Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
W sobotę, 24 czerwca, na Scenie Letniej w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy będzie mieć swoją repremierę przedstawienie "Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego, inspirowane „Calineczką” H. Ch. Andersena .
„Mikrokosomos” miał swoją premierę we wrześniu 2011 roku na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pretekstem do jego powstania była inspiracja baśniową „Calineczką”. Ogród przy alei Dębowej 16 zaroi się baśniowymi stworzonkami – prócz Calineczki, pojawią się żaby, pająki, żuczki, biedronki, motyle.
"Mikrokosmos", fot. Bartłomiej Sowa
Dwuipółcentymetrowa dziewczynka jest metaforą dziecka z całą jego bezbronnością, posłuszeństwem i niewinnością, a jednocześnie postacią ciekawą świata, silną i zdecydowaną, dążąca do tego, by być sobą i czuć się wolną. Powodem takiej, swobodnej interpretacji jest dla twórców chęć podjęcia dialogu ze stereotypem bohatera dziecięcego, sprowadzonego do postawy bezwolnej, pozbawionej charakteru. „Mikrokosmos” jest luźną interpretacją zakorzenionego w powszechnej świadomości, popularnego motywu.
Twórcą scenariusza i reżyserem spektaklu jest Konrad Dworakowski - znany z wielu realizacji dla najlepszych teatrów w Polsce, m.in. Teatru Lalki i Aktora „Groteska" w Krakowie, Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie, Teatru Lalek Guliwer w Warszawie.
Scenografię i kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, twórczyni wielokrotnie nagradzana za swoje projekty dla oper i teatrów dziecięcych w Polsce i za granicą. Muzykę do spektaklu skomponował Piotr Klimek - autor muzyki symfonicznej, chóralnej, kameralnej i elektronicznej oraz twórca instalacji dźwiękowych.
Monika Rostecka jako Calineczka, fot. Bartłomiej Sowa
Repremiera „Mikrokosmosu” składa się na cykl letnich wydarzeń w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Ogród daje nam też możliwość realizowania naszej misji, czyli PORUSZANIA - wyobraźni, emocji i ciała. W najbliższym czasie zaprosimy Widzów na „Los Mimos”, kreację zbiorową zespołu aktorskiego (7, 8, 9 lipca). Szykujemy także plenerowy pokaz niemego filmu „Bal" w reż. Ettore Scoli z muzyką wykonywaną na żywo przez Grzegorza Mazonia (27 lipca) oraz improwizowaną potańcówkę, czyli PANTO TAŃCZY.
MIKROKOSMOS GRAMY scenariusz i reżyseria Konrad Dworakowski
Wrocławski Teatr Pantomimy znajduje się na ostatniej prostej w przygotowaniach do premiery przedstawienia „𝗦𝘆𝗺𝗳𝗼𝗻𝗶𝗮 𝗮𝗹𝗽𝗲𝗷𝘀𝗸𝗮. 𝗧𝗵𝗿𝗶𝗹𝗹𝗲𝗿 𝘀𝗽𝗶𝗿𝘆𝘁𝘆𝘀𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗼-𝗽𝗮𝗻𝘁𝗼𝗺𝗶𝗺𝗶𝗰𝘇𝗻𝘆 𝗶𝗻𝘀𝗽𝗶𝗿𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝗽𝗼𝘀𝘁𝗮𝗰𝗶𝗮̨ 𝗪𝗮𝗻𝗱𝘆 𝗥𝘂𝘁𝗸𝗶𝗲𝘄𝗶𝗰𝘇 𝘇 𝗺𝘂𝘇𝘆𝗸𝗮̨ 𝗥𝘆𝘀𝘇𝗮𝗿𝗱𝗮 𝗦𝘁𝗿𝗮𝘂𝘀𝘀𝗮”. W poniedziałek twórcy rozpoczęli próby w Piekarni, gdzie 2 czerwca odbędzie premiera.
„Wanda żyje” – mówi Maria prawie dwadzieścia lat po zaginięciu córki na Kanczendzondze. Wszystkim przyjaciołom Wandy tłumaczy, że w Himalajach znajduje się centrum duchowe świata, a w związku z tym, że świat, w którym Wanda dotychczas przebywała, ją zawiódł, postanowiła zamieszkać i zostać na zawsze w górach. […] żyje teraz w klasztorze […] w Tybecie, blisko duchowego pępka świata.
Anna Kamińska "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci"
"Symfonia alpejska". Thriller spirytystyczno-pantomimiczny inspirowany postacią Wandy Rutkiewicz z muzyką Ryszarda Straussa to symfoniczna pantomima akcji w dziewięciu krwawych obrazach pełnych miłości. To fantazmatyczna historia zaginionego ciała Wandy Rutkiewicz, które nawiedza i wzywa zespół mimów w momencie, kiedy odmowa dyskusji, ucieczka i zniknięcie wydają się już jedyną słuszną drogą.
„Symfonia alpejska” jest wyprawą w poszukiwaniu cielesno-politycznego uzdrowienia, wiodącą przez górskie hale, zamieszkane przez białych, puszystych Yeti, przypominających papieży i zjawy, łudząco podobne do Tomaszewskiego; łąki spowite legendą Wandy, unoszącą się we mgle; tybetańskie klasztory na szczytach ośmiotysięczników.
Próba przedstawienia "Symfonia alpejska"
Reżyseria, choreografia i opracowanie muzyczne: CEZARY TOMASZEWSKI
W sobotę, 20 maja, Wrocławski Teatr Pantomimy otwiera Ogród, który stanie się Sceną Letnią Teatru. Artyści pragną pokazać jego możliwości i zapraszają na szereg wydarzeń. Pragną poruszyć ciało, umysł i wyobraźnię widzów i uczestników. W Ogrodzie będą się także odbywać koncerty, spektakle i pokazy kina plenerowego z muzyką na żywo.
Będziemy ćwiczyć, oddychać, sadzić, tańczyć, oglądać i odpoczywać. W sobotę 20 maja otwieramy Ogród, który ponownie stanie się Sceną Letnią Wrocławskiego Teatru Pantomimy.
Brak sceny powoduje, że nie spotykamy się z naszymi widzami tak często, jakbyśmy sobie tego życzyli. Jednakże jako jedyny teatr we Wrocławiu mamy tak wyjątkową przestrzeń, jak ogród wokół naszej siedziby przy alei Dębowej 16. Ogród daje nam nie tylko możliwość spotkania czy relaksu, ale też pracy nad kolejnymi przedstawieniami. Jest przestrzenią, w której odbywają się koncerty, spektakle i pokazy kina plenerowego z muzyką na żywo.
Skoro mamy możliwość do realizowania w Ogrodzie naszej misji, czyli PORUSZANIA – ciała, umysłu i wyobraźni, pragniemy ją jak najlepiej wykorzystać. Zwłaszcza że jesteśmy jedyną instytucją z Wrocławia, która bierze udział w programie „Kultura dla klimatu”, a tematy związane z naturą i ekologią są dla nas niezwykle istotne. To wszystko sprawia, że nasz Ogród to nie tylko zielona działka, lecz część naszego Teatru.
Chcemy ją wam pokazać i się nią podzielić, dlatego w sobotę 20 majazapraszamy na otwarcie Ogrodu. Spędzimy ten dzień w dobrej atmosferze, prezentując niektóre z możliwości naszej zielonej enklawy. Wierzymy, że pogoda dopisze i zaświeci dla nas słońce.
Zachęcamy też naszych widzów i waszych odbiorców do nadsyłania swoich propozycji utworów (tytułów piosenek), które będą nam umilać ten dzień. Stworzymy wspólną playlistę – szczegóły w naszych mediach społecznościowych.
Wrocławski Teatr Pantomimy. Ogród przy alei Dębowej 16, materiały prasowe
Dzień otwarcia 20 maja
Choć nasz ogród jest bardzo zielony, planujemy kolejne nasadzenia. Zapraszamy Was do wspólnego sadzenia i siania. Pomoże nam w tym architekt krajobrazu Jacek Szkudelski, który opowie także co nam dają łąki kwietne i jak o nie dbać, nauczy nas jak rozpoznawać w ogrodzie rośliny jadalne i lecznicze. Zapewniamy wszelkie materiały, mamy przygotowane specjalnie na tę okazję nasiona łąki kwietnej. Równolegle odbędą się warsztaty dla dzieci i zajęcia dla dorosłych.
Zajęcia dla maluchów w wieku 4-7 lat poprowadzi nasza aktorka i animatorka kultury z wieloletnim doświadczeniem, Agnieszka Dziewa. Jej warsztaty trenują pamięć ruchową, wyobraźnię i ekspresję pozawerbalną za pomocą prostych ćwiczeń pantomimicznych i zabaw ruchowych. Podczas zajęć dzieci nie tylko rozwijają swoją emocjonalność ruchową, ale również doświadczają kontaktu z ekspresją słowną i dźwiękową.
Warsztaty „Ciało-Umysł-Oddech” to propozycja aktorki i trenerkiMoniki Rosteckiej. - To praca, która w swoim założeniu ma uziemić i usprawnić ciało, udrożnić układ krwionośny, naładować ciało energią, zwrócić uwagę na postawę. Pomoże nam pozbyć się napięć i pogłębić relację z samym sobą – wyjaśnia Monika. Nie trzeba mieć specjalnych umiejętności, ale przyda się wygodny strój.
Na spacer po ogrodzie zabierze nas Rafał Wodzicki, architekt krajobrazu i Certyfikowany Inspektor Drzew. Opowie wiele ciekawostek o – nie tylko naszych - drzewach.
Porozmawiamy także o historii ogrodu i willi przy Dębowej. Wyjaśnimy, co ma wspólnego pantomima z kawą. Spotkanie poprowadzi Paulina Jóźwin, nasza aktorka i jednocześnie wielka pasjonatka historii i miłośniczka Wrocławia.
Do ogrodu zostanie przeniesiony „L.A.S”, czyli pokaz powarsztatowy Grupy Otwartej po opieką Piotra Soroki i Krzysztofa Szczepańczyka, powstały z inspiracji książką „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena.
– Najbardziej fascynujące jest to, że możemy wykorzystać bliskość z naturą. Ogród będzie stanowić naturalną scenografię – zapowiada Piotr.
Odbędzie się też wernisaż zdjęć wykonanych przez uczestników warsztatów z fotografką teatralną Natalią Kabanow. Swoje prace zaprezentują Magdalena Cydzik, Aleksandra Pawłowska, Edyta Peas, Rafał Skwarek, Irena Wypych oraz Justyna Żądło. Plenerową wystawę zlokalizowaną dookoła naszego Ogrodu będzie można oglądać do 9 lipca.
Wieczorem Ogród rozbłyśnie kolorowymi światłami, trawa zmieni się parkiet i podkręcimy delikatnie głośniki. Na zakończenie – totalnie nieskrępowana potańcówka na trawie, czyli PANTO TAŃCZY. - To nasz pomysł na zaproszenie was, naszych widzów, do wspólnego organicznego ruchu, jakim jest taniec - wyjaśnia pomysłodawczyni potańcówek, Agnieszka Charkot. – Chcemy się pobawić i poznać jednocześnie. Przekraczamy barierę czwartej ściany, jesteśmy razem, widzowie i artyści.
Potańcówka ma charakter stand-upu, improwizowanego wieczoru, podczas którego każdy tańczy, kiedy chce i jak chce. Potańcówkę poprowadzi nasz Gość Specjalny – Draq Queen Twoja Stara. Zachęcamy, by założyć wygodne buty, szpilki nie są wskazane.
Na wydarzenia – za wyjątkiem potańcówki – nie obowiązują zapisy, wstęp jest bezpłatny.
Bilety na PANTO TAŃCZY kosztują 50 zł i są dostępne w sprzedaży za pośrednictwem strony www.bilety.pantomima.wroc.pl.
Otwarcie, 20 maja, al. Dębowa 16
Program:
10.00
Rozpoczęcie
10.30-12.30
Wspólne sadzenie ogrodu miejskiego
12.30
Warsztaty dla dzieci z Agnieszką Dziewą
12.30-13.30
Warsztaty „Ciało-umysł-oddech” z Moniką Rostecką
15.00
Spacer dendrologiczny po ogrodzie
16.00
Rozmowa o historii ogrodu
17.00
L.A.S. Pokaz finałowy Grupy Otwartej pod opieką
18.00
artystyczną Piotra Soroki i Krzysztofa Szczepańczyka
Wernisaż zdjęć Grupy Fotografii Teatralnej pod opieką
Spektakl "Ballad i romansów" korzysta z tekstów Adama Mickiewicza w sposób charakterystyczny dla języka teatru pantomimy, poszerzającym sferę znaczeń i interpretacji o współczesne konteksty. Na szczególną pochwałę zasługują – jak zawsze – znakomici aktorzy tego teatru, którzy nie boją się wyzwań i dla których opór materii nie istnieje - brawo!
"Ballady i romanse" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy, fot. Natalia Kabanow
20 października odbyła się we Wrocławskim Teatrze Pantomimy premiera nowego spektaklu: "Ballad i romansów". Mogliśmy obejrzeć rodzaj tryptyku, podobnie jak zaprezentowany przed laty "Osąd". I tym razem mieliśmy do czynienia z różnymi stylistykami, pomimo że wspólnym mianownikiem były romantyczne ballady.
"Romantyczność" wyreżyserował Piotr Soroka, balladę "Świteź" opowiedziała językiem pantomimy Zdenka Pszczołowska, natomiast "Lilije" zinterpretował teatralnie Błażej Peszek. Ważnym komponentemprzedstawień była muzyka pary artystów: Magdy Pasierskiej i SzymonaTomczyka. Wszystkie te inscenizacje były autorskimi wersjami Mickiewiczowskich ballad i dawały możliwości odczytania znanych tekstów w zupełnie nowej perspektywie.
"Romantyczność" - Eros i Tanatos
Agnieszka Dziewa w balladzie "Romantyczność" w reż. Piotra Soroki, fot. Natalia Kabanow
Pierwsza inscenizacja nawiązywała do poetyki snu. Spotkanie dwojga kochanków odbywa się w tej właśnie konwencji. Szalonej dziewczynie Karusi – głównej bohaterce ballady (znakomitaAgnieszka Dziewa) –pojawia się we śnie jej nieżyjący ukochany – Jaś (Eloy Moreno Gallego). Gawiedzią jesteśmy poniekąd my – widzowie, zamiast miasteczka – przestrzeń teatru. Kochanek jest zjawą, jednakże zjawą zmysłową, co pozwala sądzić, że dla Karusi ciągle jest obiektem pożądania, nie myśli o nim jak o zmarłym, przeciwnie. W tej części spektaklu dominuje taniec i muzyka (śpiew), tworząc opowieść o miłości, która nie zna granic – jest mocniejsza od śmierci.Eros i Tanatos. Cały dyskurs światopoglądowy "Romantyczności" zostaje wprawdzie pominięty, ale to, co najistotniejsze: miłość (owo "czucie", o którym pisze Mickiewicz) jako narzędzie poznania (siebie, świata) – pozostaje. Podobnie jaksen, będący jednym z ulubionych romantycznych tematów.
Agnieszka Dziewa i Eloy Moreno Gallego w "Romantyczności" w reż. Piotra Soroki, fot. Natalia Kabanow
"Romantyczność" uwodzi poza wszystkim użytymi środkami artystycznymi: ruchem scenicznym – jego plastyką, rytmem, a także kostiumem, który zmieniając się, także "opowiada" (od obfitej sukni po nagość). Piotr Soroka, którego pamiętamy z zabawnej pantomimy "Macht mir Spaβ" okazał się również twórczym i wrażliwym interpretatorem romantycznego tekstu.
"Świtezianka" – wojna i pokój
"Świtezianka" w reż. Zdenki Pszczołowskiej, fot. Natalia Kabanow
Bardzo interesująca pod względem rozwiązań scenicznych okazała się także ballada "Świtezianka". Chciałabym wyrazić słowa uznania dla autorki scenografii i kostiumów – Anny Oramus. Wyobrażenie jeziora jako "osobnego świata" może także symbolizować życie "pod kloszem", a więc spokojne, stabilne... do czasu. Jak pamiętamy, ballada opowiada historię jeziora Świteź, znajdującego się w pobliżu Tuhanowicz, gdzie młody Adam Mickiewicz bywał u swego przyjaciela i gdzie zakochał się w Maryli Wereszczakównie. Poeta przytacza w balladzie legendę związaną z jeziorem, a ściślej: z jego powstaniem Otóż w zamierzchłych czasach w jego miejscu znajdował się dwór książęcy. Jego mieszkańcy żyli spokojnie, dopóki książę wraz z wojskiem nie wyruszył bronić stolicy przed wojskami cara. Pod jego nieobecność gród zaatakowali Rusini, a bezbronne kobiety i starcy jęli się modlić o ratunek, będąc gotowi na śmierć, by uniknąć hańbiącej śmierci i gwałtów. Bóg wysłuchał modlitw i zamienił gród w jezioro, a "car i ruska zgraja" zostali ukarani śmiercią. Od tej pory jezioro stało się miejscem, w którym straszy i dopiero potomkowi Tuhanowicza udało się tę zagadkę rozwikłać, dzięki opowieści nimfy wodnej, wyłowionej z jeziora.
Sandra Kromer-Gorzelewska jako mieszkanka Tuhanowicz, fot. Natalia Kabanow
Cała ta skomplikowana historia została przełożona na język pantomimy w sposób pięknie prosty. Mieszkańcy owego odrębnego świata próbują wyjść poza jego ograniczone ramy, ale – mimo udanych prób – powracają, gdyż są tam bezpieczni. Świat zewnętrzy wkracza jednak brutalnie, burząc ów spokój. Ostrzega przed nim grany przez Jana Kochanowskiego (w sposób szczególny zapamiętałam jego rolę Poety w „Café Panique”) - żołnierz armii carskiej Jerzy Iwan (wątek w balladzie nieobecny, postać przywodzi na myśl kapitana Rykowa z "Pana Tadeusza"). O tym, że nadciąga wojna, dowiadujemy się z pieśni (Magdy Pasierskiej). Przyznam, że ta ballada miała najbliższe konotacje z naszą współczesnością, gdy za naszą wschodnią granicą znowu pojawiła się "ruska zgraja"... Tak czy owak ta część widowiska była znakomita choreograficznie, a także plastycznie i podobała mi się najbardziej.
"Lilije", czyli zbrodnia i kara
Izabela Cześniewicz w balladzie "Lilije" w reż. Błażeja Peszka, fot. Natalia Kabanow
W inscenizacji tej ballady reżyser, Błażej Peszek, w największym stopniu posłużył się tekstem ballady Mickiewicza, opowiadającym o niewiernej żonie, która zabiła męża powracającego z wyprawy wojennej. Jest to w moim odczuciu jakiś akt niewiary, że historię można opowiedzieć wyłącznie językiem pantomimy...
Główna bohaterka, zagrana przez Izabelę Cześniewicz, pamiętną Zuzannę z przedstawienia Leszka Mądzika "Zuzanna i starcy", gra swoją postać w takiej konwencji, którą można by określić słowami Marii Janion jako "gorączkę romantyczną". Jednocześnie zaś – ubrana w złotą suknię o współczesnym kroju – nie sprawia wrażenia postaci romantycznej. Równie dobrze mogłaby być współczesną morderczynią, która ze strachu przed konsekwencjami swej zdrady – zabija. To wrażenie "uwspółcześnienia" tekstu ballady dają również dwaj bracia zmarłego, grani przez znakomitych mimów: Artura Borkowskiego (pamiętnego Dyrygenta i Lekarza z „Café Panique”) oraz Mariusza Sikorskiego (kapitalna rola.Mężczyzny w tym samym spektaklu!). Choreografia i światło w tym przedstawieniu przywodzą na myśl filmy grozy, co zresztą dobrze oddaje powyższe zdjęcie.
Spektakl "Ballad i romansów" korzysta z tekstów Adama Mickiewicza w sposób charakterystyczny dla języka teatru pantomimy, poszerzającym sferę znaczeń i interpretacji o współczesne konteksty. Na szczególną pochwałę zasługują – jak zawsze – znakomici aktorzy tego teatru, którzy nie boją się wyzwań i dla których opór materii nie istnieje - brawo!
5 czerwca 2021 r. w Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia będzie miała miejsce premiera nowego spektaklu Wrocławskiego Teatru Pantomimy: „Tiki i inne zabawy” w reż. Dominiki Knapik. Terapii zostaną poddani bohaterowie różnych sztuk Antoniego Czechowa 😀
Twórczość dramatyczna Antona Czechowa oraz wzięta w cudzysłów sytuacja psychoterapii grupowej stają się dla twórców pretekstem do eksplorowania ich teatralnej formy.
Grupę terapeutyczną tworzą różni bohaterowie z dramatów Czechowa – dochodzi do spotkania niemożliwego: Płatonow zafunkcjonuje w jednej przestrzeni zarówno z Iwanowem, jak i Raniewską (“Wiśniowy sad”). Trzy siostry skonfrontują się z Borkinem (“Iwanow”), a Szarlotta (“Wiśniowy sad”) zestawiona będzie z Trigorinem (“Mewa”).
Te Czechowowskie typy zostają zderzone ze sobą wraz z ich wadami i trudnościami, z jakimi zostali „zdiagnozowani” przez twórców przedstawienia: depresją, chorobą dwubiegunową czy histerią, a sytuacja terapii grupowej jest środkiem do zbudowania relacji między bohaterami:
"Tiki i inne zabawy" w reż. Dominiki Knapik, fot. materiały prasowe
Jest to delikatny temat i nie chcemy w żaden sposób go ironizować (…). To również tabu społeczne – na szczęście ono powoli pęka i ludzie przestają się wstydzić tego, że chodzą na terapię. W spektaklu staramy się badać ramy i konwencje teatralne, a temat traktujemy poważnie i z szacunkiem, choć jest tu też trochę dowcipu - mówi Dominika Knapik.
Premiera „Tików i innych zabaw” – 5 czerwca o godz. 19:00 w Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia (ul. Księcia Witolda 62). Kolejne przedstawienia 6 i 7 czerwca br.
Bilety kupić można na stronie www.bilety.pantomima.wroc.pl
"Tiki i inne zabawy" w reż. Dominiki Knapik, fot. materiały prasowe
Tiki i inne zabawy
na podstawie wybranych fragmentów z dramatów A. Czechowa: „Mewa”, „Wujaszek Wania”, „Wiśniowy sad”, „Trzy siostry”, „Iwanow” w tłumaczeniu Agnieszki Lubomiry-Piotrowskiej
reżyseria i choreografia: Dominika Knapik
scenariusz i dramaturgia: Patrycja Kowańska
scenografia: Bartholomӓus M. Kleppek
muzyka: Łukasz Jędrzejczak
kostiumy: Karolina Mazur
reżyseria światła i video: Wolfgang Macher
harfa live: Malwina Lipiec-Rozmysłowicz
asystenci reżyserki: Blanka Starzycka, Damian Zieleziński
25 lutego o 18:00 na teatralnym podwórku Wrocławskiego Teatru Pantomimy odbędzie się premiera spektaklu „Królowa. Baśń podwórkowa”. Przedstawienie, wyreżyserowane przez Artura Borkowskiego, powstało na motywach „Królowej Śniegu” H. Ch. Andersena i jest propozycją familijną.
„Królowa. Baśń podwórkowa” to historia o przyjaźni trwalszej niż najstarsze lodowce świata, o przyjaźni cieplejszej niż Słońce.
Klasyczny motyw podróży, realizujący się w podążaniu Gerdy za porwanym przez Królową Śniegu Kajem, jest pretekstem do ukazania ciepłego i walecznego serca głównej bohaterki.
Siła Gerdy, jej samozaparcie, narastająca z każdym krokiem odwaga, pokazują, że każdy z nas – mały, czy duży – ma w sobie niezwykłe pokłady siły umożliwiające podjęcie walki o to, na czym nam naprawdę zależy.
"Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego to kolejne przedstawienie, które Wrocławski Teatr Pantomimy zagra zgodnie z planem, z tą różnicą, że z najmłodszą i nieco starszą publicznością spotyka się przed monitorami.
Mikrokosmos, reż. Konrad Dworakowski
Wrocławska Pantomima zaprasza na rejestrację spektaklu „Mikrokosmos”, który udostępniony będzie online na kanale YouTube PantomimaWroc.
Nagranie dostępne będzie 22 kwietnia od godz. 10:00 do 15:00. Link do rejestracji przedstawienia udostępniony będzie na www.pantomima.wroc.pl oraz na kanałach społecznościowych teatru.
7 października 2013 roku, Telewizja Polska wspólnie z Narodowym Instytutem Audiowizualnym (NINA) w ramach Internetowego Teatru TVP dla Szkół, przeprowadziły kodowaną transmisję przedstawienia pantomimy pt. „Mikrokosmos”. Wtedy transmisję zobaczyło 30 tysięcy uczniów z prawie 400 szkół w całej Polsce, a 22 kwietnia rejestracja tego przedstawienia dostępna będzie dla wszystkich zainteresowanych.
„Mikrokosmos” na motywach "Calineczki" Hansa Christiana Andersena
Reżyseria: Konrad Dworakowski
Scenografia: Maria Balcerek
Muzyka: Piotr Klimek
Reżyseria świateł: Barry
Wizualizacje: Michał Zielony
Obsada: Monika Rostecka, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Agnieszka Kulińska, Aneta Piorun, Artur Borkowski, Mateusz Kowalski, Mariusz Sikorski, Robert Wieczorek, Krzysztof Szczepańczyk
Obsługa techniczna przedstawienia pod kierownictwem Krzysztofa Kowalskiego
Czas trwania: 75 minut (bez przerwy)
Recenzję spektaklu znajdziecie TUTAJ. Wywiad z reżyserem - TUTAJ i TUTAJ.
"Mikrokosmos"/"Microcosm" Wrocławski Teatr Pantomimy
Ruszają zapisy na dwumiesięczny cykl warsztatów Grupy Otwartej we Wrocławskim Teatrze Pantomimy w ramach projektu Akcja: EDUKACJA 3.0.
W styczniu i lutym zajęcia poprowadzi duet aktorów-pedagogów: Agnieszka Dziewa i KrzysztofSzczepańczyk. Najbliższe dwa miesiące będą okazją do rozwinięcia wiedzy i techniki pantomimy, a także zastosowanie jej w działaniu.
Trening klasycznej pantomimy jest wprost idealną kontynuacją grudniowych zajęć z Pauliną Jóźwin. Tym razem ćwiczenia wzbogacające świadomość ruchową, potraktowane zostaną klasycznie, co przełoży się na budowanie postaci mima, który doskonale panując nad swoim ciałem jest w stanie improwizować różnego rodzaju etiudy pantomimiczne.
Pierwszy blok warsztatów poprowadzi Krzysztof Szczepańczyk, który w czasie zajęć z uczestnikami powtórzy i rozwinie zagadnienia związane z techniką pantomimy:
1. Klasyczna rozgrzewka pantomimiczna inspirowana zajęciami plastyki ruchu z aktorami pracującymi z Henrykiem Tomaszewskim,
2. Tok i impuls – czym są, czym to się od siebie różnią, jak poprawnie wykonać i jak wykorzystać w teatrze pantomimy,
3. Izolacje - wnikliwa praca precyzująca dokładność ruchu w różnych jego zakresach,
4. Kontrapunkt, napięcie, rozluźnienie - zastosowanie w ruchu, świadoma umiejętność wykorzystania kontrapunktu pantomimicznego. Bardzo dokładna praca nad napięciem i rozluźnieniem poszczególnych części ciała,
5. Iluzja - kolejny etap bardzo precyzyjnej pracy z ciałem, dążący do idealnego kreowania wyimaginowanej rzeczywistości mima
Zamknięciem pierwszej części warsztatów, będzie pokaz indywidualnych etiud pantomimicznych.
W drugim miesiącu warsztatów uczestnicy pod okiem Agnieszki Dziewy zmierzą się z budowaniem wspólnie choreodramu, opartego na wypracowanej wcześniej technice pantomimy. Punktem wyjścia będzie codzienność, każdego z nas zestawiona z pragnieniem miłości, chęci wyzwolenia, a może po prostu spotkania i rozmowy. Uczestnicy warsztatów zamienią się w poszukiwaczy tego, co dla nich najważniejsze.
W trakcie warsztatów uczestnicy nauczą się tworzyć sceny grupowe i indywidualne oparte na emocjach i zadaniach aktorskich, a także poszerzą warsztat aktora-mima o pracę z rekwizytem. Podsumowaniem lutowych spotkań będzie pokaz wspólnie wypracowanego choreodramu.
Decyduje kolejność zgłoszeń. Ilość miejsc jest ograniczona.
Więcej informacji na stronie www.pantomima.wroc.pl w zakładce edukacja
Warsztaty w Grupie Otwartej są częścią projektu edukacyjnego WTP Akcja: EDUKACJA i adresowane są do młodzieży, dorosłych i seniorów. Autorski program zajęć, opracowany przez pedagogów i aktorów wrocławskiej pantomimy, daje możliwość zapoznania się z różnymi formami pantomimy, w tym szczególnie pantomimy zespołowej ukształtowanej przez Henryka Tomaszewskiego. W programie warsztatów znajdują się zarówno zajęcia z techniki, podczas których uczestnicy poznają elementarne zasady pantomimy (m.in. kontrapunkt, tok, iluzję czy identyfikację), jak i zajęcia aktorskie skupiające się na indywidualnej i zespołowej pracy nad scenami i etiudami.
Warsztaty odbywają się w miesięcznych i dwumiesięcznych blokach. Pod opieką reżyserską zespołu aktorskiego WTP grupa ma za zadanie przygotować pokaz powarsztatowy lub przedstawienie teatralne.
Zadanie dofinansowane jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i z budżetu UMWD.
Pełna wdzięku i dramatycznych momentów walka o zainteresowanie publiczności, parodystyczne potraktowanie telewizyjnych show i pyszne aktorstwo - oto cechy pierwszego spektaklu Teatru Novy Ruch.
Macht mir Spaβ, czyli jak wam się podoba
Novy Ruch Teatr, powołany do życia przez artystów z kręgu Wrocławskiego Teatru Pantomimy, zadebiutował 18 stycznia spektaklem pod znaczącym tytułem "Macht mir Spaβ". W swobodnym tłumaczeniu: "Zrób mi przyjemność". Rzecz jest zatem o tym, co się nam podoba i z czego czerpiemy satysfakcję.
Nie przypadkiem też nawiązałam do tytułu szekspirowskiej komedii. Autora "Jak wam się podoba" wielokrotnie krytykowano za to, że stara się przypodobać publiczności i ostentacyjnie schlebia jej gustom, co zostało uwidocznione już w samym tytule sztuki. A przecież stała się ona jedną z najczęściej granych i to z niej właśnie pochodzą znane słowa: "Świat jest teatrem, aktorami ludzie". To, co w czasach Shakespeare` a było wadą, dziś stało się cnotą. W czasach, gdy liczy się tzw. oglądalność, nikomu nie przyszłoby do głowy snuć podobne pretensje.
Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa w spektaklu Macht mir Spaβ, fot. prasowa
Niemiecki tytuł przedstawienia Teatru Novy Ruch również budzi początkowo zdziwienie. Kiedy jednak stwierdzimy, że bazuje on na telewizyjnych show w rodzaju "Perfekcyjnej pani domu" czy "Kuchennych rewolucji", zaczynamy rozumieć, że ten rodzaj rozrywki nie jest bynajmniej polską właściwością. Programy takie są bowiem w przeważającej części zagranicznymi licencjami. Wątpliwe, czy w naszym narodowym charakterze leży ów ordnung, tak charakterystyczny dla mentalności Niemców. Tymczasem telewizja coraz częściej serwuje nam takie właśnie programy, wmawiając nam tym samym, że najważniejszy na świecie jest porządek i że to on sprawi, iż poczujemy się szczęśliwi. Zadbana i elegancko ubrana główna bohaterka, która w żaden sposób nie przypomina kury domowej, zazwyczaj poucza zaproszone do programu kobiety, jak należy układać rzeczy w szafie albo podawać do stołu...
Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa w spektaklu Macht mir Spaβ, fot. prasowa
Otóż spektakl "Macht mir Spaβ", nawiązując żartobliwie do tego rodzaju "rozrywki", raczy nas parodią owego telewizyjnego show, wprowadzając jednak znacznie ambitniejsze "drugie dno". Dwie elegancko ubrane panie (wytworne sukienki, szpilki) nie idą bynajmniej na przyjęcie, lecz ... zabierają się za porządki. Test "czarnej rękawiczki" wypada raczej marnie, mimo to następuje kolejny etap programu: pieczenie ciastek. Oczywiście, zajęcia te są tylko pretekstem do tego, aby się pokazać, zwrócić na siebie uwagę publiczności. W końcu, "świat jest teatrem..." Mufiny się przypalają, panie rozpaczają, ale potem z godną podziwu elegancją wytwornie pałaszują... chipsy. Show must go on. Panuje atmosfera nie tyle zabawy, co konkurencji. Aby zdobyć uwagę widza, można nawet zabić. Ostatecznie i tak nastąpi happy and. Jak deus et machina pojawiają się dobrze upieczone ciastka i możemy je konsumować.
Smaczny spektakl
Wariacje na temat sprzątania i gotowania są tak pełne wdzięku i humoru, że widz nie nudzi się ani chwili. Aktorki: Agnieszka Charkot(dominująca gospodyni programu) i Agnieszka Dziewa (stłamszona nieco jej asystentka) grają fantastycznie, obywając się bez słów. Prezentują wszystkie rodzaje emocji: od (udawanej) sympatii, do (nieudawanej) nienawiści. Scenom towarzyszy piękna muzyka klasyczna (żeby na pewno było elegancko), która niekiedy staje się "ilustracją" przeżyć bohaterek (trochę dla mnie kontrowersyjne "Stabat Mater" Pergolesiego w scenie spalenia mufinów). Pełen wdzięku i napięć ruch sceniczny uzupełniają serwowane z umiarem tylne projekcje, ku uciesze gawiedzi (np. ciasteczkowe "duchy" unoszące się w górę).
Reżyserowi i choreografowi Piotrowi Soroce, jak również obu aktorkom, należą się duże brawa. Nam się podobało!
Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa w spektaklu Macht mir Spaβ, fot. prasowa
Premiera spektaklu "Macht mir Spaβ" Teatru Novy Ruch odbyła się 17 stycznia 2015 roku.
Teatr Komuny Paryskiej, działający w Pracowni Komuny Paryskiej 45, Strefa Kultury Wrocław i Novy Ruch Teatr zapraszają na premierę musicalu podwórkowego w wykonaniu mieszkańców Przedmieścia Oławskiego.
Cztery miesiące pracy, cykl zajęć muzycznych, ruchowych, teatralnych i scenograficznych . Efektem pracy jest podwórkowy musical „Trójkąt. 45°”. Premiera już 1 lipca na podwórku za Pracownią Komuny Paryskiej 45.
Od marca Pracownia Komuny Paryskiej 45 znajduje się w rękach kolektywu Novy Ruch Teatr. Pod ich okiem mieszkańcy Przedmieścia Oławskiego tworzą Teatr Komu Paryskiej. W ramach zajęć przygotowali musical – napisali teksty piosenek, skomponowali muzykę, przygotowali scenografię. Bazą do powstania scenariusza były rozmowy z uczestnikami zajęć, mieszkańcami Przedmieścia Oławskiego i artykuły na temat dzielnicy w gazetach i internecie.
„Trójkąt. 45°” jest opowieścią o życiu na Przedmieściu, potocznie nazywanym wśród wrocławian „trójkątem bermudzkim”. Akcja przedstawienia dzieje się w roku 3185, kiedy to na Przedmieście przyszło globalne ocieplenie. Spiekota, skwar i duchota zastają mieszkańców w grubych murach kamienic i na podwórku. Czy w 3185 roku sąsiad sąsiadowi sąsiadem? Historie wykorzystane w scenariuszu oparte są na faktach.
Premiera odbędzie się 1 lipca 2018, o godz. 17:00 w podwórku ul. Komuny Paryskiej. Wstęp wolny.
Spektakl powstał w Pracowni Komuny Paryskiej 45 w ramach programu Sąsiadujemy Strefy Kultury Wrocław „Trójkąt. 45°”
dramaturgia: Agnieszka Charkot
teksty piosenek: Katarzyna Zduńczyk („Ananas”, „Sąsiedzkie halo”), Marika Skrzeszewska („Nie boisz się tu mieszkać?”), Natalia Okopna („Dzisiejszy krajobraz”)
reżyseria: Piotr Soroka
choreografia: Agnieszka Dziewa
przygotowanie wokalne: Magda Pasierska (Mapa, ex Me Myself And I)
muzyka: Szym, Magda Pasierska, Katarzyna Zduńczyk („Ananas”, „Sąsiedzkie halo”)
scenografia: Adam Królikowski
obsada: Marta Piasecka, Marika Skrzeszewska, Karolina Szymańska, Natalia Waleńska, Agnieszka Wawerska, Lesław Zamaro, Maura Zaniewska, Katarzyna Zduńczyk oraz dzieciaki
9 stycznia 2018 r. Wrocławski Teatr
Pantomimy zaprezentował nowy spektakl według scenariusza i w reżyserii Joanny
Gerigk. „Café Panique” to tytuł zbioru opowiadań Rolanda Topora, z którego prozy powstała tragikomiczna, pantomimiczna opowieść o różnych obliczach samotności w rytmie jazzu i bluesa.
Świat jest teatrem
Na spektakl
składa się kilka etiud, połączonych w całość miejscem akcji – tytułową Café
Panique, będącą czymś w rodzaju teatrum
mundi. Stoliki z lampkami i pojawiający się w tej przestrzeni ludzie są w
istocie znakami pewnych sytuacji egzystencjalnych i wynikających z nich
wewnętrznych problemów. To odrealnienie podkreśla dodatkowo panujący półmrok.
fot. Natalia Kabanow/Wrocławski Teatr Pantomimy
Od początku
siedzącemu przy stoliku samotnemu Mężczyźnie, opróżniającemu kolejne kieliszki,
towarzyszy jazzowy band, grający najpierw smętnego bluesa, a potem utwory
jazzowe. Na podeście Piosenkarka Cleo śpiewa bezsłowne wokalizy. Ubrana w
długą, połyskliwą czerwoną suknię, miewa problemy z nagabującymi ją mężczyznami,
głównie ze względu na imponujących rozmiarów biust, co ją wyraźnie deprymuje.
Przez
kawiarenkę przewijają się także inni goście.
Wszyscy oni z jakichś powodów są
samotni: porzucony przez ukochaną narzeczony, który nagle wydał się jej zbyt
pospolity, bezręki mężczyzna – z powodu swego kalectwa. Bywają też ludzie
samotni z wyboru, jak Poeta Coco Paco, którego prześladuje Muza
negatywna. Jakby tego było mało, na dalszym planie miotają się wdzięcznie
Łososie, stanowiąc dla niektórych bohaterów zabawny kontrapunkt, ale przede
wszystkim wprowadzające do opowieści surrealistyczny ton. Akcja rozwija się
dynamicznie: smutny Mężczyzna pragnie zbliżyć się do Piosenkarki, ale
przeszkadza mu w tym nieśmiałość oraz … inni mężczyźni. W końcu jednak, z
pomocą opłaconego Kelnera, udaje mu się przeżyć z nią (wbrew jej woli) krótki
romans, którego pointa jest dość zaskakująca i osobliwa, mieści się jednak w
groteskowej poetyce opowieści.
Julien - meloman (Krzysztof Szczepańczyk) oraz
Orkiestra jazzowa, fot. B. Sowa/WTP
Gdy marzenia się spełniają
Pozostali
bohaterowie, także z lepszym lub gorszym skutkiem, radzą sobie ze swoimi
problemami i kompleksami. Dość zaskakujący finał okazuje się być tylko grą
znaczeń, bo w tym lekkim jak pianka spektaklu wszystko jest tragikomiczne,
groteskowe, a niekiedy wręcz absurdalne. Możemy ponadto snuć rozważania, co by
było, gdyby spełniały się skryte ludzkie pragnienia, skoro bezręki człowiek po
otrzymaniu protez tak skutecznie dyryguje nie tylko orkiestrą, ale i całym
otoczeniem, że z ulgą pozbywa się tej władzy, gdy tylko nadarzy się okazja. Strach
pomyśleć, co by było, gdyby marzenia literalnie się spełniały, zdaje się mówić
Topor. I nie można odmówić mu racji. Skazani na brak albo nadmiar, na tragizm
albo śmieszność, na siebie albo na
innych – musimy się chyba z tym pogodzić…
Jan Kochanowski (Poeta) i Anna Nabiałkowska (Muza negatywna),
fot. Bartek Sowa/WTP
Postać jako stan umysłu
Spektakl
prezentuje nie tyle postaci, co raczej stan umysłu. Mnie widocznie najbliżej
było do Poety, bo kompletnie zawojował mnie tą rolą Jan
Kochanowski. Poeta stworzył sobie samotnię, aby móc bez przeszkód pisać. Dodam,
że ja takiej samotni nie mam i tylko o niej czasem marzę J, a dzięki spektaklowi mogłam
doświadczenie „samotni spełnionej” dogłębnie zbadać J Otóż na początku pisarz doznaje radości tworzenia, ale ta nie trwa długo. Przerywa ją osobliwa Muza negatywna,
która robi wszystko, aby mu tę „osobność” zakłócić i ostatecznie doprowadza go
do... szaleństwa. Anna Nabiałkowska w
roli owej anty-muzysugestywnie
towarzyszyła w tej historii fantastycznemu Janowi Kochanowskiemu, co i rusz wyjmując
zza obfitego stanika różne akcesoria, ostentacyjnie pożerając pieczywo i z
premedytacją pastwiąc się nad Poetą. Okazuje się, że samotnia może się okazać
pułapką, a przed muzą można uciec tylko w szaleństwo. Z prawdziwą przyjemnością
i szczerze rozbawiona przyglądałam się, jak Poeta stopniowo się przepoczwarza, coraz bardziej rozpaczliwe są jego gesty i próby pozbycia się nieznośnej Muzy, na koniec - z uśmiechem szczęśliwego idioty poddaje się zabiegom Lekarza (Artur Borkowski, cudownie grający również bezrękiego Dyrygenta). Na koniec, zawinięty w kaftan bezpieczeństwa udaje się w siną dal z Łososiami... Taką rolę długo się pamięta!
Poeta i Łosoś, fot. Natalia Kabanow
Muszę przy
tym podkreślić, że wszyscy mimowie grający (przeważnie podwójne) role byli fantastyczni. Monika Rostecka
stworzyła dwie tak skrajnie różne postaci, jak seksowna Piosenkarka i
eteryczna, drobna dziewczyna, pewna siebie i swoich walorów, że przez jakiś
czas sądziłam, że to dwie różne aktorki. Co za mimika, jaka mowa ciała! Tej pierwszej
nie powstydziłaby się Giulietta Masina, drugiej - wczesna Ewa Bem.
Monika Rostecka jako Piosenkarka, fot. Natalia Kabanow
Na uwagę zasługuje także postać
Mężczyzny, którego znakomicie zagrał Mariusz
Sikorski: nieruchoma twarz, ekspresja „tępego” spojrzenia, wyrazisty gest…
Wzrusza, odpycha, bawi – to rola, którą także długo się pamięta. Podobnie jak
dwuznaczny – uprzejmy i bezwzględny zarazem Kelner Zbigniewa Szymczyka, sprzyjający zwłaszcza tym, którzy mają pieniądze. A także cudownie wprawiający w ruch stare
analogowe płyty J
Pozostaną
także w pamięci sceny zbiorowe – Orkiestra jazzowa, ubrana w peleryny, jakby
rodem z „Deszczowej piosenki”, tworząca rozmaite układy muzyczno-taneczne,
służąca jako „przerywnik” i „leitmotiv”, a także tło dla przeżyć bohaterów i
ich obsesja (uciekający bezskutecznie Meloman). Łososie w wykonaniu Agnieszki
Dziewy, Pauliny Jóźwin i Mateusza Kowalskiego wprowadzały do spektaklu niezbędną
szczyptę surrealizmu i subtelny humor.
Dyrygent (Artur Borkowski) i Orkiestra jazzowa, fot. Natalia Kabanow
Słowa
uznania należą się autorce scenariusza i reżyserce spektaklu – Joannie Gerigk, która znakomicie
poradziła sobie z materią pantomimy, a nawet wprowadziła do niej nowy, ożywczy
ton – atmosferę groteski i niedopowiedzenia z ducha prozy Rolanda Topora, który
okazał się dobrym materiałem na spektakl bez słów, co nie jest takie oczywiste
ani też proste, jeśli się zważy, jaki to język.
Na koniec
trzeba dodać, że spektakl niosła świetna muzyka, składająca się nie tylko z
jazzowych standardów, ale również oryginalnych kompozycji Sebastiana Ładyżyńskiego i jego zespołu. Dzięki temu był to
spektakl o samotności, z jej wadami i zaletami, w rytmie jazzu i bluesa – w atmosferze
retro jazzowych klubów lat 30.(?). Interesująca scenografia Michała Dracza dopełnia całości obrazu.
„Café
Panique” to spektakl, którego nie można przeoczyć!
materiał filmowy Radia Wrocław/YouTube
„Café Panique”, premiera 9 lutego
2018 r.
scenariusz i reżyseria: JOANNA GERIGK
scenografia: MICHAŁ DRACZ
wykonanie rekwizytów: ALEKSANDRA
STAWIK
muzyka: SEBASTIAN ŁADYŻYŃSKI
OBSADA:
Mężczyzna I – MARIUSZ SIKORSKI
Piosenkarka, Cleo – MONIKA ROSTECKA
Muza negatywna, Kobieta – ANNA NABIAŁKOWSKA
Julien – KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Dyrygent, Lekarz – ARTUR BORKOWSKI
Poeta Coco Paco – JAN KOCHANOWSKI
Mężczyzna II, Artysta malarz – MATEUSZ KOWALSKI
Kelner – ZBIGNIEW SZYMCZYK
Orkiestra jazzowa – ARTUR BORKOWSKI, PAULINA JÓŹWIN, JAN KOCHANOWSKI, ANNA NABIAŁOWSKA, KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Goście z nosami – ARTUR BOROWSKI, AGNIESZKA DZIEWA, JAN KOCHANOWSKI,
ANNA NABIAŁKOWSKA
Celebryci – ARTUR BORKOWSKI, JAN KOCHANOWSKI, MATEUSZ KOWALSKI,
ANNA NABIAŁOWSKA, MONIA ROSTECKA, KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
„Hydrokosmos”
Wrocławskiego Teatru
Pantomimy opowiada historię miłości tak pięknie, że porusza wyobraźnię i
emocje widza, pozostając na długo w pamięci. Niezwykle piękne, zjawiskowe kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, zaś muzykę skomponował Tomasz Krzyżanowski - muzyk, wokalista, współzałożyciel Teatru CHOREA. Odgrywa ona w przedstawieniu ważną rolę, tworząc nie tylko rodzaj "oprawy scenicznej", ale również ewokując przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki. Teatralne uniwersum rodzi się z harmonijnej kompozycji, na którą składa się plastyka ruchu i kostiumów, a także światło oraz zmieniające się kolory, przy akompaniamencie muzyki i dźwięków.
Hydrokosmos, reż. Konrad Dworakowski, Hydrokosmos, foto uczestnicy Warsztatów Fotografii Teatralnej z Bartłomiejem Sową w WTP
Czy
pamiętacie scenę z francuskiego filmu "Mikrokosmos", w której
matki-osy karmią swoje maleństwa do wtóru pięknej kołysanki?
Obraz piękny i poruszający, uświadamia bowiem, że ów mikroświat jest w
gruncie rzeczy lustrzanym odbiciem naszego, ludzkiego świata. Podobne założenia
przyświecają także Konradowi Dworakowskiemu - twórcy dwóch przedstawień we
Wrocławskim Teatrze Pantomimy, powstałych na motywach baśni J. Ch. Andersena:
"Mikrokosmos" oraz "Hydrokosmos".
W
historiach dla dzieci, które realizuję na scenie - powiedział reżyser w
udzielonym mi wywiadzie - zawsze usiłuję szukać
jakiegoś kosmosu – przestrzeni, która swoją metaforyką jest w stanie odnieść
się do naszej rzeczywistości. Możemy na pewnym modelu
wszechświata, stworzonym w teatrze, opowiadać o człowieku, odwołując się do
jego wrażliwości i wyobraźni.
"Hydrokosmos"
- najnowsze przedstawienie Teatru Pantomimy, które miało swoją premierę
27 listopada, opowiada historię miłości tak pięknie, że porusza wyobraźnię i
emocje widza, pozostając na długo w pamięci.
Hydrokosmos, scena zbiorowa, fot. B. Sowa
Baśniowe inspiracje i metafizyka
spektaklu
O ile
kanwą "Mikrokosmosu" stała się baśń o Calineczce, to tym razem
reżyser sięgnął po "Małą syrenkę". Główna bohaterka już od
dzieciństwa tęskni za innym światem - światem ludzi:
Nie było
dla syrenki większej radości, jak słuchać o świecie ludzi mieszkających w
górze; stara babka musiała wszystko opowiadać, co wiedziała o statkach i
miastach, ludziach i zwierzętach, wydawało jej się to cudownie piękne,
że tam na górze, na ziemi, pachną kwiaty; na dnie morza one nie pachniały -
i że lasy są zielone, i że ryby, które przepływały tu pomiędzy drzewami, tam
tak głośno i pięknie śpiewają, aż rozkoszą jest słuchać; miały to być
ptaszki, ale babka nazywała je rybami, bo księżniczki inaczej nie zrozumiałyby,
nie widziały przecież nigdy żadnego ptaka.
W dniu
swoich piętnastych urodzin może wreszcie wypłynąć na powierzchnię i osobiście
zobaczyć wszystkie te cuda, o których dotąd tylko słyszała. Zakochuje się w
pięknym księciu, któremu ratuje życie podczas burzy morskiej. Odtąd zaczyna
marzyć o spędzeniu z nim życia i posiadaniu nieśmiertelnej duszy.
Jedynym sposobem, aby ją uzyskać, jest odwzajemniona miłość. Aby jej
doświadczyć, syrenka musi opuścić swój bezpieczny morski świat na zawsze,
zamienić piękny ogon na nogi, które podczas chodzenia będą jej
sprawiać ból, a także oddać czarownicy swój piękny głos, nie mając przy tym
żadnej gwarancji, że książę ją pokocha. Nie udaje się jej wprawdzie zdobyć
miłości ukochanego, ale po śmierci trafia do cór powietrza i otrzymuje obietnicę,
że po trzystu latach (czyli tylu, ile trwa życie syreny), spełniając dobre
uczynki, uzyska ową upragnioną nieśmiertelną duszę.
Hydrokosmos, zbiorowa
Spektakl
Konrada Dworakowskiego wykorzystuje wprawdzie zasadniczą fabułę baśni, ale
rezygnuje z moralnego przesłania, które w tekście Andersena odgrywa istotną
rolę, koncentrując się na opowieści o miłości.
Dla
mnie cały sens nieśmiertelności zawiera się w miłości- wyjaśnia reżyser we
wspomnianym wywiadzie.
Metafizyka spektaklu wyrasta nie ze
słowa, lecz z teatralnego kosmosu, który stanowi samoistny świat
- czytelny i zrozumiały dla widza, niezależnie od tego, czy pamięta treść
baśni, czy też nie. Owo teatralne uniwersum rodzi się z harmonijnej
kompozycji, na którą składa się plastyka ruchu i kostiumów, a także
światło oraz zmieniające się kolory, przy akompaniamencie muzyki i dźwięków.
Tworzą one zarówno pewien obraz świata, jak też wprowadzają nas w szczególną
jego atmosferę. Innymi słowy - odnoszą się zarówno do umysłu, jak i do emocji
widza.
Natura i kultura - świat morski i świat
ludzki
Na
początku zostaje wykreowany podwodny świat, który okazuje się z czasem rodzajem
rewersu świata ludzkiego. Cudownie, nieśpiesznie i zarazem
dowcipnie rozkwita na oczach widzów obraz przedstawiający
bogactwo i różnorodność podwodnego uniwersum: kolorowe ławice
ryb, ukwiały, ośmiornice, wreszcie piękne syreny z bajecznymi ogonami...
Wszystko to przemieszcza się w nieustannym ruchu, migocząc barwami i opalizując
zmieniającym się światłem. W tym kosmosie poznajemy główną bohaterkę.
Świat
Małej Syrenki przypomina zarazem świat ludzki, ponieważ i tutaj panuje
hierarchia, na czele której stoi król. Jest to jednak świat jednoznacznych
zasad, oczywisty, choć także okrutny świat natury. Świat ludzki
wydaje się być w porównaniu z nim sztuczny - to świat kultury. Opozycja
tych dwóch kosmosów, a zarazem ich podobieństwo stanowi
kolejną teatralną metaforę.
Hydrokosmos, zbiorowa
Miłość - nieśmiertelność
Najważniejsza
jest jednak w spektaklu miłość - daleka od cukierkowych, schematycznych obrazków.
Dworakowski pokazuje, że miłość jest zawsze bolesną rezygnacją z siebie,
a zarazem jest uczuciem radykalnym i bezkompromisowym. Trzeba się
nauczyć "od nowa chodzić" - niejako narodzić się na nowo. Porzucić dawne przywiązania i przyzwyczajenia i otworzyć
się na drugiego – bez względu na konsekwencje. Z drugiej
strony, miłość nas stwarza - sprawia, że pozbywamy się
dla niej wszystkiego, ponieważ czujemy, że nie można inaczej - że ona jest
najważniejsza. W jakimś sensie czyni nas nieśmiertelnymi.
Mała
Syrenka w
interpretacji Pauli Krawczyk-Ivanov jest cudownie prawdziwa -
kiedy odkrywa, że zamiast ogona ma dwie nogi, a potem uczy się na nich chodzić
albo kiedy poznaje Księcia i próbuje uniknąć jego dotyku, jakby obawiała się,
że stanie się coś nieodwracalnego… Sceny z Małą Syrenką są najbardziej
poruszające - pełne liryzmu i smutku, a jednocześnie niezwykle piękne.
Paula Krawczyk-Ivanov i Piotr Sabat
Księciu, którego zagrał Piotr
Sabat, dodano cech maminsynka oraz człowieka, który - choć zakochany -
nie potrafi jednak rozeznać swoich uczuć i postępuje zgodnie z wolą rodziców. A
przy tym postać ta wprowadza mnóstwo ciepłego humoru. Sceny, w których jest ”reanimowany”
przez Królewnę (jak zwykle piękna i pełna gracji Agnieszka
Dziewa), są nieodparcie komiczne. Podobnie jak scena ślubu. Właściwie humor
towarzyszy nam w tym spektaklu nieustannie, z wyjątkiem zakończenia.
Pomimo że
Mała Syrenka "przegrywa", to jednak jej obecność w świecie ludzi nie
pozostaje bez echa. Na zadowolonych dotąd z siebie twarzach pojawia się
smutek i powaga. Czujemy, że już nic nie będzie takie, jak dawniej...
Hydrokosmos wizualny i muzyczny
Na koniec
nie mogę nie wspomnieć o tych elementach spektaklu, które go tworzą w sposób
istotny: są nimi muzyka i kostiumy. Autorem oryginalnej kompozycji
muzycznej do "Hydrokosmosu" jest Tomasz Krzyżanowski -
muzyk, wokalista, współzałożyciel Teatru CHOREA, który sam zrealizował kilka
spektakli i projektów muzycznych. Jego muzyka odgrywa w przedstawieniu ważną
rolę - tworząc nie tylko rodzaj "oprawy scenicznej", ale również
ewokując przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki. Krzyżanowski jest ponadto
autorem piosenki - leitmotivu o kropli wody.
Hydrokosmos, foto uczestnicy Warsztatów Fotografii Teatralnej z-Bartłomiejem Sową w WTP
Z
kolei niezwykle piękne, zjawiskowe kostiumy zaprojektowała Maria
Balcerek - jedna z najwybitniejszych polskich kostiumografów,
zdobywczyni Złotej Maski za realizację kostiumów do "Carmen" wg
Mérimée`go oraz za kostiumy operowe do "Cyganerii" w reż. W.
Zawodzińskiego i do "Snu nocy letniej" w Teatrze im. Jaracza w Łodzi.
We Wrocławskim Teatrze Pantomimy zaprojektowała kostiumy do
"Mikrokosmosu" w reż. Konrada Dworakowskiego. Pomysłowość połączona z
funkcjonalnością sprawiają, że kostiumy te stają się istotnym elementem
teatralnego uniwersum.
Spektakl
"Hydrokosmos" jest wprawdzie adresowany do dzieci powyżej ośmiu lat,
ale jest to przedział wieku umowny. W gruncie rzeczy bowiem zawiera on
problematykę uniwersalną, która trafia do ludzi w każdym wieku. Co więcej,
teatralne przeżycia mogą stać się wspaniałą inspiracją do rozmowy i refleksji
między dorosłymi i ich pociechami.
trailer spektaklu
Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w listopadzie 2015 roku.