Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Kopka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Kopka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2021

Teatr na faktach wraca na deski Instytutu Grotowskiego

 Dzięki złagodzeniu obostrzeń publiczność Instytutu Grotowskiego będzie mogła obejrzeć długo wyczekiwane premiery spektakli dokumentalnych. W dniach 20–21 lutego 2021 w Sali Teatru Laboratorium odbędą się pokazy przedstawień „Alternatywne życie, czyli traktat o snach” Mateusza Brodowskiego, a 24–26 lutego 2021 „Historji” Doroty Bator. 


Pierwsza edycja „Teatru na faktach” rozpoczęła się w Instytucie Grotowskiego w październiku 2018. „Po dwóch latach doświadczeń z teatrem dokumentalnym możemy stwierdzić z całym przekonaniem: prawdziwe życie jest bardziej zaskakujące i szalone od naszych najdzikszych fantazji na jego temat […]” – mówi pomysłodawca i opiekun projektu Krzysztof Kopka. W sztukach teatru dokumentalnego nie ma ani jednego zmyślonego słowa, wszystkie postacie są prawdziwe. Stosowana w nim technika verbatim polega na pogłębionym researchu i wywiadach z Bohaterami codzienności. Prowadzi to do bardzo wyjątkowego spotkania – historii opowiedzianej przez życie z rzeczywistością sceniczną. 

Teatr na faktach, Alternatywne życie, czyli traktat o snach, Fot. Bartłomiej Puch

Pierwszy z zaplanowanych spektakli dokumentalnych to „Alternatywne życie, czyli traktat o snach” w reżyserii Mateusza Brodowskiego – absolwenta Lart Studio i Wydziału Lalkarskiego PWST w Krakowie Filii we Wrocławiu, obecnie Prezesa Stowarzyszenia Spiżarnia Form Artystycznie Nieoczywistych. Scenariusz powstał na podstawie wywiadów przeprowadzonych z osobami praktykującymi świadome śnienie, podróże astralne, OBE oraz lubiących spać i zajmujących się badaniami psychologicznymi na temat snu. Na scenie wystąpią: Patrycja Bukowczan, Hubert Fiebig, Daniel Namiotko, Aleksandra Nowakowska, Piotr Mateusz Wach. Spektakl dla widzów od lat 16. 

Teatr na faktach, Historja, fot. Tomasz Papuczys

Drugi z premierowych spektakli dokumentalnych to „Historja” wyreżyserowana przez Dorotę Bator – absolwentkę reżyserii na Wydziale Lalkarskim Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie Filii we Wrocławiu i rocznego kursu filmowego w Wajda School & Studio w Warszawie. Scenariusz spektaklu oparty jest na spisanych rozmowach z bajarzami, opowiadaczami i ludźmi zajmującymi się w Polsce baśniami. Bazuje na opowieści o utracie, która koresponduje z prawdziwymi wydarzeniami z życia jednej z bohaterek przedstawienia. Spektakl łączy teatr dokumentalny z teatrem formy. Występują: Teresa Kowalik, Anna Wieczorek, Piotr Starczak. 

W marcu rozpoczyna się także trzeci kurs teatru dokumentalnego „Teatr na faktach 2021”, który potrwa do grudnia. Adresowany jest do młodych twórców teatralnych, badaczy i aktywistów społecznych, a poświęcony będzie nie tylko Bohaterom codzienności, ale także trudnej sytuacji Białorusinów. Uczestnicy na podstawie przygotowanych wywiadów przygotują scenariusz, a następnie słuchowisko z udziałem profesjonalnych aktorów. W ramach kursu „Teatr na faktach” powstaną także spektakle na zaproponowane przez uczestników tematy, a przedstawienia zostaną zaprezentowane w Instytucie Grotowskiego. W programie m.in.: teoria i praktyka teatru dokumentalnego, wywiady jako źródło, tworzenie scenariuszy dokumentalnych czy wykorzystanie nowych mediów w teatrze dokumentalnym (teatr online, podkasty, teatr radiowy). Zgłoszenia można przesyłać do 26 lutego 2021. 

Program: 

Alternatywne życie, czyli traktat o snach” (spektakl): sob. 20/02/2021, 19:00, niedz. 21/02/2021, 16:00 i 19:00, Instytut Grotowskiego, Sala Teatru Laboratorium, Przejście Żelaźnicze, Wrocław

Historja” (spektakl): śr.–pt. 24–26/02/2021, 19:00, Instytut Grotowskiego, Sala Teatru Laboratorium, Przejście Żelaźnicze, Wrocław

Teatr na faktach 2021” (trzeci kurs teatru dokumentalnego): marzec–grudzień 2021. Zgłoszenia do 26/02/2021

informacja prasowa

czwartek, 15 lutego 2018

"Koniec świata w Breslau": Dekadencja i apokalipsa /recenzja teatralna/

Spektakl Wrocławskiego Teatru Współczesnego przenosi na scenę wczesną powieść Marka Krajewskiego"Koniec świata w Breslau", ale jest dziełem autonomicznym, twórczym i znakomicie zagranym. 


Przestrzeń sceniczna tworzy rodzaj kosmosu przedwojennego Breslau: mieszczański pokój, którego centralnym rekwizytem jest łóżko, salonik z niewielkim stolikiem zastawionym napojami alkoholowymi oraz pokoje w amfiladzie, tworzące część mieszkania, ale i dom publiczny. Jest także przestrzeń poza mieszkaniem: rodzaj inferno, w którym dokonują się zbrodnie. Wiszący w I akcie nad sceną napis "Breslau" w akcie II leży na proscenium, przygniatając leżącą z boku postać i stanowi symbol upadku oraz znakiem, że "stało się już".


Przestrzeń i czas: Breslau i Wrocław

W tym entourage`u pojawiają się postaci głównych bohaterów: radcy kryminalnego Eberharda Mocka, jego pomocnika wachmistrza kryminalnego Kurta Smolorza oraz asystenta kryminalnego Gustava Meinerera. Zaczyna się - jak w rasowym kryminale - od "trzęsienia ziemi", w tym wypadku - od oględzin rozkładających się zwłok.  Od początku też postacie sceniczne przekraczają rampę, nawiązując relacje z osobami na widowni. Najpierw nietrzeźwy Mock wysyła kogoś na Plac Solny po kwiaty dla żony, co budzi ogólną wesołość. A potem okazuje się, że to nie jest incydent, że tak będzie się działo przez całe przedstawienie - bo Breslau i Wrocław to ta sama przestrzeń: te same znajome ulice i miejsca. Co więcej, to także ta sama historia, więc jedno przechodzi w drugie, a czas przeszły i teraźniejszy mieszają się ze sobą.

Koniec świata w Breslau, reż. Agnieszka Olsten, fot. WTW

Dekadenccy bohaterowie

Bohaterowie scenicznej opowieści są postaciami dekadenckimi. Radca kryminalny (cóż za smakowita nazwa!) Mock jest ciągle pod wpływem alkoholu, a mimo to z pijackim uporem powtarza próby zaprowadzenia jakiegoś ładu w tym świecie, w którym nie jest to możliwe. Jego tropienie winowajców jest pełne pasji i często przekracza granice dozwolone prawem. Poza tym Mock pragnie mieć potomka, ponieważ wydaje mu się, że dziecko zmieni radykalnie jego nieudane małżeństwo z o wiele młodszą, uzależnioną od narkotyków, żoną. Jednak żadna zmiana nie jest w tym świecie możliwa. Po pierwsze dlatego, że ciągnie on za sobą historię naznaczoną zbrodniami. To bowiem, co dzieje się "tu i teraz", wydarzyło się przed laty i jest rodzajem perpetum mobile. Po wtóre, istnieje nierozerwalny związek między owym przenikającym miasto złem a życiem jego mieszkańców. Działa to mniej więcej tak jak Petersburg na Raskolnikowa. 

Koniec świata w Breslau, reż. Agnieszka Olsten, fot. WTW

Czarny humor, znakomite aktorstwo i reżyseria

Scenę spektaklu "Koniec świata w Breslau" często spowija papierosowy dym. Atmosfera jako żywo przypomina "czarne kino" Fritza Langa czy Orsona Wellesa. Pokazany jest mianowicie świat zbrodni, w którym nie ma "dobrych" i "złych", bo wszyscy są "dotknięci złem", żeby przywołać tytuł jednego z filmów Wellesa. Jednocześnie wszechobecny jest w spektaklu tzw. czarny humor, począwszy od owej sceny z zakupem kwiatów na Pl. Solnym. Mnie najbardziej rozbawił Krzysztof Boczkowski jako Leo Hartner, dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej, który głosem Stefana Bednarka pouczał swoich słuchaczy na temat historii Breslau. 

W ogóle mocną stroną przedstawienia jest aktorstwo. Wszystkie role znakomite, nawet epizody, począwszy wcielającego się w główną postać Konrada Imieli, poprzez Tomasza Orpińskiego jako Solorza, Jerzego Senatora jako Heinricha Müihausa, dyrektora kryminalnego i jego syna marnotrawnego, którego zagrał Michał Szwed, a kończąc na postaci żony Mocka Sophie, jakby wyjętą ze "Zmierzchu bogów" Viscontiego Polą Błasik, studentką PWST. Właściwie nie ma w tym przedstawieniu słabych ról. Znakomicie też wypada ta sztuka zespołowo. 

Koniec świata w Breslau, reż. Agnieszka Olsten, fot. WTW
Spektakl Wrocławskiego Teatru Współczesnego przenosi na scenę wczesną powieść Marka Krajewskiego"Koniec świata w Breslau", ale jest dziełem autonomicznym, twórczym i znakomicie zagranym. 


Szczególne uznanie należy się Krzysztofowi Kopce i Agnieszce Olsten za twórcze potraktowanie tekstu Marka Krajewskiego, a reżyserce także za to, że potrafiła tak znakomicie poprowadzić aktorów i wyczarować dekadencki klimat powieści na scenie. Sądzę, że nie udałoby się to bez pomysłowej scenografii Olafa Brzeskiego oraz pięknych. "klimatycznych" kostiumów Mirka Kaczmarka.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w maju 2014 roku.

trailer spektaklu

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty