Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Lev Stern, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Lev Stern, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 listopada 2022

LEV STERN. Architektura czasu. Wrocław - Jerozolima -- nowa wystawa w Muzeum Architektury we Wrocławiu

!7 listopada 2022 r. w Muzeum Architektury we Wrocławiu zostanie otwarta nowa wystawa Lva Sterna: "Architektura czasu. Wrocław - Jerozolima". Wielowymiarowa, bogata w znaczenia i konteksty twórczość Lva Sterna to nieustający powrót do ważnych dla niego miejsc i związanych z nimi wspomnień.

Lev Stern, Czas

Lev Stern – polsko-izraelski malarz, rzeźbiarz i architekt. Głównym motywem jego twórczości są emocje i wspomnienia związane z osobistą wędrówką między dwoma miastami: Wrocławiem, w którym dorastał, oraz Jerozolimą, w której spędził ponad pięćdziesiąt lat.

Artysta ukończył studia na Wydziale Architektury i Planowania Miast w TECHNION Israel Institute of Technology w Hajfie. W 1973 roku przeprowadził się do Jerozolimy, gdzie otworzył własną pracownię architektoniczną. Przez dziesięć lat działalności biura zaprojektował i zrealizował szereg budynków mieszkalnych i publicznych: synagogę Ramot Zion, domy na osiedlu Ramot II, rezydencję Ogrody Króla Dawida i wiele innych. W tym czasie prowadził również wykłady w jerozolimskiej Akademii Sztuk Pięknych Bezalel oraz projektował rzeźby sytuowane w przestrzeniach publicznych izraelskich miast.

Lev Stern, materiały prasowe mia Art Gallery

Na początku lat 80. najważniejszym dla Lva Sterna obszarem artystycznej wypowiedzi staje się jednak malarstwo. Powoli odchodzi od deski kreślarskiej w kierunku sztalug; powstają pierwsze obrazy i całe cykle malarskie pokazywane na indywidualnych i zbiorowych wystawach. W 1983 roku Lev Stern definitywnie zamyka działalność biura projektowego i przeprowadza się do Paryża. Cztery lata później – po niemal trzech dekadach nieobecności – wraca do Wrocławia. Od 2011 roku mieszka i pracuje w stolicy Dolnego Śląska.

Wielowymiarowa, bogata w znaczenia i konteksty twórczość Lva Sterna to nieustający powrót do ważnych dla niego miejsc i związanych z nimi wspomnień. Pejzaż zrujnowanego przez wojnę Wrocławia, codzienna droga do szkoły i chłopięce zabawy wśród stosów gruzów, oślepiające słońce i jasny kamień Jerozolimy to wątki i obrazy, które wywarły trwały wpływ na całą sztukę artysty. Wspólnym mianownikiem jej różnych obszarów jest metoda pracy. Artysta komponuje swoje obrazy w oparciu o doświadczenie architekta: zestawia płótna jakby łączył geometryczne bryły, „buduje” z nich wielopoziomowe i trójwymiarowe obiekty, dąży do uchwycenia harmonii i klasycznych proporcji. Nierzadko włącza w malarski obszar fragmenty starych ram, które stają się symbolicznymi ścianami zamykającymi przestrzeń obrazu lub wyznaczającymi kierunek, w jakim podąża wzrok odbiorcy. Kamień, który przez lata stanowił podstawowy budulec architektury projektowanej przez Lva Sterna, powraca na płaszczyznach płótna jako nadrzędny motyw – złoty kwadrat lub prostokąt, który barwą, „ciepłem” i teksturą przywodzi na myśl mury Jerozolimy.

LEV STERN
ARCHITEKTURA CZASU. WROCŁAW – JEROZOLIMA
Muzeum Architektury we Wrocławiu, ul. Bernardyńska 5
ma.wroc.pl 

Wernisaż w czwartek 17 listopada 2022 r. o godzinie 18.00.

17.11.2022 – 26.02.2023

informacja prasowa

Wywiad z Lvem Sternem

Recenzja jego książki autobiograficznej "Wrocław Jerozolima Wrocław"

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Wystawa NFM: Lev Stern "CZTERY OPOWIADANIA"

Narodowe Forum Muzyki zaprasza na wystawę prac Lva Sterna, zatytułowaną "Cztery opowiadania: CZAS, METAMORFOZA, HORYZONTY, OSMOSIS".  Wernisaż odbędzie się  7 września 2021 roku o godz. 18.00 w foyer NFM, na poziomie I. 


