Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camille Claudel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Camille Claudel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2019

Czerwiec w Instytucie Grotowskiego

W czerwcu w Instytucie Grotowskiego zaprezentowane zostaną aż cztery spektakle aktorów związanych z Teatrem ZAR: „Nikt (nie) spotyka Nikogo” Aleksandry Kugacz-Semerci i Mertcana Semerci, „Trociny” Davita Baroyana, „Ostatnia taśma” Alessandra Curtiego oraz „Camille” Kamili Klamut. Wszystkie pokazy odbędą się w Sali Teatru Laboratorium we wrocławskim Rynku o godz. 20.00. 


Instytut Grotowskiego, Kamila Klamut w spektaklu "Camille", fot. Tobiasz Papuczys


W dniach 6–7 czerwca 2019 pokazany zostanie spektakl „Nikt (nie) spotyka Nikogo” luźno inspirowany dramatem Petera Asmussena „Nikt nie spotyka nikogo”. Twórcy koncentrują się na studium trudnego związku Kobiety i Mężczyzny. „Odeszliśmy od mówienia na rzecz ruchu, który dramaturgicznie ma związek z tekstem, ale wyrażony jest w poetyce, która ani nie zmusza nas do konsekwentnego realizowania słowa, ani nie będzie rozumiana w sposób jednoznaczny” – mówi Aleksandra Kugacz-Semerci, współautorka spektaklu. I dodaje: „Daje przestrzeń, żeby nie opowiadać tekstem, ale ciałem, muzyką lub innym obrazem”.

Instytut Grotowskiego, spektakl "Nikt (nie) spotyka Nikogo",
fot. Tobiasz Papuczys
Następnie, w dniach 8–9 czerwca 2019 zaprezentowane zostaną „Trociny”. W swoim pierwszym monodramie Davit Baroyan gra Piotra, mężczyznę rozgoryczonego nieudanym życiem. Bohater „Trocin”, powieści Krzysztofa Vargi, pracuje jako komiwojażer w jednej z setek anonimowych warszawskich korporacji. Do jego obowiązków należą spotkania z kontrahentami w różnych miastach w kraju. Częste podróże dają mu sposobność dokładnego przyjrzenia się polskim pejzażom, ludziom i ich obyczajom. Wszystko to przepełnia go wstrętem. „Chciałem zmierzyć się z tekstem, ale musiałem go przefiltrować, żeby stał się mój. W spektaklu nie utożsamiam się z bohaterem, gram 27-latka, który ma te same co on problemy” – przyznaje Davit Baroyan. W scenariuszu nie znajdziemy gotowych recept na szczęście, za to w rozczarowaniach głównego bohatera możemy odkryć swoje lęki.

Instytut Grotowskiego, spektakl "Trociny", fot. Tobiasz Papuczys

W dniach 11–12 czerwca 2019 odbędzie się spektakl „Ostatnia taśma” Alessandra Curtiego. W 60 rocznicę pierwszego wystawienia „Ostatniej taśmy” Samuela Becketta rozpoczął się 30-letni projekt teatralny Alessandra Curtiego i Jarosława Freta. Zgodnie z założeniem włoski aktor będzie prezentował spektakl przez 30 lat. „[…] Przygotowując inscenizację «Ostatniej taśmy», wychodzimy od sytuacji, w której młody aktor nagrywa swój głos, chcąc wykorzystać nagranie w przyszłości, gdy już będzie gotów na zmierzenie się z bohaterem Becketta. Najlepszym sprawdzianem tej gotowości jest próba przywołania Krappa już dziś” – deklarują pomysłodawcy projektu. Monodram w języku włoskim z polskimi napisami.

Instytut Grotowskiego, spektakl "Ostatnia taśma", fot. Tobiasz Papuczys

Camille”, spektakl Kamili Klamut stworzony we współpracy z Marianą Sadovską, będzie można obejrzeć w dniach 13–14 czerwca 2019. Tytułowa Camille Claudel była rzeźbiarką, siostrą Paula Claudela oraz towarzyszką i twórczą partnerką Auguste’a Rodina. Ostatnie 30 lat swojego życia spędziła w zakładzie psychiatrycznym. Spektakl dotyka tematu cierpienia i samotności, jest wejrzeniem we wnętrze kobiety. „To formalnie szlachetny, wysmakowany wizualnie i uwewnętrzniony wizualnie – krzyk. […] Krzyk kobiety, która swoją osobowością i talentem burzy patriarchalny ład świata […]” – pisał Adam Karol Drozdowski. Na scenie Kamili Klamut towarzyszy Ewa Pasikowska.

Bilety do nabycia na platformie bilety.grotowski-institute.art.pl oraz przed spektaklami.

informacja prasowa

środa, 24 października 2018

Monosytuacje 4 w kobiecej perspektywie: "Camille", "Linatendu", "Sprzedam" /relacja/

Już po raz czwarty odbyły się prezentacje małych form teatralnych, tzw. Monosytuacje, przygotowane przez Instytut Jerzego Grotowskiego. W tym roku zaprezentowano trzy spektakle, w których główne role zagrały: Małgorzata Szczerbowska, Anna Krotoska i Kamila Klamut. 

Linatendu, fot. Karol Jarek

Dwa spektakle miały nielinearną, raczej kolażową narrację - "postrzępioną" i niemożliwą do opowiedzenia, jedno - spójną, ponieważ podporządkowane historii głównej bohaterki - francuskiej rzeźbiarki Camille Claudel. Wszystkie były właściwie monodramami, choć pojawiała się w niektórych dodatkowa postać, ale uwaga widza skoncentrowana była na głównej bohaterce. Wszystkie grane postaci były bowiem kobietami, a to oznaczało, że odbierały świat i opowiadały o nim w kobiecej perspektywie.

Sytuacja pierwsza: nieustająca gra /"Sprzedam"/


Sprzedam, Małgorzata Szczerbowska, fot. prasowa

Żywioł gry wprowadza następujący tekst:

Gra oparta jest na przypuszczeniach dotyczących osób, sytuacji, przebiegu zdarzeń. 
Kto, gdzie, kiedy i dlaczego? 
Zadajesz pytania i szukasz odpowiedzi. 
Warunkiem gry jest ruch. 
Przemieszczasz się: pionowo albo poziomo. 
Będzie dobrze, myślisz. Będzie źle, myślisz.

Piwniczna przestrzeń sceny, z licznymi rekwizytami i dominującym barłogiem, z którego w pewnym momencie wychodzi główna postać kobieca, grana przez Małgorzatę Szczerbowską. Na początku pojawia się na scenie jako Marylin Monroe, by na zakończenie "stać się" symbolem Polski, a zarazem zagubioną, pragnącą się unicestwić kobietą. Szczerbowska wciela się właściwie w wiele kobiet, zadając pytania i odpowiadając na nie, toczy z widzami rodzaj gry. Gry, w której - jak się wydaje - jest przede wszystkim aktorką i w jakimś sensie sprzedaje siebie: swoje przeżycia, wrażliwość, problemy... Kalejdoskop życiorysów i postaci kończy "wywiad z aktorką", w którym biorą udział widzowie, zadając jej te same pytania, które już wcześnie padały ze sceny. Dodajmy, że jest to także rodzaj gry, ponieważ widzowie czytają kolejno pytania z kartek, które otrzymali wchodząc na widownię.  A zatem i tu trudno o autentyzm i spontaniczność.  Wywiad nie kończy jednak przedstawienia, toczy się ono dalej aż do śmierci postaci. Niektóre sceny Szczerbowska zagrała wraz z reżyserem przedstawienia - Szymonem Kaczmarkiem, pokazując w sposób groteskowy związek między aktorem a reżyserem.

Sytuacja druga: o życiu po utracie /"Linatendu"/

Linatendu, Anna Krotoska, prasowe

Tym razem surowa, piwniczna przestrzeń sceny Teatru Współczesnego staje się rodzajem planety-Ziemi. Postać głównej bohaterki pojawia się w kostiumie przypominającym skafander kosmonauty, który na czas opowieści zawiesza na haku. Odtąd będzie wyglądał jak niemy świadek jej monologu, który wygłosi w czarnej, żałobnej sukience. Będzie snuła swoją opowieść o osobistej stracie, z którą musi nauczyć się żyć, ale będzie to także opowieść o śmierci w ogóle, także śmierci masowej.

Anna Krotoska nie tylko znakomicie moduluje głos, wyrażając nim stan ducha i wszystkie zmienne emocje, co jest przecież zadaniem arcytrudnym, ale świadomie wykorzystuje na scenie wiele innych możliwości ekspresji: śpiewa, pstryka palcami, szeleści etc. Gama jej możliwości scenicznych jest doprawdy imponująca!

Sytuacja trzecia: opresja męskości /"Camille"/

Camille, Kamila Klamut, fot. Jacek wiątek

Trzecia ze sztuk zaprezentowanych w ramach Monosytuacji została osnuta wokół biografii Camille Claudel - francuskiej rzeźbiarki, siostry poety i dramaturga Paula Claudela oraz kochanki  słynnego autora "Pocałunku" - Augusta Rodina. Spektakl zagrany przez imienniczkę bohaterki - Kamilę Klamut został zainspirowany zdjęciem przedstawiającym artystkę wraz z przyjaciółką w szpitalu psychiatrycznym, w którym przebywała przez ostatnie trzydzieści lat swego długiego, pełnego cierpienia życia. Wykorzystano także listy Camille do rodziny - matki i brata. Spektakl jest retrospekcją, zaś jego współautorka - Marianna Sadovska gra w nim nie tylko współczującą przyjaciółkę, ale również tworzy oprawę muzyczną.

Postać Camille Claudel została przedstawiona jako osoba wrażliwa, impulsywna, o silnej osobowości, skrzywdzona nie tylko przez zazdrosnego o jej talent Rodina, ale również przez ukochanego brata i matkę, którzy nie akceptowali jej odmienności. Taki feministyczny charakter miały zresztą także dwie wielkie kreacje filmowe: Isabelle Adjani oraz Juliette Binoche. Camille Klamut jest po trosze jedną i drugą. Stonowana i pełna rezygnacji, gdy pisze do matki i brata, tłumacząc im, że przebywanie wśród psychicznie chorych ją kompletnie wyjaławia. Kiedy jednak w retrospekcjach przenosi się do przeszłości, opanowuje ją furia i chęć niszczenia. Taką właśnie sceną destrukcji kończy się ten spektakl. Wykorzystano w nim także wiersze Zuzanny Ginczanki, poetki, która zarówno w poezji, jak i w życiu podkreślała swoją odmienność, osobność, wynikającą z żydowskiego pochodzenia:

Moje – myślałam; ja – myślałam; tamci – myślałam; ich – myślałam 
– oto się piętrzy
twardo przed światem
wrogi
forteczny
wał
barykadą –
tak nas rozdziela: mnie i resztę słów nieprzebyty, nieufny nawał; 
głową o mur nie przebijesz ściany.
Zamknięto pokój.
Samotność. 

Prezentowane po raz czwarty Monosytuacje zasługują z pewnością na kontynuację i uwagę szerszej publiczności, są bowiem nie tylko prezentacją ważnych, dotyczących każdego tematów egzystencjalnych, ale również przykładem znakomitego aktorstwa, będącego czymś więcej niż zwykłe rzemiosło.

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty