Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Łaskawość tytusa, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Łaskawość tytusa, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 20 września 2017

52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: Recitar cantando /relacja/

Opera W.A. Mozarta: „Łaskawość Tytusa” zwieńczyła 10 dni tegorocznej Wratislavi, wypełnionych piękną muzyką . Jak co roku, także i tym razem maestro Antonini sprawił, że zostaliśmy obdarzeni niezwykle hojnie.


Słowo – fundament muzyki


Idea tegorocznego festiwalu: recital cantando (deklamacja i śpiew) akcentowała zależność muzyki od słowa. Cała muzyczna retoryka w nim ma początek. Aż do początków XX wieku twórczość kompozytorska miała ścisły związek z retoryką muzyczną. Nawet gra na instrumentach smyczkowych wzorowana była na ludzkim głosie. Dopiero później to się zmieniło, ale od lat 90., wraz z rosnącym zainteresowaniem wykonawstwem historycznym, na nowo rozpoznajemy ten związek, tak, wydawałoby się, organiczny.
Słowo było zawsze fundamentem muzyki – twierdzi Vittorio Ghielmi, włoski dyrygent i kompozytor, a także gambista, który podczas festiwalu wykonał wraz ze swoim zespołem różne wariacje tematu „Stabat Mater”. I dodaje: W niektórych kulturach, np. w Afryce Zachodniej, słowo nadal stanowi jedność z muzyką, mitem, maską.
I chociaż tegoroczny festiwal akcentował rolę słowa, prezentując utwory muzyczne, których związek ze słowem jest oczywisty, jak opery, to zdarzały się też koncerty instrumentalne, jak La Morte della ragione w wykonaniu Il Giardino Armonico i GiovanniegoAntoniniego, w których nie padło ani jedno słowo, lecz muzycy i instrumenty „dialogowały” ze sobą. Ponadto same podtytuły utworów wskazywały ich pierwotne przeznaczenie dla teatru czy innego widowiska. 

Szczególne miejsce podczas tegorocznego festiwalu przypadło Claudio Monteverdiemu, co miało związek nie tylko z okrągłą datą 450-lecia urodzin kompozytora, ale przede wszystkim podkreślało jego rolę – jako nowoczesnego i genialnego twórcy, który stworzył kierunki i wskazał na możliwości muzyki Zachodu. Drugim „jubileuszowym kompozytorem” był nie mniej wybitny artysta – Georg Philipp Telemann, którego uczczono z okazji okrągłej rocznicy 250-lecia śmierci.
Wysłuchałam większości koncertów, ale wspomnę te, które na dłużej pozostały w pamięci.

Powrót Ulissesa do ojczyzny Claudia Moneverdiego


Blazikova, Silvia Frigato, Carlo Vistoli, Gianluca Burrato

Festiwal zaczął się od górnego C, czyli od opery Il ritorno d`Ulisse in patria, w wykonaniu Monteverdi Choir, English Baroque Soloists pod sir JohnemEliotem Gardinerem, z wybitnymi solistami, o których również będzie mowa.
Opera została po raz pierwszy zaprezentowana w 1640 roku, w Teatro SS Giovanni e Paolo w Wenecji i stanowi idealną realizację naczelnego postulatu nurtu secondo practica: ut oratio sit domina harmoniae. Monteverdi miał wyrazistą koncepcję postaci, różniącą się od pierwowzoru Homera i bardziej, by tak rzec, nowoczesną. Penelopa i Odyseusz to pierwsze wielkie charaktery w dziejach gatunku operowego. Koncepcja ludzkiego losu, uwikłanego w sieci Czasu, Amora i Fortuny, wydaje się być dla współczesnego człowieka aż nadto czytelna. Jednocześnie ten wywodzący się ze starożytności sposób postrzegania ludzkiego życia uzupełniony został o chrześcijańską koncepcję dobrego i miłosiernego Boga (tu: Neptuna), któremu należy ufać i do którego trzeba się modlić, a wówczas sprawy przybiorą właściwy obrót.


W interpretacji sir Johna Eliota Gardinera było to szczególnie czytelne: wykonawcom udało się zindywidualizować grane przez siebie postaci i nadać im walory psychologicznej prawdy. Pozostawiona przez męża Penelopa przeżywa swoją samotność nie tylko wobec zalotników, ale również w stosunku do syna. Przeżycia, które stały się jej udziałem, nie są do pojęcia przez tych, którzy takiej samotności nie doświadczyli, a z drugiej strony dają jej życiową mądrość. Surowo ocenia piękną Helenę, którą zafascynowany jest młody Telemak, a która - stając się przyczyną wielu nieszczęść - pozostała bezkarna i nadal uwodzi mężczyzn. Penelopa ubolewa też nad tym, że Odys udał się na wojnę, aby – jak powiada – zaprowadzić moralny porządek, a tymczasem trzeba uporządkować swój własny dom, który podczas jego nieobecności stał się miejscem zabaw zalotników, ubiegających się o rękę Penelopy, by zdobyć władzę i majątek. Po tylu latach nieobecności męża trudno jej uwierzyć, że wreszcie powrócił. W zmienionej postaci wydaje się jeszcze bardziej obcy. Jej wątpliwości, które próbuje rozwiać syn, zostały ujęte w piękne arie, aby zakończyć się pięknym i wzruszającym do głębi duetem pary, która odnalazła się na nowo po latach i powraca do źródeł swojej miłości.

Od lewej: Hana Blažiková, Furio Zanasi, sir John Eliot Gardiner, Lucile Richardot,
Gianluca Burato, Robert Burt, fot. Sławek Przerwa

Taki sposób poprowadzenia narracji oraz rozbudowana psychologia postaci dały wykonawcom wspaniałe pole do popisu. Znakomitym wykonawcą roli Odyseusza był włoski tenor, Furio Zanasi, któremu towarzyszyła jako Penelopa interesująca, francuska mezzosopranistka o ciekawej barwie głosu, Lucile Richardot. Bardzo podobał mi się także polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak w roli Telemaka, szczególnie, kiedy z naiwnym, młodzieńczym zachwytem opiewał urodę pięknej Heleny. Hana Blažiková (sopran) była urocza w roli Minervy/Fortuny, a Robert Burt (tenor) – nieodparcie komiczny jako żarłok Iro. Trzeba to zresztą podkreślić, że nie było słabszych i lepszych wykonawców – wszyscy śpiewacy byli po prostu fantastyczni. Ubrani w stroje stylizowane na starogreckie tuniki, poruszali się po scenie i grali „do siebie”, w mniejszym stopniu do publiczności. Fakt, że opera była rejestrowana, nieco ograniczał ruch sceniczny, ale był on w gruncie rzeczy tylko dopełnieniem fantastycznych, niezwykle pięknych arii. Najciekawsza scenicznie była, w moim odczuciu, scena napinania łuku Odysa przez zalotników i jego samego, w której prostymi, ale czytelnymi środkami ukazano zależność losów ludzkich od mądrej Minerwy.
Dzięki temu wykonaniu zdarzyło mi się coś, co zdarza się niezwykle rzadko: muzyka tak mnie wypełniła, że brzmiała we mnie jeszcze długo i nie pozwoliła zasnąć…

Zachary Wilder, Fran Fernández, Carlo Vìstoli, J.E. Gardiner, Gianluca Buratto, 
Francesca Boncompagni, Krystian Adam Krzeszowiak i Silvia Frigato
                             

La Morte Della Ragione, czyli Śmierć rozumu

Ten koncert z kolei był dla mnie prawdziwą niespodzianką. Zaufałam jednak maestro Antoniniemu i nie zawiodłam się. Tytuł został zaczerpnięty z anonimowej pawany - odwołuje się do wiersza Petrarki: „Regnano i sensi, et la ragion ė morta” – „Zmysły królują, rozum umarł”. Usłyszeliśmy muzykę instrumentalną różnych kompozytorów i różnych epok – od późnego średniowiecza (John Dunstable), poprzez renesans, do wczesnego baroku. Jednakże niechronologiczny układ programu sprawił, że można było odkryć zadziwiające podobieństwo pomiędzy utworami różnych okresów, wynikające z ciągłości idei, która objawia się m.in. poprzez tematy wędrowne, podobnie jak to ma miejsce w literaturze. Zainspirowani kompozycjami swoich poprzedników, muzycy kolejnych epok tworzyli w oparciu o te wzory.

Il Giardino Armonico 

Takim mistrzem dla kolejnych pokoleń był np. Ghizeghem, autor trzygłosowej chanson De tous biens plaine. Koncert wypełniły także utwory ze zbioru kompozycji opisanych we  Fletowym ogrodzie rozkoszy van Eycka, muzyka niewidomego od urodzenia. Kompozytorów zaprezentowanych tego wieczoru było zresztą wielu. Obok tak znanych, jak Gesualdo da Venosa, pojawiły się także kompozycje anonimowe.

Giovanni Antonini z zespołem Il Giardino Armonico, fot. Joanna Stoga

Wykonawcy koncertu: Il Giardino Armonico z Giovannim Antoninim, grającym na fletach i dulcjanie, wspaniale ze sobą „dialogowali”. Instrumenty strunowe – z dętymi. Ale bodaj najważniejsza okazała się radość muzykowania, której najlepszym przykładem jest sam Giovanni Antonini. Grając na flecie, prowadził całość koncertu, skacząc, pohukując i nieomal tańcząc. Tak oto pod wpływem gry na instrumencie przeistaczał się z poważnego maestro o smutnej, melancholijnej twarzy, w kogoś w rodzaju Piotrusia Pana – rozbrykanego chłopca, który nareszcie jest sobą. Żywiołowa, pełna dynamiki gra przechodziła następnie w stadium kontemplacji i refleksji, by za chwilę zaskoczyć taneczną żywiołowością. Koncert był porywający i oklaskom nie było końca – we wszystkich wstąpił ów taneczny duch.

La Clementa di Tito Mozarta

Wspaniałe były właściwie wszystkie koncerty tegorocznej Wratislavii, ja jednak z premedytacją skupię się na trzech, które stały się dla mnie czymś więcej niż pięknymi koncertami. Tym trzecim była mniej znana opera W.A. Mozarta: Łaskawość Tytusa, która zabrzmiała na koniec festiwalu.
Oś intrygi i postaci zostały zapożyczone przez autora libretta – Metastasia z Cynny Corneille`a. Znawca opery, Piotr Kamiński, bezlitośnie obnaża sztuczność i płyciznę tego libretta w porównaniu do oryginału i trudno odmówić mu racji, kiedy pisze cokolwiek zgryźliwie:

Tam, gdzie Cornelle buduje charaktery i drąży motywacje, „cesarski poeta” mnoży preteksty i struga marionetki. Vitellia, gdyby była prawdziwa, byłaby potworem, na szczęście jej finałowa spowiedź brzmi tak fałszywie, że czyni ją na poły nierealną. Tytus, który zaleca się do trzech różnych kobiet w ciągu jednego dnia, to tyran o wątłej posturze, zdolny jedynie do przebaczenia, okrucieństwo wymaga bowiem bodaj krztyny charakteru.

Nie pozostawia suchej nitki także na szczęśliwym zakończeniu, zarzucając  autorowi libretta małoduszność i hipokryzję. A jednak, a jednak…

Orkiestra i Chór Music Aeterna oraz soliści, pod batutą Teodora Currentzisa, 
Karina Gauvin jako Vitella,  fot. Łukasz Rajchert

Już Trubadur Giuseppe Verdiego w Operze Wrocławskiej, ze swoją pełną idiotyzmów fabułą, uświadomił mi, że w obliczu pięknej muzyki, w dodatku doskonale wykonanej i zaśpiewanej, słowo schodzi jednak na dalszy plan. Stajemy się „wyrozumiali”, bo już nas uwiedziono i – jak w miłości – nasz krytycyzm maleje do zera. Tak było i w tym przypadku. Wykonawcy oraz Orkiestra i Chór MusicAeterna pod batutą żywiołowego Teodora Currentzisa urzekli mnie i uwiedli do tego stopnia, że – choć przyszłam na koncert obłożnie chora – przez cały czas jego trwania ani razu nie chciało mi się zakaszlać, ba, w ogóle przestałam być chora. Ten rodzaj terapii bardzo mi się podoba!

Maximillian Schmitt podczas próby, fot. Łukasz Rajchert

Niemiecki tenor, Maximillian Schmitt, śpiewał tak pięknie i przejmująco, że  u w i e r z y ł a m w łaskawość Tytusa i ani przez chwilę nie pomyślałabym o nim jako o „tyranie o wątłej posturze i bez krztyny charakteru”. 
Zakochany w Vitelli Sesto w interpretacji wspaniałej francuskiej mezzosopranistki, Stéphanie d`Oustrac, był tak przejmująco wiarygodny, szczególnie w arii z fletem (nagrodzonej gromkimi brawami), że nie sposób było mu nie współczuć. Nawet sama Vitella, czarny charakter tej opowieści, w interpretacji Kariny Gauvin (sopran), zaśpiewała tak porywająco arię, w której przyznaje się do winy, że absolutnie rozumiemy „łaskawość” Tytusa, który jej wybacza.

Stéphanie d`Oustrac podczas próby, fot. Łukasz Rajchert

Konkludując, doświadczyłam, że nie tylko słowo wpływa na muzykę, ale także muzyczna interpretacja dodaje mu wiarygodności.

52. Festiwal Wratislavia Cantans skończył się już wprawdzie, ale pozostały niezapomniane przeżycia, które prędko nie przeminą.

czwartek, 23 maja 2019

Olga Pasiecznik, Polska Orkiestra Radiowa i młode talenty – transmisja koncertu w radiowej Dwójce

Polska Orkiestra Radiowa i Program 2 Polskiego Radia zapraszają w niedzielę 26 maja do Studia Koncertowego im. Witolda Lutosławskiego na muzyczny wieczór, w trakcie którego wystąpi wybitna sopranistka Olga Pasiecznik oraz uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów Akademii Operowej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. W programie utwory Stanisława Moniuszki i Wolfganga Amadeusza Mozarta. Transmisja w radiowej Dwójce od godz. 18.00.

Akademia Operowa Teatru Wielkiego – Opery Narodowej to edukacyjny program rozwoju młodych talentów oraz wszechstronnej opieki nad absolwentami wydziałów wokalnych muzycznych uczelni i pianistami specjalizującymi się w pracy ze śpiewakami. Warsztaty, kursy mistrzowskie z profesorami gościnnymi – artystami i pedagogami z kraju i zagranicy, którzy przyjmują rolę mentorów młodych artystów, koncerty na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej mają dać bezcenne doświadczenia debiutantom – uczestnikom programu.

Stałą opiekę merytoryczną nad uczestnikami Akademii roztaczają: Izabella Kłosińska – wybitna śpiewaczka i reżyser obsady Opery Narodowej, Eytan Pessen – ceniony w świecie pedagog śpiewu i pianista, Matthias Rexroth – kontratenor i pedagog śpiewu. Warsztaty i kursy mistrzowskie gościnnie prowadzą m.in.: Ewa Podleś, Jerzy Marchwiński, Olga Pasiecznik, Andrzej Dobber, Dale Fundling (nauczyciel śpiewu Piotra Beczały), Dmitry Vdovin (pedagog śpiewu i dyrektor studia operowego teatru Bolszoj w Moskwie), Neil Shicoff, David Pountney. Wielu z młodych absolwentów Akademii Operowej odniosło sukces. Wśród nich Jakub Józef Orliński, czy znakomity młody pianista-akompaniator Michał Biel.

W najbliższą niedzielę dla publiczności w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego oraz słuchaczy radiowej Dwójki zaśpiewają – u mistrzowskiego boku Olgi Pasiecznik oraz z akompaniamentem Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją Michała Klauzy – uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów: Katarzyna Belkius (sopran), Agnieszka Grochala (sopran), Magdalena Stefaniak (sopran), Natalia Kukhar (mezzosopran), Zuzanna Nalewajek (mezzosopran), Karolina Makuła (mezzosopran), Justyna Ołów (mezzosopran), Piotr Maciejowski (tenor), Tomasz Kumiega (baryton), Paweł Trojak (baryton), Hubert Kowalczyk (bas) i Jasin Rammal-Rykała (bas).

Program: Stanisław Moniuszko – Prząśniczka, Wolfgang Amadeus Mozart – arie i ansamble z oper „Łaskawość Tytusa”, „Idomeneo”, „Uprowadzenie z Seraju”, „Wesele Figara”, „Cosi fan tutte”.

Transmisja w niedzielę 26 maja w audycji Joanny Grotkowskiej „Filharmonia Dwójki” w godz. 18.00-20.00. W przerwie rozmowa Anny Skulskiej z Olgą Pasiecznik.


Bilety do kupienia na stronie sklepu Polskiego Radia polskieradio.bilety24.pl i w kasie przed koncertem.

informacja prasowa

niedziela, 18 marca 2018

50. Festiwal Wratislavia Cantans: Sztuka interpretacji /relacja/

Niezrównane interpretacje kompozytorów włoskich, liryczny i zakochany Chopin, zwątpienia co do trwałości uczuć Mozarta. Blažikova, Pires, Pasiecznik. Piszemę o koncertach wrocławskiego  święta melomanów. 


Festiwal Wratislavia Cantans trwa w najlepsze. Zanim jednak przyjdzie czas podsumowań, warto podkreślić, że przy całej swojej różnorodności, ma on jednak jedną cechę wspólną. Mianowicie uwodzi urodą interpretacji - i to zarówno utworów dawnych, niekiedy mało znanych, jak też takich, o których sądzimy, że nic nowego w ich wykonawstwie nas już nie spotka... Jakże przyjemnie jest doświadczyć, że to nieprawda!

Melancholia,czyli Hana Blažíková


Do niespodzianek tegorocznego festiwalu z pewnością należy skromnie zapowiadający się koncert "Melanconia" z podtytułem "muzyczne skarby Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu". W założeniu - ciekawostka, w praktyce - piękny, znakomicie zagrany i zaśpiewany. 
 
Przy okazji mogliśmy nie tylko dowiedzieć się, że Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu jest w posiadaniu obszernej kolekcji druków włoskich, powstałych  głównie w Wenecji, ale również obejrzeć te cymelia na specjalnie zorganizowanej wystawie. Okazuje się, że  w XVI  i XVII wieku miasto to było nie tylko znanym ośrodkiem handlu, ale także rozwinęło sztukę drukarską, wyspecjalizowaną w edycjach muzycznych. Liczebność zbiorów muzycznych w Bibliotece Uniwersyteckiej świadczy o tym, że mieszkańcy XVII-wiecznego  Wrocławia preferowali w szczególności muzykę włoską, pisaną w duchu seconda practica. Określenie to zawdzięczamy Claudio Monteverdiemu w odniesieniu do muzyki, w której tekst odgrywa wiodącą rolę. 

Hana Blažíková wraz z zespołem, fot. Łukasz Rejchert / Wratislavia Cantans
 Podczas koncertu Hany Blažikovej, którą słuchaliśmy we Wrocławiu parokrotnie w repertuarze klasycznym, kiedy wykonywała muzykę J.S. Bacha, mogliśmy przekonać się, jak bardzo jest utalentowana. Tym razem okazało się, że czuje się jeszcze lepiej, bardziej swobodnie, w repertuarze włoskim. Jej interpretacje utworów Giovanniego Antonio Rigatti ("O bella etá dell`oro..."), Stefano Landi ("Canta la cicaletta...", "O felice mio core...") i innych kompozytorów, przy akompaniamencie instrumentów dawnych: teorby Jana Krejča, klawesynu i pozytywu Pierre Callona oraz harfy Kateřiny Channudi (która zaśpiewała ten w duecie jeden utwór na bis) - nie miały sobie równych! Dodajmy, że artystka gra też na harfie gotyckiej, akompaniując sobie w czasie występów. Stąd też jej swoboda wykonawcza na wrocławskim koncercie muzyki włoskiej wczesnego baroku.

Mądrość, miłość i transcendencja


Koncertem, w którym sztuka interpretacji zdumiała swym pięknem i doskonałością, były występy Marii João Pires oraz Olgi Pasiecznik z orkiestrą Die Deutsche Kammerphilharmonie Bremen pod dyrekcją Trevora Pinocka. Choć w repertuarze znalazły się utwory kompozytorów tak od siebie różnych, połączył je wspólny temat: "Mądrość, miłość i transcendencja", jak zapowiadał  tytuł koncertu. W istocie, wszystko to w wykonywanych utworach się znalazło.

II Koncert fortepianowy f-moll napisał Fryderyk Chopin pod wpływem pierwszej, platonicznej miłości do śpiewaczki Konstancji Gładkowskiej. Mimo że miał zaledwie 19 lat, stworzył dzieło, któremu nadał własne oblicze stylistyczne, mimo że korzystał ze znanych sobie wzorców. Chciałoby się podkreślić, że stało się tak nie tylko za sprawą talentu młodego kompozytora, ale również pod wpływem głębokiego uczucia, które - jak wierzyli romantycy - wyrywało człowieka ze schematów zwyczajnego życia. Ale skomponowanie utworu to jedno, a jego interpretacja to coś zupełnie odrębnego. W tym przypadku znaczenie ma i talent, i doświadczenie wykonawcy. Tych dwu przymiotów nie można odmówić Marii João Pires.

Maria João Pires, fot. materiały prasowe
Portugalska pianistka już  w wieku siedmiu lat wykonywała brawurowo utwory fortepianowe Mozarta, a mając dokładnie tyle lat, co Chopin, kiedy skomponował II Koncert fortepianowy f-moll, odebrała najwyższą portugalską nagrodę dla młodych muzyków. Tylko ktoś równie wspaniały, pełen wigoru i zbieranych latami doświadczeń, mógł w absolutnie cudowny sposób zinterpretować miłosny utwór Chopina, szczególnie piękny i liryczny w "Larghetto", a pobrzmiewający tanecznym kujawiakiem i mazurem w finalnym "Rondo". Pianistce towarzyszył dyskretnie wspaniały Die Deutsche Kammerphilharmonie Bremen pod Trevorem Pinockiem.

Tenże zespół zgrał równie brawurowo fragmenty kompozycji W.A. Mozarta: Uwerturę do opery "Łaskawość Tytusa" oraz Symfonię C-dur nr 41 "Jowiszową". Mnie jednak zawsze urzeka przede wszystkim ludzki głos, toteż z tego koncertu zapamiętałam szczególnie arie Olgi Pasiecznik, w szczególności "Dove sono" z opery "Wesele Figara".
 
O Oldze Pasiecznik pisałam niedawno przy okazji jej występu na festiwalu Forum Musicum, ale nie sposób pominąć milczeniem jej kolejnego, choć bardzo krótkiego i pozostawiającego niedosyt, występu. Słodycz i smutek arii "Dove sono" przenikał słuchaczy do głębi. Oto prawdziwa maestria: oszczędność środków wyrazu, a przy tym jaka dojrzałość interpretacji! Kiedy Pasiecznik śpiewa o tym, że uczucie przeminęło, pozostał smutek, a jednocześnie wspomnienie minionego szczęścia - to jest w tym niezwykle wiarygodna i niebanalna. A ile w tym piękna i nostalgii... Prawdziwa mistrzyni interpretacji!

Olga Pasiecznik, prasowe
Przed nami jeszcze sporo pięknej muzyki, m.in. powtórzenie programu pierwszego festiwalu Wratislavia Cantans w nowej interpretacji, koncert jubileuszowy Tadeusza Strugały, na którym usłyszymy m.in. "Symfonię pieśni żałosnych" Henryka M. Góreckiego, "Wariacje Goldbergowskie" J.S. Bacha w wykonaniu znakomitego klawesynisty Pierre Hantaï czy "Sonaty misteryjne" Bibera, również w znakomitym wykonaniu. A zatem Niech żyje Wratislavia!

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 16 września 2015 roku.


piątek, 8 maja 2026

35. Festiwal Mozartowski w Warszawskiej Operze Kameralnej

7 maja, premierą "Così fan tutte", rozpoczęła się 35. edycja Festiwalu Mozartowskiego w Warszawskiej Operze Kameralnej. Co jeszcze usłyszą i zobaczą melomani?

16 i 17 maja zostanie zaprezentowana opera w dwóch aktach "La clemenza di Tito" (Łaskawość Tytusa) w inscenizacji i reżyserii Anny Sroki-Hryń i pod kierownictwem muzycznym Benjamina Bayla. W roli Tito wystąpi Uwe Stickert, jako Vitellia - Serena Farnocchia, Sesto – Adanya Dunn, Annio – Jan Jakub Monowid, Servilia – Magdalena Stefaniak, Publio – Artur Janda, zaś rolę Młodego Tito zaśpiewa Stanislau Sinichenka.

"La Clemenza di Tito" w mojej interpretacji to pogłębiona na poziomie psychologicznym i metafizycznym opowieść o Człowieku, o jego skomplikowanej, delikatnej naturze. Tito jawi się nie tylko jako Cesarz, ale jako człowiek, człowiek omylny, z krytycznym wglądem w siebie. Osią opery jest trio Vitellia, Sesto, Tito, gdzie Sesto stanowi centrum konfliktu. Relacje łączące to trio są niejednoznaczne, a ich tłem jest przemocowy, bezwzględny świat starożytnego Rzymu. Czyżby starożytnego? Siła dramatów Szekspira, literatury Dostojewskiego czy wielkich dzieł operowych polega na ich uniwersalizmie. Wprawdzie mamy samoloty, internet, szybki przepływ informacji, polecieliśmy w kosmos, sztuczna inteligencja usprawnia procesy podejmowania decyzji, ale człowiek się nie zmienił. Nie zmieniają się rządze i namiętności, którym podlegamy jako ludzie. Zmienił się tylko anturaż, a sposoby manipulacji stały się bardziej zakamuflowane i wyrafinowane.

Libretto opery jest punktem wyjścia do rozważań na temat naszej kondycji duchowej i psychologicznej we współczesnym świecie. Dzięki tej wiwisekcji mamy szansę zbliżyć się do tego delikatnego i czułego miejsca, które nie podlega żadnej definicji.

Anna Sroka-Hryń

18 maja usłyszymy koncertowe wykonanie "Don Giovanniego", z Andrzejem Filończykiem w roli tytułowej, Krzysztofem Bączykiem jako Leporello, Donnę Annę zaśpiewa Joanna Moskowicz, Donnę Elwirę – Alexandra Nowakowski, Zerlinę – Katarzyna Drelich, Don Ottavia – Adrian Domarecki, Masetto – Adam Kutny, Commendatore – Adam Palka. Zespołem Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) będzie dyrygował Alessandro De Marchi

21 i 22 maja zostanie zaprezentowana opera buffa "La finta semplice" (Udawana naiwność) w reżyserii i inscenizacji Jitki Stokalskiej, kierownictwo muzyczne Tomasza Pokrzywińskiego. W roli Ninetty wystąpi Magdalena Stefaniak, Rosiny – Anna Farysej, Giacinty – Roksana Maciejczuk, Fracasso – Szymon Rona, Polidoro – Jacek Szponarski, Cassandro – Łukasz Klimczak, Simone –Mateusz Kulczyński. 

22 i 23 maja zobaczymy "Le nozze di Figaro" (Wesele Figara) w reżyserii i inscenizacji Grzegorza Chrapkiewicza, kierownictwo muzyczne Piotra Sułkowskiego

W roli hrabiego Almaviva wystąpi Hubert Zapiór, Hrabiny Rozyny – Bożena Bujnicka, Zuzanny – Aleksandra Orłowska, Figaro – Artur Janda, Cherubina – Jan Jakub Monowid, Marceliny – Wanda Franek, Basilio – Aleksander Kunach, Bartolo – Piotr Miciński, Antonia – Maciej Miecznikowski, Barbariny – Anna Górska. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Marcin Sompoliński.


23 maja zobaczymy skróconą wersję "Die Entführung aus dem Serail" (Uprowadzenie z seraju, wersja) w wykonaniu Düsseldorfskiego Teatru Marionetek. Lalkarze: Anton Bachleitner, Anna Zamolska. 

„Uprowadzenie z seraju” (premiera w 1999 r.) jest po „Czarodziejskim flecie” (premiera w 1988 r.) drugą inscenizacją Mozarta w teatrze marionetkowym w Düsseldorfie. „Czarodziejski flet” – od dawna uznawany za klasykę teatru lalkowego – miał dotychczas ponad 1000 przedstawień w Düsseldorfie i podczas licznych międzynarodowych gościnnych występów. „Uprowadzenie z seraju” – w przeciwieństwie do „Czarodziejskiego fletu” – jest wystawiane z wykorzystaniem lalek o krótkich sznurkach: przesadzone postacie mogą być tutaj prowadzone bardziej solistycznie do muzyki. Otwarta forma przedstawienia bez sceny z parawanem umożliwia stworzenie dużej scenografii, w której wszystkie miejsca akcji mogą być przedstawione poprzez niewielkie zmiany. Ponieważ miejsce akcji zmienia się wielokrotnie między zewnętrzem a wnętrzem seraju, wykorzystano dekoracje, które pokazują bramę wejściową raz z zewnątrz, a raz od wewnątrz.

Treść: Hiszpański szlachcic Belmonte chce uwolnić swoją ukochaną Konstanze wraz z jej świtą, którzy zostali sprzedani kalifowi Bassa Selimowi przez piratów. Podaje się za architekta i w ten sposób uzyskuje dostęp do wiejskiej rezydencji kalifa, gdzie dzielnie wspierają go jego sprytny sługa Pedrillo i przebiegła pokojówka Konstanze, Blondchen. Choć plan jest dobrze przygotowany, skazany jest na niepowodzenie, ponieważ surowy strażnik pałacowy Osmin ma oczy wszędzie. W końcu Bassa Selim daje Europejczykom lekcję prawdziwego humanizmu i uwalnia ich".

Dusseldorfer Marionetten Theater, Uprowadzenie z seraju

29 maja będzie można zobaczyć także "Uprowadzenie z Seraju, a miłość wygrywa" –  spektakl w 1 akcie na podstawie „Uprowadzenia z seraju” Wolfganga Amadeusa Mozarta, w reżyserii Oskara Winiarskiego i inscenizacji Michała Znanieckiego, według scenariusza Tomasza Mana. Rolę Konstancji zagra Agnieszka Rajda, Belmonte – Tomasz Obiński. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Jerzy Wołosiuk. 


29 maja oraz 12 czerwca  o 20.00 w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela usłyszymy Requiem d-moll, KV 626 Wolfganga Amadeusa Mozarta. Wystąpią: Dorota Szczepańska | sopran
Maya Gour | mezzosopran, Mykhailo Kushlyk | tenor, Krzysztof Bączyk | bas. 

30 i 31 maja usłyszymy ponownie "Die Entführung aus dem Serail", tym razem w reżyserii i inscenizacji Michała Znanieckiego, kierownictwo muzyczne: Marcin Sompoliński. Obsada: Konstanze | Joanna Moskowicz, Belmonte | Aleksander Kunach, Pedrillo | Szymon Rona, Blonde |Katarzyna Drelich, Selim | Patryk Ołdziejewski. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Paul Goodwin.


9 i 10 czerwca zostanie zaprezentowana opera w trzech aktach: "Idomeneo, re di Creta" (Idomeneusz, król Krety, KV 366) w inscenizacji i reżyserii Michała Znanieckiego i pod kierownictwem muzycznym Marcina Sompolińskiego.
W roli Idomeneo wystąpi Aleksander Kunach, Idamante –  Lena Belkina, Ilii –  Hanna Sosnowska-BillElettry – Natalia Rubiś, Arbace – Tomasz Grygo, La Voce – Łukasz Górczyński, Gran Sacerdote di Nettuno – Jakub Pawlik.  
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Adam Banaszak.
 

14 i 16 czerwca zobaczymy operę w dwóch aktach: "Don Giovanni. Il dissoluto punito, ossia Il Don Giovanni" w inscenizacji i reżyserii Michała Znanieckiego, kierownictwo muzyczne: Tadeusz Kozłowski.
Jako Don Giovanni wystąpi Łukasz Klimczak, w roli Leporello – Dawid Biwo, Donny Anny – Joanna Moskowicz, Donny Elwiry – Zofia Garganisz, jako Zerlina – Hanna Sosnowska-Bill, Don Ottavio – Jarosław Bielecki, Masetto – Bartłomiej Kłos, Commendatore – Remigiusz Łukomski.
Zespołem Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej / Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) będzie dyrygował Alessandro De Marchi


16 czerwca o 10.00 i 12.00 zabrzmi "Ostatnia serenada: Don Giovanni ukarany" – spektakl w 1 akcie na podstawie „Don Giovanniego” Wolfganga Amadeusa Mozarta, recytatywy w języku polskim w przekładzie Stanisława Barańczaka.

Inscenizacja, reżyseria, kostiumy –  Michał Znaniecki, kierownictwo muzyczne –  Jerzy Wołosiuk, scenografia –  Rafał Olbiński, Luigi Scoglio, reżyseria światła –  Dawid Karolak, wizualizacje –Karolina Jacewicz.
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Jerzy Wołosiuk.


18 i 19 czerwca  odbędzie się premierowy spektakl komedii muzycznej w 1 akcie: "Dyrektor teatru" w inscenizacji i reżyserii Jakuba Przebindowskiego, w aranżacji i pod kierownictwem muzycznym Tomasza Pokrzywińskiego

Obsada: Dyrektor FRANK – Wojciech Wysocki, Bankier RINALDI – Rafał Zawierucha, Asystent Franka BUFF – Władysław Grzywna, Aktorka ALBERTA TORO – Krystyna Tkacz, GINA FERRARI – Alicja Węgorzewska, LORETTA FELLI  Martyna Kliszewska

 Śpiewacy:

DULCINEA LUCINI- sopran – Teresa Marut / Anna Koehler, SIGNIORA ARGENTINA – sopran  Adrianna Ferfecka / Hanna Okońska, ROSIGNOUOLO- tenor-– Ernest Tymczyszyn / Łukasz Ratajczak


Trio Bastarda, Maestro di capella, Tomasz Pokrzywiński


19 i 20 czerwca  usłyszymy "Die Zauberflöte" (Czarodziejski flet ) w inscenizacji i reżyserii Giovanny Castellanos i pod kierownictwem muzycznym  Marcina Sompolińskiego.
W obsadzie m. in. Remigiusz Łukomski jako Sarastro,  Joanna Moskowicz – Królowa Nocy,  Adrian Domarecki – Tamino, Magdalena Łaszcz – Pamina,  Artur Janda – Papageno,  Julia Mach – Papagena.
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) poprowadzi Adam Banaszak.



 
5 lipca nastąpi Uroczysta Gala Mozart Night, a  gwiazdą wieczoru będzie Joyce DiDonato  – jedna z najwybitniejszych śpiewaczek operowych naszych czasów – amerykański mezzosopran o wyjątkowej barwie głosu, imponującej technice i niezwykłej charyzmie scenicznej. Urodzona 13 lutego 1969 roku w Prairie Village (Kansas), artystka od ponad dwóch dekad zachwyca publiczność na najważniejszych scenach świata, zdobywając uznanie zarówno krytyków, jak i melomanów.

Gala Mozart Night to uroczyste zwieńczenie 35. Festiwalu Mozartowskiego – najstarszego w Polsce festiwalu w całości poświęconego twórczości Wolfganga Amadeusza Mozarta. Organizowany nieprzerwanie od 1991 roku przez Warszawska Opera Kameralna, festiwal powstał w 200. rocznicę śmierci kompozytora i przez ponad trzy dekady stał się jednym z najważniejszych wydarzeń operowych w kraju.

informacja prasowa

wtorek, 5 września 2017

52. Festiwal Wratislavia Cantans: Recitar cantando - muzyka ze słowa

Od 7 – 17 września, pod hasłem "Recitar cantando", odbędzie się we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku 52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Będziemy gościć sir Johna Eliota Gardinera z zespołem, a Ottavio Dantone i Accademia Bizantina zagrają "Die Kunst dr Fuge" J.S. Bacha. I nie koniec na tym!

Jak sugeruje tytuł tegorocznego Festiwalu, motywem przewodnim będzie śpiew. W ten sposób przywraca się naturalny związek muzyki i słowa. Z zasad retoryki wywodzą się bowiem formy i figury muzyczne. 
Do początków XX wieku - twierdzi w najnowszym numerze "Muzyki w Mieście" wybitny dyrygent Philippe Herreweghe - cała twórczość kompozytorka była oparta na retoryce muzycznej, istotna była w niej ekspresja tekstu. Gra na instrumentach smyczkowych wzorowana była na ludzkim głosie, na jego sposobie frazowania, jego giętkości.
Dyrektor artystyczny festiwalu, Giovanni Antonini, deklaruje, że w tym roku zdecydował się także na wprowadzenie do repertuaru Wratislavii opery, od której zaczyna się i kończy Festiwal. Nie jest to jednak zapowiedź zmiany formuły festiwalu, raczej jej poszerzenie. A wiąże się ono z intencją uczczenia dwóch kompozytorów: Telemanna (250 lat od śmierci) oraz Monteverdiego (w tym roku mija 450 lat od jego urodzin). W związku z tym Antonini nawiązał kontakt z Operą Wrocławską, w której zabrzmi "Łaskawość Tytusa" W.A.  Mozarta, z Teodorem Currentzisem, solistami i artystami Music Aeterna.
52. edycja Festiwalu Wratislavia Cantans rozpocznie się doprawdy w imponującym stylu. Dwukrotnie usłyszymy "Il Ritorno d`Ulisse In Patria" Monteverdiego pod batutą sir Johna Eliota Gardinera, z udziałem Monteverdi Choir i English Baroque Soloist. Rolę Ulissesa zaśpiewa znakomity polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak. Wystąpi także m.in. znana i lubiana we Wrocławiu Hana Blažíková, w podwójnej roli Minervy i Fortuny.
Program festiwalu zawiera także znaczący polski akcent w postaci "Widm" Stanisława Moniuszki – kantaty skomponowanej na podstawie fragmentów "Dziadów" Adama Mickiewicza. Pomysłodawcą tego koncertu jest Andrzej Kosendiak, dyrektor NFM. Spektakl reżyseruje Paweł Passini. Zapowiada się potężny i niebanalny koncert, w którym wystąpią: soliści, aktorzy, Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM. 
Inną interesującą propozycją są różne kompozycje "Stabat Mater". Usłyszymy m.in. utwór Arvo Pärta, w wykonaniu solistów i pod batutą Vittorio Ghielmi, grającego również na violi da gamba. Sam dyrektor artystyczny festiwalu – Giovanni Antonini poprowadzi koncert "La morte Della ragione, czyli śmierć rozumu" oraz "Pasję według Brockesa" Telemanna. 
Z innych propozycji warto również wspomnieć koncert "Die Kunst der Fuge" Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu Accademia Bizantina, który poprowadzi Ottavio Dantone.
Zapowiada się prawdziwa muzyczna uczta! Będę pisała relacje z koncertów.

niedziela, 18 marca 2018

Festiwal Wratislavia Cantans: Recitar cantando - Znamy program

Od 7 – 17 września 2017 r., pod hasłem "Recitar cantando", odbędzie się we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku 52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Będziemy gościć sir Johna Eliota Gardinera z zespołem, a Ottavio Dantone i Accademia Bizantina zagrają "Die Kunst dr Fuge" J.S. Bacha.


Jak sugeruje tytuł tegorocznego Festiwalu, motywem przewodnim będzie śpiew. Dyrektor artystyczny – Giovanni Antonini – deklaruje, że w tym roku zdecydował się na wprowadzenie do repertuaru Wratislavii opery, od której zaczyna się i kończy Festiwal. Wiąże się to także z intencją uczczenia dwóch kompozytorów: Telemanna (250 lat od śmierci) oraz Monteverdiego (w tym roku mija 450 lat od jego urodzin). W związku z tym Antonini nawiązał kontakt z Operą Wrocławską, w której zabrzmi "Łaskawość Tytusa" W.A.  Mozarta, z Teodorem Currentzisem, solistami i artystami Music Aeterna.

Il Suonar Parlande Orlane-Fougeroux, fot. materiały pras.
52. edycja Festiwalu Wratislavia Cantans rozpocznie się doprawdy w imponującym stylu, dwukrotnie usłyszymy "Il Ritorno d`Ulisse In Patria" Monteverdiego pod batutą sir Johna Eliota Gardinera, Monteverdi Choir i English Baroque Soloist.
Pojawi się także polski akcent w postaci "Widm" Stanisława Moniuszki – kantaty skomponowanej na podstawie fragmentów "Dziadów" Adama Mickiewicza. Pomysłodawcą tego koncertu jest Andrzej Kosendiak, dyrektor NFM. Zapowiada się potężny i niebanalny koncert, w którym wystąpią: soliści, aktorzy, Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM. Inną interesującą propozycją są różne kompozycje "Stabat Mater". Usłyszymy m.in. utwór Arvo Pärta, w wykonaniu solistów i pod batutą Vittorio Ghielmi, grającego również na violi da gamba. Sam dyrektor Festiwalu – Antoni Antonini poprowadzi koncert "La morte Della ragione, czyli śmierć rozumu" oraz "Pasję według Brockesa" Telemanna.

Englisg baroque ensemble, fot. materiały pras.
Z innych propozycji warto również wspomnieć koncert "Die Kunst der Fuge" Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu Accademia Bizantina, który poprowadzi Ottavio Dantone.
Zapowiada się prawdziwa muzyczna uczta!
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ NA PORTALU KULTURAONLINE  3 lutego 2017 r.

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Początek Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy – z wysokiego C! /relacja/

Wczoraj – z wysokiego C! – rozpoczęła się w Świdnicy XXIV edycja Festiwalu Bachowskiego. Wystąpił światowej sławy kontratenor Franco Fagioli z towarzyszeniem znakomitego zespołu Jana Tomasza Adamusa Capella Cracoviensis. Owacja na stojąco zakończyła ten pełen wrażeń muzyczny wieczór.

Franco Fagioli podczas koncertu otwierającego Festiwal Bachowski
w Świdnicy, fot. Daniel Gębala

Program koncertu został zaprezentowany bardzo interesująco. Usłyszeliśmy kompozycje Josepha Haydna i Wolfganga Amadeusza Mozarta wzajemnie się przeplatające i tworzące przez to nową muzyczną jakość. Capella Cracoviensis pod dyr. maestro Jana Tomasza Adamusa zagrała 80. Symfonię d-moll Haydna, dzieląc ją na części. pomiędzy którymi znalazły się arie z różnych utworów Mozarta (jego oper), na koniec zaś zabrzmiał motet Exsultate, jubilate ("Cieszcie się i radujcie"), napisany przez 17-letniego Wolfganga Amadeusa Mozarta do tekstu łacińskiego, przy czym ostatnia część zawiera tylko jedno słowo: "Alleluja!", ale jest to fragment wymagający od śpiewaka prawdziwej wirtuozerii. Wiemy skądinąd, że obaj kompozytorzy znali się i przyjaźnili, należeli do loży masońskiej, a nawet grywali wspólnie w kwartetach smyczkowych i wymieniali utworami. Połączenie ich kompozycji w jednym koncercie było więc poniekąd naturalne.

Capella Cracoviensis pod dyr. Jana Tomasza Adamusa, 
fot. Daniel Gębala


Haydn w mistrzowskim wykonaniu Capella Cracoviensis


Haydn tworzył symfonie przez całe życie, jednak ich forma ulegała przekształceniom. Wczesne symfonie Haydna (powstałe w latach sześćdziesiątych XVIII w.) są utworami trzy- lub czteroczęściowymi, w których mieszają się wpływy barokowe i klasyczne. Po 1770 r.. Haydn usunął ze składu orkiestry klawesyn i sięgał po bardziej odległe tonacje. Brzmienie symfonii staje się silniejsze, dzięki szerszemu wykorzystaniu instrumentów dętych, czego mogliśmy doświadczyć słuchając jego 80 Symfonii d-moll, która  została napisana w 1784 roku jako środkowa część trylogii na koncert wielkopostny w Wiedniu w marcu 1785 roku. 

Symfonia skomponowana jest na flet, dwa oboje, dwa fagoty, dwa rogi i smyczki i składa się z czterech części: Allegro spiritoso, Adagio, Menuetto i Finałe Presto. Część pierwszą otwiera temat na wiolonczeli z towarzyszeniem tremolo na smyczkach, po czym muzyka staje się na sposób romantyczny burzliwa. Liryczna druga część utrzymana jest w tonacji B-dur i w żaden sposób nie przypomina burzliwej części otwierającej. 
Z kolei część trzecia powraca do tonacji D-moll, podobnie jak w części pierwszej. Trio utrzymane jest w tonacji D-dur i wykorzystuje incipit lamentatio z gregoriańskiej melodii, użytej wcześniej w jego 26 Symfonii "Lamentatione". Finał ma formę sonatową w D-dur. Ostatnia część kończy się fragmentem podobnym do tego, którego użył kompozytor do zakończenia swojej Symfonii nr 84 in E.

Jan Tomasz Adamus, dyrygent Capella Cracoviensis i dyrektor artystyczny Festiwalu
Bachowskiego w Świdnicy, fot. Daniel Gębala
Capella Cracoviensis zabrzmiała w świdnickim Kościele Pokoju znakomicie! Zespół istnieje od roku 1970, a od 2011 gra muzykę dawną na instrumentach z epoki. Miałam okazję słyszeć w wykonaniu członków chóru tego zespołu “Tenebrae responsoria” Carlo Gesualdo w Kościele pw. św. Katarzyny w Krakowie podczas Misteria Paschalia w 2016 roku i było to niezapomniane przeżycie. Tym razem mogłam podziwiać orkiestrę – doskonale zgraną, mogącą się poszczycić znakomitymi muzykami (te sola fletu czy instrumentów dętych, wspaniałe skrzypce!), a w dodatku dyskretnie towarzyszącą śpiewakowi, wzbogacając jednocześnie jego występ. Chapeau bas! Nie dziwi zatem, że artyści tego zespołu występują z sukcesem na całym świecie i że chętnie współpracują z nimi uznani instrumentaliści, jak i śpiewacy.

Wyrazistość i doskonałość brzmienia zespołu to w dużym stopniu zasługa Jana Tomasza Adamusa, który od 2008 roku jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Capelli Cracoviensis. – krakowskiego chóru kameralnego oraz grającej na historycznych instrumentach orkiestry, z którymi wystąpił na wielu znaczących festiwalach i w renomowanych salach koncertowych: Concertgebouw Amsterdam, Theater an der Wien, Haydn Festspiele Brühl, Festspiele Schwetzingen, Bachfest Leipzig, Händel Festspiele Halle... Może także poszczycić się wspaniałymi nagraniami fonograficznymi  oper barokowych (m.in. fonograficzne prapremiery Germanico in Germania Porpory i Adriano in Siria Pergolesiego wydane przez wytwórnię Decca), a także dawnej muzyki polskiej oraz repertuaru klasycznego i romantycznego.

Franco Fagioli  – argentyński Orfeusz


Franco Fagioli, fot. Daniel Gębala

Nieprzypadkowo użyłam tego porównania z Orfeuszem, bo poza wszystkim od tej roli w operze Glucka zaczęło się moje zainteresowanie śpiewakiem. Poza oszałamiającą techniką, Franco Fagioli dysponuje także tym CZYMŚ, na co składa się jego emocjonalność, pasja śpiewania i talent. Utwory Mozarta, które zaprezentował w Świdnicy, te jego cechy ujawniły w pełnej krasie. 

Zadebiutował na Salzburg Whitsun Festival w 2014 roku ze swoim programem Giambattista Velutti. W tym samym roku miały ponadto miejsce dwa debiuty z dziełami Mozarta: po wykonaniu partii Sesto w La clemenza di Tito w Nancy, zadebiutował jako Idamante w nowej produkcji Martina Kušeja: Idomeneo w Royal Opera House, Covent Garden. Jesienią 2014 roku ukazała się jego solowa płyta Il maestro Porpora – Arias, w której Franco Fagioli złożył hołd włoskiemu kompozytorowi i nauczycielowi śpiewu Nicoli Porporze. Pojawił się także na płycie Siroe – Re di Persia G. F. Handla (nie muszę dodawać, że wszystkie te płyty posiadam 😍), która została wydana mniej więcej w tym samym czasie, a także na płycie zatytułowanej La Concordia de' pianeti, odkrytym na nowo utworze barokowego kompozytora Antonio Caldary.

Na początku swojego występu w świdnickim Kościele Pokoju Franco Fagioli wykonał arię Se l’augellin sen fugge z włoskiej opery W. A. Mozarta "La Finta Giardiniera". Mozart napisał ją w Monachium w styczniu 1775 roku, gdy miał 18 lat, a jej prawykonanie miało miejsce 13 stycznia w Salvator Theater w Monachium. To rola Cavaliera Ramiro, przeznaczona na głoś kastrata. Podczas jej wykonywania Fagioli mierzył się zapewne z przestrzenią kościoła, bo dopiero kolejne arie dały słuchaczom pełne wyobrażenie o jego talencie i możliwościach. Przepięknie zabrzmiała aria Ah! se morir mi chiama! (Ach! Jeśli śmierć mnie wzywa!) z opery Mozarta "Lucio Silla". Pochodzi ona z II aktu opery. Giunia jest zagrożona przez dyktatora Lucio Silli, który chce ją poślubić, gdy tymczasem ona obawia się o bezpieczeństwo swojego ukochanego Cecilio, który potajemnie powrócił z wygnania. Biegnie więc do Cecilio i błaga go, by uciekał. Na pożegnanie Cecilio śpiewa tę piękną arię, zapewniając ją, że będzie jej wierny nawet po śmierci. To aria pełna ozdobników, dająca swobodę wykonawcy, co nie jest bez znaczenia w przypadku artysty takiego formatu jak Franco. Piękno i liryzm mieszają się dramatem rozstania... Wszystkich nas ta aria poruszyła. 

Po niej MUSIAŁO być jeszcze lepiej i choć wydaje się to nierealne  –  było! Kolejna aria pochodziła z opery "La clemenza di Tito" ("Łaskawość Tytusa") i nosiła tytuł Parto, parto, ma tu ben mi (Odchodzę, ale jesteś moja). Niezwykle piękna i poruszająca. Wykonana przy akompaniamencie fletu,  pełna liryzmu, ale są w niej także partie dramatyczne, dające wyobrażenie o skali możliwości śpiewaka. 

Można jej posłuchać tutaj, żeby nie było, że mnie poniosło :-) I choć jest to nagranie sprzed lat (Franco miał wtedy raptem 24), daje jednak jakieś wyobrażenie.


Na koniec zabrzmiał prawdziwy hit: motet Exsultate, JubilateMozart skomponował ten utwór w Mediolanie, w 1773 roku dla wybitnego kastrata Venanzio Rauzziniego. Premiera Exsultate, Jubilate odbyła się 17 stycznia w kościele św. Antoniego w Mediolanie. Ze względu na sopranowy charakter utworu, który wymaga od wykonawcy swobodnego operowania w zakresie oktawy dwukreślnej i osiągnięcia w decydującym momencie c3 (c trzykreślnego) utwór w zasadzie nie jest wykonywany przez kontratenorów, których skala zazwyczaj kończy się na alcie bądź też mezzosopranie, rzadko osiągając skalę pełnego sopranu. Ale dla Franco Fagioli wykonanie go nie stanowiło najmniejszego problemu. Zaśpiewał go z właściwym sobie wdziękiem i wirtuozerią. I "za karę :-) musiał bisować. Owacja na stojąco zakończyła ten pełen wrażeń muzyczny wieczór.

Owacja na stojąco po koncercie, fot. Daniel Gębala


My na koncercie, fot. Daniel Gębala


Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i jego Oddziałach /28 lipca - 2 sierpnia 2026/

Od piątku 31 sierpnia w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej prezentowana będzie wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wysta...

Popularne posty