Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Ninateka zaprasza na przegląd filmów z wybitnymi postaciami sceny i ekranu. Janusz Gajos, Andrzej Chyra, Dawid Ogrodnik, Krystyna Janda, Magdalena Cielecka i Julia Kijowska – trzy pokolenia świetnych aktorów i aktorek oraz nietuzinkowe kreacje, które stworzyli – zarówno w filmie jak i w teatrze. Wśród tytułów zarówno starsze pozycje jak i nowsze polskie kino.
Kadr z programuRozmowy poszczególne, 2013
Na początek – Janusz Gajos i jedna z jego najważniejszych ról w wielokrotnie nagradzanej Ucieczce z kina „Wolność”. Ponadto film Kazimierza Kutza – Śmierć jak kromka chleba – poświęcony tragicznym wydarzeniom w kopalni „Wujek”, PełniaAndrzeja Kondratiuka oraz spektakle Teatru Telewizji:Bigda idzieAndrzeja Wajdy, RewizorJerzego Stuhra i Opowieści Hollywoodu Kazimierza Kutza. Ta ostatnia, przełomowa dla kariery Gajosa sztuka, opowiada o emigracyjnych losach wybitnych niemieckich pisarzy, którzy po dojściu Hitlera do władzy opuścili Europę i spotkali się w amerykańskiej „fabryce snów”. „Po tym spektaklu zachwyt nad talentem Gajosa stał się powszechny” – mówił reżyser.
Andrzejowi Chyrze przyjrzymy się poprzez role: żyjącego w swoim świecie więźnia, tracącego wzrok charyzmatycznego nauczyciela oraz uwikłanego w intymny dramat księdza. Pokażemy Wszystko co kocham Jacka Borcucha, świetny film Konrada Niewolskiego Symetria, poruszający obraz Jacka Lusińskiego Carte blanche i W imię Małgorzaty Szumowskiej – film doceniony na wielu festiwalach, w tym w Gdyni i Berlinie, który podzielił polskich krytyków.
Carte Blanche, 2015
Wśród spektakli z udziałem Andrzeja Chyry znajdą się znane już użytkownikom Ninateki Apollonia i Burza Krzysztofa Warlikowskiego, ale też publikowana u nas po raz pierwszy Kolekcja Marcina Wrony, czyli psychologiczna sztuka z podtekstem erotycznym.
Najmłodszy z aktorów, których role będziemy przypominać to Dawid Ogrodnik. Leszek Dawid zobaczył go w jednym ze spektakli i zaproponował mu rolę w Jesteś Bogiem, jednym z największych przebojów polskiego kina ostatnich lat. Dla Ogrodnika była to przepustka do kariery. Poza opowieścią o legendarnej Paktofonice pokażemy również świetny film Chce się żyć, w którym ogrodnik wciela się w postać chorego na porażenie mózgowe chłopca. Film Macieja Pieprzycy został doceniony przez jury kilkunastu festiwalów na całym świecie. Teatralne wcielenie aktora zobaczymy w spektaklu Skutki uboczne Leszka Dawida, gdzie zagrał obok m.in. Anny Radwan, Adama Ferencego i Krzysztofa Stroińskiego.
Zapraszamy w każdy piątek na www.ninateka.pl po kolejną porcję filmowej i teatralnej uczty.
Z całą pewnością jest to film, który trzeba zobaczyć i przeżyć. Absolutnie zaprzeczam temu, że jest tendencyjny i jednowymiarowy - to mądre, bezkompromisowe kino, czy się to komuś podoba, czy nie. Film Wojtka Smarzowskiego jest krzykiem, który pragnie położyć kres nadużyciom i krzywdzie.
Wojtek Smarzowski należy do tych reżyserów, którzy podejmując tematy trudne, przedstawiają je w dojrzałej artystycznej formie, często ocierającej się o turpizm, "nieulizane", jakby powiedział Witkacy. "Wesele", "Pod Mocnym Aniołem", "Dom zły" - to są właściwie moralitety, choć reżyser moralistą nie jest, stawia jedynie widzom ważne pytania. Często też staje się głosem skrzywdzonych, o których próbuje się z różnych powodów (najczęściej politycznych) zapomnieć. Tak było w przypadku "Róży", |Wołynia" czy też jego najnowszego filmu: "Kler".
Wokół filmu narosło wiele kontrowersji, zanim jeszcze wszedł do kin. Paradoksalnie, ten szumek okazał się najlepszą reklamą - dowodzą tego sale kinowe wypełnione po brzegi i statystyki, które mówią same za siebie. W Dolnośląskim Centrum Filmowym, gdzie obejrzałam film, na sali przeważali ludzie dojrzali, dla których temat ten był najwyraźniej istotny. A przecież to temat "wstydliwy", o którym się nie mówi albo mówi półgębkiem, a już na pewno nie z proboszczem :-)
Trzej bohaterowie filmu Kler, grani przez Jacka Braciaka, Arkadiusza Jakubika
i Roberta Więckiewicza, fot. prasowa
Fabułę filmu stanowi opowieść o trzech księżach, znających się od dzieciństwa, którzy pełnią posługę w różnych parafiach - od małej, wiejskiej począwszy, a na dużej, miejskiej, z powiązaniami z kurią, skończywszy. Daje to możliwość szerszego spojrzenia na tytułowy kler. Pierwsza scena wprowadza nas w ten zamknięty światek w sposób - jak zwykle u tego reżysera - mocny i radykalny. Księża piją, klną i bawią się w jakiś głupi, dziecinny sposób, jakby wrócili do lat chłopięcych. Z drugiej strony uderza kompletny rozziew pomiędzy wyobrażeniem, jak powinien zachowywać się ksiądz, a tym, co przedstawia ta scena: cyniczne słowa, prostackie zachowanie. To wszystko pogłębi się jeszcze, gdy obserwujemy życie codzienne księży: romans ks.Tadeusza (granego przez Roberta Więckiewicza), a także jego alkoholizm, pazerność na pieniądze u wszystkich trzech, poczucie bezkarności... Myli się jednak ten, kto sądzi, że tak już pozostanie do końca. Im bardziej przyglądamy się życiu tych ludzi, także w retrospekcjach oraz w relacjach z innymi, tym lepiej dostrzegamy rządzące nimi uwarunkowania i traumy. Ostatecznie zarówno ks. Tadeusz, jak też oskarżony o pedofilię ks. Andrzej, okazują się ludzcy, a nawet heroiczni w swoich wyborach. Nawet najbardziej twardy i sprytny ksiądz Leszek (Jacek Braciak), ukazany jest w chwili słabości, kiedy płacze w samotności na szpitalnym łóżku, które przypomina mu wydarzenia sprzed lat. Wszyscy oni są w jakimś sensie także ofiarami "systemu". Smarzowski pokazuje swoich bohaterów ze współczuciem, choć może to zabrzmieć paradoksalnie. Nie ma litości jedynie dla hierarchów, jak arcybiskup Mordowicz (świetny jak zwykle Janusz Gajos) - cynicznego sybaryty, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym duszpasterzem.
kadr z filmu Kler, prasowe
Dodajmy, że Smarzowski pokazuje także rozległe powiązania owej hierarchii z rządem, biznesem oraz gangsterami, także z byłymi służbami. Dzięki temu stają się nietykalni, afery zamiatają pod dywan, prasa także nie pisze o nich prawdy. Odważnych się zastrasza, wchodzi z nimi w układy lub ignoruje. Najbardziej bolesne sprawy - molestowanie i pedofilię - ukrywa się przed opinią publiczną, tłumacząc to "dobrem Kościoła". Szczególnie poruszające są dwie sceny tego filmu: kiedy jeden z wiernych udaje się ze skargą do arcybiskupa, gdzie szantażuje się go emocjonalnie, zamiast wysłuchać i pomóc. Także film dokumentalny z zeznaniami pokrzywdzonych w dzieciństwie zostaje skonfiskowany i nie ujrzy światła dziennego.
Drugą niezwykle ważną sceną tego filmu jest scena końcowa, w której złamany i zrozpaczony brakiem reakcji ze strony zwierzchników ksiądz Andrzej dokonuje publicznego samospalenia. Jako żywo przypomina ono protest Ryszarda Siwca, który w 1968 roku dokonał takiego aktu na Stadionie Dziesięciolecia. Tamten protest przemilczano i wydawać by się mogło, że o nim zapomniano, ale po latach przypomniał o tym wybitny dokumentalista Maciej J. Drygas w swoim filmie "Usłyszcie mój krzyk". Film Wojciecha Smarzowskiego także jest takim krzykiem, który chce położyć kres nadużyciom i krzywdzie.
Podczas konferencji prasowej na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni reżyser powiedział, że nie wierzy, aby Kościół oczyścił się sam. Miejmy nadzieję, że się myli...W każdym razie jego film, jak się wydaje, już otworzył publiczną debatę.
Siłą filmu Smarzowskiego jest nie tylko rzetelne i uczciwe potraktowanie problemu nadużyć w Kościele, ale również znakomite aktorstwo. Mnie szczególnie zapadł w pamięć Arkadiusz Jakubik, wiarygodnie grający wiejskiego księdza, który próbuje oczyścić się z zarzutów, poświęcając temu zarówno dobre imię, jak też życie. Scena w kościele, w której opowiada szczerze o sobie wobec parafian - głęboko poruszająca...
Z całą pewnością jest to film, który trzeba zobaczyć i przeżyć. Absolutnie zaprzeczam temu, jakoby był tendencyjny i jednowymiarowy - to mądre, bezkompromisowe kino, czy się to komuś podoba, czy nie.
Film "Kler" w reżyserii Wojtka Smarzowskiego miał polską premierę 28 września 2018 roku.
Wczoraj, 11 września, odbyła się uroczysta premiera filmu „Kamerdyner”. Nowy film Filipa Bajona zgromadził w Teatrze Polskim odtwórców głównych ról Janusza Gajosa, Sebastiana Fabijańskiego, Mariannę Zydek, Adama Woronowicza, Kamillę Baar-Kochańską, reżysera Filipa Bajona oraz ludzi kultury i sztuki. Film trafi do kin 21 września, a już 17 września „Kamerdyner” otworzy Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zobacz galerię z wydarzenia!
Kamerdyner, premiera, Teatr Polski Warszawa, fot. Next Film
Bardzo chciałbym w tym miejscu wszystkim podziękować, całej ekipie. Muszę Państwu powiedzieć, że kręciliśmy ten film trzy lata. Dziś wydaje mi się, że pierwsze ujęcia kręciłem na papirusie – żartował Filip Bajon. Przez te trzy lata spotkałem fanatycznych ludzi, chciałbym im bardzo gorąco podziękować – wszystkim i każdemu z osobna. Producent Mirosław Piepka wspominał, co zainspirowało go do napisania scenariusza i wyprodukowania filmu: - Chciałbym tym filmem wypełnić istotną lukę w polskiej kinematografii. Śląsk ma filmowy tryptyk Kazimierza Kutza, Wielkopolska – „Najdłuższą wojnę nowoczesnej Europy”, Mazurzy mają „Różę”. Nadszedł czas na Kaszuby i Pomorze.
Filip Bajon podczas uroczystej premiery, fot. Next Film
„Kamerdyner” opowiada historię Mateusza Krola (Sebastian Fabijański), kaszubskiego chłopca, który po śmierci matki zostaje przygarnięty przez pruską arystokratkę Gerdę von Krauss (Anna Radwan). Dorasta w pałacu. Rówieśniczką Mateusza jest córka von Kraussów Marita (Marianna Zydek). Między młodymi rodzi się miłość. Ojcem chrzestnym chłopca jest kaszubski patriota Bazyli Miotke (Janusz Gajos), który podczas konferencji pokojowej w Wersalu walczy o miejsce Kaszub na mapie Polski, a potem buduje symbol jej gospodarczego sukcesu: Gdynię. Traktat wersalski, który daje Polsce niepodległość, sprawia, że von Kraussowie tracą majątek i wpływy. Wszyscy bohaterowie czują, że świat, który znali, wkrótce diametralnie się zmieni. Wśród żyjących obok siebie Kaszubów, Polaków i Niemców narasta niechęć i nienawiść. Wybucha II wojna światowa. W Lasach Piaśnickich naziści dokonują mordu na ludności cywilnej – pierwszego ludobójstwa tej wojny.
Andrzej Seweryn, fot. Next Film
„Kamerdyner” to premiera filmowa wpisująca się w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. To szeroka panorama polskiej historii, w której znajdziemy marzenie o niepodległości, relacje polsko-kaszubsko-niemieckie, walkę o rodzimą tożsamość. W sieci opublikowany został cykl filmów z Januszem Gajosem, w których aktor i odtwórca roli Bazylego Miotkego, wzorowanej na postaci Antoniego Abrahama, opowiada i uczy trudnej polskiej historii.
Janusz Gajos, fot. Next Film
„Kamerdyner” wejdzie do kin 21 września. Wcześniej, 5 września, premierę ma książka, która powstała na podstawie scenariusza. Jej autorami są Mirosław Piepka, Michał Pruski, Marek Klat i Paweł Kraśnicki, 14 września pojawi się soundtrack z muzyką z filmu. Znajdzie się na nim przebój Korteza „Stare drzewa”.
Kamila Baar Kochańska, fot. Next Film
Odtwórcy głównych ról: Sebastian Fabijański i Anna Radwan z reżyserem Filipem Bajonem fot. Next Film
„Kamerdyner” to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, opowiedziana z epickim rozmachem historia splątanych losów Polaków, Kaszubów i Niemców na tle burzliwych wydarzeń pierwszej połowy XX stulecia. W roku obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości film ma szansę stać się przyczynkiem do dyskusji o historii, wolności i niepodległości. Premiera już 21 września.
I wojna światowa otworzyła przed Polakami szanse na odzyskanie niepodległości. To tragiczne wydarzenie pozwoliło uwierzyć, że Polska może powrócić na mapę Europy. Data ta jest też istotnym punktem zwrotnym w filmie „Kamerdyner” w reżyserii Filipa Bajona. Opowieść o miłości kaszubskiego chłopaka Mateusza Krola i pruskiej arystokratki Marity von Krauss z wielką historią w tle – ukazana została przez pryzmat skomplikowanych relacji sąsiedzkich i narastających narodowościowych konfliktów. Nieprzypadkowo film Filipa Bajona ma swoją premierę właśnie w roku obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.
kadr z filmu Kamerdyner w reż. Filipa Bajona
„Kamerdyner” przywołuje ważne, choć nieznane szeroko, historyczne wydarzenia, które miały miejsce na Kaszubach w pierwszej połowie XX wieku, i czyni je kanwą fabuły. Podczas I wojny światowej Kaszubów masowo powoływano w szeregi armii pruskiej. Wielu z nich zginęło, nie wróciło z wojny. Podpisanie traktatu wersalskiego w 1919 roku, który wprowadził nowy ład polityczny po zakończeniu I wojny światowej, okazało się dla Kaszubów wyzwoleniem. Na mocy traktatu Polska odzyskała dostęp do morza, większość ziem zamieszkałych przez Kaszubów włączono do Polski, a także ostatecznie wytyczono nowe granice, co diametralnie zmieniło stosunki między mieszkańcami Pomorza. W tym epokowym wydarzeniu miał swój udział Antoni Abraham, kaszubski działacz społeczny i propagator polskości Pomorza. To pierwowzór postaci Bazylego Miotke, w którego rolę w filmie „Kamerdyner” wciela się Janusz Gajos. Zwany „Królem Kaszubów” Abraham uczestniczył w konferencji pokojowej w Wersalu, walcząc o włączenie Kaszub do Polski.
kadr z filmu Kamerdyner w reż. Filipa Bajona
Walka o niezależność i wolność narodu polskiego, odzyskanie po 123 latach niepodległości to także czas wielu konfliktów, trudnego integrowania ziem i społeczności kształtowanych w trzech państwach zaborczych. Mimo zażegnania sporów, nadal utrzymywało się duże napięcie spowodowane ogólnym kryzysem politycznym w Europie oraz wrogością Niemiec do Polski. „Kamerdyner” pokazuje, jak bardzo sytuacja ta wpłynęła na Kaszubów, których wyróżniała silna tożsamość regionalna. Władze polskie im nie ufały, uważając za narodowo niepewnych. Najgorsze miało jednak przyjść wraz z początkiem II wojny światowej, kiedy to hitlerowcy dokonali zbrodni w Lasach Piaśnickich – pierwszego ludobójstwa tej wojny.
Historia przestawiona w filmie „Kamerdyner” została zaopiniowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako wpisująca się w Program Wieloletni „Niepodległa” do końca 2018 roku.
kadr z filmu Kamerdyner w reż. Filipa Bajona
„Kamerdyner” to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i opowiedziana z epickim rozmachem historia splątanych losów Polaków, Kaszubów i Niemców na tle burzliwych wydarzeń pierwszej połowy XX stulecia. Mateusz Krol (Sebastian Fabijański), kaszubski chłopiec, po śmierci matki zostaje przygarnięty przez pruską arystokratkę Gerdę von Krauss (Anna Radwan). Dorasta w pałacu. Rówieśniczką Mateusza jest córka von Kraussów Marita (Marianna Zydek). Między młodymi rodzi się miłość. Ojcem chrzestnym chłopca jest kaszubski patriota Bazyli Miotke (Janusz Gajos), który podczas konferencji pokojowej w Wersalu walczy o miejsce Kaszub na mapie Polski, a potem buduje symbol jej gospodarczego sukcesu: Gdynię. Traktat wersalski, który daje Polsce niepodległość, sprawia, że von Kraussowie tracą majątek i wpływy. Wszyscy bohaterowie czują, że świat, który znali, wkrótce diametralnie się zmieni. Wśród żyjących obok siebie Kaszubów, Polaków i Niemców narasta niechęć i nienawiść. Wybucha II wojna światowa. W Lasach Piaśnickich naziści dokonują mordu na ludności cywilnej – pierwszego ludobójstwa tej wojny.
kadr z filmu Kamerdyner w reż. Filipa Bajona
Film „Kamerdyner” w reż. Filipa Bajona w kinach 21 września. W rolach głównych: Janusz Gajos, Sebastian Fabijański, Marianna Zydek, Adam Woronowicz, Anna Radwan, Borys Szyc, Łukasz Simlat, Daniel Olbrychski, Kamilla Baar-Kochańska, Marcel Sabat, Diana Zamojska oraz Sławomir Orzechowski.
Książka „Kamerdyner” autorstwa Marka Klaty, Pawła Palińskiego, Mirosława Piepki, Michała Pruskiego premiera 5 września
28 czerwca mija 99 rocznica podpisania traktatu wersalskiego, kończącego I wojnę światową, po której Polska powróciła na mapę Europy. W epokowym wydarzeniu miał swój udział Antoni Abraham. To pierwowzór postaci Bazylego Miotke, którego Janusz Gajos gra w filmie „Kamerdyner”. Nowe dzieło Filipa Bajona to wielki powrót polskiego epickiego kina – rozmach produkcyjny, zachwycające kostiumy, charakteryzacja i scenografia, opowieść o miłości dwójki bohaterów z wielką historią w tle. Film wejdzie do kin 21 września.
Janusz Gajos tak mówił o swojej roli: „Bazyli Miotke, którego w tym filmie odtwarzam, to walczący o polskość tych ziem przywódca Kaszubów, wzorowany na osobie Antoniego Abrahama nazywanego królem Kaszubów. Jego działania determinują szereg rożnych zdarzeń, o których film opowiada”. W scenie z filmu (LINK) można zobaczyć, jak wybitny aktor radzi sobie z językiem kaszubskim.
Filip Bajon, Janusz Gajos i Sebastian Fabijański na planie filmu Kamerdyner, NEXT FILM
„Kamerdyner” opowiada o wydarzeniach rozgrywających się na przestrzeni pół wieku. Akcja filmu rozpoczyna się w 1900 roku. Na świat przychodzi główny bohater, kaszubski chłopiec Mateusz Krol (Sebastian Fabijański), który po śmierci matki trafia do pałacu pruskiego rodu von Kraussów. Pierwszą istotną historycznie datą w filmie jest rok 1914. W czasie I wojny światowej Kaszubów masowo powoływano w szeregi armii pruskiej. Wielu zginęło, nie wróciło z wojny. Na konferencję pokojową do Paryża działacze kaszubscy wysłali swoich przedstawicieli z żądaniem przyłączenia Pomorza do Polski, ale tylko dwóm delegatom udało się przedostać do Francji, gdzie wsparli delegację polską dowodami na związki Kaszubów z Rzecząpospolitą. Na mocy traktatu wersalskiego większość obszaru zamieszkanego przez Kaszubów została włączona do Polski, która dzięki temu zyskała dostęp do morza. Postać Bazylego Miotke jest inspirowana m.in. losami Antoniego Abrahama, członka tej legendarnej delegacji. Legenda mówi, że zniecierpliwiony Abraham miał uderzyć w Wersalu pięścią w stół obrad i krzyknąć po kaszubsku: „Pomorza to nam ani kusy purtk nie odbierze!” Purtk to po kaszubsku diabeł.
Janusz Gajos, fot. R. Pijański, NEXT FILM
Traktat wersalski podpisano 28 czerwca 1920 roku. Ostatecznie wytyczono nim nowe granice Polski. Odzyskana niepodległość diametralnie zmieniła stosunki mieszkańców Pomorza. Ten zwrot odnajdziemy również w filmowej historii:– Scenariusz dał mi możliwość zrobienia filmu epickiego, a więc gatunku filmowego, który od dawna jest nieobecny na naszych ekranach. Film opowiada historię dwóch historycznych antagonistów: Kaszuba Bazylego Miotke i hrabiego Hermanna von Kraussa. Z racji zamieszkania musieli żyć we w miarę przyjaznej koegzystencji, którą powoli niszczyła wielka historia, na co nie mieli wpływu. Zagrożenie zbliżało się z kilku stron, zaś oni mogli je jedynie obserwować. Trudne stosunki Prus z niepodległą Polską budowały konflikty, które później odcisnęły się tak tragicznie na losach moich bohaterów. – mówił reżyser Filip Bajon.
Filip Bajon, Janusz Gajos na planie filmu Kamerdyner, NEXT FILM
„Kamerdyner” to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i opowiedziana z epickim rozmachem historia splątanych losów Polaków, Kaszubów i Niemców na tle burzliwych wydarzeń pierwszej połowy XX stulecia. Mateusz Krol (Sebastian Fabijański), kaszubski chłopiec, po śmierci matki zostaje przygarnięty przez pruską arystokratkę Gerdę von Krauss (Anna Radwan). Dorasta w pałacu. Rówieśniczką Mateusza jest córka von Kraussów Marita (Marianna Zydek). Między młodymi rodzi się miłość. Ojcem chrzestnym chłopca jest kaszubski patriota Bazyli Miotke (Janusz Gajos), który podczas konferencji pokojowej w Wersalu walczy o miejsce Kaszub na mapie Polski, a potem buduje symbol jej gospodarczego sukcesu: Gdynię. Traktat wersalski, który daje Polsce niepodległość, sprawia, że von Kraussowie tracą majątek i wpływy. Wszyscy bohaterowie czują, że świat, który znali, wkrótce diametralnie się zmieni. Wśród żyjących obok siebie Kaszubów, Polaków i Niemców narasta niechęć i nienawiść. Wybucha II wojna światowa. W Lasach Piaśnickich naziści dokonują mordu na ludności cywilnej – pierwszego ludobójstwa tej wojny.
Na ekranie imponująca obsada: Janusz Gajos, Sebastian Fabijański, Marianna Zydek, Adam Woronowicz, Anna Radwan, Borys Szyc, Łukasz Simlat, Daniel Olbrychski, Kamilla Baar-Kochańska, Marcel Sabat, Diana Zamojska oraz Sławomir Orzechowski. Film wyreżyserował Filip Bajon.
„Kamerdyner” wejdzie do kin 21 września. Wcześniej, 5 września, premierę ma książka, która powstała na podstawie scenariusza. Jej autorami są Mirosław Piepka, Michał Pruski, Marek Klat i Paweł Kraśnicki.
24 lutego 2018 roku w Warszawskiej Szkole Filmowej, w sali kina Elektronik odbyła się 6. Gala wręczenia Nagród PSC, na której byli obecni przedstawiciele niemal wszystkich zawodów związanych ze sztuką filmową: reżyserzy, aktorzy, członkowie ekip technicznych, przedstawiciele firm rentalowych, studenci, krytycy i wykładowcy akademiccy.
W poczet laureatów Nagrody PSC za Całokształt Twórczości dołączył Sławomir Idziak, którego członkowie Stowarzyszenia postanowili wyróżnić za "liczne dzieła, którymi udowodnił, że dyscyplina i szlachetny gust w odważnym stosowaniu kolorów niosą więcej emocji niż ucieczka w monochromatyczną szarość".
Sławomir Idziak, prasowe
Tegoroczna Nagroda Specjalna była ukłonem w stronę aktorów. Zdobywcą nagrody został Janusz Gajos uhonorowany „za talent aktorski, którego ekspresja promieniuje na widzów i filmowców od przeszło pół wieku, a rozpiętość uprawianych gatunków zdaje się nie mieć granic”. Wzruszony laureat odbierając nagrodę, przyznał, że wyróżnienie od kolegów, którzy pracują po drugiej stronie obiektywu, to jest na prawdę coś”.
Janusz Gajos, prasowe
Punktem kulminacyjnym ceremonii było przyznanie NAGRODY PSC 2018 za najlepsze zdjęcia do pełnometrażowego filmu fabularnego zeszłego roku. O Nagrodę ubiegać się mogli polscy autorzy zdjęć do filmu polskiego lub zagranicznego, oraz zagraniczni autorzy zdjęć do filmu polskiego lub koprodukowanego przez polskiego producenta. Do tegorocznej edycji zgłoszono 31 tytułów, z których głosami członków PSC wyłoniono piątkę finałową. Byli to: Jolanta Dylewska PSC i Rafał Paradowski za zdjęcia do filmu „Pokot” w reżyserii Agnieszki Holland i Kasi Adamik, Michał Englert PSC za zdjęcia do filmu „Maria Skłodowska-Curie” w reżyserii Marii Noelle, Tomasz Naumiuk PSC za film „Amok” w reżyserii Kasi Adamik, Piotr Sobociński jr PSC za zdjęcia do filmu „Cicha noc” w reżyserii Piotra Domalewskiego, oraz Wojciech Staroń PSC za zdjęcia do filmu „Świt” w reżyserii Laili Pakalniny.
Wojciech Staroń, fot. Staroń Film
Laureatem tegorocznej Nagrody PSC 2018 okazał się Wojciech Staroń PSC za piękne, czarnobiałe zdjęcia do łotewsko – estońsko – polskiej produkcji, która w zeszłym roku była łotewskim kandydatem do Oscara. Autor zdjęć dołączył tym samym do zaszczytnego grona, w którego skład wchodzą: Paweł Dyllus, Arek Tomiak, Piotr Sobociński jr, Łukasz Żal oraz Ryszard Lenczewski. Staroń, dla którego tegoroczna nominacja byłą drugą w karierze, dziękował zespołowi z którym współpracował i docenił również mocną konkurencję do głównej nagrody. Autor wspomniał także filmowców, którzy odegrali bardzo ważną rolę w jego osobistym i zawodowym rozwoju, a którzy niestety w ostatnich latach odeszli – Krzysztofa Krauzego, Krzysztofa Ptaka oraz Grzegorza Królikiewicza.
Za oprawę muzyczną odpowiadał zespół Ed Brazz skupiony wokół Jana Holoubka, członka PSC
Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych PSC powstało w 1994 roku i zrzesza obecnie blisko stu członków, wśród których znajdują się laureaci wielu prestiżowych nagród oraz festiwali, wykładowcy szkół filmowych i wyższych uczelni artystycznych. To elitarne grono artystów, którzy reprezentują najwyższy światowy poziom zawodu autora zdjęć, pracują z najlepszymi reżyserami na świecie i mogą pochwalić się wspaniałym dorobkiem filmowym. Od początku swojego istnienia PSC zajmuje się popularyzacją zagadnień związanych ze sztuką operatorską i podkreślaniem roli zdjęć w budowaniu filmowej narracji, kształtowaniem wrażliwości wizualnej widza, a także propagowaniem twórczości filmowej, która łączy wysokie walory treściowe, intelektualne i estetyczne.
Już po raz szósty Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych uhonoruje swoją Nagrodą PSC twórcę najlepszych zdjęć do pełnometrażowego filmu fabularnego. Nominowani twórcy to autorzy zdjęć do produkcji, które zagościły na ekranach polskich kin w 2017 r. Nagrody dla szczególnie zasłużonych otrzymają Sławomir Idziak i Janusz Gajos. Gala Nagród PSC - 26 lutego 2018 r.
W tym roku do konkursu zgłoszonych zostało 31 filmów. 5 lutego 2018 roku zakończył się pierwszy etap głosowania członków Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych na najlepsze filmy biorące udział w konkursie na Nagrodę PSC 2018. W wyniku głosowania w finałowej piątce znalazły się (kolejność alfabetyczna):
"Amok", reż. Kasia Adamik, zdjęcia Tomasz Naumiuk PSC (pierwsza nominacja)
„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, zdjęcia Piotr Sobociński jr PSC (piąta nominacja, wcześniej za filmy „Róża”, „Drogówka”, „Bogowie”, „Wołyń”)
„Maria Skłodowska-Curie”, reż. Marie Noelle, zdjęcia Michał Englert PSC (druga nominacja, wcześniej za film „Body/Ciało”)
„Pokot”, reż. Agnieszka Holland, Kasia Adamik, zdjęcia Jolanta Dylewska PSC (druga nominacja, wcześniej za film „W ciemności”), Rafał Paradowski (pierwsza nominacja)
„Świt”, reż. Laila Pakalnina, zdjęcia Wojciech Staroń PSC (druga nominacja, wcześniej za film „Papusza”)
Głównego laureata konkursu poznamy podczas Gali Nagród PSC, która odbędzie się 24 lutego 2018 r.w Warszawskiej Szkole Filmowej, ul. Generała Zajączka 7 w Warszawie.
Członkowie Stowarzyszenia postanowili również uhonorować szczególnie zasłużone dla polskiej kinematografii osobistości. W 2018 roku Nagrodę PSC za Całokształt Twórczości przyznano Sławomirowi Idziakowi, natomiast Nagroda Specjalna PSC zostanie wręczona Januszowi Gajosowi
Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych PSC powstało w 1994 roku i zrzesza obecnie blisko stu członków, wśród których znajdują się laureaci wielu prestiżowych nagród oraz festiwali, wykładowcy szkół filmowych i wyższych uczelni artystycznych. To elitarne grono artystów, którzy reprezentują najwyższy światowy poziom zawodu autora zdjęć, pracują z najlepszymi reżyserami na świecie i mogą pochwalić się wspaniałym dorobkiem filmowym. Od początku swojego istnienia PSC zajmuje się popularyzacją zagadnień związanych ze sztuką operatorską i podkreślaniem roli zdjęć w budowaniu filmowej narracji, kształtowaniem wrażliwości wizualnej widza, a także propagowaniem twórczości filmowej, która łączy wysokie walory