Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa K. Czaczkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa K. Czaczkowska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 maja 2020

Ewa K. Czaczkowska: "Prymas Wyszyński" /recenzja książki/

W najnowszej biografii Stefana Wyszyńskiego, Ewa K.Czaczkowska prezentuje postać Prymasa Tysiąclecia - jak sama zapowiada - z punktu widzenia "człowieka wewnętrznego", którego "człowieczeństwo zostało ukształtowane przez wiarę". Rysuje portret człowieka nadzwyczaj skromnego, serdecznego dla ludzi, wielkodusznego, który cnoty ewangeliczne praktykuje w swoim życiu. Można to próbować zrozumieć zarówno w perspektywie Jego dokonań, jak też własnoręcznie zapisanych refleksji, Prymas bowiem prowadził regularne zapiski, do których autorka biografii często sięga. 



28 kwietnia 2020 roku miała nastąpić beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia - kardynała Stefana Wyszyńskiego, ale z powodu panującej pandemii uroczystości zostały przesunięte na 7 czerwca. Myśląc o tym, trudno oprzeć się wrażeniu, że całe życie przyszłego świętego obfitowało w trudne momenty i towarzyszą Mu one także po śmierci. Niemniej przygotowania do beatyfikacji zaczęły się dużo wcześniej i zaowocowały m. in. stosownymi publikacjami. Wśród nich znajduje się biografia Prymasa pióra Ewy K. Czaczkowskiej, której pierwsza, dużych rozmiarów biografia, ukazała się już w 2013 roku.

W najnowszej, zmienionej wersji, autorka prezentuje postać Prymasa Tysiąclecia - jak sama zapowiada - z punktu widzenia "człowieka wewnętrznego", którego "człowieczeństwo zostało ukształtowane przez wiarę". Rysuje portret człowieka nadzwyczaj skromnego, serdecznego dla ludzi, wielkodusznego, który cnoty ewangeliczne praktykuje w swoim życiu. Można to próbować zrozumieć zarówno w perspektywie Jego dokonań, jak też własnoręcznie zapisanych refleksji, Prymas bowiem prowadził regularne zapiski, do których autorka biografii często sięga.


Ingres bp. Stefana Wyszyńskiego, Lublin 1946/skan książki

Człowiek modlitwy i skupienia


Kardynał Stefan Wyszyński był przede wszystkim człowiekiem modlitwy i skupienia. Dawało mu to siłę do przetrwania najtrudniejszych doświadczeń, począwszy od śmierci matki, gdy miał zaledwie 9 lat, poprzez ciężką chorobę, która omal nie stanęła na przeszkodzie święceniom kapłańskim, po aresztowanie i odosobnienie w czasach stalinizmu w Polsce. Wszystkim tym wydarzeniom Ewa Czaczkowska poświęca sporo uwagi, ukazując, jak dzielny i silny wiarą był to człowiek. Będąc niezłomnym, potrafił jednocześnie wybaczać - swoim prześladowcom, biskupom, którzy go zawiedli, osobom, które go inwigilowały... Nie tylko wybaczał - umiał przy tym okazać im swoją troskę i życzliwość. Mawiał, że nienawiść można uleczyć tylko miłością. I wprowadzał te słowa w czyn! A przy tym potrafił być twardy i nieugięty w sprawach istotnych. Przykładem takiej postawy jest m. in. memoriał Non possumus, napisany w maju 1953 roku i wysłany do Bolesława Bieruta. W czasach terroru kardynał Wyszyński nie bał się nazywać rzeczy po imieniu. Pisał o usuwaniu religii ze szkół, o zamykaniu instytucji kościelnych, szykanowaniu duchownych... W czasach narzuconych rządów komunistycznych stał się duchowym przywódcą narodu. Gdyby nie ta bezkompromisowa postawa kardynała, bylibyśmy dziś duchowo wyjałowieni jak Czesi czy Węgrzy, a także pozbawieni przestrzeni wolności w tamtych trudnych czasach, kiedy Kościół - właśnie dzięki kardynałowi Wyszyńskiemu - stał się ostoją polskości i żywej wiary.



Umiłowanie Ojczyzny i wartość pracy


AGAD, Prymas Stefan Wyszyński na spotkaniu z wiernymi, Poznań 17 kwietnia 1966

"Urodzony w niewoli", jakby powiedział wieszcz Adam, Stefan Wyszyński był wielkim patriotą. Ukształtował go pobożny i patriotyczny dom, tajne harcerstwo, doświadczenie II wojny. Był kapelanem Armii Krajowej, udzielał pomocy Żydom i zachęcał do tego innych. Będąc przed wojną duszpasterzem środowisk robotniczych, doskonale znał życie biedoty i jej potrzeby. A jednocześnie charakteryzował go wielki szacunek do pracy. Na uwagę zasługuje jego nauczanie na temat roli pracy w życiu człowieka - jej znaczenia dla rozwoju duchowego i moralnego. Uważał, że człowiek, pracując, kontynuuje dzieło Boże, nie tworzy niczego sam. Bardzo bliski był mu benedyktyński ideał ora et labora - módl się i pracuj. Taka praca człowieka uszlachetnia i zbliża do Boga. Sam był tytanem pracy - po modlitwie o godzinie piątej rano zasiadał do pracy. Jednocześnie, żyjąc w komunistycznym kraju, Prymas - troskliwy pasterz nieustannie upominał się o prawo do swobody wyboru pracy, adekwatną za nią zapłatę, godne warunki dla ludzi uczciwie zarabiających na życie własne i rodziny.

Rola kobiet w Kościele


Prymas Stefan Wyszyński podczas wypoczynku u Sióstr Zmartwychwstanek w Stryszawie, 1962/skan

Piękną i rzadką cechą Prymasa Wyszyńskiego było jego otwarcie na udział kobiet w życiu Kościoła. Znane jest umiłowanie przez Prymasa Matki Bożej, która zastąpiła mu jego zmarłą matkę, Z wielką serdecznością i szacunkiem traktował kobiety, a w sposób szczególny doceniał te, które były zaangażowane w działalność na rzecz Kościoła, m. in. członkinie "Ósemki". Mógł na nie liczyć w najtrudniejszych czasach, np. podczas internowania, kiedy "umilkli wszyscy mężczyźni". Jedna z nich, najbliższa współpracownica, Maria Okońska, napisała we wspomnieniach: "My go po prostu kochaliśmy. Ojciec był najcudowniejszym człowiekiem (...).

Kiedy patrzymy na załączone do książki fotografie,uderzające jest, że na wszystkich Stefan Wyszyński jawi się jako ciepły, uśmiechnięty, dobry człowiek.

Biografię Prymasa Stefana Wyszyńskiego kończy historia cudów, które zanotowano w procesie beatyfikacyjnym, a każda z tych opowieści jest niezwykle poruszająca. Zamieszczono także rozmowę autorki z o. prof. Zdzisławem J. Kijasem - relatorem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie. Wywiad zatytułowany "Patron osób w sytuacji bez wyjścia?" zdaje się być dobrą puentą na nasze czasy.


Książka Ewy K. Czaczkowskiej: "Prymas Wyszyński. Wiara nadzieja miłość" ukazała się 6 maja w Wydawnictwie Znak. 










środa, 8 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: Świętej Faustynie wiele zawdzięczam /wywiad/

Rozmawiam z Ewą K. Czaczkowską - historyczką, dziennikarką i publicystką, znawczynią współczesnych mediów, a przede wszystkim znakomitą i poczytną biografistką, autorką m. in. wznowionej niedawno biografii św. Faustyny. O jej powstawaniu i chodzeniu śladami Świętej opowiada w wywiadzie.

Ewa K. Czaczkowska, fotografia z archiwum pisarki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Rozmawiamy o napisanej przez Panią biografii św. Faustyny,  wydanej w lutym tego roku w Wydawnictwie Znak, ale należałoby się cofnąć do roku 2012, kiedy ukazała po raz pierwszy Po niej były "Cuda św. Faustyny". Czy takie wieloletnie towarzyszenie tak niezwykłej postaci wpłynęło w jakiś sposób na Pani życie?

Ewa K. Czaczkowska: Tak, istotnie, pojawiły się kolejne książki związane z siostrą Faustyną, oprócz wymienionych także "Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia". A 15 kwietnia tego roku będzie premiera książki o św. Faustynie dla dzieci: "Święta Faustyna i Boże Miłosierdzie". Oczywiście, miało to istotny wpływ na moje życie! Czytanie "Dzienniczka", zbieranie materiałów do biografii, spotkania ze wspaniałymi ludźmi, poznawanie miejsc związanych z życiem św. Siostry Faustyny, chodzenie jej śladami - to wszystko było dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem. Muszę jednak podkreślić, że napisałam biografię św. Faustyny, ponieważ była mi bliska już wcześniej - pojawiła się w moim życiu w połowie lat 90. Pierwszym miejscem znią związanym, które poznałam, był kościół - dawna kaplica Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ulicy Żytniej, gdzie siostra Faustyna wstąpiła do klasztoru i gdzie mieszkała. Później były Łagiewniki oraz dom rodzinny w Głogowcu i kościół w Świnicach Warckich. W pewnym momencie poczułam mocną wewnętrzną potrzebę, aby napisać jej biografię. Poznawanie siostry Faustyny było długim procesem, na który złożyło się zbieranie materiałów,  odwiedzanie miejsc i poznawanie relacji osób z nią związanych, wreszcie sam proces pisania. Odkrywanie siostry Faustyny, jakiej dotąd nie znałam, było doprawdy fascynujące!

Czytałam przed laty bardzo interesującą biografię Antoniego Czechowa: "Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników", której autor, Leonid Bieżyn, pragnąc poznać tajemnicę duchowego przeobrażenia pisarza, dokonuje swoistej rekonstrukcji  wydarzeń, udając się do miejsc z Czechowem związanych. Uważa bowiem, że człowieka i jego historię można pojąć właśnie poprzez miejsce. W biografii Świętej Faustyny dostrzegam podobną tendencję. Dzięki Pani peregrynacjom i opisom, czytelnik ma wrażenie, jakby przenosił się do tamtych czasów i miejsc. Proszę opowiedzieć, w jakiej kondycji są obecnie miejsca związane ze św. Faustyną - czy się zachowały, czy były bardzo zmienione?

Od początku, gdy rodziła się koncepcja biografii, bardzo zależało mi na tym, aby przybrała ona taki właśnie kształt - abym mogła poprowadzić czytelników śladami siostry Faustyny. Miejsc z nią związanych było bardzo wiele. Nie tylko dlatego, że jako zakonnica mieszkała w różnych klasztorach i miastach. Jeszcze przed wstąpieniem do zgromadzenia mieszkała w Aleksandrowie i w Łodzi, bo tam pracowała.
Miejsca te niekiedy zachowały się, przynajmniej częściowo, inne zniszczyła II wojna światowa. W Łagiewnikach np. zachowała się stara część klasztorna w kształcie, jaki znała siostra Faustyna. Nie ma jednak tego wielkiego gospodarstwa rolnego i ogrodu, na miejscu których stoi dziś Bazylika Bożego Miłosierdzia. Są takie miejsca jak Derdy czy Walendów pod Warszawą, w których klasztory nie zmieniły swego wyglądu od czasów, gdy przebywała w nich siostra Faustyna. Należy do nich klasztor w Kiekrzu pod Poznaniem. Natomiast warszawski klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia został kompletnie spalony podczas Powstania Warszawskiego wraz z archiwum, w którym znajdowało się wiele ważnych dokumentów. Zapewne wniosłyby one więcej światła, jeśli chodzi o życie siostry Faustyny. Niewiele zostało także po klasztorze w Wilnie - miejscu niezwykle ważnym dla historii życia św. Faustyny. Cudem można nazwać fakt, że spośród wielu budynków klasztornych zachował się właśnie ten, w którym mieszkała siostra Faustyna, ale i on został w znacznej części spalony.

Są zatem miejsca pamiętające siostrę Faustynę, w których można poczuć tamten czas, ale są też zmienione bardzo albo nie ma ich wcale. Zachował się, na szczęście, dom rodzinny w Głogowcu, ale został odremontowany i nie wygląda już jak dawniej, kiedy mieszkała w nim rodzina Kowalskich. Rozbudowany został także kościół świętego Kazimierza w Świnicach Warckich, w którym została ochrzczona. Mimo wszystko poznawanie tych miejsc było dla mnie najbardziej fascynującą częścią pracy nad książką, bo było próbą wniknięcia w ducha tych miejsc i pomogło w rekonstrukcji tamtych czasów, co pozwala lepiej poznać siostrę Faustynę.

Czy miała Pani sposobność dłuższego obcowania z tymi miejscami, czy też było to bardziej "reporterskie" zwiedzanie?

Często bywam w Sanktuarium św. Faustyny w Warszawie, w Sanktuarium w Łagiewnikach, bywałam też w kościele w Świnicach Warckich, w Głogowcu...I to niezależnie od pracy nad książką. Natomiast  pozostałe miejsca opisane w książce zwiedzałam reportersko. A dzięki uprzejmości sióstr miałam możliwość wejścia do wnętrza klasztorów, które są zamknięte dla zwiedzających.

Kanwą biografii siostry Faustyny uczyniła Pani "Dzienniczek", który prowadzi nas niejako przez życie Świętej, w szczególności przez jej życie duchowe, mistyczne, które trudno byłoby opisać z zewnątrz. Musiała Pani jednak dokonać wyboru fragmentów do swojej opowieści - co było kluczem?

Przyjmując za podstawę chronologię miejsc, w których żyła siostra Faustyna, poszukiwałam w "Dzienniczku" opisu tych miejsc i czasu. O samych miejscach pisała raczej niewiele, czerpałam więc wiadomości z innych źródeł. Natomiast w "Dzienniczku" poszukiwałam opisu przeżyć mistycznych, które miała siostra Faustyna w tym czasie. Nadrzędną sprawą było ukazanie jej rozwoju duchowego oraz spraw związanych z kultem Bożego Miłosierdzia.

Dotarła Pani do osób, które znały siostrę Faustynę, a także do ich relacji. Jak zetknięcie się z tymi ludźmi, także rozmowy przyczyniły się do powstania tego wielobarwnego portretu Świętej?

Istotnie, spotkanie tych osób w znacznym stopniu wpłynęło na powstanie portretu siostry Faustyny. Czerpałam wiele ze znajdujących się w archiwum w Łagiewnikach wspomnień sióstr ze zgromadzenia, które spisano wkrótce po wojnie. Już wówczas myślano o wszczęciu procesu informacyjnego Faustyny. Wśród dokumentów znajdują się także wspomnienia rodziny. Bardzo ważne okazało się spotkanie z panią Marią Nowicką z domu Lipszyc, która jako dziecko poznała Helenę Kowalską przed jej wstąpieniem do klasztoru. W rodzinie Lipszyców, w Ostrówku pod Warszawą,  pracowała jako pomoc domowa między 1924 a 1925 rokiem. Wspaniałe opowieści pani Marii, która zachowała znakomitą pamięć, pomogły mi lepiej zrozumieć siostrę Faustynę i wiele wniosły do biografii.

Czytając biografię, zwróciłam uwagę, że przytacza Pani również wspomnienia dotyczące sióstr, które nieźle dały się św. Faustynie we znaki, najczęściej przemilczając jednak miłosiernie ich nazwiska.

Tak, ale podobnie robiła w swoim "Dzienniczku" siostra Faustyna, która pisząc o przykrych wydarzeniach swego życia, unikała nawet inicjałów. To w gruncie rzeczy nie było najważniejsze. Istotne było opisanie życia Faustyny takim, jakie było naprawdę - z cierpieniem fizycznym i duchowymi udrękami.

Wiadomo mi także, że napisała Pani książkę o Miłosierdziu Bożym skierowaną do dzieci. Interesuje mnie, w jaki sposób przemawia Pani do młodego odbiorcy, mającego inną wyobraźnię i wrażliwość.

Książka dla nie jest biografią Świętej, choć piszę w niej również o św. Faustynie. Postawiłam sobie za cel, aby objaśnić młodym czytelnikom, czym jest Boże Miłosierdzie i że my, ludzie, także powinniśmy okazywać sobie nawzajem miłosierdzie. Książka została napisana językiem dla dzieci zrozumiałym i ma współczesne realia. O tym, czym jest Boże Miłosierdzie, dzieci dowiadują się w czasie podróży z Warszawy do Łagiewnik. Doświadczają różnych przygód i poprzez konkretne życiowe sytuacje próbuję przekazać czytelnikom, czym jest Boże Miłosierdzie. Ogromną rolę odgrywają rodzice, którzy stają się przewodnikami swoich dzieci, opowiadając lub cytując przypowieści biblijne, np. o miłosiernym Samarytaninie czy o synu marnotrawnym. Dzielą się przy tym własnym doświadczeniem miłosierdzia Boga.  Książka ma wielki finał, którym jest spotkanie Świętej Faustyny w Łagiewnikach, bo takie cuda naprawdę się zdarzają.

Wydaje mi się, że Pani książkę o św. Faustynie dlatego tak dobrze się czyta, że można w niej odnaleźć własne doświadczenia życiowe, mając możliwość skonfrontowania naszych reakcji z postępowaniem siostry Faustyny. Uważna lektura jej biografii staje się rodzajem rekolekcji...

Bardzo dziękuję. Taki też miałam zamiar, aby pokazać osobę z krwi i kości - prawdziwą, jedną z nas. A jednocześnie pokazać, że była osobą niezwykłą, bo mistyczką, której dążenie do świętości – też wymagające wielu trudu - może stać się udziałem każdego z nas.

Co czuje autor po napisaniu takiego ważnego dzieła o osobie tak wyjątkowej i pięknej jak św. Faustyna - rodzaj ulgi czy może ma poczucie niezadowolenia, że można było lepiej?

Przede wszystkim jestem szczęśliwa, że dane mi było napisać tę książkę. To moje osobiste wotum wdzięczności Siostrze Faustynie, ponieważ wiele jej zawdzięczam. I dlatego też jest dla mnie najważniejszą z moich książek.

Dziękuję za rozmowę.

..................................................................................................................................................

Recenzję książki Ewy Czaczkowskiej "Siostra Faustyna" znajdziecie TUTAJ.

sobota, 4 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: "Siostra Faustyna" - wielowymiarowy portret Świętej /recenzja książki/

Książka Ewy K. Czaczkowskiej o Świętej Faustynie jest nie tylko rzetelną i kompetentną biografią. Obcujemy nie tylko z biografią Świętej, ale także z nią samą - poprzez Dzienniczeklisty oraz wspomnienia osób, które znały ją osobiście.

Mój "zaczytany"egzemplarz biografii Świętej Faustyny

Dzienniczek jako kanwa opowieści o Świętej


Ewa A. Czaczkowska rozpoczyna swoją opowieść o św. Faustynie od wydarzenia w jej życiu kluczowego: gdy Jezus Chrystus zażądał, aby namalowała Jego obraz w takiej postaci, w jakiej Go ujrzała. Święta napisze wówczas w Dzienniczku:

Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym namalowała ten obraz, już teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fanatyczkę (Dz. 125).

I rzeczywiście - mówili wiele przykrych słów. Właściwie przez całe swoje niedługie życie (zmarła mając zaledwie trzydzieści trzy lata, podobnie jak Chrystus) św. Faustyna zmagała się z niedowierzaniem, pomówieniami, brakiem życzliwości, a nawet wrogością. Wszystko to przyjmowała z pokorą, choć cierpiała, była bowiem bardzo wrażliwa.

Poznałam - zapisze w Dzienniczku - że niektóre osoby mają szczególny dar dokuczania innym. Ćwiczą, jak mogą. Biedna taka dusza, jak się dostanie pod ich rękę, nic nie pomoże, rzeczy najlepsze są przenicowane (Dz. 182).

Rękopis Dzienniczka, fot. Adam Bujak

Mimo głębokiej wiary, sama czasami wątpiła, czy objawienia nie są czasem jej urojeniem. Przede wszystkim zaś wątpili inni, toteż poddano ją nawet badaniom psychiatrycznym. Dojrzałość w wierze i pogłębiający tę wiarę mistycyzm Faustyny pokazuje Czaczkowska jako proces. Kanwą biografii jest - jakże by inaczej - Dzienniczek, który siostra Faustyna prowadziła na polecenie swego kierownika duchowego ks. Michała Sopoćki, założyciela Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego i błogosławionego Kościoła katolickiego. Jednakże, jak się dowiadujemy z zapisków, to Jezus wyznaczył ją na "sekretarkę Bożego Miłosierdzia", a Dzienniczek pisany był na "pożytek dusz". Istotnie, lektura zapisków siostry Faustyny jest poruszająca. Nikt tego nie przypuszcza, jak potrafi oddziaływać, dopóki sam go nie przeczyta, o czym zapewniam z własnego doświadczenia, a zetknęłam się z tą niezwykłą książką na początku lat 90. ubiegłego wieku.

Miejsca i ludzie


Autorka biografii stworzyła godne podziwu kompendium wiedzy o św. Faustynie, począwszy od jej narodzin po śmierć. Pisząc nie tylko korzystała z licznych opracowań, ale odwiedziła i opisywała również miejsca związane ze Świętą w sposób tak precyzyjny, że łatwo możemy sobie je wyobrazić i lepiej zrozumieć Faustynę i jej dojrzewanie do świętości. To nasycenie szczegółem nie tylko uruchamia wyobraźnię, ale także budzi jakiś rodzaj tęsknoty - chciałoby się tam być, zobaczyć, dotknąć... Tak jest zarówno z domem rodzinnym Helenki Kowalskiej, bo tak nazywała się zanim została Faustyną, jak też domami klasztornymi, w których przebywała (a było ich wiele, ponieważ ciągle ją posyłano w różne miejsca), wreszcie domem Lipszyców w Ostrówku, w którym pracowała i gdzie traktowano ją jak członka rodziny. Obecnie służy zgromadzeniu i został nazwany Domem Świętej Faustyny. Poznajemy więc miejsca, ale także losy ludzi, którzy byli związani ze Świętą.


Św. Faustyna w otoczeniu rodziny, luty 1935
fot. ze strony Sanktuarium Urodzin i Chrztu, Świnice Warckie

Wielowymiarowy portret


Oprócz tego autorka dużo miejsca poświęca opisom objawień, począwszy od dzieciństwa (Helena doświadczała niezwykłych przeżyć duchowych już wtedy), poprzez te, które opisała w Dzienniczku, a skończywszy na cudach zaświadczających o świętości Faustyny po jej śmierci. Są to zarówno wspomnienia osób z rodziny, jak też tych wszystkich, którzy się ze Świętą zetknęli na różnych etapach jej życia. Wyłania się z tych opowieści fascynujący, wielowymiarowy portret Świętej.

Portret św. Faustyny z czasów jej pracy u Lipszyców, fot. Dom św. Faustyny

Aby zostać zakonnicą, musiała pokonać opór rodziców, a także zarobić na wiano, bez którego do klasztoru wówczas nie przyjmowano. Czaczkowska opisuje dokładnie moment, kiedy dwudziestoletnia wówczas Helena Kowalska przekracza bramę klasztoru 1 sierpnia 1925 roku. Dowiadujemy się nawet, jaka była pogoda tego dnia, czym zajmowali się ludzie, co się ważnego wydarzyło. I dopiero na tym tle przytacza zdanie z Dzienniczka, w którym po latach Faustyna napisała, że czuła się wówczas szczęśliwa, jakby wstępowała do raju. Dowiadujemy się także, że przyjęcie do klasztoru miało kilka etapów - od tzw. postulatu (trwającego od trzech do sześciu miesięcy), poprzez dwuletni nowicjat i profesję czasową (złożenie ślubów na rok), na ślubach wieczystych kończąc. Te ostatnie siostra Faustyna złożyła w 1933 roku, a więc po siedmiu latach. Co ciekawe, po trzech tygodniach od wstąpienia do zakonu postanowiła ... "stanowczo wystąpić", ale zmieniła zdanie pod wpływem wizji cierpiącego Oblicza Pana Jezusa, który ją od tej decyzji odwiódł. Niemniej jednak pod koniec życia pragnęła założyć nowy zakon (powstał już po jej śmierci) i odejść ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Należała do tzw. drugiego chóru, którego przeznaczeniem były fizyczne prace w klasztorze. Siostra Faustyna posługiwała przede wszystkim w kuchni, gdzie przygotowywała posiłki nie tylko dla sporej liczby zakonnic, ale również dla ponad setki podopiecznych. Starała się pracować najlepiej jak umiała, a kiedy brakowało jej sił, modliła się o nie. I tak w jej mistycznych wizjach wielki i ciężki garnek z ziemniakami wypełniał bukiet najpiękniejszych kwiatów...

Była, mimo wielu utrapień, pogodna i serdeczna, zwłaszcza dla młodszych sióstr, z którymi prowadziła rozmowy duchowe, a "rozmowa z nią była zawsze budująca i przyjemna" - jak wspomina jedna z nich. Miała w sobie wiele pokory, zwłaszcza w stosunku do przełożonych, ale potrafiła odważnie upomnieć w cztery oczy także tych, którzy sprawowali nad nią pieczę. Pod tym względem była bezkompromisowa. Jednak jej cechą pierwszoplanową jest bez wątpienia miłość do ludzi, nawet do tych, którzy ją ranili. Im bardziej pogłębiało się jej życie mistyczne, tym mniejszą uwagę zwracała na takie sprawy. Pogrążona w modlitwie, służyła ludziom nawet leżąc ciężko chora w szpitalu. Niezwykle poruszające są także opisy agonii Świętej, jej samotności w chorobie. Mimo swojej wielkiej dojrzałej wiary, napisze w Dzienniczku:

(...) jak Bóg ześle chorobę, jakoś tych przyjaciół jest mniej. (...) Jeżeli Bóg dopuszcza dłuższą chorobę, powoli zaczynają nas opuszczać i ci wierni przyjaciele. Odwiedzają nas rzadziej, a ich odwiedziny sprawiają często cierpienie (Dz. 1509). Ileż w tym prawdy nieobcej każdemu...

Stawała się osobą wolną - twierdzi zapytana o to przez Czaczkowską siostra Elżbieta Siepak, również autorka biografii Faustyny - i jako wolna potrafiła kochać każdego, także tych, którzy nie byli jej przychylni, dla niej dobrzy. Tego nie osiągnie się intelektem, tylko na drodze krzyża. I  jest to głos niezwykle mądry i ważny dla zrozumienia świętości siostry Faustyny.

Komentując zarówno wizje mistyczne, jak i wydarzenia z życia Świętej, Ewa Czaczkowska przytacza zarówno innych biografów, jak też rozmaitych specjalistów od duchowości, co pozwala głębiej zrozumieć pewne zjawiska natury nadprzyrodzonej, jak też samą Faustynę. I chociaż najbardziej przemawiają do nas wizje opisane przez Świętą, której język jest wyjątkowy, bo trafia do serca i do wyobraźni, to jednak te dodatkowe głosy, wtajemniczające czytelnika w dziedzinę mistyki, mogą się okazać dla wielu czytelników interesujące.

Eugeniusz Kazimirowski, Jezu ufam Tobie, 1934

Ważną i niezmiernie ciekawą częścią biografii Świętej Faustyny jest także historia obrazu Jezusa Miłosiernego z deklaracją tak dziś znaną: "Jezu, ufam Tobie". To doprawdy nadawałoby się na film sensacyjny! Aby jednak poznać szczegóły, sięgnijcie po tę biografię.

Książka Ewy K. Czaczkowskiej o Świętej Faustynie jest nie tylko rzetelną i kompetentną biografią. Obcujemy nie tylko z biografią Świętej, ale również z nią samą - poprzez Dzienniczek, listy oraz wspomnienia osób, które znały ją osobiście.


"Siostra Faustyna. Biografia Świętej" Ewy K. Czaczkowskiej ukazała się 26 lutego 2020 roku na okoliczność 20. rocznicy kanonizacji, której dokonał św. Jan Paweł II 30 kwietnia 2000 roku.

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty