Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Powtarzając „od zawsze” słowa modlitwy „Zdrowaś Mario” nie zastanawiamy się już na ogół nad ich sensem. Aby tego sensu dociec, pragnę pochylić się nad kluczowym słowem zdania, które jest cytatem z Ewangelii Św. Łukasza, a mianowicie nad „Jesteś błogosławiona”. Cóż to bowiem znaczy „być błogosławionym”?
Łukasz Cranach, Madonna pod Jodłami
To piękne słowo kojarzy się najpierw z macierzyństwem („być w błogosławionym stanie”). Jednak biblijne konteksty pozwalają nam ujrzeć je w całym jego bogactwie i pięknie. Przyznaję, że najsilniejszym impulsem, który skłonił mnie do podjęcia tego tematu, była potrzeba głębszego spojrzenia, a także sama sposobność obcowania ze słowem. Błogosławieństwem jest już bowiem samo obcowanie z „błogosławieństwem”….
Znaczenie słowa „błogosławieństwo” i pokrewnych
W języku hebrajskim istnieje jeden rdzeń słowotwórczy, który służy określeniu wszystkich form tego słowa: brk.
Błogosławieństwo, będąc równocześnie darem komuś ofiarowanym, czynnością ofiarowania i określeniem daru – jest w hebrajszczyźnie przedstawione za pomocą rzeczownika „beraka” (אֱלֹהִים וְכִי), czasownika „barek” i przymiotnika „baruk”.
I tak rzeczownik „beraka” (אֱלֹהִים וְכִי) oznacza „prezent”, ale wyraża też ideę spotkania z drugim człowiekiem.
Gdy powracający i skruszony Jakub składa dary swemu starszemu bratu Ezawowi, to są one znakiem woli pojednania i tak też zostają przyjęte: „Przyjmij więc dar mój, który dla ciebie przeznaczyłem; Bóg obdarzył mnie sowicie: mam wszystko!» (Rdz 33, 11). W oryginale zaś czytamy: „Bóg mnie obdarzył, gdyż tobie przekazałem moje błogosławieństwo”
Tym, kto błogosławi, jest najczęściej Bóg:
Rdz 24, 34-36 «Jestem sługą Abrahama. Pan w szczególny sposób błogosławił memu panu, toteż stał się on zamożny: dał mu owce, woły, srebro, złoto, niewolników, niewolnice, wielbłądy i osły. Żona zaś pana mego, Sara, urodziła panu memu w podeszłym swym wieku syna.
Ale i człowiek odważa się błogosławić Boga, a takie błogosławieństwo jest w swej istocie dziękczynieniem:
Ps 16,7 Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek,
bo nawet nocami upomina mnie serce.
Ps 100, 4 Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia,
wśród hymnów w Jego przedsionki;
chwalcie Go i błogosławcie Jego imię!
Ps 103, 1-2 Błogosław (בָּרְכִי), duszo moja, Pana,
i całe moje wnętrze - święte imię Jego!
Błogosław, duszo moja, Pana,
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach!
Jest także błogosławieństwo odpowiedzią człowieka na objawienie Boga:
Rdz 24, 27 „«Niech będzie błogosławiony (בָּרוּךְ) Pan, Bóg mego pana Abrahama, który nie omieszkał okazać łaskawości swej i wierność memu panu, ponieważ prowadził mnie w drodze do domu krewnych mojego pana!»
W przypadku człowieka bowiem „błogosławić Boga” nie oznacza dawać Mu cokolwiek ze swego bogactwa, ale świadczy o tym, że człowiek dał się unieść porywowi objawienia, co publicznie głosi światu. Jest to zatem rodzaj wyznania wiary.
Błogosławi także człowiek drugiego człowieka (np. ojciec syna, jak to było w przypadku Izaaka i Jakuba – Rdz 27, 26-29).
Jednak najmocniejszą formą tego słowa – taką, która wyraża ideę błogosławieństwa, jest imiesłów baruk (בָּרוּךְ). To błogosławieństwo Boże czyni obdarzoną nim osobę źródłem promieniowania. Osoba błogosławiona promieniuje bowiem niewyczerpaną Bożą dobrocią. Taką była Jael, Judyta, a przede wszystkim Maryja. Błogosławieni przez Boga stają się Jego objawieniem.
Słów parę o błogosławieństwie w perspektywie historycznej
Błogosławieństwo pojawi się już na początku Księgi Rodzaju, kiedy to Bóg błogosławi pierwszym ludziom:
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».( Rdz 1, 27-28)
W błogosławieństwie tym wyraża Bóg swoją miłość i troskę o człowieka. Otacza swoim słowem człowieka niczym bezpiecznym kokonem. Dodajmy też, że błogosławieństwo to nigdy nie zostaje człowiekowi odebrane, choć przekracza on Boski zakaz. Przeklęty zostaje tylko wąż.
Ponownie błogosławi Bóg ludzi po potopie, mówiąc do Noego i jego synów:
Rdz 9, 1-3 «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko.
Wtedy też zawiera Bóg z człowiekiem przymierze. Dzieje tego przymierza odnajdziemy następnie w historii Abrahama i całego Izraela – narodu wybranego, by przezeń błogosławieństwo otrzymały ludy na całej ziemi:
Rdz 12,3 Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi».
W tym błogosławieństwie zawiera się już obietnica zbawienia, która się spełni w Jezusie Chrystusie, Synu Maryi.
Błogosławieństwo w Jezusie Chrystusie, czyli Nowy Testament
Cały Nowy Testament jest błogosławieństwem doskonałym, otrzymanym od Boga i do Niego odesłanym. A jednak w Ewangeliach jest tylko jedno błogosławieństwo odnoszące się do Jezusa: „Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!”(Mt 21, 9). Jest okrzyk, który wznosi tłum witający Jezusa przy wjeździe do Jerozolimy. Nikt nie stanowi tak doskonałego obrazu istoty błogosławionej jak Syn Człowieczy. Jego błogosławieństwa mają też szczególną moc: błogosławiąc rozmnaża chleb i ryby, karmiąc nimi tłumy. Jego błogosławieństwo chleba i wina ustanawia Eucharystię. Błogosławieństwa wypowiadane przez Jezusa są kluczem do zrozumienia Jego całego orędzia (Mt 5, 3-12; Łk 6, 2-23).
W Nim błogosławieństwo znajduje doskonale wypełnienie: najwspanialszy dar Ojca i zarazem najcenniejszy dar Syna, „który swoje życie dał, abyśmy mieli życie wieczne”. Jest to zarazem pełnia naszej wdzięczności, złączonej z Jego dziękczynieniem. Jest to dar płodności, tajemnica życia i jedności.
„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, - pisze w Liście do Efezjan św. Paweł - On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich - w Chrystusie. (Ef 1,3).
Ostatnim czynem Jezusa jest błogosławieństwo pozostawione Kościołowi:
„Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba”. (Łk 24, 50)
Błogosławieństwo Boga w pełnym znaczeniu to Duch Święty Boga. Główne tematy występujące w błogosławieństwach: odradzająca woda, narodziny, życie, płodność, pełnia, pokój, radość, wspólnota serc – to również dary Ducha Św.
Błogosławieństwo w Ewangelii św. Łukasza, scena Nawiedzenia
Nawiedzenie św. Elżbiety Rogiera van der Weydena, ok. 1435-40 Lipsk, Museum der bildenden Künste
Słowo „błogosławiony” powtarza się u Łukasza 11 razy. W samej tylko perykopie o Nawiedzeniu powtarza się ono trzykrotnie: „Błogosławiona jesteś między niewiastami”, „błogosławiony jest owoc Twego łona”, „błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”, przy czym w greckim oryginale odnajdziemy tu inne słowo: και μακαρια – „i szczęśliwa”.
Pozdrowienie skierowane do Elżbiety sprawiło, że poruszyło się dziecko w jej łonie, co jest oznaką radości, którą wywołuje spotkanie z przyszłym Zbawicielem. Napełnienie Elżbiety Duchem Świętym sprawia, że Elżbieta zaczyna prorokować. Interpretuje mianowicie znak dany w jej łonie jako wskazujący na Chrystusa. „Ze względu na Niego Maryja pełna łaski (gr. κεχαριτωμενη- kecharitomenē) – pisze Langkammer - otrzymuje obecnie tytuł „wielce błogosławiona” (gr. ευλογημενη –eulogēmenē). Tytuł ten otrzymuje także dziecko, przysługuje on bowiem w NT tylko Bogu. Tytuł ten oznacza zatem, że nie ma wśród niewiast drugiej takiej, która poczęła Syna Bożego”.
„A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” – to pytanie, które zawiera również proroctwo: Tytuł „Kyrios” na równi z tytułem „Syn Boży” jest najważniejszym określeniem godnościowym.
Z powyższych rozważań wynika, że zanim przejdziemy długi proces uważnego przyglądania się słowom: „błogosławić”/”błogosławiony” i ich pochodnym, nie mamy na ogół świadomości, jakie bogactwo się w nich zawiera. Począwszy od sceny w Ks. Rodzaju, kiedy Bóg błogosławi pierwszym ludziom, a skończywszy na scenie Nawiedzenia, kiedy to rajskie błogosławieństwo spełnia się w całej swej doskonałości… Pomiędzy nimi zaś - rozliczne odcienie i barwy: dziękczynienie, dar, szczęście… Zawsze jest to rodzaj miłosnego wyznania, które Bóg czyni człowiekowi, na które ten - na swą ludzką miarę - odpowiada, a co znajduje kulminację w Osobie Najświętszej Maryi Panny - „wielce błogosławionej.”
Powyższa praca powstała podczas studiów biblijnych na Wydziale Teologicznym we Wrocławiu, w 2007 roku.
Stosunek do pieniędzy ludzi biblijnych niczym się chyba nie różni od współczesnego. Dlatego warto przytoczyć słowa Izajasza, przez którego Pan Bóg stawia nam podstawowe pytania: „Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw.” Widać z nich jasno, jak bardzo różni się nasza ludzka ekonomia od ekonomii Boskiej. Warto więc zadawać sobie te pytania, aby nie ulegać złudzeniom tej pierwszej.
„…i ustanowił ich kierownikami ludu”
Przywołany przeze mnie fragment Księgi Wyjścia przypomina o tym, że pojedynczy człowiek, nawet takiego formatu jak Mojżesz, nie jest w stanie rozsądzać spory i służyć swemu ludowi od świtu do zmierzchu. Na szczęście miał roztropnego teścia, który poradził mu, aby zadbał przede wszystkim o swoje relacje z Bogiem, a do rozstrzygania spraw ziemskich wyznaczył odpowiednich ludzi. Mieli być dzielni, nieprzekupni i bogobojni. Do nich należało rozsądzać sprawy, których odpowiednią ilość mogli rzetelnie obsłużyć. Do Mojżesza zwracali się wyłącznie w sprawach trudnych, których sami rozstrzygnąć nie byli w stanie. Nie wiemy wprawdzie, jaka była żona Mojżesza, ale możemy domniemywać, że skoro była córką człowieka mądrego i bardzo rozsądnego, odziedziczyła jakieś cechy po ojcu... 😀
W użytym tutaj znaczeniu „kierownik ludu” (w oryginale: „naczelnik nad ludem” - רָאשִׁים עַל-הָעָם—שָׂרֵי) oznacza rozjemcę, sędziego.
Inna jest semantyka słowa „kierownik” w tekście 2 Księgi Królewskiej. Mowa jest o tym, że „Pieniądze odważone przekazywano kierownikom robót, nadzorcom świątyni Pańskiej, ci zaś wydawali je na stolarzy i budowniczych - pracujących w świątyni: murarzy, kamieniarzy oraz na kupno drewna i kamieni ciosowych do naprawienia uszkodzeń , wreszcie na wszystkie wydatki celem odbudowy świątyni”1.
W tym wypadku chodzi najwyraźniej o odpowiednik naszego kierownika budowy, co nie ma wprawdzie nic wspólnego z sądzeniem, ale takie przymioty charakteru, jak te wymienione przez teścia Mojżeszowego (nieprzekupność, bogobojność), i tu wydają się być istotne.
O tym, że kierownik nie zawsze jest stanowiskiem eksponowanym, świadczy 2 Księga Kronik opowiadająca o budowie świątyni przez króla Salomona. Ich liczba ma dowodzić, jak wielkie było to przedsięwzięcie:
„Odliczył potem Salomon siedemdziesiąt tysięcy mężczyzn do dźwigania i osiemdziesiąt tysięcy do wydobywania kamienia w górach, a kierowników nad nimi trzy tysiące sześciuset”.(2 Krn 2, 1)
Informacja ta ma także uświadamiać, że ludzie pracują jednak lepiej pod nadzorem:
„Siedemdziesiąt tysięcy z nich przeznaczył do dźwigania, osiemdziesiąt tysięcy do wydobywania kamienia w górach, a trzy tysiące sześciuset na kierowników, aby dopilnowali pracy ludu. (2 Krn 2, 17)
Zbliżone do „kierowania” jest „zarządzanie”, przyjrzyjmy się zatem, czym ono było w świecie biblijnym. Kiedy Abraham postanowił ożenić swego syna Izaaka, zwrócił się do swego sługi, „który piastował w jego rodzinie godność zarządcy całej posiadłości (w oryginale „który zarządzał”/ הַמֹּשֵׁל,) «Połóż mi twą rękę pod biodro, bo chcę, żebyś mi przysiągł na Pana, Boga nieba i ziemi, że nie weźmiesz dla mego syna Izaaka żony spośród kobiet Kanaanu, w którym mieszkam, ale że pójdziesz do mego rodzinnego kraju i wybierzesz żonę dla mego syna Izaaka»2.
Skłonni traktować funkcję „zarządcy całej posiadłości” w kategoriach „zarządzającego całym majątkiem”, z trudem przyjmujemy do wiadomości, że taki administrator pełnił również rolę swatki, a raczej kogoś, na kogo spadło brzemię wyboru żony dla potomka właściciela majątku. Źródła3 podają, że na Wschodzie żonę dla młodzieńca wybierali rodzice. Ponieważ żona wschodziła do rodziny męża, wszyscy jej członkowie byli zainteresowani, czy kandydatka jest odpowiednia. W przypadku Abrahama, zarządcy powierza się ważną misję, jednakże w tym przypadku patriarcha każe złożyć uroczystą przysięgę, a resztę pozostawia woli Bożej:
„Pan, Bóg niebios, który mnie wywiódł z domu mego ojca i z mego kraju rodzinnego, który mi uroczyście obiecał: Potomstwu twemu dam ten kraj, On pośle swego anioła przed tobą; znajdziesz tam żonę dla mego syna”4.
O kluczowej roli zarządcy dla przetrwania rodu i w ogóle całej społeczności mówi też historia Józefa. Faraon czyni go zarządcą Egiptu (dosłownie: „I nad całą ziemią egipską go ustanowił” – „ וַיֹּאמֶר פַּרְעֹה אֶל-יוֹסֵף, אֲנִי פַרְעֹה; - Rdz 41, 39-46), ponieważ jest on istotnie rozsądny i mądry, a wszystkie jego ekonomiczne posunięcia okażą się tyleż genialne, co okrutne5. Prawa ekonomii są bowiem bezwzględne, czego i dziś doświadczamy.
Kiedy więc będziecie sprzedawać coś bliźniemu albo kupować coś od bliźniego, nie wyrządzajcie krzywdy jeden drugiemu - Biblia o handlowaniu
Rozpoczęłam cytatem z Księgi Kapłańskiej, ponieważ ukazuje on, że każda forma ludzkiej aktywności, także handel, ma swoje korzenie w Bogu. Jeśli te korzenie traci, rodzi się zło. Autorzy biblijni na ogół poruszają kwestie handlowe tylko wtedy, gdy omawiają związane z nimi zagadnienia etyczne i teologiczne. Ezechiel (27, 12-25) wymienia następujące towary, którymi handlowano: „pszenicę z Minnit, wosk i miód, i oliwę, i balsam”. A co importowano? Archeolodzy wydobywają na światło dzienne takie przedmioty, jak: narzędzia, naczynia gliniane, metale, kość słoniową. Biblia wspomina również o handlu końmi i rydwanami. Król Salomon sprzedawał konie wojskom królów hetyckich i aramejskich. Można domniemywać, że wizyta królowej Saby na jego dworze miała także na celu wzmocnienie stosunków handlowych Izraela z południem Arabii.
Sprzedawano i kupowano nie tylko towary, ale również ludzi. W Księdze Kapłańskiej czytamy o prawach, które przykazuje Pan swojemu ludowi, mówiąc do Mojżesza:
„Kiedy będziecie potrzebowali niewolników i niewolnic, to będziecie ich kupowali od narodów, które są naokoło was. Także będziecie kupowali dzieci przychodniów osiadłych wśród was, przychodniów i potomków ich, urodzonych w waszym kraju. Ci będą waszą własnością.”7
Może to szokować współczesnego czytelnika, pamiętajmy jednak, że niewolnictwo istniało zarówno w Izraelu, jak i we wczesnym chrześcijaństwie. Biblia zawiera liczne napomnienia, domagające się ludzkiego traktowania niewolników (Wj 21, 1-11; Kpł 25, 39-55 i Pwt 15, 12-18). Zdarzały się jednak rzeczy tak skandaliczne, jak sprzedaż bliskiego krewnego, jak wiemy z historii o Józefie i jego braciach:
„I gdy kupcy madianiccy ich mijali, wyciągnąwszy spiesznie Józefa ze studni, sprzedali go Izmaelitom za dwadzieścia [sztuk] srebra, a ci zabrali go z sobą do Egiptu.”8
Na temat handlu, najczęściej niepochlebnie, wypowiadali się prorocy. Amos krytykował kupców, którzy zmniejszają miarę zboża, a podnoszą cenę i nie mogą doczekać się końca szabatu, aby jak najprędzej powrócić do swych kupieckich zajęć (Am 8, 4-6). Głównym tematem jego przepowiadania jest niesprawiedliwość, której źródłem staje się gromadzenie bogactw. Jednakże w innej księdze znajdziemy taką oto deklarację:
„A co do narodów tej ziemi przynoszących towary i wszelkiego rodzaju zboże do sprzedania w dzień sobotni: to nie przyjmiemy tego od nich w szabat ani w dzień święty. Również w roku szabatowym zrzekniemy się korzyści i żądania zwrotu od wszelkiego dłużnika.”9
Odnawiając przymierze – bo o tym pisze Nehemiasz – ludzie powracają do źródła, do owej podstawowej relacji, która przywraca moralny porządek. Niestety, człowiek nie pozostaje wierny przyrzeczeniom, co możemy stwierdzić u tegoż proroka, który pod koniec swej księgi powiada:
„W owych dniach widziałem, jak w Judzie deptano w szabat tłocznię, noszono snopki i kładziono na osły, tak samo wino, grona, figi i wszelki ładunek, i przywożono to wszystko do Jerozolimy w dzień szabatu. Udzieliłem im przestrogi, gdy w ten dzień chcieli sprzedawać żywność. A mieszkający tam Tyryjczycy przywozili ryby i wszelki towar i w szabat sprzedawali mieszkańcom Judy i w Jerozolimie.”10
„Handel wymienny – czytamy w Słowniku wiedzy biblijnej11 - stopniowo torował drogę do uiszczania należnej zapłaty w złocie i srebrze, którym początkowo nadawano formę sztabek i pierścieni. Monety pojawiły się w czasach perskich, ale zaczęto ich powszechnie używać po Aleksandrze Wielkim. Banki rozwijały się pomyślnie w czasach rzymskich. Począwszy od czasów Dawida i Salomona władze w Palestynie mogły pobierać w komorach celnych znaczące opłaty za towary przewożone przez kraj”. O tym, że banki nie są wymysłem współczesnych świadczy choćby przypowieść o talentach:
„Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność".”12
Grecki wyraz tłumaczony jako „bank” znaczy dosłownie „stół” albo „ławę” (τραπεζα), nad którą podawano sobie pieniądze. Prawo Mojżeszowe zabraniało pożyczania pieniędzy na procent rodakom (Pwt 23,20), ale dopuszczało pobieranie procentu od pożyczek udzielanych poganom (Pwt 23, 21). Jezus w tej przypowieści nie potępia pobierania procentów przez bank i nie widzi niczego złego w czerpaniu zysków z odpowiednio ulokowanych pieniędzy. Nie to zresztą jest istotą tej przypowieści. W czasach Jezusa bankami w dzisiejszym tego słowa znaczeniu były małe kantory, które mieściły się na przestronnym Dziedzińcu Pogan albo w przyległych portykach świątynnych. Zgodnie z prawem Mojżeszowym, każdy dorosły Izraelita był zobowiązany podczas spisu opłacić pół sykla pogłównego jako ofiarę dla Pana (Wj 30, 13-15), dokładnie odliczonymi pieniędzmi. Talmud przewiduje prowizję za rozmienianie pieniędzy w wysokości dwunastu procent. Oprócz monet półsyklowych na opłacenie pogłównego kantory oferowały monety na zakup zwierząt czy gołębi składanych w ofierze. Jezus potępił ludzi parających się prowadzeniem wymiany dlatego, że dokonywali oni transakcji na dziedzińcu świątyni, gdzie powinna panować atmosfera czci i modlitwy, a nie jarmark.
Z Księgi Tobiasza dowiadujemy się, że składano ofiary nie tylko pieniężne, ale także w postaci naturalnej:
„Dawałem to kapłanom, synom Aarona, na ołtarz. Synom zaś Lewiego, pełniącym swą służbę w Jerozolimie, dawałem dziesięciny ze zboża, wina, oliwy, jak również z drzewa granatu, z figowego i z innych drzew owocowych. Tę drugą dziesięcinę płaciłem w pieniądzach przez sześć lat. Szedłem tam i składałem ją co roku w Jerozolimie. Trzecią [dziesięcinę] dawałem sierotom, wdowom i prozelitom, którzy należeli do synów Izraela. Przynosiłem im ją i dawałem co trzeci rok.”13
Piękny jest zwyczaj składania ofiary dla sierot i wdów. A ponieważ ludzi ulegali pokusie gromadzenia dóbr, z różnych ksiąg mądrościowych możemy wyczytać stosowne przestrogi, jak choćby takie:
„Nie wymieniaj przyjaciela za pieniądze
ani brata prawdziwego za złoto z Ofiru.
Nie odchodź od żony mądrej i dobrej,
albowiem miłość jej cenniejsza niż złoto.”14
Kto jest zły dla siebie, czyż będzie dobry dla innych? -
nie ucieszy się on swoimi pieniędzmi.”15
Stosunek do pieniędzy ludzi biblijnych niczym się chyba nie różni od współczesnego. Dlatego warto na koniec przytoczyć słowa Izajasza, przez którego Pan Bóg stawia nam podstawowe pytania:
„Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem?
I waszą pracę - na to, co nie nasyci?
Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki
i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw.”16
Widać z nich jasno, jak bardzo różni się nasza ludzka ekonomia od ekonomii Boskiej. Warto więc zadawać sobie te pytania, aby nie ulegać złudzeniom tej pierwszej.
Bibliografia:
1. Biblia Tysiąclecia wyd. IV :. (wersja HTML z przypisami), http://www.biblia.pl/Biblia.htm;
2. Andre Chouraqui, Życie codzienne ludzi Biblii, Warszawa 1995
3. ks. Jan Flis, Konkordancja Starego i Nowego testamentu do Biblii Tysiąclecia, Prymasowska Seria Biblijna, Warszawa 1996;
4. Grecko-Polski Nowy Testament, wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Prymasowska Seria Biblijna, Warszawa 1997;
5. Anna Kuśmirek (oprac.), Hebrajsko-polski Stary Testament – Pięcioksiąg, przekład interlinearny z kodami gramatycznymi, transliteracją oraz indeksami rdzeni, Prymasowska Seria Biblijna, Warszawa 2003;
6. ks. Remigiusz Popowski, Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu, Seria Biblijna, Warszawa 1997;
7. Praktyczny słownik biblijny, pod red. Antoniny Grabner-Haidera, Warszawa 1994
8. Słownik wiedzy biblijnej, Prymasowska Seria Biblijna, Warszawa 1996;
9. Fred H. Wright, Obyczaje krajów biblijnych, Warszawa 2001;
Powyższa praca powstała podczas studiów biblijnych na Wydziale Teologicznym we Wrocławiu, w 2007 roku.
Przypowieść poucza, że Bóg zawsze czeka na człowieka, wychodzi mu naprzeciw i jest miłosiernym Ojcem każdego, kto się do niego zwraca. Bóg nie odwraca się od człowieka nigdy, nawet wtedy, kiedy człowiek odwraca się od Niego, bo sądzi, że sam może sobie ułożyć wygodne życie, bez zobowiązań.
Rembrandt, Powrót syna marnotrawnego (1668)
Czym jest zbawienie?
W języku hebrajskim (rdzeń główny yaša) „być zbawionym” oznacza „być ocalonym”, być zwolnionym od niebezpieczeństwa, które mogło grozić całkowitą zagładą. Akt ocalenia staje się więc czymś w rodzaju opieki, wykupu, uleczenia, zwycięstwa, życia, pokoju – w zależności od natury niebezpieczeństwa. Bóg zbawia ludzi, Chrystus zaś jest Zbawicielem. 1 Ewangelia przynosi więc zbawienie każdemu, kto żyje wiarą.
Biblijne orędzie o zbawieniu pragnie najpierw ujawnić, że źródłem zła jest własny czyn człowieka i że cały rodzaj ludzki ma udział we wspólnej niedoli (grzech pierworodny), by następnie odnieść się do pojedynczego człowieka i całej ludzkości w świetle zbawczego działania Boga.
Od samego początku rozpoznajemy w Bogu tego, który się troszczy o człowieka i który – jakby powiedział św. Jan – jest Miłością. Nie pozostawia nigdy człowieka bez opieki: zanim wygna z raju Adama i Ewę, sporządza dla nich okrycie (Rdz 3,21), a także zapowiada zwycięstwo nad grzechem (Rdz 3, 15 Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę). Troszczy się także o Kaina, kiedy przestrzega go przed popełnieniem grzechu, a potem obdarza chroniącym go piętnem. Tak samo troszczy się o każdego człowieka, zawsze i wszędzie…Podobnie – o naród przez Siebie wybrany.
Historia zbawienia w świetle Starego Testamentu
Już w Księdze Rodzaju odnajdziemy przykłady świadczące o tym, że Bóg ocala swoich wiernych. Dość przypomnieć historię Lota i jego rodziny (Rdz 19, 1-29) czy Noego (Rdz 6,9-8,18 ). Bóg ciągle uczestniczy w historii narodu wybranego – Izraela. Podczas wyjścia z Egiptu wybawił On i wyzwolił swój lud.3
Ilekroć Izraelowi grozi niebezpieczeństwo, zwraca się on do Jahwe „szukając ocalenia” (Jer 4,14). Poza Bogiem bowiem nigdzie nie ma zbawienia.4 Jednak zbawienie nie dokonuje się bez sądu, który mu towarzyszy i bez oddzielenia sprawiedliwych od grzeszników.
Bóg jako Wybawiciel pojawia się też w księgach prorockich, a proroctwa dotyczące czasów ostatecznych przedstawiają różne aspekty ostatecznego zbawienia Izraela. Tak więc – zapewnia Jeremiasz5 - Bóg pośle Króla Mesjasza, który – jak mówi Ezechiel6 – ocali swoje owce, wiodąc je na obfite pastwiska.
W proroctwach ciągle jest mowa o tym, że Bóg przyjdzie, aby ocalić swój lud, a poprzez Izraela – całą ziemię.7 Aby doprowadzić swoje dzieło do końca, pośle swego Sługę.8
Zbawienie jest więc darem Boga – pewnością fundamentalną.
Objawienie zbawienia w Nowym Testamencie, a w szczególności
w Ewangelii św. Łukasza
Jezus objawia się jako Zbawiciel przede wszystkim przez swoje pełne wymowy czyny, które można by nazwać czynami miłosierdzia: uzdrawia chorych (Mt 9, 21; Mk 3,4; 5,23; 6, 56), przywraca życie (córka Jaira, Łazarz), odpuszcza grzechy (jawnogrzesznica – Łk 7,48, Zacheusz – Łk 19,9). Głosi Dobrą Nowinę o Królestwie (Łk 8,12), ratuje to, co zaginęło (Łk 9, 56; 19, 10).
To właśnie Łukasz nadaje Jezusowi tytuł Zbawiciela: „dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan.” (Łk 2, 11). Już w historii dziecięctwa zapowiadany Mesjasz przyniesie zbawienie, co później potwierdzają aniołowie, obwieszczając pierwszym świadkom narodzenia Pana Jezusa, że On właśnie jest „Zbawicielem świata”. Tylko Łukasz używa zarówno rzeczownika „soter” – Zbawiciel i „soteria” – zbawienie. Na podstawie przypowieści o zagubionej owcy, drachmie i o synu marnotrawnym podkreśla niezwykłą troskę i miłość Zbawiciela wobec wszystkich, zwłaszcza zaś wobec grzeszników – tych „zagubionych”, których pragnie odnaleźć, czyli nawrócić do Boga.
Jeśli w postaci Chrystusa widzimy Boga, to nie wątpimy, że z wielkiej miłości do człowieka gotów jest na wszystko – nawet na śmieć „i to śmierć krzyżową”. Jezus nie przestaje wybaczać do końca: prosi u Ojca za swymi oprawcami („gdyż nie wiedzą, co czynią”), przebacza wiszącemu po prawicy łotrowi, kiedy dostrzega u niego skruchę. Jak zapowiedział Go Izajasz, „nie złamie trzciny nadłamanej”…
Do grzeszników zwraca się Jezus ze szczególną miłością. Taki jest również Ojciec z przypowieści o synu ,marnotrawnym.
Historia zbawienia w świetle przypowieści o synu marnotrawnym
Gerard van Honthorst, Syn marnotrawny (1623)
Choć to ojciec jest jej bohaterem, tytuł zwraca naszą uwagę na przedmiot miłosierdzia Bożego. Przypowieść nawołuje do nawrócenia i czynienia pokuty, a „sprawiedliwych” upomina, by nie osądzali dobroci ojca, jak to czyni starszy syn.
Ewangelista mocno podkreśla, że słuchaczami Jezusa są celnicy i grzesznicy. Celnicy byli postrzegani przez lud w sposób bardzo negatywny, gdyż uważano ich za kolaborantów władzy rzymskiej i za czyniących wiele nadużyć przy ściąganiu podatków. W naszej scenie zostają oni zestawieni z grzesznikami – tymi, którzy przekraczają prawo i są daleko od Boga. Celnicy i grzesznicy gromadzą się przy Jezusie, aby go słuchać. Ich doświadczenie pustki, bezsensu i śmierci spowodowanej grzechem sprawia, że otwierają się na zbawcze orędzie Jezusa. W słowach Jezusa dostrzegają światło, moc i nadzieję na wyzwolenie z niewoli grzechu. Zostają oni skontrastowani z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie – którzy postrzegają siebie jako oddzielonych od grzesznych i niedouczonych tłumów. Mają oni świadomość, że są stróżami prawa Bożego i sprawiedliwymi. Ich postawa nie charakteryzuje się słuchaniem, lecz szemraniem (gr. diagongidzo). Czynią wyrzut Jezusowi, że przyjmuje grzeszników i wraz z nimi spożywa posiłki. W obrazie przyjmowania grzeszników i wspólnego posiłku kryje się głęboka wspólnota, jaką Jezus czyni z osobami grzesznymi, słabymi i będącymi na marginesie życia. W kontekście trzeciej Ewangelii Jezus i jego uczniowie wielokrotnie są oskarżani, że obcują z nieodpowiednimi ludźmi. Za takich byli uważani celnicy, grzesznicy:
5,30 – Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?»
7,34 - Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników".
19,7- A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę».
Jezus Łukasza jednak nie zraża się opinią „sprawiedliwych” i „dobrych” mocno nauczając, że „nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników” (5,31n). Do faryzeuszów i uczonych w Piśmie Jezus kieruje przypowieści chcąc ich pouczyć, że istotą prawdziwego nawrócenie i zbawienia nie jest postawa skrupulatnie przestrzeganych przepisów prawnych, lecz postawa pokornego uznania swej grzeszności w prawdzie przed Bogiem. Jezus poucza, że Bóg w dramatycznym procesie nawrócenia nie występuje w roli bezdusznego sędziego, lecz cierpliwego i miłującego Ojca.
Guercino, Powrót syna marnotrawnego(1654-55)
Zaraz na początku przypowieści zostają przedstawieni główni bohaterowie – ojciec i dwóch synów. Młodszy syn kieruje do swego ojca żądanie o przypadającą na niego część majątku. Zgodnie z prawem obowiązującym w czasach Jezusa dzieci nie miały żadnych racji, aby domagać się i korzystać z majątku za życia swoich rodziców. Młodszy syn czuje się zniewolony relacjami rodzinnymi. Pragnie się z nich wyzwolić, aby jak najpełniej korzystać z wszystkich przyjemności życia. Dąży do wolności bez odpowiedzialności i bez więzów międzyosobowych, która w konsekwencji staje się wielką iluzją i w rzeczywistości prowadzi do jego zniewolenia. Ojciec szanuje jednak jego decyzję i daje należną mu część majątku. Na określenie majątku zostaje użyty w naszym tekście grecki termin „bios”, którego pierwotne znaczenie brzmi – „życie, sposób życia”. W ten sposób zostaje podkreślona prawda, że ojciec dzieli się swym życiem. Ludzka prośba wydaje się być niczym z największym darem ojca, jakim jest dar z samego siebie. Młodszy syn udaje się następnie w dalekie strony. W sensie materialnym bierze wszystko, jednak w sensie duchowym pozostawia znacznie więcej – ciepło rodzinnego domu, miłość najbliższych, poczucie bycia u siebie. Fakt rozrzutnego życia i roztrwonienia majątku może wskazywać na sposób jego grzesznego życia uwolnionego od wszelkich więzów, praw i zakazów. Z dala od swojego ojca traci on wszystkie posiadane dobra oraz swoją tożsamość bycia synem. Po wydaniu wszystkiego, co posiadał, jego doświadczeniem staje się „ciężki głód” (gr. limos ischyra). Doświadcza w ten sposób przygodności i kruchości ludzkiego bytu. Z dala od rodzinnego domu odczuwa poza tym samotność, smutek i brak wszelkiego sensu życia. Ewangelista podkreśla, że w takiej sytuacji młodszy syn cierpi niedostatek. W tym kontekście użyty zostaje grecki czasownik hystereo, który dosłownie oznacza „być mniejszym, być drugim”. Takie użycie może wskazywać, że młodszy syn zaczyna uświadamiać sobie swe właściwe miejsce w swojej relacji z Bogiem.
Pompeo Batoni, Powrót syna marnotrawnego (1773)
Doświadcza, że świat z dala od swych bliskich i z dala od siebie samego okazuje się pustynią, na której panuje grzech i śmierć. Tracąc tożsamość syna porównuje się z najemnikami pracującymi w domu ojca, którzy mają pożywienia pod dostatkiem. Zaczyna też dostrzegać istotną różnicę pomiędzy życiem na obczyźnie a życiem w domu ojca. Tęsknota za rodzinnym domem i doświadczenie zniewolenia, każe mu powstać i powrócić do ojca oraz wyznać grzech przeciw Bogu i przeciw ojcu. Widać w tej postawie pokorę, skruchę serca i mocną determinację zerwania z grzechem. Wewnętrznie czuje się niegodnym bycia synem i pragnie prosić swego ojca, aby uczynił go przynajmniej sługą. Wielkie pragnienie nawrócenia, które odczuwa w sercu zostaje skonkretyzowane w jego czynie – wstaje i idzie do swego ojca. Ewangelista na określenie czasownika wstawać używa greckiego terminu anistemi, który w wielu tekstach nowotestamentalnych używany jest na określenie „powstania z martwych”. W ten sposób zostaje wyrażony głęboki proces nawrócenia, który realizuje się w życiu młodszego syna.
Następuje piękne spotkanie czekającego i miłosiernego ojca ze skruszonym synem. Jego powrót do rodzinnego domu zostaje przyjęty przez ojca z wielką radością. Ojciec, który nigdy nie stracił nadziei - z daleka dostrzegł powracającego syna i wzruszył się głęboko. Wzruszenie wyraźnie wskazuje na matczyny aspekt ojcostwa. Pokazuje ono także, jak wielką miłością otacza ojciec swe dziecko. Ojciec uszczęśliwiony powrotem zagubionego syna nie prawi żadnych długich mów na temat utraconego majątku, lecz wybiega naprzeciw swego syna. Wybaczający uścisk i pocałunek ojca znacznie ułatwia synowi pokorne wyznanie popełnionego grzechu. Na wielką pokorę i skruchę syna wskazuje fakt, że nie używa on wezwania „mój ojcze” jak było we wcześniejszym kontekście (w. 18. 20), lecz wezwania „ojcze” bez zaimka osobowego.
Reakcją ojca na pokorne wyznanie syna jest uroczyste przyjęcie go nie jako sługi, lecz jako prawdziwego syna. Postawa ojca podkreśla, że grzech nie niweczy do końca głębokiej relacji z jego synem. Ojciec prosi sługi aby szybko ubrali powracającego syna w pierwszą szatę, w sandały oraz włożyli na jego rękę pierścień. Pierwsza szata (gr. stole prote) w naszym kontekście może oznaczać pierwotną godność, chwałę i piękno człowieka.
Ubranie sandałów na nagie stopy przybywającego syna oraz włożenie pierścienia na rękę podkreślają mocno, że ojciec nie chce traktować go jako niewolnika, lecz jako syna. Szaty, pierścień i sandały oznaczają godność królewską syna.
Ojciec prosi także sługi o przygotowanie uczty. Pragnie, aby słudzy przyprowadzili cielę przygotowane już wcześniej na tę okazję. Obraz uczty oznacza świętowanie, zabawę i radość. Motyw uczty może nawiązywać do Eucharystii oraz do eschatologicznej uczty mesjańskiej. Ojciec nazywa powracającego grzesznika „moim synem” wskazując tym na głęboką więź w relacji ojcostwa i dziecięctwa. Ojciec raduje się, że jego syn „był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.
Na scenie pojawia się starszy syn, który przebywał na polu. Zastaje on przy domu nową sytuację. Reaguje gwałtownym oburzeniem (gr. orgidzo) na usłyszane wyjaśnienia, a jego gniew wskazuje wyraźnie, że nie rozumie postawy ojca uważając, że dzieje się niesprawiedliwość i krzywda. Nie chce on brać udziału w uczcie. Jego reakcja wskazuje na fakt, że także on podobnie jak jego młodszy brat przeżywa dramat zagubienia bez opuszczania rodzinnego domu. Dramat ten rozpoznajemy wyraźniej z jego dialogu z ojcem. w. 28b-30:
"Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę".
Rembrandt, Powrót syna marnotrawnego (1668), detal
Ojciec w całej swej wrażliwości wychodzi z uczty do starszego brata próbując wytłumaczyć mu zaistniałą sytuację i pocieszyć go. Stara się zaprosić go do domu – do wspólnej radości na rodzinnej uczcie. Starszy syn jest jednak oburzony, zazdrosny i zamknięty. Sposób jego mówienia i jego postawa wobec ojca i młodszego brata wskazują, że przez długie lata swego pobytu w domu wkładał on maskę przykrywającą jego konformistyczną postawę oraz ślepe posłuszeństwo pozbawione wszelkiej refleksji i świadomego wyboru. Jego postawa zagubiła wymiar synostwa na rzecz bycia niewolnikiem. W całej przypowieści starszy syn ani razu w relacji ze swoim ojcem nie używa terminu „ojciec”. Mimo że przebywa w rodzinnym domu – w bliskości swego ojca – to jednak oddala się od niego bardzo daleko. Nie potrafi zrozumieć intencji ojca uważając go za nierozważnego i niesprawiedliwego. Nosi w swoim sercu głębokie rany starannie maskowane „sprawiedliwością” i „wierną służbą”. W swoim życiu zabija radość poprzez skrupulatne przestrzeganie nakazów i zakazów oraz zabija świętowanie poprzez mechanicznie wykonywaną pracę. Jego zagubienie choć nie tak spektakularne, to jednak jest porównywalne do zagubienia młodszego syna.
Odpowiedź ojca i w jego przypadku jest pełna wrażliwości i miłości. Nie obraża się na reakcję starszego syna i surowy osąd pod swoim adresem. Kieruje do swego syna czułe wezwanie – „moje dziecko”. Pokazuje tym samym, że miłość do młodszego syna nie wyklucza wcale miłości do starszego brata. Zaprasza go do domu na ucztę i wzywając do radości z powrotu brata, który wcześniej zaginął i był jak umarły, lecz odnalazł się i żyje. Ojciec w swym końcowym zdaniu ze starszym synem używa charakterystycznej dla św. Łukasza formuły„trzeba”, „należy”, „jest konieczne” (gr. dei). Czasownik ten występuje w kontekście decyzji Jezusa, który poddaje się woli swego Ojca. Przypowieść kończy się bez ukazania, w jak starszy syn odpowiedział na zaproszenie ojca. W ten sposób staje się ona zachętą dla wszystkich czytelników i słuchaczy tej przypowieści do samodzielnego pomyślenia nad zakończeniem. W refleksji tej jesteśmy zaproszeni, aby na modlitwie udzielić także naszej własnej odpowiedzi czekającemu i miłosiernemu Ojcu.
Przypowieść o czekającym i miłosiernym ojcu objawia głęboką ojcowską relację Boga do swoich dzieci. Bóg nigdy nie zrywa relacji ze swymi dziećmi, choćby oddaliły się od Niego daleko. Kryzys rodzinnego domu przedstawiony w przypowieści jest obrazem zranień dzieci Bożych, które w swojej grzeszności oddalają się od Boga. W powrocie młodszego syna do rodzinnego domu można zobaczyć powrót grzesznika do Boga. W powrocie tym Bóg nie kalkuluje poniesionych strat oraz nie obraża się na człowieka, który okazał mu niewierność i brak czci. Przyjmuje go z całą miłością widząc w człowieku tego, który potrafi z Jego pomocą pokonać zło. Spojrzenie Boga na człowieka jest zawsze spojrzeniem pełnym optymizmu i wiary. Ludzie, którzy się nawracają, są zaproszeni przez Boga do wejścia na ucztę miłości, symbolizującej tryumf dobra nad złem.
Przypowieść poucza, że Bóg zawsze czeka na człowieka, że wychodzi mu naprzeciw i że jest miłosiernym Ojcem każdego, kto się do niego zwraca. Bóg nie odwraca się od człowieka nigdy, nawet wtedy, kiedy człowiek odwraca się od Niego, bo sądzi, że sam może sobie ułożyć wygodne życie, beż zobowiązań.
Powyższy tekst napisałam podczas studiów biblijnych na Wydziale Teologicznym we Wrocławiu, w 2008 roku.
Legenda mówi, że kiedy król Dawid tańczył przed ołtarzem, zsunęło się na jego skinienie pół tuzina aniołków z chóru kościelnego i rozległa się błoga, nieziemska melodia. Może poetyczność tej legendy przyczyniła się do tego, że w sztuce zaczęły się pojawiać muzykujące anioły?
Śpiewające anioły - fragm. obrazu Hansa Memlinga: Sąd Ostateczny
Słowo "anioł" pochodzi on od greckiego słowa ἄγγελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego w oryginale „posłańca”. W Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w języku hebrajskim מלאך, mal’ach – co również znaczy „posłaniec”. Jednakże zarówno gr. angelos jak i hebr. mal’ach, oznaczają posłańca w ogóle.
Choć anioły tak się obecnie rozpowszechniły, że odnajdziemy je prawie wszędzie: w postaci figurek, świeczników, rysunków i innych niezliczonych przedmiotów, to jednak trzeba mieć świadomość, że anioł jest z samej istoty Bożym posłańcem i jako taki pojawia się najpierw na kartach Biblii. Ktoś policzył, że słowo „anioł” pojawia się w Piśmie św. 314 razy, a dla porównania „Bóg” – 4000 razy, człowiek zaś 1000 razy.
Biblia mówi o aniołach jako o czymś oczywistym, doświadczanym powszechnie, a zarazem trudnym do ujęcia werbalnego. Dokładniejsze portrety dobrych duchów znajdziemy jedynie w wizjach Ezechiela - jako uskrzydlone istoty o ludzkich i zwierzęcych twarzach albo jako czteroskrzydłe cherubiny o czterech twarzach, a ich ciała jaśnieją oślepiającym blaskiem.
Z kolei w Ks. Tobiasza archanioł Gabriel jest pięknym młodzieńcem. Pojawia się też Anioł Pański (AniołJahwe) – tajemnicza istota duchowa, przez którą Bóg objawia się w specjalny sposób ludziom.
Miejsce szczególne zajmują anioły w Apokalipsie św. Jana. Jednak w żadnym miejscu Pisma Świętego nie napotkamy na opis śpiewających aniołów, a tym bardziej akompaniujących sobie do śpiewu na instrumentach muzycznych.
Fra Angelico, Koronacja Matki Boskiej z aniołami i świętymi, ok. 1432, Galeria Uffizzi
O śpiewie aniołów możemy wnioskować pośrednio z pięknej wizji tronu Boga i Serafinów, którą miał Izajasz. Byty niebiańskie wołają do siebie: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały" (Iz 6,3). Otóż owo wołanie można uznać za mistyczny i jednocześnie imponujący w zakresie dynamiki śpiew aniołów, który był tak silny, że "od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem" (Iz 6,4). Śpiew wielbiących Boga aniołów nie jest jednak przykładem "czystej" sztuki wokalnej o znamionach wirtuozowskiego popisu.
Natomiast anioły grające i śpiewające pojawiają się dopiero w średniowiecznych i renesansowych malowidłach. Są to anioły biorące udział w rozbudowanych scenach wielopostaciowych -- Koronacja Matki Bożej, Adoracja Baranka czy Sąd Ostateczny. Anioły na tych przedstawieniach trzymają w rękach narzędzia męki Pańskiej, lichtarze, palą kadzidła, podtrzymują koronę i szaty Maryi, tańczą, a także grają na instrumentach muzycznych i śpiewają.
O czym śpiewają anioły?
Aby odpowiedzieć na pytanie „O czym śpiewają anioły?”, spróbujmy się przyjrzeć najpierw tekstom literackim dobrze nam wszystkim znanym. Pierwszym z nich jest fragment III części Dziadów Adama Mickiewicza.
Jak pamiętamy, już w Prologu dramatu pojawia się Anioł Stróż, który uświadamia nam jak istotną odgrywa rolę w życiu bohatera. Czuwa, strzeże go przed zgubą, usiłuje wzbudzić tęsknotę za pięknem i dobrem. Czasami przybiera nawet w tym celu postać piekielnej larwy. Anioł mówi też o niezwykłej łączności świata niebieskiego i ziemskiego. Adam Mickiewicz w przedmowie do francuskiego wydania Dziadów pisał o podstawowej idei, która wyłania się z dramatu - jest to mianowicie „Wiara we wpływ świata niewidzialnego, niematerialnego na sferę ludzkich myśli i działań”.
Dziady w reżyserii Konrada Swinarskiego, 18 lutego 1973 - Teatr Stary
A zatem już w Prologu następuje otwarcie na rzeczywistość nadprzyrodzoną w różnych jej przejawach. Okazuje się też, że sąd nad człowiekiem odbywa się nie po śmierci, ale już za jego życia. Kiedy zniecierpliwiony milczeniem Boga Konrad jest bliski nazwania Go carem, traci świadomość i zostaje opętany. Do celi wkracza wówczas energiczny żołnierz Chrystusowy Ksiądz Piotr i egzorcyzmuje go. Kiedy więzień powraca z otchłani i udręczony usypia, w pobliskim kościele, za ścianą, zaczynają śpiewać pieśń Bożego Narodzenia, nad księdzem Piotrem chór aniołów śpiewa na nutę; "Anioł pasterzom mówił".
Jednocześnie rozpoczyna się sąd w niebie. Nad kapłanem i grzesznikiem pojawiają się chóry anielskie, aby wykonać kantatę a`capella.
"Słowo koncert – czytamy u Leo Spitzera – miało pierwotnie głęboko religijny charakter. Oznaczało pieśń na chwałę Boga, śpiewaną nocą przez uporządkowaną naturę, której echem była ludzka społeczność”. Słowo koncert było więc pierwotnie związane z muzyką niebiańską.
Aniołowie w Dziadach śpiewają koncert na noc Bożego Narodzenia. Każdy niebiański śpiew jest jednocześnie nauką. Ze słów „Mędrcy nas nie widzieli…” rozwinie się główna myśl koncertu anielskiego. Warunkiem zrozumienia prawd objawionych jest prostota i pokora człowieka. Pycha rozumu i obłęd władzy przeszkadzają we właściwym zrozumieniu tajemnicy Żłobka Betlejemskiego. Grzechy pysznego rozumu Anioł Pierwszy (podczas sądu na Konradem pełniący funkcję oskarżyciela) porównuje do upadku aniołów. Anioł Drugi (obrońca bohatera) zapewnia tymczasem, że takiego grzechu Konrad nie popełnił, że „badał Boga” z wielkiej miłości do cierpiącego narodu. Najbardziej przejmującym grzechem bohatera było wyeliminowanie z życia Syna Bożego: „On Cię nie poznał, on Cię nie uczcił, Panie nasz wielki!/ On Cię nie kochał, on Cię nie wezwał, nasz Zbawicielu!”.
Konrad jest spadkobiercą Stulecia Rozumu, w którym zarówno przeciwnicy Boga, jak i Jego apologeci badali głównie Ojca, Stwórcę świata. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus miłosierny na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który co prawda zapomniał o Nim, ale nie przestał szanować Jego Matki, która jest Orędowniczką grzeszników. Koncert anielski stał się w ten sposób wielkim śpiewem o włączeniu bohatera w proces ekonomii zbawienia: nie tylko zostaje mu wybaczone, ale zostaje mu też powierzona specjalna misja. Konrad był kuszony, przeszedł drogę trudnego zmagania się o własne jestestwo. Odrodzenie człowieka może dojść do skutku, kiedy przejdzie on czas cierpienia, kary i pokuty. Niebo nie zapomina też o swoich wiernych sługach, toteż zakończenie kantaty poświęcone zostało chwale księdza Piotra.
Również Psalm 150 Laudate Dominum w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego jest pieśnią pochwalną i zachętą do oddania chwały Bogu. Najbardziej jednak interesujące dla tego tematu jest pojawienie się w niej charakterystycznych instrumentów. O ile w Dziadach aniołowie śpiewali a` capella, o tyle w przypadku tego tekstu mowa jest o śpiewie przy akompaniamencie instrumentów muzycznych: trąb, lutni, bębnów, harf, regałów, cymbałów.
W Objaśnieniu Psalmów Św. Augustynszczegółowo analizuje wspominany Psalm 150. Głos trąby utożsamiony został przez autora "Wyznań" z jasnością chwały. Harfa i cytra to instrumenty wzajemnie się uzupełniające. Harfa chwali Boga górną częścią, zaś cytra - niższą. Fragment: Chwalcie go na bębnie i w chórze Św. Augustyn tłumaczy następująco: "Bęben chwali Boga, kiedy już w ciele odmienionym nic nie pozostaje z cielesnego zniszczenia, ani słabości. Bębenek bowiem robi się ze skóry wysuszonej i wyprawionej. Chór chwali Boga, gdy wielbi go społeczność żyjąca w pokoju. Dalej interpretując fragment: Chwalcie go na strunach i na instrumencie pisze: Struny posiada zarówno harfa jak i cytra [...]. Organ natomiast to określenie ogólne wszystkich instrumentów muzycznych. Swoje rozważania kończy: "Wy jesteście harfą, trąbą, cytrą, bębenkiem, chórem, strunami i organami, i cymbałem radości mile dźwięczącym, ponieważ współdziałającym. Wy jesteście tym wszystkim. Nie ma tu nic marnego, nic przemijającego, niechaj na myśl nie przychodzi nic żartobliwego. A ponieważ rozumowanie według ciała jest śmiercią: Wszelki duch niechaj chwali Pana".
Ten hymn pochwalny zamykający Księgę Psalmów jest źródłem wielu przedstawień religijnych. Artyści często sięgali do niego realizując motyw chwalenia Boga.
Posłuchajmy więc współczesnej pieśni pochwalnej. Autorką słów jest Agnieszka Osiecka, a wykonuje ją Anna Szałapak z zespołem Piwnicy pod Baranami.
Anielskie instrumenty
Łacińskie terminy oznaczające instrumenty, przekładane z hebrajskiego i greckiego, są wieloznaczne. "Bucina" tłumaczona jest jako róg lub trąbka; "psalterium" jako harfa, kitara lub lutnia; "cithara" jako harfa, cytra lira lub lutnia; "tympanum" jako bębenek lub tamburino; "organum" jako instrument muzyczny, flet lub organy; "cordi" jako struny (instrumenty strunowe); "cymbalum" jako cymbały.
Anioł grający na psalterium, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga
Kilka słów musimy w tym miejscu poświęcić bardzo popularnemu, szczególnie wśród aniołów, instrumentowi -- psalterium. Choć jego nazwa wskazuje bezpośrednio na harfę, jest on najczęściej przedstawianym rodzajem średniowiecznej cytry (cithara) skrzynkowej. Psalterium miało początkowo dziesięć, a z czasem więcej strun; grano na nim palcami lub młoteczkami.
Lutnia – nazwa odnosząca się do rodziny instrumentów zaliczanych do instrumentów strunowych szarpanych. Lutnia bliskowschodnia przetrwała do dziś w niemal niezmienionym kształcie. Harfa − instrument strunowy szarpany (chordofon) w kształcie stylizowanego trójkąta, jeden z najstarszych instrumentów muzycznych, była znana już w Azji Mniejszej około 5000 lat temu. Znana była również w kulturze w starożytnej Mezopotamii (tzw. harfa z Ur). Mówi się, że biblijny król Dawid śpiewał psalmy akompaniując sobie na harfie kinnor, która w rzeczywistości jednak nazywana jest harfą błędnie, będąc odmianą liry.
Anioły grające na cytrze, lutni i fidelu, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny"
Portatyw ( łac. portare - nieść) - małe, przenośne organy piszczałkowe używane w średniowieczu. Składały się z jednego rzędu piszczałek labialnych. Zakres instrumentu to około dwie i pół oktawy. Instrument znalazł zastosowanie zarówno do celów kościelnych jak i świeckich. Dzięki możliwości przenoszenia stosowany był podczas procesji kościelnych, przede wszystkim do podawania tonu do śpiewu chorału gregoriańskiego. Lira – instrument strunowy z grupy chordofonów. Ma wąski, czworoboczny rezonator, z którego wychodzą dwa łukowate ramiona połączone poprzeczką. Zaopatrzony w 4 do 10 strun. Początkowo pudło rezonansowe złożone było ze skorupy żółwia.
Na lirze grano na dwa sposoby: szarpiąc struny lub uderzając płytką Fidel to instrument strunowy smyczkowy.
Zanim przejdziemy do popularnych tematów w malarstwie prezentującym grające i śpiewające anioły, proponuję chwilę muzyki. Posłuchamy arii altu z akompaniamentem oboju d`amore w
kantacie Jana Sebastiana Bacha BWV 147 - 2 – „Schäme dich, o Seele, nicht”. Dyryguje Nikolaus Harnoncourt.
„Duszo nie wstydź się już tego,
By Go Zbawcą swoim uznać,
Jeśli ma się do cię przyznać
Przed obliczem Ojca swego!
Lecz kto się Pana wyprze sam,
Nie chce Go wyznawać wcale,
Tego też wyprze się nasz Pan,
Kiedy przyjdzie w swojej chwale”.
O czym grają anioły na obrazach?
Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, 1534-36
Mistrzem w ukazywaniu muzykujących aniołów był Gaudenzio Ferrari – muzyk, architekt, poeta, filozof. W kościele Santa Maria Miracoli w Soronno stworzył wspaniałe dzieło: trzy koncentryczne kręgi, zatłoczone sylwetami aniołów, wypełniają wnętrze kopuły. Anioły, okryte długimi szatami, grają na różnych instrumentach. W malarstwie szczególnie często przedstawiano lutnie, harfy, portatywy oraz cytry. Łączono je zwłaszcza ze scenami Adoracji Dzieciątka (np. Andrea Mantegna) i koncertami anielskimi.
Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, detal, 1534-36
Także Chrystus bywa przedstawiany w otoczeniu muzykujących aniołów, co możemy zaobserwować na obrazie Hansa Memlinga. Stojące najbliżej trójkami anioły śpiewają, trzymając w dłoniach księgi – zapewne Ks. Psalmów, natomiast dalej, po lewej i po prawej stronie stoją anioły grające na instrumentach, wśród których rozpoznajemy psalterium, lutnię, szałamaję, harfę, skrzypce, portatyw…
Chrystus w otoczeniu muzykujących aniołów na obrazie Hansa Memlinga Muzykujące Anioły (1470)
Nieodłącznym instrumentem sceny Sądu Ostatecznego (np. Rogier van der Weyden, Sąd Ostateczny, 1443 - 1451) były trąby i rogi. Instrumenty dopasowywane były do nastroju konkretnego przedstawienia. Radosnym towarzyszyły strunowe, podniosłym zaś dęte. Takie rozróżnienie znajdowało odzwierciedlenie w ówczesnym życiu.
Instrumenty ukazywane na obrazach nasycone były treściami symbolicznymi. Istotę muzyki stanowiła matematyka. Według koncepcji ówczesnych myślicieli warunkiem zaistnienia każdego utworu muzycznego była consonantia. Odbierana ona była nie tylko jako symbol harmonii świata, ale także jako jej część - zgodność mieści się w każdym stworzeniu. Prawa świata porównywano z prawami muzycznymi. Ponadto muzyce przypisywano właściwości lecznicze. Wierzono, iż choroby ciała leczyła medycyna, duszy zaś muzyka. Odwoływano się do leczniczego i terapeutycznego działania muzyki biblijnego Dawida, który grą na harfie leczył Saula. Bardzo ważną rolę pełniła w tekstach teoretycznych idea muzyki niebiańskiej. Uważano ją za pierwszą zasadę wszelkiej muzyki świata, za źródło muzyki instrumentalnej. Z założeniem tym wiązały się przedstawienia koncertów anielskich. Muzyka ta symbolizowała radość i nieśmiertelność, dlatego muzykujące anioły tak chętnie zestawiano z tematyką eschatologiczną.
Jako swoiste preludium do tematu Sądu Ostatecznego posłuchajmy fragmentu Requiem Mozarta – Tuba mirum: "Odgłos trąby archanioła grzmiąc wśród grobów dookoła wszystkich przed tron Boży zwoła. Śmierć z przyrodą oniemiała, ujrzy cud, gdy ludzkość cała na sąd pójdzie zmartwychwstała. Księgę ludzkich spraw otworzą: z niej to przed stolicą Bożą przeciw światu śledztwo wdrożą. Sędzia tedy, gdy się zjawi co się kryło, jawnym sprawi, nic bez pomsty nie zostawi. Cóż ja powiem, człek ubogi: w czyje mi się schronić progi, gdy i święci nie bez trwogi?"
Tuba mirum, Requem W.A. Mozarta, Karl Bohm - director,
Orquesta Sinfonica de Viena
Temat Sądu Ostatecznego pojawia się w twórczości wielu malarzy: Luca Signorelli, Michała Anioła, braci van Eicków, RogRogera van der Weydena i Hansa Memlinga, żeby przywołać najbardziej znanych.
Symbolika instrumentów na tryptyku Hansa Memlinga
Na powstałym między 1464 - 1473 rokiem tryptyku, którym było przedstawienie Sądu Ostatecznego (222 x 240 cm), zostało namalowanych dziewięć instrumentów. Artysta wyobraził na nim: harfę, lutnię, fidel, trąby, portatyw, flety, cytry, puzony oraz dzwonki. Dodatkowo umieścił wizerunek śpiewających aniołów.
Tryptyk Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"
W partii centralnej Sądu Ostatecznego, w strefie górnej - niebiańskiej, na łuku tęczy siedzi Chrystus z globem pod stopami. Obok niego znajduje się Matka Boska oraz apostołowie. Ponad nimi w górnych rogach namalowane są anioły z arma Christi. W strefie dolnej znajduje się Św. Michał Archanioł trzymający wagę, otoczony przez powstających z grobów zmarłych. Oba pasma oddzielają od siebie postacie anielskie grające na trąbach.
Hans Memling, "Sąd Ostateczny", detal
Na prawym skrzydle tryptyku przedstawiony jest pochód zbawionych wstępujących do raju. Korowód postaci udaje się po kryształowych schodach ku bogato zdobionej bramie, symbolizującej Miasto Boże - Niebiańską Jerozolimę.
Nad wejściem do Civitas Dei znajduje się tympanon z przedstawieniem Maiestas Domini, nad nim zaś na wimperdze widnieje scena przedstawiająca Narodziny Ewy. Po bokach pod baldachimami umieszczone są postacie siedzących królów i starców starotestamentalnych grających na instrumentach. Ponad nimi znajdują się muzykujące anioły.
Muzykujące anioły po stronie zbawionych, "Sąd Ostateczny"
Na przeciwległym skrzydle namalowane zostało piekło. W lewym górnym rogu obrazu znajduje się anioł dmący w trąbę. Poniżej niego istoty piekielne wrzucają w otchłań grzeszników.
Na lewym skrzydle tryptyku, a także w części środkowej zostały namalowane anioły dmące w trąby.Instrument ten towarzyszy niemal wszystkim przedstawieniom Sądu Ostatecznego. Na tryptyku Hansa Memlinga pojawia się on zarówno w scenie sądu, jak i strącenia do piekieł.
W Nowym Testamencie trąba jest symbolicznym zwiastunem zmartwychwstania. Trąba, tak jak puzon, pojawia się symbolizując głos Boga. W tekstach nowotestamentalnych trąby wspominane są najczęściej przy zapowiedziach zmartwychwstania oraz ostatniego zgromadzenia wybranych, toteż szczególnie często spotyka się ten instrument na przedstawieniach Sądu Ostatecznego. Przy czym liczba aniołów - budzicieli nie jest kanonicznie określona. Ojcowie Kościoła łączą trąbę najczęściej z głoszeniem Dobrej Nowiny. Trąby pojawiają się na gdańskim tryptyku czterokrotnie. Dmące w nie anioły, będące wysłannikami Bożymi, obwieszczają zmarłym ich los. Trzy postacie anielskie, odziane w długie kolorowe, monochromatyczne szaty, kierują trąby w różne strony świata, budząc ich dźwiękiem tych, którzy jeszcze nie powstali. Zwiastujący Sąd dźwięk tych instrumentów symbolizuje ponowne przyjście Chrystusa, a także głos Boży.
Anioł dmący w trąbę nad potępionymi, "Sąd Ostateczny"
Na lewym skrzydle tryptyku, ponad wyobrażeniem piekła, anioł dmie w trąbę. W porównaniu ze sceną środkową przedstawienie to posiada inne znaczenie - jest to podkreślenie nieodwracalności sytuacji, w jakiej znaleźli się potępieni. Głos trąby brzmiącej nad czeluściami piekielnymi oznajmia przerażającą atmosferę tego miejsca. Symbolizuje także wyrok Bożego potępienia.
Prawe skrzydło tryptyku Sądu Ostatecznego ukazuje Niebiańską Jerozolimę. Na galerii bramy znajdują się postacie muzykujących aniołów. Odziane w dalmatyki witają zbawionych przy wejściu do Niebiańskiego Miasta. Na najwyższej kondygnacji bramy, po lewej stronie, widoczny jest anioł w ciemnej tunice grający na szałamai - instrumencie utożsamianym z fletem prostym. Zdaniem Izydora z Sewilli, flet jest symbolem tęsknoty duszy za Bogiem, cierpienia, a także wielkich emocji. Przedstawienie gry na szałamai na Sądzie.
Anioły grające na szałamai i na puzonie (u góry, po lewej), po prawej: anioł trzyma dzwonek ręczny
Ostatecznym jest podkreśleniem doniosłego momentu, jakim jest wstąpienie do raju. Dźwięk wydobywający się z instrumentu jest radosny symbolizuje radość wstępujących do raju.
Kolejnym instrumentem anielskim Sądu Ostatecznego jest puzon, którego symbolika nawiązuje do rogu oraz trąby. Używany jako trąba, głosił triumf, sławę, chwałę, zwycięstwo, zbawienie śmierć, wezwanie o pomoc, przepędzał złe duchy, wzywał do modłów; wojny świętej, obwieszczał koniec świata, wzywał zmarłych na Sąd Ostateczny.
Młotkiem kształtowany metal, z którego później wykonano puzony, podobnie jak trąba, ma być wyrazem chwały składanej Bogu przez ludzkie cierpienia. Anioł dmący w puzon na przedstawieniu Sądu Ostatecznego obwieszcza zebranym radosną nowinę. Ogłasza początek Miasta Bożego jako nowego królestwa, początek nowej ery Civitas Dei. Niebiański muzyk kieruje instrument ku przekraczającym bramę.
Ręczne dzwonki trzyma w dłoniach następny z muzykujących aniołów. Dzwonki obok organów, miały nadawać mistyczną świetność świeckiemu brzmieniu średniowiecznej muzyki kościelnej. Od XII wieku dzwonka używa się podczas Mszy Świętej na podniesienie. Dlatego też jego głos utożsamiano z głosem Boga, sam zaś instrument zajmuje miejsce trąb Starego Prawa. Dzwonki oznaczają radość, raj, wezwanie do modlitwy i przestrzegania przykazań Bożych, obwieszczają także święta. Swoim kształtem nawiązywały do sklepienia niebieskiego i dlatego stały się jego symbolem. Pojawiające się dzwonki sygnalizują rozpoczęcie czegoś nowego, obwieszczają dzień sądu, podobnie jak puzon.
Fidel, występuje na analizowanym obrazie aż trzykrotnie. Grają na niej aniołowie umiejscowieni na galerii bramy, a także jedna z postaci starotestamentalnych znajdujących się na jej lewym filarze. Dźwięk fideli podkreślał śpiew. Przez połączenie smyczka i strun rozumiano zespolenie pierwiastka boskiego i ziemskiego. Sądzono, iż ilość strun trzy lub siedem to symbol doskonałości.
Dwukrotnie Hans Memling przedstawił w Sądzie Ostatecznym portatyw, czyli zminimalizowane organy. Raz umieścił go w dłoniach anioła, ponownie zaś na prawym filarze bramy na kolanach starca starotestamentalnego. Organy towarzyszące śpiewowi symbolizują harmonię wszystkiego stworzenia w składaniu chwały Bogu w Kościele. Posiadają tę własność, że mimo rozmaitej wielkości piszczałek, współbrzmią zgodnie. Wyprowadzono z tego myśl, iż oznaczają one cały Kościół, zaś same piszczałki wiernych. Generalnie uważany jest za instrument anielski, często występujący w przedstawieniach orkiestr anielskich, jak i muzykujących aniołów. Dlatego też umieszczony został w chórze Sądu Ostatecznego pośród innych instrumentów.
Anioły grające na harfie, lutni i fidelu
Trzy postacie anielskie umieszczone zostały na prawym balkonie wieńczącym bramę. Jedna z nich, namalowana najbliżej wimpergi, gra na harfie. Gra na harfie wyraża radość, wdzięczność i uwielbienie. Harfa jest symbolem uświęconej muzyki. Święty Augustyn porównuje dziesięć przykazań Bożych do dziesięciu strun harfy Dawida. Harfa zapowiada spokój i słodycz przyszłego życia. Wchodzi w skład instrumentarium orkiestry anielskiej wyrażając niebiańską radość i harmonię. W Sądzie Ostatecznym Memlinga anioł grający na harfie, instrumencie anielskim, dodaje subtelności przedstawieniu. Niebiański lutnista znajduje się na wspominanym już balkonie między harfiarzem a aniołem grającym na fidelu.
W średniowieczu lutnia podobnie jak fidel, była atrybutem personifikacji Muzyki, Słuchu, Polihymnii - muzy sakralnej pieśni chóralnej. Uważana była za instrument wchodzący w skład orkiestr anielskich. Lutnia jest symbolem szczęścia i chwały Bożej. Jest ona także utożsamiona z muzyką anielską. Hans Memling umieścił ten instrument jako symbol chwały Bożej, którą grający na nim anioł oddawał Stwórcy.
Na wewnętrznym łuku arkady tympanonu, pośród postaci anielskich, ujętych od pasa w górę, jeden z nich gra na psalterium. Psalterium, podobnie jak lutnia, jest instrumentem chwały Boga. Grając na nim Dawid odpędzał złego ducha, który nawiedzał Saula. Psalterium ma bowiem kształt krzyża Chrystusowego z rozpiętymi na drzewie strunami. Poprzez grę duch Boży pokonywał demona. Dziesięć strun psalterium symbolizowało radosne działanie według dziesięciu przykazań Bożych. Umiejscowienie anioła z psalterium, pośród innych modlących się, spowodowało podkreślenie aktu modlitwy. Dodatkowo muzykujący anioł adoruje siedzącego na tronie Chrystusa w otoczeniu zwierząt apokaliptycznych.
Śpiewający aniołowie
Na lewym balkonie wieńczącym filar bramy znajdują się trzej śpiewający aniołowie, ubrani w dalmatyki. Pochylają się nad leżącą na parapecie księgą chórową. Na gdańskim "Sądzie Ostatecznym" postacie anielskie przedstawione zostały w grupkach. Anioły śpiewające pochylają się nad otwartą Księgą. Śpiew stanowił o uwzniośleniu religijnym.Święty Bazyli Wielki w Homilii o I Psalmie pisze: (...) psalm daje spokój duszy, (...) łagodzi nieład i rozterkę myśli, albowiem uspokaja namiętności duszy i miarkuje jej rozpasanie (...) Psalm jest dziełem aniołów, niebiańskim zrządzeniem, emanacją Ducha. Śpiewające anioły bardzo często malowano trójkami. Tak też przedstawione zostały przez Memlinga. Analizując przedstawienie można dopatrywać się w nim analogii z Trójcą Świętą. Trzy postacie anielskie mogą być także symbolem muzyki wokalnej, która w owym czasie pisana była na trzy głosy. Namalowane śpiewające anioły są także zapowiedzią niebiańskiej harmonii, w którą wstępują zbawieni.
Kończąc ten obszerny, a zarazem ledwie muśnięty temat śpiewających i grających aniołów, pragnę mieć nadzieję, że jeżeli będą Państwo obserwować w kościele muzykujące anioły albo gdy o nich przeczytają, to dostrzegą jak bardzo piękne i złożone jest to zjawisko. A jednocześnie, jak wiele stąd płynie inspiracji.
Tekst niniejszy powstał jako wykład, który wygłosiłam w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, a następnie - w wersji poszerzonej - prezentowałam nauczycielom na Dolnym Śląsku. W postaci zapisanej ukazuje się po raz pierwszy.
Celem malarstwa religijnego było poznawanie Pisma Świętego, krzewienie wiary, niesienie pociechy duchowej. Czy dziś potrafimy je właściwie interpretować?
Boże Narodzenie, Francesco di Giorgio Martini ( Siena 1439–1501)
W zbiorach
Zakładu Narodowego im. Ossolińskich znajduje się bogata kolekcja rękopisów,
rysunków i grafik o tematyce
Staro- i Nowotestamentowej. Są to wspaniałe miedzioryty niderlandzkie
oraz rysunki ze zbiorów Muzeum Książąt Lubomirskich, ponadto piękne stare
rękopisy iluminowane oraz całkiem współczesne, jak notatki Romana
Brandstaettera do „Kręgu biblijnego” i „Jezusa z Nazaretu” czy rękopis „Pokłonu
Trzech Króli” Jana Parandowskiego. W Dziale Starych Druków z kolei znajdziemy
wielką obfitość grafik, głównie miedziorytów i drzeworytów, którymi ilustrowano
zarówno Biblie, jak też dzieła o ambicjach naukowych, np. „Physica Sacra” Johanna
Jacoba Scheuchzera.
Sztuki
wizualne, obrazujące dzieje Izraela, a także żywot Jezusa Chrystusa, powstawały
z myślą o kościołach, klasztorach lub prywatnych miejscach kultu. Do czasów
soboru trydenckiego (XVI w.) artyści tworzyli w oparciu o źródła biblijne, a
także apokryfy oraz średniowieczne adaptacje i interpretacje Świętej Historii.
Po soborze dzieła religijne czerpały natchnienie głównie z Pisma Świętego, a
jeśli tego nie czyniły, ich autorzy mieli z tego powodu problemy, czego
doświadczył m.in. Caravaggio.
Dzięki
obrazom osoby nie umiejące czytać poznawały treść Pisma Świętego z
obrazów, miniatur, fresków, rzeźb i
innych dzieł sztuki. Celem malarstwa religijnego było zatem poznawanie Pisma
Świętego, krzewienie wiary, niesienie pociechy duchowej. W czasach
współczesnych znajomość Pisma Świętego, jak i ikonografii (czyli tematu i
sposobu jego realizacji), wymaga – jak każda dziedzina – studiowania, dla
poznania i głębszego zrozumienia. Bez tej wiedzy człowiek porusza się w
obszarze architektury i sztuki religijnej zupełnie nieświadom, jakie niesie ona
treści.
Narodzenie
Narodzenie, Mszał łaciński, kodeks pergaminowy z XIV w.
Dział Rękopisów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
Do
najstarszych ilustracji przedstawiających życie Jezusa Chrystusa należą
rękopisy iluminowane, głównie brewiarze. Miniatura przedstawiająca Narodzenie pochodzi z kodeksu pergaminowego z XIV w. – z Mszału łacińskiego. Składa się on z
kalendarza i właściwego mszału zawierającego teksty mszalne na różne święta.
Kodeks jest pisany w dwóch kolumnach na stronie i bogato iluminowany Zawiera też inicjały w kolorze czerwonym,
niebieskim i złotym. Szczególną ozdobą są kolorowe miniatury zawierające sceny
z życia Chrystusa i świętych. Słowo iluminacja wywodzi
się od łacińskiego illuminare (rozświetlać) i pierwotnie oznaczało
bogate zdobienie powierzchni kart publikacji złotem. Miniaturą
była ręcznie malowana ilustracja lub inicjał w średniowiecznym tekście
rękopiśmiennym lub małych rozmiarów malowidło, zazwyczaj portretowe, wykonane
na pergaminie, w kości słoniowej, metalu czy porcelanie. Zdobienie książek
rękopiśmiennych miniaturami zaczęło się od Karola Wielkiego, który zlecił
wykonanie kilku wspaniale iluminowanych łacińskich Biblii. Wysyłał artystów do
Rawenny, gdzie mogli studiować chrześcijańskie i bizantyjskie malowidła ścienne
i mozaiki, stąd widoczna w tych księgach tradycja bizantyjska, w połączeniu z
elementami wczesnochrześcijańskimi, anglosaskimi i germańskimi.
W scenie Narodzin pochodzącej z Mszału
łacińskiego w centrum obrazu klęczy
Matka Boża z pobożnie złożonymi rękami, wpatrzona w Dzieciątko. Za Nią stoi św.
Józef. Rysunek nieco uproszczony, natomiast intensywne i symboliczne są kolory:
lazur i złoto szat Matki Bożej oraz złota aureola wokół Jej głowy, Dzieciątko
nie jest owinięte w pieluszki, jak głosi tekst Ewangelii św. Łukasza, ale
nagie, otoczone blaskiem świętości, która spływa z nieba i której źródłem jest
także Ono samo. Święty Józef odziany jest w czerwony królewski płaszcz, spod
którego widać niebieską szatę. Poza wiatą stajenki, oddzielone płotem, stoją
osioł i wół – zwierzęta stanowiące dwa najpopularniejsze motywy apokryficzne
towarzyszące narodzinom Jezusa, a będące nawiązaniem do proroctwa Izajasza: Wół rozpoznaje swego pana i osioł
żłób swego właściciela (Iz 1,3)
Narodzenie, Breviarum cum callendario Gallico, kodeks pergaminowy z XIV w., Dział Rękopisów ZNiO
Równie
piękne, choć nieco odmienne w sposobie przedstawienia Narodzenie zobaczymy na
innym kodeksie pergaminowym z XIV w., a mianowicie w Breviarum cumcallendario Gallico. Miniatura przedstawiająca Narodzenie ukazuje w centrum królewskie łoże, na którym spoczywa Dzieciątko
w złotej aureoli. Obok łoża klęczy Matka Boża z nimbem świętości, ubrana w
królewskie szaty: złoto i błękit. Tren szaty podtrzymuje anioł, drugi klęczy za
łożem. Po prawej, na pierwszym planie przykląkł przy Dzieciątku św. Józef
ubrany w niebieską szatę, podobnie jak
Maria, i z pobożnie złożonymi rękami. Taka
idealizacja obrazu może sugerować, że „nastało już Królestwo Niebieskie”. Nad tak
przedstawioną sceną namalowano Boga Ojca, który – czule uśmiechnięty – błogosławi
Syna. W bordiurze uważny obserwator dostrzeże kilkukrotnie powtarzającą się
nagą sylwetkę człowieka , po drugiej zaś stronie motywu kwiatowego, który
kształtem swym przypomina krzyż, znajdujemy sylwetkę orła. Człowiek, lew, orzeł
i wół, oznaczający ewangelistów, symbolizują zarazem osobę Chrystus. Według
Grzegorza Wielkiego – wół Jego cierpliwość, lew – Boską moc, orzeł – Jego
powrót do nieba, skąd przyszedł. Postać pawia natomiast jest symbolem nieśmiertelności i życia wiecznego.
Tekst pod miniaturą rozpoczyna ozdobny inicjał
„D” (Deus). Całość została ujęta w dekoracyjną bordiurę roślinną, w
dominujących kolorach grubo kładzionego złota, niebieskości i czerwieni, które
w czasach starożytnych oznaczały bogactwo i królewskość, w przypadku zaś starożytnego
Izraela sugerowały, że Jahwe jest
potężnym królem. Stajenka, wół i osioł stanowią dla tej sceny rodzaj tła.
Święta Rodzina
W zbiorach
grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich
znajdziemy także artystycznie dojrzałe i
interesujące ujęcia Świętej Rodziny. Przedstawienie Świętej Rodziny należało
do ulubionych tematów sztuki dojrzałego renesansu. Najwybitniejsi artyści
chętnie malowali Maryję z Dzieciątkiem i św. Józefem, dodając często chłopięcą
postać św. Jana Chrzciciela. Temat ten pozwalał na ukazanie ciepła wzajemnych
relacji, ważności rodziny w kształtowaniu dziecka, ponadto zaś potwierdzał
ludzki wymiar Bożego Syna.
Hendrick Goltzius, Święta Rodzina, 1593, miedzioryt ze zbiorów grafiki Muzeum Lubomirskich
Na XVII-wiecznej grafice Hendrika Goltziusa przedstawiono Świętą Rodzinę nieco odmiennie
niż na XIX-wiecznym rysunku Cypriana
Kamila Norwida. Hendrik Golzius (1558-1617), holenderski rytownik i malarz
okresu baroku, autor rycin z serii „Życie Marii”, jak wielu malarzy
niderlandzkich i włoskich, wprowadza do biblijnego tematu koloryt lokalny. W
centrum przedstawienia znajduje się Matka Boża – oparta o drzewo, boso, w
stroju wiejskiej dziewczyny, wpatruje się z uśmiechem w Dzieciątko, które czule
przytula Jana Chrzciciela. Nad nimi – św. Józef, który stojąc przy drzewie,
pochylony, obserwuje z uśmiechem sielankową scenę. Rozgrywa się ona w ogrodzie przed
domem oplecionym bluszczem, który symbolizuje życie wieczne i odradzanie. Umieszczenie
postaci w ogrodzie jest zresztą przywołaniem rajskiego ogrodu, Maria bowiem
jest Nową Ewą, a Chrystus - Nowym Adamem. Może to być także hortus conclusus – „ogród zamknięty”, jak
w wielu przedstawieniach z Maryją. Byłoby to z kolei nawiązanie do Pieśni nad
Pieśniami (Ogrodem
zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem
zapieczętowanym, PnP 4,12).We framudze okiennej – pręgowany kot, często
występujący w scenach z Maryją, w sztuce symbol złego ducha, tutaj zdaje się
być pozbawiony takich konotacji. W tle – podobnie jak w wielu obrazach
renesansowych – swojski krajobraz. Miedzioryt powstał na podstawie projektu z
1593 roku.
Cyprian Kamil Norwid, Święta Rodzina, 1855, rysunek ze zbiorów grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich
Znacznie późniejszy
jest rysunek ołówkiem C.K. Norwida, powstał bowiem w 1855 roku. Matka Boska z
Dzieciątkiem na kolanach siedzi w ogrodzie przed domem, obok Niej mały Jan
Chrzciciel, do którego Jezus wyciąga dłoń, pragnąc jakby odebrać mu kielich
(męczeństwa?). W lewej ręce Chrystus trzyma nożyce – symbol śmierci w sztuce
sepulkralnej. Tutaj jednak może oznaczać, że oto narodził się Ten, który
„zerwał pęta śmierci” Z tyłu, po lewej stronie, stoi w progu domostwa św. Anna,
z prawej natomiast św. Józef. Szaty dorosłych postaci są obszerne i fałdziste,
stylizowane na wschodnie, podczas gdy dzieci zaś są nagie.
Artykuł, w nieco zmienionej postaci, ukazał się w "Nowym Życiu", w grudniu 2010 r.