Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 maja 2020

9. edycja Festiwalu Miłosza pod hasłem "Nowy stan skupienia" startuje już 4 czerwca!

9. edycja jednego z najważniejszych wydarzeń poetyckich w Polsce przenosi się do sieci – rusza już 4 czerwca. Festiwal otworzy poetycko-muzyczny wielogłos z udziałem m.in. Ewy Lipskiej, Ryszarda Krynickiego i Adama Zagajewskiego. 




Nowy stan skupienia” – pod takim hasłem odbędzie się tegoroczna edycja Festiwalu Miłosza. I choć Kraków jak co roku będzie centrum poetyckiego wrzenia, tym razem festiwalową geografię należy potraktować bardzo umownie. Przeniesiony w całości do sfery online Festiwal Miłosza dotrze wszędzie tam, gdzie okna przeglądarek internetowych otworzą się na poezję. Głównym miejscem spotkań z autorami i autorkami ważnymi dla poezji polskiej i zagranicznej będzie festiwalowy fanpage na Facebooku. Od 4 czerwca, czyli od dnia, w którym planowane było otwarcie tegorocznej edycji wydarzenia w tradycyjnej formie w gościnnym Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej, miłośnicy i miłośniczki poezji będą mogli korzystać w sieci z bogatego festiwalowego programu. Jego pierwszym punktem, którego nie można przeoczyć, jest poetycko-muzyczne spotkanie „Republica Poetica” z udziałem polskich poetów i poetek. W programie trwającego do jesieni wydarzenia znajdą się także premiery pięciu tomów poetyckich, warsztaty uważnego pisania z Barbarą Klicką, Mikołajem Grynbergiem i Tomaszem Cieślakiem-Sokołowskim, cykl podcastów, Konkurs Młodej Poezji dla poetek i poetów przed debiutem oraz wydarzenia pod patronatem pasma OFF. Podczas tej niecodziennej edycji festiwalu próba uchwycenia stanu poezji „tu i teraz” spotka się z badawczym spojrzeniem w przeszłość za sprawą prezentacji archiwalnych materiałów filmowych poświęconych polskim twórcom literackim.


Nowy stan skupienia



Epidemia koronawirusa wymusiła zmianę w relacjach zawodowych, sposobie spędzania czasu, komunikowania się, a także tworzenia i korzystania z dóbr kultury. Nowy stan skupienia oznacza wielowątkową zmianę: przeniesiemy program Festiwalu Miłosza do ogólnodostępnych przestrzeni internetu, skierujemy uwagę na literaturę, zgromadzimy się w rozgałęzieniach światłowodów, a nade wszystko zadbamy o stan skupienia na słowie, detalu, znaczeniu, emocjach – wyjaśniają koncepcję tegorocznej edycji organizatorzy: Olga Brzezińska, dyrektor programowa wydarzenia, Krzysztof Siwczyk, jego dyrektor artystyczny i Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. Ta dziwna sytuacja życia w „międzyczasie”, w zawieszeniu i niepewności dnia jutrzejszego, wyostrza naszą uwagę na to, co – mamy taką nadzieję – chwilowo utracone. Poezja od wielu lat korzysta z nowych form komunikacji. Nie jest językiem ze spiżu. Reaguje w swojej nieskończonej różnorodności, na najdrobniejsze poruszenia w wielkim słowniku, z którego czerpiemy, opisując świat. Czasami przyczynia się do poważnych zmian w tym słowniku, przywracając słowom ich podstawowe znaczenia. Zysk płynący z doświadczenia pandemii polega na wyostrzonej uwadze, z jaką traktujemy otaczającą nas rzeczywistość – piszą organizatorzy w liście skierowanym do odbiorców festiwalu. Wreszcie poezja to język nadziei żywo reagujący na społeczne i kulturowe procesy, szukający słów na nazwanie tego, co jeszcze przed nami. Kilkumiesięczną przygodę z poezją otworzy wyjątkowe spotkanie, którego tytuł nie powinien nikogo zwieść.



Republica Poetica: Piosenka o końcu świata




Jeśli nadejdzie koniec świata, wydarzy się on niepostrzeżenie: wszystko pozostanie na swoim miejscu, życie będzie toczyć się zwyczajnym rytmem, jak zawsze. Innego końca świata nie będzie – pisze Czesław Miłosz w wierszu pochodzącym z wydanego w 1945 roku tomu Ocalenie. A może koniec świata dzieje się teraz na naszych oczach? 4 czerwca o godzinie 19.00 podczas otwarcia 9. edycji Festiwalu Miłosza w wieczorze poetycko-muzycznym inspirowanym Piosenką o końcu świata wezmą udział uznani polscy poeci i poetki. Nowego stanu skupienia lirycznej materii poszukają wspólnie Miłosz Biedrzycki, Wojciech Bonowicz, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Ryszard Krynicki, Joanna Oparek, Krzysztof Siwczyk i Adam Zagajewski. Spotkanie poprowadzi Marta Eloy Cichocka, a za oprawę muzyczną będzie odpowiadać kontrabasista Marcin Oleś. Zwrotki tej „piosenki” zbudują wiersze festiwalowych gości czytane w języku polskim, angielskim, francuskim i hiszpańskim. Wydarzenie będzie transmitowane na facebookowym profilu Festiwalu Miłosza oraz w serwisie YouTube na kanale Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej.



Stałe punkty festiwalowej materii



Jak co roku na festiwalu nie zabraknie premier tomików poetyckich. Wspólnie z Wydawnictwem a5, Instytutem Mikołowskim im. Rafała Wojaczka, Korporacją Ha!art, Wydawnictwem Pogranicze i Wydawnictwem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji w Poznaniu organizatorzy przygotowali pięć wyjątkowych premier poetyckich. Cztery tomy poezji ujrzą światło dzienne 4 czerwca, w dzień rozpoczęcia się 9. edycji wydarzenia, a do ich lektury zaproszą na festiwalowym profilu na Facebooku ich autorzy i tłumacze. Podczas tegorocznej odsłony festiwalu nie zabraknie też akcentów offowych. Pod patronatem eksperymentalnego pasma OFF odbędą się streamingi slamów poetyckich organizowanych wspólnie przez magazyn „KONTENT” i Krakowską Szkołę Poezji. Już wkrótce zostaną ogłoszone kolejne festiwalowe wydarzenia, m.in. V Konkurs Młodej Poezji dla poetek i poetów przed debiutem oraz nabór na warsztaty uważnego pisania.

informacja prasowa

wtorek, 28 stycznia 2020

"Kalendarz i klepsydra" - poszerzone wydanie kultowej powieści Tadeusza Konwickiego

12 lutego swoją premierę w Wydawnictwie Znak ma nowe, poszerzone wydanie kultowej książki Tadeusza Konwickiego – „Kalendarza i klepsydry” – z okładką autorstwa Marcina Wichy.


To niesamowita gratka zarówno dla wielbicieli twórczości Konwickiego, jak i miłośników literatury w ogóle.

Gdy w 1976 roku książka „Kalendarz i klepsydra” pojawiła się na rynku, ustawiały się po nią długie kolejki. Dziś to pozycja klasyczna, ale niezwykle aktualna. Literatura, która zachwyca, prowokuje dyskusje i zmusza do refleksji. Książka, której strony zamieszkują: kot Iwan, celebryci z rodzinami, a przede wszystkim Polacy i Polska. Książka, którą trzeba znać.

Po raz pierwszy wydanie „Kalendarza...” uzupełniają reportaże z cyklu „Ameryka, Ameryka” – przenikliwe, ironiczne, chwilami dalekie od dzisiejszej politycznej poprawności notatki z podróży Autora za wielką wodę. Obserwujemy w nich dochodzenie do formy „łże-dziennika”, dla której później Konwicki kilkakrotnie porzucał pisanie powieści i która stała się jego znakiem szczególnym.

Nie ma wątpliwości. Tadeusz Konwicki napisał tę książkę z zaświatów – dzisiaj, ale bojąc się cenzury, wydał ją w 1976 roku. Wydrapał Bogu zdania, które rozumiemy, ale one nie są z tej ziemi. Nawet gdy „kolnął kogoś w zadek, nie szczędząc końskiej dawki cykuty”, nawet gdy zabluźnił, obgadał, zrobił to z obezwładniającym wdziękiem. Teraz ten bazyliszek siedzi na chmurce
i cieszy się, gdy przewracając strony, rżymy jak konie i gdy łza się zakręci.  Podziękujmy Mistrzowi, że sobie o nas przypomniał, bo po jego „walkach z samym sobą” stajemy się zwyczajnie lepsi. I piękniejsi.
Magdalena Parys

Czasem myślę, że Warszawę wymyślił Konwicki. Niewykluczone, że koty również.
Marcin Wicha

W Kalendarzu i klepsydrze Tadeusz Konwicki – najwierniejszy kronikarz powojennej Warszawy i warszawki – unieśmiertelnił „tyły Nowego Światu”, czyli życie polskiej inteligencji epoki gierkowskiej, jej ambicje, frustracje, zawiedzione nadzieje, a zwłaszcza jej układanie się z rzeczywistością. Krajobraz, który się z tych zapisków wyłania, jest zaskakująco współczesny.
Piotr Paziński

informacja prasowa

czwartek, 23 maja 2019

Znamy tytuły i autorów nominowanych do Nagrody Literackiej Nike!

Pierwszego dnia Warszawskich Targów Książki poznaliśmy dwadzieścia książek, które w tym roku nominowane zostały do Literackiej Nagrody Nike ogłoszono w czwartek. Finalistów nagrody poznamy we wrześniu, a laureata - w pierwszą niedzielę października.


W finałowej dwudziestce znalazły się powieści, poezja, eseje, reportaże, biografie oraz monografia naukowa. Jury Nagrody Literackiej Nike 2018, w składzie: Teresa Bogucka, Agata Dowgird, Maryla Hopfinger, Dariusz Kosiński, Anna Nasiłowska, Antoni Pawlak, Paweł Próchniak, Joanna Szczęsna i Marek Zaleski (przewodniczący), wybrało 20 publikacji nominowanych do tytułu najlepszej książki roku.

Jury nominowało biografie: Urszuli Glensk „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”, Aleksandra Kaczorowskiego „Ota Pavel. Pod powierzchnią” i Emila Marata „Sen Kolumba”.

Nominowane eseje to: „Kontener” Marka Bieńczyka, „Gramatyka bieli. Antropologia doświadczeń granicznych” Dariusza Czai, „Tłumacz między innymi” Jerzego Jarniewicza, „Do nielicznego grona szczęśliwych” Marcina Króla, „Młyny Boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” Jacka Leociaka, „Czerwone listy. Esej frankistowskie o literaturze polskiej” Adama Lipszyca.

„Autoportret z martwą naturą. Ostatnie wiersze Nazara Honczara” Anety Kamińskiej, „Do czasu” Piotra Matywieckiego oraz „Mordercze ballady” Marty Podgórnik - to nominowane tomy poezji.

Wśród powieści znalazły się „Prymityw. Epopeja narodowa” Marcina Kołodziejczyka, „Krótka wymiana ognia” Zyty Rudzkiej, „Turysta polski w ZSRR” Juliusza Strachoty, „Królestwo” Szczepana Twardocha oraz „Inni ludzie” Doroty Masłowskiej.

Nominowano również monografię Joanny Tokarskie-Bakir „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego” oraz dwa reportaże - „Błoto słodsze niż miód” Małgorzaty Rejmer i „Nie ma” Mariusza Szczygła.

Laureat 23. Nagrody Nike zostanie wybrany 6 października. Zwycięzca otrzyma 100 tys. zł i statuetkę projektu Gustawa Zemły. Fundatorami są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

Nagroda Literacka Nike przyznawana jest corocznie w październiku za najlepszą książkę poprzedniego roku. Jej celem jest promocja polskiej literatury. W konkursie mogą startować wszystkie gatunki literackie.

Wśród laureatów nagrody są m.in. Wiesław Myśliwski, Czesław Miłosz, Dorota Masłowska, Olga Tokarczuk, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jerzy Pilch i Marcin Wicha, który otrzymał Nike 2018 za książkę „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”.

[źródło: PAP, Wojciech Przylipiak]

środa, 15 maja 2019

Poznańska Nagroda Literacka 2019. Znamy laureatów!

To już piąta edycja Poznańskiej Nagrody Literackiej, która została powołana do życia
w 2015 roku przez Miasto Poznań oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. 



Nagroda przyznawana jest w dwóch kategoriach: za wybitne zasługi dla polskiej literatury
i kultury (Nagroda im. Adama Mickiewicza) oraz za znaczący, innowacyjny dorobek w dziedzinie literatury, humanistyki, popularyzacji kultury literackiej dla twórcy, który nie ukończył 35. roku życia (Nagroda-Stypendium im. Stanisława Barańczaka).

Miło nam ogłosić, że Nagrodę-Stypendium im. Stanisława Barańczaka otrzymał Tomasz Bąk za książkę „Utylizacja. Pęta miast”, o laureacie i jego zwycięskiej książce pisze na blogu Zamek Czyta Marcin Jaworski: Miłość w czasach końca kapitalizmu

Nagrodę im. Adama Mickiewicza, za wybitne zasługi dla polskiej literatury i kultury, otrzymał Wiesław Myśliwski.

Nagrodzonym i nominowanym serdecznie gratulujemy!

W tym roku do Poznańskiej Nagrody Literackiej byli nominowani: Tomasz Bąk, Mira Marcinów oraz Dawid Szkoła.

informacja prasowa

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Nagroda Literacka Biblioteki Narodowej Skrzydła Dedala

Nagrodę Literacką Skrzydła Dedala, przyznawaną przez Bibliotekę Narodową, w 2018 roku otrzymuje Wojciech Tomczyk, autor sztuk teatralnych opublikowanych w książce Dramaty (Państwowy Instytut Wydawniczy, Teologia Polityczna, 2018).



Jury w składzie:
Włodzimierz Bolecki (przewodniczący),
Tomasz Bocheński,
Antoni Libera,
o. Janusz Pyda OP.
wyróżniło laureata za odwagę zmierzenia się z dramatycznymi tematami historii współczesnej, przedstawionymi w oryginalnej formie, z niezwykłym kunsztem artystycznym, i nawiązującymi do najwybitniejszych osiągnięć polskiej oraz europejskiej tradycji literackiej.

Nagroda Skrzydła Dedala jest przyznawana corocznie za książkę lub całokształt twórczości w dziedzinie literatury pięknej, a szczególnie prozy, krytyki literackiej, artystycznej, historii oraz szeroko rozumianej problematyki społecznej. Obok walorów poznawczych twórczości nominowanych autorów jury wysoko ceni także niekonwencjonalność sądów, odwagę i precyzję myśli oraz piękno słowa.

Więcej o Nagrodzie i poprzednich laureatach:
https://bn.org.pl/nagrody/nagroda-literacka-skrzydla-dedala

informacja prasowa

poniedziałek, 29 października 2018

Weronika Gogola laureatką Nagrody Conrada

Weronika Gogola, autorka debiutanckiej powieści „Po trochu” (Wydawnictwo Książkowe Klimaty), została ogłoszona laureatką Nagrody Conrada za najlepszy debiut literacki 2017 roku. 


Zwycięską książkę wybrali wspólnie z kapitułą internauci, którzy do północy 27 października głosowali na pięć nominowanych debiutów. Uroczyste wręczenie statuetki odbyło się w Centrum Kongresowym ICE Kraków. Oprócz statuetki zwyciężczyni otrzymała nagrodę pieniężną w wysokości 30 tysięcy złotych, możliwość odbycia miesięcznego pobytu rezydencjalnego w Krakowie oraz promocję podczas przyszłorocznego Festiwalu Conrada oraz na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Gala zakończyła 10. Festiwal Conrada.

„To jest jedna z najbardziej prestiżowych nagród z czego bardzo się cieszymy” – mówi Andrzej Kulig, Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa ds. Polityki Społecznej, Kultury i Promocji Miasta. „Kraków w ten sposób robi ukłon w stronę ludzi młodych. Pokazuje, że nie jest tylko miastem sławnych starszych pisarzy, ale również młodych twórców,  takich jak tegoroczna laureatka”.

Urodzona w 1988 r. w Nowym Sączu. Wyrastała w Olszynach, którym to postanowiła poświęcić swój debiut prozatorski. Tłumaczy ze słowackiego i ukraińskiego. Skończyła ukrainoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Debiut jest wyrazem wdzięczności za wszystko, co dała jej Ojcowizna. Konsekwentnie buduje swoją Córowiznę.

Weronika Gogola podczas spotkania autorskiego, fot. prasowa

„Bardzo mnie cieszy Nagroda, jestem podekscytowana bo to ważne wyróżnienie dla mnie. Głównym impulsem do napisania książki „Po trochu” była śmierć mojego Taty, a zarazem próba pogodzenia sobie z nią i wytłumaczenia jego odejścia. To trochę taka autoterapia, która chyba pomogła. Myślę, ze  nagrody w postaci stypendiów są bardzo ważne dla pisarzy zwłaszcza na początku drogi dlatego, ze początkujący pisarze niestety nie zarabiają na pisaniu zbyt wiele”. – mówiła na scenie Weronika Gogola.

Książka "Po trochu" została nominowana do Nagrody Literackiej Nike, znalazła się w finale Nagrody Literackiej dla Autorki "Gryfia" oraz Nagrody Literackiej Europy Środkowej "Angelus" i zdobyła Nagrodę  Literacką ArtRage.

Cała nominowana piątka debiutantów otrzyma wsparcie promocyjne zarówno w czasie przyszłorocznego Festiwalu Conrada, jak i na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Fundatorem nagrody jest Miasto Kraków, partnerami Instytut Książki, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Fundacja Tygodnika Powszechnego.
Nagroda Conrada to wyróżnienie, dzięki któremu twórczynie i twórcy po debiucie zyskują wsparcie promocyjne pozwalające im rozwijać karierę literacką. Nagroda jest również sygnałem dla wydawców, których zachęca do podejmowania ryzyka wydawniczego.

Nominowanych wskazała kapituła Nagrody w składzie: prof. Michał Paweł Markowski (przewodniczący), Urszula Chwalba, prof.  Inga Iwasiów, dr Grzegorz Jankowicz, prof. Krzysztof Koehler, dr Zofia Król, Michał Nogaś oraz dr Joanna Szulborska-Łukaszewicz (sekretarz). W tym roku zmieniły się zasady głosowania na najlepszy debiut. Tym samym po raz pierwszy w historii konkursu to kapituła, wspólnie z internautami głosującymi na stronie festiwalu wybrała zwycięzcę tegorocznej edycji.

Festiwal wspiera Partner dla Krakowa: Bukovina Resort i Grupa Autoremo.

Więcej o Festiwalu na www.conradfestival.pl

informacja prasowa

sobota, 20 października 2018

95. URODZINY JÓZEFA HENA - spotkanie autorskie

12 listopada (poniedziałek) godz. 18.30 Miasto Stołeczne Warszawa, Wydawnictwo Sonia Draga, Entropia Słowa oraz Kino Atlantic zapraszają  w 95. urodziny JÓZEFA HENA na wieczór premierowy najnowszej książki „Ja, deprawator”. 




Scenariusz spotkania:

18.30 - przywitanie zebranej publiczności
18.40 - 20.00 - rozmowa z Jubilatem i jego przyjaciółmi połączona ze wspomnieniami oraz czytaniem fragmentów najnowszej książki Jubilata przez m. in. Grażynę Barszczewską, Kamillę Baar-Kochańską, Bożenę Stachurę, Magdalenę Zawadzką, Janusza Gajosa, Wojciecha Pszoniaka, Zbigniewa Zamachowskiego.
20.15 - na słodki poczęstunek Cukiernia A. Blikle

Gospodarze spotkania: Janusz Drzewucki oraz Artur Wolski

Aby wziąć udział w wydarzeniu 12 listopada należy wypełnić formularz do 5 listopada.

UWAGA:
Liczba miejsc ograniczona. Prześlemy potwierdzenie wpisania na listę gości najpóźniej do 10 listopada.

Przed i po spotkaniu będzie można zakupić w promocyjnej cenie książki zdobyć autograf Mistrza.


Józef Hen, fot. Wikipedia
Józef Hen – ur. 8 listopada 1923 roku w Warszawie w rzemieślniczej rodzinie żydowskiej. Pisarz, który z wirtuozerią łączy tradycje literatury popularnej z pisarstwem najwyższej próby; reportażysta, dramaturg, autor scenariuszy filmowych i telewizyjnych, reżyser i publicysta. Jego książki zostały przetłumaczone na 21 języków m.in. na angielski, włoski, holenderski, czeski, niemiecki i francuski. Obecnie mieszka w Warszawie.
Nakładem Wydawnictwa Sonia Draga ukazała się książka Powrót do bezsennych nocy. Dzienniki.
W 2018 roku przyznano Nagrody 100-lecia ZAiKS-u. Odebrali je
twórcy z różnych dziedzin sztuk, prawnicy, także animatorzy kultury, m.in. Józef Hen.

Niezmiennie aktualne zapiski Józefa Hena cieszą się niesłabnącym od kilku dekad uznaniem czytelników. Ja, deprawator to kolejny po Powrocie do bezsennych nocy, Nie boję się bezsennych nocy, Dzienniku na nowy wiek, Dziennika ciągu dalszym diariusz autora. Publikacja zawiera spostrzeżenia i refleksje z bieżących wydarzeń lat 2016–2018.

W 2018 roku przyznano Nagrody 100-lecia ZAiKS-u. Odebrali je twórcy z różnych dziedzin sztuk, prawnicy, także animatorzy kultury, m.in. Józef Hen.

informacja prasowa

wtorek, 18 września 2018

RADIOWA TRÓJKA PREZENTUJE „100 KSIĄŻEK NA STULECIE NIEPODLEGŁOŚCI” I ZAPRASZA SŁUCHACZY DO GŁOSOWANIA

We wtorek 18 września Program 3 Polskiego Radia rozpoczął prezentację najważniejszych dzieł polskiej literatury opublikowanych po 1918 roku. Akcji „100 książek na stulecie Niepodległości” towarzyszy głosowanie słuchaczy. To oni wskażą tę jedną, najważniejszą książkę.


100 polskich książek napisanych po 1918 roku redakcja radiowej Trójki zaprosiła wybitnych literaturoznawców: Macieja Urbanowskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Krzysztofa Dybciaka  z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Dariusza Nowackiego z Uniwersytetu Śląskiego, dyrektora warszawskiego Muzeum Literatury i wykładowcę Uniwersytetu Warszawskiego Jarosława Klejnockiego oraz Krzysztofa Koehlera – dyrektora programowego Instytutu Książki. Każdy z zaproszonych podał swoje typy i w ten sposób powstała okrągła setka tytułów, które zostaną przedstawione w cyklu „100 książek na stulecie Niepodległości”.

– Na tej liście znalazły się bodaj wszystkie najważniejsze nazwiska polskiej literatury XX i początków XXI wieku oraz książki, bez których nie sposób sobie wyobrazić intelektualnego krajobrazu ostatniego stulecia, takie jak: „Noce i dnie” Dąbrowskiej, „Transatlantyk” Gombrowicza, „Tango” Mrożka, pełna kolekcja najważniejszych tytułów Miłosza, Herberta, Iwaszkiewicza, Szymborskiej czy Herlinga-Grudzińskiego. Od skamandrytów po Świetlickiego i od Żeromskiego po Myśliwskiego. W tym zestawie nie brakuje jednak dowodów na to, że literacki kanon wciąż ulega przewartościowaniu. Zaskoczeniem może obecność wśród najważniejszych książek stulecia tytułów wciąż słabo znanych, czyli „Nadberezyńców” Floriana Czarnyszewicza, czy opowiadań Zygmunta Haupta z tomu „Pierścień z papieru”. Są też inne niespodzianki, bo nie wszyscy popularni i cenieni autorzy współcześni znaleźli się na naszej liście – mówi Mariusz Cieślik, wicedyrektor radiowej Trójki i pomysłodawca przedsięwzięcia.

Wybrane pozycje będą prezentowane na antenie Programu 3 Polskiego Radia codziennie – od poniedziałku do czwartku – aż do 11 listopada. Omówienia pojawią się w porannych i popołudniowych wydaniach „Zapraszamy do Trójki” oraz w paśmie „Do południa”.

Ponadto Mariusz Cieślik i Hirek Wrona w środowym wydaniu „Do Południa” oraz Agnieszka Szydłowska i Agnieszka Obszańska w sobotnim „Radiowym Domu Kultury” zaproszą słuchaczy do literackiej zabawy, której zwycięzcy otrzymają atrakcyjne nagrody książkowe.

Najważniejsze będzie jednak głosowanie słuchaczy. Redakcja radiowej Trójki chce, aby to oni, spośród 100 najważniejszych książek wskazanych przez fachowców wybrali tę, która jest im najbliższa.

Wszystkie tytuły i ich prezentacje można znaleźć na stronie: 100ksiazek.polskieradio.pl.

Projekt został przygotowany we współpracy z Instytutem Książki i dziennikiem „Rzeczpospolita”.

informacja prasowa

czwartek, 30 sierpnia 2018

Pisz kreatywnie z Miastem Literatury UNESCO

Weekendowe warsztaty creative writing oraz dyskusje i spotkania otwarte dla miłośników pisania. Ogłaszamy jesienno-zimowy program wydarzeń w ramach Kursu Kreatywnego Pisania w Krakowie Mieście Literatury UNESCO.


Zajęcia pisarskie – nowe tematy i nowi prowadzący 

Po wakacyjnej przerwie wracamy z nową porcją weekendowych warsztatów pisania, które  od trzech lat niezmiennie przyciągają kolejnych debiutujących pisarzy i pisarki. Wrzesień rozpoczniemy od warsztatów z tworzenia postaci literackiej. 22 września spotkamy się z Ingą Iwasiów, powieściopisarką, literaturoznawczynią, ale także nauczycielką kreatywnego pisania na Uniwersytecie Szczecińskim. Na zajęciach pn. „Co wiesz o swoim bohaterze?” dowiesz się przede wszystkim jak rozumieć swojego bohatera literackiego – jak dostrzec jego słabości, jak wykorzystać mocne strony, jak sprawić, aby inni rozpoznali siebie w nim, a także: za co da się go lubić, w czym będzie stwarzać opór? Nie obędzie się bez solidnych zadań pisarskich, więc lepiej szykujcie grube notesy.

23 października dedykujemy seniorompodczas Festiwalu Conrada odbędą się SAGA. Warsztaty dla seniorów organizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Willa Decjusza. Uczestnicy pod czujnym okiem prowadzącej, Katarzyny Kubisiowskiej, będą pracować nad własnymi tekstami, poznając tym samym techniki prowadzenia narracji czy sposoby budowania dialogów. Z kolei 23 i 24 listopada zapraszamy dzieci w wieku 10-13 lat na zajęcia „Lubię zmyślać!”. Warsztaty opowiadania dla dzieci i młodzieży poprowadzi Maja Starakiewicz. Oba warsztaty są bezpłatne, lecz obowiązują zapisy.

Powieściopisarzom myślącym o konkretnym gatunku literackim proponujemy warsztaty na różnych poziomach zaawansowania. „Przepis na kryminał” z Wojciechem Chmielarzem, który odbędzie się 3 listopada, polecamy wszystkim początkującym, którzy noszą się z zamiarem eksperymentowania z literaturą gatunkową, ale potrzebują więcej wskazówek. Nie obędzie się bez wielu zadań pisarskich oraz solidnej dawki wiedzy o najważniejszych elementach kryminału, czyli: bohaterze, intrydze kryminalnej, miejscu i czasie akcji, a także dobrym researchu.

Koniec roku zamkniemy mocnym akcentem – intensywnymi warsztatami dla zaawansowanych, które poprowadzi Filip Modrzejewski, redaktor m.in. serii „Archipelagi” w Wydawnictwie W.A.B. Zajęcia „Od wspomnienia do literatury” odbędą się” 8 grudnia, a dotyczyć będą opowiadania historii – rodzinnych, zasłyszanych w rodzinie lub takich, które nosimy w sobie. Uczestnicy zajęć wyjdą z pierwszymi stronami swoich powieści oraz indywidualnymi wskazówkami co do ich samodzielnych kontynuacji.

Z kolei dla wolnych strzelców, którzy wolą pracować we własnym tempie polecamy Kurs Online, który można znaleźć na naszej stronie: http://pisz.miastoliteratury.pl/kurs-online/. Podręcznik, videoporady i serie ćwiczeń – to wszystko czeka na literackich śmiałków, którzy chcą spróbować swych sił w pisaniu.

Dyskusje o debiutach i rynku wydawniczym

W programie Kursu Pisania znajdziemy nie tylko zajęcia pisarskie, lecz także cykle spotkań i dyskusji otwartych poświęconych debiutowaniu i rynkowi wydawniczemu. 15 października spotkamy się z Kingą Rak i Marią Kulą na dyskusji poświęconej self-publishingowi. Na czym polega self-publishing? Skąd bierze się popularność tego trendu na świecie? Czy wydanie książki we własnym zakresie gwarantuje poczytność?

Z kolei podczas Festiwalu Conrada odbędzie się spotkanie, które odbywa się pod patronatem Kursu Kreatywnego Pisania, czyli rozmowa „Egzamin z liter. O nauce pisania i pisarstwa”. Dyskusję w ramach pasma Przemysły książki poprowadzi Marcin Wilk, a gościć będzie: reporterkę Izę Michalewicz oraz Filipa Modrzejewskiego. 

Po wakacjach wracamy również z kolejnym spotkaniem w ramach cyklu Re:debiut, czyli rozmów o najgłośniejszych polskich debiutach ostatnich lat. 11 grudnia spotkamy się z Michałem Witkowskim oraz Piotrem Mareckim, z którymi porozmawiamy o „Lubiewie” - jednym z najgłośniejszych debiutów w historii literatury polskiej po 1989 roku - ”, a także o współpracy na linii autor-wydawca, debiucie ponownym oraz cenzurowaniu literatury. Spotkanie poprowadzą prowadzą Maciej Jakubowiak  oraz Bartosz Sadulski.


***

Więcej informacji o zajęciach, sprzedaży biletów oraz szczegółach zapisów: www.pisz.miastoliteratury.pl.


Kurs Kreatywnego Pisania Krakowa Miasta Literatury UNESCO jest realizowany w ramach programu wsparcia debiutów literackich w Krakowie, do którego należy również Nagroda Conrada przyznawana dla najlepszego debiutu literackiego minionego roku.

informacja prasowa

sobota, 2 września 2017

Z Romą Ligocką o "Dobrym dziecku" /wywiad/

Przy okazji Promocji Dobrych Książek rozmawiałam z Romą Ligocką o jej nowej powieści: "Dobre dziecko". Oto, co mi powiedziała:

Roma Ligocka w obiektywie Pawła Piotrowskiego

Barbara Lekarczyk-Cisek: Pani najnowsza proza nawiązuje do debiutanckiej powieści "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku", kontynuując i pogłębiając pewne jej wątki. Cechą charakterystyczną obu tych powieści jest ich autobiografizm, a jednocześnie uniwersalizm ludzkich doświadczeń. Czy nie w tym tkwi sukces Pani pisarstwa, że może się w nim odnaleźć każdy wrażliwy i myślący człowiek?

Roma Ligocka: Cieszę się, że pani to zauważyła. Ten uniwersalizm jest najważniejszym kryterium mojej twórczości. Nigdy nie chciałam pisać książki dla wtajemniczonych. Ten uniwersalny wymiar moich powieści obrazuje pewna anegdota. Otóż moja znajoma mieszkająca w Nowym Jorku podarowała egzemplarz "Dziewczynki w czerwonym płaszczyku" w angielskim tłumaczeniu pewnemu Chińczykowi. Ten zamknął się z książką na cały weekend i po jej przeczytaniu powiedział, że dopiero teraz zrozumiał, czym był Holocaust. A dwa lata później przyjechał do Krakowa i podszedł do mnie podczas targów książki oznajmiając, że po przeczytaniu mojej książki miasto tak go zainteresowało, iż postanowił je zobaczyć. Pragnę pisać w taki sposób, aby czytelnicy mieli uniwersalne poczucie ludzkiego losu przepełnionego cierpieniem, a jednocześnie, by doświadczali zwycięstwa życia nad śmiercią. Każdy ma swój holocaust w jakimś momencie życia i każdy usiłuje uciec przed cierpieniem - jak ja przed Niemcami i wygrać z losem, jak próbowałam to uczynić ja czy moja matka.


Obie Pani powieści mają interesującą perspektywę narracyjną. "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" jest historią snutą z perspektywy dziecka, "Dobre dziecko" - z punktu widzenia nastolatki. Czy trudno było znaleźć odpowiedni język, aby opowieści te brzmiały wiarygodnie, a jednocześnie przemawiały do wyobraźni dorosłego czytelnika?

Wydaje mi się, że udało mi się znaleźć właściwy język - język dziecka. W latach 60., kiedy już mieszkałam na Zachodzie, ukazał się w Niemczech "Dziennik" Anny Frank, który zrobił wielką furorę w świecie. Już dawno namawiano mnie, abym napisała swoją historię, ale długo nie umiałam znaleźć odpowiedniego języka. Kiedy już do tego doszło, bardzo się pilnowałam, aby pisać tylko to, co naprawdę mogłam widzieć i przeżyć. Myślę, że ta debiutancka powieść dlatego tak przemawia do ludzi, że przedstawia obraz świata 5-, 6-letniego dziecka. Z kolei w książce "Dobre dziecko" trudność była jeszcze większa. Tym razem należało znaleźć język nastolatki, żeby zachować autentyzm. Tymczasem jest to wiek, w którym tak wiele się miesza w ludzkim życiu. Człowiek jest już trochę dorosły, ale zarazem jest jeszcze dzieckiem, które wielu rzeczy jeszcze nie rozumie, do czego nie jest skłonny przyznać się nawet sam przed sobą. Wielokrotnie cytuję w tej powieści coś, co mówią dorośli, a czego bohaterka jeszcze nie pojmuje. I tak prowadzę czytelnika w świat nastolatki… Myślę, że ten sposób pisania jest naprawdę moim wynalazkiem.


Zadebiutowała Pani w wieku lat sześćdziesięciu i była to od razu bardzo dojrzała proza. W dodatku odniosła niebywały sukces czytelniczy i została przetłumaczona na 22 języki, stając się międzynarodowym bestsellerem. Co, Pani zdaniem, zadecydowało o tym?

Zawsze coś pisałam: wiersze, sztuki teatralne… Maciej Słomczyński – mój przyjaciel, tłumacz Shakespeare'a - mawiał, że najlepszą prozę pisze się po pięćdziesiątce. Mając osiemnaście lat i przyjaźniąc się z pisarzami, wyobrażałam sobie, że w każdej chwili mogę być pisarką, co było oczywiście złudne. I rzeczywiście, zgodnie ze słowami autora Joe Alexa, w moim przypadku był to proces dojrzewania, ale wynika też z pokory wobec czytelnika. Miałam szacunek dla tematu, bo wiedziałam, że opisuję nie tylko swoje życie, ale również kawał historii, w której zanurzył mnie los. Bardzo długo wydawało mi się, że banalne słowa byłyby krzywdzące dla mojej babci, której obecność stale czułam, aż w jakimś momencie poczułam przyzwolenie. A sukces...? Początkowo "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" ukazała się po niemiecku i w pierwszych dniach ulokowano ją wśród książek dotyczących Holocaustu, których nikt nie kupował. I nagle znalazła się wśród bestsellerów. Chciałam pisać dla wszystkich, niezależnie od wieku, płci, narodowości i udało się. Ale do czegoś takiego trzeba dojrzeć.


Zarówno Pani proza, jak i malarstwo mają wspólną cechę – są w gruncie rzeczy interesującymi portretami kobiet: poza główną bohaterką, także matki, babek… Pani sytuuje się wśród rodziny nieistniejącej, a jednak ciągle obecnej w Pani życiu w postaci pamiątek, przedmiotów, ale również w pamięci pewnych wydarzeń.


Może dlatego, że bardzo chciałam mieć rodzinę. Te portrety powstały z tęsknoty. Z drugiej strony, była w naszej rodzinie taka siła tradycji, że coś się zachowało do dziś. Moja mama w "Dobrym dziecku" często powtarza: "Bo tak się robiło w domu". Jeżeli człowiek nie ma domu i rodziny w sensie fizycznym, to przynajmniej kultywuje tradycję. Jest taka legenda o rabinie, który, gdy żył, chodził do lasu i tam się modlił. Kiedy umarł i nie było już ani jego, ani jego książek, pozostało to miejsce w lesie. My dzisiaj nie mamy już nawet tego miejsca w lesie, ale wiemy, że ono kiedyś było. Nie ma rodziny, nie ma domu, nie ma większości przedmiotów, dlatego piszę o nich, aby ocalić je od zapomnienia. Jednocześnie przychodzi refleksja, jak wielką siłą jest tradycja, jak ważne są korzenie. Bywa, że nie zdajemy sobie sprawy, dlaczego myślimy i postępujemy tak, a nie inaczej. Tymczasem bardzo często ma to swoje źródło w naszej przeszłości, nawet jeśli o niej nic nie wiemy. Nie znając swoich korzeni, nie wiemy kim jesteśmy. Kiedy jednak ktoś nam to uświadomi, stajemy się jak nowo narodzeni, bo gdzieś przynależymy. To dlatego poczucie przynależności było dla mnie takie istotne, że nie mam ani rodziny, ani domu, ani tego wszystkiego, co kojarzy się z tradycją.

Umieszczenie w "Dobrym dziecku" pamiętnika babci sprawiało poza tym mi wielką przyjemność, ponieważ zanurzałam się w miłym, dostatnim i bezpiecznym świecie, w którym bywa się na balach, przyjęciach, nosi piękne stroje, smaży konfitury. Sądziłam, że opisuję świat miniony, a tymczasem stała się rzecz zaskakująca, ponieważ to, co opisuje moja babcia, jest dużo bliższe naszego dzisiejszego życia. Chciałam, aby czytelnicy sobie uświadomili, jak cudowny czas nam się przydarzył.

Okładka powieści "Dobre dziecko", Wyd. Literackie

Bohaterka "Dobrego dziecka" jest, paradoksalnie, bardziej samotna niż "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku". Jedynie w gronie artystów czuje się dobrze. Czy są to Pani osobiste doświadczenia?

"Dobre dziecko" jest najbardziej osobistą z moich książek. Napisanie jej było bardzo bolesnym procesem, ale chciałam dojść do głębszej prawdy o sobie. Poza tym brak doświadczenia pisarskiego nie pozwalał mi w przypadku debiutanckiej powieści opisać wszystko, co przeżyłam. To był taki ból, cierpienie i upokorzenie, że musiałam dojrzeć jako pisarz… Trzeba było przejechać prawie cały świat, przeprowadzić wiele rozmów z czytelnikami, posłuchać ich pytań, aby dojść do napisania "Dobrego dziecka". Z taką właśnie gorzką refleksją, że każdy z nas chce być takim dobrym dzieckiem, gdziekolwiek by nie był i cokolwiek by robił. Całe życie się z tym borykamy, bo nie zawsze potrafimy sprostać tym wymaganiom, jaki stawiamy sobie i jakie stawiają nam inni.

Ta dziewczynka, to "dobre dziecko" jest chyba najbliżej mnie samej. Przez całe moje życie czułam się oddalona od innych. Byłam w jakiś sposób autystycznym dzieckiem, tylko że to nie choroba, ale historia i los uczyniły mnie taką. Zawsze czułam się oddzielona jakby szklaną szybą od reszty. Wszystkie moje przyjaźnie były niepełne. Wybrałam pracę w telewizji i w teatrze, która polega na byciu wśród ludzi, ale czułam się źle i było dla mnie prawdziwą ulgą, kiedy mogłam pisać czy malować, nie będąc częścią jakiejś społeczności. To jest gorzki los. W jakimś sensie zazdroszczę ludziom, którzy potrafią osiągnąć w przyjaźni i miłości jakąś jedność. Aby być naprawdę blisko ludzi, trzeba się tego nauczyć w dzieciństwie, tak samo jak uczymy się chodzić i mówić. Moja wiedza o sobie sprawiła, że mogłam dojrzeć do napisania tych książek po to, aby ktoś, kto będzie je czytał, mógł się w nich przejrzeć jak w lustrze, odnaleźć swoje problemy i je zrozumieć.


Czy planuje Pani kontynuować biograficzny wątek w swoich powieściach, czy też może chciałaby Pani napisać coś zupełnie innego?

W jakiś sposób zawsze czerpię z materii własnego życia. Napisałam trzy powieści będące moją biografią. Poza "Dziewczynką w czerwonym płaszczyku" i "Dobrym dzieckiem" jest to również opowieść o moim ojcu, zatytułowana "Tylko ja sama". Obecnie powieści te mają się ukazać w jednakowej szacie graficznej - jako trylogia. Tym razem chciałabym napisać coś o mężczyznach. Mam nawet tytuł: "Książka miłości i rozpaczy". Teraz pozostaje mi "tylko" dopisać do niego resztę.

Bagatela… Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.


Roma Ligocka na krakowskim Rynku, fot. Paweł Piotrowski


Wywiad ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline.pl  19 grudnia 2012 r.

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty