Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Stanisław Ignacy Witkiewicz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Stanisław Ignacy Witkiewicz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2020

Nikifor, Artur Grottger, Stanisław Ignacy Witkiewicz | Prace na papierze autorstwa najważniejszych polskich artystów

To prace na papierze autorstwa najważniejszych polskich artystów. Wśród nich znaleźli się m.in. Nikifor, Artur Grottger, Stanisław Ignacy Witkiewicz czy Stanisław Wyspiański. Wyjątkowe dzieła na papierze autorstwa wybitnych twórców sztuki dawnej wylicytować można będzie 1 grudnia w DESA Unicum. To świetna okazja do nabycia prac cenionych malarzy i rysowników. Wszystkie obiekty oglądać można na prezentacji przedaukcyjnej i na wystawie 3D.

Stanisław Ignacy Witkiewicz

Samouk, na wpół-analfabeta, malarz-amator i jeden z najwybitniejszych twórców sztuki naiwnej, pochodzący z Krynicy. Cierpiał na wadę słuchu i wymowy. Osierocony podczas I wojny światowej Nikifor Krynicki nie potrafił porozumieć się z otoczeniem. Lokalna społeczność traktowała go jako odmieńca. Malarstwo było dla twórcy jedynym łącznikiem ze światem zewnętrznym. Jego prace powstawały na niedużych formatach zdobytego papieru, kartonikach, opakowaniach, kartkach zeszytowych – niekiedy zapisanych po jednej stronie. Rysował ołówkiem, kredką, malował akwarelą otaczający go świat, wzbogacony osobistą fantazją i przeżyciami. Malował przede wszystkim pejzaże architektoniczne trudnych do rozpoznania miasteczek z akcentami w postaci wież kościelnych lub ratuszowych. Fascynował go dworce, wiadukty i pociągi. Tworzył także portrety i sceny religijne. Często podpisywał swoje prace niezrozumiałymi bądź częściowo tylko czytelnymi wyrazami zapisanymi nieudolnie wielkimi literami. Niedawno w DESA Unicum wylicytowane zostało najdroższe dzieło tego artysty. Na grudniowej licytacji pojawi się aż 7 przedwojennych, miejskich pejzaży Nikifora Krynickiego. Wśród nich dzieła takie jak „Architektura fantastyczna z motywem dworca kolejowego” czy „Nikifor przemawiający”. 

Nikifor Krynicki, Architektura fantastyczna z motywem dworca kolejowego

Na aukcji pojawi się również dzieło, na którym Artur Grottger przedstawił swoją narzeczoną Wandę Monné z kotem. Historia ich miłości jest krótka, burzliwa i szalenie intensywna. 13 stycznia 1866 29-letni Grottger poznał 16-letnią Wandę podczas balu Towarzystwa Strzeleckiego we Lwowie. Szybko się w sobie zakochali, lecz związkowi przeciwna była rodzina Wandy. Spotykali się potajemnie, a ich znajomości towarzyszyła romantyczna aura. Chory na gruźlicę Grottger wyjechał do Paryża, gdzie ukończył i wystawił swoje arcydzieło – cykl rysunków „Wojna”. O jego paryskich perypetiach dowiadujemy się z wysyłanych do Wandy listów. Z korespondencji wynika że Wanda pieszczotliwie nazywała Grottgera „Kociem”. Tym bardziej  prezentowane na aukcji wyobrażenie dziewczyny z kotem nabiera intymnego charakteru. Artysta zmarł w grudniu 1867 roku. Cztery lata później Wanda wyszła za mąż za jego przyjaciela Karola Młodnickiego. Obydwoje pielęgnowali pamięć o Grottgerze o artyście i gromadzili pamiątki po nim.

Artur Grottger, Wanda Monné z kotem

Wylicytować można będzie też jeden z najoryginalniejszych portretów, jakie wyszły spod ręki Witkacego, czyli podobiznę Kazimierza Ducha z 1937 roku. Duch piastował wiele ważnych stanowisk w wojsku, rządzie i administracji państwowej. Był m.in. starostą w Nowym Sączu, wicewojewodą krakowskim, dyrektorem departamentu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Opieki Społecznej oraz posłem na sejm w latach 1928-35. Po wojnie został wykładowcą na Politechnice w Gliwicach i Krakowie. Witkacy uznawał go za swojego „ukochanego opiekuna duchowego” i był z nim w stałym kontakcie. Wykonał kilka portretów majora oraz członków jego rodziny.  Na prezentowanej pracy Witkacy umieścił obciętą głowę ministra na srebrnej tacy. Tego rodzaju dzieła artysta tworzył pod wpływem tak zwanej „rośliny proroczej”, czyli peyotlu.

Rafał Malczewski

W DESA Unicum pojawią się również prace na papierze Rafała Malczewskiego, Juliana Fałata, Mai Berezowskiej, Stanisława Wyspiańskiego i Leona Wyczółkowskiego. 1 grudnia wszystkie obiekty zostaną zlicytowane w największym polskim domu aukcyjnym przy ul. Pięknej 1A. Licytować można będzie online, przez aplikację oraz telefonicznie i przez zlecenie stałe. Aukcja transmitowana będzie na żywo w kanałach społecznościowych DESA Unicum.

Stanisław Wyspiański

Wystawa „Prace na Papierze. Sztuka Dawna”: 24 listopada – 1 grudnia 2020, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

Aukcja „Prace na Papierze. Sztuka Dawna”: 1 grudnia 2020, godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa

informacja prasowa


niedziela, 18 marca 2018

'Asymetryczna Dama' Witkacego na wystawie w CK Zamek we Wrocławiu /zapowiedź/

Portrety Eugenii Wyszomirskiej, spektakle, wykłady i filmy – na wystawie w leśnickim Centrum Kultury Zamek od 6 sierpnia do 30 października 2016 roku.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, portret Eugenii Wyszomirskiej,
fot. materiały prasowe



            

Od 6 sierpnia 2016 roku we wnętrzach CK Zamek we wrocławskiej Leśnicy będzie prezentowana wystawa portretów Eugenii Wyszomirskiej. Organizatorzy przygotowali szereg wydarzeń towarzyszących ekspozycji, w postaci wykładów, spektakli oraz projekcji filmowych. Całość potrwa do 30 października.
Motywem przewodnim wystawy poświęconej autorowi ”Szewców” będzie Asymetryczna Dama – portrety Eugenii Wyszomirskiej, która przed laty była obiektem fascynacji Witkacego. Po śmierci modelki pastele zostały przez nią przekazane do Muzeum Historii Katowic, skąd zostaną wypożyczone na czas wystawy.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, portret Eugenii Wyszomirskiej,
fot. materiały prasowe


Podobno malarz zobaczył Wyszomirską w  1933 r. na jednej z warszawskich ulic i zafascynowany jej urodą i podobieństwem do tragicznie zmarłej narzeczonej Jadwigi Janczewskiej, poprosił, aby mu pozowała do portretu. W rezultacie krótkiej acz burzliwej, jak to u Witkacego, znajomości powstało w Zakopanem kilkadziesiąt portretów Eugenii, którą artysta zwykł nazywać Asymetryczną Damą, ze względu na jej niepokojąco nieregularne rysy twarzy. Jak wiadomo, w swojej Firmie Portretowej malarz uprawiał rodzaj portretu, który można nazwać psychologicznym. Modelka zamieszkała po wojnie w Katowicach, gdzie prowadziła zakład fotograficzny. Zbiór 26 portretów, na których uwiecznił ją Witkacy oraz jego autoportret postanowiła zapisać miastu, co zresztą stało się przyczynkiem do powstania Muzeum Historii Katowic. Takie pokrętne i tajemnicze bywają losy i okoliczności powstania niektórych dzieł.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, portret Eugenii Wyszomirskiej,
fot. materiały prasowe



Trzeba dodać, że CK Zamek we Wrocławiu zaprezentuje Witkacego o wiele szerzej – jako malarza, fotografa, pisarza, filozofa. Nie zabraknie także wątku osobistego życia artysty, a to dzięki wykładowi znanego witkacologa prof. Janusza Deglera: ”Kobiety w życiu i twórczości Witkacego”. Zobaczymy spektakl "Bubuja” Teatru im. Witkacego z Zakopanego oraz filmy, m.in. animowany "Madame Tutli-Putli”.

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 23 lipca 2016 roku.

czwartek, 19 lutego 2026

Wyjątkowy dar Bożeny Steinborn dla Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Zbiory Muzeum wzbogaciły się o wyjątkowe dzieło: „Portret sześcioletniej Bożeny Steinborn” autorstwa Stanisława Ignacego Witkiewicza – Witkacego, jednej z najbardziej wyrazistych i niepokornych osobowości polskiej kultury XX wieku. Przedstawia on dziewczynkę, która w przyszłości należeć będzie do grona osób trwale wpisanych w historię Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz polskiego muzealnictwa.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Portret sześcioletniej Bożeny Steinborn, 
fot. Arkadiusz Podstawka

Wizerunek powstał w ramach działalności „Firmy Portretowej S.I. Witkiewicz” w jej warszawskiej siedzibie (ul. Bracka 23, m. 42) jako element rodzinnego zamówienia, realizowanego w 1936 roku, obejmującego portrety rodziców oraz dwóch córek warszawskich Steinbornów. Część tych prac była w 1990 roku prezentowana w warszawskim Muzeum Narodowym i w katalogu wystawy opracowanym przez Irenę Jakimowicz, gdzie znalazły się oba portrety dziewczynek oraz dwa wizerunki ojca – Adama Steinborna. 

Sygnatura na portrecie Bożenki pozwala określić wiek modelki: w czasie pozowania miała ona dokładnie pięć i pół lat. W ikonografii portretu uwagę zwracają przedmioty na stoliku przed dzieckiem: przybory do pisania (kałamarz, pióro), otwarta książka oraz owoce, najpewniej śliwki. Motyw piśmienny należy do nadzwyczaj rzadko spotykanych w dziecięcych portretach Witkacego. Po latach bohaterka wizerunku przyznawała, że w tym wieku nie potrafiła pisać. Z dzisiejszej niemal stuletniej perspektywy element ten można jednak odczytywać jako niemal proroczy symbol przyszłej drogi życiowej, związanej z pracą naukową.

Portret stworzony jest w technice mieszanej, charakterystycznej dla „Firmy”, łączącej ołówek i kredki pastelowe; całość komponuje się na papierze o ciemnobeżowym tonie. Artysta, znany ze skrupulatnego dokumentowania okoliczności powstawania portretów, pozostawił również w tym przypadku rozbudowaną sygnaturę: 

 N π Ignacy Witkiewicz/ 1936/ I/ (T.B.+E)/NP+herb.

Witkacolodzy odszyfrują zawarte w nim informacje dotyczące „stanu twórczego” autora w chwili pracy nad portretem: powstał on bez użycia alkoholu (Nπ = nie pił) i środków odurzających (NP = nie palił), jednocześnie pijąc herbatę (+ herb). Litery (T.B + E) w sygnaturze oznaczają, że Witkacy zaklasyfikował portret jako typ stosowany najczęściej w wizerunkach dzieci, zakładający względną wierność w rysunku postaci, przy zachowaniu charakteru wyrazu twarzy. Dodatkowe objaśnienia o sposobach portretowania dzieci zawiera regulamin „Firmy Portretowej S.I. Witkiewicz”. 

Wbrew potocznym wyobrażeniom dziecięce portrety Witkacego nie były w realizacji łatwiejsze niż osób dorosłych. Praca nad portretem dziecka wymagała – jak podkreślał artysta – szczególnej koncentracji.

Z Muzeum Narodowym (dawniej Śląskim) we Wrocławiu dr Bożena Steinborn związana była od początku roku 1952. Stała się wybitnym muzealnikiem dlatego, że pracy muzealnej uczyła się we wszystkich jej rodzajach: od młodszego asystenta w dziale oświatowym, poprzez wieloletnie prowadzenie działu malarstwa, do aktywności jako wicedyrektorka we wrocławskim (do 1983 r.) i warszawskim (do 1990 r.) muzeach narodowych.

W muzeum wrocławskim Bożena Steinborn współtworzyła intelektualne i organizacyjne zaplecze instytucji, odgrywając istotną rolę w kształtowaniu jej profilu. Włączyła się ponadto w badania sztuki na Dolnym Śląsku (m.in. malarstwo XVI wieku, pięć monografii miasteczek śląskich, twórczość Michaela Willmanna). Przekazywała młodszym swoje doświadczenia, czego skutkiem jest zapewne fakt przodowania wrocławskiego Muzeum w wydawaniu katalogów zbiorów.

Doskonałym uzupełnieniem i przypomnieniem tej drogi jest wydana w 2022 roku przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu książeczka pt. „Przeminęło?” w serii „Przypadki Wrocławskich Muzealników”, która przybliża realia powojennego muzealnictwa oraz osobowość jednej z jego ciekawszych przedstawicielek.

Ofiarowany przez nią portret jest nie tylko istotnym wzbogaceniem kolekcji wrocławskiego Muzeum Narodowego, lecz także czytelnym znakiem wieloletniej więzi dr Bożeny Steinborn z instytucją, z którą związana była przez najważniejszy rozdział swojej drogi zawodowej.

Justyna Chojnacka, 

Dział Grafiki i Rysunku XX i XXI w. Muzeum Narodowego we Wrocławiu

informacja prasowa

wtorek, 11 lutego 2020

Weekend z Witkacym w Muzeum Narodowym w Poznaniu

135. rocznica urodzin Witkacego stanie się doskonałą okazją do pochwalenia się witkacowskimi zbiorami Muzeum Narodowego w Poznaniu. Podczas lutowego weekendu zostanie zaprezentowana pełna kolekcja prac artysty.


Stanisław Ignacy Witkiewicz, Autoportret, Muzeum Narodowe w Poznaniu

W okazałej przestrzeni starego holu zaprezentowane również zostaną bogate zasoby muzealnych magazynów. W sumie pokaz obejmie 36 dzieł, m. in prace słynnej „Firmy portretowej”, obrazy olejne, w tym autoportret artysty a także wczesny „Krajobraz zimowy ze strumieniem” z 1913 roku. Prezentowany zespół obejmuje również 15 niewielkich szkiców narysowanych ołówkiem i kolorowymi kredkami oraz dwa duże portrety męskie wykonane węglem, które zakupione zostały od Modesty Zwolińskiej, zakopiańskiej przyjaciółki Witkacego, siostry jednej z jego kochanek – Neny Stachurskiej.

Witkacy wykonywał je tym, co miał akurat pod ręką na przypadkowych kartkach papieru – były szybkim zapisem jego pomysłów, jakie rodziły się podczas towarzyskich spotkań; nierzadko ciętym, albo i pikantnym, sprowadzonym do absurdu komentarzem wobec otaczającej go rzeczywistości i własnej kondycji; są też skrótowym zapisem wątków, jakie pojawiają się w jego literackiej spuściźnie; cudem ocalały tylko dzięki przenikliwości sióstr, które skrzętnie je gromadziły i przechowały. Portrety węglem, niezidentyfikowanego mężczyzny przedstawiają dwa etapy podejścia artysty do modela – jeden z portretów jest bardziej poprawny i realistyczny, drugi ma już znamiona przedstawienia symbolicznego; datowane na ok. 1912 r. najprawdopodobniej należą do zespołu wczesnych prac, w listach jakie Witkacy pisał do ojca określanych mianem „potworów”.

Postać tego kontrowersyjnego i bezkompromisowego artysty-filozofa uczcimy również spotkaniami poświęconymi jego wszechstronnej twórczości. Zaproszeni goście przypomną nam kulisy zarówno plastycznej jak i literackiej działalności Witkacego. Wisienką na torcie będzie rozmowa – wywiad z jego wnukiem stryjecznym Maciejem Rafałem Witkiewiczem.

W muzealnym sklepie proponujemy zwrócić uwagę na katalog dzieł artysty z kolekcji muzeum, opatrzony wybranymi fragmentami Pożegnania Jesieni. Wydawnictwu towarzyszy płyta z muzyką Bogdana Mizerskiego – utworów na kontrabas skomponowanych z inspiracji twórczością Stanisława Ignacego Witkiewicza.

****************


Program spotkań:


21.02, piątek, godz. 18:00
…Zęby djabli wezmą, portrety zostaną… Firma Portretowa „S.I. Witkiewicz”

Bogato ilustrowany wykład dotyczyć będzie jedynego w swoim rodzaju przedsięwzięcia społeczno-artystycznego, czyli jednoosobowej Firmy Portretowej „S.I. Witkiewicz”, działającej w latach 1925–1939. Omówione zostaną typy portretów i regulamin firmy oraz sylwetki klientów – zarówno tych powszechnie znanych z historii i kultury międzywojennej Polski, jak i tych, którzy znani są głównie dlatego, że sportretował ich Witkacy. Ponadto zostaną podkreślone związki portretów Stanisława Ignacego Witkiewicza z europejską tradycją artystyczną.
Prowadzenie: Beata Zgodzińska (Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku), autorka książki Firma Portretowa „S.I. Witkiewicz”

Wstęp w cenie biletu do muzeum

22.02, sobota, godz. 11:00

Cień zimy

Wykład poświęcony twórczości malarskiej, fotograficznej i literackiej S.I. Witkiewicza. Autorka w czasie prelekcji będzie omawiać także obrazy znajdujące się w zbiorach Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Inspiracją dla tego wystąpienia stała się 135. rocznica urodzin Witkacego, a także obecna w jego twórczości zima. Zimowe pejzaże to temat, który Witkacy często podejmował w swojej artystycznej działalności. Z pewnością miało na to wpływ wiele czynników ‒ krajobraz wokół jego domu, tradycja malarska ojca i innych malarzy doby impresjonizmu czy też poezja Młodej Polski. Niebieskie cienie na ośnieżonych przestrzeniach, wirujące płatki śniegu, topniejący lód ‒ wszystko to tworzy chwilami fantastyczne formy. Artysta pokazuje, jak bardzo złudne jest wrażenie uchwytności substancji i jak delikatne jest jej istnienie. A może zresztą w ogóle go nie ma? W doświadczeniu malarskim, fotograficznym i literackim Witkiewicza czas zimy ma jednak swój cień, uaktywnia całą sferę kulturowych znaczeń ‒ jest symbolem wiecznego zasypiania, chłodnej śmierci, zmrożenia pamięci.

Prowadzenie: dr hab. prof. UAM Ewa Szkudlarek (Instytut Filologii Polskiej UAM, Zakład Estetyki Literackiej), autorka książki Portrety cieni Witkacego

Wstęp w cenie biletu do muzeum

22.02, sobota, godz. 15:00

Witkacy oczami Witkiewicza.
Spotkanie ze stryjecznym wnukiem Witkacego – Maciejem Rafałem Witkiewiczem

Rodzinne historie, cień legendy sławnego dziadka, losy cennych pamiątek i niezwykłe opowieści kryjące się za postaciami z portretów Witkacego – to tylko niektóre z wielu wątków, wokół których skupione będzie spotkanie pełne witkiewiczowskich napięć!
Opowiadać będzie stryjeczny wnuk Witkacego Maciej Rafał Witkiewicz w rozmowie z Martyną Łukasiewicz (MNP).

Wstęp w cenie biletu do muzeum

informacja prasowa

poniedziałek, 9 marca 2020

Wystawa „Konfraternia Artystów w Toruniu w latach 1920 – 1939. W stulecie niepodległości”

Od 13 marca 2020 roku Muzeum Okręgowe w Toruniu zaprasza na wystawę „Konfraternia Artystów w Toruniu w latach 1920 – 1939. W stulecie niepodległości”, która będzie eksponowana w Ratuszu Staromiejskim.

B. Gęstwicki, Panorama Torunia, 1937, ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu


Okres międzywojenny w Toruniu to czas organizacji nowego życia politycznego, społecznego i artystycznego. W latach 20. XX wieku, kiedy Toruń znalazł się w granicach administracyjnych nowego państwa polskiego, ważną rolę odgrywały stowarzyszenia kształtujące kulturę miasta w okresie międzywojennym – utworzona 16 grudnia 1920 roku z inicjatywy Juliana Fałata Konfraternia Artystów w Toruniu z siedzibą w Ratuszu Staromiejskim. Jej członkowie byli aktywnymi artystami i działaczami. Organizowali wystawy w ramach powstałego 17 stycznia 1922 roku Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych oraz zabiegali o Pomorski Uniwersytet Powszechny i stałą wystawę sztuki pomorskiej.

W latach 1921–1923 działał, założony m.in. przez konfratrów – Felicjana Szczęsnego Kowarskiego i Henryka Szczyglińskiego – Zakład Graficzny „Sztuka”. Do pensjonatu, prowadzonego przez przybyłą z Zakopanego Kazimierę Żuławską, przyjeżdżali m.in. Stanisław Ignacy Witkiewicz i Tymon Niesiołowski, którzy także w Toruniu mieli swoje indywidualne wystawy. W wielonarodowym, budzącym się do nowego życia Toruniu był to czas ogromnych starań i nadziei, których zrealizowanie utrudniała sytuacja społeczno-gospodarcza połączonego po zaborach kraju. Celem Konfraterni było odbudowanie życia kulturalnego w Toruniu poprzez m.in. „pobudzanie swych członków do pracy w zakresie literackim i artystycznym, twórczym, odtwórczym i naukowym; przyczynianie się do rozbudzenia w społeczeństwie zainteresowania dla spraw z powyższego zakresu; pracy nad zachowaniem i rozwojem elementów kultury polskiej na Pomorzu”. Organizowano odczyty i dyskusje, prenumeratę czasopism, własną bibliotekę oraz wydawano w latach 1936-1938 „Tekę Pomorską”.

 Założycielami Konfraterni byli także: Eugeniusz Gros, Felicjan Szczęsny Kowarski, Zenon Nowakowski, Eugeniusz Przybył, Józef Ruffer i Henryk Szczygliński. W różnym czasie prawie dwudziestoletniej działalności stowarzyszenia do jego członków zaliczali się także artyści: Wojciech Aleksander Durek, Feliks Paweł Gęstwicki, Edward Karniej, Feliks Krassowski, Ignacy Mazurek, Wojciech Podlaszewski i Ignacy Zelek. Jedną z czołowych postaci Konfraterni był dr Otton Steinborn, pierwszy komisaryczny burmistrz Torunia po odzyskaniu przez miasto niepodległości.

Wystawa w związku z obchodami rocznicy stu lat niepodległości, oprócz dzieł sztuki, prezentuje także dokumenty związane z promowaniem kultury polskiej w Toruniu, które przejawiało się licznymi inicjatywami wystawienniczymi, pomnikowymi i publikacjami.

Anna Kroplewska-Gajewska

Konfraternia Artystów w Toruniu w latach 1920 – 1939. W stulecie niepodległości
Ratusz Staromiejski
Wystawa czynna: 13 marca – 28 czerwca
Kuratorzy: Anna Kroplewska-Gajewska, Aleksandra Mierzejewska

informacja prasowa

niedziela, 29 września 2019

Galeria sztuki polskiej 1800-1945 w Muzeum Śląskim

Galeria prezentuje znaczną część zbiorów malarstwa polskiego z lat 1800–1945 oraz wybrane eksponaty z ówczesnej Sekcji Rzeźby (aktualnie 122 eksponaty). Jej podstawę stanowią obiekty zgromadzone w zbiorach przedwojennego Muzeum, uzupełnione zakupami dokonywanymi od czasu restytucji placówki w 1984 roku. W zbiorach Galerii znajdują się m.in obrazy Stanisława Wyspiańskiego, Stanisława Ignacego Witkiewicza i Jacka Malczewskiego.


Galeria sztuki polskiej 1800-1949


Galeria Malarstwa Polskiego, powstała dzięki staraniom pierwszego dyrektora Muzeum Tadeusza Dobrowolskiego, wyróżniała się wysokim poziomem artystycznym zebranych dzieł. Według założeń programowych swego twórcy, miała być pozbawiona cech regionalizmu, spełniać funkcje wychowawczo‑dydaktyczno‑estetyczne, zapoznawać z kulturą artystyczną kraju oraz krzepić świadomość narodową Ślązaków. Stanowiła jeden z najbardziej kompletnych zbiorów sztuki XIX i XX wieku. Włączano do niej dzieła najwybitniejsze, najbardziej charakterystyczne dla danego twórcy  bądź nurtu artystycznego. Kupowano je głównie w prężnie działających warszawskich, krakowskich i lwowskich antykwariatach, salonach, domach sztuki oraz galeriach, a także w placówkach zagranicznych, m.in. w Paryżu i Wiedniu. Istotnym elementem polityki pozyskiwania obrazów była nowatorska decyzja Dobrowolskiego o kolekcjonowaniu sztuki współczesnej, reprezentującej okres określany dziś mianem dwudziestolecia międzywojennego. Żadne muzeum nie skupiało wówczas uwagi na gromadzeniu tego typu zbiorów. W 1939 roku kolekcja liczyła 280 obrazów olejnych, pasteli i akwarel.

Jacek Malczewski, 1913, Muzeum Śląskie w Katowicach

W czasie wojny wiele dzieł uległo zniszczeniu, a ok. 100 obrazów zaginęło. Ocalała część zbiorów była przechowywana, eksponowana i opracowywana w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, które do 1950 roku nosiło nazwę Muzeum Śląskie. W 1988 roku zbiory zostały zwrócone naszej – restytuowanej w 1984 roku, po wielu latach starań – placówce.


St Wyspiański, Portret żony artysty z synkiem Stasiem, 1904, Muzeum Śląskie w Katowicach

Jeszcze przed powrotem galerii do Katowic reaktywowana instytucja rozpoczęła uzupełnianie przedwojennej kolekcji malarstwa polskiego. Wzbogacono ją o ok. siedemdziesiąt obrazów, w większości w drodze zakupów w galeriach i antykwariatach, od prywatnych kolekcjonerów, a także dzięki cennym darom. Jednym z pierwszych ofiarowanych dzieł był „Portret mężczyzny w berecie” pędzla Aleksandra Orłowskiego.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Portret kobiety, Muzeum Śląskie w Katowicach

Wśród pozyskanych obrazów znalazły się zarówno dzieła artystów, których prace stanowiły część przedwojennej kolekcji muzealnej (np. Stanisława Ignacego Witkiewicza, Władysława Podkowińskiego, Aleksandra Orłowskiego, Stanisława Czajkowskiego, a ostatnio – dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – także dzieło Józefa Brandta „Niebezpieczna przeprawa”), jak i tych, których obrazy nie były w niej reprezentowane (m.in. Franciszka Kostrzewskiego, Zygmunta Rozwadowskiego, Tadeusza Dobrowolskiego, Piotra Stachiewicza, Stanisława Grocholskiego i dwa dzieła Alfonsa Dunin‑Borkowskiego, również zakupione dzięki ministerialnemu grantowi). Dzieła te stanowią doskonałe uzupełnienie dotychczasowej  kolekcji, pełniej ilustrują określony nurt, kierunek w sztuce bądź bezpośrednio danego twórcę.

Stanisław Wyspiański, Rapsod. Portret sceniczny Andrzeja Mielewskiego, 1904,
Muzeum Śląskie w Katowicach


Otwarcie nowej siedziby Muzeum Śląskiego

Obecnie całą kolekcję polskiego malarstwa dawnego w Muzeum Śląskim tworzy ponad 260 obiektów. Uważa się ją za jedną z bardziej reprezentatywnych galerii malarstwa polskiego XIX i XX stulecia w skali ogólnokrajowej. Obejmuje ona wszystkie znaczące kierunki w sztuce polskiej lat 1800–1945: dziewiętnastowieczne malarstwo portretowe oraz pejzażowe, malarstwo romantyczne i realistyczne, nurt akademicki, malarstwo historyczne i symboliczne, a także secesyjne obrazy z okresu Młodej Polski, dzieła polskich impresjonistów, wreszcie sztukę okresu międzywojennego.

Kurator wystawy: Katarzyna Jarmuł-Niemczyk

Józef Chełmoński, Trójka, 1880, Muzeum Śląskie w Katowicach
Dodam jeszcze, że każdy obraz opatrzony jest notą popularyzatorską.

informacja prasowa

poniedziałek, 14 października 2019

Niepowtarzalne zdjęcia Marilyn Monroe i innych sław na wystawie fotografii

Zazwyczaj to my oglądając fotografie patrzymy na ludzi  – takimi jak widzą ich artyści. Tym razem perspektywa się odwraca. Wyjątkowe autoportrety i portrety takich klasyków jak Roman Opałka czy Witkacy zobaczyć można na wystawie  „Fotografia Kolekcjonerska” w DESA Unicum. Drugą część ekspozycji stanowią niepowtarzalne zdjęcia przedstawiające takie sławy jak Marilyn Monroe czy Audrey Hepburn. 

Marilyn Monroe, materiały organizatorów


Pierwszą część wystawy stanowią fotografie sław, gwiazd i osobowości. To zdjęcia m.in. Marilyn Monroe w obiektywie jednego z najważniejszych fotografów świata mody i filmu, Miltona H. Greene’a pochodzące z kolekcji Grace Radziwiłł. Sesje fotografa ukazywały się w najbardziej prestiżowych magazynach modowych jak Vogue czy Harper’s Bazaar. Jak mało kto potrafił wydobyć kobiece piękno, wdzięk i elegancję. Green prywatnie był przyjacielem Marilyn Monroe. Udało mu się pokazać gwiazdę z zupełnie innej strony. Na zdjęciach artysty wizerunek Monroe daleki jest od portretu słodkiej, głupiutkiej blondynki. Za to przedstawiona jest na nich jako inteligentna, pełna poczucia humoru i wdzięku kobieta. Wyjątkowy jest również akt Monroe wykonany przez fotografa Toma Kelley’ego. Zdjęcie zrobiono w 1949 roku. Przedstawia młodą aktorkę ponętnie pozującą, zupełnie nagą, na tle czerwonego aksamitu. Obraz, w tamtym czasie szokujący – obraz czystego seksapilu – był jednak również wyrazem gustu i wyrafinowania.

Marilyn Monroe, materiały organizatorów

Na ekspozycji zobaczymy również zdjęcia pokazujące największe sławy ekranu i muzyki jak Audrey Hepburn, Brigitte Bardot, Sophia Loren, Catherine Deneuve, Lisa Minelli, Jane Birkin czy Madonna. Wystawa potrwa do 17 października. W ten sam dzień wszystkie obiekty zostaną zlicytowane.

Roman Opałka, "Detail - 3898233", z cyklu "OPALKA 1965/1 - ∞"

Roman Opałka był artystą, któremu udało się sfotografować czas. To sztuka, którą mogą poszczycić się nieliczni. Jego najbardziej znany projekt artystyczny – program 1965/1 -∞ (1965-2011) – nie byłby tym samym bez istnienia w nim fotografii. Tworzeniu obrazów,  zapisywanych rzędami kolejnych cyfr, towarzyszyło wykonywanie zdjęć twarzy artysty ukazujące oznaki starzenia się. Prezentowana na wystawie praca „DETAIL – 3898233” reprezentuje jeden z autoportretów artysty z tego cyklu. Twarz Opałki staje się ikoną, a każdy szczegół w niej dowodem na upływ czasu. Prace Romana Opałki biją rekordy cenowe na aukcjach. Jeden z serii obrazów liczonych sprzedał się za ponad 2,3 mln zł. Artysta jest również jednym z najbardziej popularnych polskich twórców współczesnych za granicą.

Stanisław Ignacy Witkiewicz / Witkacy, "Sąd nad partaczami", z seansu: "Sceny imaginowane: Wielki odtwórca Wielkiego Mongoła Stanley Ignatio Witkacy", fot. Władysław Jan Grabski, 1931

Wyjątkowy jest również autoportret Witkacego. Artysta uwielbiał wcielać się w różne postacie, grać i urządzać rozmaite maskarady. Było to częścią towarzyskich spotkań, nazywanych również „orgiami”, które odbywały się w Zakopanem w towarzystwie przyjaciół i znajomych artysty. Już w młodości Witkacy wystąpił na jednej z fotografii jako „Książę Devonshire”. Z kolei pod koniec swojego przedwcześnie zakończonego życia ukazał siebie na dwóch pastelowych autoportretach kolejno jako „Dr Jekyll” oraz „Mr Hyde”. Prezentowana na wystawie  fotografia ukazuje Witkacego w roli mongolskiego władcy, który sprawować ma „sąd nad partaczami”. Sportretowany artysta patrzy prosto obiektyw, a jego zmrużone oczy tworzą sugestię skupienia i namysłu w celu wydania tytułowego „osądu”. Drugie prezentowane na wystawie zdjęcie przedstawia Witkacego z jego żoną Janiną.

Natalia Lach-Lachowicz, Sztuka Postkonsumpcyjna, 1975

Wyjątkową fotografią jest również praca z cyklu „Sztuka postkonsumpcyjna” Natalii LL. To najbardziej rozpoznawalne dzieło artystki, uznawane za symbol feminizmu XX wieku. Natalia LL fotografowała modelki – młode blondynki o lalkowatej urodzie, które w niejednoznaczny sposób konsumowały jedzenie takie jak banany, lody czy parówki. Powstały odważne, przesycone erotyzmem prace, uwiecznione na czarno-białych i barwnych odbitkach fotograficznych. W latach 60. i 70. artystka jako jedna z pierwszych w Polsce podjęła krytykę konceptualizmu, oskarżając go o zbytnie zracjonalizowanie i pomijanie cielesnej zmysłowości. W swoich pracach odnosi się także do ikonosfery kultury popularnej, często wiążącej konsumpcję z motywami erotycznymi.


Wystawa Fotografia Kolekcjonerska: Klasyka i Awangarda Artystyczna: 7-17 
października 2019, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

Aukcja Fotografia Kolekcjonerska: Klasyka i Awangarda Artystyczna: 17 października 2019, godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa

informacja prasowa

wtorek, 17 września 2019

"ONI" Witkacego premierowo w radiowej Dwójce

Program 2 Polskiego Radia przygotował niespodziankę dla miłośników radiowego teatru w najlepszym, mistrzowskim wydaniu. W najbliższą środę, 18 września, w „Wieczorze ze słuchowiskiem” wyemitowane zostanie premierowe słuchowisko „ONYCH” Stanisława Ignacego Witkiewicza w adaptacji i reżyserii Szymona Kuśmidera. 



ONI” to dramat Stanisława Ignacego Witkiewicza napisany w 1920 roku. To historia artysty i kolekcjonera sztuki, Pana Kaliksta Bałandaszka (w tej roli Piotr Adamczyk) i jego życiowej partnerki, Spiki (Lidia Sadowa) – aktorki, która poza sztuką teatralną nie widzi dla siebie miejsca, zarówno zawodowo jak i prywatnie. Para mieszka w swoim małym dworku, który jest dla nich swego rodzaju twierdzą, chroniącą ich przed tak zwanym zwykłym życiem, którym pogardzają. W ten świat ukochania sztuki wkracza pewnego dnia „Komitet ds. zwalczania nowych sztuk”, który jest agendą Tajnego Rządu, postulujący zautomatyzowanie wszelkich przejawów sztuki, także plastycznej i teatralnej. Na czele komitetu staje Seraskier Banga Tefuan (Przemysław Bluszcz), który wyznaje przekonanie, że „… sztuka jest bezprawiem społecznym. Potwierdza i stwierdza, a nawet zatwierdza wartość objawów indywidualnych, czyli osobowych, nieobliczalnych, czyli zgubnych”. Od tej pory życie Bałandaszka i Spiki zmieni się diametralnie…

Stanisław Ignacy Witkiewicz – „ONI”; obsada: Piotr Adamczyk (Pan Kalikst Bałandaszek), Lidia Sadowa (Spika hrabina Tremendosa), Dominika Ostałowska (Marianna Splendorek), Dominika Kluźniak (Ficia), Jan Englert (Dyrektor teatru Gamracy Vigor), Marek Walczak (Melchior Abłoputo), Rafał Zawierucha (Gliwuś Kretowiczka), Jadwiga Jankowska-Cieślak (Protruda Ballafresco/Halucyna Bleichertowa), Szymon Kuśmider (Salomon Prangier), Katarzyna Dąbrowska (Rosika Prangier), Przemek Bluszcz (Seraskier Banga Tefuan); adapt. i reż. – Szymon Kuśmider; realizacja akustyczna – Andrzej Brzoska, muzyka – Jerzy Rogiewicz, wyd. – Małgorzata Szymankiewicz.

Emisja w radiowej Dwójce w środę 18 września o godz. 19.00 w „Wieczorze ze słuchowiskiem”.

informacja prasowa

poniedziałek, 29 marca 2021

„Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego kolejną premierą w serii „Radiobook” Polskiego Radia

Polskie Radio zaprasza na premierę „Przedwiośnia” w formie audiobooka. Powieść Stefana Żeromskiego jest kolejnym wybitnym utworem prezentowanym w cyklu „Radiobook” Agencji Muzycznej Polskiego Radia, która opracowuje dzieła literatury polskiej i światowej w formie audiobooków. Utwór Żeromskiego z 1924 roku czyta Krzysztof Banaszyk. Premiera on-line w poniedziałek 29 marca o godz. 19.00 na kanale Youtube projektu Radiobook.



„Radiobook” to edukacyjny, realizowany od października ub.r., projekt Agencji Muzycznej Polskiego Radia, mający na celu prezentację najwybitniejszych dzieł literackich w formie audiobooków. Wśród nich znajdą się powieści, lektury szkolne oraz „białe kruki” takich autorów, jak m.in.: Henryk Sienkiewicz, Joseph Conrad, Marcel Proust, czy Stanisław Ignacy Witkiewicz. W każdy poniedziałek publikowane są nowe tytuły, czytane przez mistrzów polskiej sceny aktorskiej, w tym m.in. Janusza Gajosa, Jerzego Stuhra, Adama Ferencego, Krzysztofa Kolbergera. To wyjątkowa okazja do przypomnienia sobie tych najsłynniejszych oraz do poznania mniej popularnych utworów literackich. „Krzyżacy”, „Potop”, „Popioły” i „W poszukiwaniu straconego czasu” – to tylko niektóre z licznych propozycji.

Najnowszą premierą w tym cyklu jest „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego. Ta lektura dla szkoły średniej po raz pierwszy ukazała się drukiem w 1924 roku, czyli na rok przed śmiercią Żeromskiego. Zaliczane do powieści politycznych „Przedwiośnie” przedstawia – w trzech częściach – losy Cezarego Baryki, który urodził się w carskiej Rosji, ale powraca do Polski po odzyskaniu przez nią niepodległości. Na kartach powieści obserwujemy jego przemianę emocjonalną oraz kształtowanie się tożsamości narodowej i politycznej.
Na ekran filmowy utwór ten przeniósł w 2001 roku Filip Bajon, obsadzając w roli Cezarego Baryki Mateusza Damięckiego. Z kolei kilkanaście lat później, w 2012 roku, w studiach Polskiego Radia dzieło Stefana Żeromskiego nagrał znany, chociażby z serialu „Klan”, aktor Krzysztof Banaszyk. Polskie Radio prezentuje je w 31 odcinkach – od 29 marca w formie audiobooka, który dostępny jest bezpłatnie w wersji on-line. 
Radiobook jest dostępny na kanale na Youtube, na Facebooku oraz w serwisach z audiobookami (Empik Go, Storytel, Audioteka).

Link do premiery „Przedwiośnia” (aktywny od godz. 19.00):




Kolejna premiera w cyklu „Radiobook” Polskiego Radia już 5 kwietnia – będzie to „Faraon” Bolesława Prusa, czyta Andrzej Ferenc (2001).

informacja prasowa

piątek, 24 sierpnia 2018

Otwarcie Muzeum Sztuki Współczesnej /relacja/

25 czerwca 2016 r. Pawilon Czterech Kopuł zostanie ponownie otwarty. Tym razem w charakterze Muzeum Sztuki Współczesnej. W pięknych salach modernistycznego budynku znakomicie zaprezentowano  dzieła wybitnych polskich artystów drugiej połowy XX w. i współczesnych.

Pawilon Czterech Kopuł, widok od środka, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Genialny Poelzig i zmienne losy Pawilonu


Pawilon zaprojektował w 1912 roku niemiecki architekt wczesnego modernizmu, związany z Wrocławiem  – Hans Poelzig,  w związku z planowaną Wystawą Stulecia na setną rocznicę zwycięskiej bitwy pod Lipskiem, w której Prusacy pokonali Napoleona. Była to więc przestrzeń komponowana z myślą o prezentacjach wystawienniczych. Koncept Poelziga był bardzo nowoczesny nie tylko ze względu na użyte materiały, m.in. szkieletowe konstrukcje betonowe, ale przede wszystkim ze względu na pomysł rozświetlenia przestrzeni za pomocą świetlików górnych. Ponadto architekt nawiązywał do antyku, a mianowicie do doryckich pseudokolumn, dekorujących elewację zewnętrzną, a także wnętrze budynku – dzięki pięknym czaszom kopuł z motywem meandra.

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Ponieważ budynek przetrwał w dobrym stanie działania wojenne, po wojnie w 1948 roku na Terenach Wystawowych (obejmujących również Halę Stulecia) przygotowano propagandową Wystawę Ziem Odzyskanych, mającą legitymizować nową władzę. W latach pięćdziesiątych w pawilonie ulokowano wrocławską Wytwórnię Filmów Fabularnych. Po jej zlikwidowaniu, zdewastowany budynek przejęło w 2009 roku Muzeum Narodowe. Przeprowadzono remont i modernizację obiektu pod działalność przyszłego oddziału – Muzeum Sztuki Współczesnej. W ten sposób przywrócono Pawilonowi jego pierwotną funkcję, do której został stworzony – wystawienniczą.

Otwarcie nowego Oddziału – skomentował wydarzenie dyrektor Muzeum Narodowego Piotr Oszczanowskiprzypada raz na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Jest to zatem wydarzenie historyczne, czas spełnienia marzeń wielu ludzi, nieraz całych pokoleń nie tylko muzealników, ale także naszych gości, odbiorców, widzów.

Kolekcja sztuki polskiej II połowy XX oraz XXI wieku

Podczas konferencji prasowej w przededniu otwarcia dziennikarze mogli również podziwiać ekspozycję, po której oprowadzały kuratorki wystawy: Barbara Banaś i Barbara Wilkosz.
Podkreślały, iż Muzeum Narodowe we Wrocławiu posiada jedną z najbogatszych kolekcji polskiej sztuki współczesnej, liczącą dwadzieścia tysięcy eksponatów reprezentujących wszystkie dziedziny działań artystycznych. Są wśród nich nie tylko malarstwo czy rzeźba, ale również formy przestrzenne, fotografie, zapisy wideo dokumentujące działania performatywne itd.

Barbara Banaś, dyrektor Muzeum Sztuki Współczesnej, kurator ekspozycji stałej,
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wyeksponowano najbardziej znaczące prace najwybitniejszych artystów, m.in. Witkacego, T. Chwistka, T. Kantora, J. Lebensteina, A. Szapocznikow, J. Nowosielskiego, A. Abakanowicz… Ekspozycja prezentuje prace artystów w układzie chronologicznym, z podziałem na kierunki w sztuce i kręgi artystyczne, począwszy od prac artystów, którzy prezentowali najważniejsze nurty i postawy twórcze: Stanisława Ignacego Witkiewicza, Leona Chwistka (formizm), Władysława Strzemińskiego (abstrakcja geometryczna, unizm).

Prace Tadeusza Kantora, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Na wystawie znajdziemy także znakomicie (nareszcie!) wyeksponowane prace Władysława Hasiora, Magdaleny Abakanowicz, Jerzego Kaliny, Zdzisława Beksińskiego, a także twórców młodego pokolenia, np. Pawła Althamera czy Lecha Twardowskiego. Szczególne miejsce będą mieli w Pawilonie artyści wrocławscy.

Współczesna sztuka światowa na wystawach czasowych


Należy także podkreślić, że oprócz stałej wystawy, organizowane będą także ekspozycje czasowe, prezentujące światową sztukę współczesną. W sierpniu tego roku zostanie udostępniona kolekcja dr. Ericha Marxa z Hamburger Bahnhof – Museum für Gegenwart w Berlinie. Znajdą się na niej m.in. prace Josepha Beuysa, Dana Flavina, Keitha Haringa, Andy Warhola i in., zaś z polskich artystów: Zbigniewa Rogalskiego i Wilhelma Sasnala.

Prace Władysława Hasiora, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Lato w Pawilonie

Ekspozycji towarzyszyć będą działania edukacyjne dla dzieci z opiekunami, które odbywać się będą we wtorki i soboty. Ponadto wtorek będzie tym dniem, kiedy Pawilon i zaprezentowane w nim  dzieła sztuki będzie można oglądać bezpłatnie.

Prace Magdaleny Abakanowicz, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Ekspozycji towarzyszy starannie przygotowany przewodnik.
Szczegółowe informacje – na stronie Muzeum: http://muzeumwspolczesne.pl

Przejście Jerzego Kaliny, fot. B. Lekarczyk-Cisek



Prace Józefa Szajny, ot. B. Lekarczyk-Cisek




Stanisław Ignacy Witkiewicz, ot. B. Lekarczyk-Cisek


Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline.

sobota, 25 sierpnia 2018

Międzynarodowy Dzień Teatru z Edmundem Wiercińskim /relacja/

27 marca 2015 r. we Wrocławskim Teatrze Współczesnym odbyło się spotkanie poświęcone patronowi tej placówki: Edmundowi Wiercińskiemu. Przypomniano życiorys artysty i jego żony Marii, czytano listy, odbyła się rozmowa  prof. Janusza Deglera z wnukiem Wiercińskiego – Krzysztofem Smołką.



Eksperymentator i artysta niepokorny

Na początku spotkania głos zabrał Rafał Węgrzyniak – historyk teatru, krytyk teatralny, autor Encyklopedii „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Przedstawił pokrótce drogę artystyczną Edmunda Wiercińskiego.

Wywodził się z kresowego ziemiaństwa. Swój światopogląd ukształtował pod wpływem literatury romantycznej, a także współczesnej: St. Brzozowskiego czy Stefana Żeromskiego. Wychowany w kręgu niepokornej, radykalnej inteligencji polskiej, miał idealistyczne podejście do polskości, typowe dla swego pokolenia.

Studiując w Tomsku, doświadczył rewolucji bolszewickiej. Wstąpił do polskiej armii, a w konsekwencji znalazł się na Syberii jako jeniec, po czym uciekł z obozu. W 1921 roku przyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął studia prawnicze, potem filozoficzne. W tym czasie zainteresował go Teatr Reduta Juliusza Osterwy - teatr studyjny, wzorowany na rosyjskim MCHAT-cie. Miał spełniać misję społeczną w niepodległej Polsce. W 1926 roku Teatr Reduty przeniósł się do Wilna. Znalazłszy się tam, uznano, że należy docierać do widzów spoza wielkich miast i zaczęto organizować teatr objazdowy. Wystawiono m.in. "Księcia Niezłomnego" Calderona w parafrazie Juliusza Słowackiego. Wierciński organizował ten spektakl w różnych sceneriach, np. w pobliżu kościołów. Tak też nauczył się reżyserować i adaptować utwory do zmieniających się warunków.

Sam grał charakterystyczne role, np. Ewangelisty, natomiast w "Księciu Niezłomnym" grał na zmianę z Osterwą Don Fernanda. W wyniku konfliktu na tle artystycznym Wierciński, który pragnął w teatrze przemawiać nieco innym językiem i zaczął sięgać po sztuki ekspresjonistyczne, wraz z żoną Marią opuścili Teatr Reduty i przenieśli się do Poznania. Tam wystawił m.in. "Metafizykę dwugłowego cielęcia" Witkacego. Wystawiał także w Łodzi, gdzie nadal eksperymentował ze sztukami ekspresjonistycznymi, m.in. sztukę Ernsta Tollera. Zawędrował następnie do Lwowa, gdzie zetknął się z Leonem Schillerem. Tam z kolei powstawał teatr monumentalny, którego ambicją było wystawianie wielkich inscenizacji dramatów romantycznych: "Dziadów", "Kordiana"... Po powrocie do Warszawy - na przekór swoim możliwościom - reżyserował sztuki kameralne, m.in. "Lato w Nohant" i "Maskaradę" Jarosława Iwaszkiewicza.

W czasie wojny tworzył wraz z Schillerem Tajną Radę Teatralną, która miała stymulować życie teatralne w Polsce po wojnie. Zamówił wówczas przekład "Elektry" Jeana Giraudoux, a u Czesława Miłosza - "Jak wam się podoba" Shakespeare`a.

Po wojnie Edmund Wierciński wraz z Bohdanem Korzeniewskim założył Scenę Poetycką. Jego inscenizacja  "Elektry" Jeana Giraudoux była apologią Powstania Warszawskiego, na co władze komunistyczne bardzo źle zareagowały.  W rezultacie sztukę zdjęto z afisza, a Scenę Poetycką zlikwidowano. Ponieważ jednak Wierciński był zbyt wybitnym twórcą, aby władze z niego zrezygnowały, toteż zaproszono go do współpracy w Teatrze Polskim w Warszawie. Kiedy jednak dyrekcję objął Leon Schiller, który przyczynił się do likwidacji Sceny Poetyckiej, a ponadto wstąpił do partii komunistycznej, Wierciński odszedł z teatru., mając świadomość ku czemu zmierza.  Przyjął wówczas propozycję przyjazdu do Wrocławia - do Dolnośląskich Teatrów Dramatycznych.
Był to czas wprowadzania socrealizmu i sztuki, które musiał wystawiać, zupełnie mu nie odpowiadały. Zgłaszał różne propozycje, które jednak władze odrzucały. W końcu udało mu się zrealizować "Jak wam się podoba". Przedstawienie miało podtekst polityczny, jest to bowiem rzecz o księciu wygnanym przez tyrana i uzurpatora. Był to spektakl olśniewający, ze scenografią Teresy Roszkowskiej. Potem udało się Wiercińskiemu zrealizować jeszcze jedno przedstawienie - sztukę "Sprawa" Aleksandra Suchowo-Kobylina, w której najbardziej plugawa postać podejmuje współpracę z policją carską, co także się władzom nie podobało. Po wyrzuceniu Schillera z Teatru Polskiego Wierciński postanowił wrócić do Warszawy. Na odchodnym miał powiedzieć:

Nadchodzi czas Dzieduszyckich i Szurmiejów - pora się zbierać. 

Stawiał sobie i innym twórcom teatru, a także współrodakom niezwykle surowe wymagania. Odszedł niebawem w pełni sił twórczych, niespełniony. Udało mu się jednak przejść przez trudny czas powojennej, komunistycznej Polski bez moralnych kompromisów. Od lat zmagał się z gruźlicą, a później także z nowotworem.

Inscenizacja  listów Marii i Edmunda Wiercińskich 

Ewelina Paszke-Lowitzsch i Krzysztof Kuliński foto B. Lekarczyk-Cisek

Ewelina Paszke-Lowitzsch i Krzysztof Kuliński odczytali fragmenty listów Marii i Edmunda Wiercińskich, które zostały wydane przez Instytut Teatralny w Warszawie. Zachowane przez córkę - Ewę i wnuka Krzysztofa Smolkę, zawierają nie tylko wzruszający zapis miłości i zażyłości dwojga artystów, ale są także zapisem refleksji i kroniką życia teatralnego tamtych lat.

W spotkaniu wziął także udział wnuk artysty - Krzysztof Smołka, który opowiedział o swojej przygodzie z pamiątkami po dziadkach, które przetrwały pieczołowicie przechowywane. Mimo sugestii Wiercińskiego, jego rękopisy i listy nie zostały spalone, lecz wydane drukiem. Dzięki temu ocalono także pamięć o ważnym fragmencie historii teatru polskiego, a także człowieka, który był jej istotną częścią.

Krzysztof Kuliński, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wierciński i Witkacy - historia pewnej inscenizacji

W spotkaniu poświęconym Wiercińskiemu wziął także udział prof. Janusz Degler - historyk literatury i teatru, wybitny witkacolog. Uczestnik i obserwator wrocławskiego życia teatralnego, rozpoczął swoje wystąpienie od osobistego wspomnienia, którego intencją było uświadomienie licznie zgromadzonej na widowni młodzieży, czym jest w istocie prawdziwy teatr i jaką rolę może spełnić w życiu człowieka. Wspomniał mianowicie swoje pierwsze przedstawienie, które odbyło się właśnie na deskach Teatru Współczesnego - wówczas sceny lalkowej. 3 maja 1949 roku obejrzał przedstawienie lalkowe "Wilk i koźlęta".

prof. Janusz Degler foto B. Lekarczyk-Cisek
To jest najcudowniejszy moment w teatrze, kiedy ulegamy temu, co nazywa się iluzją - skomentował swoją opowieść o wielkich emocjach, które towarzyszyły dzieciom podczas oglądania sztuki. Teatr ma swoją magię, która - mam nadzieję - będzie trwać wiecznie - dodał Profesor.
Opowiedział także o okolicznościach, w których doszło do realizacji spektaklu na podstawie dramatu Witkacego. Otóż Edmund Wierciński pragnął początkowo, po rozstaniu z Schillerem, zainstalować się w Zakopanem, gdzie Stanisław Ignacy Witkiewicz prowadził własny teatr. Okazało się jednak, że znajduje się on w stanie upadku, toteż przyjazd do Zakopanego spalił na panewce. W efekcie Wierciński znalazł się w Poznaniu i tam wystawił w manierze ekspresjonistycznej "Sen" Kruszewskiej, a następnie "Metafizykę dwugłowego cielęcia", również w konwencji ekspresjonistycznej. Autor przyjechał na premierę, ale wyszedł po II akcie. Następnie wrócił i wziął udział w bankiecie, gdzie się kompletnie upił. Napisał potem do Wiercińskiego:

prof. J. Degler i K. Smołka foto B. Lekarczyk-Cisek

Szanowny Panie! W tej chwili przypomniałem sobie, że piliśmy na "ty". Z kim jeszcze - zupełnie nie pamiętam... A więc: kochany Mundziu, przykro mi, że ostatnie chwile przeżyłem w nirwanie. Przesoliłem dawkę. I w ogóle ostatni raz. (...) Miałem wizję potem: trzy dywizje samych Nobelsdorfów [nazwisko aktora], potem była ich nieskończoność. Wyparły ich jakieś garnkowate stwory. Napisz mi, czy się zespół na mnie nie obraził za krytykę, ale lepsza chyba otwartość... Tylko było przesolone. Proszę więc bardzo, abyś całemu zespołowi wyraził serdeczne podziękowanie za waszą pracę. Może gdzieś jeszcze się spotkamy.  

Podobno Witkacy tak przeżył tę inscenizację, że pił przez pięć dni. Pisze o tym w "Narkotykach i niemytych duszach", wspominając również, że zdarzyło mu się to po raz pierwszy, ponieważ nie rozpoznał swojej sztuki na scenie.

Emocje, które wywołuje przedstawienie teatralne mogą być - jak się okazuje - nie tylko pozytywne...

Relacja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty