Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania idomeneo, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania idomeneo, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2023

Od losu nie ma ucieczki. "Idomeneo" W. A. Mozarta w Staatsoper w Berlinie /recenzja opery/

"Idomeneo" W. A. Mozarta w Staatsoper Unter den Linden w Berlinie jest spełnieniem marzeń każdego melomana. Sądzę, że przydarzyła mi się rzecz zgoła niezwykła - miałam szczęście zobaczyć i usłyszeć spektakl operowy, który nie był banalny, podejmował tematy ponadczasowe, a przy tym serwował słuchaczom prawdziwą ucztę muzyczno-wizualną. To jednak rzadkość, ale i nie przypadek, zważywszy, jacy stworzyli go artyści. 

"Idomeneo" W. A. Mozarta w Staatsoper Berlin, fot. Bernd Uhlig

"Idomeneo" - zagadkowa opera Mozarta

"Idomeneo" Wolfganga Amadeusza Mozarta jest bodaj najmniej znaną operą tego kompozytora, co może dziwić, zważywszy, jak jest znakomita. Okoliczności jej powstania wskazują, że  Mozart napisał ją na zamówienie elektora palatyńskiego, Karola Teodora, dysponującego najlepszą orkiestrą w ówczesnej Europie, kierowaną przez Christiana Cannabicha. W jej skład wchodzili wybitni wirtuozi, m. in.  Johann Baptista Wendling, którego żona Dorothea zagrała Ilię, a szwagierka Elisabeth została pierwszą Elektrą. Mozart miał wówczas 25 lat i był już dojrzałym twórcą (pierwszą operę: "Mitrydate" skomponował mając 14 lat!), więc toczył boje z librecistą ks. Giambattistą Varesco, aby postacie nie były papierowe, a role "przegadane|", o czym wiemy z jego listów do ojca. Kompozytor tworzy tę operę z wielkim zaangażowaniem - troszczy się o najdrobniejsze szczegóły, ale zarazem dba o ogólny efekt sceniczny. Narzeka na wykonawców męskich ról - Anton Raaff, tenor, grający tytułową rolę, jest dobrze po sześćdziesiątce i niektóre arie są dla niego za trudne, zaś Idamante, którego gra włoski kastrat-sopran - Vincenzo dal Prato, był podobno sztywny jak kołek i w ogóle nie umiał grać (zresztą podobnie jak Raaff). "Nie ma za grosz metody" - pisze Mozart do ojca. Trzeba więc było indywidualnie z nimi pracować, a nawet przerabiać finałową arię Idomeneo. 

 Włoskie i niemieckie strony tytułowe oryginalnego libretta opery Mozarta Idomeneo,
źródło: Wikipedia
Za to wykonawczynie ról kobiecych były świetne. Mimo wszystko Mozart był bardzo szczęśliwy, ponieważ tworzył muzykę dla wspaniałej orkiestry, a poza tym współpracował z nim znakomity choreograf i scenograf. Był także otoczony  troską i życzliwością swojego protektora. Prapremiera odbyła się w Monachium 26 stycznia 1781 roku, lecz pomimo zachwytów nad pięknem muzyki,  operę zagrano tylko trzy razy. Potem Mozart ją jeszcze poprawiał i próbował wystawiać, ale bez większego powodzenia. Także w XIX w. wystawiano ją rzadko. 

Dopiero w 1951 roku na Festiwalu w Glyndebourne Fritz Busch po raz pierwszy poprowadził "Idomeneo" według oryginalnej partytury, a także zaprosił znakomitych solistów. Niewiele to jednak zmieniło, bo w praktyce wykonawczej opery nadal stosowano skróty, a wykonawcy byli często gęsto marni. Dopiero w 1973 roku austriacki dyrygent Karl Böhm ponownie powrócił do oryginału. Upłynęło sporo czasu i dopiero w latach 2000 pojawiły się interesujące interpretacje "Idomeneo", m. in. spektakl pod dyr. Marca Minkowskiego w reżyserii Davida McVicara (tego samego, który stworzył inscenizację, o której piszę), w którym wystąpiła, podobnie jak w berlińskiej adaptacji, Magdalena Kožená. Po operę Mozarta sięgali także: Nicolaus Harnoncourt (1982), z Pavarottim w roli tytułowej czy John Eliot Gardiner, który w 1993 r. nagrał płytę z Anthonym Rolfe Johnsonem jako Idomeneuszem. W Polsce zaś po raz pierwszy zaprezentowano tę operę dopiero w 1991 roku w warszawskiej Operze Kameralnej i na tym poprzestano... 

Rozbitkowie w berlińskiej wersji "Idomeneo", fot. Bernd Uhlig

Od losu nie ma ucieczki...

Zgoda na tragiczność życia - w tym się wyraża cała nasza godność 
i nasza duma. Na pokorze wobec tego, co jest nieuchronne.
Wiesław Myśliwski

    "Idomeneo" jest operą przypominającą tragedię grecką, z jej fatalistyczną wizją świata i ludzkiego losu. Poza jednym wyjątkiem - szczęśliwym zakończeniem. Akcja rozgrywa się na Krecie, po wygranej przez Greków wojnie trojańskiej. Idomeneusz - król wyspy nie powrócił jeszcze spod Troi, ale wysłał statki z niewolnikami, wśród których znajduje się córka króla Priama - Ilia. Pod nieobecność ojca rządy sprawuje młody i wielkoduszny Idamante, który zakochuje się w Ilii, ona jednak pozostaje pogrążona w głębokiej żałobie, a odwzajemnienie uczuć "wrogowi" uważa za swoistą zdradę wobec tych, którzy zginęli z ręki Greków, w tym swojego ojca i brata ("Padre, germani, addio"). Kiedy jednak Idamante uwalnia z niewoli jej rodaków, nie potrafi pozostać obojętna, nadal czując się rozdarta pomiędzy pamięcią bliskich a miłością do szlachetnego Idamante (piękne partie chóru "Godiam la pace" o zwycięstwie Amora). Tymczasem wieść niesie, że statek, którym podróżował Idomeneusz, zatonął. Istotnie, Neptun, chcąc wystawić bohatera na próbę, ratuje mu życie pod warunkiem, że poświęci on życie pierwszej napotkanej na brzegu osoby w ofierze. Brawurowe sceny przedstawiające walkę o życie marynarzy Idomeneusza, walczących z żywiołem, są szalenie interesujące tak pod względem scenograficznym, jak i muzycznym ("Pietà, numi, pietà!"). Jak się nietrudno domyślić, pierwszym napotkanym człowiekiem okazuje się - ku przerażeniu Idomeneusza - jego jedyny syn. Następuje dramatyczna scena, w której kochający, dobry syn zostaje przez ojca odepchnięty, co sprawia mu ogromny ból. 

Andrew Staples jako Idomeneo i Magdalena Kožená jako Idamante
fot. Bernd Uhlig

    O tym, jakie są prawdziwe przyczyny zachowania Idomeusza dowiaduje się doradca króla - Arbace i doradza mu, aby odesłał syna jak najdalej. Także król sądzi, że pozbywając się syna, ukrywając go, uniknie spełnienia obietnicy danej Neptunowi. Ponadto na jego dworze przebywa księżniczka mykieńska Elektra, która po tym, jak skłoniła brata Orestesa do zamordowania matki (Klitajmestra wraz z kochankiem skrytobójczo zamordowała powracającego spod Troi Agamemnona), schroniła się przed wyrzutami sumienia (Erynie) na Krecie. Poznawszy delikatnego i dobrego Idamante, zakochuje się w nim i marzy o nowym, szczęśliwym życiu. Ona również pragnie uciec od swego losu, co koniec końców okaże się niemożliwe. Tylko Idamante i Ilia, pod wpływem wzajemnej miłości, gotowi są stawić czoła losowi i poświęcić się w imię wyższych uczuć, nie myśląc o sobie. I to oni wychodzą zwycięsko z opresji. Ostatecznie Neptun wynosi Idamante na tron (mówiąc, że miłość zwyciężyła) i dając mu za żonę Ilię. Ci, którzy buntowali się przeciwko losowi, uosobionemu w postaci Neptuna, przegrali i muszą odejść. Odchodzą więc - Idomeneusz w pokorze, Elektra zaś w zapiekłej wściekłości (wspaniała dramatyczna aria "O smanie! D`Oreste, d`Aiace"). Całość kończy jednak duet nowych panujących oraz chóru. Można by powtórzyć za Wiesławem Myśliwskim, że nie wykazali pokory wobec nieuchronności swojego losu i na skutek tego poniekąd przegrali swoje życie. 
    25-letni geniusz stworzył więc prawdziwą operę seria, w której temat mitologiczny nie pozostał czystą konwencją, za którą nie skrywa się żadna treść. Przeciwnie - mamy do czynienia z prawdziwym dramatem ludzkiego losu, który dotyczy nie tylko pojedynczych osób, ale także kładzie się cieniem na życiu całej zbiorowości. Służy temu także pogłębiona psychologia postaci. Jeśli tak na to spojrzymy, nie będziemy się zastanawiać, skąd i po co wzięła się na Krecie Elektra.

"Idomeneo", scena zbiorowa, fot. Bernd Uhlig

  "Idomeneo" w Staatsoper Unter den Linden    

       Inscenizacja operowa "Idomeneo" w Staatsoper Unter den Linden w Berlinie była moją pierwszą widzianą na żywo, wcześniej jednak poznałam dwie inne, bardziej oszczędne, jeśli chodzi o środki scenicznego wyrazu, ale zaśpiewane znakomicie. W szczególności dotyczy to nagranej na żywo w La Scali w Mediolanie wersji "Idomeneo" z 2006 roku, którą poprowadził brytyjski dyrygent Daniel Harding, a wyreżyserował wybitny, urodzony w Zurychu, reżyser teatralny Luc Bondy, dyrektor paryskiego teatru Odeon. W rolę tytułową wcielił się w obu wersjach (także późniejszej, z 2016 roku, z tym samym dyrygentem) urodzony w Malezji znakomity tenor Steve Davislim
    Wyznać muszę, że berlińska wersja była bardzo interesująca koncepcyjnie, co nie dziwi, jeśli zważyć, jakie przygotowały ją tuzy, nota bene sami Brytyjczycy. Inscenizatorem jest David McVicar, twórca mający ogromne doświadczenie (także w realizacji znanych oper Mozarta) i od lat współpracujący z wielkimi teatrami operowymi. Autorką scenografii jest brytyjska scenografka i kostiumolog - Vicki Mortimer, która zaprojektowała kostiumy i scenografię do ponad 30 spektakli, w tym do "Good" i "Medea" (West End Theatre w Londynie), a także wieczoru baletowego "AfteRite/Lore" (Teatro alla Scala di Milano). Piękne kostiumy stylizowane na wschodnie (w tym nieco kontrowersyjny, ale jakże dramaturgiczny strój dla Medei i jej służących) zaprojektowała inna Brytyjka - Gabrielle Dalton, która we współpracy z Davidem McVicarem zrealizowała wiele wcześniejszych projektów, m. in.do opery "Falstaff", kilkakrotnie w Grange Park Opera ("Don Kichot", "Idomeneo", "Don Carlos"), także w Opéra National de Lorraine w De Nederlandse Reisopera ("Don Giovanni" i "Turandot"). 

"Idomeneo", scena zbiorowa, fot. Bernd Uhlig

Efekty tej wieloletniej współpracy okazały się i w Staatsoper Unter den Linden znakomite! Powstała inscenizacja najwyższej próby, interesująca plastycznie, pełna ukrytych znaczeń, w której ogromną rolę odgrywa także światło (brawa dla Paule Constable, która pracowała dla wielu renomowanych zespołów teatralnych w Wielkiej Brytanii). Przez niemal cały spektakl nad bohaterami ciąży fatum pod postacią trupiej czaszki z zakneblowanymi ustami - zmienia kąt nachylenia, barwy, a nawet bywa zasłaniana, kiedy to bohaterowie sądzą, że udało się im uniknąć swego przeznaczenia. Znika zaś, gdy się z nim pogodzili. Piękna jest też choreografia widowiska (Colm Seery, który od lat współpracuje z McVidalem), dzięki której bohaterowie - pojedynczo i zbiorowo - poruszają się w scenicznym świecie, wspomagani strojami i rekwizytami, a także światłem, tworząc pełnowymiarowe ludzkie postaci. Sceny są skomponowane niczym obrazy - jak w teatrze plastycznym.

Olga Peretyatko - Elektra, fot. Bernd Uhlig
    Dopiero kiedy sobie uzmysłowimy, jak wiele czynników składa się na kreację postaci, warto przyjrzeć się wykonawcom głównych ról.
Otóż w obejrzanej przeze mnie 26 marca 2023 r. wersji rolę Idomeneo wcielił się Andrew Staples - uważany za jednego z najbardziej wszechstronnych tenorów swojego pokolenia, regularnie występujący z Simonem Rattle, Harding, Haïm, Davis, Salonen i Nézet-Séguin, a także z Filharmonikami Berlińskimi i wielu innymi. Bardzo dobry śpiewak i interpretator, słabszy aktor, choć w niektórych scenach, oddających jego bunt przeciw bogom, poczucie zagubienia, a wreszcie zgody na swój los był wiarygodny. Brakowało mi w tej interpretacji dramatyzmu Steve`a Davislima. Znakomicie zaśpiewała rolę Idamante  Magdalena Kožená, wyróżniał się także Linard Vrielink w roli powiernika Idomeneo - Arsace. Mistrzowski występ Koženy miał to silne, szlachetne i jasne mezzo. Śpiewaczka doskonale wyczuwa retoryczną energię muzyki, zawsze kierując się typem ekspresji i logicznym uzasadnieniem prowadzenia roli. W Ilię wcieliła się Anna Prohaska - sopran koloraturowy, predystynowana do ról lirycznych śpiewaczka, która współpracowała z takimi dyrygentami, jak  Claudio Abbado i Daniel Barenboim. W sposób wiarygodny wyśpiewała swoje dramatyczne rozterki postaci rozdartej pomiędzy żałobą a niespodzianą miłością do syna wroga. W pamięci pozostanie zwłaszcza piękna scena, w której śpiewa o swojej miłości i tęsknocie wśród spadających płatków kwiatów, zjawiskowo oświetlona, jakby przez to uczucie przemieniona. Wielkie wrażenie zrobiła również Olga Peretyatko jako Elektra. Posągowo piękna, co podkreślało jeszcze bardziej kimono, szczególnie, że choreografia i światło dawały możliwość "ogrania" kostiumu, co się znakomicie udało. Peretyatko była fascynująca, zupełnie odmienna od szlachetnej Ilii, która gotowa jest poświęcić życie dla ukochanego. Drapuieżna , ale i liryczna ("Idol mio"), zwłaszcza w partiach dramatycznych, gdy śpiewała arię "D`Oreste, d`Aiace", pragnąc już tylko śmierci i potępienia. 

Anna Prohaska jako Ilia, Magdalena Kozena jako Idamante, Olga Peretyatko jako Elektra,
w tle Andrew Staples - Idomeneo, ot. Bernd Uhlig
Piękne są też sceny zbiorowe, np. dość realistyczna scena pomoru, którym Neptun każe miasto: bohaterowie wrzucają owinięte w całun zwłoki do wspólnego grobu, a w tle płonie ogień... 
Mocną stroną spektaklu była muzyka orkiestrowa w wykonaniu znakomitej Staatskapelle Berlin, którą poprowadził Simon Rattle - genialny brytyjski dyrygent, który w 2002 roku zastąpił Claudio Abbado na stanowisku głównego dyrygenta Berliner Philharmoniker. Rattle był niewątpliwie jedną z gwiazd tego wieczoru. Stając za pulpitem, z charakterystyczną burzą siwych włosów, wyglądał jak czarodziej i istotnie wyczarował z niezwykłą subtelnością zarówno liryczne nastroje, jak i sceny pełne dramatyzmu. Po prostu mistrz!

A to już ja - szczęściara, w obiektywie Marka Ciska 
    Sądzę, że przydarzyła mi się rzecz zgoła niezwykła - miałam szczęście zobaczyć i usłyszeć spektakl operowy, który nie był banalny, bo podejmował tematy ponadczasowe, a przy tym serwował słuchaczom prawdziwą ucztę muzyczno-wizualną. To jednak rzadkość, ale i nie przypadek, zważywszy, jacy stworzyli go artyści. 


IDOMENEO I Staatsoper Unter den Linden 


piątek, 8 maja 2026

35. Festiwal Mozartowski w Warszawskiej Operze Kameralnej

7 maja, premierą "Così fan tutte", rozpoczęła się 35. edycja Festiwalu Mozartowskiego w Warszawskiej Operze Kameralnej. Co jeszcze usłyszą i zobaczą melomani?

16 i 17 maja zostanie zaprezentowana opera w dwóch aktach "La clemenza di Tito" (Łaskawość Tytusa) w inscenizacji i reżyserii Anny Sroki-Hryń i pod kierownictwem muzycznym Benjamina Bayla. W roli Tito wystąpi Uwe Stickert, jako Vitellia - Serena Farnocchia, Sesto – Adanya Dunn, Annio – Jan Jakub Monowid, Servilia – Magdalena Stefaniak, Publio – Artur Janda, zaś rolę Młodego Tito zaśpiewa Stanislau Sinichenka.

"La Clemenza di Tito" w mojej interpretacji to pogłębiona na poziomie psychologicznym i metafizycznym opowieść o Człowieku, o jego skomplikowanej, delikatnej naturze. Tito jawi się nie tylko jako Cesarz, ale jako człowiek, człowiek omylny, z krytycznym wglądem w siebie. Osią opery jest trio Vitellia, Sesto, Tito, gdzie Sesto stanowi centrum konfliktu. Relacje łączące to trio są niejednoznaczne, a ich tłem jest przemocowy, bezwzględny świat starożytnego Rzymu. Czyżby starożytnego? Siła dramatów Szekspira, literatury Dostojewskiego czy wielkich dzieł operowych polega na ich uniwersalizmie. Wprawdzie mamy samoloty, internet, szybki przepływ informacji, polecieliśmy w kosmos, sztuczna inteligencja usprawnia procesy podejmowania decyzji, ale człowiek się nie zmienił. Nie zmieniają się rządze i namiętności, którym podlegamy jako ludzie. Zmienił się tylko anturaż, a sposoby manipulacji stały się bardziej zakamuflowane i wyrafinowane.

Libretto opery jest punktem wyjścia do rozważań na temat naszej kondycji duchowej i psychologicznej we współczesnym świecie. Dzięki tej wiwisekcji mamy szansę zbliżyć się do tego delikatnego i czułego miejsca, które nie podlega żadnej definicji.

Anna Sroka-Hryń

18 maja usłyszymy koncertowe wykonanie "Don Giovanniego", z Andrzejem Filończykiem w roli tytułowej, Krzysztofem Bączykiem jako Leporello, Donnę Annę zaśpiewa Joanna Moskowicz, Donnę Elwirę – Alexandra Nowakowski, Zerlinę – Katarzyna Drelich, Don Ottavia – Adrian Domarecki, Masetto – Adam Kutny, Commendatore – Adam Palka. Zespołem Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) będzie dyrygował Alessandro De Marchi

21 i 22 maja zostanie zaprezentowana opera buffa "La finta semplice" (Udawana naiwność) w reżyserii i inscenizacji Jitki Stokalskiej, kierownictwo muzyczne Tomasza Pokrzywińskiego. W roli Ninetty wystąpi Magdalena Stefaniak, Rosiny – Anna Farysej, Giacinty – Roksana Maciejczuk, Fracasso – Szymon Rona, Polidoro – Jacek Szponarski, Cassandro – Łukasz Klimczak, Simone –Mateusz Kulczyński. 

22 i 23 maja zobaczymy "Le nozze di Figaro" (Wesele Figara) w reżyserii i inscenizacji Grzegorza Chrapkiewicza, kierownictwo muzyczne Piotra Sułkowskiego

W roli hrabiego Almaviva wystąpi Hubert Zapiór, Hrabiny Rozyny – Bożena Bujnicka, Zuzanny – Aleksandra Orłowska, Figaro – Artur Janda, Cherubina – Jan Jakub Monowid, Marceliny – Wanda Franek, Basilio – Aleksander Kunach, Bartolo – Piotr Miciński, Antonia – Maciej Miecznikowski, Barbariny – Anna Górska. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Marcin Sompoliński.


23 maja zobaczymy skróconą wersję "Die Entführung aus dem Serail" (Uprowadzenie z seraju, wersja) w wykonaniu Düsseldorfskiego Teatru Marionetek. Lalkarze: Anton Bachleitner, Anna Zamolska. 

„Uprowadzenie z seraju” (premiera w 1999 r.) jest po „Czarodziejskim flecie” (premiera w 1988 r.) drugą inscenizacją Mozarta w teatrze marionetkowym w Düsseldorfie. „Czarodziejski flet” – od dawna uznawany za klasykę teatru lalkowego – miał dotychczas ponad 1000 przedstawień w Düsseldorfie i podczas licznych międzynarodowych gościnnych występów. „Uprowadzenie z seraju” – w przeciwieństwie do „Czarodziejskiego fletu” – jest wystawiane z wykorzystaniem lalek o krótkich sznurkach: przesadzone postacie mogą być tutaj prowadzone bardziej solistycznie do muzyki. Otwarta forma przedstawienia bez sceny z parawanem umożliwia stworzenie dużej scenografii, w której wszystkie miejsca akcji mogą być przedstawione poprzez niewielkie zmiany. Ponieważ miejsce akcji zmienia się wielokrotnie między zewnętrzem a wnętrzem seraju, wykorzystano dekoracje, które pokazują bramę wejściową raz z zewnątrz, a raz od wewnątrz.

Treść: Hiszpański szlachcic Belmonte chce uwolnić swoją ukochaną Konstanze wraz z jej świtą, którzy zostali sprzedani kalifowi Bassa Selimowi przez piratów. Podaje się za architekta i w ten sposób uzyskuje dostęp do wiejskiej rezydencji kalifa, gdzie dzielnie wspierają go jego sprytny sługa Pedrillo i przebiegła pokojówka Konstanze, Blondchen. Choć plan jest dobrze przygotowany, skazany jest na niepowodzenie, ponieważ surowy strażnik pałacowy Osmin ma oczy wszędzie. W końcu Bassa Selim daje Europejczykom lekcję prawdziwego humanizmu i uwalnia ich".

Dusseldorfer Marionetten Theater, Uprowadzenie z seraju

29 maja będzie można zobaczyć także "Uprowadzenie z Seraju, a miłość wygrywa" –  spektakl w 1 akcie na podstawie „Uprowadzenia z seraju” Wolfganga Amadeusa Mozarta, w reżyserii Oskara Winiarskiego i inscenizacji Michała Znanieckiego, według scenariusza Tomasza Mana. Rolę Konstancji zagra Agnieszka Rajda, Belmonte – Tomasz Obiński. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Jerzy Wołosiuk. 


29 maja oraz 12 czerwca  o 20.00 w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela usłyszymy Requiem d-moll, KV 626 Wolfganga Amadeusa Mozarta. Wystąpią: Dorota Szczepańska | sopran
Maya Gour | mezzosopran, Mykhailo Kushlyk | tenor, Krzysztof Bączyk | bas. 

30 i 31 maja usłyszymy ponownie "Die Entführung aus dem Serail", tym razem w reżyserii i inscenizacji Michała Znanieckiego, kierownictwo muzyczne: Marcin Sompoliński. Obsada: Konstanze | Joanna Moskowicz, Belmonte | Aleksander Kunach, Pedrillo | Szymon Rona, Blonde |Katarzyna Drelich, Selim | Patryk Ołdziejewski. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Paul Goodwin.


9 i 10 czerwca zostanie zaprezentowana opera w trzech aktach: "Idomeneo, re di Creta" (Idomeneusz, król Krety, KV 366) w inscenizacji i reżyserii Michała Znanieckiego i pod kierownictwem muzycznym Marcina Sompolińskiego.
W roli Idomeneo wystąpi Aleksander Kunach, Idamante –  Lena Belkina, Ilii –  Hanna Sosnowska-BillElettry – Natalia Rubiś, Arbace – Tomasz Grygo, La Voce – Łukasz Górczyński, Gran Sacerdote di Nettuno – Jakub Pawlik.  
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Adam Banaszak.
 

14 i 16 czerwca zobaczymy operę w dwóch aktach: "Don Giovanni. Il dissoluto punito, ossia Il Don Giovanni" w inscenizacji i reżyserii Michała Znanieckiego, kierownictwo muzyczne: Tadeusz Kozłowski.
Jako Don Giovanni wystąpi Łukasz Klimczak, w roli Leporello – Dawid Biwo, Donny Anny – Joanna Moskowicz, Donny Elwiry – Zofia Garganisz, jako Zerlina – Hanna Sosnowska-Bill, Don Ottavio – Jarosław Bielecki, Masetto – Bartłomiej Kłos, Commendatore – Remigiusz Łukomski.
Zespołem Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) będzie dyrygował Alessandro De Marchi


16 czerwca o 10.00 i 12.00 zabrzmi "Ostatnia serenada: Don Giovanni ukarany" – spektakl w 1 akcie na podstawie „Don Giovanniego” Wolfganga Amadeusa Mozarta, recytatywy w języku polskim w przekładzie Stanisława Barańczaka.

Inscenizacja, reżyseria, kostiumy –  Michał Znaniecki, kierownictwo muzyczne –  Jerzy Wołosiuk, scenografia –  Rafał Olbiński, Luigi Scoglio, reżyseria światła –  Dawid Karolak, wizualizacje –Karolina Jacewicz.
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Jerzy Wołosiuk.


18 i 19 czerwca  odbędzie się premierowy spektakl komedii muzycznej w 1 akcie: "Dyrektor teatru" w inscenizacji i reżyserii Jakuba Przebindowskiego, w aranżacji i pod kierownictwem muzycznym Tomasza Pokrzywińskiego

Obsada: Dyrektor FRANK – Wojciech Wysocki, Bankier RINALDI – Rafał Zawierucha, Asystent Franka BUFF – Władysław Grzywna, Aktorka ALBERTA TORO – Krystyna Tkacz, GINA FERRARI – Alicja Węgorzewska, LORETTA FELLI  Martyna Kliszewska

 Śpiewacy:

DULCINEA LUCINI- sopran – Teresa Marut / Anna Koehler, SIGNIORA ARGENTINA – sopran  Adrianna Ferfecka / Hanna Okońska, ROSIGNOUOLO- tenor-– Ernest Tymczyszyn / Łukasz Ratajczak


Trio Bastarda, Maestro di capella, Tomasz Pokrzywiński


19 i 20 czerwca  usłyszymy "Die Zauberflöte" (Czarodziejski flet ) w inscenizacji i reżyserii Giovanny Castellanos i pod kierownictwem muzycznym  Marcina Sompolińskiego.
W obsadzie m. in. Remigiusz Łukomski jako Sarastro,  Joanna Moskowicz – Królowa Nocy,  Adrian Domarecki – Tamino, Magdalena Łaszcz – Pamina,  Artur Janda – Papageno,  Julia Mach – Papagena.
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Adam Banaszak.



 
5 lipca nastąpi Uroczysta Gala Mozart Night, a  gwiazdą wieczoru będzie Joyce DiDonato  – jedna z najwybitniejszych śpiewaczek operowych naszych czasów – amerykański mezzosopran o wyjątkowej barwie głosu, imponującej technice i niezwykłej charyzmie scenicznej. Urodzona 13 lutego 1969 roku w Prairie Village (Kansas), artystka od ponad dwóch dekad zachwyca publiczność na najważniejszych scenach świata, zdobywając uznanie zarówno krytyków, jak i melomanów.

Gala Mozart Night to uroczyste zwieńczenie 35. Festiwalu Mozartowskiego – najstarszego w Polsce festiwalu w całości poświęconego twórczości Wolfganga Amadeusza Mozarta. Organizowany nieprzerwanie od 1991 roku przez Warszawska Opera Kameralna, festiwal powstał w 200. rocznicę śmierci kompozytora i przez ponad trzy dekady stał się jednym z najważniejszych wydarzeń operowych w kraju.

informacja prasowa

czwartek, 23 maja 2019

Olga Pasiecznik, Polska Orkiestra Radiowa i młode talenty – transmisja koncertu w radiowej Dwójce

Polska Orkiestra Radiowa i Program 2 Polskiego Radia zapraszają w niedzielę 26 maja do Studia Koncertowego im. Witolda Lutosławskiego na muzyczny wieczór, w trakcie którego wystąpi wybitna sopranistka Olga Pasiecznik oraz uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów Akademii Operowej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. W programie utwory Stanisława Moniuszki i Wolfganga Amadeusza Mozarta. Transmisja w radiowej Dwójce od godz. 18.00.

Akademia Operowa Teatru Wielkiego – Opery Narodowej to edukacyjny program rozwoju młodych talentów oraz wszechstronnej opieki nad absolwentami wydziałów wokalnych muzycznych uczelni i pianistami specjalizującymi się w pracy ze śpiewakami. Warsztaty, kursy mistrzowskie z profesorami gościnnymi – artystami i pedagogami z kraju i zagranicy, którzy przyjmują rolę mentorów młodych artystów, koncerty na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej mają dać bezcenne doświadczenia debiutantom – uczestnikom programu.

Stałą opiekę merytoryczną nad uczestnikami Akademii roztaczają: Izabella Kłosińska – wybitna śpiewaczka i reżyser obsady Opery Narodowej, Eytan Pessen – ceniony w świecie pedagog śpiewu i pianista, Matthias Rexroth – kontratenor i pedagog śpiewu. Warsztaty i kursy mistrzowskie gościnnie prowadzą m.in.: Ewa Podleś, Jerzy Marchwiński, Olga Pasiecznik, Andrzej Dobber, Dale Fundling (nauczyciel śpiewu Piotra Beczały), Dmitry Vdovin (pedagog śpiewu i dyrektor studia operowego teatru Bolszoj w Moskwie), Neil Shicoff, David Pountney. Wielu z młodych absolwentów Akademii Operowej odniosło sukces. Wśród nich Jakub Józef Orliński, czy znakomity młody pianista-akompaniator Michał Biel.

W najbliższą niedzielę dla publiczności w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego oraz słuchaczy radiowej Dwójki zaśpiewają – u mistrzowskiego boku Olgi Pasiecznik oraz z akompaniamentem Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją Michała Klauzy – uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów: Katarzyna Belkius (sopran), Agnieszka Grochala (sopran), Magdalena Stefaniak (sopran), Natalia Kukhar (mezzosopran), Zuzanna Nalewajek (mezzosopran), Karolina Makuła (mezzosopran), Justyna Ołów (mezzosopran), Piotr Maciejowski (tenor), Tomasz Kumiega (baryton), Paweł Trojak (baryton), Hubert Kowalczyk (bas) i Jasin Rammal-Rykała (bas).

Program: Stanisław Moniuszko – Prząśniczka, Wolfgang Amadeus Mozart – arie i ansamble z oper „Łaskawość Tytusa”, „Idomeneo”, „Uprowadzenie z Seraju”, „Wesele Figara”, „Cosi fan tutte”.

Transmisja w niedzielę 26 maja w audycji Joanny Grotkowskiej „Filharmonia Dwójki” w godz. 18.00-20.00. W przerwie rozmowa Anny Skulskiej z Olgą Pasiecznik.


Bilety do kupienia na stronie sklepu Polskiego Radia polskieradio.bilety24.pl i w kasie przed koncertem.

informacja prasowa

piątek, 3 września 2021

Odsłonięcie tablicy upamiętniającej współpracę Giovanniego Antoniniego z Narodowym Forum Muzyki

Zapraszamy na uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej współpracę Giovanniego Antoniniego z Narodowym Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu. Wydarzenie odbędzie się w niedzielę, 5 września 2021 roku, o godz. 19.00 na placu Wolności, przed budynkiem NFM. Tego samego dnia o godz. 20.00 w Sali Głównej NFM maestro Giovanni Antonini poprowadzi Il Giardino Armonico podczas koncertu 56. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. 

Giovanni Antonini, fot. Paolo Morello


W blasku Haydna

5.09.2021, NFM, Sala Główna, godz. 20.00

Wykonawcy:

Giovanni Antonini – dyrygent

Il Giardino Armonico

Giulia Semenzato – sopran

Francesca Ascioti – alt

Krystian Adam Krzeszowiak – tenor

Fulvio Bettini – bas

Chór NFM

Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM


Program:

Ludwig van Beethoven Uwertura do baletu Twory Prometeusza  op. 43, Msza C-dur op. 86

W programie koncertu znalazły się dwa dzieła Ludwiga van Beethovena, który z przekraczania granic uczynił motto swojej twórczości. Ceniony za interpretacje jego muzyki Giovanni Antonini poprowadzi wykonania dwóch mniej znanych i mniej oczywistych kompozycji tego niemieckiego autora.

Giovanni Antonini podczas konferencji Wratislavia
Cantans w 2019 roku, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

                                                                 GIOVANNI ANTONINI

Artysta urodził się w Mediolanie, gdzie studiował w Civica Scuola di Musica, następnie w Centre de Musique Ancienne w Genewie. Jest założycielem i członkiem zespołu barokowego Il Giardino Armonico, którym kieruje od 1989 r. Występował z nim jako dyrygent i solista (flet podłużny i traverso) w Europie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Ameryce Południowej, Australii, Japonii i Malezji. Jest dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego oraz głównym dyrygentem gościnnym Mozarteumorchester Salzburg i Kammerorchester Basel.

Współpracował z wieloma wybitnymi artystami, takimi jak: Cecilia Bartoli, Kristian Bezuidenhout, Giuliano Carmignola, Isabelle Faust, Sol Gabetta, Sumi Jo, Viktoria Mullova, Katia i Marielle Labèque, Emmanuel Pahud i Giovanni Sollima. Znany jest ze swoich wyszukanych i odkrywczych interpretacji repertuaru klasycznego i barokowego. Antonini regularnie dyryguje gościnnie Berliner Philharmoniker, Royal Concertgebouw Orchestra, Tonhalle-Orchester Zürich, Mozarteumorchester Salzburg, Gewandhausorchester Leipzig, London Symphony Orchestra i Chicago Symphony Orchestra.

Wśród prowadzonych przez niego przedstawień operowych są m.in. Giulio Cesare in Egitto Händla i Norma Belliniego z Cecilią Bartoli na Salzburger Festspiele. W 2018 roku gościł w Theater an der Wien (Orlando Händla) i powrócił do Opernhaus Zürich (Idomeneo Mozarta). W sezonie 2021/22 wystąpi jako dyrygent gościnny z Konzerthausorchester Berlin, Stavanger Symphony Orchestra, Anima Eterna Brugge oraz Symphonieorchester des Bayerischen Rundfunks. Poprowadzi też operę Rappresentatione di anima et di corpo Cavalierego w Theater an der Wien oraz inscenizację baletową Pór roku Haydna z udziałem Wiener Statsballet i Wiener Philharmoniker. 

Z Il Giardino Armonico Antonini nagrał wiele płyt z utworami instrumentalnymi Vivaldiego, Bacha (Koncerty brandenburskie), Bibera i Locke’a dla wytwórni Teldec. Dla Naïve zarejestrował operę Vivaldiego Ottone in Villa, a dla Dekki nagrał album Alleluia z Julią Lezhnevą. Alpha Classics (Outhere Music Group) wydała La Morte della Ragione, zbiory muzyki instrumentalnej XVI i XVII w. Z Kammerorchester Basel artysta nagrał komplet symfonii Beethovena (Sony Classical) oraz – z Emmanuelem Pahudem jako solistą – album Revolution z koncertami fletowymi (Warner Classics). W 2013 r. poprowadził nagranie Normy Belliniego dla Dekki we współpracy z orkiestrą La Scintilla.

Giovanni Antonini jest dyrektorem artystycznym projektu Haydn2032, w ramach którego zamierza wykonać i nagrać z Il Giardino Armonico i Kammerorchester Basel komplet symfonii Josepha Haydna przed trzechsetną rocznicą urodzin kompozytora. Pierwsze osiem albumów wydano pod szyldem Alpha Classics, a kolejne będą ukazywać się po dwa rocznie.

Z pozdrowieniami
Zespół NFM

informacja prasowa

sobota, 5 kwietnia 2025

Warszawa w rytmie Mozarta – 34. Festiwal Mozartowski już od maja

Już 8 maja Warszawska Opera Kameralna po raz 34. otworzy bramy do świata Wolfganga Amadeusza Mozarta, zapraszając nas na wyjątkowy Festiwal Mozartowski w Warszawie – najdłuższy tego typu festiwal na świecie, poświęcony wyłącznie twórczości genialnego kompozytora z Salzburga.


Przez dwa miesiące – aż do 6 lipca – Warszawa rozbrzmiewać będzie najpiękniejszą muzyką klasyczną. W programie znajdziemy zarówno najbardziej znane opery Mozarta, jak "Don Giovanni", "Wesele Figara", "Czarodziejski flet" czy "Idomeneo", jak i wyjątkowe koncerty kameralne, oratoryjne (Requiem d-moll, Msza c-moll) oraz wydarzenia dedykowane najmłodszym melomanom.

Tegoroczna edycja zainauguruje premierę "Łaskawości Tytusa" w reżyserii Anny Sroki-Hryń – znakomitej artystki, której teatralna wrażliwość i świeże spojrzenie wnoszą nową jakość na scenę operową. W czerwcu na scenie WOK pojawi się również nowa wersja rzadziej grywanej opery "La finta semplice" – w reżyserii Jitki Stokalskiej, z udziałem Bastarda Trio – zaskakującego połączenia klasyki i alternatywy.

Nie zabraknie także prawdziwych muzycznych pereł. 12 maja w Filharmonii Narodowej odbędzie się premiera najnowszej płyty WOK – Requiem d-moll Mozarta – wydanej przez renomowane wydawnictwo DUX. Tego wieczoru usłyszymy również majestatyczną Mszę c-moll.

Na wyjątkowy wieczór zapowiada się także spotkanie z literaturą i muzyką – "Moje życie z Mozartem", z udziałem Érica-Emmanuela Schmitta, autora kultowej książki pod tym samym tytułem (25 maja, Zamek Królewski). A finał? Oczywiście Gala Mozart Night – już po raz piąty – która tradycyjnie zamyka Festiwal, tym razem w pięknych wnętrzach Teatru Polskiego.

Na scenach Festiwalu pojawią się wybitni artyści: wiolonczelista Tomasz Strahl, skrzypaczka Agata Szymczewska czy dyrygent Howard Arman, który zaprezentuje własną interpretację mozartowskiego Requiem.

Nie zapomniano także o młodszych odbiorcach. Mozart Junior to szósta już edycja wydarzeń edukacyjnych – z autorskimi warsztatami teatralno-operowymi Mozart ON oraz wznowieniem działalności Młodzieżowej Orkiestry Mozartowskiej.

Festiwal Mozartowski w Warszawie to nie tylko muzyka. To celebracja piękna, harmonii i sztuki, które – jak twórczość Mozarta – nigdy się nie starzeją. To także okazja, by doświadczyć wyjątkowej atmosfery Warszawskiej Opery Kameralnej, miejsca, gdzie klasyka nabiera nowego blasku.

Szczegółowe informacje - pod tym linkiem

informacja prasowa

poniedziałek, 6 maja 2024

Wielka Symfonia i miłość – koncert pod batutą Jana Tomasza Adamusa

Majowy repertuar Filharmonii Sudeckiej im. J. Wiłkomirskiego w Wałbrzychu otworzy „Wielka” Symfonia Schuberta oraz arie Mozarta i Beethovena, opowiadające historie pięknej choć tragicznej miłości. Koncert symfoniczny zatytułowany „Wielka Symfonia i miłość” odbędzie się 10 maja o godzinie 19:00. Wystąpi sopranistka Solomija Pavlenko oraz Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej pod batutą Jana Tomasza Adamusa.

Jan Tomasz Adamus foto Jacek Poremba

Symfonia nr 9 C-dur Franza Schuberta jest nazywana „Wielką” i często wymieniana jako najlepsze dzieło kompozytora. Popularność zyskała dopiero po jego śmierci, gdyż pierwotnie uznano ją za niemożliwą do wykonania. Jej premiera odbyła się dopiero po dziesięciu latach od powstania, pod batutą Feliksa Mendelssohna, który ocenił to dzieło jako „błyskotliwe, fascynujące i oryginalne”. Było inspirowane twórczością Ludwiga van Beethovena, dlatego też dobrze zabrzmi w programie koncertu, w którym pojawi się również utwór tego kompozytora, będzie nim aria „Ah perfido”.

W dużym stopniu „Wielka Symfonia i miłość” będzie koncertem z muzyką wokalną. Jako solistka wystąpi Solomija Pavlenko, która wykona dwa utwory, wspomniane „Ah perfidio” Beethovena oraz arię z opery „Idomeneo, król Krety” Wolfganga Amadeusa Mozarta – „Quando avran fine omai… Padre, germani, addio!”. Oba utwory opowiadają o nieszczęśliwej miłości, w „Ah perfidio” dramatyczny kontekst stanowi relacja Deidamii i Achillesa oraz rozpacz kobiety porzuconej przez antycznego herosa, aria Mozarta to historia niemożliwej do spełnienia miłości rozgrywająca się w czasach wojny trojańskiej.

Solomija Pavlenko w "Stworzeniu świata" J. Haydna w Filharmonii Sudeckiej
1.04.2023 - Fot. Dariusz Gdesz

Koncert poprowadzi Jan Tomasz Adamus – dyrygent, organista, klawesynista i kreator kultury. Lokalnym melomanom może być znany jako dyrektor artystyczny Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy oraz kierownik artystyczny strzegomskiego Fortepianu w Kamieniołomie. Prowadzi również krakowską instytucję kultury Capella Cracoviensis (chór kameralny i orkiestra grająca na historycznych instrumentach) oraz festiwal Opera Rara Kraków. Jednym z jego ostatnich ważniejszych osiągnięć jest otrzymanie wraz z Jakubem Józefem Orlińskim nagrody Opus Classic 2022 za produkcję audio video „Vivaldi Stabat Mater”.

Solomiję Pavlenko wałbrzyska publiczność może pamiętać ze „Stworzenia świata” Josepha Haydna, które Filharmonia Sudecka zaprezentowała w minionym sezonie artystycznym. Solomija Pavlenko wykonała wówczas partię Ewy. Pod batutą Jana Tomasza Adamusa wystąpiła w lutym 2023 r. w Krakowie podczas festiwalu Opera Rara śpiewając partię Jüngfrau w oratorim „Das Paradies und die Peri” Schumanna. Konsekwencją tej udanej współpracy z dyrygentem jest między innymi koncert w Wałbrzychu, na który Filharmonia Sudecka zaprasza już w najbliższy piątek. 


10.05.2024, piątek, godz. 19:00

Wałbrzych, Filharmonia Sudecka

Koncert symfoniczny – Wielka Symfonia i miłość

Program:

Franz Schubert Symfonia nr 9 C-dur Wielka

I cz. Andante - Allegro ma non troppo — Piu Moto

II cz. Andante con moto

III cz. Scherzo. Allegro vivace

IV cz. Finale. Allegro vivace

Wolfgang Amadeus Mozart Quando avran fine omai… Padre, germani, addio!

Max Reger Lyrisches Andante

Ludwig van Beethoven Ah perfido op. 65


Wykonawcy:

Jan Tomasz Adamus – dyrygent

Solomija Pavlenko – sopran

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej

informacja prasowa 

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Początek Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy – z wysokiego C! /relacja/

Wczoraj – z wysokiego C! – rozpoczęła się w Świdnicy XXIV edycja Festiwalu Bachowskiego. Wystąpił światowej sławy kontratenor Franco Fagioli z towarzyszeniem znakomitego zespołu Jana Tomasza Adamusa Capella Cracoviensis. Owacja na stojąco zakończyła ten pełen wrażeń muzyczny wieczór.

Franco Fagioli podczas koncertu otwierającego Festiwal Bachowski
w Świdnicy, fot. Daniel Gębala

Program koncertu został zaprezentowany bardzo interesująco. Usłyszeliśmy kompozycje Josepha Haydna i Wolfganga Amadeusza Mozarta wzajemnie się przeplatające i tworzące przez to nową muzyczną jakość. Capella Cracoviensis pod dyr. maestro Jana Tomasza Adamusa zagrała 80. Symfonię d-moll Haydna, dzieląc ją na części. pomiędzy którymi znalazły się arie z różnych utworów Mozarta (jego oper), na koniec zaś zabrzmiał motet Exsultate, jubilate ("Cieszcie się i radujcie"), napisany przez 17-letniego Wolfganga Amadeusa Mozarta do tekstu łacińskiego, przy czym ostatnia część zawiera tylko jedno słowo: "Alleluja!", ale jest to fragment wymagający od śpiewaka prawdziwej wirtuozerii. Wiemy skądinąd, że obaj kompozytorzy znali się i przyjaźnili, należeli do loży masońskiej, a nawet grywali wspólnie w kwartetach smyczkowych i wymieniali utworami. Połączenie ich kompozycji w jednym koncercie było więc poniekąd naturalne.

Capella Cracoviensis pod dyr. Jana Tomasza Adamusa, 
fot. Daniel Gębala


Haydn w mistrzowskim wykonaniu Capella Cracoviensis


Haydn tworzył symfonie przez całe życie, jednak ich forma ulegała przekształceniom. Wczesne symfonie Haydna (powstałe w latach sześćdziesiątych XVIII w.) są utworami trzy- lub czteroczęściowymi, w których mieszają się wpływy barokowe i klasyczne. Po 1770 r.. Haydn usunął ze składu orkiestry klawesyn i sięgał po bardziej odległe tonacje. Brzmienie symfonii staje się silniejsze, dzięki szerszemu wykorzystaniu instrumentów dętych, czego mogliśmy doświadczyć słuchając jego 80 Symfonii d-moll, która  została napisana w 1784 roku jako środkowa część trylogii na koncert wielkopostny w Wiedniu w marcu 1785 roku. 

Symfonia skomponowana jest na flet, dwa oboje, dwa fagoty, dwa rogi i smyczki i składa się z czterech części: Allegro spiritoso, Adagio, Menuetto i Finałe Presto. Część pierwszą otwiera temat na wiolonczeli z towarzyszeniem tremolo na smyczkach, po czym muzyka staje się na sposób romantyczny burzliwa. Liryczna druga część utrzymana jest w tonacji B-dur i w żaden sposób nie przypomina burzliwej części otwierającej. 
Z kolei część trzecia powraca do tonacji D-moll, podobnie jak w części pierwszej. Trio utrzymane jest w tonacji D-dur i wykorzystuje incipit lamentatio z gregoriańskiej melodii, użytej wcześniej w jego 26 Symfonii "Lamentatione". Finał ma formę sonatową w D-dur. Ostatnia część kończy się fragmentem podobnym do tego, którego użył kompozytor do zakończenia swojej Symfonii nr 84 in E.

Jan Tomasz Adamus, dyrygent Capella Cracoviensis i dyrektor artystyczny Festiwalu
Bachowskiego w Świdnicy, fot. Daniel Gębala
Capella Cracoviensis zabrzmiała w świdnickim Kościele Pokoju znakomicie! Zespół istnieje od roku 1970, a od 2011 gra muzykę dawną na instrumentach z epoki. Miałam okazję słyszeć w wykonaniu członków chóru tego zespołu “Tenebrae responsoria” Carlo Gesualdo w Kościele pw. św. Katarzyny w Krakowie podczas Misteria Paschalia w 2016 roku i było to niezapomniane przeżycie. Tym razem mogłam podziwiać orkiestrę – doskonale zgraną, mogącą się poszczycić znakomitymi muzykami (te sola fletu czy instrumentów dętych, wspaniałe skrzypce!), a w dodatku dyskretnie towarzyszącą śpiewakowi, wzbogacając jednocześnie jego występ. Chapeau bas! Nie dziwi zatem, że artyści tego zespołu występują z sukcesem na całym świecie i że chętnie współpracują z nimi uznani instrumentaliści, jak i śpiewacy.

Wyrazistość i doskonałość brzmienia zespołu to w dużym stopniu zasługa Jana Tomasza Adamusa, który od 2008 roku jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Capelli Cracoviensis. – krakowskiego chóru kameralnego oraz grającej na historycznych instrumentach orkiestry, z którymi wystąpił na wielu znaczących festiwalach i w renomowanych salach koncertowych: Concertgebouw Amsterdam, Theater an der Wien, Haydn Festspiele Brühl, Festspiele Schwetzingen, Bachfest Leipzig, Händel Festspiele Halle... Może także poszczycić się wspaniałymi nagraniami fonograficznymi  oper barokowych (m.in. fonograficzne prapremiery Germanico in Germania Porpory i Adriano in Siria Pergolesiego wydane przez wytwórnię Decca), a także dawnej muzyki polskiej oraz repertuaru klasycznego i romantycznego.

Franco Fagioli  – argentyński Orfeusz


Franco Fagioli, fot. Daniel Gębala

Nieprzypadkowo użyłam tego porównania z Orfeuszem, bo poza wszystkim od tej roli w operze Glucka zaczęło się moje zainteresowanie śpiewakiem. Poza oszałamiającą techniką, Franco Fagioli dysponuje także tym CZYMŚ, na co składa się jego emocjonalność, pasja śpiewania i talent. Utwory Mozarta, które zaprezentował w Świdnicy, te jego cechy ujawniły w pełnej krasie. 

Zadebiutował na Salzburg Whitsun Festival w 2014 roku ze swoim programem Giambattista Velutti. W tym samym roku miały ponadto miejsce dwa debiuty z dziełami Mozarta: po wykonaniu partii Sesto w La clemenza di Tito w Nancy, zadebiutował jako Idamante w nowej produkcji Martina Kušeja: Idomeneo w Royal Opera House, Covent Garden. Jesienią 2014 roku ukazała się jego solowa płyta Il maestro Porpora – Arias, w której Franco Fagioli złożył hołd włoskiemu kompozytorowi i nauczycielowi śpiewu Nicoli Porporze. Pojawił się także na płycie Siroe – Re di Persia G. F. Handla (nie muszę dodawać, że wszystkie te płyty posiadam 😍), która została wydana mniej więcej w tym samym czasie, a także na płycie zatytułowanej La Concordia de' pianeti, odkrytym na nowo utworze barokowego kompozytora Antonio Caldary.

Na początku swojego występu w świdnickim Kościele Pokoju Franco Fagioli wykonał arię Se l’augellin sen fugge z włoskiej opery W. A. Mozarta "La Finta Giardiniera". Mozart napisał ją w Monachium w styczniu 1775 roku, gdy miał 18 lat, a jej prawykonanie miało miejsce 13 stycznia w Salvator Theater w Monachium. To rola Cavaliera Ramiro, przeznaczona na głoś kastrata. Podczas jej wykonywania Fagioli mierzył się zapewne z przestrzenią kościoła, bo dopiero kolejne arie dały słuchaczom pełne wyobrażenie o jego talencie i możliwościach. Przepięknie zabrzmiała aria Ah! se morir mi chiama! (Ach! Jeśli śmierć mnie wzywa!) z opery Mozarta "Lucio Silla". Pochodzi ona z II aktu opery. Giunia jest zagrożona przez dyktatora Lucio Silli, który chce ją poślubić, gdy tymczasem ona obawia się o bezpieczeństwo swojego ukochanego Cecilio, który potajemnie powrócił z wygnania. Biegnie więc do Cecilio i błaga go, by uciekał. Na pożegnanie Cecilio śpiewa tę piękną arię, zapewniając ją, że będzie jej wierny nawet po śmierci. To aria pełna ozdobników, dająca swobodę wykonawcy, co nie jest bez znaczenia w przypadku artysty takiego formatu jak Franco. Piękno i liryzm mieszają się dramatem rozstania... Wszystkich nas ta aria poruszyła. 

Po niej MUSIAŁO być jeszcze lepiej i choć wydaje się to nierealne  –  było! Kolejna aria pochodziła z opery "La clemenza di Tito" ("Łaskawość Tytusa") i nosiła tytuł Parto, parto, ma tu ben mi (Odchodzę, ale jesteś moja). Niezwykle piękna i poruszająca. Wykonana przy akompaniamencie fletu,  pełna liryzmu, ale są w niej także partie dramatyczne, dające wyobrażenie o skali możliwości śpiewaka. 

Można jej posłuchać tutaj, żeby nie było, że mnie poniosło :-) I choć jest to nagranie sprzed lat (Franco miał wtedy raptem 24), daje jednak jakieś wyobrażenie.


Na koniec zabrzmiał prawdziwy hit: motet Exsultate, JubilateMozart skomponował ten utwór w Mediolanie, w 1773 roku dla wybitnego kastrata Venanzio Rauzziniego. Premiera Exsultate, Jubilate odbyła się 17 stycznia w kościele św. Antoniego w Mediolanie. Ze względu na sopranowy charakter utworu, który wymaga od wykonawcy swobodnego operowania w zakresie oktawy dwukreślnej i osiągnięcia w decydującym momencie c3 (c trzykreślnego) utwór w zasadzie nie jest wykonywany przez kontratenorów, których skala zazwyczaj kończy się na alcie bądź też mezzosopranie, rzadko osiągając skalę pełnego sopranu. Ale dla Franco Fagioli wykonanie go nie stanowiło najmniejszego problemu. Zaśpiewał go z właściwym sobie wdziękiem i wirtuozerią. I "za karę :-) musiał bisować. Owacja na stojąco zakończyła ten pełen wrażeń muzyczny wieczór.

Owacja na stojąco po koncercie, fot. Daniel Gębala


My na koncercie, fot. Daniel Gębala


czwartek, 12 października 2017

Krystian Adam Krzeszowiak: Kocham to, co robię /wywiad/

Mój drugi wywiad z Krystianem Adamem przeprowadziłam w 2013 roku, podczas jego wizyty we Wrocławiu na Wratislavia Cantans. Ukazał się na portalu Kulturaonline.

Krystian Adam Krzeszowiak, fot. ze strony artysty

Barbara Lekarczyk-Cisek: Zaśpiewał Pan po raz wtóry na festiwalu Wratislavia Cantans. Poprzednio wykonał Pan arię z wczesnego utworu J.S. Bacha, kantatę „Z głębokości…”, pod batutą Giovanni Antoniniego. W tym roku zaśpiewał Pan kompozycję Zelenki. Z tego, co mi wiadomo, poznał Pan Maestro Antoniniego już wcześniej…

Krystian Adam Krzeszowiak: Tak, z Giovannim Antoninim zetknąłem się na festiwalu w Insbruku, gdzie wystąpiłem w operze Vivaldiego ”Ottone in villa”. Było to dla mnie wówczas wielkie wydarzenie. Antonini i jego zespół Il Giardino Armonico są dla mnie do tej pory niedościgłym wzorem wykonawstwa muzyki barokowej. Później śpiewałem pod jego batutą Bacha, Händla… Jeździliśmy z tym programem po całej Europie i w końcu zaśpiewałem Bacha we Wrocławiu.

Proszę nam wobec tego zdradzić, jak się pracuje z Antoninim?

Początkowo wydawał mi się bardzo zdystansowany i miałem wrażenie, że nie dopuszcza zbyt blisko do siebie ludzi. Zwracałem się więc do niego z wielkim szacunkiem: ”Maestro”. Aż któregoś dnia, gdy wykonywałem arię z ”Il trionfo del Tempo” Händla, powiedział do mnie z bardzo poważną miną, że moja interpretacja nie jest dobra. Struchlałem i poczułem się już zwolniony. A wtedy Antonini zaczął się śmiać i zrozumiałem, że żartuje, abym nie czuł się tak spięty. Od tej pory traktuję go jak przyjaciela. Poza tym świetnie się z nim pracuje. To jest dyrygent, który wie, czego chce i jak to osiągnąć. Świetny muzyk, znakomity dyrygent – po prostu geniusz!

A jak wyglądają próby? Czy Antonini sugeruje pewne interpretacje, czy raczej akceptuje to, co proponuje wykonawca?

Na początku zawsze słucha, co mam do powiedzenia i albo się z tym zgadza, albo niekoniecznie. Robi jednak uwagi w sposób delikatny, sugerując raczej inną interpretację, niż ją narzucając. Nie jest typem dyktatora. Wie wprawdzie, czego oczekuje, ale pozwala też innym współtworzyć. Sądzę, że dobry dyrygent potrafi dostrzec, co jest mocną stroną śpiewaka czy muzyka i wykorzystać to. Jeżeli ktoś ma piękne legato, to nie przyśpiesza tempa, lecz próbuje je pokazać.

Miał Pan także okazję współpracować z czeskim dyrygentem Václavem Luksem, który zaprezentował na tegorocznym festiwalu Wratislavia Cantans dwie kompozycje Jana Dismasa Zelenki.

Krystian Adam (po prawej), koncert pod dyr. Václava Luksa, 2013 r.
Po raz pierwszy śpiewałem kompozycję Zelenki z Václavem w Pradze w 2013 roku. Była to ”Melodrama de Sancto Wenceslao”, dzięki której odkryłem geniusz tego kompozytora. Václav to kolejny dyrygent, z którym świetnie się czuję i porozumiewam. Jest bardzo słowiański. I jest pracoholikiem. Kiedy z nim pracowałem, był na każdej próbie, od rana do wieczora. A kiedy skończył się tydzień, zaproponował… próbę w niedzielę. Udałem entuzjazm. Później okazało się, że próba w warunkach domowych była wspaniałą przygodą i dała mi dużo energii. Zupełnie nie czułem zmęczenia, podobnie jak pozostali śpiewacy.

To jest możliwe chyba tylko wówczas, gdy się coś kocha…

Tak, to prawda. Nie traktuję tego jako żmudnej pracy, choć bywa, że jest to ciężki kawałek chleba. Najczęściej jednak nie czuję, żebym pracował, bo naprawdę kocham to, co robię.

Mimo ukończonych studiów w Polsce i we Włoszech, ciągle Pan pracuje nad swoim głosem. Sądzę też, że współpracując z wybitnymi dyrygentami i śpiewając różnorodny repertuar rozwija Pan ciągle swoje możliwości.

Rzeczywiście, miałem szczęście współpracować z najwybitniejszymi. Ze zmarłym niedawno Claudio Abbado miałem zaśpiewać niewielki utwór, a ostatecznie wykonałem wszystkie partie tenorowe w „Dixit Dominus” Pergolesiego. Przez wiele lat pracowałem w Lugano z Diego Fasolisem, który jest nie tylko tytanem pracy i dyrygentem, ale także wspaniałym… malarzem, artystą wielostronnie uzdolnionym. Współpracowałem również  z Fabio Biondi przy “Philemon und Baucis” Haydna oraz z Janem Adamusem i Capella Cracoviensis.

Ostatnio występowałem z sir Eliotem Gardinerem  w “Vespers of 1610” C. Monteverdiego w Cambridge, Barcelonie i na festiwalu w Salsburgu. Gardiner jest szalenie sympatyczny prywatnie, ale jednocześnie bardzo wymagający w pracy. Próby do Monteverdiego trwały po siedem godzin dziennie i pewne partie ćwiczono wielokrotnie. Później Gardiner zaproponował mi przesłuchanie do ”Orfeusza” Monteverdiego. Przygotowywałem się intensywnie przez miesiąc. Kiedy po przesłuchaniu wsiadłem ledwo żywy do samolotu, marząc tylko o tym, aby nieco odpocząć, ktoś dotknął mego ramienia. Okazało się, że był to Maestro, który oznajmił mi, że nad jedną z arii muszę jeszcze popracować, ale reszta jest dobra. I tak zostałem Orfeuszem. Ostatnim wielkim śpiewakiem, który wykonywał tę rolę, był zmarły przed kilku laty Anthony Rolfe Johnson…
Zanim jednak wyjadę na turnee z Eliotem Gardinerem Stanów, ruszam do Covent Garden w Londynie, gdzie zaśpiewam “Idomeneo” Mozarta pod batutą Marka Minkowskiego.

Wspaniałe plany! A jak postrzega Pan Wratislavia Cantans z punktu widzenia człowieka, który śpiewa na wielkich scenach całego świata?

Jeszcze niedawno wiele osób nie znało tego festiwalu. Od pewnego czasu jednak chętnie tu przyjeżdżają. I to wielkie nazwiska! Festiwal jest świetnie przygotowany. Jestem pełen uznania dla dyrektora Andrzeja Kosendiaka i dla obecnego dyrektora artystycznego – Giovanniego Antoniniego.

Dziękuję za rozmowę i – mam nadzieję – do zobaczenia na kolejnym, jubileuszowym festiwalu Wratislavia Cantans.



Krystian Krzeszowiak (ps. artystyczny Krystian Adam)
Urodzony w Jaworze, ukończył Akademię Muzyczną we Wrocławiu, w klasie prof. Bogdana
Makala. Studiował w Conservatorio „G. Verdi” w Mediolanie u prof. Rity Orlandi-Malaspiny oraz w Accademia Internazionale della Musica di Milano. Zadebiutował w partii Almavivy w „Cyruliku Sewilskim“ Rossiniego w Gliwickim Teatrze Muzycznym.
Występował w Teatro alla Scala w Mediolanie, Teatro La Fenice w Wenecji, Arena di Verona
Teatro Filarmonico w Weronie, Teatro Carlo Felice w Genui, Teatro Olimpico w Vicency, Teatro  G. Verdi w Pizie, Accademia Nazionale di Santa Cecilia w Rzymie, a także w Paryżu, Londynie, Stanach Zjednoczonych i Chinach.

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i jego Oddziałach /28 lipca - 2 sierpnia 2026/

Od piątku 31 sierpnia w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej prezentowana będzie wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wysta...

Popularne posty