Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Agnieszka Dziewa, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Agnieszka Dziewa, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 października 2018

"Macht mir Spaβ", czyli jak się wam podoba /recenzja teatralna/

Pełna wdzięku i dramatycznych momentów walka o zainteresowanie publiczności, parodystyczne potraktowanie telewizyjnych show i pyszne aktorstwo - oto cechy pierwszego spektaklu Teatru Novy Ruch.



Macht mir Spaβ, czyli jak wam się podoba 

Novy Ruch Teatr
, powołany do życia przez artystów z kręgu Wrocławskiego Teatru Pantomimy, zadebiutował 18 stycznia spektaklem pod znaczącym tytułem "Macht mir Spaβ". W swobodnym tłumaczeniu: "Zrób mi przyjemność". Rzecz jest zatem o tym, co się nam podoba i z czego czerpiemy satysfakcję.

Nie przypadkiem też nawiązałam do tytułu szekspirowskiej komedii. Autora "Jak wam się podoba" wielokrotnie krytykowano za to, że stara się przypodobać publiczności i ostentacyjnie schlebia jej gustom, co zostało uwidocznione już w samym tytule sztuki. A przecież stała się ona jedną z najczęściej granych i to z niej właśnie pochodzą znane słowa: "Świat jest teatrem, aktorami ludzie". To, co w czasach Shakespeare` a było wadą, dziś stało się cnotą. W czasach, gdy liczy się tzw. oglądalność, nikomu nie przyszłoby do głowy snuć podobne pretensje.

Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa w spektaklu  Macht mir Spaβ, fot. prasowa

Niemiecki tytuł przedstawienia Teatru Novy Ruch również budzi początkowo zdziwienie. Kiedy jednak stwierdzimy, że bazuje on na telewizyjnych show w rodzaju "Perfekcyjnej pani domu" czy "Kuchennych rewolucji", zaczynamy rozumieć, że ten rodzaj rozrywki nie jest bynajmniej polską właściwością. Programy takie są bowiem w przeważającej części zagranicznymi licencjami. Wątpliwe, czy w naszym narodowym charakterze leży ów ordnung, tak charakterystyczny dla mentalności Niemców. Tymczasem telewizja coraz częściej serwuje nam takie właśnie programy, wmawiając nam tym samym, że najważniejszy na świecie jest porządek i że to on sprawi, iż poczujemy się szczęśliwi. Zadbana i elegancko ubrana główna bohaterka, która w żaden sposób nie przypomina kury domowej,  zazwyczaj poucza zaproszone do programu kobiety, jak należy układać rzeczy w szafie albo podawać do stołu...

Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa w spektaklu  Macht mir Spaβ, fot. prasowa

Otóż spektakl "Macht mir Spaβ", nawiązując żartobliwie do tego rodzaju "rozrywki", raczy nas parodią owego telewizyjnego show, wprowadzając jednak znacznie ambitniejsze "drugie dno". Dwie elegancko ubrane panie (wytworne sukienki, szpilki) nie idą bynajmniej na przyjęcie, lecz ... zabierają się za porządki. Test "czarnej rękawiczki" wypada raczej marnie, mimo to następuje kolejny etap programu: pieczenie ciastek. Oczywiście, zajęcia te są tylko pretekstem do tego, aby się pokazać, zwrócić na siebie uwagę publiczności. W końcu, "świat jest teatrem..." Mufiny się przypalają, panie rozpaczają, ale potem z godną podziwu elegancją wytwornie pałaszują... chipsy. Show must go on. Panuje atmosfera nie tyle zabawy, co konkurencji. Aby zdobyć uwagę widza, można nawet zabić. Ostatecznie i tak nastąpi happy and. Jak deus et machina pojawiają się dobrze upieczone ciastka i możemy je konsumować.

Smaczny spektakl

Wariacje na temat sprzątania i gotowania są tak pełne wdzięku i humoru, że widz nie nudzi się ani chwili. Aktorki: Agnieszka Charkot (dominująca gospodyni programu) i Agnieszka Dziewa (stłamszona nieco jej asystentka) grają fantastycznie, obywając się bez słów. Prezentują wszystkie rodzaje emocji: od (udawanej) sympatii, do (nieudawanej) nienawiści. Scenom towarzyszy piękna muzyka klasyczna (żeby na pewno było elegancko), która niekiedy staje się "ilustracją" przeżyć bohaterek (trochę dla mnie kontrowersyjne "Stabat Mater" Pergolesiego w scenie spalenia mufinów). Pełen wdzięku i napięć ruch sceniczny uzupełniają serwowane z umiarem tylne projekcje, ku uciesze gawiedzi (np.  ciasteczkowe "duchy" unoszące się w górę).

Reżyserowi i choreografowi Piotrowi Soroce, jak również obu aktorkom, należą się duże brawa. Nam się podobało!

Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa w spektaklu  Macht mir Spaβ, fot. prasowa

Premiera spektaklu "Macht mir Spaβ" Teatru Novy Ruch odbyła się 17 stycznia 2015 roku.


Wywiad z reżyserem - pode tym linkiem.


Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline.

poniedziałek, 15 lutego 2021

Premiera spektaklu plenerowego we Wrocławskim Teatrze Pantomimy /zdjęcia/

25 lutego o 18:00 na teatralnym podwórku Wrocławskiego Teatru Pantomimy odbędzie się premiera spektaklu „Królowa. Baśń podwórkowa”. Przedstawienie, wyreżyserowane przez Artura Borkowskiego, powstało na motywach „Królowej Śniegu” H. Ch. Andersena i jest propozycją familijną.



„Królowa. Baśń podwórkowa” to historia o przyjaźni trwalszej niż najstarsze lodowce świata, o przyjaźni cieplejszej niż Słońce.

Klasyczny motyw podróży, realizujący się w podążaniu Gerdy za porwanym przez Królową Śniegu Kajem, jest pretekstem do ukazania ciepłego i walecznego serca głównej bohaterki.  

Siła Gerdy, jej samozaparcie, narastająca z każdym krokiem odwaga, pokazują, że każdy z nas – mały, czy duży – ma w sobie niezwykłe pokłady siły umożliwiające podjęcie walki o to, na czym nam naprawdę zależy.

Królowa Śniegu. Baśń podwórkowa, fot. materiały prasowe


scenariusz i reżyseria: Artur Borkowski

dramaturgia: Agnieszka Charkot

kostiumy: Adam Królikowski

asystentka kostiumografa: Joanna Parniewska

kostium Bałwanka: Artur Mazur

muzyka: Szymon Tomczyk

reżyseria światła i wizualizacje: Bogumił Palewicz

Królowa Śniegu. Baśń podwórkowa, fot. materiały prasowe


obsada:

Królowa Śniegu – Izabela Cześniewicz

Kaj – Agnieszka Dziewa

Gerda – Agnieszka Charkot

Babcia – Anna Nabiałkowska

Dzieci – Artur Borkowski, Anatoliy Ivanov, Zbigniew Koźmiński, Paula Krawczyk-Ivanov, Krzysztof Szczepańczyk

Bałwanek – Mariusz Sikorski

Sopelkowy Balecik – Artur Borkowski, Anatoliy Ivanov, Zbigniew Koźmiński, Krzysztof Szczepańczyk

Kwiatowa wróżka – Krzysztof Szczepańczyk

Dzieci kwiaty – Artur Borkowski, Agnieszka Dziewa, Anatoliy Ivanov

Złoty Król – Zbigniew Koźmiński

Złota Królowa – Paula Krawczyk-Ivanov

Zbójcy – Agnieszka Dziewa, Artur Borkowski, Anatoliy Ivanov, Krzysztof Szczepańczyk

Jeleń – Zbigniew Koźmiński

Królowa Śniegu. Baśń podwórkowa, fot. materiały prasowe


Premiera: 25 lutego o 18:00, podwórko Wrocławskiego Teatru Pantomimy przy al. Dębowej 16.

Kolejne spektakle: 26, 27, 28 lutego o 18:00.

Czas trwania spektaklu: 40 minut

informacja prasowa

wtorek, 25 października 2022

Mickiewicz pantomimicznie: "Ballady i romanse" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy /recenzja spektaklu/

Spektakl "Ballad i romansów" korzysta z tekstów Adama Mickiewicza w sposób charakterystyczny dla języka teatru pantomimy, poszerzającym sferę znaczeń i interpretacji o współczesne konteksty. Na szczególną pochwałę zasługują  – jak zawsze  – znakomici aktorzy tego teatru, którzy nie boją się wyzwań i dla których opór materii nie istnieje - brawo!

"Ballady i romanse" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy,
fot. Natalia Kabanow

20 października odbyła się we Wrocławskim Teatrze Pantomimy premiera nowego spektaklu: "Ballad i romansów". Mogliśmy obejrzeć rodzaj tryptyku, podobnie jak  zaprezentowany przed laty "Osąd". I tym razem mieliśmy do czynienia z różnymi stylistykami, pomimo że wspólnym mianownikiem były romantyczne ballady. 

"Romantyczność" wyreżyserował Piotr Soroka, balladę "Świteź" opowiedziała językiem pantomimy  Zdenka Pszczołowska, natomiast "Lilije" zinterpretował teatralnie Błażej Peszek. Ważnym komponentem przedstawień była muzyka pary artystów: Magdy Pasierskiej i Szymona Tomczyka. Wszystkie te inscenizacje były autorskimi wersjami Mickiewiczowskich ballad i dawały możliwości  odczytania znanych tekstów w zupełnie nowej perspektywie.

"Romantyczność" - Eros i Tanatos


Agnieszka Dziewa w balladzie "Romantyczność" w reż. Piotra Soroki,
fot. Natalia Kabanow

Pierwsza inscenizacja nawiązywała do poetyki snu. Spotkanie dwojga kochanków odbywa się w tej właśnie konwencji. Szalonej dziewczynie Karusi   głównej bohaterce ballady (znakomita Agnieszka Dziewa  pojawia się we śnie jej nieżyjący ukochany – Jaś (Eloy Moreno Gallego). Gawiedzią jesteśmy poniekąd my – widzowie, zamiast miasteczka – przestrzeń teatru. Kochanek jest zjawą, jednakże zjawą zmysłową, co pozwala sądzić, że dla Karusi ciągle jest obiektem pożądania, nie myśli o nim jak o zmarłym, przeciwnie. W tej części spektaklu dominuje taniec i muzyka (śpiew), tworząc opowieść o miłości, która nie zna granic – jest mocniejsza od śmierci. Eros i Tanatos. Cały dyskurs światopoglądowy "Romantyczności" zostaje wprawdzie pominięty, ale to, co najistotniejsze: miłość (owo "czucie", o którym pisze Mickiewicz) jako narzędzie poznania (siebie, świata) – pozostaje. Podobnie jak sen, będący jednym z ulubionych romantycznych tematów. 


Agnieszka Dziewa i  Eloy Moreno Gallego w "Romantyczności"
w reż. Piotra Soroki, fot. Natalia Kabanow
"Romantyczność" uwodzi poza wszystkim użytymi środkami artystycznymi: ruchem scenicznym – jego plastyką, rytmem, a także kostiumem, który zmieniając się, także "opowiada" (od obfitej sukni po nagość). Piotr Soroka, którego pamiętamy z zabawnej pantomimy "Macht mir Spaβ" okazał się również twórczym i wrażliwym interpretatorem romantycznego tekstu.

"Świtezianka" – wojna i pokój


"Świtezianka" w reż. Zdenki Pszczołowskiej, fot. Natalia Kabanow
Bardzo interesująca pod względem rozwiązań scenicznych okazała się także ballada "Świtezianka". Chciałabym wyrazić słowa uznania dla autorki scenografii i kostiumów – Anny Oramus. Wyobrażenie jeziora jako "osobnego świata" może także symbolizować życie "pod kloszem", a więc spokojne, stabilne... do czasu. Jak pamiętamy, ballada opowiada historię jeziora Świteź, znajdującego się w pobliżu Tuhanowicz, gdzie młody Adam Mickiewicz bywał u swego przyjaciela i gdzie zakochał się w Maryli Wereszczakównie. Poeta przytacza w balladzie legendę związaną z jeziorem, a ściślej: z jego powstaniem Otóż w zamierzchłych czasach w jego miejscu znajdował się dwór książęcy. Jego mieszkańcy żyli spokojnie, dopóki książę wraz z wojskiem nie wyruszył bronić stolicy przed wojskami cara. Pod jego nieobecność gród zaatakowali Rusini, a bezbronne kobiety i starcy jęli się modlić o ratunek, będąc gotowi  na śmierć, by uniknąć hańbiącej śmierci i gwałtów. Bóg wysłuchał modlitw i zamienił gród w jezioro, a "car i ruska zgraja" zostali ukarani śmiercią. Od tej pory jezioro stało się miejscem, w którym straszy i dopiero potomkowi Tuhanowicza udało się tę zagadkę rozwikłać, dzięki opowieści nimfy wodnej, wyłowionej z jeziora. 

Sandra Kromer-Gorzelewska jako mieszkanka Tuhanowicz,
fot. Natalia Kabanow
Cała ta skomplikowana historia została przełożona na język pantomimy w sposób pięknie prosty. Mieszkańcy owego odrębnego świata próbują wyjść poza jego ograniczone ramy, ale – mimo udanych prób – powracają, gdyż są tam bezpieczni. Świat zewnętrzy wkracza jednak brutalnie, burząc ów spokój. Ostrzega przed nim grany przez Jana Kochanowskiego (w sposób szczególny zapamiętałam jego rolę Poety w „Café Panique”) - żołnierz armii carskiej Jerzy Iwan (wątek w balladzie nieobecny, postać przywodzi na myśl kapitana Rykowa z "Pana Tadeusza"). O tym, że nadciąga wojna, dowiadujemy się z pieśni (Magdy Pasierskiej). Przyznam, że ta ballada miała najbliższe konotacje z naszą współczesnością, gdy za naszą wschodnią granicą znowu pojawiła się "ruska zgraja"... Tak czy owak  ta część widowiska była znakomita choreograficznie, a także plastycznie i podobała mi się najbardziej.

"Lilije", czyli zbrodnia i kara


Izabela Cześniewicz w balladzie "Lilije" w reż. Błażeja Peszka,
fot. Natalia Kabanow
W inscenizacji tej ballady reżyser, Błażej Peszek, w największym stopniu posłużył się tekstem ballady Mickiewicza, opowiadającym o niewiernej żonie, która zabiła męża powracającego z wyprawy wojennej. Jest to w moim odczuciu jakiś akt niewiary, że historię można opowiedzieć wyłącznie językiem pantomimy... 
Główna bohaterka, zagrana przez Izabelę Cześniewicz, pamiętną Zuzannę z przedstawienia Leszka Mądzika "Zuzanna i starcy", gra swoją postać w takiej konwencji, którą można by określić słowami Marii Janion jako "gorączkę romantyczną". Jednocześnie zaś  – ubrana w złotą suknię o współczesnym kroju  – nie sprawia wrażenia postaci romantycznej. Równie dobrze mogłaby być współczesną morderczynią, która ze strachu przed konsekwencjami swej zdrady  – zabija. To wrażenie "uwspółcześnienia" tekstu ballady dają również dwaj bracia zmarłego, grani przez znakomitych mimów: Artura Borkowskiego (pamiętnego Dyrygenta i Lekarza z „Café Panique”) oraz Mariusza Sikorskiego (kapitalna rola.Mężczyzny w tym samym spektaklu!). Choreografia i światło w tym przedstawieniu przywodzą na myśl filmy grozy, co zresztą dobrze oddaje powyższe zdjęcie. 

Spektakl "Ballad i romansów" korzysta z tekstów Adama Mickiewicza w sposób charakterystyczny dla języka teatru pantomimy, poszerzającym sferę znaczeń i interpretacji o współczesne konteksty. Na szczególną pochwałę zasługują  – jak zawsze  – znakomici aktorzy tego teatru, którzy nie boją się wyzwań i dla których opór materii nie istnieje - brawo!

środa, 10 stycznia 2018

Męskie i kobiece światy we Wrocławskim Teatrze Pantomimy /recenzja teatralna/

„Poławiacze papieru” – spektakl inspirowany prozą Franza Kafki oraz „Dom Bernardy Alba” na motywach dramatu Garcii Lorki zestawione ze sobą przez ich reżysera, Zbigniewa Szymczyka, tworzą znaczącą całość. Pierwiastek męski i żeński, świat i dom, intelekt i emocje – zdają się wzajemnie dopełniać.

Poławiacze papieru, reż. Zbigniew Szymczyk, fot. B. Sowa
Pierwszy spektakl, grany wyłącznie przez mężczyzn, przywołuje Kafkowskie tematy i obsesje, znane m.in. z „Zamku” czy „Procesu”. Główny bohater, w którego postać wcielił się w sposób fantastyczny i pełen wdzięku Mariusz Sikorski, zostaje poddany biurokratycznej machinie i ostatecznie – odarty z ubrań, anonimowy i zwyciężony przez nią, musi pogodzić się ze swoją nieuchronną klęską. W świecie K. dominują jakieś tajemnicze przepisy zapisane na niezliczonych kartkach papieru, którymi z wielką wprawą posługują się postaci należące do systemu. Jedynie K. nie rozumie ich znaczenia ani wagi. Kiedy uświadamia ją sobie, jest za późno. Bohater Mariusza Sikorskiego to trochę Józef K., a trochę Charlie z filmów Chaplina.
Przynależność do obu tych parabolicznych światów podkreśla czarno-biały kolor kostiumów i
rekwizytów.

Poławiacze papieru, reż. Zbigniew Szymczyk, fot. B. Sowa
Poszczególne sceny pantomimiczne – pełne dyskretnego humoru – niesie muzyka filmowa, znakomicie z nimi współgrająca. Są to kompozycje Wojciecha Kilara, Michaela Nymana, a także muzyka klezmerska. W efekcie – mimo pesymistycznego przesłania – przedstawienie bliższe jest duchem filmom wspomnianego już Charlesa Chaplina. Ogląda się je z ogromną przyjemnością, jaką dają świetnie skomponowane,  wysmakowane wizualnie i dowcipnie, z wdziękiem i znakomitym warsztatem odegrane sceny.

Świat zamknięty "Domu Bernardy Alba"



Dom Bernardy Alba, od_lewej: Monika Rostecka-Komorowska, Paulina Jóźwin,
Agnieszka Kulińska, Agnieszka Charkot, fot. Bartek Sowa
O ile mężczyźni zmagają się ze światem zamkniętym w papierowych barierach wszechobecnej biurokracji, o tyle tęskniące za miłością kobiety walczą z ograniczeniami, jakie nakłada na nie obyczaj moralny. „Dom Bernardy Alba” to świat zamknięty, pozbawiony mężczyzn, ale przepełniony tęsknotą za nimi.

Znamy tę sytuację z wielu baśni, w których dziewczyna zamknięta w wieży czeka na moment, kiedy pojawi się upragniony królewicz i zabierze ją do siebie. W przedstawieniu „królewien” jest kilka. Ich cnoty strzeże surowa matka – tytułowa Bernarda Alba, która piętnuje wszelkie oznaki budzącej się kobiecości. Córki muszą być skromne, ubrane na czarno i mają zajmować się domem. Jesteśmy jednak świadkami, jak ich prawdziwa natura – skrywana seksualność i tęsknota za mężczyzną - ujawniają się nieustannie, ponieważ natura jest silniejsza od dyscypliny, którą próbuje narzucić matka. Wystarczy pociągnąć usta szminką, ubrać kolorową sukienkę albo tylko rozpiąć dekolt, aby uzewnętrzniły się kipiące w dziewczętach emocje.

Dom Bernardy Alba, scena zbiorowa, na pierwszym planie Ewa Czekalska,
fot. Bartek Sowa
Odbicie w lustrze albo w oczach siostry daje im poczucie, że są kobietami, które tęsknią za obecnością mężczyzny. Jego obecność symbolizuje płaszcz i kapelusz na wieszaku albo przyniesiona przez jedną z sióstr marynarka. Budzą one wielkie emocje, choć są przecież namiastkami. Dziewczęta wcielają się w role narzeczonej (cudowna etiuda z płaszczem w wykonaniu Moniki Rosteckiej-Komorowskiej), w postać mężczyzny oraz byka, toczą ze sobą spory, kłótnie, donoszą na siebie, ale bywają też solidarne. Nic jednak nie uchodzi uwagi surowej matki, w której postać wcieliła się wspaniała aktorka Henryka Tomaszewskiego, pamiętna Księżna ze „Sporu” – Ewa Czekalska. Oschła i surowa dla córek bohaterka w jej wykonaniu wydaje się być przejmująco prawdziwa, kiedy nie umie odpowiedzieć serdecznością na miłość, której oczekuje od niej jedna z córek… Albo kiedy widzimy strach i popłoch w oczach dziewcząt, gdy pojawia się nagle, jak nieuchronne fatum.

Dom Bernardy Alba, Katarzyna Sobiszewska
Rolą, która długo pozostaje w pamięci, jest bohaterka grana przez Katarzynę Sobiszewską. Jej kreacja jest wieloznaczna i pełna poezji. To jednocześnie odbicie, by tak rzec, duszy bohaterek, ich głębokich przeżyć, anima, wieczna kobiecość, a zarazem Śmierć …

Choreografię spektaklu wspomaga brzmiąca hiszpańsko, pełna temperamentu i nostalgii muzyka, a także scenografia – skromna, ale funkcjonalna, w której szczególną rolę odgrywa wielkie tremo i kotara, którą jest przesłonięte.

Obydwa autorskie spektakle Zbigniewa Szymczyka są warte polecenia i zasługują z pewnością na uznanie widzów.

Poławiacze papieru” – na motywach „Zamku” Franza Kafki
scenariusz, reżyseria i oprac. muzyczne: Zbigniew Szymczyk
(kompozycje Wojciecha Kilara z filmów: „Salto” i „Perła w koronie”, muzyka klezmerska oraz
utwór „Time Lapse” Michaela Nymana)
scenografia i kostiumy: Marek Tybur

obsada:

K. – Mariusz Sikorski
Sędzia – Artur Borkowski
Komornik – Radomir Piorun
Nowy – Zbigniew Szymczyk
Bliźniak I – Mateusz Kowalski
Bliźniak II – Robert Wieczorek


„Dom Bernardy Alba” – na motywach dramatu Federica Garcii Lorki
reżyseria i choreografia: Zbigniew Szymczyk
scenografia: Marek Tybur
kostiumy: Wanda Kowalska
opracowanie muzyczne: Jacek Auműller, Piotr Salaber, Zbigniew Szymczyk
reżyseria światła: Barry

obsada:

Bernarda Alba – Ewa Czekalska
Maria Josefa – Katarzyna Sobiszewska
Angustias – Agnieszka Kulińska
Magdalena – Agnieszka Dziewa
Amelia – Agnieszka Charkot
Martirio – Paulina Jóźwin
Adela – Monika Rostecka – Komorowska

Recenzja ukazała się na portalu PIK Wrocław 27 czerwca 2012 r.

wtorek, 13 lutego 2018

„Café Panique”: Cały ten jazz... /recenzja teatralna/

9 stycznia 2018 r. Wrocławski Teatr Pantomimy zaprezentował nowy spektakl według scenariusza i w reżyserii Joanny Gerigk. Café Panique” to tytuł zbioru opowiadań Rolanda Topora, z którego prozy powstała tragikomiczna, pantomimiczna opowieść o różnych obliczach samotności w rytmie jazzu i bluesa.


Świat jest teatrem


Na spektakl składa się kilka etiud, połączonych w całość miejscem akcji – tytułową Café Panique, będącą czymś w rodzaju teatrum mundi. Stoliki z lampkami i pojawiający się w tej przestrzeni ludzie są w istocie znakami pewnych sytuacji egzystencjalnych i wynikających z nich wewnętrznych problemów. To odrealnienie podkreśla dodatkowo panujący półmrok.

fot. Natalia Kabanow/Wrocławski Teatr Pantomimy

Od początku siedzącemu przy stoliku samotnemu Mężczyźnie, opróżniającemu kolejne kieliszki, towarzyszy jazzowy band, grający najpierw smętnego bluesa, a potem utwory jazzowe. Na podeście Piosenkarka Cleo śpiewa bezsłowne wokalizy. Ubrana w długą, połyskliwą czerwoną suknię, miewa problemy z nagabującymi ją mężczyznami, głównie ze względu na imponujących rozmiarów biust, co ją wyraźnie deprymuje.
Przez kawiarenkę przewijają się także inni goście. 

Samotny Mężczyzna (Mariusz Sikorski), fot. Natalia Kabanow
Wszyscy oni z jakichś powodów są samotni: porzucony przez ukochaną narzeczony, który nagle wydał się jej zbyt pospolity, bezręki mężczyzna – z powodu swego kalectwa. Bywają też ludzie samotni z wyboru, jak Poeta Coco Paco, którego prześladuje Muza negatywna. Jakby tego było mało, na dalszym planie miotają się wdzięcznie Łososie, stanowiąc dla niektórych bohaterów zabawny kontrapunkt, ale przede wszystkim wprowadzające do opowieści surrealistyczny ton. Akcja rozwija się dynamicznie: smutny Mężczyzna pragnie zbliżyć się do Piosenkarki, ale przeszkadza mu w tym nieśmiałość oraz … inni mężczyźni. W końcu jednak, z pomocą opłaconego Kelnera, udaje mu się przeżyć z nią (wbrew jej woli) krótki romans, którego pointa jest dość zaskakująca i osobliwa, mieści się jednak w groteskowej poetyce opowieści.

Julien - meloman (Krzysztof Szczepańczyk) oraz  
Orkiestra jazzowa, fot. B. Sowa/WTP

Gdy marzenia się spełniają


Pozostali bohaterowie, także z lepszym lub gorszym skutkiem, radzą sobie ze swoimi problemami i kompleksami. Dość zaskakujący finał okazuje się być tylko grą znaczeń, bo w tym lekkim jak pianka spektaklu wszystko jest tragikomiczne, groteskowe, a niekiedy wręcz absurdalne. Możemy ponadto snuć rozważania, co by było, gdyby spełniały się skryte ludzkie pragnienia, skoro bezręki człowiek po otrzymaniu protez tak skutecznie dyryguje nie tylko orkiestrą, ale i całym otoczeniem, że z ulgą pozbywa się tej władzy, gdy tylko nadarzy się okazja. Strach pomyśleć, co by było, gdyby marzenia literalnie się spełniały, zdaje się mówić Topor. I nie można odmówić mu racji. Skazani na brak albo nadmiar, na tragizm albo  śmieszność, na siebie albo na innych – musimy się chyba z tym pogodzić…

Jan Kochanowski (Poeta) i Anna Nabiałkowska (Muza negatywna),
fot. Bartek Sowa/WTP

Postać jako stan umysłu

Spektakl prezentuje nie tyle postaci, co raczej stan umysłu. Mnie widocznie najbliżej było do Poety, bo kompletnie zawojował mnie tą rolą  Jan Kochanowski. Poeta stworzył sobie samotnię, aby móc bez przeszkód pisać. Dodam, że ja takiej samotni nie mam i tylko o niej czasem marzę J, a dzięki spektaklowi mogłam doświadczenie „samotni spełnionej” dogłębnie zbadać J Otóż na początku pisarz doznaje radości tworzenia, ale ta nie trwa długo. Przerywa ją osobliwa Muza negatywna, która robi wszystko, aby mu tę „osobność” zakłócić i ostatecznie doprowadza go do... szaleństwa. Anna Nabiałkowska w roli owej anty-muzy sugestywnie towarzyszyła w tej historii fantastycznemu Janowi Kochanowskiemu, co i rusz wyjmując zza obfitego stanika różne akcesoria, ostentacyjnie pożerając pieczywo i z premedytacją pastwiąc się nad Poetą. Okazuje się, że samotnia może się okazać pułapką, a przed muzą można uciec tylko w szaleństwo. Z prawdziwą przyjemnością i szczerze rozbawiona przyglądałam się, jak Poeta stopniowo się przepoczwarza, coraz bardziej rozpaczliwe są jego gesty i próby pozbycia się nieznośnej Muzy, na koniec - z uśmiechem szczęśliwego idioty poddaje się zabiegom Lekarza (Artur Borkowski, cudownie grający również bezrękiego Dyrygenta). Na koniec, zawinięty w kaftan bezpieczeństwa udaje się w siną dal z Łososiami... Taką rolę długo się pamięta!


Poeta i Łosoś, fot. Natalia Kabanow

Muszę przy tym podkreślić, że wszyscy mimowie grający (przeważnie podwójne) role byli fantastyczni. Monika Rostecka stworzyła dwie tak skrajnie różne postaci, jak seksowna Piosenkarka i eteryczna, drobna dziewczyna, pewna siebie i swoich walorów, że przez jakiś czas sądziłam, że to dwie różne aktorki. Co za mimika, jaka mowa ciała! Tej pierwszej nie powstydziłaby się Giulietta Masina, drugiej - wczesna Ewa Bem.

Monika Rostecka jako Piosenkarka, fot. Natalia Kabanow
Na uwagę zasługuje także postać Mężczyzny, którego znakomicie zagrał Mariusz Sikorski: nieruchoma twarz, ekspresja „tępego” spojrzenia, wyrazisty gest… Wzrusza, odpycha, bawi – to rola, którą także długo się pamięta. Podobnie jak dwuznaczny – uprzejmy i bezwzględny zarazem Kelner Zbigniewa Szymczyka, sprzyjający zwłaszcza tym, którzy mają pieniądze. A także cudownie wprawiający w ruch stare analogowe płyty
Pozostaną także w pamięci sceny zbiorowe – Orkiestra jazzowa, ubrana w peleryny, jakby rodem z „Deszczowej piosenki”, tworząca rozmaite układy muzyczno-taneczne, służąca jako „przerywnik” i „leitmotiv”, a także tło dla przeżyć bohaterów i ich obsesja (uciekający bezskutecznie Meloman). Łososie w wykonaniu Agnieszki Dziewy, Pauliny Jóźwin i Mateusza Kowalskiego wprowadzały do spektaklu niezbędną szczyptę surrealizmu i subtelny humor.

Dyrygent (Artur Borkowski) i Orkiestra jazzowa, fot. Natalia Kabanow
Słowa uznania należą się autorce scenariusza i reżyserce spektaklu – Joannie Gerigk, która znakomicie poradziła sobie z materią pantomimy, a nawet wprowadziła do niej nowy, ożywczy ton – atmosferę groteski i niedopowiedzenia z ducha prozy Rolanda Topora, który okazał się dobrym materiałem na spektakl bez słów, co nie jest takie oczywiste ani też proste, jeśli się zważy, jaki to język.

Na koniec trzeba dodać, że spektakl niosła świetna muzyka, składająca się nie tylko z jazzowych standardów, ale również oryginalnych kompozycji Sebastiana Ładyżyńskiego i jego zespołu. Dzięki temu był to spektakl o samotności, z jej wadami i zaletami, w rytmie jazzu i bluesa – w atmosferze retro jazzowych klubów lat 30.(?). Interesująca scenografia Michała Dracza dopełnia całości obrazu.
„Café Panique” to spektakl, którego nie można przeoczyć!

materiał filmowy Radia Wrocław/YouTube

„Café Panique”, premiera 9 lutego 2018 r.
scenariusz i reżyseria: JOANNA GERIGK
scenografia: MICHAŁ DRACZ
wykonanie rekwizytów: ALEKSANDRA STAWIK
muzyka: SEBASTIAN ŁADYŻYŃSKI


OBSADA:
Mężczyzna I – MARIUSZ SIKORSKI
Piosenkarka, Cleo – MONIKA ROSTECKA
Muza negatywna, Kobieta – ANNA NABIAŁKOWSKA
Julien – KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Dyrygent, Lekarz – ARTUR BORKOWSKI
Poeta Coco Paco – JAN KOCHANOWSKI
Mężczyzna II, Artysta malarz – MATEUSZ KOWALSKI
Kelner – ZBIGNIEW SZYMCZYK
Orkiestra jazzowa – ARTUR BORKOWSKI, PAULINA JÓŹWIN, JAN KOCHANOWSKI, ANNA NABIAŁOWSKA, KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Goście z nosami – ARTUR BOROWSKI, AGNIESZKA DZIEWA, JAN KOCHANOWSKI,
ANNA NABIAŁKOWSKA
Celebryci – ARTUR BORKOWSKI, JAN KOCHANOWSKI, MATEUSZ KOWALSKI,
ANNA NABIAŁOWSKA, MONIA ROSTECKA, KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK


Łososie – AGNIESZKA DZIEWA, PAULINA JÓŹWIN, MATEUSZ KOWALSKI
Nagrań dokonał zespół pod kierownictwem kompozytorem w następującym składzie:
trąbka, flugelhorn: Jan Chojnacki
saksofony: Adam Bławicki
saksofony: Jan Kantner
puzon: Szymon Rybitw
perkusja: Michał Malina Malińska
fortepian: Filip Miguła
kontrabas: Bartłomiej Chojnacki
skrzypce: Wojciech Bolsewicz
skrzypce: Krystyna Wasik
altówka: Małgorzata Szczepanowska
wiolonczela: Ania Rodak
wokaliści: Natalia Szczypuła, Aleksandra Wysocka
programowanie, instrumenty wirtualne: Sebastian Ładyżyński
światła: Bartłomiej Jan Sowa


czwartek, 21 czerwca 2018

Teatr Komuny Paryskiej zaprasza na premierę

Teatr Komuny Paryskiej, działający w Pracowni Komuny Paryskiej 45, Strefa Kultury Wrocław i Novy Ruch Teatr zapraszają na premierę musicalu podwórkowego w wykonaniu mieszkańców Przedmieścia Oławskiego.



Cztery miesiące pracy, cykl zajęć muzycznych, ruchowych, teatralnych i scenograficznych . Efektem pracy jest podwórkowy musical „Trójkąt. 45°”. Premiera już 1 lipca na podwórku za Pracownią Komuny Paryskiej 45.

Od marca Pracownia Komuny Paryskiej 45 znajduje się w rękach kolektywu Novy Ruch Teatr. Pod ich okiem mieszkańcy Przedmieścia Oławskiego tworzą Teatr Komu Paryskiej. W ramach zajęć przygotowali musical – napisali teksty piosenek, skomponowali muzykę, przygotowali scenografię. Bazą do powstania scenariusza były rozmowy z uczestnikami zajęć, mieszkańcami Przedmieścia Oławskiego i artykuły na temat dzielnicy w gazetach i internecie.

„Trójkąt. 45°” jest opowieścią o życiu na Przedmieściu, potocznie nazywanym wśród wrocławian „trójkątem bermudzkim”. Akcja przedstawienia dzieje się w roku 3185, kiedy to na Przedmieście przyszło globalne ocieplenie. Spiekota, skwar i duchota zastają mieszkańców w grubych murach kamienic i na podwórku. Czy w 3185 roku sąsiad sąsiadowi sąsiadem? Historie wykorzystane w scenariuszu oparte są na faktach.

Premiera odbędzie się 1 lipca 2018, o godz. 17:00 w podwórku ul. Komuny Paryskiej. Wstęp wolny.


Spektakl powstał w Pracowni Komuny Paryskiej 45 w ramach programu Sąsiadujemy Strefy Kultury Wrocław

„Trójkąt. 45°”
dramaturgia: Agnieszka Charkot
teksty piosenek: Katarzyna Zduńczyk („Ananas”, „Sąsiedzkie halo”), Marika Skrzeszewska („Nie boisz się tu mieszkać?”), Natalia Okopna („Dzisiejszy krajobraz”)
reżyseria: Piotr Soroka
choreografia: Agnieszka Dziewa
przygotowanie wokalne: Magda Pasierska (Mapa, ex Me Myself And I)
muzyka: Szym, Magda Pasierska, Katarzyna Zduńczyk („Ananas”, „Sąsiedzkie halo”)
scenografia: Adam Królikowski
obsada: Marta Piasecka, Marika Skrzeszewska, Karolina Szymańska, Natalia Waleńska, Agnieszka Wawerska, Lesław Zamaro, Maura Zaniewska, Katarzyna Zduńczyk oraz dzieciaki

informacja prasowa

środa, 14 czerwca 2023

„Mikrokosmos” Wrocławskiego Teatru Pantomimy na Scenie Letniej w Ogrodzie

W sobotę, 24 czerwca, na Scenie Letniej w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy będzie mieć swoją repremierę przedstawienie "Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego, inspirowane „Calineczką” H. Ch. Andersena .

Mikrokosomos” miał swoją premierę we wrześniu 2011 roku na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pretekstem do jego powstania była inspiracja baśniową „Calineczką”. Ogród przy alei Dębowej 16 zaroi się baśniowymi stworzonkami – prócz Calineczki, pojawią się żaby, pająki, żuczki, biedronki, motyle.

"Mikrokosmos", fot. Bartłomiej Sowa

Dwuipółcentymetrowa dziewczynka jest metaforą dziecka z całą jego bezbronnością, posłuszeństwem i niewinnością, a jednocześnie postacią ciekawą świata, silną i zdecydowaną, dążąca do tego, by być sobą i czuć się wolną. Powodem takiej, swobodnej interpretacji jest dla twórców chęć podjęcia dialogu ze stereotypem bohatera dziecięcego, sprowadzonego do postawy bezwolnej, pozbawionej charakteru. „Mikrokosmos” jest luźną interpretacją zakorzenionego w powszechnej świadomości, popularnego motywu.

Twórcą scenariusza i reżyserem spektaklu jest Konrad Dworakowski - znany z wielu realizacji dla najlepszych teatrów w Polsce, m.in. Teatru Lalki i Aktora „Groteska" w Krakowie, Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie, Teatru Lalek Guliwer w Warszawie.

Scenografię i kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, twórczyni wielokrotnie nagradzana za swoje projekty dla oper i teatrów dziecięcych w Polsce i za granicą. Muzykę do spektaklu skomponował Piotr Klimek - autor muzyki symfonicznej, chóralnej, kameralnej i elektronicznej oraz twórca instalacji dźwiękowych.

Monika Rostecka jako Calineczka, fot. Bartłomiej Sowa

Repremiera „Mikrokosmosu” składa się na cykl letnich wydarzeń w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Ogród daje nam też możliwość realizowania naszej misji, czyli PORUSZANIA - wyobraźni, emocji i ciała. W najbliższym czasie zaprosimy Widzów na „Los Mimos”, kreację zbiorową zespołu aktorskiego (7, 8, 9 lipca). Szykujemy także plenerowy pokaz niemego filmu „Bal" w reż. Ettore Scoli z muzyką wykonywaną na żywo przez Grzegorza Mazonia (27 lipca) oraz improwizowaną potańcówkę, czyli PANTO TAŃCZY.

MIKROKOSMOS
GRAMY
scenariusz i reżyseria Konrad Dworakowski

scenografia i kostiumy Maria Balcerek

REPREMIERA

muzyka Piotr Klimek

24.06 | godz. 16

OBSADA: 

Monika Rostecka, Artur Borkowski,

Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Eloy Moreno Gallego, Paulina Jóźwin,

Agnieszka Kulińska, Karolina Paczkowska, Jakub Pewiński, Mariusz Sikorski, Krzysztof Szczepańczyk

25.06 | godz. 16 w Ogrodzie WTP

przy al. Dębowej 16

Przedstawienie dla Widzów: 5+

Czas trwania: 65 minut

bilety: 35 zł (normalny), 25 zł (ulgowy), 100 zł (mecenat)

Do kupienia przez stronę www.bilety.pantomima.wroc.pl

informacja prasowa

Recenzja spektaklu znajduje się pod tym linkiem.

Wywiad z Konradem Dworakowskim

sobota, 18 kwietnia 2020

"Mikrokosmos" Wrocławskiego Teatru Pantomimy online!

"Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego to kolejne przedstawienie, które Wrocławski Teatr Pantomimy zagra zgodnie z planem, z tą różnicą, że z najmłodszą i nieco starszą publicznością spotyka się przed monitorami. 

Mikrokosmos, reż. Konrad Dworakowski


Wrocławska Pantomima zaprasza na rejestrację spektaklu „Mikrokosmos”, który udostępniony będzie online na kanale YouTube PantomimaWroc.

Nagranie  dostępne będzie 22 kwietnia od godz. 10:00 do 15:00. Link do rejestracji przedstawienia udostępniony będzie na www.pantomima.wroc.pl oraz na kanałach społecznościowych teatru.

7 października 2013 roku, Telewizja Polska wspólnie z Narodowym Instytutem Audiowizualnym (NINA) w ramach Internetowego Teatru TVP dla Szkół, przeprowadziły kodowaną transmisję przedstawienia pantomimy pt. „Mikrokosmos”. Wtedy transmisję zobaczyło 30 tysięcy uczniów z prawie 400 szkół w całej Polsce, a 22 kwietnia rejestracja tego przedstawienia dostępna będzie dla wszystkich zainteresowanych.


„Mikrokosmos”
na motywach "Calineczki" Hansa Christiana Andersena

Reżyseria: Konrad Dworakowski
Scenografia: Maria Balcerek
Muzyka: Piotr Klimek
Reżyseria świateł: Barry
Wizualizacje: Michał Zielony
Obsada: Monika Rostecka, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Agnieszka Kulińska, Aneta Piorun, Artur Borkowski, Mateusz Kowalski, Mariusz Sikorski, Robert Wieczorek, Krzysztof Szczepańczyk

Obsługa techniczna przedstawienia pod kierownictwem Krzysztofa Kowalskiego


Czas trwania: 75 minut (bez przerwy)

Recenzję spektaklu znajdziecie TUTAJ.

Wywiad z reżyserem - TUTAJ i TUTAJ.

"Mikrokosmos"/"Microcosm" Wrocławski Teatr Pantomimy
informacja prasowa

środa, 10 stycznia 2018

Świat jest teatrem: „Szatnia” Wrocławskiego Teatru Pantomimy

„Szatnia” w reżyserii Zbigniewa Szymczyka w sposób fenomenalny cytuje sceny z  przedstawień Henryka Tomaszewskiego, tworząc  jednocześnie oryginalny, autorski spektakl – parabolę  ludzkiego życia, od narodzin aż po śmierć. 

plakat przedstawienia
Tytułowa szatnia urasta więc do rangi metafory miejsca, skąd czerpie się mity, obrazy, wzory, symbole, tworząc z nich nowe konfiguracje,  budując współczesne i zarazem ponadczasowe przesłanie.

Szatnia, reż. Zbigniew Szymczyk
Na pierwszym planie: Krzysztof Roszko, na drugim - Izabela Cześniewicz, foto. B. Sowa
Najnowszy spektakl Wrocławskiego Teatru Pantomimy, skromnie zatytułowany „Szatnia”, jakby reżyser chciał uniknąć skojarzeń z prawdziwą sceną, zatrzymując się w miejscu będącym jej przedsionkiem, okazuje się jednak  bardzo nośną metaforą. Nawiązuje do przedstawień i metod Mistrza, będąc świadectwem ich żywotności. Stylizację sygnalizuje już plakat przedstawienia, utrzymany w konwencji retro: grupa osób niosąca jakąś postać, jakby w żałobnym kondukcie. Jednakże to, co ujrzymy, zaprzecza, jakoby sztuka Mistrza pantomimy umarła. Przeciwnie, ożywa na scenie pełnią swoich możliwości.

Szatnia
Ramy spektaklu tworzy scena, w której młody człowiek – mim (Artur Borkowski)  pozostaje po próbie samotnie w garderobie teatralnej, w której rozegra się spektakl zwany życiem. W takiej właśnie przestrzeni pojawi się postać ubranego w czerwony strój mężczyzny z minionej epoki, która jak Mefisto albo Dante poprowadzi bohatera przez różne odsłony historii – historii Teatru Tomaszewskiego i jednocześnie historii kultury, wreszcie historii człowieka – od narodzin aż po śmierć.  

Przestrzeń sceniczną „Szatni” wypełniają ruchome szafki teatralne, które spełniają niezwykle funkcjonalne i różnorodne role.  Przechodzą przez nie - niby przez tajemne drzwi z innego  czasu i przestrzeni – postacie-cytaty, postacie-symbole, tworząc za pomocą kostiumu i ruchu wieloznaczne obrazy.  Zmieniają się też konwencje gry i stylistyka muzyczna. Muzyka jest zresztą w tym spektaklu znakomita i starannie dobrana. Jest też w pantomimie Zbigniewa Szymczyka scena pozbawiona muzyki, w której aktorzy, ubrani w jednakowe kostiumy, tworzą niezwykle plastyczne widowisko z własnych ciał, będące pokazem zarówno gry zespołowej, jak też indywidualnej, co jako żywo skojarzyć się może z „Labiryntem” Henryka Tomaszewskiego.

Zasadnicza opowieść rozpoczyna się od sceny narodzin, będących nawiązaniem do etiudy „Ziarno i skorupa”. Ta z kolei zostanie rozwinięta w dwóch odsłonach – pierwszej, ukazującej    Pigmaliona stwarzającego Galateę, będącą cytatem pantomimy  Tomaszewskiego zatytułowanej „Kobieta” oraz drugiej, która jest fragmentem  „Akcji – Sen nocy letniej”, z Markiem Oleksym jako Oberonem. Za pomocą czarodziejskiego kwiatu dotyka on leżącego na plecach klęczących mimów człowieka, jakby powołując go do życia, co jako żywo przypomina znaną z Biblii historię stworzenia człowieka, po czym łączy go z kobietą.
Kolejne etiudy prezentują etap samopoznania – kobieta przeglądająca się w tafli wody, w oczach  mężczyzny, a także innej kobiety. Wspaniałe są etiudy pantomimiczne, w których poprzez subtelny żart pokazuje się typowo kobiece i typowo męskie zachowania. Następująca po nich scena „małżeńska” zdaje się być zarazem nawiązaniem do „Detektywa” H. Tomaszewskiego, ale nie tylko.  Została bowiem wykonana w konwencji komedii slapstickowej, ale jej puenta jest zaskakująco współczesna. Odbywają się zaślubiny, po nich scena konsumowania tortu, która przeradza się w scenę konsumpcji seksualnej, tyle że … to dama konsumuje dżentelmena. Cóż jednak pozostaje kobiecie, kiedy skonsumuje mężczyznę, panie feministki? Można się domyślić.

Szatnia, fot. B. Sowa

Kolejne sceny cytują „Menażerię cesarzowej Filissy”, „Hamleta…” oraz „Rycerzy króla Artura”, a jednocześnie wprowadzają tematykę zdrady, dojrzewania starzenia się, cierpienia i śmierci. Tę ostatnią zagrał – jak na początku swojej pracy w teatrze Mistrza – Zbigniew Szymczyk. Zarazem jednak kostium Śmierci nawiązuje do postaci, jaką stworzył w „Strzelnicy” sam Henryk Tomaszewski. Oto bowiem za sprawą scenografii i kostiumów współpracującej z Henrykiem  Tomaszewskim Zofii de Ines – Lewczuk, możemy posmakować, czym ten teatr był i jest nadal. Także dzięki kolejnym pokoleniom artystów Pantomimy, których talent i umiejętności sprawiają, że ich przedstawienia są dla widzów nadal atrakcyjne.

Zbigniewowi Szymczykowi udała się rzecz niebywała. Nie tylko przywołał teatr swego Mistrza, pokazując jak był on znakomity, skoro jego wielowarstwowe i wieloznaczne obrazy nie należą do lamusa, lecz ciągle uskrzydlają wyobraźnię widza. Zasług reżysera jest znacznie więcej. Cytując Tomaszewskiego zbudował bowiem własny spektakl, całkowicie współczesny, będący refleksją na temat kondycji teatru i aktora, a także spektakl, w którym widzowie mogą się przejrzeć jak w lustrze, bo „świat jest teatrem, aktorami ludzie”.


„Szatnia”
scenariusz i reżyseria: Zbigniew Szymczyk
konsultacje choreograficzne: Ewa Czekalska, Leszek Czarnota, Jerzy Kozłowski
kostiumy i scenografia: Zofia de Ines-Lewczuk
reżyseria światła: Bary
obsada: Artur Borkowski, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Paulina Jóźwin, Mateusz Kowalski, Agnieszka Kulińska, Anna Nabiałkowska, Marek Oleksy, Aneta Piorun, Radomir Piorun, Monika Rostecka-Komorowska, Krzysztof RoszkoMariusz Sikorski, Krzysztof Szczepańczyk, Zbigniew Szymczyk, Robert Wieczorek, Magdalena Górnicka (gościnnie)


Recenzja ukazała się na portalu PIK Wrocław 28 grudnia 2012 roku. 

wtorek, 16 maja 2023

"Zapraszamy do Ogrodu" - otwarcie Sceny Letniej Wrocławskiego Teatru Pantomimy

W sobotę, 20 maja, Wrocławski Teatr Pantomimy otwiera Ogród, który stanie się Sceną Letnią Teatru. Artyści pragną pokazać jego możliwości i zapraszają na szereg wydarzeń. Pragną poruszyć ciało, umysł i wyobraźnię widzów i uczestników. W Ogrodzie będą się także odbywać koncerty, spektakle i pokazy kina plenerowego z muzyką na żywo.


Będziemy ćwiczyć, oddychać, sadzić, tańczyć, oglądać i odpoczywać. W sobotę 20 maja otwieramy Ogród, który ponownie stanie się Sceną Letnią Wrocławskiego Teatru Pantomimy.

Brak sceny powoduje, że nie spotykamy się z naszymi widzami tak często, jakbyśmy sobie tego życzyli. Jednakże jako jedyny teatr we Wrocławiu mamy tak wyjątkową przestrzeń, jak ogród wokół naszej siedziby przy alei Dębowej 16. Ogród daje nam nie tylko możliwość spotkania czy relaksu, ale też pracy nad kolejnymi przedstawieniami. Jest przestrzenią, w której odbywają się koncerty, spektakle i pokazy kina plenerowego z muzyką na żywo.

Skoro mamy możliwość do realizowania w Ogrodzie naszej misji, czyli PORUSZANIA – ciała, umysłu i wyobraźni, pragniemy ją jak najlepiej wykorzystać. Zwłaszcza że jesteśmy jedyną instytucją z Wrocławia, która bierze udział w programie „Kultura dla klimatu”, a tematy związane z naturą i ekologią są dla nas niezwykle istotne. To wszystko sprawia, że nasz Ogród to nie tylko zielona działka, lecz część naszego Teatru.

Chcemy ją wam pokazać i się nią podzielić, dlatego w sobotę 20 maja zapraszamy na otwarcie Ogrodu. Spędzimy ten dzień w dobrej atmosferze, prezentując niektóre z możliwości naszej zielonej enklawy. Wierzymy, że pogoda dopisze i zaświeci dla nas słońce.

Zachęcamy też naszych widzów i waszych odbiorców do nadsyłania swoich propozycji utworów (tytułów piosenek), które będą nam umilać ten dzień. Stworzymy wspólną playlistę – szczegóły w naszych mediach społecznościowych.

Wrocławski Teatr Pantomimy. Ogród przy alei Dębowej 16, materiały prasowe

Dzień otwarcia 20 maja


Choć nasz ogród jest bardzo zielony, planujemy kolejne nasadzenia. Zapraszamy Was do wspólnego sadzenia i siania. Pomoże nam w tym architekt krajobrazu Jacek Szkudelski, który opowie także co nam dają łąki kwietne i jak o nie dbać, nauczy nas jak rozpoznawać w ogrodzie rośliny jadalne i lecznicze. Zapewniamy wszelkie materiały, mamy przygotowane specjalnie na tę okazję nasiona łąki kwietnej. Równolegle odbędą się warsztaty dla dzieci i zajęcia dla dorosłych.


Zajęcia dla maluchów w wieku 4-7 lat poprowadzi nasza aktorka i animatorka kultury z wieloletnim doświadczeniem, Agnieszka Dziewa. Jej warsztaty trenują pamięć ruchową, wyobraźnię i ekspresję pozawerbalną za pomocą prostych ćwiczeń pantomimicznych i zabaw ruchowych. Podczas zajęć dzieci nie tylko rozwijają swoją emocjonalność ruchową, ale również doświadczają kontaktu z ekspresją słowną i dźwiękową.

Warsztaty „Ciało-Umysł-Oddech” to propozycja aktorki i trenerki Moniki Rosteckiej. - To praca, która w swoim założeniu ma uziemić i usprawnić ciało, udrożnić układ krwionośny, naładować ciało energią, zwrócić uwagę na postawę. Pomoże nam pozbyć się napięć i pogłębić relację z samym sobą – wyjaśnia Monika. Nie trzeba mieć specjalnych umiejętności, ale przyda się wygodny strój.

Na spacer po ogrodzie zabierze nas Rafał Wodzicki, architekt krajobrazu i Certyfikowany Inspektor Drzew. Opowie wiele ciekawostek o – nie tylko naszych - drzewach.

Porozmawiamy także o historii ogrodu i willi przy Dębowej. Wyjaśnimy, co ma wspólnego pantomima z kawą. Spotkanie poprowadzi Paulina Jóźwin, nasza aktorka i jednocześnie wielka pasjonatka historii i miłośniczka Wrocławia.


Do ogrodu zostanie przeniesiony „L.A.S”, czyli pokaz powarsztatowy Grupy Otwartej po opieką Piotra Soroki i Krzysztofa Szczepańczyka, powstały z inspiracji książką „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena.

– Najbardziej fascynujące jest to, że możemy wykorzystać bliskość z naturą. Ogród będzie stanowić naturalną scenografię – zapowiada Piotr.

Odbędzie się też wernisaż zdjęć wykonanych przez uczestników warsztatów z fotografką teatralną Natalią Kabanow. Swoje prace zaprezentują Magdalena Cydzik, Aleksandra Pawłowska, Edyta Peas, Rafał Skwarek, Irena Wypych oraz Justyna Żądło. Plenerową wystawę zlokalizowaną dookoła naszego Ogrodu będzie można oglądać do 9 lipca.

Wieczorem Ogród rozbłyśnie kolorowymi światłami, trawa zmieni się parkiet i podkręcimy delikatnie głośniki. Na zakończenie – totalnie nieskrępowana potańcówka na trawie, czyli PANTO TAŃCZY. - To nasz pomysł na zaproszenie was, naszych widzów, do wspólnego organicznego ruchu, jakim jest taniec - wyjaśnia pomysłodawczyni potańcówek, Agnieszka Charkot. – Chcemy się pobawić i poznać jednocześnie. Przekraczamy barierę czwartej ściany, jesteśmy razem, widzowie i artyści.

Potańcówka ma charakter stand-upu, improwizowanego wieczoru, podczas którego każdy tańczy, kiedy chce i jak chce. Potańcówkę poprowadzi nasz Gość Specjalny – Draq Queen Twoja Stara. Zachęcamy, by założyć wygodne buty, szpilki nie są wskazane.

Na wydarzenia – za wyjątkiem potańcówki – nie obowiązują zapisy, wstęp jest bezpłatny.

Bilety na PANTO TAŃCZY kosztują 50 zł i są dostępne w sprzedaży za pośrednictwem strony www.bilety.pantomima.wroc.pl.


Otwarcie, 20 maja, al. Dębowa 16

Program:

10.00
Rozpoczęcie
10.30-12.30
Wspólne sadzenie ogrodu miejskiego
12.30
Warsztaty dla dzieci z Agnieszką Dziewą
12.30-13.30
Warsztaty „Ciało-umysł-oddech” z Moniką Rostecką
15.00
Spacer dendrologiczny po ogrodzie
16.00
Rozmowa o historii ogrodu
17.00
L.A.S.  Pokaz  finałowy  Grupy  Otwartej  pod  opieką
18.00
artystyczną Piotra Soroki i Krzysztofa Szczepańczyka
Wernisaż zdjęć Grupy Fotografii Teatralnej pod opieką
20.00
Natalii Kabanow
PANTO TAŃCZY: marzenia

informacja prasowa

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty