Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania David McVicar, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania David McVicar, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 września 2023

Dziesięć oper, które trzeba zobaczyć w sezonie 2023–2024

U progu nowego sezonu nie można przeoczyć interesujących propozycji we Francji i innych krajach Europy. Wyboru dokonał Christophe Rizoud na podstawie nowego wydania przewodnika Music & Opera. Wśród prezentowanych znajdują się m. in. dzieła Zingarellego, Wagnera, Rossiniego, wśród inscenizatorów - David McVicar i  Romeo Castellucci, a wśród wykonawców - Franco Fagioli, Jakub Józef Orliński i Lea Desandre.



HALEVY, La Juive – Turyn, 21 września – 3 października 2023

Miłość, śmierć i tajemnica sprawiają, że La Juive jest fascynującą operą, która wstrząsa widzami do głębi. Skomponowany przez Fromentala Halévy'ego w 1835 roku, replikuje bogatą estetykę francuskiej wielkiej opery, prezentując ogromny fresk historyczny, z historią fanatyzmu religijnego osadzoną w XV-wiecznych Niemczech. Tytułową bohaterką jest Rachel, córka bogatego złotnika Éléazara: w jej przeszłości kryje się tajemnica, która może ją uratować, ale religijny obskurantyzm jej ojca i kontekst, w którym żyje, sprawiają, że ostatecznie spotyka ją tragiczny koniec. To nowe przedstawienie Stefano Pody ma być „otwartą refleksją nad uniwersalnymi pytaniami, wykraczającymi poza obszary geograficzne i okresy pierwotnej historii”.  Eléazara zaśpiewa Gregory Kunde – bardzo wyczekiwana rola. Uwaga dla fanów dzieła – cykl siedmiu występów we Frankfurcie od 16 czerwca do 14 lipca 2024 r. z Johnem Osbornem w roli głównej.

Halévy: La Juive / Act 1 - Finale: "Noël! Noël! Noël!",
René Massis · René Schirrer · Julia Varady · José Carreras · Dalmacio Gonzales · Ambrosian 
Opera Chorus · Philharmonia Orchestra · Antonio de Almeida

ZINGARELLI, Giulietta e Romeo – Wersal, 18-22 października 2023

Stworzona w La Scali w Mediolanie w 1796 roku "Giulietta e Romeo" była , jak się wydaje, ulubioną operą Napoleona I. Aby zaspokoić swój przesadny gust do muzyki włoskiej w ogóle, a do tego dzieła w szczególności, cesarz zaprosił do Paryża kontralt Giuseppinę Grassini i jedynego śpiewaka zdolnego poruszyć go do łez, kastrata Girolamo Crescentiniego. Na scenie Opery Wersalskiej, w przedstawieniu Gillesa Rico, zadaniem Franco Fagioli i Adèle Charvet będzie jednoczesne przywrócenie do życia tej legendarnej pary i historycznej ścieżki dźwiękowej. Przygotuj chusteczki!

Franco Fagioli - Giulietta e Romeo - NEW CD & DVD Château de Versailles Spectacles

WAGNER, Das Rheingold – Bruksela, 24 października – 9 listopada 2023 

"Pierścień Nibelungów" jest zawsze wydarzeniem. Premiera "Złota Renu" w 1876 roku otworzyła nowy, decydujący rozdział w historii opery. Z pojedynczego akordu otwierającego otwiera się cały kosmos: epicka tetralogia Richarda Wagnera "Der Ring des Nibelungen". Dzieło oparte na ideale Gesamtkunstwerk miało wywołać rewolucję estetyczną, filozoficzną, ale przede wszystkim artystyczną, której skutki odczuwalne są do dziś. Fakt, że reżyserię "Złota Renu" powierzono artyście wizualnemu Roméo Castellucciemu, znanemu z radykalizmu swoich inscenizacji teatralnych, jeszcze bardziej zwiększa zainteresowanie, jakie wzbudziła nowa produkcja w reżyserii dyrektora muzycznego Théâtre Royal de la Monnaie, Alaina Altinoglu, rozłożona na dwa lata sezony: po Das Rheingold jesienią, Die Walküre , od 21 stycznia do 11 lutego oraz dwa ostatnie dni cyklu w latach 2024-25.


ROSSINI, Maometto II – Neapol, 25 października-5 listopada

Powrót "Maometta II" do San Carlo, jednego z najpiękniejszych teatrów na świecie, w którym powstała ta opera 3 grudnia 1820 roku. Niczego nie zaniedbano, aby na nowo rozpalić płomień muzyki Rossiniego, zaczynając od zespołu doświadczonych w tym repertuarze śpiewaków : Roberto Tagliavini, Dmitry Korchak, Varduhi Abrahamyan i Vasilisa Berzhanskaya, (ta ostatnia nadal ukoronowana swoją potężną Sinaide w "Mojżeszu i faraonie" w 2021 r. w Pesaro, a następnie w następnym roku w Aix-en-Provence i Lyonie) . Na czele spektaklu stanie wbrew sobie dyrygent, któremu dano przydomek Rossinian - Michele Mariotti, a reżyserię powierzono Calixto Bieito. 


MOUSSORGSKI, Boris Godounov – Tuluza, 24 listopada – 3 grudnia 2023

Wspaniałe arcydzieło Musorgskiego zanurza nas w mroczne lata założycielskie imperium rosyjskiego. Car Borys, który wstąpił na tron ​​kosztem straszliwej zbrodni, słabnie i upada pod ciężarem wyrzutów sumienia. Muzyka, wspaniały zabytek chóralny i orkiestrowy z licznymi nawiązaniami do folkloru, zgłębia otchłanie rosyjskiej duszy. Nowa produkcja jest zarazem debiutem wielkiego niemieckiego barytona Matthiasa Goerne'a w tej legendarnej roli tytułowej, a reżyserem spektaklu jest Olivier Py.


PONCHIELLI, La Gioconda – Salzburg, 23 marca-6 kwietnia 2024

Opera z muzyką Amilcare Ponchiellego i librettem Arrigo BoitoGioconda jest trudna do wystawienia, gdyż wymaga aż sześciorga wybitnych śpiewaków dla obsadzenia wiodących partii: Enza, Laury, Alvisa, Ślepej i Barnaby. Wielkimi wykonawczyniami partii tytułowej były m.in. Lillian Nordica, Florence Easton, Eugenia Burzio, Giannina Arangi-Lombardi, Emmy Destinn, Rosa Raisa, Rosa Ponselle, Gina Cigna, Zinka Milanov, Maria Callas, Renata Tebaldi, Leonie Rysanek i Montserrat Caballé. Partię Enza wykonywali wielcy tenorzy, m.in. Enrico Caruso, Beniamino Gigli, Giovanni Zenatello, Francesco Merli., wystawiona po raz pierwszy w 1876 roku. Jedyna opera Ponchiellego stale utrzymująca się w repertuarze scenicznym.

Tym razem wystąpią: Anna Netrebko, Agnieszka Rehlis, Jonas Kaufmann, Ludovic Tézier, Luca Salsi... Artyści wystąpią z towarzyszeniem Orchestra dell’Accademia Nazionale di Santa Cecilia, Coro dell’Accademia Nazionale di Santa Cecilia, Bachchor Salzburg, Salzburger Festspiele und Theater Kinderchor.

CHARPENTIER, Médée – Paryż (Garnier), 10 kwietnia-11 maja 2024 


W 1693 roku Marc-Antoine Charpentier stworzył swoją jedyną tragedię liryczną w Królewskiej Akademii Muzycznej – przodku paryskiej Opery Narodowej – z librettem Thomasa Corneille’a. Trzy wieki po powstaniu barokowa partytura o wielkim bogactwie orkiestrowym powraca po raz pierwszy na scenę Paryskiej Opery Narodowej, prowadzona pod kierownictwem muzycznym Williama Christie,  z Leą Desandre w tytułowej roli. David McVicar przenosi akcję do czasów II wojny światowej, ale Opera Narodowa w Paryżu pragnie uspokoić zwolenników tradycji: reżyser „słynie z bardzo czytelnych lektur”.. 


Charpentier: Médée. wykonawcy: Lorraine Hunt (Medea), M. Padmore (Jazon), M. Zanetti, Les Arts Florissants, dyr. William Christie, maj 2016


MAGNARD, Guercœur – Strasburg, 28 kwietnia – 7 maja 2024 

W eterycznym zaświatach czas i przestrzeń zostają zniesione. Cienie, uwolnione od ziemskich trosk, celebrują wielkość bogini Prawdy. Przepojona wieczną chwałą, siedzi triumfalnie, otoczona Pięknem i Dobrocią; u jej stóp leży cierpienie w jego płaszczu krwi. Pośród tego chóru pochwał wznosi się niezgodna skarga: „Żyjcie! Kto przywróci mi radość życia? » To historia Guercœura, który zmarł w kwiecie wieku po tym, jak odnalazł miłość w Giselle i uwolnił swój lud od tyrana wraz ze swoim przyjacielem Heurtalem. Nie mogąc znaleźć odpoczynku, Guercœur błaga, aby zwrócono mu jego fizyczne ciało. Prawda go ostrzega: minęły już dwa lata na tej ziemi, gdzie nic nie trwa. Jego upadek z Raju może być brutalny...

Opéra National du Rhin po raz kolejny wykazała się śmiałością i wyobraźnią. Guercœur Albérica Magnarda nie był wystawiany na francuskiej scenie operowej od czasu jego pośmiertnego powstania w 1931 roku w Palais Garnier. Nazwiska Stéphane’a Degouta i Catherine Hunold, reżyserowanych przez Ingo Metzmachera w Strasburgu (oraz Anthony’ego Fourniera w Miluzie) w przedstawieniu Christofa Loya, potęgują niecierpliwość związaną z odkryciem tego „zapomnianego arcydzieła” inaczej niż na płycie (Guercœur został nagrany w 1986 r. ) . Michela Plassona z José van Damem w roli tytułowej ).

Guercoeur, Op. 12, Act 1: Introduction symphonique. Large,  Orchestre Du Capitole De Toulouse - Michel Plasson, ℗ 1986 Parlophone / Warner Music France, a Warner Music Group Company


LOUATI, Wings of Desire – Nantes, 6-7 maja 2024


Film Wima Wendersa zainspirował kompozytora Othmana Louatiego, znanego z adaptacji wielkich dzieł z repertuaru ze swoim zespołem Miroirs Etendus: Faust według Berlioza w 2017 r., Orphée według Glucka w 2018 r., Les Vêpres według Monteverdiego w 2020 r. Z librettem w języku francuskim Gwendoline Soublin, jej pierwsza opera zbudowana jest wokół autorskiego systemu: siedmiu śpiewaków solowych, sześciu lalkarzy, dwanaście lalek inspirowanych bunraku (japońskim teatrem lalek) i trzynastu instrumentalistów dźwiękowych. Po Nantes opera będzie gościć w Rennes od 14 do 18 maja 2024 r.


VIVALDI, L’Olimpiade – Paryż (TCE), 20-29 czerwca 2024


L'Olimpiade powstała w Wenecji w 1734 roku, w Teatro Sant'Angelo, do libretta poety Metastazjusza według Herodota. Był to spektakularny i natychmiastowy sukces. Akcja rozgrywa się w pobliżu miasta Olimpia, w dniu igrzysk. Ale libretto jest przede wszystkim pretekstem do ogromnej melodyjnej eksplozji, w której rywalizują zdradzone przyjaźnie i udaremnione miłości. To jedna z najpiękniejszych oper Vivaldiego, w której kompozytor wykorzystał ogromną różnorodność sytuacji dramatycznych. Arie różnych postaci są wspaniałe, a muzyka posiada niezwykle bogatą i kolorystyczną  melodykę. Prowadzeni przez mistrza Vivaldian, Jeana-Christophe'a Spinosi, z radością odkryli, że wysportowany Jakub Józef Orliński czuje się równie swobodnie w wokalu, jak i w breakdance . 

 Aby zademonstrować sceniczną żywotność oper Rudego Księdza, żywiołowy dyrygent będzie mógł liczyć na inscenizację Emmanuela Daumasa i  śpiewaków, którzy rozpalą widownię: Jakuba Józefa Orlińskiego, Marinę Viotti, Jodie Devos ...




informacja prasowa


czwartek, 2 września 2021

Miejscówka z Dwójką – Rafał Siwek. Operowe arie na bas

 – Wraz z Anną Marchwińską zaprezentujemy Państwu wiązankę moich ulubionych arii operowych, autorstwa Piotra Czajkowskiego, Giuseppe Verdiego oraz Wolfganga Amadeusza Mozarta – mówi Rafał Siwek, śpiewak operowy. Artysta będzie gospodarzem najbliższej „Miejscówki z Dwójką”. Start w sobotę 4 września o godz. 19.00.


Rafał Siwek to absolwent Akademii Muzycznej w Warszawie w klasie prof. Jerzego Knetiga. Uczestniczył w kursach mistrzowskich Alexandriny Milchevej i Ryszarda Karczykowskiego. Swoje umiejętności wokalne doskonalił pod kierunkiem Kałudiego Kałudowa. Jest laureatem m.in. Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki w Warszawie (2001), Hans Gabor Belvedere Competition w Wiedniu (2001) oraz Competizione dell'Opera w Dreźnie (2002).

Artysta regularnie występuje na prestiżowych scenach: Teatro alla Scala w Mediolanie, Bayerische Staatsoper w Monachium, Opernhaus Zurich, Deutsche Oper w Berlinie, Teatro Real w Madrycie, Arena di Verona, Teatr Bolszoj w Moskwie, Israeli Opera w Tel Avivie, New National Theatre w Tokio czy w Operze Paryskiej. Śpiewał pod dyrekcją takich mistrzów batuty jak: Zubin Mehta, Lorin Maazel, Fabio Luisi, Valery Gergiev, Kent Nagano, Alberto Zedda, Roberto Abbado, Semyon Bychkov, Daniel Oren, Kiril Petrenko czy Marco Armiliato. Występował w produkacjach które reżyserowali: Franco Zeffirelli, Pierluigi Pier’Alli, Willy Decker, Jonathan Miller, David McVicar, Hugo de Ana czy Adrian Noble. 

Nagrał „Requiem” Giuseppe Verdiego pod batutą Zubina Mehty dla TDK oraz dla Medici Art pod kierunkiem Lorina Maazela, „Edgara” Giacomo Pucciniego u boku Placido Domingo dla Deutsche Grammophon, „Luizę Miller” dla Unitel, IX Symfonię Ludwiga van Beethovena pod batutą Lorina Maazela dla Kultur, „Normę” dla Hardy Classic, „Nabucco” i „Don Giovanniego” dla BelAir na Arena di Verona, a także „Halkę” i „Straszny Dwór” Stanisława Moniuszki.

Rafał Siwek został nagrodzony medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis oraz dwukrotnie Nagrodą im. Jana Kiepury dla Najlepszego Śpiewaka (2014 i 2015). W 2018 roku tytułową partią w Borysie Godunowie Musorgskiego otworzył sezon Teatru Bolszoj w Moskwie, a w styczniu 2019 na zaproszenie Placido Domingo wystąpił w poświęconej Giuseppe Verdiemu gali w Filharmonii Paryskiej.

Dla słuchaczy radiowej Dwójki wykona – z pianistką Anną Marchwińską – arie operowe autorstwa Piotra Czajkowskiego, Giuseppe Verdiego oraz Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Transmisja koncertu w sobotę 4 września o godz. 19.00 – na antenie Programu 2 Polskiego Radia oraz – w formie streamingu wideo – na stronie dwojka.polskieradio.pl, Facebooku Dwójki i kanale YouTube stacji.

informacja prasowa

piątek, 13 stycznia 2023

"Fedora" prosto z Metropolitan Opera na antenie Dwójki!

W sobotę, 14 stycznia Program 2 Polskiego Radia zaprosi słuchaczy na muzyczną podróż do Nowego Jorku, a dokładnie do Metropolitan Opera – jednego z najsłynniejszych teatrów operowych świata. Doborowa obsada, w partii tytułowej – znakomita Sonya Yoncheva, w roli jej kochanka, hrabiego Lorisa - Piotr Beczała. Na transmisję o godz. 19.00 zaprosi Marcin Majchrowski.

 

Piotr Beczała i Sonya Yoncheva Foto: Ken Howard/Met Opera

W najbliższą sobotę, w audycji „Opera pod gwiazdami” transmisja opery Fedora Umberta Giordana do libretta Artura Collautiego, która po raz pierwszy została wystawiona w 1898 roku w Mediolanie. Fedora to porywający dramat z Sonyą Yonchevą w roli tytułowej – dziewiętnastowiecznej rosyjskiej księżniczki, która zakochuje się w mordercy swojego narzeczonego, hrabiego Lorisa Ipanowa (Piotr Beczała – tenor). W rolę hrabiny Olgi Sukarew - powierniczki Fedory wcieli się sopranistka Rosa Feola, a w postać dyplomaty De Siriexa, baryton Lucas Meachem. Orkiestrę MET poprowadzi Marco Armiliato. Spektakl reżyseruje David McVicar, który w sposób bardzo szczegółowy i dramatyczny przedstawia inscenizację umieszczoną w scenografii trzech miejsc: pałacu w Petersburgu, modnego paryskiego salonu i willi w szwajcarskich Alpach. 

Piotr Beczała – światowej sławy tenor, studiował w Akademii Muzycznej w Katowicach, a swoje umiejętności doskonalił pod kierunkiem m.in. Jana Ballarina, Pavela Lisiziana czy Dale Fundlinga. Artysta regularnie koncertuje na największych międzynarodowych scenach. Na swoim koncie ma też wiele nagranych płyt. Był wielokorotnie wyróżniony prestiżowymi nagrodami, w tym m.in. statuetką International Opera Award (2018). W 2020 roku został laureatem Nagrody Mediów Publicznych w kategorii „Muzyka”. 

Program: Umberto Giordano Fedora – opera w trzech aktach, wyk. Sonya Yoncheva – sopran (Princess Fedora Romazov), Rosa Feola – sopran (Countess Olga Sukarev), Piotr Beczała – tenor (Count Loris Ipanoff), Lucas Meachem – baryton (De Siriex), Laura Krumm – mezzosopran (Dimitri), Tony Stevenson – tenor (Desiré), Scott Scully – tenor (Rouvel), Brian Vu – tenor (Sergio), Paul Corona - bas-baryton (Loreck), Jeongcheol Cha - bas-baryton (Cirillo), Richard Bernstein – bas (Boroff), Lucia Lucas – baryton (Gretch), Rocky Eugenio Sellers - bas-baryton (Nicola), Ross Benoliel – bas (Michele), Metropolitan Opera Chorus i Metropolitan Opera Orchestra, dyr. Marco Armiliato


Trasmisja na antenie Programu 2 Polskiego Radia w sobotę, 14 stycznia o godz. 19.00 

informacja prasowa

czwartek, 20 kwietnia 2023

Od losu nie ma ucieczki. "Idomeneo" W. A. Mozarta w Staatsoper w Berlinie /recenzja opery/

"Idomeneo" W. A. Mozarta w Staatsoper Unter den Linden w Berlinie jest spełnieniem marzeń każdego melomana. Sądzę, że przydarzyła mi się rzecz zgoła niezwykła - miałam szczęście zobaczyć i usłyszeć spektakl operowy, który nie był banalny, podejmował tematy ponadczasowe, a przy tym serwował słuchaczom prawdziwą ucztę muzyczno-wizualną. To jednak rzadkość, ale i nie przypadek, zważywszy, jacy stworzyli go artyści. 

"Idomeneo" W. A. Mozarta w Staatsoper Berlin, fot. Bernd Uhlig

"Idomeneo" - zagadkowa opera Mozarta

"Idomeneo" Wolfganga Amadeusza Mozarta jest bodaj najmniej znaną operą tego kompozytora, co może dziwić, zważywszy, jak jest znakomita. Okoliczności jej powstania wskazują, że  Mozart napisał ją na zamówienie elektora palatyńskiego, Karola Teodora, dysponującego najlepszą orkiestrą w ówczesnej Europie, kierowaną przez Christiana Cannabicha. W jej skład wchodzili wybitni wirtuozi, m. in.  Johann Baptista Wendling, którego żona Dorothea zagrała Ilię, a szwagierka Elisabeth została pierwszą Elektrą. Mozart miał wówczas 25 lat i był już dojrzałym twórcą (pierwszą operę: "Mitrydate" skomponował mając 14 lat!), więc toczył boje z librecistą ks. Giambattistą Varesco, aby postacie nie były papierowe, a role "przegadane|", o czym wiemy z jego listów do ojca. Kompozytor tworzy tę operę z wielkim zaangażowaniem - troszczy się o najdrobniejsze szczegóły, ale zarazem dba o ogólny efekt sceniczny. Narzeka na wykonawców męskich ról - Anton Raaff, tenor, grający tytułową rolę, jest dobrze po sześćdziesiątce i niektóre arie są dla niego za trudne, zaś Idamante, którego gra włoski kastrat-sopran - Vincenzo dal Prato, był podobno sztywny jak kołek i w ogóle nie umiał grać (zresztą podobnie jak Raaff). "Nie ma za grosz metody" - pisze Mozart do ojca. Trzeba więc było indywidualnie z nimi pracować, a nawet przerabiać finałową arię Idomeneo. 

 Włoskie i niemieckie strony tytułowe oryginalnego libretta opery Mozarta Idomeneo,
źródło: Wikipedia
Za to wykonawczynie ról kobiecych były świetne. Mimo wszystko Mozart był bardzo szczęśliwy, ponieważ tworzył muzykę dla wspaniałej orkiestry, a poza tym współpracował z nim znakomity choreograf i scenograf. Był także otoczony  troską i życzliwością swojego protektora. Prapremiera odbyła się w Monachium 26 stycznia 1781 roku, lecz pomimo zachwytów nad pięknem muzyki,  operę zagrano tylko trzy razy. Potem Mozart ją jeszcze poprawiał i próbował wystawiać, ale bez większego powodzenia. Także w XIX w. wystawiano ją rzadko. 

Dopiero w 1951 roku na Festiwalu w Glyndebourne Fritz Busch po raz pierwszy poprowadził "Idomeneo" według oryginalnej partytury, a także zaprosił znakomitych solistów. Niewiele to jednak zmieniło, bo w praktyce wykonawczej opery nadal stosowano skróty, a wykonawcy byli często gęsto marni. Dopiero w 1973 roku austriacki dyrygent Karl Böhm ponownie powrócił do oryginału. Upłynęło sporo czasu i dopiero w latach 2000 pojawiły się interesujące interpretacje "Idomeneo", m. in. spektakl pod dyr. Marca Minkowskiego w reżyserii Davida McVicara (tego samego, który stworzył inscenizację, o której piszę), w którym wystąpiła, podobnie jak w berlińskiej adaptacji, Magdalena Kožená. Po operę Mozarta sięgali także: Nicolaus Harnoncourt (1982), z Pavarottim w roli tytułowej czy John Eliot Gardiner, który w 1993 r. nagrał płytę z Anthonym Rolfe Johnsonem jako Idomeneuszem. W Polsce zaś po raz pierwszy zaprezentowano tę operę dopiero w 1991 roku w warszawskiej Operze Kameralnej i na tym poprzestano... 

Rozbitkowie w berlińskiej wersji "Idomeneo", fot. Bernd Uhlig

Od losu nie ma ucieczki...

Zgoda na tragiczność życia - w tym się wyraża cała nasza godność 
i nasza duma. Na pokorze wobec tego, co jest nieuchronne.
Wiesław Myśliwski

    "Idomeneo" jest operą przypominającą tragedię grecką, z jej fatalistyczną wizją świata i ludzkiego losu. Poza jednym wyjątkiem - szczęśliwym zakończeniem. Akcja rozgrywa się na Krecie, po wygranej przez Greków wojnie trojańskiej. Idomeneusz - król wyspy nie powrócił jeszcze spod Troi, ale wysłał statki z niewolnikami, wśród których znajduje się córka króla Priama - Ilia. Pod nieobecność ojca rządy sprawuje młody i wielkoduszny Idamante, który zakochuje się w Ilii, ona jednak pozostaje pogrążona w głębokiej żałobie, a odwzajemnienie uczuć "wrogowi" uważa za swoistą zdradę wobec tych, którzy zginęli z ręki Greków, w tym swojego ojca i brata ("Padre, germani, addio"). Kiedy jednak Idamante uwalnia z niewoli jej rodaków, nie potrafi pozostać obojętna, nadal czując się rozdarta pomiędzy pamięcią bliskich a miłością do szlachetnego Idamante (piękne partie chóru "Godiam la pace" o zwycięstwie Amora). Tymczasem wieść niesie, że statek, którym podróżował Idomeneusz, zatonął. Istotnie, Neptun, chcąc wystawić bohatera na próbę, ratuje mu życie pod warunkiem, że poświęci on życie pierwszej napotkanej na brzegu osoby w ofierze. Brawurowe sceny przedstawiające walkę o życie marynarzy Idomeneusza, walczących z żywiołem, są szalenie interesujące tak pod względem scenograficznym, jak i muzycznym ("Pietà, numi, pietà!"). Jak się nietrudno domyślić, pierwszym napotkanym człowiekiem okazuje się - ku przerażeniu Idomeneusza - jego jedyny syn. Następuje dramatyczna scena, w której kochający, dobry syn zostaje przez ojca odepchnięty, co sprawia mu ogromny ból. 

Andrew Staples jako Idomeneo i Magdalena Kožená jako Idamante
fot. Bernd Uhlig

    O tym, jakie są prawdziwe przyczyny zachowania Idomeusza dowiaduje się doradca króla - Arbace i doradza mu, aby odesłał syna jak najdalej. Także król sądzi, że pozbywając się syna, ukrywając go, uniknie spełnienia obietnicy danej Neptunowi. Ponadto na jego dworze przebywa księżniczka mykieńska Elektra, która po tym, jak skłoniła brata Orestesa do zamordowania matki (Klitajmestra wraz z kochankiem skrytobójczo zamordowała powracającego spod Troi Agamemnona), schroniła się przed wyrzutami sumienia (Erynie) na Krecie. Poznawszy delikatnego i dobrego Idamante, zakochuje się w nim i marzy o nowym, szczęśliwym życiu. Ona również pragnie uciec od swego losu, co koniec końców okaże się niemożliwe. Tylko Idamante i Ilia, pod wpływem wzajemnej miłości, gotowi są stawić czoła losowi i poświęcić się w imię wyższych uczuć, nie myśląc o sobie. I to oni wychodzą zwycięsko z opresji. Ostatecznie Neptun wynosi Idamante na tron (mówiąc, że miłość zwyciężyła) i dając mu za żonę Ilię. Ci, którzy buntowali się przeciwko losowi, uosobionemu w postaci Neptuna, przegrali i muszą odejść. Odchodzą więc - Idomeneusz w pokorze, Elektra zaś w zapiekłej wściekłości (wspaniała dramatyczna aria "O smanie! D`Oreste, d`Aiace"). Całość kończy jednak duet nowych panujących oraz chóru. Można by powtórzyć za Wiesławem Myśliwskim, że nie wykazali pokory wobec nieuchronności swojego losu i na skutek tego poniekąd przegrali swoje życie. 
    25-letni geniusz stworzył więc prawdziwą operę seria, w której temat mitologiczny nie pozostał czystą konwencją, za którą nie skrywa się żadna treść. Przeciwnie - mamy do czynienia z prawdziwym dramatem ludzkiego losu, który dotyczy nie tylko pojedynczych osób, ale także kładzie się cieniem na życiu całej zbiorowości. Służy temu także pogłębiona psychologia postaci. Jeśli tak na to spojrzymy, nie będziemy się zastanawiać, skąd i po co wzięła się na Krecie Elektra.

"Idomeneo", scena zbiorowa, fot. Bernd Uhlig

  "Idomeneo" w Staatsoper Unter den Linden    

       Inscenizacja operowa "Idomeneo" w Staatsoper Unter den Linden w Berlinie była moją pierwszą widzianą na żywo, wcześniej jednak poznałam dwie inne, bardziej oszczędne, jeśli chodzi o środki scenicznego wyrazu, ale zaśpiewane znakomicie. W szczególności dotyczy to nagranej na żywo w La Scali w Mediolanie wersji "Idomeneo" z 2006 roku, którą poprowadził brytyjski dyrygent Daniel Harding, a wyreżyserował wybitny, urodzony w Zurychu, reżyser teatralny Luc Bondy, dyrektor paryskiego teatru Odeon. W rolę tytułową wcielił się w obu wersjach (także późniejszej, z 2016 roku, z tym samym dyrygentem) urodzony w Malezji znakomity tenor Steve Davislim
    Wyznać muszę, że berlińska wersja była bardzo interesująca koncepcyjnie, co nie dziwi, jeśli zważyć, jakie przygotowały ją tuzy, nota bene sami Brytyjczycy. Inscenizatorem jest David McVicar, twórca mający ogromne doświadczenie (także w realizacji znanych oper Mozarta) i od lat współpracujący z wielkimi teatrami operowymi. Autorką scenografii jest brytyjska scenografka i kostiumolog - Vicki Mortimer, która zaprojektowała kostiumy i scenografię do ponad 30 spektakli, w tym do "Good" i "Medea" (West End Theatre w Londynie), a także wieczoru baletowego "AfteRite/Lore" (Teatro alla Scala di Milano). Piękne kostiumy stylizowane na wschodnie (w tym nieco kontrowersyjny, ale jakże dramaturgiczny strój dla Medei i jej służących) zaprojektowała inna Brytyjka - Gabrielle Dalton, która we współpracy z Davidem McVicarem zrealizowała wiele wcześniejszych projektów, m. in.do opery "Falstaff", kilkakrotnie w Grange Park Opera ("Don Kichot", "Idomeneo", "Don Carlos"), także w Opéra National de Lorraine w De Nederlandse Reisopera ("Don Giovanni" i "Turandot"). 

"Idomeneo", scena zbiorowa, fot. Bernd Uhlig

Efekty tej wieloletniej współpracy okazały się i w Staatsoper Unter den Linden znakomite! Powstała inscenizacja najwyższej próby, interesująca plastycznie, pełna ukrytych znaczeń, w której ogromną rolę odgrywa także światło (brawa dla Paule Constable, która pracowała dla wielu renomowanych zespołów teatralnych w Wielkiej Brytanii). Przez niemal cały spektakl nad bohaterami ciąży fatum pod postacią trupiej czaszki z zakneblowanymi ustami - zmienia kąt nachylenia, barwy, a nawet bywa zasłaniana, kiedy to bohaterowie sądzą, że udało się im uniknąć swego przeznaczenia. Znika zaś, gdy się z nim pogodzili. Piękna jest też choreografia widowiska (Colm Seery, który od lat współpracuje z McVidalem), dzięki której bohaterowie - pojedynczo i zbiorowo - poruszają się w scenicznym świecie, wspomagani strojami i rekwizytami, a także światłem, tworząc pełnowymiarowe ludzkie postaci. Sceny są skomponowane niczym obrazy - jak w teatrze plastycznym.

Olga Peretyatko - Elektra, fot. Bernd Uhlig
    Dopiero kiedy sobie uzmysłowimy, jak wiele czynników składa się na kreację postaci, warto przyjrzeć się wykonawcom głównych ról.
Otóż w obejrzanej przeze mnie 26 marca 2023 r. wersji rolę Idomeneo wcielił się Andrew Staples - uważany za jednego z najbardziej wszechstronnych tenorów swojego pokolenia, regularnie występujący z Simonem Rattle, Harding, Haïm, Davis, Salonen i Nézet-Séguin, a także z Filharmonikami Berlińskimi i wielu innymi. Bardzo dobry śpiewak i interpretator, słabszy aktor, choć w niektórych scenach, oddających jego bunt przeciw bogom, poczucie zagubienia, a wreszcie zgody na swój los był wiarygodny. Brakowało mi w tej interpretacji dramatyzmu Steve`a Davislima. Znakomicie zaśpiewała rolę Idamante  Magdalena Kožená, wyróżniał się także Linard Vrielink w roli powiernika Idomeneo - Arsace. Mistrzowski występ Koženy miał to silne, szlachetne i jasne mezzo. Śpiewaczka doskonale wyczuwa retoryczną energię muzyki, zawsze kierując się typem ekspresji i logicznym uzasadnieniem prowadzenia roli. W Ilię wcieliła się Anna Prohaska - sopran koloraturowy, predystynowana do ról lirycznych śpiewaczka, która współpracowała z takimi dyrygentami, jak  Claudio Abbado i Daniel Barenboim. W sposób wiarygodny wyśpiewała swoje dramatyczne rozterki postaci rozdartej pomiędzy żałobą a niespodzianą miłością do syna wroga. W pamięci pozostanie zwłaszcza piękna scena, w której śpiewa o swojej miłości i tęsknocie wśród spadających płatków kwiatów, zjawiskowo oświetlona, jakby przez to uczucie przemieniona. Wielkie wrażenie zrobiła również Olga Peretyatko jako Elektra. Posągowo piękna, co podkreślało jeszcze bardziej kimono, szczególnie, że choreografia i światło dawały możliwość "ogrania" kostiumu, co się znakomicie udało. Peretyatko była fascynująca, zupełnie odmienna od szlachetnej Ilii, która gotowa jest poświęcić życie dla ukochanego. Drapuieżna , ale i liryczna ("Idol mio"), zwłaszcza w partiach dramatycznych, gdy śpiewała arię "D`Oreste, d`Aiace", pragnąc już tylko śmierci i potępienia. 

Anna Prohaska jako Ilia, Magdalena Kozena jako Idamante, Olga Peretyatko jako Elektra,
w tle Andrew Staples - Idomeneo, ot. Bernd Uhlig
Piękne są też sceny zbiorowe, np. dość realistyczna scena pomoru, którym Neptun każe miasto: bohaterowie wrzucają owinięte w całun zwłoki do wspólnego grobu, a w tle płonie ogień... 
Mocną stroną spektaklu była muzyka orkiestrowa w wykonaniu znakomitej Staatskapelle Berlin, którą poprowadził Simon Rattle - genialny brytyjski dyrygent, który w 2002 roku zastąpił Claudio Abbado na stanowisku głównego dyrygenta Berliner Philharmoniker. Rattle był niewątpliwie jedną z gwiazd tego wieczoru. Stając za pulpitem, z charakterystyczną burzą siwych włosów, wyglądał jak czarodziej i istotnie wyczarował z niezwykłą subtelnością zarówno liryczne nastroje, jak i sceny pełne dramatyzmu. Po prostu mistrz!

A to już ja - szczęściara, w obiektywie Marka Ciska 
    Sądzę, że przydarzyła mi się rzecz zgoła niezwykła - miałam szczęście zobaczyć i usłyszeć spektakl operowy, który nie był banalny, bo podejmował tematy ponadczasowe, a przy tym serwował słuchaczom prawdziwą ucztę muzyczno-wizualną. To jednak rzadkość, ale i nie przypadek, zważywszy, jacy stworzyli go artyści. 


IDOMENEO I Staatsoper Unter den Linden 


Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty