Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 października 2025

Jedyna (taka) /recenzja biografii Karoliny Lanckorońskiej Marcina Wilka/

W sierpniu tego roku ukazała się w Wydawnictwie ZNAK najpełniejsza biografia Karoliny Lanckorońskiej: "Jedyna", której autorem jest Marcin Wilk. Rzetelnie opracowana, opisuje życie znanej historyk i mecenaski sztuki od narodzin aż po śmierć, a także jej liczne zasługi i heroiczną postawę w czasie II wojny. Najbardziej poruszył mnie opis ostatnich lat Karoliny Lanckorońskiej i wspomnienia osób, które ją otaczały, szczególnie opowieść pielęgniarki Alicji Lesisz, zwanej przez nią żartobliwie Kotem. Zachęcam do lektury.

Mój egzemplarz biografii, "zaczytany" i jak zwykle pełen zakładek :-)
Życie Karoliny Lanckorońskiej było długie i obfitowało w tak liczne, a zarazem dramatyczne wydarzenia historyczne, że opisanie go jest z pewnością dużym wyzwaniem. Sądzę przy tym, że  najlepiej udało się to samej Lanckorońskiej, która była nie tylko wybitnym historykiem sztuki, ale miała też bez wątpienia talent literacki, dysponując charakterystycznym dla siebie stylem, który sprawia, że od jej "Wspomnień wojennych" czy "Notatek z podróży do Grecji" nie sposób nie oderwać. Mnie osobiście najbardziej odpowiada biografistyka mająca charakter osobisty, taka, z którą zetknęłam się w pisarstwie Renaty Lis. W rozmowie ze mną na temat biografii Bunina ("W lodach Prowansji") autorka powiedziała wręcz:

"Każda taka opowieść jest kreacją – nawet w opowieści o własnym życiu, nawet przeznaczonej na użytek prywatny, jedne "fakty" wybieramy, inne pomijamy, wymyślamy albo przekręcamy (często bezwiednie), o jeszcze innych w ogóle nie pamiętamy, pełnymi garściami czerpiemy za to z cudzych wspomnień, coś nam się śni i marzy, dwoi się i troi, a twarze ze zdjęć plenią się w naszej pamięci, podając się za twarze z rzeczywistości. Z takiego szemranego materiału lepimy swoją opowieść o "prawdziwym" życiu,  odpowiednio je naświetlając, wydobywając lub naddając znaczenia. W swoich książkach nie udaję, że jest inaczej. Nie proponuję czytelnikom obiektywnej biografii Bunina, ponieważ taka biografia jest niemożliwa. Opowiadam o tym, jak ta biografia złożyła się we mnie tu i teraz. Myślę, że to uczciwe".

Najnowsza i zarazem najpełniejsza biografia Karoliny Lanckorońskiej: "Jedyna", której autorem jest Marcin Wilk, z pewnością taka nie jest, choć jej początek jest interesujący. W I rozdziale, zatytułowanym "Wniebowzięta", autor przypomina historię, która rozegrała się w latach 30. ubiegłego wieku, kiedy to docent Lancokorońska, rozmiłowana w twórczości Michała Anioła (szczególnie ceniła jego posąg Dawida), skorzystała z trwających podówczas prac konserwatorskich mających miejsce w Kaplicy Sykstyńskiej i wspięła się po rusztowaniach, aby zobaczyć freski Michelangelo z bliska. Po raz drugi uczyniła to w latach 90., podczas pontyfikatu Jana Pawła II, wówczas jednak wjechała tam windą. Prawda, że brzmi obiecująco? Jednak autor porzuca ten trop i rozpoczyna tradycyjną opowieść od rodu Lancorońskich, a w szczególności od jego patriarchy Karola, ojca Karoliny. Narodziny, dzieciństwo, młodość... Tak toczy się ta historia, w której najciekawsze są cytaty z pism samej Lanckorońskiej oraz obfitość unikalnych fotografii. Autor rzetelnie przytacza rozmaite źródła i ... tchnie nudą. Jego stosunek do bohaterki biografii pozostaje nieznany. Po prostu "odrobił lekcję", którą mu zadano.

Najbardziej poruszył mnie opis ostatnich lat Karoliny Lanckorońskiej i wspomnienia osób, które ją otaczały, szczególnie opowieść pielęgniarki Alicji Lesisz:

"Myślę, że dopiero przy mnie stała się dzieckiem. Nie zasnęła bez przytulenia. Okazało się, że wcześniej tego nie znała. Nie miała też dotyku. (...) Ona mnie wtedy tak polubiła bardzo, że dzisiaj często myślę, że nigdy bym takiego przyjaciela w życiu nie miała. (...) Zawsze mnie wybroniła z każdej opresji".

I właśnie mniej znane albo nieznane wcale oblicze tej posągowej damy, przed którą wszyscy czuli respekt, najbardziej mnie poruszyło podczas lektury biografii. 


Książka "Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej" Marcina Wilka ukazała się w sierpniu tego roku w Wydawnictwie ZNAK

piątek, 15 listopada 2024

Planeta Grzegorzewski – spotkanie wokół książki „To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego” w Instytucie im. Jerzego Grotowskiego

20 listopada 2024 o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie wokół książki Maryli Zielińskiej „To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego”.  O wybitnym artyście teatru, którego przedstawienia stały się legendą (m. in. we Wrocławiu), rozmawiać będą z autorką Tomasz Kubikowski – profesor Akademii Teatralnej w Warszawie, kierownik literacki Teatru Narodowego, badacz fenomenologii teatru, redaktor publikacji „To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego”; Piotr Rudzki – teatrolog, kierownik Zakładu Teorii Kultury i Sztuk Widowiskowych Uniwersytetu Wrocławskiego, oraz w roli moderatora Wojciech Browarny – profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, znawca literatury współczesnej.


Jerzy Grzegorzewski, mistrz teatru autorskiego i jeden z najoryginalniejszych inscenizatorów polskiej sceny powojennej jest bohaterem książki Maryli Zielińskiej „To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego”, wydanej przez Teatr Narodowy. O książce w Instytucie im. Jerzego Grotowskiego 20 listopada 2024 roku rozmawiać będą: autorka, Tomasz Kubikowski, Piotr Rudzki i Wojciech Browarny.

„To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego” jest dwutomową opowieścią o Jerzym Grzegorzewskim, jednym z najwybitniejszych artystów polskiego teatru. Autorka przedstawia biografię twórcy, którego talent stał się darem i przekleństwem. Powstał portret wielokrotny, bogato ilustrowany, na który złożyły się także wypowiedzi przyjaciół i współpracowników, zebrane w Polsce i za granicą. Publikacji towarzyszy album – fotograficzna historia życia Jerzego Grzegorzewskiego pod redakcją Janusza Górskiego. 

Jak pisze autorka: „Jednym z zagadnień, które trwale zaprzątały mu [Grzegorzewskiemu] głowę, było, jak aktor ma wejść i zejść ze sceny. Jak uniknąć banału powiązania ruchu z wygłaszaną kwestią? Co to znaczy więc: powołać i odwołać postać w takiej, a nie innej kondycji, w tej konkretnej przestrzeni, w tym dokładnie momencie? Co się wydarza pomiędzy?”. O fenomenie teatru Grzegorzewskiego, jego pracy na warszawskich scenach, Teatrze Studio i Teatrze Narodowym, oraz w Teatrze Polskim we Wrocławiu dyskutować będą: Maryla Zielińska – autorka książki, badaczka i krytyczka teatralna, która przez lata dokumentowała twórczość Grzegorzewskiego; Tomasz Kubikowski – profesor Akademii Teatralnej w Warszawie, kierownik literacki Teatru Narodowego, badacz fenomenologii teatru, redaktor publikacji „To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego”; Piotr Rudzki – teatrolog, kierownik Zakładu Teorii Kultury i Sztuk Widowiskowych Uniwersytetu Wrocławskiego, oraz w roli moderatora Wojciech Browarny – profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, znawca literatury współczesnej.

Maryla Zielińska za książkę „To. Biografia Jerzego Grzegorzewskiego” otrzymała Nagrodę Polskiego Towarzystwa Badań Teatralnych za najlepszą publikację książkową z zakresu wiedzy o dramacie, teatrze i widowiskach wydaną w 2023 roku oraz Nagrodę Komitetu Nauk o Sztuce Polskiej Akademii Nauk za wybitne osiągnięcia naukowe w zakresie teatrologii. 

Publikację docenili również krytycy. Tomasz Cyz z „Dwutygodnika” pisał: „To książka, na którą teatromani czekali od dawna. Odkrywamy pełnowymiarowy, wnikliwy portret człowieka i artysty, który pozwala zrozumieć specyfikę teatru Grzegorzewskiego”, Grzegorz Kondrasiuk w „Do Rzeczy” podkreślał natomiast: „Biografia Zielińskiej to niezwykle przystępne dzieło, które pozwala lepiej zrozumieć hermetyczny, niełatwy teatr Grzegorzewskiego, zarówno wielbicielom jego twórczości, jak i tym, którzy dopiero ją odkrywają”.

Spotkanie odbędzie się w środę 20 listopada 2024 roku o godzinie 18.00 w Czytelni im. Ludwika Flaszena Instytutu Grotowskiego we Wrocławiu. Wstęp wolny.

Więcej informacji: grotowski-institute.pl/wydarzenia/planeta-grzegorzewski/

informacja prasowa

środa, 26 lipca 2023

Magdalena Abakanowicz (prawie) bez tajemnic /recenzja biografii Pawła Kowala: "Abakanowicz. Trauma i sława"/

Liczącą blisko pięćset stron biografię Magdaleny Abakanowicz przeczytałam od deski do deski, niczego nie pomijając, począwszy od zachęty do czytania autorstwa innego wybitnego artysty, Leona Tarasewicza, a na Posłowiu kończąc.  Jej autor, Paweł Kowal, nakreślił portret artystki nie tylko rzetelnie, odwołując się do licznych źródeł (w tym do niepublikowanych dzienników), ale nadał swojej pracy osobisty ton. To jest w jakimś sensie JEGO Abakanowicz, w takim znaczeniu, jaki ma tytuł filmu Joanny i Krzysztofa Krauze "Mój Nikifor". Czy bowiem w ogóle możliwa jest biografia obiektywna?

Mój egzemplarz biografii, Wyd. Agora

Dotknęłam kiedyś tego tematu w rozmowie z Renatą Lis, w związku z jej biografią "W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu". Powiedziała wówczas coś, co znakomicie przystaje także do książki Pawła Kowala:

"Nie proponuję czytelnikom obiektywnej biografii Bunina, ponieważ taka biografia jest niemożliwa. Opowiadam o tym, jak ta biografia złożyła się we mnie tu i teraz. Przecież każda taka opowieść jest kreacją - nawet w opowieści o własnym życiu, nawet przeznaczonej na użytek prywatny, jedne "fakty" wybieramy, inne pomijamy, wymyślamy albo przekręcamy (często bezwiednie), o jeszcze innych w ogóle nie pamiętamy, pełnymi garściami czerpiemy za to z cudzych wspomnień, coś nam się śni i marzy, dwoi się i troi, a twarze ze zdjęć plenią się w naszej pamięci, podając się za twarze z rzeczywistości. Z takiego szemranego materiału lepimy swoją opowieść o "prawdziwym" życiu,  odpowiednio je naświetlając, wydobywając lub naddając znaczenia".

Celowo przytoczyłam obszerny fragment tej wypowiedzi na temat pisania biografii, ponieważ to, o czym mówiła Renata Lis, oświetla w jakiś sposób metodę tworzenia biografii Abakanowicz. Również Paweł Kowal nie ukrywa swojego osobistego stosunku do artystki, rozpoczynając swoją opowieść dedykacją poświęconą żonie i przywołując dzień oraz miejsce ich wesela, które odbyło się w Falentach, gdzie Magdalena przyszła na świat 20 czerwca 1930 roku i gdzie spędziła pierwsze lata życia. Ale to nie wszystko! Autor deklaruje wprawdzie, że patrzy na życie artystki z punktu widzenia historyka czasów współczesnych oraz politologa, ale - podobnie jak Renata Lis - próbuje też spojrzeć na bohaterkę swojej biografii przez jej tajemnicę. W pewnym momencie swego życia Bunin doświadczył głębokiego rozdwojenia - kochał dwie kobiety jednocześnie i z żadnej nie umiał zrezygnować. Podobnie było z Magdaleną Abakanowicz, która będąc zamężna z Janem Kosmowskim, miała jednocześnie głęboką relację z Arturem Starewiczem - partyjnym notablem (poznali się, gdy artystka wystawiała swoje prace w Londynie, gdzie był ambasadorem), a jednocześnie człowiekiem nietuzinkowym, erudytą o szerokich horyzontach. Przy czym obaj mężczyźni byli jej absolutnie podporządkowani i jakoś znosili siebie wzajemnie. Jak pisze Paweł Kowal:

"Po pewnym czasie ich wspólne w dużej mierze życie znalazło ustalone formy. W Warszawie - wspólne obiady, święta. Każdego roku artystka spędzała część wakacji z Janem, część z Arturem, część spędzali we troje. I tak przez lata".

Jak wyglądały te wspólne wakacje, dowiadujemy się z dowcipnej relacji jednego z pasierbów Starewicza, Gabriela Michalika. Otóż będąc ok. ośmioletnim chłopcem był świadkiem przywiezienia przez Artura tkaniny wartej podobno 20 tysięcy dolarów.

"Wyobrażałem sobie, że to jest na przykład latający dywan - wspomina. (...) Tkaninę zobaczyłem bodaj dopiero następnego dnia. Pani Magda rozpostarła ją na stole. Przypominała duży dziurawy worek na ziemniaki (...). Potem przed domem powstała "polowa" pracownia rzeźbiarska Magdaleny Abakanowicz". Opisuje też artystkę przy pracy, kiedy to znalazła właściwy pień drzewa i wobec bezradnego traktorzysty ("Nie puszcza, jeszcze ten skurwysyn nie puszcza, pani profesor!") osobiście odrąbała go siekierą, aby przez następne dni pieczołowi obrabiać. Tak powstawały "Gry wojenne"... Ze wspomnień małoletniego wówczas Gabriela wyłania się portret kobiety zdecydowanej, silnej, chciałoby się rzec: męskiej.

Magdalena Abakanowicz, Lipsis z cyklu "Gry wojenne",
wystawa "Abakanowicz.Totalma" w Muzeum Narodowym we Wrocławiu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Paweł Kowal przygląda się nie tylko samej artystce, widzianej oczami wielu osób, które się z nią zetknęły, ale bada również genealogię rodzinną, odwołując się zarówno do wspomnień Abakanowicz, jak też do własnych ustaleń co do jej tatarskich korzeni. Opisuje zjawisko osadnictwa tatarskiego na przełomie XIV i XV wieku, a także przygląda się dziejom rodu żyjącego na Kresach i niejako "wrośniętego" już w polską historię (przejście na katolicyzm, szlachectwo, udział w powstaniach itd.). Niektórym członkom rodu, np. Brunonowi Abakanowiczowi - wynalazcy i matematykowi czy też Konstantemu i Piotrowi, czyli ojcu i stryjowi ("skrzydlatym braciom", jak ich nazywa) poświęca więcej uwagi. Interesująca jest także opowieść o rodzinie matki Magdaleny - bogatego ziemiaństwa o niemieckich korzeniach. 

Powojenne dzieje braci i ich rodzin tworzą symboliczny obraz polskiego społeczeństwa, które różnie sobie radziło w zniewolonym przez komunistów kraju. A jednak, mimo "niewłaściwego" pochodzenia, artystka odniosła spektakularny sukces. Oczywiście, był to proces, u początków którego znajduje się "apolityczna" tkanina, a także kreatywność, która nierzadko bierze się z rozmaitych braków, ale również niezwykła pracowitość i ambicja artystki oraz splot rozmaitych okoliczności. 

Magdalena Abakanowicz, Abakan żółty, 1970-75, wystawa "Abakanowicz.Totalna",
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Autor prezentuje Magdalenę Abakanowicz jako piękną kobietę, świadomą swoich walorów, a przy tym artystkę osobną, postać nieco tajemniczą. Widzimy ją w całym tym skomplikowaniu: z jednej strony władcza i jakby wycofana z codziennego życia, z drugiej - dobrze w tym życiu zakorzeniona, niebojąca się wyzwań. Zachowująca dystans do otoczenia, a zarazem serdeczna i charyzmatyczna dla swoich studentów. Pozornie krucha i delikatna, a jednak silna i władcza. Słowem - złożona, intrygująca osobowość. 

Oczywiście, pisząc o artystce, autor nie pomija jej dzieł, które interpretuje odwołując się zarówno do jej doświadczeń związanych z historią (owe tytułowe traumy), innym razem próbuje odnaleźć ich genezę zarówno w sferze osobistej (abakany będące symbolem kobiecości, erotyzmu), jak też historycznej i społecznej ("Plecy" zaprojektowane i wykonane dla Japończyków, a kojarzące się z bezradnością i strachem, których sama doznała podczas wojny). Przywołuje także wypowiedzi kuratorów wystaw, osób zawodowo zajmujących się sztuką, m. in. Ady Rottenberg czy Iwony Bigos, nie pomijając też deklaracji samej artystki. 

Dzięki tej znakomicie napisanej biografii możemy wreszcie zobaczyć artystyczny rozwój Magdaleny Abakanowicz jako pewien proces, którego początkiem jest tkanina, po niej rzeźba, wreszcie formy architektoniczne, a nawet... choreografia, którą zaprojektowała do własnej wystawy. To artystka, która w jakiś tajemniczy sposób ciągle zmienia się, poszukuje nowych form ekspresji. Jej monumentalne dzieła są eksponowane nie tylko w muzeach całego świata, ale także w przestrzeniach publicznych. Ich wymowa również się zmienia - żyją swoim życiem i nabierają nowych znaczeń pod każdą szerokością geograficzną. 

Magdalena Abakanowicz, "Plecy", 1976, wystawa "Abakanowicz. Totalna"
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Kiedy czytałam Posłowie, uświadomiłam sobie z całą mocą, ile pracy i wysiłku włożył autor w jej napisanie, a zarazem, jak wspaniałą  przeżył przygodę, spotykając na swojej drodze tylu wspaniałych rozmówców, którzy wpłynęli na kształt tej biograficznej opowieści. Poruszyło mnie także końcowe wyznanie, w którym Paweł Kowal zwierza się z wątpliwości  przeżywanych w związku z podjęciem się tak monumentalnego wyzwania, a także snuje refleksje na temat pisania biografii w ogóle:

"Pisanie biografii - powiada - jest szczególnym zajęciem: prawie zawsze - okazją do przefiltrowania czyichś losów przez doświadczenia własne i przyjaciół. Wątki życia, które się opisuje, choć czasami dotyczą zgoła innej epoki, skłaniają nieraz do refleksji nad własnymi wyborami, motywacjami i decyzjami".

Zawsze jednak, gdy rodzą się wątpliwości i pojawiają kryzysy, można się udać z pielgrzymką do Santiago de Composteli, jak to w pewnym momencie uczynił autor i co sprawiło, że zdecydował się jednak pisać.

Z pewnością warto sięgnąć po tę znakomitą opowieść o życiu Magdaleny Abakanowicz, wejść w jej świat, po którym oprowadzi nas tak znakomity cicerone. Można także na jej kanwie snuć własne refleksje, jak czyni to autor.

"Książka Pawła Kowala "Magdalena Abakanowicz. trauma i sława" ukazała się w 2023 roku w Wydawnictwie Agora.

piątek, 1 lipca 2022

Oto ludzka twarz bogini XX wieku. Przełomowa biografia Marilyn Monroe

 27 lipca w Wydawnictwie Znak Literanova ukaże się przełomowa biografię autorstwa dziennikarza śledczego Anthony'ego Summersa –„Bogini. Tajemnice życia i śmierci Marilyn Monroe". 

Wydawałoby się, że o Marilyn wiemy już wszystko. Wiele informacji było jednak blokowanych ze względów politycznych i część z nich mogła być ujawniona dopiero teraz. Anthony Summers dotarł do osób, które nie tylko odsłaniają nieznane fakty dotyczące życia i śmierci Marilyn, ale też - a może wręcz przede wszystkim - stawiają w nowym świetle jedne z najważniejszych aspektów amerykańskiej polityki XX wieku. Summers, który na potrzeby książki przeprowadził ponad 600 rozmów (pierwsze niedługo po śmierci Marilyn, ostatnie w ubiegłym roku) przedstawia w niej nowe źródła, które jeszcze wyraźniej pokazują rolę, jaką w przedwczesnym odejściu tej wielkiej gwiazdy kina mieli bracia Kennedy: ówczesny prezydent i jego brat, prokurator generalny.

Ale to nie tylko biografia śledcza. Czyta się ją jednym tchem, bo to przede wszystkim wspaniała historia magnetyzującej i wielowymiarowej postaci, która w wyjątkowy sposób opowiada o Ameryce i Hollywood połowy XX wieku.

Książka ukaże się w Znaku Literanova w tłumaczeniu Grażyny Jagielskiej i Henryka Ziętka, krótko przed 60. rocznicą tragicznej śmierci Marilyn Monroe.

informacja prasowa

środa, 15 kwietnia 2020

Muzykoterapia na 60. Krakowskim Festiwalu Filmowym

Niezwykłe biografie muzyków w międzynarodowym konkursie dokumentów muzycznych DocFilmMusic na jubileuszowym 60. Krakowskim Festiwalu Filmowym.

Kadr z filmu Byli sobie bracia, reż. Daniel Roher

Utalentowany muzyk osadzony za morderstwo w więzieniu, bard z niemieckiej kopalni, ekscentryczny artysta z Izraela – to tylko niektórzy bohaterowie tegorocznego konkursu dokumentów muzycznych DocFilmMusic, który przybliży sylwetki twórców z różnych, często odległych, miejsc świata.

Muzyka koi dusze. Czegóż nam więcej trzeba w czas zły? Muzyka łagodzi obyczaje. Czy nie tego lekarstwa brakuje nam najbardziej? Muzyka czyni cuda. Niechby przyniosła nam wiarę, że jutro będzie lepiej. W kalejdoskopie wzlotów i upadków bohaterów muzycznego konkursu dostrzegamy własne dramaty i żmudne zmagania z losem, dziś szczególnie nas doświadczającym – podsumowuje tegoroczny konkurs Krzysztof Gierat.

Burzliwe życie Ike'a White'a, reż. Daniel Vernon

Burzliwe życie Ike'a White'a” odsyła nas do kalifornijskiego więzienia, gdzie osadzony za morderstwo muzyk nagrał swoją pierwszą płytę, która w latach 70. miała mu otworzyć drzwi do wolności i kariery. Jednak po wyjściu z więzienia sprawy przybierają niespodziewany obrót – Ike White znika. Po trzydziestu latach reżyser Daniel Vernon rusza jego śladem, by dowiedzieć się, co skłoniło artystę do podjęcia takiej decyzji i sprawdzić, czym przez te lata się zajmował.

W innym zakątku świata – Izraelu – scenę rockową podbija tajemniczy muzyk o pseudonimie Charlie Megira. W filmie “Jutro już minęło” dziennikarz i przyjaciel artysty Boaz Goldberg zaczyna 20 lat temu dokumentować jego fascynujące życie: zmieniający się wizerunek sceniczny, próby podboju amerykańskiej sceny i targające nim nieustannie demony, które Megira usiłuje zwalczać muzyką. 

Jutro już minęło  (Tomorrow's Gone), reż. Boaz Goldberg 

Film “Pieśni z kraju węgla” zagląda pod ziemię, do kopalni w NRD – miejsca pracy kolejnego bohatera cyklu. Gerhard “Gundi” Gundermann za dnia był kierowcą koparki w kopalni węgla brunatnego, a po pracy stawał się piosenkarzem. Był autorem melancholijnych ballad i piosenek rockowych. Buntownik i nonkonformista, a jednocześnie współpracownik Stasi. Dokument Grit Lemke sprawiedliwie przedstawia wszystkie jego wcielenia, docierając do nieznanych archiwaliów i rozmów.   

Nokturn, reż. Gwanjo Jeong

W Korei Południowej mieszka Seong-ho – wybitnie uzdolniony muzyk z autyzmem. Dokument “Nokturn”, poza towarzyszeniem mu podczas prób i na koncertach, skupia się na relacjach bohatera z rodziną. Matka poświęciła życie, by wspierać go w karierze profesjonalnego muzyka. To także opowieść o młodszym bracie, który również jest muzykiem, ale czuje się zepchnięty na margines. 

Perła pustyni” opowiada o wyjątkowym talencie. Moti Kahn, dwunastoletni indyjski chłopiec, specjalizuje się w tradycyjnych pieśniach społeczności Manganiyar, przekazywanymi od lat z pokolenia na pokolenie. Jednak chłopiec nie chce tylko śpiewać na pustyni, marzą mu się występy na arenie międzynarodowej. Rozpoczyna starania, by jego śpiew trafił do szerszego grona odbiorców. 

Saul & Ruby – Kapela ocalałych” to wzruszająca opowieść o dwóch polskich Żydach ocalałych z Holocaustu. Saul ma 94 lata, a Ruby 90. Pewnego dnia wpadli na nieco szalony pomysł, by założyć dwuosobowy zespół. Tak narodził się wyjątkowy muzyczny projekt o nazwie “Holocaust Survivor Band”, z którym bohaterowie chcą zagrać koncert w Polsce.

Dokument “Byli sobie bracia” bada fenomen kanadyjskiego artysty Robbiego Robertsona i jego zespołu The Band, z którym związany był m.in. Bob Dylan. Na film składają się unikalne nagrania i archiwalia oraz wywiady z takimi twórcami jak Bruce Springsteen, Eric Clapton, Van Morrison, Peter Gabriel czy Martin Scorsese. 

Film “Africa Mia” poświęcony jest z kolei nietypowemu gatunkowi muzycznemu, jaki narodził się po tym, gdy dziesięciu muzyków z Mali zostało w latach 60. wysłanych na Kubę, by studiować muzykę i wzmacniać socjalistyczne więzi. Tak powstała wyjątkowa w skali światowej afro-kubańska grupa "Las Maravillas de Mali". 

White Riot, reż. Rubika Shah 


White Riot” zgłębia natomiast jak punk wpłynął na politykę w Wielkiej Brytanii w latach 70. Ruch o nazwie Rock Against Racism, zainicjowany w 1976 roku, zgromadził wpływowych muzyków i aktywistów w celu jednoczenia ludzi przeciwko faszyzmowi.  


Lista filmów zakwalifikowanych do konkursu DocFilmMusic:

“Africa Mia”, reż. Richard Minier, Edouard Salier, 81’, Francja
“Burzliwe życie Ike'a White'a” / “The Changin' Times of Ike White”, reż. Daniel Vernon, 77’, Wielka Brytania
“Byli sobie bracia” / “Once Were Brothers”, reż. Daniel Roher, 102’, Kanada
“Jutro już minęło” / “Tomorrow's Gone”, reż. Boaz Goldberg, 70’, Izrael
“Nokturn” / “Nocturne”, reż. Gwanjo Jeong, 97’, Korea Południowa
“Perła pustyni” / “Pearl of the Desert”, reż. Pushpendra Singh, 82’, Indie, Korea Południowa
“Pieśni z kraju węgla” / “Coal-Country Song. Gundermann”, reż. Grit Lemke, 98’, Niemcy
“Saul & Ruby - Kapela ocalałych” / “Saul & Ruby’s Holocaust Survivor Band”, reż. Tod Lending, 80’, USA
“White Riot”, reż. Rubika Shah, 81’, Wielka Brytania

informacja prasowa

środa, 8 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: Świętej Faustynie wiele zawdzięczam /wywiad/

Rozmawiam z Ewą K. Czaczkowską - historyczką, dziennikarką i publicystką, znawczynią współczesnych mediów, a przede wszystkim znakomitą i poczytną biografistką, autorką m. in. wznowionej niedawno biografii św. Faustyny. O jej powstawaniu i chodzeniu śladami Świętej opowiada w wywiadzie.

Ewa K. Czaczkowska, fotografia z archiwum pisarki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Rozmawiamy o napisanej przez Panią biografii św. Faustyny,  wydanej w lutym tego roku w Wydawnictwie Znak, ale należałoby się cofnąć do roku 2012, kiedy ukazała po raz pierwszy Po niej były "Cuda św. Faustyny". Czy takie wieloletnie towarzyszenie tak niezwykłej postaci wpłynęło w jakiś sposób na Pani życie?

Ewa K. Czaczkowska: Tak, istotnie, pojawiły się kolejne książki związane z siostrą Faustyną, oprócz wymienionych także "Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia". A 15 kwietnia tego roku będzie premiera książki o św. Faustynie dla dzieci: "Święta Faustyna i Boże Miłosierdzie". Oczywiście, miało to istotny wpływ na moje życie! Czytanie "Dzienniczka", zbieranie materiałów do biografii, spotkania ze wspaniałymi ludźmi, poznawanie miejsc związanych z życiem św. Siostry Faustyny, chodzenie jej śladami - to wszystko było dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem. Muszę jednak podkreślić, że napisałam biografię św. Faustyny, ponieważ była mi bliska już wcześniej - pojawiła się w moim życiu w połowie lat 90. Pierwszym miejscem znią związanym, które poznałam, był kościół - dawna kaplica Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ulicy Żytniej, gdzie siostra Faustyna wstąpiła do klasztoru i gdzie mieszkała. Później były Łagiewniki oraz dom rodzinny w Głogowcu i kościół w Świnicach Warckich. W pewnym momencie poczułam mocną wewnętrzną potrzebę, aby napisać jej biografię. Poznawanie siostry Faustyny było długim procesem, na który złożyło się zbieranie materiałów,  odwiedzanie miejsc i poznawanie relacji osób z nią związanych, wreszcie sam proces pisania. Odkrywanie siostry Faustyny, jakiej dotąd nie znałam, było doprawdy fascynujące!

Czytałam przed laty bardzo interesującą biografię Antoniego Czechowa: "Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników", której autor, Leonid Bieżyn, pragnąc poznać tajemnicę duchowego przeobrażenia pisarza, dokonuje swoistej rekonstrukcji  wydarzeń, udając się do miejsc z Czechowem związanych. Uważa bowiem, że człowieka i jego historię można pojąć właśnie poprzez miejsce. W biografii Świętej Faustyny dostrzegam podobną tendencję. Dzięki Pani peregrynacjom i opisom, czytelnik ma wrażenie, jakby przenosił się do tamtych czasów i miejsc. Proszę opowiedzieć, w jakiej kondycji są obecnie miejsca związane ze św. Faustyną - czy się zachowały, czy były bardzo zmienione?

Od początku, gdy rodziła się koncepcja biografii, bardzo zależało mi na tym, aby przybrała ona taki właśnie kształt - abym mogła poprowadzić czytelników śladami siostry Faustyny. Miejsc z nią związanych było bardzo wiele. Nie tylko dlatego, że jako zakonnica mieszkała w różnych klasztorach i miastach. Jeszcze przed wstąpieniem do zgromadzenia mieszkała w Aleksandrowie i w Łodzi, bo tam pracowała.
Miejsca te niekiedy zachowały się, przynajmniej częściowo, inne zniszczyła II wojna światowa. W Łagiewnikach np. zachowała się stara część klasztorna w kształcie, jaki znała siostra Faustyna. Nie ma jednak tego wielkiego gospodarstwa rolnego i ogrodu, na miejscu których stoi dziś Bazylika Bożego Miłosierdzia. Są takie miejsca jak Derdy czy Walendów pod Warszawą, w których klasztory nie zmieniły swego wyglądu od czasów, gdy przebywała w nich siostra Faustyna. Należy do nich klasztor w Kiekrzu pod Poznaniem. Natomiast warszawski klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia został kompletnie spalony podczas Powstania Warszawskiego wraz z archiwum, w którym znajdowało się wiele ważnych dokumentów. Zapewne wniosłyby one więcej światła, jeśli chodzi o życie siostry Faustyny. Niewiele zostało także po klasztorze w Wilnie - miejscu niezwykle ważnym dla historii życia św. Faustyny. Cudem można nazwać fakt, że spośród wielu budynków klasztornych zachował się właśnie ten, w którym mieszkała siostra Faustyna, ale i on został w znacznej części spalony.

Są zatem miejsca pamiętające siostrę Faustynę, w których można poczuć tamten czas, ale są też zmienione bardzo albo nie ma ich wcale. Zachował się, na szczęście, dom rodzinny w Głogowcu, ale został odremontowany i nie wygląda już jak dawniej, kiedy mieszkała w nim rodzina Kowalskich. Rozbudowany został także kościół świętego Kazimierza w Świnicach Warckich, w którym została ochrzczona. Mimo wszystko poznawanie tych miejsc było dla mnie najbardziej fascynującą częścią pracy nad książką, bo było próbą wniknięcia w ducha tych miejsc i pomogło w rekonstrukcji tamtych czasów, co pozwala lepiej poznać siostrę Faustynę.

Czy miała Pani sposobność dłuższego obcowania z tymi miejscami, czy też było to bardziej "reporterskie" zwiedzanie?

Często bywam w Sanktuarium św. Faustyny w Warszawie, w Sanktuarium w Łagiewnikach, bywałam też w kościele w Świnicach Warckich, w Głogowcu...I to niezależnie od pracy nad książką. Natomiast  pozostałe miejsca opisane w książce zwiedzałam reportersko. A dzięki uprzejmości sióstr miałam możliwość wejścia do wnętrza klasztorów, które są zamknięte dla zwiedzających.

Kanwą biografii siostry Faustyny uczyniła Pani "Dzienniczek", który prowadzi nas niejako przez życie Świętej, w szczególności przez jej życie duchowe, mistyczne, które trudno byłoby opisać z zewnątrz. Musiała Pani jednak dokonać wyboru fragmentów do swojej opowieści - co było kluczem?

Przyjmując za podstawę chronologię miejsc, w których żyła siostra Faustyna, poszukiwałam w "Dzienniczku" opisu tych miejsc i czasu. O samych miejscach pisała raczej niewiele, czerpałam więc wiadomości z innych źródeł. Natomiast w "Dzienniczku" poszukiwałam opisu przeżyć mistycznych, które miała siostra Faustyna w tym czasie. Nadrzędną sprawą było ukazanie jej rozwoju duchowego oraz spraw związanych z kultem Bożego Miłosierdzia.

Dotarła Pani do osób, które znały siostrę Faustynę, a także do ich relacji. Jak zetknięcie się z tymi ludźmi, także rozmowy przyczyniły się do powstania tego wielobarwnego portretu Świętej?

Istotnie, spotkanie tych osób w znacznym stopniu wpłynęło na powstanie portretu siostry Faustyny. Czerpałam wiele ze znajdujących się w archiwum w Łagiewnikach wspomnień sióstr ze zgromadzenia, które spisano wkrótce po wojnie. Już wówczas myślano o wszczęciu procesu informacyjnego Faustyny. Wśród dokumentów znajdują się także wspomnienia rodziny. Bardzo ważne okazało się spotkanie z panią Marią Nowicką z domu Lipszyc, która jako dziecko poznała Helenę Kowalską przed jej wstąpieniem do klasztoru. W rodzinie Lipszyców, w Ostrówku pod Warszawą,  pracowała jako pomoc domowa między 1924 a 1925 rokiem. Wspaniałe opowieści pani Marii, która zachowała znakomitą pamięć, pomogły mi lepiej zrozumieć siostrę Faustynę i wiele wniosły do biografii.

Czytając biografię, zwróciłam uwagę, że przytacza Pani również wspomnienia dotyczące sióstr, które nieźle dały się św. Faustynie we znaki, najczęściej przemilczając jednak miłosiernie ich nazwiska.

Tak, ale podobnie robiła w swoim "Dzienniczku" siostra Faustyna, która pisząc o przykrych wydarzeniach swego życia, unikała nawet inicjałów. To w gruncie rzeczy nie było najważniejsze. Istotne było opisanie życia Faustyny takim, jakie było naprawdę - z cierpieniem fizycznym i duchowymi udrękami.

Wiadomo mi także, że napisała Pani książkę o Miłosierdziu Bożym skierowaną do dzieci. Interesuje mnie, w jaki sposób przemawia Pani do młodego odbiorcy, mającego inną wyobraźnię i wrażliwość.

Książka dla nie jest biografią Świętej, choć piszę w niej również o św. Faustynie. Postawiłam sobie za cel, aby objaśnić młodym czytelnikom, czym jest Boże Miłosierdzie i że my, ludzie, także powinniśmy okazywać sobie nawzajem miłosierdzie. Książka została napisana językiem dla dzieci zrozumiałym i ma współczesne realia. O tym, czym jest Boże Miłosierdzie, dzieci dowiadują się w czasie podróży z Warszawy do Łagiewnik. Doświadczają różnych przygód i poprzez konkretne życiowe sytuacje próbuję przekazać czytelnikom, czym jest Boże Miłosierdzie. Ogromną rolę odgrywają rodzice, którzy stają się przewodnikami swoich dzieci, opowiadając lub cytując przypowieści biblijne, np. o miłosiernym Samarytaninie czy o synu marnotrawnym. Dzielą się przy tym własnym doświadczeniem miłosierdzia Boga.  Książka ma wielki finał, którym jest spotkanie Świętej Faustyny w Łagiewnikach, bo takie cuda naprawdę się zdarzają.

Wydaje mi się, że Pani książkę o św. Faustynie dlatego tak dobrze się czyta, że można w niej odnaleźć własne doświadczenia życiowe, mając możliwość skonfrontowania naszych reakcji z postępowaniem siostry Faustyny. Uważna lektura jej biografii staje się rodzajem rekolekcji...

Bardzo dziękuję. Taki też miałam zamiar, aby pokazać osobę z krwi i kości - prawdziwą, jedną z nas. A jednocześnie pokazać, że była osobą niezwykłą, bo mistyczką, której dążenie do świętości – też wymagające wielu trudu - może stać się udziałem każdego z nas.

Co czuje autor po napisaniu takiego ważnego dzieła o osobie tak wyjątkowej i pięknej jak św. Faustyna - rodzaj ulgi czy może ma poczucie niezadowolenia, że można było lepiej?

Przede wszystkim jestem szczęśliwa, że dane mi było napisać tę książkę. To moje osobiste wotum wdzięczności Siostrze Faustynie, ponieważ wiele jej zawdzięczam. I dlatego też jest dla mnie najważniejszą z moich książek.

Dziękuję za rozmowę.

..................................................................................................................................................

Recenzję książki Ewy Czaczkowskiej "Siostra Faustyna" znajdziecie TUTAJ.

sobota, 4 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: "Siostra Faustyna" - wielowymiarowy portret Świętej /recenzja książki/

Książka Ewy K. Czaczkowskiej o Świętej Faustynie jest nie tylko rzetelną i kompetentną biografią. Obcujemy nie tylko z biografią Świętej, ale także z nią samą - poprzez Dzienniczeklisty oraz wspomnienia osób, które znały ją osobiście.

Mój "zaczytany"egzemplarz biografii Świętej Faustyny

Dzienniczek jako kanwa opowieści o Świętej


Ewa A. Czaczkowska rozpoczyna swoją opowieść o św. Faustynie od wydarzenia w jej życiu kluczowego: gdy Jezus Chrystus zażądał, aby namalowała Jego obraz w takiej postaci, w jakiej Go ujrzała. Święta napisze wówczas w Dzienniczku:

Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym namalowała ten obraz, już teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fanatyczkę (Dz. 125).

I rzeczywiście - mówili wiele przykrych słów. Właściwie przez całe swoje niedługie życie (zmarła mając zaledwie trzydzieści trzy lata, podobnie jak Chrystus) św. Faustyna zmagała się z niedowierzaniem, pomówieniami, brakiem życzliwości, a nawet wrogością. Wszystko to przyjmowała z pokorą, choć cierpiała, była bowiem bardzo wrażliwa.

Poznałam - zapisze w Dzienniczku - że niektóre osoby mają szczególny dar dokuczania innym. Ćwiczą, jak mogą. Biedna taka dusza, jak się dostanie pod ich rękę, nic nie pomoże, rzeczy najlepsze są przenicowane (Dz. 182).

Rękopis Dzienniczka, fot. Adam Bujak

Mimo głębokiej wiary, sama czasami wątpiła, czy objawienia nie są czasem jej urojeniem. Przede wszystkim zaś wątpili inni, toteż poddano ją nawet badaniom psychiatrycznym. Dojrzałość w wierze i pogłębiający tę wiarę mistycyzm Faustyny pokazuje Czaczkowska jako proces. Kanwą biografii jest - jakże by inaczej - Dzienniczek, który siostra Faustyna prowadziła na polecenie swego kierownika duchowego ks. Michała Sopoćki, założyciela Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego i błogosławionego Kościoła katolickiego. Jednakże, jak się dowiadujemy z zapisków, to Jezus wyznaczył ją na "sekretarkę Bożego Miłosierdzia", a Dzienniczek pisany był na "pożytek dusz". Istotnie, lektura zapisków siostry Faustyny jest poruszająca. Nikt tego nie przypuszcza, jak potrafi oddziaływać, dopóki sam go nie przeczyta, o czym zapewniam z własnego doświadczenia, a zetknęłam się z tą niezwykłą książką na początku lat 90. ubiegłego wieku.

Miejsca i ludzie


Autorka biografii stworzyła godne podziwu kompendium wiedzy o św. Faustynie, począwszy od jej narodzin po śmierć. Pisząc nie tylko korzystała z licznych opracowań, ale odwiedziła i opisywała również miejsca związane ze Świętą w sposób tak precyzyjny, że łatwo możemy sobie je wyobrazić i lepiej zrozumieć Faustynę i jej dojrzewanie do świętości. To nasycenie szczegółem nie tylko uruchamia wyobraźnię, ale także budzi jakiś rodzaj tęsknoty - chciałoby się tam być, zobaczyć, dotknąć... Tak jest zarówno z domem rodzinnym Helenki Kowalskiej, bo tak nazywała się zanim została Faustyną, jak też domami klasztornymi, w których przebywała (a było ich wiele, ponieważ ciągle ją posyłano w różne miejsca), wreszcie domem Lipszyców w Ostrówku, w którym pracowała i gdzie traktowano ją jak członka rodziny. Obecnie służy zgromadzeniu i został nazwany Domem Świętej Faustyny. Poznajemy więc miejsca, ale także losy ludzi, którzy byli związani ze Świętą.


Św. Faustyna w otoczeniu rodziny, luty 1935
fot. ze strony Sanktuarium Urodzin i Chrztu, Świnice Warckie

Wielowymiarowy portret


Oprócz tego autorka dużo miejsca poświęca opisom objawień, począwszy od dzieciństwa (Helena doświadczała niezwykłych przeżyć duchowych już wtedy), poprzez te, które opisała w Dzienniczku, a skończywszy na cudach zaświadczających o świętości Faustyny po jej śmierci. Są to zarówno wspomnienia osób z rodziny, jak też tych wszystkich, którzy się ze Świętą zetknęli na różnych etapach jej życia. Wyłania się z tych opowieści fascynujący, wielowymiarowy portret Świętej.

Portret św. Faustyny z czasów jej pracy u Lipszyców, fot. Dom św. Faustyny

Aby zostać zakonnicą, musiała pokonać opór rodziców, a także zarobić na wiano, bez którego do klasztoru wówczas nie przyjmowano. Czaczkowska opisuje dokładnie moment, kiedy dwudziestoletnia wówczas Helena Kowalska przekracza bramę klasztoru 1 sierpnia 1925 roku. Dowiadujemy się nawet, jaka była pogoda tego dnia, czym zajmowali się ludzie, co się ważnego wydarzyło. I dopiero na tym tle przytacza zdanie z Dzienniczka, w którym po latach Faustyna napisała, że czuła się wówczas szczęśliwa, jakby wstępowała do raju. Dowiadujemy się także, że przyjęcie do klasztoru miało kilka etapów - od tzw. postulatu (trwającego od trzech do sześciu miesięcy), poprzez dwuletni nowicjat i profesję czasową (złożenie ślubów na rok), na ślubach wieczystych kończąc. Te ostatnie siostra Faustyna złożyła w 1933 roku, a więc po siedmiu latach. Co ciekawe, po trzech tygodniach od wstąpienia do zakonu postanowiła ... "stanowczo wystąpić", ale zmieniła zdanie pod wpływem wizji cierpiącego Oblicza Pana Jezusa, który ją od tej decyzji odwiódł. Niemniej jednak pod koniec życia pragnęła założyć nowy zakon (powstał już po jej śmierci) i odejść ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Należała do tzw. drugiego chóru, którego przeznaczeniem były fizyczne prace w klasztorze. Siostra Faustyna posługiwała przede wszystkim w kuchni, gdzie przygotowywała posiłki nie tylko dla sporej liczby zakonnic, ale również dla ponad setki podopiecznych. Starała się pracować najlepiej jak umiała, a kiedy brakowało jej sił, modliła się o nie. I tak w jej mistycznych wizjach wielki i ciężki garnek z ziemniakami wypełniał bukiet najpiękniejszych kwiatów...

Była, mimo wielu utrapień, pogodna i serdeczna, zwłaszcza dla młodszych sióstr, z którymi prowadziła rozmowy duchowe, a "rozmowa z nią była zawsze budująca i przyjemna" - jak wspomina jedna z nich. Miała w sobie wiele pokory, zwłaszcza w stosunku do przełożonych, ale potrafiła odważnie upomnieć w cztery oczy także tych, którzy sprawowali nad nią pieczę. Pod tym względem była bezkompromisowa. Jednak jej cechą pierwszoplanową jest bez wątpienia miłość do ludzi, nawet do tych, którzy ją ranili. Im bardziej pogłębiało się jej życie mistyczne, tym mniejszą uwagę zwracała na takie sprawy. Pogrążona w modlitwie, służyła ludziom nawet leżąc ciężko chora w szpitalu. Niezwykle poruszające są także opisy agonii Świętej, jej samotności w chorobie. Mimo swojej wielkiej dojrzałej wiary, napisze w Dzienniczku:

(...) jak Bóg ześle chorobę, jakoś tych przyjaciół jest mniej. (...) Jeżeli Bóg dopuszcza dłuższą chorobę, powoli zaczynają nas opuszczać i ci wierni przyjaciele. Odwiedzają nas rzadziej, a ich odwiedziny sprawiają często cierpienie (Dz. 1509). Ileż w tym prawdy nieobcej każdemu...

Stawała się osobą wolną - twierdzi zapytana o to przez Czaczkowską siostra Elżbieta Siepak, również autorka biografii Faustyny - i jako wolna potrafiła kochać każdego, także tych, którzy nie byli jej przychylni, dla niej dobrzy. Tego nie osiągnie się intelektem, tylko na drodze krzyża. I  jest to głos niezwykle mądry i ważny dla zrozumienia świętości siostry Faustyny.

Komentując zarówno wizje mistyczne, jak i wydarzenia z życia Świętej, Ewa Czaczkowska przytacza zarówno innych biografów, jak też rozmaitych specjalistów od duchowości, co pozwala głębiej zrozumieć pewne zjawiska natury nadprzyrodzonej, jak też samą Faustynę. I chociaż najbardziej przemawiają do nas wizje opisane przez Świętą, której język jest wyjątkowy, bo trafia do serca i do wyobraźni, to jednak te dodatkowe głosy, wtajemniczające czytelnika w dziedzinę mistyki, mogą się okazać dla wielu czytelników interesujące.

Eugeniusz Kazimirowski, Jezu ufam Tobie, 1934

Ważną i niezmiernie ciekawą częścią biografii Świętej Faustyny jest także historia obrazu Jezusa Miłosiernego z deklaracją tak dziś znaną: "Jezu, ufam Tobie". To doprawdy nadawałoby się na film sensacyjny! Aby jednak poznać szczegóły, sięgnijcie po tę biografię.

Książka Ewy K. Czaczkowskiej o Świętej Faustynie jest nie tylko rzetelną i kompetentną biografią. Obcujemy nie tylko z biografią Świętej, ale również z nią samą - poprzez Dzienniczek, listy oraz wspomnienia osób, które znały ją osobiście.


"Siostra Faustyna. Biografia Świętej" Ewy K. Czaczkowskiej ukazała się 26 lutego 2020 roku na okoliczność 20. rocznicy kanonizacji, której dokonał św. Jan Paweł II 30 kwietnia 2000 roku.

sobota, 13 kwietnia 2019

George Weigel "Lekcje nadziei" - Ostatnia lekcja naszego Papieża

Święty Jan Paweł II zmieniał życie każdego, kto się z nim zetknął. Stawał się autorytetem, wzorem, często kimś bliskim. Niezwykła relacja łączyła Go z George’em Weiglem, autorem bestsellerowych biografii Papieża. Liczne nieformalne spotkania podczas wspólnych kolacji, wzajemna pamięć i troska pozwoliły Weiglowi nazywać się prawdziwym przyjacielem Jana Pawła II.



W swojej najnowszej książce przedstawia nam portret świętego, dla którego zawsze najważniejszy był człowiek. Śledząc poczynania Jana Pawła II, słuchając jego prywatnych historii i towarzysząc mu w licznych pielgrzymkach, stworzył opowieść będącą ostatnią lekcją jakiej udzielił nam Papież, lekcją zaufania i nadziei. To książka, którą powinien przeczytać każdy kapłan i każdy świecki – nikogo nie pozostawi obojętnym.

O autorze:

George Weigel jest wybitnym amerykańskim filozofem i teologiem katolickim, jednym z najpoważniejszych komentatorów życia religijnego i publicznego. Stale współpracuje z „Washington Post” i „Los Angeles Times”.

Napisał kilkanaście książek na temat nauki społecznej Kościoła oraz moralnych podstaw polityki i ekonomii, w tym głośną w Polsce Ostateczną rewolucję. Kościół sprzeciwu a upadek komunizmu.

Od czasu wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową jest uważnym badaczem jego pontyfikatu. Efektem tych zainteresowań jest monumentalna praca Świadek nadziei, która od chwili amerykańskiego wydania w październiku 1999 roku przetłumaczona została na 9 języków.



informacja prasowa

czwartek, 18 października 2018

INGMAR BERGMAN. MIŁOŚĆ, SEKS I ZDRADA - biografia Thomasa Sjöberga w 100. rocznicę urodzin reżysera

Ingmar Bergman wyreżyserował blisko 70 filmów kinowych i telewizyjnych oraz ponad 100 sztuk teatralnych i radiowych. Zdobył trzy Oscary i wiele innych prestiżowych nagród. Był żonaty pięć razy i miał dziewięcioro dzieci. Jego kochankami były największe skandynawskie aktorki – Liv Ullmann, Bibi Andersson i Harriet Andersson. Do Polski przyjeżdża biograf reżysera - Thomas Sjöberg.


Za to szalone tempo pełnego emocji życia zapłacił wysoką cenę. Dręczyły go lęki i obsesje, był wiecznie niespokojny, oszukiwał żony, zawodził dzieci, martwił i rozczarowywał rodziców, irytował współpracowników. Ostatecznie jednak wybaczano mu trudny charakter, okazywano zrozumienie, a wyrazy uznania dla jego pracy twórczej napływały z całego świata.
Książka Thomasa Sjöberga podąża za Bergmanem niemal przez całe jego życie – począwszy od dzieciństwa, przez czas spędzony w nazistowskich Niemczech, naznaczony fascynacją faszyzmem i podziwem dla Adolfa Hitlera, aż po burzliwe związki z dziewięcioma silnymi i niezależnymi kobietami, a w końcu ślub z tą, która najbardziej przypominała jego matkę. Sjöberg opowiada historię człowieka z krwi i kości, wykraczając daleko poza stereotypowy wizerunek reżysera, jaki ukształtowali jego współpracownicy i media. Mamy tu Bergmana syna, męża, kochanka i ojca. A przede wszystkim niespokojnego ducha, siejącego zamęt w życiu bliskich sobie osób. Jest to opowieść o wielkich namiętnościach, seksie i zdradzie.

Opierając się na wyjątkowych źródłach, takich jak dzienniki matki, korespondencja między członkami rodziny i zapisy z niewykorzystywanych dotąd archiwów, Sjöberg ujawnia inną,  nową i nieznaną dotąd stronę najsłynniejszego na świecie szwedzkiego reżysera.

Od tłumacza:

Większość wielbicieli twórczości Ingmara Bergmana potrafi wymienić z pamięci wiele jego znakomitych filmów. Siódma pieczęć, Jajo węża, Źródło, Persona czy Wieczór kuglarzy znane są wszystkim miłośnikom kina. Niewiele wiemy o Bergmanie jako o człowieku – o jego słabościach, wadach i ułomnościach. Jeszcze mniej wiadomo o jego prywatnym życiu i grzechach młodości. Thomas Sjöberg postanowił uzupełnić naszą wiedzę na ten temat i odbrązowić pomnikową postać światowej sławy reżysera.

Ingmar Bergman miał pięć żon, dziewięcioro dzieci i niezliczone kochanki. Swoich aktorów traktował przedmiotowo – najważniejszy był film, człowiek stał na drugim miejscu. Jako nastolatek fascynował się niemieckim nazizmem, z podróży do Niemiec wrócił oczarowany Hitlerem i jego ideologią. Chorował na żołądek i dręczyły go biegunki. Na co dzień chodził ubrany w wytartą, skórzaną marynarkę i charakterystyczny beret. Nie znosił, gdy ktoś mu się sprzeciwiał, swoich rozmówców miażdżył argumentacją albo siłą osobowości. Miał autorytety, przed którymi chylił czoła, ale ci, którzy go znali, uważali, że jest zarozumiały i zadufany w sobie. Na stare lata odizolował się od świata i zamieszkał na wyspie Fårö, gdzie mógł tworzyć w spokoju. Był prawdziwym tytanem pracy, konsekwentnym, zdyscyplinowanym i punktualnym, i tego samego wymagał od swoich aktorów. Piątej żonie, Ingrid von Rosen, pozostał wierny do jej śmierci. Jej miejsca nie zajęła już żadna inna kobieta. Na pogrzebie Bergmana zjawiły się jego dawne kochanki i byłe żony: Käbi Laretai, Liv Ullmann, Bibi Andersson, Harriet Andersson. Oddały ostatni hołd człowiekowi, który je zdobył, rozkochał, a potem porzucił.

Bergman-reżyser jest nam bardziej znany niż Bergman-człowiek. Czytelnik sam oceni, który z nich jest mu bliższy.
Wojciech Łygaś

Od autora:

Przez długi czas, tak jak wiele innych osób, wyobrażałem sobie Bergmana – z tymi jego religijnymi rozważaniami i smętnymi, melancholijnymi filmami – jako postać niezrozumiałą. Starzejący się dziwak z problemami żołądkowymi, nieodłącznym beretem na głowie, w wytartej skórzanej marynarce i tenisówkach, z wyboru żyjący samotnie na wyspie Fårö. Do tego służalczość otoczenia, strach przed posiadaną przez niego władzą i niekłamany podziw wielbicieli.
W 1993 roku opublikowałem o nim długi artykuł w magazynie „Nöjesguiden”. Nagłówek na pierwszej stronie brzmiał: ,,Afera IB*”. Tytuł w środku gazety: „Wielka niechęć czy zwykła szwedzka zazdrość? W pierwszym akapicie znalazło się podsumowanie dalszej treści: „Ingmar Bergman to w wielu kręgach postać wielka, większa albo największa. Bożek kultury, któremu należy bić pokłony i oddawać cześć. Inni uważają, że jest on najskuteczniejszym hamulcowym naszego życia kulturalnego, narodowym pomnikiem, który należało by zdemontować. Po wielu tygodniach pracy nad tym artykułem przynajmniej jedną rzecz wiem z absolutną pewnością: wszyscy mają jakieś zdanie o Ingmarze Bergmanie, ale niewielu ma odwagę je wyrazić”.
(…)
Od publikacji tamtego tekstu minęło dwadzieścia lat. Wyobrażam sobie, że dość sprawiedliwie przedstawiłem w nim ówczesne wyobrażenia o Bergmanie. Postanowiłem, że w książce nie będę go opisywał jako reżysera ani dramatopisarza. (…)
Ja postanowiłem zająć się moim bohaterem jako osobą prywatną: Bergmanem ojcem, synem, mężem i kochankiem. Zawsze uważałem, że o wiele ciekawsza jest próba zrozumienia człowieka z krwi i kości niż grzebanie się w tym, co po sobie pozostawił. W przypadku Bergmana są to filmy i przedstawienia teatralne. Jeśli bowiem uda nam się zrozumieć autora dzieła, łatwiej jest zrozumieć dzieło przez niego stworzone.
Dzienniki Karin Bergman otworzyły przede mną drzwi prowadzące na plebanię pastora Erika Bergmana. To, co tam zobaczyłem, wywołało moje zdumienie. Historie, które Ingmar Bergman opowiadał o swoim dorastaniu, o stosunkach rodzinnych i o tym, co go ukształtowało, nosiły w sobie zawsze znamiona fikcji: widz albo czytelnik nie zawsze wiedział, co jest prawdą, a co fantazją autora. Zresztą reżyser dokonał selekcji informacji znajdujących się w dziennikach matki. To on miał pierwszeństwo w interpretacji określonych sformułowań zawartych we wspomnieniach. Kiedy przeczytałem, co żona pastora – a matka Bergmana – naprawdę napisała, życie Ingmara jako dziecka, nastolatka i dorosłego człowieka ukazało mi się w innym świetle niż to, które widziałem jego własnymi oczami.
Niełatwo jest czytać dzienniki Karin, bo mają niewielki format, a ona zapełniała je staromodnym, drobnym i czasem trudnym do odczytania pismem. W wielu miejscach wyblakł atrament. Niezwykle pomocne okazały się trzy wydania dzienników opublikowane przez Birgit Linton-Malmfors. Mogłem je porównać z oryginałami, dzięki czemu udało mi się odnaleźć wiele dodatkowych informacji. Rodzinne archiwum zawiera też unikalny zbiór listów, widokówek i przemówień napisanych albo otrzymanych przez wszystkich członków rodziny pastora.
Wnuczka Karin, Veronica Ralston, udzieliła mi zgody na nieograniczony dostęp do archiwum. Jestem jej za to niezmiernie wdzięczny. Bez jej przychylnego nastawienia nie napisałbym tej książki. Ralston zadecydowała, że materiały będą dostępne w zasadzie dla każdego, kto się nimi zainteresuje.
Zgoła odmiennie do mojej prośby odniosło się wcześniej Archiwum Bergmana. Zarządza nim Fundacja Ingmara Bergmana (Stiftelsen Ingmar Bergman) założona przez Instytut Filmowy (Filminstitut) we współpracy z Królewskim Teatrem Dramatycznym, Telewizją Szwedzką i wytwórnią filmową Svensk Filmindustri. Celem działania Fundacji jest zarządzanie, przechowywanie i udostępnianie informacji o zgromadzonych tam dziełach artystycznych Bergmana. Niestety, nie wszyscy mają dostęp do archiwum, chociaż jest ono częściowo finansowane ze środków publicznych. Każdy, kto chce skorzystać ze zgromadzonych zasobów, musi najpierw uzyskać zgodę. Według tego, co napisał w akcie darowizny sam Bergman, zgoda ma być udzielana jedynie „naukowcom, a także cieszącym się ustaloną sławą publicystom i pisarzom”.
Od razu się przyznam, że według Fundacji, nie należałem do żadnej z powyższych kategorii. Nie rozumiałem treści pism, które otrzymywałem od dyrektora Fundacji, Jana Holmberga. Po kolejnej próbie, gdy nie tylko nie dostałem zgody na zapoznanie się z treścią niektórych listów, ale także nie pozwolono mi zajrzeć w treść umowy o pożyczkę zawartej na początku lat pięćdziesiątych między Bergmanem a Svensk Filmindustri, zwróciłem się do Fundacji z pytaniem: „Czy to oznacza, że archiwum jest dla mnie niedostępne bez względu na to, o jakie materiały się zwrócę?” Odpowiedź brzmiała następująco: „Tak. Decyzję o odrzuceniu Pana wniosków w sprawie dostępu do Archiwum Ingmara Bergmana podjął niżej podpisany i została ona zatwierdzona przez zarząd Fundacji. Decyzja jest nieodwołalna”.
Jednak rozumowanie Fundacji nie do końca było logiczne. Odmowę udostępnienia mi korespondencji Bergmana z jego drugą żoną, Ellen, uzasadniono tym, że nie dotyczy ona jego twórczości, a na dodatek może wyrządzić krzywdę osobie trzeciej (to znaczy jego nieżyjącej od dawna żonie). Odpowiedziałem, że przecież wszystko, co dotyczy prywatnego życia Bergmana, miało znaczenie dla jego pracy, ponieważ w filmach i przedstawieniach teatralnych wykorzystywał osobiste doświadczenia, zwłaszcza w okresie, gdy jego żoną była Ellen. Holmgren podzielił mój punkt widzenia, ale zaraz dodał, że nie ma to wpływu na podjętą przez niego decyzję. Zasugerował, abym historię małżeństwa reżysera z jego drugą żoną oparł na korespondencji między obu małżonkami. Miał do niej dostęp Mikael Timm, który cytował później niektóre fragmenty w swojej książce Lusten och dämonerna (Żądza i demony).
Kiedy wszystkie sztuczki zawiodły, zabrałem się za rodzinne archiwa Bergmanów, bo do nich na szczęście miałem dostęp. To prawdziwy skarb. Oprócz dzienników matki reżysera zawierają też jego listy do rodziców napisane w hitlerowskich Niemczech w 1936 roku. Bergman kończył je pozdrowieniem Heil Hitler. Jest tam także napisana odręcznie mowa Erika Bergmana do Ingmara i Else Fisher, którzy krótko przedtem wzięli ślub. Erik wyraża w niej nadzieję, że Else jest kobietą, która będzie służyć pomocą jego synowi. W archiwum tym jest też korespondencja między rodzicami a Ingmarem. Listy te dają obraz jego młodości zupełnie odmienny od tej, którą on sam opisywał jako straszną. Dzięki zasobom tego archiwum mogłem się zapoznać z listami, które Ellen Bergman przez wiele lat wysyłała swojej teściowej, zarówno przed rozwodem z Ingmarem, jak i po nim. Dają one wgląd w proces powolnego rozpadu ich małżeństwa, w mechanizmy, które do niego doprowadziły; pokazują, jak Ellen sobie radziła, gdy została sama z czwórką dzieci.
W Bibliotece Królewskiej znalazłem między innymi list, który Bergman napisał do swojego dobrego przyjaciela, Herberta Greveniusa, a także dość zabawną korespondencję z Mobergiem.
Zajrzałem do ogólnie dostępnego archiwum służby bezpieczeństwa. Zawiera ono między innymi bogatą dokumentację na temat Karin Lannby, która w czasie drugiej wojny światowej prowadziła w Sztokholmie działalność szpiegowską. Na początku lat czterdziestych Lannby była kochanką Bergmana i przekazywała swoim mocodawcom „kłopotliwe informacje” na temat jego rodziny. Przydała mi się do opracowania tego tematu książka Andersa Thunberga pod tytułem Karin Lannby – Ingemar Bergmans Mata Hari (Karin Lannby – Mata Hari Ingmara Bergmana).

W mojej książce opisuję stosunek Bergmana do kobiet. Każda z nich miała temperament, przeszłość i świetną aparycję i każda coś dla niego znaczyła. Pewnie było ich więcej, ale to przede wszystkim one odcisnęły piętno na jego życiu i twórczości. Pięć z nich było jego żonami, miał z nimi dziewięcioro dzieci (o tylu przynajmniej wiem). Owocem jego wspólnego życia z tymi kobietami jest bogata dokumentacja w archiwach sądowych. Bergman uwikłał się w kilka spraw rozwodowych, nie tylko własnych. Trzy razy wzywano go na świadka. Musiał pod przysięgą zeznać, czy utrzymywał intymne stosunki z kobietami, które zdradzały mężów.

W Archiwum Miejskim w Sztokholmie zapoznałem się z obszerną dokumentacją poświęconą nauce Bergmana w szkole Palmgrenska. Z listów do rodziców i babki wyłania się trochę inny obraz jego szkolnych lat. Z kolei w Archiwum Wojskowym ani mnie, ani zatrudnionym tam urzędnikom nie udało się odnaleźć karty poborowego wystawionej na Ingmara Bergmana. Dlatego opisując lata, które reżyser spędził w wojsku, korzystałem z jego listów do rodziców.

Najważniejszym źródłem informacji na temat pobytu w Niemczech latem 1936 roku okazały się jego własne listy. Uzyskałem też nieocenioną pomoc od pewnej dziennikarki z Monachium, Kathariny Fuhrin. Udało jej się odnaleźć krewnych i znajomych Siegfrieda i Clary Haidów, mieszkańców niewielkiej wioski Haina. To właśnie u nich mieszkał wtedy Bergman. Za tę pomoc jestem Katharinie niezwykle wdzięczny.
Był też Vilgot Sjöman, który z pasją nawiedzonego dokumentował każdy szczegół swojej znajomości z Bergmanem i interesował się innymi aspektami jego życia. Pozostawiony przez niego materiał daje cenny wgląd w świat myśli mistrza, a także ukazuje mało znane oblicze Bergmana jako przyjaciela i mentora.
Towarzyszę mojemu bohaterowi od kołyski aż do jego małżeństwa z Ingrid. To ponad pół wieku. W tym momencie przestaję śledzić jego dalsze losy. Ingrid była jego żoną przez dwadzieścia cztery lata – to w jego przypadku niezwykle długi okres. Bergman ją przeżył. Kiedy odeszła w 1995 roku, nadal byli małżeństwem. Coś takiego nigdy wcześniej mu się nie zdarzyło – to on zawsze odchodził. W hrabinie von Rosen odnalazł swoją przystań. W końcu – chciałoby się powiedzieć, bo droga, która go tam zawiodła, była długa i trudna, pełna namiętności, miłości, seksu i zdrady.
(…)
Thomas Sjöberg
Pampas Marina, wrzesień 2013 roku



Thomas Sjöberg, urodzony w 1958 roku szwedzki pisarz i dziennikarz.

Karierę dziennikarską rozpoczął pod koniec lat 70. XX wieku. Przez kilka lat współpracował z redakcjami dzienników „Expressen”, „Aftonbladet”, „Sydsvenska Dagbladet” i „Dagens Nyheter”. W połowie lat 80., już jako dziennikarz niezależny, rozpoczął współpracę z popularnymi magazynami, m.in. „Nöjesguiden” i „Elle”. Zarówno jako dziennikarz prasowy, jak i jako autor biografii, Sjöberg specjalizuje się w pisaniu o znanych Szwedach, takich jak Berth Milton (biznesmen, właściciel prywatnego pornograficznego imperium medialnego), Pierre Schori (polityk i dyplomata, bliski współpracownik zamordowanego premiera Olofa Palmego), Sven-Göran Eriksson (trener piłkarski), Lennart Hyland (twórca IKEI), Jannike Björling była dziewczyna tenisisty Björna Borga) czy Ingmar Bergman (najsłynniejszy reżyser i „towar eksportowy” Szwecji).

Sjöberg wykłada dziennikarstwo i współpracuje ze szwedzką telewizją. W 2011 roku przyznano mu „Freelance Prize”, za wyjątkowe dokonania dziennikarskie.

Pisarz zasłynął skandalizującą biografią zatytułowaną Carl XVI Gustaf: Den motvillige monarken was (Karol XVI Gustaf: niechętny monarcha), w której ujawnia m.in. wizyty króla Szwecji w należących do mafii klubach ze striptizem. Książka oburzyła dwór królewski, ale z miejsca stała się bestsellerem, a szwedzkie Stowarzyszenie Dziennikarzy Śledczych umieściło ją w 2013 roku na liście najbardziej odkrywczych biografii ostatniego dwudziestopięciolecia.

Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada, najnowsza praca biograficzna Thomasa Sjöberga, to intymny portret wielkiego mistrza filmu i teatru, który zafascynował cały (nie tylko filmowy) świat.

INGMAR BERGMAN

    • W latach 70. Bergman, został oskarżony o malwersacje podatkowe i aresztowany. Reżyser przeżył załamanie nerwowego i trafił do szpitala psychiatrycznego, następnie musiał uciekać ze Szwecji, by uniknąć więzienia.
    • 9 nominacji do Oscara
    • 5-krotnie żonaty, 9-cioro dzieci
    • Jednym z ulubionych filmów reżysera był Dyrygent Andrzeja Wajdy.
    • Odszedł dokładnie w tym samym dniu, co włoski mistrz kina, Michelangelo Antonioni – 30 lipca.
    • Cała twórczość reżysera skupiona jest wokół głębokiej eksploracji tematu człowieka i jego postawy wobec świata, wobec innych ludzi, wobec niepoznawalnego (śmierci, wiary, nieuchronności losu, cierpienia.
    • Zwykł mawiać: w swoich filmach toczę walkę z własnymi demonami.
    • Początki fascynacji Bergmana sztuką filmową sięgają momentu, gdy za sto ołowianych żołnierzyków wymienił się ze swoim bratem na kinematograf.
    • Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywa jako manager teatru lalkowego, pisuje także własne opowiadania i dramaty, dorabiając jako scenarzysta w Teatrze Dramatycznym.
    • Wystawa prof. Tadeusza Szczepańskiego: ZWIERCIADŁO BERGMANA – TWÓRCZOŚĆ I WARSZTAT SZWEDZKIEGO REŻYSERA. Wystawa prezentuje warsztat twórczy Reżysera, jego podejście do scenariusza, pracy z aktorem. Przedstawia również polską recepcję twórczości Bergmana.
    • Bergman zamieszcza w swoich filmach refleksje nad własną twórczością i kondycją artystyczną. Główne tematy, na jakich się koncentruje: tzw. Bergmanowska choroba na śmierć – syndrom psychicznej atrofii, powolnej śmierci duchowej (egoizm, oschłość, wyobcowanie), skazanie na samotność i cierpienie, stany kryzysów psychicznych a nawet schizofrenii, skaza fizyczna, rany, stygmaty i postępująca martwota fizyczna.
    • Reżyser stosuje w swojej twórczości, tzw. ujęcia lustrzane.
    • W wielu filmach bohaterami są kobiety.
    • Bardzo często przedstawia ucieczkę w świat wyobraźni, inspirując się teatrem marionetek.

    • NAJCIEKAWSZE FILMY :

    • Siódma pieczęć - Metaforyczna opowieść o rycerzu powracającym z wyprawy krzyżowej. Staje on w szachowym pojedynku ze Śmiercią, w którym stawką jest jego życie. Siódma pieczęć uważana jest za jedno z najwybitniejszych dzieł w jego twórczości, jak też za utwór reprezentatywny, podejmujący szereg później powracających zagadnień i motywów. Wygrana – Nagroda Specjalna Jury w Cannes , Nominacja – Złota Palma.
    • Tam gdzie rosną poziomki - Efektowna medytacja o życiu, miłości i śmierci, metaforycznie ujęta w klamrę jednego dnia i opowiedziana zgodnie z poetyką filmu drogi. Profesor Isak Borg udaje się do Lundu, by wziąć udział w obchodach własnego jubileuszu naukowego. Mężczyzna rozmyśla o swoim życiu. Bergmanowskie dzieło na początku drugiej połowy XX wieku  było jednym z najistotniejszych utworów nurtu kina pytań fundamentalnych, zarówno w zakresie podejmowanych treści, jak i zastosowanej formy. Wygrana – Złoty Niedźwiedź w Berlinie, Nominacja- do Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny
    •  Fanny i Aleksander - Jeden z najpiękniejszych, a zarazem ostatnich, filmów Ingmara Bergmana - barwna, oniryczna, pełna magii i bogata w znaczenia opowieść o dzieciństwie, pamięci i wyobraźni. Ojciec dwojga rodzeństwa przedwcześnie umiera. Gdy matka po niedługim czasie ponownie wychodzi za mąż, ojczym terroryzuje dzieci. Bergman przyznaje się do wprowadzania do filmu wielu wątków autobiograficznych – odwzorowaniem reżysera jest postać  Aleksandra, przyszłego artysty, widzącego świat na podobieństwo wielkiego spektaklu. Film pokazano na 6 Festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu (2006 rok) w ramach cyklu: „W zwierciadle Bergmana”. Wygrana – Oscar za najlepsze zdjęcia, kostiumy, scenografia i dekoracje wnętrz, scenografia i dekoracje wnętrz. Nominacja – do Oscara za najlepszą reżyserię Ingmara Bergmana.
    • Źródło - Film jedyny w swoim rodzaju – psychologiczny moralitet o zbrodni, zemście i (pozornym) milczeniu Boga. Źródło może być znane z tego, że Wes Craven podkradł z niego fabułę do swojego debiutanckiego horroru – Ostatni dom po lewej.  Średniowieczna Szwecja. Pochodząca z bogatej, osiadłej na wsi rodziny Karin jest zazdrosna o siostrę, która spodziewa się dziecka. Wygrana – Oscar za Najlepszy film nieanglojęzyczny, Złoty Glob za najlepszy film zagraniczny. Nominacja – Złota Palma, Oscar – najlepsze kostiumy.
    • Persona - Fascynujący wykład filozoficzny o życiu i śmierci, sensie i nonsensie, naiwności przeradzającej się w dojrzałość. Persona Ingmara Bergmana to pasjonujący portret fałszywych osobowości skrytych za fasadą śmiechu, radości, niedojrzałości. Film wielopoziomowy, alegoryczny, bardzo enigmatyczny. Aktorka traci głos podczas przedstawienia teatralnego. Okazuje się, że demonstruje ona w ten sposób bezradność wobec otaczającego ją świata. Wygrana –  NSF za najlepszy film. Nominacja – National Board of Review w kategorii najlepszy film zagraniczny.

"Ingmar Bergman Miłość seks i zdrada" Thomasa Sjöberga
tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Wydawnictwo Albatros
premiera: 14 lipca 2018


poniedziałek, 1 października 2018

7. edycja Bruno Schulz Festiwal: biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy

Tegoroczna edycja Bruno Schulz. Festiwal odbędzie się w dniach 9-14 października 2018. Tematem wiodącym 7. edycji BSF będzie biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy.


O życiu i twórczości Jerzego Andrzejewskiego, Maksa Blechera, Witolda Gombrowicza, Jarosława Iwaszkiewicza, Sławomira Mrożka, Brunona Schulza i Leopolda Tyrmanda rozmawiać będą w trakcie paneli m.in. Stanisław Bereś, Anna Demadre-Synoradzka, Inga Iwasiów, Jerzy Jarzębski, Joanna Kornaś-Warwas, Anna Król, Adam Lipszyc, Radosław Romaniuk, Stanisław Rosiek, Piotr Seweryn Rosół, Klementyna Suchanow oraz Mariusz Urbanek.

Nie zabraknie spotkań z pisarzami wciąż tworzącymi: Rosjaninem Olegiem Pawłowem (laureatem zeszłorocznej Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”), Litwinką Kristiną Sabaliauskaitė i Ukraińcem Petrem Jacenką.
Z siódemką pisarzy nominowanych do tegorocznej Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” rozmawiać będą Wojciech Bonowicz i Szymon Kloska.

Nie tylko o biografii z Jerzym Bralczykiem i Lucyną Kirwil porozmawia Michał Nogaś.
Poezję i sylwetkę Andrzeja Bursy przypomną Wojciech Bonowicz, Adam Poprawa i Piotr Śliwiński.
Po zakamarkach powieści graficznych Willa Eisnera, twórcy i prawodawcy tego gatunku, oprowadzą Wojciech Birek, Michał Traczyk i Artur Wabik.

Borys Lankosz zaprezentuje swój najnowszy film “Kobro / Strzemiński. Opowieść fantastyczna”, a w rozmowie po projekcji obok reżysera udział wezmą Dorota Monkiewicz i Viola Krajewska.
Poezję Adama Mickiewicza zaśpiewają i zagrają Andrzej Stasiuk z zespołem Haydamaky.
Odbędzie się także tradycyjny konkurs poetycki.

informacja prasowa

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty