![]() |
| Lidia Duda, z archiwum reżyserki |
Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu… Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
niedziela, 19 listopada 2017
Lidia Duda: Robię filmy, kiedy chcę zrozumieć… /wywiad/
„Uwikłani” Lidii Dudy na AFD MovieWro
![]() |
| plakat filmu Uwikłani |
Wywiad z reżyserką o tym filmie (i nie tylko) - pod tym linkiem.
czwartek, 20 listopada 2025
Wystartowała akcja PISF x MDAG: "Kino dokumentalne - nasza miłość"!
Uroczystym otwarciem w warszawskim Kinie Iluzjon rozpoczęła się akcja Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i festiwalu Millennium Docs Against Gravity „Kino dokumentalne - nasza miłość!”. Już w tym momencie w planie jest ponad 100 pokazów w kinach w całym kraju, które potrwają do końca stycznia 2026 roku.
Na duży ekran powraca 20 najlepszych filmów współfinansowanych przez PISF w ciągu ostatnich dwóch dekad. Projekcje ruszają 21 listopada i do końca miesiąca publiczność w Warszawie, Krakowie, Bytomiu, Gdyni, Rzeszowie, Łodzi, Toruniu, Opolu, Jarocinie i Wrocławiu będzie miała okazję wziąć udział w akcji. Odbędą się także pierwsze spotkania z reżyserami i reżyserkami.
Podczas uroczystego otwarcia zaprezentowane zostało „Pianoforte” Jakuba Piątka, a po seansie odbył się koncert jednego z bohaterów filmu - Marcina Wieczorka. „Pianoforte”, czyli intymne, pełne napięcia spojrzenie na młodych pianistów oraz pianistki, którzy biorą udział w słynnym Konkursie Chopinowskim, wkrótce na dużym ekranie zobaczą widzowie w Bytomiu, Rzeszowie, Toruniu, Jarocinie i Opolu.
W Kinotece oraz Kinie Paradox w Krakowie odbędą się z kolei pokazy nominowanego do Oscara® „Królika po berlińsku” Bartosza Konopki. To przewrotna opowieść o dzikich królikach, które przez dekady żyły w pasie ziemi niczyjej pomiędzy Murem Berlińskim. Metaforyczna historia o zwierzętach pokazuje tak naprawdę losy podzielonej Europy, obnażając absurdy życia w komunistycznym kraju.
„Film balkonowy” Pawła Łozińskiego, czyli pełen czułości portret współczesnych Polaków uchwycony z balkonu reżysera na Saskiej Kępie, pojawi się we Wrocławiu oraz Łodzi. Spontaniczne rozmowy z przechodniami układają się u Łozińskiego w niezwykłą opowieść o bliskości, samotności, poszukiwaniu szczęścia oraz sensu życia, ale też ogromnej potrzebie bycia wysłuchanym. W ramach akcji w najbliższych dniach w Gdyni zostanie zaprezentowany film „Uwikłani” Lidii Dudy. To wstrząsająca opowieść o konsekwencjach traumy. Pedofil i chłopak, który doznał przemocy, po latach zamieniają się rolami.
O ambicji, kontroli i cenie dążenia do perfekcji opowiada Marta Prus w filmie „Over the Limit”, które zobaczy publiczność w Opolu. To historia młodej gimnastyczki, morderczego treningu i oczekiwań ludzi wokół. Ze stereotypami i zdominowanym przez mężczyzn światem sportu musiała walczyć także bohaterka filmu Elizy Kubarskiej. „Wanda Rutkiewicz. Ostatnia wyprawa” próbuje odpowiedzieć na pytanie, co pchnęło wybitną polską himalaistkę do jej ostatniej, tajemniczej wyprawy, z której nigdy nie wróciła? Film zostanie zaprezentowany we Wrocławiu.
W ostatnich dniach listopada publiczność w Bytomiu będzie miała okazję zobaczyć dwa wybitne filmy eksperymentujące z formą. Pierwszym z nich jest „Symfonia Fabryki Ursus” Jaśminy Wójcik, czyli poetycki hołd dla pracowników słynnej fabryki traktorów, którzy próbują odnaleźć się po jej upadku. Film łączy formę dokumentalną z elementami performansu. Z kolei „Pociągi” Macieja Drygasa, czyli wielki zwycięzca zeszłorocznej edycji festiwalu IDFA w Amsterdamie, to wciągający esej filmowy o zachłyśnięciu się technologią przez Europejczyków na początku XX wieku, co miało swoje tragiczne (i wciąż aktualne) konsekwencje.
Dokładna lista listopadowych seansów w ramach akcji „PISF x MDAG: kino dokumentalne - nasza miłość!”:
21.11.2025
• Królik po berlińsku – Kino Paradox, Kraków
22.11.2025
• Pianoforte – BC Kino, Bytom
23.11.2025
• Królik po berlińsku – Kinoteka, Warszawa + spotkanie
24.11.2025
• Uwikłani – GCF, Gdynia + spotkanie
27.11.2025
• Pianoforte – Kino za Rogiem Cafe, Rzeszów
• Film balkonowy – Kino Charlie, Łódź
• Pianoforte – Kino 1410, Toruń
28.11.2025
• Over the Limit –Kino Meduza, Opole + spotkanie
29.11.2025
• Symfonia Fabryki Ursus – BC Kino, Bytom
• Pianoforte – Kino Echo, Jarocin
• Pianoforte – Kino Meduza, Opole
• Wanda Rutkiewicz. Ostatnia wyprawa – Kino Nowe Horyzonty, Wrocław + spotkanie
30.11.2025
• Pociągi – BC Kino, Bytom
• Film balkonowy – Kino Nowe Horyzonty, Wrocław
PEŁNA LISTA FILMÓW ORAZ KIN
wtorek, 1 września 2020
"Los Mimos" otworzy nowy sezon we Wrocławskim Teatrze Pantomimy
![]() |
| Monika Rostecka i Zbigniew Koźmiński w scenie z próby spektaklu Los Mimos, reż. Leszek Bzdyl, fot. Natalia Kabanow |
Nowy sezon teatralny we Wrocławskim Teatrze Pantomimy otworzy przedstawienie „Los Mimos”, które jest zbiorową kreacją zespołu aktorskiego pod opieką artystyczną Leszka Bzdyla, dyrektora artystycznego wrocławskiej Pantomimy. Twórcy „Los Mimos” przygotowali widowisko na wskroś współczesne, nawiązujące do tradycji barokowego teatru popularnego, z którego wywodzi się europejska pantomima. Przywołując klasyczne rozwiązania mimicznej improwizacji z ducha dell’arte i arlekinady, mimowie pragną bawić, zaskakiwać, wywracać do góry nogami realistyczne pojmowanie rzeczywistości.
![]() |
| Agnieszka Charkot i Artur Borkowski w scenie z próby spektaklu Los Mimos, reż. Leszek Bzdylfot. Natalia Kabanow |
Roślinność ogrodu wrocławskiej pantomimy i fasada budynku - siedziby WTP tworzą w „Los Mimos” naturalną scenografią. Ogród staje się dla mieszkańców przestrzenią spełnienia, udręki, dojrzewania i odchodzenia. Z domu, otwartego w końcu po zakończeniu epidemii, wychodzą jego mieszkańcy. Rodzina Barona i Baronowej, ich goście oraz służba uwikłani są w szereg intryg i nie do końca oczywistych relacji.
Proces powstawania „Los Mimos” można było obserwować w mediach społecznościowych teatru. Cotygodniowe relacje z prób dostępne są również na stronie teatru www.pantomima.wroc.pl.
![]() |
| Agnieszka Kulińska i Jan Kochanowski w scenie z próby spektaklu Los Mimos, reż. Leszek Bzdylfot. Natalia Kabanow |
Premiera – 4. i 5. września 2020 r. w Ogrodzie - scenie letniej przy siedzibie Wrocławskiego Teatru Pantomimy na alei Dębowej 16. Bilety online (30 zł/ normalny, 20 zł/ulgowy) dostępne na stronie teatru w zakładce „repertuar”.
Premierę przedstawienia „Los Mimos” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura - Interwencje 2020”.
informacja prasowa
wtorek, 15 września 2026
„Cudze rzeczy” prosto z Wenecji na Spektrum: znamy skład Konkursu 1,2
Znamy filmy zakwalifikowane do Konkursu 1,2 tegorocznego Festiwalu Filmowego Spektrum. W selekcji znalazło się sześć tytułów, a pośród nich „Cudze rzeczy” w reżyserii Grzegorza Dębowskiego, które 20 października otworzą dwunastą edycję festiwalu. Film miał światową premierę niecały tydzień temu w Wenecji, gdzie został uhonorowany nagrodą Bisato d’Oro za najlepszy scenariusz.
![]() |
| "Cudze rzeczy" w reż. Grzegorza Dębowskiego |
Konkurs 1,2 to międzynarodowy konkurs pierwszych i drugich pełnometrażowych filmów fabularnych. Tym samym jest to sekcja dedykowana twórczyniom i twórcom, którzy na początku swojej filmowej drogi szukają własnego języka, podejmując ryzyko formalne, tematyczne i narracyjne. O tym, kto wyjedzie ze Świdnicy z nagrodą, zdecyduje festiwalowa publiczność.
Jakie filmy znalazły się w selekcji?
Festiwal otworzą wspomniane już „Cudze rzeczy” Grzegorza Dębowskiego, które po światowej premierze w Wenecji i nagrodzie Bisato d’Oro za najlepszy scenariusz znalazły się w Konkursie 1,2. Film opowiada o Kasi, która "zarabia na życie" okradając mieszkania. Kiedy trafia do domu zmarłego mężczyzny, zaczyna podszywać się pod jego partnerkę. To, co początkowo jest sposobem na przetrwanie, przeradza się w podróż przez cudze wspomnienia i relacje. Film jest opowieścią o samotności, potrzebie bliskości i kłamstwie, które może czasem zrobić coś dobrego.
W selekcji konkursowej znalazło się również jedno z objawień tegorocznego Cannes, czyli „Gradiva” Marine Atlan, która zachwyciła krytyków nie tylko znakomitą obsadą i pięknymi zdjęciami, ale też niezwykle trafnym portretem młodych bohaterów. Grupa nastolatków wraz z nauczycielką łaciny wyjeżdża pociągiem do Pompejów. W oczekiwaniu na decyzje dotyczące swojej przyszłości młodzi bohaterowie zostają uwikłani w rywalizację, tłumione emocje i pierwsze doświadczenia miłosne. „Gradiva” przypomina, że intensywność przeżyć z czasów dorastania nie znika wraz z dorosłością, nawet jeśli z czasem próbuje się patrzeć na nie z dystansem.
![]() |
| "Grandiva" w reż. Marine Atlan |
Kolejny konkursowy film prezentowany i nagrodzony w Cannes (Queer Palm) to „Flesh & Fuel” w reżyserii Pierre’a Le Galla. To niezwykle ciepła i przywracająca wiarę w miłość historia rozgrywająca się w świecie kierowców ciężarówek przemierzających europejskie autostrady. Francuz Étienne i Polak Bartosz spotykają się podczas jednej z tras. Ich miłosna relacja rozwija się pomiędzy kolejnymi przejazdami, pracą i tymczasowymi miejscami, w których zatrzymują się kierowcy.
Z Cannes Konkurs 1,2 przenosi się na Sundance, podczas którego nagrodę za najlepszy film fabularny otrzymał „Hold onto Me” wyreżyserowany przez Myrsini Aristidou. Jedenastoletnia bohaterka filmu, Iris, dowiaduje się, że jej dawno niewidziany ojciec wrócił do miasta. Dziewczynka postanawia go odnaleźć i trafia do podupadłej stoczni, gdzie mężczyzna pracuje. Jej uparta próba zbliżenia się do ojca przeradza się w kruchą i nieoczywistą więź. To kameralna historia o potrzebie bliskości i próbie odbudowania relacji, która przez lata właściwie nie istniała.
![]() |
| "Czas, który nie nadszedł" w reż. Julii Rogowskiej |
piątek, 26 września 2025
Sambor Dudziński:”Król Dawid live!”. Opowieść o Każdym /recenzja teatralna/
Sambor Dudziński brawurowo i niekonwencjonalnie przedstawia historię króla Dawida – jako opowieść o współczesnym człowieku. Każdym z nas. Monodram artysty na temat życia i wiary, które są od siebie nieodłączne, jest zaiste brawurowo zagrana i zaśpiewana.
![]() |
| Sambor Dudziński w spektaklu "Król Dawid live", fot. Marek Grotowski |
"Król Dawid live!” w reżyserii i według scenariusza Jacka Bały miał swoją premierę podczas tegorocznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej i został entuzjastycznie przyjęty przez festiwalową publiczność. W rezultacie wszedł na stałe do repertuaru Teatru Muzycznego Capitol i nadal święci triumfy, o czym mogłam się przekonać oglądając to przedstawienie na początek sezonu.
Król jak każdy z nas...
I nic w tym dziwnego, bo też jest to spektakl pod wieloma względami niezwykły. Jacek Bała, młody reżyser, którego mogliśmy docenić przy okazji spektaklu ”Fragment nieistniejącego świata” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, inspiracji szukał tym razem w … Starym Testamencie, a konkretnie - w postaci Króla Dawida, autora wielu pięknych psalmów. Opowieść o królu Dawidzie nie ogranicza się jednak do przedstawienia fragmentów Księgi Królewskiej i Psalmów (te ostatnie w pięknych staropolskim języku Jana Kochanowskiego), a także Ewangelii.
Postać Dawida, najmłodszego syna Jessego, który pokonał Goliata oraz pięknie grał i śpiewał, stała się w tym przedstawieniu punktem wyjścia do twórczej refleksji na temat tego, w co wierzymy i jak wygląda nasze życie, z jego uwikłaniami i schematami, nad tym, czym jest zniewolenie.
Dawid był nie tylko królem, ale i artystą, twórcą kilkudziesięciu psalmów, w których wyrażał swoją radość, a także niepokoje i troski, które towarzyszą każdemu człowiekowi. Toteż główna postać, grana przez Sambora Dudzińskiego, staje się nim, Dawidem, będąc równocześnie Każdym. Każdym z nas. Everymanem.
![]() |
| Sambor Dudziński w spektaklu "Król Dawid live", fot. Marek Grotowski |
Opowieść na instrumenty i ludzki głos
Oddziaływanie tej sztuki jest tak silne przez to właśnie, że odnosi się do każdego człowieka – do naszych ludzkich zniewoleń, zdrad, lenistwa, pustki, naszych klęsk i zwycięstw.
Sambor Dudziński - poprzez swoją fenomenalną obecność na scenie, a także wiarygodność tego, o czym mówi – panuje niepodzielnie nad widzami od początku do końca. Za pomocą różnych instrumentów: dętych, klawiszowych, perkusyjnych, a także modulując głos, śpiewając, wreszcie opowiadając – uzmysławia widzom, że historia Dawida, twórczo opowiedziana, może stać się źródłem refleksji na temat własnego życia, a w konsekwencji – impulsem do tego, aby to życie przemieniać. Warunkiem jest uwolnienie się od schematów umysłowych i życiowych, bo to pozwala stać się wolnym człowiekiem, który nie ulega pokusom, ale ma jasno określone wartości i priorytety. Tą wartością jest przede wszystkim on sam.
Dawid był prawy, otwarty i spontaniczny. Kiedy został królem i zdobył "wszystko” i stało się to, paradoksalnie, źródłem jego klęski. Podobnie jest z nami – zdaje się mówić w swoim spektaklu Dudziński. Uwikłani w zawodowe i rodzinne schematy, pędzimy w "wyścigu szczurów” i żyjemy pod dyktando pracodawców i banków, które decydują o tym, jak mamy żyć. Uwolnienie się od tego sprawia, że życie nabiera blasku i sensu.
Wypowiedź ta – wypowiedź artysty na temat życia i wiary, które są od siebie nieodłączne, jest zaiste brawurowo zagrana i zaśpiewana. Ludzki głos, szept, śmiech, dźwięki różnych instrumentów, wydobywane na różne sposoby przy okazji opowiadania/śpiewania scenicznej historii króla Dawida, a także współgrający z nimi ruch sceniczny i światło – stanowią pełną wdzięku sceniczną całość, która zagarnia widzów bez reszty. Tytułowe zawołanie "Król Dawid live!" staje się rzeczywistością.
Premiera: 25 marca 2014 w ramach 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej.
Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.pl
środa, 28 listopada 2018
Grupa Krakowska - wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu
![]() |
| Maria Jarema, Kompozycja z klatką, ok. 1930 |
Grupa Krakowska to jedno z najciekawszych polskich ugrupowań artystycznych XX w. Formalnie zawiązała się w 1933 r., a jej członkami byli studenci krakowskiej ASP. Połączyły ich wspólne przekonania, krytyka akademickich metod nauczania, zainteresowanie europejską i polską sztuką awangardową, a także zaangażowanie polityczne. Trzon grupy tworzyli: Aleksander Sasza Blonder, Berta Grünberg, Franciszek Jaźwiecki, Maria Jarema, Leopold Lewicki, Adam Marczyński, Stanisław Osostowicz, Bolesław Stawiński, Jonasz Stern, Eugeniusz Waniek, Henryk Wiciński i Aleksander Radziewicz-Winnicki.
![]() |
| Stanisław Osostowicz, Scena uliczna z Krzemieńca, ok. 1936 |
Na wystawie można zobaczyć prawie 300 prac: rysunki, grafiki, a także obrazy i rzeźby – tradycyjne gatunki malarstwa, jak pejzaż i martwa natura, oraz prace o charakterze abstrakcyjnym. Pojawia się też tematyka społeczna oraz projekty scenografii i kostiumów teatralnych. Prace te ilustrują wielotorową twórczość Grupy Krakowskiej. Ujawnia ona nie tylko piętno sztuki mistrzów akademickich i wpływ malarstwa artystów z kręgu Komitetu Paryskiego, ale przede wszystkim recepcję sztuki awangardowej.
![]() |
| Sasza Blonder, Podwórko w Czortkowie, 1932 |
Członkowie grupy uwikłani w politykę utożsamiali swą twórczość z pojęciem „sztuki rewolucyjnej” i utopijną ideą przekształcania życia poprzez sztukę. Istotnym aspektem w ich twórczości były motywy lokalnej kultury. Wychowani na Kresach poznali klimat rodzimych miasteczek i życia ich mieszkańców. Inspirowane nimi prace ilustrują byłą wielokulturową tradycję tych ziem. Istotną rolę w działalności grupy odegrały zażyłe kontakty członków grupy z Leonem Chwistkiem, który zaszczepił im zainteresowanie odkrywaną w tym czasie sztuką naiwną i prymitywną. Artyści współpracowali też z Władysławem Strzemińskim, grupą
a.r. (artyści rewolucyjni) z Łodzi i lwowskim stowarzyszeniem artes. Odrębnym rozdziałem ich aktywności artystycznej była współpraca z krakowskim Teatrem Artystów Cricot, dla którego projektowali oprawę plastyczną realizowanych w nim sztuk teatralnych.
![]() |
| Stanisław Osostowicz, Moi widzowie, 1931–1932 |
Jak podkreśla Piotr Oszczanowski, Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:
„Cieszy mnie, że po raz pierwszy prezentujemy tak atrakcyjny epizod polskiej awangardy
okresu dwudziestolecia międzywojennego”.
informacja prasowa
Relację z wystawy można znaleźć pod tym linkiem.
piątek, 1 września 2017
Anna Jadowska: Czerpię ze spotkań z niezwykłymi ludźmi /wywiad/
wtorek, 9 października 2018
Ucieleśnione. Dzieła z kolekcji DTZSP w Muzeum Współczesnym Wrocław
Nie jest ono bowiem obiektem „wiecznym” wpisanym na zawsze w naturę; w istocie ciało było opanowane i formowane przez historię, przez społeczeństwa, ustroje i ideologie, a w konsekwencji jesteśmy skazani na pytania, czym jest nasze własne ciało, nasze ‒ ludzi współczesnych, tkwiących w społeczeństwie.
Roland Barthes
Czym jest nasze ciało: bytem biologicznym czy produktem kultury? Podlega definiowaniu czy samo jest nośnikiem znaczeń? Stanowi przedmiot manipulacji czy przeciwnie ‒ determinuje nas? Jak ważne dla współczesnych twórców są te pytania, świadczyć może chociażby ilość dzieł, jakie znajdują się w zbiorach Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, będących próbą odpowiedzi na nie. Prace wybrane na wystawę odnoszą się do wielu zagadnień: miejsca ciała we współczesnym świecie, sposobów funkcjonowania ciała w kulturze konsumpcyjnej, manipulowania ciałem, ujarzmiania cielesności, a nawet włączania ciała w dyskurs toczący się w kontekście zagadnień z zakresu estetyki.
![]() |
| Pawła Kaczmarczyka Ja i obrazy mojej jaźni |
Ciało należy niewątpliwie do podstawowych płaszczyzn definiowania tożsamości jednostki. W oparciu o jego cechy dokonuje się zaszeregowań według płci, rasy, podziałów seksualnych. Oceny te mają dalsze konsekwencje społeczne i kulturowe, m.in. w postaci przypisywania „ciału” określonych ról. Problemem tym zajmuje się Ewa Partum w pracy Samoidentyfikacja, powstałej w 1980 roku. W serii fotomontaży artystka zestawiła własny akt, zdefiniowany jako „kobieta”, m.in. z grupą przechodniów na ulicy, tłumem zebranym na chodniku, kolejką ludzi oczekujących na otwarcie sklepu oraz policjantką kierującą ruchem drogowym. Tym sposobem artystka chciała pokazać, że „model wytwarzany przez tradycję (…) ‒ wzór osobowy kobiety ‒ wytwór kultury patriarchalnej, funkcjonujący w postaci norm życia społecznego w skuteczny sposób upośledza kobietę przy pozorach respektu dla niej”. Viola Kuś, poruszająca się w obrębie tej samej problematyki ‒ funkcjonowania wzorów zachowań i ról przypisanych kobiecie w konkretnym momencie historycznym ‒ zdecydowała się na inną strategię. Stojąc przed obiektywem aparatu, wcielała się w postaci wiejskich kobiet żyjących w Polsce na przełomie XIX i XX wieku. W zainscenizowanym w skansenach i muzeach świecie wykonywała codzienne lub odświętne czynności im przypisane. Starała się przy tym, poprzez założenie ubrań, jakie nosiły jej bohaterki oraz przejęcie ich gestów i póz, sprawdzić, czy możliwe jest wniknięcie w ich mentalność, zrozumienie sposobu myślenia. A jeśli się to uda ‒ doświadczyć, w jakim stopniu, w momencie „wcielania się”, zachowa swą własną tożsamość (Top-model made in Poland, 2007).
![]() |
| Ewa Partum, Samoidentyfikacja |
Interesujące obie artystki rozważania nad ciałem jako konstrukcją kulturową podejmuje także Małgorzata ET BER Warlikowska. W prezentowanej na wystawie pracy Trofeum z 2013 roku artystka zawęża pole artystycznej eksploracji do zagadnienia ciała jako produktu kultury popularnej. Sięga po jej symbol ‒ Marilyn Monroe ‒ i, by ujawnić typowy dla tej kultury mechanizm zawłaszczania ciała (w celu jego umasowienia i utowarowienia), zamienia popiersie aktorki w tytułowe trofeum ‒ będące zarazem symbolem ofiary, jaka się dokonała, jak i dumy jego posiadacza.
Zawłaszczanie ciała, a także sprawowanie władzy nad ciałem i ujarzmianie cielesności ‒ znalazły się w obszarze zainteresowań kolejnych obecnych na wystawie artystów. Marta Deskur analizuje je w kontekście religii. Realizując film wideo zatytułowany Fanshon Radio (2003) skierowała obiektyw kamery na muzułmańskie kobiety, wyróżniające się w tłumie berlińczyków charakterystycznym ubiorem związanym z kulturą islamu. Zbigniew Libera w „zabawkowym” zestawie Eroica z 1997 roku, na który składają się figurki nagich kobiet biegnących z podniesionymi rękoma, odwołuje się, jak zauważa Izabela Kowalczyk, „do najbardziej okrutnych kodów »męsko-wojennej« kultury (…) gwałtów masowo dokonywanych na kobietach”, wskazując dalej, że „przemoc wobec kobiet i płynąca z niej przyjemność wpisana jest w wojenny mit”.
![]() |
| Małgorzata ET BER Warlikowska, Trofeum |
Ujarzmianie ciała odbywać się może oczywiście także za aprobatą, a nawet z woli jego posiadacza. Jednym z przykładów na to jest dyscyplinowanie ciała, mające na celu dostosowanie go do wzorców lansowanych przez media i reklamę. Powszechny we współczesnym świecie kult piękna obliguje do indywidualnych prób „manipulowania” własnym wyglądem, za pomocą mniej lub bardziej inwazyjnych metod. Do tych pierwszych należy niewątpliwie osiąganie pożądanego wizerunku w efekcie zabiegów kosmetycznych: te posłużyły Maciejowi Osice za wstęp do osiągnięcia ideału ponadczasowego, kobiecego piękna. Artysta prezentuje go w serii Autoportretów z lat 2002‒2006,inspirowanych czarno-białymi fotografiami gwiazd przedwojennego kina.
![]() |
| Alicja Żebrowska, cykl Onone |
Do bardziej drastycznych praktyk odwołuje się Alicja Żebrowska w pracy z cyklu Onone — świat po świecie (1998), osadzając wymyślone przez siebie androgynicznepostaci w szpitalnych scenografiach (wnętrza nie kojarzą się jednak ze sterylnym chłodem, ponieważ „ocieplone” zostały dzięki takim rekwizytom jak baldachim, zasłony czy falbana pościeli). Tu androgynicznaONONE „poddawana jest (poddaje się) procesowi transfuzji (…), który ma jednak bardziej charakter intymnej praktyki, niż zabiegu medycznego”, jak zauważa Krzysztof Dobrowolski. „Jest raczej przyjemnością niż koniecznością. To świat lub wizja rzeczywistości (…) stanowiąca odniesienie i pożywkę dla wyobraźni oglądającego”. To „realność istoty obupłciowej, funkcjonującej na innych zasadach, poza naszą etyką i moralnością. Stąd nie ma tu choroby, lęku, a raczej pewien, niedostępny dla zwyczajnych, jednopłciowych stworzeń, stan istnienia”.
![]() |
| Joanna Nowek, Sleeping Beauty |
Rozważania nad zagadnieniem piękna i kreacji idealnego ciała prowadzić mogą także w obszar sztuki dawnej. To tutaj znalazła inspirację dla serii prac Sleeping Beauty Joanna Nowek. Artystka wykorzystała klasyczny motyw leżącego kobiecego aktu, znanego choćby z prac Giorgione, Nicolasa Poussina, Francisca Goi, Edouarda Maneta, czy współcześnie ‒ Luciana Freuda. Na jej fotografiach kobietom towarzyszą martwe natury: dorodne owoce i warzywa, kwiaty w pełnym rozkwicie, ptasie pióra czy futra upolowanych zwierząt. Nie można ich jednak traktować wyłącznie jako uzupełnienia kompozycji „obrazów”. Zdaniem Joanny Stembalskiej „mimo pozornej bliskości i współistnienia tych wątków [aktów i martwych natur] zakłócona zostaje estetyczna kontemplacja dzieła (…). Ciało trupio zastygłe, posiniaczone oraz zakrwawione staje się emblematem toczonej przez Joannę Nowek dyskusji z narzuconym i powielanym stereotypem modelowego kobiecego piękna”.
Oczywiście, zawłaszczenie przez sztukę ciała nie zawsze ma w podtekście jego uprzedmiotowienie. W prezentowanych na wystawie pracach Radka Ślanego i Grzegorza Sztwiertni ciało stało się punktem wyjścia dla szeregu permutacji, które ostatecznie doprowadziły do powstania form abstrakcyjnych. W przypadku pierwszego artysty rysunkowy „obrys” postaci ludzkiej, wyraźny jeszcze w realizacjach z końca lat 90., obecnie wyzwolony z jarzma „obrazowania” przeobraził się w czysto abstrakcyjną grę linii. Tarczyce Sztwiertni z 2016 roku są dalekim echem obrazu wewnętrznych narządów człowieka. Uwikłanie w kontekst cielesności i jej konsekwencji (do których zaliczyć można choroby) stanowi także pośrednie źródło dla pracy Zapis ‒ Liber Manu Scriptus ‒ Praeceptum Medici Marka Kuliga, powstałej w 2011 roku, na którą złożyły się zebrane, jak w podręcznym archiwum, pliki recept i innych lekarskich zapisów.
![]() |
| Marek Kulig, Zapis |
Warto jeszcze powrócić na chwilę do podjętego wcześniej wątku ujarzmiania ciała. Powodem może być praca Violi Tycz zatytułowana Anorexis. To seria grafik inspirowanych przeznaczoną dla dziewczynek zabawką, na którą składają się wycięte z kartonu figurki kobiet i ubrania, które można zakładać na nie za pomocą zaginanych, papierowych zakładek. W pracy Tycz sens zabawy został zmieniony poprzez przeniesienie uwagi z ubierania, na ujawnianie tego, co pod odzieżą ‒ wychudzonego, anorektycznego ciała. Jego trupiość, wyrażająca się nie tylko w zewnętrznym wyglądzie, ale także inercji (z taką samą osoby zapada się na anoreksję, podążając za pop-kulturowym ideałem ciała w rozmiarze „0”), stoi w uderzającym kontraście do zmysłowego głosu Amandy Lear, odtwarzanego w tle pracy.
![]() |
| Viola Tycz, Anorexis |
Odrzucenie ciała niedoskonałego jest niemal tak samo zatrważające w konsekwencjach, jak odrzucenie ciała w ogóle, z czym mamy do czynienia w przestrzeni wirtualnej. Sugestywnie pokazuje to w swojej pracy z 2004 roku Laura Pawela. Artystka reprodukowała na płótnie obraz monitora z widocznym w prawym górnym rogu oknem programu Windows, zminimalizowanym do małego prostokąta. Wyziera z niego, widoczna tylko częściowo, twarz zbudowana z pikseli. Potencjalnie możemy ujawnić jej resztę, a nawet większy fragment postaci, rozciągając obraz widocznym obok niego kursorem ze strzałką. Jednak równie łatwo możemy ją unicestwić.
Z przestrzenią wirtualną związana jest także praca Pawła Kaczmarczyka (którą można by uznać jednocześnie za eksperyment socjologiczny). Tworzy ją cykl rysunków powstałych w latach 2014‒2017, ujętych wspólnym tytułem Ja i obrazy mojej jaźni. Pracę nad nim artysta rozpoczął od autoportretu, w który wiernie oddał swój rzeczywisty wygląd. Kolejne rysunki były fantazjami wykonanymi na jego podstawie lub próbami odtworzenia stanów psychicznych autora. W takiej postaci artysta, a właściwie jego wizerunek ‒ zniekształcony przez formalne eksperymenty lub ewokację uczuć lub emocji ‒ zaistniał pod pseudonimem na jednym z portali społecznościowych. Kaczmarczyk założył na nim konto pod hasłem Akcja: Dodaj mnie do znajomych ‒ obserwując następnie nie tylko reakcje innych użytkowników portalu na jego kolejne wcielenia (a tym samym zmiany związanych z nimi znaczeń), ale także wirtualne życie stworzonej przez siebie, a zarazem częściowo tożsamej z nim postaci. Starał się również zrozumieć własną z nią relację.
Prace Violi Tycz i dwójki kolejnych artystów dotykają problemu wypierania ciała, jakie ma miejsce zarówno w realnym, jak i wirtualnym świecie. Owo wyparcie bywa często rezultatem defektu, jaki posiada ciało. Takim defektem może być oczywiście odbieganie od powszechnie akceptowanych kanonów urody. Dużo bardziej „niewygodne” problemy, związane z biologicznym bytem ciała, będące w kulturze masowej niekiedy wręcz obszarami tabu, znalazły się w polu zainteresowań Haliny Treli, Łukasza Gierlaka i Pawła Baśnika.
![]() |
| Halina Trela |
Halina Trela zdecydowała się pokazać na swoich rysunkach twarze starych ludzi, „oszpeconych” przez upływający czas. Można je uznać za ucieleśnienia naszych własnych obaw związanych z procesami związanymi ze starzeniem się ciała. Są one jednak także próbą poszukiwania estetyki obrazu, a także wzbogacenia go o intelektualne treści związane z bytem dzieła sztuki. Jak bowiem zauważa Andrzej Saj „Można powiedzieć, że w rysunkach zachodzą takie same procesy, jak w życiu: są one nietrwałe, osypują się i można je łatwo zniszczyć. Trela wykorzystuje ten fakt w swoich pracach, celowo pokazując kruchość i wrażliwość na przemijanie samej materii rysunku”. Warto zauważyć, iż „twarzy” do swoich prac artystka szukała w internecie. „Zestetyzowane” poprzez akt twórczy powracają do Internetu, gdzie można je oglądać. I gdzie jako dzieła sztuki stają się ponadczasowe.
![]() |
| Łukasz Gierlak, Agnozja twarzy |
Łukasz Gierlak za pomocą swojej pracy zatytułowanej Agnozja twarzy (2013) pozwala nam zmierzyć się osobiście z ułomnością, jaka dotyka ludzi chorujących na tytułową agnozję, zaburzającą zdolność rozpoznawania znanych elementów otoczenia. Paweł Baśnik nie pozostawia wątpliwości co do tego, co widzimy. Obraz, jaki odmalowuje przed naszymi oczami, jest bardzo sugestywny. Posiłkując się przykładami XIX-wiecznego malarstwa portretowego i ówczesnej fotografii, artysta wykonał serię wizerunków twarzy post mortem (tak zresztą zatytułował ten cykl, powstały w 2017 roku). Każda twarz naznaczona jest innymi zmianami: niektóre są rozmyte, inne zdekonstruowane w efekcie postępującego rozkładu. Podlega mu także materia malarska, która zdaje się ulegać powolnej destrukcji w efekcie działania światła, wilgoci, temperatury i reakcji chemicznych zachodzących w użytych do malowania pigmentach i werniksach. Wydaje się, iż wszystko to ma uzmysłowić nam nieuchronność procesów, którym podlegamy, uwikłani w biologiczną egzystencję. Udowadnia nam także, że niezależnie od naszych prób zapanowania nad ciałem, ostatecznie to my podlegamy jego władzy.
![]() |
| Paweł Baśnik, Post mortem |
artystki i artyści: Paweł Baśnik / Marta Deskur / Łukasz Gierlak / Izabella Gustowska / Paweł Jarodzki / Paweł Kaczmarczyk / Marek Kulig / Viola Kuś / Zbigniew Libera / Joanna Nowek / Maciej Osika / Ewa Partum / Laura Pawela / Radek Ślany / Grzegorz Sztwiertnia / Halina Trela / Viola Tycz / Małgorzata ETBER Warlikowska / Alicja Żebrowska
czas: 12.10—12.11.2018
wernisaż: 12.10.2018 (piątek), godz. 18.00, poziom 5
miejsce: Muzeum Współczesne Wrocław, pl. Strzegomski 2, Wrocław
kuratorka: Dorota Miłkowska
oprowadzanie kuratorskie: 14.10.2018 (niedziela), godz. 15.00
informacja prasowa, zdjęcia organizatorów
Spektrum – znamy pełny program festiwalu
12. edycja Festiwalu Filmowego Spektrum zbliża się wielkimi krokami. Na festiwalową publiczność w Świdnicy czeka mnóstwo dobrego kina, spotk...
Popularne posty
-
Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka pr...
-
W dniach od 7 do 15 lutego 2015 roku odbędzie się we Wrocławiu Akademia Händlowska. Wystąpi fenomenalna Julia Lezhneva, znakomici brytyjscy...
-
Film "Dom dobry" jest zrobiony "grubą kreską", co nie jest bynajmniej komplementem. O ile reżyser postarał się nakreślić...









.jpg)





















