Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Golla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Golla. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 listopada 2024

"Strojni Kresowiacy" - nowa wystawa w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu

Dziś odbyła się konferencja prasowa i wernisaż nowej wystawy w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu. Zaprezentowano na niej odświętne stroje kresowe przywiezione na Dolny Śląsk przez powojennych osadników. Chodzili w nich mieszkańcy wschodnich terenów Polski w jej przedwojennych granicach, obejmujących województwa: stanisławowskie, tarnopolskie, lwowskie, wołyńskie, poleskie, nowogródzkie i wileńskie, a także polscy reemigranci z Bukowiny rumuńskiej i Bośni. Wystawa będzie otwarta od jutra do 16 lutego 2025. 

Biżuteria, wystawa "Strojni Kresowiacy", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Burzliwa historia Dolnego Śląska, a szczególnie niemal całkowita wymiana jego mieszkańców po zakończeniu II wojny światowej spowodowały, że właśnie tutaj trafiły niezwykle różnorodne tradycyjne ubiory regionalne, przywiezione przez ludność przesiedloną tu po 1945 r.

Wśród powojennych osadników byli tytułowi Kresowiacy, zwani też Zabużanami. To mieszkańcy wschodnich terenów Polski w jej przedwojennych granicach, obejmujących województwa: stanisławowskie, tarnopolskie, lwowskie, wołyńskie, poleskie, nowogródzkie i wileńskie. Ich stroje, a także osadników spoza tego terytorium – polskich reemigrantów z Bukowiny rumuńskiej i Bośni, będą prezentowane na wystawie.

„Pokazane zostaną odświętne tradycyjne stroje regionalne. Ubierane na wyjątkowe okazje, stanowiły dawniej jeden z najbardziej atrakcyjnych elementów wiejskiej kultury, podkreślających różnice między czasem sacrum a profanum. Ludzie na co dzień ubierali się, a na wyjątkowe okazje stroili, co robią po dziś dzień” – tłumaczy Hanna Golla, kuratorka ekspozycji.

Strój lwowski, wystawa "Strojni Kresowiacy", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Elementem najbardziej efektownym, a jednocześnie wyróżniającym tradycyjny strój danego regionu, jest zdobnictwo, głównie w postaci haftów. Na wystawie będzie można prześledzić techniki wykonania, kolorystykę i ornamentykę różniącą się w zależności od terytorium i czasu wykonania.

Dla ludności polskiej na Kresach południowo-wschodnich początkowo typowe były skromne wyszycia. Z czasem przejęły one bogactwo barw i wzorów charakterystycznych dla haftów ruskich, w których z kolei pojawiały się wpływy starsze – orientalne. Hafty z okresu międzywojennego już zachwycały bogactwem barw i wzorów. Dominowały w nich intensywne kolory – czerwony, czarny, żółty, pomarańczowy, niebieski i zielony, a także specyficzne wzornictwo. Motywy geometryczne – romby, kwadraty, trójkąty, krzyże, gwiazdy – gęsto pokrywały płaszczyzny, ale pojawiała się też ornamentyka roślinna. Prezentowane stroje haftowane były najczęściej ściegiem krzyżykowym, rzadziej ściegiem płaskim. Na wystawie wyeksponowane zostaną także wyszycia z drobnych wielobarwnych koralików szklanych charakterystyczne dla Bukowiny rumuńskiej.

Bukowina, Rumunia, wystawa "Strojni Kresowiacy", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Najstarsze na ekspozycji stroje odświętne pochodzą z połowy XIX w. Wśród nich czarny aksamitny gorset zdobiony kolorowymi koralikami, datowany na 1850 r. Większość pokazywanych eksponatów powstała w latach od dwudziestych do pięćdziesiątych XX w. Najliczniej reprezentowane będą stroje kobiece, mniej będzie męskich i dziecięcych – te zachowały się w mniejszości, gdyż były szybciej zużywane i częściej wyrzucane.

Pokazane zostaną różnorodne koszule kobiece i męskie, uszyte z płótna w rozmaitych krojach, z bogatymi wariantami zdobień. Nie zabraknie fartuchów, spódnic i chustek, spodni, a nawet kalesonów, obejrzeć też będzie można odzież wierzchnią – kaftany, kabaty, spencery i marynarki o zróżnicowanych fasonach.

Towarzyszyć im będą stroje z tkanin wełnianych różnej grubości. Z delikatniejszych i cieńszych szyto jednobarwne lub drukowane w motywy roślinne spódnice, fartuchy i chustki. Najgrubszą wełnę, czyli sukno, stosowano do wyrobu długich sukman, krótszych kurtek czy kamizelek. Będzie można zobaczyć także zrobione ze skóry długie kożuchy i krótsze kożuszki bez rękawów. Będą też buty z łyka i drewna. Zwiedzających z pewnością zachwyci biżuteria z prawdziwych korali, szklanych koralików czy metalu. 

Huculski krzyż z mosiądzu, XIX w. wystawa "Strojni Kresowiacy",
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Ciekawostką jest huculski męski krzyż z mosiądzu datowany na koniec XIX w., w którym w trakcie prac konserwatorskich odkryto niewidoczną dotychczas skrytkę z relikwiami. Widzów zaskoczy też kożuszek bogato zdobiony haftem, który zakryto przez naszycie wierzchniej warstwy gładkiego materiału. Tym zabiegiem właściciel ubioru chciał ukryć swoje zarówno wiejskie, jak i regionalne pochodzenie.

Wystawa obejmuje ponad 100 eksponatów z liczącej blisko 500 zabytków kolekcji strojów kresowych. Wszystkie zostały zebrane i kompleksowo omówione w katalogu zbiorów autorstwa Hanny Golli – publikacji towarzyszącej ekspozycji.

Wystawa "Strojni Kresowiacy", widok ogólny, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

Czymże są te różnorodne tradycyjne ubiory regionalne przywiezione przez ludność przesiedloną po 1945 r. na teren Dolnego Śląska – owych tytułowych Kresowiaków, zwanych również Zabużanami? Pamięcią, sentymentem, czymś, co w dalszym ciągu mocno buduje naszą tożsamość. Są subtelną reminiscencją tego, co pozostawione zostało setki, tysiące kilometrów stąd, a co było i jest naszym dziedzictwem, miłością, wreszcie też świadomością symbolicznych korzeni.

Gdy dzisiaj tak intensywnie rozprawiamy o naszym – w przeważającej mierze – chłopskim pochodzeniu i rodowodzie, owe tradycyjne stroje regionalne znaczą więcej niż typowe muzealne artefakty. Są dobitnym wyrazem wiejskiej kultury – jak to kompetentnie potwierdza kuratorka wystawy Hanna Golla – iż „ludzie na co dzień ubierali się, a na wyjątkowe okazje stroili”. I ta strojność, i ci Kresowiacy, i wreszcie ten nasz sentyment – oto efekt tej niezwykłej, jakże ważnej dla nas, wystawy.

Naszyjnik,  wystawa "Strojni Kresowiacy",
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

informacja prasowa


środa, 7 czerwca 2023

Intrygująco na wystawie w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu! /relacja/

Od 3 czerwca do 29 października 2023 roku możemy oglądać w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu wystawę tyleż nieoczywistą, co - no właśnie! - intrygującą. Powstała z inspiracji blogiem prowadzonym na stronie Muzeum Narodowego, zatytułowanym "Intrygujące!" i prezentuje rozmaite artefakty, czemu towarzyszy interesująca narracja. 

Fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Jak podkreślał podczas konferencji prasowej dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu - Piotr Oszczanowski, wśród ogromnej rzeszy pracowników jest tak wielu pasjonatów, ludzi niezwykłych, że byłoby ogromną stratą, gdyby ich erudycji i zainteresowań nie pokazać światu. W tym celu powstał blog muzealny o tytule "Intrygujące!". 

"Uznałem, że stworzymy sobie rodzaj swoistej niszy, w której będziemy się dzielić tym, co dla nas tym, co dla nas jest interesujące, intrygujące - wyjaśniał. Kiedy w roku 2018 uruchomiliśmy blog, wkrótce potem nastały trudne czasy pandemii i wtedy okazało się, że jego powstanie rekompensowało nam brak żywego kontaktu z widzami i gośćmi muzeum".

W ten sposób powstało ponad dwieście tekstów. A ponieważ Muzeum Narodowe we Wrocławiu obchodzi w tym roku jubileusz 75-lecia istnienia, zostanie wydana okolicznościowa publikacja zawierająca wybór owych tekstów. Ponadto zrodził się pomysł zorganizowania wystawy, która zawierałaby reprezentatywny wybór powstałych przez te lata opowieści. 

Józef Mączyński, "Marzenie chłopca o dziewczynie, koniu i domku komfortowym",
Miszkowice, Dolny Śląsk, 1968, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Kuratorką wystawy jest Hanna Golla, prowadząca w Muzeum Etnograficznym Dział Tkanin i Strojów, jest także autorką wielu wystaw, z których jedna została wyróżniona prestiżową Nagrodą Sybilli.  Jak się dowiedzieliśmy, ekspozycja jest wyborem dziesięciu tekstów, którym towarzyszą zabytkowe eksponaty, o których opowiadają. Częścią wystawy są także teksty z bloga, przytoczone z koniecznymi skrótami.  

Spośród prezentowanych eksponatów i ich historii uwagę zwracają nietypowe ozdoby sporządzone z ludzkich włosów. Hanna Golla jest autorką dwóch artykułów, które znalazły swoje odzwierciedlenie na wystawie: Jednym z nich są "Ozdoby z włosów", a drugim „Historia pewnej drukarni blaudruków”. Wśród ozdób z ludzkich włosów znajdziemy m. in. tzw. różdżkę, czyli rodzaj bukietu przypinanego prawdopodobnie przez mężczyznę do klapy, dwa wianki oraz  szpilkę do włosów. Mnie kuratorka opowiedziała o blaudrukach, czyli tkaninach drukowanych i klockach do ich ozdabiania, co jest technologią zapomnianą, a przez to interesującą, podobnie jak historia rzemieślniczej rodziny Steinów, która się zajmowała produkcją tkanin na Dolnym Śląsku. 

Tkanina ozdobiona techniką blaudruku, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

"Natknęłam się na artykuł w czasopiśmie „Schlesien”, opisujący dzieje i wygląd rodzinnej drukarni blaudruków w Steinau an der Oder (obecnie to dolnośląska Ścinawa w powiecie lubińskim). Kontynuację tej intrygującej historii i powojenne losy ostatniego właściciela drukarni odnalazłam później w wydawnictwie Śląskiego Muzeum w Görlitz z 2003 r. Drukarnia powstała w roku 1633, potem znalazła się rękach rodziny Steinów, a przestała istnieć w 1910 roku i dopiero po pewnym czasie kolejny przedstawiciel rodziny - Gerhardt Stein uruchomił ją w 1933 roku i działała jeszcze do roku 1940. Właściciel posiadał ok. trzystu pięknych klocków do drukowania tkanin, które przejął od rodziny. Po wojnie wyjechał do NRD i tam podjął się na nowo odtworzenia drukarni. Udało mu się następnie wyjechać do Saksonii, gdzie kiedyś kupował klocki z nieczynnej już drukarni. Znalazł tam wszystko, co potrzebne było do wytwarzania blaudruków i „ożywił” (podobnie jak w 1938 r. w Steinau) starą opuszczoną drukarnię. Kiedy jego rodzina na stałe została w Berlinie Zachodnim, on żył i pracował w Pulsnitz, od początku lat 50. XX w. wspierany przez córkę. Szybko awansował na „pokazowego rzemieślnika” Niemieckiej Republiki Demokratycznej.. Znajdujące się na wystawie obiekty zostały przejęte ze zbiorów poniemieckich i trafiło do Muzeum Śląskiego we Wrocławiu. Nie wiemy, skąd pochodzą, bo nie posiadały dokumentacji. Na wystawie znajduje się także pięknie tkany obrus i serwety". 

Fragment wystawy "Intrygujące!", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Takie i wiele innych historii z przeszłości znajdziemy na wystawie "Intrygujące!", a wśród nich: obrazy i rzeźby twórców nieprofesjonalnych, huculiana (ceramikę oraz wyroby z drewna i metalu), artefakty związane z piernikarstwem, instrumenty muzyczne, szopki, elementy strojów tradycyjnych oraz makatki. Z pewnością warto odwiedzić tę uroczą kameralną i nietypową wystawę.

środa, 3 lipca 2019

Od liry korbowej po skrzypce diabelskie. O instrumentach muzycznych i ich twórcach opowiada Hanna Golla

Zachęcam do odwiedzenia Muzeum Etnograficznego (Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu), w którym prezentowane są dwie wystawy "muzyczne". Na jednej z nich: "Instrumentarium tradycyjne", można podziwiać piękne, ręcznie wykonane instrumenty muzyczne z różnych regionów Polski, a także posłuchać opowieści ich twórców - muzyków i pasjonatów, którzy poświęcili życie instrumentom muzycznym. Po wystawie oprowadziła mnie jej kuratorka - pani Hanna Golla.

Kuratorka Hanna Golla na wystawie "Instrumentarium tradycyjne", fot. Wojciech Rogowicz
Barbara Lekarczyk-Cisek: Można by bez większej przesady powiedzieć, że świętujecie Państwo 65-lecie istnienia Muzeum Etnograficznego jako Oddziału Muzeum Narodowego we Wrocławiu z przytupem. Świadczą o tym aż dwie wystawy prezentujące niezwykle piękne instrumenty muzyczne. Jedną z nich jest "Instrumentarium tradycyjne. Wystawa ze zbiorów Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu", której jest Pani kuratorem. Skąd wziął się pomysł takiej właśnie  wystawy?

Hanna Golla: Już od dłuższego czasu myślałam o przygotowaniu wystawy instrumentów muzycznych, ponieważ mamy w naszych zbiorach interesującą kolekcję. Są to zarówno obiekty przejęte z muzeów niemieckich, ale także przywiezione przez powojennych osadników, jednak tak nieliczne, że trudno byłoby zrobić z nich samodzielną ekspozycję. Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu jest natomiast  jedyną taką wyspecjalizowaną instytucją w Polsce, która posiada największe zbiory - ponad 2300 instrumentów!,  postanowiłam więc nawiązać z nimi współpracę, aby taką wystawę zrealizować. I udało nam się wypożyczyć prawie 80 tradycyjnych instrumentów.

Czy łatwo było znaleźć pomysł na to, jak pokazać instrumenty, szczególnie tak różnorodne?

Szczerze mówiąc, ponieważ nie jestem etnomuzykologiem, uzgadniałam to z panią Katarzyną Zedel - pracownikiem Muzeum w Szydłowcu, która poddała mi pomysł pokazania instrumentów w ujęciu regionalnym, czyli gdzie i na jakich instrumentach najczęściej grano, jakie były składy tradycyjnych kapel w poszczególnych regionach Polski.

Stanisław Wyżykowski grający na lirze korbowej

Z tego, co widzę, wystawa nie jest bynajmniej statyczną ekspozycją - słychać na niej nagrania, a także - dzięki nagraniom wideo - można poznać twórców poszczególnych instrumentów podczas pracy, grających na sporządzonych przez siebie instrumentach.

Rzeczywiście, prezentujemy nagrania powstałe w efekcie badań terenowych prowadzonych przez Muzeum w Szydłowcu w 2016 roku. Nie tylko można posłuchać muzyki, ale także zobaczyć, jak instrumenty są wykonywane. Wszystkie one powstały w ramach konkursów, które Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych  organizuje od 1985 roku. Ogólnopolski Konkurs na Budowę Ludowych Instrumentów Muzycznych odbył się już pięciokrotnie - ostatni w 2016 roku. Znajdujące się na wystawie instrumenty powstały w ciągu tych 30 lat istnienia konkursu. Nie są to więc instrumenty starsze. Te prezentowane są w Szydłowcu, na wystawie stałej.

Oznaczałoby to, że tradycja ręcznego tworzenia instrumentów ciągle trwa...

Oczywiście! Ważni są w związku z tym twórcy instrumentów - przedstawiciele starszego pokolenia, ale jest także sporo młodzieży idącej śladami swoich mistrzów. Często są to również tradycje rodzinne, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Najważniejszych twórców z poszczególnych regionów prezentujemy na wystawie. Artyści nie tylko pokazują proces powstawania instrumentów, ale również na nich grają.

Przyjrzyjmy się więc instrumentom poszczególnych regionów - co jest w nich charakterystycznego?

Przykładowo w regionie świętokrzyskim występują bębenki, pojawia się także harmonia pedałowa, która skonstruowana została w roku 1900 w Warszawie i zyskała sobie dużą popularność wśród grajków ludowych. Jednym z najstarszych twórców jest Czesław Adamczyk, który potrzebuje ok. pół roku na wykonanie i ozdobienie takiego instrumentu.

Harmonia pedałowa wykonana przez Czesława Adamczyka,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Czesław Adamczyk grający na harmonii pedałowej

Typowym instrumentem z Rzeszowszczyzny  jest lira korbowa, która powstała prawdopodobnie we Francji w X w. i z czasem znalazła się na dworach szlacheckich czy nawet królewskich, aby później znowu powrócić do grajków ludowych. Najdłużej grano na tym instrumencie w Małopolsce i na Ukrainie. Po I wojnie światowej zainteresowanie lirą korbową zanikło, ale ostatnio zaczął się jej renesans. Prezentujemy na wystawie jej wybitnego twórcę - Stanisława Wyżykowskiego. Obecnie lirę korbową często wykorzystują zespoły tzw. muzyki dawnej.

Lira korbowa wykonana przez Stanisława Wyżykowskiego, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Pokazujemy także skrzypce i basy, które to grały właśnie w takim zestawieniu: skrzypce nadawały melodię, a bas ją podejmował. Służył też do zbierania pieniędzy po zakończonym występie. Z regionu rzeszowskiego pochodzą także cymbały, które przywędrowały na teren Europy południowo-wschodniej z Azji; mamy również cymbały z Wileńszczyzny.

Basy podhalańskie wykonane przez Mariana Plucińskiego,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Na wystawie znajduje się sporo instrumentów pasterskich, m. in. tzw. ligawki, na których grywano na Mazowszu. Obecnie spełniają już wyłącznie funkcję obrzędową - w niektórych wsiach zapowiadają adwent.

Ligawa wykonana przez Andrzeja Klejzerowicza, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Z Kaszub pochodzi bazuna, która była używana przez przewoźników na jeziorach. Innym instrumentem charakterystycznym dla tego regionu jest burczybas - rodzaj trzymanej poziomo beczułki drewnianej, czasem z membraną skórzaną, z doczepionym „ogonem” z końskiego włosia, za który pociągając wilgotnymi rękami, wydobywano dźwięk przypominający burczenie.

Burczybas wykonany przez Mieczysława Mielewskiego,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Ciekawym instrumentem są tzw. skrzypce diabelskie, które wprawdzie mają struny, ale są głównie instrumentem perkusyjnym, hałasującym, zaopatrzonym w głowę maszkarona czy też diabła.  Twórcą tych wszystkich instrumentów jest Jerzy Walkusz,  znany działacz kaszubski.

Skrzypce diabelskie wykonane przez Jerzego Walkusza,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Wśród  eksponatów z Lubelszczyzny uwagę zwraca suka biłgorajska - jeden z najbardziej intrygujących instrumentów, ponieważ w latach 20. ub. wieku zupełnie zniknął z tradycji muzycznej tego regionu. Nie zachował się też żaden oryginalny egzemplarz, a tylko opis Jana Karłowicza, który widział ten instrument na wystawie w Warszawie w 1888 roku. Jego rysunek sporządził natomiast Wojciech Gerson. Pierwsze próby rekonstrukcji suki miały miejsce w latach 70. ub. wieku, a potem zajął się tym Zbigniew Butryn, który podjął trud odtworzenia tego instrumentu. Obecnie jest mistrzem w tej dziedzinie i założył nieformalną Szkołę Suki Biłgorajskiej. Instrument ma interesujący wygląd - jest sporządzony z jednego kawałka drewna, ma krótką główkę z rozetą, struny, a grano na nim inną techniką  - paznokciową, trzymając  go w pionie, a nie pod brodą jak skrzypce.

Suka biłgorajska wykonana przez Zbigniewa Butryna,
fot. B. Lekarczyk-Cisek

A co jest charakterystycznego dla Wielkopolski?

Instrumentarium wielkopolskie charakteryzuje obecność dud, które zachowały się w kilku odmianach np. kozioł czarny i kozioł biały. Prostsza odmiana tego instrumentu to tzw. sierszeńki, zbudowane z pęcherza świńskiego lub krowiego. Służyły chłopcom do nauki gry, zanim zaczęli grać na dudach.

Dudy wielkopolskie wykonane przez Tadeusza Czwordona,
fot. B. Lekarczyk-Cisek
Sierszeńki jedno- i dwupęcherzowe wykonane przez Czesława Prządkę, fot. B. Lekarczyk-Cisek
Wśród instrumentów znajdują się również mazanki – czyli małe skrzypce, na których grano razem z kozłem czarnym podczas zabawy weselnej, za którą płacił pan młody. Gdy natomiast zaczynał grać kozioł biały i skrzypce, był to znak, że goście mieli się już bawić na swój własny koszt. Kiedy to się zmieniło i wesela zaczęły odbywać się na koszt nowożeńców, zaczęły zanikać mazanki i kozły czarne, i teraz używa się głównie kozłów białych i skrzypiec.

Tutaj z kolei widzimy instrumenty góralskie…

Z terenów górskich pochodzą instrumenty strunowe, takie jak: złóbcoki i gęśle oraz różnego rodzaju instrumenty pasterskie: piszczałki, fujarki, rogi pasterskie. Uwagę zwracają zwłaszcza długie trombity. Wśród instrumentów góralskich znajdują się także dudy podhalańskie i żywieckie oraz basy podhalańskie.

Róg pasterski, trombita wykonane przez Andrzeja Haniaczyka
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Z pewnością warto nie tylko pooglądać tę piękną wystawę, ale także posłuchać muzyki oraz wypowiedzi artystów, którzy owe instrumenty stworzyli. Dziękuję za oprowadzenie!


Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty