Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konrad Imiela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konrad Imiela. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 września 2021

Teatr Muzyczny Capitol: nowy sezon i zmiany

31 sierpnia 2021 r. zakończyła się trzecia pięcioletnia kadencja Konrada Imieli na stanowisku dyrektora naczelnego i artystycznego Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu. 1 września dyrektorem naczelnym na pięć sezonów artystycznych został Hubert Zasina, dotychczasowy dyrektor finansowy. Konrad Imiela pozostaje na stanowisku dyrektora artystycznego Capitolu. Celem tej zmiany jest przyjęcie modelu, polegającego na prowadzeniu instytucji artystycznej przez menedżera w ścisłej współpracy z zastępcą do spraw artystycznych. 

Konferencja w Teatrze Muzycznym Capitol/ fot. materiały prasowe

W związku z dobiegającą końca kadencją dyrektorską Konrada Imieli, przychylając się do jego propozycji, w ubiegłym roku Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zwrócił się z prośbą do Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu o wyrażenie zgody na powołanie Huberta Zasiny na stanowisko dyrektora naczelnego Capitolu, poprosił o wyrażenie opinii także Związek Artystów Scen Polskich oraz załogę teatru i związki zawodowe. Wszystkie podmioty zaopiniowały tę zmianę pozytywnie. 

Hubert Zasina (rocznik 1974) jest absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, Wydziału Inżynieryjno-Ekonomicznego, na tejże uczelni ukończył również studia podyplomowe w zakresie rachunkowości i kontroli finansowej. W latach 1999-2006 pracował we wrocławskim ośrodku TVP, w dziale analiz ekonomicznych jako specjalista, a następnie kierownik działu. 

Od roku 2006 był w Teatrze Muzycznym Capitol zastępcą dyrektora naczelnego ds. finansowych. Współtworzył wniosek o dofinansowanie przebudowy Capitolu ze środków unijnych Programy Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, odpowiadał za kwestie finansowe podczas realizacji tego projektu. Od 2015 koordynuje w Capitolu działania związane z audiodeskrypcją spektakli i napisami dla osób z niepełnosprawnością narządu wzroku i słuchu. 

Jest absolwentem Akademii Liderów Kultury, organizowanej przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie i Małopolską Szkołę Administracji Publicznej we współpracy z Narodowym Centrum Kultury. Po ukończeniu programu Menedżer 2.0, organizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca, ma tytuł Lidera Kultury 2019. 

Piętnastolecie współpracy dyrektora naczelnego i artystycznego Konrada Imieli z dyrektorem finansowym Hubertem Zasiną przyniosło niekwestionowany sukces artystyczny, frekwencyjny i finansowy Capitolu. 

Pierwsze kroki na drodze przemiany dawnej    operetki w nowoczesny teatr muzyczny postawił Wojciech Kościelniak, dyrektor instytucji w latach 2002-2006. Konrad Imiela, który objął po nim dyrekcję Capitolu, konsekwentnie budował markę nowoczesnego teatru muzycznego, wzbogacając repertuarową ofertę instytucji o różnorodne wydarzenia kulturalne i społeczne. 

Owocem tych piętnastu lat jest przede wszystkim ponad 60 premier repertuarowych, z których znaczna większość to całkowicie nowe dzieła, powstałe na zamówienie dyrektora Imieli – oryginalne scenariusze lub adaptacje światowej literatury i oryginalne kompozycje muzyczne, znak rozpoznawczy Capitolu – a także polskie prapremiery anglojęzycznych musicali.

To również 14 edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej, trzy sezony unikalnego internetowego programu muzycznego Nut Ferment, gale nagród Angelus i Silesius, wystawy plastyczne, spotkania na Podwórku, pasieka na dachu, lekcje teatralne, czytania dzieciom i młodzieży, to stopniowo zyskiwane uznanie najważniejszych krytyków teatru dramatycznego, zaproszenia na prestiżowe festiwale teatralne i operowe, nagrody i wyróżnienia dla spektakli, aktorek i aktorów Capitolu, wreszcie ogólnopolska rozpoznawalność marki. 

Rozbudowa i modernizacja budynku teatru, zrealizowane w latach 2011-2013 z budżetu Gminy Wrocław i środków unijnych, stały się zarazem ogromnym wyzwaniem i szansą dla Capitolu. Dwa lata, kiedy zespół pozostawał bez dachu nad głową, grając spektakle w gościnnych progach wielu instytucji (CS Impart, Wrocławskiego Teatru Współczesnego Teatru Lalek, Studia TVP Wrocław, Wrocławskiego Centrum Kongresowego przy Hali Stulecia, a także – przed rozpoczęciem tam remontu – Teatru Polskiego), okazały się jednak czasem bardzo owocnym artystycznie, a otwarcie zmodernizowanej i czterokrotnie powiększonej siedziby jesienią 2013 roku postawiło Capitol obok najnowocześniejszych teatrów Europy. 

Teatr Muzyczny Capitol jest jedną z nielicznych samorządowych instytucji kultury, w której udział przychodów własnych stanowi ok 40%. Przez lata teatr wypracowuje powtarzalne co sezon średnie wyniki około 90% frekwencji. Od 2006 roku liczba widzów odwiedzających teatr zwiększyła się z 60 tys. do ponad 100 tys. osób rocznie. 

Premiera serialu o teatrze

„Bez maski. Edukacyjny serial o teatrze”, produkcja wrocławskiego Capitolu, będzie miał internetową premierę 14 września 2021 r. na stronie www.teatr-capitol.pl. Będzie opatrzony audiodeskrypcją i napisami, i dostępny całkowicie bezpłatnie. 

Zapraszamy na osiem 15-minutowych odcinków, pokazujących kulisy pracy teatru. Dodatkowy, dziewiąty odcinek serialu poświęcony będzie pasiece, która mieści się na dachu Capitolu. Przewodnikami po zakamarkach i pracowniach naszego teatru są artyści – postaci z różnych spektakli, specjalni goście współpracujący i zaprzyjaźnieni z Capitolem oraz pracownicy teatralnych działów. Na planie – jako obserwatorzy lub uczestnicy akcji – pojawili się też crowdfundingowi darczyńcy, którzy wybrali taką formę nagrody.

Uzupełnieniem odcinków są rozmowy z fachowcami teatralnego rzemiosła i znawcami teatru. 

Bez maski. Edukacyjny serial o teatrze” polecamy widzom od 14. roku życia. Może być również narzędziem edukacyjnym dla szkół. Pozwoli zobaczyć, jak powstaje przedstawienie, zachęci do odwiedzin w prawdziwym teatrze, rozwinie kompetencje kulturowe, a być może sprawi, że młodzi widzowie zechcą związać z teatrem swoją zawodową przyszłość.

Historia serialu

W 2020 roku postanowiliśmy zrealizować internetowy serial o tym, jak działa teatr. Nasz wniosek, złożony wówczas w programie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Kultura w sieci”, znalazł się 0,33 punktu pod kreską, rozpoczęliśmy więc zbiórkę funduszy na polskiej platformie crowdfundingowej Odpalprojekt.pl. 

Dzięki hojności 174 darczyńców zebraliśmy 33 590 zł. Pozostałe fundusze pochodzą ze środków teatru. 

Zdjęcia ruszyły z końcem listopada ubiegłego roku, jednak kolejne lockdowny i epizody Covid-19 spowolniły prace nad kolejnymi etapami przygotowań tak bardzo, że mimo wcześniejszych planów zdecydowaliśmy przesunąć premierę na jesień. 

Realizatorzy

Autorem koncepcji serialu jest Konrad Imiela, dyrektor artystyczny Teatru Muzycznego Capitol, za scenariusz i reżyserię odpowiada Bartek Bartos, za zdjęcia – Piotr Bartos. Audiodeskrypcję i napisy wykonali specjaliści z Fundacji Katarynka.

Kompozytorem muzycznego dżingla z czołówki serialu jest Tomasz Leszczyński, aktor Capitolu, wokalista, muzyk, kompozytor muzyki teatralnej. Producentem serialu jest Teatr Muzyczny Capitol, za produkcję wideo odpowiada Fundacja okoLoko.  Dziękujemy Wrocławskiemu Centrum Doskonalenia Nauczycieli za pomoc przy pracy nad scenariuszem cyklu.

informacja prasowa

środa, 18 marca 2020

Śmierdź w górach - spektakl Capitolu online

Teatr Muzyczny Capitol uwalnia online spektakle archiwalne. Od dziś można oglądać „Śmierdź w górach”, czyli „pewien rodzaj musicalu” Konrada Imieli i Cezarego Studniaka.

fot. materiały prasowe Teatru Muzycznego Capitol

- To była moja pierwsza „dyrektorska” premiera w Capitolu - wspomina Konrad Imiela. - Wprawiła ona w osłupienie naszych miejskich decydentów, którzy parę miesięcy wcześniej powierzyli mi dyrektorską funkcję.

„Śmierdź w górach” to opowieść o Waldemarze Jasińskim - twórcy kawałów, który świadomie wybrał izolację od świata i zamieszkał w Bieszczadach. 

- Tylko taki gest daje mu pełną wolność twórczą, choć jego kawałopisarstwo staje się przez to coraz bardziej hermetyczne. Moim zdaniem dzisiejsze czasy skłaniają do postawienia pytań o to, czy nasza sztuka nie traci na jakości przez potrzebę dużego zasięgu, oglądalności i klikalności. Z drugiej strony: czy tworząc bez baczenia na odbiór naszych dzieł nie odklejamy się zbytnio od rzeczywistości? Czy naszej sztuki nie skazujemy na zatracenie? - zastanawia się Konrad Imiela.

„Śmierdź w górach” miała premierę w 2006 roku. Spektakl otrzymał nagrodę Fajerwerk 2006 telewizyjnego magazynu kulturalnego Łossskot (program prowadzili wówczas Tymon Tymański, Jacek Dehnel i Maciej Chmiel). Rejestracja wideo jest z roku 2008.

Spektakl można oglądać od dziś do wznowienia zwykłej działalności teatru, na oficjalnej stronie Capitolu.

Uwaga! Przedstawienie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.

O kolejnych tytułach, uwalnianych z archiwum teatru, będziemy informować na bieżąco.

informacja prasowa

środa, 25 września 2019

We Wrocławiu powstaje mural Marka Krajewskiego!

Marek Krajewski obchodzi w tym roku rocznicę dwudziestolecia swojej twórczości. Z okazji jubileuszu ojca chrzestnego polskiego kryminału we Wrocławiu, przy Jedności Narodowej 42/44a, powstaje mural z wizerunkiem autora i bohaterów jego bestsellerowych kryminałów.


fot. Michał J. Gadek

Oficjalne odsłonięcie muralu z udziałem Marka Krajewskiego odbędzie się 2 października (środa) o godz. 12.00.

Data powstania muralu jest nieprzypadkowa - zapowiada premierę najnowszej książki Marka Krajewskiego "Mock. Golem", która ukaże się w księgarniach 16 października. To wspólna inicjatywa Wrocławia i Wydawnictwa Znak. Autorem projektu jest Michał Pawłowski, wykonawcą grupa NieTak i Łukasz Zasadni.

Mock – nowe rozdanie!


Zapraszamy Państwa do dekadenckiego Wrocławia „dzikich, zepsutych i złotych lat dwudziestych”. Mock musi rozwiązać zagadkę zaginięcia trzyletniej Rosemarie, a w jego życiu dokonuje się ważny przełom. To wszystko w najnowszej powieści Marka Krajewskiego, który z okazji 20-lecia swojej twórczości postanowił podwójnie zaskoczyć czytelników – w maju zaczytywaliśmy się w „Dziewczynie o czterech palcach”, w październiku będziemy świętować powrót do cyklu o najsłynniejszym w Polsce komisarzu retro, Eberhardzie Mocku. Zapowiadamy premierę thrillera kryminalnego „Mock. Golem” – już 16 października.

Wydaniu książki towarzyszy również premiera spektaklu "Mock. Czarna burleska" we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol, w reżyserii Konrada Imieli.


Marek Krajewski, fot. Wikipedia

Marek Krajewski - autor osiemnastu bestsellerowych powieści kryminalnych tłumaczonych na dwadzieścia języków. Laureat prestiżowych nagród literackich i kulturalnych. Filolog klasyczny, miłośnik filozofii i logiki.

informacja prasowa

czwartek, 15 lutego 2018

"Koniec świata w Breslau": Dekadencja i apokalipsa /recenzja teatralna/

Spektakl Wrocławskiego Teatru Współczesnego przenosi na scenę wczesną powieść Marka Krajewskiego"Koniec świata w Breslau", ale jest dziełem autonomicznym, twórczym i znakomicie zagranym. 


Przestrzeń sceniczna tworzy rodzaj kosmosu przedwojennego Breslau: mieszczański pokój, którego centralnym rekwizytem jest łóżko, salonik z niewielkim stolikiem zastawionym napojami alkoholowymi oraz pokoje w amfiladzie, tworzące część mieszkania, ale i dom publiczny. Jest także przestrzeń poza mieszkaniem: rodzaj inferno, w którym dokonują się zbrodnie. Wiszący w I akcie nad sceną napis "Breslau" w akcie II leży na proscenium, przygniatając leżącą z boku postać i stanowi symbol upadku oraz znakiem, że "stało się już".


Przestrzeń i czas: Breslau i Wrocław

W tym entourage`u pojawiają się postaci głównych bohaterów: radcy kryminalnego Eberharda Mocka, jego pomocnika wachmistrza kryminalnego Kurta Smolorza oraz asystenta kryminalnego Gustava Meinerera. Zaczyna się - jak w rasowym kryminale - od "trzęsienia ziemi", w tym wypadku - od oględzin rozkładających się zwłok.  Od początku też postacie sceniczne przekraczają rampę, nawiązując relacje z osobami na widowni. Najpierw nietrzeźwy Mock wysyła kogoś na Plac Solny po kwiaty dla żony, co budzi ogólną wesołość. A potem okazuje się, że to nie jest incydent, że tak będzie się działo przez całe przedstawienie - bo Breslau i Wrocław to ta sama przestrzeń: te same znajome ulice i miejsca. Co więcej, to także ta sama historia, więc jedno przechodzi w drugie, a czas przeszły i teraźniejszy mieszają się ze sobą.

Koniec świata w Breslau, reż. Agnieszka Olsten, fot. WTW

Dekadenccy bohaterowie

Bohaterowie scenicznej opowieści są postaciami dekadenckimi. Radca kryminalny (cóż za smakowita nazwa!) Mock jest ciągle pod wpływem alkoholu, a mimo to z pijackim uporem powtarza próby zaprowadzenia jakiegoś ładu w tym świecie, w którym nie jest to możliwe. Jego tropienie winowajców jest pełne pasji i często przekracza granice dozwolone prawem. Poza tym Mock pragnie mieć potomka, ponieważ wydaje mu się, że dziecko zmieni radykalnie jego nieudane małżeństwo z o wiele młodszą, uzależnioną od narkotyków, żoną. Jednak żadna zmiana nie jest w tym świecie możliwa. Po pierwsze dlatego, że ciągnie on za sobą historię naznaczoną zbrodniami. To bowiem, co dzieje się "tu i teraz", wydarzyło się przed laty i jest rodzajem perpetum mobile. Po wtóre, istnieje nierozerwalny związek między owym przenikającym miasto złem a życiem jego mieszkańców. Działa to mniej więcej tak jak Petersburg na Raskolnikowa. 

Koniec świata w Breslau, reż. Agnieszka Olsten, fot. WTW

Czarny humor, znakomite aktorstwo i reżyseria

Scenę spektaklu "Koniec świata w Breslau" często spowija papierosowy dym. Atmosfera jako żywo przypomina "czarne kino" Fritza Langa czy Orsona Wellesa. Pokazany jest mianowicie świat zbrodni, w którym nie ma "dobrych" i "złych", bo wszyscy są "dotknięci złem", żeby przywołać tytuł jednego z filmów Wellesa. Jednocześnie wszechobecny jest w spektaklu tzw. czarny humor, począwszy od owej sceny z zakupem kwiatów na Pl. Solnym. Mnie najbardziej rozbawił Krzysztof Boczkowski jako Leo Hartner, dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej, który głosem Stefana Bednarka pouczał swoich słuchaczy na temat historii Breslau. 

W ogóle mocną stroną przedstawienia jest aktorstwo. Wszystkie role znakomite, nawet epizody, począwszy wcielającego się w główną postać Konrada Imieli, poprzez Tomasza Orpińskiego jako Solorza, Jerzego Senatora jako Heinricha Müihausa, dyrektora kryminalnego i jego syna marnotrawnego, którego zagrał Michał Szwed, a kończąc na postaci żony Mocka Sophie, jakby wyjętą ze "Zmierzchu bogów" Viscontiego Polą Błasik, studentką PWST. Właściwie nie ma w tym przedstawieniu słabych ról. Znakomicie też wypada ta sztuka zespołowo. 

Koniec świata w Breslau, reż. Agnieszka Olsten, fot. WTW
Spektakl Wrocławskiego Teatru Współczesnego przenosi na scenę wczesną powieść Marka Krajewskiego"Koniec świata w Breslau", ale jest dziełem autonomicznym, twórczym i znakomicie zagranym. 


Szczególne uznanie należy się Krzysztofowi Kopce i Agnieszce Olsten za twórcze potraktowanie tekstu Marka Krajewskiego, a reżyserce także za to, że potrafiła tak znakomicie poprowadzić aktorów i wyczarować dekadencki klimat powieści na scenie. Sądzę, że nie udałoby się to bez pomysłowej scenografii Olafa Brzeskiego oraz pięknych. "klimatycznych" kostiumów Mirka Kaczmarka.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w maju 2014 roku.

trailer spektaklu

sobota, 10 lutego 2018

Konrad Imiela: Teatr, o którym czasami śnię /wywiad/

Z Konradem Imielą - dyrektorem Teatru Muzycznego Capitol - o planach, marzeniach, podsumowaniach, a także o tym, jak w dzieciństwie wchodził do... fortepianu.

Konrad Imiela, prasowe

Barbara Lekarczyk-Cisek: W kwietniu tego roku ukończył Pan czterdzieści lat i wszedł – by posłużyć się terminem J. Conrada – w „smugę cienia”. Sądzę, że to dobry moment na refleksję dotyczącą Pańskiego życia prywatnego i artystycznego. Co myśli dojrzały artysta, który odniósł sukces?

Konrad Imiela: Być może takie symboliczne daty rzeczywiście skłaniają do refleksji, nad tym, po co tu jesteśmy.  Raz wszedłem wprawdzie w smugę cienia na ulicy Kościuszki, kiedy spotkałem się z brutalną agresją, ale dość szybko starałem się z tego wyjść[i]. Po tym zdarzeniu jeszcze bardziej potrafię cieszyć się życiem.
Szukając „dziury w całym”, patrząc na moje życie z pewnej perspektywy, czasem myślę, ze może powinienem trochę ograniczyć ilość moich różnych aktywności. Jestem dyrektorem teatru, aktorem, autorem piosenek, reżyserem, autorem scenariuszy, zajmuję się tłumaczeniem, jestem też pedagogiem – pracuję w PWST… I bardzo bym nie chciał, aby gdzieś dopiero po tym, na końcu, był odnotowany fakt, że jestem również mężem i ojcem. Pragnąłbym, aby lista od tego się zaczynała, ale jest to bardzo trudne. Trzeba sobie uzmysłowić, że praca służy temu, aby utrzymać siebie i rodzinę. Tymczasem dzisiaj życie rodzinne stało się dodatkiem do pracy, która pochłania naszą energię, zajmuje myśli… Chciałbym więc przewartościować moje priorytety i bardziej skupić się na życiu rodzinnym. Jednocześnie mam świadomość, że to, co mówię, jest absurdalne i przewrotne, ponieważ będąc dyrektorem tak wielkiej instytucji, jaką jest Teatr Muzyczny Capitol, pełniąc jednocześnie funkcję dyrektora artystycznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej, deklaruję rzeczy niemożliwe, ale będę starania takie podejmował.
Pewnie byłbym dziś w innym miejscu, gdybym skupił się na jednej dziedzinie. Takie jednak mam usposobienie, że ciągle szukam nowych wyzwań i nowych dziedzin sztuki, ona bowiem jest przede wszystkim moją pasją.

Ukończył Pan szkołę aktorską, a jednak poświęcił się muzyce. Własny repertuar piosenkarski, spektakle muzyczne… Jaka to była droga?

Wychowałem się w wielkim starym rodzinnym modrzewiowym domu w Starachowicach, otoczonym wielkim ogrodem. W największym pokoju tego domu stał ogromny fortepian, na którym grała kiedyś moja babcia, zaś w czasach mojego dzieciństwa grywał na nim stryj. Moim ulubionym zajęciem było siadywanie pod fortepianem podczas jego gry. A kiedy stryj grał na organach w kościele, w którym był organistą, lubiłem wchodzić do szafy tego instrumentu. Słuchanie muzyki wewnątrz instrumentu było nieprawdopodobnie silnym przeżyciem. Znajdowałem się jakby w środku muzyki… Te doznania muzyczne z dzieciństwa zapadły mi najbardziej w pamięć i zawsze jakoś instynktownie podążałem w tę stronę. Niestety, nie ukończyłem szkoły muzycznej, ponieważ poszedłem wcześniej do szkoły podstawowej  i mama uznała, że przytłoczy mnie nadmiar obowiązków. Być może rekompensuję teraz ten brak, kształcąc w tym kierunku obie moje córki.  Zosia i Janka grają na fortepianie, co zresztą ma związek z tamtą historią z dzieciństwa.  Otóż niedawno zmarł mój stryj i tamten fortepian otrzymałem w spadku. Teraz grają na nim moje córki. Czasami, jak kiedyś, w dzieciństwie, wchodzę pod fortepian…

Wracając jednak do czasów szkolnych, miałem wówczas kolegę Pawła – Cygana (w moich żyłach także płynie  trochę cygańskiej krwi). Otóż kolega ten bardzo dobrze śpiewał i staliśmy się obaj ozdobą wszystkich szkolnych akademii. Naszym hitem była piosenka „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”, którą śpiewaliśmy zawsze na 8 marca w domach kultury. Jeździliśmy także do domu starców w Starachowicach, gdzie dostawaliśmy zawsze wielkie brawa.

Podczas nauki w liceum trafiłem do wyjątkowej drużyny harcerskiej, z tradycjami artystycznymi – do 111 Artystycznej Drużyny Harcerskiej im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, z której wyszło wielu wybitnych aktorów i muzyków. Drużynowa, nieżyjąca już  Ludmiła Mazurkiewicz, zaraziła mnie miłością do teatru. Tam też zacząłem pisać piosenki. Poza tym nauczyłem się grać na gitarze.  Przede wszystkim po to, aby robić wrażenie na koleżankach. Wtedy też zdałem sobie sprawę, że tym, co mi przynosi największą satysfakcję, jest tworzenie i występy przed publicznością. Na początku studiów w szkole teatralnej we Wrocławiu nie byłem jednak przekonany do aktorstwa. Dopiero, gdzieś tak na III roku zacząłem odczuwać satysfakcję z tego, co robię. Szczęśliwie dla mnie, we Wrocławiu są tradycje śpiewania piosenki aktorskiej, co nie pozostało bez wpływu na moje artystyczne wybory. Już jako student brałem udział w Przeglądach Piosenki Aktorskiej, na III roku dostałem wyróżnienie, a w następnym przygotowałem recital z piosenkami Toma Waitsa. Poza tym na II roku studiów dostałem się z castingu do TV Wrocław, gdzie prowadziłem audycję „Truskawkowe studio”.

Jak to się stało, że związał się Pan z Teatrem Muzycznym Capitol?

Skracając opowieść, w 2002 roku Wojciech Kościelniak zaprosił mnie do tworzonego przez siebie zespołu tego teatru, a w 2006 roku Prezydent Rafał Dutkiewicz zaproponował mi stanowisko dyrektora naczelnego i artystycznego. Dość długo się wahałem, ponieważ w tym czasie bardzo dobrze rozwijał się nasz zespół Formacja Chłopięca „Legitymacje”, którą tworzymy z Cezarym Studniakiem i Samborem Dudzińskim i właśnie postanowiliśmy rzucić teatr i zająć się tylko koncertami…  Ostatecznie zdecydowałem się na poprowadzenie teatru, ponieważ poczułem w tym nowe wyzwanie. Mogłem teraz stworzyć repertuar oraz kreować miejsce, które byłoby magnetycznym centrum sztuki i które wzbogaci kulturę o ważne wydarzenia artystyczne.

Będąc dyrektorem Teatru Capitol ma Pan z pewnością większą swobodę artystyczną jako twórca przedstawień. W tym sezonie artystycznym przygotowuje Pan „Trzy wesołe krasnoludki” Jana Brzechwy – tekst, który ma szczególne miejsce w Pańskiej rodzinie od pokoleń. Jednocześnie zaprasza Pan interesujących artystów, którzy realizują na scenie muzycznej sztuki nie bardzo kojarzące się z repertuarem tego rodzaju sceny: Agatę Dudę-Gracz („Ja, Piotr Riviére, skorom już zaszlachtował moją matkę, moją siostrę i brata mojego…”) czy Piotra Dziubka („Idiota”)… Jak Pan tworzy repertuar teatru?

Zależy mi bardzo na tym, aby teatr muzyczny stał się platformą, która może służyć do powiedzenia ważnych rzeczy, a także do artystycznych poszukiwań. Podejmuję współpracę z twórcami, którzy dysponują talentem reżyserskim i dużym wyczuciem muzyki w teatrze. Tak było z Michałem Zadarą, który zrealizował „Operetkę” Witolda Gombrowicza, z Agatą Dudą-Gracz, która wyreżyserowała Galę Rewolucyjną na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, z Pawłem Passinim, którego zaprosiłem do realizacji spektaklu „Anioły w kolorze” podczas gali PPA, tak wreszcie było z Janem Klatą, którego „Jerry Springer – The Opera” zostało uznane za najlepsze przedstawienie sezonu muzycznego.

Jednocześnie jestem głęboko przekonany, że repertuar nie może być realizowany w jednej stylistyce. Poza bardzo ważnym dla mnie nurtem poszukiwań, w Capitolu pojawia się również klasyka – czy to brodwayowska, czy też pisane specjalnie dla nas spektakle czerpiące inspirację z literatury, np. „Dzieje grzechu” według powieści Stefana Żeromskiego, z muzyką Krzesimira Dębskiego. Oczywiście wystawiamy broadwayowskie musicale takie jak „Hair” czy „A Chorus Line”.


Kolejnym nurtem repertuarowym jest rozrywka, której przykładem może być rewia sensacyjna „Ścigając zło”, z piosenkami z filmów z Jamesem Bondem.  W swoim repertuarze mamy także przedstawienia dla dzieci.  Aktualnie jest to „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” oraz „Zaczarowane podwórko”.



Osobną gałęzią repertuarową jest Scena Tańca Capitol, realizująca artystyczny, oryginalny program w nietypowych przestrzeniach, np. naszej sali baletowej czy w Synagodze pod Białym Bocianem. Widać stąd, jak różnorodny jest repertuar, który prezentujemy naszym widzom. Można wręcz powiedzieć, że świadomie przygotowujemy spektakle z myślą o nich  i ku ich uciesze. Zawsze staramy się, aby wszystko co robimy było na najwyższym poziomie wykonawczym.


Stał się Pan również dyrektorem Przeglądu Piosenki Aktorskiej, imprezy o wielkich tradycjach we Wrocławiu. Czy Pan te tradycje kontynuuje, czy wniósł coś nowego, autorskiego?

Można powiedzieć, że wychowałem się na tym festiwalu. Koncerty festiwalowe nagrywałem na kasety magnetofonowe, później stałem się widzem, aktorem i uczestnikiem wielu przedsięwzięć festiwalowych we wszystkich możliwych rolach: uczestnika konkursu, jurora, członka rady artystycznej, reżysera, w końcu dyrektora artystycznego. Postanowiłem rozszerzyć formułę festiwalu, nie ograniczając się do śpiewających aktorów, ale objąć nią szerokie spektrum interpretacji piosenki w teatrze. Zapraszam na festiwal nie tylko aktorów, ale także piosenkarzy, którzy twórczo interpretują teksty, a często są ich autorami. Wciąż wielkie emocje budzi konkurs aktorskiej interpretacji piosenki. Mój poprzednik na tym stanowisku W. Kościelniak wprowadził do festiwalu nurt off, który także kontynuuję, bo owocuje wieloma wydarzeniami artystycznymi, jak choćby „Stolik” grupy Karbido, który od sześciu lat cieszy się niezmiennym powodzeniem na całym świecie.

Kilkadziesiąt lat temu Przegląd Piosenki Aktorskiej był kilkudniową imprezą, na której prezentujący swój repertuar aktorzy mogli zamanifestować odważne poglądy polityczne. Tego kontekstu już nie ma. Zajmujemy się sztuką i jesteśmy dużo bardziej otwarci na świat.

Pracując tyle lat łatwo popaść w rutynę. Tymczasem Pan jest ciągle artystą poszukującym, grającym na wielu strunach. Skąd czerpie Pan do tego inspiracje?

Otaczam się młodymi, twórczymi  artystami, w gronie których nie można po prostu zacząć odcinać kupony. Żeby być uczciwym wobec zespołu i publiczności, muszę szukać nowych wyzwań. Staram się też być na bieżąco z tym, co się dzieje w teatrze, w muzyce… Czasem jednak wyjście do lasu może się okazać bardziej inspirujące niż wyjazd na wielki festiwal teatralny.

Czy tak spełniony artysta jak Pan miewa jeszcze niespełnione marzenia?

Mam wiele marzeń odnoszących się do artystycznych planów: chciałbym poświęcić się pisaniu piosenek, nagrać nową płytę, mam też pomysły na spektakle, które chciałbym wyreżyserować. Marzę też, aby nowy teatr – to, na razie puste, betonowe monstrum – wypełnić bez reszty sztuką, by było to centrum, które przyciągnie widzów spragnionych kontaktu z szeroko pojętą kulturą.  To jest teatr, który sobie wyobrażam i o którym czasami śnię.

Życząc, aby sen się ziścił, dziękuję za rozmowę.




[1.] Mowa o napadzie chuligańskim, którego dopuścili się 21 czerwca 2010 roku wobec Konrada Imieli i jego znajomego dwaj mężczyźni

Konrad Imiela (ur. 23 kwietnia 1972 roku w Starachowicach) – polski aktor teatralny, telewizyjny i filmowy, także kompozytor, autor tekstów piosenek i reżyser teatralny. W 1994 roku ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie – Filia we Wrocławiu. W latach 1992-1995 prowadził program dla młodzieży TV3 Truskawkowe studio.
Występował w teatrach wrocławskich: T. Polskim (1993-2004), K2 (1997-2001), Teatr Nr 12 (1997-1998) oraz Muzycznym "Roma" w Warszawie (2002). Od roku 2003 związał się z Teatrem Muzycznym "Capitol" we Wrocławiu, gdzie od 5 maja 2006 roku pełni funkcję dyrektora naczelnego i artystycznego. Od 2007 roku sprawuje artystyczną pieczę nad Przeglądem Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.
Ma na koncie kilka ról filmowych, m.in. Quo vadis (2001), W pustyni i w puszczy (2001) jako Arab Chamis, sługa Tarkowskiego, Dublerzy (2005), oraz telewizyjnych, m.in. w serialach: Życie jak poker (1999), Na dobre i na złe (2004), Pierwsza miłość (2005).
Współtwórca Formacji Chłopięcej "Legitymacje", a także autor piosenek i gitarzysta. W 2006 roku ukazała się jego debiutancka płyta solowa pt. Garderoba męska. W 2005 roku wraz z Cezarym Studniakiem i Samborem Dudzińskim wyreżyserował galę Przeglądu Piosenki Aktorskiej "Wiatry z Mózgu". W 2011 wyreżyserował imprezę "Sylwester z Dwójką" na wrocławskim Rynku.

W 2012 roku Konrad Imiela otrzymał Wrocławską Nagrodę Teatralną - za oryginalną koncepcję sezonu zmieniającą kanoniczny wizerunek teatru muzycznego.

Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w grudniu 2012 roku. 


Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty