda: "Nun laßt uns Gott dem Herren".

Kantata otwiera się chóralnym Gott der Herr ist Sonn und Schild (Bóg Pan jest słońcem i tarczą).Instrumentalny ritornello (rodzaj refrenu) wprowadza dwa motywy: świąteczny, marszowy temat dla rogów i kotłów oraz żywszy kontr-motyw (czyli motyw dopełniający), który rozwija się z nuty słyszanej siedem razy (siódemka jest symbolem pełni).

Isabel Jantschek (sopran), Martin Schicketanz (bas), fot. Joanna Stoga

Podczas koncertu w Narodowym Forum Muzyki najbardziej przemówiły do mnie w tej kantacie głosy sopranu i duety: Isabel Jantschek, z jej cudownie brzmiącym, czystym sopranem, oraz Martin Schicketanz, znakomicie z nią współbrzmiący, ciepły bas. Isabel pamiętam z występu na Wratislavia Cantans w 2014 roku. Zaśpiewała wówczas w utworze Jana Dismasa Zelenki In Te Domine speravi, pod batutą wspaniałego Václava Luksa. Już wtedy zwróciła moją uwagę. Podobnie było i tym razem, szczególnie w duecie Gott, ach Gott, verlass die Deinenen nimmermehr! (Boże, ach, Boże, słów Twoich własnych nie opuszczaj!). 

Do posłuchania: Johann Sebastian Bach: Gott der Herr ist Sonn und Schild, BWV 79. Joanne Lunn / William Towers / James Glichrist / Peter Harvey, The Monteverdi Choir, sir Eliot Gardiner

Jednak najbardziej przemówiła mi do serca niezwykle piękna kantata Ein feste Burg ist unser Gott (BWV 80, Warownym grodem jest nasz Bóg). Kompozytor wykonał ją prawdopodobnie z okazji Święta Reformacji 31 października 1724 roku, ale powstała wcześniej i była po raz pierwszy zaprezentowana w trzecią niedzielę Wielkiego Postu 1715 roku. Wykonana ponownie po latach, została wzbogacona o opracowanie pierwszej zwrotki chorału Lutra Ein feste Burg ist unser Gott. Do kantaty BWV 80 Bach powrócił w latach 1727-1731, by zaprezentować dzieło ponownie z okazji Dnia Reformacji. Bachowski rękopis owej, trzeciej już wersji, kantaty zachował się we fragmentach przechowywanych obecnie w Muzeum Adama Mickiewicza w Paryżu. Kartki z zapisanym przez Bacha urywkiem BWV 80 są częścią Albumu Muzycznego słynnej polskiej pianistki i kompozytorki doby romantyzmu – Marii Szymanowskiej.

Isabel Jantschek (sopran), fot. Joanna Stoga

Przesłanie kantaty BWV 80, zawarte w słowach samego chorału, sprowadza się do zdania z I Listu do Koryntian (3, 10): Nikt nie może bowiem położyć innego fundamentu, oprócz tego, który już został położony, a jest nim Jezus Chrystus.
Kompozycja zawiera więcej duetów i arii i to czyni ją z pewnością bardziej atrakcyjną – zarówno dla słuchaczy, jak i wykonawców. Czysty sopran Isabel Jantschek znowu pięknie wybrzmiał w arii Komm in mein Herzenshaus (Wejdź do domu mego serca), z towarzyszeniem fletu. Podobały mi się także arie altu Annekathrin Laabs, także w duecie z tenorem Tobiasem Mäthgerem: Wie selig sind doch die, die Gott im Munde tragen (Błogosławieni, co Boga w ustach mają).

Jana Semerádová, Małgorzata Klisowska, Dora Ombodi - flety, fot. Joanna Stoga



Do posłuchania: kantata BWV 80: Barbara Schlick, sopran, Gérard Lesne, alt (contratenor), Howard Crook, tenor Peter Kooy, bas, La Chapelle Royale Collegium Vocale, Philippe Herreweghe

Missa brevis F-dur BWV 233

Drugą część koncertu wypełniła Missa brevis BWV 233. Mszami luterańskimi lub „małymi mszami” Johanna Sebastiana Bacha są cztery Msze Kyrie-Gloria w F-dur, G-moll i G-dur, BWV 233-236. Reprezentują Kyrie i Glorię łacińskiej Mszy św., są więc nazywane Missa brevis. Ten sam gatunek obejmuje również Missę z Kyrie i Glorii, skomponowaną przez Bacha w 1733 roku, a następnie rozszerzoną na małą Mszę.

Zaśpiewane przepięknie, głównie przez Dresdner Kammerchor, miały nieliczne, ale za to piękne arie.
Hans-Christoph Rademann i jego śpiewacy, a także Wrocławska Orkiestra Barokowa tak się spodobali, że zebrali gromkie brawa i musieli bisować.

Podczas sobotniego koncertu pięknie wybrzmiały zarówno pojedyncze arie, jak też chorały w wykonaniu Dresdner Kammerchor. Towarzyszyła im wspaniała Wrocławska Orkiestra Barokowa, której flety, skrzypce i viola da gamba wywołały gorący aplauz.


Koncert Ein feste Burg ist unser Gott odbył się 14 października 2017 roku w Narodowym Forum Muzyki.


niedziela, 9 lutego 2020

Hymny i pieśni J.S. Bacha i J.D. Zelenki w Narodowym Forum Muzyki

15 lutego 2020 r. o 18.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na niezwykły koncert w znakomitym wykonaniu. Motet J. S. Bacha Singet dem Herrn ein neues Lied oraz jego Magnificat, a także Te Deum J. D. Zelenki zaśpiewa Dresdner Kammerchor i soliści, a towarzyszyć im będzie Wrocławska Orkiestra Barokowa. Całość pod batutą Hansa Christopha Rodemanna.


Hans-Christoph Rademann, fot. Joanna Stoga

Motet Singet dem Herrn ein neues Lied Bacha powstał w Lipsku, reprezentuje więc dojrzały okres w twórczości kompozytora. Nie jest wykluczone, że ten przeznaczony na dwa chóry utwór został napisany jako ćwiczenie dla uczniów szkoły działającej przy kościele św. Tomasza, gdzie artysta pełnił funkcję kantora. O tym, jak wysokiej jakości jest to kompozycja, wymownie świadczy reakcja Wolfganga Amadeusa Mozarta, który poznał utwór podczas pobytu w Lipsku w 1789 roku i ocenił go bardzo wysoko. Blaskiem i przepychem cechuje się Bachowskie opracowanie Magnificat. Wersja, która zabrzmi podczas koncertu, jest drugą przygotowaną przez kompozytora i pochodzi z 1733 roku. W obsadzie dzieła znajdują się m.in. kotły, trzy trąbki i cechujący się łagodnym brzmieniem obój miłosny, a chór został podzielony na pięć głosów (a nie na cztery, jak to się zazwyczaj dzieje). Dramatyzm łączy się tu z głęboką duchowością, dając w rezultacie dzieło będące świadectwem ogromnego kunsztu.

Dresdner Kammerchor, fot. Joanna Stoga

Jan Dismas Zelenka przez większą część swojego życia zawodowego związany był z dworem w Dreźnie jako tamtejszy kapelmistrz. Te Deum uwzględnione w programie koncertu jest jednym z dwóch opracowań tego hymnu jego autorstwa, które przetrwały do naszych czasów. Podobnie jak Magnificat Bacha jest to kompozycja przeznaczona na dużą obsadę. Splendoru dodają dziełu cztery trąbki i rozbudowana obsada chóru podzielonego na dwa zespoły. Obaj kompozytorzy znali się i wyrażali się o swojej twórczości z dużym uznaniem.


 informacja prasowa

niedziela, 22 kwietnia 2018

Akademia Mendelsohnowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego oraz ”Pasja wg św. Mateusza” J.S. Bacha w jego opracowaniu zabrzmią w dniach od 22-24 lutego, podczas Akademii Mendelsohnowskiej w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.


Po Akademiach: Bachowskiej, Händlowskiej i Mozartowskiej, Narodowe Forum Muzyki i Wrocławska Orkiestra Barokowa zaprezentują w lutym tego roku kolejną – tym razem nie tak spektakularną, choć nie mniej zacną: Akademię Mendelsohnowską.

Felix Mendelssohn-Bartholdy

Felix Mendelssohn-Bartholdy, portret pędzla Jamesa Warrena Childe

Bohater tegorocznej edycji urodził się w rodzinie żydowskiego bankiera -  Abrahama Mendelssohna-Bartholdy`ego, zaś jego dziadek, Mojżesz, był filozofem. Felix Mendelssohn-Bartholdy rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku sześciu lat, pod okiem swojej matki. Od siódmego roku życia uczyła go Marie Bigot w Paryżu. Następnie studiował w Berlinie kompozycję u Carla Friedricha Zeltera, uważanego za najlepszego pedagoga. Pierwszy publiczny koncert dał podobno w wieku dziewięciu lat. Już jako dziecko podejmował próby kompozytorskie, a swój pierwszy utwór (kwartet fortepianowy) opublikował mając trzynaście lat.

Komponował opery (”Die Hochzeit des Camacho”), utwory symfoniczne (”Symfonię Szkocką”), kameralne (”Pieśni bez słów”), a także muzykę religijną: części mszalne, kantaty, chorały, oratoria (m.in. ”Święty Paweł”, ”Eliasz”). Te ostatnie powstały pod wpływem fascynacji muzyką Jana Sebastiana Bacha, którego ów reformator niemieckiej muzyki religijnej odkrył na nowo po prawie stuletniej nieobecności. Dlatego właśnie na koniec Akademii zabrzmi ”Pasja według św. Mateusza” J. S. Bacha w opracowaniu Mendelssohna oraz w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, Dresdner Kammerchor i Chóru NFM, pod batutą Hansa-Christopha Rademanna.

Pasja wg św. Mateusza, fot. Sławek Przerwa

Koncerty kameralne i utwory wokalne

Zanim jednak zabrzmi wielki finał, usłyszymy koncerty kameralne z udziałem wybitnych instrumentalistów, jak Roel Dieltiens i Piet Kuijken, którzy zaprezentują panoramę muzyki wczesnoromantycznej, inspirowanej kompozycjami lipskiego Kantora.

Dzieła wokalne natomiast usłyszymy w wykonaniu chóru festiwalowego, pod kierunkiem Agnieszki Franków-Żelazny. Będą to w przeważającej części motety i pieśni. Ponadto NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą Rubena Gazariana wykona V Symfonię D-dur, ”Reformacyjną” Mendelssohna. W 2017 roku świętujemy bowiem na całym świecie 500-lecie reformacji.

Jak co roku, pojawią się wybitni soliści: Linus Roth, Ingeborg Danz i Nicholas Mulroy.
Jak co roku – obok mistrzowskich wykonań utworów kompozytora -  warsztaty dla młodych wokalistów i instrumentalistów, a ponadto wykłady i spotkania z udziałem publiczności.

Akademia Mendelsohnowska rozpocznie się 22, a zakończy 26 lutego 2017 roku.

niedziela, 13 lutego 2022

Akademia Telemannowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Od 24 do 27 lutego 2022 odbędzie się w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu kolejna Akademia Muzyki Dawnej, tym razem poświęcona Georgowi Philippowi Telemannowi - wybitnemu niemieckiemu kompozytorowi epoki baroku. 

Akademie Muzyki Dawnej odbywają się w Narodowym Forum Muzyki (a wcześniej - Filharmonii Wrocławskiej) od wielu lat i stały się już piękną tradycją. Na początku, w 2014 roku, był - jakże by inaczej! - Jan Sebastian Bach. Po nim mogliśmy uczestniczyć w Akademii Händlowskiej, w 2016 odbyła się Akademia Mozartowska, po niej - Akademia Mendelssohnowska, w 2018Akademia Vivaldiowska , zaś nietypowa Akademia Latynoamerykańska odbyła się w 2019 roku. Następnie powrócono do znanych kompozytorów i uczestniczyliśmy w Akademii Bethoveenowskiej. Rok 2021 z powodu pandemii pozbawił nas kolejnej, za to w tym roku wynagrodzono nam to piękną muzyką Telemanna. Jednakże  już w ubiegłym roku, podczas 55. odsłony Wratislavia Cantans mieliśmy szczęście wysłuchać jego kompozycji w wykonaniu  Dresdner Kammerchor, Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod batutą Jarosława Thiela oraz solistów. Koncert "Jak wielkie jest Twoje imię" przyniósł nie tylko wspaniałą trzyczęściową uwerturę skomponowaną według wzoru francuskiego oraz zestaw tańców, które następują po niej, ale również poruszającą kantatę napisaną przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku: "Die Donnerode". W tym roku będzie jednak czas dłuższego delektowania się muzyką tego kompozytora. I to z uwzględnieniem polskich wątków!


Georg Philipp Telemann, sztych Georga Lichtenstegera z 1745 r.

Kompozytor - samouk i wątek polski

Telemann był już multiinstrumentalistą, który niemal wyłącznie sam nauczył się gry na flecie prostym i flecie poprzecznym, szałamai, oboju, puzonie, organach i klawesynie, skrzypcach, violi da gamba i kontrabasie. Od 1701 studiował prawo na uniwersytecie w Lipsku. W mieście tym pracował też jako organista. Po studiach przebywał w różnych miastach w Niemczech, a także w Żarach na Łużycach, gdzie miał okazję poznać muzykę ludową. W latach 1704–1708 Telemann przebywał na dworze hr. Promnitza (dworzanina Augusta II, króla polskiego) w Żarach jako muzyk nadworny i kapelmistrz. Objął to stanowisko po 63-letnim Wolfgangu Kasparze Prinzu. W miesiącach letnich bywał częstym gościem w Pszczynie. Żarski dwór Promnitza uchodził za jeden z najświetniejszych sasko-polskich dworów magnackich. Panował tam przepych i ceremoniał. Niemal bez przerwy gościły włoskie i francuskie zespoły operowo–baletowe. Promnitz utrzymywał stałą kapelę, składającą się z muzyków polskich, czeskich i niemieckich.

Podczas pobytu w Żarach i Pszczynie, a potem w trakcie podróży po kraju (Kraków, Warszawa) kompozytor zetknął się z muzyką polską, zarówno taneczną dworską, jak i ludową. Stylistyczne nawiązania do polskiej muzyki ludowej obecne są w wielu napisanych przez Telemanna utworach: sonatach skrzypcowych, Suicie polskiej Partie polonaise, tzw. Koncertach polskich na czworo skrzypiec (nietypowa obsada jest nawiązaniem do składu polskich kapel skrzypcowych) czy sześciu Partitach (suitach) "alla polacca" na skrzypce, flet traverso i basso continuo.

Ławeczka G.F. Telemanna w Żarach, fot. Andrzej Białas 

W 1702 został dyrektorem muzycznym opery w Lipsku. W 1704 objął stanowisko organisty przy Nowym Kościele (obecnie kościół św. Mateusza) w Lipsku, gdzie założył Collegium Musicum dla młodzieży studenckiej. W 1705 został kapelmistrzem hrabiów Promnitz. Podczas pobytu w Żarach oraz w Pszczynie i Krakowie Telemann poznał polską muzykę ludową, która stała się inspiracją jego wielu awangardowych kompozycji instrumentalnych. 

Od 1708 był kapelmistrzem na dworze w Eisenach (gdzie zaprzyjaźnił się z Johannem Bernhardem Bachem i z działającym w niedalekim Weimarze Johannem Sebastianem Bachem), od 1712 we Frankfurcie n. Menem; od 1721 był kantorem i dyrygentem muzyki kościelnej w Hamburgu.

Był kompozytorem samoukiem. Przez całe życie utrzymywał się wśród najbardziej postępowych twórców. U współczesnych zyskał uznanie także jako organista i kapelmistrz. Jest uważany za najbardziej płodnego kompozytora wszystkich czasów. Napisał ponad 3000 utworów, często znacznych rozmiarów (niestety wiele z nich zaginęło lub uległo zniszczeniu, zwłaszcza w czasie II wojny światowej).

Jarosław Thiel o Akademii Telemannowskiej

"Moda na przeprowadzanie rozmaitych plebiscytów i ustalanie rankingów „najwybitniejszych” kompozytorów wydaje się nie mijać. Te sympatyczne zabawy, do których redakcje rozgłośni radiowych i czasopism muzycznych zapraszają swoich słuchaczy i czytelników, dają ciekawy socjologicznie obraz aktualnie dominujących gustów muzycznych, nie aspirując najczęściej do wkroczenia w przestrzeń poważniejszego namysłu nad fascynującym zagadnieniem: na czym polega to, że jeden kompozytor komponuje lepiej niż inny?

Gdyby ktoś się o to spytał mnie, to bym odpowiedział, że jest taki kompozytor, który przerasta każde podium i każdy piedestał jest dla niego niewystarczający. Bach. Absolutnie poza kategoriami. Kto następny: Monteverdi? Vivaldi? Händel? A może…. Telemann?

Telemann na niespotykaną skalę rozwijał wolnorynkową działalność, stając się uosobieniem nowego typu kompozytora – przedsiębiorcy. Pisał na każde zestawy instrumentów, często dostosowując poziom trudności kompozycji do najszerszej grupy klientów – miłośników domowego muzykowania – czym zapewniał sobie szerszy zbyt. Sam sztychował, drukował i sprzedawał swoje utwory, a niejako przy okazji próbował swych sił jako poeta i librecista, przygotowywał artykuły z teorii muzyki, wydawał kompozycje kolegów i prowadził przebogatą korespondencję z muzykami, intelektualistami i dyplomatami z całej Europy. Nadzorując oprawę muzyczną pięciu głównych kościołów w Hamburgu, organizował także publiczne koncerty i przedstawienia operowe z własnymi kompozycjami, dbając także o marketing i rozprowadzanie biletów. Szacuje się, że mógł napisać nawet cztery tysiące utworów, choć duża część uległa zniszczeniu, zwłaszcza w trakcie II wojny światowej.

Gdybyśmy mieli więc wrócić do pytania: kto po Bachu? – może warto więc przemyśleć kandydaturę Telemanna? Nie jest łatwo dać podczas zaledwie kilku koncertów reprezentatywny obraz tak niezwykle obszernej i różnorodnej twórczości. Tym goręcej zapraszamy na wszystkie wydarzenia Akademii Telemannowskiej. Może wpłyną one na nieoczekiwane zmiany miejsc w Państwa osobistych rankingach ulubionych kompozytorów?

Dyrektor programowy Akademii Telemannowskiej
Dyrektor artystyczny Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

Program Akademii Telemannowskiej


François Lazarevitch, fot. Jean-Baptiste Millot


24 lutego, czwartek, godz. 19.00

"Telemann w Paryżu"

Program:
G.Ph. Telemann
I Koncert G-dur TWV 43:G1 ze zbioru Quadri
Deuxième quatuor a-moll TWV 43:a2 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites
***
II Sonata g-moll TWV 43:g1 ze zbioru Quadri
Sixième quatuor e-moll TWV 43:e4 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites

Czas trwania: [60']

Wykonawcy:
Alessandro Tampieri – skrzypce
François Lazarevitch – flet
Jarosław Thiel – wiolonczela
Menno van Delft  – klawesyn

26 lutego, sobota
godz. 17.00

Wykład Vittoria Ghielmiego "Il Suonar Parlante – historia techniki „przemawiania” za pomocą instrumentów" - wydarzenie towarzyszące, w języku angielskim.

Il Suonar Parlante Orchestra / fot. Luis Duarte



godz. 18.00

"Telemann w Pszczynie"

Program:
G.Ph. Telemann  
Koncert a-moll na flet podłużny, violę da gamba i orkiestrę TWV 52:a1
Concerto alla Polonese G-dur TWV 43:G7: I. Dolce, II. Allegro
Uwertura B-dur TWV 55:B8 „Ouverture burlesque”: II. Scaramouches (oprac. V. Ghielmi)

Cyganji Tanz z manuskryptu z Sepsiszentgyörgy (oprac. V. Ghielmi)
Magyar Tanz z manuskryptu z Sepsiszentgyörgy (oprac. V. Ghielmi, S. Palúch)
Iai Devlale So Tẻ Kẻrav – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. G. Gibelli)
S. Palúch Hajduk Dance wg melodii z manuskryptu Annae Szirmay-Keczer (1688)
J. Bihari Adagio affectuoso
V. Ghielmi, S. Palúch Mozart the Gypsy wg V Koncert skrzypcowego A-dur KV 219 „Tureckiego” W.A. Mozarta
S. Palúch Mozart Sîrba wg V Koncert skrzypcowego A-dur KV 219 „Tureckiego” W.A. Mozarta
***
J.G. Graun Koncert d-moll na violę da gamba i orkiestrę: III. Allegro
G.Ph. Telemann Solo per voi tra mille – aria z kantaty Pastorella venga bella TWV 20:62
A. Vivaldi Koncert D-dur RV 208 „Grosso Mogul”: II. Grave recitativo (oprac. A. Tampieri, M. Comendant)
F. Benda Koncert G-dur na klawesyn, smyczki i b.c.: III. Allegro scherzando
G.Ph. Telemann  Overture-Suite Es-dur TWV 55:Es3 „La Lyra”: III. Vielle (oprac. V. Ghielmi)
Šol páii pe luludjori – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. G. Gibelli, S. Pazlúch)
Saltus Pollonicus and Hungaricus z manuskryptu z Uhrovca (oprac. V. Ghielmi, S. Palúch)
Cântec de leagǎn – tradycyjna kołysanka mołdawska (oprac. G. Gibelli, M. Comendant)
J.Ph. Kirnberger Masura (oprac. V. Ghielmi, S.Palúch)
Trana nanna – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. S. Palúch)

Czas trwania: [100']

Wykonawcy:
Wykonawcy:
Il Suonar Parlante Orchestra:
Vittorio Ghielmi – viola da gamba, kierownictwo artystyczne
Graciela Gibelli* – śpiew
Dorothee Oberlinger* – flet podłużny
Stano Palúch*, Alessandro Tampieri*, Nicolas Penel – skrzypce
Laurent Galliano – altówka
Marco Testori – wiolonczela
Riccardo Coelati Rama – kontrabas
Marcel Comendant* – cymbały
Shalev Ad-el – klawesyn

*partie solowe

Vocalconsort Berlin / fot. Hans Scherhaufer



27 lutego (niedziela, godz. 18.00

"Telemann w Hamburgu"

Program:
Koncert finałowy Akademii Telemannowskiej

G.Ph. Telemann
Die Tageszeiten TWV 20:39
***
Die Donnerode TWV 6:3a (cz. I)
Die Auferstehung TWV 6:7


Czas trwania: [120']

Wykonawcy:
Howard Arman – dyrygent
Roberta Invernizzi  – sopran
Jake Arditti – alt
David Fischer – tenor
Tobias Berndt – bas I
Felix Schwandtke – bas II
Vocalconsort Berlin
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – kierownictwo artystyczne Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

informacja prasowa


środa, 9 kwietnia 2025

Wratislavia Cantans ma już 50 lat! /zapowiedź festiwalu/

Pod hasłem "Niech żyje Wratislavia!" odbędzie się we wrześniu 2015 roku odbędzie się jubileuszowa edycja zasłużonego festiwalu. 



Rekonstrukcje koncertów, śpiew cerkiewny i "urodzeni szaleńcy"


Pierwsze dźwięki festiwalu Wratislavia Cantans zabrzmiały 14 sierpnia 1966. Jako że jest po temu szczególna okazja, w programie tegorocznej Wratislavii znalazły się koncerty będące przypomnieniem pierwszej edycji festiwalu. Tamten koncert miał charakter szczególny nie tylko dlatego, że poprowadził go Andrzej Markowski – twórca festiwalu. Jego istota zawiera się przede wszystkim w zarysowaniu programu, który uwzględniał muzykę – od najdawniejszej po współczesną, wówczas wciąż awangardową (autorstwa m.in. młodego Pendereckiego). Tak więc 6 września wśród prezentowanych kompozycji usłyszymy "Magnificat" Mikołaja Zieleńskiego, "La espero" Andrzeja Koszewskiego, "Psalmy Dawida" Krzysztofa Pendereckiego, "Cinq rechants" Oliviera Messiaena oraz utwory Konstantego Regamey`a. Koncert poprowadzi dzisiejszy szef wrocławskiej orkiestry – Benjamin Shwartz.

Tadeusz Strugała / prasowe

Prawdziwa uczta dla melomana czeka 13 września, kiedy to pod dyrekcją Giovanniego Antoniniego zabrzmi kolejny zrekonstruowany koncert: Msza c-moll  W. A. Mozarta. Została  napisana jako wotum za zdrowie narzeczonej, późniejszej żony – Konstancji Weber.  Mozart złożył ślubowanie, że jeśli ukochana wyzdrowieje i wyjdzie za niego, skomponuje wielki cykl mszalny. Tak też się stało. W prawykonaniu utworu wystąpiła sama Konstancja, z myślą o niej bowiem Mozart komponował partię sopranu, umieszczając w niej wirtuozowskie arie rodem  z opery. Dodam, że Antonini poprowadzi także inny interesujący koncert, a mianowicie "Dydonę i Kleopatrę" Henry Purcella. Jest on także pomysłodawcą "Podróży muzycznej", podczas której usłyszymy śpiew cerkiewny, w wykonaniu podziwianego na całym świecie Chóru Patriarchatu Moskiewskiego. Szef artystyczny chce, aby jubilatka Wratisalvia była wiecznie młodym, ciekawym świata festiwalem, dlatego zaprosił „urodzonych szaleńców” – wielokrotnych zdobywców Grammy, zespół eighth blackbird, i Agatę Zubel.

Trzecią rekonstrukcją będzie koncert pod tytułem "Wratislavia pulcherrima", który zostanie zaprezentowany 15 września, pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka z Wrocławską Orkiestrą Barokową. Będzie to tym razem odtworzenie ostatniego koncertu pierwszej edycji, która miała miejsce 18 sierpnia 1966 roku. Zaprezentowano wówczas polską  twórczość barokową – utwory Bartłomieja Pękiela i Marcina Mielczewskiego

Bartłomiej Pękiel był pierwszym Polakiem kierującym królewską kapelą wawelską. Wcześniej stanowisko to zajmowali sprowadzani przez Zygmunta Starego kompozytorzy z Włoch. Już współcześni Pękielowi wiedzieli, że mają do czynienia z wybitnym artystą: jeden z muzyków, przepisując Mszę na wzór Palestriny, dopisał w tytule „pulcherrima”, czyli „najpiękniejsza”. Dzieło jest jednym z najdoskonalszych przykładów polskiej barokowej polifonii a cappella.

Losy dorobku Marcina Mielczewskiego są mniej znane. Wiadomo jednak, że był nadwornym muzykiem króla Władysława IV Wazy oraz kapelmistrzem u jego brata, biskupa Karola Ferdynanda oraz że jego utwory inspirowały twórców wielogłosowej muzyki cerkiewnej, były też adaptowane na potrzeby liturgii luterańskiej.


Mahler na początek i na koniec festiwalu


Dwukrotnie podczas jubileuszowego festiwalu zabrzmi muzyka Gustawa Mahlera. Drugiego dnia bowiem zostanie zaprezentowana IX Symfonia w wykonaniu Israel Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Zubina Mehta. O Dziewiątej – ostatniej ukończonej symfonii Mahlera i ostatniej symfonii romantycznej w ogóle – mówi się zwykle w kontekście przemijania. Powstała w trudnym dla kompozytora czasie – zaledwie na rok przed jego śmiercią. Wiedział, że nadchodzi rewolucja w muzyce, a on sam był jednym z ostatnich przedstawicieli „starego porządku”.

Mahlera usłyszymy raz jeszcze, na koniec festiwalu. 19 września zabrzmi "Symfonia tysiąca" pod dyrekcją szczególnie cenionego za interpretacje dzieł Mahlera Jacka Kaspszyka. W finale jubileuszowej Wratislavii, obok Orkiestry Symfonicznej i Chóru Filharmonii Narodowej, wystąpią trzy chóry Narodowego Forum Muzyki. Po raz pierwszy w historii Wratislavii Cantans publiczność i artyści będą mieli do dyspozycji salę koncertową adekwatną do ogromu Maherowskiej VIII Symfonii. Ze względu na niezbędne warunki akustyczne i kolosalny aparat wykonawczy dzieło – które zdecydowanie zyskuje słuchane na żywo – rzadko trafia na afisze.  Powstanie Narodowego Forum Muzyki, przestrzeni, w której nic nie ogranicza muzycznego piękna, jest najlepszym prezentem dla świętującej pięćdziesiąte urodziny Wratislavii Cantans


Świętowanie przy dźwiękach Händla 


Jubileuszowo  zabrzmi także podczas festiwalu muzyka Georga Friedricha Händla. Będzie to oratorium "Uczta Aleksandra", które poprowadzi Paul Goodwin. Maestro jest laureatem Händel Honorary Prize przyznawanej przez miasto Halle, będące rodzinną miejscowością kompozytora. Goodwin słynie z doskonałych interpretacji muzyki dawnej. Przez jedenaście lat był dyrygentem Academy of Ancient Music. Dzięki jego niespożytej energii koncerty są pełne ekspresji, podobnie jak niegdysiejsze występy Tymoteusza. Podczas koncertu, obok światowej sławy solistów, zaśpiewa świętujący trzydziestolecie istnienia Dresdner Kammerchor oraz Wrocławska Orkiestra Barokowa. 


Muzyczne skarby Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu


Wydarzeniem szczególnym festiwalu będzie prezentacja bogatych zbiorów muzycznych Biblioteki Uniwersyteckiej. Oprócz wystawy zaprezentowane zostaną utwory pochodzące z  siedemnastowiecznych starodruków muzycznych z weneckich oficyn. W nastrój siedemnastowiecznego Wrocławia wprowadzi nas śpiewem Hana Blažíková, jedna z najlepszych interpretatorek muzyki baroku, która gościła już kilkakrotnie w naszym mieście. Artystce będą towarzyszyć muzycy grający na instrumentach dawnych, w tym Jan Krejča, który na ciekawie brzmiącej i jeszcze ciekawiej wyglądającej teorbie wykona efektowne utwory Kapspergera i Castaldiego.

Trevor Pinock


Trevor Pinnock, Olga Pasiecznik i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen


Na jubileuszowym festiwalu nie może zabraknąć prawdziwych gwiazd, toteż Mozarta i Chopina podczas koncertu pod znaczącym tytułem "Mądrość, miłość i transcendencja"   poprowadzi sir Trevor Pinnock, niedościgniony klawesynista, a zarazem pierwszorzędny dyrygent, który jest jednym z pionierów wykonawstwa muzyki na instrumentach z  epoki.

Utwory, które usłyszymy w wykonaniu Olgi Pasiecznik i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen, to przeboje muzyki klasycznej. Jak rozumieć tytuł koncertu? Miłość przywodzi oczywiście na myśl zakochane bohaterki oper, mądrość to cecha dobrego władcy z Łaskawości Tytusa, transcendencja zaś jest cudowną właściwością muzyki – sztuki, która lepiej niż słowa wyraża uczucia i rozterki ludzkiej duszy. Miłość, mądrość, ale także rozpacz, nadzieja i dylematy moralne – wszystko to odnajdziemy w programie tego koncertu. Jeśli możemy dotknąć rzeczywistości niematerialnej i niepoznawalnej ludzkim umysłem, czynimy to także poprzez muzykę.


Pierre  Hantai

Jan Sebastian Bach i "Wariacje Goldbergowskie"


Na festiwalu nie mogło, oczywiście utworów zabraknąć lipskiego kantora, święcącego w tym roku 330 rocznicę urodzin. Usłyszymy jego "Wariacje Goldbergowskie". Na ostatniej stronie rękopisu Bach napisał „etc.”, zachęcając do komponowania kolejnych wariacji. 

Dla francuskiego klawesynisty Pierre’a Hantaï  "Wariacje..." są kompozycją szczególną. Muzyką Bacha zajmuje się, podobnie jak Goldberg, od dziesiątego roku życia. Wariacje gra żywiołowo, nieprzewidywalnie i niepowtarzalnie. Zachwyca wirtuozerią, ale nie popisuje się – wydobywa przede wszystkim śpiewność kompozycji. Choć nie pomija żadnego detalu, gra niewiarygodnie lekko. Każda wariacja w interpretacji Hantaï ma indywidualny charakter, ale wszystkie razem są cyklem o wyraźnej linii dramaturgicznej. Nic dziwnego, że Gustav Leonhardt uważał Hantaï za swego najzdolniejszego ucznia. Współpracę z klawesynistą szczególnie upodobał sobie Jordi Savall, Francuza cenią także Marc Minkowski, Philippe Pierlot, Philippe Herreweghe.


Koncert specjalny z okazji jubileuszu 8--lecia urodzin Tadeusza Strugały


Swój jubileusz będzie także święcił Tadeusz Strugała - najdłużej urzędujący dyrektor Wratisalvii Cantans. Wzbogacił festiwal o wydarzenia łączące muzykę z innymi dziedzinami sztuki, przeprowadził Wratislavię przez trudne momenty w historii, takie jak stan wojenny i transformacja ustrojowa. Pięćdziesięciolecie Wratislavii to także święto ludzi takich, jak Tadeusz Strugała. Maestro w tym roku obchodzi także osobiste jubileusze – osiemdziesiąte urodziny i sześćdziesięciolecie działalności dyrygenckiej. Jubileuszowy koncert prowadzony przez znakomitego dyrygenta będzie wielką atrakcją dla miłośników muzyki symfonicznej. Będzie także wyrazem kontynuacji tradycji Wratislavii.

Wratislavia Cantans jest zawsze wielkim świętem muzyki - powiedział podczas konferencji Dyrektor festiwalu Andrzej Kosendiak. Jubileuszowa edycja to także święto artystów i organizatorów, dzięki którym festiwal trwał i rozwijał się mimo gwałtownych zmian historycznych, jakie zaszły w ciągu minionego półwiecza. Łączenie tradycji z nowoczesnością, szacunku dla wielkiej sztuki z artystyczną odwagą – to klucz do sukcesu festiwalu, który po pięćdziesięciu latach z ciekawością zwraca się ku przyszłości. Niech żyje Wratislavia!

Festiwal odbędzie się w dniach 6 - 19 września 2015 roku.

Artykuł ukazał się 25 marca 2015 roku na portalu Kulturaonline.

wtorek, 4 sierpnia 2020

55. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans - program tegorocznej edycji

W tym roku 55 Międzynarodowy Festiwal Wratisłavia Cantans odbędzie się w ograniczonych ramach: podczas weekendu od 11 do 13 września 2020 r. Całość została przeniesiona na 2021 rok. Hasłem przewodnim edycji jest "Światło dla świata". 


Szanowni Państwo,

rok 2020 przyniósł sytuację dla nas nową i nieznaną, dotknęła ona wszystkich. Nowy świat, który wyłoni się po pandemii, z pewnością będzie inny. Mam nadzieję, że będzie lepszy. Ludzkość co jakiś czas doświadcza podobnych zdarzeń. Epidemie, wojny, kataklizmy i plagi towarzyszą nam od zawsze. Czasami wiążą się z przełomami, wyznaczają koniec jakiejś cywilizacji lub stają się początkiem czegoś nowego i wspaniałego. W trudnych czasach ujawniają się różne postawy i emocje. W świecie przemocy, egoizmu i wykluczenia zawsze znajdą się wspaniali ludzie, osoby niosące pomoc wbrew przeciwnościom. Dziś jest podobnie.

Hasłem przewodnim tegorocznej edycji festiwalu Wratislavia Cantans jest „Światło dla świata”. Dźwięk i światło to fale, różnią się długością. Fale dźwiękowe potrzebują powietrza, by mogły się rozchodzić. W próżni muzyka nie zabrzmi. Światło i powietrze to  środowisko życia dla ludzi, roślin i zwierząt – muzyka to przestrzeń dla piękna.
Myślę o wszystkich, którzy pomagają sobie wzajemnie w tych trudnych czasach. Muzyka wspiera takie postawy. Jest przestrzenią, w której ludzie się jednoczą. Pomaga z nadzieją patrzeć w przyszłość. Chcemy, by była ona lepsza, piękniejsza dzięki tym, którzy działają na rzecz dobra. Są światłami dla świata.

Bardzo się cieszę, że mogę Państwa zaprosić na festiwalowe koncerty.

Andrzej Kosendiak
Dyrektor generalny Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego


Oto program tegorocznej edycji:


Krzysztof Penderecki, fot. Bruno Fidrych

11 września, godz. 19.00
Hommage à Penderecki

Pierwszy koncert tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans będzie hołdem złożonym Krzysztofowi Pendereckiemu. Zabrzmią na nim wyłącznie dzieła tego twórcy, uważanego przez wielu badaczy za najwybitniejszego polskiego kompozytora działającego w ostatnich sześciu dekadach.

Na wieść o śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego Penderecki napisał przeznaczone na chór a cappella Agnus Dei, które później włączył do monumentalnego Polskiego Requiem. Dzieło zabrzmiało po raz pierwszy podczas uroczystości żałobnych hierarchy 31 maja 1981 roku w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Kompozycja rozpoczyna się powoli, w cichej dynamice, ewokuje nastrój modlitewnego skupienia. Muzyka stopniowo staje się coraz bardziej żarliwa i ekspresyjna, by po przejmującej, oznaczonej w partyturze quasi in grido (prawie jak krzyk) kulminacji na słowie peccata (grzechy) znowu przycichnąć i zwolnić. Agnus Dei zabrzmi w dwóch wersjach: na początku w oryginalnej – chóralnej, na koniec koncertu zaś w przygotowanym przez wiolonczelistę Borisa Pergamenschikowa opracowaniu na orkiestrę kameralną. Majestatyczna Pieśń Cherubinów jest z kolei wyrazem fascynacji Pendereckiego muzyką cerkiewną. Twórca ukończył ją w 1986 roku i zadedykował obchodzącemu wówczas sześćdziesiąte urodziny wybitnemu wiolonczeliście Mścisławowi Rostropowiczowi.

Łagodny w brzmieniu, kontemplacyjny hymn O gloriosa Virginum powstał w 2009 roku. Penderecki napisał go z okazji siedemdziesiątych urodzin Joségo Antonia Abreu, założyciela wenezuelskiej fundacji El Sistema. Utwór ukończył w Krakowie zaledwie na miesiąc przed prawykonaniem, podczas którego sam poprowadził Coral Nacional Juvenil Simón Bolívar de Venezuela. Z kolei w Sinfonietcie na smyczki Penderecki nawiązał do idei barokowego concerto grosso, w którym kilku solistów dialoguje z resztą zespołu. To lekki, dowcipny i krótki utwór, zadedykowany orkiestrze Sinfonia Varsovia. Kolejne części mocno kontrastują ze sobą pod względem temp, co zaskakuje słuchającego, a jednocześnie pomaga mu skupić uwagę na dziele.

Concerto doppio per violino, viola e orchestra to jeden z bardzo niewielu koncertów podwójnych przeznaczonych na skrzypce i altówkę, a jednocześnie jedyny, który utrzymuje się w repertuarze koncertowym. Powstał w 2012 roku na zamówienie wiedeńskiego Musikverein – dla uczczenia dwusetnej rocznicy jego istnienia. Do napisania tego dzieła namawiał też gorąco Pendereckiego skrzypek i altowiolista Julian Rachlin, ponieważ zależało mu na tym, aby mieć w repertuarze utwór, w którym mógłby wykonywać dwie partie solowe przeznaczone na te instrumenty. Polski kompozytor stworzył koncert wirtuozowski, efektowny, naszpikowany wielkimi trudnościami technicznymi. Jednocześnie jest to dzieło komunikatywne i przystępne w odbiorze, co sprawia, że cieszy się dużym zainteresowaniem ze strony publiczności. Przed altówką, instrumentem traktowanym nieco po macoszemu przez większość twórców, Penderecki postawił tu wymagania takie same jak przed skrzypcami.

Wykonawcy:
Maciej Tworek – dyrygent
Roksana Kwaśnikowska – skrzypce
Artur Rozmysłowicz – altówka
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
NFM Filharmonia Wrocławska


Ernst Kovacic, fot. Łukasz Rajchert

12 września 2020 r., godz. 17.00
"Natchnienia"

W programie koncertu NFM Orkiestry Leopoldinum znajdą się cztery porywające dzieła twórców działających w XX wieku. Każde z nich jest niezwykłe pod względem brzmienia, inwencji i ekspresji.

Love Song Andrzeja Panufnika powstała w 1976 roku do słów szesnastowiecznego angielskiego poety, sir Philipa Sidney’a. Kompozytor wrócił do tego łagodnego w wyrazie, lirycznego dzieła w ostatnich dniach swojego życia, kiedy z myślą o koncercie charytatywnym wspierającym edukację muzyczną dzieci przygotował wersję tego utworu przeznaczoną na mezzosopran, smyczki i fortepian lub harfę. Częściowo sam ją zapisał, a częściowo podyktował swojej żonie Camilii, która była dla niego muzą i oparciem. Głęboko osobista, pełna czułości i pogody Love Song stała się świadomym, nasyconym melancholią pożegnaniem twórcy z ukochaną osobą.

Z kolei napisany w 1939 roku cykl pieśni Les illuminations Benjamina Brittena powstał do słów Artura Rimbauda. Choć kompozytor zaznaczył, że można go wykonać w wersji na sopran lub tenor z towarzyszeniem smyczków, większą popularnością cieszy się opracowanie na głos żeński. Komentatorzy zgodnie podkreślają, że jest bardziej zmysłowe i zdecydowanie lepiej oddaje nastrój tego utworu. Partyturę poprzedza cytat z Rimbauda: „Ja jeden znam klucz do tej dzikiej parady”, a słowa te, akcentujące specjalny wgląd artysty w rzeczywistość, pojawiają się też trzykrotnie w różnych miejscach dzieła. Po amerykańskim wykonaniu w 1940 roku jeden z krytyków pisał, że cykl ten jest „niczym więcej jak serią tanich i łatwych efektów… pretensjonalnych, banalnych i w najwyższym stopniu rozczarowujących”. Te słowa są sztandarowym przykładem na to, jak nietrafna i niesprawiedliwa potrafi być ocena krytyka. Zmysłowa, oniryczna i niezwykle nastrojowa kompozycja Brittena szybko zyskała wielką popularność i należy obecnie do najbardziej cenionych i najchętniej wykonywanych jego dzieł.

Introdukcja i Allegro to jeden z najbardziej znanych utworów Edwarda Elgara. Przeznaczony jest na kwartet smyczkowy i orkiestrę smyczkową. Został skomponowany na zasadzie barokowego concerto grosso – partia kwartetu jest bardziej rozbudowana i wirtuozowska. Zazwyczaj współzawodniczy on z resztą orkiestry, w nielicznych odcinkach zaś jego brzmienie stapia się z dźwiękami pozostałych instrumentów. To porywająca kompozycja, dramatyczna i pełna wielkich emocji.
Koncert zwieńczy Serenada na tenor, róg i smyczki Brittena, napisana na zamówienie legendarnego waltornisty Dennisa Braina. Twórca skomponował ją w 1943 roku podczas pobytu w szpitalu, gdzie leczył się na odrę po powrocie z Ameryki. Serenada składa się z ośmiu części – w sześciu Britten wykorzystał wiersze angielskich poetów odnoszące się do tematyki nocy, stąd też nastrój dzieła jest tajemniczy i nieco mroczny. Prolog i Epilog odgrywane są przez waltornię solo. Ósma część musi być wykonywana za sceną, więc w siódmym ogniwie soliście akompaniują tylko smyczki, co daje mu czas na wyjście za kulisy.

Wykonawcy:
Ernst Kovacic – dyrygent
Agata Zubel – sopran
Martin Mitterrutzner – tenor
Malwina Lipiec-Rozmysłowicz – harfa
Radek Baborák – róg
NFM Orkiestra Leopoldinum


Il Giardino Armonico, fot. Łukasz Rajchert

12 września, godz. 20.00
"Po burzy"

Koncert Giovanniego Antoniniego, Julii Lezhnevy i zespołu Il Giardino Armonico będzie spotkaniem z wybitnymi kompozytorami epoki baroku – Georgiem Friedrichem Händlem, Geminianem Giacomellim, Carlem Heinrichem Graunem, Matthew Lockiem i, last but not least, Antonim Vivaldim. Program będzie ciekawy i zróżnicowany, a dobór dzieł pozwoli spojrzeć na dorobek tych twórców z wielu perspektyw.

Locke był czołowym angielskim kompozytorem muzyki teatralnej, który żył przed Henrym Purcellem. Jednym z najbardziej znanych jego utworów jest muzyka sceniczna do wystawionej w kwietniu 1674 roku sztuki The Tempest (Burza), będącej luźną adaptacją dzieła Williama Szekspira, przygotowaną przez poetę Thomasa Shadwella. Locke użył w niej – jako pierwszy na Wyspach – artykulacji tremolo w partii instrumentów smyczkowych. Polega ona na szybkim powtarzaniu dźwięków, co ma za zadanie zwiększenie napięcia. W programie koncertu znalazły się cztery części z muzyki do tej sztuki: Introduction, Canon 4 in 2, Lilk oraz Curtain Tune.

Współcześnie pamiętamy Vivaldiego głównie jako twórcę koncertów instrumentalnych, jednak ten niezwykle płodny artysta pisał także bardzo liczne i cieszące się wielkim powodzeniem opery. W programie znajdą się dwie arie z dzieł Rudego Księdza – brawurowa Agitata da due venti z opartej na wątkach z Dekameronu opery Griselda oraz liryczna Zeffiretti che sussurrate z opery Ercole su’l Termodonte (Herkules w Termodoncie). W XVIII wieku nie istniało jeszcze pojęcie prawa autorskiego, a kompozytorzy swobodnie wykorzystywali w swych pracach mniej lub bardziej zmienione arie z oper swoich kolegów po fachu. Robił tak też Vivaldi, a aria Sposa son disprezzata z jego opery Bajazet (inny wariant tytułu to Il Tamerlano) to tak naprawdę lekko zmieniona aria z opery La Merope Giacomellego. Tego typu opery były określane jako „pasticcio”, co oznacza dosłownie… pasztet.

Julia Lehzneva podczas Akademii Händlowskiej, 2015,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Niemiecki kompozytor i tenor Graun był w swoich czasach jednym z najbardziej cenionych autorów oper w stylu włoskim. Jego znakomitą, choć dziś mało znaną twórczość przypomni dramatyczna aria No, no di Libia fra le arene z opery Silla z 1753 roku. Z kolei Händel to obecnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych kompozytorów doby baroku, słynny zarówno ze względu na swoje dzieła instrumentalne, jak i wokalno-instrumentalne. Podczas koncertu zabrzmią jego dwie arie – gwałtowna Un pensiero nemico di pace z oratorium Il trionfo del Tempo e del Disinganno (Triumf Czasu i Rozczarowania) oraz nie mniej atrakcyjna Brilla nell’alma z opery Alessandro. Wspaniałym dopełnieniem programu będzie Concerto grosso g-moll op. 6 nr 6.

Wykonawcy:
Giovanni Antonini – dyrygent
Il Giardino Armonico

Julia Lezhneva – sopran


Jarosław Thiel, fot. Łukasz Rajchert

13 września, 2020 r. godz. 17.00
"Jak wielkie jest Twoje imię"

Głównym bohaterem czwartego z pięciu koncertów tegorocznej edycji festiwalu Wratislavia Cantans będzie niemiecki twórca doby baroku – Georg Philipp Telemann. Kompozytor, poeta, poliglota, a przede wszystkim tytan pracy, który był opłacany przez swych chlebodawców znacznie lepiej niż żyjący w tym samym czasie Johann Sebastian Bach. Lipski kantor cenił zresztą swojego kolegę – został on nawet ojcem chrzestnym jednego z jego synów, Carla Philippa Emanuela.

Składająca się z siedmiu części Overture-Suite D-dur to rozbudowana, pełna przepychu i rozmachu kompozycja, doskonale obrazująca skalę talentu Telemanna. Otwiera ją majestatyczna Uwertura, po której następują pełne wdzięku tańce – menuet, gawot i passacaglia. Liryczna, melodyjna Aria przynosi wytchnienie, a Les Postillons wyróżnia się ostrą rytmiką i energicznym, żywym charakterem. Całość wieńczy uroczysta Fanfara.


Die Donnerode to kantata przeznaczona na pięć głosów solowych (sopran, alt, tenor oraz dwa basy), chór i orkiestrę. Utwór powstał dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku. Historycy szacują, że kataklizm pochłonął około dziewięćdziesiąt tysięcy osób. Mieszkańcy miasta ginęli nie tylko bezpośrednio w wyniku wstrząsów. Wielkie żniwo zebrały wysokie na dwadzieścia metrów fale tsunami, które wdarły się do ruin, a także szalejące wszędzie pożary. Wstrząsy były tak silne, że odczuwano je nawet w Wenecji, o czym pisał w swoich memuarach Giacomo Casanova. Kantata Telemanna zabrzmiała po raz pierwszy w 1756 roku w hamburskim kościele św. Jakuba. Utwór spodobał się tak bardzo, że cztery lata później kompozytor zdecydował się dopisać drugą część. Die Donnerode to dzieło niezwykle dramatyczne, intensywne i angażujące. Ważną funkcję pełnią w nim instrumenty dęte blaszane, a także kotły, które imitują trzęsienie ziemi. Był to jeden z utworów najczęściej wykonywanych za życia kompozytora. Także i dziś jego rozmach wywiera na słuchaczach wielkie wrażenie.

Wykonawcy:
Jarosław Thiel – dyrygent
Marzena Michałowska – sopran
Wanda Franek – alt
Karol Kozłowski – tenor
Martin Schicketanz – bas
Henryk Böhm – bas
Dresdner Kammerchor
Michael Käppler – przygotowanie chóru
Wrocławska Orkiestra Barokowa

Wrocław Baroque Ensemble, fot. Łuksza Rajchert

13 września 2020, godz. 20.00
"Światła dla świata"

Tradycją festiwalu Wratislavia Cantans stało się prezentowanie polskiej muzyki dawnej. Tym razem Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka wykona dzieła Jacka Różyckiego herbu Doliwa, twórcy działającego w drugiej połowie XVII wieku.

Pewnych detali z biografii kompozytora zapewne nigdy nie poznamy. Nie wiemy, kiedy dokładnie się urodził ani kiedy zmarł. Znamy za to dość dobrze przebieg jego pełnej sukcesów kariery zawodowej. Różycki musiał być sprawnym organizatorem, ponieważ służył jako kapelmistrz na dworze królewskim dość długo, w czasie rządów aż czterech władców: Jana II Kazimierza, Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Jana III Sobieskiego i Augusta II Mocnego. Pełnił też funkcję sekretarza królewskiego za rządów trzeciego z wymienionych monarchów, a za czasów panowania ostatniego z nich przeniósł się do Drezna, gdzie kierował polsko-saską kapelą królewską.

Różycki komponował głównie religijne utwory wokalno-instrumentalne, ponieważ takich dzieł oczekiwali jego chlebodawcy. Do naszych czasów nie dotrwał żaden z jego autografów – dorobek artysty znamy tylko z odpisów i pośmiertnych wydań. Wiadomo, że królewski kapelmistrz pisał także instrumentalną muzykę świecką, ale wszystkie jego kompozycje tego typu zaginęły. Zachowane utwory są identyfikowane najczęściej dzięki podpisowi H.R.; pierwsza litera to inicjał łacińskiej wersji imienia twórcy – Hyacinthus.

Promocja twórczości tego kompozytora wpisuje się w działalność Andrzeja Kosendiaka w dziedzinie muzyki dawnej. Dyrygent ten już od wielu lat konsekwentnie przywraca publiczności zapomnianych, a przecież tak wartych poznawania, polskich kompozytorów minionych epok.

Wykonawcy:
Andrzej Kosendiak – dyrygent
Wroclaw Baroque Ensemble


informacja prasowa

sobota, 26 września 2020

55. Międzynarodowy Festiwal Wratisłvia Cantans niesie światu nadzieję /relacja/

Mimo że krótszy niż zazwyczaj, tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans na długo pozostanie w pamięci - nie tylko ze względu na piękną muzykę i znakomite wykonania, ale także z powodu okoliczności, w których się odbył. Mimo wszystko, światła dla świata zabłysły z całą mocą.


Od lat przywykłam do tego, że co roku, wrześniową porą, czeka mnie prawdziwe muzyczne święto - festiwal Wratislavia Cantans. Jednak tego roku, z powodu pandemii, stało się oczywiste, że nic już nie jest pewne... To uczy pokory i uświadamia, że trzeba się cieszyć chwilą. Jednocześnie fakt, że mimo wszystko 55. edycja festiwalu o tak długiej tradycji odbyła się w ograniczonych wymiarach i stała niejako forpocztą przyszłorocznej pełnej wersji, napawa optymizmem. Taka też była intencja organizatorów, by mimo ograniczeń zabłysło "Światło nad światem" - by zabrzmiała piękna muzyka, a sale wypełniła publiczność. 

"Muzyka jest przestrzenią, w której ludzie się jednoczą - napisał we wstępie do katalogu festiwalu Andrzej Kosendiak, jego dyrektor generalny. Pomaga z nadzieją patrzeć w przyszłość. Chcemy, by była ona lepsza, piękniejsza dzięki tym, którzy działają na rzecz dobra. Są światłami dla świata".

W podobnym duchu wypowiedział się Giovanni Antonini, dyrektor artystyczny Wratislavii, podkreślając, że "Teraz bardziej niż kiedykolwiek, w chaosie bieżących zdarzeń, świat potrzebuje komunikacji. Komunikacji autentycznej, w której muzyka i sztuka mogą stanowić duchowe światło w mroku i doświadczanej przez nas niepewności." I dodał: "Wierzymy, że piękno może pomóc uratować świat!".

Jeżeli zatem założyć, że piękno, zwłaszcza piękno muzyki, to wartość duchowa, łącząca nas z Bogiem, to z pewnością może ono uratować świat. Jak napisał w "Promethidionie" Cyprian Kamil Norwid, „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy – praca, by się zmartwychwstało”. 

Na program festiwalu złożyło się pięć koncertów, które zaprezentowano podczas weekendu - od 11 do 13 września 2020 roku. Jeśli ktoś nie mógł przybyć do Narodowego Forum Muzyki, miał możliwość skorzystać z transmisji radiowych. 

Krzysztof Penderecki pro memoria


Koncert "Hommage à Penderecki", fot. Karol Sokołowski

Pierwszym koncertem uczczono pamięć zmarłego w tym roku wybitnego polskiego kompozytora Krzysztofa Pendereckiego. "Hommage à Penderecki" był prezentacją dzieł Zmarłego, na które złożyły się "Agnus Dei" - oryginalna, chóralna wersja koncertu, na koniec zaś wykonano drugą, przygotowaną przez wiolonczelistę Borisa Pergamenschikowa, w opracowaniu na orkiestrę kameralną. Po "Agnus Dei" wykonano hymn "O gloriosa Virginum" skomponowany przez Pendereckiego z okazji siedemdziesiątych urodzin Joségo Antonia Abreu, założyciela wenezuelskiej fundacji El Sistema. Kolejny utwór, dowcipną "Sinfoniettę na smyczki", artysta zadedykował orkiestrze Sinfonia Varsovia. Na koniec usłyszeliśmy wirtuozowski "Concerto doppio per violino, viola e orchestra", skomponowany na zamówienie wiedeńskiego Musikverein z okazji dwusetnej rocznicy jego istnienia. Ten niezwykle trudny i wymagający znakomitej techniki utwór wykonali Roksana Kwaśnikowska – skrzypce oraz Artur Rozmysłowicz – altówka. Całość poprowadził maestro Maciej Tworek, znakomity dyrygent współpracujący z Krzysztofem Pendereckim od 2002 roku, co zaowocowało m. in. udziałem w nagraniu z orkiestrą Sinfonia Iuventus kompletu jego symfonii i koncertów instrumentalnych. Wysłuchanie tych kompozycji, zestawionych w taki sposób, aby można było poczuć, jak wszechstronnym i błyskotliwym kompozytorem był Krzysztof Penderecki, było niezwykłym przeżyciem. I chociaż mamy świadomość, że Krzysztof Penderecki był spełniony i doceniony w wielu sferach życia, nie tylko muzycznej, to jednak pozostaje smutek i żal po Jego stracie...

"Natchnienia" i niezwykła Agata Zubel


Agata Zubel, fot. Łukasz Rajchert

Nazajutrz wysłuchałam dwóch koncertów absolutnie niezwykłej urody. Pierwszym były "Natchnienia", na które złożyły się kompozycje Andrzeja Panufnika, Benjamina Brittena i Edwarda Elgara. Pierwszy utwór: Love song  został nadzwyczaj pięknie wykonany przez duet: ludzki głos (Agata Zubel) i harfę (Malwina Lipiec-Rozmysłowicz) z akompaniamentem orkiestry (NFM Orkiestra Leopoldinum). Cudowny, liryczny utwór, napisany przez Panufnika w 1976 roku na prośbę zaprzyjaźnionej z nim i jego żoną mezzosopranistki Meriel Dickinson do wiersza Love Song (Pieśń miłosna) angielskiego poety Sir Philipa Sidneya. Wielokrotnie powtarzająca się pierwsza, czterotaktowa fraza pieśni, ze słowami: „My true love hath my heart” („Prawdziwa miłość opanowała moje serce”), występuje w nim zawsze w tej samej postaci melodycznej, ale każdorazowo rozpoczyna się od innego dźwięku. Panufnik pod koniec życia opracował tę pieśń na głos, harfę (fortepian) i na orkiestrę smyczkową. Dodać muszę, że uroczy ten utwór zabrzmiał w wykonaniu Agaty Zubel zupełnie inaczej, niż do tego przywykłam - bardziej oryginalnie, niebanalnie, cudownie wprost. Harfistka zaś okazała się o wiele bardziej interesującym towarzyszem miłosnego dialogu niż fortepian. 


Malwina Lipiec-Rozmysłowicz i Agata Zubel, fot. Łukasz Rajchert

Po Panufniku Agata Zubel zaprezentowała o wiele trudniejszy do interpretacji cykl pieśni Benjamina Brittena do słów Artura Rimbauda: "Les illuminations", mogliśmy więc posłuchać "poety przeklętego" w oryginale. Wyznam, że od koncertów Marka Padmore` a, który jak nikt interpretował Brittena, nie słyszałam równie wspaniałego wykonania. 

Zbiór melodii zatytułowany "Les Illuminations" to wczesne dzieło Benjamina Brittena. Utwór został faktycznie ukończony, gdy kompozytor, zdeklarowany pacyfista, przebywał na wygnaniu w Stanach Zjednoczonych wraz ze swoim partnerem, śpiewakiem Peterem Pearsem. Utwory zostały skomponowane na wysoki głos i orkiestrę smyczkową, a ich pierwszą wykonawczynią była sopranistka Sophie Wyss. Później śpiewał je Peter Pears. Rimbaud kilkakrotnie odwiedzał Londyn w latach 1872-1874; to tam powstał rękopis "Iluminacji" (który w pewnym sensie stanowi jego testament literacki, zważywszy, że przestał pisać w 1875 r.). Podobnie jak kompozytor, żył wtedy w "zakazanym" związku z innym poetą - Paulem Verlainenem. Zbieżności te nie są zapewne przypadkowe.  Britten wykorzystuje dziesięć wierszy Rimbauda, ​​z których dwa (Fraza i Antyk) zostały zebrane w trzeciej części partytury. Muzyk przywiązuje szczególną wagę do zdania „Tylko ja mam klucz do tej szalonej parady”, które kończy wiersz Parade i czyni z niego rodzaj refrenu: Fanfary i Interlude (tytuły wymyślone przez Brittena). Utwory Brittena stawiają śpiewakom niezwykle wysokie wymagania techniczne, ale przede wszystkim dotyczą one ekspresji. Dla Agaty Zubel nie stanowiły żadnej przeszkody - bogactwo frazy, rozbudowana, a zarazem subtelna ekspresja, świadcząca zarówno o znakomitej technice wokalnej, jak i o wyobraźni oraz talencie wokalistki - wszystko to złożyło się na niezwykle poruszającą całość, która na długo pozostanie w pamięci.

 

Radek Baborák, fot. Łukasz Rajchert

Interesująca okazała się także "Serenada na tenor, róg i smyczki" op. 31 tego samego kompozytora, a szczególnie grający na rogu Radek Baborák. Utwór powstał w 1943 roku, po powrocie Brittena do Anglii. Kompozytor był przez kilka tygodni hospitalizowany z powodu odry i właśnie w tym czasie napisał "Serenadę...". Utwór zawiera wiersze angielskich poetów na temat nocy - jej spokoju, a także złowieszczych aspektów. Partie tenoru przeznaczył kompozytor dla swego partnera - Petera Pearsa, natomiast podczas wrocławskiego koncertu wykonywał je austriacki tenor Martin Mitterrutzner. Całość koncertu poprowadził Ernst Kovacic - dyrygent, skrzypek, dyrektor artystyczny Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej "Leopoldinum".

"Po burzy" - zjawiskowa Julia Lezhneva oraz Il Giardino Armonico


Najjaśniejszym punktem tegorocznej Wratislavii był występ Julii Lezhnevy oraz Il Giardino Armonico pod batutą Giovanniego Antoniniego. Wspaniała rosyjska sopranistka występuje we Wrocławiu od 2013 roku, kiedy to zaśpiewała po raz pierwszy na 48. MF Wratislavia Cantans. Towarzyszył jej wówczas Giovanni Antonini z Wrocławską Orkiestrą Barokową. Zagarnęła przebojem festiwalową publiczność. Podobnie jak dwa lata później, kiedy to wystąpiła podczas Akademii  Händlowskiej. Jej występ w roli Vagausa w oratorium Vivaldiego "Judyta Triumfująca" podczas 54. edycji Wratislavia Cantans był prawdziwym triumfem. Artystka była entuzjastycznie oklaskiwana po każdym swoim występie i bez większej przesady można powiedzieć, że to ona triumfowała tamtego wieczoru. Wyczekiwaliśmy więc jej występu także w tym roku, wiele sobie po nim obiecując. I nie zawiedliśmy się!

Julia Lezhneva, fot. Bogusław Beszlej

Na program złożyły się kompozycje Mathew Locke`a, Antonia Vivaldiego, Geminiano Giacomelli, Carla Heinricha Grauna i Georga Friedricha Händla
Tytuł koncertu nawiązuje do praktyki wykonawczej w XVII-wiecznej Anglii, polegającej  na wielokrotnych przeróbkach jakiegoś popularnego tematu. Taki los spotkał m. in. Burzę Szekspira, której premiera odbyła się 6 listopada 1611 roku. Otóż wielokrotnie przerabiano i adaptowano potem ten utwór, aż doszło do paradoksalnej sytuacji, w której kolejna wersja Thomasa Shadwella z 1674 roku, z muzyką instrumentalną Mathew Locke`a, wyparła na sto lat oryginał. Czasem kompilowano różne dzieła. Kolejny paradoks sprawił, że dzięki tym praktykom przetrwało wiele kompozycji mistrzów dziś zapomnianych, jak Francesco Gasparinni czy Geminiano Giacomelli. Ponadto niektóre przeróbki, jak w przypadku Händla, okazywały się lepsze od oryginału. Utwory Carla Heinricha Grauna Julia okryła w jednej z berlińskich bibliotek i – jak to ona – zachwyciła się tym muzycznym znaleziskiem. W rezultacie nagrała płytę z jego utworami. 

Julia Lezhneva i Il Guardino Armonico podcza koncertu "Po burzy",
fot. Bogusław Beszlej

Introdukcja do sztuki "The Tempest" Mathew Locke`a, która zabrzmiała na początku koncertu, pozwoliła uświadomić, że założony w 1985 w Mediolanie przez Lucę Pianca i Giovanniego Antoniniego zespół Il Giardino Armonico zdołał przez lata osiągnąć niezwykle piękne brzmienie. Specjalizując się w wykonaniu XVII- i XVIII-wiecznych utworów na dawnych instrumentach, osiągnął rezultaty, o których nie jeden zespół muzyki dawnej mógłby tylko pomarzyć... 
Julia była diamentem tego koncertu, ale diamentem kunsztownie oprawionym we wspaniały akompaniament. Zaśpiewała wiele pięknych arii, z których każda ukazywała jej wspaniałe umiejętności wokalne - od lirycznych (w nich jest chyba najlepsza) po dramatyczne. Bisowała czterokrotnie, wykonując m. in. arię "Armate di fuoko e di serpi" z "Judyty triumfującej" Vivaldiego. Z pewnością jej interpretacje są coraz dojrzalsze, ale - co najistotniejsze - nadal ma w sobie tę iskrę Bożą, która sprawia, że każdy jej występ jest czymś więcej - jest przeżyciem nie tylko estetycznym, ale także duchowym.

"Jak wielkie jest Twoje imię"  - Georg Philipp Telemann


Przedostatni koncert był wyjątkowo jednorodny - zawierał wyłącznie kompozycje Georga Philippa Telemanna. Rozpoczęła go uwertura kompozytora, uznawanego w Niemczech za niekwestionowanego mistrza tego gatunku. W owym czasie „uwertura” rozumiana była jako połączenie trzyczęściowej uwertury skomponowanej według wzoru francuskiego i zestawu tańców, które nasttępują po niej. Wzorem dla obu były uwertury operowe i przerywniki taneczne z francuskich oper Lully`ego lub Campra - muzyki, którą młody Telemann kochał ponad wszystko. Naśladował manierę Francuzów w swoich „orkiestrowych suitach”, jak dziś nazywamy uwertury barokowe, ale szybko odnalazł swój własny, niepowtarzalny styl. Kompozycja Telemanna naśladuje  sygnały rogów pocztowych, które rozbrzmiewały wówczas w całych Niemczech, i przetwarza je w humorystyczną fugę. Dwa eleganckie menuety tworzą pomost prowadzący do trzech innych elementów utworu: Gavrotte en Rondeau oraz Passacaille. Po melodyjnej arii następuje Les Postillons, charakteryzujący się mocną rytmiką i pełnym ekspresji charakterem. Zwieńczeniem jest uroczysta Fanfara.

Wrocławska Orkiestra Barokowa, Marzena Michałowska, fot. Łukasz Rajchert


Po wysłuchaniu pierwszej, pełnej wigoru części koncertu, nastąpiła zmiana nastroju i usłyszeliśmy "Die Donnerode" - podniosłą kantatę napisaną przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku. Zginęło wówczas ponad 60 tysięcy osób, czyli około jednej czwartej populacji miasta, a trzęsienie ziemi odczuwalne było aż w Europie Środkowej. Rada miejska Hamburga zarządziła wówczas dzień pokuty, postu i modlitwy. Tego dnia wykonano pierwszą wersję kantaty Telemanna. Tekst zaczerpnięto z Psalmów: 8. i 29. w wersyfikacji Johanna Andreasa Cramera. Później Telemann dodał drugą część, ponownie dotyczącą wersetów Cramera, tym razem po Psalmie 45. 
W pierwszej części wyraża moc Bożą, która objawia się w naturze: „Głos Boga wstrząsa oceanami”, „Głos Boga spłaszcza cedry”, „Zawala dumne góry”, „Grzmi, aby został wygnany ”. Wszystko zaś jest powodem, by Go czcić, jak głosi chór otwierający: „Jak wielkie jest imię Twoje, przyozdobione taką chwałą, Panie, władco nasz, pełne mądrości i mocy!”. Pozornie nie ma to nic wspólnego z katastrofą, jaka spotkała mieszkańców Lizbony, a jednak podkreślenie Bożej mocy  i Jego panowania nad światem - w Nim zatem należy szukać pociechy i wierzyć, że ze zła wyprowadzi dobro.

Marzena Michałowska, fot. Łukasz Rajchert

Wykonawcami obu utworów Telemanna  byli znakomici soliści: Marzena Michałowska (sopran), Wanda Franek (mezzosopran), Karol Kozłowski (tenor), Martin Schickentanz (baryton, znany wrocławskiej publiczności z wcześniejszych koncertów, m. in. Ein feste Burg ist unser Gott), Henryk Böhm (baryton), z towarzyszeniem Dresdner Kammerchor i Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod batutą Jarosława Thiela . Koncert był wspaniały! Mnie najbardziej urzekła Marzena Michałowska, obdarzona pięknym sopranem, przypominającym barwą głosu wybitną śpiewaczkę  Karinę Gauvin.

Jacek Różycki z przesłaniem: "Światła dla świata"


Ostatni, tytułowy koncert tegorocznego festiwalu Wratislavia Cantans, wypełniły kompozycje polskiego kompozytora i kapelmistrza doby baroku - Jacka Różyckiego. To znakomity pomysł, aby "światło dla świata" płynęło właśnie z Polski! Dorobek kompozytora zachował się w niewielkiej części - zaledwie 25 utworów, a i to nie wszystkie w całości, co w jakimś sensie obrazuje niszczenie polskiej kultury przez wieki. A jednak przetrwała - to daje nadzieję. 
Różycki tworzył przede wszystkim muzykę religijną w stylu włoskim: msze, nieszpory, hymny, koncerty kościelne i sonaty. Posługiwał się biegle techniką koncertującą, o czym świadczy Missa concertata, a właściwie jej zachowana część. 

Andrzej Kosendiak, fot. Karol Sokołowski

Podczas koncertu, w którym wystąpił Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka, wykonano wiele utworów kompozytora, w tym te najbardziej znane, jak Magnificat czy Confiteor. Muzyka niezwykle piękna, uduchowiona znalazła właściwe miejsce w Kolegiacie św. Krzyża na Ostrowie Tumskim. Przeplatanie ludzkich głosów i instrumentów tworzyło piękną, harmonijną całość. Mnie najbardziej urzekła (nie po raz pierwszy) Aldona Bartnik w utworze „Ave sanctissima Maria” z towarzyszeniem skrzypiec i pozytywu. Piękny niezapomniany koncert!

Aldona Bartnik i Aleksandra Turalska, fot. Karol Sokołowski

Mimo że krótszy niż zazwyczaj, tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans na długo pozostanie w pamięci - nie tylko ze względu na piękną muzykę i znakomite wykonania, ale także z powodu okoliczności, w których się odbył. Mimo wszystko, światła dla świata zabłysły z całą mocą.

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty