Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Widma, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Widma, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2019

"Widma" Stanisława Moniuszki w Operze Wrocławskiej /zapowiedź/

W Roku Moniuszki Opera Wrocławska zaprasza na inscenizację kantaty "Widma", którą Stanisław Moniuszko skomponował do II części "Dziadów" Adama Mickiewicza. 




Z okazji obchodów 200. rocznicy urodzin – rok 2019 ogłoszony został Rokiem Moniuszki. W całej Polsce organizowane są koncerty, spektakle, wydarzenia muzyczne i teatralne, poświęcone Stanisławowi Moniuszce. Teatry operowe tak zaplanowały sezony, by wystawiać Halkę i Straszny dwór, w programach filharmonicznych uwzględniono utwory orkiestrowe – jak uwerturę "Bajka", chóry i zespoły kameralne wykonują repertuar Moniuszkowski.


Rok Moniuszkowski w Operze Wrocławskiej

"Widma" Stanisława Moniuszki, zdjęcie z próby: Tobiasz Papuczys

Opera Wrocławska przygotowała bogaty repertuar na obchody Roku Moniuszkowskiego. Świętowanie 200. urodzin Stanisława Moniuszki Opera zainaugurowała premierą "Halki" w reżyserii Grażyny Szapołowskiej. Kolejne premiery poświęcone temu wydarzeniu to kantata "Widma" oraz majowy repertuar – począwszy od zaprezentowania wrocławskiej publiczności niemego filmu "Halka" z muzyką na żywo w Parku Staromiejskim i fragmentów mało znanej opery Bolesława Wallka-Walewskiego "Pomsta Jontkowa", która jest kontynuacją losów bohaterów opery Moniuszki. Również w maju artyści Opery Wrocławskiej wykonają najpiękniejsze pieśni Stanisława Moniuszki ze zbioru „Śpiewnik domowy”. Z okazji Roku Moniuszkowskiego w ramach projektów edukacyjnych „Accademia dell’Opera” i chór „Amanti dell’Opera” w programie także znalazły się fragmenty z najsłynniejszych oper kompozytora.


Geneza "Widm"


Stanisław Moniuszko tworzył muzykę do tekstu II części "Dziadów" Adama Mickiewicza od początku lat 50. dziewiętnastego wieku, jednak do prawykonania kantaty pod znaczącym tytułem "Widma" doszło dopiero 22 stycznia 1865 roku, w tzw. Salach Redutowych Teatru Wielkiego w Warszawie. W ten dzień wypadła druga rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Trudno dziś orzec, czy dopuszczenie do wykonania kantaty opartej na dziele Adama Mickiewicza w tym właśnie dniu było przypadkiem, niedopatrzeniem cenzora, czy wynikało z interwencji protektorki kompozytora, Marii Kalergis, której to dzieło twórca zadedykował.


"Widma" Stanisława Moniuszki, zdjęcie z próby: Tobiasz Papuczys

Moniuszko był zdeklarowanym wielbicielem i entuzjastą twórczości Mickiewicza, o czym świadczy dobitnie bogaty zbiór kompozycji pieśniowych z towarzyszeniem słów poety. Dowody oczytania,
a także zaciekawienia miejscami, związanymi z postacią Mickiewicza napotykamy w listach kompozytora z różnego czasu; na uwagę zasługują np. młodzieńcze listy do narzeczonej, w których zapisuje swoje poszukiwania „słynnej doliny kowieńskiej”, znanej już wtedy z legendy biograficznej poety , a także z poematu o Konradzie Wallenrodzie. Kompozycja muzyczna stworzona do "Dziadów" cz. II jest wyraźnym potwierdzeniem fascynacji poetą i jego twórczością, jaką kompozytor dzielił zresztą z wieloma innymi czytelnikami poezji Mickiewicza.


"Widma" Stanisława Moniuszki, zdjęcie z próby: Tobiasz Papuczys


 Inscenizacja Jarosława Freta


Inscenizacja Jarosława Freta odwołuje się do trudnej i bogatej historii Wrocławia. Obrzęd dziadów odbywa się w 1945 roku, w Breslau, do którego zaczynają przyjeżdżać nowi mieszkańcy, z Białorusi, Litwy, Ukrainy, czyli z tych rejonów, w których dziady były odprawiane i skąd pochodziła inspiracja Mickiewicza. Jakie widma przybywają na scenę zobaczyć będzie można w dniach 6, 7 i 10 marca 2019 w Operze Wrocławskiej. A może tym ostatnim widmem, które przychodzi, jesteśmy my sami?

Słowo wstępne dyr. Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego


"Realizacja "Widm" Stanisława Moniuszki na scenie Opery Wrocławskiej to wydarzenie, które można odbierać w kilku wymiarach. W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że Rok Moniuszkowski, w ramach którego spektakl jest wystawiany w naszym teatrze, jest kontynuacją wyjątkowo dla nas ważnego Roku Polskiego, będącego okazją do refleksji nad kulturą, nad jej narodowym, ale i lokalnym charakterem oraz wartościami uniwersalnymi, trwającymi niezależnie od czasów i okoliczności.


"Widma" Stanisława Moniuszki, zdjęcie z próby: Tobiasz Papuczys

Istotnym elementem także koniecznym do podkreślenia jest czysto muzyczna i literacka wartość dzieła. Partytura "Widm" Moniuszki, rozpisana jako sceny liryczne w formie kantaty, przepełniona jest duchem romantyzmu polskiego, nierzadko znajdującego inspiracje w polskim folklorze. Widma to także muzyczna ilustracja "Dziadów" części drugiej Adama Mickiewicza, których znaczenia dla polskiej kultury nie trzeba wyjaśniać.

Aspektem nadrzędnym dla całej realizacji, ale też najmniej uchwytnym i możliwym do zdefiniowania, jest duchowa, a chciałoby się powiedzieć – wręcz ezoteryczna wartość samego dzieła. Widma/Dziady dotyczą jednego z najbardziej uduchowionych obrzędów naszej kultury, Zaduszek, w których odniesienia religijne pozostają na planie dalszym, a podstawowym ich czynnikiem jest kontakt z zaświatami, który to definiuje przeszłość, określającą nasze człowieczeństwo. Nie bez znaczenia pozostaje więc fakt, że premiera naszej inscenizacji przypada w środę popielcową – dniu zadumy i skupienia, skłaniającym do przemyśleń i kontemplacji własnego istnienia, niezależnie od wiary i szerokości geograficznej.

Serdecznie Państwa zapraszam do uczestnictwa w tym artystycznym i duchowym misterium".

Marcin Nałęcz-Niesiołowski, Dyrektor Opery Wrocławskiej

informacja prasowa, zdjęcia z próby: Tobiasz Papuczys

czwartek, 8 sierpnia 2019

Stanisław Moniuszko: "Widma" - nagrodzony album Narodowego Forum Muzyki /recenzja płyty/

Wśród płyt nagrodzonych w tym roku Fryderykiem znajduje się nagranie szczególne: "Widma", pięknie i niezwykle starannie wydane w Roku Stanisława Moniuszki. Dołączony do płyty esej Moniuszkowskie „Widma” Grzegorza Zieziuli pozwala wniknąć w okoliczności powstania utworu, przypadające na czas trudny w dziejach narodu i samego kompozytora.


Myślimy dziś o Moniuszce przede wszystkim jako o kompozytorze polskiej opery czy "Śpiewnika domowego", a tymczasem dzięki "Widmom" jawi się on także jako twórca kantat. Co więcej, sam dostrzega w tej formie muzycznej wielki potencjał, o czym wiemy z jego korespondencji. W liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego stwierdza ponad wszelką wątpliwość, że ma ona /kantata/

"... nieobliczalną wyższość pod każdym względem nad operą. Każdą treść najfantastyczniejszą możemy wygodnie w kantatę ułożyć. (...) Zaledwie oratoria mogą być dla niej wskazówką. (...) Przedmiot obrany - do nieskończoności zmienia jej charakter. Może być nawet komiczną (...), sielską (...) itd.".

To zasadniczo zmienia utrwalony stereotyp Moniuszki - kompozytora "Halki", o której wystawieniu mógł tylko w tamtych trudnych czasach pomarzyć. Powstaje pytanie, skąd ta fascynacja kantatą i wiara w jej nieograniczone możliwości? Otóż w latach 1837-1840 Moniuszko studiował w Berlinie u Carla Friedricha Rungenhagena, dyrektora Singakademie. Dzięki temu poznał utwory dawnych mistrzów: Johanna Sebastiana Bacha, Georga  Friedricha Händla, a także współczesnego mu
Felixa Mendelssohna-Bartholdy. Czyż po takim doświadczeniu mógł nie ulec fascynacji oratorium i kantatą? Co więcej, wobec problemów z wystawieniem "Halki", kantaty łatwiej było zaprezentować w świecie, m. in. w Petersburgu, gdzie zostały bardzo dobrze przyjęte.

"Widma" w rocznicę wybuchu powstania styczniowego


Z kantatą "Widma" nie poszło jednak tak łatwo - warszawska  publiczność usłyszała ją dopiero w 1865 roku, a więc (prawdopodobnie) po piętnastu latach od jej skomponowania. Przyczyna była prozaiczna -  zakaz cenzury na dzieła pisarzy emigracyjnych, a przecież libretto "Widm" oparte jest na II części "Dziadów" Adama Mickiewicza. Poza tym są to lata szczególnie dla Polaków bolesne. Po krótkiej odwilży, kiedy na tron wstępuje car Aleksander II, w roku 1860 w Warszawie spotykają się zaborcy trzech państw, co wywołuje liczne protesty. W ich rezultacie żandarmi strzelają do tłumu, giną ludzie, a uroczystości żałobne zamieniają się w demonstrację patriotyczną. Uczestniczy w niej także Stanisław Moniuszko. Rosjanie otwierają w odwecie ogień, na skutek czego ginie setka manifestantów, a wielu z nich zostaje rannych. W Warszawie zostaje wprowadzony stan wojenny, a żołnierze rosyjscy profanują kościoły podczas uroczystości religijno-patriotycznych. Teatr Wielki zostaje opanowany przez wojsko, Moniuszko przestaje otrzymywać pensję, a ma na utrzymaniu liczną rodzinę. Dopiero w 1865 roku, w rocznicę wybuchu powstania styczniowego, w Teatrze Wielkim ma miejsce prapremiera "Widm". Wszystko to odbywa się w podniosłej, żałobnej atmosferze, która koresponduje z treścią utworu. Dla tamtej publiczności kantata "Widma" była prawdziwym, głębokim przeżyciem.


"Dziady" część II "Obrzęd"

W "Dziadach" cz. II Adam Mickiewicz przedstawia pogański obrzęd, w którym żywi spotykają się z umarłymi - z pożytkiem dla obu stron.

"Dziady - pisze w przedmowie do cz. II Adam Mickiewicz - jest to nazwisko uroczystości obchodzonej dotąd między pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandii, na pamiątkę dziadów, czyli w ogólności zmarłych przodków. (...) Dziady nasze mają to szczególnie, iż obrzędy pogańskie pomieszane są z wyobrażeniami religii chrześcijańskiej, zwłaszcza iż dzień zadusznyprzypada około czasu tej uroczystości. Pospólstwo rozumie, iż potrawami, napojem i śpiewami przynosi ulgę duszom czyścowym".

Obrzęd jest zakazany, toteż odbywa się nocą, w zamkniętej kaplicy cmentarnej. Przewodzi mu Guślarz, a Chór wieśniaków i wieśniaczek (w czasach romantyzmu zwykło się uważać, że "prostota" najlepiej "czuje" tajemnice, czucie bowiem stało się narzędziem poznania, a nie rozum) powtarza znamienne słowa: "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie..." oraz prawdy moralne, które wypowiadają kolejno ukazujące się duchy.

Na początek będą to "duchy lekkie" - dwoje zmarłych dzieci: Józio i Rózia, które potrzebują zaznać goryczy, bo

"Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie".

Gromada powtarza te słowa, wierząc, że cierpienie jest do prawdziwego życia niezbędne.
Z kolei Widmo złego pana, ukazujące się w towarzystwie kruków i sów szarpiących jego rozkładające się zwłoki, staje się dla zgromadzonych dowodem na to, że

"Kto nie był  ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże."

Trzecim duchem jest umarła za młodu Dziewczyna imieniem Zosia, która przynosi gromadzie przesłanie mówiące o tym, że aby przeżyć w pełni swoje życie, nie można bujać w obłokach, ale trzeba kochać, bo

"Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie".

Przesłanie ostatniej postaci, która pojawia się na obrzędzie, a która milczy i nie reaguje ani na zaklęcia, ani na wodę święconą, usłyszymy dopiero na koniec IV części "Dziadów" i jest ono poniekąd odwrotnością tego, o czym mówi Dziewczyna. Gustaw powiada:

"Kto za życia choż raz był w niebie,
Ten po śmierci nie trafi od razu".

To niebo, to oczywiście miłość...

Jak więc widać, Mickiewicz przekazuje ważne prawdy moralne i filozoficzne, mówiące o tym, że świat to nie tylko to, co widać i co można objąć rozumem, ale także - a może przede wszystkim - to, czego nie widać. Jest w tym tajemnica, której można doświadczyć we wspólnocie. Jednocześnie część II "Dziadów" zawiera ważne prawdy moralne, mówiące o tym, jak należy żyć. Z tego też powodu dzieło to - jak i cały dramat Mickiewicza - ma walory uniwersalne.

Tekst "Dziadów" w interpretacji Stanisława Moniuszki  


Stanisław Moniuszko odniósł się - jakże by inaczej - z pietyzmem do Mickiewiczowskiego pierwowzoru. Zachował układ fabularny, a także brzmienie utworu. Rytm, rymy i rozkład akcentów czynią to dzieło z natury swej muzycznym. Zachował także tradycyjny kształt partytury, zaś nagłówki poszczególnych części odzwierciedlają strukturę muzyczną. Wypowiedzi Guślarza i poszczególnych osób dramatu podzielone są na muzyczne frazy. Zmiany są więc nieznaczne. To, co wydaje się dziś takie oczywiste, było jak na owe czasy rodzajem odważnego eksperymentu. W podobny sposób rosyjscy kompozytorzy próbowali umuzycznić dramaty Puszkina czy Gogola (np. "Ożenek" M. Musorgskiego). Później tym tropem poszli inni: Debussy czy Strauss.

Stanisław Moniuszko zastosował wewnętrzny trójpodział utworu (tyle pojawia się duchów), ponadto każdemu z widm towarzyszy inny temat muzyczny oraz inne (nie zawsze) metrum. Na przykład Widmo I - Allegretto g-moll, 3/4, Widmo II - Un poco agitato, ma non troppo presto, g-moll, 3/4, w piosence Aniołka - Allegretto, G-dur, 6/8 - pojawia się motyw barkaroli. Być może zapowiada on "duchy lekkie"..? 
Już choćby te przykłady dowodzą otwartości Moniuszki na eksperymenty, a także jego kreatywności.

"Widma" na płycie NFM


Należałoby tutaj dodać, że płytę poprzedził spektakl muzyczny w reżyserii Pawła Passiniego w Narodowym Forum Muzyki, we wrześniu 2017 roku. O ile wykonywany przez Chór NFM utwór Moniuszki zabrzmiał pięknie, o tyle inscenizacja Passiniego wydała mi się zbiorem filmowych klisz rodem z filmów SF. Jakieś potwory, nagie kobiety, kostiumy popkulturowe - wszystko to nie miało NIC wspólnego z romantyzmem i poważnym przesłaniem dramatu Mickiewicza.  Ponadto muzykę skutecznie zagłuszali aktorzy. To nie było dobre przedstawienie i niczego nie wniosło do interpretacji Mickiewicza oraz Moniuszki. Pokazało raczej, że współczesne pokolenie twórców ma wyobraźnię płaską jak Nizina Mazowiecka. Szkoda...

Za to płytę gorąco polecam. Oczyszczona z tego, co zbędne, wzbogacona o aktorską interpretację fragmentów, począwszy od Mickiewiczowskiego wstępu do Dziadów, jest przede wszystkim wspaniała muzycznie. Rozpoczyna ją uroczyste bicie dzwonów i nastrojowa muzyka. Część obrzędu z dziećmi - słodka i liryczna. Oczywiście, partię Józia wykonuje chłopiec i robi to znakomicie. Część druga - z Widmem Złego Pana to zmiana nastroju na dramatyczny i pełen niepokoju. Wreszcie trzecie - to powrót do lirycznej atmosfery, z Dziewczyną-pastereczką, trochę w duchu "Pór roku" Haydna.
Chór NFM śpiewa porywająco, wokaliści wspaniali, szczególnie bas-barytony: Bogdan Makal i Jerzy Butryn. Świetnie współbrzmi z nimi Wrocławska Orkiestra Barokowa pod batutą Andrzeja Kosendiaka. Obowiązkowo! :-)

czwartek, 26 kwietnia 2018

"Widma" Stanisława Moniuszki - nowy album Narodowego Forum Muzyki

"Widma" Stanisława Moniuszki to pierwsze w historii nagranie wersji oryginalnej, zrekonstruowanej na podstawie rękopiśmiennych źródeł i oczyszczonej z późniejszych zmian redakcyjnych. Dzieło zostało wykonane przez wybitnych śpiewaków, a także Chór NFM i Wrocławską Orkiestrę Barokową pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka. Płyta, która jest światową premierą nagrania, to rarytas na rynku wydawniczym. 


Rekonstrukcji partytury dokonał Maciej Prochaska, którego komentarz znalazł się w booklecie dołączonym do płyty. W materiałach dołączonych do CD został ponadto zamieszczony esej specjalizującego się w historii i teorii muzyki XIX w. Grzegorza Zieziuli z Instytutu Sztuki PAN.

Moniuszko jako twórca kantat

Stanisław Moniuszko (1819–1872) jest dziś dla nas przede wszystkim „ojcem polskiej opery” oraz autorem publikowanych z myślą o szerokich kręgach odbiorców Śpiewników domowych. Tymczasem był też twórcą kantat, w których, jak żaden inny polski kompozytor, umiał także łączyć typowy dla opery pierwiastek dramatyczny z charakterystycznym dla pieśni liryzmem i refleksyjną nastrojowością. Jego kantaty to rozbudowane, wieloczęściowe utwory wokalno-instrumentalne, posiadające pewne cechy zarówno jednego, jak i drugiego gatunku. Podobnie jak pisane do tekstów Józefa Ignacego Kraszewskiego kantaty „litewskie”, pochodzące z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych, czy zainspirowana Sonetami Petrarki „petersburska” Madonna, tak i późniejsze kantaty mickiewiczowskie, Widma i Sonety krymskie, doczekały się niewielu nagrań. W rezultacie są bardzo słabo znane polskim melomanom. […]
Twórcy niniejszego nagrania mieli ambicję przywrócenia partytury do jej wersji najpierwotniejszej, możliwie najbardziej zbliżonej do kompozytorskiego zamysłu, co wymagało oczyszczenia dzieła z wszelkich późniejszych poprawek, „ulepszeń” i zmian redakcyjnych, których jako pierwszy dokonywał niedługo po śmierci kompozytora jego dobry znajomy i kolega w zawodzie, Adam Münchheimer (1830–1904). Od pokusy ingerencji w dzieło nie powstrzymał się także – jakże często wobec Moniuszki krytyczny – Władysław Żeleński. Trudu rekonstrukcji podjął się obecnie Maciej Prochaska […].


Wrocławska inicjatywa stopniowego udostępniania na płytach twórczości kantatowej Moniuszki dać może wielu melomanom niepowtarzalną szansę dokonania zaskakujących odkryć. Co prawda trudno oprzeć się wrażeniu, że docieranie do udanych muzycznych adaptacji znanych i mniej znanych dzieł literackich czołowych polskich pisarzy i poetów XIX stulecia przynosi znacznie większą satysfakcję zafascynowanym rodzimą kulturą historykom i polonistom niż krytykom muzycznym. Ci ostatni, wiecznie z Moniuszki niezadowoleni, nie mogą mu wybaczyć, że nie poszedł ścieżką Chopina i nie stworzył arcydzieł o wymiarze uniwersalnym. Zastanawiające, że wyrzutów tego typu nie czyni się jednak – choć oczywiście byłoby to możliwe – żadnemu z cenionych przez Moniuszkę literatów: ani Fredrze, ani naszym romantycznym wieszczom, ani wspominanemu wcześniej Kraszewskiemu. W ich dziełach pociąga nas zawsze to, co lokalne i swojskie, coś co pomaga nam odkryć nieznane prawdy o nas samych, o naszej wspólnej przeszłości i teraźniejszości.
Moniuszko należy z pewnością do tej samej kategorii twórców. Parafrazując niezwykle przenikliwą myśli Tadeusza Boya-Żeleńskiego, można powiedzieć, że rażąca dysproporcja między przepychem dziedzictwa, które Moniuszko nam pozostawił, a siłą jego promieniowania na zewnątrz to jeden z wielu dowodów na „sobiepańskość” naszej kultury. Podobnie jak Fredrę, Mickiewicza czy Kraszewskiego mamy go dla siebie. I tylko dla siebie”.

Fragment eseju Moniuszkowskie „Widma”, sceny liryczne z „Dziadów” Adama Mickiewicza: od inspiracji do realizacji Grzegorza Zieziuli (Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk), zamieszczonego w booklecie płyty.

Nagrano w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, w dniach 25–27 sierpnia 2017
Reżyseria nagrania i mastering: Andrzej Sasin, Aleksandra Nagórko
Montaż: Aleksandra Nagórko
NFM 47, ACD 243
Premiera polska: 20 kwietnia 2018; premiera światowa: 18 maja 2018
Patronat medialny: Program II Polskiego Radia, „Muzyka w Mieście”




informacja prasowa

Recenzja albumu - pod tym linkiem

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Piotr Wierzbicki: Powrót do Mickiewicza /recenzja książki/

Eseje Piotra Wierzbickiego "Powrót do Mickiewicza" są książką na tyle ważną, że nie można jej przeoczyć, bo pisząc o Mickiewiczu w sposób świeży i osobisty, autor zachęca jednocześnie do pogłębionej refleksji także o nas samych. Mamy się pochylić nie tylko nad twórczością autora "Pana Tadeusza", ale także nad podstawowymi wartościami w życiu każdego z nas - naszą polską tożsamością - abyśmy jej zbyt łatwo nie rozmienili na drobne i nie sprzedali za srebrniki.




Powroty własne


Wyznam na wstępie, że w czasach pandemii zapragnęłam powrócić do Dziadów Adama Mickiewicza. Czytam ten wspaniały dramat kolejny już raz i ciągle odkrywam na nowo. Zdumiewa rozmach wyobraźni autora, który nie pozwala mu zamknąć się w sztywnych ramach klasycznego dramatu, lecz ciągle rozsadza formę. A jednak nie tylko nie wprowadza to chaosu, ale przeciwnie - ustala inny ład - by tak rzec, bardziej ludzki, złożony, nie pozwalający na schematyczne odczytanie. W konsekwencji obdarza czytelnika możliwością aktywnego uczestnictwa/odczytania. Ale Dziady to nie tylko genialna wyobraźnia, która rozsadza schematy, to także wizja świata, który mimo doświadczenia absurdu, zła, niesprawiedliwości, ma jednak głęboki sens. Ten, który nadaje mu Bóg. Wbrew temu, co myślimy, jest On obecny zarówno w życiu pojedynczego człowieka, jak też w Historii. W Dziadach jest wszystko: miłość, śmierć, cierpienie, głębokie rozumienie różnych ludzkich postaw i emocji, są rozważania na temat dobra i zła, roli snów... Czytam je półgłosem, jak się czyta poezję - wtedy słyszę też brzmienie Mickiewiczowskiego słowa i lepiej je rozumiem. Czytam po kolei - od początku, tzn. od ballady "Upiór" i ciągle nie mam dość, wręcz przeciwnie - nie mogę i nie chcę się oderwać.

Powroty Piotra Wierzbickiego


I właśnie w takim kontekście trafiłam na niewielką rozmiarami książkę Piotra Wierzbickiego: "Powrót do Mickiewicza". Czy to przypadek? Z pewnością nie! Recenzowałam onegdaj eseje tego autora, zatytułowane "W salonie", znałam więc jego kunszt pisarski i przenikliwość myśli, ale w tym wypadku najważniejszy był temat - Mickiewicz - bo jakoś tajemniczo zrymował się z moją lekturą Dziadów, a także biografii ich autora (powroty do: "Adama i Celiny" Aliny Witkowskiej, "Rodziny M." oraz "Boskich diabłów" Ewy K. Kossak...).

Eseista przygląda się Mickiewiczowi, by tak rzec, z lotu ptaka, obejmując zarówno twórczość, jak i sylwetkę Poety. Bada, co jest istotą, co brzmi ponadczasowo, a nawet daje się "przyłożyć" do późniejszych doświadczeń historycznych i własnych piszącego. Rozpoczyna od swoistej laudacji:

"Strofy, które nie mają sobie równych. Pasjonująca publicystyka. Mądrości rozsiane po listach i stenogramach wystąpień. Służba publiczna na polu obywatelskim i narodowym. Oddany prawdzie. Wobec win własnych twardy głos sumienia".

Dodaje też uczciwie:

Mickiewicz. Morze faktów, także zagadek. W tym zwięzłym eseju dotykam tylko paru obszarów newralgicznych. Gdy zdaje mi się, że mam do powiedzenia coś nowego, zabieram głos. Tekst zatrąca niekiedy o strunę osobistą. Trudno się dziwić: Mickiewicz to sprawa osobista dla Polaka".

Okopany w domowości


Eseje rozpoczyna opis wyglądu i usposobienia Adama Mickiewicza, w którym autor przedstawia Poetę jako "niewysokiego, szczupłego, z bujną czupryną, w mowie zaciągającego z wileńska, w twarzy rys wschodni, kresowy, grube wargi, coś z dzikości, w końcu najpewniej potomek dawnych litewskich wojowników (...)". Opisuje też cechy charakteru (niewylewny, ale skłonny do uniesień, prozaiczny, pracowity, wierny w przyjaźni, życzliwy, uczynny). Kochliwy, a zarazem zdolny do dozgonnej, wzajemnej miłości. "Okopany w domowości, litewskości, pamięci ziemi nowogrodzkiej". Kolejne rozdziały poświęca autor sprawom fundamentalnym.

Pyta o credo poetyckie Mickiewicza - okazuje się, że jest nim prawda, nie zaś - jak moglibyśmy się spodziewać "czucie". Prawda rozumiana jako "jeśli nie o d b i c i e  rzeczywistości, to przynajmniej o s a d z a d z e n i e  w niej, honorowanie jej przejawów newralgicznych, elementarna wobec niej s o l i d a r n o ś ć". I rzeczywiście, jeśli przyjrzymy się opisom osób, ich zachowań, a także zjawiskom przyrody, to zauważymy ich szczegółowość, rozmaite detale, które nieomal "widzimy".Obrazy dawnych obyczajów w Panu Tadeuszu - tych potraw, rytuału parzenia kawy, usadzania przy stole wedle tradycji - są tak szczegółowe, jakby ich autor "miał się za etnografa" - zauważa Wierzbicki.

Pisząc o Mickiewiczu, nie pomija także zagadnienia stylu Poety. Cytuje fragment listu Mickiewicza do Konstancji Łubieńskiej-Wodpolowej, z którego wynika, że miał on głęboką świadomość tego, co nazywa "dobrym stylem". Otóż

"Dobry styl, czyli po prostu dobra, właściwa mowa, jest ta, która najbardziej zbliża się do mowy, do r o z m o w y, a nawet wszystkie zwroty pisma, szczególniej kiedy się rozprawia o rzeczach poważnych, wyższych, powinny prostotą i szczerotą wchodzić w tok mowy prostodusznej, prosto serdecznej".

Analizując te słowa Piotr Wierzbicki dochodzi do wniosku, że Poeta przybiera postawę mentalnej dominacji, dzięki której zwyczajny, obiektywny opis nabiera specyficznej mocy. Staje się on "atutem poematu, ostoją jego rzetelności i oddania prawdzie". Nawet w liryce, gdzie opis ma mniejsze możliwości, źródłem mocy staje się mikrokosmos tekstu, jak choćby w znanych wierszach:

Precz z moich oczu!.. posłucham od razu (Do M***)

O matko Polko! gdy u syna twego (Do matki Polki)

Gdy mój trup w pośrodku was zasiada (Gdy mój trup)

Charakterystyczny, "unikalny Mickiewiczowski napór" - komentuje Wierzbicki. Wymienia także prostoduszność (Mama czy zdrowa? domowi? -Powrót taty), serdeczność (Kiedy po nim lud prosty tak płacze/I o zdrowie tak pyta ciekawy - Śmierć Pułkownika), m ó w i o n o ś ć (Ktokolwiek będziesz w Nowogródzkiej stronie - Świteź), język grozy (Bo jakie szatan wyprawia tam harce - Świteź). Zdaniem Wierzbickiego, Mickiewicz jest poetą domowym. To jeden biegun. Na drugim - bunt, męskość, pęd...

"Styl Mickiewicza - pięknie konkluduje - sekunduje temu dziełu. Stoi przy nas w radości i w biedzie. Wstrząsa, pociesza, pokrzepia".

W kolejnych esejach zawartych w tej cennej książeczce odnajdziemy przemyślenia na temat Mickiewicza - mędrca i uczonego, którego wiele przemyśleń brzmi dziś na wskroś współcześnie. Odkrycia - Mickiewicz jako filozof ("Iskra i chwila"), ale także mniej oczywiste rozważania nad tym, kto jest lawą, a kto skorupą, śmiała teza sprzeciwiająca się obiegowym już interpretacjom traktującym Pana Tadeusza jako baśń i sielankę ("Pan Tadeusz jako poemat tragiczny"). Dowiadujemy się także o porażce drugiej części Pana Tadeusza, której bohaterem miał być syn Jacka Soplicy. Nie zachował się też żaden fragment nowych Dziadów, co świadczy o tym, jak bardzo samokrytyczny był Mickiewicz. Przemyślenia Piotra Wierzbickiego na temat Adama Mickiewicza i jego dzieła kończy interesujący autorski wybór tekstów, zdaniem autora, najbardziej wartościowych i ponadczasowych. Pisze o tym wszystkim autor zatroskany o to, o co najbardziej troszczył się Poeta - o niepodległość Polski.

Wobec widma utraty niepodległości


"Stoimy wobec widma jej utraty - pisze - tym razem bez jednego wystrzału, bez okupacji i rozbiorów, na własne życzenie, plasterek po plasterku lub nawet hurtem, w radosnym dziele wyrzucenia na śmietnik własnego kraju, a przy okazji tych wszystkich, którzy na przestrzeni dziejów, od konfederacji barskiej po Powstanie Warszawskie i Solidarność, oddali za jego wolność życie".

Gorzka to refleksja, ale także próba uświadomienia, że odcinając się od polskości - jej tradycji i historii, której najjaśniejszy punktem jest twórczość Adama Mickiewicza - skazujemy się na niebyt, na miałkość egzystencji, zanik tożsamości. Wolność nie jest nam dana w spadku i raz na zawsze - o nią zawsze trzeba walczyć, dokonując radykalnych wyborów.

Eseje Piotra Wierzbickiego "Powrót do Mickiewicza" są książką na tyle ważną, że nie można jej przeoczyć, bo pisząc o Mickiewiczu w sposób świeży i osobisty, autor zachęca jednocześnie do pogłębionej refleksji także o nas samych. Mamy się pochylić nie tylko nad twórczością autora "Pana Tadeusza", ale także nad podstawowymi wartościami w życiu każdego z nas - naszą polską tożsamością - abyśmy jej zbyt łatwo nie rozmienili na drobne i nie sprzedali za srebrniki.

Książka Piotra Wierzbickiego "Powrót do Mickiewicza" miała swoją premierę 29 maja 2020 roku w Państwowym Instytucie Wydawniczym.

czwartek, 20 lutego 2020

"Sonety krymskie" Mickiewicza z muzyką Moniuszki - nowa płyta Polskiego Radia

Właśnie ukazała się nakładem Polskiego Radia wyjątkowa płyta: kantata Stanisława Moniuszki „Sonety krymskie”, do słów Adama Mickiewicza, w nowym opracowaniu. Ten rodzaj post scriptum do zeszłorocznej 200. rocznicy urodzin Moniuszki przygotował Chór Polskiego Radia i {oh!} Orkiestra Historyczna.



Stanisław Moniuszko napisał tę kantatę na głosy solowe, chór i orkiestrę w 1867 roku do słów zaczerpniętych z dziewięciu spośród 18 sonetów swojego ulubionego poety. Pierwsze wykonanie odbyło się rok później w Warszawie, w lutym 1868 r.


Romantyczna moda na Orient

Zainteresowanie Wschodem było u romantycznych twórców zjawiskiem dość powszechnym. Z jednej strony w egzotycznej kulturze pociągała romantyków odmienność, z drugiej zaś barwność i swego rodzaju bajkowość. Wprowadzali więc ochoczo do swych utworów motywy
m.in. arabskie, perskie czy tureckie. Jak pisał w „Pamiętniku literackim” Marian Kwaśny: „orientalizm romantyczny – jako jedna z głównych postaci romantycznego egzotyzmu […] był modą literacką, wraz z jej wszystkimi charakterystycznymi cechami: urokiem nowości, zmiennością
i przemijalnością, powierzchownością i dorywczością”.
Na gruncie polskim z orientalną „falą” popłynął sam Adam Mickiewicz,
o czym świadczą jego Sonety krymskie, wydane w 1826 roku. Jako motto swojego zbioru wykorzystał cytat z cyklu liryków Goethego pt. Dywan Zachodu i Wschodu: „Kto chce zrozumieć poemat, musi jechać do kraju poematu; kto chce zrozumieć poetę, musi jechać do kraju poety”. W istocie udał się w trwającą blisko dwa miesiące podróż na daleki Krym, która trwała od 29 sierpnia do 27 października 1825 roku.


Mickiewicz i muzyka

Związki naszego wieszcza z muzyką są ściślejsze niż można by sądzić.
W 1840 roku autor Pana Tadeusza napisał do swojego przyjaciela Bohdana Zaleskiego: „Ty wiesz, gdybym miał pieniądze, porzuciłbym literaturę i książki, osiadłbym na wsi i komponował muzykę. To jest moje dawne pragnienie – komponować”.
Zresztą pewne skromne próby umuzycznienia swoich wierszy poeta podejmował sam. Od początku jednak jego poezja stanowiła źródło inspiracji dla wielu kompozytorów zarówno polskich, jak i zagranicznych. Po jego teksty sięgali m.in. Piotr Czajkowski, Michaił Glinka, Nikołaj Rimski-Korsakow, Cezar Cui, Maria Szymanowska, Carl Loewe, Fryderyk Chopin czy Ignacy Jan Paderewski. Najszerzej jednak twórczość romantycznego wieszcza obecna jest właśnie w twórczości Stanisława Moniuszki. Autor monografii kompozytora z 1972 r. Witold Rudziński napisał: „Mickiewicz był ulubionym poetą Moniuszki (…) Nikt nie potrafił tak wszechstronnie przejąć się duchem tej poezji”. I trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Obok najpopularniejszych ballad, które weszły do kanonu liryki wokalnej, jak Świtezianka, Czaty, Trzech Budrysów, Pani Twardowska, Powrót taty czy Rybka, są też te mniej znane pieśni jak Pieśń z wieży, Pieśń do Wilii, Do Niemna, Rozmowa, Sen, Żeglarz, Do H***. Wezwanie do Neapolu i Moja pieszczotka, czy tłumaczenia tekstów Goethego, których dokonał Mickiewicz, jak Znaszli ten kraj. Moniuszko ma na koncie również kantatę Widma, będącą muzyczną ilustracją II części Dziadów.

Krym przez Moniuszkę odmalowany

Szczególnym dziełem są prezentowane na płycie w nowym opracowaniu Sonety krymskie do słów Mickiewicza, będące przykładem ujęcia cyklu poetyckiego w cykl wokalno–instrumentalny. Po słynne Sonety kompozytor sięgnął w 1867 roku. Prawykonanie tej kantaty przeznaczonej na chór mieszany, głos solowy i orkiestrę symfoniczną, miało miejsce 16 lutego 1868 roku w Warszawie. „Sonety ułożone w muzykę! — rzecz rzadka, prawie nie praktykowana” – napisał w recenzji Oskar Kolberg. Spośród 18 sonetów z Mickiewiczowskiego cyklu, autor Halki wybrał do swojej kantaty dziewięć i ułożył je w muzyczno-poetycką opowieść o fascynującej podróży po Półwyspie Krymskim.

Obsada orkiestry to kwintet smyczkowy, harfa, dwa flety (w tym flet piccolo), dwa oboje, dwa klarnety, dwa fagoty, cztery waltornie, dwie trąbki, trzy puzony, ofiklejda, kotły, bęben mały, bęben wielki, talerze oraz tam-tam. Dzieło otwiera wolna instrumentalna Intrada, po której następuje pełna zadumy Cisza morska (Andante molto tranquillo). Żegluga utrzymana jest w tempie szybkim (Allegro, non troppo presto). Pieśń młodzieńca (Allegro) to jedyna, poza wstępem, część czysto instrumentalna, po której nadchodzi dramatyczna Burza (tenor, chór i orkiestra), z dopiskiem Molto agitato. Na tej pełnej ilustracyjnych efektów części kończy się także wątek morski. Ruina (Bakczysaraj) przynosi niewątpliwe uspokojenie nastroju (Largo), po czym przy słowach „Gdzież jesteś o miłości, potęgo i chwało!” przechodzi w quasi-marsz. Po umiarkowanej i nostalgicznej Nocy (Andantino), rozbrzmiewa majestatyczny Hymn (Czatyrdah). Następnie uwagę przykuwa tenorowa pieśń Pielgrzym, utrzymana w Andantino, ze smyczkami pizzicato. Dzieło wieńczy powolny, ale optymistyczny Epilog (Ajudah, chór i orkiestra), który przynosi filozoficzny spokój, a nawet spełnienie.

Najlepszym komentarzem do umuzycznionych przez Moniuszkę Sonetów krymskich niech będzie opis, który znajdziemy w monografii kompozytora z 1914 roku, autorstwa Aleksandra Polińskiego:
„Myślą towarzysząc pielgrzymującemu po Krymie Mickiewiczowi, wszystkie jego uczucia, żale, wspomnienia ze stron rodzinnych, zadumy, wrażenia i przejmujące tęsknoty, niemniej wyraziście opisał tajemniczą mową dźwięków, jak poeta żywym słowem poetyckim. To, na co orli duch wieszcza pooglądał ze skały Judahu, o czym dumał na gruzach starej Girajów dziedziny i marzył podczas czarownej nocy wschodniej, muzyk natchniony to widział, odczuwał i przeżywał, czytając jego przecudne sonety”.
Mateusz Borkowski

Z inicjatywy Programu 2 Polskiego Radia dzieło to postanowił przypomnieć Chór Polskiego Radia. Do współpracy została zaproszona {oh!} Orkiestra Historyczna, grająca na instrumentach z epoki. To sprawiło, że napisane ponad 150 lat temu „Sonety krymskie” zyskały wyjątkowy i historyczny wydźwięk.

„Najlepszym komentarzem do umuzycznionych przez Moniuszkę Sonetów krymskich niech będzie opis, który znajdziemy w monografii kompozytora z 1914 roku, autorstwa Aleksandra Polińskiego: Myślą towarzysząc pielgrzymującemu po Krymie Mickiewiczowi, wszystkie jego uczucia, żale, wspomnienia ze stron rodzinnych, zadumy, wrażenia i przejmujące tęsknoty, niemniej wyraziście opisał tajemniczą mową dźwięków, jak poeta żywym słowem poetyckim. To, na co orli duch wieszcza pooglądał ze skały Judahu, o czym dumał na gruzach starej Girajów dziedziny i marzył podczas czarownej nocy wschodniej, muzyk natchniony to widział, odczuwał i przeżywał, czytając jego przecudne sonety” – pisze o płycie Mateusz Borkowski, muzykolog, publicysta i krytyk muzyczny, autor bloga "Orfeum Borkowskiego"

Stanisław Moniuszko (1819-1872) Sonety krymskie/ Crimean Sonnets

na chór mieszany, tenor solo i orkiestrę symfoniczną do poezji Adama Mickiewicza/ for mixed choir, tenor solo and symphony orchestra set to poetry of Adam Mickiewicz

UTWORY:

Intrada / Introduction                                                                  2:54

Cisza morska / Calm at Sea                                                        4:13

Żegluga / Sailing                                                                             3:19

Pieśń młodzieńca / Song of a Young Man                           0:56

Burza / The Storm                                                                         5:59

Ruina (Bakczysaraj) / Ruins (Baktschi Serai)                        4:47

Noc / The Night                                                                                              3:56

Hymn (Czatyrdah) /Hymn (Tschatir Dagh)                           3:44

Pielgrzym / The Pilgrim                                                               5:51

Epilog (Ajudah) / Epilogue (Ayu-Dag)                                   4:18

WYKONAWCY:

Chór Polskiego Radia / Polish Radio Choir

Maria Piotrowska-Bogalecka – przygotowanie chóru / choirmaster

Aleksander Kunach –  tenor


{oh!} Orkiestra Historyczna

Dirk Vermuelen – dyrygent / conductor
.
informacja prasowa

piątek, 17 lipca 2020

Wystartował nowy, narracyjny serwis internetowy o Bitwie Warszawskiej 1920 r.

Wyjątkowy, narracyjny serwis internetowy poświęcony Bitwie Warszawskiej 1920 roku w setną rocznicę tego wydarzenia przygotowały portal PolskieRadio.pl oraz Biuro Programu Niepodległa. Stronę www.bitwa1920.gov.pl ogląda się niczym sensacyjny film – to multimedialna, interaktywna podróż po historii Polski, Europy i świata, którym sto lat temu zagroziło widmo czerwonej rewolucji. Takiej opowieści o jednej z najważniejszych bitew w historii świata jeszcze nie było. Serwis dostępny jest w kilku wersjach językowych.



Jak wyglądały fake newsy rozpowszechniane przed stu laty? Co ze zwycięstwem nad bolszewikami ma wspólnego „King Kong”? O czym myśleli uczestnicy Bitwy, jakie rozterki musieli rozstrzygać? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań znaleźć można w najnowszym, wyjątkowym serwisie internetowym www.bitwa1920.gov.pl stworzonym przez Polskie Radio oraz „Niepodległą”.

Sto lat temu Polacy zatrzymali na linii Wisły bolszewicką nawałę, której celem było zniszczenie dotychczasowego porządku świata. Tym samym Europa została uratowana od widma rewolucyjnego terroru. Edgar Vincent D’Abernon nazwał to starcie 18. decydującą bitwą w dziejach świata.
Z okazji zbliżającej się setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej, portal PolskieRadio.pl oraz Biuro Programu Niepodległa przygotowały wyjątkowy, narracyjny serwis internetowy poświęcony Wiktorii 1920 roku. Stronę www.bitwa1920.gov.pl ogląda się niczym sensacyjny film – to multimedialna, interaktywna podróż po historii Polski, Europy i świata, którym sto lat temu zagroziło widmo czerwonej rewolucji. Narracja strony wciąga użytkownika w atmosferę tamtych dni przeprowadzając go przez najistotniejsze wydarzenia wojny polsko-bolszewickiej, pokazując najważniejsze postaci, procesy oraz skutki Bitwy Warszawskiej.

Serwis został przygotowany z myślą o odbiorcach w kraju i za granicą, dlatego użytkownik wzbogaci się nie tylko o wiedzę dotyczącą samej bitwy, ale także genezy wydarzeń roku 1920 z uwzględnieniem I wojny światowej, rewolucji październikowej i wojny polsko-bolszewickiej. W kolejnych rozdziałach pozna najważniejsze postacie i motywacje obu stron konfliktu. W serwisie nie brakuje także kontekstów kulturowych oraz szerzej nieznanych ciekawostek dotyczących Bitwy Warszawskiej. Wszystko to podane atrakcyjnej formie animacji, filmów, fotografii, infografik oraz elementów interaktywnych.

Serwis wzbogacony jest o unikatowe nagrania z Archiwum Polskiego Radia i Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Ponad 30 nagrań głosów uczestników tamtych wydarzeń pozwala poznać historię z indywidualnej perspektywy zarówno żołnierzy na froncie, osób, które podejmowały najważniejsze decyzje – jak Kazimierz Sosnkowski, Maxime Weygand czy wreszcie osób cywilnych, które stanęły do walki o ojczyznę. Ogromną wartością strony www.bitwa1920.gov.pl są także unikatowe, archiwalne filmy oraz fotografie.

Strona www.bitwa1920.gov.pl to kompleksowe źródło wiedzy zarówno dla osób, które dopiero zetknęły się z historią Bitwy Warszawskiej, jak i kopalnia ciekawostek dla pragnących pogłębić swoją wiedzę. Stanowi także doskonały materiał dydaktyczny dla uczniów i studentów.

Serwis jest dostępny w sześciu wersjach językowych: polskiej, angielskiej, rosyjskiej, niemieckiej, francuskiej, ukraińskiej, a pod koniec lipca także i węgierskiej. Dwie ostatnie wersje językowe to także forma uhonorowania najważniejszych polskich sojuszników w dobie bolszewickiej nawały. Warto pamiętać, że Ukraińcy stanowili największą armię sojuszniczą Polski, a Węgrzy w dramatycznych dniach sierpnia 1920 roku przekazali Polakom miliony sztuk amunicji.
O merytoryczną poprawność projektu zadbał prof. Grzegorz Nowik, wybitny badacz wojny polsko-bolszewickiej. Projekt powstał przy współpracy Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego oraz Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

ZAPOWIEDŹ: 7 sierpnia, nakładem Agencji Muzycznej Polskiego Radia, ukaże się album „1920. Bitwa, która ocaliła Europę”. Wydawnictwo przygotowane przez Archiwum Polskiego Radia, zawierające unikatowe nagrania, mapy, zdjęcia i grafiki objęte zostało patronatem Rady Mediów Narodowych.
Zapraszamy: www.bitwa1920.gov.pl

Wszystkich programów Polskiego Radia można słuchać w Internecie na polskieradio.pl, w systemie DAB+ i w urządzeniach mobilnych z systemem iOS oraz Android przez nową aplikację Polskie Radio.

informacja prasowa

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Osobiste. Kostiumy teatralne Kantora - wystawa w Cricotece

"Przedmioty i kostiumy muszą być dziełami sztuki, a nie dekoracją wyrzucaną po użyciu na złom. Są to cechy, które czynią Teatr Cricot 2 unikalnym i czysto artystycznym zjawiskiem" – Tadeusz Kantor. „Osobiste” to niekonwencjonalna, wielkoformatowa instalacja kolekcji kostiumów teatralnych Tadeusza Kantora ze zbiorów Cricoteki. Wystawa proponuje ujęcie kontekstowe, przedstawiające Kantora jako twórcę totalnego, kreującego sytuacje teatralne przez budowanie napięć, indywidualne podejście do postaci, form i znaczeń.

Punktem wyjścia prezentacji jest próba nowego spojrzenia na kostiumy – jako na autonomiczne dzieła sztuki, które zasługują na status swoistych rzeźb, a jednocześnie są nierozerwalnie złączone z cielesnością aktora. Dynamiczna, autorska aranżacja sprawia, że kostiumy staną się bohaterami żyjącymi własnym życiem. To one przejmą rolę narratorów opowiadających historię i sposób funkcjonowania będącego w ciągłym ruchu teatru Tadeusza Kantora.

Tytułowe „osobiste” kostiumy kurator wystawy a jednocześnie aktor Cricot 2, Bogdan Renczyński definiuje jako najbliższe ciału narzędzie działania aktorów, a swą pracę z kolekcją zamienia w intymną, emocjonalną opowieść. Częścią kuratorskiego założenia jest też stworzenie dla widzów przestrzeni umożliwiającej im wejście w osobiste relacje z obiektami.

Kostiumy są częścią kolekcji Cricoteki i nie były nigdy dotąd tematem ekspozycji. Stroje sumują się w przegląd idei artysty realizowanych w Teatrze Cricot 2 – od spektakli inspirowanych Witkacym, przez realizacje Teatru Śmierci, aż po kostiumy z ostatniego przedstawienia Kantora, „Dziś są moje urodziny”. Częścią instalacji staną się obiekty, które zrywają z tradycyjną formą kostiumu – manekiny z „Umarłej Klasy”, autorska rekonstrukcja Goplany z „Balladyny” czy realizujące ideę bioobiektów „Buty Millionera” ze spektaklu „Nadobnisie i Koczkodany”. Na pokaz złożą się także unikatowe materiały archiwalne oraz zrekonstruowana garderoba aktorska, dzięki którym widzowie będą mogli poznać sposoby funkcjonowania kostiumów w zespole Cricot 2.

Prezentacji towarzyszyć będzie interdyscyplinarny program edukacyjny kierowany do szerokiego grona odbiorców, w tym także do osób z niepełnosprawnościami. W przestrzeni ekspozycji powstanie szwalnia wolnych interpretacji i twórczych działań warsztatowych.

Sąsiedztwo dwóch wystaw – stałej „Tadeusz Kantor. Widma” oraz czasowej „Osobiste. Kostiumy teatralne Kantora” będzie unikalną możliwością tak wielowymiarowego poznania twórczości reżysera.

Osobiste. Kostiumy teatralne Kantora, Fot. Mirosław Żak


„Osobiste. Kostiumy teatralne Kantora”

Kuratorzy: Justyna Droń, Bogdan Renczyński

Wernisaż: 6 lipca, godzina 18:00

Godziny otwarcia: czwartek – niedziela, 11:00 – 19:00

Miejsce: CRICOTEKA, ul. Nadwiślańska 2–4, Kraków. Sala wystaw czasowych.

Bilety: 15zł ulgowy / 20zł normalny

informacja prasowa


piątek, 18 października 2024

ARS CAMERALIS - druga edycja cyklu koncertów kameralnych w Oratorium Marianum

Fundacja „Forum Artis“ im. Marka Tracza zaprasza na drugą serię koncertów Ars Cameralis. Drugą serię koncertów Ars Cameralis rozpocznie w tym sezonie (26.10.2024) Aleksandra Kubas-Kruk, która wystąpi z towarzyszeniem Moniki Kruk.


13 października 2023 roku w Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego wybitny polski skrzypek, Mariusz Patyra w sposób olśniewający grał Sonaty skrzypcowe Johannesa Brahmsa. W ten sposób rozpoczął się cykl koncertów Ars Cameralis, na który zaprosiła miłośników muzyki Fundacja „Forum Artis” im. Marka Tracza.

Muzyka najwyższej próby, muzyka dla wybranych, stanowiąca wyzwanie nie tylko dla jej twórców i wykonawców, ale także dla słuchaczy – tych o wyrafinowanym smaku i szczególnej wrażliwości, którzy są w stanie na jej piękno się otworzyć i nim zachwycić. Czy tego rodzaju muzyka spotka się z zainteresowaniem wrocławskiego środowiska melomanów? Odpowiedzią na to pytanie, przed którym stała organizująca cykl Fundacja, było wypełnione po brzegi Oratorium Marianum, nawet w owym grudniowym koncercie, gdy niespotykana w naszym mieście zawieja śnieżna czyniła niemal niemożliwym przybycie o czasie na koncert.

Na sukces cyklu złożyło się kilka czynników. Specyficzny klimat duchowy jego koncertów, najwyższej próby interpretacje prezentowanych dzieł, magiczna aura którą wraz z muzykami potrafili kreować słuchacze, i wreszcie niecodzienna formuła tych muzycznych wieczorów, wykraczająca poza sztywny rytuał filharmoniczny. Czymś zupełnie wyjątkowym jest tu wszak wieńcząca każdy koncert rozmowa przy kawie słuchaczy i wykonawców. 

PROGRAM I OMÓWIENIE KONCERTÓW

Sobota, 26.10.2024

Oratorium Marianum • godz. 18.00

ALEKSANDRA KUBAS-KRUK – sopran

MONIKA KRUK - fortepian

Aleksandra Kubas-Kruk ukończyła studia wokalne pod kierunkiem prof. Danuty Paziuk-Zipser w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Następnie doskonaliła swe umiejętności w Uniwersytecie Muzycznym w Wiedniu.

Świadectwem jej talentu i wybitnych kompetencji artystycznych są uzyskane przez nią nagrody w międzynarodowych konkursach wokalnych (MKW), które należy tu wymienić: MKW im. Salomei Kruszelnickiej we Lwowie (I nagroda), MKW im. Stanisława Moniuszki w Warszawie (I nagroda i nagroda specjalna), MKW im. Karola Szymanowskiego w Łodzi (I nagroda), MKW w Tuluzie (nagroda specjalna), MKW Toti dal Monte w Treviso (nagroda specjalna), MKW w Malmö (nagroda publiczności).

Od debiutu w  Operze Wrocławskiej w roli Gildy w „Rigoletto” Verdiego kreuje role w dziełach G. Verdiego, G. Donizettiego, W. A. Mozarta, R. Straussa, G. Delibes’a, G. F. Haendla, V. Belliniego, L. Bernsteina, S. Moniuszki i N. Rimskiego-Korsakowa. Występowała na scenach ośmiu teatrów operowych we Włoszech, pięciu teatrów niemieckich (Bonn, Karlsruhe, Bayreuth, Dortmund, Wiesbaden), w Moskwie, Tokio, Wiedniu i Bukareszcie, a także w Teatrze Wielkim w Warszawie.

W repertuarze oratoryjnym, kantatowym i pieśniarskim koncertowała w prestiżowych salach koncertowych Europy (m. in w Moskwie, Berlinie, w Concertgebouw w Amsterdamie, w Mozarteum w Salzburgu i w Filharmonii Narodowej).

W serii jej nagrań płytowych zrealizowanych dla firm DUX, Parnassus Arts Productions, Major Unitel i Accord na szczególną uwagę zasługuje wielokrotnie nagradzana w Europie rejestracja opery Arminio G. F. Haendla oraz ciesząca się znakomitymi recenzjami opera Leonarda Vinci Gismondo, re di Polonia, a także uhonorowana Nagrodą Fryderyk kantata Widma S. Moniuszki.

Wrocławski koncert Aleksandry Kubas-Kruk poświęcony będzie pieśniom F. Chopina, F. Nowowiejskiego, P. Perkowskiego, S. Laksa, R. Straussa i S. Rachmaninowa. Szczególną atrakcją tego koncertu będą niezwykle rzadko wykonywane Mazurki Chopina, których fortepianową wersję słynna śpiewaczka Paulina Viardot przeobraziła w pieśni, i pierwsza, z aprobatą samego kompozytora, je wykonywała. 

Solistce towarzyszyć będzie MONIKA KRUK. Studia (w trzech specjalnościach – fortepian, kameralistyka, coaching wokalny) ukończyła we wrocławskiej Akademii Muzycznej, w której obecnie, uzyskawszy tytuł doktora, pracuje jako pedagog. Jest laureatką wielu nagród i wyróżnień uzyskanych w polskich i zagranicznych konkursach muzyki kameralnej. Koncertuje ze znakomitymi flecistami z krajów Zachodu, jak również z wokalistami. Aleksandrze Kubas-Kruk towarzyszyła w światowym prawykonaniu pieśni Mieczysława Weinberga oraz w ich płytowym nagraniu, nominowanym do Nagrody Fryderyk w r. 2023.

Niedziela, 10.11.2024

Oratorium Marianum • godz. 18.00

ERLENDIS QUARTET

ERLENDIS QUARTET (założony w roku 2013) to jeden z najbardziej utytułowanych zespołów gitarowych w Europie. O jego randze stanowi dziesięć nagród uzyskanych w międzynarodowych konkursach muzyki kameralnej w Polsce, USA, Niemczech, Włoszech, Austrii, Holandii i Danii.

Zespół wykonał łącznie ponad 300 koncertów w osiemnastu krajach na dwóch kontynentach, goszcząc w najbardziej prestiżowych salach koncertowych wielkich miast. Koncerty kwartetu były rejestrowane i transmitowane w  Stanach Zjednoczonych, Danii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, na Węgrzech i w Polsce.

W programie koncertu zabrzmią kompozycje J. S. Bacha, J. Brahmsa, W. A. Mozarta, L. Brouwera, I. J. Paderewskiego oraz G. Bizeta. 

Będą to jednak dzieła nie w ich oryginalnym kształcie brzmieniowym, ale niejako w „nowym wcieleniu”, dzięki przeniesieniu ich na specyficzne „medium dźwiękowe”, jakim jest właśnie kwartet gitar klasycznych. Ów zabieg, dzięki któremu wspomniane dzieła, zyskawszy nowe oblicze, przemawiają innym niż zamierzył twórca językiem dźwiękowym, zwany jest „transkrypcją”. Jej autorami w prezentowanych w niniejszym koncercie kompozycjach są sami muzycy kwartetu ERLENDIS.


Niedziela, 1.12.2024

Oratorium Marianum • godz. 18.00

ZESPÓŁW MUZYKI DAWNEJ J E R Y C H O 

Kierownik artystyczny – BARTOSZ IZBICKI

Zespół Muzyki Dawnej JERYCHO jest polską grupą wokalną, którą w roku 2013 założył muzykolog, organista, kompozytor i dyrygent – Bartosz Izbicki. Wykonując dawne śpiewy polskie i łacińskie z elementami improwizacji polifonicznej, zespół występuje w kraju i za granicą. 

Doświadczeniem, które nadało piętno brzmieniu tego zespołu, były wspólne koncerty i nagrania z Marcelem Pérèsem, światowej miary autorytetem w zakresie teoretycznych podstaw i wykonawstwa chorału gregoriańskiego. 

Nie mający na polskim gruncie analogii śpiew zespołu Jerycho, cechujący się nie tylko specyficzną barwą, żarliwością i duchową głębią, pozwala ukazać w pełni sakralny wymiar wykonywanych przez zespół dzieł.

Na program koncertu złożą się religijne kompozycje dedykowane Najświętszej Maryi Pannie. Pochodzą one ze źródeł pisanych, jak i z żywej tradycji. Koncert ukazuje bogactwo form i różnorodność stylistyczną muzyki średniowiecznej i tradycyjnej. 

Użycie różnorodnego średniowiecznego instrumentarium wydobywa niespodziewane emocje i dodaje blasku wykonywanym dziełom. Żywiołowy śpiew zespołu Jerycho czyni tę muzykę przystępną każdemu słuchaczowi.


Piątek, 24.01.2025

Oratorium Marianum • godz. 18.00

AGNIESZKA REHLIS – MEZZOSOPRAN

KRZYSZTOF MEISINGER – GITARA


AGNIESZKA REHLIS, obok Aleksandry Kurzak i Piotra Beczały, jest dziś najwybitniejszą polską śpiewaczką o światowej sławie.

Studia ukończyła w Akademii Muzycznej we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Barbary Ewy Werner. Po okresie pracy w operze Wrocławskiej (1996-2007) rozpoczęła działalność jako artystka niezależna. Przez wiele lat występowała głównie na estradach koncertowych Europy, Izraela, Argentyny i Chin, wykonując ponad osiemdziesiąt dzieł z repertuaru sięgającego od baroku aż po współczesność.

Jednak od wystąpienia w roku 2017 w Teatrze Wielkim w Warszawie w roli Adalgizy w Normie V. Belliniego (obok Edity Gruberowej) nastąpił zasadniczy zwrot i przyspieszenie jej kariery, która rozwija się przede wszystkim w dziedzinie muzyki operowej.

Kreacje jej ról w dziełach G. Verdiego, G. Belliniego, G. Bizeta, P. Czajkowskiego, A. Ponchiellego, H. Berlioza, M. Musorgskiego, P. Czajkowskiego, S. Prokofiewa, R. Wagnera, J.I. Paderewskiego, M. Weinberga, E. Knapika – w najbardziej prestiżowych teatrach operowych i festiwalach Europy, Stanów Zjednoczonych, Bliskiego Wschodu i Australii – spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki i z podziwem impresariów, dyrygentów i reżyserów. 

Olśniewający sukces odniosła w roku 2021 występując (u boku Piotra Beczały) w roli Azuceny w Trubadurze G. Verdiego w operze w Zurychu. Rok 2022 przyniósł serię jej wspaniałych debiutów m. in. w Teatro di San Carlo w Neapolu, w La Scali, w Londyńskiej Royal Opera House, w Arena di Verona. Ostatni okres (w latach 2023 i 2024) potwierdził te sukcesy, przynosząc kolejne debiuty w teatrach operowych takich ośrodków, jak Amsterdam, Sydney, Tuluza, Salzburg, Dubai w Emiratach Arabskich i Muscat w Amanie.

W najbliższym czasie artystka, znajdująca się dziś u szczytu swej kariery, wystąpi w Berlińskiej Staatsoper, w teatrach operowych Nowego Jorku, Waszyngtonu, na Florenckim Festiwalu Maggio Musicale. Powróci także na wyżej wymienione, cieszące się wielką sławą sceny. 

Agnieszka Rehlis swym występem zwieńczy cykl koncertów Ars Cameralis sezonu 2024-25. Wykonując z towarzyszeniem Krzysztofa Meisingera dzieła takich twórców, jak H. Purcell, I. Albeniz, J. Rodrigo, M. de Falla, F. Chopin, W. Żeleński, B. Marusik, będzie miała okazję zademonstrowania jej kunsztu interpretacyjnego w dziedzinie liryki wokalnej.

KRZYSZTOF MEISINGER jest jednym z najwybitniejszych i najbardziej charyzmatycznych gitarzystów klasycznych. Jego talent krytycy porównują do talentu takich artystów, jak pianista polsko-węgierskiego pochodzenia, Piotr Anderszewski czy hiszpański gitarzysta klasyczny, Pepe Romero. Jego mistrzami są wielcy gitarzyści naszych czasów: Aniello Desiderio i Christopher Parkening.

Koncertuje na całym świecie – od Tokio po Los Angeles i Buenos Aires, grając koncerty w najbardziej renomowanych salach, takich jak Musikverein w Wiedniu, Wigmore Hall w Londynie, Tokyo International Forum, Filharmonia Berlińska czy Théâtre Chatelet w Paryżu.  

Artystami o międzynarodowej renomie, z którymi współpracuje są: Sumi Jo, Agnieszka Rehlis, Alicja Węgorzewska, Iwona Sobotka, Soyoung Yoon, Juanjo Mosalinim i Daniel Stabrawa.

 Posiadając już znaczący dorobek nagraniowy (10 CDs), podpisał 3-letni ekskluzywny kontrakt płytowy z brytyjską wytwórnią CHANDOS. Solowy album nagrany dla tej firmy, zatytułowany „Elogio de la Guitarra” zyskał entuzjastyczne recenzje, a przez portal AllMusic uhonorowany został tytułem „Best of 2021”.

Artysta dyryguje też orkiestrami symfonicznymi oraz zespołami operowymi. Dzięki uzdolnieniom twórczym realizuje własne transkrypcje i aranżacje utworów, przenosząc je z ich oryginalnego medium dźwiękowego na skład instrumentów towarzyszących mu w jego koncertach.

ARS CAMERALIS - kilka słów o ideowych i artystycznych założeniach cyklu

Tytuł niniejszego cyklu koncertów wskazuje na ich repertuarową materię, ale też ich szczególny klimat oraz typ przeżyć, jakich doświadczyć mogą słuchacze. Warto więc zastanowić się, czym jest w istocie Ars Cameralis i na czym polega jej szczególny status w kulturze muzycznej. 

Słusznie mówi się, że muzyka kameralna jest „sztuką dla wybranych”. Bo tylko wykonawcy najwyższej miary potrafią ukazywać piękno jej dzieł. I tylko słuchacze o wyrafinowanym smaku i szczególnej wrażliwości są w stanie na to piękno się otworzyć i nim się zachwycić. 

Wyjątkowym wyzwaniem jest muzyka kameralna przede wszystkim dla jej twórców. Najwięksi z nich szczerze o tym mówili. O wiele trudniej jest skomponować dobry kwartet niż symfonię – przyznawał Krzysztof Penderecki.  

Problemem, z jakim zmagał się Witold Lutosławski, pracując nad Koncertem fortepianowym, były „cienkie faktury” – stosowane w tych fragmentach dzieła, gdzie tylko kilka instrumentów gra jako zespół kameralny. 

Nawet Mozart, tworząc muzykę z niedostępną innym twórcom łatwością, mając w dorobku już setki dzieł, nad sześcioma kwartetami smyczkowymi pracował trzy lata! On –  mistrz – wrócił do roli ucznia. Biorąc za wzór kwartety Józefa Haydna, analizował ich kontrapunkt, grę półtonami, prowadzenie linii melodycznej i zmienność nastrojów. Niczego w całym życiu nie komponował tak długo i z takim wysiłkiem, jak te sześć kwartetów, które poświęcił „ojcu” Haydnowi, z poruszającą dedykacją: Oto powierzam Ci sześciu moich synów. Twoje uznanie dodało mi otuchy.

Henryk Górecki w wywiadzie radiowym wyznał: Całe życie nie pisałem muzyki kameralnej, bo miałem pietra przed kwartetami smyczkowymi. Na szczęście jednak w roku 1985 David Harrington, skrzypek z amerykańskiego zespołu „Kronos Quartet”, poruszony nagraniem III Symfonii, zamówił u Góreckiego utwór na kwartet smyczkowy. Spełnieniem tego zamówienia był Kwartet „Już się zmierzcha”. Kronos, zachwycony tym arcydziełem, poprosił o kolejny kwartet. Gdy i ten powstał (z tytułem „Quasi una fantasia”), Kronos wybłagał kwartet trzeci. I tej prośbie kompozytor uczynił zadość, tworząc kwartet, najbardziej osobisty, o niezwykłej głębi, pod tytułem „Pieśni śpiewają”.

Małe jest piękne. Tę formułę, ukutą przez Ernesta Schumachera w odniesieniu do świata ekonomii, odnieść można do świata muzyki kameralnej. Niewielkie są przecież wnętrza, w których się ją kultywuje, niewielki jest zespół wykonawców i względnie niewielkie jest też grono słuchaczy. Czynniki te sprawiają, że między (bliskimi sobie) grającymi i słuchającymi tworzy się emocjonalna więź, swego rodzaju „komunia”, bliskość serc. 

Świadom znaczenia, jakie tego rodzaju relacje interpersonalne mieć mogą dla odbioru muzyki, Zygmunt Mycielski pisał: „Nie ma w życiu muzycznym przeżycia wspanialszego niż to, gdy arcydzieło muzyki kameralnej rozbrzmiewa pod palcami największych muzyków. Gdy na przykład Vladimir Horowitz, Nathan Milstein i Gregor Piatigorski grają Tria Beethovena, Rachmaninowa i Brahmsa. Albo gdy Henryk Szeryng z Arturem Rubinsteinem gra Sonaty skrzypcowe Beethovena. Albo gdy Artur Rubinstein, w osiemdziesiątym roku życia, w szczycie artystycznej dojrzałości, wspólnie ze słynnym Guarneri Quartet interpretuje Kwartet Fortepianowy op. 25 Brahmsa”. „To najwspanialsze wykonanie utworu kameralnego z fortepianem, jakie w życiu słyszałem” –  przyznał Glenn Gould.

Ars Cameralis. Tytuł ten definiuje więc nie tylko gatunek muzyki, ale też charakterystyczny dla jej koncertów klimat duchowy. A skoro o nim mowa, na myśl przychodzi greckie słowo temenos. W antycznej Grecji zwano tak święty krąg przy świątyni, w którym celebrowano sztuki piękne z należną im godnością i stosownym rytuałem. Anthony Rooley, szef słynnego zespołu muzyki dawnej The Consort of Musicke, w swej książce o sztuce wykonawczej (Performance, 1990) sięgnął po ów grecki termin, ale związał go z aktem publicznego wykonywania muzyki. Nadał mu przez to  nowy sens. Temenos – mówi Rooley – to magiczna aura, którą potrafią niekiedy wykreować występujący na koncercie muzycy. Aura ta sprawia, że w odczuciu słuchaczy przeobraża się rzeczywistość. Do wnętrza wnika specyficzna światłość. Sublimuje się jakość dźwięku, klarownie brzmią głosy i instrumenty. Inaczej płynie czas, wszystkie szczegóły dają się kontemplować jak w zwolnionym ujęciu filmowym.

Rzecz w tym, że tę magiczną aurę na wieczorze muzyki kameralnej są w stanie wykreować nie tylko sami muzycy. Także ich słuchacze. Myli się bowiem ten, kto sądzi, że są oni tylko biernymi odbiorcami. Są jego współwykonawcami, gdyż ich obecność i sposób słuchania w znacznym stopniu warunkuje to, co czyni na estradzie muzyk. Na to, co głosi on językiem dźwięku oni odpowiadają swego rodzaju pieśnią, co prawda niesłyszalną dla ludzkiego ucha, ale mającą realną moc. Bezdźwięczny śpiew publiczności sprawia, że artyście „rosną skrzydła”  i w swej kreacji wznosi się wtedy na wyżyny w innych warunkach dla niego niedostępne. Grający i słuchający obdarowują się więc nawzajem. Nawzajem udzielają sobie natchnienia. Wspólnie są sprawcami dziejącego się w ich sercach i w ich świadomości misterium piękna.  

Marek Dyżewski

Kierownictwo artystyczne cyklu


Marek Dyżewski jest absolwentem wrocławskiej Akademii Muzycznej, w której kształcił się pod kierunkiem prof. Barbary Hesse-Bukowskiej. Studiował również historię sztuki na uniwersytetach we Wrocławiu i Wiedniu oraz na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Odbył też staż naukowo-badawczy na uniwersytecie w Brukseli.

W radiu i telewizji komentował odbywające się w Polsce międzynarodowe imprezy muzyczne: Festiwal Oratoryjno-Kantatowy Wratislawia Cantans, Konkurs Dyrygencki im. Grzegorza Fitelberga, Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego i Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina.

Prowadził wykłady na wszystkich polskich uczelniach muzycznych, a także w: Berlinie, Bonn, Hamburgu, Norymberdze, Brukseli, Paryżu, Nicei, Santk Petersburgu, Wiedniu i Waszyngtonie. Jest wykładowcą Podyplomowych Studiów Chórmistrzostwa w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

W latach 1990-1994 był rektorem wrocławskiej Akademii Muzycznej. Uczelnia ta zawdzięcza mu wybudowanie nowej, okazałej siedziby, wzmocnienie kadry profesorskiej, powołanie do życia nowych specjalności, wzbogacenie instrumentarium oraz rozwinięcie kontaktów międzynarodowych.

informacja prasowa

czwartek, 12 października 2023

Odszedł wybitny śpiewak Opery Wrocławskiej – Maciej Krzysztyniak

 9 października we Wrocławiu, w wieku 64 lat odszedł Maciej Krzysztyniak – solista-baryton, wieloletni pracownik Opery Wrocławskiej, kreator wielu znakomitych ról. Niezapomniany jako Jago w "Otellu", tytułowy Rigolettoi Nabucco, Germont w "Traviacie" czy Tewje w "Skrzypku na dachu". W przyszłym roku obchodziłby 40-lecie pracy artystycznej. Obdarzony ciepłym, charakterystycznym głosem i ogromnym talentem aktorskim, swoje życie poświęcił scenie operowej. 

Maciej Krzysztyniak jako Towje Mleczarz w "Skrzypku na dachu",
 fot. materiały prasowe

Był absolwentem wydziału wokalno-aktorskiego Akademii Muzycznej we Wrocławiu (1986 r.). Studiował w klasie adj. Macieja Witkiewicza oraz prof. Eugeniusza Sąsiadka. W swoim repertuarze posiadał ok. 30 głównych partii, w takich operach jak:

„Manru” Paderewskiego; „Straszny dwór”, „Verbum Nobile” i „Widma” Moniuszki; „Carmen” Bizeta; „Holender tułacz”, „Złoto Renu”, „Zygfryd”, „Zmierzch bogów” Wagnera; „Samson i Dalila” Saint Saensa, „Traviata”, „Dzień królowania”, „Bal maskowy”, „Otello”, „Rigoletto”, „Nabucco”, „Aida”, „Don Carlos”, „Trubadur” Verdiego; „Madama Butterfly”, „Cyganeria” Pucciniego; „Don Pasquale”, „Napój miłosny” Donizettiego; „Impresario w opałach” Cimarosy; „Faust” Gounoda; „Włoszka w Algierze” Rossiniego, „Cosi fan tutte”, „Wesela Figara” Mozarta; „Hagit” Szymanowskiego, „Gioconda” Ponchielliego, „Jutro” Bairda.

Maciej Krzysztyniak, Victoria Vatutina, fot. materiały prasowe

Występował gościnnie za granicą: w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwajcarii, Holandii, Belgii, Danii, Luxemburgu, Włoszech, Hiszpanii, Czechach. Nagrywał z orkiestrą PRiTV w Krakowie, Poznaniu. Dokonał wielu nagrań głównych partii operowych: płyty CD („Manru” (partia Manru), „Traviata” (Germont), „Tosca” (Angelotti), „Cyganeria” (Marcello), DVD („Hagit” Szymanowskiego), film TV („Gioconda” (Barnaba), „Trubadur” (Luna)).

Brał udział w koncertach muzyki symfonicznej i oratoryjnej. Uczestniczył w festiwalach: Muzyki polskiej i europejskiej w Jeleniej Górze, Wratislavia Cantans, Moniuszkowskim w Kudowie Zdroju, Międzynarodowym Majowym Festiwalu w Brzegu, Operowym G. Verdiego w Roncole we Włoszech, Sommerfestspiele w Anten, Festiwalu w Luxemburgu.

Był dwukrotnym zdobywcą „Złotej Iglicy” (1997 i 1998) oraz „Brązowej Iglicy” w 2001 - nagrody przyznawanej przez wrocławską publiczność najlepszemu śpiewakowi roku.

W 1995 r. odznaczony przez Prezydenta RP Brązowym Krzyżem Zasługi, w 2005 r. Srebrnym Krzyżem Zasługi, w 2015r. Złotym Medalem Za Długoletnią Służbę, a w 2021 odznaczony przez Ministra KiDN medalem Gloria Artis.

Odznaczony przez Prezydenta Wrocławia medalem Zasłużony Dla Wrocławia, a w 2019 nadano mu tytuł „Diamentu Wrocławia”. W 2023 roku otrzymał nagrodę ZASP przyznawaną dla najlepszego śpiewaka z okazji Dnia Śpiewaka.

Aria Tewje Mleczarza:

Maciej Krzysztyniak zmarł we wrocławskim szpitalu. Cierpiał na kardiomiopatię, co było bezpośrednią przyczyną jego śmierci (nie – jak podano w wypisie szpitalnym – cukrzyca). Spocznie w grobie wraz ze swoim bratem, również śpiewakiem – Wojciechem Krzysztyniakiem. Msza żałobna i pogrzeb odbędą się 16 października (poniedziałek) o godz. 11:30 na Cmentarzu Ducha Świętego przy ul. Bardzkiej 80 we Wrocławiu. Pokój Jego duszy!

informacja prasowa

środa, 28 lipca 2021

Agata Obłąkowska: Zawsze należy walczyć o miłość, wolność i własną kulturę /wywiad/

Rozmawiam z Agatą Obłąkowską – reżyserką  „Dziadów” w Teatrze Arka o okolicznościach powstania inscenizacji, jej koncepcji i przesłaniu.

Agata Obłąkowska, fot. z archiwum aktorki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Wkrótce na deskach Teatru Arka ponownie zagoszczą „Dziady” – spektakl w Pani reżyserii. W jakich okolicznościach zdecydowała się Pani zrobić inscenizację tego wspaniałego i zarazem skomplikowanego dramatu Adama Mickiewicza?

Agata Obłąkowska: Żyjąc wyłącznie codziennością i współczesnymi sprawami, często zapominamy o tym, że świat składa się również z tajemnic, że istnieje sfera duchowości, świat naszych przodków… Sama odczuwam mocno istnienie tego niewidzialnego świata w swoim życiu. Czasem trzeba się zatrzymać, wsłuchać uważnie, aby nie zubożeć, nie spłaszczyć swego życia. „Dziady” Adama Mickiewicza, dramat mówiący zarówno o świecie duchowym człowieka, jak też o jego związku z przodkami, doskonale się nadawał do tego, aby te zapomniane prawdy przypomnieć.  Premiera spektaklu odbyła się w ubiegłym roku, przed Zaduszkami, co nabierało dodatkowych znaczeń. W tradycji obrzędu dziadów, jak ją przedstawia Mickiewicz we wstępie do części IV, nie tylko żywi pomagają umarłym przejść do lepszego świata, ale również umarli wspierają żywych zapewniając im szczęście, urodzaj plonów i dają szansę, aby – zanim znajdą się po tamtej stronie – przyjęli pewne prawdy moralne i według nich postępowali, aby uniknąć potępienia. 

Poza tym „Dziady” jako całość są dramatem wybitnym, mówiącym także o sensie cierpienia jednostki i narodu, dającym nadzieję w trudnych czasach zaborów i podkreślającym wartość polskiej kultury, która stanowi o naszej tożsamości. Gdy umiera kultura i wiara, wówczas naród jako taki również umiera. Idąc za tą myślą, w mojej interpretacji nie wiadomo, kto jest żywy, a kto umarły. Te dwa światy przenikają się i łączą w jedną mistyczną całość.

Scena ze spektaklu "Dziady" w Teatrze Arka

Jak wygląda praca nad spektaklem, o którym wiadomo, że jego inscenizacji podejmowali się najwybitniejsi ludzie teatru? Dość wspomnieć najwybitniejszy, jak się wydaje, spektakl Konrada Swinarskiego, a wcześniej: „Widma” Stanisława Moniuszki czy „Dziady” w interpretacji samego Stanisława Wyspiańskiego. To dramat szczególnie obrosły rozmaitymi interpretacjami, także współczesnymi: „Dziady” wystawiał Jerzy Grotowski czy Kazimierz Dejmek, którego inscenizacja rozpoczęła wypadki marcowe 1968. Z kolei „Lawa. Opowieść o Dziadach Adama Mickiewicza Tadeusza Konwickiego powstała w stanie wojennym i także odnosiła się do współczesnej historii. Wreszcie „Dziady” we wrocławskim Teatrze Polskim w reż. Michała Zadary, które – bez skrótów – trwały blisko 15 godzin! Jak się Pani w tym wszystkim odnalazła?

W naszej inscenizacji „Dziady” są przede wszystkim historią przemian i walki o wolność w całej wieloznaczeniowości tego słowa.  Każda z części dramatów Mickiewicza porusza trochę inne tematy, ale w każdej odnajdziemy część obrzędu Dziadów. Dlatego kluczem do naszej inscenizacji stał się właśnie ten obrzęd, na który zapraszane są różne dusze, w tym dusza Upiora. Dzięki temu wszystkie najistotniejsze problemy zawarte w dramacie: miłość, wolność, jednostka, kultura, walka łączą się podczas tej jednej magicznej nocy, ale również w postaci Gustawa, który zjawia się na obrzędzie jako Upiór. Przygotowując spektakl inspirowałam się także życiem samego autora. Dlatego też spektakl „Dziadów” rozpoczyna pojawienie się Dziewicy, będącej postacią zainspirowaną osobą Maryli – ukochanej Mickiewicza. Walka o miłość i walka o wolność splatają się w postaci głównego bohatera. Scaliłam poza tym w jedną postać księdza z IV cz., księdza Piotra z III i Guślarza. Ugruntowany w swojej wierze i przekonaniach ksiądz z części IV,  poprzez spotkanie z Gustawem, zaczyna poszukiwać korzeni i przemienia się w mistyka, wizjonera, dotyka przestrzeni dotąd mu nie znanych, aby być bliżej zwykłego człowieka. Każda postać w tym spektaklu ma swoją drogę – jest dynamiczna i ulega przemianom, nie tylko Gustaw. Nasz spektakl różni się od innych także tym, że biorą w nim udział aktorzy z niepełnosprawnością intelektualną i ruchową, co nadaje mu dodatkowych znaczeń. W romantyzmie takie osoby, niejako „wykluczone”, były zarazem wyposażone w większą wrażliwość i miały dar komunikowania się ze sferą niewidzialną, często były łącznikami z zaświatami, jak w słynnej balladzie „Romantyczność”. Mam wrażenie, że i nasi aktorzy posiadają ten dar. 

Scena ze spektaklu "Dziady" w Teatrze Arka

A jak tworzyli Państwo postać głównego bohatera Gustawa/Konrada, która spaja wszystkie części „Dziadów? To trudna rola…

Ta rola jest wielkim wyzwaniem, szczególnie gdy się pamięta, jak wielcy aktorzy się z nią mierzyli. Próbowaliśmy zawrzeć w niej przeżycia pokolenia poetów, pokolenia, które zostały zniszczone, ale równocześnie indywidualne cierpienia miłosne każdego młodego człowieka. Droga od romantycznego poety, poprzez buntownika, wyzwoliciela, do Upiora, który poświecił swe życie dla walki o wyższe wartości. Wolność i walka o nią stają się doświadczeniem uniwersalnym. Dużą rolę w budowaniu całości spektaklu odegrała także muzyka, scenografia, światło i rekwizyty. Wszystkie składowe inscenizacji mają swe korzenie w dawnych obrzędach, czasach bardzo odległych, ale zawierających wszystkie najistotniejsze dla nas wartości.  

Maciej Mazurkiewicz jako Gustaw w "Dziadach", 
Teatr Arka

Realizując to przedstawienie, chciałam sprawić, aby widzowie weszli z nami w ten czas mistyczny, przepełniony wizjami świat, poczuli się częścią obrzędu i uwierzyli, że zawsze należy walczyć i o miłość, i o wolność, i o naszą kulturę.


środa, 13 marca 2019

4 statuetki FRYDERYKÓW 2019 dla zespołów Narodowego Forum Muzyki!

Aż 4 płyty zespołów Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu otrzymały Nagrody Akademii Fonograficznej Fryderyki 2019.

Statuetka Fryderyka. Fot. PAP L. Szymański


Wyróżnienia zostały przyznane w następujących kategoriach w dziedzinie muzyki poważnej:


ALBUM ROKU – MUZYKA CHÓRALNA, ORATORYJNA I OPEROWA:



Stanisław Moniuszko: Widma

Chór NFM, Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka

Kompozytor: Stanisław Moniuszko

Wykonawcy: Jarosław Bręk, Aleksandra Kubas-Kruk, Mariusz Bonaszewski, Paweł Janyst, Chór NFM i Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Jarosław Thiel – kierownictwo artystyczne Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

Reżyseria dźwięku: Andrzej Sasin, Aleksandra Nagórko

Wydawca: Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, CD Accord

Recenzja płyty


ALBUM ROKU – MUZYKA DAWNA




Marcin Mielczewski II

Wrocław Baroque Ensemble, Andrzej Kosendiak

Kompozytor: Marcin Mielczewski

Wykonawcy: Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka

Reżyseria dźwięku: Andrzej Sasin, Aleksandra Nagórko

Wydawca: Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, CD Accord

Recenzja płyty



ALBUM ROKU – MUZYKA WSPÓŁCZESNA




Supernova

Atom String Quartet, NFM Orkiestra Leopoldinum, Christian Danowicz

Kompozytor: Hanna Kulenty-Majoor, Mateusz Smoczyński, Dawid Lubowicz, Michał Zaborski, Krzysztof Lenczowski

Wykonawcy: Atom String Quartet i NFM Orkiestra Leopoldinum pod dyrekcją Christiana Danowicza

Reżyseria dźwięku: Antoni Grzymała, Agnieszka Szczepańczyk

Wydawca: Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, CD Accord



NAJWYBITNIEJSZE NAGRANIE MUZYKI POLSKIEJ




Silesian Quartet and Friends – Grażyna Bacewicz: Kwintety fortepianowe, Kwartet na 4 skrzypiec, Kwartet na 4 wiolonczele

Kompozytor: Grażyna Bacewicz

Wykonawcy: Kwartet Śląski, Wojciech Świtała, Krzysztof Lasoń, Małgorzata Wasiucionek, Polish Cello Quartet

Reżyseria dźwięku: Beata Jankowska-Burzyńska

Wydawca: CHANDOS



Rozdanie nagród odbyło się 12 marca w Sali Koncertowej NOSPR w Katowicach.

informacja prasowa

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty