Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Dorota Bigos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Dorota Bigos. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Pawilon Czterech Kopuł Sztuki Współczesnej świętuje jubileusz 10-lecia istnienia

 Ponad 650 tysięcy zwiedzających, 39 zorganizowanych wystaw czasowych, blisko 30 tysięcy wydarzeń i 2064 pozyskanych do zbiorów dzieł sztuki, a także własny teatr – tak w skrócie można podsumować 10-lecie działalności Pawilonu Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej, najmłodszego oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Instytucja przygotowała m.in. wielkie przekrojowe wystawy twórczości Magdaleny Abakanowicz, Ewy Kuryluk, Henry’ego Moore’a i Marii Pinińskiej-Bereś. A wśród pokazywanych prac zagranicznych artystów znalazły się dzieła tak znanych twórców jak m.in. Andy Warhol, Cindy Sherman, Otto Piene, Günther Uecker czy Robert Rauschenberg.

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej podsumowaliśmy 10 lat działalności najmłodszego oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu, zdradziliśmy też plany na kolejny rok.

W przyszłym roku w Pawilon zaprezentuje dwie wielkie ekspozycje Niki de Saint Phalle i Aliny Szapocznikow.

Na wystawie „Niki de Saint Phalle. Dream Machine” [21.03-9.08.2027] zobaczymy ikoniczne „Nany” i inne wielkoformatowe figury, słynne „zastrzelone” obrazy, które artystka wykonywała przy pomocy strzelby. Pokazane też zostaną modele rzeźb plenerowych i dokumentacja happeningów. Będzie to pierwsza w Polsce tak szeroka prezentacja prac Niki de Saint Phalle.

Niki de Saint Phalle, 1985

Retrospektywną wystawę Aliny Szapocznikow, jednej z najoryginalniejszych polskich artystek, można będzie oglądać od października 2027 do lutego 2028. Będzie to pierwsza od 25 lat tak duża wystawa jej prac w Polsce. Ekspozycja będzie kolejną odsłoną realizowanego od kilku lat w Pawilonie projektu wystawienniczego poświęconego wybitnym polskim rzeźbiarkom.

Krótka historia Pawilonu

Muzeum Sztuki Współczesnej Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu oficjalnie rozpoczęło swoją działalność 25 czerwca 2016 r. Miejsce, które zostało obrane za jego siedzibę, to wzniesiony w latach 1912–1913 według projektu wybitnego architekta Hansa Poelziga Pawilon Czterech Kopuł. Jest on częścią kompleksu wystawienniczego wokół Hali Stulecia, od 2006 r. wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO. 

Do 1945 r. budynek pawilonu służył celom wystawienniczym, po II wojnie światowej w 1948 r. był jednym z miejsc ekspozycyjnych Wystawy Ziem Odzyskanych, a od 1953 r. stał się częścią wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. Tu powstawały znane polskie filmy, m.in. „Rękopis znaleziony w Saragossie” Wojciecha Jerzego Hasa, „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy, kultowa komedia Sylwestra Chęcińskiego „Sami swoi”. W 2009 r. budynek przekazano Muzeum Narodowemu we Wrocławiu, w latach 2013–2015 został on odrestaurowany, odzyskując jednocześnie swą pierwotną funkcję wystawienniczą.

Pierwszą wystawą Pawilonu była zorganizowana w 2016 r. we współpracy z Nationalgalerie w Berlinie i jej oddziałem Hamburger Bahnhof ekspozycja „Letnia rezydencja. Kolekcja Marxa gościnnie we Wrocławiu” z pracami m.in. Anzelma Kiefera, Joespha Beuysa czy Cy Twombly’ego.

Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu, fot  Arkadiusz Podstawka


dr hab. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

Tu, gdzie bezwzględnie panuje sztuka, gdzie świadomość komu to zawdzięczamy i odpowiedzialność za tę fantastyczną kolekcję są przeogromne – od 10 lat jesteśmy my. W miejscu, gdzie czas płynie inaczej, jest dobrostanem naszych dni powszechnych. W chaosie świata oraz bezmiaru obaw i zwątpienia stworzona została wyspa – Mauritius wrażliwości i Seszele głębi doznań. Codziennie dopływają tu cudowni ludzie, którzy tu pracują i cumują pełne statki tych, którzy są żądni wrażeń najpiękniejszych z możliwych. Wyspa na Wielkiej Wyspie, enklawa i azyl dla rozbitków codzienności i Robinsonów ucieczki do innego świata. Wyspa gościnna, pełna kwiatów paproci i ostatnich nosorożców północnych. A przy tym jakże swojska, nasza. Jej bogactwem jest to, co pozostawili po sobie najwspanialsi artyści. Ci, którzy się buntowali, którzy nieraz ledwo wiązali koniec z końcem, często zagubieni i bezradni, czujący jednak to, czego zwykły śmiertelnik nie dostrzegał, nie ogarniał. Na zawsze będę miał w oczach widok obecnego tu – stojącego na schodach i patrzącego na dziedziniec Pawilonu Czterech Kopuł z pewnej wysokości, jak sternik – Pawła Jarodzkiego. I będę słyszał to, co głosił, w co bardzo wierzył – „Tylko sztuka Cię nie oszuka”. 


dr Barbara Banaś, zastępczyni dyrektora Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

10 lat! Dekada, a momentami wydaje nam się, że to dopiero co się wydarzyło. Jeszcze pamiętamy, kiedy na środku pawilonowego dziedzińca trwała budowa, a my w żółtych kaskach, przechodząc przez amfilady sal, snuliśmy plany na najbliższe dziesięć lat. 

Mamy nadzieję, że Pawilon Czterech Kopuł stał się dla Wrocławia, dla naszych gości z różnych zakątków kraju i z zagranicy, miejscem, które pozostawia swój powidok w pamięci, i do którego wraca się z przekonaniem, że zawsze znajdzie się tu sztukę poruszającą emocje i umysł, dobrą atmosferę i uśmiechnięty życzliwy zespół. 

Chcieliśmy pokazać w tych wnętrzach niezwykle bogatą kolekcję sztuki współczesnej naszego muzeum, ale jednocześnie iść z pulsem współczesności, otwierać się na to, co tu i teraz ważne jest dla artystów i wrażliwej publiczności. Stał się Pawilon przestrzenią wielkich monograficznych prezentacji wyjątkowych polskich artystek: Magdaleny Abakanowicz, Marii Pinińskiej-Bereś, Ewy Kuryluk, Bożenny Biskupskiej. Gościł niezwykłe kolekcje światowej klasy – kolekcję Ericha Marxa z Hamburger Bahnhof prezentowaną w roku Europejskiej Stolicy Kultury w 2016, dzieła Henry’ego Moore’a ze zbiorów Henry Moore Foundation, ale i bliskie nam, i historycznie powiązane z duchem tego miejsca jak zbiór kostiumów filmowych z zasobów Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. 

W białych przestrzeniach Pawilonu pozwoliliśmy sobie oddać też głos sztuce sprzed epok, dziełom wielkich śląskich mistrzów – Michaela Willmanna, artystów doby rokoka, a zaraz podziwiać będziemy spuściznę anonimowych w większości twórców średniowiecza. Tak, właśnie na takiej różnorodności nam zależało, na uruchamianiu różnych wątków i opowieści. I na tym, aby te białe przestrzenie były otwarte i czekały na Was, naszą publiczność. Tylko na styku tej wymiany rodzą się nowe pomysły, nowe projekty. Dziękujemy, że jesteście z nami.


Iwona D. Bigos, kierowniczka Pawilonu Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

Pawilon Czterech Kopuł to niezwykłe miejsce – chyba nie przesadzę, twierdząc – na mapie Europy. Przez ostatnie 10 lat odwiedziło nas tysiące miłośników sztuki z całego świata. Codziennie doświadczamy ich zachwytów, a w księgach pamiątkowych możemy przeczytać pochwały w różnorakich językach. Myślę, że bez zbytniej przesady możemy stwierdzić, że udało nam się stworzyć miejsce żywe, gdzie dobrze się czują zarówno raczkujące oseski, jak i odkrywający na nowo sztukę współczesną seniorzy. Bogaty program naszego prężnie działającego zespołu edukacyjnego w bardzo kreatywny sposób towarzyszy wszystkim wystawom, „tłumacząc” i uzupełniając często trudne, abstrakcyjne i nie pozbawione kontrowersji wybrane przez kuratorów tematy. Jak choćby w przypadku wystawy „po/wy/miary” czy „Twarzą w twarz”. Warto też podkreślić, że na naszej bardzo przejrzyście wykoncypowanej wystawie stałej pokazujemy tylko kilka procent tego, co znajduje się w kolekcji Muzeum Sztuki Współczesnej, i wiele z tych zabytków reprezentuje nasze muzeum, biorąc udział w różnorodnych wystawach prezentowanych w Polsce i za granicą. To też przykład naszej otwartości. Potrafimy się dzielić tym, co mamy, tak aby wypełniać misję dotarcia sztuki współczesnej do największej liczby odbiorców.

Alina Szapocznikow, Ekshumowany, 1954-1955, Muzeum Narodowe we Wrocławiu


„Kolekcja sztuki polskiej II poł. XX i XXI w.” – wystawa stała:

Muzeum Narodowe we Wrocławiu jest właścicielem jednej z największych i najciekawszych w kraju kolekcji polskiej sztuki współczesnej, której historia sięga lat 60. XX w. 

Liczy ona ponad trzydzieści tysięcy eksponatów i obejmuje wszystkie dyscypliny artystyczne, począwszy od malarstwa, grafiki, rysunku, rzeźby, szkła, ceramiki i fotografii, aż po environment, projekty konceptualne, dokumentacje happeningów oraz sztukę wideo.

Trzon zbioru stanowią prace wybitnych polskich artystów takich jak Magdalena Abakanowicz, Paweł Althamer, Mirosław Bałka, Stanisław Fijałkowski, Władysław Hasior, Maria Jarema, Tadeusz Kantor, Katarzyna Kozyra, Jan Lebenstein, Jerzy Nowosielski, Alina Szapocznikow.

Kolekcję uzupełniają prace przedstawicieli młodszych generacji, m.in. Piotra Janasa, Anety Grzeszykowskiej, Roberta Kuśmirowskiego, Olafa Brzeskiego, Jakuba Juliana Ziółkowskiego, Tymka Borowskiego czy Weroniki Gęsickiej.

W zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu znajduje się największa i najbardziej reprezentatywna na świecie kolekcja prac jednej z najwybitniejszych polskich artystek Magdaleny Abakanowicz (1930–2017), która w latach 60. XX w. zrewolucjonizowała sztukę tkaniny, tworząc „miękkie rzeźby”, nazwane od jej nazwiska abakanami.


Teatr Czterech:

W Pawilonie Czterech Kopuł działa jedyny na świecie teatr w muzeum. Założony w 2019 r. przez edukatorkę Justynę Oleksy Teatr Czterech to międzypokoleniowy kolektyw artystyczny, który łączy teatr i sztuki wizualne.


Seans Multimedialny:

Jednym z innowacyjnych działań przeprowadzonych w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej było opracowanie przy użyciu najnowocześniejszych technologii dodatkowej ścieżki zwiedzania wystawy stałej, która wprowadza widza w zupełnie inny wymiar odbioru dzieł sztuki i poszerza pole ich interpretacji. Światło, dźwięk, obraz i słowo są przewodnikami po świecie sztuki współczesnej.


Dostępność:

Pawilon Czterech Kopuł jest instytucją szczególnie wrażliwą na potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Muzeum jest wyposażone między innymi w system YouWay, audioprzewodnik, tyflomapy oraz materiały dotykowe wykorzystywane w czasie spotkań. 


informacja prasowa



czwartek, 20 stycznia 2022

Tajemnica jest całością, która nas ogarnia. `Abakanowicz. Totalna` - o wystawie w Pawilonie Czterech Kopuł

"Abakanowicz. Totalna"  to druga (po ekspozycji Ewy Kuryluk) wystawa opowiadająca o życiu i poglądach na rolę sztuki wybitnej artystki, a zarazem kruchej kobiety, która przy bliższym poznaniu okazuje się być tytanem pracy, osobą bezkompromisową i wielką indywidualnością. Świadczą o tym nie tylko zgromadzone na wystawie prace pochodzące z różnych etapów jej twórczości, ale także filmy utrwalające ją przy pracy. Wspaniała, godna polecenia ekspozycja!

Magdalena Abakanowicz, "Ruda" (1970-1972), fragm.
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Działanie obrazem


Wrocławskie Muzeum Narodowe dysponuje największą ilością prac artystki - to ok. czterysta obiektów! Tak duży zbiór jest efektem wieloletniej współpracy Magdaleny Abakanowicz z Mariuszem Hersmandorferem - dyrektorem Muzeum Narodowego w latach 1983 - 2013. Jednakże przyjaźń tych dwojga zawiązała się jeszcze wcześniej, w latach 70. ubiegłego wieku, a dzieła artystki trafiały do Muzeum Narodowego od momentu jej debiutu, a zatem od lat 60. W ten sposób powstała imponująca kolekcja, która uprawnia kuratorki wystawy: Barbarę Banaś oraz Iwonę Dorotę Bigos do nazwania tej wystawy totalną. A wspaniały obiekt, jakim jest Pawilon Czterech Kopuł, umożliwił realizację tak ambitnego wyzwania. Przypomnijmy, że w 1912 roku Hans Poelzig  zaprojektował go w celu zorganizowania Wystawy Stulecia. Wielkoformatowe prace Magdaleny Abakanowicz  znalazły więc godne miejsce.

Prywatna opowieść o świecie


Kreacje wizualne stały się prywatną wypowiedzią, wyrażeniem stosunku do świata. Moja twórczość pokazuje lęki wywołane systemem, w którym spędziłam życie. (Magdalena Abakanowicz)

"Wystawa nie ma układu chronologicznego - stwierdziła podczas oprowadzania dziennikarzy Barbara Banaś. Staramy się pokazywać prace, które w jakiś sposób ze sobą rozmawiają, dyskutują... Skupiliśmy się na dwóch istotnych aspektach: wizualnym i dokumentalnym, stawiając na pierwszym miejscu działanie obrazem i tworzenie".

Każdy zwiedzający porusza się po wystawie z przewodnikiem, którego schemat przypomina nieco plan świątyni: z kruchtą, nawami bocznymi i częścią ołtarzową. Ta ostatnia otwiera się na ogród, w którym również znajdują się rzeźby artystki. Wystawę można zwiedzać we własnym tempie, zatrzymywać się przed obiektami, przysiąść na kanapach, aby obejrzeć filmy dokumentalne, pokazujące artystkę przy pracy albo po prostu kontemplując jej dzieło. Prowadzą nas także słowa napisane przez samą Abakanowicz - celne, skłaniające do refleksji.


Wystawa "Abakanowicz totalna", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Indywidualne/anonimowe, samotność w mnogości



Głowa nieprawdopodobnie narracyjna może być przedmiotem osobnych zamierzeń. (Magdalena Abakanowicz)

Pierwszą salę wypełniają zmieniające się fotografie Magdaleny Abakanowicz, przedstawiające ją jako dziecko, młodą, piękną kobietę, wreszcie - osobę dojrzałą. Owej zmienności twarzy artystki towarzyszą "Portrety anonimowe" - bezimienne, zmultiplifikowane figury ludzkie. pozbawione indywidualnych rysów, przypominające zastygłe maski, a materiał, z jakiego są wykonane, podkreśla ulotność egzystencji, jej kruchość. Stanowią najczęstszy motyw twórczości artystki.

Z czasem owe twarze-totemy zostaną zastąpione przez ludzkie sylwetki pozbawione głów, jak choćby najsłynniejszy "Tłum".

W tłumie bezgłowych postaci chciałam skonfrontować człowieka z samym sobą, z jego samotnością w mnogości - powie artystka.

Magdalena Abakanowicz, "Tłum", 1986-1994, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Tłumowi postaci pozbawionych indywidualności towarzyszy film zatytułowany "Katarsis",  Tytuł został zaczerpnięty z pism Arystotelesa i przewrotnie nawiązuje do dramatycznej kondycji człowieka, jego zbiorowej tożsamości i problemów związanych z cielesnością. Otóż w 1985 roku Abakanowicz wykonała trzydzieści trzy monumentalne postaci z brązu. Brąz zapewnia im długie, chciałoby się powiedzieć: wieczne trwanie. Tworzą rodzaj przestrzeni kontemplacyjnej, w której człowiek, poruszając się, ma możliwość snucia refleksji na temat otoczenia i samego siebie. Sama artystka pragnęła, aby postacie wywoływały niepokój, a może także świadomość siły bezruchu. 

Natomiast teka grafik, wydana we Florencji w ilości 120 egzemplarzy, sygnowanych przez artystkę - stanowi rodzaj komentarza do do owej ekspozycji. Dokument utrwala powstanie i ekspozycję plenerową "Katarsis", a obejrzenie go na dużej powierzchni ściany robi niezwykłe wrażenie...

Pracując nad „Katarsis” artystka snuła takie oto refleksje:

Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione.

Kolejne obiekty uzmysławiają, że owa redukcja człowieka postępuje. Widzimy więc grupę postaci, która siedzi w pozycji odwróconej plecami - bierne sylwetki, brak możliwości komunikacji, a po przeciwnej stronie  - zdjęcia z ekspozycji przygotowanej przez Abakanowicz - te same sylwety nad morzem...

"Plecy", 1976, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

 

Wizja świata i żyjącego w nim człowieka jest w twórczości Magdaleny Abakanowicz ogromnie pesymistyczna. Dotyczy to również rozmaitych form, np. "Koła z liną". 

Lina jest dla mnie jak zastygły organizm - konstatuje artystka - jak muskuł pozbawiony energii. [...] Czuję w niej siłę, którą niesie z sobą każdy obiekt spleciony z włókien tak jak drzewo, ręka człowieka, skrzydło ptaka - wszystkie zbudowane z niezliczonej ilości współdziałających ze sobą elementów.

Kiedy oglądamy potężne koło i wypełniająca powierzchnię całej sali grubą linę, nie mamy wątpliwości, że ta deklaracja jest prawdziwa. Toporne, składające się z wielu elementów koło, wydaje się z bliska mało estetyczne, a jednak ma w sobie wielka energię.

"Koło z liną" (1973), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Abakany - piękno nieużyteczne


Zaczęłam tkać, ale po to, żeby z tkactwa zrobić sztukę, nadać im inny sens wbrew wszystkim przyzwyczajeniom i nawykom. Chciałam oderwać tkactwo od wszelkiej użytkowości, zrobić niezależny obiekt. Udało mi się: powstały kompletnie nieużyteczne, nieutylitarne abakany - napisze artystka.

Już w dzieciństwie pragnęła być częścią czegoś większego, jakiegoś organizmu, toteż kiedy zamieszkała z mężem w małej kawalerce, zaczęła malować olbrzymie płótna, bo … mogła się wokół nich przechadzać. To dawało poczucie przestrzeni. Z czasem jednak płaskość zaczęła ją przygnębiać i zrodziła tęsknotę za trzecim wymiarem. Zaczęła więc tkać i zszywać kawałki tkaniny. W ten sposób powstawały wielkie, miękkie rzeźby, a raczej antyrzeźby, jak je nazwała. Nikt tego wtedy nie robił ani też nie uznano by tych reliefowych płócien za sztukę, ale można było przynajmniej, jak w dzieciństwie, wejść do środka rzeźby i stać się na chwilę jej częścią. Tak powstały abakany, określane przez artystkę jako przestrzeń kontemplacji. Były jej oryginalnym odkryciem, toteż przejęły od niej nazwę. 

Abakan jest wymagający twierdziła. Potrzebuje szczególnej troskliwości i szczególnej ekspozycji. Nie nadaje się na ścianę, do dekoracji. Do niczego się nie nadaje.

Wprawdzie wszystkie pokazane na wystawie obiekty robią wrażenie, ale najbardziej uderza piękno i tajemnica abakanów. Ich ogromne rozmiary, rozmaita kolorystyka, piękno detalu, a wreszcie ich tajemnicza wymowa - przykuwają uwagę, do tego stopnia, że nie chce się od nich odchodzić... 
Oczywiście największe wrażenie robi "Abakan żółty" - perła kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu. 

"Abakan żółty" (1970-1975), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Został wyeksponowany osobno - i słusznie, bo można dzięki temu skupić się tylko na nim, pomedytować, pozwolić wyobraźni na swobodne skojarzenia... 
Ale także pozostałe abakany przykuwają uwagę. Dobrane parami, zawieszone obok siebie ciemne tkaniny - również budzą rozmaite skojarzenia, tworząc przestrzeń dla nas zamkniętą albo - przeciwnie: zapraszając niejako, aby się w nich ukryć. Abakany - postacie męskie i kobiece, ogromne kokony, które ledwo majaczą w ciemnościach, ale gdy się do nich zbliżymy, zdają się zapraszać do swego wnętrza.

Abakan - Czarne ubranie z workami (1974), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


 
Abakan - Ubranie czarne okrągłe (1974), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Ponieważ wychodzę z założenia, że każdy zwiedzający tę wystawę powinien odkryć "swoją" Abakanowicz, nie będę jej opisywała w całości, lecz skupię się na wybranych subiektywnie fragmentach. Moją uwagę zwróciła także "Klatka" i towarzysząca jej tkanina "Trybuna Ludu". Obydwa obiekty nawiązują do sytuacji stanu wojennego.  Pierwsza wersja została zaprezentowana na wystawie "Czas widzenia" w Gdańsku, podczas I Krajowego Zjazdu NSZZ "Solidarność". W tle zobaczymy tkaninę "Życie Warszawy",  która powstała w 1973 roku i nabiera szczególnych znaczeń w takim sąsiedztwie.

"Klatka" (1981), "Życie Warszawy" (1973), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Tajemnica jest całością... Tworzę ze światła


Kiedy wejdziemy do ostatniej sali, zobaczymy leżące na podłodze pierwotne kształtem formy - to "Embriologia" - formy organiczne przypominające jaja albo kokony. Artystka pisała o nich:

Embriologia.(…) Nałóg objaśniania wszystkiego jest katastrofą naszego czasu. Nie należy utożsamiać tajemnicy z problemem. Problem można podzielić na strefy poddające się analizie, tłumaczeniu, a tajemnica jest całością, która nas ogarnia, choć niechętnie się do tego przyznajemy.

Tytuł i kształt tej pracy sugerują formy życia spowite kokonem, jeszcze niegotowe do wyłonienia się i rozkwitu. Otacza je duża, swobodna przestrzeń, a padające z przeszklonych drzwi  i okien światło - w zależności od pogody i pory dnia - dopełnia niejako sens tej instalacji. Gdzieś w tle, za oknami, majaczą figury Rycerzy króla Artura, stojące swobodnie w plenerze, tworząc dodatkowy kontekst dla ekspozycji. 

"Embriologia", 1978-1980, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Ludzie nie odbierają obiektów, a właśnie przestrzeń, którą tworzę z napięć pomiędzy obiektami, z pustki, ze światła. (Magdalena Abakanowicz)

"Abakanowicz. Totalna"  to druga (po ekspozycji Ewy Kuryluk) wystawa opowiadająca o życiu i poglądach na sztukę i człowieka wybitnej artystki, a zarazem kruchej kobiety, która przy bliższym poznaniu okazuje się tytanem pracy, osobą bezkompromisową i wielką indywidualnością. Świadczą o tym nie tylko zgromadzone na wystawie prace z różnych etapów jej twórczości, ale także filmy utrwalające ją przy pracy. Wspaniała, godna polecenia ekspozycja!

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty