Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Konrad Imiela, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Konrad Imiela, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2018

Konrad Imiela: Teatr, o którym czasami śnię /wywiad/

Z Konradem Imielą - dyrektorem Teatru Muzycznego Capitol - o planach, marzeniach, podsumowaniach, a także o tym, jak w dzieciństwie wchodził do... fortepianu.

Konrad Imiela, prasowe

Barbara Lekarczyk-Cisek: W kwietniu tego roku ukończył Pan czterdzieści lat i wszedł – by posłużyć się terminem J. Conrada – w „smugę cienia”. Sądzę, że to dobry moment na refleksję dotyczącą Pańskiego życia prywatnego i artystycznego. Co myśli dojrzały artysta, który odniósł sukces?

Konrad Imiela: Być może takie symboliczne daty rzeczywiście skłaniają do refleksji, nad tym, po co tu jesteśmy.  Raz wszedłem wprawdzie w smugę cienia na ulicy Kościuszki, kiedy spotkałem się z brutalną agresją, ale dość szybko starałem się z tego wyjść[i]. Po tym zdarzeniu jeszcze bardziej potrafię cieszyć się życiem.
Szukając „dziury w całym”, patrząc na moje życie z pewnej perspektywy, czasem myślę, ze może powinienem trochę ograniczyć ilość moich różnych aktywności. Jestem dyrektorem teatru, aktorem, autorem piosenek, reżyserem, autorem scenariuszy, zajmuję się tłumaczeniem, jestem też pedagogiem – pracuję w PWST… I bardzo bym nie chciał, aby gdzieś dopiero po tym, na końcu, był odnotowany fakt, że jestem również mężem i ojcem. Pragnąłbym, aby lista od tego się zaczynała, ale jest to bardzo trudne. Trzeba sobie uzmysłowić, że praca służy temu, aby utrzymać siebie i rodzinę. Tymczasem dzisiaj życie rodzinne stało się dodatkiem do pracy, która pochłania naszą energię, zajmuje myśli… Chciałbym więc przewartościować moje priorytety i bardziej skupić się na życiu rodzinnym. Jednocześnie mam świadomość, że to, co mówię, jest absurdalne i przewrotne, ponieważ będąc dyrektorem tak wielkiej instytucji, jaką jest Teatr Muzyczny Capitol, pełniąc jednocześnie funkcję dyrektora artystycznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej, deklaruję rzeczy niemożliwe, ale będę starania takie podejmował.
Pewnie byłbym dziś w innym miejscu, gdybym skupił się na jednej dziedzinie. Takie jednak mam usposobienie, że ciągle szukam nowych wyzwań i nowych dziedzin sztuki, ona bowiem jest przede wszystkim moją pasją.

Ukończył Pan szkołę aktorską, a jednak poświęcił się muzyce. Własny repertuar piosenkarski, spektakle muzyczne… Jaka to była droga?

Wychowałem się w wielkim starym rodzinnym modrzewiowym domu w Starachowicach, otoczonym wielkim ogrodem. W największym pokoju tego domu stał ogromny fortepian, na którym grała kiedyś moja babcia, zaś w czasach mojego dzieciństwa grywał na nim stryj. Moim ulubionym zajęciem było siadywanie pod fortepianem podczas jego gry. A kiedy stryj grał na organach w kościele, w którym był organistą, lubiłem wchodzić do szafy tego instrumentu. Słuchanie muzyki wewnątrz instrumentu było nieprawdopodobnie silnym przeżyciem. Znajdowałem się jakby w środku muzyki… Te doznania muzyczne z dzieciństwa zapadły mi najbardziej w pamięć i zawsze jakoś instynktownie podążałem w tę stronę. Niestety, nie ukończyłem szkoły muzycznej, ponieważ poszedłem wcześniej do szkoły podstawowej  i mama uznała, że przytłoczy mnie nadmiar obowiązków. Być może rekompensuję teraz ten brak, kształcąc w tym kierunku obie moje córki.  Zosia i Janka grają na fortepianie, co zresztą ma związek z tamtą historią z dzieciństwa.  Otóż niedawno zmarł mój stryj i tamten fortepian otrzymałem w spadku. Teraz grają na nim moje córki. Czasami, jak kiedyś, w dzieciństwie, wchodzę pod fortepian…

Wracając jednak do czasów szkolnych, miałem wówczas kolegę Pawła – Cygana (w moich żyłach także płynie  trochę cygańskiej krwi). Otóż kolega ten bardzo dobrze śpiewał i staliśmy się obaj ozdobą wszystkich szkolnych akademii. Naszym hitem była piosenka „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”, którą śpiewaliśmy zawsze na 8 marca w domach kultury. Jeździliśmy także do domu starców w Starachowicach, gdzie dostawaliśmy zawsze wielkie brawa.

Podczas nauki w liceum trafiłem do wyjątkowej drużyny harcerskiej, z tradycjami artystycznymi – do 111 Artystycznej Drużyny Harcerskiej im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, z której wyszło wielu wybitnych aktorów i muzyków. Drużynowa, nieżyjąca już  Ludmiła Mazurkiewicz, zaraziła mnie miłością do teatru. Tam też zacząłem pisać piosenki. Poza tym nauczyłem się grać na gitarze.  Przede wszystkim po to, aby robić wrażenie na koleżankach. Wtedy też zdałem sobie sprawę, że tym, co mi przynosi największą satysfakcję, jest tworzenie i występy przed publicznością. Na początku studiów w szkole teatralnej we Wrocławiu nie byłem jednak przekonany do aktorstwa. Dopiero, gdzieś tak na III roku zacząłem odczuwać satysfakcję z tego, co robię. Szczęśliwie dla mnie, we Wrocławiu są tradycje śpiewania piosenki aktorskiej, co nie pozostało bez wpływu na moje artystyczne wybory. Już jako student brałem udział w Przeglądach Piosenki Aktorskiej, na III roku dostałem wyróżnienie, a w następnym przygotowałem recital z piosenkami Toma Waitsa. Poza tym na II roku studiów dostałem się z castingu do TV Wrocław, gdzie prowadziłem audycję „Truskawkowe studio”.

Jak to się stało, że związał się Pan z Teatrem Muzycznym Capitol?

Skracając opowieść, w 2002 roku Wojciech Kościelniak zaprosił mnie do tworzonego przez siebie zespołu tego teatru, a w 2006 roku Prezydent Rafał Dutkiewicz zaproponował mi stanowisko dyrektora naczelnego i artystycznego. Dość długo się wahałem, ponieważ w tym czasie bardzo dobrze rozwijał się nasz zespół Formacja Chłopięca „Legitymacje”, którą tworzymy z Cezarym Studniakiem i Samborem Dudzińskim i właśnie postanowiliśmy rzucić teatr i zająć się tylko koncertami…  Ostatecznie zdecydowałem się na poprowadzenie teatru, ponieważ poczułem w tym nowe wyzwanie. Mogłem teraz stworzyć repertuar oraz kreować miejsce, które byłoby magnetycznym centrum sztuki i które wzbogaci kulturę o ważne wydarzenia artystyczne.

Będąc dyrektorem Teatru Capitol ma Pan z pewnością większą swobodę artystyczną jako twórca przedstawień. W tym sezonie artystycznym przygotowuje Pan „Trzy wesołe krasnoludki” Jana Brzechwy – tekst, który ma szczególne miejsce w Pańskiej rodzinie od pokoleń. Jednocześnie zaprasza Pan interesujących artystów, którzy realizują na scenie muzycznej sztuki nie bardzo kojarzące się z repertuarem tego rodzaju sceny: Agatę Dudę-Gracz („Ja, Piotr Riviére, skorom już zaszlachtował moją matkę, moją siostrę i brata mojego…”) czy Piotra Dziubka („Idiota”)… Jak Pan tworzy repertuar teatru?

Zależy mi bardzo na tym, aby teatr muzyczny stał się platformą, która może służyć do powiedzenia ważnych rzeczy, a także do artystycznych poszukiwań. Podejmuję współpracę z twórcami, którzy dysponują talentem reżyserskim i dużym wyczuciem muzyki w teatrze. Tak było z Michałem Zadarą, który zrealizował „Operetkę” Witolda Gombrowicza, z Agatą Dudą-Gracz, która wyreżyserowała Galę Rewolucyjną na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, z Pawłem Passinim, którego zaprosiłem do realizacji spektaklu „Anioły w kolorze” podczas gali PPA, tak wreszcie było z Janem Klatą, którego „Jerry Springer – The Opera” zostało uznane za najlepsze przedstawienie sezonu muzycznego.

Jednocześnie jestem głęboko przekonany, że repertuar nie może być realizowany w jednej stylistyce. Poza bardzo ważnym dla mnie nurtem poszukiwań, w Capitolu pojawia się również klasyka – czy to brodwayowska, czy też pisane specjalnie dla nas spektakle czerpiące inspirację z literatury, np. „Dzieje grzechu” według powieści Stefana Żeromskiego, z muzyką Krzesimira Dębskiego. Oczywiście wystawiamy broadwayowskie musicale takie jak „Hair” czy „A Chorus Line”.


Kolejnym nurtem repertuarowym jest rozrywka, której przykładem może być rewia sensacyjna „Ścigając zło”, z piosenkami z filmów z Jamesem Bondem.  W swoim repertuarze mamy także przedstawienia dla dzieci.  Aktualnie jest to „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” oraz „Zaczarowane podwórko”.



Osobną gałęzią repertuarową jest Scena Tańca Capitol, realizująca artystyczny, oryginalny program w nietypowych przestrzeniach, np. naszej sali baletowej czy w Synagodze pod Białym Bocianem. Widać stąd, jak różnorodny jest repertuar, który prezentujemy naszym widzom. Można wręcz powiedzieć, że świadomie przygotowujemy spektakle z myślą o nich  i ku ich uciesze. Zawsze staramy się, aby wszystko co robimy było na najwyższym poziomie wykonawczym.


Stał się Pan również dyrektorem Przeglądu Piosenki Aktorskiej, imprezy o wielkich tradycjach we Wrocławiu. Czy Pan te tradycje kontynuuje, czy wniósł coś nowego, autorskiego?

Można powiedzieć, że wychowałem się na tym festiwalu. Koncerty festiwalowe nagrywałem na kasety magnetofonowe, później stałem się widzem, aktorem i uczestnikiem wielu przedsięwzięć festiwalowych we wszystkich możliwych rolach: uczestnika konkursu, jurora, członka rady artystycznej, reżysera, w końcu dyrektora artystycznego. Postanowiłem rozszerzyć formułę festiwalu, nie ograniczając się do śpiewających aktorów, ale objąć nią szerokie spektrum interpretacji piosenki w teatrze. Zapraszam na festiwal nie tylko aktorów, ale także piosenkarzy, którzy twórczo interpretują teksty, a często są ich autorami. Wciąż wielkie emocje budzi konkurs aktorskiej interpretacji piosenki. Mój poprzednik na tym stanowisku W. Kościelniak wprowadził do festiwalu nurt off, który także kontynuuję, bo owocuje wieloma wydarzeniami artystycznymi, jak choćby „Stolik” grupy Karbido, który od sześciu lat cieszy się niezmiennym powodzeniem na całym świecie.

Kilkadziesiąt lat temu Przegląd Piosenki Aktorskiej był kilkudniową imprezą, na której prezentujący swój repertuar aktorzy mogli zamanifestować odważne poglądy polityczne. Tego kontekstu już nie ma. Zajmujemy się sztuką i jesteśmy dużo bardziej otwarci na świat.

Pracując tyle lat łatwo popaść w rutynę. Tymczasem Pan jest ciągle artystą poszukującym, grającym na wielu strunach. Skąd czerpie Pan do tego inspiracje?

Otaczam się młodymi, twórczymi  artystami, w gronie których nie można po prostu zacząć odcinać kupony. Żeby być uczciwym wobec zespołu i publiczności, muszę szukać nowych wyzwań. Staram się też być na bieżąco z tym, co się dzieje w teatrze, w muzyce… Czasem jednak wyjście do lasu może się okazać bardziej inspirujące niż wyjazd na wielki festiwal teatralny.

Czy tak spełniony artysta jak Pan miewa jeszcze niespełnione marzenia?

Mam wiele marzeń odnoszących się do artystycznych planów: chciałbym poświęcić się pisaniu piosenek, nagrać nową płytę, mam też pomysły na spektakle, które chciałbym wyreżyserować. Marzę też, aby nowy teatr – to, na razie puste, betonowe monstrum – wypełnić bez reszty sztuką, by było to centrum, które przyciągnie widzów spragnionych kontaktu z szeroko pojętą kulturą.  To jest teatr, który sobie wyobrażam i o którym czasami śnię.

Życząc, aby sen się ziścił, dziękuję za rozmowę.




[1.] Mowa o napadzie chuligańskim, którego dopuścili się 21 czerwca 2010 roku wobec Konrada Imieli i jego znajomego dwaj mężczyźni

Konrad Imiela (ur. 23 kwietnia 1972 roku w Starachowicach) – polski aktor teatralny, telewizyjny i filmowy, także kompozytor, autor tekstów piosenek i reżyser teatralny. W 1994 roku ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie – Filia we Wrocławiu. W latach 1992-1995 prowadził program dla młodzieży TV3 Truskawkowe studio.
Występował w teatrach wrocławskich: T. Polskim (1993-2004), K2 (1997-2001), Teatr Nr 12 (1997-1998) oraz Muzycznym "Roma" w Warszawie (2002). Od roku 2003 związał się z Teatrem Muzycznym "Capitol" we Wrocławiu, gdzie od 5 maja 2006 roku pełni funkcję dyrektora naczelnego i artystycznego. Od 2007 roku sprawuje artystyczną pieczę nad Przeglądem Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.
Ma na koncie kilka ról filmowych, m.in. Quo vadis (2001), W pustyni i w puszczy (2001) jako Arab Chamis, sługa Tarkowskiego, Dublerzy (2005), oraz telewizyjnych, m.in. w serialach: Życie jak poker (1999), Na dobre i na złe (2004), Pierwsza miłość (2005).
Współtwórca Formacji Chłopięcej "Legitymacje", a także autor piosenek i gitarzysta. W 2006 roku ukazała się jego debiutancka płyta solowa pt. Garderoba męska. W 2005 roku wraz z Cezarym Studniakiem i Samborem Dudzińskim wyreżyserował galę Przeglądu Piosenki Aktorskiej "Wiatry z Mózgu". W 2011 wyreżyserował imprezę "Sylwester z Dwójką" na wrocławskim Rynku.

W 2012 roku Konrad Imiela otrzymał Wrocławską Nagrodę Teatralną - za oryginalną koncepcję sezonu zmieniającą kanoniczny wizerunek teatru muzycznego.

Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w grudniu 2012 roku. 


czwartek, 9 września 2021

Teatr Muzyczny Capitol: nowy sezon i zmiany

31 sierpnia 2021 r. zakończyła się trzecia pięcioletnia kadencja Konrada Imieli na stanowisku dyrektora naczelnego i artystycznego Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu. 1 września dyrektorem naczelnym na pięć sezonów artystycznych został Hubert Zasina, dotychczasowy dyrektor finansowy. Konrad Imiela pozostaje na stanowisku dyrektora artystycznego Capitolu. Celem tej zmiany jest przyjęcie modelu, polegającego na prowadzeniu instytucji artystycznej przez menedżera w ścisłej współpracy z zastępcą do spraw artystycznych. 

Konferencja w Teatrze Muzycznym Capitol/ fot. materiały prasowe

W związku z dobiegającą końca kadencją dyrektorską Konrada Imieli, przychylając się do jego propozycji, w ubiegłym roku Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zwrócił się z prośbą do Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu o wyrażenie zgody na powołanie Huberta Zasiny na stanowisko dyrektora naczelnego Capitolu, poprosił o wyrażenie opinii także Związek Artystów Scen Polskich oraz załogę teatru i związki zawodowe. Wszystkie podmioty zaopiniowały tę zmianę pozytywnie. 

Hubert Zasina (rocznik 1974) jest absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, Wydziału Inżynieryjno-Ekonomicznego, na tejże uczelni ukończył również studia podyplomowe w zakresie rachunkowości i kontroli finansowej. W latach 1999-2006 pracował we wrocławskim ośrodku TVP, w dziale analiz ekonomicznych jako specjalista, a następnie kierownik działu. 

Od roku 2006 był w Teatrze Muzycznym Capitol zastępcą dyrektora naczelnego ds. finansowych. Współtworzył wniosek o dofinansowanie przebudowy Capitolu ze środków unijnych Programy Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, odpowiadał za kwestie finansowe podczas realizacji tego projektu. Od 2015 koordynuje w Capitolu działania związane z audiodeskrypcją spektakli i napisami dla osób z niepełnosprawnością narządu wzroku i słuchu. 

Jest absolwentem Akademii Liderów Kultury, organizowanej przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie i Małopolską Szkołę Administracji Publicznej we współpracy z Narodowym Centrum Kultury. Po ukończeniu programu Menedżer 2.0, organizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca, ma tytuł Lidera Kultury 2019. 

Piętnastolecie współpracy dyrektora naczelnego i artystycznego Konrada Imieli z dyrektorem finansowym Hubertem Zasiną przyniosło niekwestionowany sukces artystyczny, frekwencyjny i finansowy Capitolu. 

Pierwsze kroki na drodze przemiany dawnej    operetki w nowoczesny teatr muzyczny postawił Wojciech Kościelniak, dyrektor instytucji w latach 2002-2006. Konrad Imiela, który objął po nim dyrekcję Capitolu, konsekwentnie budował markę nowoczesnego teatru muzycznego, wzbogacając repertuarową ofertę instytucji o różnorodne wydarzenia kulturalne i społeczne. 

Owocem tych piętnastu lat jest przede wszystkim ponad 60 premier repertuarowych, z których znaczna większość to całkowicie nowe dzieła, powstałe na zamówienie dyrektora Imieli – oryginalne scenariusze lub adaptacje światowej literatury i oryginalne kompozycje muzyczne, znak rozpoznawczy Capitolu – a także polskie prapremiery anglojęzycznych musicali.

To również 14 edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej, trzy sezony unikalnego internetowego programu muzycznego Nut Ferment, gale nagród Angelus i Silesius, wystawy plastyczne, spotkania na Podwórku, pasieka na dachu, lekcje teatralne, czytania dzieciom i młodzieży, to stopniowo zyskiwane uznanie najważniejszych krytyków teatru dramatycznego, zaproszenia na prestiżowe festiwale teatralne i operowe, nagrody i wyróżnienia dla spektakli, aktorek i aktorów Capitolu, wreszcie ogólnopolska rozpoznawalność marki. 

Rozbudowa i modernizacja budynku teatru, zrealizowane w latach 2011-2013 z budżetu Gminy Wrocław i środków unijnych, stały się zarazem ogromnym wyzwaniem i szansą dla Capitolu. Dwa lata, kiedy zespół pozostawał bez dachu nad głową, grając spektakle w gościnnych progach wielu instytucji (CS Impart, Wrocławskiego Teatru Współczesnego,  Teatru Lalek, Studia TVP Wrocław, Wrocławskiego Centrum Kongresowego przy Hali Stulecia, a także – przed rozpoczęciem tam remontu – Teatru Polskiego), okazały się jednak czasem bardzo owocnym artystycznie, a otwarcie zmodernizowanej i czterokrotnie powiększonej siedziby jesienią 2013 roku postawiło Capitol obok najnowocześniejszych teatrów Europy. 

Teatr Muzyczny Capitol jest jedną z nielicznych samorządowych instytucji kultury, w której udział przychodów własnych stanowi ok 40%. Przez lata teatr wypracowuje powtarzalne co sezon średnie wyniki około 90% frekwencji. Od 2006 roku liczba widzów odwiedzających teatr zwiększyła się z 60 tys. do ponad 100 tys. osób rocznie. 

Premiera serialu o teatrze

„Bez maski. Edukacyjny serial o teatrze”, produkcja wrocławskiego Capitolu, będzie miał internetową premierę 14 września 2021 r. na stronie www.teatr-capitol.pl. Będzie opatrzony audiodeskrypcją i napisami, i dostępny całkowicie bezpłatnie. 

Zapraszamy na osiem 15-minutowych odcinków, pokazujących kulisy pracy teatru. Dodatkowy, dziewiąty odcinek serialu poświęcony będzie pasiece, która mieści się na dachu Capitolu. Przewodnikami po zakamarkach i pracowniach naszego teatru są artyści – postaci z różnych spektakli, specjalni goście współpracujący i zaprzyjaźnieni z Capitolem oraz pracownicy teatralnych działów. Na planie – jako obserwatorzy lub uczestnicy akcji – pojawili się też crowdfundingowi darczyńcy, którzy wybrali taką formę nagrody.

Uzupełnieniem odcinków są rozmowy z fachowcami teatralnego rzemiosła i znawcami teatru. 

„Bez maski. Edukacyjny serial o teatrze” polecamy widzom od 14. roku życia. Może być również narzędziem edukacyjnym dla szkół. Pozwoli zobaczyć, jak powstaje przedstawienie, zachęci do odwiedzin w prawdziwym teatrze, rozwinie kompetencje kulturowe, a być może sprawi, że młodzi widzowie zechcą związać z teatrem swoją zawodową przyszłość.

Historia serialu

W 2020 roku postanowiliśmy zrealizować internetowy serial o tym, jak działa teatr. Nasz wniosek, złożony wówczas w programie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Kultura w sieci”, znalazł się 0,33 punktu pod kreską, rozpoczęliśmy więc zbiórkę funduszy na polskiej platformie crowdfundingowej Odpalprojekt.pl. 

Dzięki hojności 174 darczyńców zebraliśmy 33 590 zł. Pozostałe fundusze pochodzą ze środków teatru. 

Zdjęcia ruszyły z końcem listopada ubiegłego roku, jednak kolejne lockdowny i epizody Covid-19 spowolniły prace nad kolejnymi etapami przygotowań tak bardzo, że mimo wcześniejszych planów zdecydowaliśmy przesunąć premierę na jesień. 

Realizatorzy

Autorem koncepcji serialu jest Konrad Imiela, dyrektor artystyczny Teatru Muzycznego Capitol, za scenariusz i reżyserię odpowiada Bartek Bartos, za zdjęcia – Piotr Bartos. Audiodeskrypcję i napisy wykonali specjaliści z Fundacji Katarynka.

Kompozytorem muzycznego dżingla z czołówki serialu jest Tomasz Leszczyński, aktor Capitolu, wokalista, muzyk, kompozytor muzyki teatralnej. Producentem serialu jest Teatr Muzyczny Capitol, za produkcję wideo odpowiada Fundacja okoLoko.  Dziękujemy Wrocławskiemu Centrum Doskonalenia Nauczycieli za pomoc przy pracy nad scenariuszem cyklu.

informacja prasowa

wtorek, 11 lutego 2025

Znamy program 45. Przeglądu Piosenki Aktorskiej

Tegoroczna edycja Przeglądu Piosenki Aktorskiej to opowieść o zderzeniu szeroko pojmowanej normalności z szaleństwem. Jak te dwa przeciwległe bieguny odnajdują się w dzisiejszej sztuce? Czy twórczość „normalsów” i „freaków” może opowiadać o tym samym i zarazem łączyć odmienne światy artystyczne? Odpowiedzi na te pytanie znajdziemy na wydarzeniach zarówno polskich jak i zagranicznych gwiazd.

Autor: Damian Styrna

Po raz kolejny rozpoczniemy festiwal Galą, jednym z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych przez publiczność wydarzeń PPA. Premierowy koncert „R.A.D.W.A.N. – sztuka znikania” w reż. Ewy Konstancji Bułhak jest poświęcony Stanisławowi Radwanowi, wybitnemu kompozytorowi muzyki teatralnej, ikonie artystycznego Krakowa i wielkiemu przyjacielowi PPA, laureatowi Dyplomu Mistrzowskiego im. Aleksandra Bardiniego. Podczas Gali wystąpią: Ewa Konstancja Bułhak, Werusza Kowalska, Olga Lisiecka, Ewa Prus, Katarzyna Zielińska, Jacek Braciak, Marcin Januszkiewicz, Filip Karaś, Kacper Kuszewski i Maciej Maciejewski.

Kolejnym wydarzeniem nieodłącznie związanym z PPA jest Koncert Finałowy. W pierwszej części zaśpiewają finalistki i finaliści Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki, wyłonieni po II etapie KAIP, na których czekają atrakcyjne nagrody, na czele z Grand Prix, czyli statuetką Złotego Tukana. Oceniać ich będzie jury w składzie: Anna Radwan, Jan Klata, Michał Litwiniec, Agnieszka Szydłowska i Leszek Możdżer. 

Część druga to premierowy koncert „Mirrors” w reż. Ewy Kaim i Agnieszki Kozak, który opowiada o inności i potrzebie akceptacji. Cała historia rozgrywa się w cyrku osobliwości, w którym wystąpią: Emose Uhunmwangho, Kamil Studnicki, Sebastian Stankiewicz, Marcin Januszkiewicz, Marcin Czarnik, Justyna Szafran, Ralph Kaminski, Natalia Sikora, Bartosz Picher, Cezary Studniak i Dorota Pomykała.

Ciekawie zapowiada się eksperymentalny spektakl „Pieśni malowane teraz” w reż. Agaty Dudy-Gracz i Cezarego Studniaka: w trakcie piosenek wykonywanych na żywo powstanie pięć obrazów. Pod kierownictwem muzycznym Wojciecha Krzaka, malować będą: Jerzy Kosałka, Edyta Olszewska, Piotr Saul, Jacek Sroka i Olga Szerstobitow.

Na PPA nie zabraknie występów zagranicznych gwiazd, a w tym roku będą to: francuski Fo’plafonds z muzycznym show, podczas którego zespół wykorzystuje najróżniejsze instrumenty uzyskane z recyklingu; Dakh Daughters, czyli sześć wszechstronnie uzdolnionych ukraińskich artystek, ze spektaklem „Danse Macabre” opowiadającym o zbrodniach wojennych; Bachar Mar Khalifé, francusko-libański artysta, mistrz fortepianu, wykorzystujący w twórczości zarówno tradycje Bliskiego Wschodu, jak i nowoczesne, europejskie brzmienia.

Podczas 45. PPA będzie można obejrzeć jeden z najgłośniejszych spektakli muzycznych zeszłego roku – „Serce ze szkła. Musical zen” w reż. Cezarego Tomaszewskiego, inspirowany „Królową śniegu” Hansa Christiana Andersena oraz książką „Naku*wiam zen” Marii i Jana Peszków, czyli autobiograficzną rozmową-rzeką córki i ojca o miłości, śmierci, Bogu, sztuce i sensie życia. Na festiwal powraca Natalia Sikora, laureatka Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki sprzed dwudziestu lat, teraz dojrzała artystka z imponującym dorobkiem. Zaprezentuje monodram muzyczny „Privare Tina”, w którym wyśpiewa historię jednej z największych gwiazd estrady. Jan Emil Młynarski & Brass Federacja zaprezentują materiał z pierwszej płyty sygnowanej nazwiskiem artysty: „Narkotyki”. Usłyszymy przedwojenne piosenki o miłości i używkach, którym Jan Emil Młynarski, podobnie jak wielu innych, nadaje drugie życie.

Jak co roku, w programie festiwalu znalazły się spektakle szkół teatralnych. Tym razem będą to: „pieśni piekarzy polskich” w reż. Klaudii Gębskiej (Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie), „Alicji nie będzie” w reż. Bartosza Porczyka i Eweliny Adamskiej-Porczyk (Akademia Sztuk Teatralnych w Warszawie) oraz „Kopciuch” w reż. Cezarego Studniaka (Szkoła Filmowa w Łodzi). 

Nie zabraknie również ciekawych propozycji Klubu Festiwalowego. Późnymi wieczorami zagrają: IKARVS, Sw@da x Niczos, Zima stulecia, Nanga, Sedno, Przestrzeń i Hajda Banda. 

W Konkursie OFF 45. PPA znalazło się osiem premierowych spektakli teatralnych, wybranych do zrealizowania w drodze konkursu scenariuszy. W jury Konkursu Off zasiądą: Barbara Banaś, Agnieszka Wolny-Hamkało i Piotr Damasiewicz. 

Ostatniego dnia festiwalu odbędzie się dyskusja połączona z koncertem „Po co śpiewać w teatrze?”, którą poprowadzą Konrad Imiela i Katarzyna Janowska. Udział w wydarzeniu wezmą: Marcin Czarnik, Krzysztof Głuchowski, Marta Górnicka, ŁONA (Adam Zieliński), Jan Jurkowski, Jan Klata, Zuzanna Skolias-Pakuła, Piotr Tuleja, Emose Uhunmwangho, Klaudia Waszak, Filip Zaręba i zespół aktorski Teatru Szaniawskiego z Wałbrzycha.

Zapraszamy wiosną do Wrocławia! 45. Przegląd Piosenki Aktorskiej potrwa od 21 do 30 marca 2025.

PROGRAM
21-30 marca 2025


21 marca, piątek

17:00

Konkurs Aktorskiej Interpretacji Piosenki: II etap

Wrocławskie Centrum Kongresowe (Hala Stulecia)

Bilety: 80 zł


18:00 i 21:00

OFF: Biforek żałobny. Chłostki

realizacja: Magdalena Drab, Albert Pyśk, Martyna Rak

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: DJ Endless

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja


22 marca, sobota

17:00 i 20:00

Gala: R.A.D.W.A.N. – sztuka znikania

reż. Ewa Konstancja Bułhak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 120, 170 i 200 zł


18:00 i 21:00

OFF: daj gryza

Klub Anonimowych Aktorów

reż. Marta Parzychowska

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


23:00

KLUB: Sw@da X Niczos / DJ Aniri

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


23 marca, niedziela

17:00 i 20:00

Gala: R.A.D.W.A.N – sztuka znikania

reż. Ewa Konstancja Bułhak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 120, 170 i 200 zł


18:00

Kopciuch

Teatr Studyjny w Łodzi

reż. Cezary Studniak

AST Duża Scena

Bilety: 30 zł


18:00 i 21:00

OFF: Zaświadczenie przesiedleńca nr 1/25

reżyseria: Dariusz Jackowski

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Hajda Banda / DJ Dotyk Dźwiękiem

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


24 marca, poniedziałek

19:00

Pieśni malowane teraz

reż. Agata Duda-Gracz i Cezary Studniak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 70 i 80 zł


18:00 i 21:00

OFF: Nakręcana Imba

realizatorzy: Maciej Ćwieluch, Dagmara Daleka, Dominik Skwarek

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Nanga / DJ Margaret Toucher

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


25 marca, wtorek

18:00

Bachar Mar-Khalifé solo

Piekarnia. Żywa Kultura

Bilety: 70 zł


20:00

FO'PLAFONDS

Impart Centrum

Bilety: 80 zł


18:00 i 21:00

OFF: Konstrukcja pustej przestrzeni

reż. Maciej Dziaczko

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Sedno / DJ Ojomag

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


26 marca, środa

18:00

Serce ze szkła. Musical zen

Teatr Studio

reż. Cezary Tomaszewski

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 90, 120 i 150 zł


20.30

Narkotyki. Jan Emil Młynarski & Brass Federacja

Impart Centrum

Bilety: 70 zł


18:00 i 21:00

OFF: Korpocham

reż. Piotr M. Wach

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Rzeka / DJ Marcepan

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


27 marca, czwartek

18.00

Dakh Daughters: Danse Macabre

reż. Vladyslav Troitskyi

Impart Centrum

Bilety: 80 zł


20:30

Private Tina - monodram muzyczny

Natalia Sikora

Sala Koncertowa Radia Wrocław

Bilety: 60 i 70 zł


18:00 i 21:00

OFF: Egzekucja / Szoł

reż. Erycze Herbut

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Zima stulecia / DJ Ryan R

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


28 marca, piątek

19:00

Alicji nie będzie

Teatr Collegium Nobilium

reż. Bartosz Porczyk i Ewelina Adamska-Porczyk

AST Duża Scena

Bilety: 30 zł


18:00 i 21:00

OFF: Litania do dżona łejna

reż. Mikołaj Woubishet

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Ikarvs / DJ Siwy

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


29 marca, sobota

16:00 i 20:30

Koncert Finałowy

Część I: Finał Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki

Część II: Mirrors

reż. Ewa Kaim i Agnieszka Kozak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 120, 160 i 190 zł


22:00

KLUB: DJ Pretty Vacant

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja


30 marca, niedziela

17:00

Pieśni piekarzy polskich

Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie

reż. Klaudia Gębska

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 30 zł


19:00

Dyskusja i koncert: Po co śpiewać w teatrze?

reż. Konrad Imiela

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 30 i 40 zł


WYDARZENIE TOWARZYSZĄCE

20, 21 i 22 marca

Bulwar

reż. Michał Jagodziński

Teatr Dialogu

Bilety: 50 i 60 zł, sprzedaż za pośrednictwem Bilety24.pl


Organizatorem 45. Przeglądu Piosenki Aktorskiej jest Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu Dyrektor artystyczny: Cezary Studniak, główny Producent: Paweł Krupski

Rada Artystyczna PPA: Agnieszka Kozak, Justyna Szafran, Konrad Imiela, Mariusz Kiljan, Michał Litwiniec, Krzysztof Mieszkowski, Jerzy Satanowski, Bogusław Sobczuk

Miejsca

Teatr Muzyczny Capitol, ul. Piłsudskiego 67

AST, ul. Braniborska 59

Piekarnia. Żywa Kultura, ul. Księcia Witolda 62-70

Impart Centrum, ul. Piłsudskiego 19

Wrocławskie Centrum Kongresowe, ul. Wystawowa 1

Sala Koncertowa Radia Wrocław, Aleja Karkonoska 10

Teatr Dialogu, ul. Krakowska 180

Szczegóły programu mogą ulec zmianie z przyczyn niezależnych od Organizatora. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany programu i organizacji wydarzeń w dowolnym czasie.

informacja prasowa

środa, 18 marca 2020

Śmierdź w górach - spektakl Capitolu online

Teatr Muzyczny Capitol uwalnia online spektakle archiwalne. Od dziś można oglądać „Śmierdź w górach”, czyli „pewien rodzaj musicalu” Konrada Imieli i Cezarego Studniaka.

fot. materiały prasowe Teatru Muzycznego Capitol

- To była moja pierwsza „dyrektorska” premiera w Capitolu - wspomina Konrad Imiela. - Wprawiła ona w osłupienie naszych miejskich decydentów, którzy parę miesięcy wcześniej powierzyli mi dyrektorską funkcję.

„Śmierdź w górach” to opowieść o Waldemarze Jasińskim - twórcy kawałów, który świadomie wybrał izolację od świata i zamieszkał w Bieszczadach. 

- Tylko taki gest daje mu pełną wolność twórczą, choć jego kawałopisarstwo staje się przez to coraz bardziej hermetyczne. Moim zdaniem dzisiejsze czasy skłaniają do postawienia pytań o to, czy nasza sztuka nie traci na jakości przez potrzebę dużego zasięgu, oglądalności i klikalności. Z drugiej strony: czy tworząc bez baczenia na odbiór naszych dzieł nie odklejamy się zbytnio od rzeczywistości? Czy naszej sztuki nie skazujemy na zatracenie? - zastanawia się Konrad Imiela.

„Śmierdź w górach” miała premierę w 2006 roku. Spektakl otrzymał nagrodę Fajerwerk 2006 telewizyjnego magazynu kulturalnego Łossskot (program prowadzili wówczas Tymon Tymański, Jacek Dehnel i Maciej Chmiel). Rejestracja wideo jest z roku 2008.

Spektakl można oglądać od dziś do wznowienia zwykłej działalności teatru, na oficjalnej stronie Capitolu.

Uwaga! Przedstawienie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.

O kolejnych tytułach, uwalnianych z archiwum teatru, będziemy informować na bieżąco.

informacja prasowa

wtorek, 31 października 2017

„Mistrz i Małgorzata” w Teatrze Muzycznym Capitol - próba recenzji „śpiewającej”

Najnowsza adaptacja „Mistrza i Małgorzaty” w Teatrze Muzycznym CAPITOL sprawia, że zamiast tradycyjnej recenzji, chciałoby się spektakl ten odtańczyć albo odśpiewać. Takiego widowiska nie powstydziłby się Bob Fosse!

plakat przedstawienia


"Gdy emocje stają się zbyt silne, by je wypowiedzieć, zaśpiewaj; kiedy są zbyt silne, by je wyśpiewać, zatańcz" – mówi podstawowa zasada musicalu fabularnego. W autorskiej inscenizacji Wojciecha Kościelniaka sprawdza się ona znakomicie. Kto chce poczuć, przeżyć i pojąć, czym jest „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa, powinien koniecznie zobaczyć tę sztukę w Capitolu.


Preludium, czyli rozmowa Michaiła Berlioza i poety Bezdomnego z Wolandem


Spotkanie Michaiła Berlioza i poety Bezdomnego z Wolandem jest sceną, w której nie tylko następuje zawiązanie akcji scenicznej, ale – co najważniejsze – wyprowadza ona z utartego schematu myślowego (jakże dobrze nam wszystkim znanego), że świat wokół nas jest realny, logiczny i że panujemy nad własnym życiem, snując plany na najbliższy oraz dalszy czas. Tymczasem w powietrzu wisi „coś”, co temu zaprzecza: ciepły napój nie tylko nie gasi pragnienia, ale wzbudza niepokój, niepozorna, szara kobiecina przechodząca obok (Annuszka) znacząco wpłynie na los bohaterów, a przyłączający się do rozmowy tajemniczy jegomość wcale nie mówi od rzeczy… Jest nim Woland – oficjalnie profesor magii, de facto przedstawiciel sił nadprzyrodzonych, który – choć uchodzi za uosobienie Złego - zaprowadza jednak moralny ład w świecie ludzi, rządzącym się  sprzecznymi z etyką i rozumem zasadami.


Mistrz i Małgorzata, scena ze spektaklu

Recytatyw, czyli narracja sceniczna


W adaptacji Wojciecha Kościelniaka pojawia się postać Kobiety – narratorki, która nie tylko opowiada o mających nastąpić wydarzeniach, ale również jawi się w pewnym momencie jako Małgorzata, która dzieli się ze słuchaczami swoimi przemyśleniami i emocjami. W postaci tej, mówiącej o rękopisie, o Mistrzu, o chorym Mężu możemy też dopatrzyć się rysów trzeciej żony Michaiła Bułhakowa - Heleny Siergiejewnej Szyłowskiej, którą uważa się za pierwowzór powieściowej Małgorzaty. Jej to właśnie pisarz dyktował poprawki i uzupełnienia do „Mistrza i Małgorzaty”, kiedy był już przykuty do łóżka śmiertelną chorobą.
Otóż pomysł ten, aby narrację prowadziła kobieta, wydaje się tyleż odkrywczy, co logiczny i mądry, dzięki temu zyskujemy bowiem nową perspektywę w odczytaniu historii Mistrza i Małgorzaty. Dodajmy, że w roli tej znakomicie zaprezentowała się Justyna Szafran, której recytatywy, często w połączeniu z muzyką, prowadziły widzów niczym Ariadna po zawiłym labiryncie szalonego świata.

Bezdomny, Justyna Szafran - Kobieta. Foto Lukasz Giza

Leitmotiv, czyli wątek biblijny: Jeszua i Poncjusz Piłat


W przeciwieństwie do pierwowzoru, motyw biblijny tworzy rodzaj klamry przedstawienia. Najpierw poznajemy okoliczności aresztowania i przesłuchania Jeszui (Cezary Studniak) w obecności Poncjusza Piłata (Konrad Imiela), któremu również – podobnie jak Berliozowi – wydaje się, że ma wpływ na swoje życie i postępowanie, że ma władzę i panuje nad sytuacją. Obaj jednak są w błędzie. Przy tym Piłat okaże się konformistą i tchórzem, który w sytuacji zagrożenia i możliwości utraty stanowiska, wycofa się jednak z obrony niewinnego skazańca, choć później zrobi wszystko, by pomścić jego śmierć. Ale to nie wystarczy, aby spokojnie zasnąć… Sceny biblijne (o ile można to tak określić, ponieważ Bułhakow dość dowolnie traktuje ten wątek) są rozbudowane o taniec i śpiew tzw. tłumu, dzięki czemu realizatorom udało się wprowadzić klimat i egzotykę wschodniej, żydowskiej kultury. Koniec spektaklu inteligentnie łączy „dawne” z „aktualnym”, pokazując, że „wszystko to już było” i że trwać będzie do końca świata.


scena zbiorowa

Główny temat muzyczny: miłość 


Miłość, dodajmy, trudna, późna, będąca dla obojga zaskoczeniem, sprawia jednak, że świat powraca do pierwotnego ładu. Znowu jest w nim miejsce na duchowość, wiarę, miłosierdzie i współczucie dla ludzkiej nędzy, a także przekonanie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą determinacji Małgorzaty (bardzo dobra Justyna Antoniak), bo Mistrz (refleksyjny i stonowany Rafał Dziwisz, jednocześnie świetny autor piosenek) dawno już utracił wiarę, spalił rękopis i ukrył się w szpitalu dla umysłowo chorych…
To kobiety wprawiają świat w ruch, gotowe zaprząc do tego nawet siły nieczyste. Jednak ich intencje i cele są szlachetne, próbują bowiem „zbawić świat” swoją miłością i wiernością, podczas gdy mężczyźni są sławi lub niewierni…
Przy całej swojej brawurowej lekkości i dowcipie, są w przedstawieniu „Mistrza i Małgorzaty” momenty służące wzruszeniu i refleksji.


Justyna Antoniak - Malgorzata, Blazej Wojcik - Korowiow. Foto Lukasz Giza

Chóry i arie, taniec i czarna magia  – Dom Gribojedowa, Teatr Varieté, Bal u Szatana


We wrocławskiej inscenizacji „Mistrza i Małgorzaty”, której tłumaczem, reżyserem i autorem adaptacji w jednej osobie jest Wojciech Kościelniak, nie czuje się upływu czasu, mimo że przedstawienie trwa ponad trzy godziny. Począwszy od scen w Domu Gribojedowa rozwija się tak  dynamicznie, że nie zauważamy upływu czasu. Jak w klasycznym musicalu fabularnym, najbardziej dramatyczne momenty wyraża się poprzez śpiew. Funkcjonuje zasada: "gdy emocje stają się zbyt silne, by je wypowiedzieć, zaśpiewaj; kiedy są zbyt silne, by je wyśpiewać, zatańcz".


Błażej Wojcik - Korowiow. Foto Łukasz Giza

Aktorzy są w tym przedstawieniu naprawdę uniwersalni: grają role, śpiewają, tańczą… Niektóre fragmenty inscenizacji są prawdziwymi perełkami. Niejednorodny muzycznie spektakl imponuje świetnymi wykonaniami zarówno w scenach zbiorowych (m.in. Dom Gribojedowa), jak i indywidualnymi popisami wokalno-tanecznymi (Mikołaj Woubishet jako Behemot, Emose Uhunmwangho jako Jazz-Murzynka, Justyna Antoniak jako Małgorzata i wielu innych).

O sukcesie całości zadecydował nie tylko śpiew,  taniec i znakomita narracja, ale również scenografia, wykorzystująca możliwości techniczne nowej sceny Capitolu oraz potencjał, jaki tkwi w scenografii (wielkie brawa dla Damiana Styrny!). Otóż na naszych oczach tworzone są przestrzenie także za pomocą światła i wizualizacji.  Ulica, Bal u Szatana zostały wykreowane w dużej mierze w taki właśnie sposób. Kiedy rozgrywają się sceny w Varieté, aktorzy nie tylko popisują się magicznymi sztuczkami, ale fałszywe pieniądze naprawdę sypią się z sufitu wprost na widzów. I tak, niepostrzeżenie, stajemy się częścią tego świata, a nie tylko jego biernymi obserwatorami.

Na początek sezonu w nowo otwartym Capitolu, którego przestrzeń imponuje i zachwyca swoją urodą i funkcjonalnością, udała się artystom nie tyle magiczna sztuczka, co prawdziwa Sztuka przez duże „S”. Takiego widowiska nie powstydziłby się Bob Fosse. Szczerze podziwiając i gratulując, pozostaje nam oczekiwać na kolejne, równie wspaniałe musicale.


Premiera: 28 września 2013 roku, na otwarcie teatru po przebudowie.
Recenzja ukazała się tuż po premierze na portalu PIK Wrocław.

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Salamandry rozdane | Laureaci Long Story Short Film Festival

Znamy laureatów II Dolnośląskiego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych „Long Story Short Film Festival”. Statuetki Dolnośląskiej Salamandry trafiły w tym roku do: Tadeusza Łysiaka za „Sukienkę”, Mohammeda Almughanniego za dokument „Syn Ulicy” i do Kingi Syrek za animację „Too Late”. Kogo jeszcze nagrodzono?


Przyznana została także Nagroda Prezydenta Wrocławia i Nagroda Dziennikarzy. Od 14 czerwca festiwal przenosi się do sieci na www.shortfestival.pl gdzie można oglądać filmy konkursowe i do 19 czerwca oddać głos na Nagrodę Publiczności. Zgodnie z tradycją festiwalu – dostęp do wszystkich filmów jest bezpłatny. 

O statuetkę Salamandry walczyły 52 filmy krótkometrażowe, spośród których jury główne wyłoniło laureatów, a także przyznało wyróżnienia w trzech kategoriach: fabuła, dokument i animacja. Laureaci Nagród Głównych Marszałka Województwa Dolnośląskiego otrzymali statuetki SALAMANDRY, a także nagrody pieniężne w wysokości 3 tysięcy złotych.

W kategorii FABUŁA jury nagrodziło film „Sukienka” w reżyserii Tadeusza Łysiaka.

- Ten film urzekł nas wiarygodnym światem przedstawionym, świetną grą aktorską i historią, która płynie. Reżyser wiedział, co chce powiedzieć i zrobił to w przekonujący sposób – uzasadnia Natalia Grzegorzek z jury głównego.

Nagrodę w imieniu twórców filmu odebrał drugi reżyser „Sukienki” Bartosz Kozera, który nie krył radości z faktu, że film nie tylko mógł być pokazany na Long Story Short Film Festival, ale oprócz Salamandry zdobył także Nagrodę Prezydenta Wrocławia. Podkreślił też, że dla twórców niezwykle ważne jest to, że mogą wreszcie pokazywać filmy na dużym ekranie, a nie tylko on-line.

- Long Story Short po raz pierwszy odbywał się fizycznie, a rok temu mieliśmy tylko wersję bardzo głęboko pandemiczną on-line. Fakt że można było usłyszeć reakcje ludzi, jak się śmieją  albo żywo reagują, był dużą korzyścią. Świetne jest doświadczanie emocji kina, a nie tylko oglądanie filmu – mówi Bartosz Kozera.

Salamandrę w kategorii DOKUMENT otrzymał  Mohammed Almughanni  za film „Syn Ulicy”. 

- Reżyser filmu twórczo, uważne a jednocześnie czule buduje historię nastoletniego chłopaka w brutalnym świecie. Kamera towarzyszy, podąża, momentami wręcz pędzi za pełnym witalności bohaterem, targanym całą skalą emocji od nienawiści, samotności po miłość. To wielowarstwowa, niezwykle angażująca opowieść o próbie wyszarpania własnego miejsca w wyjątkowo wrogiej rzeczywistości, a może właśnie na przekór tej wrogości – uzasadnia jedna z jurorek Weronika Bilska.

Pochodzący ze Strefy Gazy Mohammed Almughanni przyznał, że to bardzo ważna dla niego nagroda.

- Bardzo się cieszę, że mój film wygrał festiwal Long Story Short we Wrocławiu, bo to  festiwal który wspiera młodych filmowców opowiadających o społecznie ważnych tematach. Swoje filmy wysyłało też wielu moich znajomych ze szkoły filmowej Mój film opowiada historię chłopca, który ma 13 lat i nie ma dokumentów tożsamości. Nie może iść do szkoły ani do szpitala. Teraz pracuję nad tym, żeby nakręcić ciąg dalszy tej historii z dorosłym już chłopakiem, który teraz ma 16 lat – mówi Mohammed Almughanni, który jest studentem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej im. Leona Schillera w Łodzi.

W kategorii ANIMACJE nagroda główna trafiła do Kingi Syrek za film „Too Late”.

- Animacja, która porusza na wielu poziomach, choć w tym przypadku chciałoby się powiedzieć „warstwach”: wizualnej, dźwiękowej i emocjonalnej. Przybliża postać supergwiazdy undergroundowych filmów Andy’ego Warhola — wielowymiarowej, intrygującej, tragicznej… zdecydowanie nie czarno-białej. Podobnie jak film. Poziom profesjonalizmu i wartości artystycznej tego dzieła jest zachwycający – mówi jedna z jurorek Agnieszka Kruk.

Laureatka Kinga Syrek z radością odebrała nagrodę podkreślając, że „Too Late” to jej debiut a Salamandra jest pierwszą statuetką, jaką odebrała. 

- „Too Late” opowiada historię Edie Sedgwick - muzy „Andy’ego Warhola. Powstał w 50-tą rocznicę jej śmierci, która przypada na 2021 rok. Był to mój film magisterski na wydziale intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zdecydowałam się zgłosić go na Long Story Short Film Festival, gdzie panuje bardzo sympatyczna atmosfera. Świetnie było zobaczyć ten film na dużym ekranie z tak wspaniałą widownią – mówi Kinga Syrek.

Zgodnie z regulaminem jury przyznało też wyróżnienia we wszystkich trzech kategoriach konkursowych. Wyróżniono fabułę „Uległość” w reżyserii Michała Ciechomskiego, dokument „Szklane negatywy” w reżyserii Jana Borowca i animację „Pięć Minut Starsza” Sary Szymańskiej.

Zwycięskie filmy wyłoniło jury w składzie: Weronika Bilska, Natalia Grzegorzek, Konrad Imiela, Agnieszka Kruk, Jarosław Perduta i Filip Zawada. Szklane statuetki Salamandry zostały wykonane, jak w poprzednim roku, przez wrocławskie artystki Małgorzatę Tyc-Klekot i Magdalenę Tyc-Witwicką.

Nagrodę Dziennikarzy otrzymał dokument „Piach” w reżyserii Bartosza Tryzny i Moniki Stpiczyńskiej. 

- Za autentyczność bohaterów i pokazanie ich wielobarwnego życia przy pomocy pięknych czarno-białych zdjęć. Twórcy filmu obalają stereotypy i wskazują nowe ścieżki myślenia o swoich bohaterach. Pokazują mężczyzn, którzy są po trosze każdym z nas – ludźmi o trudnych historiach i nie zawsze spełnionych marzeniach. Ta dokumentalna perła przynosi wspomnienie  „Siekierazady” albo „Zimy leśnych ludzi” Edwarda Stachury czy „Następnego do raju” Marka Hłaski, a także filmów Witolda Leszczyńskiego oraz Czesława Petelskiego nakręconych na ich podstawie – uzasadnia Małgorzata Matuszewska z jury dziennikarskiego. Laureat Nagrody Dziennikarzy otrzymał 1000 zł i grafikę wrocławskiego artysty Tomasza Jakuba Sysło.

W sekcji konkursowej przyznano tez specjalną Nagrodę Prezydenta Wrocławia. Otrzymał ją film „Sukienka” w reżyserii Tadeusza Łysiaka. 

- Jest to film niezwykły i najlepszy pod względem spójności obrazu, dialogu, światła, dźwięku i sposobu poprowadzonej narracji filmowej – uzasadnia Wanda Ziembicka-Has z kapituły Nagrody Prezydenta. 

Laureat Nagrody Prezydenta Wrocławia otrzymał nagrodę finansową w wysokości 3 tysięcy złotych i grafikę wrocławskiego rysownika Tomasza Tylkowskiego. 

- Zakończyliśmy kinową część festiwalu Long Story Short. Pokazaliśmy w niej ponad 80 filmów. Dużo w nich było prawdy o nas i naszym świecie, mnóstwo skrajnych czasem emocji, piękne kreacje aktorskie i barwne opowieści. Dzisiaj festiwal przenosi się do sieci. Zdecydowana większość filmów festiwalowych będzie bezpłatnie dostępna w wersji online na shortfestival.pl. Warto je obejrzeć, warto też oddać głos w konkursie o Nagrodę Publiczności – zachęca Jarosław Perduta, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Filmowego we Wrocławiu. 

Nagrodę Publiczności wyłonią widzowie na drodze głosowania, które trwa do 19 czerwca na stronie www.shortfestival.pl. Laureat wybrany przez publiczność otrzyma nagrodę pieniężną w wysokości 1000 złotych i grafikę wrocławskiego artysty Tomasza Jakuba Sysło. 

Festiwal odbywa się pod patronatem Marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego, a jego organizacja była możliwa dzięki wsparciu, jakie Dolnośląskie Centrum Filmowe otrzymało od Samorządu Województwa Dolnośląskiego.

- Fantastycznie, że druga edycja Long Story Short doszła do skutku, mimo ograniczeń i niepewności wynikającej z uwarunkowań pandemii. Cieszymy się, że możemy wspierać wydarzenie, które jest nie tylko bardzo dobrą formą upowszechniania sztuki filmowej, ale również skutecznym sposobem promocji młodych artystów, filmowców, którzy rozpoczynają swoją profesjonalną przygodę z produkcją filmową. Gratuluję organizatorom i nagrodzonym – mówi Grzegorz Ćwiertniewicz, dyrektor Wydziały Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego

Dolnośląskie Centrum Filmowe, które jest organizatorem Long Story Short Film Festival to Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego. DCF zajmuje się szerokim przekrojem działalności filmowej na terenie Dolnego Śląska: od prowadzenia kin, poprzez współorganizację festiwali, przeglądów i pokazów specjalnych, edukację filmową, po wspieranie produkcji filmowych (poprzez dofinansowania w Dolnośląskim Konkursie Filmowym i działalność Wroclaw Film Commission). Kina należące do DCF to miejsca spotkań filmowych z ambitnym repertuarem stanowiącym szeroki wybór światowego, europejskiego i polskiego kina, oparty głównie na „studyjnych”, „art-house’owych” propozycjach.


POKAZY ON-LINE

 14-19 CZERWCA

WSZYSTKIE FILMY KONKURSOWE SA DOSTĘPNE ON-LINE OD 14 CZERWCA. PANORAMY ZGODNIE Z PONIŻSZYM PROGRAMEM

Godz. 20:00 | PANORAMA | DOKUMENTY 

"Nauka" | reż. Emi Buchwald | Polska 2016 | 20'

"21 dni" | reż. Damian Kocur | Polska 2014 | 30'


Godz. 20:00 | PANORAMA | FABUŁY

"Ja i mój tata" | reż. Aleksander Pietrzak | Polska 2017 | 30'

"Atlas" | reż. Maciej Kawalski | Polska 2017 | 28'


Godz. 20:00 | PANORAMA | ANIMACJE

"Figury niemożliwe i inne historie II" | reż. Marta Pajek | Polska 2016 | 15'

"Figury niemożliwe i inne historie III" | reż. Marta Pajek | Polska 2018 | 12'


Godz. 20:00 | PANORAMA | DOKUMENTY

"Więzi" | reż. Zofia Kowalewska | Polska 2016 | 18'

"Miłość bezwarunkowa" | reż. Rafał Łysak | Polska 2018 | 40'


Godz. 20:00 | PANORAMA | FABUŁY

"Offline" | reż. Jan P. Matuszyński | Polska 2012 | 28'

"60 kilo niczego" | reż. Piotr Domalewski | Polska 2017 | 27'


informacja prasowa


czwartek, 21 marca 2019

W cyklu Energia Wrocławia Marek Krajewski poleca film: „36”

W kolejnej odsłonie Energii Wrocławia film wybrał Marek Krajewski. I nie mogło być inaczej – autor bestsellerowej kryminalnej serii o komisarzu Eberhardzie Mocku wybrał klasyczny, sensacyjny film pt. "36", zrealizowany przez mistrzów tego gatunku – Francuzów.





W rolach rywalizujących ze sobą policjantów Gérard Depardieu i Daniel Auteuil. Mocne policyjne kino z emocjonującymi zwrotami akcji, niepokojące pod względem moralnym i autentyczne. Twórcą filmu jest Olivier Marchal, który zanim został scenarzystą i reżyserem kilkanaście lat pracował jako paryski gliniarz. Przed filmem Marek Krajewski opowie nam o swojej fascynacji tym obrazem oraz francuskim kinem noir. Będzie okazja zapytać, czy Eberhard Mock ma paryski pierwowzór.





Paryż. Nieuchwytny i wyjątkowo brutalny gang od miesięcy napada na opancerzone furgonetki z pieniędzmi. Pod presją opinii publicznej policja rozpoczyna szeroko zakrojone śledztwo. Szef komendy głównej policji przy 36, Quai des Orfevres (Nabrzeże Jubilerów 36) wzywa do swojej siedziby dowódców dwóch oddziałów antyterrorystycznych: Leo Vrinksa (Daniel Auteuil) i Denisa Kelina (Gérard Depardieu). Komendant stawia przed nimi sprawę jasno: ten, który rozbije gang, zajmie jego miejsce. Dawniej byli przyjaciółmi, jednak teraz wszystko ich dzieli: styl życia, metody pracy, a nawet żona jednego z nich. Film Oliviera Marchala to klasyczny przykład gatunku – pełnokrwistego kina akcji. Po premierze został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność. Część krytyków porównywała film do kultowej „Gorączki” Michaela Manna.

W pierwszej odsłonie cyklu naszym gościem był Konrad Imiela, który wybrał film „Człowiek, który spadł na ziemię”.

Seans "36" z Markiem Krajewskim: 24 marca | sala Lwów | godz. 19:00 

informacja prasowa

poniedziałek, 2 września 2019

Rusz na spacer z MIASTOmovie - pierwszy już dziś wieczorem

Za miesiąc wystartuje 7. edycja festiwalu filmów o mieście i architekturze MIASTOmovie. Nie trzeba jednak czekać do 2 października, by zacząć w praktyce zgłębiać tegoroczny festiwalowy temat – architekturę publiczną. Pierwszy z cyklu 6 spacerów po wrocławskich gmachach publicznych odbędzie się już dziś wieczorem.



Dzięki współpracy z Narodowym Instytutem Architektury i Urbanistyki w ramach programu „Transformacja. Przestrzenie wolności” MIASTOmovie po raz kolejny pomoże uczestnikom odkryć szereg fascynujących miejsc na mapie Wrocławia. W tym roku kluczem do programu spacerów było hasło 7. edycji festiwalu – wszystkie eksplorowane budynki będą więc różnymi przykładami architektury publicznej. Pierwsze oprowadzanie (na które miejsca rozeszły się błyskawicznie, a w tym momencie przyjmowane są zgłoszenia na listę rezerwową) rozpocznie się już dziś o 17:00 – przewodnikiem po Teatrze Muzycznym Capitol (jako przykładzie instytucji kultury) będzie jego dyrektor Konrad Imiela. Opowie on o tym, jakie założenia stały u podstaw gruntownej przebudowy obiektu w 2013 roku i  wspólnie z zebranymi zastanowi się, jaką rolę ma dziś do odegrania nowoczesna placówka kulturalna. 

Teatr Capitol, fot. organizatorów

Do końca miesiące czekają nas jeszcze dwa przedfestiwalowe spacery: 22 września w ramach obchodów Dnia bez Samochodu odwiedzimy DH Renoma, a 28 września - budynek C13 na kampusie Politechniki Wrocławskiej. Podczas niedzielnego oprowadzania po zabytkowym domu handlowym przewodniczka miejska Marta Mieniewicz opowie o jego przed- i powojennej historii i zabierze uczestników w jego niedostępne na co dzień zakamarki. W ostatnią wrześniową sobotę spotkamy się natomiast w jednym z najmłodszych we Wrocławiu budynków uczelnianych, którego intrygująca elewacja zadecydowała o przezwaniu go przez mieszkańców miasta „serowcem”. Od głównego architekta założenia Bogusława Wowrzeczki dowiemy się o innych, również tych niezrealizowanych, koncepcjach obiektu. 

DH Renoma, fot. Wikipedia

Otwarcie tegorocznej odsłony MIASTOmovie również przybierze formę spaceru. 2 października (środa), by oficjalnie odpalić 7. edycję festiwalu, spotkamy się w Szkole Podstawowej nr 71 - pierwszej wrocławskiej  „tysiąclatce”, wybudowanej według projektu wybitnej modernistycznej architektki Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak. O tym, czego dziś już w trzyczęściowym zespole szkolnym nie zauważamy albo nie możemy zobaczyć, ale i o o codziennym użytkowaniu założenia, opowie absolwent szkoły – historyk architektury Michał Duda. Dzień później wybierzemy się poza Wrocław, by przyjrzeć się jednemu z najmłodszych dolnośląskich gmachów urzędowych. Po zaprojektowanym przez siebie ratuszu w Siechnicach 3 października (czwartek) oprowadzi uczestników MIASTOmovie architekt i wieloletni mieszkaniec miasteczka – Zbigniew Maćków.


Projekt piętnastoklasowej Szkoły Tysiąclecia przy ul. Podwale. Projekt 1955/1956, realizacja 1959/1960. Architekt J. Hawrylakowa. fot. https://polska-org.pl/851541,foto.html

Ostatni festiwalowy spacer wyruszy w drogę 6 października. W zamykającą MIASTOmovie niedzielę spotkamy się na Hubach, by zwiedzić Kościół św. Stanisława Kostki - najmłodszą świątynię we Wrocławiu, której autorem jest jeden najciekawszych twórców polskiej architektury powojennej, Stefan Müller. Razem z architektem Romanem Rutkowskim odwiedzimy ten wkomponowany w zróżnicowaną zabudowę osiedla – bloki z wielkiej płyty i powojenne kamienice – budynek oraz poznamy etapy realizowanego ponad dwie dekady projektu.


Kościół św. Stanisława Kostki we Wrocławiu, fot. Wikipedia

Uczestnictwo we wszystkich spacerach organizowanych w ramach 7. edycji festiwal filmów o mieście i architekturze MIASTOmovie jest bezpłatne, a liczba miejsc ograniczona - obowiązują na nie zapisy pod adresem: MIASTOmovie@gmail.com (nie dotyczy otwarcia festiwalu). Przypominamy też, że w kasach Kina Nowe Horyzonty oraz na stronie: kinonh.pl dostępne są już bilety na projekcje festiwalowych filmów, które odbędą się między 2 a 6 października. Organizatorem MIASTOmovie jest Wrocławska Fundacja Filmowa, wydarzenie zostało dofinansowane ze środków Gminy Wrocław.

informacja prasowa

niedziela, 18 marca 2018

'Balladyna' w Teatrze Muzycznym Capitol /recenzja/

Spektakl Agnieszki Olsten, choć momentami oryginalny scenicznie, trudno jednak uznać za znaczącą propozycję odczytania romantycznego dramatu w pryzmacie współczesności. Zbyt jest niespójny i nierówny.


”Balladyna” Juliusza Słowackiego jest w istocie tragedią wyrosłą z ducha ”Makbeta” i ”Snu nocy letniej” W. Sheakespeare`a, zanurzoną – zwyczajem romantyków – w polskich  ”przeklętych problemach”. Jest więc z gruntu ponadczasowa. Pozostaje tylko problem, jak ją pokazać w teatrze. Kiedy Adam Hanuszkiewicz próbował na nowo odczytać  ten romantyczny dramat, krytycy nie pozostawili na nim suchej nitki, a z drugiej strony doceniali innowacyjność i dynamikę przedstawienia.  Dość przytoczyć tytuły recenzji:  ” Hanuszkiewicz, artysta czy uroczy kabotyn” (Jan Bończa-Szabłowski), ”Teatr hochsztaplerów” (Piotr Zaremba), ”Motorami po malinach, czyli sensacja na scenie” (Lucjan Kydryński). Pozostały te hondy na scenie i aura sensacji. Był to – jak to określiła Elżbieta Morawiec: sukces-skandal. Dziś takie, hm, ”nonszalanckie” (pozornie, bo przecież odkrywcze) traktowanie klasyków nikogo nie zdumiewa. Co zatem proponuje Agnieszka Olsten w swoim najnowszym spektaklu?
Balladyna w reż. Agnieszki Olsten, fot. Krzysztof Bieliński

Balladyna - feministka 

”Balladyna” Agnieszki  Olsten jest ambitną próbą zmierzenia się z tekstem Słowackiego w sposób, który można by uznać za hm... niekonwencjonalny. Przedstawienie ma własną dramaturgię, która znacznie odbiega od oryginału. Rzecz dzieje się już po zdobyciu władzy przez główną bohaterkę, przeszłość zaś powraca w retrospekcjach. Daje to możliwość oceny wydarzeń w nowej perspektywie – zarówno z punktu widzenia postaci, jak i widza. Okazuje się jednak, że posiadanie władzy nie wpłynęło w znaczący sposób na świadomość i zachowanie Balladyny. Nie ma wątpliwości, że postąpiła właściwie i jest przekonana, że władza jej się należy, podobnie jak korona Piastów. Jeśli ma jakąś słabość, to jedynie w odniesieniu do Grabca, bo Kostryna unicestwia ”na zimno”. Natomiast jej erotyczny taniec z Grabcem – pijaczyną i podrywaczem – przypomina gody modliszki.

Balladyna, fot. Krzysztof Bieliński

Balladyna w interpretacji Agnieszki Kwietniewskiej przypomina bardziej współczesną feministkę, rozczarowaną mężczyznami, którzy nie tylko nie są dla niej odpowiednimi partnerami, ale przede wszystkim konkurentami do władzy. Przypominają portrety mężczyzn z filmów Almodovara – są słabi i mało interesujący, prymitywni i ograniczeni. Kirkor Adriana Kący występuje w złotej masce – do bólu sztuczny i egocentryczny ”złoty młodzieniec”. Znakomicie odśpiewana aria z opery ”Goplana” Władysława Żeleńskiego, z librettem Ludomiła Germana, w której bohater ćwiczy swoją partię solową, wykonując ją pod dyktando kobiety – mówi o nim bardzo wiele. Grabiec – były kochanek Balladyny – typ wiejskiego Don Juana, wiecznie nietrzeźwego i przekonanego o swojej nieodpartej męskości. 

Konrad Imiela jako Grabiec, Balladyna, fot. Krzysztof Bieliński

W interpretacji Konrada Imieli przypomina nieco postać gombrowiczowskiego Pijaka ze "Ślubu": symbolizuje pierwotne instynkty. Von Kostryn Błażeja Wójcika – wszechobecny cień Balladyny, na którego zawsze może liczyć, a który zarazem ”za dużo wie” – musi być wykluczony z gry, kiedy przestaje być niezbędny. Ten z kolei odchodzi z tego świata, podziwiając jej cynizm i konsekwencję.
Ostatecznie bohaterka samotnie zasiada na tronie, snując rozmowy z samą sobą. Z monologu wynika, że również matkę trzeba było ”usunąć”, bo była wyjątkowo denerwującą dewotką, szantażującą córkę emocjonalnie.  Wcześniej patrzyliśmy oczami bohaterki na jej relację z Aliną (Ewa Szlempo), która – rozmemłana i szpetna - wygląda, zachowuje się i wypowiada swoje kwestie w taki sposób, że nawet jesteśmy skłonni ”zrozumieć” Balladynę, dlaczego ją zabija: i ta postać jest prowokacyjnie irytująca.  

Balladyna, fot. Krzysztof Bieliński
Do ostatniego monologu bohaterki (fragm. ”Legendy” Stanisława Wyspiańskiego) wszystko rozgrywa się w konwencji groteskowej, jakby z punktu widzenia bohaterki, której taka perspektywa (śmiesznośći niejako "gorszość" innych) pozwala na więcej.
Postać Goplany, która w dramacie Słowackiego ”reżyseruje” i prowokuje do działania, ingerując co i rusz w świat ludzi, ponieważ – jak szekspirowska Tytania – zakochała się w śmiertelniku, w scenicznej koncepcji Agnieszki Olsten niewielki ma wpływ na to, co się dzieje. To Balladyna ma na wszystko wpływ, nie zaś jakiś niejasny, nadprzyrodzony świat. Jakby reżyserka chciała dobitnie zaznaczyć, że taka metafizyka jej nie interesuje. Owszem, posadziła Goplanę przy stole i pozwoliła jej nawet wygłosić kilka kwestii, ale głównie jest ona tego stołu ozdobą, a to za sprawą ubranej w piękny przeźroczysty kostium Justyny Antoniak, która symbolizuje raczej niedostępne piękno.

Muzyka i scenografia


Spektakl Teatru Muzycznego Capitol nie mógłby się obyć bez warstwy muzycznej, toteż aktorzy grają swoje role, śpiewając teksty, do których muzykę skomponować Kuba Suchar. W przypadku tego przedstawienia  jest to najsłabsza część spektaklu, ponieważ słowa są dobitnie zagłuszane przez muzykę, ale może o to właśnie chodziło.

Interesująca jest także scenografia Olafa Brzeskiego. Scena przypomina nieco plac budowy (nowego państwa?), a poza tym przedstawiono na niej symultanicznie zamek i las.
Niewielki stół po środku – z zasuszonymi kwiatami i paroma innymi rekwizytami, krzesła, a także jakieś materiały budowlane, służące von Kostrynowi za siedzisko – sygnalizują wnętrze mieszkalne, ale także jego otoczenie. Po prawej – metalowy stojak z łańcuchami, coś jakby szubienica, po lewej – duże lustro, które okazuje się ekranem. Postać ubrana we  współczesny roboczy strój, w którą wcielił się sam autor scenografii,  rysuje i pisze słowa, które wyświetlają się na owym ekranie.

Agnieszka Kwietniewska jako Balladyna i Błażej Wójcik jako von Kostryn,
fot. Krzysztof Bieliński

W ostatniej scenie Balladyna przebiera się we współczesny czarny strój i ”chrzci” złotem koronę, która de facto nie jest koroną, tylko wielką rozwidloną gałęzią. To, do czego dążyła, staje się ostatecznie źródłem jej klęski.
Spektakl Agnieszki Olsten, choć momentami oryginalny scenicznie, trudno jednak uznać za znaczącą propozycję odczytania romantycznego dramatu w pryzmacie współczesności. Zbyt jest niespójny i nierówny. Erwin Axer, wieloletni dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie, którego stulecie urodzin świętujemy, powiedział kiedyś: Reżyser powinien rozumnie przeczytać tekst sztuki. Czy o reżyserce i autorce koncepcji ”Balladyny” w Teatrze Muzycznym Capitol można to powiedzieć, niech ocenią sami widzowie.
Premiera ”Balladyny” Juliusza Słowackiego w reżyserii Agnieszki Olsten odbyła się 11 lutego 2017 roku w Teatrze Muzycznym Capitol. Kolejne spektakle: 14 i 15 lutego.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline 12 lutego 2017 roku. 

Początek jesieni – początek nowego sezonu wydarzeń w Muzeum Architektury we Wrocławiu

 Początek jesieni i początek sezonu wystawienniczego to w Muzeum Architektury we Wrocławiu prawdziwy kalejdoskop wydarzeń, spotkań, wernisaż...

Popularne posty