Twórczość mająca u podstaw dywagacje intelektualne artysty, u Lva Sterna przybiera formę opowieści uwikłanych w bardzo osobistą historię. Z tych opowieści rodzi się sztuka o pięknie, harmonii, miłości, namiętności i tęsknocie. Opowiadania wyznaczają granice, przywracając kształty historii byłych i tych, które są ciągle żywe i inspirujące.

Otwierający wystawę obraz pt. „Czas Zjednoczonej Europy”, to próba konkretyzacji zagadnienia niezwykle abstrakcyjnego i równocześnie nieco przewrotne zwrócenie uwagi na kruchość oraz ulotność zjawiska czasu.

Lev Stern, materiały prasowe

Czas

Nieuchwytna zagadka istnienia, opływająca życie i ontologicznie z nim związana. Artysta podąża duktem czasu, śledząc jego strukturę, zadając pytania o możliwość uchwycenia go w malarstwie.

Metamorfoza

Wrocław. Przeszłość tego miasta, uwikłana w osobiste wspomnienia, wzbogacona  o doświadczenia nowe i żywe, przybiera na płótnach formy na wskroś współczesne, których poszczególne elementy, stopione w jedno, niosą zaskakujące rozstrzygnięcia malarskie.

Lev Stern, materiały prasowe

Horyzonty

Przestrzenie uczuć, zjawisk ważnych, a jednocześnie ulotnych, okiełznanych linią i geometrycznym widzeniem. Delikatne unoszenie w materii malarskiej  ku nieznanemu. Ciekawość tego, co za horyzontem.

Osmosis

Dukty, rytmy, światła, powidoki miejsc  wyśnionych, zapamiętanych. Precyzyjne i nieprzypadkowe układy kompozycyjne, oparte na narzucającym się porządku ortogonalnych linii, których  spotkanie tworzy dynamiczną sytuację na płótnie.

Lev Stern, materiały prasowe mia Art Gallery

Lev Stern - architekt, rzeźbiarz, malarz, urodzony w 1945 roku w Jenakijewem na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jego rodzina po wojennej tułaczce przez tereny ówczesnego ZSRR osiedliła się w 1948 roku we Wrocławiu. W 1959 roku, przez gęstniejącą, niesprzyjającą sytuację polityczną, wraz z rodziną emigruje do Izraela. W 1971 roku uzyskuje dyplom Politechniki w Hajfie na wydziale Architektury. Wtedy też przenosi się do Jerozolimy, gdzie otwiera własne biuro architektoniczne. Wykłada również na Akademii Sztuk Pięknych Bezalei w Izraelu. W 1984 roku wyjeżdża  do Paryża, kończy działalność architektoniczną i skupia się na rzeźbie oraz malarstwie. W 2011 roku powraca na stałe do Wrocławia. Od 1982 roku wystawia prace na ekspozycjach indywidualnych i zbiorowych w Izraelu i Francji, a ostatnio również w Polsce.

Iwona Rosiak, kuratorka wystawy

informacja prasowa

...........................................................................................................................................................

Wywiad z Lvem Sternem znajdziecie TUTAJ.

Recenzję jego książki autobiograficznej "Wrocław Jerozolima Wrocław" znajdziecie TUTAJ.



czwartek, 2 grudnia 2021

Spotkajmy się w NFM | Lev Stern /10 grudnia/

Kochasz muzykę i bywasz na koncertach? A może po prostu fascynuje Cię świat sztuki i lubisz słuchać ciekawych historii? Jeśli tak, to zapraszamy na specjalny cykl „Spotkajmy się w NFM”! Tym razem gościem będzie malarz i architekt Lev Stern. Spotkanie poprowadzi Agnieszka Ostapowicz.

Lev Stern, fot. materiały prasowe NFM

Codziennie mijamy się na ulicach, jeździmy razem tramwajem, stoimy w kolejce czy siedzimy w poczekalni. Niczego o sobie nie wiemy, a tak wiele nas łączy. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw wszystkim, którzy pragną spotkań i dyskusji poświęconych muzyce oraz wydarzeniom organizowanym w Narodowym Forum Muzyki. Gościć będziemy osobistości życia publicznego i przedstawicieli różnych zawodów, m. in.: lekarzy, naukowców, biznesmenów, polityków, duchownych, artystów i wielu innych. Podzielą się z nami swoją pasją oraz opowiedzą o miłości do muzyki!

Tych, którzy chcieliby posłuchać fascynujących historii, zachęcamy do wzięcia udziału w naszym cyklu. "Spotkajmy się w NFM" w piątek, 10 grudnia 2021 o godz. 18.00 na czerwonych kanapach w foyer na poziomie –1. Gościem będzie artysta Lev Stern. Serdecznie zapraszamy!

Lev Stern – architekt, rzeźbiarz, malarz. Urodzony w 1945 roku w Jenakijewem na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jego rodzina po wojennej tułaczce przez tereny ówczesnego ZSRR osiedliła się w 1948 roku we Wrocławiu. W 1959 roku, przez gęstniejącą, niesprzyjającą sytuację polityczną, wraz z rodziną emigruje do Izraela. W 1971 roku uzyskuje dyplom Politechniki w Hajfie na wydziale Architektury. Wtedy też przenosi się do Jerozolimy, gdzie otwiera własne biuro architektoniczne. Wykłada również na Akademii Sztuk Pięknych Bezalei w Izraelu. W 1984 roku wyjeżdża  do Paryża, kończy działalność architektoniczną i skupia się na rzeźbie oraz malarstwie. W 2011 roku powraca na stałe do Wrocławia.Od 1982 roku wystawia prace na ekspozycjach indywidualnych i zbiorowych w Izraelu i Francji, a ostatnio również w Polsce.

informacja prasowa

..............................................................................................................................................................

Wywiad z malarzem znajdziecie pod tym linkiem.

Recenzję autobiograficznej książki Lva Sterna: "Wrocław Jerozolima Wrocław" znajdziecie TUTAJ.


 

 

wtorek, 12 września 2017

Lev Stern: Sztuka jest czymś tajemniczym /wywiad/

Z malarzem i architektem Lvem Sternem rozmawiam o powrotach do przeszłości, procesie twórczym i jego tajemnicach oraz o tym, że sztuka wodzi za nos :-)

Lev Stern, materiały prasowe mia Art Gallery

Barbara Lekarczyk-Cisek: Każda z Pańskich poprzednich wrocławskich wystaw miała jakiś temat przewodni. Wystawa "Miejsce-Makom" w Synagodze pod Białym Bocianem nawiązywała do losu wrocławskich Żydów. Instalacja  ”Powroty” w Muzeum Narodowym mówiła o ludziach, którzy ciągle gdzieś zmierzają, ale zawsze odnajdują drogę powrotną do swojego miejsca na ziemi. Natomiast ”Środa we wtorek” w Domku Miedziorytnika była nie tylko rodzajem ”rozmowy” z nieżyjącym już wtedy Getem Stankiewiczem, ale zawierała także prace malarskie będące ”modelem do składania”. Obecna ma znaczący tytuł ”Z głębi wołam do Ciebie”. Mnie się to kojarzy w Psalmem 130 ”De profundis”… Skąd taki temat?
Lev Stern: Nie pamiętam już okoliczności, kiedy zrodził się ten pomysł, ale od razu poczułem, że to jest to. Przy czym głębokość, o której mowa, jest moją głębokością i to do siebie wołam, a nie do Boga. Ale temat jest uniwersalny. Te warstwy we mnie, które odsłaniam, to także wpływy polskich malarzy, mojej wrocławskiej przeszłości, a także teraźniejszość. Czasami czuję, że jakaś warstwa nie jest zaschnięta, zaczynam nad nią pracować i wtedy tworzy się coś zupełnie niespodziewanego. Kiedy mówię, że sztuka mnie prowadzi za nos, to mam na myśli również takie przypadki. Nagle odkrywam jakieś tekstury, kolory…

Lev Stern, fragm. obrazu, materiały prasowe mia Art Gallery
Co decydowało o wyborze obrazów na tę wystawę?
Przede wszystkim kuratorka (śmiech). Malarz przebywa trochę zamknięty w swoim świecie, więc aby połączyć go z widzami, trzeba właśnie kogoś takiego. Osobisty wybór wynika z tego, że niektóre obrazy lubi się bardziej albo uważa za lepsze, ale zorganizowanie wystawy nie jest moją rolą i bardzo mi to odpowiada. Szczególnie, że z Iwoną Rosiak mam świetne porozumienie.
Czy wyeksponowane obrazy mają jakieś znaczące tytuły?
Nie, wszystkie są numerowane według dat, a cała seria nosi tytuł ”Osmosis”, ale zdarzają się też konkretne tytuły, choć nie wszystkie uważam za trafione. Kiedy maluję, to się nie zastanawiam nad tym, to oczywiste. Ale rozumiem, że słowo jest ważne.

Artysta podczas pracy nad obrazem/mat. organizatorów wystawy
Powroty do przeszłości rzadko bywają udane, tymczasem Panu udało się powrócić do swojej Itaki – do Wrocławia po 27 latach i doznać uczucia szczęścia, ożyć na nowo.
Więcej nawet – rzeczywistość okazała się lepsza niż w wyobrażeniach i pamięci. Właściwie całe życie zajmowałem się swoją przeszłością, dopóki nie powróciłem tutaj.
Czy było trudno porzucić dotychczasowe, uporządkowane i stabilne życie?
Przeciwnie, było bardzo lekko! Oczywiście, okoliczności nie były łatwe, bo miałem rodzinę, ale wszystko odbyło się tak naturalnie, jakbym nie musiał podejmować żadnej decyzji, ale po prostu miał tak zrobić.

Osmosis - olej na płótnie/mat. organizatorów wystawy
Porzucił Pan zawód architekta, zajął malarstwem, a także napisał interesującą autobiografię: ”Jerozolima Wrocław Jerozolima” – trochę w klimacie przypominającą prozę Bruno Schulza. To jednak rzadkość, aby człowiek był równie twórczy w różnych dziedzinach. Czy to ten powrót obudził w Panu także literata?
Nie mam literackich ambicji. To był dla mnie fantastyczny eksperyment. W procesie pisania było coś, do czego nie udało mi się jeszcze dojść w malarstwie, a mianowicie totalna szczerość. Nie miałem podczas pisania żadnej potrzeby, aby coś zaokrąglić, dodać. W sztuce malarskiej natomiast czuję się częścią jakiegoś establishmentu – galerii, stosunków, co sprawia, że nie mogę być w pełni sobą. Może kiedyś dojdę do takiego rodzaju szczerości, jak to było podczas pisania książki – to moje pragnienie. Jeśli chodzi o architekturę, to pewne nabyte umiejętności przydają mi się podczas malowania. Mogę np. bez najmniejszego wysiłku zrobić odręcznie półtorametrową linię. Ale choć nadal interesuje mnie architektura, to jednak jestem zdania, że całe moje życie było drogą do malarstwa.
A czy fakt, że nie studiował Pan malarstwa, pomaga czy przeszkadza?
Do trzydziestego piątego roku życia sądziłem, że mi to w niczym nie przeszkadzało, ale później zacząłem żałować, że nie studiowałem choćby dwa, trzy lata. W architekturze wszystko przychodziło mi łatwo – rozumiałem ją bardzo dobrze i czułem, że właściwie wszystko mogę zrobić. Dziś jestem zdania, że systematyczna nauka jakiejś dziedziny z pewnością nie może zaszkodzić, a wiele ułatwia. Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia i w dodatku ma talent, to studia nie mogą mu nic zepsuć ani zaszkodzić.
Jak w Pańskim przypadku przebiega proces tworzenia? Czy interesujące pomysły łatwo do Pana przychodzą?
Ja wprost pękam od pomysłów! Ich opanowanie jest nie lada sztuką. Próbuję więc je zapisywać – prowadzę zeszyty, których mam już ponad sto. Bywa też, że gdy nie mam żadnego pomysłu, robię szkice i to one mnie prowadzą do jakiegoś odkrycia. Problemem jest dla mnie, czego nie robić, z czego zrezygnować. Tyle spraw mnie pociąga, a moja energia zdaje się być niewyczerpana. Opisać proces twórczy jest bardzo trudno – to rodzaj wewnętrznej potrzeby, którą musi się spełnić, aby zobaczyć, czy to, co jest w tobie, udało się pokazać. Emocje, które temu towarzyszą, przypominają tradycyjne wywoływanie filmu, kiedy na kliszy pojawiała się utrwalona aparatem fotograficznym rzeczywistość. Kiedy malujesz, nagle zaczynasz czuć, od samego początku, że coś istotnego się wyłania. Podziwiam Woody Allena, który co roku robi nowy film – operując podobnymi środkami i schematami, pozostaje jednak swego rodzaju błyskotliwym geniuszem w swojej dziedzinie.
Jakie uczucia towarzyszą malarzowi, który właśnie otwiera swoją wystawę?
Przede wszystkim uczucie zdziwienia. Miałem w kwietniu tego roku wystawę w Lyon, we Francji, na którą wysłałem siedem prac. I kiedy po raz pierwszy tam pojechałem, czułem się przede wszystkim dziwnie. Bo oto nagle jestem gdzieś w świecie, w nieznanym mi mieście i właśnie tam znajdują się moje obrazy… Jak we śnie.
Lev Stern, Chmura, mat. mia Art Gallery
Ostatnio interesuje mnie nie tyle końcowy efekt czy temat dzieła, ale to, czy się identyfikuję z twórcą. Snobistycznie identyfikuję się z geniuszami (śmiech), ale inne sprawy mnie nie pociągają. Kiedy słuchałem IX Symfonii podczas Wratislavia Cantans, zastanawiałem się jak Beethoven tworzył – to była dla mnie wielka przyjemność. Dotyczy to także Chopina, którego również starałem się pojąć. Szczególnie podziwiałem jego genialne przejścia z jednego motywu do drugiego – tak organiczne, z taką własną logiką. Prawdziwa sztuka polega właśnie na tym ”czymś więcej”, czymś tajemniczym.
Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się 10 września 2016 roku na portalu Kulturaonline.pl.

Recenzja książki autobiograficznej Lva Sterna: "Wrocław Jerozolima Wrocław" znajduje się pod tym linkiem

środa, 28 sierpnia 2019

Wyjechać i wrócić. Przypadek Lva Sterna - wystawa w mia Art Gallery

Od 7 do 29 września 2019 roku mia ART GALLERY zaprasza na wystawę: „Wyjechać i wrócić. Przypadek Lva Sterna”. 



Wrocławskie lata, poczucie przynależności do miejsca, natury i całej Ziemi zmitologizowały się w mojej wyobraźni. Rośliny i zwierzęta, ziemia i wody tamtego czasu stały się paradoksalnie moją Ziemią Obiecaną, obiektem tęsknot i pragnień, esencją kosmicznej harmonii, utraconą doskonałością mistycznego ”tu” i ”teraz” - czytamy w książce Lva Sterna: "Wrocław Jerozolima Wrocław".

Lev Stern – architekt i malarz – jest  przykładem człowieka, który raz związawszy się z Wrocławiem, miastem swego dzieciństwa i dorastania, powraca po wielu latach jak Odys do Itaki. Zaś jego autobiografia jest niezwykle szczerym zapisem ”czasu odnalezionego”.


Artysta podczas pracy nad obrazem, mat. organizatorów wystawy

Lev Stern to malarz, który w tuż powojennym Wrocławiu dorastał, potem wraz z rodziną wyemigrował do Izraela, by siedem lat temu wrócić i dalej intensywnie tworzyć. „Żywy Lev Stern wrócił do żywych, po żywych i żeby żyć. Żyje podzielony, nie wiem na ile sprawiedliwie, między Wrocław i Izrael.” – pisze Bogusław Deptuła, kurator wystawy. I faktycznie przeplatają się tu  wątki kolejnych rzeczywistości. Na wystawie zobaczymy  m.in fragmenty starych ram,  bezskutecznie próbujących objąć obrazy wędrującego  w czasie i przestrzeni twórcy.

“Wyjechać I wrócić. Przypadek Lva Sterna"
Mia Art Gallery
Pl. Solny 11
50-061 Wrocław

informacja prasowa

czwartek, 23 listopada 2017

Lev Stern: "Wrocław Jerozolima Wrocław". Między Wrocławiem a Jerozolimą /recenzja książki/

Niewielka rozmiarami książeczka pozwala nie tylko smakować wspomnienia i refleksje autora, ale także w jakiś przedziwny, tajemniczy sposób uruchamia wyobraźnię i emocje czytającego, dając możliwość przeżycia własnych ”powrotów do przeszłości”.

okładka książki

Lev Stern – architekt i malarz – jest  przykładem człowieka, który raz związawszy się z Wrocławiem, miastem swego dzieciństwa i dorastania, powraca po wielu latach jak Odys do Itaki. Zaś jego autobiografia jest niezwykle szczerym zapisem ”czasu odnalezionego”.

Powroty niemożliwe


Książka ”Wrocław Jerozolima Wrocław” jest opowieścią, na którą składają się obrazy z dzieciństwa, przeżycia związane z powrotami do Polski (szczególnie pierwszym), a także trudnych początków w Jerozolimie. Niewielkie rozmiarami miniatury, w których obraz lub zdarzenie przeplata się z refleksją i emocją są znakomitych czytelniczym kąskiem. Niezwykłe są też okoliczności powstania tej autobiografii, która właściwie nie musiała i nie mogła się tak udać. Bo jakże? Powracający po dwudziestu siedmiu latach artysta, zanurzony w innym języku, pamiętający język polski lat pięćdziesiątych, próbuje opisać swoje doświadczenie współczesną polszczyzną, w nowej perspektywie… Zamierzenie cokolwiek szalone. A jednak jego efekty okazały się nadspodziewanie dobre.

”Wrocław Jerozolima Wrocław” to historie Lva Sterna, zdarzenia z jego życia, obrazy i emocje, które zapamiętał i uznał za ważne – pisze we wstępie Monika Braun, która pomogła artyście w językowym uporządkowaniu i wyartykułowaniu wspomnień. Są to zarazem takie obrazy, zdarzenia i emocje, które i mnie wydały się ciekawe. (…) Lev zgodził się, abym je zapisała, i – używając swojego języka i świata skojarzeń – przetworzyła w tekst literacki.

Mimo bardzo osobistych (ale bynajmniej nie ckliwych czy sentymentalnych) doświadczeń, opowieść ta ma wiele cech uniwersalnych – można się w niej przejrzeć, można też potraktować jako próbę opisania ludzkiego losu jako takiego.

Ogromnie interesujące są refleksje autora na temat związków naszego myślenia i wyrażania siebie w języku. Otóż w jednym z opowiadań wspomina pierwsze po wielu latach zetknięcie z językiem polskim. Podczas wizyty w Jerozolimie Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego autor miał okazję oprowadzać po mieście aktorkę tego teatru i wówczas okazało się, że choć oboje mówią po polsku, używają jednak dwóch różnych języków. Jego polszczyzna była chropawa, ”archaiczna” - zdeformowana niepamięcią i mechanicznym tłumaczeniem wyrażeń hebrajskich. Jej – wyrastała z rzeczywistości zgoła zupełnie mu obcej, wyrażającej się nieznaną frazeologią, a nawet obcym brzmieniem. Jednocześnie jest to opowieść o tym, jak ten niespodziewany ”dzień polski” stał się tajemniczym preludium do polskości w ogóle. Wkrótce potem okazało się bowiem, że Polska zaczęła wydawać wizy, z czego artysta natychmiast skorzystał. Towarzyszą temu także szczególne refleksje, które wcześniej by się zapewne nie pojawiły:

Od dnia w 1959 roku, gdy wyruszaliśmy w pięcioro z Dworca Głównego we Wrocławiu, żyłem w poczuciu, że tamten wyjazd odciął mnie od miejsca mego dorastania w sposób definitywny i nieodwołalny, że nie istnieje żaden sposób powrotu. (…) Nawet tęsknota wydawała mi się daremna i bezużyteczna.


Czas odnaleziony


Bardzo poruszające są także opisy pierwszych dni we Wrocławiu – gorączkowe poszukiwania śladów przeszłości, emocje, rozczarowania i olśnienia.

… muszę wreszcie nakreślić granicę pomiędzy dotykalnym a urojonym.

Przeszłość powoli powraca, choć cały czas towarzyszy temu poczucie pewnej teatralności, niekiedy także obcości wobec trwającego wokół nieznanego życia.  Jednak wyprawa w góry z przyjaciółmi – jak za dawnych lat, bujna przyroda  przywracają uczucie szczęścia i harmonii:

Myślę, że to właśnie natura znacząco wpłynęła na moje pojęcia o świecie i mój stosunek do życia. Czuję, że w jakiś niejasny sposób organicznie przynależę do gór lasów i rzek, które poznałem w dzieciństwie. (…) Wrocławskie lata, poczucie przynależności do miejsca, natury i całej Ziemi zmitologizowały się w mojej wyobraźni. Rośliny i zwierzęta, ziemia i wody tamtego czasu stały się paradoksalnie moją Ziemią Obiecaną, obiektem tęsknot i pragnień, esencją kosmicznej harmonii, utraconą doskonałością mistycznego ”tu” i ”teraz”.

”Czas odnaleziony” ewokuje także wspomnienia z dzieciństwa: oglądanie tajemniczych książek pod wielkimi fortepianami, zgromadzonymi nie wiadomo przez kogo w wielkim korytarzu. Była to wówczas swoista ucieczka od zgrzebnego, szarego świata do rzeczywistości wielobarwnych i subtelnych litografii, a później, gdy już posiadł umiejętność czytania – do fantastycznego świata książek.

Pod fortepianami trwa zawieszona w bezczasie inna rzeczywistość.

Są też w tych wspomnieniach dziecięce zabawy, portret rodziny, wyprawy przez Most Grunwaldzki do biblioteki... I jest szczęście z powodu ”czasu odnalezionego” – nareszcie! – kiedy po latach dotyka filarów  tego mostu, a na kamiennej ławie czuje ciepło własnych rąk, które przetrwało przez tyle lat…

Ta niewielka rozmiarami książeczka pozwala nie tylko smakować wspomnienia i refleksje autora, ale także w jakiś przedziwny, tajemniczy sposób uruchamia wyobraźnię i emocje czytającego, dające mu przeżyć własne ”powroty do przeszłości”, która w nim trwa.


Książka ”Wrocław Jerozolima Wrocław” Lva Sterna, adaptacja tekstu: Monika Braun, ukazała się w Wydawnictwie Via Nova.

Artykuł był opublikowany pierwotnie na portalu Kulturaonline we wrześniu 2016 r.

Wywiad z malarzem przeczytacie TUTAJ.

środa, 19 lutego 2020

Spotkania: Kraków - Wrocław - Łódź. Nowa wystawa w mia Art Gallery

W przestrzeni mia ART GALLERY dochodzi do nieoczywistego międzypokoleniowego i międzyśrodowiskowego spotkania artystów o bardzo różnych metrykach i korzeniach, artystycznych światopoglądach i technicznych preferencjach. Od 19 do 28 lutego 2020 r. możemy oglądać prace znanych artystów.


Klasyków polskiej nowoczesności reprezentują Hanna Krzetuska, Józef Hałas, Konrad Jarodzki, Adam Marczyński, Antoni Mazurkiewicz, Jerzy Nowosielski czy Antoni Starczewski. Do tego grona bez wątpienia można również zaliczyć Andrzeja Gieragę, który choć nie w bezpośredni i instytucjonalny sposób,  może zostać uznany za poprzednika poszukiwań Urszuli Madery, reprezentującej najmłodsze pokolenie artystów.

Jej nauczyciel z wrocławskiej ASP Łukasz Huculak, posługuje się zupełnie odmienną stylistyką, tu zobaczymy prace skupiające się na kwestiach przestrzeni. Jest to również temat podejmowany przez Kamila Moskowczenko, choć w całkowicie odmiennej estetyce.

Od pewnego czasu do wrocławskiego świata artystycznego dołączył powracający po latach nad Odrę Lev Stern, który wnosi tu sporo ożywienia.

Spotkania, czasami nieuniknione, czasami przypadkowe, czasami pożądane, nieodmiennie poszerzają naszą artystyczną świadomość. Zatem zapraszamy do odwiedzin i spotkania w przestrzeni wrocławskiej mia ART GALLERY.


/kurator wystawy: Bogusław Deptuła/

Spotkania: Kraków - Wrocław - Łódź

19 lutego - 28 lutego 2020
mia ART GALLERY, Plac Solny 11

Kurator: Bogusław Deptuła

informacja prasowa

piątek, 27 stycznia 2023

Skarbotwórcy na tropie wartości! - ferie zimowe w Muzeum Architektury we Wrocławiu

Od 16 do 23 lutego Muzeum Architektury we Wrocławiu serdecznie zaprasza wszystkie dzieci wraz z opiekunami na warsztaty rodzinne organizowane w muzeum podczas ferii zimowych 2023. 

Fot. materiały prasowe Muzeum Architektury

Podczas ferii zimowych zapraszamy dzieci i ich opiekunów na warsztaty towarzyszące aktualnie prezentowanej w muzeum wystawie Lva Sterna Architektura czasu. Wrocław – Jerozolima. 

Lev Stern jest polsko-izraelskim architektem i malarzem. Jego malarstwo wyróżnia niezwykła dekoracyjność i elegancja. Obrazy malowane są złotem i czernią, a ich naczelnym motywem jest złoty kwadrat lub prostokąt ujęty w bogato rzeźbione ramy. Wystawa Lva Sterna stała się inspiracją dla cyklu warsztatów, na które zapraszamy podczas ferii zimowych. Podczas zajęć zastanowimy się wspólnie nad pojęciem skarbów, złota i dzieł sztuki, a także postaramy się zrobić własne, nie koniecznie złote skarby. 

Fot. materiały prasowe Muzeum Architektury

1. W BLASKU ZŁOTA

Termin: 16.02.2023, godzina 11:00

Wiek uczestników i uczestniczek: 6-12

Czas trwania: 90 minut

Dostępność: niepełnosprawność ruchowa, intelektualna

Złoto – trudno znaleźć bardziej ceniony na przestrzeni wieków kruszec. Wykonywano z niego królewskie insygnia, zdobiono nim ołtarze i pokrywano kopuły świątyń. Na zajęciach zastanowimy nad jego wartością materialną i symboliczną, poszukamy też skojarzeń i zwrotów ze słowem „złoto”. Spróbujemy też odpowiedzieć na pytanie czy „El Dorado” zawsze musi być złote. Spotkanie zakończy warsztat architektoniczny.

Prowadzenie: Agnieszka Gola

Fot. materiały prasowe Muzeum Architektury

2. SKARBOTWÓRCY

Termin: 21.02.2023, godzina 11:00

Wiek uczestników i uczestniczek: 6-12

Czas trwania: 90 minut 

Dostępność: niepełnosprawność ruchowa, intelektualna

Co to znaczy, że jakaś rzecz ma wartość? Czy dla każdej i każdego z nas to słowo znaczy to samo? Co jest więcej warte: rzecz stara, rzecz posiadająca historię czy rzecz ze złota? A może wartościowe jest tylko to, czego nie widać? Wraz z uczestnikami i uczestniczkami spróbujemy odpowiedzieć na te pytania odwiedzając wystawę Lva Sterna oraz stałą prezentację architektonicznego rzemiosła artystycznego. W części warsztatowej spróbujemy nadać wartość na pozór niewiele wartym przedmiotom.  

Prowadzenie: Patrycja Mazurek

Fot. materiały prasowe Muzeum Architektury

3. W RAMIE CZY BEZ RAMY?

Termin: 23.02.2022, godzina 11:00

Wiek uczestników i uczestniczek: 6-12

Czas trwania: 90 minut 

Dostępność: niepełnosprawność ruchowa, intelektualna

W ramach naszych zajęć przyjrzymy się historii niezwykłej relacji obrazu z ramą. Czy te dwa elementy faktycznie są nierozłączne?  Odpowiedzi na to pytanie będziemy szukać przyglądając się muzealnym skarbom, a także twórczości Lva Sterna prezentowanej na wystawie "Architektura czasu". W części warsztatowej każdy uczestnik/czka będzie miał/a okazję zmienić swoje dzieło w pełnoprawne dzieło sztuki będące pierwszym eksponatem prywatnego, domowego muzeum.

Prowadzenie: Michał Chadera


Informacje szczegółowe:

Wiek uczestników i uczestniczek:  6-12 lat 

Typ wydarzenia: warsztaty rodzinne

Czas trwania: ok. 90 minut

Koszt zajęć: 10 zł od dziecka (opiekunowie wchodzą bezpłatnie). Bilet na warsztaty upoważnia dziecko i opiekuna do zwiedzania Muzeum Architektury w dniu zakupu biletu, w godzinach pracy muzeum.  zarówno przez dziecko, jak i przez opiekuna.

Zapisy: mailowo na adres: edukacja@ma.wroc.pl

Opiekun musi pozostać wraz z dzieckiem przez cały czas trwania zajęć. 

Liczba miejsc ograniczona. Prosimy o mailowe potwierdzenie przybycia na maksymalnie dzień przed zajęciami do godziny 15:00 oraz o informację w razie rezygnacji, aby osoby z listy rezerwowej mogły skorzystać. 

informacja prasowa


„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty