Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kinga Preis, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kinga Preis, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2017

Kinga Preis: Wszystko gra! /wywiad/


"Nareszcie mogłam zrobić coś lekkiego, niewinnego, co również w sobie mam, a czego dotychczas nie udało mi się pokazać"  - o roli w filmowym musicalu opowiada Kinga Preis.


Kinga Preis, kadr z filmu Wszystko gra, Next Film

Barbara Lekarczyk-Cisek: Jest Pani znakomitą aktorką, która wszystkie swoje role gra śpiewająco. Jeszcze niedawno mogliśmy Panią podziwiać w filmie Agnieszki Smoczyńskiej "Córki dancingu", a tu kolejny debiut: "WszystkoGra". Czym zachęciła Panią Agnieszka Glińska, że zdecydowała się Pani na jej film?
Kinga Preis: W Polsce prawie nie istnieje kino gatunkowe, a ponieważ czasem śpiewam, to zagranie w filmie muzycznym było dla mnie interesującą propozycją. Poza tym wielokrotnie pracowałam z Agnieszką Glińską w teatrze, czy serialu HBO "Bez tajemnic" i mam do niej absolutne zaufanie.  Filmy "Córki dancingu" i "WszystkoGra" są  bardzo różne, jednakże można o nich powiedzieć, że mają jedną cechę wspólną - są opowiadane przez piosenkę. Obydwa są debiutami, a to znaczy, że powstały z potrzeby serca.

Sebastian Fabijański i Kinga Preis w filmie Wszystko gra, Next Film
Miałam niezwykłą przyjemność, że mogłam debiutantkom towarzyszyć, bo obie miały głowy pełne pomysłów, a poza tym wspaniale było czerpać od nich energię. "Córki dancingu" to kino niezależne, nowe, odważne. W inne rejony kieruje nas z kolei "WszystkoGra", które jest ambitnym kinem komercyjnym. Dobór piosenek, tematy społeczne, które ma ten film, były dla mnie ważne. Znalazły się w nim najpiękniejsze polskie piosenki, stworzone przez wybitnych twórców: Jonasza Koftę, Agnieszkę Osiecką, Marka Grechutę... Jestem przekonana, że publiczność,  będzie mogła zmierzyć się z ważną opowieścią o człowieku i otaczającym go świecie. 
Możliwość wykonania takich piosenek była dla Pani najważniejszym atutem?
Na pewno. Ale również fakt, że autorem zdjęć był Paweł Edelman. Ważne też było, że moją filmową matkę grała Stanisława Celińska, którą uważam za ikonę piosenki aktorskiej. Nie mniej istotny był też fakt, że mogłam się spotkać z energią młodych ludzi: Elizy Rycembel, Sebastiana Fabiańskiego... Chwalę sobie profesjonalizm, z jakim producent realizował film, co jest zjawiskiem w Polsce dość rzadkim. Był czas na to, aby przygotować interpretacje utworów, choreografię, dzięki czemu podczas pracy na planie filmowym byliśmy już dobrze przygotowani i mogliśmy się skoncentrować na samej grze.
Proszę zdradzić, jak przygotowywała się Pani do roli w tym filmie.
Dużo czasu spędziłam z Sebastianem Fabiańskim, aby nauczyć się tańczyć do utworu "Bossa nova do poduszki". Naszą choreografię przygotowała Weronika Pelczyńska, która wykonywała z nami serię ćwiczeń, mających nam pomóc w oddaniu uczuć poprzez taniec. To była opowieść o przyjaźni, o tym, że należy dać sobie przestrzeń wolności, a zarazem trzeba siebie akceptować, by  być razem.

Sebastian Fabijański i Kinga Preis w filmie Wszystko gra, Next Film

Czy miała Pani swobodę w interpretacji wykonywanych piosenek?
Tak, choć na każdym nagraniu towarzyszyła nam Agnieszka Glińska i Paweł Lucewicz. Poza tym nagrywaliśmy z partnerami, a nie osobno. Interpretacje powstawały w toku dyskusji. Czasami Agnieszka opowiadała nam obrazami, w którym momencie piosenki się znajdujemy, a to bardzo pomaga. Miałam pewien problem z piosenką "Do łezki łezka", o której sądziłam, że nie przedstawia w sposób adekwatny historii czterdziestoletniej, współcześnie żyjącej kobiety. Agnieszka natomiast uwielbia tę piosenkę i kiedy mi ją "opowiedziała", z wiarą w jej siłę i gdy zobaczyłam zdjęcia Pawła Edelmana, w których kamera towarzyszy mi, samotnie idącej ulicami Warszawy, to zrozumiałam, że dopiero wsparta obrazem piosenka oddaje jej przesłanie. 
Z każdym filmem aktor doskonali swój warsztat. Co szczególnie wartościowego wyniosła Pani z pracy nad tym filmem?
Zagrałam w wielu wspaniałych filmach i bardzo to sobie cenię, ale z drugiej strony zamknięto mnie w pewnym emploi - grałam głównie role dramatyczne. Dzięki temu filmowi przełamałam ten schemat. Nareszcie mogłam zrobić coś lekkiego, niewinnego, co również w sobie mam, a czego dotychczas nie udało mi się pokazać.
Dziękuję za rozmowę.
Wywiad ukazał się 24 maja 2016 na portalu Kulturaonline.


wtorek, 30 stycznia 2018

"Magiel filmowy" w DCF

W czwartek, 1 lutego br. o godz. 19:00 w Dolnośląskim Centrum Filmowym odbędzie się pierwsze spotkanie w ramach nowego cyklu DCF, pt. „Magiel filmowy”. Gospodarzem "Magla" będzie znany krytyk filmowy i teatralny - Łukasz Maciejewski, a jego pierwszym gościem - Kinga Preis.

plakat filmu Plan B w reż. Kingi Dębskiej

„Magiel filmowy” to kolejna cykliczna propozycja Dolnośląskiego Centrum Filmowego dla wrocławskich miłośników kina. Raz w miesiącu widzowie DCF-u będą mieć okazję do spotkania i rozmowy z wybranym twórcą filmowym – aktorem, reżyserem czy scenarzystą. Spotkania poprowadzi krytyk filmowy, Łukasz Maciejewski. Pierwszy „magiel” już w najbliższy czwartek, 1 lutego o godz. 19:00. Rozmówczynią Łukasza Maciejewskiego będzie jedna z najbardziej znanych, cenionych i lubianych wrocławskich aktorek - Kinga Preis.

Kinga Preis w filmie Plan B, materiały organizatorów

- Idea „Magla filmowego” jest prosta i doskonale wpisuje się w misję DCF-u, jako przestrzeni aktywnego dialogu o sztuce filmowej: najpierw pokaz dobrego filmu, po nim „talk show” z udziałem zaproszonej gwiazdy. Naszym pierwszym gościem będzie aktorka bardzo silnie związana z Wrocławiem, Kinga Preis - informuje Jarosław Perduta, dyrektor DCF-u.

Pretekstem do rozmowy z artystką będzie przedpremierowy pokaz najnowszego filmu Kingi Dębskiej pt. „Plan B”, w którym Kinga Preis gra jedną z głównych ról. Dodatkowy kontekst wydarzenia związany jest z książką Łukasza Maciejewskiego, pt. „Aktorki. Odkrycia", która jest zbiorem osiemnastu wnikliwych i szczerych rozmów autora z najważniejszymi polskimi aktorkami. Wśród bohaterek książki znajdziemy również Kingę Preis.

Łukasz Maciejewski, Aktorki. Odkrycia

„Magiel” będzie formą otwartą. Uczestnicy spotkania będą mogli wziąć czynny udział w dyskusjach z zaproszonymi gośćmi. Dla autorów najciekawszych pytań DCF przygotuje ciekawe nagrody  - niespodzianki.

Łukasz Maciejewski ze swymi rozmówczyniami, zdjęcie z archiwum autora

Bilety na czwartkowy „Magiel filmowy” dostępne są w kasach kina DCF, ich cena wynosi 22 zł. Osoby zainteresowane książką autorstwa Łukasza Maciejewskiego „Aktorki. Odkrycia" będą mogli ją kupić podczas wydarzenia.
(informacja prasowa) 


wtorek, 23 maja 2023

Co nowego w DCF | 26 maja - 1 czerwca 2023

28 maja Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na pokaz specjalny filmu Kazimierza Kutza "Nikt nie woła". W poniedziałek, 31 maja gościem "Magla Filmowego" będzie wybitna aktorka Kinga Preis, ponadto zaś zostanie zaprezentowany film "Prawdziwe życie aniołów". W ramach cyklu "Filmowe szaleństwo" zobaczymy "Łowcę androidów", a przedpremierowo zostanie pokazany "Chłopiec z niebios" Tarika Saleha. Ponadto - premiery i stałe cykle.


WYDARZENIA


Magiel Filmowy z Kingą Preiss | Prawdziwe życie aniołów | 31 maja | godz. 19:00

Przed nami kolejne spotkanie w Maglu Filmowym! Gościem Łukasza Maciejewskiego w majowej odsłonie cyklu będzie Kinga Preis. Widzowie DCF razem z gwiazdą obejrzą inspirowane prawdziwą historią „Prawdziwe życie aniołów” i będą mieli okazję porozmawiać o pracy przy tym niezwykłym filmie, w którym Kinga Preis wspólnie z Krzysztofem Globiszem wykreowała niezwykle piękną i sugestywną rolę.

Pochodząca z Wrocławia Kinga Preis jest jedną z najbardziej cenionych i uwielbianych przez publiczność aktorek filmowych i telewizyjnych. Jej talent mogliśmy podziwiać  nie tylko w  filmach Wojciecha Smarzowskiego, Feliksa Falka, Michała Rosy, ale także w popularnych  serialach telewizyjnych, jak choćby w „Ojcu Mateuszu”.

31 maja o godzinie 19.00 zapraszamy na seans i rozmowę.

Wydarzenie w ramach projektu „Kultura bez barier”. Seans z audiodeskrypcją i napisami. Spotkanie tłumaczone na PJM.

POKAZY SPECJALNE


Krótka Historia Polskiego Kina | Nikt nie woła | 28 maja | godz. 14:00

reż. Kazimierz Kutz | 1960

Z końcem wojny na Ziemie Zachodnie zmierzają pociągi pełne ludzi myślących o rozpoczęciu życia od nowa. Transport przesiedleńców, wśród których znajduje się Bożek, przybywa do Zielna. Podróż Bożka wyniknęła z chęci zerwania z podziemiem i ucieczki przed karą za niewykonanie rozkazu. „Nie zabiłem czerwonego” – mówi sam do siebie. Bożek urządza sobie pokój i podejmuje pracę w wytwórni win.

Z poznaną tu Lucyną zaczyna go łączyć uczucie, ale strach przed wyrokiem wyklucza jakąkolwiek szczerość. Chłopak szamocze się z samym sobą, próbuje ostudzić miłość do Lucyny przelotnymi związkami z Niurą i Olgą. Pewnego dnia w miasteczku dostrzega Zygmunta – kolegę z organizacji, co prowokuje ucieczkę Bożyka na wieś. Ale po przemyśleniu własnej sytuacji podejmuje ryzyko powrotu do Lucyny.

Jeden z najpiękniejszych plastycznie polskich filmów. Wystylizowane czarno-białe zdjęcia oddają stan duszy pary młodych ludzi zupełnie zagubionych w nowej rzeczywistości i księżycowym pejzażu miasteczka zaludnionego przez przypadkowych mieszkańców.

Filmowe Szaleństwo | Łowca androidów | 1 czerwca | godz. 19:30

Niezwykłe widowisko w reż. Ridleya Scotta, kultowe dzieło science fiction inspirowane książką Philipa K. Dicka „Czy Androidy śnią o elektrycznych owcach?”. Po premierze niedoceniany, z czasem stał się jednym z najważniejszych filmów gatunku. A nawet czymś więcej, biorąc pod uwagę jego filozoficzny wymiar, który tworzy z tego dzieła antyutopię o samotności i ograniczeniach człowieka. Pomimo upływu czasu „Łowca androidów” nadal zachwyca oszałamiającą warstwą wizualną, niepokojącym klimatem połączonym ze wspaniałą ścieżką dźwiękową Vangelis. Takie filmy ogląda się wyłącznie na dużym ekranie!

O filmie: Na Ziemię przybywa grupa replikantów typu Nexus 6 – humanoidalnych androidów, które po krwawym buncie na pozaziemskiej kolonii starają się dotrzeć do swojego konstruktora. Nie mają zbyt wiele czasu. Ich życie trwa zaledwie cztery lata, a okres ten przedłużyć może jedynie ich stwórca. Replikanci mają jednak zakaz przebywania na Ziemi. Kiedy jeden z nich zabija doświadczonego łowcę androidów – Holdena, policja prosi o pomoc Ricka Deckarda (Harrison Ford) – emerytowanego łowcę uważanego za mistrza w swoim fachu. Deckard staje przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Musi stawić czoła czterem niezwykle silnym i szybkim androidom, przekonanym o tym, że zasługują na długie życie tak samo jak ludzie.

POKAZY PRZEDPREMIEROWE

Chłopiec z niebios | reż. Tarik Saleh | Szwecja, Finlandia, Francja, Dania, 2022

Adam, chłopak z małej rybackiej wioski, przyjeżdża na prestiżowe stypendium do Kairu. Gdy staje się świadkiem tajemniczego zabójstwa kolegi, zostaje wplątany w śmiertelnie niebezpieczną intrygę. Zmuszony do współpracy, zgadza się przeniknąć do Bractwa Muzułmańskiego — jednej z najpotężniejszych organizacji islamu, która nie zawaha się przed niczym, żeby chronić swoje tajemnice. Aby przeżyć, Adam bardzo szybko będzie musiał opanować reguły gry niezwykle brutalnego świata, wkraczając na ścieżkę, z której nie ma już powrotu.

Gęsty, mistrzowsko nawiązujący do wybitnych literackich klasyków gatunku thriller został za swoją fabułę uhonorowany w Cannes nagrodą za najlepszy scenariusz. Reżyser Tarik Saleh osadził akcję filmu w świecie, którego nikt wcześniej nie odważył się pokazać na ekranie. Prawdziwe oblicze Bractwa długo pozostawało tajemnicą. Mimo że działa od blisko wieku, nikomu z zewnątrz nie udawało się go całkowicie poznać. Dla Adama, młodego studenta, opanowanie reguł obcego świata to przede wszystkim kwestia życia i śmierci. W tej grze staje się mistrzem, przekraczając wszystkie granice. Adam w języku arabskim oznacza proroka wygnanego z raju.

PREMIERY OD 26 MAJA


Book club. Następny rozdział | reż. Bill Holderman | USA, 2023

„Book club. Następny rozdział” to kontynuacja losów czterech przyjaciółek, których życie zostało wywrócone do góry nogami w pierwszym filmie po przeczytaniu Pięćdziesięciu twarzy Greya.

W drugiej części Vivian (Jane Fonda) prowadzi swoją sieć hoteli i cieszy się nową miłością – Arthurem (Don Johnson). Diane (Diane Keaton) jest mocno zaangażowana w nowy związek z Mitchellem (Andy Garcia), Sharon (Candace Bergen) przechodzi na emeryturę, co jest rewolucją w jej życiu, a Carole (Mary Steenburgen) przypomina reszcie o niezrealizowanym dotąd marzeniu z młodości, czyli wyprawie do Włoch.

To właśnie ona namawia przyjaciółki na wyjazd do Włoch, gdzie rozkoszując się pięknem tego kraju, przyjaciółki szybko znajdują się w samym środku kolejnej szalonej przygody, podczas której dowiedzą się więcej zarówno o sobie samych, jak i sobie nawzajem.

 


Mafia Mamma | Catherine Hardwicke | USA, 2023

Kristin (Toni Collette), zwyczajna, amerykańska gospodyni domowa z dnia na dzień staje się… szefową mafii. Jej wiedza na temat zorganizowanej przestępczości jest znikoma, na szczęście ma obok siebie Biancę (Monica Bellucci), która nauczy ją być prawdziwą matką chrzestną.

Główną bohaterką „Mafia Mamma” jest Kristin (Toni Collette), która ma wrażenie, że nic ekscytującego jej już w życiu nie czeka. Dzieci wyfrunęły z gniazda, a mąż od dawna woli dziobać poza domem. Gdy z Włoch nadchodzi wiadomość o śmierci dziadka, Kristin wyrusza na pogrzeb, który wywróci jej życie do góry nogami. Uroczy staruszek przed śmiercią uczynił Kristin jedyną spadkobierczynią swojego biznesu. A że parał się dość nielegalnym zajęciem, wnuczka staje przed poważnym wyzwaniem. Dziadzio był szefem groźnej mafijnej rodziny, a jego śmierć zaostrzyła apetyt konkurencyjnych rodów. Kristin będzie musiała zamienić wałek do ciasta na kij baseballowy, a miotłę na karabin, jeśli sama nie chce skończyć w betonowych trzewikach. Strzeżcie się matki chrzestnej!

 

CYKLE

DKF „Centrum”

29.05 | Vortex | reż. Gaspar Noé | Francja, Belgia, Monako 2021 | 142’

Pokaz z audiodeskrypcją i napisami w ramach projektu „Kultura bez barier”.

Seanse w każdy poniedziałek o godz. 19:00 | Bilety: 16 zł

Filmowy Klub Seniorów

30.05 | Na twoim miejscu | reż. Antonio Galdámez | Polska 2023

Pokaz z audiodeskrypcją i napisami w ramach projektu „Kultura bez barier”.

Seanse w każdy wtorek o godz. 12:00 | Bilety: 16 zł 

informacja prasowa

sobota, 25 sierpnia 2018

"Głuptaska" w reżyserii Jerzego Bielunasa. Pobawmy się w apokalipsę! /recenzja/

W swoim spektaklu "Głuptaska" Jerzy Bielunas snuje gorzkie refleksje na temat współczesnego świata, którego cechą charakterystyczną jest "ucieczka w zabawę". Znakomita inscenizacja, aktorstwo i muzyka tworzą oryginalną formę dla tego przesłania.

Kinga Preis w roli tytułowej Głuptaski, reż. Jerzy Bielunas, fot. Łukasz Giza

Zaprezentowany podczas 36. PPA autorski spektakl Jerzego Bielunasa, zatytułowany "Głuptaska", powstał z fascynacji powieścią Swietłany Wasilenko. Z pierwowzoru reżyser zaczerpnął wątek współczesny, odnoszący się do wydarzenia związanego z konfliktem kubańskim. Poza tym spektakl czerpie z różnorodnych źródeł - od gry komputerowej po wpisy internautów, tworząc własną narrację i oryginalne przesłanie.

Czas Apokalipsy w Kapustinym Jarze


W 1962 roku dzieci wojskowych z miasteczka Kapustiny Jar zostały wywiezione w step, ponieważ spodziewano się uderzenia jądrowego ze strony Amerykanów. Panowała atmosfera strachu. Dzieciom nie oszczędzono bynajmniej informacji, że zostaną unicestwione. Usłyszały propagandowe słowa, że zginą bohatersko jak prawdziwi pionierzy Związku Radzieckiego. Historię tę opowiada w przedstawieniu postać będąca samą pisarką, są to bowiem jej autobiograficzne wspomnienia. Wydarzenia te, stanowiące w powieści rodzaj klamry dla części środkowej, realistyczno-baśniowej, rozgrywającej się w latach 30. ubiegłego wieku - zostały w spektaklu częściowo pominięte. W ich miejsce - jako rodzaj kontrapunktu - wprowadzono wątki współczesne.

Głuptaska w reż. Jerzego Bielunasa, fot. Łukasz Giza


Pobawmy się w apokalipsę!


Przede wszystkim wykorzystano fragmenty gry komputerowej S.T.A.L.K.E.R., której akcja rozgrywa się w Czarnobylu i okolicach po wybuchu elektrowni atomowej. Ponadto widzowie dowiadują się o istnieniu oferty turystycznej obejmującej obszary skażone wybuchem, w tym - samą elektrownię. W narrację spektaklu wpleciono także teksty internautów komentujących entuzjastycznie owe wycieczki. Nie mniej szokujące są także wspomnienia tych, którzy przeżyli wybuch bomby atomowej w Hiroszimie, dominuje w nich bowiem ton zachwytu nad pięknem obrazów towarzyszących eksplozji.

Takie odważne i niekonwencjonalne zestawienie niesie zgoła inne, nowe treści, których w oryginale nie było. Jerzy Bielunas snuje mianowicie gorzkie refleksje na temat współczesnego świata, którego cechą charakterystyczną jest "ucieczka w zabawę". Choć nie zabliźniły się rany Czarnobyla, urządzono sobie z niego grę i ktoś zarabia na ludzkim cierpieniu. Podobnie rzecz ma się z biurem turystycznym. Okazuje się, że nieszczęście - gdy się je odpowiednio zaprezentuje - można dobrze sprzedać...

Bogactwo środków teatralnych 


Ciekawa, funkcjonalna scenografia Honoraty Mochalskiej-Błachut i Barbary Wojtas, przedstawiająca zniszczone miasto, stanowi sugestywne tło dla rozgrywających się wydarzeń. Środkowa część sceny podlega zmianom w trakcie przedstawienia. Staje się "domem", kiedy aktorka grająca Swietłanę Wasilenko, opowiada swoją historię, siedząc na tle dużego gobelinu symbolizującego wschodnią kulturę. Kiedy indziej ta sama przestrzeń staje się zoną, którą zabezpiecza się taśmami, tworząc teren zamknięty. Innym razem jest to step, na który wywieziono dzieci.

W głębi sceny natomiast, na tle tylnych projekcji, umiejscowiono chór cerkiewny Oktoich. Szczególnie zapada w pamięć ostatnia projekcja, przedstawiająca krwawe słońce. To jakby sfera sacrum zwiastująca Apokalipsę.

Projekcje filmowe pełnią w spektaklu  istotne role. Poza prezentacją gry komputerowej, pokazano także zdjęcia przedstawiające Czarnobyl, fragmenty filmu dokumentalnego Swietłany Wasilenko (pisarka jest równocześnie scenarzystką), zawierającego m.in. moment wytaczania z hangaru potężnej rakiety. Na końcu zaś pojawiają się zabawne animacje z udziałem obu aktorek, ukazujące - zgodnie z duchem epoki - "zabawowy" wymiar tego, co groźne i tragiczne.

Głuptaska w reż. Jerzego Bielunasa, fot. Łukasz Giza

Różnorodna muzyka

W przepięknych, wielogłosowych pieśniach chóru Oktoich zawiera się cała metafizyka spektaklu. Chór jest zresztą nie tylko znakiem transcendencji. Słyszymy go również w kompozycjach w stylu techno, którym nadaje zaskakujący, nowy wymiar.

Z kolei śpiew rodziny Pospieszalskich, która wykonywała w spektaklu kompozycje swego lidera - Mateusza, pełnił funkcję komentarza do rozgrywających się scen. Towarzyszył także śpiewającym aktorkom. Choć inny stylistycznie, jest na scenie czymś w rodzaju greckiego chóru i śpiewa znakomicie. Tak dobrze, że Mateusz Pospieszalski  otrzymał za swoje kompozycje tegoroczną nagrodę Tukana Kapituły i Dyplom Mistrzowski.

Aktorstwo

W pamięci pozostają piękne, głęboko poruszające songi głównej bohaterki, którą wspaniale zagrała Kinga Preis. Bo też aktorstwo jest równie mocną stroną tego przedstawienia. Głuptaska Kingi Preis nie jest głuchoniema, jak w powieści, lecz  jest delikatną, nadwrażliwą dziewczynką, opóźnioną w rozwoju umysłowym, co czyni ją różną od pozostałych - jurodiwą. Jej emocje wahają się od radości życia, poprzez smutek, aż po graniczącą z histerią rozpacz. Aktorka chodzi i zachowuje się jak dziecko w sposób niezwykle wiarygodny. Jeszcze mocniej oddziałuje na widzów jej śpiew, momentami przyprawiający o metafizyczny dreszcz.

Kinga Preis jako Głuptaska/fot. Łukasz Giza

Bardzo interesującą rolę stworzyła również Małgorzata Hajewska - Krzysztofik. Miała bardzo trudne zadanie wcielenia się w postać funkcjonariuszki systemu - Traktoriny, grając jednocześnie pisarkę, która tę historię przeżyła i opisała. Rola doprawdy znakomita i mocna, a także - mimo wrodzonej kruchości i delikatności aktorki - wiarygodna.

Małgorzata Hajewska-Krzysztofik jako Swietłana Wasilenko, fot. Ł. Giza

i jako Traktorina/fot. Ł. Giza

Sądzę, że spektakl Jerzego Bielunasa należy do najbardziej interesujących propozycji tegorocznego PPA. Refleksja na temat współczesnego świata, wsparta znakomitym aktorstwem, piękną muzyką i pomysłową scenografią, przemawia za wysoką rangą tego wydarzenia.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.

Wywiad ze Swietłaną Wasilenko, autorką "Głuptaski", znajdziecie TUTAJ.

wtorek, 12 grudnia 2017

Jerzy Bielunas: Robić coś, co będzie wyzwaniem /wywiad/

Rozmawiam z  Jerzym Bielunasem – reżyserem teatralnym, profesorem PWST – o apokalipsie, grach komputerowych, o powstawaniu przedstawienia ”Głuptaski”, a także o dawnym i współczesnym PPA.
  
Jerzy Bielunas, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Barbara Lekarczyk-Cisek: Przygotowuje Pan nowe przedstawienie na tegoroczny Przegląd Piosenki Aktorskiej. Jakie były okoliczności powstania ”Głuptaski” i dlaczego sięgnął Pan po tekst Swietłany Wasilenko?

Jerzy Bielunas: Tekst ”Głuptaski” przeczytałem kilka lat temu. W 2008 roku książka była nominowana do Nagrody Angelusa. A ponieważ reżyserowałem koncert, podczas którego miały zostać wręczone nagrody, toteż przeczytałem wszystkie nominowane powieści. ”Głuptaska” mnie zachwyciła i już wówczas rozmawiałem z autorką – Swietłaną Wasilenko na temat adaptacji jej prozy. Wprawdzie zgodziła się, ale musiało upłynąć trochę czasu, ponieważ nie jest rzeczą prostą zainteresowanie teatrów czy sponsorów tego typu literaturą. Ponadto w owych latach książka robiła wrażenie pięknego, poetyckiego wspomnienia. Nikt nie przewidział, że nabierze nieprawdopodobnej aktualności.

Głuptaska w reż. Jerzego Bielunasa, fot. Łukasz Giza
Co Pana w tej powieści najbardziej poruszyło?

Moim zdaniem jest to przede wszystkim wysokiej klasy literatura. Urzekł mnie sposób, w jaki to napisała: pozbawiony histerii, poetycki i z pięknym przesłaniem. Ponadto autorka opisuje swoje przeżycia z dzieciństwa, które w jakiś sposób są mi osobiście bliskie. Mając około sześciu lat została wraz z innymi dziećmi wywieziona poza miasteczko atomowe i tam kazano im czekać na wybuch jądrowy. To doświadczenie zostało przez nią bardzo precyzyjnie opisane. Kluczem do tej historii jest stwierdzenie, że dla niej to miasteczko jest wciąż miejscem apokalipsy, ponieważ tam zobaczyła jak nadciąga koniec świata.
Ja także pamiętam ten dzień. Miałem wtedy dwanaście lat i zapadł mi w pamięć nastrój tego dnia, kiedy trwał kryzys kubański. Pamiętam bardzo dobrze moją mamę wpatrującą się w ekran telewizora do późnej w nocy. Pamiętam także lęk. Po latach przeczytałem na forum internetowym, gdzie wypowiadali się moi rówieśnicy, że ich dzieciństwu towarzyszył zawsze lęk, który zdawał się być wpisany w tę szarą rzeczywistość… W związku z tym doświadczenie Swietłany  Wasilenko nie jest mi obce.
Przy tym wszystkim miałem świadomość, że nie mogę tej książki adaptować w sposób literalny, ponieważ jest to opowieść bardzo przesiąknięta rosyjską kulturą, a także okrucieństwem i terrorem. Dla polskiego widza nie do przyjęcia.

Do jakiego odbiorcy zatem adresuje Pan tę sztukę?

Aby sztuka była nie tylko wspominaniem 1962 roku, chciałem zrobić coś także dla młodego odbiorcy. Podobnie było przy realizowaniu ”Pamiętnika z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego, kiedy to starałem się, aby ten spektakl nie był klasycznie historyczny, ale mówił o traumie i szaleństwie wojny. Chodziło mi też o to, aby zawierał odniesienia do współczesnych wojen i kataklizmów.
Tak więc w przypadku prozy Swietłany Wasilenko również zastanawiałem się, jak to zrobić, aby jej doświadczenie przybliżyć współczesnym odbiorcom.  Z drugiej strony należało stworzyć pomost pomiędzy jej przeżyciami a tym, czego doświadczamy dzisiaj. W konsekwencji, wykorzystując pewne wątki tej historii, starałem się powiązać je z innymi opowieściami o apokalipsie atomowej.

Kinga_Preis_Głuptaska, fot. Łukasz Giza

Z jakich źródeł czerpał Pan te opowieści?

Ogromnie wstrząsające było dla mnie to, że miliony ludzi na świecie, a w szczególności na Wschodzie, gra w komputerową grę, której akcja rozgrywa się po wybuchu w Czarnobylu i okolicach. Kiedy zobaczyłem tę grę, zorientowałem się, że ktoś zarabia miliony uprawiając ten oburzający proceder.  Świadomość, że gra, której akcja toczy się w miejscach, gdzie do dziś cierpią ludzie, które ciągle są żywym cmentarzyskiem, gdzie kolejne pokolenia są dotknięte skutkami tamtej eksplozji – jest dla mnie zjawiskiem szokującym. Zaskakujące jest, jak szybko takie miejsca mogą stać się przedmiotem rozrywki i zabawy. A także fakt, iż ktoś czerpie z tego krociowe zyski. Wydaje się, że cechą współczesnej kultury jest tendencja do zamieniania cierpienia w zabawę…
Mnie to wprawdzie boli, ale rozmawiałem z młodymi ludźmi, którzy twierdzili, że  nie ma w tym nic złego. Toteż realizując przedstawienie, nie próbuję  wprowadzać do niego dydaktyki, ale po prostu zestawiam doświadczenie różnych pokoleń: Swietłany, ofiar Hiroszimy, a ponadto wykorzystałem wypowiedzi ludzi, którzy widzieli wybuch elektrowni w Czarnobylu.   Zestawiłem je z grą komputerową i z wycieczkami do Czarnobyla. Cytuję także listy internautów: ”Dziękuję za wspomnień czar. Mam komplet wrażeń, których nie dostarczą mi piramidy i inne atrakcje. Wróciłam i nie świecę”…  Tego typu skondensowana wypowiedź ma w sobie porażającą moc, której nie rozumiem i nie jestem w stanie zaakceptować. Jednocześnie jednak muszę ją traktować jako znak czasu.

Przedstawienie ”Głuptaski” jest zatem nie tyle adaptacją, co impresją o różnych sposobach patrzenia na apokalipsę i w jakimś sensie także o tym, że odpychamy ten problem, a próbując go oswoić, zamieniamy go w zabawę. A przecież to rodzaj ucieczki od problemu. Ostatnio temat ten zyskał bardzo na aktualności, czego nie byłem w stanie przewidzieć rok temu, kiedy kończyłem pisać scenariusz.

Czy  zapraszając do współpracy dwie wybitne aktorki:  Kingę Preis i Małgorzatę Majewską – Krzysztofik,  miał Pan gotową wizję ról, które miały zagrać, czy też współtworzyły swoje postacie?

Małgorzata Hajewska_Traktorina_Zdjęcia Łukasz Giza

Przy pracy z aktorkami tej klasy  nie może być mowy o gotowych rolach. Spektakl powstaje we współpracy z nimi. To są pytania, które sobie ciągle zadajemy. Małgorzata Majewska – Krzysztofik gra i Swietłanę Wasilenko, i postać z jej książki  - Traktorinę Pietrowną, komunistkę, drużynową, wychowawczynię pionierów, oszalałą na punkcie idei. Natomiast Kinga Preis gra Głuptaskę – dziewczynkę chorą, nawiedzoną, która próbuje ratować świat przed obłędem.
Praca nad tymi rolami jest niezwykle kreatywna i w żaden sposób nie przypomina przeciętnych prób. Obie aktorki są zawsze znakomicie przygotowane. Większość partii wokalnych przypadła  Kindze, która ma do zaśpiewania kilka niezwykle trudnych utworów, napisanych przez Mateusza Pospieszalskiego. Robi to w taki sposób, że głęboko wnika w sferę przeżyć i autentycznie, boleśnie ożywia je na scenie.
Także Małgorzata Hajewska, choć znam ją z wielu ról, jest  aktorką, w której zawarta jest jakaś tajemnica…

Z Mateuszem Pospieszalskim realizował Pan „Pamiętnik z powstania warszawskiego” i „Wrońca”. Jak  się układa ta współpraca?

Mateusz potrafi zmierzyć się z najtrudniejszymi tekstami, ma bowiem znakomitą intuicję i niezwykły talent. Do ”Głuptaski” napisał kilka utworów, z czego dwa w estetyce gier komputerowych, techno, co w połączeniu z tekstami internautów daje świetny groteskowy efekt. Napisał też songi o porażającej wręcz sile lirycznej. W moim odczuciu jest to artysta obdarzony nieprawdopodobnym talentem. Wprawia nas w nieustanny podziw. Śpiewa we wszystkich rejestrach, ma słuch absolutny, a ponadto jest niezwykle  twórczy. Lubię, kiedy tworzy muzykę do tekstów pozornie niemuzycznych. Choć ustalamy pewne sprawy wspólnie, nasza współpraca dla nas obu ma pewne znamiona niespodzianki. Tak było np. w wypadku tekstów o Hiroszimie, które były dla niego wyzwaniem, a jednak kiedy usłyszeliśmy je w wykonaniu Kingi, obaj byliśmy bardzo zadowoleni z efektu. Ufam Mateuszowi i jestem mu wdzięczny, ponieważ mam świadomość, że uskrzydla moje projekty, dając im taką wspaniałą oprawę muzyczną.

Oprócz  Pospieszalskich w przedstawieniu wystąpi chór cerkiewny Oktoich  pod kierownictwem Grzegorza Cebulskiego. Niebywałe zjawisko na Przeglądzie piosenki Aktorskiej…

chór cerkiewny, fot. Łukasz Giza

Sam pomysł chóru cerkiewnego wziąłem z książki Swietłany Wasilenko. Bohaterka wychowywana jest przez babkę w duchu głęboko religijnym, pięknie śpiewa stare cerkiewne pieśni. Połączyliśmy muzykę cerkiewną w przepięknym wykonaniu chóru Oktoich w kontrapunkcie do muzyki współczesnej. Mateusz Pospieszalski poprosił naszych przyjaciół z chóru, aby zaśpiewali również w utworach techno. W ten sposób śpiewają oni w estetyce śpiewu cerkiewnego razem z Kingą i Mateuszem, tworząc przedziwny mariaż stylów, który jest artystycznie bardzo ciekawy i zaskakująco bogaty w rozmaite treści. Można go interpretować jako rodzaj przekładańca  kultur i systemów etycznych,  a także różnych światów wokół nas. Kiedy chór śpiewa z Kingą o Czarnobylu, nabiera to charakteru zaśpiewu kościelnego i robi piorunujące wrażenie.

Na koniec naszej rozmowy chciałabym jeszcze zapytać o Pańską współpracę z PPA w szerszej perspektywie. Jakie spektakle przygotował Pan w przeszłości? Co je łączy, a co stanowi o ich odrębności?

Było ich bardzo wiele, około trzydziestu różnych konceptów. Na początku były to spektakle, które przygotowywałem ze studentami: ”Piosenki spod wieży Eiffla” z Agnieszką Matysiak i Jackiem Bończykiem, potem był Brassens… Cieszyłem się bardzo, gdy niektórzy z moich studentów ten festiwal wygrali. Była wśród nich także Kinga Preis, która otrzymała nagrodę dzięki ”Balladom morderców”.
Potem interesującym dla mnie okresem był czas, kiedy dyrektorem PPA był Roman Kołakowski. Dał mi szansę pracy przy realizacji dużych koncertów. Po ”Balladach morderców” był ”Nick Cave i przyjaciele”, w którym wystąpił sam Nick Cave, a obok niego Anna Jopek, Maciek Maleńczuk, Kinga Preis, Staszek Sojka i inni. Koncert ten, obok występu Wojtka Kościelniaka, zupełnie zmienił estetykę PPA. Warszawski model kabaretowy, kiedy to przyjeżdżali najwięksi i pokazywali, jak się śpiewa piosenkę aktorską, został wzbogacony inną muzyką. Odtąd zaczęto mówić o przeglądzie aktorskiej interpretacji piosenki. Obok aktorów zaczęli się pojawiać także piosenkarze, zmieniła się formuła. Miałem także okres fascynacji piosenką francuską.

Kinga Preis w Balladach morderców, prasowe
Kolejnym etapem było dla mnie odejście od  formuły związanej ściśle z piosenką.  Bardzo długo, bo aż osiem lat,  starałem się o to, aby wystawić prozę Białoszewskiego. Dopiero kiedy zrealizowałem ten spektakl, dostrzeżono jego wartość. „Pamiętnik…” robiłem zresztą kilkakrotnie, w różnych składach wykonawczych.

Kiedy teraz realizuję ”Głuptaskę”, wykorzystując muzykę do mówienia o sprawach trudnych, patrzę na to wszystko i z dystansem, ale i z radością, bo była to wspaniała przygoda. Obecnie niszowa, studyjna praca jest dla mnie bardziej fascynująca. Ważne, abym mógł robić coś, co będzie dla mnie wyzwaniem.

Życzę, aby nowe wyzwania dawały Panu radość tworzenia i satysfakcję. Dziękuję za rozmowę.

Wywiad okazał się na portalu Kulturaonline w marcu 2015 r. 




czwartek, 10 grudnia 2020

Dwójka przypomni słuchowiska o wydarzeniach grudniowych i stanie wojennym

W niedzielę 13 grudnia minie 39. rocznica wprowadzenia stanu wojennego, a w poniedziałek 14 grudnia 50. rocznica tzw. wydarzeń grudniowych. Dwójka przypomni w najbliższy weekend dwa radiowe spektakle, które nawiązują tematyką do tamtych dramatycznych czasów. W słuchowiskach „Grudniowa noc w pałacu” i „Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” będzie można usłyszeć aktorskie znakomitości polskiego kina i teatru: Kingę Preis, Annę Dereszowską, Krzysztofa Kolbergera, Henryka Talara, Grzegorza Damięckiego. Emisja w Programie 2 Polskiego Radia w sobotę i niedzielę 12 i 13 grudnia. 



Jest 13 grudnia 1970 roku. W domu pracy twórczej literatów odbywają się spotkania, trwają wieczorne dyskusje o kulturze, sztuce, ale również o polityce. Do zgromadzonych dochodzą niejasne wieści o wystąpieniach na Wybrzeżu. Zdania są podzielone: jedni uważają, że to naturalna konsekwencja tego, co się dzieje w Polsce, inni uważają, że coś takiego nie jest możliwe…
W spektaklu „Grudniowa noc w pałacu” Janusza Krasińskiego z 2006 roku w reżyserii Janusza Kukuły obserwujemy całą gamę reakcji przedstawicieli PRL-owskiej inteligencji na budzący się zryw społeczny grudnia 1970 roku. Autor pokazując te wydarzenia jakby z boku, z dystansu, przedstawia nam obraz ówczesnej Polski jakby „w pigułce”. 
W obsadzie słuchowiska będzie można usłyszeć: Henryka Talara (Narrator), Wojciecha Wysockiego (Szymon), Grzegorza Damięckiego (Krzysztof), Joannę Jeżewską (Alicja, gosposia), Marka Obertyna (Pułkownik) oraz Marcina Trońskiego, Pawła Szczęsnego, Tomasza Marzeckiego, Ewę Kanię i Jacka Jarosza. Realizacja – Andrzej Brzoska, opracowanie muzyczne – Marian Szałkowski. 
„Grudniowa noc w pałacu” – emisja w radiowej Dwójce w „Wieczorze ze słuchowiskiem” w sobotę 12 grudnia o godz. 19.30.

***
Słuchowisko Feliksa Netza „Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” w reżyserii Waldemara Modestowicza (premiera z 2006 r.) opisuje losy silnej, śląskiej kobiety, którą pacyfikacja kopalni „Wujek” w grudniu 1981 roku stawia w najtragiczniejszej życiowej sytuacji. Tą kobietą jest Kinga Naleźniok, mieszkanka Katowic, wdowa po górniku zabitym w czasie pacyfikacji kopalni. Akcja rozgrywa się w mieszkaniu Kingi, w dniu jej pogrzebu. W skromnej stypie uczestniczy dwoje dorosłych dzieci Kingi: bezrobotny Darek i Żaneta, która na pogrzeb matki przyleciała z Dublina, gdzie pracuje i studiuje. Jedynym gościem jest Starszy Pan. Kinga była jego znajomą z czasów, gdy mieszkali na osiedlu górniczym, w tzw. familoku przy ulicy Kopalnianej 1. Takie domy wiązały ludzi więzami o wiele silniejszymi, niż jedynie sąsiedzkie…
Z opowieści Starszego Pana wyłania się postać dzielnej, twardej śląskiej kobiety, którą w pewnym momencie życia, całkiem nieoczekiwanie, dopadła Historia. Jako żona górnika, uczestnika strajku okupacyjnego w kopalni „Wujek”, próbowała dotrzeć do męża z ciepłym posiłkiem. W słuchowisku towarzyszymy Kindze Naleźniok w drodze z bloku przy ul. Rewolucjonistów do mieszkania ciotki Gosi  – mieszkającej w bloku z widokiem na główną bramę kopalni „Wujek” – a następnie wracamy z nią do domu, jakby przez kolejne kręgi piekieł…
W obsadzie słuchowiska wyprodukowanego przez Radio Katowice znaleźli się: Kinga Preis (Kinga Naleźniok), Krzysztof Kolberger (narrator), Anna Dereszowska (Żaneta), Adam Woronowicz (Darek), Sława Łopuszańska (ciocia Gosia), Bernard Krawczyk (ojciec Kingi), Adam Bauman (Nieznajomy), Artur Święs (mąż Kingi), Ireneusz Spruch (dowódca ZOMO) oraz Alicja Poczachowska (Dziecko) i Anna Sojka, Artur Palion, Marcin Liber, Andrzej Kroczyński, Marcin Gaweł, Kamil Bochniak (ZOMO-wcy). Realizacja akustyczna – Jacek Kurkowski, muzyka – Jan „Kyks” Skrzek. 

Słuchowisko otrzymało w 2007 roku wyróżnienie na Festiwalu Prix Italia za scenariusz. Zdobyło także nagrody na Festiwalu Dwa Teatry 2007 za: scenariusz oryginalny, realizację akustyczną, muzykę oryginalną i dla Kingi Preis za najlepszą rolę kobiecą.
„Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską” – emisja w radiowej Dwójce w „Wieczorze ze słuchowiskiem” w niedzielę 13 grudnia o godz. 19.00.

***
Polskie Radio, obchodzące w tym roku 95-lecie istnienia, jest największym publicznym nadawcą radiowym w Polsce, emituje autorskie audycje muzyczne, programy publicystyczne, popularnonaukowe, edukacyjne, społeczne, rozrywkowe, familijne, religijne oraz słuchowiska i reportaże. Posiada cztery ogólnopolskie Programy – Jedynkę, Dwójkę, Trójkę, Polskie Radio 24 oraz Polskie Radio dla Zagranicy, a przez Internet, aplikacje i w systemie DAB+ nadaje: Czwórkę, Polskie Radio Dzieciom, Polskie Radio Chopin i Polskie Radio Kierowców. Portal polskieradio.pl publikuje codziennie najważniejsze wiadomości z kraju i ze świata oraz udostępnia unikatowe serwisy specjalne, materiały archiwalne i multimedia.

informacja prasowa

wtorek, 22 czerwca 2021

Polskie Nagrody Filmowe Orły 2021 rozdane!

Najlepszym Filmem 23. Polskich Nagród Filmowych Orły został debiut Mariusza Wilczyńskiego “Zabij to i wyjedź z tego miasta”. To pierwszy raz w ponad dwudziestoletniej historii Orłów, kiedy Polska Akademia Filmowa w kategorii najlepszy film nagrodziła pełnometrażową animację. Mariusz Wilczyński otrzymał również Orła w kategorii Najlepszy Scenariusz.


Siedem Orłów powędrowało w ręce twórców filmu “25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”. Jan Holoubek otrzymał Orła za Najlepszą Reżyserię oraz w kategorii Odkrycie Roku, Agata Kulesza za Najlepszą Główną Rolę Kobiecą, Piotr Trojan za Najlepszą Główną Rolę Męską, Jan Frycz za Najlepszą Rolę Drugoplanową, Rafał Listopad za Montaż, a  Liliana Gałązka i Mirela Zawiszewska za Najlepszą Charakteryzację.

Nagrodę za Najlepszą Scenografię otrzymał Christopher Demuri oraz Lech Majewski (“Dolina Bogów”), Najlepsze Kostiumy Katarina Strbova-Bielikova (“Szarlatan”). Polska Akademia Filmowa nagrodziła Tadeusza Nalepę Orłem za Najlepszą Muzykę (“Zabij to i wyjedź z tego miasta”), Franciszka Kozłowskiego za Najlepszy Dźwięk (“Zabij to i wyjedź z tego miasta”). Michał Englert (“Śniegu już nigdy nie będzie”) i Piotr Sobociński jr (“Jak najdalej stąd”) ex aequo za Najlepsze Zdjęcia. Grająca w “Jak najdalej stąd” Kinga Preis wyróżniona została Orłem za Najlepszą Drugoplanową Rolę Kobiecą. “Wieloryb z Lorino” w reż. Macieja Cuske wygrał w kategorii Najlepszy Film Dokumentalny, “Król” Jana P. Matuszyńskiego otrzymał Orła za Najlepszy Serial Fabularny, a “Nędznicy” w reżyserii Lajd Ly za Najlepszy Film Europejski.

Nagrodę Publiczności, na którą głosowali użytkownicy Wirtualnej Polski, otrzymał film “Sala samobójców. Hejter” w reż. Jana Komasy.

Laureatem Orła za Osiągnięcia Życia podczas 23. Polskich Nagród Filmowych Orły został Jerzy “Duduś” Matuszkiewicz.


NAJLEPSZY FILM

Zabij to i wyjedź z tego miasta – reż. Mariusz Wilczyński


NAJLEPSZY FILM EUROPEJSKI

Nędznicy – reż. Lajd Ly


NAJLEPSZY FILMOWY SERIAL FABULARNY

Król – reż. Jan P. Matuszyński


NAJLEPSZA REŻYSERIA

Jan Holoubek – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy


NAJLEPSZY SCENARIUSZ

Mariusz Wilczyński – Zabij to i wyjedź z tego miasta


NAJLEPSZA GŁÓWNA ROLA KOBIECA

Agata Kulesza – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy


NAJLEPSZA GŁÓWNA ROLA MĘSKA

Piotr Trojan – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy

NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA KOBIECA

Kinga Preis – Jak najdalej stąd


NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA MĘSKA

Jan Frycz – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy


NAJLEPSZE ZDJĘCIA

Piotr Sobociński jr – Jak najdalej stąd

Michał Englert – Śniegu już nigdy nie będzie


NAJLEPSZA SCENOGRAFIA

Christopher Demuri, Lech Majewski – Dolina Bogów


NAJLEPSZA CHARAKTERYZACJA

Liliana Gałązka, Mirela Zawiszewska – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy


NAJLEPSZE KOSTIUMY

Katarina Štrbová-Bieliková – Szarlatan


NAJLEPSZA MUZYKA

Tadeusz Nalepa – Zabij to i wyjedź z tego miasta


NAJLEPSZY DŹWIĘK

Franciszek Kozłowski – Zabij to i wyjedź z tego miasta


NAJLEPSZY MONTAŻ

Rafał Listopad – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy


ODKRYCIE ROKU

Jan Holoubek – 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy

NAJLEPSZY FILM DOKUMENTALNY

Wieloryb z Lorino reż. Maciej Cuske


NAGRODA PUBLICZNOŚCI

Hejter reż. Jan Komasa


ORZEŁ ZA OSIĄGNIĘCIA ŻYCIA

Jerzy “Duduś” Matuszkiewicz


Polska Nagroda Filmowa Orzeł, przyznawana od 1999 roku przez Polską Akademię Filmową, jest powszechnie uważana za najważniejsze wyróżnienie rodzimej branży. Nominowani, a potem laureaci są wyłaniani w dwuetapowym głosowaniu. Nad jego prawidłowością i zgodnością z regulaminem, a także tajnością i poufnością całego procesu czuwa wiodąca na świecie firma audytorsko-doradcza, PwC, partner Polskiej Akademii Filmowej. Warto podkreślić, że podobnie jak w przypadku Oscarów, nominowanych oraz laureatów Orłów poznajemy w chwili publicznego otwarcia kopert. Oprócz nagród dla najlepszego filmu fabularnego, dokumentalnego oraz serialu, nagradzani są także aktorzy, aktorki, twórczynie oraz twórcy filmowi w aż dziewiętnastu kategoriach. Każdego roku wręczana jest także Nagroda za Osiągnięcia Życia oraz Nagroda Publiczności, której partnerem jest Wirtualna Polska.


Partnerem Orłów jest PwC. CANAL+ to oficjalny nadawca oraz partner Festiwalu Orłów 2021. Z kolei tegoroczni sponsorzy to Dr Irena Eris, Jean Louis David, ATM System, Mercedes Benz – MB Motors, Pako Lorente oraz Diagnostyka – Laboratoris Medyczne. Polskie Nagrody Filmowe Orły powstają przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Patronami medialnymi Orłów 2021 są: Wirtualna Polska, Radio ZET, magazyn VIVA!, Viva.pl, wyborcza.pl, Anywhere, Magazyn Film i TV kamera, FilmNewEurope oraz Filmpolski.pl, a za obsługę fotograficzną odpowiada EastNews.


Wsparcia organizacyjnego udziela Krakowska Fundacja Filmowa, a listę filmów kandydujących do Orłów przygotowuje boxoffice.pl. Orły są organizowane przez Niezależną Fundację Filmową dla Polskiej Akademii Filmowej, producent wykonawczy – Message Film. 

informacja prasowa

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"W ciemności" Agnieszki Holland: Wobec zła /recenzja/

„a światłość w ciemności świeci 
i ciemność jej nie ogarnęła. 
Pojawił się człowiek posłany przez Boga” 
Ewangelia według św. Jana
W filmie Agnieszki Holland „W ciemności” została opowiedziana autentyczna historia 11 Żydów ocalałych z zagłady dzięki pomocy jednego człowieka – Leopolda Sochy.  Chociaż osadzona w realiach okupowanego Lwowa, opowieść ta prowokuje do refleksji na temat postaw człowieka wobec zła, które – jak w „Dżumie” Alberta Camus - ciągle istnieje i jest groźne.

plakat filmu, KinoSwiatPL

Film powstał na kanwie powieści Roberta Marshalla „W kanałach Lwowa. Heroiczna opowieść o przetrwaniu z Holokaustu”, ta zaś - z inspiracji losami rodziny Chigerów.  Po pacyfikacji getta lwowskiego część Żydów schroniła się w kanałach. Spośród kilkudziesięciu osób ocalało jedenaście, wśród nich – jedyny żyjący jeszcze świadek tamtych wydarzeń – Krysia Chigerówna z bratem i rodzicami.  W swoich wspomnieniach („Dziewczynka w zielonym sweterku”) zapamiętała kamienie pełne robaków wszelkich rozmiarów  i szczury, mnóstwo szczurów, do których z czasem przyzwyczaili się do tego stopnia, że młodszy brat Pawełek karmił je jak domowe zwierzęta. Ścieki były cuchnące i pełne odchodów. Wszędzie sieci pajęcze. Czuło się lodowate zimno, nawet gdy na powierzchni była już wiosna.

kadr z filmu, KinoSwiatPL

W takich warunkach, początkowo w niszy 10 na 12 metrów, ukrywało się 21 osób, a potem 11 - pod kościołem o.o. bernardynów. Żyli tak przez 14 miesięcy dzięki pomocy kanalarzy, a  później tylko jednego z nich, Leopolda Sochy, który mimo grożącego mu niebezpieczeństwa, wytrwał do końca. Początkowo robił  to z pobudek materialnych, później jednak - bezinteresownie.

Agnieszka Holland miała niełatwe zadanie pokazania tej historii tak, by uniknąć fałszywego patosu, psychologicznych uproszczeń i jednoznacznych ocen. Poldek Socha w znakomitej interpretacji Roberta Więckiewicza  nie ma bynajmniej cech bohatera. Przeciwnie, jest prostym człowiekiem, z więzienną przeszłością, drobnym złodziejaszkiem, który w ten sposób „dorabia”, aby utrzymać rodzinę: córkę i niepracującą zawodowo żonę Wandę (fantastyczna, jak zwykle, Kinga Preis). Musi uporać się ze stereotypami na temat Żydów oraz z faktem, że bywa postrzegany przez nich jako człowiek niegodny zaufania, bo żerujący na ich nieszczęściu, co słusznie uważa za niesprawiedliwe. Z czasem po ludzku się do nich przywiązuje i robi wszystko, aby ich ocalić, ryzykując życie swoje i rodziny. Gotów jest nawet wziąć na wychowanie noworodka, który przychodzi na świat w kanale.

Kinga Preis z filmie W ciemności, KinoSwiatPL
Chociaż bowiem wydawać by się mogło, że to absurdalne, w kanale toczy się zwyczajne życie, a postaci Żydów są również wielowymiarowe i autentyczne. Obok rodziny Chigerów (Paulinę gra Maria Schrader, a Ignacego Herbert Knaup)  oraz pobożnego chasyda Jakuba Berestyckiego (Jerzy Walczak), poznajemy także postać  Janka Grossmanna (Marcin Bosak), który najpierw pozostawia swemu losowi żonę i dwoje dzieci, potem czyni to samo z ciężarną kochanką. Holland pokazuje także  jak człowiek przystosowuje się do „niemożliwego”. W kanałach toczy się bowiem „normalne” życie: ktoś gotuje posiłek, dzieci uczą się pisać i czytać, urządza się przedstawienie teatralne…

kadr z filmu, Agnieszka Grochowska i Benno Furmann, KinoSwiatPL

Jest w filmie kilka scen naprawdę pięknych, symbolicznych i głęboko poruszających. Wśród nich – scena paschy, która odbywa się równocześnie ze sceną I Komunii św. córki Leopolda Sochy w Kościele o.o. bernardynów, usytuowanym nad kanałem, gdzie ukrywają się Żydzi. Jest także piękna scena miłosna między Klarą Keller (Agnieszka Grochowska) a Mundkiem Marguliesem (Benno Fürmann), bohaterów gotowych za siebie umrzeć, nawet w takich okolicznościach. 

W wywiadzie dla Programu II PR Agnieszka Holland przyznała, że pod wpływem Marka Edelmana[1], któremu film jest zadedykowany, miała odwagę nakręcić sceny miłosne, ponieważ to on nalegał, aby pokazać, że nawet w tak ekstremalnych i nieludzkich warunkach może zrodzić się miłość, która daje zakochanym siłę i która jest „mocniejsza niż śmierć”. Reżyserka nawiązuje też w swoim filmie do historii opisanej w wywiadzie z Edelmanem: „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Mianowicie  już w pierwszej scenie widzimy stojącego na beczce Żyda, którego kosztem „bawią się” dwaj niemieccy żołnierze, obcinając mu i wyrywając na koniec brodę. Właśnie to autentyczne wydarzenie sprawiło, że Edelman postanowił „nie dać się wepchnąć na beczkę” i został przywódcą powstania w warszawskim getcie, bo chciał przynajmniej godnie umrzeć.

Jest w filmie Agnieszki Holland także sporo aluzji do Starego i Nowego Testamentu, np.  scena, w której toczy się spór o to, ilu Żydów może ocalić Socha, jest echem opowieści o Sodomie i Gomorze, w której Lot „targuje się” z Bogiem o ocalenie. Z kolei liczba 12 potencjalnych uratowanych, o których upomina się Ignacy Chiger, przywołuje Nowy Testament i dwunastu apostołów. Okazuje się, że to są wspólne punkty odniesienia zarówno dla Żydów, jak i dla Polaków – ich dziedzictwo.  To zresztą swoisty fenomen, że deklarując się jako agnostyczka, Agnieszka Holland (autorka m.in. „Trzeciego cudu”)  nie waha się przed pokazaniem  takich scen, jak choćby ta, w której Socha brnie wśród ulewnego deszczu na ratunek „swoim Żydom” i mówi głośno modlitwę  Ojcze nasz, podczas gdy pobożny Żyd Berestycki również wzywa po hebrajsku Bożej pomocy. I wtedy staje się niemożliwe: i Socha ocaleje, i ocaleją Żydzi… 

kadr z filmu W ciemności, KinoSwiatPL

Wielką siłą filmu są zdjęcia Jolanty Dylewskiej (Złota Żaba na Camerimage 2011), kręcone w tak trudnych warunkach. Wzorem był dla niej „Kanał” Andrzeja Wajdy, ale widać mistrzynię, która poszła dalej i bez której film nie byłby tak poruszający i wiarygodny.

Zaletą filmu jest także jego warstwa dźwiękowa, dzięki której oddano znakomicie obraz wielokulturowego Lwowa, który także należy do przeszłości.  Bohaterowie mówią bałakiem (gwara lwowska), po polsku, po ukraińsku, po niemiecku, w jidysz i po hebrajsku. W uszach pozostaje melodia tych języków, którymi mówili jeszcze nasi dziadkowie.

Graniczne doświadczenie – człowiek wobec zła to w filmie Agnieszki Holland i dla każdego z nas, widzów, wielka tajemnica. Wszyscy jesteśmy podatni na zło i tylko nieliczni potrafią się mu oprzeć. To, co w filmie esencjonalne,  prowokuje nas do refleksji na ten właśnie temat. Dopóki bowiem nie znajdziemy się w ciemności, niewiele o sobie wiemy …
Ja jednak wierzę, że ciemność światłości nie ogarnie i zawsze znajdzie się ten posłany.


„W ciemności” – dramat wojenny w reż. Agnieszki Holland
produkcja: Kanada, Niemcy, Polska, Studio Filmowe Zebra
scenariusz: David F. Shamoon
premiera polska: 5 stycznia 2012 r.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline w lutym 2012 roku. 
zwiastun

[1] Zmarły w 2009 roku dział polityczny i społeczny, lekarz kardiolog,  jeden z przywódców powstania w getcie warszawskim, bohater wywiadu Hanny Krall Zdążyć przed Panem Bogiem, który stał się obowiązkową szkolną lekturą, autor wspomnień spisanych przez Paulę Sawicką I była miłość w getcie.

Wydarzenia w MNWr i Oddziałach /3–4 października 2026 oraz Weekend Seniora z Kulturą

Wykład „Jak dawniej dbano o zdrowie?”, warsztaty graficzne, hafciarskie i złotnicze, a także oprowadzania po wystawach – śladem miłości w ma...

Popularne posty