Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mia Art Gallery, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mia Art Gallery, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 maja 2020

Spotkania II - ekspozycja | 12.05 - 7.06.20 | mia ART GALLERY, Plac Solny 11

Od 12 maja mia Art Gallery zaprasza na wystawę "Spotkania", która potrwa do 7 czerwca 2020 roku. To kuratorska układanka Bogusława Deptuły, będąca spotkaniem i rozmową pozornie różnych koncepcji artystycznych. Linia, gest, horyzont, kolor, symbol - w różnorodności zaskakująco spójne i pobudzające wyobraźnię. Galeria mia Art zaprasza do indywidualnego zwiedzania wystawy, po wcześniejszym umówieniu telefonicznym (+ 48 733 344 498) lub mailowym (galeria@miaartgallery.com).

Wystawa Spotkania II, fot. materiały prasowe mia Art Gallery
Spotkania mogą byś starannie planowane i pożądane, albo niespodziewane i nieoczekiwane, a ich skutki mogą być nieodwołalne i sugestywne, a wszystkie mogą stać się niezapomniane.

Po raz drugi w mia ART GALLERY spotykają się obrazy artystów z różnych pokoleń i środowisk artystycznych; w tych zestawieniach decydujące bywają różne składowe: kolor, inspiracje pejzażem lub kosmosem, rozwiązania formalne, intuicje. Przenikanie, przechodzenie, osmoza, owszem tak, ale z wielkim, może nawet decydującym udziałem przypadku. Warto o nim pamiętać, bo miewa czasami duże znaczenie, oczywiście decydujące są pomysły kuratorskie, ale wspomniany  „przypadek” ma swoją ważną część sprawczą.

„mia ART GALLERY”, oferuje dzieła artystów głównie ze środowiska wrocławskiego, ale są też Andrzej Gieraga - łodzianin, czy Michał Misiak z Krakowa.

Spotykając i zestawiając Gepperta – Szpakowską-Kujawską – Paluszaka czy Bryjanowską – Huculaka – Moskowczenkę, dałoby się bez wątpienia prześledzić linię inspiracji i przenikania pomiędzy nimi. Jednak już zestaw Jurkiewicz – Misiak – Stern, to wyłącznie spotkanie kolorystyczne różnych gam czerwieni. Hałas – Misiak, to rozbieżne rozważania o pejzażu, które w nieunikniony sposób znajdują punkty wspólne, wynikające z ich tematu. Gieraga – Madera, to właściwie spotkanie międzygalaktyczne: nic o sobie nie wiedzieli: klasyk abstrakcji geometrycznej i świeża absolwentka wrocławskiej ASP; których frapują podobne tematy i którzy znajdują nierzadko zaskakująco podobne rozwiązania formalne i artystyczne.

„Spotkania II” to właściwie poszukiwania: wspólnot, jedności, przenikań – różne pokolenia, środowiska, estetyki; równocześnie można, w sposób nieoczekiwany, odnaleźć i odkryć powinowactwa pomiędzy nimi i to w przedziwny sposób nieuniknione.

Spotkania II
Bryjanowska / Geppert / Gieraga / Hałas / Huculak / Jurkiewicz / Madera / Misiak / Moskowczenko / Paluszak / Stern / Szpakowska-Kujawska

Wystawa Spotkania II, fot. materiały prasowe mia Art Gallery

Wystawa:
12 maja - 7 czerwca 2020
mia ART GALLERY
Plac Solny 11, Wrocław

Kurator: Bogusław Deptuła

Wystawa Spotkania II, fot. materiały prasowe mia Art Gallery
informacja prasowa

wtorek, 20 marca 2018

JOANNA KAUCZ: SZTUKA SAMOKONTROLI - nowa wystawa w mia Art Gallery

Wystawa SZTUKA SAMOKONTROLI to pierwszy po prawie 10 latach pokaz prac Joanny Kaucz we wrocławskiej galerii sztuki. W mia ART GALLERY artystka zaprezentuje selektywny wybór obrazów najnowszych uzupełniony najlepszymi pracami wcześniejszych etapów twórczości.


Malarka czy dziennikarka tropiąca ślady zbrodni, dokumentalistka czy fotografik zimnym okiem uwieczniający trudny do uchwycenia moment przemocy, stan przejścia? Zatrzymuje filmowo kadr, jak gdyby
działo się to wszystko naprawdę, cały czas, tylko my tego nie wiemy.

JOANNA KAUCZ, W drodze, akryl ze złoceniem na płótnie, 140x100 cm x 3, 2014 r. 
Kim jest Joanna Kaucz? Dlaczego sama sobie pozuje nago, dlaczego posługuje się tak realistyczną oczywistością tworząc złudę kolorowych, ładnych i miłych prac, żeby za chwile dotarła do nas wiadomość, że to, co widzimy, nie do końca jest tym, co mamy zobaczyć?
Sama siebie uśmierca, sama sobie zadaje ból, delektując się przy tym świetnym warsztatem, popisując się przed nami dystansem do życia i samej siebie.
Niezwykłym magnetyzmem swoich obrazów pozwala przejść ponad figuratywnością do świata wyobraźni.

JOANNA KAUCZ, Modlitwa, 120 x 140 cm, akryl na płótnie, 2018 (1)
Wystawa SZTUKA SAMOKONTROLI to pierwszy po prawie 10 latach pokaz prac Joanny Kaucz we wrocławskiej galerii sztuki. W mia ART GALLERY artystka zaprezentuje selektywny wybór obrazów najnowszych, uzupełniony najlepszymi pracami pochodzącymi z wcześniejszych etapów twórczości.
Sięga po ogromne płótna, żeby za chwilę wykonać precyzyjny obraz na maleńkiej desce do krojenia. Jest nieprzewidywalna. Pokazuje głownie siebie, jednak to pretekst do pokazania człowieka w ogóle.
Co Państwo zobaczycie?

Joanna Kaucz

Urodzona w 1981 r. we Wrocławiu. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. W 2007 r. obroniła dyplom na Wydziale Grafiki w Pracowni Rysunku Zawodowego prof. E. Geta-Stankiewicza oraz w 2009 r. - na Wydziale Malarstwa i Rzeźby w IX Pracowni Malarstwa prof. A. Dymitrowicza i Pracowni Projektowania Malarstwa w Architekturze i Urbanistyce prof. W. Kaniowskiego. Od 2012 r. asystentka w Katedrze Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Autorka wystaw indywidualnych oraz uczestniczka wielu wystaw zbiorowych w kraju i zagranicą. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem oraz grafiką komputerową. Mieszka i tworzy we Wrocławiu.

Joanna Kaucz, fot. Michał Pietrzak
JOANNA KAUCZ
SZTUKA SAMOKONTROLI
wystawa malarstwa
24.03 – 7.04.2018
mia ART GALLERY
ul. Św. Mikołaja 61-62
50-127 Wrocław
Partnerzy:
Fundacja All That Art
Sleepwalker.pl

Fabrykasensu.pl



informacja prasowa/materiały mia Art Gallery

wtorek, 6 lutego 2018

TYSZKIEWICZ’18 - nowa wystawa w mia Art Gallery

Przemysław Tyszkiewicz - artysta znany z fantazji, rozmachu i perfekcji - pokaże w galerii mia swoją krainę szczęśliwości. Zobaczymy fantastyczne, pełne rozmachu cynkowo-tytanowe "Cordy", charakteryzujące się  świetnym rysunkiem poetyczne lub przerażające wizje.

baner wystawy
Przemysław Tyszkiewicz studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. W 1992 roku zrealizował dyplom z grafiki warsztatowej u Haliny Pawlikowskiej, zaś z projektowania graficznego  - u Jana Jaromira Aleksiuna. Jest profesorem w macierzystej uczelni, gdzie z wrodzonym entuzjazmem przekazuje swoja wiedzę i doświadczenie studentom.

prof. Przemysław Tyszkiewicz, fot. Linda Parys /mia Art Gallery

Tworzy  grafikę artystyczną, a najchętniej posługuje się miedziorytem, akwafortą i akwatintą. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą (m. in: Chiny, Indie, Australia, USA, Włochy, Belgia, Holandia, Dania, Japonia, Białoruś, Litwa, Ukraina, Bułgaria, Niemcy, Grecja, Hiszpania, Czechy i Polska).
Jego prace znajdują się w kolekcjach muzealnych i prywatnych w kraju i za granicą. Ich posiadaczami są m. in. Jaques Chirac, Vaclav Havel, Gerhard Schreder, Jan Nowak Jeziorański.
Przemysław Tyszkiewicz,  Magiczne skutki połykania świerzych motyli, 94 x 67, akwaforta,akwatinta, 2003,
fot. mia Art Gallery
grafiką zajmuję się od 16 roku życia - deklaruje artysta. Miedzioryt, akwaforta, mezzotinta, akwatinta - wiem o nich wszystko.

Przemysław Tyszkiewicz od dawna stosuje klasyczne, szlachetne techniki wklęsłego druku. Obdarzony silną indywidualnością i niezwykłą wyobraźnią, jest pomysłodawcą i współzałożycielem oraz bardzo ważnym ogniwem Wrocławskiej Szkoły Grafiki.

Przemysław Tyszkiewicz, cord z cyklu Tysiące powodów by nie patrzeć w otchłań,
akwaforta, płyta cynkowo - tytanowa 172x5,5x5, 2018, I

Jego własna, przepełniona fantasmagorią i metafizyką ikonografia oraz cyzelatorska forma wyraźnie koresponduje z dawnymi drzeworytami umieszczanymi z bestiariuszach, czy starymi grafikami Schongauera, Dürera, Breughla Starszego, Boscha, a także …  sztuką Franciszka Starowieyskiego – twierdzi autorka opracowania o artyście, Magdalena Szafkowska, historyk sztuki. Różne tajemne symbole zestawia na swój własny sposób, starając się nie przekraczać pewnych umownych granic. Posiadł znakomitą wiedzę anatomiczną ciała ludzkiego i zwierzęcego, ceni wszystko, co mocne, silne, pewne, solidne, stabilne, dające poczucie bezpieczeństwa.

Przemysław Tyszkiewicz, cordyz cyklu Tysiące powodów by nie patrzeć w otchłań ,
akwaforta, płyta cynkowo - tytanowa 172x5,5x5, 2018, II

Najnowszy czas artysty to imponująco dużych rozmiarów, unikatowe cordy - matryce graficzne wypełnione wytrawionymi metodą akwaforty niezwykłymi wizjami z udziałem fragmentu wrocławskiej architektury. Artysta znany z fantazji, rozmachu i perfekcji pokaże swoją krainę szczęśliwości. 

W galerii, oprócz oczekiwanej przez znających twórczość Tyszkiewicza serii najlepszych grafik, pokazanych zostanie kilkanaście fantastycznych, pełnych rozmachu, świetnego rysunku i poetycznych lub przerażających  wizji, brytów cynkowo-tytanowych, zwanych przez artystę Cordami - o wymiarach 172x55,5x5 cm.
Tyszkiewicz’18
wystawa grafiki
16.02 - 9.03.2018
mia ART GALLERY
ul. Św. Mikołaja 61-62
50-127 Wrocław

Sponsor: Armada Finanse
Partnerzy:
Fundacja All That Art
Sleepwalker.pl
Fabrykasensu.pl
  
(informacja prasowa)

środa, 19 lutego 2020

Spotkania: Kraków - Wrocław - Łódź. Nowa wystawa w mia Art Gallery

W przestrzeni mia ART GALLERY dochodzi do nieoczywistego międzypokoleniowego i międzyśrodowiskowego spotkania artystów o bardzo różnych metrykach i korzeniach, artystycznych światopoglądach i technicznych preferencjach. Od 19 do 28 lutego 2020 r. możemy oglądać prace znanych artystów.


Klasyków polskiej nowoczesności reprezentują Hanna Krzetuska, Józef Hałas, Konrad Jarodzki, Adam Marczyński, Antoni Mazurkiewicz, Jerzy Nowosielski czy Antoni Starczewski. Do tego grona bez wątpienia można również zaliczyć Andrzeja Gieragę, który choć nie w bezpośredni i instytucjonalny sposób,  może zostać uznany za poprzednika poszukiwań Urszuli Madery, reprezentującej najmłodsze pokolenie artystów.

Jej nauczyciel z wrocławskiej ASP Łukasz Huculak, posługuje się zupełnie odmienną stylistyką, tu zobaczymy prace skupiające się na kwestiach przestrzeni. Jest to również temat podejmowany przez Kamila Moskowczenko, choć w całkowicie odmiennej estetyce.

Od pewnego czasu do wrocławskiego świata artystycznego dołączył powracający po latach nad Odrę Lev Stern, który wnosi tu sporo ożywienia.

Spotkania, czasami nieuniknione, czasami przypadkowe, czasami pożądane, nieodmiennie poszerzają naszą artystyczną świadomość. Zatem zapraszamy do odwiedzin i spotkania w przestrzeni wrocławskiej mia ART GALLERY.


/kurator wystawy: Bogusław Deptuła/

Spotkania: Kraków - Wrocław - Łódź

19 lutego - 28 lutego 2020
mia ART GALLERY, Plac Solny 11

Kurator: Bogusław Deptuła

informacja prasowa

niedziela, 25 listopada 2018

Małe Wielkie Kolekcje: Kolekcja Bogdana Góreckiego w mia Art Gallery

W mia ART GALLERY trzecia prezentacja prywatnej kolekcji i po raz trzeci wyjątkowa wystawa. Bohaterem najnowszej prezentacji dzieł jest  Bogdan Górecki - historyk sztuki zafascynowany sztuką naiwną, szkłem, ceramiką, malarstwem i grafiką. 



Niezwykle różnorodna, prawdziwa, zachwycająca w swojej szczerości. Kolekcja zwyczajna i niezwyczajna. Obejmuje zbiór przeszło trzystu obiektów, zarówno tych klasy muzealnej, co prywatnych dowodów przyjaźni – dla właściciela – równie cennych.

Eugeniusz Get Stankiewicz, bez tytułu, technika mieszana, 33 x 33 cm, 1994

Jak pisze we wstępie do katalogu opiekun merytoryczny programu Małe Wielkie Kolekcje, prof. Waldemar Okoń:
 „Niektóre kolekcje przypominają „silva rerum” - las rzeczy wypełniony tajemniczą treścią, na którą składają się przedmioty zebrane przypadkowo i pośpiesznie, dary artystów, pamiątki niespodziewanych spotkań i trudnych niekiedy pożegnań. (…) Kolekcja Bogdana Góreckiego zawiera w sobie ów „las rzeczy” przypominany teraz dzięki naszej wystawie. Liczne obrazy, grafiki, rysunki,  szkło i ceramika, sztuka ludowa i stare meble.

Pojawiają się w niej nazwiska tak znanych artystów jak Hanna Krzetuska, Mira Żelechower-Aleksiun, Eugeniusz Get- Stankiewicz, Zbigniew Karpiński, Alfons Mazurkiewicz, Konrad Jarodzki, Edward Dwurnik, Eugeniusz Geppert, Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki, Krystyna Cybińska, Bronisław Wolanin, Henryk Albin Tomaszewski, ale też takie, o których historia sztuki zapomniała lub z jakichś nie do końca często jasnych powodów, nie chciała pamiętać…”

grafiki autorstw Eugeniusza Geta-Stankiewicza, fot. Linda Parys


Bogdan Górecki (1939-2018)

Urodził się 2 lutego 1939 r. w Mołodecznie na Białorusi. Ukończył średnią  szkołę w Zielonej Górze. W latach 1960 -  1965 studiował historię sztuki na Uniwersytecie we Wrocławiu. Równolegle z historią sztuki  rozpoczął studia na kierunku Archeologii Polski, które zakończył 1967 r. W czasie studiów ukończył także Zaoczne Studium Filmowe przy Wojewódzkim Domu Kultury we Wrocławiu (1963-1966).

Edward Dwurnik, Lament., olej na płótnie, 1986, 113 x 146 cm

Po ukończeniu studiów pracował jako kierownik w Klubie Robotniczym PKP we Wrocławiu na Gądowie (1966-1972), Wydziale Kultury dla m. Wrocławia i woj. Wrocławskiego, a także Biurze Wystaw Artystycznych. W latach 1973-1979 prowadził Galerię Pracowni Sztuk Plastycznych Jatki, w której odbyło się w tym czasie wiele interesujących wystaw (m.in. „Sztuka Kobiet”, wystawa malarstwa Hanny Krzetuskiej). W 1979 r. rozpoczął pracę w Biurze Wystaw Artystycznych jako specjalista do spraw programowych, pełniący obowiązki dyrektora. W 1983 r. po zorganizowaniu wystawy Edwarda Dwurnika, która poruszała tematykę Sierpnia 1980 oraz stanu wojennego, został zwolniony z pracy. W tym samym 1983 r. rozpoczął pracę w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Od 1984 do 1995 w imieniu Muzeum organizował Dział Polski na Międzynarodowym Konkursie Ceramiki Artystycznej w Faenzie (Włochy).

Józef Hałas, Portret Hanny Krzetuskiej, tusz na papierze, 1983, 25 x 17 cm

W 1986 r. współdziałał z Mariuszem Hermansdorferem przy organizacji cyklu wystaw „Nasza Galeria”.   W 1987 r. Bogdan Górecki objął kierownictwo Działu Ceramiki i Szkła w Galerii Sztuki XX w., od 1990 r. na stanowisku kustosza. Oprócz malarstwa interesował się od dawna ceramiką i szkłem artystycznym, zwłaszcza twórczością plastyków związanych z wzornictwem przemysłowym. Przygotował  wiele ekspozycji popularyzujących kamionkę bolesławiecką i twórczość wybitnego projektanta Bronisława Wolanina.

Henryk Tomaszewski, szkło sodowe dymne, wolno kształtowane na gorąco, 1960-1970, wys. 50 cm

Posumowaniem jego studiów nad kamionką jest bogato ilustrowane opracowanie "Bolesławiecka Ceramika  Artystyczna 1950-2000, Bolesławiec 2000. Z wystaw z dziedziny szkła użytkowego wyróżnić należy ekspozycję Reginy i Aleksandra Puchałów, projektantów w hucie „Julia” w Szklarskiej Porębie, Eryki i Jana Drostów w hucie szkła gospodarczego „Ząbkowice” w Dąbrowie Górniczej czy Stefana Sadowskiego w hucie  „Sudety” w Szczytnej.  Podsumowaniem jego prac z zakresu szkła artystycznego jest katalog zbiorów "Ceramika i szkło polskie XX wieku", Muzeum Narodowe,  Wrocław 2004, w którym opracował część dotyczącą szkła.

zdjęcie z ekspozycji, praca Anny Malickiej Zamorskiej, Łysa Śpiewaczka, porcelana, lata 70-80te. ,
wys. 15 cm, fot. Linda Parys

W 2005 r. w ogólnopolskim Konkursie  MKiS w kategorii "Dokonania z zakresu działalności naukowej"| katalog otrzymał Główną Nagrodę – Sybillę. Katalogowi zbiorów towarzyszyła wystawa, której komisarzem był Bogdan Górecki. W 2004 r. przeszedł na emeryturę, ale przez wiele lat nadal współpracował z Muzeum. Zmarł 3 marca  2018 r. otoczony troskliwą opieką rodziny i przyjaciół.

zdjęcie z ekspozycji for. Linda Parys

Kolekcja Bogdana Góreckiego 
27 listopada – 14 grudnia 2018
mia ART GALLERY
ul. Św. Mikołaja 61-62
50-127 Wrocław
Autor ekspozycji: Bogusław Deptuła
Opiekun merytoryczny programu: prof. Waldemar Okoń
Godziny otwarcia galerii
wt. – pt. 12:00 – 18:00
sob.12:00 – 16:00

Organizator: mia ART GALLERY
Partnerzy: Fundacja All That Art, Sleepwalker.pl, fabrykasensu.pl

informacja prasowa

piątek, 23 listopada 2018

Życie jako teatr. Daria Bojan o wystawie Alina Bozbiciu: „Mimesis” /wywiad/

Wystawa malarstwa Alina Bozbiciu Mimesis, Galeria Dworcowa, fot.
Barbara Lekarczyk-Cisek


Barbara Lekarczyk-Cisek: Jesteśmy na niezwykle interesującej wystawie młodego, ale już znanego w świecie rumuńskiego malarza, Alina Bozbiciu. Jakie okoliczności sprawiły, że możemy podziwiać jego niezwykle ekspresyjne płótna we Wrocławiu?

Daria Bojan, asystentka kuratora wystawy, wraz z Alinem Bozbiciu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Daria Bojan: Moja mama, Maria Rus Bojan, została w ubiegłym roku zaproszona wraz z Mariuszem Hersmansdorferem  do współpracy przy organizacji wystawy Magdaleny Abakanowicz. Nie mogłam wtedy wprawdzie wziąć osobistego udziału w tym przedsięwzięciu, jednak ogromne wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia tej niezwykłej przestrzeni. Zapragnęłam wykorzystać ją do ekspozycji obrazów, więc w tym roku wracamy do Wrocławia z kolejną wystawą, tym razem malarstwa. Mam nadzieję, że będzie to początek długotrwałej współpracy między Rumunią a Polską i że zorganizujemy jeszcze niejedną wystawę artystów rumuńskich, zaś w Rumunii – artystów polskich.

Można bez większej przesady powiedzieć, że ta wymiana już trwa, tyle że w dziedzinie literatury. Wrocławskie Wydawnictwo Amaltea wydało kilka znakomitych książek rumuńskich pisarzy: Cristiana Teodorescu, Dana Lungu i Luciana dan Teodorovici, z których ten ostatni otrzymał Nagrodę Angelusa. Oczywiście, znane i lubiane jest również kino rumuńskie, szczególnie filmy Christiana Mungiu. Najmniej chyba wiemy o młodych rumuńskich malarzach, proszę zatem, aby Pani  przybliżyła nam ich nieco.

Alin Bozbiciu wywodzi się z tzw. szkoły malarskiej w Cluj. Tak zwanej, gdyż termin ten został ukuty przez międzynarodowe media i niezupełnie pokrywa się z rzeczywistością. Wywodzi się stąd, że najbardziej znani rumuńscy artyści, tacy jak Adrian Ghenie czy Victor Man, wywodzą się z Akademii Sztuki i Wzornictwa w Cluj, stali się mentorami i twórcami głównych kierunków artystycznych, które wpłynęły na rozwój następnych pokoleń artystów. Szkoła Cluj jest przede wszystkim zjawiskiem artystycznym zakorzenionym w bogatej tradycji historycznej rumuńskiego malarstwa figuratywnego o złożonym tle, który wciąż pozostaje do odkrycia. Również Alin Bozbiciu jest absolwentem tej uczelni. Wszyscy oni byli pod wpływem tych samych profesorów i mistrzów. Na bohatera dzisiejszej ekspozycji największy wpływ wywarł Cornel Brudascu, artysta rumuński o międzynarodowej sławie.

Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wracając do wystawy „Mimesis”, proszę powiedzieć, jaka jest jej narracja - skąd taki tytuł i jaki był klucz do selekcji obrazów?

Większość z tych obrazów powstała z myślą o tej właśnie wystawie. Bozbiciu jest niezwykle pracowitym artystą, toteż kiedy dowiedział się o możliwości zorganizowania ekspozycji w Polsce, pracował nad nią od sierpnia do października tego roku. Jeśli jednak popatrzymy na tę wystawę jak na pewną opowieść, jest to kontynuacja poprzedniej ekspozycji artysty, która była prezentowana na początku roku 2018 i mówiła o życiu jako o teatrze, w którym aktorami są ludzie.


Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Okazuje się, że topos Teatrum Mundi ciągle pozostaje żywy… Jak długo potrwa wystawa i co się stanie po jej zamknięciu ze znajdującymi się na niej płótnami?

Wystawa potrwa do 16 grudnia 2018 roku. Niektóre z płócien znajdują się w prywatnych kolekcjach, więc wrócą do właścicieli. Inne powrócą do Cluj, do artysty, mamy jednak nadzieję, że część z nich pozostanie w mia Art. Gallery pani Magdaleny Mielnickiej.

Dziękuję za rozmowę.


Alin Bozbiciu, fot. B. Lekarczyk-Cisek
Alin Bozbiciu mieszka i pracuje w Cluj-Napoca w Rumunii. Młody malarz jest jednym z najbardziej utytułowanych artystów z ostatniej fali absolwentów Szkoły Malarstwa w Cluj; w 2013 roku ukończył Wydział Malarstwa na Akademii Sztuki i Wzornictwa w Cluj. Od tego czasu jego prace były wystawiane w galeriach takich jak między innymi Le Plafond w Amsterdamie, Richard Taittinger Gallery w Nowym Jorku, a także w Galerii Untilthen w Paryżu. W 2017 roku uczestniczył w wystawie „Życie – instrukcja obsługi [Life as a User's Manual]”, drugiej edycji Biennale Sztuki Współczesnej w Timisoarze w Rumunii. W 2018 roku Alin Bozbiciu zaprezentował swoją drugą solową wystawę „Teatr jako życie [Theatre as Life]" w Galerii Untilthen w Paryżu i uczestniczył w wystawie „Czas jako gra człowieka [Time is the Game of Man]”, drugiej edycji letniego projektu „Art of the Treasure Hunt” w regionie Chianti we Włoszech, zainicjowanego przez Luziah Hennessy. Kuratorem projektu była Kasia Redzis, starsza kurator galerii Tate Liverpool. Jego prace stanowią część wielu ważnych kolekcji prywatnych w całej Europie, między innymi w Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Francji, Portugalii, Niemczech, Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii, oraz na całym świecie, w krajach takich jak Korea Południowa, Tajwan, Chiny i Japonia.
(biogram ze strony mia Art Gallery)

Alin Bozbiciu
Mimesis: (Prze)twarzanie rzeczywistości

Kuratorzy: Magdalena Mielnicka oraz Maria Rus Bojan
Asystent kuratora: Daria Bojan

Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wystawa czynna od 17 listopada – 16 grudnia 2018 r.

GALERIA DWORCOWA
I piętro
Dworzec Główny PKP we Wrocławiu

godziny otwarcia galerii:

wtorek – czwartek 15:00-20:00

piątek – niedziela 11:00 – 18:00

Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu,
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Organizatorzy:

Fundacja All That Art., Strefa Kultury Wrocław

Partnerzy: mia ART GALLERY, MB Art Agency, Sleepwalker.pl

Projekt kulturalny współfinansowany przez Narodową Fundację Kulturalną (Rumunii)

niedziela, 20 marca 2022

Kamil Moskowczenko "To, czego nikt nie widział" - wystawa w mia Art Gallery

Mia ART GALLERY zaprasza na indywidualną wystawę Kamila Moskowczenko „To, czego nikt nie widział", na której zostaną zaprezentowane najnowsze prace artysty. Kreuje w nich własne światy i przestrzenie niedostępne oczom widzów.  Pozostaje tym samym wierny postulatowi Odilona Redona, aby „malować tylko to, czego nie widać". Wernisaż odbędzie się 25 marca (piątek) o godzinie 18:00, wystawa potrwa od 26 marca do 15 kwietnia 2022 roku. 


Kamil Moskowczenko - artysta, kurator, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Zrealizował 8 wystaw indywidualnych oraz uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. Współtwórca Galerii Sztuki Współczesnej EMDES we Wrocławiu Od 2011 uczestnik projektu artystyczno-badawczego "Silesium" - poświęconego reinterpretacji historycznej i kulturowej kondycji Dolnego Śląska, za pomocą współczesnych środków artystycznych. Od 2005 związany z przeglądem sztuki „ SURVIVAL ", na których prezentował swoje instalacje i obiekty. Tworzy realizacje malarskie, obiekty, instalacje i performance. Zainspirowany naturą, przemienia ją w inspirację dla swoich malarskich poszukiwań. Tworzy obrazy na pograniczu widzialnego i niewidzialnego, przedstawiającego i nieprzedstawiającego; światy, które być może istnieją naprawdę, a być może funkcjonują jedynie w jego wyobraźni.

To, czego nikt nie widział
Kamil Moskowczenko
 

Wystawa:

26 marca - 15 kwietnia 2022 r. 

mia ART GALLERY 

Plac Solny 11, Wrocław

informacja prasowa

czwartek, 16 marca 2023

Łukasz Huculak "Noc astralna" w mia Art Gallery

Mia ART GALLERY zaprasza na indywidualną wystawę Łukasza Huculaka „Noc astralna”, na której zaprezentowana zostanie najnowsza seria obrazów, artysta wraca  w niej do wątków planetarno-kosmicznych, astralnych i astronomicznych. Ekspozycja, wpisująca się w obchody Roku Mikołaja Kopernika, potrwa do 12 maja. Wernisaż odbędzie się 31 marca (piątek) o godzinie 19:00.

Łukasz Huculak, fot. materiały prasowe

"Możemy powiedzieć, bez wielkiego ryzyka, że według Łukasza Huculaka, obrazy czają się na każdym kroku, czyli, że mogą być wszędzie wokół, wystarczy je tylko dostrzec, złapać i uchwycić na powierzchni obrazu, na papierze czy płótnie. Jego obrazy nader często przypominają owe powstające mimochodem powierzchnie, faktury i tekstury. Służą ich powstawaniu wzorowane na przypadku artystyczne i technologiczne zabiegi zalewania, ściekania, suszenia, farbowania, drapania, zaczernienia i ścierania. W działaniach na poły chemicznych, a nieco przesadnie pisząc alchemicznych, służących wydobyciu obrazu, wszystkie środki są nie tylko dozwolone, ale nawet wskazane, niezbędne. Nie ważne w jaki sposób, ważne jest pozyskanie owego upragnionego efektu końcowego, będącego wypadkową tych wszystkich działań technicznych, malarskich, fizycznych. Czasem mają sprawiać wrażenie, że nie zostały poczynione ludzką ręką, że są właściwie odkryciem malarza, który je dostrzegł i ujawnił naszym oczom, efektem odwiecznej malarskiej osmozy." 

Fragment tekstu kuratorskiego Bogusława Deptuły.

Łukasz Huculak, fot. materiały prasowe

"Nie jestem naukowcem, a jak pisałem wcześniej - kosmos budzi mój lęk. Nie jestem w stanie w żaden możliwy sposób go sobie wyobrazić. Zarazem, intuicyjnie myślę w sposób zbliżony do naukowców sprzed ponad pół wieku, wątpiących w możliwość gwiezdnego spotkania. Może nie jesteśmy sami we wszechświecie, ale zarazem możliwość spotkania światów zawsze oceniałem jako nieprawdopodobną, a co więcej groźną. Wolę zanurzać się w świecie wyobraźni malarskiej Łukasza Huculaka i penetrować jego kosmosy. Zdają mi się bardziej satysfakcjonujące, niż te naukowe, które idąc za myślą Lema są raczej nieosiągalne, a ja chciałbym rzec - na szczęście!"

Łukasz Huculak podczas wernisażu wystawy "Nietota" (29.6.18)
w Muzeum Współczesnym Wrocław, fot. ze strony artysty na FB

Łukasz Huculak - malarz, stypendysta Ministerstwa Kultury, Rządu Bawarii oraz organizacji pozarządowych, profesor wrocławskiej ASP, gdzie prowadzi pracownię malarstwa i kieruje studiami doktoranckimi. Członek Akademii Młodych Uczonych i Artystów oraz Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Bywa kuratorem, publikuje teksty o sztuce. Pod jego redakcją ukazało się kilka publikacji zbiorowych. Prace w kolekcji Museo regionale d'Arte Moderna e Contemporanea di Palermo, Muzeum Narodowego w Gdańsku, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Współczesnego i Muzeum Miejskiego Wrocławia, Kulturhistorisches Museum zu Goerlitz oraz Banku PKO BP.

Jego zainteresowania obejmują ikonografię wanitatywną, ułomność i fragmentaryczność procesów postrzegania, estetykę detalu i destruktu. Autor wystaw dotyczących cielesności i śmiertelności („Późne objawy starości”, Śmierć na miejscu”), środowiska naturalnego i świata pozazmysłowego („Sopra Minerva”, „Science/Fiction”, „Aurora”) owadów („Mimicry”), roślin („Heliotropie”, „La force des plantes”), procesów o czarownictwo („Nietota”, „Inkantacje”) i wątków modernistycznych („Detale/Przestrzenie”, „W głębi obrazu II”). Ostatni duży pokaz poświęcił dystopijnym pejzażom. Odbył rezydencje artystyczne w Monachium, Knoxville, Paryżu i Palermo.

Łukasz Huculak, fot. materiały prasowe


Łukasz Huculak „Noc astralna”
1.04 – 12.05.2023
Kurator: Bogusław Deptuła

Mia ART GALLERY zaprasza na indywidualną wystawę Łukasza Huculaka „Noc astralna”, na której zaprezentowana zostanie najnowsza seria obrazów,  artysta wraca w niej do wątków planetarno-kosmicznych, astralnych i astronomicznych. Ekspozycja, wpisująca się w obchody Roku Mikołaja Kopernika, potrwa do 12 maja.

informacja prasowa


środa, 28 sierpnia 2019

Wyjechać i wrócić. Przypadek Lva Sterna - wystawa w mia Art Gallery

Od 7 do 29 września 2019 roku mia ART GALLERY zaprasza na wystawę: „Wyjechać i wrócić. Przypadek Lva Sterna”. 



Wrocławskie lata, poczucie przynależności do miejsca, natury i całej Ziemi zmitologizowały się w mojej wyobraźni. Rośliny i zwierzęta, ziemia i wody tamtego czasu stały się paradoksalnie moją Ziemią Obiecaną, obiektem tęsknot i pragnień, esencją kosmicznej harmonii, utraconą doskonałością mistycznego ”tu” i ”teraz” - czytamy w książce Lva Sterna: "Wrocław Jerozolima Wrocław".

Lev Stern – architekt i malarz – jest  przykładem człowieka, który raz związawszy się z Wrocławiem, miastem swego dzieciństwa i dorastania, powraca po wielu latach jak Odys do Itaki. Zaś jego autobiografia jest niezwykle szczerym zapisem ”czasu odnalezionego”.


Artysta podczas pracy nad obrazem, mat. organizatorów wystawy

Lev Stern to malarz, który w tuż powojennym Wrocławiu dorastał, potem wraz z rodziną wyemigrował do Izraela, by siedem lat temu wrócić i dalej intensywnie tworzyć. „Żywy Lev Stern wrócił do żywych, po żywych i żeby żyć. Żyje podzielony, nie wiem na ile sprawiedliwie, między Wrocław i Izrael.” – pisze Bogusław Deptuła, kurator wystawy. I faktycznie przeplatają się tu  wątki kolejnych rzeczywistości. Na wystawie zobaczymy  m.in fragmenty starych ram,  bezskutecznie próbujących objąć obrazy wędrującego  w czasie i przestrzeni twórcy.

“Wyjechać I wrócić. Przypadek Lva Sterna"
Mia Art Gallery
Pl. Solny 11
50-061 Wrocław

informacja prasowa

środa, 27 marca 2019

Konrad Jarodzki: "Pośród" - wystawa w nowej siedzibie Mia Art Gallery

Mia Art Gallery zaprasza do nowej siedziby przy Placu Solnym 11 na wystawę prac Konrada Jarodzkiego malarza i architekta, jednego z najważniejszych artystów wrocławskiego świata sztuki współczesnej, związanego przez lata z Państwową Wyższą Szkołą Sztuk Plastycznych (obecnie ASP) we Wrocławiu, jej wieloletniego Profesora i Rektora, członka „Grupy Wrocławskiej”, twórcy Archicomu.




"Malarstwo Konrada Jarodzkiego zrodzone jest z malarstwa. Pozostaje jednym z niezbyt licznych przykładów sztuki powstałej z techniki, którą artysta uznał za najbardziej naturalną, czy może wręcz za jemu przypisaną. Koliste i posuwiste ruchy pędzla w gęstej farbie oraz powstające w ich wyniku smugi i kolorystyczne przejścia w nieunikniony sposób przywołują na myśl formy organiczne. Owszem, jednak nie znaliśmy ich wcześniej, nie widzieliśmy nigdy podobnych do nich, a zarazem odczuwamy je i odczytujemy jako naturalne. To chyba największy sukces malarskiego procederu Jarodzkiego, który własne, tworzone na bieżąco w ścianach pracowni formy, nie istniejące wcześniej, objawia światu jako naturalne i odwieczne. Dość niezwykły pozostaje fakt, że Jarodzki czyniąc niewiele w sferze malarskich rozwiązań, uruchamia tak wielkie pokłady naszej wyobraźni i potrzeby poszukiwania nowych sensów. Piszący prześcigają się wprost w dopisywaniu kolejnych znaczeń tym kompozycjom. Jest to dość naturalna tendencja ludzka, by nienazwane nazywać. A gruncie rzeczy powinniśmy przy tym niepoznawalnym pozostać. W ostatnich malarskich dziełach Jarodzki zastosował tą swoją technikę do innych rozwiązań, tym razem już nie abstrakcyjnych, a przedstawiających. Zjawiła się seria liter, pojawiły się portrety, ptaki na śniegu, a wreszcie najpoważniejszy malarski zamiar malarza, czyli seria w hołdzie World Trade Center, w której dość nieoczekiwanie okazało się, że sprawdza się ona również w realizacji konkretnych wyobrażeń i to tak mocno naładowanych dramatyzmem."

/ Bogusław Deptuła /


KONRAD JARODZKI – POŚRÓD

kurator: Bogusław Deptuła

wernisaż: 5 kwietnia, godz. 19.00


mia ART GALLERY / Plac Solny 11, Wrocław

informacja prasowa

wtorek, 6 listopada 2018

Alin Bozbiciu. "MIMESIS" | Ostatnia wystawa w Galerii Dworcowej we Wrocławiu

Alin Bozbiciu z wystawą „Mimesis” to reprezentacja młodego pokolenia artystów z Cluj-Napoca (Rumunia) we wrocławskiej Galerii na Dworcu Głównym PKP. Wielkie formaty płócien, zjawiskowe światy wyobraźni, malarstwo pełne rozmachu i indywidualnego stylu. Fundacja All That Art, mia Art Gallery oraz Strefa Kultury Wrocław zapraszają na ostatnią w tym roku wystawę w Galerii Dworcowej. 


Osobista droga Alina Bozbiciu, urodzonego w rewolucyjnym roku 1989, zbiegła się w czasie z latami głębokich przemian w Rumunii w czasach postkomunistycznych. Jego własne doświadczenie transformacyjne stanowi fundament osobistej mitologii, w której rzeczywistość i wyobraźnia przenikają się i łączą w magicznych instalacjach wizualnych, które zacierają różnice między tym, co realne, a tym, co nierealne.

Alin Bozbiciu, Black Hunter, 2018, oil on canvas, 65 x 45 cm, private collection, Romania

W swoich rozbudowanych kompozycjach artysta nieustannie przeskakuje pomiędzy światem
rzeczywistym a wyobrażonym przez samego siebie, czerpiąc z odniesień z historii sztuki, mitologicznych tropów i teatralnych obrazów. Swoimi przejmującymi artystycznymi wypowiedziami egzystencjalnymi na temat współczesnego doświadczenia, Alin Bozbiciu wyraża symboliczny dyskurs, który wykracza poza granice reprezentacji i malarstwa figuratywnego. Artysta nie podchodzi do mimesis jako jednej z form realizmu, zamiast tego podkreślając ambiwalencję tej koncepcji w poszukiwaniu nowego wizualnego rozwiązania tego, w jaki sposób nasz świat zdominowany przez obrazy powinien być przedstawiany w czasach współczesnych.

Alin Bozbiciu, The Escape from Paradise, 2018, oil on canvas, 306 x 220 cm,
private collection Argentina

Poprzez serię introspekcyjnych i onirycznych kompozycji, artysta próbuje wyjść poza tradycyjną percepcję czasu i przestrzeni, podkreślając jednocześnie nieskończone możliwości malarstwa jako środka do przedstawienia wielu aspektów ludzkiego bytu i współczesnego doświadczenia. Łącząc przedstawienia aniołów lub innych wyimaginowanych postaci inspirowanych barokiem z wizerunkami ciał ludzkich w ruchu rytualnym, artysta zmusza widzów do zanurzenia się w wyimaginowanym świecie o poetyckim wymiarze, w którym dominuje mit i metafora. Spontaniczność jego malarskiego gestu podkreśla dynamikę pomiędzy miękką, ograniczoną paletą barw a żywymi, ciemniejszymi kolorami, oferując uniwersalną i odświeżającą perspektywę dla malarstwa.

Alin Bozbiciu, fot. organizatorów
Alin Bozbiciu mieszka i pracuje w Cluj-Napoca w Rumunii. Młody malarz jest jednym z najbardziej utytułowanych artystów z ostatniej fali absolwentów Szkoły Malarstwa w Cluj; w 2013 roku ukończył Wydział Malarstwa na Akademii Sztuki i Wzornictwa w Cluj. Od tego czasu jego prace były wystawiane w galeriach takich jak między innymi Le Plafond w Amsterdamie, Richard Taittinger Gallery w Nowym Jorku, a także w Galerii Untilthen w Paryżu. W 2017 roku uczestniczył w wystawie „Życie – instrukcja obsługi [Life as a User's Manual]”, drugiej edycji Biennale Sztuki Współczesnej w Timisoarze w
Rumunii. W 2018 roku Alin Bozbiciu zaprezentował swoją drugą solową wystawę „Teatr jako życie [Theatre as Life]" w Galerii Untilthen w Paryżu i uczestniczył w wystawie „Czas jako gra człowieka [Time is the Game of Man]”, drugiej edycji letniego projektu „Art of the Treasure Hunt” w regionie Chianti we Włoszech, zainicjowanego przez Luziah Hennessy. Kuratorem projektu była Kasia Redzis, starsza kurator galerii Tate Liverpool. Jego prace stanowią część wielu ważnych kolekcji prywatnych w całej Europie, między innymi w Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Francji, Portugalii, Niemczech, Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii, oraz na całym świecie, w krajach takich jak Korea Południowa, Tajwan, Chiny i Japonia.

Alin Bozbiciu, Untitled (Study for _Reverence_), 2018, oil on canvas, 52 x 47 cm

Alin Bozbiciu
Mimesis: (Prze)twarzanie rzeczywistości
17 listopada – 16 grudnia 2018 r.

GALERIA DWORCOWA
I piętro
Dworzec Główny PKP we Wrocławiu
J. Piłsudskiego 105
Wrocław
Godziny otwarcia galerii:
wtorek – czwartek 15:00-20:00
piątek – niedziela 11:00 – 18:00

Organizatorzy:
Fundacja All That Art., Strefa Kultury Wrocław
Partnerzy: mia ART GALLERY, MB Art Agency, Sleepwalker.pl
Projekt kulturalny współfinansowany przez Narodową Fundację Kulturalną (Rumunii)

Alin Bozbiciu, Untitled (The Search), 2017, oil on canvas, 155 x 106 cm

informacja prasowa

Wywiad z asystentką kuratorki wystawy - Darią Bojan znajdziecie TUTAJ.

wtorek, 12 września 2017

Lev Stern: Sztuka jest czymś tajemniczym /wywiad/

Z malarzem i architektem Lvem Sternem rozmawiam o powrotach do przeszłości, procesie twórczym i jego tajemnicach oraz o tym, że sztuka wodzi za nos :-)

Lev Stern, materiały prasowe mia Art Gallery

Barbara Lekarczyk-Cisek: Każda z Pańskich poprzednich wrocławskich wystaw miała jakiś temat przewodni. Wystawa "Miejsce-Makom" w Synagodze pod Białym Bocianem nawiązywała do losu wrocławskich Żydów. Instalacja  ”Powroty” w Muzeum Narodowym mówiła o ludziach, którzy ciągle gdzieś zmierzają, ale zawsze odnajdują drogę powrotną do swojego miejsca na ziemi. Natomiast ”Środa we wtorek” w Domku Miedziorytnika była nie tylko rodzajem ”rozmowy” z nieżyjącym już wtedy Getem Stankiewiczem, ale zawierała także prace malarskie będące ”modelem do składania”. Obecna ma znaczący tytuł ”Z głębi wołam do Ciebie”. Mnie się to kojarzy w Psalmem 130 ”De profundis”… Skąd taki temat?
Lev Stern: Nie pamiętam już okoliczności, kiedy zrodził się ten pomysł, ale od razu poczułem, że to jest to. Przy czym głębokość, o której mowa, jest moją głębokością i to do siebie wołam, a nie do Boga. Ale temat jest uniwersalny. Te warstwy we mnie, które odsłaniam, to także wpływy polskich malarzy, mojej wrocławskiej przeszłości, a także teraźniejszość. Czasami czuję, że jakaś warstwa nie jest zaschnięta, zaczynam nad nią pracować i wtedy tworzy się coś zupełnie niespodziewanego. Kiedy mówię, że sztuka mnie prowadzi za nos, to mam na myśli również takie przypadki. Nagle odkrywam jakieś tekstury, kolory…

Lev Stern, fragm. obrazu, materiały prasowe mia Art Gallery
Co decydowało o wyborze obrazów na tę wystawę?
Przede wszystkim kuratorka (śmiech). Malarz przebywa trochę zamknięty w swoim świecie, więc aby połączyć go z widzami, trzeba właśnie kogoś takiego. Osobisty wybór wynika z tego, że niektóre obrazy lubi się bardziej albo uważa za lepsze, ale zorganizowanie wystawy nie jest moją rolą i bardzo mi to odpowiada. Szczególnie, że z Iwoną Rosiak mam świetne porozumienie.
Czy wyeksponowane obrazy mają jakieś znaczące tytuły?
Nie, wszystkie są numerowane według dat, a cała seria nosi tytuł ”Osmosis”, ale zdarzają się też konkretne tytuły, choć nie wszystkie uważam za trafione. Kiedy maluję, to się nie zastanawiam nad tym, to oczywiste. Ale rozumiem, że słowo jest ważne.

Artysta podczas pracy nad obrazem/mat. organizatorów wystawy
Powroty do przeszłości rzadko bywają udane, tymczasem Panu udało się powrócić do swojej Itaki – do Wrocławia po 27 latach i doznać uczucia szczęścia, ożyć na nowo.
Więcej nawet – rzeczywistość okazała się lepsza niż w wyobrażeniach i pamięci. Właściwie całe życie zajmowałem się swoją przeszłością, dopóki nie powróciłem tutaj.
Czy było trudno porzucić dotychczasowe, uporządkowane i stabilne życie?
Przeciwnie, było bardzo lekko! Oczywiście, okoliczności nie były łatwe, bo miałem rodzinę, ale wszystko odbyło się tak naturalnie, jakbym nie musiał podejmować żadnej decyzji, ale po prostu miał tak zrobić.

Osmosis - olej na płótnie/mat. organizatorów wystawy
Porzucił Pan zawód architekta, zajął malarstwem, a także napisał interesującą autobiografię: ”Jerozolima Wrocław Jerozolima” – trochę w klimacie przypominającą prozę Bruno Schulza. To jednak rzadkość, aby człowiek był równie twórczy w różnych dziedzinach. Czy to ten powrót obudził w Panu także literata?
Nie mam literackich ambicji. To był dla mnie fantastyczny eksperyment. W procesie pisania było coś, do czego nie udało mi się jeszcze dojść w malarstwie, a mianowicie totalna szczerość. Nie miałem podczas pisania żadnej potrzeby, aby coś zaokrąglić, dodać. W sztuce malarskiej natomiast czuję się częścią jakiegoś establishmentu – galerii, stosunków, co sprawia, że nie mogę być w pełni sobą. Może kiedyś dojdę do takiego rodzaju szczerości, jak to było podczas pisania książki – to moje pragnienie. Jeśli chodzi o architekturę, to pewne nabyte umiejętności przydają mi się podczas malowania. Mogę np. bez najmniejszego wysiłku zrobić odręcznie półtorametrową linię. Ale choć nadal interesuje mnie architektura, to jednak jestem zdania, że całe moje życie było drogą do malarstwa.
A czy fakt, że nie studiował Pan malarstwa, pomaga czy przeszkadza?
Do trzydziestego piątego roku życia sądziłem, że mi to w niczym nie przeszkadzało, ale później zacząłem żałować, że nie studiowałem choćby dwa, trzy lata. W architekturze wszystko przychodziło mi łatwo – rozumiałem ją bardzo dobrze i czułem, że właściwie wszystko mogę zrobić. Dziś jestem zdania, że systematyczna nauka jakiejś dziedziny z pewnością nie może zaszkodzić, a wiele ułatwia. Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia i w dodatku ma talent, to studia nie mogą mu nic zepsuć ani zaszkodzić.
Jak w Pańskim przypadku przebiega proces tworzenia? Czy interesujące pomysły łatwo do Pana przychodzą?
Ja wprost pękam od pomysłów! Ich opanowanie jest nie lada sztuką. Próbuję więc je zapisywać – prowadzę zeszyty, których mam już ponad sto. Bywa też, że gdy nie mam żadnego pomysłu, robię szkice i to one mnie prowadzą do jakiegoś odkrycia. Problemem jest dla mnie, czego nie robić, z czego zrezygnować. Tyle spraw mnie pociąga, a moja energia zdaje się być niewyczerpana. Opisać proces twórczy jest bardzo trudno – to rodzaj wewnętrznej potrzeby, którą musi się spełnić, aby zobaczyć, czy to, co jest w tobie, udało się pokazać. Emocje, które temu towarzyszą, przypominają tradycyjne wywoływanie filmu, kiedy na kliszy pojawiała się utrwalona aparatem fotograficznym rzeczywistość. Kiedy malujesz, nagle zaczynasz czuć, od samego początku, że coś istotnego się wyłania. Podziwiam Woody Allena, który co roku robi nowy film – operując podobnymi środkami i schematami, pozostaje jednak swego rodzaju błyskotliwym geniuszem w swojej dziedzinie.
Jakie uczucia towarzyszą malarzowi, który właśnie otwiera swoją wystawę?
Przede wszystkim uczucie zdziwienia. Miałem w kwietniu tego roku wystawę w Lyon, we Francji, na którą wysłałem siedem prac. I kiedy po raz pierwszy tam pojechałem, czułem się przede wszystkim dziwnie. Bo oto nagle jestem gdzieś w świecie, w nieznanym mi mieście i właśnie tam znajdują się moje obrazy… Jak we śnie.
Lev Stern, Chmura, mat. mia Art Gallery
Ostatnio interesuje mnie nie tyle końcowy efekt czy temat dzieła, ale to, czy się identyfikuję z twórcą. Snobistycznie identyfikuję się z geniuszami (śmiech), ale inne sprawy mnie nie pociągają. Kiedy słuchałem IX Symfonii podczas Wratislavia Cantans, zastanawiałem się jak Beethoven tworzył – to była dla mnie wielka przyjemność. Dotyczy to także Chopina, którego również starałem się pojąć. Szczególnie podziwiałem jego genialne przejścia z jednego motywu do drugiego – tak organiczne, z taką własną logiką. Prawdziwa sztuka polega właśnie na tym ”czymś więcej”, czymś tajemniczym.
Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się 10 września 2016 roku na portalu Kulturaonline.pl.

Recenzja książki autobiograficznej Lva Sterna: "Wrocław Jerozolima Wrocław" znajduje się pod tym linkiem

Znamy zwycięzców 23. festiwalu Millennium Docs Against Gravity

Najbardziej wyczekiwany wieczór 23. edycji Millennium Docs Against Gravity już za nami. Nagrody dla najlepszych filmów dokumentalnych został...

Popularne posty