Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Vittorio Ghielmi, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Vittorio Ghielmi, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 marca 2022

Georg Philipp Telemann we Wrocławiu /relacja z Akademii Telemannowskiej/

27 lutego zakończyła się  siódma Akademia Muzyki Dawnej, której bohaterem był tym razem Georg Philipp Telemann - niemiecki kompozytor późnego baroku. I chociaż trzy dni wypełnione jego muzyka pozostawiły niedosyt, to jednak zostały przede wszystkim zapamiętane jako czas czas pięknej i różnorodnej muzyki.

Interesująca była już sama koncepcja Akademii. Jarosław Thiel, dyrektor programowy, zaprezentował kompozytora poprzez jego związki z miastami, w których mieszkał i pracował, poznając zarazem kulturę muzyczną regionu (Pszczyna) albo w nich bywał (Paryż). Taki koncept pozwalił jednocześnie na uchwycenie pewnej chronologii, ukazując rozwój tego niezwykle utalentowanego i pracowitego kompozytora. Zdumiewać może fakt, że chociaż w rodzinie nie było muzyków (wyjąwszy pradziadka ze strony ojca), a sam Georg Philipp na życzenie matki (ojciec zmarł, kiedy chłopiec miał cztery lata) studiował prawo, to jednak od dzieciństwa zdradzał nadzwyczajne zdolności muzyczne. Wykształcenie muzyczne rozwijał jednak w szkołach:

"Z muzyki w ciągu zaledwie kilku tygodni pojąłem tyle, że kantor pozwalał mi zastępować się na lekcjach śpiewu, choć moi podopieczni umiejętnościami znacznie mnie przewyższali. - napisze w autobiografii. W tym czasie komponował; gdy się jednak odwrócił, zaglądałem do jego partytur i zawsze w nich znajdowałem coś, co sprawiało mi radość".

Sądzę, że ta radość, o której pisał przyszły kompozytor, przeniknęła do wielu jego utworów, o czym mogliśmy się przekonać zwłaszcza podczas koncertu "Telemann w Pszczynie". Otóż w 1705 roku, w wieku 24 lat Telemann został zaproszony na dwór dworzanina króla polskiego Augusta II - hrabiego Erdmanna II von Promnitz do Żar (wówczas Sorau), gdzie został koncertmistrzem, a następnie sekretarzem i kapelmistrzem. Hrabia gustował w muzyce francuskiej i to właśnie na jego dworze zetknął się Telemann z partyturami Lully` ego, André Capry  i innych. 

Telemann w Paryżu - ujmujące kwartety


Koncert "Telemann w Paryżu", fot. Sławek Przerwa/NFM
Później, w okresie w okresie hamburskim, kompozytor udał się do Paryża,  gdzie od pewnego czasu krążyły w pirackim wydaniu jego "Quadri". Udało mu się wówczas uzyskać wyłączny patent na drukowanie swoich dzieł w Paryżu przez okres 20 lat.   Przebywał tam przez osiem miesięcy, od 1737 do 1738. roku, miał więc okazję zetknąć się bezpośrednio z muzyką francuską. Usłyszał i był pod wrażeniem "Castor et Pollux" - opery francuskiego kompozytora Jean-Philippe`a Rameau. Odtąd włączył do swoich utworów wokalnych francuski styl operowy. Pobyt Telemanna w stolicy Francji był pasmem sukcesów. Był tam znany i ceniony. Grano jego utwory, a także podejmowano go w paryskich kręgach artystycznych i intelektualnych. 

Podczas koncertu "Telemann w Paryżu" wysłuchaliśmy I Koncertu G-dur ze zbioru  "Quadri", a także Deuxième quatuor a-moll TWV 43:a2 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites. Ponadto zaprezentowano II Sonatę g-moll TWV 43:g1 ze zbioru Quadri i Sixième quatuor e-moll TWV 43:e4 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites. Obie kolekcje – Quadri i Nouveaux quatuors noszą nazwę „kwartetów paryskich”, jako że zostały stworzone z myślą o tamtejszych melomanach i muzykach. Kompozytor napisał je na wiolę da gamba i nadał im formę  uwertury francuskiej oraz suity z francuskimi tańcami. Z kolei "Quadri" to forma koncertu i sonaty odwołująca się do muzyki włoskiej, przede wszystkim do Corellego. Niewielki skład instrumentalny sprawił, że koncert kojarzył mi się bardziej z kameralnym, przyjacielskim muzykowaniem. Można było sobie wyobrazić w tej roli np. filomatów: Tomasza Zana, Adama Mickiewicza i innych, którzy chętnie tak własnie muzykowali, czerpiąc z tego radość i natchnienie do poezji. Autor „Pana Tadeusza” grał na fortepianie, na harfie i na flecie, „rzeźbiąc” w ten sposób swoją wrażliwość muzyczną. Po latach, w jednym z wykładów w College de France autor "Ballad i romansów" stwierdził wręcz: "Muzyka w utworach lirycznych to nie przygrywanie, ale główna, istotna część poezji. Ona jest jej duszą, życiem i światłem”. Telemann - również poeta - mógł mieć do muzyki i poezji podobny stosunek - to się czuje słuchając jego kompozycji. 

Jarosław Thiel (wiolonczela), Menno van Delft (klawesyn),
fot. Sławek Przerwa/NFM

Koncert w ramach Akademii Telemannowskiej miał podobne walory. Na wiolonczeli zagrał szef Wrocławskiej Orkiestry Barokowej - Jarosław Thiel, a towarzyszyli mu: Alessandro Tampieri na skrzypcach, François Lazarevitch na flecie oraz Menno van Delft na klawesynie. Przyjemność, jaką czerpał z komponowania Telemann, mogliśmy odczuć i po prostu delektować się tą muzyką. A to było dopiero preludium! 😀. 

Telemann w Pszczynie: polska pieśń poruszy duszę w drewnie


Pszczyna i w ogóle Polska okazała się dla kompozytora nowym źródłem wielu inspiracji. Wyraził to expressis verbis w swoim wierszu:

To, co radość sprawia, każdy chwali pewnie.
A przy polskiej pieśni świat cały tańcuje;
Więcej o tej muzyce bez trudu wnioskuję,
Że poruszy wszystko, nawet duszę w drewnie.

Podczas pobytu w Polsce kompozytor przebywał nie tylko w Żarach, ale także w Pszczynie na Górnym Śląsku, wyprawił się również do Krakowa. Szczególny urok miała dlań polska muzyka ludowa, w której dostrzegał jej prawdziwe "barbarzyńskie piękno", jak to określał. Szczerze zazdrościł pomysłów grającym w karczmach dudziarzom i skrzypkom ich fantazji muzycznych. "Człowiek uważny - zanotował w autobiografii - mógłby od nich w ciągu ośmiu dni zebrać pomysły na całe życie". W każdym razie przyjmuje się, że właśnie w Żarach uformowały się podstawy indywidualnego, nowatorskiego stylu  Telemanna. 

Od lewej: Vittorio Ghielmi, Dorotheę Oberlinger, Riccardo Coelati Rama,
Laurent Galliano i Marcel Comendant, fot. Joanna Stoga/NFM
Słuchając koncertu "Telemann w Pszczynie" nie miałam jednak odczucia, że pobrzmiewają w nim polskie ludowe melodie, nawet w Concerto alla Polonese G-dur. Był to Telemann cygański, węgierski i w ogóle szalony i radosny, ale nie polski. Zresztą, zespół Vittorio Ghielmi Il Suonar Prlante Orchestra, specjalizujący się w muzyce baroku (cygański barok!), jakiej nie znamy, włączył do repertuaru również innych kompozytorów. Włoski dyrygent, kompozytor i gambista w jednej osobie określany bywa jako "alchemik dźwięku”, a to za sprawą intensywności i wszechstronności swoich interpretacji. Współpraca Ghielmi z tradycyjnymi muzykami, a w szczególności ze śpiewakami z Sardynii z Cuncordu de Orosei, sprawiła, że zaczął inaczej patrzeć na dawna europejską muzykę. Jeśli  przy tej okazji nawiążemy do "ludowych fascynacji" Telemanna, to zobaczymy w tym kontekście nie tylko jakąś odległą paralelę, ale dostrzeżemy również nowe możliwości interpretacji twórczości niemieckiego kompozytora. 

Laurent Galliano (altówka) i Marcel Comendant (cymbały,
fot. Joanna Stoga/NFM
Ghelmi wraz ze swymi muzykami sięga do źródeł - do manuskryptów i opracowuje je na nowo. W przypadku Telemanna udało mu się wydobyć właśnie wątki ludowe: węgierskie, polskie, mołdawskie, a także cygańskie (lowarskie, taneczne). I jak to fantastycznie zabrzmiało! Pominąwszy już samego mistrza Ghielmi, zgromadził on wokół siebie znakomitych muzyków: grającą na różnych odmianach fletów Dorotheę Oberlinger, fantastycznych skrzypków: Stano Palúcha, Alessandro Tampieri, Nicolasa Penel, a także wirtuoza altówki - Laurenta Galliano, który grał momentami jak ...  Stéphane Grappelli.  Grającego na pięknych starych cymbałach Marcela Comendanta nazwałabym  nowym wcieleniem Jankiela. Jestem przekonana, że Telemann byłby równie zachwycony Ghielmi i jego zespołem, jak był zauroczony ową muzyką zasłyszaną w karczmie - ze względu na jej oryginalność, a także oddziaływanie. Zaiste, koncert ów mógł  poruszyć nawet duszę w drewnie!

Telemann w Hamburgu


Howard Ardman - słowo do publiczności przed koncertem,
fot. Joanna Stoga/NFM
Najbardziej jednak poruszył mnie koncert wieńczący Akademię - ze względu na repertuar i jego wspaniałą interpretację, a także z powodu przedmowy samego dyrygenta. Otóż Howard Arman powiedział mniej więcej tak:
" Telemann tworzył swoją piękną muzykę w czasach zarazy i wojen. My także żyjemy w podobnych czasach, a ta muzyka ciągle trwa i możemy odczuć jej piękno. Ten koncert jest szczególny dla mnie, bo mogę go zagrać w Polsce - kraju, który jak żaden inny przyszedł z pomocą walczącym o wolność Ukraińcom"...

Roberta Invernizzi (sopran) i chór Vocalconsort Berlin,
fot. Joanna Stoga/NFM
Po tak poruszającym wstępie wysłuchaliśmy najpiękniejszego z koncertów tegorocznej Akademii.
Rozpoczęło go tzw. małe oratorium (w opozycji do wielkiego "Der Tod Jesu" z 1755 roku), będące cyklem kantat zatytułowanym "Die Tageszeiten" ("Pory dnia"). Mieliśmy przy tym okazję usłyszeć je we wspaniałym wykonaniu Vocalconsort Berlin i znakomitych solistów, w towarzyszeniem Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. "Pory dnia" obejmują Sinfonię i cztery kantaty, z których każda składa się z dwóch arii powiązanych recytatywem i zakończonych chórem. Każdej kantacie przypisany jest inny głos solowy: "Porankowi" sopran, "Południowi" - alt, "Wieczorowi" - tenor, "Nocy" - bas. Ponadto każdy głos solowy występuje z towarzyszącym mu instrumentem obligato, np. radosnemu sopranowi "Poranka" towarzyszy trąbka, brzmiąca jak pobudka, spokojnemu altowi "Południa" - wiola da gamba. Te wyrafinowane i precyzyjne zabiegi brzmieniowe nie mają, rzecz jasna, charakteru stricte formalnego. Kompozytorowi służą one do oddania chwały Bogu za piękno Jego stworzenia. Nawet Noc (śmierć)  nie jest człowiekowi groźna, jeśli swoją postawą chwali i miłuje Pana. Postacie mają także sens alegoryczny: Radość (sopran), Prawda (alt), Czas (tenor), Żałość (bas), a  cztery pory dnia symbolizują też etapy ludzkiego życia. 

Jake Arditti (kontratenor), fot. Joanna Stoga/NFM

Trzeba przyznać, że kompozycja znalazła znakomitych interpretatorów w postaci solistów: Roberty Invernizzi, której mieliśmy już okazję posłuchać w operze pasterskiej Georga Friedricha Händla:  „Acis, Galatea i Polifem” podczas 48 Wratislavii i której sopran zabrzmiał i tym razem pięknie, czysto i radośnie. Znakomicie zabrzmiał dysponujący szeroką skalą głosu brytyjski kontratenor Jake Arditti ("Południe"). Z wielką przyjemnością słuchałam także partii solowych niemieckiego tenora - Davida Fischera, który interesująco interpretował śpiewaną przez siebie postać. Najdobitniej jednak przemówił do mnie bas niemieckiego barytona Tobiasa Berndta, dysponującego nie tylko pięknym brzmieniem, ale także kapitalnie interpretującego tekst kantaty. Zresztą, dotyczy to także występującego w drugiej części koncertu drugiego niemieckiego basu - Felix Schwandtke. 

David Fischer (tenor) i Tobias Berndt (bas), 
fot. Joanna Stoga/NFM
Po tak wspaniałym koncercie moglibyśmy już oddać się kontemplacji, a jednak wysłuchaliśmy dzieł nie mniej pięknych. Pierwszym była podniosła kantata  "Die Donnerode", napisana przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku. Tekst zaczerpnięto z Psalmów: 8. i 29. w wersyfikacji Johanna Andreasa Cramera. Później Telemann dodał drugą część, ponownie dotyczącą wersetów Cramera, tym razem po Psalmie 45. 
W pierwszej części kompozycja wyraża moc Bożą, która objawia się w naturze: „Głos Boga wstrząsa oceanami”, „Głos Boga spłaszcza cedry”, „Zawala dumne góry”, „Grzmi, aby został wygnany ”. Wszystko zaś jest powodem, by Go czcić, jak głosi chór otwierający: „Jak wielkie jest imię Twoje, przyozdobione taką chwałą, Panie, władco nasz, pełne mądrości i mocy!”. Pozornie nie ma to nic wspólnego z katastrofą, jaka spotkała mieszkańców Lizbony, a jednak podkreślenie Bożej mocy  i Jego panowania nad światem - w Nim zatem należy szukać pociechy i wierzyć, że ze zła wyprowadzi dobro.

Drugim utworem zaprezentowanym w tej części koncertu było "Die Auferstehung" ("Zmartwychwstanie") - dość nieoczekiwana liryczna refleksja nad zdarzeniami towarzyszącymi Zmartwychwstaniu. Z poprzednią kompozycją stanowią niejako Stary i Nowy Testament. Rozpoczyna ją obraz mroku śmierci, a kończy triumf  Syna Bożego. "Zmartwychwstanie" zawiera kwintesencję wiary chrześcijańskiej (aria sopranu). Niewiele arii, ale za to niezwykle obrazowa muzyka: krzyki dusz potępionych, przedwczesny triumf szatana, a potem jego skargi... Te nieliczne arie i recytatywy są jednak niezwykle piękne i zazwyczaj połączone z chórami. 

Tegoroczna Akademia Telemanowska, choć niewielka rozmiarami, dała melomanom nie tylko możliwość obcowania z piękną i różnorodną muzyką. Uświadomiła także, jak twórczy i otwarty na wpływ różnych kultur był ten artysta. A jeśli pozostawiła poczucie niedosytu, tym lepiej - z pewnością sprawi ono, że częściej będziemy sięgać po jego nagrania.

niedziela, 13 lutego 2022

Akademia Telemannowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Od 24 do 27 lutego 2022 odbędzie się w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu kolejna Akademia Muzyki Dawnej, tym razem poświęcona Georgowi Philippowi Telemannowi - wybitnemu niemieckiemu kompozytorowi epoki baroku. 

Akademie Muzyki Dawnej odbywają się w Narodowym Forum Muzyki (a wcześniej - Filharmonii Wrocławskiej) od wielu lat i stały się już piękną tradycją. Na początku, w 2014 roku, był - jakże by inaczej! - Jan Sebastian Bach. Po nim mogliśmy uczestniczyć w Akademii Händlowskiej, w 2016 odbyła się Akademia Mozartowska, po niej - Akademia Mendelssohnowska, w 2018Akademia Vivaldiowska , zaś nietypowa Akademia Latynoamerykańska odbyła się w 2019 roku. Następnie powrócono do znanych kompozytorów i uczestniczyliśmy w Akademii Bethoveenowskiej. Rok 2021 z powodu pandemii pozbawił nas kolejnej, za to w tym roku wynagrodzono nam to piękną muzyką Telemanna. Jednakże  już w ubiegłym roku, podczas 55. odsłony Wratislavia Cantans mieliśmy szczęście wysłuchać jego kompozycji w wykonaniu  Dresdner Kammerchor, Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod batutą Jarosława Thiela oraz solistów. Koncert "Jak wielkie jest Twoje imię" przyniósł nie tylko wspaniałą trzyczęściową uwerturę skomponowaną według wzoru francuskiego oraz zestaw tańców, które następują po niej, ale również poruszającą kantatę napisaną przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku: "Die Donnerode". W tym roku będzie jednak czas dłuższego delektowania się muzyką tego kompozytora. I to z uwzględnieniem polskich wątków!


Georg Philipp Telemann, sztych Georga Lichtenstegera z 1745 r.

Kompozytor - samouk i wątek polski

Telemann był już multiinstrumentalistą, który niemal wyłącznie sam nauczył się gry na flecie prostym i flecie poprzecznym, szałamai, oboju, puzonie, organach i klawesynie, skrzypcach, violi da gamba i kontrabasie. Od 1701 studiował prawo na uniwersytecie w Lipsku. W mieście tym pracował też jako organista. Po studiach przebywał w różnych miastach w Niemczech, a także w Żarach na Łużycach, gdzie miał okazję poznać muzykę ludową. W latach 1704–1708 Telemann przebywał na dworze hr. Promnitza (dworzanina Augusta II, króla polskiego) w Żarach jako muzyk nadworny i kapelmistrz. Objął to stanowisko po 63-letnim Wolfgangu Kasparze Prinzu. W miesiącach letnich bywał częstym gościem w Pszczynie. Żarski dwór Promnitza uchodził za jeden z najświetniejszych sasko-polskich dworów magnackich. Panował tam przepych i ceremoniał. Niemal bez przerwy gościły włoskie i francuskie zespoły operowo–baletowe. Promnitz utrzymywał stałą kapelę, składającą się z muzyków polskich, czeskich i niemieckich.

Podczas pobytu w Żarach i Pszczynie, a potem w trakcie podróży po kraju (Kraków, Warszawa) kompozytor zetknął się z muzyką polską, zarówno taneczną dworską, jak i ludową. Stylistyczne nawiązania do polskiej muzyki ludowej obecne są w wielu napisanych przez Telemanna utworach: sonatach skrzypcowych, Suicie polskiej Partie polonaise, tzw. Koncertach polskich na czworo skrzypiec (nietypowa obsada jest nawiązaniem do składu polskich kapel skrzypcowych) czy sześciu Partitach (suitach) "alla polacca" na skrzypce, flet traverso i basso continuo.

Ławeczka G.F. Telemanna w Żarach, fot. Andrzej Białas 

W 1702 został dyrektorem muzycznym opery w Lipsku. W 1704 objął stanowisko organisty przy Nowym Kościele (obecnie kościół św. Mateusza) w Lipsku, gdzie założył Collegium Musicum dla młodzieży studenckiej. W 1705 został kapelmistrzem hrabiów Promnitz. Podczas pobytu w Żarach oraz w Pszczynie i Krakowie Telemann poznał polską muzykę ludową, która stała się inspiracją jego wielu awangardowych kompozycji instrumentalnych. 

Od 1708 był kapelmistrzem na dworze w Eisenach (gdzie zaprzyjaźnił się z Johannem Bernhardem Bachem i z działającym w niedalekim Weimarze Johannem Sebastianem Bachem), od 1712 we Frankfurcie n. Menem; od 1721 był kantorem i dyrygentem muzyki kościelnej w Hamburgu.

Był kompozytorem samoukiem. Przez całe życie utrzymywał się wśród najbardziej postępowych twórców. U współczesnych zyskał uznanie także jako organista i kapelmistrz. Jest uważany za najbardziej płodnego kompozytora wszystkich czasów. Napisał ponad 3000 utworów, często znacznych rozmiarów (niestety wiele z nich zaginęło lub uległo zniszczeniu, zwłaszcza w czasie II wojny światowej).

Jarosław Thiel o Akademii Telemannowskiej

"Moda na przeprowadzanie rozmaitych plebiscytów i ustalanie rankingów „najwybitniejszych” kompozytorów wydaje się nie mijać. Te sympatyczne zabawy, do których redakcje rozgłośni radiowych i czasopism muzycznych zapraszają swoich słuchaczy i czytelników, dają ciekawy socjologicznie obraz aktualnie dominujących gustów muzycznych, nie aspirując najczęściej do wkroczenia w przestrzeń poważniejszego namysłu nad fascynującym zagadnieniem: na czym polega to, że jeden kompozytor komponuje lepiej niż inny?

Gdyby ktoś się o to spytał mnie, to bym odpowiedział, że jest taki kompozytor, który przerasta każde podium i każdy piedestał jest dla niego niewystarczający. Bach. Absolutnie poza kategoriami. Kto następny: Monteverdi? Vivaldi? Händel? A może…. Telemann?

Telemann na niespotykaną skalę rozwijał wolnorynkową działalność, stając się uosobieniem nowego typu kompozytora – przedsiębiorcy. Pisał na każde zestawy instrumentów, często dostosowując poziom trudności kompozycji do najszerszej grupy klientów – miłośników domowego muzykowania – czym zapewniał sobie szerszy zbyt. Sam sztychował, drukował i sprzedawał swoje utwory, a niejako przy okazji próbował swych sił jako poeta i librecista, przygotowywał artykuły z teorii muzyki, wydawał kompozycje kolegów i prowadził przebogatą korespondencję z muzykami, intelektualistami i dyplomatami z całej Europy. Nadzorując oprawę muzyczną pięciu głównych kościołów w Hamburgu, organizował także publiczne koncerty i przedstawienia operowe z własnymi kompozycjami, dbając także o marketing i rozprowadzanie biletów. Szacuje się, że mógł napisać nawet cztery tysiące utworów, choć duża część uległa zniszczeniu, zwłaszcza w trakcie II wojny światowej.

Gdybyśmy mieli więc wrócić do pytania: kto po Bachu? – może warto więc przemyśleć kandydaturę Telemanna? Nie jest łatwo dać podczas zaledwie kilku koncertów reprezentatywny obraz tak niezwykle obszernej i różnorodnej twórczości. Tym goręcej zapraszamy na wszystkie wydarzenia Akademii Telemannowskiej. Może wpłyną one na nieoczekiwane zmiany miejsc w Państwa osobistych rankingach ulubionych kompozytorów?

Dyrektor programowy Akademii Telemannowskiej
Dyrektor artystyczny Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

Program Akademii Telemannowskiej


François Lazarevitch, fot. Jean-Baptiste Millot


24 lutego, czwartek, godz. 19.00

"Telemann w Paryżu"

Program:
G.Ph. Telemann
I Koncert G-dur TWV 43:G1 ze zbioru Quadri
Deuxième quatuor a-moll TWV 43:a2 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites
***
II Sonata g-moll TWV 43:g1 ze zbioru Quadri
Sixième quatuor e-moll TWV 43:e4 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites

Czas trwania: [60']

Wykonawcy:
Alessandro Tampieri – skrzypce
François Lazarevitch – flet
Jarosław Thiel – wiolonczela
Menno van Delft  – klawesyn

26 lutego, sobota
godz. 17.00

Wykład Vittoria Ghielmiego "Il Suonar Parlante – historia techniki „przemawiania” za pomocą instrumentów" - wydarzenie towarzyszące, w języku angielskim.

Il Suonar Parlante Orchestra / fot. Luis Duarte



godz. 18.00

"Telemann w Pszczynie"

Program:
G.Ph. Telemann  
Koncert a-moll na flet podłużny, violę da gamba i orkiestrę TWV 52:a1
Concerto alla Polonese G-dur TWV 43:G7: I. Dolce, II. Allegro
Uwertura B-dur TWV 55:B8 „Ouverture burlesque”: II. Scaramouches (oprac. V. Ghielmi)

Cyganji Tanz z manuskryptu z Sepsiszentgyörgy (oprac. V. Ghielmi)
Magyar Tanz z manuskryptu z Sepsiszentgyörgy (oprac. V. Ghielmi, S. Palúch)
Iai Devlale So Tẻ Kẻrav – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. G. Gibelli)
S. Palúch Hajduk Dance wg melodii z manuskryptu Annae Szirmay-Keczer (1688)
J. Bihari Adagio affectuoso
V. Ghielmi, S. Palúch Mozart the Gypsy wg V Koncert skrzypcowego A-dur KV 219 „Tureckiego” W.A. Mozarta
S. Palúch Mozart Sîrba wg V Koncert skrzypcowego A-dur KV 219 „Tureckiego” W.A. Mozarta
***
J.G. Graun Koncert d-moll na violę da gamba i orkiestrę: III. Allegro
G.Ph. Telemann Solo per voi tra mille – aria z kantaty Pastorella venga bella TWV 20:62
A. Vivaldi Koncert D-dur RV 208 „Grosso Mogul”: II. Grave recitativo (oprac. A. Tampieri, M. Comendant)
F. Benda Koncert G-dur na klawesyn, smyczki i b.c.: III. Allegro scherzando
G.Ph. Telemann  Overture-Suite Es-dur TWV 55:Es3 „La Lyra”: III. Vielle (oprac. V. Ghielmi)
Šol páii pe luludjori – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. G. Gibelli, S. Pazlúch)
Saltus Pollonicus and Hungaricus z manuskryptu z Uhrovca (oprac. V. Ghielmi, S. Palúch)
Cântec de leagǎn – tradycyjna kołysanka mołdawska (oprac. G. Gibelli, M. Comendant)
J.Ph. Kirnberger Masura (oprac. V. Ghielmi, S.Palúch)
Trana nanna – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. S. Palúch)

Czas trwania: [100']

Wykonawcy:
Wykonawcy:
Il Suonar Parlante Orchestra:
Vittorio Ghielmi – viola da gamba, kierownictwo artystyczne
Graciela Gibelli* – śpiew
Dorothee Oberlinger* – flet podłużny
Stano Palúch*, Alessandro Tampieri*, Nicolas Penel – skrzypce
Laurent Galliano – altówka
Marco Testori – wiolonczela
Riccardo Coelati Rama – kontrabas
Marcel Comendant* – cymbały
Shalev Ad-el – klawesyn

*partie solowe

Vocalconsort Berlin / fot. Hans Scherhaufer



27 lutego (niedziela, godz. 18.00

"Telemann w Hamburgu"

Program:
Koncert finałowy Akademii Telemannowskiej

G.Ph. Telemann
Die Tageszeiten TWV 20:39
***
Die Donnerode TWV 6:3a (cz. I)
Die Auferstehung TWV 6:7


Czas trwania: [120']

Wykonawcy:
Howard Arman – dyrygent
Roberta Invernizzi  – sopran
Jake Arditti – alt
David Fischer – tenor
Tobias Berndt – bas I
Felix Schwandtke – bas II
Vocalconsort Berlin
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – kierownictwo artystyczne Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

informacja prasowa


środa, 20 września 2017

52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: Recitar cantando /relacja/

Opera W.A. Mozarta: „Łaskawość Tytusa” zwieńczyła 10 dni tegorocznej Wratislavi, wypełnionych piękną muzyką . Jak co roku, także i tym razem maestro Antonini sprawił, że zostaliśmy obdarzeni niezwykle hojnie.


Słowo – fundament muzyki


Idea tegorocznego festiwalu: recital cantando (deklamacja i śpiew) akcentowała zależność muzyki od słowa. Cała muzyczna retoryka w nim ma początek. Aż do początków XX wieku twórczość kompozytorska miała ścisły związek z retoryką muzyczną. Nawet gra na instrumentach smyczkowych wzorowana była na ludzkim głosie. Dopiero później to się zmieniło, ale od lat 90., wraz z rosnącym zainteresowaniem wykonawstwem historycznym, na nowo rozpoznajemy ten związek, tak, wydawałoby się, organiczny.
Słowo było zawsze fundamentem muzyki – twierdzi Vittorio Ghielmi, włoski dyrygent i kompozytor, a także gambista, który podczas festiwalu wykonał wraz ze swoim zespołem różne wariacje tematu „Stabat Mater”. I dodaje: W niektórych kulturach, np. w Afryce Zachodniej, słowo nadal stanowi jedność z muzyką, mitem, maską.
I chociaż tegoroczny festiwal akcentował rolę słowa, prezentując utwory muzyczne, których związek ze słowem jest oczywisty, jak opery, to zdarzały się też koncerty instrumentalne, jak La Morte della ragione w wykonaniu Il Giardino Armonico i GiovanniegoAntoniniego, w których nie padło ani jedno słowo, lecz muzycy i instrumenty „dialogowały” ze sobą. Ponadto same podtytuły utworów wskazywały ich pierwotne przeznaczenie dla teatru czy innego widowiska. 

Szczególne miejsce podczas tegorocznego festiwalu przypadło Claudio Monteverdiemu, co miało związek nie tylko z okrągłą datą 450-lecia urodzin kompozytora, ale przede wszystkim podkreślało jego rolę – jako nowoczesnego i genialnego twórcy, który stworzył kierunki i wskazał na możliwości muzyki Zachodu. Drugim „jubileuszowym kompozytorem” był nie mniej wybitny artysta – Georg Philipp Telemann, którego uczczono z okazji okrągłej rocznicy 250-lecia śmierci.
Wysłuchałam większości koncertów, ale wspomnę te, które na dłużej pozostały w pamięci.

Powrót Ulissesa do ojczyzny Claudia Moneverdiego


Blazikova, Silvia Frigato, Carlo Vistoli, Gianluca Burrato

Festiwal zaczął się od górnego C, czyli od opery Il ritorno d`Ulisse in patria, w wykonaniu Monteverdi Choir, English Baroque Soloists pod sir JohnemEliotem Gardinerem, z wybitnymi solistami, o których również będzie mowa.
Opera została po raz pierwszy zaprezentowana w 1640 roku, w Teatro SS Giovanni e Paolo w Wenecji i stanowi idealną realizację naczelnego postulatu nurtu secondo practica: ut oratio sit domina harmoniae. Monteverdi miał wyrazistą koncepcję postaci, różniącą się od pierwowzoru Homera i bardziej, by tak rzec, nowoczesną. Penelopa i Odyseusz to pierwsze wielkie charaktery w dziejach gatunku operowego. Koncepcja ludzkiego losu, uwikłanego w sieci Czasu, Amora i Fortuny, wydaje się być dla współczesnego człowieka aż nadto czytelna. Jednocześnie ten wywodzący się ze starożytności sposób postrzegania ludzkiego życia uzupełniony został o chrześcijańską koncepcję dobrego i miłosiernego Boga (tu: Neptuna), któremu należy ufać i do którego trzeba się modlić, a wówczas sprawy przybiorą właściwy obrót.


W interpretacji sir Johna Eliota Gardinera było to szczególnie czytelne: wykonawcom udało się zindywidualizować grane przez siebie postaci i nadać im walory psychologicznej prawdy. Pozostawiona przez męża Penelopa przeżywa swoją samotność nie tylko wobec zalotników, ale również w stosunku do syna. Przeżycia, które stały się jej udziałem, nie są do pojęcia przez tych, którzy takiej samotności nie doświadczyli, a z drugiej strony dają jej życiową mądrość. Surowo ocenia piękną Helenę, którą zafascynowany jest młody Telemak, a która - stając się przyczyną wielu nieszczęść - pozostała bezkarna i nadal uwodzi mężczyzn. Penelopa ubolewa też nad tym, że Odys udał się na wojnę, aby – jak powiada – zaprowadzić moralny porządek, a tymczasem trzeba uporządkować swój własny dom, który podczas jego nieobecności stał się miejscem zabaw zalotników, ubiegających się o rękę Penelopy, by zdobyć władzę i majątek. Po tylu latach nieobecności męża trudno jej uwierzyć, że wreszcie powrócił. W zmienionej postaci wydaje się jeszcze bardziej obcy. Jej wątpliwości, które próbuje rozwiać syn, zostały ujęte w piękne arie, aby zakończyć się pięknym i wzruszającym do głębi duetem pary, która odnalazła się na nowo po latach i powraca do źródeł swojej miłości.

Od lewej: Hana Blažiková, Furio Zanasi, sir John Eliot Gardiner, Lucile Richardot,
Gianluca Burato, Robert Burt, fot. Sławek Przerwa

Taki sposób poprowadzenia narracji oraz rozbudowana psychologia postaci dały wykonawcom wspaniałe pole do popisu. Znakomitym wykonawcą roli Odyseusza był włoski tenor, Furio Zanasi, któremu towarzyszyła jako Penelopa interesująca, francuska mezzosopranistka o ciekawej barwie głosu, Lucile Richardot. Bardzo podobał mi się także polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak w roli Telemaka, szczególnie, kiedy z naiwnym, młodzieńczym zachwytem opiewał urodę pięknej Heleny. Hana Blažiková (sopran) była urocza w roli Minervy/Fortuny, a Robert Burt (tenor) – nieodparcie komiczny jako żarłok Iro. Trzeba to zresztą podkreślić, że nie było słabszych i lepszych wykonawców – wszyscy śpiewacy byli po prostu fantastyczni. Ubrani w stroje stylizowane na starogreckie tuniki, poruszali się po scenie i grali „do siebie”, w mniejszym stopniu do publiczności. Fakt, że opera była rejestrowana, nieco ograniczał ruch sceniczny, ale był on w gruncie rzeczy tylko dopełnieniem fantastycznych, niezwykle pięknych arii. Najciekawsza scenicznie była, w moim odczuciu, scena napinania łuku Odysa przez zalotników i jego samego, w której prostymi, ale czytelnymi środkami ukazano zależność losów ludzkich od mądrej Minerwy.
Dzięki temu wykonaniu zdarzyło mi się coś, co zdarza się niezwykle rzadko: muzyka tak mnie wypełniła, że brzmiała we mnie jeszcze długo i nie pozwoliła zasnąć…

Zachary Wilder, Fran Fernández, Carlo Vìstoli, J.E. Gardiner, Gianluca Buratto, 
Francesca Boncompagni, Krystian Adam Krzeszowiak i Silvia Frigato
                             

La Morte Della Ragione, czyli Śmierć rozumu

Ten koncert z kolei był dla mnie prawdziwą niespodzianką. Zaufałam jednak maestro Antoniniemu i nie zawiodłam się. Tytuł został zaczerpnięty z anonimowej pawany - odwołuje się do wiersza Petrarki: „Regnano i sensi, et la ragion ė morta” – „Zmysły królują, rozum umarł”. Usłyszeliśmy muzykę instrumentalną różnych kompozytorów i różnych epok – od późnego średniowiecza (John Dunstable), poprzez renesans, do wczesnego baroku. Jednakże niechronologiczny układ programu sprawił, że można było odkryć zadziwiające podobieństwo pomiędzy utworami różnych okresów, wynikające z ciągłości idei, która objawia się m.in. poprzez tematy wędrowne, podobnie jak to ma miejsce w literaturze. Zainspirowani kompozycjami swoich poprzedników, muzycy kolejnych epok tworzyli w oparciu o te wzory.

Il Giardino Armonico 

Takim mistrzem dla kolejnych pokoleń był np. Ghizeghem, autor trzygłosowej chanson De tous biens plaine. Koncert wypełniły także utwory ze zbioru kompozycji opisanych we  Fletowym ogrodzie rozkoszy van Eycka, muzyka niewidomego od urodzenia. Kompozytorów zaprezentowanych tego wieczoru było zresztą wielu. Obok tak znanych, jak Gesualdo da Venosa, pojawiły się także kompozycje anonimowe.

Giovanni Antonini z zespołem Il Giardino Armonico, fot. Joanna Stoga

Wykonawcy koncertu: Il Giardino Armonico z Giovannim Antoninim, grającym na fletach i dulcjanie, wspaniale ze sobą „dialogowali”. Instrumenty strunowe – z dętymi. Ale bodaj najważniejsza okazała się radość muzykowania, której najlepszym przykładem jest sam Giovanni Antonini. Grając na flecie, prowadził całość koncertu, skacząc, pohukując i nieomal tańcząc. Tak oto pod wpływem gry na instrumencie przeistaczał się z poważnego maestro o smutnej, melancholijnej twarzy, w kogoś w rodzaju Piotrusia Pana – rozbrykanego chłopca, który nareszcie jest sobą. Żywiołowa, pełna dynamiki gra przechodziła następnie w stadium kontemplacji i refleksji, by za chwilę zaskoczyć taneczną żywiołowością. Koncert był porywający i oklaskom nie było końca – we wszystkich wstąpił ów taneczny duch.

La Clementa di Tito Mozarta

Wspaniałe były właściwie wszystkie koncerty tegorocznej Wratislavii, ja jednak z premedytacją skupię się na trzech, które stały się dla mnie czymś więcej niż pięknymi koncertami. Tym trzecim była mniej znana opera W.A. Mozarta: Łaskawość Tytusa, która zabrzmiała na koniec festiwalu.
Oś intrygi i postaci zostały zapożyczone przez autora libretta – Metastasia z Cynny Corneille`a. Znawca opery, Piotr Kamiński, bezlitośnie obnaża sztuczność i płyciznę tego libretta w porównaniu do oryginału i trudno odmówić mu racji, kiedy pisze cokolwiek zgryźliwie:

Tam, gdzie Cornelle buduje charaktery i drąży motywacje, „cesarski poeta” mnoży preteksty i struga marionetki. Vitellia, gdyby była prawdziwa, byłaby potworem, na szczęście jej finałowa spowiedź brzmi tak fałszywie, że czyni ją na poły nierealną. Tytus, który zaleca się do trzech różnych kobiet w ciągu jednego dnia, to tyran o wątłej posturze, zdolny jedynie do przebaczenia, okrucieństwo wymaga bowiem bodaj krztyny charakteru.

Nie pozostawia suchej nitki także na szczęśliwym zakończeniu, zarzucając  autorowi libretta małoduszność i hipokryzję. A jednak, a jednak…

Orkiestra i Chór Music Aeterna oraz soliści, pod batutą Teodora Currentzisa, 
Karina Gauvin jako Vitella,  fot. Łukasz Rajchert

Już Trubadur Giuseppe Verdiego w Operze Wrocławskiej, ze swoją pełną idiotyzmów fabułą, uświadomił mi, że w obliczu pięknej muzyki, w dodatku doskonale wykonanej i zaśpiewanej, słowo schodzi jednak na dalszy plan. Stajemy się „wyrozumiali”, bo już nas uwiedziono i – jak w miłości – nasz krytycyzm maleje do zera. Tak było i w tym przypadku. Wykonawcy oraz Orkiestra i Chór MusicAeterna pod batutą żywiołowego Teodora Currentzisa urzekli mnie i uwiedli do tego stopnia, że – choć przyszłam na koncert obłożnie chora – przez cały czas jego trwania ani razu nie chciało mi się zakaszlać, ba, w ogóle przestałam być chora. Ten rodzaj terapii bardzo mi się podoba!

