Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Georg Philipp Telemann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Georg Philipp Telemann. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2025

Baroque Revisited Better Together - koncert NFM Leopoldinum w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

13 grudnia o 18.00 w ramach serii koncertów NFM Orkiestry Leopoldinum usłyszymy kolejny "Better together", którego cechą jest współpraca szczególnego rodzaju – w jej ramach muzycy sięgają po utwory na orkiestrę i kilku solistów, a więc koncerty, które można nazwać „wielokrotnymi”. Podczas grudniowego wydarzenia solistami będą muzycy samej orkiestry: skrzypkowie Karolina Podorska, Magdalena Ziarkowska-Kołacka, Agata Kasperska i Christian Danowicz oraz altowiolista Michał Micker 

Podczas koncertu zostaniemy poprowadzeni przez najważniejsze ośrodki muzyczne epoki baroku. Choć Antonio Vivaldi uznawany jest za weneckiego mistrza koncertu solowego, tworzył również w innych odmianach tego gatunku. Ze zbioru L’estro armonico op. 3 usłyszymy Koncert d-moll nr 11 oraz Koncert h-moll op. 10. W tym pierwszym przed orkiestrą stanie dwoje skrzypków i wiolonczelista, a w drugim liczba skrzypków wzrośnie aż do czterech! W programie nie mogło zabraknąć najsłynniejszego Koncertu z op. 6 Arcangela Corellego, zwanego „bożonarodzeniowym”. To klasyczne rzymskie concerto grosso powstało na dwoje skrzypiec, wiolonczelę oraz grupę orkiestrową zwaną ripieni. 

Koncert na altówkę Georga Philipa Telemanna pojawi się jako wyjątek, atrakcyjny nie tylko ze względu na swoje walory estetyczne, ale i na to, że stanowi najstarszy znany przykład koncertu na ten instrument. Za domknięcie niemieckiej części odpowiadał zaś będzie Johann Sebastian Bach. Z arcydzielnych Koncertów brandenburskich wrocławscy artyści wybrali trzeci i szósty, którym najbliżej do concerto grosso. Muzyka ta przypomina piękną orkiestrową materię, tkaną przez instrumenty wymieniające się solowymi wątkami tematycznymi. Wart uwagi jest fakt, że w drugim z prezentowanych koncertów Bach pozwolił sobie na zaskakujący krok: zrezygnował ze skrzypiec, oddając brzmieniowe pierwszeństwo altówkom i violom da gamba!

Program:

A. Vivaldi Koncert d-moll RV 565, op. 3 nr 11 ze zbioru L’estro armonico

G.Ph. Telemann Koncert na altówkę G-dur

J.S. Bach III Koncert brandenburski G-dur BWV 1048

***

J.S. Bach VI Koncert brandenburski B-dur BWV 1051

A. Corelli Concerto grosso g-moll op. 6 nr 8 „Fatto per la notte di Natale”

A. Vivaldi Koncert h-moll na czworo skrzypiec op. 3 nr 10, RV 580 ze zbioru L’estro armonico

Wykonawcy:

Alexander Sitkovetsky – skrzypce solo, kierownictwo artystyczne NFM Orkiestry Leopoldinum

Christian Danowicz, Karolina Podorska, Magdalena Ziarkowska-Kołacka, Agata Kasperska – skrzypce

Michał Micker – altówka

Marcin Misiak – wiolonczela

Aleksandra Rupocińska – klawesyn

NFM Orkiestra Leopoldinum


Czas trwania: 90 minut

Lokalizacja: NFM, Sala Czerwona

plac Wolności 1, 50-071 Wrocław

informacja prasowa. 


piątek, 4 marca 2022

Georg Philipp Telemann we Wrocławiu /relacja z Akademii Telemannowskiej/

27 lutego zakończyła się  siódma Akademia Muzyki Dawnej, której bohaterem był tym razem Georg Philipp Telemann - niemiecki kompozytor późnego baroku. I chociaż trzy dni wypełnione jego muzyka pozostawiły niedosyt, to jednak zostały przede wszystkim zapamiętane jako czas czas pięknej i różnorodnej muzyki.

Interesująca była już sama koncepcja Akademii. Jarosław Thiel, dyrektor programowy, zaprezentował kompozytora poprzez jego związki z miastami, w których mieszkał i pracował, poznając zarazem kulturę muzyczną regionu (Pszczyna) albo w nich bywał (Paryż). Taki koncept pozwalił jednocześnie na uchwycenie pewnej chronologii, ukazując rozwój tego niezwykle utalentowanego i pracowitego kompozytora. Zdumiewać może fakt, że chociaż w rodzinie nie było muzyków (wyjąwszy pradziadka ze strony ojca), a sam Georg Philipp na życzenie matki (ojciec zmarł, kiedy chłopiec miał cztery lata) studiował prawo, to jednak od dzieciństwa zdradzał nadzwyczajne zdolności muzyczne. Wykształcenie muzyczne rozwijał jednak w szkołach:

"Z muzyki w ciągu zaledwie kilku tygodni pojąłem tyle, że kantor pozwalał mi zastępować się na lekcjach śpiewu, choć moi podopieczni umiejętnościami znacznie mnie przewyższali. - napisze w autobiografii. W tym czasie komponował; gdy się jednak odwrócił, zaglądałem do jego partytur i zawsze w nich znajdowałem coś, co sprawiało mi radość".

Sądzę, że ta radość, o której pisał przyszły kompozytor, przeniknęła do wielu jego utworów, o czym mogliśmy się przekonać zwłaszcza podczas koncertu "Telemann w Pszczynie". Otóż w 1705 roku, w wieku 24 lat Telemann został zaproszony na dwór dworzanina króla polskiego Augusta II - hrabiego Erdmanna II von Promnitz do Żar (wówczas Sorau), gdzie został koncertmistrzem, a następnie sekretarzem i kapelmistrzem. Hrabia gustował w muzyce francuskiej i to właśnie na jego dworze zetknął się Telemann z partyturami Lully` ego, André Capry  i innych. 

Telemann w Paryżu - ujmujące kwartety


Koncert "Telemann w Paryżu", fot. Sławek Przerwa/NFM
Później, w okresie w okresie hamburskim, kompozytor udał się do Paryża,  gdzie od pewnego czasu krążyły w pirackim wydaniu jego "Quadri". Udało mu się wówczas uzyskać wyłączny patent na drukowanie swoich dzieł w Paryżu przez okres 20 lat.   Przebywał tam przez osiem miesięcy, od 1737 do 1738. roku, miał więc okazję zetknąć się bezpośrednio z muzyką francuską. Usłyszał i był pod wrażeniem "Castor et Pollux" - opery francuskiego kompozytora Jean-Philippe`a Rameau. Odtąd włączył do swoich utworów wokalnych francuski styl operowy. Pobyt Telemanna w stolicy Francji był pasmem sukcesów. Był tam znany i ceniony. Grano jego utwory, a także podejmowano go w paryskich kręgach artystycznych i intelektualnych. 

Podczas koncertu "Telemann w Paryżu" wysłuchaliśmy I Koncertu G-dur ze zbioru  "Quadri", a także Deuxième quatuor a-moll TWV 43:a2 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites. Ponadto zaprezentowano II Sonatę g-moll TWV 43:g1 ze zbioru Quadri i Sixième quatuor e-moll TWV 43:e4 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites. Obie kolekcje – Quadri i Nouveaux quatuors noszą nazwę „kwartetów paryskich”, jako że zostały stworzone z myślą o tamtejszych melomanach i muzykach. Kompozytor napisał je na wiolę da gamba i nadał im formę  uwertury francuskiej oraz suity z francuskimi tańcami. Z kolei "Quadri" to forma koncertu i sonaty odwołująca się do muzyki włoskiej, przede wszystkim do Corellego. Niewielki skład instrumentalny sprawił, że koncert kojarzył mi się bardziej z kameralnym, przyjacielskim muzykowaniem. Można było sobie wyobrazić w tej roli np. filomatów: Tomasza Zana, Adama Mickiewicza i innych, którzy chętnie tak własnie muzykowali, czerpiąc z tego radość i natchnienie do poezji. Autor „Pana Tadeusza” grał na fortepianie, na harfie i na flecie, „rzeźbiąc” w ten sposób swoją wrażliwość muzyczną. Po latach, w jednym z wykładów w College de France autor "Ballad i romansów" stwierdził wręcz: "Muzyka w utworach lirycznych to nie przygrywanie, ale główna, istotna część poezji. Ona jest jej duszą, życiem i światłem”. Telemann - również poeta - mógł mieć do muzyki i poezji podobny stosunek - to się czuje słuchając jego kompozycji. 

Jarosław Thiel (wiolonczela), Menno van Delft (klawesyn),
fot. Sławek Przerwa/NFM

Koncert w ramach Akademii Telemannowskiej miał podobne walory. Na wiolonczeli zagrał szef Wrocławskiej Orkiestry Barokowej - Jarosław Thiel, a towarzyszyli mu: Alessandro Tampieri na skrzypcach, François Lazarevitch na flecie oraz Menno van Delft na klawesynie. Przyjemność, jaką czerpał z komponowania Telemann, mogliśmy odczuć i po prostu delektować się tą muzyką. A to było dopiero preludium! 😀. 

Telemann w Pszczynie: polska pieśń poruszy duszę w drewnie


Pszczyna i w ogóle Polska okazała się dla kompozytora nowym źródłem wielu inspiracji. Wyraził to expressis verbis w swoim wierszu:

To, co radość sprawia, każdy chwali pewnie.
A przy polskiej pieśni świat cały tańcuje;
Więcej o tej muzyce bez trudu wnioskuję,
Że poruszy wszystko, nawet duszę w drewnie.

Podczas pobytu w Polsce kompozytor przebywał nie tylko w Żarach, ale także w Pszczynie na Górnym Śląsku, wyprawił się również do Krakowa. Szczególny urok miała dlań polska muzyka ludowa, w której dostrzegał jej prawdziwe "barbarzyńskie piękno", jak to określał. Szczerze zazdrościł pomysłów grającym w karczmach dudziarzom i skrzypkom ich fantazji muzycznych. "Człowiek uważny - zanotował w autobiografii - mógłby od nich w ciągu ośmiu dni zebrać pomysły na całe życie". W każdym razie przyjmuje się, że właśnie w Żarach uformowały się podstawy indywidualnego, nowatorskiego stylu  Telemanna. 

Od lewej: Vittorio Ghielmi, Dorotheę Oberlinger, Riccardo Coelati Rama,
Laurent Galliano i Marcel Comendant, fot. Joanna Stoga/NFM
Słuchając koncertu "Telemann w Pszczynie" nie miałam jednak odczucia, że pobrzmiewają w nim polskie ludowe melodie, nawet w Concerto alla Polonese G-dur. Był to Telemann cygański, węgierski i w ogóle szalony i radosny, ale nie polski. Zresztą, zespół Vittorio Ghielmi Il Suonar Prlante Orchestra, specjalizujący się w muzyce baroku (cygański barok!), jakiej nie znamy, włączył do repertuaru również innych kompozytorów. Włoski dyrygent, kompozytor i gambista w jednej osobie określany bywa jako "alchemik dźwięku”, a to za sprawą intensywności i wszechstronności swoich interpretacji. Współpraca Ghielmi z tradycyjnymi muzykami, a w szczególności ze śpiewakami z Sardynii z Cuncordu de Orosei, sprawiła, że zaczął inaczej patrzeć na dawna europejską muzykę. Jeśli  przy tej okazji nawiążemy do "ludowych fascynacji" Telemanna, to zobaczymy w tym kontekście nie tylko jakąś odległą paralelę, ale dostrzeżemy również nowe możliwości interpretacji twórczości niemieckiego kompozytora. 

Laurent Galliano (altówka) i Marcel Comendant (cymbały,
fot. Joanna Stoga/NFM
Ghelmi wraz ze swymi muzykami sięga do źródeł - do manuskryptów i opracowuje je na nowo. W przypadku Telemanna udało mu się wydobyć właśnie wątki ludowe: węgierskie, polskie, mołdawskie, a także cygańskie (lowarskie, taneczne). I jak to fantastycznie zabrzmiało! Pominąwszy już samego mistrza Ghielmi, zgromadził on wokół siebie znakomitych muzyków: grającą na różnych odmianach fletów Dorotheę Oberlinger, fantastycznych skrzypków: Stano Palúcha, Alessandro Tampieri, Nicolasa Penel, a także wirtuoza altówki - Laurenta Galliano, który grał momentami jak ...  Stéphane Grappelli.  Grającego na pięknych starych cymbałach Marcela Comendanta nazwałabym  nowym wcieleniem Jankiela. Jestem przekonana, że Telemann byłby równie zachwycony Ghielmi i jego zespołem, jak był zauroczony ową muzyką zasłyszaną w karczmie - ze względu na jej oryginalność, a także oddziaływanie. Zaiste, koncert ów mógł  poruszyć nawet duszę w drewnie!

Telemann w Hamburgu


Howard Ardman - słowo do publiczności przed koncertem,
fot. Joanna Stoga/NFM
Najbardziej jednak poruszył mnie koncert wieńczący Akademię - ze względu na repertuar i jego wspaniałą interpretację, a także z powodu przedmowy samego dyrygenta. Otóż Howard Arman powiedział mniej więcej tak:
" Telemann tworzył swoją piękną muzykę w czasach zarazy i wojen. My także żyjemy w podobnych czasach, a ta muzyka ciągle trwa i możemy odczuć jej piękno. Ten koncert jest szczególny dla mnie, bo mogę go zagrać w Polsce - kraju, który jak żaden inny przyszedł z pomocą walczącym o wolność Ukraińcom"...

Roberta Invernizzi (sopran) i chór Vocalconsort Berlin,
fot. Joanna Stoga/NFM
Po tak poruszającym wstępie wysłuchaliśmy najpiękniejszego z koncertów tegorocznej Akademii.
Rozpoczęło go tzw. małe oratorium (w opozycji do wielkiego "Der Tod Jesu" z 1755 roku), będące cyklem kantat zatytułowanym "Die Tageszeiten" ("Pory dnia"). Mieliśmy przy tym okazję usłyszeć je we wspaniałym wykonaniu Vocalconsort Berlin i znakomitych solistów, w towarzyszeniem Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. "Pory dnia" obejmują Sinfonię i cztery kantaty, z których każda składa się z dwóch arii powiązanych recytatywem i zakończonych chórem. Każdej kantacie przypisany jest inny głos solowy: "Porankowi" sopran, "Południowi" - alt, "Wieczorowi" - tenor, "Nocy" - bas. Ponadto każdy głos solowy występuje z towarzyszącym mu instrumentem obligato, np. radosnemu sopranowi "Poranka" towarzyszy trąbka, brzmiąca jak pobudka, spokojnemu altowi "Południa" - wiola da gamba. Te wyrafinowane i precyzyjne zabiegi brzmieniowe nie mają, rzecz jasna, charakteru stricte formalnego. Kompozytorowi służą one do oddania chwały Bogu za piękno Jego stworzenia. Nawet Noc (śmierć)  nie jest człowiekowi groźna, jeśli swoją postawą chwali i miłuje Pana. Postacie mają także sens alegoryczny: Radość (sopran), Prawda (alt), Czas (tenor), Żałość (bas), a  cztery pory dnia symbolizują też etapy ludzkiego życia. 

Jake Arditti (kontratenor), fot. Joanna Stoga/NFM

Trzeba przyznać, że kompozycja znalazła znakomitych interpretatorów w postaci solistów: Roberty Invernizzi, której mieliśmy już okazję posłuchać w operze pasterskiej Georga Friedricha Händla:  „Acis, Galatea i Polifem” podczas 48 Wratislavii i której sopran zabrzmiał i tym razem pięknie, czysto i radośnie. Znakomicie zabrzmiał dysponujący szeroką skalą głosu brytyjski kontratenor Jake Arditti ("Południe"). Z wielką przyjemnością słuchałam także partii solowych niemieckiego tenora - Davida Fischera, który interesująco interpretował śpiewaną przez siebie postać. Najdobitniej jednak przemówił do mnie bas niemieckiego barytona Tobiasa Berndta, dysponującego nie tylko pięknym brzmieniem, ale także kapitalnie interpretującego tekst kantaty. Zresztą, dotyczy to także występującego w drugiej części koncertu drugiego niemieckiego basu - Felix Schwandtke. 

David Fischer (tenor) i Tobias Berndt (bas), 
fot. Joanna Stoga/NFM
Po tak wspaniałym koncercie moglibyśmy już oddać się kontemplacji, a jednak wysłuchaliśmy dzieł nie mniej pięknych. Pierwszym była podniosła kantata  "Die Donnerode", napisana przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku. Tekst zaczerpnięto z Psalmów: 8. i 29. w wersyfikacji Johanna Andreasa Cramera. Później Telemann dodał drugą część, ponownie dotyczącą wersetów Cramera, tym razem po Psalmie 45. 
W pierwszej części kompozycja wyraża moc Bożą, która objawia się w naturze: „Głos Boga wstrząsa oceanami”, „Głos Boga spłaszcza cedry”, „Zawala dumne góry”, „Grzmi, aby został wygnany ”. Wszystko zaś jest powodem, by Go czcić, jak głosi chór otwierający: „Jak wielkie jest imię Twoje, przyozdobione taką chwałą, Panie, władco nasz, pełne mądrości i mocy!”. Pozornie nie ma to nic wspólnego z katastrofą, jaka spotkała mieszkańców Lizbony, a jednak podkreślenie Bożej mocy  i Jego panowania nad światem - w Nim zatem należy szukać pociechy i wierzyć, że ze zła wyprowadzi dobro.

Drugim utworem zaprezentowanym w tej części koncertu było "Die Auferstehung" ("Zmartwychwstanie") - dość nieoczekiwana liryczna refleksja nad zdarzeniami towarzyszącymi Zmartwychwstaniu. Z poprzednią kompozycją stanowią niejako Stary i Nowy Testament. Rozpoczyna ją obraz mroku śmierci, a kończy triumf  Syna Bożego. "Zmartwychwstanie" zawiera kwintesencję wiary chrześcijańskiej (aria sopranu). Niewiele arii, ale za to niezwykle obrazowa muzyka: krzyki dusz potępionych, przedwczesny triumf szatana, a potem jego skargi... Te nieliczne arie i recytatywy są jednak niezwykle piękne i zazwyczaj połączone z chórami. 

Tegoroczna Akademia Telemanowska, choć niewielka rozmiarami, dała melomanom nie tylko możliwość obcowania z piękną i różnorodną muzyką. Uświadomiła także, jak twórczy i otwarty na wpływ różnych kultur był ten artysta. A jeśli pozostawiła poczucie niedosytu, tym lepiej - z pewnością sprawi ono, że częściej będziemy sięgać po jego nagrania.

niedziela, 13 lutego 2022

Akademia Telemannowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Od 24 do 27 lutego 2022 odbędzie się w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu kolejna Akademia Muzyki Dawnej, tym razem poświęcona Georgowi Philippowi Telemannowi - wybitnemu niemieckiemu kompozytorowi epoki baroku. 

Akademie Muzyki Dawnej odbywają się w Narodowym Forum Muzyki (a wcześniej - Filharmonii Wrocławskiej) od wielu lat i stały się już piękną tradycją. Na początku, w 2014 roku, był - jakże by inaczej! - Jan Sebastian Bach. Po nim mogliśmy uczestniczyć w Akademii Händlowskiej, w 2016 odbyła się Akademia Mozartowska, po niej - Akademia Mendelssohnowska, w 2018Akademia Vivaldiowska , zaś nietypowa Akademia Latynoamerykańska odbyła się w 2019 roku. Następnie powrócono do znanych kompozytorów i uczestniczyliśmy w Akademii Bethoveenowskiej. Rok 2021 z powodu pandemii pozbawił nas kolejnej, za to w tym roku wynagrodzono nam to piękną muzyką Telemanna. Jednakże  już w ubiegłym roku, podczas 55. odsłony Wratislavia Cantans mieliśmy szczęście wysłuchać jego kompozycji w wykonaniu  Dresdner Kammerchor, Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod batutą Jarosława Thiela oraz solistów. Koncert "Jak wielkie jest Twoje imię" przyniósł nie tylko wspaniałą trzyczęściową uwerturę skomponowaną według wzoru francuskiego oraz zestaw tańców, które następują po niej, ale również poruszającą kantatę napisaną przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku: "Die Donnerode". W tym roku będzie jednak czas dłuższego delektowania się muzyką tego kompozytora. I to z uwzględnieniem polskich wątków!


Georg Philipp Telemann, sztych Georga Lichtenstegera z 1745 r.

Kompozytor - samouk i wątek polski

Telemann był już multiinstrumentalistą, który niemal wyłącznie sam nauczył się gry na flecie prostym i flecie poprzecznym, szałamai, oboju, puzonie, organach i klawesynie, skrzypcach, violi da gamba i kontrabasie. Od 1701 studiował prawo na uniwersytecie w Lipsku. W mieście tym pracował też jako organista. Po studiach przebywał w różnych miastach w Niemczech, a także w Żarach na Łużycach, gdzie miał okazję poznać muzykę ludową. W latach 1704–1708 Telemann przebywał na dworze hr. Promnitza (dworzanina Augusta II, króla polskiego) w Żarach jako muzyk nadworny i kapelmistrz. Objął to stanowisko po 63-letnim Wolfgangu Kasparze Prinzu. W miesiącach letnich bywał częstym gościem w Pszczynie. Żarski dwór Promnitza uchodził za jeden z najświetniejszych sasko-polskich dworów magnackich. Panował tam przepych i ceremoniał. Niemal bez przerwy gościły włoskie i francuskie zespoły operowo–baletowe. Promnitz utrzymywał stałą kapelę, składającą się z muzyków polskich, czeskich i niemieckich.

Podczas pobytu w Żarach i Pszczynie, a potem w trakcie podróży po kraju (Kraków, Warszawa) kompozytor zetknął się z muzyką polską, zarówno taneczną dworską, jak i ludową. Stylistyczne nawiązania do polskiej muzyki ludowej obecne są w wielu napisanych przez Telemanna utworach: sonatach skrzypcowych, Suicie polskiej Partie polonaise, tzw. Koncertach polskich na czworo skrzypiec (nietypowa obsada jest nawiązaniem do składu polskich kapel skrzypcowych) czy sześciu Partitach (suitach) "alla polacca" na skrzypce, flet traverso i basso continuo.

Ławeczka G.F. Telemanna w Żarach, fot. Andrzej Białas 

W 1702 został dyrektorem muzycznym opery w Lipsku. W 1704 objął stanowisko organisty przy Nowym Kościele (obecnie kościół św. Mateusza) w Lipsku, gdzie założył Collegium Musicum dla młodzieży studenckiej. W 1705 został kapelmistrzem hrabiów Promnitz. Podczas pobytu w Żarach oraz w Pszczynie i Krakowie Telemann poznał polską muzykę ludową, która stała się inspiracją jego wielu awangardowych kompozycji instrumentalnych. 

Od 1708 był kapelmistrzem na dworze w Eisenach (gdzie zaprzyjaźnił się z Johannem Bernhardem Bachem i z działającym w niedalekim Weimarze Johannem Sebastianem Bachem), od 1712 we Frankfurcie n. Menem; od 1721 był kantorem i dyrygentem muzyki kościelnej w Hamburgu.

Był kompozytorem samoukiem. Przez całe życie utrzymywał się wśród najbardziej postępowych twórców. U współczesnych zyskał uznanie także jako organista i kapelmistrz. Jest uważany za najbardziej płodnego kompozytora wszystkich czasów. Napisał ponad 3000 utworów, często znacznych rozmiarów (niestety wiele z nich zaginęło lub uległo zniszczeniu, zwłaszcza w czasie II wojny światowej).

Jarosław Thiel o Akademii Telemannowskiej

"Moda na przeprowadzanie rozmaitych plebiscytów i ustalanie rankingów „najwybitniejszych” kompozytorów wydaje się nie mijać. Te sympatyczne zabawy, do których redakcje rozgłośni radiowych i czasopism muzycznych zapraszają swoich słuchaczy i czytelników, dają ciekawy socjologicznie obraz aktualnie dominujących gustów muzycznych, nie aspirując najczęściej do wkroczenia w przestrzeń poważniejszego namysłu nad fascynującym zagadnieniem: na czym polega to, że jeden kompozytor komponuje lepiej niż inny?

Gdyby ktoś się o to spytał mnie, to bym odpowiedział, że jest taki kompozytor, który przerasta każde podium i każdy piedestał jest dla niego niewystarczający. Bach. Absolutnie poza kategoriami. Kto następny: Monteverdi? Vivaldi? Händel? A może…. Telemann?

Telemann na niespotykaną skalę rozwijał wolnorynkową działalność, stając się uosobieniem nowego typu kompozytora – przedsiębiorcy. Pisał na każde zestawy instrumentów, często dostosowując poziom trudności kompozycji do najszerszej grupy klientów – miłośników domowego muzykowania – czym zapewniał sobie szerszy zbyt. Sam sztychował, drukował i sprzedawał swoje utwory, a niejako przy okazji próbował swych sił jako poeta i librecista, przygotowywał artykuły z teorii muzyki, wydawał kompozycje kolegów i prowadził przebogatą korespondencję z muzykami, intelektualistami i dyplomatami z całej Europy. Nadzorując oprawę muzyczną pięciu głównych kościołów w Hamburgu, organizował także publiczne koncerty i przedstawienia operowe z własnymi kompozycjami, dbając także o marketing i rozprowadzanie biletów. Szacuje się, że mógł napisać nawet cztery tysiące utworów, choć duża część uległa zniszczeniu, zwłaszcza w trakcie II wojny światowej.

Gdybyśmy mieli więc wrócić do pytania: kto po Bachu? – może warto więc przemyśleć kandydaturę Telemanna? Nie jest łatwo dać podczas zaledwie kilku koncertów reprezentatywny obraz tak niezwykle obszernej i różnorodnej twórczości. Tym goręcej zapraszamy na wszystkie wydarzenia Akademii Telemannowskiej. Może wpłyną one na nieoczekiwane zmiany miejsc w Państwa osobistych rankingach ulubionych kompozytorów?

Dyrektor programowy Akademii Telemannowskiej
Dyrektor artystyczny Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

Program Akademii Telemannowskiej


François Lazarevitch, fot. Jean-Baptiste Millot


24 lutego, czwartek, godz. 19.00

"Telemann w Paryżu"

Program:
G.Ph. Telemann
I Koncert G-dur TWV 43:G1 ze zbioru Quadri
Deuxième quatuor a-moll TWV 43:a2 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites
***
II Sonata g-moll TWV 43:g1 ze zbioru Quadri
Sixième quatuor e-moll TWV 43:e4 ze zbioru Nouveaux quatuors en six suites

Czas trwania: [60']

Wykonawcy:
Alessandro Tampieri – skrzypce
François Lazarevitch – flet
Jarosław Thiel – wiolonczela
Menno van Delft  – klawesyn

26 lutego, sobota
godz. 17.00

Wykład Vittoria Ghielmiego "Il Suonar Parlante – historia techniki „przemawiania” za pomocą instrumentów" - wydarzenie towarzyszące, w języku angielskim.

Il Suonar Parlante Orchestra / fot. Luis Duarte



godz. 18.00

"Telemann w Pszczynie"

Program:
G.Ph. Telemann  
Koncert a-moll na flet podłużny, violę da gamba i orkiestrę TWV 52:a1
Concerto alla Polonese G-dur TWV 43:G7: I. Dolce, II. Allegro
Uwertura B-dur TWV 55:B8 „Ouverture burlesque”: II. Scaramouches (oprac. V. Ghielmi)

Cyganji Tanz z manuskryptu z Sepsiszentgyörgy (oprac. V. Ghielmi)
Magyar Tanz z manuskryptu z Sepsiszentgyörgy (oprac. V. Ghielmi, S. Palúch)
Iai Devlale So Tẻ Kẻrav – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. G. Gibelli)
S. Palúch Hajduk Dance wg melodii z manuskryptu Annae Szirmay-Keczer (1688)
J. Bihari Adagio affectuoso
V. Ghielmi, S. Palúch Mozart the Gypsy wg V Koncert skrzypcowego A-dur KV 219 „Tureckiego” W.A. Mozarta
S. Palúch Mozart Sîrba wg V Koncert skrzypcowego A-dur KV 219 „Tureckiego” W.A. Mozarta
***
J.G. Graun Koncert d-moll na violę da gamba i orkiestrę: III. Allegro
G.Ph. Telemann Solo per voi tra mille – aria z kantaty Pastorella venga bella TWV 20:62
A. Vivaldi Koncert D-dur RV 208 „Grosso Mogul”: II. Grave recitativo (oprac. A. Tampieri, M. Comendant)
F. Benda Koncert G-dur na klawesyn, smyczki i b.c.: III. Allegro scherzando
G.Ph. Telemann  Overture-Suite Es-dur TWV 55:Es3 „La Lyra”: III. Vielle (oprac. V. Ghielmi)
Šol páii pe luludjori – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. G. Gibelli, S. Pazlúch)
Saltus Pollonicus and Hungaricus z manuskryptu z Uhrovca (oprac. V. Ghielmi, S. Palúch)
Cântec de leagǎn – tradycyjna kołysanka mołdawska (oprac. G. Gibelli, M. Comendant)
J.Ph. Kirnberger Masura (oprac. V. Ghielmi, S.Palúch)
Trana nanna – tradycyjna pieśń lowarska (oprac. S. Palúch)

Czas trwania: [100']

Wykonawcy:
Wykonawcy:
Il Suonar Parlante Orchestra:
Vittorio Ghielmi – viola da gamba, kierownictwo artystyczne
Graciela Gibelli* – śpiew
Dorothee Oberlinger* – flet podłużny
Stano Palúch*, Alessandro Tampieri*, Nicolas Penel – skrzypce
Laurent Galliano – altówka
Marco Testori – wiolonczela
Riccardo Coelati Rama – kontrabas
Marcel Comendant* – cymbały
Shalev Ad-el – klawesyn

*partie solowe

Vocalconsort Berlin / fot. Hans Scherhaufer



27 lutego (niedziela, godz. 18.00

"Telemann w Hamburgu"

Program:
Koncert finałowy Akademii Telemannowskiej

G.Ph. Telemann
Die Tageszeiten TWV 20:39
***
Die Donnerode TWV 6:3a (cz. I)
Die Auferstehung TWV 6:7


Czas trwania: [120']

Wykonawcy:
Howard Arman – dyrygent
Roberta Invernizzi  – sopran
Jake Arditti – alt
David Fischer – tenor
Tobias Berndt – bas I
Felix Schwandtke – bas II
Vocalconsort Berlin
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – kierownictwo artystyczne Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

informacja prasowa


Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty