Jury w składzie: Przewodnicząca, reżyserka Natalia Mieszczaninowa, krytyczka filmowa Olga Galickaja i aktor Stiepan Diewonin przyznało Grand Prix w Konkursie Filmów Fabularnych 12.Wisły filmowi "Cicha noc" w reżyserii Piotra Domalewskiego za "precyzyjność charakterów i autentyczną historię".
II Nagroda powędrowała do filmu "Jak pies z kotem" Janusza Kondratiuka za "miłość do ludzi i subtelną opowieść".
III Nagrodą doceniono film "Ułaskawienie" Jana Jakuba Kolskiego za "pokazanie trudnych czasów poprzez głęboko osobistą historię".
Specjalnym wyróżnieniem Jury uhonorowało obraz "Nina" Olgi Chajdas za "wyjątkowy talent i wrażliwość wizualną".
Film "Cicha noc" Piotra Domalewskiego zdobył także tegoroczną Nagrodę Publiczności.
Moskiewska edycja 12. "Wisły" dobiegła końca. Festiwal wyruszy teraz w filmową podróż po Rosji. Do grudnia 2019 roku zagramy m.in. w Jekaterynburgu, Barnauł, Noworosyjsku, Twerze, Rostowie nad Donem, Krasnodarze, Orenburgu, Niżnym Nowogrodzie, Nowogrodzie Wielkim, Torżoku, Pietrozawodsku, Wysokowsku, Bijsku, Gwardziejsku, Irkucku, Kazaniu, Kaliningradzie, Klinie, Niemanie, Swietłogorsku, Soczi i Twerze.
informacja prasowa
Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu… Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12. Festiwal Filmów Polskich Wisła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12. Festiwal Filmów Polskich Wisła. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 maja 2019
wtorek, 28 maja 2019
Jan Jakub Kolski i Janusz Kondratiuk w rozmowie z rosyjską publicznością podczas 12. Festiwalu "Wisła"
Polskie kino podbija serca rosyjskich widzów, na projekcjach sale wypełniają się po brzegi, a zagorzałe dyskusje z polskimi twórcami są pełne pytań, wymiany myśli i wzruszeń. Najlepsze polskie produkcje moskwiczanie będą mogli oglądać jeszcze przez kolejne 3 dni.
Moskwa przywitała tegoroczną "Wisłę” wypełnionymi salami oraz lawiną dociekliwych pytań, która nie ominęła Jana Jakuba Kolskiego podczas spotkania po projekcji filmu "Ułaskawienie". Znany reżyser, scenarzysta, pisarz, operator filmowy, producent i nauczyciel akademickiego w jednej osobie został ciepło przyjęty przez rosyjską publiczność. Sam artysta jest pod wielkim wrażeniem moskiewskiej widowni: "To, co jest niezmienne tutaj to powaga i szacunek, z jakimi traktuje się filmowców, artystów. Mówię o takich ludziach, którzy przychodzą do kina, bo lubią, a nie dlatego, że ich się deleguje, którzy siadają, oglądają, bo lubią, którzy przeżywają, bo emocje ekranowe trafiają do ich serc, a także chętnie dzielą się tym, co poczuli. Rosjanie w tej sferze są inni od nas, szczególni" - zauważa reżyser w rozmowie z telewizją festiwalową.
Jan Jakub Kolski podczas spotkania z widzami opowiedział o pracy nad swoim najnowszym filmem. "Ułaskawienie" to osadzona w realiach powojennej Polski historia zmagających się z żałobą rodziców, wyruszających ze swoim synem w ostatnią podróż, opowiedziana z perspektywy ich wnuka, Jana. To także historia rodziny samego reżysera, który podczas przygotowania do kręcenia filmu odbył wieloletnią podróż w przeszłość. Artysta podzielił się z widownią doświadczeniami ze swojego dzieciństwa, zasłyszaną od dziadków opowieścią o dzielnym wuju Wacławie "Odrowążu" Szewczyku, o jego śmierci i wielokrotnych pogrzebach. Reżyser przez rok pracował z archiwalnymi materiałami w Instytucie Pamięci Narodowej i zgłębiał historię swojego wuja, aby potem zdecydować się przekazać ją światu.
Tematyka filmu mogła wydawać się kontrowersyjna dla rosyjskiego widza. "Chciałem pokazać Rosjanom mój ostatni film, bo opowiada o tej części historii, która była dla nas wspólna, ale dla każdego narodu oznaczała coś zupełnie innego" - mówił reżyser jeszcze przed spotkaniem. Choć nie zabrakło kontrowersji wokół historii, to na poziomie ludzkim obraz został odebrany tak, jak chciał tego Jan Jakub Kolski – jak historia o miłości, cierpieniu i ułaskawieniu.
Moskiewska publika bardzo ciepło przyjęła także film "Jak pies z kotem" w reżyserii znakomitego Janusza Kondratiuka. Film, podobnie jak "Ułaskawienie" Jana Jakuba Kolskiego, jest inspirowany historią z życia samego artysty, jednak historią bliższą. Obraz przedstawia słodko-gorzki obraz relacji rodzinnych oraz trudności, z którymi boryka się brat śmiertelnie chorego Andrzeja. Artysta nie stara się jednak gloryfikować inspirowanej nim samym postaci Janusza: "Nie chcę, żeby ktoś myślał, że robię film o dobrym braciszku. Wcale nie byłem dobry, wcale nie byłem zadowolony. Byłem wściekły, byłem zły. Źle się nim opiekowałem, bo nie wiedziałem jak. Kiedy np. coś mu się wydawało, miał jakieś wizje, ja, jak głupi belfer, tłumaczyłem mu, że to nieprawda. Potem sam zachorowałem i zrozumiałem, że te wizje są tak silne, że takie tłumaczenie mija się z celem. Odkryłem, że trzeba wchodzić w ten równoległy świat, w którym znajduje się chory, aby móc się z nim porozumieć" – zdradził podczas rozmowy z widzami reżyser. "To jest też historia o dwojgu bliskich sobie ludziach, którym zabrakło czasu, żeby szczerze porozmawiać" – puentował twórca.
Z ust widzów Janusz Kondratiuk usłyszał głosy uznania i szczerych podziękowań za stworzenie empatycznego obrazu rodziny, która pomimo ogromnych trudności, walki z chorobą bliskiej osoby, nie traci ludzkiego oblicza i nie pozwala Andrzejowi odchodzić ze świata w samotności.
Moskwa przywitała tegoroczną "Wisłę” wypełnionymi salami oraz lawiną dociekliwych pytań, która nie ominęła Jana Jakuba Kolskiego podczas spotkania po projekcji filmu "Ułaskawienie". Znany reżyser, scenarzysta, pisarz, operator filmowy, producent i nauczyciel akademickiego w jednej osobie został ciepło przyjęty przez rosyjską publiczność. Sam artysta jest pod wielkim wrażeniem moskiewskiej widowni: "To, co jest niezmienne tutaj to powaga i szacunek, z jakimi traktuje się filmowców, artystów. Mówię o takich ludziach, którzy przychodzą do kina, bo lubią, a nie dlatego, że ich się deleguje, którzy siadają, oglądają, bo lubią, którzy przeżywają, bo emocje ekranowe trafiają do ich serc, a także chętnie dzielą się tym, co poczuli. Rosjanie w tej sferze są inni od nas, szczególni" - zauważa reżyser w rozmowie z telewizją festiwalową.
Jan Jakub Kolski podczas spotkania z widzami opowiedział o pracy nad swoim najnowszym filmem. "Ułaskawienie" to osadzona w realiach powojennej Polski historia zmagających się z żałobą rodziców, wyruszających ze swoim synem w ostatnią podróż, opowiedziana z perspektywy ich wnuka, Jana. To także historia rodziny samego reżysera, który podczas przygotowania do kręcenia filmu odbył wieloletnią podróż w przeszłość. Artysta podzielił się z widownią doświadczeniami ze swojego dzieciństwa, zasłyszaną od dziadków opowieścią o dzielnym wuju Wacławie "Odrowążu" Szewczyku, o jego śmierci i wielokrotnych pogrzebach. Reżyser przez rok pracował z archiwalnymi materiałami w Instytucie Pamięci Narodowej i zgłębiał historię swojego wuja, aby potem zdecydować się przekazać ją światu.
Tematyka filmu mogła wydawać się kontrowersyjna dla rosyjskiego widza. "Chciałem pokazać Rosjanom mój ostatni film, bo opowiada o tej części historii, która była dla nas wspólna, ale dla każdego narodu oznaczała coś zupełnie innego" - mówił reżyser jeszcze przed spotkaniem. Choć nie zabrakło kontrowersji wokół historii, to na poziomie ludzkim obraz został odebrany tak, jak chciał tego Jan Jakub Kolski – jak historia o miłości, cierpieniu i ułaskawieniu.
Moskiewska publika bardzo ciepło przyjęła także film "Jak pies z kotem" w reżyserii znakomitego Janusza Kondratiuka. Film, podobnie jak "Ułaskawienie" Jana Jakuba Kolskiego, jest inspirowany historią z życia samego artysty, jednak historią bliższą. Obraz przedstawia słodko-gorzki obraz relacji rodzinnych oraz trudności, z którymi boryka się brat śmiertelnie chorego Andrzeja. Artysta nie stara się jednak gloryfikować inspirowanej nim samym postaci Janusza: "Nie chcę, żeby ktoś myślał, że robię film o dobrym braciszku. Wcale nie byłem dobry, wcale nie byłem zadowolony. Byłem wściekły, byłem zły. Źle się nim opiekowałem, bo nie wiedziałem jak. Kiedy np. coś mu się wydawało, miał jakieś wizje, ja, jak głupi belfer, tłumaczyłem mu, że to nieprawda. Potem sam zachorowałem i zrozumiałem, że te wizje są tak silne, że takie tłumaczenie mija się z celem. Odkryłem, że trzeba wchodzić w ten równoległy świat, w którym znajduje się chory, aby móc się z nim porozumieć" – zdradził podczas rozmowy z widzami reżyser. "To jest też historia o dwojgu bliskich sobie ludziach, którym zabrakło czasu, żeby szczerze porozmawiać" – puentował twórca.
Z ust widzów Janusz Kondratiuk usłyszał głosy uznania i szczerych podziękowań za stworzenie empatycznego obrazu rodziny, która pomimo ogromnych trudności, walki z chorobą bliskiej osoby, nie traci ludzkiego oblicza i nie pozwala Andrzejowi odchodzić ze świata w samotności.
informacja prasowa
poniedziałek, 13 maja 2019
"Polska w dokumencie" na 12. Festiwalu "Wisła"
Na 12. Festiwalu Filmów Polskich "Wisła" w bloku "Polska w Dokumencie" widzowie będą mogli obejrzeć pięć interesujących filmów dokumentalnych. Festiwal odbywa się od kwietnia do grudnia 2019 r. Odwiedzi kilkanaście krajów: Rosję, Gruzję, Białoruś, Chorwację, Serbię, Azerbejdżan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kazachstan, Kirgistan, Turcję, Słowację, Czechy, Islandię i Chile. Główna edycja projektu nastąpi w dniach 23 – 30 maja br. w Moskwie.
"Dreamland. Film dokumentalny o Macieju Berbece" w reżyserii Stanisława Berbeki jest historią Macieja Berbeki, ratownika TOPR, przewodnika wysokogórskiego i himalaisty, opowiedzianą z punktu widzenia jego syna. Zimą jako pierwszy zdobył 3 ośmiotysięczniki – Manaslu, Cho Oyu, Broad Peak. Wytyczył także bardzo trudną drogę na południowej ścianie Annapurny, na Mount Everest wszedł własnym wariantem, jako pierwszy Polak od strony tybetańskiej. Do Korony Ziemi brakło mu jedynie zdobycia Masywu Vinsona na Antarktydzie. 5 marca 2013 roku spełnił marzenie o zimowym wejściu na Broad Peak. Zginął podczas drogi powrotnej ze szczytu.
Film "Wieś pływających krów" w reżyserii Katarzyny Trzaski opowiada historię trojga berlińczyków ze wspólnoty Spirit Center, którzy poprzez jogę, medytację i szamańskie rytuały dążą do duchowego odrodzenia. W ich poczuciu, nieskażone jeszcze cywilizacją miejsce, odnajdują na wschodnich krańcach Polski, na podlaskiej wsi. Zatrzymują się u miejscowego gospodarza, gdzie chcą pracować w polu, będąc przy tym jak najbliżej natury. Katarzyna Trzaska portretuje dwa odmienne światy. Neo-hipisi i tradycyjni rolnicy przypatrują się sobie z nieufnością, przez którą przebija jednak wzajemna fascynacja. Film w zabawny sposób opowiada o poszukiwaniu utopijnej jedności z naturą i przygląda się modnym obecnie trendom i nowej wizji ekologicznej przyszłości.
Kolejną, bardzo ciekawą propozycją dla festiwalowej publiczności będzie "Jeszcze dzień życia" w reżyserii Damiana Nenowa i Raúala de la Fuente. Film łączący techniki animacji i dokumentu. Powstał na podstawie książki Ryszarda Kapuścińskiego. Jest to historia reportera, realizującego swoją misję w ogarniętej wojną Angoli w 1975 roku. Film zdobył wiele nagród, m.in. Europejską Nagrodę Filmową Roku w kategorii "Najlepszy film animowany" oraz Nagrodę Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastian.
"Over the Limit" w reżyserii Marty Prus to portret rosyjskiej gimnastyczki artystycznej Margarity Mamun, która stoi przed unikalną szansą występu na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro i zdobycia złotego medalu olimpijskiego. Cała dramaturgia oparta została na wnikliwym portrecie dwudziestoletniej gimnastyczki i jej trenerki Iriny Viner-Ulmanowej, legendy światowej gimnastyki, a przy okazji żony jednego z najbogatszych oligarchów w Rosji. Na przecięciu relacji tych dwóch kobiet, jak gdyby mimochodem, rodzi się nie tyle prawda o sporcie, co prawda o Rosji. „Over the Limit” to intymny dramat brutalnych relacji, które prowadzą do sukcesu.
Widzowie festiwalu zobaczą również film "Książę i dybuk" w reżyserii Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego, który zdobył nagrodę Venezia Classici dla najlepszego filmu o kinie na festiwalu w Wenecji w 2017 roku. Jest to dokumentalna podróż śladami jednego z najbardziej fascynujących polskich filmowców, Michała Waszyńskiego, autora wielu znanych przedwojennych filmów z Eugeniuszem Bodo, reżysera mistycznego "Dybuka", a także producenta hollywoodzkich hitów z Sofią Loren i Claudią Cardinale. Autorzy filmu poszukują odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich bohater tak skrupulatnie ukrywał się przed światem, nakładając kolejne maski. Michał Waszyński a właściwie Mosze Waks, był Żydem, choć przez wiele lat ukrywał swoje pochodzenie. Był homoseksualistą, choć ożenił się z zamożną i starszą od siebie włoską hrabiną. Był też synem kowala, ale na Zachodzie podawał się za polskiego arystokratę. Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski w "Księciu i dybuku" starają się zajrzeć pod powierzchnię mitów, aby dostrzec prawdę o Waszyńskim jako człowieku i artyście. Film ma strukturę patchworku zszytego z archiwalnych nagrań, opowieści ludzi, którzy na swej drodze spotkali legendarnego "Księcia z Polski".
informacja prasowa
"Dreamland. Film dokumentalny o Macieju Berbece" w reżyserii Stanisława Berbeki jest historią Macieja Berbeki, ratownika TOPR, przewodnika wysokogórskiego i himalaisty, opowiedzianą z punktu widzenia jego syna. Zimą jako pierwszy zdobył 3 ośmiotysięczniki – Manaslu, Cho Oyu, Broad Peak. Wytyczył także bardzo trudną drogę na południowej ścianie Annapurny, na Mount Everest wszedł własnym wariantem, jako pierwszy Polak od strony tybetańskiej. Do Korony Ziemi brakło mu jedynie zdobycia Masywu Vinsona na Antarktydzie. 5 marca 2013 roku spełnił marzenie o zimowym wejściu na Broad Peak. Zginął podczas drogi powrotnej ze szczytu.
"Wieś pływających krów"
Film "Wieś pływających krów" w reżyserii Katarzyny Trzaski opowiada historię trojga berlińczyków ze wspólnoty Spirit Center, którzy poprzez jogę, medytację i szamańskie rytuały dążą do duchowego odrodzenia. W ich poczuciu, nieskażone jeszcze cywilizacją miejsce, odnajdują na wschodnich krańcach Polski, na podlaskiej wsi. Zatrzymują się u miejscowego gospodarza, gdzie chcą pracować w polu, będąc przy tym jak najbliżej natury. Katarzyna Trzaska portretuje dwa odmienne światy. Neo-hipisi i tradycyjni rolnicy przypatrują się sobie z nieufnością, przez którą przebija jednak wzajemna fascynacja. Film w zabawny sposób opowiada o poszukiwaniu utopijnej jedności z naturą i przygląda się modnym obecnie trendom i nowej wizji ekologicznej przyszłości.
Kolejną, bardzo ciekawą propozycją dla festiwalowej publiczności będzie "Jeszcze dzień życia" w reżyserii Damiana Nenowa i Raúala de la Fuente. Film łączący techniki animacji i dokumentu. Powstał na podstawie książki Ryszarda Kapuścińskiego. Jest to historia reportera, realizującego swoją misję w ogarniętej wojną Angoli w 1975 roku. Film zdobył wiele nagród, m.in. Europejską Nagrodę Filmową Roku w kategorii "Najlepszy film animowany" oraz Nagrodę Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastian.
"Over the limit"
"Książę i dybuk"
Widzowie festiwalu zobaczą również film "Książę i dybuk" w reżyserii Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego, który zdobył nagrodę Venezia Classici dla najlepszego filmu o kinie na festiwalu w Wenecji w 2017 roku. Jest to dokumentalna podróż śladami jednego z najbardziej fascynujących polskich filmowców, Michała Waszyńskiego, autora wielu znanych przedwojennych filmów z Eugeniuszem Bodo, reżysera mistycznego "Dybuka", a także producenta hollywoodzkich hitów z Sofią Loren i Claudią Cardinale. Autorzy filmu poszukują odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich bohater tak skrupulatnie ukrywał się przed światem, nakładając kolejne maski. Michał Waszyński a właściwie Mosze Waks, był Żydem, choć przez wiele lat ukrywał swoje pochodzenie. Był homoseksualistą, choć ożenił się z zamożną i starszą od siebie włoską hrabiną. Był też synem kowala, ale na Zachodzie podawał się za polskiego arystokratę. Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski w "Księciu i dybuku" starają się zajrzeć pod powierzchnię mitów, aby dostrzec prawdę o Waszyńskim jako człowieku i artyście. Film ma strukturę patchworku zszytego z archiwalnych nagrań, opowieści ludzi, którzy na swej drodze spotkali legendarnego "Księcia z Polski".
informacja prasowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/
O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...
Popularne posty
-
Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka pr...
-
W dniach od 7 do 15 lutego 2015 roku odbędzie się we Wrocławiu Akademia Händlowska. Wystąpi fenomenalna Julia Lezhneva, znakomici brytyjscy...
-
Film "Dom dobry" jest zrobiony "grubą kreską", co nie jest bynajmniej komplementem. O ile reżyser postarał się nakreślić...