Maximillian Schmitt podczas próby, fot. Łukasz Rajchert

Niemiecki tenor, Maximillian Schmitt, śpiewał tak pięknie i przejmująco, że  u w i e r z y ł a m w łaskawość Tytusa i ani przez chwilę nie pomyślałabym o nim jako o „tyranie o wątłej posturze i bez krztyny charakteru”. 
Zakochany w Vitelli Sesto w interpretacji wspaniałej francuskiej mezzosopranistki, Stéphanie d`Oustrac, był tak przejmująco wiarygodny, szczególnie w arii z fletem (nagrodzonej gromkimi brawami), że nie sposób było mu nie współczuć. Nawet sama Vitella, czarny charakter tej opowieści, w interpretacji Kariny Gauvin (sopran), zaśpiewała tak porywająco arię, w której przyznaje się do winy, że absolutnie rozumiemy „łaskawość” Tytusa, który jej wybacza.

Stéphanie d`Oustrac podczas próby, fot. Łukasz Rajchert

Konkludując, doświadczyłam, że nie tylko słowo wpływa na muzykę, ale także muzyczna interpretacja dodaje mu wiarygodności.

52. Festiwal Wratislavia Cantans skończył się już wprawdzie, ale pozostały niezapomniane przeżycia, które prędko nie przeminą.

wtorek, 5 września 2017

52. Festiwal Wratislavia Cantans: Recitar cantando - muzyka ze słowa

Od 7 – 17 września, pod hasłem "Recitar cantando", odbędzie się we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku 52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Będziemy gościć sir Johna Eliota Gardinera z zespołem, a Ottavio Dantone i Accademia Bizantina zagrają "Die Kunst dr Fuge" J.S. Bacha. I nie koniec na tym!

Jak sugeruje tytuł tegorocznego Festiwalu, motywem przewodnim będzie śpiew. W ten sposób przywraca się naturalny związek muzyki i słowa. Z zasad retoryki wywodzą się bowiem formy i figury muzyczne. 
Do początków XX wieku - twierdzi w najnowszym numerze "Muzyki w Mieście" wybitny dyrygent Philippe Herreweghe - cała twórczość kompozytorka była oparta na retoryce muzycznej, istotna była w niej ekspresja tekstu. Gra na instrumentach smyczkowych wzorowana była na ludzkim głosie, na jego sposobie frazowania, jego giętkości.
Dyrektor artystyczny festiwalu, Giovanni Antonini, deklaruje, że w tym roku zdecydował się także na wprowadzenie do repertuaru Wratislavii opery, od której zaczyna się i kończy Festiwal. Nie jest to jednak zapowiedź zmiany formuły festiwalu, raczej jej poszerzenie. A wiąże się ono z intencją uczczenia dwóch kompozytorów: Telemanna (250 lat od śmierci) oraz Monteverdiego (w tym roku mija 450 lat od jego urodzin). W związku z tym Antonini nawiązał kontakt z Operą Wrocławską, w której zabrzmi "Łaskawość Tytusa" W.A.  Mozarta, z Teodorem Currentzisem, solistami i artystami Music Aeterna.
52. edycja Festiwalu Wratislavia Cantans rozpocznie się doprawdy w imponującym stylu. Dwukrotnie usłyszymy "Il Ritorno d`Ulisse In Patria" Monteverdiego pod batutą sir Johna Eliota Gardinera, z udziałem Monteverdi Choir i English Baroque Soloist. Rolę Ulissesa zaśpiewa znakomity polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak. Wystąpi także m.in. znana i lubiana we Wrocławiu Hana Blažíková, w podwójnej roli Minervy i Fortuny.
Program festiwalu zawiera także znaczący polski akcent w postaci "Widm" Stanisława Moniuszki – kantaty skomponowanej na podstawie fragmentów "Dziadów" Adama Mickiewicza. Pomysłodawcą tego koncertu jest Andrzej Kosendiak, dyrektor NFM. Spektakl reżyseruje Paweł Passini. Zapowiada się potężny i niebanalny koncert, w którym wystąpią: soliści, aktorzy, Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM. 
Inną interesującą propozycją są różne kompozycje "Stabat Mater". Usłyszymy m.in. utwór Arvo Pärta, w wykonaniu solistów i pod batutą Vittorio Ghielmi, grającego również na violi da gamba. Sam dyrektor artystyczny festiwalu – Giovanni Antonini poprowadzi koncert "La morte Della ragione, czyli śmierć rozumu" oraz "Pasję według Brockesa" Telemanna. 
Z innych propozycji warto również wspomnieć koncert "Die Kunst der Fuge" Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu Accademia Bizantina, który poprowadzi Ottavio Dantone.
Zapowiada się prawdziwa muzyczna uczta! Będę pisała relacje z koncertów.

niedziela, 18 marca 2018

Festiwal Wratislavia Cantans: Recitar cantando - Znamy program

Od 7 – 17 września 2017 r., pod hasłem "Recitar cantando", odbędzie się we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku 52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Będziemy gościć sir Johna Eliota Gardinera z zespołem, a Ottavio Dantone i Accademia Bizantina zagrają "Die Kunst dr Fuge" J.S. Bacha.


Jak sugeruje tytuł tegorocznego Festiwalu, motywem przewodnim będzie śpiew. Dyrektor artystyczny – Giovanni Antonini – deklaruje, że w tym roku zdecydował się na wprowadzenie do repertuaru Wratislavii opery, od której zaczyna się i kończy Festiwal. Wiąże się to także z intencją uczczenia dwóch kompozytorów: Telemanna (250 lat od śmierci) oraz Monteverdiego (w tym roku mija 450 lat od jego urodzin). W związku z tym Antonini nawiązał kontakt z Operą Wrocławską, w której zabrzmi "Łaskawość Tytusa" W.A.  Mozarta, z Teodorem Currentzisem, solistami i artystami Music Aeterna.

Il Suonar Parlande Orlane-Fougeroux, fot. materiały pras.
52. edycja Festiwalu Wratislavia Cantans rozpocznie się doprawdy w imponującym stylu, dwukrotnie usłyszymy "Il Ritorno d`Ulisse In Patria" Monteverdiego pod batutą sir Johna Eliota Gardinera, Monteverdi Choir i English Baroque Soloist.
Pojawi się także polski akcent w postaci "Widm" Stanisława Moniuszki – kantaty skomponowanej na podstawie fragmentów "Dziadów" Adama Mickiewicza. Pomysłodawcą tego koncertu jest Andrzej Kosendiak, dyrektor NFM. Zapowiada się potężny i niebanalny koncert, w którym wystąpią: soliści, aktorzy, Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM. Inną interesującą propozycją są różne kompozycje "Stabat Mater". Usłyszymy m.in. utwór Arvo Pärta, w wykonaniu solistów i pod batutą Vittorio Ghielmi, grającego również na violi da gamba. Sam dyrektor Festiwalu – Antoni Antonini poprowadzi koncert "La morte Della ragione, czyli śmierć rozumu" oraz "Pasję według Brockesa" Telemanna.

Englisg baroque ensemble, fot. materiały pras.
Z innych propozycji warto również wspomnieć koncert "Die Kunst der Fuge" Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu Accademia Bizantina, który poprowadzi Ottavio Dantone.
Zapowiada się prawdziwa muzyczna uczta!
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ NA PORTALU KULTURAONLINE  3 lutego 2017 r.

sobota, 17 maja 2025

Sezon artystyczny 2025/2026 w Narodowym Forum Muzyki

Wraz z inauguracją sezonu artystycznego 2025/2026 Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego rozpocznie drugą dekadę działalności. Przez pierwsze dziesięć lat instytucja ta stała się nie tylko jednym z najprężniej działających ośrodków muzycznych w naszym kraju, ale i miejscem o znaczeniu międzynarodowym – regularnie występują tu najbardziej cenieni artyści. Także w nadchodzącym sezonie nie zabraknie pamiętnych przeżyć. Zapewnią je znakomite zespoły – zarówno gościnne, jak i na stałe obecne w NFM. Na podium dyrygenckim pojawią się zasłużone w historii muzyki postaci, a wiele koncertów odbędzie się z udziałem światowej sławy solistów.


Zgodnie z powszechnie znanym powiedzeniem Alfreda Hitchcocka, sprawne budowanie dramaturgii polega na tym, że całość musi rozpocząć się od trzęsienia ziemi, po którym napięcie ma stopniowo wzrastać. Do zjawiska o takiej skali można porównać koncert London Symphony Orchestra, który odbędzie się 29 września. Artystów poprowadzi szef tego znakomitego zespołu, sir Antonio Pappano, a przy fortepianie zasiądzie Seong-Jin Cho – koreański wirtuoz i triumfator Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w 2015 roku. W programie wydarzenia znajdzie się II Koncert fortepianowy f-moll Fryderyka Chopina oraz V Symfonia c-moll Ludwiga van Beethovena.

Już 3 października w inauguracji kolejnego sezonu działalności NFM Filharmonii Wrocławskiej świętującej jubileusz swojego osiemdziesięciolecia udział wezmą dwaj wirtuozi doskonale znani publiczności. Maestro Jacek Kaspszyk to dyrygent cieszący się szczególnym uznaniem ze względu na interpretacje późnoromantycznej symfoniki, a do tego typu dzieł bez wątpienia należy wybrana na ten dzień monumentalna i pełna barw Symfonia alpejska Richarda Straussa. Karol Mossakowski, obejmujący zwierzchnictwo nad cyklem koncertów organowych w NFM, jest także organistą tytularnym kościoła św. Sulpicjusza w Paryżu. Podczas tego wydarzenia zaprezentuje swoje opracowania Koncertu fortepianowego A-dur KV 414 Wolfganga Amadeusa Mozarta oraz Wariacji na temat Paganiniego Witolda Lutosławskiego, które zabrzmią w wersji na organy i orkiestrę. W czasie drugiego spotkania z NFM Filharmonią Wrocławską przed muzykami stanie japoński dyrygent Yutaka Sado i poprowadzi jedną z kompozycji Yasushiego Akutagawy. Oprócz tego artyści zaprezentują również utwory Gabriela Faurégo i Piotra Czajkowskiego.

Sezon 2025/2026 to także drugi rok Christopha Eschenbacha w roli dyrektora artystycznego NFM Filharmonii Wrocławskiej. W programach koncertów legendarnego dyrygenta oprócz uznawanych za kanoniczne znajdą się także dzieła rzadko wykonywane, jak dwudziestowieczne balety Échec au roi Bohuslava Martinů czy Hérodiade Paula Hindemitha. Do pierwszej kategorii należą symfonie Beethovena – Druga, Czwarta i Piąta, a także IX Symfonia d-moll Antona Brucknera, która zabrzmi podczas zwieńczenia cyklu symfonicznego. Maestro Eschenbach zaprosił do współpracy solistów: Daniel Lozakovich zinterpretuje I Koncert skrzypcowy g-moll Maxa Brucha, szczególnie ceniony ze względu na swoje interpretacje dzieł Ludwiga van Beethovena Rudolf Buchbinder zagra jego V Koncert fortepianowy Es-dur „Cesarski”, skrzypek Daniel Hope wykona młodzieńczy Koncert skrzypcowy Benjamina Brittena, a Elenę Bashkirovą usłyszymy w XIII Koncercie fortepianowym C-dur Mozarta. W maju na estradzie NFM z maestrem Eschenbachem wystąpi także laureatka lub laureat I nagrody Konkursu Chopinowskiego. Dyrygent poprowadzi również Stabat Mater Antonína Dvořáka – jedno z monumentalnych arcydzieł muzyki chóralnej XIX wieku.

Do Wrocławia powróci także poprzedni dyrektor NFM Filharmonii Wrocławskiej, kostarykański dyrygent Giancarlo Guerrero. Pod jego przewodnictwem zabrzmi Symfonia G-dur „Wojskowa” Josepha Haydna oraz Symphonia domestica Richarda Straussa. Po raz kolejny w NFM pojawi się również Pascal Rophé. Pod batutą francuskiego artysty Wrocławscy Filharmonicy wystąpią w nowym sezonie dwukrotnie. W styczniu przedstawią kompozycje Györgya Ligetiego (Lontano), Marca-Andrégo Dalbaviego i Igora Strawińskiego (Święto wiosny). Partię solową w Koncercie fletowym drugiego z tych kompozytorów wykona Karl-Heinz Schütz, solista orkiestry Wiener Philharmoniker. Miesiąc później maestro Rophé zaprezentuje dwa późnoromantyczne poematy symfoniczne: Peleas i Melizanda Arnolda Schönberga oraz Tako rzecze Zaratustra Richarda Straussa. Regularnie w NFM gości także Yaroslav Shemet, dyrektor artystyczny Filharmonii Śląskiej i dyrektor muzyczny Opery Bałtyckiej w Gdańsku. Pod jego batutą w kwietniu NFM Filharmonia Wrocławska wykona dzieła Mieczysława Karłowicza, Ericha Wolfganga Korngolda, Giuseppe Martucciego i Richarda Straussa.

Koncerty symfoniczne poprowadzą także znakomite dyrygentki. W kwietniu do NFM zawita JoAnn Falletta, która od ponad dwudziestu pięciu lat stoi na czele Buffalo Philharmonic Orchestra – usłyszymy wtedy kompozycje Jessie Montgomery, Astora Piazzolli, a także cieszące się dużą popularnością Tańce symfoniczne z musicalu West Side Story Leonarda Bernsteina. Polską premierę będzie mieć wówczas Koncert wiolonczelowy Montgomery, a partię solową wykona w nim południowoafrykański wiolonczelista Abel Selaocoe. Pod koniec października, tuż po zakończeniu XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, odbędzie się koncert z udziałem laureatki bądź laureata II nagrody – przy pulpicie dyrygenckim stanie Anna Sułkowska-Migoń. W drugiej części wieczoru zabrzmi się III Symfonia a-moll „Szkocka” Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego. W marcu natomiast Daniel Raiskin zaprezentuje interpretacje dzieł Giuseppe Verdiego, Stewarta Copelanda (twórca ten przez długi czas był perkusistą w zespole rockowym The Police), Johanna Sebastiana Bacha oraz Dymitra Szostakowicza – wspólnym mianownikiem tych utworów jest protest przeciwko tyranii.

Zanim jednak to nastąpi, w listopadzie Bassem Akiki razem z Lutosławski Quartet sięgnie po fragmenty z West Side Story Bernsteina w wersji na kwartet smyczkowy i orkiestrę, a w drugiej części wieczoru po cieszącą się niesłabnącą popularnością suitę Planety Gustava Holsta, w realizacji której weźmie udział Chór NFM. Dwa tygodnie później dyrygent i kompozytor Mario Venzago zaprezentuje jedno ze swoich własnych dzieł zatytułowane Ulisse, a także utwory Carla Marii von Webera, Samuela Barbera (partię solową w Koncercie wiolonczelowym tego twórcy wykona Alban Gerhardt) oraz Franza Schuberta.

Podczas pierwszego wiosennego spotkania z NFM Filharmonią Wrocławską w Koncercie B-dur Mieczysława Weinberga usłyszymy węgierskiego wirtuoza trąbki Gábora Boldoczkiego, a Andrés Salado przedstawi twórczość Andrésa Gaosa i popularne Wariacje „Enigma” Edwarda Elgara. Pod koniec maja zaś wschodząca gwiazda wiolinistyki Leonhard Baumgartner zinterpretuje Koncert e-moll Mendelssohna, a Sébastien Rouland zadyryguje jeszcze II Symfonią e-moll Siergieja Rachmaninowa.

Wrażeń z całą pewnością nie zabraknie też słuchaczom, którzy wybiorą się na koncerty NFM Orkiestry Leopoldinum. Jest to trzeci sezon, podczas którego dyrektorem artystycznym zespołu jest Alexander Sitkovetsky. Motywem przewodnim zaplanowanych przez niego wydarzeń jest Better together. Zgodnie z tą maksymą do współpracy zaproszono uznanych muzyków, a w programach znajdzie się wiele utworów wymagających udziału więcej niż jednego solisty. Już podczas inauguracji cyklu orkiestry 26 września usłyszymy dwóch znakomitych wiolonczelistów: nagrywającego dla Sony Hiszpana Pabla Ferrándeza i związanego kontraktem nagraniowym z Deutsche Grammophon Austriaka irańskiego pochodzenia Kiana Soltaniego. W listopadzie zespół wystąpi wraz z wszechstronnym instrumentalistą Sergeyem Malovem, który zagra na skrzypcach i wiolonczeli da spalla, w grudniu zaś na estradzie Sali Czerwonej pojawi się dwóch waltornistów – młody brytyjski wirtuoz tego instrumentu Ben Goldscheider i Czech Radek Baborák, który w przeszłości był pierwszym waltornistą Orkiestry Filharmonii Czeskiej, Filharmonii Monachijskiej czy Filharmonii Berlińskiej. W lutym do NFM Orkiestry Leopoldinum dołączy dwóch klarnecistów – Michael Collins i Pablo Barragán. Razem z wrocławskim zespołem wystąpią też wiolonczelista Jan Vogler, skrzypaczka Antje Weithaas, przedstawiciel młodego pokolenia skrzypków Jacques Forestier – laureat Konkursu Josepha Joachima w 2024 roku, a także zespół Sitkovetsky Trio. Do NFM powróci poprzedni szef orkiestry Joseph Swensen. W czerwcu, podczas koncertu wieńczącego sezon, razem z NFM Orkiestrą Leopoldinum zagra Yulianna Avdeeva, triumfatorka Konkursu Chopinowskiego w 2010 roku. Niezwykle ciekawie prezentują się programy tych artystów, zawierające dzieła od baroku po współczesność. Zupełnie wyjątkowym momentem będzie listopadowy wieczór, podczas którego po raz pierwszy w Polsce zabrzmi utwór Moments of Memory VI autorstwa światowej sławy ukraińskiego twórcy Valentina Silvestrova. Dzieło to powstało w ramach wspólnego zamówienia kompozytorskiego NFM Orkiestry Leopoldinum, Australian Chamber Orchestra, Arctic Philharmonic, Scottish Ensemble oraz Melbourne Conservatorium of Music.

Interesująco przedstawia się program przygotowany dla słuchaczy Wrocław Baroque Ensemble. Nie zabraknie kontynuacji flagowego projektu zainicjowanego w 2012 roku, a więc cyklu Music First poświęconego przywracaniu do repertuaru dzieł okresu I Rzeczypospolitej – nim artyści otworzą sezon. Wraz z publicznością dyrektor zespołu maestro Andrzej Kosendiak świętować będzie swój jubileusz artystyczny. Pochyli się także nad muzyką tworzoną na potrzeby dworu Wazów oraz nad twórczością Georga Friedricha Händla. W maju w katedrze pw. św. Jana Chrzciciela w wykonaniu muzyków zabrzmi oratorium Mesjasz – jedno z największych arcydzieł epoki baroku.

Jubileusz dwudziestolecia swojej działalności obchodzić będzie Wrocławska Orkiestra Barokowa, która w tegorocznym repertuarze zaprezentuje między innymi Cztery pory roku Antonia Vivaldiego w trzysta lat od premiery utworu – muzyków poprowadzi wtedy znakomity francuski skrzypek młodego pokolenia Théotime Langlois de Swarte. Do niego należeć też będzie partia solowa tej kompozycji. Ważnym wydarzeniem stanie się występ wybitnego flecisty Erika Bosgraafa, który podczas koncertu The Child Prodigy wykona kompozycje Mozarta i Vivaldiego. To oczywiście nie jedyny znakomity solista, którego kunszt będziemy mogli podziwiać podczas koncertu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. Już w styczniu na violi da gamba zagra wirtuoz tego instrumentu, Vittorio Ghielmi. Ponadto w interpretacji orkiestry zabrzmi Pasja wg św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha pod batutą maestra Andrzeja Kosendiaka. Muzycy zwieńczą sezon wraz z japońskim skrzypkiem Shunske Sato i sięgną po dzieła Carla Philippa Emanuela Bacha, Wolfganga Amadeusa Mozarta, Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego i Ludwiga van Beethovena.

Dwie dekady istnieje także Chór NFM. Istotnym punktem obchodów tej rocznicy stanie się pierwsza polska prezentacja Ordo Virtutum autorstwa szkockiego kompozytora i dyrygenta Jamesa MacMillana. Będzie ona mieć miejsce w styczniu w Muzeum Narodowym, a poprowadzi ją Sofi Jeannin. Maestro Lionel Sow z kolei wraz ze swoim zespołem zaprezentuje multimedialny koncert jubileuszowy Van Gogh we mnie. Będzie to wciągające doświadczenie audiowizualne polegające na rejestrowaniu emocji wywołanych muzyką i tworzeniu wizualizacji w czasie rzeczywistym. Wyjątkowy z pewnością okaże się też ostatni w sezonie koncert odbywający się w ramach Święta Wrocławia: z Chórem NFM wystąpi pianista Jean-François Zygel. Artysta realizuje obecnie projekt polegający na improwizacji na temat znanych miejsc w goszczącym go mieście.

Chór Chłopięcy NFM zaprezentuje swoje możliwości podczas wrześniowego koncertu. Wraz z Knabenkantorei Basel młodzi artyści wykonają wówczas utwory między innymi Johanna Sebastiana Bacha, Benjamina Brittena czy Franza Schuberta. Wystąpią również z Chórem Dziewczęcym NFM w październiku oraz w grudniu pod dyrekcją Małgorzaty Podzielny. Podczas drugiego z tych spotkań zabrzmią znane i lubiane pastorałki oraz kolędy. Ważnym wydarzeniem dla obu projektów dziecięcych będzie także kwietniowy występ z zespołem folkowym Svahy i NFM Orkiestrą Leopoldinum. Usłyszymy wtedy fragmenty muzyki z filmu Znachor w reżyserii Michała Gazdy z 2023 roku.

Jeszcze w grudniu w NFM pojawi się Jerusalem Symphony Orchestra z Julianem Rachlinem na czele. W lutym 2026 roku pod dyrekcją Ernesta Hoetzla wystąpi także znakomita orkiestra z Mediolanu – Cameristi della Scala wraz z mezzosopranistką Danielą Pini. Dwa miesiące później w stolicy Dolnego Śląska odbędzie się wspólny koncert Il Giardino Armonico i Kammerorchester Basel. Oba zespoły poprowadzi doskonale znany publiczności Giovanni Antonini. Repertuar wydarzenia wypełnią dzieła najstarszego z klasyków wiedeńskich, Josepha Haydna.

Nie obędzie się także bez recitali solowych. Pod koniec października swój kunszt wykonawczy zaprezentuje laureatka lub laureat Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Koncerty zdobywców podium tego konkursu od lat cieszą się ogromnym i zupełnie zrozumiałym zainteresowaniem – wszak to prezentacja artysty młodego pokolenia, wyznaczającego nowe tendencje w recepcji dziedzictwa Chopina. Niezwykle wyrazistą, charyzmatyczną i bezkompromisową postacią jest bez wątpienia legendarny pianista Ivo Pogorelich, który w lutym na estradzie Sali Głównej ORLEN zinterpretuje dzieła Mozarta, Beethovena i Chopina. Intrygującym wydarzeniem będzie także występ vision string quartet i wykonanie Kwartetu smyczkowego g-moll norweskiego kompozytora Edvarda Griega oraz materiału z autorskiej płyty zespołu SPECTRUM.

Warto pamiętać także o festiwalach – nadchodzącej edycji Forum Musicum, jesiennej odsłonie Jazztopad Festival, Akademii Muzyki Dawnej, której program niebawem zostanie zaprezentowany, Musica Polonica Nova oraz Leo Festiwalu.

informacja prasowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty