Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bronisław Piłsudski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bronisław Piłsudski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2019

Wojciech Lada: "Pożytki z katorgi" /recenzja książki/

Książka Wojciecha Lady każe spojrzeć inaczej na mit Syberii, na doświadczenie katorgi - poprzez... "pożytki" płynące z zesłania. Choć takie ujęcie tematu budzić może początkowo zdziwienie czy powątpiewanie, opowieści o sześciu wybitnych zesłańcach są doprawdy fascynujące i prowokują rozliczne refleksje.

Na okładce książki: Bronisław Piłsudski z dziećmi w osadzie Niwchów (Gilaków),
pocz. XX wieku, autor nieznany
Cytowany już we wstępie do "Pożytków..."  Feliks Kon - jeden z bohaterów książki - spędził osiem lat w zakładach penitencjarnych nad rzeką Karą i nie przepracował w nich jednego dnia. Jak pisze:

"Pierwszy okres w Karze pozostawił nam niezatarte wrażenie. Czysto utrzymane cele, względna przytulność, regulamin katorżniczego więzienia dość znośny, możliwość czytania książek, nauki (...)".

Okazuje się, że czarna legenda o zesłaniu miała raczej charakter prewencyjny. W istocie bardziej uciążliwe były tzw. etapy - droga na Syberię trwała wiele miesięcy i dla wielu kończyła się śmiercią. Nie tylko ze względu na mróz. Warunki panujące w miejscach postoju były fatalne - ciasnota, brud, insekty, a władze lokalne postępowały w stosunku do zesłańców brutalnie. Trudy zaczynały się także po odbyciu kary. O ile bowiem więzienie zapewniało im podstawowe warunki do przeżycia, o tyle po ukończeniu odbywania kary musieli przymusowo osiedlać się na Syberii, nie mając przy tym żadnego zabezpieczenia finansowego.

Większość skazańców stanowili ludzie młodzi, byli to przeważnie studenci, a nawet gimnazjaliści. Nie mając umiejętności, które ułatwiłyby przetrwanie w tak ekstremalnych warunkach, z dnia na dzień musieli nauczyć się łowić ryby i uprawiać ziemię. Ci, którzy mogli osiedlić się w mieście, mieli trochę lżej. Mogli np. zarabiać na życie korepetycjami, mieli też dostęp do rozrywek kulturalnych.

Choć brzmi to nieco dziwnie, na Syberii były wspaniale zaopatrzone biblioteki. Znajdowały się w nich również nowości, np. prace Karola Darwina. W więzieniu karyjskim biblioteka liczyła kilka tysięcy tomów, toteż nic dziwnego, że wielu skazańców posiadło wkrótce specjalistyczną wiedzę na bardzo wysokim poziomie. Wspomniany już Feliks Kon zdobył imponującą wiedzę z zakresu etnografii i antropologii, po zakończeniu wyroku odbywał ekspedycje naukowe i do dziś jego publikacje (dotyczące szamanizmu syberyjskiego) są cenione w środowisku naukowym. Dotyczy to zresztą wszystkich bohaterów książki Wojciecha Lady, którzy stali się prawdziwymi autorytetami w swojej dziedzinie. Wacław Sieroszewski, Jan Czerski, Bronisław Piłsudski - król Ajnów, Benedykt Dybowski, Aleksander Czekanowski, nazwany przez autora Indianą Jonesem Północy, Feliks Kon - fascynujące i zarazem tragiczne postaci (wielu zmarło śmiercią samobójczą), których historie czyta się jednym tchem.

Wojciech Lada ma wyjątkowy dar opowiadania o nich w sposób interesujący, ze szczyptą humoru, bez patosu, pozostawiając jakąś sferę tajemnicy. Poszczególne opowieści są znakomicie skonstruowane. Historia Wacława Sieroszewskiego, który na Syberii odkrył w sobie pisarza i któremu współcześni Jakuci po odzyskaniu niepodległości zawdzięczają możliwość powrotu do swojego kulturalnego i religijnego uniwersum, a to za sprawą jego książki "12 lat w kraju Jakutów", otóż opowieść o nim rozpoczyna się tak:

"W maju 1880 roku Wacław Sieroszewski znalazł się jakiś metr od nieba. Całkiem dosłownie, choć nie miał o tym najmniejszego pojęcia, a tak po prawdzie miał wszelkie podstawy, by sądzić, że jest w dokładnie  przeciwnym miejscu".

Intrygujące są także tytułu podrozdziałów: Kowal i szaman, Krnąbrności i zbytki,  Oknem w generała, Kosmos na krańcach lasów, Syndrom drugiego pośladka...

Autor podchodzi twórczo i indywidualnie do każdego ze swoich bohaterów, a przy tym - w sposób dyskretny i podporządkowany opowieści - korzysta z licznych źródeł, zarówno dotyczących bezpośrednio wybranych osób, jak też wykorzystuje materiały oddające obraz Syberii i jej mieszkańców w różnych stuleciach.

Książka Wojciecha Lady każe spojrzeć inaczej na mit Syberii, na zesłania, na doświadczenie katorgi - poprzez... "pożytki" płynące z zesłania. Choć takie ujęcie tematu budzić może początkowo zdziwienie czy powątpiewanie, opowieści o sześciu wybitnych zesłańcach są doprawdy fascynujące i prowokują rozliczne refleksje. Przeczytałam ją z równą przyjemnością dwukrotnie i sądzę, że jest to pozycja, do której chętnie się powraca.

Książka Wojciecha Lady "Pożytki z katorgi" ukazała się w Wydawnictwie Czarne w 2019 roku.

poniedziałek, 9 października 2017

Bronisław Piłsudski: W cieniu wielkiego brata

„W cieniu wielkiego brata”… Brzmi znajomo, prawda? Nie o Big Brothera jednak chodzi, lecz o Marszałka Józefa Piłsudskiego, który – oto pole do rozważań – całkowicie przysłonił postać swego starszego brata Bronisława. Ten wybitny etnograf (choć samouk) o wiele lepiej kojarzony jest w Stanach Zjednoczonych, Rosji, a nawet w Japonii. Wydawane są jego prace badawcze w języku angielskim i rosyjskim, a Japończycy pomogli zrekonstruować zapisane przez niego na szklanych wałkach pieśni, baśnie i obrzędy Ajnów. W Polsce mało kto o nim słyszał. Kim zatem był ten ciągle w cieniu pozostający brat Marszałka?

Bronisław drugi z lewej i Józef-Piłsudscy,1885.Kółko samokształceniowe Spójnia w
gimnazjum wileńskim

                                 Patriotyczne wychowanie


Urodzony 2 listopada 1866 roku w majątku szlacheckim w Zułowie na Litwie, był Bronisław najstarszy z braci: Józefa, Adama, Jana i Kazimierza. W domowym wychowaniu, pilnie acz dyskretnie kształtowanym przez matkę – pisze biograf Bronisława Piłsudskiego Antoni Kuczyński – było  wiele z prawdziwej patriotycznej lekcji. Wiemy bowiem, że to dzięki troskliwej opiece rodziców, a przede wszystkim matki, zapoznawano dzieci z zakazaną wówczas literatura polską, a guwernantka uczyła też języka francuskiego i niemieckiego. Zawsze w trakcie nauki obecne były ulubione wiersze matki, autorstwa Zygmunta Krasińskiego, Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego. Tak więc mijało dzieciństwo Bronisia, jak go nazywano w domu. Z całą pewnością było ono szczęśliwe z wszczepionym weń uczuciem zasad moralnych, patriotyzmu, czyli inaczej rzec można umiłowania rzeczy ojczystych.
Po pożarze dworu rodzina przeniosła się do Wilna, gdzie we wrześniu 1877 roku rozpoczął wraz z Józefem naukę w gimnazjum. Nauka odbywała się w języku rosyjskim, a za mówienie po polsku groziła uczniom kara. Ponadto podczas świąt zmuszano uczniów, by chodzili na nabożeństwa do cerkwi modlić się za cara.
To rodziło naturalny bunt – chłopcy zorganizowali kółko samokształceniowe ”Spójnia”, którego duszą był Bronisław mający szerokie kontakty wśród młodzieży wileńskiej. Podczas jednego z zebrań, które po latach wielu opisał poznanemu na zesłaniu pisarzowi i etnografowi Wacławowi Sieroszewskiemu, doszło do burzliwej dyskusji, w rezultacie której zdecydowano, że zadaniem litewskich Polaków jest podtrzymanie polskości, bez ucisku innych narodowości i opieka nad słabszymi. Owa opiekuńczość w stosunku do słabszych narodowości ujawniła się szczególnie podczas wieloletniego zesłania na Sachalinie i w innych rejonach Dalekiego Wschodu. Tam bowiem stał się on orędownikiem spraw tubylczej kultury.

                         Los zesłańca – kolonia karna i dobre relacje z tubylcami



Ajnowie z wyspy Sachalin, zdjęcie wykonane przez Bronisława Piłsudskiego

Najwybitniejszy znawca dzieła Bronisława i wydawca jego ”Dzieł zebranych” – orientalista prof. Alfred Majewicz opowiadał w okolicznościowej audycji radiowej, jak to  Bronisław Piłsudski został skazany za rzekomy udział w organizacji zamachu na cara Aleksandra III  na karę śmierci, potem jednak wyrok zamieniono na 15 lat katorgi na Sachalinie.
Tam nie tylko ciężko pracował w kolonii karnej, ale widząc jak Rosjanie traktują ludność tubylczą, zakładał dla niej szkoły, nauczał uprawy roli, popularyzował zasady higieny i przyjaznego współżycia. Postrzegał ich jako ludzi znajdujących się w podobnej jak on sytuacji – pozbawionych wolności, kultury, skazanych na powolną zagładę. Piłsudski uczył Ajnów, jak sadzić kartofle, solić ryby, których połowu im zabraniano, a nawet leczył ich, choć lekarzem nie był.

                                    Praca etnografa


Po dziesięciu latach zesłania reszta wyroku została zamieniona na nakaz osiedlenia się bez prawa opuszczania rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Trzy lata później otrzymał od cesarskiej akademii nauk propozycję udania się na badania kultury Ajnów, Gilaków (Niwchów), Oroków i Mangunów na Sachalinie. W tym samym roku osiedlił się – już jako wolny człowiek – w wiosce Ai, gdzie ożenił się z Shinhinchou, krewną wodza, która urodziła mu syna o imieniu Sukezo i córkę Kyou. Stał się niemalże jednym z nich, toteż zyskał ich zaufanie do tego stopnia, że mógł badać i utrwalać ich kulturę i religię niejako ”od środka”. Na zamówienie cara – cóż za paradoks – dokonał nawet spisu powszechnego Ajnów. Do dziś jest to jedyne takie skończone kompendium wiedzy o kulturze ludów Sachalina.
Ajnowie, dyskryminowani przez Japończyków i Rosjan, są obecnie ludem niemal całkowicie wymarłym, a ich język jest językiem martwym. 

Bronisław Piłsudski utrwalił na szklanych kliszach oryginalne nagrania zawierające zapis ich kultury: bajek, pieśni, obrzędów. Przekazane przez ich autora, są obecnie własnością Zakładu Antropologii UJ. Jest to pierwsza w historii tak obszerna prezentacja unikalnych na skalę światową zdjęć tej wymierającej kultury, która pomimo historycznych zawirowań, nierozerwalnie połączyła przeszłość z teraźniejszością. Jego nieocenioną zasługą jest także stworzenie słowników, w których przetłumaczył ponad 10 tys. słów z języka ainu, 6 tys. z języka gilackiego oraz 2 tys. z języka orockiego i języka Mangunów.

Ucieczka z Sachalina i zagadkowa śmierć


Bronisław Piłsudski opuścił Sachalin w 1906 roku, ale nie udało mu się zabrać ze sobą rodziny. Kiedy wybuchła wojna rosyjsko-japońska w 1906 roku, znalazł się w Japonii, gdzie zaprzyjaźnił się z pisarzem i poetą Shimeiem Futabateiem. Efektem tej znajomości było zawiązanie Towarzystwa Japońsko-Polskiego i pierwszej wymiany kulturalnej pomiędzy oboma krajami.


Bronisław podczas pobytu w Japonii

W filmie dokumentalnym ”Orzeł i Chryzantema. Ostatni z rodu” w reż. Jacka Wana śladami słynnego dziadka udaje się jego wnuk – Kazuyasu Kimura, którego Bronisław nigdy nie zobaczył. Z jego opowieści wyłania się nie tylko portret rodziny, która osiadła ostatecznie w Japonii i musiała ukrywać swoje europejskie korzenie (syn Piłsudskiego miał jego rysy i zawsze był postrzegany jako obcy). Okazuje się też, że Bronisław pozostawił po sobie wiele śladów i wspomnień, z których wyłania się człowiek niezwykle ciepły i przyjacielski, łatwo nawiązujący kontakty, co w kulturze japońskiej nie jest takie proste.
Do Europy przybył przez Stany Zjednoczone i zamieszkał najpierw w Krakowie, a następnie z Zakopanem, gdzie prowadził badania etnograficzne kultury podhalańskiej. Powrócił też do swojej młodzieńczej miłości – Marii z Baniewiczów Żarnowskiej. Ale i ten związek nie przetrwał, Maria bowiem zachorowała nieuleczalnie.


Maria z Baniewiczów Żarnowska wraz z Bronisławem Piłsudskim, 1910

Bronisław Piłsudski był niezaradny w świecie zachodnim – twierdził prof. Majewicz. Jeśli nawet miał jakieś dobra, to je rozdawał – tego nauczył się na Sachalinie. Nie umiał też odnaleźć się w tym świecie. Nie miał formalnego wykształcenia, żeby kontynuować karierę uniwersytecką. Zapraszano go jedynie z wykładami. Katorga zmieniła go w sposób nieodwracalny.
Dramatyczne i jednocześnie barwne życie Bronisława Piłsudskiego zakończyła śmierć w niejasnych okolicznościach. Po wybuchu I wojny światowej wyjechał do Szwajcarii, włączając się w nurt działalności niepodległościowej. Pod koniec 1917 wyjechał do Paryża, gdzie w 1918 utonął w Sekwanie. Podejrzewa się, że była to śmierć samobójcza, związana z depresją, zdiagnozowaną przez dr Józefa Babińskiego. Prof. Majewicz twierdzi jednak, że Bronisław cierpiał na rzadką chorobę – narkolepsję, polegającą na tym, że zasypiał nagle w różnych sytuacjach, co mogło stać się prawdziwą przyczyną jego utonięcia.
Przyznacie, że taki życiorys to gotowy scenariusz na film: zesłanie, egzotyka, romantyczna miłość, ucieczka, tułaczka…


"Orzeł i Chryzantema (Ostatni z rodu)"w reż. Jacka Wana

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty