Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Sebastian Bach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Sebastian Bach. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2020

The Bach Project | Yo-Yo Ma w NFM – 18 maja 2020 r.

Narodowe Forum Muzyki zaprasza 18 maja 2020 r. do Sali Głównej na koncert "The Bach Project | Yo-Yo Ma", podczas którego artysta wykona sześć suit na wiolonczelę solo Johanna Sebastiana Bacha. Będzie to pierwszy od ponad 30 lat występ Yo-Yo My w naszym kraju!

Yo-Yo Ma, fot. Jason Bell

Sześć suit na wiolonczelę solo



Wszechstronna kariera Yo-Yo Ma jest dowodem jego niesłabnącej wiary w siłę kultury rodzącej zaufanie i porozumienie. Artysta, niezależnie od tego, czy wykonuje nowe czy znane utwory z repertuaru wiolonczelowego, współpracuje ze społecznościami i instytucjami przy badaniach roli kultury w relacjach, które pobudzają wyobraźnię i wzmacniają nasze człowieczeństwo.


Yo-Yo Ma urodził się w 1955 r. w rodzinie Chińczyków mieszkających w Paryżu. Naukę gry na wiolonczeli rozpoczął pod kierunkiem swojego ojca w wieku czterech lat, a trzy lata później przeniósł się z rodziną do Nowego Jorku, gdzie kontynuował naukę u Leonarda Rose’a w Juilliard School. Po studiach w konserwatorium uzyskał wykształcenie humanistyczne: ukończył Harvard University z dyplomem z antropologii w 1976 r. Otrzymał liczne nagrody, w tym Avery Fisher Prize (1978), Glenn Gould Prize (1999), National Medal of the Arts (2001), Nagrodę im. Dana Davida (2006), Kryształową Nagrodę Światowego Forum Ekonomicznego (2008), Prezydencki Medal Wolności (2010), Kennedy Center Honors (2011), Polar Music Prize (2012) oraz Nagrodę im. J. Paula Getty’ego (2016). Wystąpił dla ośmiu amerykańskich prezydentów, ostatnio na zaproszenie prezydenta Baracka Obamy z okazji 56. ceremonii inauguracyjnej.


Wraz z partnerami z całego świata i z różnych dyscyplin realizuje programy, które rozszerzają granice gatunków i tradycji. Celem jest odkrywanie tworzenia muzyki nie tylko jako obszaru wspólnych działań i wyrażania znaczeń, lecz także jako modelu współpracy kulturalnej niezbędnej dla budowania silnego społeczeństwa. Właśnie to przekonanie zainspirowało Yo-Yo Mę do założenia Silkroad, kolektywu artystów z całego świata, którzy tworzą muzykę łączącą wiele tradycji.


W sierpniu 2018 r. Yo-Yo Ma rozpoczął nową podróż, przygotowując się do wykonania sześciu suit na wiolonczelę solo Johanna Sebastiana Bacha w 36 miejscach na całym świecie. To kultowe miejsca, ważne dla naszego dziedzictwa kulturowego i naszej obecnej kreatywności oraz stanowiące wyzwanie dla budowania pokoju i porozumienia, które ukształtują naszą przyszłość. Każdy koncert będzie przykładem tego, jak silna jest kultura w tworzeniu chwil wzajemnego porozumienia, a także zaproszeniem do szerszej rozmowy o niej, społeczeństwie i innych sprawach, które łączą nas wszystkich. Recital solowy Yo-Yo My i jego pierwsza wizyta w Polsce od ponad 30 lat to wyjątkowa okazja, by poznać dzieła Bacha w interpretacji tego artysty.

Zapraszamy 18 maja 2020 r. do Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki.



18.05.2020, 19:00, Sala Główna

The Bach Project | Yo-Yo Ma

Johann Sebastian Bach – sześć suit na wiolonczelę solo


Wykonawca:

Yo-Yo Ma – wiolonczela

Program:

J.S. Bach Suity na wiolonczelę solo BWV 1007–1012


O projekcie:


36 KONCERTÓW. 6 KONTYNENTÓW.
36 DNI DZIAŁANIA.
BADANIE, W JAKI SPOSÓB ŁĄCZY NAS KULTURA.

W sierpniu 2018 roku Yo-Yo Ma rozpoczął dwuletnią podróż, aby wykonać sześć suit Johanna Sebastiana Bacha na wiolonczelę solo w 36 miejscach na całym świecie, muzykę, która jest jedną z pierwszych, jakie Jo-Yo nauczył się, gdy zaczął grać na wiolonczeli w wieku czterech lat. Projekt jest motywowany nie tylko jego sześćdziesięcioletnim związkiem z muzyką, ale także zdolnością Bacha do rozmawiania z ludzkością w czasach, gdy nasza obywatelska rozmowa tak często koncentruje się na podziale.

Dla Yo-Yo, 300-letnia muzyka Bacha jest jednym niezwykłym przykładem tego, jak kultura łączy nas i pomaga nam wyobrazić sobie i budować lepszą przyszłość, ale wierzy, że istnieje wiele, wiele więcej. A dla Jo-Jo kultura to nie tylko sztuka, ale wszystko, co pomaga nam zrozumieć nasze środowisko, siebie i siebie nawzajem, od muzyki i literatury po naukę i jedzenie. Projekt Bach bada i celebruje wszystkie sposoby, w jakie kultura czyni nas silniejszymi jako jednostki, jako społeczności, jako społeczeństwo i jako planeta.

informacja prasowa

czwartek, 7 listopada 2019

Znamy program 17. edycji Festiwalu Misteria Paschalia

17. edycja Festiwalu Misteria Paschalia odbędzie się w dniach 6-13 kwietnia 2020. W przyszłym roku festiwal zwróci się w kierunku Niemiec, a wędrówkę po protestanckiej muzyce północnej i centralnej Europy poprowadzi Raphaël Pichon, francuski dyrygent słynący z ukazywania muzycznych związków Bacha z Mendelssohnem, Schütza z Brahmsem, Rameau i Glucka z Berliozem. Zbliżającą się edycję festiwalu we własnych słowach przybliża Dyrektor Rezydent, Raphaël Pichon.



„Cudzoziemcy wyobrażali sobie, że wystarczy poznać arcydzieła naszej sztuki, aby zrozumieć niemiecką myśl. Tymczasem dopiero poprzez historię reformy religijnej głoszonej przez Lutra możemy dowiedzieć się więcej o rozwoju filozofii i innych sztuk w naszym kraju. Aby odsłonić myśl niemiecką, musimy najpierw porozmawiać o religii”. Heinrich Heine

Myśląc o programie Festiwalu Misteria Paschalia 2020, natychmiast wyobraziłem sobie skondensowaną do wymiaru ośmiu kolejnych dni, chronologiczną opowieść o znaczeniu religii protestanckiej dla rozwoju muzyki niemieckiej. Chciałbym ukazać różnorodność, wielkość i żarliwość tej muzyki, śledząc największych kompozytorów germańskiej szkoły. Program festiwalu prezentuje się jako rozległy fresk, którego początkiem oraz punktem końcowym jest Bach i który w dziesięciu koncertach opowiada historię Marcina Lutra. Ona właśnie niczym rzeka zasila niemiecką muzykę, począwszy od pierwszych kompozycji Praetoriusów aż do symfonii „Lobgesang” Mendelssohna.

Wszystkie zaproszone zespoły wyróżniają się chęcią wyjścia poza ramy tradycyjnego koncertu: oferują publiczności prawdziwe – zmysłowe i intelektualne – doświadczanie prowadzące ku dotąd nieznanym przeżyciom. Trudno wymienić wszystkie ich zalety; z pewnością każdy z nich ma swoją wyrazistą artystyczną osobowość – i już to obiecuje nam paletę tysiąca barw. Naprzemienne prezentowanie dużego aparatu wykonawczego i formacji bardziej kameralnych jest wyrazem mojego dążenia, by zaoferować słuchaczom możliwie najbardziej zróżnicowany repertuar. Świętujemy ludzki głos, ponieważ to przede wszystkim ten instrument ma do dyspozycji człowiek, który chce wychwalać Pana. Już w swoich najwcześniejszych pismach Luter nadawał śpiewowi ogromne znaczenie. To dzięki niemu wierni mogli zwracać się bezpośrednio do Boga, a wspólnota Kościoła – połączyć się w modlitwie; śpiewane przez nią chorały przejmą wkrótce najsławniejsi kompozytorzy, a ich echa odnajdziemy w większości utworów granych podczas tego festiwalu.

W tę podróż w głąb niemieckiej muzyki ruszamy wraz z Pygmalionem, zespołem, którego jestem dyrektorem artystycznym. Program pierwszego dnia festiwalu oparty o dzieła Hieronymusa i Michaela Praetoriusów został skonstruowany jako nabożeństwo nieszporne. Muzyka tych dwóch kompozytorów błyszczy dzięki mistrzowskiej syntezie, jaka dokonuje się między muzyką protestancką a pełnią stylu polichóralnego odziedziczonego wprost z Wenecji. Niczym monumentalny pokaz fajerwerków inauguracyjny koncert rozbłyśnie feerią kolorów i zagarnie przestrzeń wokół publiczności – tak by każdy słuchacz znalazł się w chmurze oszałamiającego dźwięku.

Następnego dnia zespół La Tempête zaoferuje nam wspaniałą lekcję humanizmu w programie łączącym utwory Schütza i Scheina. W trakcie wojny trzydziestoletniej konfrontacja między protestantami a katolikami rozdzierała całe europejskie narody. Dwaj humaniści – właśnie Schütz i Schein – skomponowali w 1623 roku dwa dzieła o wielkiej mocy, które odzwierciedlały sytuację polityczną. Koncert może zapisać się w naszej pamięci jako niespotykane dotąd doświadczenie także ze względu na nową dramaturgię: dyrygent Simon-Pierre Bestion proponuje nam dialog pomiędzy tymi partyturami a śpiewami bizantyjskimi.

Buxtehude i Membra Jesu nostri to kolejny etap naszej wyprawy. Zespół Correspondances pozwoli nam wysłuchać tego oryginalnego dzieła, które poprzez podróż w siedmiu etapach przybliża nas nieco bardziej do Christus dolens. Każda kantata opisuje z nadzwyczajną wrażliwością jedną z ran Chrystusa. Dzieło skomponowane z myślą o kościele Najświętszej Marii Panny w Lubece – znanego z długiej tradycji Abendmusik – odwołuje się całkowicie do pobożności wiernych i po raz kolejny pokazuje nam centralne miejsce muzyki w kulcie luterańskim.

Następnego dnia Capella Cracoviensis pod dyrekcją Jana Tomasza Adamusa pozwoli nam wysłuchać słynnych motetów Bacha, które jednając nas z nieuchronną i rychłą śmiercią, wychwalają szczęście życia wiecznego.

Na Wielki Piątek przygotowaliśmy kolejne arcydzieło lipskiego kantora: Pasję według św. Jana wykonaną przez zespół Pygmalion. Ta niezwykła opowieść o pojmaniu i ukrzyżowaniu Jezusa doczeka się sugestywnego przedstawienia, w którym czarodziej Bertrand Couderc zaproponował dodatkowo świetlną kreację sprzyjającą skupieniu i intymności.

By dać przykład stałej wymiany kulturalnej między Włochami a Niemcami, Capriccio Stravagante i Olivier Fortin zaprezentują napisaną przez Bacha kontrafakturę słynnego Stabat Mater Pergolesiego. Tekst Psalmu 51 pozwolił Bachowi dostosować partyturę Pergolesiego do liturgii protestanckiej, z pewnymi oczyszczeniami linii wokalnych dokonanymi dla podkreślenia pobożności tekstu. Mroczny i ciepły głos Lucile Richardot cudownie połączy się z krystalicznym tembrem Maïlys de Villoutreys.

Na zamknięcie festiwalu znowu spotkamy się z Pygmalionem, łączącym tu siły z Wrocławską Orkiestrą Barokową, i piękną, radosną II Symfonią „Lobgesang” Mendelssohna. Odkrywając na nowo Bacha w XIX wieku, Mendelssohn kontynuuje wielką historię muzyki luterańskiej. Utwór ten, pozostający w linii IX Symfonii Beethovena, prowadzi dialog pomiędzy pełną temperamentu orkiestrą, wielkim chórem i trzema solistami: nic nie jest wystarczająco wielkie, by chwalić Pana!

Do tych koncertów dołączą czyste chwile poezji w późnych godzinach nocnych. Zaplanowane w krótszej i bardziej kameralnej formule koncerty w kościele Świętego Krzyża będą przypominać rozmowy przy stole (Tischreden), które żarliwie praktykował Luter i które zachęcały dyskutujących do refleksji nad miejscem człowieka we wszechświecie. Usłyszymy skrzypaczkę Sophie Gent w sonatach i partitach Bacha, a także muzyków Ensemble Masques, którzy pozwolą nam odkryć muzykę sprzed czasów lipskiego kantora (Biber, Muffat, Schmelzer itp.), zaś Skip Sempé zaproponuje zestaw transkrypcji dzieł Bacha i jego współczesnych na klawesyn, będący niespotykanym świadectwem plastyczności tych utworów.

Raphaël Pichon



***

2 serie koncertowe

# Seria 1 – PATRES: 7 dużych koncertów, które chronologicznie śledzą historię muzyki protestanckiej;

# Seria 2 – DA CAMERA: 3 koncerty w bardziej intymnej atmosferze podczas czuwania medytacyjnego o godzinie 22.00.

6 zespołów gościnnych i 2 solistów:

Pygmalion (3 koncerty), Compagnie La Tempête (1), Ensemble Correspondances (1), Capella Cracoviensis (1), Capriccio Stravagante (1), Ensemble Masques (1), Sophie Gent (1), Skip Sempé (1).



sobota, 22 czerwca 2019

Muzyczna uczta w Arsenale /zapowiedź festiwalu/

Jak co roku, na przełomie czerwca i lipca, Orkiestra Kameralna Wratislavia i jej dyrektor artystyczny Jan Stanienda zapraszają na kolejny Festiwal Muzyki Kameralnej „Wieczory w Arsenale”. Publiczność będzie mogła posłuchać plenerowych koncertów na dziedzińcu zabytkowego Arsenału we Wrocławiu w dniach od 28 czerwca do 7 lipca 2019 roku.





Tegoroczne Wieczory składać się będą z siedmiu wyjątkowych koncertów. W programie nie zabraknie utworów wspaniałego Wolfganga Amadeusa Mozarta (inauguracja, 28 czerwca) oraz solowych koncertów Józefa Haydna w wykonaniu dwóch bardzo młodych i wielce utalentowanych muzyków: 11-letniego wiolonczelisty Fryderyka Midora oraz 17-letniego skrzypka Marcela Groblewskiego (5 lipca). Na tym samym koncercie wykonana zostanie Suita filmowa Jacka Zameckiego oraz utwór Emotions in Motion, który specjalnie dla Orkiestry Wratislavia napisał uznany meksykański kompozytor muzyki filmowej, Rodrigo Flores López.

Orkiestra Wratislavia, fot. materiały organizatorów

Muzycy Orkiestry Wratislavia zaprezentują się swojej publiczności również na finałowym koncercie (7 lipca), na którym zabrzmią m.in. uwielbiane przez melomanów solowe koncerty Vivaldiego oraz genialny Koncert d-moll na dwoje skrzypiec Bacha, tym razem w wersji na skrzypce i wiolonczelę. To podtrzymanie tradycji Festiwalu, który od kilku już lat takimi właśnie koncertami kończy każdą edycję, ku wielkiej radości swoich wiernych słuchaczy.

Penderecki Piano Trio, fot. prasowa

W pierwszą festiwalową niedzielę (30 czerwca) wystąpi w Arsenale Penderecki Piano Trio w programie wypełnionym nastrojową kameralistyką – utworami Haydna, Debussy’ego i Rachmaninowa. Nieco większy skład pojawi się na scenie w środę 3 lipca – usłyszymy w ten dzień kwartet smyczkowy Moniuszki (w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego) oraz kwintet i sekstet smyczkowy Johannesa Brahmsa. Czeka nas więc wieczór pełen poezji wyrażonej wyłącznie dźwiękami.

Telmo Pires, fot. prasowa

Tradycją „Wieczorów w Arsenale” stały się także specjalne koncerty, poświęcone lżejszemu repertuarowi, wykraczającemu poza sferę muzyki klasycznej. W tym roku czekają nas aż dwa takie wieczory: 1 lipca (poniedziałek) wystąpi Portugalczyk Telmo Pires, który wraz z gitarowym zespołem wprowadzi nas w świat fado – nostalgicznego śpiewu, charakterystycznego głównie dla portowych dzielnic Lizbony, wyrażającego smutek i żal, tęsknotę za straconą miłością i za młodością, która na zawsze odeszła. Jak wielką wizytówką Portugalii jest fado niech świadczy fakt, iż w listopadzie 2011 roku zostało ono uznane przez UNESCO za część światowego dziedzictwa kultury.

Jazz Band Młynarski-Masecki , fot. prasowa

Przedostatni wieczór festiwalowy to przeskok do przedwojennej Polski: Jazz Band Młynarski-Masecki wykona brawurowe aranżacje przedwojennego polskiego jazzu autorstwa takich tuzów, jak Henryk Wars, Jerzy Petersburski czy bracia Artur i Henryk Gold. To im zawdzięczamy powstanie w latach 20-tych i 30-tych XX wieku tysięcy hitów na potrzeby filmu, kabaretów, teatrów i rewii. W programie koncertu znajdą się utwory swingowe, nie zabraknie też kilku wyjątkowych tang. Aranżacje Marcina i głos Janka nadają całości zupełnie nowy oddech, czyniąc tę muzykę aktualną i użytkową, do tańca i wzruszeń. Serdecznie zapraszamy do tej wzruszającej wyprawy naszym muzycznym wehikułem czasu!

informacja prasowa

sobota, 22 grudnia 2018

Kameralne Pasje Jana Sebastiana na 47. Festiwalu Wratislavia Cantans

Obecny, 47 Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans, wyróżnia spośród innych bardzo intensywna obecność kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Bardzo to szczęśliwy pomysł, który wynika z faktu, że w tym roku przypada 100. rocznica wykonania utworów lipskiego kantora we Wrocławiu. A dla mnie była to niezwykła okazja do posłuchania na żywo mojego ukochanego kompozytora.



Swoje refleksje rozpocznę od „Pasji według św. Jana, którą usłyszeliśmy w opracowaniu i pod dyrekcją brytyjskiego muzykologa i dyrygenta – Andrew Parrotta. Do jej wykonania zaprosił on ośmioro śpiewaków z założonego przez siebie zespołu Taverner Consort & Players. Towarzyszyła im kilkunastoosobowa Wrocławska Orkiestra Barokowa, grająca na wiernych kopiach instrumentów z czasów kantora z Lipska. Z dyskusji około festiwalowych wynikało, że kameralne wykonanie obu Pasji może się okazać co najmniej kontrowersyjne. Jakoż tak się nie stało. Dla mnie ważne było coś zupełnie innego, to mianowicie, czy interpretacja Parrotta i jego muzyków poruszy mnie swoim pięknem, czy też nie. Przyznam, że – nawykła do znakomitych interpretacji obu tych kompozycji – niełatwo daję się uwieść:-)

Andrew Parrott, fot. prasowa

Warto przypomnieć, że „Pasja według św. Jana” jest najwcześniejszą i jedną z dwóch zachowanych kompozycji Jana Sebastiana. Po raz pierwszy zabrzmiała 7 kwietnia 1724 roku w kościele św. Mikołaja w Lipsku. Potem była przez kompozytora kilkakrotnie zmieniana. Obecny kształt BWV 245 zawdzięczamy redaktorom zbiorowego wydania dzieł wszystkich Bacha. Test Pasji relacjonuje głównie sceny sądowe przed najwyższym kapłanem i Piłatem, toteż chóry kapłanów i ludu są głównymi nosicielami akcji dramatycznej. Muzycznie jest więc Pasja Janowa uboższa od Mateuszowej. Fragmenty Pisma św. przeplatają się z tekstami niemieckiej poezji religijnej tamtych czasów, które stanowią rodzaj osobistej refleksji wiernych, ukazującej ich duchową więź z rozgrywającymi się wydarzeniami Męki Pańskiej.

Pasja jest swoistym kazaniem muzycznym, które ma wpłynąć na postawy moralne słuchaczy. Rozpoczyna ją chór, który zwraca się do Boga: „Herr, unser Herrscher…” („Panie, władco nasz…”), po czym następuje recitatiw Ewangelisty, rozpoczynającego swą opowieść od wydarzeń Ogrodu Oliwnego. Już pierwsza aria altu jest takim właśnie komentarzem do przedstawionych wydarzeń:

By z więzów mych grzechów
uwolnić mnie
mój Zbawca zostaje pojmany


Koncert Pasja według św. Jana, dyr. Andrew Parrott/prasowe

Kolejne chorały i arie spełniają podobną rolę, odwołując się do wrażliwości i emocji słuchaczy, którzy stają się poniekąd uczestnikami przedstawianych zdarzeń, np. zaparcia się Piotra, wydania Jezusa na ubiczowanie, sceny pod krzyżem... Podkreśla się ciągle głęboki sens tej Ofiary.
W bardzo interesującym artykule Szymona Paczkowskiego, zamieszczonym w starannie wydanym katalogu festiwalowym, możemy przeczytać, że Bach zastosował metrum 12/8, które służyło w baroku odmalowaniu życia pasterskiego. To tylko pozorny paradoks, ponieważ pastorale staje się u Bacha muzycznym symbolem wiecznego pokoju i zbawienia, które przyniosła ze sobą śmierć Chrystusa. Jest On bowiem Dobrym Pasterzem, który ginie za swoje owce, jak to zapowiada Stary Testament. Pastorale jest również nawiązaniem do rajskiego ogrodu, który został utracony na skutek grzechu, ale dzięki Mesjaszowi mamy szansę do niego powrócić.
Słodycz niektórych arii Pasji Janowej również warta jest podkreślenia. Z pewnością należy do nich aria tenoru:

Mein Jesu, ach! mein Jesu, / Jezu mój, ach! Mój Jezu,
dein schmerzhaft bitter Leiden“ / Twe gorzkie, bolesne cierpienie
radości tysiąckroć przyczyną,
co wymazuje me przewinienie

Przejmująca jest także aria altu: „Es is vollbracht” („Dokonało się”), szczególnie pamiętna w wykonaniu Andreasa Scholla („Johannes-Passion” w opracowaniu i pod dyrekcją Philippe Herreweghe, wyd. Harmonia Mundi, 2001). Rozwija się z opadającego następstwa dźwięków, na których Jezus, gdy opada Mu głowa w chwili zgonu, szepcze ostatnie słowa…

Wrocławski koncert Andrew Parrotta z pewnością nie osiągnął mistrzostwa Philippe Herreweghe i jego Collegium Vocale Gent, co nie znaczy że nie było w niej pięknych i poruszających momentów.

Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe

Drugą Pasję – Mateuszową przygotował Paul Mc Creesh. Dodajmy, że z arcydziełem tym mierzył się już wcześniej, czego dowodem wydana przez Deutsche Grammophon w 2003 roku płyta, w której nagraniu wzięli udział wybitni – jeśli nie najwybitniejsi - wykonawcy Bacha: Mark Padmore jako Ewangelista, James Gilchrist, Peter Harvey, Magdalena Kožena… Można się więc było obawiać, że to, co usłyszymy w kameralnej wersji – na ośmioro wykonawców – nie sprosta naszym oczekiwaniom. A jednak, a jednak.. odważę się stwierdzić, że była to jedna z najpiękniejszych wersji Pasji Mateuszowych, jaką słyszałam w życiu. A słyszałam te najlepsze: Philippe Herreweghe, Johna Eliota Gardinera... I to w samym mateczniku – w Kościele św. Tomasza w Lipsku w 2005 roku, co samo w sobie było wielkim przeżyciem…

"Pasja według św. Mateusza" jest zgodnym z Ewangelią opisem Męki Pańskiej, podzielonym na szereg obrazów. Fragmenty Pisma Świętego uzupełniają recytatywy i arie, będące rodzajem pobożnej medytacji tychże scen. Natomiast w wersetach chorału wyrażane są uczucia wiernych. Autorem tekstów jest współpracujący z kompozytorem Picander, który ujmuje sytuację w zwięzłe, a zarazem głębokie rozważania.

Przyjrzyjmy się bliżej niektórym fragmentom, aby pojąć jak pracował Bach. Otóż Pasję rozpoczyna chór – Córa Syjonu, która w pieśni Kommt, ihr Töchter, helf mir klagen… wzywa do opłakiwania niewinnego Baranka Bożego. Jest to wyraźne nawiązanie do Ks. Izajasza (53,7): „Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył ust swoich, jak jagnię na rzeź prowadzone”. Poprzez nawiązania do Starego Testamentu Picander kształtuje główne myśli chóru wstępnego, przywołując postać Izaaka niosącego drewno na gorę Moria, gdzie ma stać się ofiarą.

Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe


Fragmenty Pisma zawsze mają charakter obrazowy, są muzyczną wizualizacją ewangelicznego wydarzenia. Początek został więc pomyślany realistycznie: falowanie tłumu, krzyki i nawoływania zostały oddane za pomocą wznoszenia się i opadania głosów ludzkiej gromady, a jednocześnie towarzyszy mu dźwięk orkiestry – ciężki i pełen niepokoju. Tłum jest pełen współczucia, podziwia cierpliwość Baranka, który umiera za nasze winy. Dalej następują kluczowe sceny opowieści, przeplatane ariami – medytacjami.
Pierwszą z nich jest uczta w Betanii i namaszczenie Jezusa – jako zapowiedź zbliżającej się śmierci. Do tej sceny skomponował Bach recytatyw i arię "Buß und Reu", w której wykonawca (najczęściej alt – symbolizujący w dziełach lipskiego kompozytora grzesznika) wyznaje, że pragnąłby – jak owa pobożna kobieta - „przygotować Twe Ciało do grobu” Prosi zatem, by mógł „wylewać jako wonności łzy moich oczu na Twoją głowę”. Piękna aria "Buß und Reu", następująca po recytatywie, jest pełną pokory pieśnią, w której „Pokuta i skrucha kruszą pełne grzechu serce”.

Po niej następują kolejne fragmenty Ewangelii – zdrada Judasza, Pascha, podczas której Jezus oznajmia, iż jeden z uczniów Go wydał, a także ustanawia Nowe Przymierze. Przepowiada też Piotrowi, że się Go zaprze. Następują po sobie sceny w Ogrodzie Oliwnym, gdy uczniowie zasypiają zamiast czuwać, pojmanie, sąd i wydanie Jezusa Piłatowi, Męka i Ukrzyżowanie. Opowieść Ewangelisty przybiera na sile i staje się coraz bardziej dramatyczna.


Albert Schweitzer, wybitny znawca muzyki Bacha i jego biograf, twierdzi, że „Im bardziej uprzytamniamy sobie dramatyczny zarys Pasji według świętego Mateusza, tym bardziej dochodzimy do przekonania, iż jest to dzieło cudowne”. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Kiedy bowiem słuchamy tych przejmująco pięknych arii, to po każdej z nich mamy przeświadczenie, że nic doskonalszego i przejmującego nie da się stworzyć, jednak okazuje się, że dla Jana Sebastiana nie ma takich ograniczeń. Na przykład kiedy Jezus samotnie cierpi w Ogrójcu, po pełnym współczucia recytatywie („Ach, gdyby miłość do Ciebie, mój Panie, mogła zmniejszyć Twój lęk i drżenie albo pomóc Ci je znosić. Jakże szczęśliwy bym tu został”) następuje aria tenoru „Ich will bei meinem Jesu wachen”, w której śpiewak wyznaje: „Chciałbym czuwać u boku Jezusa”. Kameralny śpiew przy akompaniamencie fletu, a towarzyszy mu dyskretny chór (wiernych?), który jest skończenie piękny i można by ten fragment dłużej kontemplować, a jednak… Wkrótce potem – scena zaparcia się Piotra i kolejna przepiękna aria – tym razem altu: „Erbarme dich” przekonuje nas, że piękno nie zna ograniczeń. Aria i następujący po niej chorał przynoszą rodzaj oczyszczenia – płacz, ale i wiarę w łaskę Boga, która jest potężniejsza niż grzech. Podobnie w scenie ubiczowania i skazania – gdy po recytatywie Erbarm es Gott! następuje kolejna przepiękna aria altu: Können Tränen – pełna głębokiego współczucia.

Interesującym jest także przyjrzeć się temu, jak Bach muzycznie osiąga owe efekty dramatyzmu, współczucia i ilustracyjności. Otóż chór końcowy drugiej części został pomyślany jako muzyka przy składaniu do grobu. Najpierw słuchamy recytatywu i arii basu:
„Nun ist der Herr zur Ruh gebracht“. Potem następuje pieśń chóru – niezwykle stonowana i liryczna. Kiedy spojrzymy na zapis nutowy, uprzytomnimy sobie, że składa się on z opadających motywów – jakby nasze spojrzenie towarzyszyło czynności grzebania zmarłego:

Najczęściej Bach posługuje się figurami retorycznymi czyli Decoratio. W całej Mateuszowej Pasji można dostrzec ponad 100 takich figur. Na przykład w instrumentalnym wstępie do arii "Blute nu du hebes Herz!" („Ty krwawisz, serce ukochane!”), którą śpiewa sopran jako komentarz do zdrady Judasza, po słowach recytatywu "I odtąd szukał sposobności aby Go zdradzić" Bach użył figury zwanej Catachresis - czyli „nadużycie” - przez zastosowanie niedozwolonego "faux Bourdonu" oraz nieprawidłowo rozwiązując wszystkie występujące tam synkopy. Ten wielki fałsz muzyczny i nadużycie obrazują fałszywą postawę Judasza. Błąd jego decyzji przedstawiony został jako błąd w sztuce. Dzisiaj zapewne nie odbieramy tego jako błąd, lecz raczej licentia poetica, ale kiedyś było to wręcz zakazane.

Nie miejsce tutaj, aby wchodzić w zawiłe szczegóły muzycznej retoryki Wielkiego Kantora lipskiego, jednakże przykład powyższy pozwala dotknąć tego wielce złożonego zagadnienia. Mając to w pamięci, tym bardziej będziemy cenić mistrzostwo interpretacji śpiewaków Paula McCreesha. Nicholas Mulroy był wspaniały nie tylko jako Ewangelista, ale również jako wykonawca arii, a także chórzysta. Wspaniale zaśpiewali zresztą wszyscy artyści, których głosy znakomicie brzmiały zarówno w ariach i recytatywach, jak też w partiach chóru. Osiągnęli jakąś cudowną proporcję między tym, co dramatyczne, a tym, co liryczne i refleksyjne. Wielkie brawa!



Pasja według św. Jana”, BWV 245
Andrew Parrott – dyrygent
Taverner Consort:
Emily Van Evera – sopran
Clare Wilkinson – alt
Charles Daniels – tenor, Ewangelista
Halvor F. Melien – bas, Chrystus
Śpiewacy tutti:
Rachel Elliott – sopran
Caroline Trevor – alt
Jeremy Budd – tenor
Tomáš Šelc – bas, Piłat
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – dyrektor artystyczny

„Pasja według św. Mateusza”, BWV 244
Paul McCreesh – dyrygent
Chór I
Helen-Jane Howells – sopran
Anna Stephany – alt
Nicholas Mulroy – tenor, Ewangelista
Thomas Walker – tenor
Marcus Farnsworth – bas
Stephan Loges – bas-baryton
Chór II
Susan Gilmour Bailey – sopran
Ivonne Fuchs – alt
Thomas Walker – tenor
Stephan Loges – bas-baryton
Gabrieli Consort & Players

Artykuł ukazał się na portalu PIK Wrocław 8 września 2012 r.

poniedziałek, 21 maja 2018

Pod jedną koroną: Kantaty polskie J.S. Bacha w NFM

W niedzielę, 7 czerwca 2015 roku, będzie niepowtarzalna okazja wysłuchania kantat lipskiego kantora w znakomitym wykonaniu.

Wrocławska Orkiestra Barokowa, koncert Pod jedną koroną/NFM

Okolicznościowe „kantaty polskie” J.S. Bacha stanowią wyjątek o subtelnym i uduchowionym wyrazie na tle konfliktów religijnych między katolikami a luteranami. Jednocześnie wplotły się w jakiś sposób w peryferie wielkiej polityki dwóch ośrodków: Polski oraz Saksonii. Przypomnijmy, jakie były okoliczności ich powstania.

Oda żałobna Laβ Fűrstin, laβ noch einen Strahl  

Pierwsza z nich (BWV 198) skomponowana została w 1727 roku na uroczystości pogrzebowe żony Augusta II Mocnego, żarliwej protestantki, księżnej elektorowej Christiany Eberhardyny. Związek tej pary królewskiej nie należał do udanych. August okazał się nie tylko niewiernym mężem, ale też niewiernym luteraninem. By objąć tron Polski, przeszedł na katolicyzm. Od tego  momentu  drogi małżonków się rozeszły. Krystyna Eberhardyna wybrała dobrowolne wygnanie w Saksonii, gdzie przebywała aż do śmierci.

Kantata mająca uświetnić jej pogrzeb powstała do słów słynnego wówczas poety i filozofa, Johanna Christopha Gottscheda, typowego oświeceniowca hołdującego „szkiełku i oku”, tak pedantycznego w formułowaniu zaleceń względem sztuki pisarskiej, że z czasem jego nazwisko stało się synonimem głupiej drobiazgowości. Możemy domyślać się, iż również Bachowi nie w smak była postawa Gottscheda i gładkie wersy jego ody żałobnej skupiającej się dość wyraźnie na doczesnych sprawach: na zaletach zmarłej oraz na żalu poddanych. Pobożny lipski kantor, jak gdyby w geście skrytego buntu, przemycił w swej muzyce aluzje do życia wiecznego i do  zbawienia, z czego równie pobożna Krystyna Eberhardyna z pewnością byłaby zadowolona.

Kantaty na urodziny króla Polski Augusta III Wazy i jego małżonki

Przywiązanie do wyznania protestanckiego nie przeszkodziło jednak Bachowi starać się o posadę nadwornego kompozytora u kolejnego katolickiego króla Polski, Augusta III – syna wspomnianej pary. Wyzwalając się spod wpływów dwóch świątobliwych luteranek – swej matki i babki – August III również przeszedł na katolicyzm (i to potajemnie!), dzięki czemu mógł poślubić Marię Józefę z Habsburgów. To małżeństwo z kolei, nieskonfliktowane pod względem wyznaniowym, w codziennym pożyciu także okazało się udane, gdyż zaowocowało gromadą czternaściorga dzieci. Królewskim małżonkom, zabiegając o ich łaski, Bach poświęcił  dwie kantaty urodzinowe (BWV 206 z 1736 roku i BWV 214 z 1733 roku), które zabrzmią podczas sobotniego koncertu w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej i Solistów pod batutą maestro Andrzeja Kosendiaka.

Andrzej Kosendiak prowadzi koncert Pod jedną koroną/NFM

Kanata Schleicht, spielende Wellen BWV 206 została skomponowana na urodziny króla. Utwór jest zamierzony jako dramma per musica. W skromnej akcji udział biorą cztery rzeki - upersonifikowane przedstawicielki swych krajów lub miast: Wisła (Polska), Łaba (Saksonia), Dunaj (Austria - małżonka Augusta III była księżniczką austriacką) i Pleissa (Lipsk). Odświętna obsada z trąbkami, kotłami i fletami poprzecznymi, obojami, smyczkami, continuo i czterema głosami wokalnymi pozwala domniemywać, że pierwotnie utwór wykonano na  wplnym powietrzu. Chóry, arie i recytatywy brzmią przepięknie.

Kantata dla królowej: Tönet, ihr Pauken! Erschallet, Trompeten! BWV 214 została wykonana ósmego grudnia 1733 roku przez studenckie Collegium musicum pod kierownictwem Bacha w rocznicę urodzin Marii Józefy - księżnej elektorowej saskiej i królowej polskiej. Jej część została potem przeniesiona do Oratorium na Boże Narodzenie, w którym w arii z trąbką sławiona jest już nie "królowa Polski", lecz "król mocny" Jezus.

Dziś już nikt, poza wąskim gronem specjalistów, nie pamięta, jakie były okoliczności powstania tych utworów. Możemy jednak kontemplować ich ponadczasowe piękno w znakomitym wykonaniu. Poza Wrocławską Orkiestrą Barokową, której kierownictwo artystyczne sprawuje Jarosław Tiehl, wystąpią także soliści oraz zaproszeni artyści, dobrze we Wrocławiu znani: Katherine Manley – sopran, Katalin Karolyi – alt, Markéta Cukrová – alt, Nicholas Mulroy – tenor, Hugo Oliveira – bas. 

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 29 maja 2015 roku.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Akademia Mendelsohnowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego oraz ”Pasja wg św. Mateusza” J.S. Bacha w jego opracowaniu zabrzmią w dniach od 22-24 lutego, podczas Akademii Mendelsohnowskiej w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.


Po Akademiach: Bachowskiej, Händlowskiej i Mozartowskiej, Narodowe Forum Muzyki i Wrocławska Orkiestra Barokowa zaprezentują w lutym tego roku kolejną – tym razem nie tak spektakularną, choć nie mniej zacną: Akademię Mendelsohnowską.

Felix Mendelssohn-Bartholdy

Felix Mendelssohn-Bartholdy, portret pędzla Jamesa Warrena Childe

Bohater tegorocznej edycji urodził się w rodzinie żydowskiego bankiera -  Abrahama Mendelssohna-Bartholdy`ego, zaś jego dziadek, Mojżesz, był filozofem. Felix Mendelssohn-Bartholdy rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku sześciu lat, pod okiem swojej matki. Od siódmego roku życia uczyła go Marie Bigot w Paryżu. Następnie studiował w Berlinie kompozycję u Carla Friedricha Zeltera, uważanego za najlepszego pedagoga. Pierwszy publiczny koncert dał podobno w wieku dziewięciu lat. Już jako dziecko podejmował próby kompozytorskie, a swój pierwszy utwór (kwartet fortepianowy) opublikował mając trzynaście lat.

Komponował opery (”Die Hochzeit des Camacho”), utwory symfoniczne (”Symfonię Szkocką”), kameralne (”Pieśni bez słów”), a także muzykę religijną: części mszalne, kantaty, chorały, oratoria (m.in. ”Święty Paweł”, ”Eliasz”). Te ostatnie powstały pod wpływem fascynacji muzyką Jana Sebastiana Bacha, którego ów reformator niemieckiej muzyki religijnej odkrył na nowo po prawie stuletniej nieobecności. Dlatego właśnie na koniec Akademii zabrzmi ”Pasja według św. Mateusza” J. S. Bacha w opracowaniu Mendelssohna oraz w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, Dresdner Kammerchor i Chóru NFM, pod batutą Hansa-Christopha Rademanna.

Pasja wg św. Mateusza, fot. Sławek Przerwa

Koncerty kameralne i utwory wokalne

Zanim jednak zabrzmi wielki finał, usłyszymy koncerty kameralne z udziałem wybitnych instrumentalistów, jak Roel Dieltiens i Piet Kuijken, którzy zaprezentują panoramę muzyki wczesnoromantycznej, inspirowanej kompozycjami lipskiego Kantora.

Dzieła wokalne natomiast usłyszymy w wykonaniu chóru festiwalowego, pod kierunkiem Agnieszki Franków-Żelazny. Będą to w przeważającej części motety i pieśni. Ponadto NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą Rubena Gazariana wykona V Symfonię D-dur, ”Reformacyjną” Mendelssohna. W 2017 roku świętujemy bowiem na całym świecie 500-lecie reformacji.

Jak co roku, pojawią się wybitni soliści: Linus Roth, Ingeborg Danz i Nicholas Mulroy.
Jak co roku – obok mistrzowskich wykonań utworów kompozytora -  warsztaty dla młodych wokalistów i instrumentalistów, a ponadto wykłady i spotkania z udziałem publiczności.

Akademia Mendelsohnowska rozpocznie się 22, a zakończy 26 lutego 2017 roku.

piątek, 13 kwietnia 2018

Bach na otwarcie Narodowego Forum Muzyki /relacja z koncertu/

Starzy mistrzowie i współcześni kompozytorzy pojawili się na inauguracji imponującej siedziby wrocławskiej placówki muzycznej. 

koncert otwarcia, fot. Łukasz Rajchert/NFM
4 września 2015 roku nastąpiło uroczyste otwarcie Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i lokalnych, którzy wygłosili stosowne przemówienia, Głos zabrał również dyrektor NFM - Andrzej Kosendiak, który był dumny i wzruszony tym, że w końcu udało mu się doprowadzić dzieło do końca. 

Niedokończony utwór J.S. Bacha na początek

Koncert inauguracyjny był znakomicie pomyślany i wyreżyserowany. Na początku, dla wprowadzenia licznie zgromadzonej publiczności w odpowiednią atmosferę, główna sala koncertowa pogrążyła się w całkowitej ciemności, po czym rozległ się subtelny dźwięk skrzypiec, do którego po chwili dołączyła wiolonczela, a punktowe oświetlenie wydobyło z ciemności umieszczone na balkonie sylwetki muzyków... Wzruszające, podniosłe chwile, kiedy to na moment ucichł gwar i przestrzeń wypełniła piękna muzyka. 

publiczność podczas koncertu, fot. Łukasz Rajchert/NFM
Z czasem do grającego tria dołączyła reszta Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, a my, słuchacze, poddaliśmy się temu nastrojowi. Zagrano dla nas niedokończony, ostatni utwór Jana Sebastiana Bacha: Contrapunctus 19 Fuga a 3 saggetti z cyklu Kunst der Fuge, dając niejako do zrozumienia, że to, co niegdyś nie zostało dokończone, znajdzie swoją kontynuację tu i teraz. 

Hymn państwowy oraz motety Pendereckiego i Haydna

W części oficjalnej, po przemówieniach przedstawicieli władz państwowych i lokalnych, zostaliśmy przez dyrektora NFM, Andrzeja Kosendiaka, zaproszeni do świętowania tych chwil:

Chcemy, aby przestrzeń otwierała muzyce we Wrocławiu wyjątkowe możliwości. Narodowe Forum Muzyki, jego cztery sale uzupełnią bogactwo Wrocławia i dadzą szansę, aby muzyka zabrzmiała w warunkach idealnych.

Najpierw zabrzmiał pięknie Chór NFM, który pod kierownictwem Agnieszki Franków-Żelazny zaśpiewał hymn "Jeszcze Polska...", a następnie wykonał motet Krzysztofa Pendereckiego "O gloriosa virginum", po których usłyszeliśmy kolejny motet - tym razem Te Deum Josepha Haydna, który poprowadził Paul McCreesh. To zestawienie tak odległych historycznie utworów w tej samej przestrzeni dało słuchaczom do zrozumienia, że kiedy słuchamy muzyki, istnieje tylko "tu" i "teraz", jakbyśmy znaleźli się poza czasem i przestrzenią.

P. McCreesh i A. Franków-Żelazny, fot. Łukasz Rajchert

Kilar, Lutosławski, Mykietyn  i Szymanowski

W drugiej części koncertu zabrzmiała kompozycja Wojciecha KilarOrawa, którą twórca określił "jedynym utworem, w którym nie zmieniłby żadnej nuty, choć przeglądał go wielokrotnie. (...) Spełnię się w niej to, do czego dążę, aby być jak najlepszym Kilarem". Utwór wykonała Orkiestra Kameralna Leopoldinum pod dyrekcją Hartmuta Rohde,

Kolejnym dziełem wykonanym tego wieczoru była kompozycja Witolda Lutosławskiego Mi-parti - arcydzieło muzycznego malarstwa abstrakcyjnego, pełne kolorystycznych, brzmieniowych niuansów - jak czytamy w programie. Po nim wykonano Hommage a Oskar Dawicki Pawła Mykietyna - atonalny, chwilami żartobliwy utwór na orkiestrę. Obydwie te kompozycje usłyszeliśmy w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Benjamina Shwartza.

Na koniec zaprezentowano IV Symfonię koncertującą op.60 Karola Szymanowskiegodedykowaną Arturowi Rubinsteinowi. Jest to w istocie koncert fortepianowy, który brawurowo zagrał wybitny pianista  Piotr Andreszewski, a towarzyszyła mu wspomniana już Orkiestra Symfoniczna, tym razem pod kierownictwem jej poprzedniego dyrygenta Jacka Kaspszyka. Koncert porwał wrocławską publiczność, która oklaskiwała go na stojąco.

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 7 września 2015 r.

wtorek, 20 marca 2018

Janowi Sebastianowi Bachowi z okazji urodzin


21 marca świętujemy urodziny Jana Sebastiana Bacha. Muzyka lipskiego Kantora towarzyszy mi ciągle - mam całkiem pokaźną kolekcję płyt z nagraniami jego kompozycji. Przeważają interpretacje Johna Eliota Gardinera i Philippe`a Herreweghe. Oczywiście, byliśmy też z Markiem "u źródeł" - w Kościele św. Tomasza w Lipsku. Poniższy tekst nieco żartobliwie oddaje moją miłość do tej muzyki.

 Ja pod pomnikiem Jana Sebastiana przy Kościele św. Tomasza w Lipsku, fot. Marek
Gdybym wypełniała ankietę, w rubryce "uzależnienia”, bez wahania wpisałabym: "Bach”. To jedyna słabość, której nie muszę się wstydzić, a nawet mogę zarażać nią innych. A wszystko zaczęło się od płyty z Mszą h- moll, podarowanej mi przez męża na urodziny. Potem był wyjazd do Lipska na Bach Festival, aby usłyszeć Mszę h-moll na żywo. Od tego czasu nie rozstaję się z moim ulubionym kompozytorem.

Ja na Bachfest, Lipsk, fot. Marek

Muzyka lipskiego Kantora towarzyszy mi od rana do wieczora. Skoro świt, kiedy miotam się jeszcze nieprzytomnie, z moim nastrojem harmonizuje kantata 97: Legich mich späte nieder, erwache frűhe wieder, lieg oder ziehe fort, ich Schwachheit und in Banden... Co znaczy po polsku:
 
Czy kładę się wieczorem,
Czy wstaję w ranną porę,
Czy jestem tu, czy tam,
W słabości, w zniewoleniu
I w każdym mym cierpieniu
Pociechę w Słowie mam.

Na śniadanie – proszę bardzo: niegdyś "Kantata o kawie”, aktualnie - kantaty na bas, w fenomenalnym wykonaniu Petera Kooij.  Najczęściej słucham BWV 82, z ariami: "Ich habe genug” ("Mam tego dość” wyraża tęsknotę za oderwaniem się od wszystkiego, co ziemskie):

Zadosyć już mam.
Ja Zbawcę już mego , wzorem Symeona,
W stęsknione me wziąłem nadziei ramiona,
Zadosyć już mam

Uwielbiam także słuchać arii "Ich freue mich auf meinem Tod” ("Cieszę się, że umrę” – to wyjątkowa kompozycja utrzymana w radosnym rytmie walca, wyrażająca ekstatyczną radość z powodu świadomości, że oto skończą się kłopoty i nastąpi Wieczna Radość), które  - wbrew tytułom - bardzo dobrze mnie usposabiają:

Na śmierć się moją już raduję.
Ach! Już napotkać bym ją rad.

Nawet na zakupy  bez Bacha się nie ruszam. Zaopatrzona w odtwarzacz  CD albo (coraz częściej) komórkę mogę, a nawet muszę kontynuować :-)

Wsiadam więc do tramwaju, a ten sam ciepły bas  Petera Kooij`a w kantacie BWV 56 przekonuje mnie, że Mein Wandel auf der Welt ist einer Schiffahrt gleich:

Moja wędrówka po tym świecie
Morskiej podróży podobna przecie:
Krzyż mój, bieda i zmartwienia,
To fale, co mnie przykrywają.
Które mnie bez wytchnienia
O lęk śmiertelny przyprawiają.
Kotwicą, która mnie utrzymuje,
Jest miłosierdzie Boga,
Którym mnie Pan często raduje.
On wola do mnie:
Jestem przy tobie!

Wrzucam do reklamówki kolejne sprawunki, a jednym uchem łowię: Ich will den Kreuzstab gerne tragen (Chcę chętnie ponieść ten krzyż).

Potem  obiad, a mnie towarzyszy płyta z nagraniami kantat: BWV 29 Wir danken Dir, Gott (Dziękujemy Ci, Panie), BWV 119 Preise, Jerusalem, den Herrn [Chwal, Jeruzalem, Pana] oraz BWV 120 Gott, man lobet dich in der Stille [Boże, chwali się Ciebie w cichości]– z cudownymi ariami w wykonaniu Marka Padmore` a, Petera Kooy, Ingeborg Danz. A to tylko fragment dnia powszedniego...

W istocie bowiem poruszam się w rytmie roku liturgicznego. Na szczęście, J.S. Bach, będąc człowiekiem głębokiej wiary i kantorem lipskiego kościoła, stworzył wiele stosownych kompozycji.
Oczekiwanie  na Wielkanoc wypełniają mi Pasje: Mateuszowa i Janowa. J.S. Bach napisał ich cztery, ale nie wszystkie dotrwały do naszych czasów. Najchętniej sięgam po Pasję według św. Mateusza – jest to bowiem dzieło absolutnie genialne. Składa się z 24 scen tekstu Ewangelii, które inkrustuje Bach pieśniami wyrażającymi głos nabożnego współczucia. Piękno i doskonałość wyrazu pasyjnej relacji w recytatywach Ewangelisty i Jezusa przekraczają granice możliwości werbalnej analizy. Skromniejsza rozmiarami, ale równie piękna, jest Pasja według św. Jana.  Układ pieśni jest podobny: obok tekstu Ewangelii pojawiają się piękne, pełne refleksji arie.  Jest to także czas, kiedy w Narodowym Forum Muzyki można .posłuchać którejś z Pasji na żywo. I od wielu lat z tego korzystam.

Autograf Pasji według św. Mateusza - śmierć Chrystusa na krzyżu
Lubię także czas oczekiwania i nie ukrywam, że i wówczas bardzo pomaga mi muzyka Jana Sebastiana Bacha. Słucham kantat na adwent (BWV 36, 61, 62) i narasta we mnie radość, bo: „Die Liebe zieht mit sanften Schritten” („To miłość nadchodzi, powolne jej kroki,// Łagodnie się wita ze swym oblubieńcem. // Bo jako się oblubienica // Swym ukochanym wnet zachwyca, // Tak za Jezusem idzie cale moje serce...”).
Z kantatą „Bewundert, o Menschen, dies große Geheimnis“(„Podziwiaj, o ludu, tę sprawę tajemną:
To władca najwyższy ukazał się nam.//Tu skarbów niebiańskich widzimy obrazy, // Tu z manny niebieskiej posiłek nam dan.//O cudzie! Wszak dziewiczość zostaje bez skazy.”)  właściwie unoszę się w powietrzu w radosnym nastroju. To już krok od Bożego Narodzenia. A skoro tak, to oczywiście „Weinachtsoratorium”. Lubię w nim właściwie wszystko: i chóry – patetyczne i pełne radosnego nastroju - z kotłami i trąbkami, i recytatywy według Ewangelii Mateuszowej i Łukaszowej, i oczywiście  arie - zwłaszcza radosną „Großer Herr, o starker Kőnig” („Wielki Panie, Królu mocny”), a także słodką kołysankę „Schlafe, mein Liebster, geniße der Ruh” ”( „Śpij, Ukochany, spokojem się raduj”).
  
W muzyce Bacha wszystko jest piękne i uduchowione. Można zachwycić się i wzruszyć „Zwiastowaniem” Tycjana czy Fra Angelico, kto jednak prześcignie muzyczny portret Najświętszej Maryi Panny z „Magnificat” tego kompozytora...

  



środa, 15 listopada 2017

J. S. Bach: Msza h-moll na jubileusz /relacja z koncertu/

Wspaniałą Mszą h-moll J.S. Bacha uczcił Andrzej Kosendiak - dyrektor Narodowego Forum Muzyki - swój jubileusz sześćdziesiątych urodzin oraz czterdziestolecia pracy artystycznej.

Andrzej Kosendiak, fot. B. Beszlej

Muzyka, którą Bach pisał dla Kościoła, powstawała na chwałę Bogu - pisał na łamach "Muzyki w Mieście" znawca twórczości lipskiego Kantora - Szymon PaczkowskiKompozytor nie tworzył jej dla zmysłowej czy intelektualnej przyjemności słuchacza, ale po to, by pośredniczyła w kontakcie człowieka z Bogiem, utwierdzała go w wierze, modlitwie i w religijnym przeżyciu. 

Za czasów Jana Sebastiana Bacha muzyka spełniała rolę podobną do sakralnego malarstwa: współtworzyła sens liturgii, służyła pogłębianiu wiary i była pisana na chwałę Bożą. Bach był nie tylko genialnym kompozytorem, ale przede wszystkim człowiekiem głębokiej wiary. Albert Schweitzer, najwybitniejszy biograf lipskiego kapelmistrza, pisał, iż "wkładał w utwory całą swoją pobożność. Muzyka była dla niego służbą Bożą. Litery, którymi ozdabiał swe partytury: S. D. G. (Soli Deo Gloria - Bogu Jedynemu chwała) czy też J. J. (Jesu juva - Jezu, pomóż!), nie są czczą formułką, lecz wyznaniem wiary przenikającym całą jego twórczość. Dźwięki, w jego pojęciu, nie przemijają, lecz wzbijają się ku Bogu  jako niewysłowiona pieśń pochwalna”.

Kunsztowna polifonia i ukryty sens

Istotą Mszy h-moll - pisze największy znawca jego muzyki i biograf Albert Schweitzer - jest przejmująca wzniosłość. Już pierwsze akordy "Kyrie" przenoszą nas w świat wielkich i głębokich uczuć, którego nie opuszczamy ani na chwilę - aż do końcowej kadencji "Dona nobis pacem".

Istotnie, Bach był mistrzem muzycznego przeżycia, zaś ukryta w jego dziele symbolika jest wyrazem głębokiej religijności Wielkiego Kompozytora.

Znajdujący się  w Deutsche Staatsbibliothek w Berlinie manuskrypt Mszy h-moll pozwala poznać środki, jakimi posługiwał się Bach, aby ułatwić słuchaczowi muzyczną medytację. Msza składa się z czterech odrębnie zatytułowanych części. Rozpoczyna ją Missa, obejmująca Kyrie i Gloria, potem następuje "Symbol nicejski”, czyli Credo, a następnie - Sanctus, Benedictus, Agnus Dei, Dona nobis pacem.


Swój kształt Msza h-moll zawdzięcza zarówno kunsztownej formie polifonicznej, wypracowanej przez kompozytorów niderlandzkich, jak też charakterystycznej dla baroku formie typu kantatowego - z ariami, duetamifragmentami chóralnymi akompaniamentem instrumentalnym.

Zawiera także wiele ukrytych znaczeń. Warto wymienić przynajmniej niektóre z nich. Otóż Kyrie wykonuje duet dwóch sopranów, ponieważ w symbolice chrześcijańskiej dwójka odnosi się do drugiej Osoby Boskiej, ale także do dwóch natur w Chrystusie (ludzkiej i Boskiej), dwóch Testamentów, dwóch głównych przykazań... Jednakże głównym zamysłem symbolicznym duetu (nie tylko w tej części Mszy) jest ukazanie jedności Ojca i Syna. Zgodnie z muzyczną funkcją kanonu, jeden głos całkowicie wynika z drugiego - jak Chrystus z Boga. A chociaż melodia kolejnych głosów pozostaje ta sama, są to jednak głosy odrębne.

Wstępne  Kyrie elejson to chóralne, uroczyste błaganie, w którym powszechny, apostolski i chrześcijański Kościół wzywa Boga Ojca i składa Mu dziękczynienie za dzieło stworzenia. Zaś pierwsze Chryste eleison to dwa soprany, ponieważ pierwotnie wykonywali je w kościele chłopcy, a więc dzieci, których niewinność i czystość wskazuje na drugą Osobę Trójcy Świętej - na Chrystusa. Natomiast drugie Kyrie jest czterogłosowe, wykorzystuje bowiem - zgodny z obowiązującym kanonem - muzyczny obraz krzyża (figura melodyczna zwana imaginatio crucifix). Oznacza to, że pierwsze cztery nuty tematu fugi tworzą figurę leżącego krzyża. 

J.S. Bach, autograf Mszy h-moll

koncert Mszy h-moll J.S. Bacha, dyryguje Andrzej Kosendiak, fot. B. Beszlej

Gloria - drugi  fragment Ordinarium misse - wysławia Boga Ojca w stu taktach muzyki. Liczba taktów jest wyrazem doskonałości Boga. Podkreślają ją trąby i kotły, kojarzące się z potęgą i wszechmocą, a ponadto jest ona wykonana w metrum 3/8, co również symbolizuje liczbowe odniesienie do Boga (Trójcy Świętej). 

Et in terra pax („A na ziemi pokój ludziom dobrej woli”) stanowi w muzycznym odpowiedniku swoiste przejście: pojawia się głos basowy ilustrujący zejście Chrystusa na ziemię, zmienia się także metrum na 4/4 (czwórka symbolizuje świat). I tak oto świat Boski i ziemski zostają skontrastowane w muzyce, aby następnie - w krótkim fragmencie instrumentalnym, skrzypcowym - ukazać, jak czas się wypełnia, zgodnie z obietnicą daną Abrahamowi: następuje zawarcie Nowego Przymierza między niebem a ziemią, a pokój Boży rozprzestrzenia się po całej ziemi. 

Stąd dziękczynne Laudamus te („Chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wysławiamy Cię”) Bach powierza głosowi sopranowemu, symbolizuje on bowiem duszę wierzącą, dziecko Boże. Arii sopranowej towarzyszą skrzypce - akompaniament typowy dla Bachowskiego motywu radości. 

W kolejnym fragmencie Glorii: Gratias agimus („Dzięki Ci składamy...”) pojawia się chór, jest to bowiem pieśń dziękczynna ludu Bożego. Aby w pełni wyrazić jej treść, kompozytor wykorzystuje pieśń polifoniczną, wysławiającą wielkie dzieła Boże. Styl ów odzwierciedla u Bacha to, co doskonałe i wieczne. Stąd także obecność trąbek i kotłów, wspomagających uroczysty, triumfalny charakter akompaniamentu muzycznego chóru. 

Te wybrane przykłady ukazują, w jaki sposób Jan Sebastian Bach wykorzystywał wiedzę teologiczną i muzyczną, aby z miłością i prawdziwą, głęboką pobożnością wyrazić tekst liturgii, a tym samym przekazać wiernym Piękno i Tajemnicę żywej wiary. Traktował muzykę jako refleksję nad sprawami ostatecznymi, jako modlitwę, jako wyraz radości lub smutku. Językiem muzycznym mówił o sprawach wiary w sposób zupełnie naturalny: opisywał, symbolizował, ilustrował. Jednakże dopiero przez gruntowną znajomość liturgii i Pisma Świętego można poznawać i studiować symbolikę Bachowskiej muzyki. 

Muzyczna doskonałość

Koncert zatytułowany "Muzyczna doskonałość - Msza h-moll" zdawał się podkreślać geniusz lipskiego Kantora. Wydaje się, że Andrzej Kosendiak nie mógł znaleźć piękniejszego i głębszego utworu na wyrażenie swojej wdzięczności za te wszystkie owocne lata osobistego i zarazem artystycznego życia. 

Wspaniale zaprezentował się Chór NFM, który rozkwitł pod kierownictwem Agnieszki Franków-Żelazny, a także Wrocławska Orkiestra Barokowa, którą jubilat powołał do istnienia dziesięć lat temu. Przepięknie zaśpiewali arie zaproszeni specjalnie na tę okazję artyści: Olga Pasiecznik i Katherine Manley - soprany, Ewa Marciniec - alt, Nicholas Mulroy - tenor oraz Tomáš Král - bas. Mnie osobiście szczególnie poruszył głęboki alt Ewy Marciniec w  "Agnus Dei" oraz piękna aria "Benedictus" w wykonaniu Nicholasa Mulroy`a przy subtelnym akompaniamencie fletu i wiolonczeli. Jubilat Andrzej Kosendiak  poprowadził ten szczególny koncert z wielką pasją i zaangażowaniem. Dziękując za Jego piękne dzieła, życzymy niesłabnącej pasji w odkrywaniu muzycznych arcydzieł.

Koncert odbył się 30 listopada 2015 roku.
Artykuł ukazał się wkrótce potem na portalu Kulturaonline. 

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty