Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Herbert, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Herbert, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2024

2018 Rokiem Zbigniewa Herberta

27 października 2017 roku posłowie przyjęli uchwałę w sprawie ustanowienia 2018 Rokiem Zbigniewa Herberta w związku z 20. Rocznicą śmierci Poety. Oddano w niej hołd "jednemu z najwybitniejszych poetów polskich i europejskich XX w."

Zbigniew Herbert

W uchwale podkreślono, że 28 lipca 2018 r. minie 20 lat od śmierci Zbigniewa Herberta - "jednego z najwybitniejszych poetów polskich i europejskich XX wieku. Z tej okazji Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, w uznaniu ogromnych zasług Artysty, postanawia oddać Mu hołd".

"W epoce kryzysu wartości i głębokiego zwątpienia Zbigniew Herbert zawsze stał po stronie zasad: w sztuce – kanonu piękna, hierarchii i rzemiosła, w życiu – kodeksów etycznych, jasno rozróżniających pojęcia dobra i zła. Był uosobieniem wierności – samemu sobie i słowu. W swojej poezji wyrażał umiłowanie wolności, wiarę w godność jednostki i jej moralną siłę. Patriotyzm rozumiał jako miłość surową, wymagającą solidarności z poniżonymi i cierpliwej pracy nad przywracaniem pojęciom ich rzeczywistych znaczeń" - napisano w uchwale.

Wybitny poeta i moralny autorytet

Zbigniew Herbert jest jednym z najwybitniejszych polskich pisarzy XX w. Nie tylko poeta, ale także eseista i dramatopisarz. W latach 80. był jednym z głównych poetów związanych z polską opozycją antykomunistyczną. Jego wiersz „Przesłanie Pana Cogito” stanowiło i nadal stanowi wezwanie do bycia wiernym wartościom, szczególnie, jeśli to kosztuje.

Zbigniew Herbert we wczesnym dzieciństwie, z archiwum rodzinnego

Urodził się 29 października 1924 roku we Lwowie i miasto to – utracone na zawsze –będzie wielokrotnie powracać w jego twórczości. Współczucie dla ubogich i cierpiących zawdzięczał wychowaniu przez babcię Marię z Bałabanów – Ormianki i głęboko wierzącej katoliczki. Patriotyczne wychowanie zawdzięczał ojcu – Bolesławowi, który walczył z Ukraińcami o przynależność Lwowa do odradzającej się Polski i został uhonorowany Krzyżem Obrony Lwowa i Odznaką Honorową „Orlęta”.

Po wojnie Herbert uczęszczał na wykłady krakowskich uczelni: Akademii Sztuk Pięknych, Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Handlowej, którą ukończył w 1947 roku. studia prawnicze kontynuował w Toruniu i ukończył je w 1949 roku. rozpoczął również studia filozoficzne u prof. Henryka Elzenberga, z którym łączyła go więź uczeń – mistrz. Była wielkim erudytą, który potem już całe życie studiował i pogłębiał swoją wiedzę.

W 1956 roku zadebiutował tomem wierszy „Struna światła”, a rok później ukazał się kolejny tom: „Hermes, pies i gwiazda”.

W końcu lat 50. rozpoczął swoje zagraniczne podróże od wyjazdu stypendialnego do Francji. Zwiedził także Anglię, Włochy, Austrię, Grecję, Niemcy, Holandię i Stany Zjednoczone. Owocem tych podróży były trzy tomy esejów: „Barbarzyńca w ogrodzie”, „Martwa natura z wędzidłem” oraz pośmiertny „Labirynt nad morzem”.

W latach 60. Ukazywały się kolejne tomy poezji: „Studium przedmiotu” i „Napis”, a w 1974 – najsłynniejszy tom jego wierszy: „Pan Cogito”.

Zbigniew Herbert w Oborach k/ Warszawy, 1973, fot. M. Kapitaniak
W styczniu 1981 roku Herbert powrócił na stałe do Warszawy. Jego wiersze wydawane poza cenzurą w „Zapisie” cieszyły się wielką popularnością, a sam Poeta stał się dla pokolenia Solidarności autorytetem i moralnym wzorcem do naśladowania.
W lipcu 1985 roku udzielił Jackowi Trznadlowi długiego wywiadu: „Wypluć z siebie wszystko”, w którym krytykował postawę inteligencji polskiej oraz luminarzy życia artystycznego w czasach stalinowskich. Wywiad ten znalazł się później w książce Jacka Trznadla „Hańba domowa”.
Od 1986 do 1991 roku Herbert przebywał za granicą, głównie w Paryżu, a w 1990 r. ukazał się tom wierszy „Elegia na odejście”.

Herbert Zbigniew na spotkaniu z czytelnikami w kościele NMP w Warszawie, 1984
fot. A.B. Bohdziewicz
Po powrocie do kraju w 1992 roku zaangażował się bezpośrednio w politykę. Zaczął publikować w „Tygodniku Solidarność”, gdzie ukazywały się jego krytyczne artykuły. Jako jeden z pierwszych stanął po stronie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, z którym spotkał się w swoim mieszkaniu w 1998 roku, będąc już ciężko chorym.
Podejmując nieustanną walkę ze swoim cierpieniem stworzył pod koniec życia wiersze ukazały się w tomie „Epilog burzy”.
Zbigniew Herbert zmarł 28 lipca 1998 roku i został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie.

Tekst artykułu powstał na podstawie katalogu wystawy poświęconej Zbigniewowi Herbertowi w 10. rocznicę śmierci. Wystawa "Twarze Pana Cogito" miała miejsce w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich w 2008 roku - byłam jej autorką.


sobota, 28 października 2017

Twarze Pana Cogito - Zbigniewowi Herbertowi

Kto pisał nasze twarze (…)

Zaprezentowany tekst pochodzi z katalogu wystawy, którą przygotowałam (wraz z sesją popularnonaukową) w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, z okazji 10. rocznicy śmierci Zbigniewa Herberta. Rok 2008 został wówczas ogłoszony Rokiem Herberta. 


Zbigniew Herbert, fot. Witold Skotnicki , Reuters  Forum


Twarze Pana Cogito
 Tak, w tej twarzy możemy ujrzeć, zachwyceni,
Naszych własnych żywotów dawne, czyste rano…
William Shakespeare, Sonet 68
Kto pisał nasze twarze…?

Zazwyczaj nie zajmujemy się tym, kto „pisze nasze twarze”, z reguły bowiem interesuje nas sam tekst – to, co można z twarzy wyczytać, a więc wiedza o człowieku. Rodzi się zatem pytanie: czy twarz jest wiernym odbiciem ludzkiego wnętrza, czy też nie da się jej przeniknąć? Wielu autorów optymistycznie zakładało, że twarz jest rodzajem otwartej księgi, stanowi frontyspis człowieka. Angielski poeta metafizyczny doby baroku John Donne uważał, że Cały świat jest wielką księgą, a człowiek indeksem do tej księgi; nawet jego ciało może być całym światem. Twarz jest zatem księgą, z której można „odczytać”, jaki jest człowiek: co myśli, co czuje, jaka jest jego historia – szczęśliwa czy tragiczna. Zgodnie bowiem z takim podejściem,  Twarz jest obrazem duszy, a oczy jej tłumaczem (Cycero). Twarz zatem jest nie tylko księgą, jest także zwierciadłem (duszy).

Metafora „pisać twarz” sugeruje, że twarz jest tekstem, który ma wielu autorów. Herbert nawiązuje do tego poglądu w charakterystyczny dla siebie sposób: dystansując się doń za pomocą ironii i żartu. Twarz jest dla niego spadkiem po praszczurze. Jak w sonecie Shakespeare`a, doświadczenie twarzy wprowadza nas w przeszłość – odkrywamy „rano” naszego istnienia  Historia twarzy Pana Cogito jest bardzo bogata i tego się w żaden sposób zatrzeć nie da. Warstwy kultury wprawdzie ją przysłaniają, ale wystarczy wnikliwiej przyjrzeć się sobie, aby stwierdzić, że przodkowie wpadli w próżnię by powrócić we mnie…  I tak oglądając przed lustrem twarz odziedziczoną Pan Cogito doświadcza, że przeszłość – cała historia ludzkości – jest w nas i że nie da się tego w żaden sposób ukryć nakładając na twarz mikstury nabyte w salonach sztuki. Są powierzchowne jak każdy makijaż.

wystawa Twarze Pana Cogito, fot. Andrzej Niedźwiedzki

Samo słowo twarz[1]  powiązane jest etymologicznie z tworzeniem, pochodzi bowiem od starocerkiewnego twar – dzieło oraz zbliżonego twor – stworzenie. Podobnie w łacinie facere znaczyło tworzyć, robić, a z niego powstały francuskie i angielskie określenia twarzy. Można zatem powiedzieć, że w różnych językach twarz jawi się jako coś stworzonego – jako dzieło. Twarz zatem jest stworzona przez Stwórcę – jest Jego dziełem.

U Herberta nie znajdziemy jednak jednoznacznej i wyczerpującej wypowiedzi na temat kto pisał nasze twarze. Odpowiedzi na to fundamentalne pytanie musimy już poszukiwać sami – to zadanie każdego Cogito. Możemy jednak przyjrzeć się, kim jest Pan Cogito Herberta. Kogo zobaczymy, kiedy spojrzymy na jego twarz w lustrze?
Zapewne ujrzymy – jak to sugeruje tytuł jednego z wierszy –
 „Poetę w pewnym wieku”, który
zamiast hodować
bratki i onomatopeje
sadzi kolczaste eksklamacje
inwektywy i traktaty

Kto jednocześnie, starzejąc się, zachował zdolność zdziwienia, z którego wyrasta mądrość:

ogląda o świcie
swoją rękę
dziwi się skórze
podobnej do kory
                                            i … młodość:
na tle młodego błękitu
białe drzewo jego żył

Poeta  próbuje opisać świat, ale wielka poezja istnieje w samej naturze:

Niezmordowana jest oracja światów
(…)
i dalej toczą się pioruny kwiatów oratio traw oratio chmur
  mamroczą chóry drzew spokojnie płonie skała
  ocean gasi zachód dzień połyka noc i na przełączy wiatrów
  nowe wstaje światło
                                „Poeta rozważa różnicę między głosem ludzkim a głosem przyrody”  
     
 wystawa Twarze Pana Cogito, fot. Andrzej Niedźwiedzki

Mimo to Pan Cogito chciałby do końca śpiewać urodę przemijania ( „Pan Cogito a długowieczność”).
Na spotkaniu autorskim, które miało miejsce w 1972 roku w siedzibie Miesięcznika „Odra” we Wrocławiu Zbigniew Herbert wyraził ekspressis verbis jak pojmuje rolę poety i twórczości („kultury”, jak to szerzej określił):

Sferą działalności poety (..) – r z e c z y w i s t o ś ć, uparty dialog człowieka z otaczającą go rzeczywistością konkretną, z tym stołkiem, z tym bliźnim, z tą porą dnia, kultywowanie zanikającej umiejętności kontemplacji. A przede wszystkim – budowanie wartości, budowanie tablic wartości, ustalanie ich hierarchii, to znaczy świadomy, moralny ich wybór z wszystkimi życiowymi i artystycznymi konsekwencjami, jakie z tym są związane – to wydaje mi się podstawową  funkcją kultury”[2]

 Poeta to jedno z wielu odbić w lustrze twarzy Pana Cogito. Twarz Poety wydaje się być pierwszoplanowa, bo najmocniej związana z tajemnicą tworzenia, a więc z tym, co prymarne, esencjonalne. Poeta ma także do odegrania rolę historyczną.  Tom wierszy „Pan Cogito” kończy „Przesłanie Pana Cogito”. Pierwszy i ostatni wiersz to droga od refleksji (autorefleksji) do powinności moralnej. Wszystkie rozważania Pana Cogito nie są „czystymi spekulacjami”, lecz zmierzają do „budowania tablic wartości”, jak określa powinności poety Herbert. Doświadczenie i towarzysząca mu refleksja służą temu, aby trwać przy wartościach, to znaczy „iść wyprostowanym” i „być wiernym”.

wystawa Twarze Pana Cogito, fot. Andrzej Niedźwiedzki

Inna twarz Pana Cogito to  Cogito Podróżnik.

Cieszył się wędrówką do nieznanych miejsc, oglądaniem nieznanych rzek, a trudy wynagradzała mu pasja poznania. (Owidiusz)[3]
Podróż[4] jest jednym z najbardziej uniwersalnych toposów w kulturze. Najogólniej,  symbolizuje ludzkie życie. Fundamentalnym tekstem w kulturze europejskiej, z  którego czerpią wszystkie następne, jest Odyseja Homera. Odyseusz Herberta – Pan Cogito – czerpie z podróży niezliczone dobrodziejstwa, toteż prezentuje je w formie hymnu pochwalnego. Jest więc zaduma nad urodą świata, wdzięczność za to, że można było doświadczyć piękna i brzydoty różnych miejsc, spotkań z dobrymi i mądrymi ludźmi. W Modlitwie pojawia się na koniec prośba niosąca głębokie humanistyczne przesłanie:

żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny to znaczy ten który
pragnie źródła

W istocie bowiem podróż jest powrotem do źródła…
Podróże Herberta zaowocowały trzema cyklami esejów: „Barbarzyńca w ogrodzie” jest wyprawą do źródeł europejskiej cywilizacji, „Martwa natura z wędzidłem” skrywa  pod opisami dzieł sztuki i ludzkimi historiami wnikliwe studium przemocy, „Labirynt nad morzem” natomiast jest wyprawą do źródeł mitologii. Ślady tych podróży odnaleźć można również w poezji. Pan Cogito z tomu „Raport z oblężonego miasta” wraca do kraju odmieniony swymi podróżami:  przywiązał się tylko do kolumny doryckiej, w brzydkim mieście Manchester odkrył ludzi dobrych i rozumnych, pomyślał że Duccio van Eyck Bellini malowali także dla niego, nie zrozumiał do końca Akropolu, który cierpliwie odkrywał przed nim okaleczone ciało…
Innym, niezwykle ważnym motorem  podróży jest przekonanie, że skoro został wybrany (…)  w grze ślepego losu, to musi wyborowi temu nadać sens, odebrać mu jego przypadkowość i dowolność (…).Wyobrazić sobie, że jest delegatem czy posłem tych wszystkich, którym się nie udało. (…) zapomnieć o sobie, wysilić całą wrażliwość i zdolność rozumienia, aby Akropol, katedry, Mona Liza powtórzyły się w nim na miarę oczywiście jego ograniczonego umysłu i serca. I żeby to, co z nich pojął, potrafił przekazać innym[5].

Swoje podróże odbywa Herbert z nieodłącznym notatnikiem – jak to czyniło wielu pisarzy przed nim, dość wymienić J. Słowackiego czy J.W. Goethego. Skrótowy zapis tego, co się widzi, zespolenie obrazu i pisma są czymś naturalnym, pierwotnym. Herbert – podróżnik pozostawił setki szkiców. Skrupulatnie je przechowywał, więc uchowały się nawet najdrobniejsze notatki – czasem zdanie albo słowo, szkic lub jego zaczątek, niekiedy puste strony, jakby w oczekiwaniu na zapis… Taka twarz Herberta-rysownika, mało znana, odkrywa się dopiero od niedawna przed czytelnikami. Herbert kopiujący mistrzów,  szkicujący detale, twarze, pejzaże…

Choć Herberta postrzegamy przede wszystkim jako poetę, to przecież warto przypomnieć, że pierwszym utworem zaprezentowanym przez niego publicznie był dramat Jaskinia filozofów, który ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1956 r. w „Twórczości”.. Tytuł nawiązuje do przypowieści z VII księgi Państwa Platona, ale owa jaskinia jest metaforą systemu, który bohatera więzi i chroni jednocześnie. Entuzjastycznie pisze o dramacie Jerzy Zawieyski w Dzienniku:

Wzrusza samotność Sokratesa, niemożność porozumienia się ze światem, nawet z uczniami, nawet z Platonem. Cudowne słowo poetyckie, trafne, wysnute z mowy codziennej, splecionej ze słownictwem abstrakcyjnym, filozoficznym.[6]

wystawa Twarze Pana Cogito, fot. Andrzej Niedźwiedzki

Herbert – dramaturg to także autor słuchowisk: Rekonstrukcja poety, Drugi pokój, Lalek oraz Listy do czytelników.
Homer – bohater „Rekonstrukcji poety” symbolizuje twórcę, ale też każdego człowieka, który dokonuje trudnych wyborów, będąc w jakimś sensie ślepcem. Jacek Łukasiewicz[7] w swojej monografii poświęconej Herbertowi nazywa obydwa teksty słuchowiskami-przypowieściami, w przeciwieństwie do słuchowisk-reportaży, jak określa trzy kolejne dramaty. Wszystkie je jednak łączy współczucie dla bohaterów, którzy wyznaczają miary moralne, obnażają cudze podłości, wady czy tylko niedostatki umysłów i sumień.[8]
Nietrudno rozpoznać w bohaterach dramatów kolejne twarze Pana Cogito…

Na koniec warto byłoby odsłonić twarz Herberta – epistolografa. W zależności od osoby adresata, w lustrze pojawiają się różne twarze piszącego. W listach do Henryka Elzenberga będzie to – jak sam siebie nazywa – uczeń, krnąbrny uczeń, szczerze oddany uczeń, kochający uczeń, tępy uczeń. W relacjach z Mistrzem autor przybiera rolę ucznia. W relacjach z innymi pisarzami będzie to Herbert-pisarz, ale i Herbert-przyjaciel. 
W listach do Stanisława Barańczaka żartuje na swój temat po ukazaniu się Uciekiniera z utopii:
Dialog z Tobą musi z konieczności przypominać dialog żaby z Lineuszem. Wiedz, proszę, że żaba jest Ci wdzięczna, żeś zechciał wyjaśnić jej niejasną anatomię, fizjologię, kumkanie (…)[9]

Zdarza się nawet, że twarz przybiera wygląd „pyska”, jak to ma miejsce w korespondencji z Magdaleną i Zbigniewem Czajkowskimi. Herbert nazywa swoich wieloletnich przyjaciół Kochanymi Zwierzątkami,[10]podpisując się jako Wasz Zbigniew (z rysunkiem miniaturowego psa), Dziubdziuś, Ober-Dionizos, Wasz Zbigniew-brat mleczny…

Choć listy Herberta przybliżają jego postać i czynią ją w jakimś sensie bardziej prywatną, to jednak i one nie pozwalają dotrzeć do ostatecznej prawdy o nim. Być może taka prawda w ogóle nie istnieje. Są tylko twarze – kreacje Pana Cogito, kreacje Herberta…
To, co tajemnicze w każdej silniejszej osobowości, nie otworzy się przed nami tylko dlatego, że człowiek, który nosił w sobie tę tajemnicę, już nie żyje…[11]

wystawa Twarze Pana Cogito, fot. Andrzej Niedźwiedzki

Zakończenie, czyli o kulisach wystawy „Twarze Pana Cogito”.

Pomysł stworzenia wystawy poświęconej twórcy Pana Cogito  powstał jeszcze zanim ogłoszono Rok Herberta. Kiedy to się stało, uznałam, że jest realna szansa na jego spełnienie. Tematem miały być podróże Pana Cogito. Zauroczona krakowską wystawą  poświęconą Stanisławowi Wyspiańskiemu, zapragnęłam zrobić „moją” z autorami tamtej, panami Januszem i Pawłem Wałkami. Przekonywanie trwało kilka miesięcy, ale cierpliwość została nagrodzona. Okazało się natomiast, że z panią Dorotą Pieńkowską, autorką dwóch wystaw poświęconych Herbertowi w Muzeum Literatury, łączy mnie nie tylko miłość do kotów… Tak oto temat wystawy „Podróże Pana Cogito” okazał się nieaktualny i należało poszukać innego. I wtedy natknęłam się na wiersz „Twarze Pana Cogito”… Pomyślałam: oto wspaniały uniwersalny, a zarazem „Herbertowski” temat. Twarz człowieka, Każdego, także lub może przede wszystkim – twarz Herberta i jego literackiego porte parole.

Ponieważ ascetycznie skupiłam się na postaci Pana Cogito, toteż bolesne ograniczenie zrekompensowałam uchylając nieco drzwi prowadzące do Herberta-eseisty, dramaturga, rysownika, korespondenta... Tak powstał program sesji popularnonaukowej, a także  „opowieść o Herbercie” w formie teatralnej i filmowej.
Zanim jednak zaczęliśmy nasz październikowy ossoliński „festiwal Herbertowski”, na wrocławskie ulice wylało się trochę poezji, a spotkanie literackie w Bibliotece im. Stefanyka we Lwowie (dawna siedziba Ossolineum) pozwoliło odwiedzić ukochane Herbertowskie Miasto, w którym nie ma
ani jednego cienia z domu mego
ani drzew dzieciństwa
ani krzyża z żelazną tabliczką
ławki na której szeptałem zaklęcia
kasztany i krew
ani też żadnej rzeczy która nasza jest
                                 „Pan Cogito myśli o powrocie do rodzinnego miasta”





[1] Limon J. Czytanie twarzy w: Twarz. Punkt po punkcie, Gdańsk 2000
[2] Wstęp do: Herbert Z. Poezje, Warszawa 1998
[3] Owidiusz, Metamorfozy 4, 294,
[4] Kopaliński Wł. Słownik symboli, Warszawa 2006
[5] Herbert Z., Duszyczka, w: Labirynt nad morzem, Warszawa 2000
[6]  Zbigniew Herbert, Jerzy Zawieyski, Korespondencja 1949-1967, Warszawa : Biblioteka "Więzi", 2002. 
[7] Łukasiewicz J. Herbert, Wrocław 2001
[8] Tamże, s.65
[9] Zbigniew Herbert / Stanisław Barańczak, "Korespondencja (1972-1996)", Zeszyty Literackie 2005
[10] Magdalena Czajkowska we wstępie do wydania zbioru listów „Herbert i Kochane Zwierzątka” tak wyjaśnia pochodzenie tego zwrotu: „Zaczęło się chyba od naszego pięknego wilczura, którego nazwaliśmy Burkiem, aby mu jego wspaniały rodowód nie uderzył do głowy. Burek był uroczy, mądry, a ludzkim głosem nie mówił tylko dlatego, że nie chciał. Miał zwyczaj, kiedy mu było smutno, podchodzić do kogoś z nas i podawać łapę. Trzeba go było za tę łapę trzymać i mówić – cicho i łagodnie – wszystko jedno co. (…) Chodziło bowiem o ton głosu. Burek słuchał, słuchał, marszczył czoło (co powodowało takie śmieszne skrzyżowanie uszu – składały się jak nożyczki), po czym  zły nastrój mu przechodził, Burek zrywał się i znów był pełnym życia i energii wilczurem. Zbyszek Herbert bardzo go polubił. Stwierdził, że wszyscy jesteśmy jak zwierzątka, które muszą się trzymać za łapę wobec przeciwności losu, i odtąd większość listów do nas zaczynał słowami „Kochane Zwierzątka”.

[11] Zagajewski A., Początek wspominania, „Zeszyty Literackie”, nr 68, s.64

Autorem zdjęć z wystawy "Twarze Pana Cogito" jest Andrzej Niedźwiedzki.

poniedziałek, 18 października 2021

18. Millennium Docs Againt Gravity Film Festival - podsumowanie, cz.1

12 września zakończyła się we Wrocławiu stacjonarna edycja festiwalu filmów dokumentalnych, a 3 października - jego wersja online. Obejrzałam 14 filmów, a dwa z nich - nawet dwukrotnie. Największe wrażenie zrobiły na mnie właśnie te dwa ("Jacinta" i "Najpiękniejszy chłopiec świata"), dlatego powróciłam do nich w wersji online, nie pragnąc już oglądać nic innego. Warte uwagi okazały się ponadto "Film balkonowy" i "Śledztwo w domu spokojnej starości". Rozczarował "Polaków portret własny" oraz "Herbert - barbarzyńca w ogrodzie".

Filmy można było oglądać w różnych sekcjach tematycznych, co ułatwiało selekcję, wszystkiego bowiem obejrzeć się nie da. W praktyce jednak o wyborze decydował w moim przypadku splot okoliczności. Otóż w tym samym czasie chodziłam na koncerty Wratislavia Cantans i byłam zmuszona jakoś godzić ze sobą te dwie atrakcje, mając także na względzie własne fizyczne ograniczenia. 

Pierwszego dnia wybrałam zatem trzy filmy: ukraiński dokument Iary Iee Wakacje w Czarnobylu, ukazujący trwające od wielu lat wzmożone zainteresowanie zakazaną strefą. Jednak wbrew tytułowi nie wszyscy, by tak rzec, turyści (to kompletnie nieadekwatne słowo) przyjeżdżają tam z czystej ciekawości, po dreszcz emocji. Wielu z nich traktuje to jako przygodę życia - zmierzenie się z niebezpieczeństwem, czymś w rodzaju apokalipsy, której tam można doświadczyć. Ci żyją trochę jakby na marginesie cywilizacji, przeważnie w grupach, bo tak łatwiej przetrwać, ale zdarzają się też samotnicy. Wśród przyjeżdżających są także tacy, którzy opuścili zonę jako dzieci i teraz powracają wiedzeni jakimś wewnętrznym imperatywem. Czarnobyl po trzydziestu latach jest także źródłem niezłych zarobków dla niektórych. Wiele rzeczy i miejsc przystosowano po prostu dla turystów, by im dostarczyć emocji. Opowieści licznych bohaterów przeplatane są materiałami archiwalnymi. Z pewnością warto ten film zobaczyć.

Trailer filmu Wakacje w Czarnobylu

Obejrzałam także film o słynnym Bruce Lee: Bądź jak woda, w reż. Bao Nguyena. To biografia charyzmatycznego aktora i człowieka, której autorzy dotarli do unikalnych archiwaliów dotyczących również miejsc i czasów, w jakich przyszło mu żyć. Z jednej strony obserwujemy wzrastanie bohatera, jego drogę życiową, lektury filozoficzne i pracę nad ciałem. W jego wypadku sztuki walki miały ścisły związek z konfucjanizmem. Gdybyśmy się odnieśli do kultury europejskiej, przypomina to nieco grecki ideał paidei, którego celem było osiągnięcie wszechstronnej „doskonałości”, harmonijnie łączącej przymioty ciała i ducha człowieka (tzw. ideał kalokagatia). Jednocześnie film pokazuje, jak ciernista była droga Bruce Lee, wiodąca do uznania, ponieważ w jego czasach kino przedstawiało Chińczyków negatywnie, zresztą, podobnie jak Indian. O tym, że to się zmieniło, zdecydowała w jakiejś mierze jego bezkompromisowa postawa. Fascynująca biografia i warto ją obejrzeć.

Tailer filmu Bruce Lee. Bądź jak woda

Z kolei szwedzki film Sabaya w reżyserii Hogir Hirori to opowieść o godnym pożałowania losie kobiet w Iraku - porywanych i zamienianych w niewolnice seksualne. Film opowiada o ponawianych ciągle próbach odbicia nieszczęsnych Jazytek, możemy też wysłuchać ich dramatycznych historii. Wstrząsający dokument, który trudno oceniać pod względem formalnym...

Trailer filmu Sabaya

Obejrzałam także norweski Cały ten dźwięk Gunnara Halla Jensena - film nieco ekscentryczny jak jego główna bohaterka, z pomocą której badamy, jak dźwięki wpływają na nasze życie. Realizatorzy docierają także do równie ekscentrycznych naukowców i pasjonatów zajmujących się tym zagadnieniem. Mimo że to wszystko nie do końca wydaje się nam poważne, to jednak zostajemy wtajemniczeni w rozmaite zjawiska związane z dźwiękiem i naszym słuchem 😀. Można zobaczyć, choć niekoniecznie.

Jednym z filmów, na który czekałam z zainteresowaniem, był Herbert. Barbarzyńca w ogrodzie w reż. Rafaela Lewandowskiego (wcześniej oglądałam jego dokument poświęcony Marcowi Minkowskiemu). Ponieważ film zapowiadano w wielkim szumem, sądziłam, że zawiera on być może jakieś nowe interesujące materiały i że doda coś istotnego do portretu autora Pana Cogito. Nic bardziej mylnego! Dobór narratorów i sposób wykorzystania materiałów archiwalnych okazał się być tendencyjny, ze z góry ustaloną tezą. Brzmi ona: Herbert był wprawdzie wybitnym poetą, ale zarazem był też chorym psychicznie człowiekiem. Taką tezę postawiło już wcześniej, w latach 90. środowisko skupione wokół GW i "Zeszytów Literackich". Pamiętam doskonale, co wtedy wypisywano. A wszystko to było odwetem za wywiad udzielony Jackowi Trznadlowi w Hańbie domowej, a także za artykuły będące polemiką z Czesławem Miłoszem. W filmie Lewandowskiego nie mówi się wprost, ale używa manipulacji. Dla przykładu cytuje się wypowiedź Herberta, który twierdzi, że jest rozczarowany tym, co się stało w Polsce po transformacji, ale już nie słyszymy, dlaczego tak sądzi. Pojawia się natomiast komentarz wydawczyni Herberta, szefowej "Zeszytów Literackich" - Barbary Toruńczyk, z którego wynika, że Zbigniew Herbert był wiecznie niezadowolonym malkontentem, że odsuwał od siebie ludzi, którzy go kochali, ot, tak, nie wiadomo dlaczego (a raczej wiadomo: chory z urojenia) i tu pada nazwisko Michnika (który nota bene jest jednym z komentatorów w tym filmie, hm..., to także nie przypadek). Jeśli ktoś nie znał wypowiedzi Herberta dotyczącej Michnika  (a na to zapewne liczą realizatorzy filmu)  to będzie kiwał głową i ubolewał. Tymczasem po wysłuchaniu całości wywiadu dowiadujemy się, że Herbert wprost nazywał Michnika manipulatorem, człowiekiem niegodnym zaufania i zażądał od Jacka Trznadla, aby w kolejnym wydaniu Hańby domowej usunął epitet "mój przyjaciel" przed jego nazwiskiem. 

Przekłamania, półprawdy, nierzetelne cytaty, a poza tym nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli. Herbert istotnie cierpiał na depresję, ślady refleksji na ten temat znajdziemy w jego poezji ("Potwór Pana Cogito"), był także schorowany fizycznie, miał problemy z oddychaniem. A mimo to do końca był twórczy. To nie był żaden oszołom i despota, z którym trzeba się było obchodzić jak z jajkiem. Był bezkompromisowy i to się wielu nie podobało. A inne kobiety? To prawda, że miał ich wiele i nawet będąc bardzo chorym umawiał się z pielęgniarką na podróż do Wenecji... Ale cóż, nie ma ludzi doskonałych. Suma sumarum przestrzegam przed fałszywym portretem Herberta, zarysowanym przez prawdziwych barbarzyńców. Nie zamieszczę również trailera, bo czuję niesmak.

Część 2. podsumowania można znaleźć pod tym linkiem.

wtorek, 29 października 2019

Pan Cogito w podróży. W rocznicę śmierci Zbigniewa Herberta

Cieszył się wędrówką do nieznanych miejsc, 
oglądaniem nieznanych rzek, 
a trudy wynagradzała mu pasja poznania.
Owidiusz

Dziś przypada 25. rocznica śmierci Zbigniewa Herberta. Jego nieobecność pośród nas jest tylko pozorna. W istocie ciągle powracamy do Jego wierszy, esejów - do pięknego, precyzyjnego słowa. To jest trochę tak, jakby Poeta wyruszył w swoją kolejną podróż, a my tu na Niego czekamy przekonani, że oczaruje nas kolejną opowieścią - jak Homer.

Zbigniew Herbert, fot. PAP/CAF/P. Janowski

Podróż jest jednym z najbardziej uniwersalnych toposów w kulturze. Najogólniej,  symbolizuje ludzkie życie. Fundamentalnym tekstem w kulturze europejskiej, z  którego czerpią wszystkie następne, jest Odyseja Homera. Odyseusz Herberta – Pan Cogito – czerpie z podróży niezliczone dobrodziejstwa, toteż prezentuje je w formie hymnu pochwalnego. Jest więc zaduma nad urodą świata, wdzięczność za to, że można było doświadczyć piękna i brzydoty różnych miejsc, spotkań z dobrymi i mądrymi ludźmi. W Modlitwie pojawia się na koniec prośba niosąca głębokie humanistyczne przesłanie:

żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny to znaczy ten który
pragnie źródła

W istocie bowiem podróż jest powrotem do źródła…
Podróże Herberta zaowocowały trzema cyklami esejów: Barbarzyńca w ogrodzie jest wyprawą do źródeł europejskiej cywilizacji, Martwa natura z wędzidłem skrywa  pod opisami dzieł sztuki i ludzkimi historiami wnikliwe studium przemocy, Labirynt nad morzem natomiast jest wyprawą do źródeł mitologii. Ślady tych podróży odnaleźć można również w poezji. Pan Cogito z tomu Raport z oblężonego miasta wraca do kraju odmieniony swymi podróżami:  przywiązał się tylko do kolumny doryckiej, w brzydkim mieście Manchester odkrył ludzi dobrych i rozumnych, pomyślał że Duccio van Eyck Bellini malowali także dla niego, nie zrozumiał do końca Akropolu, który cierpliwie odkrywał przed nim okaleczone ciało…

Innym, niezwykle ważnym motorem  podróży jest przekonanie, że skoro został wybrany (…)  w grze ślepego losu, to musi wyborowi temu nadać sens, odebrać mu jego przypadkowość i dowolność (…).Wyobrazić sobie, że jest delegatem czy posłem tych wszystkich, którym się nie udało. (…) zapomnieć o sobie, wysilić całą wrażliwość i zdolność rozumienia, aby Akropol, katedry, Mona Liza powtórzyły się w nim na miarę oczywiście jego ograniczonego umysłu i serca. I żeby to, co z nich pojął, potrafił przekazać innym. (Duszyczka, Labirynt nad morzem)

Swoje podróże odbywa Herbert z nieodłącznym notatnikiem – jak to czyniło wielu pisarzy przed nim, dość wymienić J. Słowackiego czy J.W. Goethego. Skrótowy zapis tego, co się widzi, zespolenie obrazu i pisma są czymś naturalnym, pierwotnym. Herbert – podróżnik pozostawił setki szkiców. Skrupulatnie je przechowywał, więc uchowały się nawet najdrobniejsze notatki – czasem zdanie albo słowo, szkic lub jego zaczątek, niekiedy puste strony, jakby w oczekiwaniu na zapis… Taka twarz Herberta-rysownika, mało znana, odkrywa się dopiero od niedawna przed czytelnikami. Herbert kopiujący mistrzów,  szkicujący detale, twarze, pejzaże…

Choć Herberta postrzegamy przede wszystkim jako poetę, to przecież warto przypomnieć, że pierwszym utworem zaprezentowanym przez niego publicznie był dramat Jaskinia filozofów, który ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1956 r. w „Twórczości”.. Tytuł nawiązuje do przypowieści z VII księgi Państwa Platona, ale owa jaskinia jest metaforą systemu, który bohatera więzi i chroni jednocześnie. Entuzjastycznie pisze o dramacie Jerzy Zawieyski w Dzienniku:

Wzrusza samotność Sokratesa, niemożność porozumienia się ze światem, nawet z uczniami, nawet z Platonem. Cudowne słowo poetyckie, trafne, wysnute z mowy codziennej, splecionej ze słownictwem abstrakcyjnym, filozoficznym.[Zbigniew Herbert, Jerzy Zawieyski, Korespondencja 1949-1967, Warszawa : Biblioteka "Więzi"].

Powyższy tekst napisałam w 2010 roku do katalogu wystawy "Twarze Pana Cogito", którą przygotowałam w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich.

piątek, 27 lipca 2018

Dziś otwarcie wystawy "Herbert na Krakowskim Przedmieściu"

Dziś o 12.00 w Muzeum Literatury w Warszawie nastąpi otwarcie wystawy "Herbert na Krakowskim Przedmieściu". Jutro przypada 20. rocznica śmierci Poety.



28 lipca 1998 roku podczas nocnej burzy zmarł Zbigniew Herbert, Poeta, który towarzyszy nam w drodze przez świat, którego słowa nosimy w sobie. Przypomnijmy, że Muzeum Literatury poświęciło temu wybitnemu twórcy dwie wystawy: Zbigniew Herbert. Epilog burzy (w roku 2000) i Podróże Pana Cogito (w roku 2008). Obecnie, w kolejnym już Roku Herberta, dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska” autor Pana Cogito zagości w sercu Warszawy, na Krakowskim Przedmieściu w przeddzień 20. rocznicy śmierci, 27 lipca – i pozostanie tutaj do końca sierpnia.

Polsko-angielska wystawa W hołdzie Zbigniewowi Herbertowi  składa się z 36 grafik ułożonych według haseł: Lwów, II Apokalipsa, II Okupacja, Do źródeł, Solidarność, Epilog, Przesłanie.

Bogato ilustrowana opowieść o życiu i twórczości autora Barbarzyńcy w ogrodzie prowadzi nas do źródeł naszej cywilizacji. Tytuły pokazanych na planszach obrazów wraz z cytatami z Herbertowej eseistyki, wskazują toposy kulturowe konstytuujące Europę. W odniesieniu do owych źródeł rozstrzygają się losy ludzi i narodów.

Na naszej rocznicowej wystawie Herbert jest przypomniany jako wybitny artysta, a zarazem człowiek, który nazywa rzeczy po imieniu, nie brata się z silniejszym zawsze reagując na głos poniżonych i bitych – dlatego zasługujący na spontanicznie przyznane przez rodaków miano: sumienie narodu. My – jak zostało to powiedziane w pożegnalnych słowach przed dwudziestoma laty – mieliśmy szczęście, że żył w naszych  czasach.

Maria Dorota Pieńkowska
Autorka wystawy

Dyrektor Muzeum Literatury Jarosław Klejnocki  i Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Dariusz Bonisławski mają zaszczyt zaprosić na otwarcie wystawy „W hołdzie Zbigniewowi Herbertowi 1924-1998” w piątek,  27 lipca 2018 roku o godz.  12.00 w   Domu Polonii w Warszawie,  ul.  Krakowskie Przedmieście nr 64.

Wiersze Zbigniewa Herberta powie Przemysław Tejkowski.

Projekt dofinansowany przez  Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” ze środków pochodzących z Kancelarii Senatu, w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.

informacja prasowa

sobota, 13 listopada 2021

Miasto jako dzieło sztuki i tekst kultury: Siena i Drohobycz

Istnieją w literaturze opisy miast będących rodzajem dzieła sztuki, do których się tęskni i marzy, by je zobaczyć. Przykładem może być Wenecja Pawła Muratowa i Józefa Brodskiego albo Siena Zbigniewa Herberta. Są także miasta "ze snów", jak Drohobycz Bruno Schulza, będące ukrytą refleksją na temat przemijania ludzkich dzieł , ich nietrwałości.

Siena, fot. Wikipedia

Autor opracowania ‘’Miasto i mit’’ - Władimir Toporow twierdzi, że od swojego powstania miasta naśladują model kosmosu. U podstaw każdego z nich znajduje się oryginalny mit założycielski , który nie tylko wyjaśnia okoliczności założenia miasta, ale również zawiera symboliczne przesłanie, dotyczące jego charakteru i przyszłości.

Zazwyczaj istnieje tak zwany mit podstawowy, w którym bohater pokonuje potwora i na pamiątkę tego wydarzenia zakłada się miasto. Bohaterami mitów założycielskich są często bracia bliźniacy, z których najbardziej znana jest para Romulus i Remus. 

Mit i rytuał mają wpływ również na strukturę miasta. Istnieją miasta idealne, położone w centrum świętego kręgu np. Ateny czy Rzym . Ale są też miasta usytuowane ‘’na skraju’’ przestrzeni sakralnej , skutkiem czego znajdują się one w konflikcie z naturą i wystawione na zagładę. 

Nazwę miasta określa Toporow jako „zwiniętą fabułą”. Odnosi się ona zarówno do mitu założycielskiego, okoliczności zakładania miasta, jak i jego przeznaczenia. Nazwy miast mogą się zmieniać, jak to pokażę przykład Petersburga, ale za każdym razem ma to wielki wpływ na obraz i charakter miasta. Istotnym znakiem wizualnym jest herb. Znajdują się na nim znaczące przedmioty, a więc korony, krzyże, klucze , miecze , jak też zjawiska ze świata natury. Ich symbolika jest często skomplikowana i zawiera ukryty program. 

Nazwa miasta często upodabnia je do osoby. Z psychologicznego punktu widzenia inaczej odbiera się miasto, którego nazwa jest rodzaju męskiego, a inaczej - żeńskiego. 

Miasta mają także swój duchowy wymiar. Budując je człowiek radykalnie zerwał z naturą i podjął ryzyko życia w sztucznym świecie. Często płaci za to wysoką cenę. Miasto może być miejscem jego upadku ale także chlubą cywilizacji. 

Miasto stało się tematem wielu utworów literackich. Często odwołują się one do biblijnej Jerozolimy i Babilonu jako wyjściowych obrazów miast, które stały się symbolami dobra i zła. Wybitni pisarze tak sugestywnie opisali miasta, w których rozgrywa się akcja ich utworów, że możemy dziś mówić o Londynie Dickensa , Paryżu Balzaca , Warszawie Prusa , Moskwie Bułhakowa czy Petersburgu Dostojewskiego. W tych powieściach nie odgrywają one bynajmniej roli tła ,ale występują często jako pierwszoplanowi bohaterowie. Dzięki temu rozumiemy motywację bohaterów powieści, a także łatwiej nam zrozumieć związki między człowiekiem a otoczeniem. 

Istnieją także opisy miast będących rodzajem dzieła sztuki, do których się tęskni i o których się marzy, by je choć raz zobaczyć. Przykładem może być Wenecja Pawła Muratowa i Józefa Brodskiego albo Siena Zbigniewa Herberta. W ich ujęciu miasto staję się tekstem kultury o wyrazistej osobowości. 

Siena jako dzieło sztuki i inspiracja dla artystów

Autor przedstawia miasto subiektywnie – poprzez kolory, zapachy, charakterystyczne potrawy. Jednocześnie jednak zwiedzając place, Katedrę i penetrując uliczki, opowiada o historii miasta, jak też o jego zabytkach. 

Dowiadujemy się między innymi, jaki jest mit założycielski Sieny. Początki miasta wywodzą się mianowicie od Seniusza, jednego z synów Remusa, który schronił się przed gniewem swego stryja, założyciela Rzymu. Legendzie tej zawdzięcza Siena swój symbol – wilczycę. Sztandar miasta jest czarno-biały, co Herbert tłumaczy żartobliwie, że dobrze oddaje wybuchowy i pełen sprzeczności temperament sieneńczyków.

O samym mieście powiada Herbert, że jest trudne do poznawania ponieważ :
’’ Nie ma nic wspólnego z ‘’nowoczesną’’ monotonią i tyranią kąta prostego’’ 
Według niego, ma kształt meduzy, podobnie jak plac ratuszowy, zwany Il Campo, który przypomina wklęsłą stronę muszli. Herbert twierdzi, że jest tak niezwykły, że aż trudny do opisania. 

‘’Otaczają go półkolem pałace i domy , a czerwień starych cegieł ma kolor zbladłej purpury. Ratusz składa się z trzech doskonale zharmonizowanych brył. […] Wieża jest wysoka , biała na szczycie jak kwiat , także wokół niej niebo nabiega błękitną krwią‘’.

Jak widać z przytoczonego fragmentu, opisując miasto Herbert posługuje się przede wszystkim środkami charakterystycznymi dla poezji: metaforami, epitetami metaforycznymi, porównaniami. Te same miejsca rysuje niczym malarz - kolorem i światłem, na przykład o zachodzie budynki pozostają w cieniu i przenika je czerwony blask zachodzącego słońca. Nie wszystkie place podobają się poecie. Opisując Piazza Matteotti stwierdza zdecydowanie, że jest brzydki, nieforemny i rażąco nowoczesny, a więc nie pasuje do średniowiecznego miasta. Wśród najpiękniejszych budynków Sieny wyróżnia się Katedra, która: 

‘’Stoi na najwyżej podniesionym placu i jest jak wzniesiony w górę biało-czarny herb miasta i jak śpiew , który wzlatuje i spada kaskadą rzeźb, lazurowych łuków i złotych gwiazd. Po lewej stronie piękna wieża – oparta o powietrze włócznia anioła‘.

Oprócz Katedry uwagę poety zwraca Biblioteka Piccolominich. Uważa ją za jeden ze sieneńskich skarbców sztuki. Kryje ona wspaniałe iluminowane rękopisy. 
W Sienie znajduje się zresztą wiele arcydzieł, między innymi obrazy Duccia , Pierra della Francesca i Rafaela. To one głównie przyciągają tłumy turystów. 

Dla Herberta miasto to nie tylko jego historia i zabytki, ale również teraźniejszość: ludzie, potrawy, zapachy. Opisuje na przykład spacer po głównej ulicy Sieny, który należy tutaj do codziennego obrządku. 

‘’Przypomina to próbę statystów w monstrualnej operze. Starsi demonstrują swoją żywotność i weryfikują dyplomy: Buona sera, dottore , Buona sera, avvocatto. Dziewczyny i chłopcy chodzą osobno. Porozumiewają się tylko oczami […] Deklamują sonety miłosne’’.

Specjalnością sieneńczyków jest pizza, której jest wiele rodzajów. Herbert degustuje trzy z nich, tocząc przy tym zabawną rozmowę z właścicielami trattorii w zabawnej atmosferze. 
Miasto opisane jest przez Herberta możemy je sobie wyobrazić i nabrać przemożnej ochoty na odwiedzenie go i posmakowanie.

Drohobycz - miasto ze snu



Zupełnie inaczej wygląda miasto w opisie narratora, który jest dzieckiem, w opowiadaniach Bruno Schulza Sklepy cynamonowe. Obrazy są jakby wyśnione, nierzeczywiste, a narrator ten używa często środków artystycznych właściwych poezji, głównie personifikacji. 

W opowiadaniu Sierpień poznajemy miasto w upalny dzień, kiedy tonie w złotym blasku świecącego bezlitośnie słońca. Bohater wychodzi wraz z matką w sobotnie popołudnie na spacer i jego oczami obserwujemy centrum miasta oraz peryferie. Owo centrum stanowi rynek – ‘’pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia ‘’. Jest ocieniony akacjami, które porównano do drzew na starych gobelinach i które również mają ludzkie cechy,  mianowicie „kokietują”  wiatr. 
Stare domy otaczające rynek mają swoją historię. Odczytujemy ją po zmianie kolorów, które zdążyły wyblaknąć, a także po obitych fasadach, spoza których wyłania się „prawdziwe oblicze domów”. Okna  oślepione blaskiem słońca  śpią, a balkony „wyznają niebu swą pustkę”. 
Bohater wraz z matką wędruje w kierunku peryferii miasta, stąpając po bruku, który kojarzy mu się ze słonecznymi twarzami,  aż wreszcie dociera do ulicy Stryjeńskiej, co sugeruje, że poruszamy się w przestrzeni rzeczywistej, a nie zmyślonej. 

Im bardziej oddalamy się od centrum miasta, tym bardziej staje się ono coraz bardziej dzikie i nieuporządkowane. Na przedmieściu domki toną w bujnej zieleni i zdominowane przez nią należą bardziej do natury niż cywilizacji. Poza tym pojawiają się oznaki zdziczenia,  a mianowicie "chory na elephantis" słonecznik i dzika Tłuja. 

Miasto w opowiadaniu Schulza sprawia wrażenie niewielkiej przestrzeni, uporządkowanej przez człowieka, począwszy od rynku. Im bardziej jednak oddalamy się od centrum, tym bardziej widać, jak ten twór ludzkiej cywilizacji przechodzi w wytwór natury – dzikiej i nieopanowanej, która przenika nie tylko ludzkie dzieła, ale i samych ludzi. Dziczeje nie tylko roślina, ale i człowiek. Nawet w części ucywilizowanej, jaką jest centrum miasta, gorące słońce i wiatry zmieniają życie ludzi, roślin i budynków.

Opisy Bruna Schulza ukazują miasto w poetyce onirycznej – jedne obrazy przechodzą w drugie, a wszystko ma głębsze symboliczne przesłanie. Jest ono ukrytą refleksją na temat przemijania ludzkich dzieł, ich nietrwałości. Służą temu liczne skojarzenia z kulturą antyku , Starym Testamentem, a także środki poetyckie, wśród których dominuje personifikacja. Miasto w prozie Schulza ma kruchy i nietrwały żywot , starzeje się i przemija jak człowiek, stając się ponownie częścią natury. 

Miasto z jego zabytkami i przeszłością może stać się inspiracją dla artysty, jak to ma miejsce w przypadku pięknego eseju Zbigniewa Herberta poświęconemu Sienie – jej architekturze, sztuce i obyczajom.
Obraz miasta może być także artystyczną kreacją, czego przykładem jest proza Brunona Schulza, Opisany w "Sierpniu" Drohobycz jest jakby obrazem ze snu. Ma odrealniony charakter, a jednak nie służy wyłącznie fantazjowaniu, ale przede wszystkim refleksji na temat przemijania człowieka i jego dzieł.





niedziela, 18 lutego 2018

Zbigniew Herbert: Pan Cogito (na próżno) szuka rady /recenzja książki/

Tom poezji Zbigniewa Herberta: ”Pan Cogito szuka rady” jest poszukiwaniem odpowiedzi na dręczące pytania, będące doświadczeniem każdego myślącego człowieka. 

Zbigniew Herbert, Pan Cogito szuka rady, Wyd. A5

Fundamentalne pytania


Wydawnictwo A5, zasłużone w wydawaniu poezji Zbigniewa Herberta, że wspomnę choćby potężny tom "Utworów rozproszonych (Rekonesans)", uraczyło tym razem czytelników Poety interesującym, bo dwujęzycznym (angielsko-polskim) tomem jego poezji. Zebrane z różnych lat wiersze łączy jedna wspólna myśl: poszukiwanie odpowiedzi na dręczące pytania, będące doświadczeniem każdego myślącego człowieka.

Jak pisze o Herbercie w posłowiu A. Z. Valles:

"Miał umysł, któremu zadawanie fundamentalnych pytań – o naturę sprawiedliwości, prawdy, miłości i piękna – przynosiło ulgę nawet w najbardziej gorzkich czasach".

Nieprzypadkowo więc tomik rozpoczyna wiersz "Dwie krople" – o ludziach, którzy w obliczu zagłady ”uciekają w miłość”, gdyż staje się ona rodzajem schronienia od zła i tego, co nieuchronne. W tym wszyscy zdają się być podobni, jak dwie krople // zatrzymane na skraju twarzy.

Z wierszem tym koresponduje jeden z ostatnich w tym tomie: "Czułość". Herbert przedstawia tytułowe uczucie jako niemające racji bytu w świecie (powinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam//twoje miejsce niech cię nikt nie budzi). A jednak, czy tego świat chce, czy nie - istniejące.


Pan Cogito szuka (na próżno) rady


Kluczem do całego tomu poezji jest wiersz tytułowy: "Pan Cogito szuka rady", w którym dusza Pana Cogito odmawia pociechy wiedzy. Poszukuje natomiast nocą nieistniejącego miasteczka Bracław – miejsca opuszczonego, które krzyczy, aby odnaleźć w nim rabiego Nachmana. Tylko jego mądrość może być lekarstwem na kłopoty i bolące serce:


Może by mi poradził
Rabi Nachman
Ale jak mam go znaleźć
Wśród tylu popiołów


Może właśnie ów fakt jest przyczyną tego, że dusza odmawia pociechy, a żadna mądrość nie może usprawiedliwić tego, co się wydarzyło w nieistniejących miastach, które krzyczą…

Na końcu tomiku odnajdziemy wiesz "Mandelsztam", którego bohater Na koniec jak wszyscy wielcy poeci został błaznem. Skrajna sytuacja egzystencjalna staje się udziałem każdego wielkiego poety – jego doświadczeniem poniżenia i samotności.

"Szlachetna klęska jako tragiczny paradoks – twierdzi A. Z. Valles – leży u podstaw zarówno bardzo wczesnej "Nike się waha", jak i późniejszego o kilka dekad wiersza "Przemiany Liwiusza", który się na większą skalę splata ze sobą pamięć osobistą i pamięć kulturową".

Jedyne, co pozostało, to powtarzanie starych "zaklęć ludzkości", które ciągle mają swoją moc.

Marmurowa Curatia Dionisia i kamień



Jesteśmy w tym podobni do bohaterki tekstu ”Curatia Dionisia”, która wieki temu, pod murem zatrzymanych barbarzyńców (…) Kazała rzeźbiarzom położyć dwie poduszki pod swój łokieć. Czyżby wierzyła, że w ten sposób przejdzie wygodnie i dostojnie do wieczności?

Jednym z ulubionych tematów twórczości Herberta jest kamień – ”przedmiot „namacalny”, a zarazem niosący symboliczne treści. W znajdującym się w omawianym tomie poezji wierszu ”Kamyk” jest on stworzeniem doskonałym, gdyż jako niezmieniająca się – pilnująca swoich granic, a jednocześnie obojętna część przyrody – staje się niezależny od świata. W ten sposób, nawet gdy świat jest w nieładzie, nie przeszkodzi mu to osiągnąć osobistego zbawienia. Jego ”stoicka postawa” jest pełna godności, gdyż odnosi się obojętnie do wpływów zewnętrznych. Ale czy rzeczywiście można mu tego zazdrościć?

Czy można powrócić do groty początku?


Czytając utwory Herberta nieodmiennie ma się wrażenie, że zadawane przez niego pytania nie straciły swojej mocy, jak nie straciło jej żadne słowo jego poezji. Wszystkie rozważania Pana Cogito nie są ”czystymi spekulacjami”, lecz zmierzają do ”budowania tablic wartości”, jak określa powinności poety Herbert. Doświadczenie i towarzysząca mu refleksja służą temu, aby trwać przy wartościach, to znaczy ”iść wyprostowanym” i ”być wiernym”.

Jego ”Rozmyślania o cierpieniu” (grać// z nim//oczywiście//grać) oraz heroiczny dekalog moralny (”Przesłanie Pana Cogito”) przeplatają się z charakterystycznym, subtelnym humorem (”Przeczucia eschatologiczne Pana Cogito”), kiedy to zaręcza, że do końca będzie bronił//wspaniałego odczuwania bólu, bo nawet będąc ”po tamtej stronie”, nie przestanie mieć nadziei, że to nie koniec i pozwolą mu wrócić//przez zarosłą ścieżkę//na brzeg białego morza//do groty początku…


Tom poezji Zbigniewa Herberta "Pan Cogito szuka rady" ukazał się w 2017 roku, w wersji angielsko-polskiej, w Wydawnictwie A5, w tłumaczeniu Alissy Valles, Czesława Miłosza i Petera Dale Scotta.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline w 2017 r.



poniedziałek, 11 marca 2019

Agi Miszol laureatką Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta 2019

Fundacja im. Zbigniewa Herberta ogłosiła laureata Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta 2019. Uhonorowano nią Agi Miszol, poetkę izraelską, o której wierszach Amos Oz napisał: „potrafią w tym samym czasie opowiadać historie, śpiewać oraz tańczyć”. 

Agi Miszol, fot. prasowa
„Agi Miszol, korzystając z na pozór prostych form językowych, potrafi zachować powagę i głębię poetyckich sensów, mówić o rzeczach dramatycznych, a nawet tragicznych. Nie uważa się za poetkę »polityczną«, swoją twórczość komentuje jednak w ten sposób: »pisząc, nie medytujemy na szczytach Himalajów, jesteśmy otoczeni zgiełkiem tutaj, w tym szalonym, agresywnym kraju, polityka zaś przesącza się do mojej poezji«” – tak werdykt uzasadniał Jurij Andruchowycz, tegoroczny przewodniczący Jury.


„To wielki zaszczyt otrzymać Nagrodę im. Zbigniewa Herberta i dołączyć do wspaniałego grona jej laureatów. Jestem tym bardziej poruszona, iż Herbert jest jednym z moich najbardziej ukochanych i najbardziej podziwianych przeze mnie poetów. Wiersze Herberta, wspaniale przetłumaczone na język hebrajski przez jego przyjaciela, Davida Weinfelda, są źródłem inspiracji dla mojej twórczości. Miałam też szczęście zobaczyć Herberta w roku 1991, gdy odbierał nagrodę przyznaną mu przez miasto Jerozolima” – skomentowała laureatka po uzyskaniu informacji o przyznanej jej Nagrodzie.

Agi Miszol przyszła na świat w roku 1947 w Transylwanii, jako Agnes Fried. Jej żydowscy rodzice zdołali przeżyć Holocaust (matka była więźniarką Auschwitz), a na początku lat 50. zdecydowali się na wyjazd do Izraela. Do końca życia posługiwali się w domu językiem węgierskim, który był też pierwszym językiem przyszłej, mającej tworzyć po hebrajsku, poetki. Miszol zaczęła pisać we wczesnej młodości, jak dotąd opublikowała kilkanaście tomów wierszy. W swojej poezji porusza szerokie spektrum tematów, związanych tak z bolesną sytuacją polityczną Izraela (jeden z wierszy poświęciła palestyńskiej dziewczynie, która stała się zamachowcem-samobójcą) czy
z historią własnych rodziców, jak i z szeroko rozumianą ludzką kondycją, cielesnością, seksualnością.
Zdaniem Amosa Oza, wiersze Miszol „potrafią w tym samym czasie opowiadać historie, śpiewać oraz tańczyć”, są też w stanie w tajemniczy sposób przezwyciężyć smutek radością. Uhonorowana m.in. amerykańską Newman Prize, włoską Nagrodą Lerici Pea, czy izraelską Nagrodą im. Yehudy Amichaja, Miszol mieszka na farmie, gdzie wraz z mężem, a także w towarzystwie licznych kotów
i psów, uprawia brzoskwinie.

Międzynarodowa Nagroda Literacka im. Zbigniewa Herberta to wyróżnienie na polu literatury światowej – przede wszystkim w dziedzinie poezji. Przyznawana jest od 2013 roku za wybitne dokonania artystyczne i intelektualne nawiązujące do idei, które przyświecały twórczości Zbigniewa Herberta. Jej laureatami byli dotąd W.S. Merwin, Charles Simic, Ryszard Krynicki, Lars Gustafsson, Breyten Breytenbach oraz Nuala Ni Dhomhnaill.

„Wierzę, że mój mąż przyjąłby z radością wiadomość o tym, że nagroda jego imienia trafia do poetki z Izraela, która zarówno w swej twórczości, jak w wypowiedziach publicznych, przeciwstawia się nacjonalizmom, także temu, który nęka jej własne społeczeństwo. Herbert zawsze uważał, że pisarz musi opowiadać się po stronie krzywdzonych, niezależnie od tego, jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić” – mówiła Katarzyna Herbert, wdowa po poecie i założycielka Fundacji.

„Dla polskiego poety związek z kulturą żydowską miał szczególne znaczenie, a podróż do Jerozolimy w roku 1991, kiedy przyznano mu Jerusalem Prize for the Freedom of the Individual in Society, traktował jako nieledwie pielgrzymkę. Do tłumacza Davida Weinfelda pisał: »Wszystko, co dotyczy Izraela, żywo mnie obchodzi (…) i uważam się za przyjaciela Pana kraju. To nie sentyment, ale dawne uczucia, jakie łączyły mnie w moim rodzinnym Lwowie z przyjaciółmi – Żydami” – przypomniał Andrzej Franaszek, biograf Zbigniewa Herberta i sekretarz Nagrody.

Laureatkę wskazało międzynarodowe jury, w skład którego weszli poeci, eseiści, tłumacze i wydawcy: Jurij Andruchowycz (Ukraina), Edward Hirsch (USA), Michael Krüger (Niemcy), Mercedes Monmany (Hiszpania) oraz Tomasz Różycki (Polska).
Na język polski wiersze Agi Miszol przekładały Angelika Adamczyk i Justyna Radczyńska („Literatura na Świecie” 2004, nr 11/12 oraz „Literatura na Świecie” 2005, nr 5/6), a także Beata Tarnowska („Fraza” 2011, nr 2).


Uroczystość wręczenia Nagrody laureatce odbędzie się 15 maja 2019 r. w Teatrze Polskim 
w Warszawie.

informacja prasowa

niedziela, 13 maja 2018

Nuala Ní Dhomhnaill odebrała Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Z. Herberta 2018

Nuala Ní Dhomhnaill, fot. PRIMUM Public Relation

Podczas uroczystości w Teatrze Polskim w Warszawie, Nuala Ní Dhomhnaill odebrała Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Zbigniewa Herberta 2018. Pochodząca z Irlandii poetka, eseistka, krytyczka literacka, autorka scenariuszy i książek dla dzieci, otrzymała statuetkę oraz czek o wartości 50 tysięcy dolarów, ufundowany przez Fundację PZU - Partnera Strategicznego tegorocznej edycji Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta. 
Wręczana od 2013 roku, jedyna tego typu nagroda przyznawana w Polsce o rzeczywiście światowym zasięgu, podkreśla obecność, rolę i znaczenie literatury polskiej - i szerzej kultury polskiej – na arenie międzynarodowej. Międzynarodowa Nagroda Literacka im. Zbigniewa Herberta to wyróżnienie na polu literatury światowej - przede wszystkim w dziedzinie poezji, przyznawane za wybitne dokonania artystyczne i intelektualne, nawiązujące do idei, które przyświecały twórczości Zbigniewa Herberta: niezależności, umiłowania wolności, oporu wobec kłamstwa, nierówności i przemocy. Dla wielu pokoleń Polaków to właśnie wiersze autora „Raportu z oblężonego Miasta” były i są moralnym drogowskazem i źródłem nadziei.
uroczystość wręczenia Nagrody, fot.  PRIMUM Public Relation
Nualę Ní Dhomhnaill, Laureatkę tegorocznej Nagrody wskazało międzynarodowe Jury, w skład którego weszli poeci, eseiści, tłumacze i wydawcy: Jurij Andruchowycz (Ukraina), Edward Hirsch (USA), Michael Krüger (Niemcy), Mercedes Monmany (Hiszpania) oraz Tomasz Różycki (Polska).

Nuala Ní Dhomhnaill podziękowała Katarzynie Herbert, Fundacji oraz członkom Jury za przyznanie jej Nagrody. przyznanie jej Nagrody.
Decyzja znamienitego jury by wyróżnić mnie Nagrodą im. Zbigniewa Herberta, jest dla mnie nie tylko wielkim zaszczytem, ale również potwierdzeniem i uzasadnieniem pracy, której poświęciłam moje życie, mojego pisarstwa, i tego, co mam nadzieje udowodniłam – emocjonalnej i intelektualnej egzystencji kobiety w języku irlandzkim i w poezji w XX i XXI wieku – mówiła laureatka.
W imieniu Jury Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta laudację na cześć Nuali Ní Dhomhnaill wygłosił Tomasz Różycki. 
Nuala Ní Dhomhnaill potrafi pisać po gaelicku tak, jak jej najwybitniejsze angielskojęzyczne koleżanki i koledzy, jest wspaniałą, współczesną poetką światowego formatu i klątwa języka gaelickiego jej w tym nie przeszkadza. (…) Język gaelicki, oryginalny język irlandzki, jest językiem mniejszości. Jest to jeden z tych małych języków, które w swej historii miały nieszczęście mieć za sąsiada olbrzyma, tym olbrzymem dziś jest angielski. (…) Myślę, że przynależność do takiej mniejszości, broniącej - zdawałoby się - z góry przegranej sprawy, spodobałaby się Zbigniewowi Herbertowi” – powiedział Tomasz Różycki.
Nuala Ní Dhomhnaill, fot. PRIMUM Public Relation
Herbert fascynował się kulturami, którym w historii »gorzej się powiodło«, które zostały podbite przez silniejszych sąsiadów. Badał z tego powodu kulturę Langwedocji czy Etrusków, pamiętając oczywiście, że również Polacy o mało nie zostali starci z powierzchni Europy. Jestem przekonana, iż wybór twórcy piszącego w języku niewielkiego narodu, mającego za sobą bolesne doświadczenia historyczne i heroicznie walczącego o przetrwanie – przypadłby mu do gustu. Ja sama zaś dodatkowo cieszę się, że Nagroda jego imienia po raz pierwszy trafiła do rąk kobiety – mówiła Katarzyna Herbert, wdowa po poecie i założycielka Fundacji jego imienia.
Wieczór uświetnił występ irlandzkiej wokalistki Eilis Kennedy śpiewającej tradycyjne irlandzkie ballady, które – jak podkreśliła w swoim wystąpieniu Nuala Ní Dhomhnaill – już
w dzieciństwie formowały jej wrażliwość poetycką, i są głęboko związane z jej poezją.
W uroczystości wziął także udział laureat Nagrody im. Zbigniewa Herberta 2015, Ryszard Krynicki, który przeczytał wybrane przez siebie wiersze autora Pana Cogito.
informacja prasowa

Czytelników proszę o polubienie mojej strony na Facebooku :-)

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty