Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania oszczanowski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania oszczanowski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 maja 2021

Piotr Oszczanowski : To piękna lekcja patrzenia, doświadczenie głębi obrazu /wywiad/

O wystawie obrazów Łukasza Huculaka i Jadwigi Sawickiej "W głębi obrazu", podejmującej dialog z dziełami z przeszłości, rozmawiam z jej kuratorem, dyrektorem Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotrem Oszczanowskim.

Dyr. Piotr Oszczanowski, fot. Arkadiusz Podstawka

Barbara Lekarczyk-Cisek: Skoro tylko Muzeum Narodowe otworzyło ponownie podwoje, ruszyłam stęskniona za sztuką na zaległe wystawy. Wśród nich szczególnie zaintrygowała mnie już samym tytułem ekspozycja „W głębi obrazu”. To jakby dialog artystów z odległych epok – poza czy ponad czasem, mających sobie (i widzom) coś ważnego do powiedzenia. Przypomina mi to wystawę Bożeny Sacharczuk „Konteksty” z 2014 roku, na której wrocławska ceramiczka prowadziła twórczy dialog z tradycyjnymi dziełami sztuki, ale nie miała – jak Jadwiga Sawicka i Łukasz Huculak – kontekstu pandemii. Jaki był zamysł tej wystawy, której jest Pan kuratorem? Czego ci artyści poszukują „w głębi obrazu”?

Piotr Oszczanowski: Ta wystawa rzeczywiście wpisuje się w pewien rodzaj naszych poszukiwań nowych sposobów odczytania działa sztuki. Wszak punktem odniesienia dla dwojga artystów są dzieła prezentowane w galeriach stałych, a więc permanentnie w muzeum obecne. W przypadku tej wystawy to jednak życie napisało scenariusz. Skazani na izolację, w poczuciu skrajnej bezradności, pozbawieni możliwości swobodnego poruszania się, spotkań, doświadczyliśmy swego rodzaju pustki. Tej sytuacji egzystencjalnej postanowili przyjrzeć się dogłębnie artyści – ludzie obdarzeni szczególną wrażliwością i intuicją.

Od lewej: Łukasz Huculak, Jadwiga Sawicka i Piotr Oszczanowski, fot. Arkadiusz Podstawka

Poza tym rzadko kiedy udaje się nam tak przylgnąć do obrazu, przyjrzeć się mu bez pośpiechu, zatrzymać dla jakiegoś jego szczegółu. Kiedy po raz pierwszy wyjechałem do Holandii jako bardzo młody człowiek i trafiłem do Rijksmuseum, gdzie mogłem wreszcie zobaczyć dzieła mistrzów złotego wieku malarstwa niderlandzkiego, zacząłem zwiedzać muzeum w szalonym tempie, aby zobaczyć jak najwięcej. Zatrzymałem się ze zdumieniem dopiero wówczas, gdy zobaczyłem tych samych ludzi ciągle tkwiących przed tymi samymi obrazami. Stali przed malutkimi martwymi naturami i przyglądali się im wnikliwie. Wtedy było to dla mnie niepojęte. Dopiero z czasem zrozumiałem, dlaczego. Bo taki obraz jest jak książka, rodzaj lektury, której odczytanie zależne jest od ludzkiej wrażliwości, oczytania, aparatu umysłowego… Widz buduje własne konteksty, narracje, asocjacje. Coś takiego właśnie wydarzyło się na wystawie „W głębi obrazu”. Zaprosiłem artystów, aby wybrali płótna i zmierzyli się z nimi indywidualnie, a potem poprosiłem, aby opowiedzieli na swój sposób o tym, co dostrzegli. Artyści są bowiem współczesnymi profetami. Na budynku Muzeum Współczesnego w Sarajewie – mieście tak bardzo doświadczonym przez wojnę – znajduje się napis: „Jeśli chcesz się dowiedzieć, gdzie jest piekło, zapytaj artystę. Jeżeli nie masz obok siebie artysty, to znaczy, że już jesteś w piekle”. Artyści rzeczywiście są wyjątkowi: urzekają, fascynują, irytują… Na tym polega rola sztuki. 

Naśladowca Jana Brueghela Starszego i Jana Brueghela Młodszego, "Kazanie rybom świętego Antoniego", lata 40. XVII wieku, fragm. , fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Łukasz Huculak, Parafraza / Św. Antoni (Sen ptaków), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Na wystawie artyści prowadzą m.in. konwersację z XVII-wiecznym obrazem "Kazanie rybom świętego Antoniego". Swoją drogą, intrygujący jest ten wybór obrazów… Prof. Huculak – inicjator wystawy – dostrzegł w tym obrazie przede wszystkim cierniste drzewa i zagubione ptaki… 

Jak powiada prof. Łukasz Huculak, „W głębi obrazu z przeszłości szukamy fragmentów, które w naszym odczuciu zawierają to, co przeżywamy teraz”. To właśnie ów stan wyizolowania, strachu. Mierzymy się z czymś, czego nie widzimy, o czym zbyt wiele nie wiemy, a widzimy tego okrutne skutki.

I artyści próbują się z tym wszystkim zmierzyć. Jest to rodzaj potrójnego dialogu. Ja opowiadałem im, co wiem na temat obrazów jako historyk sztuki. Znajduje się wśród nich m. in. portret księcia Janusza Radziwiłła, szczególnie dla mnie ważny, bo to ja ustaliłem jego tożsamość i sądziłem, że wiem już o tym obrazie wszystko. Tymczasem myliłem się. Kiedy prof. Huculak patrzy na but Janusza Radziwiłła, izoluje go i widzi w nim model koronawirusa. Nam by to w ogóle nie przyszło do głowy. My patrzymy na ten portret przez pryzmat Potopu Henryka Sienkiewicza, a więc krytycznie, podczas gdy dla Litwinów to bohater i wielki pan. Z kolei prof. Jadwiga Sawicka staje przed tym obrazem i dostrzega wspaniały kostium wart fortunę jako rodzaj chitynowego pancerza, w środku którego ukrywa się nagi, bezradny człowiek. W ten sposób zderzyły się różne sposoby patrzenia, wrażliwości. Dlatego tak cenne są to dla mnie doświadczenia. To jest piękna lekcja patrzenia, którą odebrałem! W ten sposób doświadczamy głębi obrazu, nie mijamy się z nim. 

Prof. Jadwiga Sawicka, fot. Arkadiusz Podstawka

A co odkryliście Państwo w głębi obrazu „Apollo i Dafne” Abrahama Bloemaerta? 

Och, to jest sztandarowe dzieło sztuki manieryzmu! Układ postaci, kulisowość, teatralność… Tymczasem prof. Huculak skupia się na tym, co jest istotą tego obrazu, a co znajduje się na odległym planie i widzi Apolla ogarniętego szałem namiętności i Dafne, która pragnąc uniknąć jego dotyku, zamienia się w drzewo laurowe. Artysta zadaje sobie pytanie o relację człowiek – roślina i dochodzi do wniosku, że roślina także ma wrażliwość, że czuje. Artysta snuje rozważania na temat psychologii roślin. Dla mnie takie asocjacje są czymś odkrywczym w przypadku tego obrazu. Wszystko to stało się za przyczyną sytuacji, w której się znaleźliśmy – izolacji i zatrzymania. To, co nas często niszczyło i sprawiało, że stawaliśmy się zbyt powierzchowni, zmieniło się radykalnie. Mamy okazję zatrzymać się. 

Abraham Bloemaert, Apollo i Dafne, scena centralna, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Łukasz Huculak, Parafraza / Apollo i Dafne, tempera, 2021

A zatem nie byłoby tego artystycznego dialogu i wejścia w głąb obrazów dawnych mistrzów, gdyby nie pandemia i nasze doświadczenie izolacji, zatrzymania…

Tak, istotnie. Dla mnie, a myślę, że także dla potencjalnych widzów, wystawa „W głębi obrazu” jest nowym, cennym doświadczeniem. Będziemy ją promować przez krótkie filmiki – rozmowy, które pozwolą spojrzeć na nią świeżym okiem. 

Dziękuję za rozmowę.

Wystawa potrwa do 25 lipca 2021 roku

niedziela, 21 czerwca 2020

Jubileusz Panoramy Racławickiej i odsłonięcie popiersia Kossaka

14 czerwca 1985 r. – po prawie czterdziestu latach starań – we Wrocławiu została otwarta Panorama Racławicka. Od momentu otwarcia do dziś cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zwiedzających – rocznie ogląda ją prawie 400 tysięcy turystów z Polski i z zagranicy. 


Piotr Oszczanowski, Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu, fot. A. Podstawka

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

"Ta rocznica, chociaż przypada w szczególnym i trudnym dla nas wszystkim czasie, jest przede wszystkim przypomnieniem. Przypomnieniem tego, czym jest to wyjątkowe dzieło sztuki; jak wielu osobom – w szczególności tym działającym w kilku Społecznych Komitetach Panoramy Racławickiej – jesteśmy wdzięczni za ich upór i konsekwencję w działaniu; jak powinniśmy docenić wielki wysiłek niemałej grupy konserwatorów, którzy przywrócili to dzieło do jego świetności w czasach lwowskich. To dzień, w którym możemy także powiedzieć, że ten wielki trud się opłacił. Bowiem blisko 11 milionów osób, które od 1985 r. już zobaczyło monumentalne dzieło Jana Styki i Wojciecha Kossaka, jest wyrazem nieprzemijającej popularności Panoramy Racławickiej.

Ten uroczysty dzień sprzed 35 lat przewodniczący Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej i rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Alfred Jahn wspominał słowami: „Spełniły się nasze oczekiwania, gdy otwarliśmy rotundę dla pierwszych zwiedzających. Patrzyliśmy na wzruszonych do łez starszych ludzi, pamiętających Panoramę ze Lwowa”. Dzisiaj nadal przy obcowaniu z tym wyjątkowym, a jedynym w swoim rodzaju monumentalnym obrazie nie brak emocji, nie brak słów podziwu i zachwytu. Nie sposób pozostać przy nim obojętnym. I chyba na tym polega fenomen Panoramy Racławickiej!"


Romuald Nowak, kierownik Muzeum „Panorama Racławicka” Oddziału MNWr:

"Mnożące się lawinowo po Sierpniu 1980 żądania udostępnienia Panoramy Racławickiej społeczeństwu i olbrzymia determinacja Polaków sprawiły, iż w końcu ówczesne władze podjęły działania mające na celu jej udostępnienie. Po ponad czterech latach olbrzymiej i mozolnej pracy Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej pod kierunkiem Alfreda Jahna, Zespołu Realizacyjnego kierowanego przez Danutę Wielebińską i Zespołu Konserwatorów dowodzonego przez Stanisława Filipiaka, 14 czerwca 1985 Panorama Racławicka została uroczyście otwarta. Temu wydarzeniu towarzyszyła ogromna radość, że oto po blisko czterdziestu latach starań i pokonywaniu różnych przeciwności udało się wreszcie pokazać monumentalne dzieło Styki i Kossaka, na które całe polskie społeczeństwo czekało z wielką wytrwałością. Tłumy zwiedzających – ponad pół miliona widzów rocznie – były tego najlepszym dowodem. Po latach zwodzeń władz niewiele osób wierzyło, że Panorama została otwarta na dłużej, dlatego wszyscy chcieli obejrzeć ją niemal natychmiast. W pierwszych latach funkcjonowania każde jej zamknięcie z powodu prowadzenia prac remontowych wywoływało niepokój, że może być zamknięta na zawsze. Wielu wieszczyło, że jako muzeum jednego dzieła sztuki szybko opatrzy się i znudzi się widzom".

„Przypadająca 14 czerwca 2020 r. 35 rocznica udostępnienia Panoramy Racławickiej jest dla nas pretekstem do tego, aby przypomnieć jednego z jej współautorów” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „Obok Jana Styki to właśnie Wojciech Kossak uznawany jest za malarza, któremu to monumentalne dzieło szczególnie wiele zawdzięcza. O ile Jan Styka ma już swoje miejsce w Muzeum „Panorama Racławicka”, to Kossak nie został jeszcze tak spektakularnie upamiętniony. Dzięki utalentowanemu rzeźbiarzowi Tomaszowi Wenklarowi, dzięki skuteczności inicjatorki powstania podobizny Kossaka – kustosz Beacie Stragierowicz i wreszcie dzięki trosce Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz za sprawą hojności Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego Wrocławia to się zmieniło. Dzisiaj także i ten malarz ma swój pomnik w Muzeum „Panorama Racławicka” Oddziale Muzeum Narodowego we Wrocławiu. I prezentuje się w nim nad wyraz godnie – z tym zawadiackim wąsikiem, tajemniczym, subtelnym uśmiechem i z tymi inteligentnymi oczami. Można rzec – Kossak jak żywy, jak malowany!”.

Popiersie Wojciecha Kossaka (1856–1942) – współtwórcy Panoramy Racławickiej – to kolejna rzeźba Tomasza Wenklara wykonana dla Wrocławia. Wcześniej zrealizował on w stolicy Dolnego Śląska dwa pomniki: Wojciecha Korfantego i Ignacego Jana Paderewskiego oraz tablicę pamiątkową umieszczoną na budynku tzw. Nowej Giełdy upamiętniającą koncert Paderewskiego w 1891 r.


Pomnik Wojciecha Kossaka autorstwa Tomasza Wenklara w Panoramie Racławickiej,
fot. A. Podstawka

„16 czerwca 2018 r. wrocławski pomnik Ignacego Jana Paderewskiego został uroczyście odsłonięty przez Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Oryginalny monument – popiersie z brązu na wysokim szklanym cokole – jest z całą pewnością jednym z najciekawszych wrocławskich pomników” – mówi Beata Stragierowicz, inicjatorka powstania popiersia Wojciecha Kossaka. „Z kolei jesienią – 11 października 2018 r. – na uroczystej sesji Rady Miejskiej Wrocławia sala sesyjna w ratuszu otrzymała imię Paderewskiego, a jego popiersie ustawiono w niej na honorowym miejscu. Dziś w Muzeum »Panorama Racławicka« zaprezentowane zostanie wykonane z brązu popiersie Wojciecha Kossaka, artysty obdarzonego przysłowiową »ułańską fantazją«, który utrwalił w malarstwie polskim wizerunek ułana i dziewczyny, a swoją sztuką oddziaływał na wyobraźnię kilku pokoleń Polaków”.

Tomasz Wenklar (ur. 1977) jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (1998–2003). Wenklar to artysta-poeta , który istotę swojej twórczości określa tak: „Moim celem jest zamykać dusze w kształtach rzeźb, a nie bezmyślnie kopiować (nawet udolnie) naturę”. Według artysty celem rzeźby jest zatrzymanie w czasie i w pamięci tego, co odchodzi i przemija. Stąd prace poświęcone Hendrixowi, Riedlowi, Nalepie, Witkacemu czy Kilarowi.
Wiele jego rzeźb znajduje się na Śląsku i upamiętnia ważne historyczne momenty.

informacja prasowa

wtorek, 22 grudnia 2020

Willmann. Opus minor w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej

30 kameralnych dzieł Michaela Willmanna ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu pokazywanych będzie na wystawie „Willmann. Opus minor” w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Zostanie ona otwarta w rocznicę wernisażu wielkiej ekspozycji „Willmann. Opus magnum” i jest swoistym uwieńczeniem całego projektu wystawienniczego poświęconego temu malarzowi.

Michael Willmann, autoportret, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

 „Chodziło nam o zaprezentowanie mniejszych form artystycznych Michaela Willmanna, jak i jego wszechstronnego talentu” – wyjaśnia Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „Okazuje się, że Willmann potrafił malować obrazy ogromnych formatów farbami olejnymi i temperowymi na płótnie i desce, tworzył monumentalne polichromie ścienne i sklepienne, ale też znajdował ukojenie i okazję do popisu swojej mistrzowskiej maniery w technikach i formatach znacznie bardziej subtelnych – niewielkich rysunkach, studiach czy wreszcie miedziorytach i akwafortach. Dodatkową atrakcją tej wystawy jest także prezentacja siły oddziaływania sztuki Willmanna. Jego kompozycje były powielane i kopiowane przez licznych artystów mu współczesnych, jak i późniejszych. Willmann stał się – dzisiaj byśmy rzekli – już za swojego życia skrajne »opiniotwórczy«, a przede wszystkim »stylotwórczy«. Ta rozpoznawalna, bardzo indywidualna stylistyka Willmanna była niezwykle popularna i stała się też aktualna na długie stulecia”.

Michael Willmann, św. Monika, 1660-1670, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wśród obrazów pokazywanych na wystawie „Willmann. Opus minor” znajdą się m.in. „Autoportret”, „Raj”, Święta Monika”, „Męczeństwo świętej Apolonii”.

To druga wystawa Michaela Willmanna w Warszawie. 1 grudnia w Mt 5,14 Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego otwarta została ekspozycja „Willmann encore. Męczeństwa apostołów”, na której zaprezentowano słynny cykl Michaela Willmanna „Męczeństwa apostołów” pochodzący z kościoła klasztoru w Lubiążu. Po przeszło 75 latach został scalony i pokazany po raz pierwszy na wrocławskiej wystawie „Willmann. Opus magnum”.

Michael Willmann, Ukamienowanie św. Szczepana, ok. 1770,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Cykl „Męczeństwa apostołów" (1661–1700) to jedno z najwybitniejszych dzieł środkowoeuropejskiego malarstwa barokowego. Obrazy malowane specjalnie dla opactwa w Lubiążu zdobiły ściany lubiąskiego kościoła do 15 października 1943 r. W roku 1952 trafiły do warszawskich kościołów, gdzie zastąpiły dzieła zniszczone w czasie II wojny światowej. Cykl stał się sławny jeszcze za życia artysty, był wymieniany jako wyjątkowa atrakcja Lubiąża, inspirował wielu ówczesnych i późniejszych artystów.

Wystawom warszawskim towarzyszy bogato ilustrowany katalog, którego współautorem jest Marek Pierzchała z MNWr.

„Jedną z najważniejszych powinności, jaka spoczywa na Muzeum Narodowym we Wrocławiu, jest ta, która nakazuje nam promować dorobek artystyczny najwybitniejszego śląskiego malarza czasów nowożytnych – Michaela Leopolda Willmanna (1630–1706)” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „Dwie warszawskie wystawy to kolejny dowód naszej fascynacji i zauroczenia tym artystą. Obydwa pokazy mają pogłębić wiedzę i ugruntować podziw dla twórczości tego wybitnego artysty; sprawić, że zdobędzie on szerokie uznanie – i to zwłaszcza w tych miejscach, w których dzisiaj tak dużo jego dzieł się znajduje. A w efekcie, że stać nas będzie w przyszłości na stworzenie takich warunków, w których hołd dla tego malarza będzie mu oddawany w miejscu do tego najstosowniejszym. W Lubiążu, tam gdzie tworzył przez blisko 50 lat, tam gdzie powstały jego najwybitniejsze obrazy, i wreszcie tam, gdzie do dzisiaj spoczywa. Bo upowszechnianie mistrzowskiej sztuki Willmanna i jego przyszłe muzeum w Lubiążu to cele, które przyświecają wszystkim naszym poczynaniom”.

Michael Willmann, Męczeństwo św. Jana Ewangelisty, 1662,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


„Willmann encore. Męczeństwa apostołów” 

Mt 5,14 (Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego), pl. Bankowy 1 

Termin: 1 XII 2020 – 24 I 2021

Kuratorzy: Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr; Piotr Dmitrowicz, dyrektor Mt 5,14


„Willmann. Opus minor” 

Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, ul. Dziekania 1 

Termin: 21 XII 2020 – 14 II 2021

Kuratorzy: Marek Pierzchała, MNWr; ks. Mirosław Nowak, dyrektor MAW

 

Organizatorzy: 

Muzeum Narodowe we Wrocławiu 

Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie

Muzeum Archidiecezji Warszawskiej


Wystawy WILLMAN W WARSZAWIE dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu

informacja prasowa

czwartek, 25 marca 2021

"W głębi obrazu" - nowa wystawa czasowa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Co swym kształtem przypomina pompon zdobiący strój Janusza Radziwiłła na obrazie Davida Bailly’ego i jakie skojarzenia nasuwa noszony przez księcia bucik? Które z dzieł z kolekcji MNWr można odczytywać w kontekście dzisiejszych odkryć na temat inteligencji roślin? Współcześni artyści zapraszają widzów w podróż w głąb obrazów dawnych mistrzów, odkrywając nieoczekiwane skojarzenia i zapraszając do spojrzenia na znane dzieła z innej perspektywy.

Od lewej: Łukasz Huculak, Jadwiga Sawicka i Piotr Oszczanowski, fot. MNW


Pomysłodawcy projektu Łukasz Huculak (Wydział Malarstwa ASP Wrocław) i Jadwiga Sawicka (Instytut Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego) stworzyli prace inspirowane wybranymi obrazami z kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Sparafrazowali mniej lub bardziej niepozorne fragmenty ich kompozycji i elementy drugiego planu, nadając muzealnym obiektom nowe znaczenia w kontekście przeżywanych aktualnie ogólnoświatowych kryzysów. Dyskretnie włączają się ze swoimi  „aktualizacjami” w muzealną narrację, dialogując zarazem z problemami współczesności. 

„Muzeum i jego zbiory mogą być metaforycznym schronieniem, w którym przy uważnym spojrzeniu znajdziemy odbicie swoich teraźniejszych stanów emocjonalnych” – tłumaczą artyści. „W głębi obrazów z przeszłości szukamy fragmentów, które w naszym odczuciu nawiązują do tego, co przeżywamy teraz. 

Łukasz Huculak i Jadwiga Sawicka, fot. MNW


Wiele z tych dzieł jest wyjątkowych nie tylko z uwagi na wykonawczą maestrię, ale również dlatego, że dotyczyły naszych poprzedników – mieszkańców Wrocławia. Towarzyszyły im, odzwierciedlały problemy, z jakimi się mierzyli, wyrażały stan ducha epoki, której burzliwość nie wydaje się dziś już tak egzotyczna. Naszym zdaniem sztuka może pomagać w znoszeniu kolejnych lockdownów: odbiór jej to jak odczytywanie zaszyfrowanej wiadomości. Wysiłek włożony w odcyfrowanie dzieł sztuki może przynieść nie tylko poznawczą satysfakcję, ale również  estetyczne ukojenie”.
Wystawie towarzyszyć będą filmy, w których artyści wraz z kuratorem wystawy postarają się przybliżyć nieoczywiste wątki i narracje ukryte w muzealnych eksponatach.

„Nie wiem, dlaczego, ale mam takie dziwne skojarzenie, że ten projekt jest czymś na kształt 20 000 mil podwodnej żeglugi Juliusza Verne’a” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr i kurator wystawy. „Jest to rodzaj obrazowo-werbalnej »powieści przygodowej czy fantastycznonaukowej«, którą wspólnie tworzą – malują i werbalizują – artysta i historyk sztuki. Wraz z Łukaszem Huculakiem i Jadwigą Sawicką wkraczamy w świat nieznany, odkrywamy coś do tej pory niedostrzeganego, niezauważonego, pomijanego... To wyprawa doprawdy »w głębię obrazu«, to tworzenie de facto dzieł sztuki na nowo, odczytywanie bez porównania subtelniejsze, bardziej wrażliwe, znacznie bardziej delikatne. 
Czyż nie tego nam trzeba właśnie teraz, kiedy świat okazuje się tak brutalny, tak bezwzględny i okrutny? Czy to zwrócenie się ku temu, co przecież mieliśmy »od zawsze« (tj. od momentu, kiedy powstały te obrazy), ale tego nie dostrzegaliśmy – nie jest pewną nauką? Może cały czas coś tracimy, czegoś się pozbawiamy, coś mijamy… A potem jest już za późno! Nie ma już tych ludzi, nie ma tych drzew, tych uśmiechów przy kawiarnianym stole, tych widoków ponad naszymi głowami, tych spacerów przez nieznane nam miasto… tych tysięcy istot i przedmiotów, okoliczności oraz wydarzeń, które utraciliśmy w bezrozumnym pędzie przed siebie, żeby szybciej, żeby więcej… A może by tak wolniej, dokładniej, pełniej, piękniej?! Czego uczy pandemia? Pokory”.

Dzieła z kolekcji MNWr, które zainspirowały artystów: 

Johann Gleggler, Alegoria zmysłu smaku, Alegoria zmysłu powonienia
Portret Marii Burgundzkiej
Jan van Kessel st, Kazanie świętego Antoniego do zwierząt
David Bailly, Portret księcia Janusza Radziwiłła  
Tobias Fendt, Wizja Ezechiela 


Łukasz Huculak (ur. 1977) – stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, a także Rządu Bawarii oraz organizacji pozarządowych. Laureat Festiwalu Malarstwa w Szczecinie i Festiwalu Malarstwa Bielska Jesień. Członek wrocławskiej Akademii Młodych Uczonych i Artystów. Profesor sztuk pięknych związany z wrocławską ASP im. E. Gepperta, gdzie prowadzi pracownię malarstwa i kieruje studiami doktoranckimi.
Bywa kuratorem, publikuje teksty o sztuce. Pod jego redakcją ukazało się kilka publikacji zbiorowych i katalogów wystaw. W praktyce malarskiej zainteresowany ikonografią wanitatywną, ułomnością i fragmentarycznością procesów postrzegania, estetyką detalu i destruktu.
Autor wystaw dotyczących cielesności i śmiertelności („Late Symptoms of Death”), środowiska naturalnego i świata pozazmysłowego („Heliotropie”, „Sopra Minerva”, „Science/Fiction”, „Aurora”), procesów o czarownictwo („Nietota”, „Inkantacje”) i wątków modernistycznych („Detale/Przestrzenie”).


Jadwiga Sawicka
(ur. 1959) – doktor habilitowana, prof. UR, pracuje w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego, prowadząc pracownię dyplomującą. Tworzy obrazy, fotografie, obiekty, instalacje tekstowe, również w przestrzeni publicznej. 
Interesuje ją to, w jaki sposób język formatuje nasze myślenie, relacja między tekstem i obrazem, związki między sztuką i literaturą. Wystawy indywidualne m.in. w Galerii Foksal w Warszawie, Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie, Bunkrze Sztuki w Krakowie, Atlasie Sztuki w Łodzi, CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie. Brała udział w licznych wystawach problemowych w kraju i prezentacjach polskiej sztuki za granicą.
Kuratorka interdyscyplinarnych wystaw, m.in. „Sen jest drugim życiem, Róża jest różą” (BWA Tarnów), „Nowe ilustracje” (Galeria Arsenał w Białymstoku), „Życie. Instrukcja” (Zachęta –Narodowa Galeria Sztuki w Warszawie) oraz „Krzyczałem, a kiedy krzyczałem pękały rzeczy cenne” (Gdańska Galeria Güntera Grassa). Jest laureatką nagrody im. Jana Cybisa  i Nagrody im. Katarzyny Kobro.

W głębi obrazu
Łukasz Huculak. Jadwiga Sawicka
– wystawa czasowa
23.03–6.06.2021

Kurator: dr hab. Piotr Oszczanowski
informacja prasowa

piątek, 9 listopada 2018

Plakaty patriotyczne z daru prof. Mariana Morelowskiego we wrocławskim Muzeum Narodowym /wystawa/

Od 10 listopada do 30 grudnia 2018 r. Muzeum Narodowe we Wrocławiu zaprasza na wystawę prezentującą kilkanaście plakatów powstałych w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Ich prezentacja wiąże się z obchodami setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Druki ulotne z tego okresu są niezwykle rzadkie, ponieważ w okresie PRL były celowo niszczone.



„Wystawa plakatów patriotycznych z kolekcji prof. Mariana Morelowskiego jest dla nas pretekstem nie tylko do prezentacji ciekawego zespołu patriotycznych dzieł o charakterze propagandowym, ale także daje sposobność zwrócenia uwagi na niezwykłą postać ich właściciela – wileńskiego, lubelskiego i wreszcie wrocławskiego profesora historii sztuki Mariana Morelowskiego” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „To nietuzinkowa i pełna sprzeczności osobowość, o jakże skomplikowanym życiorysie, a przy tym wielki patriota, wybitny naukowiec oraz rozkochany w pięknie dzieła sztuki i rzemiosła artystycznego kolekcjoner. Jego zasługi dla polskiej kultury i nauki winny być powszechnie znane, a pamięć o nim stać się naszą powinnością. Nie tylko w tym wyjątkowym roku – roku stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę”.



Prof. Marian Morelowski (1884–1963) – wybitny historyk sztuki, profesor z barwnym życiorysem i wielkimi zasługami na polu organizacji dydaktyki akademickiej i badań z zakresu historii sztuki na uniwersytetach w Wilnie, Lublinie i we Wrocławiu. Brał udział w poszukiwaniu i odzyskiwaniu dóbr kultury polskiej zagrabionych w czasie wojen i zaborów.

„Przebywając podczas I wojny światowej jako jeniec cywilny na terenie Rosji, wyszukiwał tam obiekty o polskiej proweniencji. W trakcie tych poszukiwań odnaleziono m.in. 900 skrzyń z wyposażeniem warszawskiego Zamku Królewskiego i Łazienek i 11 000 dzwonów zrabowanych z kościołów na ziemiach Rzeczypospolitej” – mówi Beata Stragierowicz, kuratorka wystawy. „W latach 1921–1926 Morelowski jako delegat rządu Rzeczypospolitej Polskiej tropił polskie dobra kultury, doprowadzając do odzyskania wielu bezcennych zabytków rozproszonych po całej Rosji. Były wśród nich m.in. arrasy z królewskiej kolekcji Zygmunta Augusta”.

prof. Marian Morelowski, fot. Muzeum Narodowe,
Wrocław




Profesor Morelowski był właścicielem dużej kolekcji dzieł sztuki, które gromadził w swym wileńskim mieszkaniu. Przed II wojną światową w jego posiadaniu było kilka bardzo wartościowych zespołów obiektów z wielu dziedzin: malarstwa, grafiki, rysunku, rzeźby i rzemiosła artystycznego. Poza tym zbierał również sztukę ludową, broń białą i palną oraz fachową literaturę związaną ze sztuką. Część zbiorów udało się profesorowi ocalić i przywieźć do Wrocławia. Trzy cenne kabinety zakupiło Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Dziś są one ozdobą kolekcji mebli.





Prezentowane na wystawie plakaty odegrały w swoim czasie ważną rolę w mobilizowaniu społeczeństwa polskiego do obrony odrodzonej Rzeczypospolitej w 1920 roku. Polacy niemal w ostatnim momencie odparli bolszewików i odwrócili realną groźbę sowieckiego podboju ojczyzny, która niespełna dwa lata wcześniej odzyskała upragnioną niepodległość. Świetny manewr Piłsudskiego, jego obecność na linii frontu oraz entuzjazm żołnierzy przesądziły o zwycięstwie.

Konferencja prasowa z udziałem prof. Stanisława Morelowskiego i jego syna Michała.
Obok nich siedzą: Beata Stragierowicz, kuratorka wystawy i Piotr Oszczanowski, dyrektor MN,
oraz Iwona Dorota  Bigos, kierownik Pawilonu Czterech Kopuł, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Z okazji otwarcia wystawy Muzeum Narodowe zaszczycił syn prof. Mariana Morelowskiego - Stefan, który przekazał na tę wystawę także pamiątki po ojcu. Towarzyszył mu jego syn, a wnuk darczyńcy - Michał.

10 listopada – 30 grudnia 2018
Kuratorka: Beata Stragierowicz
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, pl. Powstańców Warszawy 5
Wstęp na wystawę jest bezpłatny.

informacja prasowa

piątek, 12 grudnia 2025

Trzy rzeźby Jaroslava Vonki ponownie we Wrocławiu

Do Wrocławia powracają ze Stanów Zjednoczonych trzy rzeźby Jaroslava Vonki! Jedna nich – Klęczący mężczyzna z lunetą – pochodzi z budynku poczty przy ul. Krasińskiego, skąd została skradziona po 1945 r. Pojawiła się na aukcji w Nowym Jorku we wrześniu 2025 r. i dzięki działaniom restytucyjnym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego została odzyskana. Dwie pozostałe figurki oferowane na tej samej aukcji i pochodzące z prywatnej kolekcji zostały zakupione przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Pozyskane figurki i te, które już wcześniej znajdowały się w naszych zbiorach można oglądać od dziś na wystawie „Sztuka śląska XVI-XIX w.” (ostatnia sala). W soboty można je obejrzeć bezpłatnie.

Jaroslav Vonka, Klęczący mężczyzna z lunetą, MNWr.

Figura klęczącego mężczyzny z lunetą trafiła za Ocean Atlantycki z niemieckiej aukcji internetowej jako dzieło anonimowe i określone mianem „vintage” z lat 20. XX w. 

„Gdy zobaczyłem tę ofertę, od razu skojarzyłem ją z dekoracją krat budynku pocztowego przy dzisiejszej ul. Z. Krasińskiego we Wrocławiu” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „To jedyny przedwojenny gmach, który realizował sen wrocławian o wieżowcach wzorowanych na chicagowskich drapaczach chmur. Swego czasu był on drugim pod względem wysokości (43 m) budynkiem na wschód od Berlina, ustępujący pierwszeństwa tylko warszawskiej siedzibie PAST-y. Wybudowany w latach 1926–1929 stał się sztandarowym przykładem architektury ceglanego ekspresjonizmu. 

Jarosłav Vonka wykonał ok. 1929 r. wszystkie kraty do tego budynku oraz ich dekoracje. Kraty klatki schodowej ozdobione zostały – od kilkudziesięciu lat już nieobecnym w tym miejscu – zespołem 22 pełnoplastycznych figur prezentujących różne indywidualności i typy ludzkie. Oferowana do sprzedaży w USA rzeźba pochodziła właśnie z tego zespołu. Została ona skradziona po 1945 r. Zaświadczają o tym ślady montowania figury w pocztowej kracie.

Rzeźba klęczącego mężczyzny z lunetą mimo swoich niepozornych rozmiarów jest dziełem wysokiej klasy, świadczącym o niezwykłej sprawności technicznej i wyczuciu formy przez Jaroslava Vonkę, a także jego pełnej świadomości ówczesnych trendów stylistycznych. Przebija w niej ogromna wrażliwość artysty i zdolność uważnej obserwacji życia, od bardzo prozaicznych jego aspektów (przedstawionych z dystansem i humorem) po zagadnienia metafizyczne. 

Jaroslav Vonka, Mężczyzna z gałązką, MNWr

Z kolei dwa pozostałe nabytki Muzeum Narodowego we Wrocławiu – figury mężczyzn z prosięciem (ok. 1929 r.) oraz z gałązką (ok. 1925 r.) , wspaniałe rzeźby odlane z brązu autorstwa Jaroslava Vonki – wiążą się z wybitnymi osobistościami naukowymi związanymi z Wrocławiem. Są pamiątką po przyjaźni pomiędzy Vonką a Heinrichem baronem Rausch von Traubenberg (1880–1944), wybitnym fizykiem eksperymentalnym.

Znajomość fizyka z najwybitniejszymi naukowcami tamtych czasów, m.in. z wrocławianinem i przyszłym laureatem nagrody Nobla prof. Maxem Bornem ocaliła jego rodzinę. 

Rausch von Traubenberg we wrześniu 1920 r. poślubił Marie Hilde (1889–1964), która była Żydówką. To sprawiło, że w 1937 r., w wieku niepełna 56 lat, został przez nazistów przedwcześnie przeniesiony na emeryturę i zmuszony do przeprowadzki do Berlina-Charlottenburga. Świadomość nieuchronnie zbliżającej się wojny i coraz większa skala represji wobec Żydów sprawiły, że Rausch von Traubenberg oraz jego żona zdecydowali się na to, aby ich nastoletnie córki – Dorothea Antonia Julia (1921–2007) i Helena Maria Elisabeth (1924–1999) – opuściły w 1939 r. Niemcy w ramach akcji ratunkowej zwanej transportem dzieci. Dziewczynki wyjechały do Szkocji, gdzie pod swój dach przyjęli je prof. Max Berg i jego żona Helena. One zaś zabrały ze sobą z Berlina dwie rzeźby Jaroslava Vonki, które najprawdopodobniej podarował ich rodzinie sam artysta.

Jedna z córek – Dorothea Antonia Julia w 1943 r. wyszła za mąż za absolwenta wrocławskiego gimnazjum św. Jana i uniwersytetu w Cambridge matematyka Wolfganga Fuchsa (1915–1997). Razem z nim w 1948 r. przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych, gdzie zabrała ze sobą figury Vonki. Dopiero ich córka – a wnuczka Heinricha barona Rauscha von Traubenberg – zdecydowała się w 2025 r. na sprzedaż tych dwóch rzeźb. 

Jaroslav Vonka, Mężczyzna z prosięciem, MNWr.

„Nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości przy podejmowaniu decyzji, że te rzeźby powinny wrócić do Wrocławia – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Ich bezpośredni związek z tak wieloma ważnymi osobami dla tego miasta nie pozwalał na cokolwiek innego”. 

Jedna z tych rzeźb – Mężczyzna z prosięciem – to kolejny egzemplarz figury, która zdobiła jedną z krat budynku pocztowego przy dzisiejszej ul. Z. Krasińskiego we Wrocławiu. Vonka świadom jej walorów plastycznych dokonał jej multiplikacji i zdecydował o ponownym jej odlewie w brązie. 

Z kolei Mężczyzna z gałązką to jedna z rzeźb, która pierwotnie zdobiła zaprojektowany przez Vonkę ok. 1925 r. żyrandol sali sesyjnej Nowego Ratusza we Wrocławiu. Również i ta rzeźba – ulubiona przez Vonkę – została wykonana w kilku egzemplarzach. Dzisiaj znane są jej trzy wersje – ta pozyskana obecnie przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu, rzeźba z Muzeum Miedzi w Legnicy i ta, która od 2024 r. znajduje się w posiadaniu Muzeum Miejskiego Wrocławia (egzemplarz z oryginalnego żyrandola). 

Dzieła Vonki znajdują się w czterech muzeach polskich – dziewięć rzeźb w kolekcji Muzeum Miedzi w Legnicy, w Muzeum Miejskim we Wrocławiu (trzy rzeźby i wielki ich wybór w Ratuszu), sześć dzieł w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz krata z Piwnicy Świdnickiej będąca własnością Muzeum Narodowego w Warszawie.  

Obchodzona w tym roku 150. rocznica urodzin Jaroslava Vonki, który na świat przyszedł 29 marca 1875 r. w czeskich Hořicach, ale na stałe wpisał się w krajobraz kulturowy i artystyczny przedwojennego Wrocławia, jest szczególnym wydarzeniem. Cieszymy się, że okazji tej rocznicy odzyskaliśmy kolejny fragment „dawnego” Wrocławia.

Więcej na temat pozyskanych rzeźb w tekście Piotra Oszczanowskiego „Odzyskane i pozyskane. Nowe dzieła Jaroslava Vonki w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu” na stronie internetowej MNWr.

informacja prasowa


piątek, 24 sierpnia 2018

Otwarcie Muzeum Sztuki Współczesnej /relacja/

25 czerwca 2016 r. Pawilon Czterech Kopuł zostanie ponownie otwarty. Tym razem w charakterze Muzeum Sztuki Współczesnej. W pięknych salach modernistycznego budynku znakomicie zaprezentowano  dzieła wybitnych polskich artystów drugiej połowy XX w. i współczesnych.

Pawilon Czterech Kopuł, widok od środka, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Genialny Poelzig i zmienne losy Pawilonu


Pawilon zaprojektował w 1912 roku niemiecki architekt wczesnego modernizmu, związany z Wrocławiem  – Hans Poelzig,  w związku z planowaną Wystawą Stulecia na setną rocznicę zwycięskiej bitwy pod Lipskiem, w której Prusacy pokonali Napoleona. Była to więc przestrzeń komponowana z myślą o prezentacjach wystawienniczych. Koncept Poelziga był bardzo nowoczesny nie tylko ze względu na użyte materiały, m.in. szkieletowe konstrukcje betonowe, ale przede wszystkim ze względu na pomysł rozświetlenia przestrzeni za pomocą świetlików górnych. Ponadto architekt nawiązywał do antyku, a mianowicie do doryckich pseudokolumn, dekorujących elewację zewnętrzną, a także wnętrze budynku – dzięki pięknym czaszom kopuł z motywem meandra.

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Ponieważ budynek przetrwał w dobrym stanie działania wojenne, po wojnie w 1948 roku na Terenach Wystawowych (obejmujących również Halę Stulecia) przygotowano propagandową Wystawę Ziem Odzyskanych, mającą legitymizować nową władzę. W latach pięćdziesiątych w pawilonie ulokowano wrocławską Wytwórnię Filmów Fabularnych. Po jej zlikwidowaniu, zdewastowany budynek przejęło w 2009 roku Muzeum Narodowe. Przeprowadzono remont i modernizację obiektu pod działalność przyszłego oddziału – Muzeum Sztuki Współczesnej. W ten sposób przywrócono Pawilonowi jego pierwotną funkcję, do której został stworzony – wystawienniczą.

Otwarcie nowego Oddziału – skomentował wydarzenie dyrektor Muzeum Narodowego Piotr Oszczanowskiprzypada raz na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Jest to zatem wydarzenie historyczne, czas spełnienia marzeń wielu ludzi, nieraz całych pokoleń nie tylko muzealników, ale także naszych gości, odbiorców, widzów.

Kolekcja sztuki polskiej II połowy XX oraz XXI wieku

Podczas konferencji prasowej w przededniu otwarcia dziennikarze mogli również podziwiać ekspozycję, po której oprowadzały kuratorki wystawy: Barbara Banaś i Barbara Wilkosz.
Podkreślały, iż Muzeum Narodowe we Wrocławiu posiada jedną z najbogatszych kolekcji polskiej sztuki współczesnej, liczącą dwadzieścia tysięcy eksponatów reprezentujących wszystkie dziedziny działań artystycznych. Są wśród nich nie tylko malarstwo czy rzeźba, ale również formy przestrzenne, fotografie, zapisy wideo dokumentujące działania performatywne itd.

Barbara Banaś, dyrektor Muzeum Sztuki Współczesnej, kurator ekspozycji stałej,
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wyeksponowano najbardziej znaczące prace najwybitniejszych artystów, m.in. Witkacego, T. Chwistka, T. Kantora, J. Lebensteina, A. Szapocznikow, J. Nowosielskiego, A. Abakanowicz… Ekspozycja prezentuje prace artystów w układzie chronologicznym, z podziałem na kierunki w sztuce i kręgi artystyczne, począwszy od prac artystów, którzy prezentowali najważniejsze nurty i postawy twórcze: Stanisława Ignacego Witkiewicza, Leona Chwistka (formizm), Władysława Strzemińskiego (abstrakcja geometryczna, unizm).

Prace Tadeusza Kantora, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Na wystawie znajdziemy także znakomicie (nareszcie!) wyeksponowane prace Władysława Hasiora, Magdaleny Abakanowicz, Jerzego Kaliny, Zdzisława Beksińskiego, a także twórców młodego pokolenia, np. Pawła Althamera czy Lecha Twardowskiego. Szczególne miejsce będą mieli w Pawilonie artyści wrocławscy.

Współczesna sztuka światowa na wystawach czasowych


Należy także podkreślić, że oprócz stałej wystawy, organizowane będą także ekspozycje czasowe, prezentujące światową sztukę współczesną. W sierpniu tego roku zostanie udostępniona kolekcja dr. Ericha Marxa z Hamburger Bahnhof – Museum für Gegenwart w Berlinie. Znajdą się na niej m.in. prace Josepha Beuysa, Dana Flavina, Keitha Haringa, Andy Warhola i in., zaś z polskich artystów: Zbigniewa Rogalskiego i Wilhelma Sasnala.

Prace Władysława Hasiora, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Lato w Pawilonie

Ekspozycji towarzyszyć będą działania edukacyjne dla dzieci z opiekunami, które odbywać się będą we wtorki i soboty. Ponadto wtorek będzie tym dniem, kiedy Pawilon i zaprezentowane w nim  dzieła sztuki będzie można oglądać bezpłatnie.

Prace Magdaleny Abakanowicz, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Ekspozycji towarzyszy starannie przygotowany przewodnik.
Szczegółowe informacje – na stronie Muzeum: http://muzeumwspolczesne.pl

Przejście Jerzego Kaliny, fot. B. Lekarczyk-Cisek



Prace Józefa Szajny, ot. B. Lekarczyk-Cisek




Stanisław Ignacy Witkiewicz, ot. B. Lekarczyk-Cisek


Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline.

wtorek, 15 marca 2022

„Madonna i książę. Sobiescy na Śląsku” - nowa czasowa wystawa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Listy królowej Marysieńki do syna, zegar podarowany przez Jana III sanktuarium w Rudkach, słynna Madonna Sobieskich z wrocławskiej katedry – to niektóre z zabytków prezentowanych na tej wystawie. Celem ekspozycji jest przypomnienie – zapomnianych dziś – związków rodziny Sobieskich ze Śląskiem.

„Wystawa odsłania kulisy pojawienia się królewiczów Sobieskich na Śląsku na przełomie XVII i XVIII wieku” – mówi Małgorzata Macura, kuratorka wystawy. „Głównym bohaterem ekspozycji będzie Jakub Ludwik Sobieski (1667–1737), najstarszy syn Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery d’Arquien. Królewska para liczyła, że stanie się on sukcesorem korony, a Sobiescy będą trwać jako potężna dynastia królewska. Stało się jednak inaczej. Przeznaczeniem Jakuba nie był Wilanów, a Oława i Żółkiew”. Prawa do Oławy królewicz uzyskał w 1691 r. dzięki małżeństwu z Jadwigą Elżbietą Neuburską (1673–1722). Początkowo miasto nie było stałą rezydencją księcia. Stało się nią dopiero po przegranej elekcji na króla Rzeczpospolitej Obojga Narodów w 1697 r. Jakub objął oławski zamek po Ludwice Anhalckiej (1631–1680), matce ostatniego śląskiego Piasta, i rezydował na nim z przerwami do 1734 r.

Madonna Sobieskich według Giovanniego Salviego, XVII w., Katedra św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu, fot. MNWr

Na ekspozycji pokazane zostaną dzieła sztuki związane z rodziną Sobieskich, zachowane na Dolnym Śląsku. Jedną z największych atrakcji będzie pierwsza muzealna prezentacja słynnej Madonny Sobieskich z katedry wrocławskiej – obrazu, który do dziś otoczony jest kultem. List własnoręcznie pisany przez Marię Kazimierę do syna Jakuba odsłoni przygotowania do ślubu z Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną – jedną z najbardziej pożądanych, ale i stawiających na swoim kobiet tamtych czasów, o czym przekonał się sam książę. 

Ołtarzyk z figurką z kości słoniowej, Katedra św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu, fot. MNWr

Zwiedzający poznają także lokalnego złotnika będącego na usługach Jakuba Sobieskiego, Johannesa Chmurowskiego, którego prace do tej pory uznawane były za niezachowane. Jednym z ciekawszych eksponatów będzie zegar wypożyczony z kościoła w Dziesławiu, na którego cyferblacie namalowano Bitwę pod Parkanami. Obiekt ofiarowany w XVII w. przez samego króla  Jana III Sobieskiego do sanktuarium w Rudkach na Kresach Wschodnich przetrwał tylko dzięki determinacji kresowian przesiedlonych na Dolny Śląsk po zakończeniu II wojny światowej. Historia tego zegara oraz pozostałych artefaktów prezentowanych na tej kameralnej wystawie osnuta została wokół mierzenia się Jakuba z legendą ojca – Jana III Sobieskiego.

„Wystawa jest próbą przypomnienia, a wręcz odkrycia dla naszych gości tematu, który nigdy nie doczekał się jeszcze muzealnej prezentacji” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr. „Legenda Sobieskich na Dolnym Śląsku istnieje od stuleci, jednak nie poddana została do dziś ostatecznej weryfikacji, czy też próbie jej muzealnej wizualizacji. Po raz pierwszy zatem prezentujemy artefakty związane z tą rodziną, zwłaszcza te, którymi wybitni reprezentanci Sobieskich obdarowali śląskie kościoły, w tym w szczególności Katedrę pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu. Również te, które znalazły się w naszym regionie i w jego stolicy po roku 1945. To właśnie wtedy wraz z polską ludnością, która zasiedlała Śląsk, dotarły do tutejszych świątyń, a także do naszego muzeum, kolejne bezcenne pamiątki po Sobieskich. Czy to z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Rudkach koła Sambora (Ukraina), czy też z przedwojennego Muzeum Narodowego im. Króla Jana III we Lwowie. Dzisiaj zgromadzone wspólnie zaświadczają o pozycji, hojności i smaku artystycznym reprezentantów jednej z najwybitniejszych rodzin magnackich i królewskich w nowożytnej historii Polski”. 

Portret Jakuba Ludwika Sobieskiego, autor nieznany, 1. ćw. XVIII w./ fot. MNWr 

Wystawie towarzyszy bogato ilustrowany folder.

„Madonna i książę. Sobiescy na Śląsku”

15 marca – 22 maja 2022

Wybrane wydarzenia edukacyjne towarzyszące wystawie

 Dla dorosłych

27 marca, 10 i 23 kwietnia, 15 i 22 maja, godz. 13.00 – oprowadzania kuratorskie po wystawie, prowadzenie: Małgorzata Macura

Wtorki i czwartki w czasie trwania wystawy, g. 12.00 i 14.00 – „15 minut z Madonną Sobieskich” – cykl oprowadzań po wystawie, prowadzenie: edukatorzy MNWr

19.03, g. 16.00 – „Życie kulturalne królewiczów Sobieskich na Śląsku” – wykład Małgorzaty Macury, kuratorki wystawy

2.04, g. 16.00 – „Sobiesciana. Krótka opowieść o budowaniu legendy i trwaniu pamięci o rodzie Sobieskich” – wykład dr Marty Gołąbek, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

9.04, g. 16.00 – „»Pod tym znakiem zwyciężysz«. Kult maryjny w kręgu rodziny Sobieskich i jego znaczenie” – wykład Jarosława Pietrzaka

30.04, g. 12.00 – „Śladami Sobieskich” – spacer po Oławie, prowadzenie: dr hab. Piotr Oszczanowski i Małgorzata Macura

7.05, g. 16.00 – „Archiwum Sobieskich z Oławy – zawartość i burzliwe losy” – wykład dr Anny Ziemlewskiej, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

 Dla dzieci

19.03, g. 11.00 – „Sukienki Madonny” – warsztaty plastyczne dla dzieci w wieku 6–12 lat,

prowadzenie: Izabela Trembałowicz-Chęć

30.04, g. 11.00 – „Być jak sarmata. Wychowanie i moda czasów Jana III Sobieskiego” – zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży w wieku 8–15 lat, prowadzenie: Grzegorz Wojturski

informacja prasowa

wtorek, 31 maja 2022

W głębi obrazu II - nowa wystawa czasowa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Jakie skojarzenia z wojną może nasunąć "Raj" Michaela Willmanna? Czy dawne znaki herbowe mogą przypominać dadaistyczne kolaże? Po raz kolejny współcześni artyści zapraszają widzów w podróż w głąb obrazów dawnych mistrzów, odkrywając nieoczekiwane skojarzenia i zapraszając do spojrzenia na znane dzieła z innej perspektywy.

Łukasz Huculak, Dada, 2022

„W głębi obrazu II” jest kontynuacją prezentowanego w roku ubiegłym projektu, w ramach  którego w sąsiedztwie wybitnych dzieł z kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu można było oglądać dzieła artystów współczesnych.  W tym roku do Jadwigi SawickiejŁukasza Huculaka dołączyli doktoranci Uniwersytetu Rzeszowskiego i Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu: kolektyw artystyczny Bezimienny, Magdalena Franczak i Paweł Korbus. 

Formuła wydarzenia zakłada działania, które aktualizują i przedstawiają w nowym kontekście obiekty pochodzące z kolekcji muzealnej. Artyści stworzyli prace inspirowane wybranymi obrazami prezentowanymi na wystawie „Sztuka śląska XVI–XIX w.” i nadali dawnym dziełom nowe znaczenia, nie unikając przy tym kontekstu przeżywanych aktualnie ogólnoświatowych kryzysów. Kierując uwagę widzów na wybrane detale i wątki renesansowych czy manierystycznych malowideł, dyskretnie dialogują z problemami współczesności. Zapraszając do uważniejszego spojrzenia na dzieła muzealne, zabierają odbiorców w podróż w głąb obrazu. Jest to swoista „wizualna” archeologia, która pozwala odkryć nieoczekiwane związki łączące  przeszłość ze współczesnością.

„W głębi obrazów z przeszłości szukamy fragmentów, które w naszym odczuciu nawiązują do tego, co przeżywamy teraz” – wyjaśniają artyści. „Wiele obiektów historycznych jest wyjątkowych nie tylko z uwagi na wykonawczą maestrię, ale również dlatego, że wyrażały stan ducha epoki, której burzliwość dziś wcale nie wydaje się tak egzotyczna”.

„Jest to rodzaj obrazowo-werbalnej „powieści” przygodowej, także fantastycznonaukowej, którą wspólnie tworzą – malują i werbalizują – artysta i historyk sztuki” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr i kurator wystawy. „Wraz z Łukaszem Huculakiem i Jadwigą Sawicką oraz ich utalentowanymi doktorantami ponownie wkraczamy w świat nieznany, odkrywamy coś do tej pory niedostrzeganego, niezauważonego, pomijanego... To wyprawa doprawdy »w głębię obrazu«, ku jego antypodom i limesom wszelakim. 

Czyż nie tego nam trzeba właśnie teraz, kiedy świat okazuje się ponownie tak brutalny, tak bezwzględny i okrutny? Czy to zwrócenie się ku temu, co przecież mieliśmy »od zawsze«, ale tego nie dostrzegaliśmy – nie jest pewną nauką? Czego nauczyła nas pandemia, czego uczą zagrożenia wojenne? Może odpowiedzi na te pytania dostarczają nam artyści? Zaufajmy im, ich wrażliwości i intuicji!”.

Grupa Bezimienny, Księżniczka

Dzieła z kolekcji MNWr, które zainspirowały artystów: 

Michael Willmann,  Raj, ok. 1672

Bóg z rajem Adama i Ewy, epitafium Nicolausa Jenckwitza-Posadowskiego, obraz namalowany przez anonimowego malarza wykształconego w południowych Niderlandach, ok. 1537

Malarz śląski, Portrety Lorenza i Clary Heuglów, ok. 1520

Portret kobiety z maską, ok. 1750

Antoni Jörg (?), Archanioł Michał, lata 20. XVIII w.

Artyści uczestniczący w wystawie:

Łukasz Huculak (ur. 1977) – profesor sztuk pięknych związany z wrocławską ASP im. E. Gepperta, gdzie prowadzi pracownię malarstwa i kieruje studiami doktoranckimi. Laureat Festiwalu Malarstwa w Szczecinie i Festiwalu Malarstwa Bielska Jesień. Członek wrocławskiej Akademii Młodych Uczonych i Artystów.

Jadwiga Sawicka (ur. 1959) – doktor habilitowana, prof. UR, pracuje w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego, prowadząc pracownię dyplomującą. Tworzy obrazy, fotografie, obiekty, instalacje tekstowe, również w przestrzeni publicznej. 

Doktoranci Uniwersytetu Rzeszowskiego i Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu:

kolektyw artystyczny Bezimienny

Magdalena Franczak

Paweł Korbus

Kurator wystawy: Piotr Oszczanowski

W głębi obrazu II
– wystawa czasowa
31.05–31.07.2022

informacja prasowa

wtorek, 2 kwietnia 2024

Dzień bezpłatny w Muzeum "Panorama Racławicka" - 4 kwietnia 2024

 4 kwietnia 2024 obraz Jana Styki i Wojciecha Kossaka będzie można obejrzeć za darmo – jest to prezent Muzeum Narodowego we Wrocławiu z okazji 230. rocznicy bitwy pod Racławicami.

Tego dnia Muzeum „Panorama Racławicka” będzie czynne od godz. 8:30 do 19:00. Bezpłatne bilety wstępu będą rozdawane przed wejściem do MPR tylko w dniu zwiedzania, nie ma możliwości wcześniejszej rezerwacji miejsc. Organizatorzy proszą o przychodzenie bez plecaków i bagażu, ponieważ szatnia będzie nieczynna. Ze względów konserwatorskich oraz by zapewnić komfort zwiedzającym jednorazowo na platformę widokową będzie mogło wejść 85 osób. Przewidywany czas zwiedzania jednej grupy to ok. 15 minut.

„Przypadająca 4 kwietnia br. rocznica 230-lecia bitwy pod Racławicami rozpoczyna cykl podniosłych uroczystości, które Muzeum Narodowe we Wrocławiu organizuje w związku z zaszczytem posiadania Panoramy Racławickiej” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor MNWr. „5 czerwca obchodzić będziemy rocznicę 130-lecia uroczystego udostępnienia tego monumentalnego obrazu we Lwowie, który w ciągu 9 miesięcy na przełomie lat 1893 i 1894 stworzyli najwybitniejsi polscy malarze końca XIX w. z Janem Styką i Wojciechem Kossakiem na czele. I wreszcie 14 czerwca 2025 r. będziemy świętować 40-lecie otwarcia Muzeum «Panorama Racławicka» we Wrocławiu. Niech to potwierdza, jak dumni jesteśmy z tego wyjątkowego dzieła sztuki i wręcz pomnikowej pamiątki narodowej, którą do dziś we Wrocławiu podziwiało już blisko 12 milionów widzów”.

Bilet otrzymany 4 kwietnia 2024 w Muzeum „Panorama Racławicka” uprawnia do bezpłatnego wejścia na wystawy stałe Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Etnograficznego i Pawilonu Czterech Kopuł w ciągu 3 miesięcy od daty seansu.

Panorama Raclawicka 2023, fot. W. Rogowicz

W dniu 4 kwietnia 2024 o g. 10:00 w Muzeum Narodowym we Wrocławiu zostaną nadane prof. Kazimierzowi Czaplińskiemu i mgr inż. Elżbiecie Paradowskiej Złote Medale „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaczenia wręczy Wojewoda Dolnośląski Maciej Awiżeń.

Prof. Kazimierz Czapliński, wybitny polski inżynier budownictwa i profesor zwyczajny na Politechnice Wrocławskiej, był wieloletnim członkiem (od powstania Komitetu w październiku 1980 r.) oraz przewodniczącym Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej (od 1989 do zakończenia jego działalności w 2020 r.). Do szczególnych zasług prof. Czaplińskiego należą systematyczne i skuteczne starania o dotacje finansowe na remonty, konserwację i działalność Panoramy Racławickiej.

Mgr inż. Elżbieta Paradowska w latach 1980–2020 była aktywną współpracownicą Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej. Jej rozległe doświadczenie i wiedza jako inżyniera włókiennika okazały się bezcenne w procesie przywracania do publicznego bytu wielkiego patriotycznego malowidła. W swojej karierze zawodowej zajmowała się również problematyką innowacyjnych tekstyliów dla celów przemysłowych.

Panorama Raclawicka 2023, fot. W. Rogowicz

Wydarzenia towarzyszące obchodom 230. rocznicy bitwy pod Racławicami:

  • Specjalne pokazy „Kosa” we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty

4 kwietnia, g. 10:00

Pokaz dla szkół poprzedzony prelekcją Izabeli Trembałowicz-Chęć pt. Tadeusz Kościuszko – „najczystszy syn wolności”

4 kwietnia, g. 18:00

Pokaz dla dorosłych poprzedzony prelekcją Izabeli Trembałowicz-Chęć pt. Tadeusz Kościuszko – „najczystszy syn wolności”

Miejsce: Kino Nowe Horyzonty, sprzedaż biletów prowadzi KNH

  • Bitwa pod Racławicami – mit i malarska rzeczywistość. Wykład dr. Romualda Nowaka

6 kwietnia, g. 12:00

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116, wstęp wolny

  • Tadeusz Kościuszko – niezwykły zwycięzca bitwy pod Racławicami. Zajęcia dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Elżbieta Pietralczyk

7 kwietnia, g. 9:00 

Miejsce: Muzeum „Panorama Racławicka”, bilety w cenie 25 zł, zapisy: edukacja@mnwr.pl, tel. 71 372 51 48

  • Spotkanie wokół książki „Panorama Racławicka. Idea – kontekst – współczesność”. Uczestnicy: Piotr Oszczanowski, Romuald Nowak i Beata Stragierowicz

7 kwietnia, g. 13:00

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, wstęp wolny

  • Lwowski seans w Muzeum „Panorama Racławicka” dla seniorów. Prowadzenie: Beata Stragierowicz

9 kwietnia, g. 13:30

Miejsce: Muzeum „Panorama Racławicka”, seans dla osób w wieku 60+, bilety w cenie 25 zł, zapisy: tel. 71 344 23 44 lub 71 344 16 61 wew. 113, 114, 116

  • Kwietniowa promocja dla szkół w Muzeum „Panorama Racławicka”

1–30 kwietnia 

Specjalny rabat dla szkół, które noszą imię Tadeusza Kościuszki. Cena biletu dla uczniów, którzy odwiedzą Panoramę ze swoją klasą, to 25 zł.

Rezerwacje: tel. 71 344 23 44 lub 501 59 88 32, e-mail: biuro@panoramaraclawicka.pl

informacja prasowa

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Barokowi herosi. Wrocławskie rzeźby Johanna Georga Urbansky’ego z lat 20. XVIII w. - nowa wystawa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Johann Georg Urbansky, jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy barokowych działających na Śląsku, jest bohaterem wystawy czasowej przygotowanej przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Zaprezentowane zostaną jego dwa najwybitniejsze zespoły rzeźbiarskie: prospekt organowy kościoła św. Marii Magdaleny we Wrocławiu oraz przedstawienia Ojców Kościoła Zachodniego z katedry wrocławskiej, które od końca II wojny światowej podzielone są między Wrocław a Stężycę, i które – po raz pierwszy od 80 lat – można będzie ponownie zobaczyć we Wrocławiu obok siebie.

Johann Georg Urbansky, figura aniołka – fragment dekoracji 
rzeźbiarskiej organów kościoła św. Marii Magdaleny we Wrocławiu, 
1724. Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Fot. W. Rogowicz 

Johann Georg Urbansky (ok. 1675 – po 1738), Czech z pochodzenia, kształcił się od 1693 r. w warsztacie uznanego praskiego artysty Johanna Brokoffa (1652–1718). Niestety, eskalujący konflikt między nim a mistrzem sprawił, że Urbansky wyjechał do Budziszyna i tam ukończył naukę. Około 1708 r. przeniósł się do Wrocławia, gdzie otworzył warsztat na Ostrowie Tumskim, tworząc początkowo wyłącznie dla kurii biskupiej, natomiast po otrzymaniu wrocławskiego obywatelstwa w 1720 r. mógł realizować także zamówienia spoza kręgu katolickiego duchowieństwa, m.in. dla wspólnoty luterańskiej.

„W artystycznej panoramie nowożytnej sztuki Wrocławia trudno znaleźć tak znaczącą postać jak Johann Georg Urbansky” – mówi dr Piotr Oszczanowski, kurator wystawy. „Ten wybitny barokowy rzeźbiarz, Czech z pochodzenia, należy do grupy tych twórców, którzy za sprawą swoich znamienitych kreacji artystycznych pozostawili w stolicy Śląska trwały ślad”. 

Obecna wystawa skupia się na najważniejszych realizacjach, powstałych w latach 20. XVIII w.

W latach 1720–1725 powstawał prospekt organowy luterańskiego kościoła św. Marii Magdaleny, składający się z rzeźb figuralnych (proroków Dawida i Asafa, atlantów, puttów grających na kotłach i dzwonkach, Famy dmącej w trąbę) i ornamentalnych. Prospekt był podziwiany także za charakterystyczne dla epoki tworzenie iluzji – zastosowane mechanizmy pozwalały grać puttom na kotłach, a aniołkom uderzać w dzwonki. 

Dekoracja prospektu szczęśliwie przetrwała II wojnę światową w składnicy w Henrykowie, figury zostały zabezpieczone przez polskich muzealników i wywiezione w 1946 r. do Warszawy. 

Johann Georg Urbansky, figura św. Ambrożego, 1726,
własność: Parafia św. Marcina Biskupa w Stężycy (Diecezja Siedlecka),
fot. Adam Podstawka




„Wówczas jeszcze zespół ten był prawie kompletny, choć brakowało już dwóch z czterech atlantów” – wyjaśnia Barbara Andruszkiewicz, kuratorka wystawy. „Część rzeźb, już jako depozyt Muzeum Narodowego w Warszawie, trafiła do Muzeum Baroku Polskiego w Łowiczu. Dzięki apelom wrocławskich muzealników o ich powrót przekazano je w latach 60. XX w. w depozyt do ówczesnego Muzeum Śląskiego, w 2011 r. wpisano na stałe do zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Niestety, były to już tylko pojedyncze rzeźby z licznego pierwotnie zespołu, ale ostatnie znalezisko – „przeoczone” małe putto z glorii będące w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie – pozwala mieć nadzieję, że i pozostałe elementy kiedyś zostaną odnalezione”.

Po raz pierwszy po 80 latach pokazane zostaną we Wrocławiu obok siebie monumentalne figury czterech Ojców Kościoła Zachodniego z katedry wrocławskiej. Dziś tylko dwie figury – św. Grzegorza i św. Hieronima – zdobią katedrę. Dwie kolejne znajdują się w kościele św. Marcina Biskupa w Stężycy. Wszystkie cztery najprawdopodobniej ewakuowano do składnicy w Kamieńcu Ząbkowickim, a po wojnie zostały wywiezione do Warszawy. W 1950 r. przekazano je do kościoła w Stężycy. Świątynia ta, która straciła całe wyposażenie, przyjęła wiele śląskich zabytków. Katedra wrocławska po ponownej konsekracji w 1951 r. rozpoczęła starania o przywrócenie rzeźb na pierwotne miejsce. Prośbę tę spełniono połowicznie i na przełomie lat 50. i 60. XX w. dwie rzeźby wróciły do Wrocławia, a pozostałe dwie wciąż cieszą oko stężyckich wiernych.

Na wystawie symbolicznie została przywołana kolejna znakomita barokowa realizacja Wrocławia, będąca efektem kolektywnej pracy wielu artystów kaplica grobowa opata Hochberga przy kościele norbertanów św. św. Wincentego i Jakuba (1723–1727). Podczas przygotowań do niniejszej wystawy w zbiorach Muzeum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II odnaleziono głowę św. Anny – fragment rzeźby zdobiącej kiedyś kaplicę. Intrygujące odkrycia i nowe tropy ujawniane tylko przy przygotowaniach do wystawy dowodzą, że dorobek Urbansky’ego wciąż czeka na właściwe rozpoznanie. 

„To, że podjęliśmy się dzieła zaprezentowania tych konkretnych rzeźb Urbansky’ego, wynika także z faktu, iż doświadczyły one niezwykle burzliwych losów w czasie ostatniej wojny oraz w latach bezpośrednio po niej następujących” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „Upominamy się jednocześnie o to, aby pamiętać, że proces przemieszczenia dzieł sztuki, zmiany miejsca ich przechowywania i ekspozycji, nadal musi być ważnym tematem badań muzealników.

W nich trzeba jednak wykazywać się skrajną odpowiedzialnością oraz swoistą delikatnością w zrozumieniu wszystkich argumentów i racji każdej ze stron. Zarówno byłych, jak i obecnych właścicieli i opiekunów tych dzieł sztuki. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie zrozumieć ten jakże trudny, jakże burzliwy i pełen niepewności czas powojenny. Okres, kiedy nadal cenniejsze było – bo musiało być – najpierw ratowanie życia ludziom niż opieka nad zabytkami. Ocalenie tych dzieł sztuki, ich zabezpieczenie, nawet ich przemieszczenie wielokrotnie decydowało o tym, że one przetrwały. I dzisiaj możemy je podziwiać. Nie oznacza to jednak, że już teraz, w XXI w., nie powinniśmy podejmować dyskusji na temat ich historii, a także ich przyszłości. Taka dyskusja jest niezbędna i po prostu nam wszystkim potrzebna. I o tym także traktuje nasza wystawa”. 

Wystawie towarzyszy publikacja z esejami autorstwa współkuratorów wystawy oraz cennymi archiwalnymi fotografiami.

Barokowi herosi. Wrocławskie rzeźby Johanna Georga Urbansky’ego z lat 20. XVIII w.
13.06–29.10.2023

informacja prasowa


Gala Baletowa na otwarcie nowego sezonu artystycznego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

Gale baletowe to stały punkt repertuaru teatrów na całym świecie. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej będzie to jednocześnie otwarcie sezon...

Popularne posty