Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13 T-Mobile MFF Nowe Horyzonty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13 T-Mobile MFF Nowe Horyzonty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 stycznia 2018

Portret artysty: Tadeusz Rolke /recenzja filmu „Dziennik z podróży”/

Film dokumentalny Piotra Stasika ma dwóch bohaterów: wiekowego (ale młodego duchem) mistrza fotografii, Tadeusza Rolke oraz młodego (ale ponad wiek dojrzałego) jej adepta - Michała Gonickiego. "Dziennik podróży" ma także urok i styl starej czarno-białej fotografii, nieśpieszny rytm oraz wiele ciepłego humoru.

plakat

Uczeń i mistrz


Jeśli napiszę, że obaj bohaterowie ruszają w drogę, aby fotografować napotkanych ludzi, to zabrzmi to nieprawdziwie. Jest to raczej wyprawa mistrza i ucznia, w dawnym stylu – jak w znanym wszystkim kinomanom filmu „Imię róży”J.J. Annauda. Tadeusz Rolke uczy chłopca sztuki fotografii, ale tak naprawdę uczy tego zamkniętego w sobie, nad wiek dojrzałego młodego człowieka otwartości na ludzi, sztuki życia. Ale to tylko jedna warstwa znaczeniowa tego urokliwego filmu.

kadr z filmu Dziennik z podróży

Wieczny chłopiec

Przy bliższym poznaniu okazuje się jednak, że mistrz – choć mądry, dowcipny i refleksyjny – jest jednak w duszy nadal chłopcem, toteż relacje obu bohaterów nie mają bynajmniej charakteru hierarchicznego.  Tworzy się przyjacielska więź, która w rezultacie daje widzowi poczucie, że nie wiek jest istotny, ale pewien typ wrażliwości i osobowość człowieka. Rozmowy między bohaterami są pełne lekkiego humoru i zarazem znaczące. 

Chłopiec uczy się, że spośród wielu zdjęć tylko nieliczne są takie, pod którymi nie jest wstyd się podpisać, że czasami coś kompletnie nie wyjdzie i poświęcony temu czas okaże się stracony. Mistrz nauczy go, że pięknie jest utrwalać ludzi, szczególnie jeśli uda się uchwycić ich osobowość. Tadeusz Rolke okazuje się być uroczym, dowcipnym kompanem, który pod wpływem pytań chłopca o jego relacje z kobietami, potrafi szczerze powiedzieć o tym, że jest kochliwy, ale też wyznać ze smutkiem, że nigdy nie udało mu się spotkać tej jedynej i że już jest na to za późno. Co nie przeszkadza mu emablować napotkane w miasteczku młode dziewczyny, aby je sfotografować.

Dziennik z podróży

Mocniej żyć

Film dokumentalny Piotra Stasika ma urok i styl starej czarno-białej fotografii, nieśpieszny rytm oraz wiele ciepłego humoru. Bohaterom dyskretnie towarzyszy autor filmu, który podczas spotkania z widzami powiedział:

Ten film był dla mnie wspólnym trwaniem. I dodał: Kamera wyzwala coś takiego w ludziach, że skupiamy się nad czymś bardziej. Prowokuje większe emocje i poważniejsze rozmowy. Dzięki kamerze możemy mocniej żyć. 


Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.pl  pod tytułem "Dokument górą" w lipcu 2013 roku.

Ojciec i syn w rodzinnym psychobusie /recenzja filmu Pawła Łozińskiego/

Odważna psychodrama znanych twórców kina dokumentalnego. Nie mamy wprawdzie złudzeń, że podróż zmieniła wszystko, ale pozostajemy w przekonaniu, że więź między ojcem i synem jest jednak od bolesnych wspomnień silniejsza.


plakat

"Rodzinnym psychobusem" określił swój film Paweł Łoziński w rozmowie z widzami po projekcji w Kinie Nowe Horyzonty, podczas 13 T-Mobile MFF Nowe Horyzonty.

Chciałem zrobić film wspólnie z ojcem o relacji rodzinnej, z nadzieją, że będzie on uniwersalny, że otworzy pole do rozmowy na temat relacji między dziećmi a rodzicami. Robiąc film o moim ojcu, chciałem wiele zrozumieć: kim jestem, dokąd idę. Starałem się też rozwikłać i zrozumieć historię mojego ojca.


W istocie, film ten, który jest podróżą do Paryża (gdzie urodził się Marcel Łoziński i gdzie rozsypał prochy matki), ale także podróżą duchową obu mężczyzn – ojca i syna. Ich rozmowy i emocje, inkrustowane fragmentami filmów sprzed lat, uruchamiają jednocześnie emocje widzów. Nie sposób nie uczestniczyć mentalnie i emocjonalnie w tej swoistej psychodramie. Jest to zarazem niekończąca się dyskusja na temat, co jest prawdą, a co złudzeniem, kreacją.

Z jednej strony obserwujemy wielką zażyłość i czułość między ojcem a synem, z drugiej zaś wychodzą za jaw bolesne zranienia, z którymi trzeba się zmierzyć, choćby dlatego, aby lepiej poznać samego siebie i uporządkować na tyle, na ile się da, by nie przenosić tego na własne dzieci. Czy jest to jednak możliwe?


Marcel i Paweł Łoziński

Marcel był jako dziecko oddany do sierocińca, ponieważ matka - zagorzała komunistka - skupiła się na działalności partyjnej . Pozostawał w różnych domach dziecka przez wiele lat  To wstrząsające, kiedy opowiada, jak tęsknił za odwiedzinami matki, a kiedy już do niego przychodziła, był głęboko nieszczęśliwy, bo przez całą tę wizytę myślał tylko o tym, że zaraz odejdzie... Kiedy o tym opowiada, wydaje się, jakby się w sobie kurczył. W dodatku matka po latach popełniła samobójstwo. 
Dorosły Marcel próbuje stworzyć prawdziwą rodzinę. Widzimy go w scenach kąpania dziecka (małego Pawełka) - szczęśliwego i roześmianego. W kontekście tego, co dowiadujemy się o jego życiu, o surowym wychowaniu i chłodnych relacjach z rodzicami, potrafi być nad podziw czuły i serdeczny.

Z kolei dorosły Paweł ma zupełnie daleki od tych sielankowych scen obraz dzieciństwa. Ojciec zostawiający matkę dla młodszej partnerki, wprowadzający syna w to swoje nowe życie, a nawet angażujący go w wychowanie dziecka z tego związku, staje się przedmiotem krytyki. Na jego pretensje Marcel odpowiada złością i milczeniem - uważa, że to, co mówi syn, jest krzywdzące. W końcu jakoś udaje im się dojechać na miejsce i spełnić życzenie ojca: odwiedzić prochy matki w miejscu, gdzie była w młodości szczęśliwa.

Erupcja gwałtownych emocji powoduje częściowe oczyszczenie relacji, jednak każdy trwa przy swoim. Podobno po tym filmie obaj panowie przez rok się do siebie nie odzywali... Ostatecznie Marcel postanawia zrobić swoją wersję tej historii. Tak powstał Ojciec i syn w podróży”. Niczego to jednak nowego nie wnosi. Może jedynie uświadamia, że wszyscy nosimy w sobie własne narracje i że nie ma czegoś takiego, jak obiektywna wersja naszej własnej historii.

Film kończy scena rozgrywająca się w plenerze, w której ojciec próbuje – jak kiedyś, co widzieliśmy na starym filmie - bezskutecznie stanąć na głowie. Rezygnuje po kilku próbach, ale wtedy robi to za niego syn. Jednocześnie widzimy, jak malutki Pawełek macha do nas ręką, ufnie wtulony w ramiona ojca. Nie mamy wprawdzie złudzeń, że podróż zmieniła wszystko, ale pozostajemy w przekonaniu, że więź między ojcem i synem jest jednak od bolesnych wspomnień silniejsza.


kadr z filmu

Dodam, że w rozmowie z Pawłem Łozińskim większość osób zabierających głos stanęła po stronie ojca. W ich odczuciu to on bardziej zasługiwał na współczucie, a poza tym, czy rozpamiętywanie przeszłości i ranienie starego człowieka jest wyrazem dojrzałości... Zresztą, ilu ojców pozwoliłoby sobie na taką krytykę?


Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty