Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Abakanowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Abakanowicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2026

Patroni Roku 2027

6 maja br. Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwały ustanawiające patronów 2027 roku, po raz kolejny wyróżniając postaci oraz zjawiska ważne dla polskiej historii, kultury oraz życia społecznego. Zgodnie z decyzją Izby rok 2027 będzie obchodzony jako Rok: Antoniego Patka, Magdaleny Abakanowicz, Andrzeja Wróblewskiego, ks. Franciszka Blachnickiego oraz Świadomości i Bezpieczeństwa Informacyjnego.

W 2027 roku przypada 215. rocznica narodzin oraz 150. rocznica śmierci Antoniego Patka – uczestnika powstania listopadowego odznaczonego Krzyżem Virtuti Militari, emigranta politycznego, a zarazem jednego z najbardziej niezwykłych przedsiębiorców XIX wieku. Po upadku powstania  – jak wielu innych polskich żołnierzy i przedstawicieli inteligencji – musiał opuścić kraj. Przebywając poza ojczyzną, zaangażował się w pomoc polskim uchodźcom i współtworzył punkty etapowe ułatwiające im dotarcie na Zachód. Założona przez niego manufaktura zegarmistrzowska nie tylko zdobyła międzynarodową renomę, a jej wytwory stały się symbolem luksusu, ale była ściśle powiązana z ideą podtrzymywania tożsamości narodowej – miejscem spotkań Polaków oraz symbolem ich obecności w Europie.

W gronie patronów znalazła się Magdalena Abakanowicz pionierka nowoczesnej rzeźby i twórczyni oryginalnego, rozpoznawalnego na całym świecie języka artystycznego, znana z unikatowych form przestrzennych zwanych „abakanami”. Senatorowie postanowili docenić niezwykłą wyobraźnię i odwagę twórczą artystki,  której dzieła zrewolucjonizowały postrzeganie tkaniny artystycznej oraz rzeźby. „Monumentalne kompozycje Magdaleny Abakanowicz stanowią poruszającą refleksję nad kondycją człowieka, jego tożsamością, samotnością oraz relacjami z ludźmi”. W uchwale podkreślili jej zasługi jako pedagoga i mentorki wielu pokoleń artystów, a także ambasadorki polskiej sztuki na świecie.

Magdalena Abakanowicz, 1969

W 2027 roku przypada 100. rocznica urodzin i 70. rocznica tragicznej śmierci Andrzeja Wróblewskiego – jednego z najwybitniejszych artystów ukazujących tragedię II wojny światowej oraz doświadczenia lat powojennych. „W trakcie trwającej niespełna dwanaście lat aktywności twórczej osiągnął kunszt portretowania społecznych nastrojów, fizjonomicznych typów, tworzenia przenikliwych charakterystyk grup i jednostek,  oddających historyczne uwarunkowania i realia mające miejsce nie tylko w powojennej Polsce. (…) Poszukując formuły własnego realizmu – zaangażowanego, bezpośredniego, naświetlającego społeczne kontrasty – podejmował heroiczne próby stworzenia wizualnego języka współczesności”. Uchwała przypomina, że w dzisiejszym świecie pełnym konfliktów i okrucieństwa, malarstwo Wróblewskiego pozostaje niezmiernie aktualne i ważne.

Andrzej Wróblewski, "Autoportret z odbiciem w szybie", ok. 1950, fotografia czarno-biała 5,2 x 8,4 cm, fot. dzięki uprzejmości Fundacji Andrzeja Wróblewskiego

Senat uhonorował również Franciszka Blachnickiegokapłana katolickiego, patriotę,  twórcę Ruchu Światło-Życie, który odegrał ważną rolę w kształtowaniu postaw religijnych i społecznych w Polsce. Senatorowie docenili jego bezwarunkowe oddanie się służbie bliźniemu, Kościołowi i Ojczyźnie i przypomnieli, że tworzone przez niego dzieła, ukształtowały – i wciąż kształtują – sumienia i postawy wielu pokoleń Polaków.

Ks. Franciszek Blachnicki

Wybór patronów roku to nie tylko forma upamiętnienia wybitnych jednostek, ale i zwrócenie uwagi na aktualne wyzwania społeczne. Z tego względu Senat ustanowił 2027 rok Rokiem Świadomości i Bezpieczeństwa Informacyjnego, dostrzegając rosnące zagrożenia związane z dezinformacją, manipulacją czy cyberatakami oraz potrzebę rzetelnej informacji, odporności cyfrowej oraz działań edukacyjnych służących rozwijaniu kompetencji medialnych, cyfrowych i informacyjnych obywateli. Senatorowie podkreślili konieczność wspólnej odpowiedzialności za budowanie społeczeństwa świadomego zagrożeń i zdolnego do odpowiedzialnego i bezpiecznego korzystania z informacji i technologii cyfrowych.

informacja prasowa, źródło strona Senatu RP

wtorek, 4 marca 2025

„Magdalena Abakanowicz. Prolog” - powrót do początków. Wystawa w Kordegardzie

65 lat po pierwszej indywidualnej wystawie Magdaleny Abakanowicz w Kordegardzie, galerii Narodowego Centrum Kultury powracamy do jej artystycznych korzeni. Ekspozycja "Magdalena Abakanowicz. Prolog" to unikalna okazja, aby zobaczyć prace, które w 1960 roku zapoczątkowały drogę jednej z najbardziej wpływowych artystek XX wieku, która zrewolucjonizowała język tkaniny artystycznej i wyznaczyła nowe granice sztuki przestrzennej. Jej dzieła, pełne ekspresji i materialnej intensywności, od dekad fascynują widzów na całym świecie. Wystawa potrwa do 30 marca br.

Fot. Grzegorz Karkoszka

Wystawa w Kordegardzie – Galerii Narodowego Centrum Kultury – zaprasza do odkrycia unikalnych prac Magdaleny Abakanowicz sprzed 1962 roku. Ekspozycja obejmuje 14 dzieł z późnych lat 50. i początku lat 60., ukazując artystkę w fazie twórczego eksperymentu. Te rzadko prezentowane obiekty, w większości należące do Fundacji Marty Magdaleny Abakanowicz-Kosmowskiej i Jana Kosmowskiego, stanowią bezcenne świadectwo przełomowego etapu jej kariery. Jedna praca pochodzi z Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, dwie można podziwiać dzięki uprzejmości Galerii Starmach.

Wczesne prace Abakanowicz wykraczają poza tradycyjne rozumienie tkaniny – bliżej im do malarstwa materii, w duchu europejskiej awangardy. Jak zauważa badaczka Joanna Iglot, ich ekspresja dialoguje z abstrakcyjnymi formami Jeana Dubuffeta, który w takich dziełach jak Tabacco Goatee (1959) sięgał po szorstkie faktury i organiczne kształty. Zarówno Dubuffet, jak i Abakanowicz tworzyli kompozycje o monumentalnym charakterze, utrzymane w ciepłych, ziemistych tonacjach, eksplorując fizyczność materii jako nośnika treści.

Wystawa "Magdalena Abakanowicz. Prolog", fot. Grzegorz Karkoszka

Twórczość Magdaleny Abakanowicz zapisała się w historii światowej sztuki współczesnej. Jej prace nie tylko redefiniują granice między rzeźbą a tkaniną, ale przede wszystkim są głosem w uniwersalnej dyskusji o kondycji człowieka. W jej monumentalnych formach, jak i w najwcześniejszych eksperymentach malarskich, widać nieustanne poszukiwanie języka, który pozwala wyrazić to, co wymyka się jednoznacznej interpretacji – zbiorowe doświadczenia, tożsamość i pamięć - mówi Michał Kosiorek, wicedyrektor Narodowego Centrum Kultury.

Rok 2025, w którym przypada 65. rocznica pierwszej monograficznej wystawy Abakanowicz z 1960 roku, staje się symbolicznym momentem do ponownego spojrzenia na jej wczesne dzieła – pełne niepokornej energii i zapowiedzi przyszłej wielkości. Każdy z tych obiektów to nie tylko dokument artystycznej drogi, ale także zapis głębokiego namysłu nad formą, fakturą i monumentalnością.

Ekspozycja w Kordegardzie to nie tylko podróż do początków twórczości Abakanowicz, ale także przypomnienie, że już w latach 60. artystka dokonywała przełomu w sposobie myślenia o sztuce. Jeszcze zanim stała się ikoną światowej sztuki włókna, już zachwycała swoją odwagą w przekraczaniu granic artystycznych konwencji. Jej monumentalne abakany, powstałe kilka lat po debiucie, na zawsze zmieniły sposób postrzegania tkaniny jako medium artystycznego.

Wystawa "Magdalena Abakanowicz. Prolog", fot. Grzegorz Karkoszka

Kordegarda Galeria Narodowego Centrum Kultury: Magdalena Abakanowicz. Prolog
Czas trwania: 13.02.2025 – 30.03.2025
Kuratorzy: Marta Kowalewska, Henryk Gac

Wernisaż: 13.02.2025 godz. 18.00

Zapraszamy na oprowadzania kuratorskie prowadzone przez Martę Kowalewską, które odbędą się o godzinie 16:00, 17:00 i 18:00 w następujących terminach: 14 lutego, 7 marca, 28 marca.

Organizatorzy wystawy: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowe Centrum Kultury

Archiwum Magdaleny Abakanowicz

Marta Magdalena Abakanowicz-Kosmowska (1930–2017)

Polska rzeźbiarka, pionierka tkaniny artystycznej, profesor sztuk pięknych, jedna z najbardziej cenionych postaci światowej sztuki współczesnej. Urodzona 20 czerwca 1930 roku w Falentach, zmarła 20 kwietnia 2017 roku w Warszawie. Absolwentka warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (1955), w latach 1965–1990 wykładowczyni Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu, profesor wizytująca na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (1984). Jej eksperymentalne prace z tkaniny, znane jako abakany, przekształciły tradycyjne medium w monumentalne kompozycje przestrzenne, redefiniując granice rzeźby i sztuki włókna. Od końca lat 50. jej twórczość zdobywała uznanie na arenie międzynarodowej. W 1965 roku uczestniczyła w I Biennale Form Przestrzennych w Elblągu, gdzie zrealizowała imponującą siedmiometrową formę przestrzenną. W kolejnych latach rozwijała swoje rzeźbiarskie praktyki, wykorzystując także kamień, drewno i brąz. Jej prace były prezentowane w najważniejszych muzeach i galeriach na świecie. Laureatka licznych nagród, odznaczona m.in. Złotym Medalem Gloria Artis. Jej dzieła znajdują się w prestiżowych kolekcjach muzealnych, takich jak Tate w Londynie i MoMA w Nowym Jorku. Twórczość Abakanowicz łączyła organiczne formy, surowość faktury i monumentalną skalę, podejmując refleksję nad kondycją człowieka i jego miejscem w świecie. Na trwałe zapisała się w historii sztuki jako innowatorka i artystka wizjonerska.

informacja prasowa

Recenzja książki i Magdalenie Abakanowicz pod tym linkiem

Artykuł o Magdalenie Abakanowicz

środa, 26 lipca 2023

Magdalena Abakanowicz (prawie) bez tajemnic /recenzja biografii Pawła Kowala: "Abakanowicz. Trauma i sława"/

Liczącą blisko pięćset stron biografię Magdaleny Abakanowicz przeczytałam od deski do deski, niczego nie pomijając, począwszy od zachęty do czytania autorstwa innego wybitnego artysty, Leona Tarasewicza, a na Posłowiu kończąc.  Jej autor, Paweł Kowal, nakreślił portret artystki nie tylko rzetelnie, odwołując się do licznych źródeł (w tym do niepublikowanych dzienników), ale nadał swojej pracy osobisty ton. To jest w jakimś sensie JEGO Abakanowicz, w takim znaczeniu, jaki ma tytuł filmu Joanny i Krzysztofa Krauze "Mój Nikifor". Czy bowiem w ogóle możliwa jest biografia obiektywna?

Mój egzemplarz biografii, Wyd. Agora

Dotknęłam kiedyś tego tematu w rozmowie z Renatą Lis, w związku z jej biografią "W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu". Powiedziała wówczas coś, co znakomicie przystaje także do książki Pawła Kowala:

"Nie proponuję czytelnikom obiektywnej biografii Bunina, ponieważ taka biografia jest niemożliwa. Opowiadam o tym, jak ta biografia złożyła się we mnie tu i teraz. Przecież każda taka opowieść jest kreacją - nawet w opowieści o własnym życiu, nawet przeznaczonej na użytek prywatny, jedne "fakty" wybieramy, inne pomijamy, wymyślamy albo przekręcamy (często bezwiednie), o jeszcze innych w ogóle nie pamiętamy, pełnymi garściami czerpiemy za to z cudzych wspomnień, coś nam się śni i marzy, dwoi się i troi, a twarze ze zdjęć plenią się w naszej pamięci, podając się za twarze z rzeczywistości. Z takiego szemranego materiału lepimy swoją opowieść o "prawdziwym" życiu,  odpowiednio je naświetlając, wydobywając lub naddając znaczenia".

Celowo przytoczyłam obszerny fragment tej wypowiedzi na temat pisania biografii, ponieważ to, o czym mówiła Renata Lis, oświetla w jakiś sposób metodę tworzenia biografii Abakanowicz. Również Paweł Kowal nie ukrywa swojego osobistego stosunku do artystki, rozpoczynając swoją opowieść dedykacją poświęconą żonie i przywołując dzień oraz miejsce ich wesela, które odbyło się w Falentach, gdzie Magdalena przyszła na świat 20 czerwca 1930 roku i gdzie spędziła pierwsze lata życia. Ale to nie wszystko! Autor deklaruje wprawdzie, że patrzy na życie artystki z punktu widzenia historyka czasów współczesnych oraz politologa, ale - podobnie jak Renata Lis - próbuje też spojrzeć na bohaterkę swojej biografii przez jej tajemnicę. W pewnym momencie swego życia Bunin doświadczył głębokiego rozdwojenia - kochał dwie kobiety jednocześnie i z żadnej nie umiał zrezygnować. Podobnie było z Magdaleną Abakanowicz, która będąc zamężna z Janem Kosmowskim, miała jednocześnie głęboką relację z Arturem Starewiczem - partyjnym notablem (poznali się, gdy artystka wystawiała swoje prace w Londynie, gdzie był ambasadorem), a jednocześnie człowiekiem nietuzinkowym, erudytą o szerokich horyzontach. Przy czym obaj mężczyźni byli jej absolutnie podporządkowani i jakoś znosili siebie wzajemnie. Jak pisze Paweł Kowal:

"Po pewnym czasie ich wspólne w dużej mierze życie znalazło ustalone formy. W Warszawie - wspólne obiady, święta. Każdego roku artystka spędzała część wakacji z Janem, część z Arturem, część spędzali we troje. I tak przez lata".

Jak wyglądały te wspólne wakacje, dowiadujemy się z dowcipnej relacji jednego z pasierbów Starewicza, Gabriela Michalika. Otóż będąc ok. ośmioletnim chłopcem był świadkiem przywiezienia przez Artura tkaniny wartej podobno 20 tysięcy dolarów.

"Wyobrażałem sobie, że to jest na przykład latający dywan - wspomina. (...) Tkaninę zobaczyłem bodaj dopiero następnego dnia. Pani Magda rozpostarła ją na stole. Przypominała duży dziurawy worek na ziemniaki (...). Potem przed domem powstała "polowa" pracownia rzeźbiarska Magdaleny Abakanowicz". Opisuje też artystkę przy pracy, kiedy to znalazła właściwy pień drzewa i wobec bezradnego traktorzysty ("Nie puszcza, jeszcze ten skurwysyn nie puszcza, pani profesor!") osobiście odrąbała go siekierą, aby przez następne dni pieczołowi obrabiać. Tak powstawały "Gry wojenne"... Ze wspomnień małoletniego wówczas Gabriela wyłania się portret kobiety zdecydowanej, silnej, chciałoby się rzec: męskiej.

Magdalena Abakanowicz, Lipsis z cyklu "Gry wojenne",
wystawa "Abakanowicz.Totalma" w Muzeum Narodowym we Wrocławiu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Paweł Kowal przygląda się nie tylko samej artystce, widzianej oczami wielu osób, które się z nią zetknęły, ale bada również genealogię rodzinną, odwołując się zarówno do wspomnień Abakanowicz, jak też do własnych ustaleń co do jej tatarskich korzeni. Opisuje zjawisko osadnictwa tatarskiego na przełomie XIV i XV wieku, a także przygląda się dziejom rodu żyjącego na Kresach i niejako "wrośniętego" już w polską historię (przejście na katolicyzm, szlachectwo, udział w powstaniach itd.). Niektórym członkom rodu, np. Brunonowi Abakanowiczowi - wynalazcy i matematykowi czy też Konstantemu i Piotrowi, czyli ojcu i stryjowi ("skrzydlatym braciom", jak ich nazywa) poświęca więcej uwagi. Interesująca jest także opowieść o rodzinie matki Magdaleny - bogatego ziemiaństwa o niemieckich korzeniach. 

Powojenne dzieje braci i ich rodzin tworzą symboliczny obraz polskiego społeczeństwa, które różnie sobie radziło w zniewolonym przez komunistów kraju. A jednak, mimo "niewłaściwego" pochodzenia, artystka odniosła spektakularny sukces. Oczywiście, był to proces, u początków którego znajduje się "apolityczna" tkanina, a także kreatywność, która nierzadko bierze się z rozmaitych braków, ale również niezwykła pracowitość i ambicja artystki oraz splot rozmaitych okoliczności. 

Magdalena Abakanowicz, Abakan żółty, 1970-75, wystawa "Abakanowicz.Totalna",
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Autor prezentuje Magdalenę Abakanowicz jako piękną kobietę, świadomą swoich walorów, a przy tym artystkę osobną, postać nieco tajemniczą. Widzimy ją w całym tym skomplikowaniu: z jednej strony władcza i jakby wycofana z codziennego życia, z drugiej - dobrze w tym życiu zakorzeniona, niebojąca się wyzwań. Zachowująca dystans do otoczenia, a zarazem serdeczna i charyzmatyczna dla swoich studentów. Pozornie krucha i delikatna, a jednak silna i władcza. Słowem - złożona, intrygująca osobowość. 

Oczywiście, pisząc o artystce, autor nie pomija jej dzieł, które interpretuje odwołując się zarówno do jej doświadczeń związanych z historią (owe tytułowe traumy), innym razem próbuje odnaleźć ich genezę zarówno w sferze osobistej (abakany będące symbolem kobiecości, erotyzmu), jak też historycznej i społecznej ("Plecy" zaprojektowane i wykonane dla Japończyków, a kojarzące się z bezradnością i strachem, których sama doznała podczas wojny). Przywołuje także wypowiedzi kuratorów wystaw, osób zawodowo zajmujących się sztuką, m. in. Ady Rottenberg czy Iwony Bigos, nie pomijając też deklaracji samej artystki. 

Dzięki tej znakomicie napisanej biografii możemy wreszcie zobaczyć artystyczny rozwój Magdaleny Abakanowicz jako pewien proces, którego początkiem jest tkanina, po niej rzeźba, wreszcie formy architektoniczne, a nawet... choreografia, którą zaprojektowała do własnej wystawy. To artystka, która w jakiś tajemniczy sposób ciągle zmienia się, poszukuje nowych form ekspresji. Jej monumentalne dzieła są eksponowane nie tylko w muzeach całego świata, ale także w przestrzeniach publicznych. Ich wymowa również się zmienia - żyją swoim życiem i nabierają nowych znaczeń pod każdą szerokością geograficzną. 

Magdalena Abakanowicz, "Plecy", 1976, wystawa "Abakanowicz. Totalna"
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Kiedy czytałam Posłowie, uświadomiłam sobie z całą mocą, ile pracy i wysiłku włożył autor w jej napisanie, a zarazem, jak wspaniałą  przeżył przygodę, spotykając na swojej drodze tylu wspaniałych rozmówców, którzy wpłynęli na kształt tej biograficznej opowieści. Poruszyło mnie także końcowe wyznanie, w którym Paweł Kowal zwierza się z wątpliwości  przeżywanych w związku z podjęciem się tak monumentalnego wyzwania, a także snuje refleksje na temat pisania biografii w ogóle:

"Pisanie biografii - powiada - jest szczególnym zajęciem: prawie zawsze - okazją do przefiltrowania czyichś losów przez doświadczenia własne i przyjaciół. Wątki życia, które się opisuje, choć czasami dotyczą zgoła innej epoki, skłaniają nieraz do refleksji nad własnymi wyborami, motywacjami i decyzjami".

Zawsze jednak, gdy rodzą się wątpliwości i pojawiają kryzysy, można się udać z pielgrzymką do Santiago de Composteli, jak to w pewnym momencie uczynił autor i co sprawiło, że zdecydował się jednak pisać.

Z pewnością warto sięgnąć po tę znakomitą opowieść o życiu Magdaleny Abakanowicz, wejść w jej świat, po którym oprowadzi nas tak znakomity cicerone. Można także na jej kanwie snuć własne refleksje, jak czyni to autor.

"Książka Pawła Kowala "Magdalena Abakanowicz. trauma i sława" ukazała się w 2023 roku w Wydawnictwie Agora.

poniedziałek, 11 lipca 2022

Opowiedz nam o Abakanowicz!

Wspomnienia, osobiste przeżycia, własne historie – Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej zaprasza do udziału w projekcie „Abakanowicz opowiedziana”. 

Magdalena Abakanowicz, fot. materiały prasowe MNWr.
„Abakanowicz opowiedziana” – to przewodnik w wersji mówionej, który będzie zawierał wspomnienia osób, na które sztuka Magdaleny Abakanowicz wywarła wrażenie. Organizatorzy zachęcają do opowiedzenia swojej osobistej historii związanej z odkrywaniem, poznawaniem i obcowaniem z twórczością artystki. Czekają na monologi, dialogi, a może fragmenty listów kierowanych do artystki. 

Terminy spotkań w Pawilonie Czterech Kopuł, podczas których można nagrać swoją opowieść o Magdalenie Abakanowicz: 

– 12 lipca, g. 13:00–14:00
– 14 lipca, g. 14:00–16:00
– 29 lipca, g. 16:00–19:00
– 2 sierpnia, g. 14:00–17:00
– 6 sierpnia, g. 13:00–14:00

Swoje opowieści, w formie nagrania lub pisemnej, można przesyłać także na adres: edukacja.pawilon@mnwr.pl do 10.08.2022

Podcastów z cyklu „Abakanowicz opowiedziana” będzie można odsłuchać na dziedzińcu Pawilonu Czterech Kopuł oraz na platformie Spotify. 

informacja prasowa

czwartek, 20 stycznia 2022

Tajemnica jest całością, która nas ogarnia. `Abakanowicz. Totalna` - o wystawie w Pawilonie Czterech Kopuł

"Abakanowicz. Totalna"  to druga (po ekspozycji Ewy Kuryluk) wystawa opowiadająca o życiu i poglądach na rolę sztuki wybitnej artystki, a zarazem kruchej kobiety, która przy bliższym poznaniu okazuje się być tytanem pracy, osobą bezkompromisową i wielką indywidualnością. Świadczą o tym nie tylko zgromadzone na wystawie prace pochodzące z różnych etapów jej twórczości, ale także filmy utrwalające ją przy pracy. Wspaniała, godna polecenia ekspozycja!

Magdalena Abakanowicz, "Ruda" (1970-1972), fragm.
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Działanie obrazem


Wrocławskie Muzeum Narodowe dysponuje największą ilością prac artystki - to ok. czterysta obiektów! Tak duży zbiór jest efektem wieloletniej współpracy Magdaleny Abakanowicz z Mariuszem Hersmandorferem - dyrektorem Muzeum Narodowego w latach 1983 - 2013. Jednakże przyjaźń tych dwojga zawiązała się jeszcze wcześniej, w latach 70. ubiegłego wieku, a dzieła artystki trafiały do Muzeum Narodowego od momentu jej debiutu, a zatem od lat 60. W ten sposób powstała imponująca kolekcja, która uprawnia kuratorki wystawy: Barbarę Banaś oraz Iwonę Dorotę Bigos do nazwania tej wystawy totalną. A wspaniały obiekt, jakim jest Pawilon Czterech Kopuł, umożliwił realizację tak ambitnego wyzwania. Przypomnijmy, że w 1912 roku Hans Poelzig  zaprojektował go w celu zorganizowania Wystawy Stulecia. Wielkoformatowe prace Magdaleny Abakanowicz  znalazły więc godne miejsce.

Prywatna opowieść o świecie


Kreacje wizualne stały się prywatną wypowiedzią, wyrażeniem stosunku do świata. Moja twórczość pokazuje lęki wywołane systemem, w którym spędziłam życie. (Magdalena Abakanowicz)

"Wystawa nie ma układu chronologicznego - stwierdziła podczas oprowadzania dziennikarzy Barbara Banaś. Staramy się pokazywać prace, które w jakiś sposób ze sobą rozmawiają, dyskutują... Skupiliśmy się na dwóch istotnych aspektach: wizualnym i dokumentalnym, stawiając na pierwszym miejscu działanie obrazem i tworzenie".

Każdy zwiedzający porusza się po wystawie z przewodnikiem, którego schemat przypomina nieco plan świątyni: z kruchtą, nawami bocznymi i częścią ołtarzową. Ta ostatnia otwiera się na ogród, w którym również znajdują się rzeźby artystki. Wystawę można zwiedzać we własnym tempie, zatrzymywać się przed obiektami, przysiąść na kanapach, aby obejrzeć filmy dokumentalne, pokazujące artystkę przy pracy albo po prostu kontemplując jej dzieło. Prowadzą nas także słowa napisane przez samą Abakanowicz - celne, skłaniające do refleksji.


Wystawa "Abakanowicz totalna", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Indywidualne/anonimowe, samotność w mnogości



Głowa nieprawdopodobnie narracyjna może być przedmiotem osobnych zamierzeń. (Magdalena Abakanowicz)

Pierwszą salę wypełniają zmieniające się fotografie Magdaleny Abakanowicz, przedstawiające ją jako dziecko, młodą, piękną kobietę, wreszcie - osobę dojrzałą. Owej zmienności twarzy artystki towarzyszą "Portrety anonimowe" - bezimienne, zmultiplifikowane figury ludzkie. pozbawione indywidualnych rysów, przypominające zastygłe maski, a materiał, z jakiego są wykonane, podkreśla ulotność egzystencji, jej kruchość. Stanowią najczęstszy motyw twórczości artystki.

Z czasem owe twarze-totemy zostaną zastąpione przez ludzkie sylwetki pozbawione głów, jak choćby najsłynniejszy "Tłum".

W tłumie bezgłowych postaci chciałam skonfrontować człowieka z samym sobą, z jego samotnością w mnogości - powie artystka.

Magdalena Abakanowicz, "Tłum", 1986-1994, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Tłumowi postaci pozbawionych indywidualności towarzyszy film zatytułowany "Katarsis",  Tytuł został zaczerpnięty z pism Arystotelesa i przewrotnie nawiązuje do dramatycznej kondycji człowieka, jego zbiorowej tożsamości i problemów związanych z cielesnością. Otóż w 1985 roku Abakanowicz wykonała trzydzieści trzy monumentalne postaci z brązu. Brąz zapewnia im długie, chciałoby się powiedzieć: wieczne trwanie. Tworzą rodzaj przestrzeni kontemplacyjnej, w której człowiek, poruszając się, ma możliwość snucia refleksji na temat otoczenia i samego siebie. Sama artystka pragnęła, aby postacie wywoływały niepokój, a może także świadomość siły bezruchu. 

Natomiast teka grafik, wydana we Florencji w ilości 120 egzemplarzy, sygnowanych przez artystkę - stanowi rodzaj komentarza do do owej ekspozycji. Dokument utrwala powstanie i ekspozycję plenerową "Katarsis", a obejrzenie go na dużej powierzchni ściany robi niezwykłe wrażenie...

Pracując nad „Katarsis” artystka snuła takie oto refleksje:

Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione.

Kolejne obiekty uzmysławiają, że owa redukcja człowieka postępuje. Widzimy więc grupę postaci, która siedzi w pozycji odwróconej plecami - bierne sylwetki, brak możliwości komunikacji, a po przeciwnej stronie  - zdjęcia z ekspozycji przygotowanej przez Abakanowicz - te same sylwety nad morzem...

"Plecy", 1976, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

 

Wizja świata i żyjącego w nim człowieka jest w twórczości Magdaleny Abakanowicz ogromnie pesymistyczna. Dotyczy to również rozmaitych form, np. "Koła z liną". 

Lina jest dla mnie jak zastygły organizm - konstatuje artystka - jak muskuł pozbawiony energii. [...] Czuję w niej siłę, którą niesie z sobą każdy obiekt spleciony z włókien tak jak drzewo, ręka człowieka, skrzydło ptaka - wszystkie zbudowane z niezliczonej ilości współdziałających ze sobą elementów.

Kiedy oglądamy potężne koło i wypełniająca powierzchnię całej sali grubą linę, nie mamy wątpliwości, że ta deklaracja jest prawdziwa. Toporne, składające się z wielu elementów koło, wydaje się z bliska mało estetyczne, a jednak ma w sobie wielka energię.

"Koło z liną" (1973), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Abakany - piękno nieużyteczne


Zaczęłam tkać, ale po to, żeby z tkactwa zrobić sztukę, nadać im inny sens wbrew wszystkim przyzwyczajeniom i nawykom. Chciałam oderwać tkactwo od wszelkiej użytkowości, zrobić niezależny obiekt. Udało mi się: powstały kompletnie nieużyteczne, nieutylitarne abakany - napisze artystka.

Już w dzieciństwie pragnęła być częścią czegoś większego, jakiegoś organizmu, toteż kiedy zamieszkała z mężem w małej kawalerce, zaczęła malować olbrzymie płótna, bo … mogła się wokół nich przechadzać. To dawało poczucie przestrzeni. Z czasem jednak płaskość zaczęła ją przygnębiać i zrodziła tęsknotę za trzecim wymiarem. Zaczęła więc tkać i zszywać kawałki tkaniny. W ten sposób powstawały wielkie, miękkie rzeźby, a raczej antyrzeźby, jak je nazwała. Nikt tego wtedy nie robił ani też nie uznano by tych reliefowych płócien za sztukę, ale można było przynajmniej, jak w dzieciństwie, wejść do środka rzeźby i stać się na chwilę jej częścią. Tak powstały abakany, określane przez artystkę jako przestrzeń kontemplacji. Były jej oryginalnym odkryciem, toteż przejęły od niej nazwę. 

Abakan jest wymagający twierdziła. Potrzebuje szczególnej troskliwości i szczególnej ekspozycji. Nie nadaje się na ścianę, do dekoracji. Do niczego się nie nadaje.

Wprawdzie wszystkie pokazane na wystawie obiekty robią wrażenie, ale najbardziej uderza piękno i tajemnica abakanów. Ich ogromne rozmiary, rozmaita kolorystyka, piękno detalu, a wreszcie ich tajemnicza wymowa - przykuwają uwagę, do tego stopnia, że nie chce się od nich odchodzić... 
Oczywiście największe wrażenie robi "Abakan żółty" - perła kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu. 

"Abakan żółty" (1970-1975), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Został wyeksponowany osobno - i słusznie, bo można dzięki temu skupić się tylko na nim, pomedytować, pozwolić wyobraźni na swobodne skojarzenia... 
Ale także pozostałe abakany przykuwają uwagę. Dobrane parami, zawieszone obok siebie ciemne tkaniny - również budzą rozmaite skojarzenia, tworząc przestrzeń dla nas zamkniętą albo - przeciwnie: zapraszając niejako, aby się w nich ukryć. Abakany - postacie męskie i kobiece, ogromne kokony, które ledwo majaczą w ciemnościach, ale gdy się do nich zbliżymy, zdają się zapraszać do swego wnętrza.

Abakan - Czarne ubranie z workami (1974), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


 
Abakan - Ubranie czarne okrągłe (1974), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Ponieważ wychodzę z założenia, że każdy zwiedzający tę wystawę powinien odkryć "swoją" Abakanowicz, nie będę jej opisywała w całości, lecz skupię się na wybranych subiektywnie fragmentach. Moją uwagę zwróciła także "Klatka" i towarzysząca jej tkanina "Trybuna Ludu". Obydwa obiekty nawiązują do sytuacji stanu wojennego.  Pierwsza wersja została zaprezentowana na wystawie "Czas widzenia" w Gdańsku, podczas I Krajowego Zjazdu NSZZ "Solidarność". W tle zobaczymy tkaninę "Życie Warszawy",  która powstała w 1973 roku i nabiera szczególnych znaczeń w takim sąsiedztwie.

"Klatka" (1981), "Życie Warszawy" (1973), fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Tajemnica jest całością... Tworzę ze światła


Kiedy wejdziemy do ostatniej sali, zobaczymy leżące na podłodze pierwotne kształtem formy - to "Embriologia" - formy organiczne przypominające jaja albo kokony. Artystka pisała o nich:

Embriologia.(…) Nałóg objaśniania wszystkiego jest katastrofą naszego czasu. Nie należy utożsamiać tajemnicy z problemem. Problem można podzielić na strefy poddające się analizie, tłumaczeniu, a tajemnica jest całością, która nas ogarnia, choć niechętnie się do tego przyznajemy.

Tytuł i kształt tej pracy sugerują formy życia spowite kokonem, jeszcze niegotowe do wyłonienia się i rozkwitu. Otacza je duża, swobodna przestrzeń, a padające z przeszklonych drzwi  i okien światło - w zależności od pogody i pory dnia - dopełnia niejako sens tej instalacji. Gdzieś w tle, za oknami, majaczą figury Rycerzy króla Artura, stojące swobodnie w plenerze, tworząc dodatkowy kontekst dla ekspozycji. 

"Embriologia", 1978-1980, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Ludzie nie odbierają obiektów, a właśnie przestrzeń, którą tworzę z napięć pomiędzy obiektami, z pustki, ze światła. (Magdalena Abakanowicz)

"Abakanowicz. Totalna"  to druga (po ekspozycji Ewy Kuryluk) wystawa opowiadająca o życiu i poglądach na sztukę i człowieka wybitnej artystki, a zarazem kruchej kobiety, która przy bliższym poznaniu okazuje się tytanem pracy, osobą bezkompromisową i wielką indywidualnością. Świadczą o tym nie tylko zgromadzone na wystawie prace z różnych etapów jej twórczości, ale także filmy utrwalające ją przy pracy. Wspaniała, godna polecenia ekspozycja!

niedziela, 8 sierpnia 2021

Magdalena Abakanowicz. Jesteśmy strukturami włóknistymi. Wystawa w Muzeum Narodowym w Poznaniu

Od 8 sierpnia do 24 października 2021 r. w Muzeum Narodowym w Poznaniu czynna jest wystawa prac Magdaleny Abakanowicz, zatytułowana "Jesteśmy strukturami włóknistymi". Stanowi przegląd najważniejszych realizacji i zagadnień poruszanych na przestrzeni lat w twórczości Magdaleny Abakanowicz.


W styczniu 2021 roku Magdalena Abakanowicz została patronką Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, który od tej pory nosi imię artystki. Z okazji tego wydarzenia Muzeum Narodowe w Poznaniu prezentuje wystawę „Magdalena Abakanowicz. Jesteśmy strukturami włóknistymi”, koncentrującą się na pojęciu włókna, które łączy twórczość artystyczną Abakanowicz z jej działalnością pedagogiczną.

W tytule wystawy wykorzystano cytat z wykładu, który Magdalena Abakanowicz wygłosiła w 1978 roku na Sympozjum Fiberworks w Berkley. Artystka widziała we włóknie, wcześniej traktowanym czysto użytkowo, nieskończony potencjał możliwości. Nić była dla niej podstawowym składnikiem świata organicznego – budulcem wszystkich żywych organizmów, roślin, zwierząt i ciała człowieka. Abakanowicz doprowadziła do unieważnienia myślenia o użytkowej roli tkaniny, która dotąd uznawana była za rzemiosło. Rewolta, której dokonała, pierwszy raz wystawiając swoje prace na Biennale Tkaniny w Lozannie w 1962 roku, wpłynęła zasadniczo na rozwój tej dziedziny sztuki na całym świecie. Jako pedagog poznańskiej uczelni, artystka zrewolucjonizowała dotychczasowy program nauczania tkactwa, traktując je jako autonomiczną dyscyplinę artystyczną. Stworzona przez nią Pracownia Gobelinu stała się przestrzenią otwartą na eksperyment i rozwój osobowości twórczej. Przez wiele lat zafascynowani twórczością artystki studenci przyjeżdżali do niej z całego świata, a ona zawsze zachęcała ich do własnych poszukiwań, inspirowała dyskusje i prowokowała nietypowe działania z tworzywem.

Wystawa stanowi przegląd najważniejszych realizacji i zagadnień poruszanych na przestrzeni lat w twórczości Magdaleny Abakanowicz. Otwiera ją prezentacja kilkunastu monumentalnych prac artystki wykonanych w technice tkackiej, które powstały w okresie nawiązania współpracy z poznańską uczelnią artystyczną. Jest to pierwszy w Poznaniu tak duży pokaz jej wielkoformatowych tkanin. Na dalszą część ekspozycji składają się obiekty rzeźbiarskie i wieloelementowe cykle prac będące znakiem rozpoznawczym tej twórczości, m.in. „Hurma”, „Plecy”, „Mutanty” i „Anatomia”. Uzupełnieniem wystawy jest prezentacja materiałów archiwalnych związanych z działalnością pedagogiczną Magdaleny Abakanowicz w poznańskiej PWSSP.

Kuratorka: Anna Borowiec

Aranżacja wystawy: Rafał Górczyński

Wystawa zorganizowana we współpracy z Uniwersytetem Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu.

informacja prasowa

piątek, 23 października 2020

„Młyn piaskowy” Günthera Ueckera w Pawilonie Czterech Kopuł

Słynną instalację "Młyn piaskowy" Günthera Ueckera, jednego z najwybitniejszych współczesnych artystów, pokaże Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej. To część wspólnego projektu Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Państwowych Zbiorów Sztuki w Dreźnie i Instytutu Adama Mickiewicza. W ramach projektu zatytułowanego „C Z A S  N A S Z  —  U N S E R E  Z E I T  —  O U R  T I M E” w Dreźnie prezentowane są prace Magdaleny Abakanowicz ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Günther Uecker, fot. Arkadiusz Podstawka 

Twórczość Magdaleny Abakanowicz i Günthera Ueckera (oboje to rocznik 1930) w wielu płaszczyznach interpretacyjnych dotyka istotnych i egzystencjalnie ważnych tematów. Kwestia kondycji i pozycji człowieka w obecnym świecie – od lat 80. XX w. pozostająca w centrum uwagi artystów tego pokolenia – jest aktualna dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek. 

Magdalena Abakanowicz, Idący tłum, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Grupa Tłum składająca się z 26 postaci stworzonych przez Magdalenę Abakanowicz w przeciągu lat 1986–1994 należy obok Abakanów do najbardziej rozpoznawalnych prac artystki znajdujących się w zbiorach wrocławskiego muzeum. Figura człowieka jest stale powtarzającym się wątkiem w jej twórczości, a motyw grupy zunifikowanych bezgłowych – i przez to pozbawionych autonomii, czyli twarzy – sylwetek otwiera szerokie pole możliwych interpretacji. Postacie te mogą reprezentować każdego człowieka z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Figury powielone i ustawione w milczący, ale kroczący przed siebie tłum mogą stać się symbolem zarówno protestu i siły niszczącej, jak również niemocy skazanej na zniszczenie. Wymownym komentarzem do Tłumu jest druga prezentowana praca artystki – Klatka, ukazująca bezgłową figurę uwięzionego.

Magdalena Abakanowicz, Klatka, fot. Arkadiusz Podstawka

Zniewolenie człowieka, jego udręczenie, uwikłanie oraz niemoc w obliczu przemocy, lecz również jego siła niszczenia są także tematami podejmowanymi przez Günthera Ueckera. Pokazywana w Pawilonie Czterech Kopuł praca Młyn piaskowy (Sandmühle) jest jednym z wczesnych dzieł artysty, do której Uecker od 1966 r. ciągle na nowo powraca. Monotonnie kręcący się młyn nawiązuje do chodzenia w jarzmie zwierząt i ludzi, którzy godzinami w nim zamknięci napędzali młyny albo żurawie. Pracę artysty można interpretować także jako wyraz solidarności Ueckera z wykorzystywanym czy ponad normy eksploatowanym stworzeniem. 

Günther Uecker, fot. Arkadiusz Podstawka 

Obie wystawy, prezentowane równolegle w Dreźnie i we Wrocławiu, opatrzone zostały wspólnym tytułem  C Z A S  N A S Z  —  U N S E R E  Z E I T  —  O U R  T I M E. Obu towarzyszy rozbudowany program edukacyjny. 


Kuratorki: Iwona Dorota Bigos, Konstanze Rudert

Organizatorzy:

Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Staatliche Kunstsammlungen Dresden

Instytut Adama Mickiewicza 

Wystawa Günthera Ueckera we Wrocławiu odbywa się pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego i Konsula Generalnego Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu Hansa Jörga Neumanna

Muzeum Narodowe we Wrocławiu jest instytucją kultury prowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorząd Województwa Dolnośląskiego.

informacja prasowa


poniedziałek, 12 października 2020

Magdalena Abakanowicz – artystka osobna

 Autorka słynnych „Tłumów” mówiła o sobie, że jej dzieciństwo było samotne, że po raz pierwszy zobaczyła tłum w Warszawie, przed Powstaniem i że było to związane z poczuciem strachu. 

Magdalena Abakanowicz wśród swoich `Nierozpoznanych` w Poznaniu,
fot. Tomasz Kamiński


Taka się urodziłam…

Urodzona 20 czerwca 1930 r. w Falentach, koło Warszawy, spędziła na wsi, w domu, który był właściwie dworem, wiele lat. Wspomina, że zawsze była inna, osobna:

Taka się urodziłam – wyjaśniała Jakubowi Janiszewskiemu w wywiadzie radiowym udzielonym TOK FM. Zanim nauczyłam się posługiwać sprawnie palcami, brałam w dłonie jakieś przedmioty i wiązałam je ze sobą. Tylko ja wiedziałam, dlaczego ten patyk z tym kawałkiem gliny są jedną rzeczą. Bez przerwy grzebałam w ziemi, zajmowałam się lepieniem i tworzeniem przedmiotów o mnie tylko wiadomych znaczeniach. Robiłam w pokoju dziecinnym straszny bałagan, więc rodzice podczas porządków to wszystko wyrzucali, a ja wygrzebywałam ze śmietnika co ważniejsze rzeczy .

Była samotnym dzieckiem. Poszła do szkoły mając 14 lat i – jak wspomina – nie umiała grać w piłkę, była nieśmiała, płaczliwa i chorowita.

Powiedziano mi, że na rzeźbę się nie nadaję

W liceum plastycznym jakoś nie zauważono jej talentu, a kiedy na egzaminie wstępnym na studia ulepiła smoka z gliny, komisja oceniła ją surowo: Powiedziano mi, że na rzeźbę się nie nadaję, bo nie mam wyczucia formy. Od tej pory przyszła, bodaj najsłynniejsza, polska rzeźbiarka zajmowała się malarstwem. Chodziła nocą do pracowni i próbowała malować. Kiedyś zobaczył jej obrazy Jerzy Soltan i zachwyciło go jej surrealistyczne malarstwo. Sprawiło jej to niekłamaną przyjemność, ale w owym czasie nawet nie marzyła o rzeźbie. 


Biegnący, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Mieszkałam nigdzie, jadłam nic...

Nauka i studia były czasem niezwykle trudnym, nie tylko dlatego, że była osobna. Dokuczała również bieda. 

Mieszkałam nigdzie, jadłam nic – wspomina w przywołanym wywiadzie. Z koleżanką zbierałyśmy od kolegów jakieś grosze na bułkę. Potem sprzedawałam krew. Te wszystkie momenty były bardzo trudne . Jednakże rodzice wpoili jej rodzaj wewnętrznej dyscypliny – „trzeba się zachowywać” dawało siłę wtedy i na całe życie. 

To, co robiłam, nie pasowało do niczego

Dla niej sztuka była stanem ducha, psychiczną przypadłością, z którą trzeba było żyć.

Dla mnie sztuka jest stanem psychicznym – powie po latach. Przywarą, z którą trzeba sobie radzić. Może zmuszać do myślenia, ale nie może być użyteczna. Wszystko, co wprowadzam do rzeczywistości, pochodzi ze mnie, głęboko ze środka.

W „Myślach i słowach” napisała coś, co brzmi jak romantyczny manifest:

Sztuka pozostanie najbardziej zdumiewającą działalnością człowieka, zrodzoną z bezustannych zmagań rozumu z szaleństwem, marzenia z rzeczywistości...

Abakan, Nogi, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Przestrzeń kontemplacji - abakany

Będąc dzieckiem, wchodziłam do spróchniałego pnia i w nim zamierałam – opowiada we wspomnianym wywiadzie. Pragnęła być częścią czegoś większego, jakiegoś organizmu, toteż kiedy zamieszkała z mężem w małej kawalerce, zaczęła malować olbrzymie płótna, bo … mogła się wokół nich przechadzać. To dawało poczucie przestrzeni. Z czasem jednak płaskość zaczęła ją przygnębiać i zrodziła tęsknotę za trzecim wymiarem. Zaczęła więc tkać i zszywać kawałki tkaniny. W ten sposób powstawały wielkie, miękkie rzeźby, a raczej antyrzeźby, jak je nazwała. Nikt tego wtedy nie robił ani też nie uznano by tych reliefowych płócien za sztukę, ale można było przynajmniej, jak w dzieciństwie, wejść do środka rzeźby i stać się na chwilę jej częścią. Tak powstały abakany, określane przez artystkę jako przestrzeń kontemplacji. Były jej oryginalnym odkryciem, toteż przejęły od niej nazwę. 

Abakan jest wymagający. Potrzebuje szczególnej troskliwości i szczególnej ekspozycji. Nie nadaje się na ścianę, do dekoracji. Do niczego się nie nadaje.

W 1962 roku Abakanowicz uczestniczyła w Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie. Zaprezentowała tam Kompozycję białych form, która wzbudziła zarówno zainteresowanie, jak i kontrowersje. Była to jeszcze tkanina płaska, ale zawierała już elementy reliefowe,  nowoczesną kompozycję form geometrycznych oraz wysmakowaną kolorystykę, łączącą odcienie beżu, bieli, szarości oraz sepii. Trzy lata później przestrzenne tkaniny artystki zostały zaprezentowane na Międzynarodowym Biennale w São Paulo, gdzie wzbudziły sensację, a Abakanowicz zdobyła Złoty Medal, który otworzył jej drogę do międzynarodowych wystaw i uczynił z niej artystkę znaną i rozpoznawalną.

To samoistne twory, zawieszone swobodnie w przestrzeni, bez ścian w roli tła bądź podpory, zapętlone w środku, a przy tym otwarte, dostępne zmysłom ze wszystkich stron, również od wewnątrz – pisała Ewa Hornowska o abakanach w katalogu jednej w wystaw artystki.

Postać stojąca w kształcie krzyża, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Odcisk człowieka

Nie poprzestała na tym. Kiedy otrzymała dodatkowy pokój na pracownię, odlała w gipsie ludzką sylwetkę, a potem z utwardzonego worka wykonała skorupowy pozytyw – odcisk człowieka. Bo poza ambicjami duchowymi, jest w każdym człowieku ta gigantyczna materialność. 

Międzynarodową pozycję artystki ugruntowały jej prace z lat 70., a mianowicie cykl "Alteracje" (obejmujący serie takie jak "Głowy", "Plecy", "Postaci siedzące") oraz "Embriologia" - formy organiczne przypominające jaja. Zwłaszcza ta ostatnia seria wzbudziła zachwyt na Biennale w Wenecji w 1980 roku.

Artystka komentowała swoje prace przy okazji różnych wystaw. O cyklu „Głowy” pisała:

Formy, które określam równie jako Głowy, odnoszą się do moich obaw, że przekraczając szybkość swojego biologicznego rytmu człowiek traci zdolność medytacji. Odczuwam lęk wobec cierpień spowodowanych sztucznym środowiskiem i nieustannym napięciem nerwów.

Mała embriologia, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

O „Embriologii”:

Embriologia.(…) Nałóg objaśniania wszystkiego jest katastrofą naszego czasu. Nie należy utożsamiać tajemnicy z problemem. Problem można podzielić na strefy poddające się analizie, tłumaczeniu, a tajemnica jest całością, która nas ogarnia, choć niechętnie się do tego przyznajemy.

O „Postaciach siedzących”:

Postacie siedzące, skorupowe negatywy obojętności ludzkiego ciała, są również problemem zawierania i obejmowania. Ten sykl dotyczy pustej przestrzeni, która może być wypełniona przez naszą wyobraźnię, oraz strefy dotykalnej, sztywnej, która jest niekompletnym śladem naszej przestrzennej przystawalności do materialnego otoczenia. 

Pracując nad „Katarsis” snuła jednocześnie takie refleksje:

Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione.


Siedząca postać, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

„Katarsis” to wielofiguralna kompozycja w plenerze, składająca się z 33 monumentalnych postaci, które stoją w pobliżu Pistoli we Włoszech. Brąz, z którego są wykonane, zapewnia im długie, chciałoby się powiedzieć: wieczne trwanie. Tworzą rodzaj przestrzeni kontemplacyjnej, w której człowiek, poruszając się, ma możliwość snucia refleksji na temat otoczenia i samego siebie. Sama artystka pragnęła, aby postacie wywoływały niepokój, a może także świadomość siły bezruchu. 

Tłum – refleksja o człowieku i jego kondycji we współczesnym świecie

Do najbardziej znanych i rozpoznawalnych prac artystki należy seria „Tłum”, wykonana z  brązu. Dla niej miarą pozostawał przede wszystkim człowiek, jego kondycja i pozycja we współczesnym świecie. W pracach Abakanowicz z tego cyklu człowiek jest zagubiony albo anonimowy w tłumie innych ludzi, a przy tym często pozbawiony indywidualnych cech. To ktoś o utraconej tożsamości, androgyniczny everyman  - pozbawiony niejako własnej istoty i treści. Interesowała ją, jak mówiła, straszliwa ludzka niemoc wobec własnej struktury biologicznej.

Stojący tłum, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Nowe wyzwania

Lata osiemdziesiąte przyniosły zainteresowanie nowymi materiałami rzeźbiarskimi: brązem, kamieniem i drewnem.  W kolejnym słynnym już cyklu "Gry wojenne" wykorzystała pnie i konary starych drzew ściętych przez drogowców. Z pni pozostawionych podczas wycinania lasów Magdalena Abakanowicz tworzy symbole życia i śmierci, łącząc ze sobą różne materiały (workowe płótna, metalowe obejmy) i personifikuje kompozycję. 

Zaczęła także tworzyć wielkie realizacje przestrzenne na wolnym powietrzu - we Włoszech, Izraelu, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej i na Litwie. Jedną z największych są "Nierozpoznani" - 112 postaci odlanych z żeliwa, które znajdują się w poznańskim parku na Cytadeli.

Będę zapewne zawsze porzucała jedne techniki i materiały na rzecz drugich (...) Najciekawiej jest posługiwać się techniką, której się jeszcze nie zna, i budować formy, których się jeszcze nie zna - deklarowała.

 I rzeczywiście, zaczęła tworzyć w obszarach dotąd przez siebie niepenetrowanych. W latach dziewięćdziesiątych, pod wpływem fascynacji japońskim tańcem butoh, tworzyła choreografie dla tancerzy polskich i japońskich.

Idący tłum, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Poza tym wzięła udział w konkursie władz Paryża na opracowanie planu dzielnicy, mającej stać się przedłużeniem osi stolicy Francji w kierunku zachodnim, poza dzielnicą La Defence. Zaproponowała wówczas nowatorską koncepcję stworzenia idealnej ekologicznej dzielnicy, która składałaby się z kilkudziesięciu budynków o wysokości ok. 25 pięter. Miały mieć organiczne kształty, nawiązujące do drzew, a od dołu do góry pokrywać je miała pnąca roślinność, wyrastającą na różnych poziomach fasad. Stąd wzięła się nazwa koncepcji: "Architektura arborealna". Projekt nie został wprawdzie wprowadzony w życie, bo zabrakło na jego realizację pieniędzy, ale trzeba przyznać, że był wizjonerski i prekursorski, jak niegdyś architektura Gaudiego. Był próbą zmierzenia się z problemem każdego wielkiego miasta, którego liczba mieszkańców ciągle rośnie i trzeba budować dla nich więcej mieszkań. Nie muszą one jednak być „blokowiskami”, przeciwnie – ma to być architektura zbliżająca człowieka do natury, właśnie za sprawą roślinności.

Magdalena Abakanowicz wykonywała również niezwykłe zlecenia. Jedno z nich na prośbę mieszkańców Hiroszimy, które miało być dziełem upamiętniającym ofiary wybuchu bomby jądrowej. Tak powstała grupa czterdziestu postaci z brązu, ustawiona na wzgórzu, gdzie ludzie usiłowali się schronić i gdzie umierali.

Mutanty stojące, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Po „Figurach siedzących” pojawiły się w twórczości Magdaleny Abakanowicz także postaci stojące, kroczące, potem tańczące… Do każdego cyklu dobierała odpowiednie surowce. Następnie przeszła od dzieł antropomorficznych do abstrakcji. Na pustyni Negev ustawiła siedem kamiennych kręgów. Na Litwie, w leśnym parowie, wzniosła dwadzieścia „pni” z betonu, zaś w Storm King Art Center w Nowym Jorku skonstruowała cztery „sakrofagi” z drewna w oszklonej konstrukcji. 

Ślady istnienia Magdaleny Abakanowicz we Wrocławiu – wystawa 

Prace MagdalenyAbakanowicz znajdują się w zbiorach ponad 70 muzeów i kolekcji publicznych na całym świecie, m.in. Muzeum Narodowego we Wrocławiu i w Warszawie, oraz w Poznaniu, w Muzeum Sztuki w Łodzi oraz Centre George Pompidou w Paryżu, Metropolitan Museum w Nowym Jorku i Museum of Modern Art w Kioto.

Pragnąc uczcić tę niezwykłą artystkę, zmarłą 20 kwietnia tego roku, wrocławska mia Art Gallery Magdaleny Mielnickiej przygotowała we współpracy z Fundacją All That Art!, Biurem Wrocław 2016 oraz European ArtEast Foundation wystawę retrospektywną: „Ślady istnienia. W hołdzie dla Magdaleny Abakanowicz (1930-2017)”. Jej kuratorami są Maria Rus Bojan z Tate Gallery w Londynie oraz Mariusz Hersmandorfer – wieloletni przyjaciel i współpracownik artystki, który będąc dyrektorem Muzeum Narodowego we Wrocławiu, zgromadził największy w Polsce zbiór prac tej artystki. Ekspozycja obejmuje nie tylko zamkniętą przestrzeń wystawienniczą sal Galerii Dworcowej na Dworcu Głównym we Wrocławiu, ale również inne przestrzenie miejskie: Przejście Świdnickie, Muzeum Współczesne, wirydarz Muzeum Architektury, Port Lotniczy, dziedziniec Synagogi pod Białym Bocianem oraz Bastion Ceglarski. Ślady obecności artystki można odkrywać we Wrocławiu do 25 sierpnia 2017 roku.

Bibliografia:

Ada Rottenberg, Samotne debiuty, (w:) Sztuka w Polsce 1945-2005, Warszawa 2005 r.

„Konteksty” 2006/3-4, numer monograficzny poświęcony Magdalenie Abakanowicz

Magdalena Abakanowicz,  katalog wystawy indywidualnej Magdaleny Abakanowicz w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w 1995 r.

Magdalena Abakanowicz , Hermansdorfer Mariusz, katalog wystawy w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, 1995 r.

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu "Niezła Sztuka".





wtorek, 29 września 2020

Magdalena Abakanowicz w Albertinum w Dreźnie!

Najbardziej znane prace Magdaleny Abakanowicz ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu Tłum i Klatka pokazywane będą czasowo w drezdeńskim Albertinum. Widzowie polscy natomiast będą mieli okazję obejrzeć w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej instalację Młyn do piasku (Sandmühle) Günthera Ueckera – jednego z najwybitniejszych współczesnych artystów niemieckich.

Magdalena Abakanowicz, Tłum (fragment)/Menge (fragment), 1986-1994, 
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Fot. Arkadiusz Podstawka

Byli równolatkami, rocznik 1930. Magdalena Abakanowicz niestety już nie żyje († 2017), Günther Uecker w marcu 2020 roku skończył 90 lat.Twórczość obojga dotyka istotnych i egzystencjalnie ważnych tematów. Kwestia kondycji i pozycji człowieka w obecnym świecie – od lat 80. XX w. pozostająca w centrum uwagi artystów tego pokolenia – jest aktualna dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek. 

Grupa Tłum składająca się z 26 postaci stworzonych przez Magdalenę Abakanowicz w przeciągu lat 1986–1994 należy, obok Abakanów, do najbardziej rozpoznawalnych prac artystki znajdujących się w zbiorach wrocławskiego muzeum. Figura człowieka jest stale powtarzającym się wątkiem w jej twórczości, a motyw grupy zunifikowanych bezgłowych – i przez to pozbawionych autonomii, czyli twarzy – sylwetek otwiera szerokie pole możliwych interpretacji. Postacie te mogą reprezentować każdego człowieka z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Figury powielone i ustawione w milczący, ale kroczący przed siebie tłum mogą stać się symbolem zarówno protestu i siły niszczącej, jak również niemocy skazanej na zniszczenie. Wymownym komentarzem do Tłumu jest druga prezentowana praca artystki – Klatka, ukazująca bezgłową figurę uwięzionego.


Magdalena Abakanowicz, Klatka/Käfig, 1985, Muzeum Narodowe we Wrocławiu,
fot. Arkadiusz Podstawka

Zniewolenie człowieka, jego udręczenie, uwikłanie oraz niemoc w obliczu przemocy, lecz również jego siła niszczenia są także tematami podejmowanymi przez Günthera Ueckera.

Pokazywana w Pawilonie Czterech Kopuł praca Młyn do piasku (Sandmühle) jest jednym z wczesnych dzieł artysty, do której Uecker od 1966 r. ciągle na nowo powraca. Monotonnie kręcący się młyn nawiązuje do chodzenia w jarzmie zwierząt i ludzi, którzy godzinami w nim zamknięci napędzali młyny albo żurawie. Pracę artysty można interpretować także jako wyraz solidarności Ueckera z wykorzystywanym czy ponad normy eksploatowanym stworzeniem. 

Günther Uecker, Sandmühle, fot. RUB Campusmuseum

Obie wystawy, prezentowane równolegle w Dreźnie i we Wrocławiu, opatrzone zostały wspólnym tytułem C Z A S  N A S Z  —  U N S E R E  Z E I T  —  O U R  T I M E. Obu towarzyszy rozbudowany program edukacyjny. 

Kuratorki: Iwona Dorota Bigos, Konstanze Rudert

Organizatorzy: 

Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Staatlichen Kustsammlungen Dresden

Instytut Adama Mickiewicza 

Wystawa Günthera Ueckera we Wrocławiu odbywa się pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego

Muzeum Narodowe we Wrocławiu jest instytucją kultury prowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorząd Województwa Dolnośląskiego.

informacja prasowa


wtorek, 17 marca 2020

Dzieło Magdaleny Abakanowicz sprzedane za 8 milionów!

Ponad 8 milionów złotych zapłacono w 2019 roku za instalację „Caminando” Magdaleny Abakanowicz. Tym samym stała się ona najdroższym dziełem sztuki sprzedanym w Polsce. W marcu w DESA Unicum pojawi się kolejne dzieło tej uznanej na całym świecie artystki. Na aukcji „Rzeźba i Formy Przestrzenne” zostanie ono zlicytowane wraz z ponad 70 innymi pracami wybitnych twórców, wśród których znaleźli się m.in. Stanisław Szukalski, Jean Lambert-Rucki, Zofia Wolska, Julian Boss-Gosławski i Tamara Berdowska.


Magdalena Abakanowicz


Magdalena Abakanowicz jest zaliczana do najważniejszych artystek XX wieku. Jej słynna instalacja „Caminando” składała się z dwudziestu rzeźb bezgłowych postaci odlanych z brązu. Na marcowej aukcji pojawi się inna praca tej artystki, której wartość szacowana jest nawet na kwotę 3 milionów złotych. Prezentowany zestaw 5 figur to analogiczne do tych wykonanych w brązie betonowe formy. Choć Abakanowicz na początku swojej kariery tworzyła monumentalne tkaniny, od zawsze towarzyszyła jej potrzeba znalezienia środka wyrazu, który byłby „bardziej trwały niż życie”. Głównym elementem jej sztuki była figura ludzka. Zwielokrotniona stawała się ona częścią ogółu, traciła swoją podmiotowość. Prace Magdaleny Abakanowicz pokazują uniwersalne doświadczenie każdego człowieka, są opowieścią o ludzkiej kondycji. Artystka umieszczała jednostkę w bezosobowej masie. Często dobierała materiały tak, aby jej rzeźby mogły przetrwać, chciała zostawić ślad dla przyszłych pokoleń. Odlane w betonie postaci mają dosadnie opowiadać o samotnym oraz pustym życiu pod reżimem władzy m.in. komunistycznej. Na aukcji pojawią się także dwie inne prace Magdaleny Abakanowicz – dzieło z cyklu „Inkarnacje” oraz pracę bez tytułu z 1996 roku.

Stanisław Szukalski, Popiersie gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego

Kolejnym artystą, którego dokonania na dobre zaistniały w świadomości widzów na całym świecie jest Stanisław Szukalski. Jego sztuka jest eklektyczna i zagadkowa. Prace Szukalskiego charakteryzują tajemnicze, praktycznie niemożliwe do odczytanie treści ukryte w ornamentach i znakach. Jest on autorem teorii mówiącej o wspólnym pochodzeniu wszystkich języków świata. W celu jej potwierdzenia napisał 42 tomy publikacji i opracował własny słownik. Prezentowane na aukcji dzieło „Popiersie gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego” nawiązuje do heroizowanego wizerunku tej postaci. To właśnie decyzją Głównego Komendanta Armii Krajowej rozpoczęło się Powstanie Warszawskie w 1944 roku. Podczas walk o stolicę Bor-Komorowski odpowiedzialny był między innymi za przekazywanie informacji o stanie walk oraz apelował do aliantów o wsparcie w lotniczych zrzutach zaopatrzenia. Szukalski w swojej pracy twarz generała wkomponował w formy architektoniczne przypominające konstrukcje kanałów, którymi ewakuowali się powstańcy ze Starego Miasta do Śródmieścia. W ten sposób utożsamił jego postać z tragicznymi losami Polski.

Jean Lambert-Rucki, Confidence

Inny słynny twórca, którego dzieła zaprezentowane zostaną na marcowej aukcji to Jean Lambert-Rucki – światowej sławy designer, malarz i rzeźbiarz polskiego pochodzenia. W 1911 roku ukończył on Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Na stałe jednak osiadł w Paryżu. Podczas pierwszych lat pobytu we Francji dzielił pracownię z Modiglianim, przyjaźnił się z Kislingiem czy Soutinem. W latach 20. artysta stworzył charakterystyczny dla siebie styl będący wypadkową kubizmu i art déco. Jedna z prezentowanych na aukcji prac rzeźbiarskich zatytułowana „Confidence” przedstawia dwie postaci z charakterystycznymi dla powojennej mody melonikami. W dziełach Lamberta-Ruckiego z tego okresu wyczuwalne jest echo ekspresji Charliego Chaplina – niekwestionowanej gwiazdy kultury popularnej doby dwudziestolecia międzywojennego. Na aukcji pojawią się również jego inne rzeźby takie jak „Kobieta z dyskiem”, „Le coq”, „L’accordéoniste” i „Femme au manchon”.

Wylicytować można będzie również dzieła innych wybitnych artystów związanych z medium rzeźbiarskim. Wśród nich znaleźli się m.in. Tadeusz Łodziana, Bolesław Biegas, Adam Myjak, Bolesław Chromy, Barbara Falender oraz twórcy Szkoły Zakopiańskiej. Licytować można będzie za pośrednictwem naszej strony, przez aplikację, telefonicznie oraz przez zlecenie stałe.

Aukcja Rzeźba i Formy Przestrzenne: 26 marca 2019, godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa

informacja prasowa

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty