Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania jan klata, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania jan klata, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2019

Trwa 11. edycja Wybrzeża Sztuki

Teatr Wybrzeże w Gdańsku zaprasza na  11. edycję Wybrzeża Sztuki - corocznego przeglądu tego, co najciekawsze i najbardziej wyczekiwane w polskim teatrze.


Dotychczasowe edycje pozwoliły Państwu podziwiać wielkie kreacje wybitnych scenicznych osobowości w często zaskakujących i zawsze niebanalnych reżyserskich interpretacjach wielkiej dramatycznej klasyki i nieprzeciętnej współczesności, w porywających inscenizacyjnie i rewelacyjnie ascetycznych spektaklach realizowanych na scenach całego kraju. Nie inaczej będzie i w tym roku.

11 listopada, w Dzień Niepodległości... WOJNA POLSKO-RUSKA POD FLAGĄ BIAŁO-CZERWONA Doroty Masłowskiej w reżyserii Pawła Świątka z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. 12. obrosła legendą, wielokrotnie nagradzana EWELINA PŁACZE Anny Karasińskiej z TR Warszawa. W czwartek, 14 listopada, najnowszy spektakl Jana Klaty - DŁUG z Teatru Nowego Proxima. 11. edycję Wybrzeża Sztuki zakończy najbardziej wyczekiwana premiera sezonu - CAPRI - WYSPA UCIEKINIERÓW Krystiana Lupy z Teatru Powszechnego w Warszawie.

O WYBRZEŻU SZTUKI

Wybrzeże Sztuki to coroczne święto miłośników teatru, bogate w najciekawsze, najwybitniejsze i najgłośniejsze spektakle prezentowane na polskich scenach. Dotychczasowe edycje naszego przeglądu dały trójmiejskiej publiczności możliwość obejrzenia m.in. OCZYSZCZONYCH Krzysztofa Warlikowskiego, TANGA Jerzego Jarockiego, WYCINKI HOLZFÄLLEN Krystiana Lupy, TRYLOGII Jana Klaty, W IMIĘ JAKUBA S. Pawła Demirskiego i Moniki Strzępki, MIĘDZY NAMI DOBRZE JEST Grzegorza Jarzyny. Przez sceny Wybrzeża Sztuki przewinęło się wielu wybitnych polskich aktorów. W mistrzowskich kreacjach nasza publiczność mogła podziwiać m.in. Krystynę Jandę, Danutę Stenkę, Annę Dymną, Maję Komorowską, Magdalenę Cielecką, Maję Ostaszewską, Danutę Szaflarską, Kingę Preis, Jana Peszka, Jana Frycza, Piotra Machalicę, Jerzego Trelę, Jana Englerta, Grzegorza Małeckiego, Krzysztofa Globisza i Zbigniewa Zapasiewicza.

SZCZEGÓŁOWY PROGRAM

poniedziałek, 11 listopada, godz. 19.00, Duża Scena
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Dorota Masłowska
WOJNA POLSKO-RUSKA POD FLAGĄ BIAŁO-CZERWONĄ
Adaptacja i dramaturgia: Mateusz Pakuła
Reżyseria: Paweł Świątek
Scenografia: Marcin Chlanda
Muzyka: Dominik Strycharski

Ta zionąca seksizmem i zwykłym chamstwem książka przez 17 lat od pierwszego wydania zdążyła się już zestarzeć i nieoczekiwanie stać aktualna na nowo. W dobie wychodzących spod ziemi demonów nacjonalizmu WOJNA POLSKO-RUSKA Doroty Masłowskiej nabiera porażającego, jadowitego blasku. W tej adaptacji tę historię, historię pewnej bzdurnej – lub zupełnie niebzdurnej – wojny, wojny z ruskami, z wszelkim obcym, oraz historię głównego bohatera, Silnego, brawurowo opowiada sześć dziewczyn, które spotkał na swojej popapranej drodze pierwszy dresiarzo-husarz Rzeczypospolitej.

„Wow, niezły paradoks, że Wojna P-R swojego teatralnego spełnienia doczekuje się po 17 latach od premiery, gdy zdążyła tak się zestarzeć, że zdążyła od nowa się uaktualnić. Błyskotliwa adaptacja Pawła Świątka; ni to Monthy Python, ni to Gombrowicz, ale taki z Lidla z tygodnia literackiego. Zamiast bloków - łany techno-róż, zamiast tępego socjologicznego konkretu - diaboliczne aktorstwo, w którym videoblogerki cwałują z popkami w upiornym korowodzie; śmiech, łzy i kompletny gore. Gratuluję i dziękuję.”

Dorota Masłowska

„WOJNA POLSKO-RUSKA Pawła Świątka to udany powrót reżysera do prozy Doroty Masłowskiej i wysokiej formy, jaką prezentował w Pawiu królowej. Teraz zrealizował spektakl o infantylnej, kibolskiej mentalności. Silny patrzy na kraj i świat – jak na podwórko przy bloku.”

Jacek Cieślak

„Pakuła i Świątek uważnie czytają tekst powieści Doroty Masłowskiej i jednocześnie obserwują zmieniającą się Polskę. Ich spektakl to udana interpretacja książki, a ponieważ twórcy sięgają po język obecny w internecie i na ulicy, to inscenizacja stanowi przede wszystkim komentarz o współczesnym Polaku.”

Alicja Wielgus


W spektaklu występują: Karolina Kazoń, Marta Konarska, Agnieszka Kościelniak, Natalia Strzelecka, Marta Waldera, Katarzyna Zawiślak-Dolny.

Asystentka scenografa: Katarzyna Sobolewska
Producent: Bożena Sowa
Inspicjent: Iwona Cieślik

Premiera: 2 marca 2019, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie - Scena MOS
Czas trwania spektaklu: 90 min bez przerw

Spektakl przeznaczony dla widzów dorosłych.

wtorek, 12 listopada, godz. 18.00 i 20.30, Stara Apteka
TR Warszawa
Anna Karasińska
EWELINA PŁACZE
Reżyseria: Anna Karasińska
Współpraca dramaturgiczna: Magdalena Rydzewska
Choreografia: Marta Ziółek

Spektakl o możliwości bycia sobą w świecie, w którym tożsamość człowieka tworzą liczne, często sprzeczne ze sobą narracje. Tekst jest zbudowany z fantazji, obiegowych opinii i wizerunków medialnych aktorek i aktorów. Aktorzy grają tu siebie samych wyobrażonych przez kogoś innego. Nie mając możliwości sprostowania informacji na swój temat pozostają uwięzieni w swoich przypadkowych i fragmentarycznych tożsamościach, które przenikają się z ich prywatną prawdą. Spiętrzenie ról sprawia, że nie wiadomo już do kogo należą wypowiadane ze sceny kwestie.

Anna Karasińska o spektaklu: „Rozmontowujemy sytuację teatralną, aby wejść w bliskość z widzami i samymi sobą. Absurd sytuacji, którą stworzyliśmy jest sposobem na wymknięcie się poza obręb oczekiwań i schematów. W naszej pracy wielokrotne wywracaliśmy wszystko do góry nogami i doświadczaliśmy płynącej z tego wolności, która jak mamy nadzieję, udziela się naszym widzom.”

Przy pisaniu tekstu wykorzystane zostały improwizacje: Bogny Gronieckiej, Moniki Kłobukowskiej, Katarzyny Obidzińskiej, Karoliny Płanik, Beaty Terech. Autorka projektu przeprowadziła również wywiady z członkami grupy HURRAGRAM i młodzieżą z grupy teatralnej w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej.

„Odtrutka na teatralną nudę. Świetne!”

Zdzisław Pietrasik

„Dowcipnie i bez odrobiny patosu obnaża kłamstwo teatru, zdziera z niego blichtr i z wyczuciem pokpiwa.”

Jacek Wakar

Nagroda Magnolii – Nagroda Miasta Szczecina 51. Przeglądu Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT 2016 w Szczecinie bdla Marii Maj, Eweliny Pankowskiej, Adama Woronowicza i Rafała Maćkowiaka za ukazanie wartości kolektywnej pracy w teatrze; za stworzenie perfekcyjnie współgrającego zespołu, który bawiąc się swoją tożsamością, zadaje ważne pytanie o to, co znaczy dzisiaj bycie sobą oraz tamże Nagroda Promocyjna im. Kazimierza Krzanowskiego dla Anny Karasińskiej za błyskotliwość, inteligencję, konsekwencję w tworzeniu wypowiedzi, która burzy tradycyjne hierarchie i pokazuje, jak ważne jest zaufanie w pracy teatralnej.

Nagroda Aktorska 56. Kaliskich Spotkań Teatralnych dla Marii Maj, Eweliny Pankowskiej, Adama Woronowicza i Rafała Maćkowiaka.

W spektaklu występują: Rafał Maćkowiak, Maria Maj, Ewelina Pankowska, Adam Woronowicz.

Asystentka reżysera: Ewelina Pankowska
Produkcja: TR Warszawa
Kierowniczka produkcji: Karolina Pająk

Premiera: 1 października 2015, TR Warszawa
Czas trwania spektaklu: 60 minut bez przerw

czwartek, 14 listopada, godz. 19.00 i 21.30, Scena Kameralna
Teatr Nowy Proxima
DŁUG
Adaptacja i reżyseria: Jan Klata
Scenografia, kostiumy: Mirek Kaczmarek, Krystian Szymczak
Muzyka: Jakub Lemiszewski
Choreografia: Maćko Prusak

„I odpuść nam nasze długi jako i my odpuszczamy naszym dłużnikom” – tak brzmi dosłowny przekład znanych wszystkim od dzieciństwa słów. Dług towarzyszy nam od kołyski aż po grób, narastający, niemożliwy do spłacenia dług… Antropolog David Graeber napisał jedną z najważniejszych książek ostatnich lat. Erudycyjną, błyskotliwą, przenikliwą, nonkonformistyczną, skłaniającą do radykalnej rewizji utartych poglądów na mechanizmy rządzące światem.

Jan Klata inspirując się książką Graebera DŁUG i odwołując się do innych tekstów kultury, takich jak ZBRODNIA I KARA Fiodora Dostojewskiego czy FAUST Johanna Wolfganga von Goethego, postanowił zmierzyć się tematem długu, jego historią i wpływem na dzieje całej ludzkości. Jan Klata dokonuje radykalnej rewizji utartych poglądów na mechanizmy rządzące światem – i udowadnia, że dług towarzyszył człowiekowi od zarania dziejów, a świat nie tyle jest podzielony na panów i niewolników, co dłużników i wierzycieli, a rolnicze imperia mają sporo wspólnego z aktualnymi kryzysami finansowymi i przyszłością gospodarki.

„Największą siłą spektaklu w krakowskim Teatrze Nowym Proxima są Bartosz Bielenia, Marcin Czarnik, Monika Frajczyk, Małgorzata Gorol - świetni artyści, którzy przyszli do Starego Teatru za Klaty i z Klatą z niego odeszli. Dziś współtworzą zespoły czołowych stołecznych teatrów - połowa wylądowała w Rozmaitościach Jarzyny, połowa w Nowym Warlikowskiego. Na scenie potrafią się zmienić w ironiczny zespół disco, mistrzów klasycznej formy dramatycznej czy nawiązujących kontakt z widownią performerów. To oni robią to przedstawienie.”

Witold Mrozek

„Oto dłużnicy. Ubrani, jakby przed chwilą wyszli z Pewexu. Cali w jeansie, kowbojkach i z grillzem na zębach. Swoimi pieniędzmi "biją po oczach". Trochę odrealnieni - ich ubrania z tyłu i z przodu wyglądają dokładnie tak samo. Zaczepiają, zachęcają do festynowych okrzyków. Jest połyskująca podłoga, są stoliki z przezroczystymi głowami, do których podłączono sporo kabelków na kapitalistyczne pranie mózgów (dobra scenografia Mirka Kaczmarka). Gospodarze wieczoru mieszają tragiczne z komicznym. Najpierw umierają za swoje winy - długi, by po chwili zatańczyć i zaśpiewać (choreografia Maćko Prusaka). M.in. o tym, że pożyczone często jest dziedziczone. Jak kiepski gen, z którym nie wiadomo, co zrobić.”

Dawid Dudko

W spektaklu występują: Bartosz Bielenia, Marcin Czarnik, Monika Frajczyk, Małgorzata Gorol.

Światło: Wojciech Kiwacz
Dźwięk: Tadeusz Sawka/Bogdan Czyszczan
Producent: Fundacja Kultury Cracovia Genius Loci, Teatr Nowy Proxima

Premiera: 14 września 2019, Teatr Nowy Proxima Kraków
Czas trwania spektaklu: 100 minut bez przerw

Spektakl przeznaczony dla widzów powyżej 16 roku życia.

piątek i sobota, 15 i 16 listopada, godz. 18.00, Duża Scena
Teatr Powszechny Warszawa
Curzio Malaparte
CAPRI – WYSPA UCIEKINIERÓW
Scenariusz (na podstawie utworów: KAPUTT i SKÓRA),
reżyseria, scenografia: Krystian Lupa
Kostiumy: Piotr Skiba
Muzyka: Bogumił Misala
Wideo: Natan Berkowicz, Adam Suzin

Twórcy spektaklu przyglądają się przemianom Europy i roli wielkich osobowości w procesach polityczno-społecznych. W epickiej opowieści narodziny faszyzmu i wojna stają się odniesieniem dla współczesnych lęków. Lupa akcję umieszcza na Capri, wyspie, na którą uciekali marzyciele, władcy i rewolucjoniści, m.in. cesarz Tyberiusz, Lenin, Gorki, George Bernard Shaw i Rilke. Tajemnicza, utopijna przestrzeń łączy artystów, żołnierzy i wykluczonych poza margines – kiedy wielka historia wymusza zawieszenie dotychczasowych norm społecznych i moralnych, barbarzyństwo spotyka się z obojętnością, a kryzys z beztroską rozrywką, w bólach rodzi się nowy, nieodgadniony ład.

„Krystian Lupa bywa w CAPRI bardzo autoironiczny. To on sam stworzył na scenie chyba najlepszą metaforę przedstawienia. Reżyser z POGARDY Godarda na Capri kręci ODYSEUSZA; grecki bohater patrzy w morze i - jak słyszymy - widzi pierwszy raz Itakę. Tylko że przypomina się na scenie, nie widzimy żadnego lądu. Horyzont, morze, mgła. To, że jest tam gdzieś jakiś dom, jakiś sens, jakiś cel - bierzemy na słowo. Wytwarzanie takiej obietnicy, i to tak, że mu się wierzy - to może ostatnio największy kunszt Krystiana Lupy.”

Witold Mrozek

„Czy Lupa zaleca nam spokój, bo kiedyś znów i za olbrzymią cenę przyjdzie czas na realizację wolnościowych utopii? A może w ogóle stracił wiarę w ludzkość? W ostatniej części spektaklu żywy plan przenika się z projekcją wideo, ale po obu stronach jest czekanie.”

Aneta Kyzioł

„Krystian Lupa zarówno wytyka naszą codzienność palcem, jak i doświetla ją metaforą, nie strzelając jednak oskarżeniami we wszystkich, w których mógłby strzelać.”

Piotr Olkusz

W spektaklu występują: Karolina Adamczyk, Grzegorz Artman, Jacek Beler, Michał Czachor, Anna Ilczuk, Michał Jarmicki, Andrzej Kłak, Magdalena Koleśnik, Mateusz Łasowski, Vova Makovskyi, Monika Niemczyk, Filip Orliński, Halina Rasiakówna, Maria Robaszkiewicz, Nikodem Rozbicki, Piotr Skiba, Ewa Skibińska, Julian Świeżewski, Paweł Tomaszewski, Wojciech Wójcik, Julia Wyszyńska, Michał Zieliński, Wojciech Ziemiański, Michalina Żemła oraz statyści: Karol Helewski, Maciej Kobiela, Ignacy Martusewicz, Tomasz Mechowicki, Olaf Staszkiewicz, Mariusz Urbaniec, Filip Warot.

Pomoc dramaturgiczna, asystent reżysera: Maksym Teteruk
Główna asystentka reżysera: Michalina Żemła
Asystentki reżysera: Julia Ongirska, Karolina Szczypek
Inspicjentka: Jagoda Mordak/Iza Stolarska

Premiera: 12 października 2019, Teatr Powszechny Warszawa
Czas trwania spektaklu: 330 minut, dwie przerwy

Spektakl przeznaczony dla widzów dorosłych.

Więcej informacji na stronie Teatru Wybrzeże.

informacja prasowa

wtorek, 11 lutego 2025

Znamy program 45. Przeglądu Piosenki Aktorskiej

Tegoroczna edycja Przeglądu Piosenki Aktorskiej to opowieść o zderzeniu szeroko pojmowanej normalności z szaleństwem. Jak te dwa przeciwległe bieguny odnajdują się w dzisiejszej sztuce? Czy twórczość „normalsów” i „freaków” może opowiadać o tym samym i zarazem łączyć odmienne światy artystyczne? Odpowiedzi na te pytanie znajdziemy na wydarzeniach zarówno polskich jak i zagranicznych gwiazd.

Autor: Damian Styrna

Po raz kolejny rozpoczniemy festiwal Galą, jednym z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych przez publiczność wydarzeń PPA. Premierowy koncert „R.A.D.W.A.N. – sztuka znikania” w reż. Ewy Konstancji Bułhak jest poświęcony Stanisławowi Radwanowi, wybitnemu kompozytorowi muzyki teatralnej, ikonie artystycznego Krakowa i wielkiemu przyjacielowi PPA, laureatowi Dyplomu Mistrzowskiego im. Aleksandra Bardiniego. Podczas Gali wystąpią: Ewa Konstancja Bułhak, Werusza Kowalska, Olga Lisiecka, Ewa Prus, Katarzyna Zielińska, Jacek Braciak, Marcin Januszkiewicz, Filip Karaś, Kacper Kuszewski i Maciej Maciejewski.

Kolejnym wydarzeniem nieodłącznie związanym z PPA jest Koncert Finałowy. W pierwszej części zaśpiewają finalistki i finaliści Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki, wyłonieni po II etapie KAIP, na których czekają atrakcyjne nagrody, na czele z Grand Prix, czyli statuetką Złotego Tukana. Oceniać ich będzie jury w składzie: Anna Radwan, Jan Klata, Michał Litwiniec, Agnieszka Szydłowska i Leszek Możdżer. 

Część druga to premierowy koncert „Mirrors” w reż. Ewy Kaim i Agnieszki Kozak, który opowiada o inności i potrzebie akceptacji. Cała historia rozgrywa się w cyrku osobliwości, w którym wystąpią: Emose Uhunmwangho, Kamil Studnicki, Sebastian Stankiewicz, Marcin Januszkiewicz, Marcin Czarnik, Justyna Szafran, Ralph Kaminski, Natalia Sikora, Bartosz Picher, Cezary Studniak i Dorota Pomykała.

Ciekawie zapowiada się eksperymentalny spektakl „Pieśni malowane teraz” w reż. Agaty Dudy-Gracz i Cezarego Studniaka: w trakcie piosenek wykonywanych na żywo powstanie pięć obrazów. Pod kierownictwem muzycznym Wojciecha Krzaka, malować będą: Jerzy Kosałka, Edyta Olszewska, Piotr Saul, Jacek Sroka i Olga Szerstobitow.

Na PPA nie zabraknie występów zagranicznych gwiazd, a w tym roku będą to: francuski Fo’plafonds z muzycznym show, podczas którego zespół wykorzystuje najróżniejsze instrumenty uzyskane z recyklingu; Dakh Daughters, czyli sześć wszechstronnie uzdolnionych ukraińskich artystek, ze spektaklem „Danse Macabre” opowiadającym o zbrodniach wojennych; Bachar Mar Khalifé, francusko-libański artysta, mistrz fortepianu, wykorzystujący w twórczości zarówno tradycje Bliskiego Wschodu, jak i nowoczesne, europejskie brzmienia.

Podczas 45. PPA będzie można obejrzeć jeden z najgłośniejszych spektakli muzycznych zeszłego roku – „Serce ze szkła. Musical zen” w reż. Cezarego Tomaszewskiego, inspirowany „Królową śniegu” Hansa Christiana Andersena oraz książką „Naku*wiam zen” Marii i Jana Peszków, czyli autobiograficzną rozmową-rzeką córki i ojca o miłości, śmierci, Bogu, sztuce i sensie życia. Na festiwal powraca Natalia Sikora, laureatka Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki sprzed dwudziestu lat, teraz dojrzała artystka z imponującym dorobkiem. Zaprezentuje monodram muzyczny „Privare Tina”, w którym wyśpiewa historię jednej z największych gwiazd estrady. Jan Emil Młynarski & Brass Federacja zaprezentują materiał z pierwszej płyty sygnowanej nazwiskiem artysty: „Narkotyki”. Usłyszymy przedwojenne piosenki o miłości i używkach, którym Jan Emil Młynarski, podobnie jak wielu innych, nadaje drugie życie.

Jak co roku, w programie festiwalu znalazły się spektakle szkół teatralnych. Tym razem będą to: „pieśni piekarzy polskich” w reż. Klaudii Gębskiej (Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie), „Alicji nie będzie” w reż. Bartosza Porczyka i Eweliny Adamskiej-Porczyk (Akademia Sztuk Teatralnych w Warszawie) oraz „Kopciuch” w reż. Cezarego Studniaka (Szkoła Filmowa w Łodzi). 

Nie zabraknie również ciekawych propozycji Klubu Festiwalowego. Późnymi wieczorami zagrają: IKARVS, Sw@da x Niczos, Zima stulecia, Nanga, Sedno, Przestrzeń i Hajda Banda. 

W Konkursie OFF 45. PPA znalazło się osiem premierowych spektakli teatralnych, wybranych do zrealizowania w drodze konkursu scenariuszy. W jury Konkursu Off zasiądą: Barbara Banaś, Agnieszka Wolny-Hamkało i Piotr Damasiewicz. 

Ostatniego dnia festiwalu odbędzie się dyskusja połączona z koncertem „Po co śpiewać w teatrze?”, którą poprowadzą Konrad Imiela i Katarzyna Janowska. Udział w wydarzeniu wezmą: Marcin Czarnik, Krzysztof Głuchowski, Marta Górnicka, ŁONA (Adam Zieliński), Jan Jurkowski, Jan Klata, Zuzanna Skolias-Pakuła, Piotr Tuleja, Emose Uhunmwangho, Klaudia Waszak, Filip Zaręba i zespół aktorski Teatru Szaniawskiego z Wałbrzycha.

Zapraszamy wiosną do Wrocławia! 45. Przegląd Piosenki Aktorskiej potrwa od 21 do 30 marca 2025.

PROGRAM
21-30 marca 2025


21 marca, piątek

17:00

Konkurs Aktorskiej Interpretacji Piosenki: II etap

Wrocławskie Centrum Kongresowe (Hala Stulecia)

Bilety: 80 zł


18:00 i 21:00

OFF: Biforek żałobny. Chłostki

realizacja: Magdalena Drab, Albert Pyśk, Martyna Rak

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: DJ Endless

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja


22 marca, sobota

17:00 i 20:00

Gala: R.A.D.W.A.N. – sztuka znikania

reż. Ewa Konstancja Bułhak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 120, 170 i 200 zł


18:00 i 21:00

OFF: daj gryza

Klub Anonimowych Aktorów

reż. Marta Parzychowska

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


23:00

KLUB: Sw@da X Niczos / DJ Aniri

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


23 marca, niedziela

17:00 i 20:00

Gala: R.A.D.W.A.N – sztuka znikania

reż. Ewa Konstancja Bułhak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 120, 170 i 200 zł


18:00

Kopciuch

Teatr Studyjny w Łodzi

reż. Cezary Studniak

AST Duża Scena

Bilety: 30 zł


18:00 i 21:00

OFF: Zaświadczenie przesiedleńca nr 1/25

reżyseria: Dariusz Jackowski

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Hajda Banda / DJ Dotyk Dźwiękiem

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


24 marca, poniedziałek

19:00

Pieśni malowane teraz

reż. Agata Duda-Gracz i Cezary Studniak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 70 i 80 zł


18:00 i 21:00

OFF: Nakręcana Imba

realizatorzy: Maciej Ćwieluch, Dagmara Daleka, Dominik Skwarek

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Nanga / DJ Margaret Toucher

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


25 marca, wtorek

18:00

Bachar Mar-Khalifé solo

Piekarnia. Żywa Kultura

Bilety: 70 zł


20:00

FO'PLAFONDS

Impart Centrum

Bilety: 80 zł


18:00 i 21:00

OFF: Konstrukcja pustej przestrzeni

reż. Maciej Dziaczko

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Sedno / DJ Ojomag

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


26 marca, środa

18:00

Serce ze szkła. Musical zen

Teatr Studio

reż. Cezary Tomaszewski

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 90, 120 i 150 zł


20.30

Narkotyki. Jan Emil Młynarski & Brass Federacja

Impart Centrum

Bilety: 70 zł


18:00 i 21:00

OFF: Korpocham

reż. Piotr M. Wach

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Rzeka / DJ Marcepan

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


27 marca, czwartek

18.00

Dakh Daughters: Danse Macabre

reż. Vladyslav Troitskyi

Impart Centrum

Bilety: 80 zł


20:30

Private Tina - monodram muzyczny

Natalia Sikora

Sala Koncertowa Radia Wrocław

Bilety: 60 i 70 zł


18:00 i 21:00

OFF: Egzekucja / Szoł

reż. Erycze Herbut

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Zima stulecia / DJ Ryan R

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


28 marca, piątek

19:00

Alicji nie będzie

Teatr Collegium Nobilium

reż. Bartosz Porczyk i Ewelina Adamska-Porczyk

AST Duża Scena

Bilety: 30 zł


18:00 i 21:00

OFF: Litania do dżona łejna

reż. Mikołaj Woubishet

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 10 zł


22:00

KLUB: Ikarvs / DJ Siwy

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja

Bilety: 25 zł


29 marca, sobota

16:00 i 20:30

Koncert Finałowy

Część I: Finał Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki

Część II: Mirrors

reż. Ewa Kaim i Agnieszka Kozak

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 120, 160 i 190 zł


22:00

KLUB: DJ Pretty Vacant

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Restauracja


30 marca, niedziela

17:00

Pieśni piekarzy polskich

Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie

reż. Klaudia Gębska

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień

Bilety: 30 zł


19:00

Dyskusja i koncert: Po co śpiewać w teatrze?

reż. Konrad Imiela

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena

Bilety: 30 i 40 zł


WYDARZENIE TOWARZYSZĄCE

20, 21 i 22 marca

Bulwar

reż. Michał Jagodziński

Teatr Dialogu

Bilety: 50 i 60 zł, sprzedaż za pośrednictwem Bilety24.pl


Organizatorem 45. Przeglądu Piosenki Aktorskiej jest Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu Dyrektor artystyczny: Cezary Studniak, główny Producent: Paweł Krupski

Rada Artystyczna PPA: Agnieszka Kozak, Justyna Szafran, Konrad Imiela, Mariusz Kiljan, Michał Litwiniec, Krzysztof Mieszkowski, Jerzy Satanowski, Bogusław Sobczuk

Miejsca

Teatr Muzyczny Capitol, ul. Piłsudskiego 67

AST, ul. Braniborska 59

Piekarnia. Żywa Kultura, ul. Księcia Witolda 62-70

Impart Centrum, ul. Piłsudskiego 19

Wrocławskie Centrum Kongresowe, ul. Wystawowa 1

Sala Koncertowa Radia Wrocław, Aleja Karkonoska 10

Teatr Dialogu, ul. Krakowska 180

Szczegóły programu mogą ulec zmianie z przyczyn niezależnych od Organizatora. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany programu i organizacji wydarzeń w dowolnym czasie.

informacja prasowa

wtorek, 28 sierpnia 2018

"Trojanki" Eurypidesa w reż. Jana Klaty zainaugurują sezon Teatru Wybrzeże

8 września o godzinie 19.00 na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże odbędzie się premiera "Trojanek" Eurypidesa w reżyserii Jana Klaty. Przedstawienie zainauguruje sezon 2018/2019 w Teatrze Wybrzeże.

próby do TROJANEK, fot. Michał Szlaga
Jorgos Seferis
EURYPIDES, ATEŃCZYK

Zestarzał się między pożarem Troi
i kamieniołomami Sycylii.

Lubił jaskinie na wybrzeżu, obrazy malowane przez morze.
Widział żyły ludzkie
jako sieć, w którą bogowie chwytają nas jak dzikie zwierzęta:
usiłował ją przedziurawić.
Cierpki był, niewielu miał przyjaciół.
Kiedy nadeszła pora, rozszarpały go psy.

przełożył Zygmunt Kubiak

Do naszych czasów nie zachowały się żadne wzmianki, by Eurypides angażował się w jakąkolwiek działalność publiczną na rzecz swojego miasta. Nie wiemy również, by przyjaźnił się z wpływowymi politykami. Możliwe, że właśnie dlatego najczęściej przegrywał w konkursach tragediowych, które każdego roku odbywały się w Atenach ku czci Dionizosa…

Eurypidesa, który pozostawał na uboczu życia swojej społeczności cechował jednak ostry zmysł publicysty. Ten enfant terrible ówczesnej dramaturgii miał odwagę, by przemawiać własnym, często odosobnionym głosem. Doświetlał znane mity z nowej, nieoczywistej strony. Wykorzystywał je do stawiania trudnych, często bardzo niewygodnych pytań i nie podpowiadał łatwych, konsolidacyjnych odpowiedzi. W odróżnieniu od współczesnych mu artystów – przełamywał dotychczasowe konwencje tragediopisarskie i w sposób zupełnie nowy przedstawiał postaci kobiecie, które często stawały się protagonistkami jego utworów. Niejednokrotnie w sposób znaczący przewyższały inteligencją swoich scenicznych partnerów - jeżeli pamiętamy, że o wyniku konkursu tragediowego decydowali mężczyźni, tym bardziej nie powinny nas dziwić kolejne klęski Eurypidesa.

Nie dostarczał obywatelom swojego miasta łatwej i przyjemnej rozrywki. W TROJANKACH pokazał to, czego nie opowiedział nam Homer w ILIADZIE. Jak wyglądał poranek po zdobyciu Troi. Jak kobiety, do tej pory przedstawicielki królewskiego rodu, zostały zepchnięte na samo dno ludzkiej egzystencji. Jak wygląda ich relacja ze zwycięzcami, przedstawicielami wysokiej kultury helleńskiej, którzy mordując niewinnych i bezbronnych przekraczają granice barbarzyństwa. Pracując nad tym spektaklem twórcy starali się przyjrzeć procesowi dojrzewania do zemsty - ofiar na oprawcach. Pisząc TROJANKI w kontekście trwającej wojny peloponeskiej Eurypides otwarcie krytykował imperialne ambicje Ateńczyków. Starał się im uświadomić, że w żadnym konflikcie zbrojnym nie ma zwycięzców ani zwyciężonych. Grecy z eposu Homera podobnie, jak współcześni Eurypidesowi Ateńczycy, uwierzyli, że są niepokonani i to sprawdziło na nich zgubę.

próby do TROJANEK, foto Michał Szlaga 

Eurypides
TROJANKI
Reżyseria: Jan Klata
Współpraca dramaturgiczna: Olga Śmiechowicz
Scenografia i kostiumy: Mirek Kaczmarek
Muzyka: Michał Nihil Kuźniak
Ruch sceniczny: Maćko Prusak
Asystent reżysera: Marcin Starosta

Osoby dramatu: Dorota Kolak - Hekabe, Jacek Labijak - Posejdon, Sylwia Góra-Weber - Atena, Piotr Biedroń - Zjawa Polydora, Magdalena Boć - Akanta, Sylwia Góra-Weber - Apolonia, Agata Bykowska - Enyo, Małgorzata Brajner - Sophia, Cezary Rybiński - Talthybios, Małgorzata Gorol - Kasandra, Magdalena Gorzelańczyk - Polyksena, Michał Kowalski - Odyseusz, Katarzyna Dałek - Andromacha, Michał Jaros - Neoptholemos, Grzegorz Gzyl - Menelaos, Katarzyna Figura - Helena, Robert Ninkiewicz - Agamemnon, Krzysztof Matuszewski - Polymestor, Jacek Labijak - Theoklymenos

próby do TROJANEK, fot. Michał Szlaga

Premiera: 8 września 2018 roku na Dużej Scenie

Jan Klata (ur. 1973) - reżyser teatralny, dramaturg. Od 2013 do 2017 pełnił funkcję dyrektora Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Studiował na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, a następnie na Wydziale Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie. Zadebiutował jako reżyser w 2003 REWIZOREM w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu. Na swoim koncie ma ponad 40 spektakli zrealizowane na deskach teatrów m.in. we Wrocławiu (TRANSFER!, SPRAWA DANTONA, UTWÓR O MATCE I OJCZYŹNIE, JERRY SPRINGER THE OPERA), w Gdańsku (H.), Krakowie (ORESTEJA, TRYLOGIA, KRÓL LEAR, WRÓG LUDU,) oraz Bochum (HAMLET), Berlinie (INFINITE JEST) Moskwie (MAKBET), Pradze (MIARKA ZA MIARKĘ). Jego spektakle były grane kilkadziesiąt razy na całym świecie od Seulu po Buenos Aires, na najbardziej prestiżowych festiwalach m. in. na weneckim Biennale i paryskim Festiwalu Jesiennym. Jest laureatem m.in. Paszportu Polityki, nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Nagrody im. Konrada Swinarskiego. W tym roku WESELE w jego reżyserii zostało bezdyskusyjnym zwycięzcą 43. Opolskich Konfrontacji Teatralnych "Klasyka Żywa", otrzymując nagrody m.in. za spektakl, dla zespołu aktorskiego czy za reżyserię właśnie. Jego ostatnią realizacją jest WIELKI FRYDERYK w Teatrze Polskim w Poznaniu.

informacja prasowa

piątek, 5 marca 2021

"W chocholim tańcu" - wystawa w Muzeum Krakowa

Od 17 marca Muzeum Krakowa, oddział w Domu pod Krzyżem,  zaprasza na wystawę "W chocholim tańcu", która mierzy się z wizją Wyspiańskiego i realizujących jego dramat artystów teatralnych. Przedstawia w syntezie historię kolejnych reżyserskich interpretacji dramatu i społecznych reakcji na przedstawienia, proponując jednocześnie refleksję nad tym, jak Polacy widzieli i ukazywali samych siebie w „lustrze Wesela”. Wystawie towarzyszyć będą warsztaty, oprowadzania, spacery, wykłady i debaty


Niespełna trzy miesiące po bronowickim weselu Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, w listopadzie 1900 roku Stanisław Wyspiański stworzył jego literacką wizję, która 16 marca roku 1901 zyskała swoją teatralną postać sceniczną. Wesele już po prapremierze odczytane zostało jako metafora dziejów polskiego narodu – i tak interpretowane jest po dziś dzień.

Wystawa "W chocholim tańcu" mierzy się z wizją Wyspiańskiego i realizujących jego dramat artystów teatralnych. Przedstawia w syntezie historię kolejnych reżyserskich interpretacji dramatu i społecznych reakcji na przedstawienia, proponując jednocześnie refleksję nad tym, jak Polacy widzieli i ukazywali samych siebie w „lustrze Wesela”.

Zapraszamy w krąg weselnych wyobrażeń. Jak widzowie zareagowali na premierowe przedstawienie w 1901 roku? Co wzruszało ich 116 lat później, gdy spektakl reżyserował Jan Klata? Jak artyści portretowali wspólnoty weselne? Co łączy Stańczyków z przedstawień Andrzeja Wajdy? Jak tańczono chocholi taniec?

Na przestrzeni ostatnich 120 lat Wesele stało się także przestrzenią eksperymentu, w którym mierzyliśmy się z polską tożsamością, relacjami społecznymi, patriotyzmem, zaniedbaniami, lękami i pragnieniami. Wystawa daje wgląd w to, jak pracowali z tymi tematami reżyserzy różnych pokoleń, w odmiennych kontekstach politycznych, m.in. Lidia Zamkow w 1969, Jerzy Grzegorzewski w 1977 czy Michał Zadara w 2006 roku.

Czy potrafimy zobaczyć siebie uśpionych w chocholim tańcu?

Wystawie towarzyszy katalog prezentujący 120-letnie sceniczne dzieje Wesela Stanisława Wyspiańskiego w Polsce. Zgromadzone w publikacji eseje napisane zostały nie tylko z perspektywy historyczno-teatralnej – podejmują również najistotniejsze kwestie polskiej kultury i życia społecznego. Wśród autorów: Piotr Augustyniak, Ewa Benesz, Dorota Buchwald, Piotr Dobrowolski, Jan Klata oraz Wiesław Komasa.

Zapraszamy na wydarzenia towarzyszące otwarciu wystawy:

17 marca (środa) 

godz. 15:00 i 17:00 – oprowadzania kuratorskie, w cenie biletu na wystawę (zapisy w COZ: info@muzeumkrakowa.pl, tel. 12 426 50 60)

20 marca (sobota)

godz. 11.00 – oprowadzanie kuratorskie, w cenie biletu na wystawę – Julia Lizurek (zapisy w COZ: info@muzeumkrakowa.pl, tel. 12 4

10:00-14:30 – dziedziniec Domu pod Krzyżem

Performans Pisanie jutra (performer: Bartosz Buława, koncepcja Julia Lizurek)

Czekanie. Przekładanie. Odwlekanie. 

Na jutro, na lepszy dzień, czas, porę.

W Weselu Gospodarz odwlekał w czasie mobilizację wojsk, która według przepowiedni Wernyhory miała przynieść narodowi wolność. Zgromadzeni weselnicy czekali na sygnał złotego rogu, który miał zasygnalizować początek niepodległościowego zrywu. 

A co my dzisiaj przełożyliśmy na jutro? Ten performans zaczynamy teraz.

21 marca (niedziela)

godz. 11.00 - oprowadzanie kuratorskie, w cenie biletu na wystawę – Karina Janik  (zapisy w COZ: info@muzeumkrakowa.pl, tel. 12 426 50 60)

Wystawie towarzyszyć będą warsztaty, oprowadzania, spacery, wykłady i debaty. Szczegóły na stronie www.muzeumkrakowa.pl i w mediach społecznościowych.

Godziny otwarcia wystawy:

w dniach 17-21 marca: 10.00-17.00

w kolejne dni:

wtorek i piątek 10.00-17.00 (po wcześniejszej rezerwacji)

sobota – niedziela 10.00-17.00


informacja prasowa

wtorek, 18 maja 2021

Prezentujemy program 41.Przeglądu Piosenki Aktorskiej

 W dniach od 11 do 20 czerwca 2021 roku odbędzie się 41. edycja Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Część koncertów i spektakli zaznaczonych gwiazdką będzie można obejrzeć on-line. 



11 czerwca 2021, piątek

17:00

*Konkurs Aktorskiej Interpretacji Piosenki: II etap

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 60 i 80 zł, dostęp online (na żywo): 25 zł

17:00, 20:00

*Teatr Collegium Nobilium: Przybysz

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 25 zł, dostęp online (wcześniejsza rejestracja): 10 zł.


12 czerwca 2021, sobota

19:00*Pussy Riot: Riot Days

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 50 i 60 zł, dostęp online (na żywo): 15 zł

21:00

Huncwot 

Impart, Scena w podwórku, ul. Mazowiecka 17

bilety: 30 zł

18:00, 21:00

*OFF: Biała szmata

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 1 zł, dostęp online (na żywo): 5 zł


13 czerwca 2021, niedziela

19:00 

*Kovacs: Cheap Smell Tour

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 130 i 150 zł, dostęp online (na żywo): 30 zł

18:00, 21:00

*OFF: Najczęściej zadawane pytania. Rewia Drag Queen

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 1 zł, dostęp online (na żywo): 5 zł


14 czerwca 2021, poniedziałek

19:00

Boże! Ojczyzna! –Ale jaka?

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67bilety: 80 i 100 zł

16:00, 20:00

AST Wrocław: Inni ludzie

AST Wrocław, ul. Braniborska 59

bilety: 25 zł

21:00

*Mary Komasa

Piekarnia –Centrum Sztuk Performatywnych, ul. Księcia Witolda 62-70

bilety: 60 zł, dostęp online(na żywo): 15 zł18:00,

21:00

*OFF: Kwadrat

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 1 zł, dostęp online (na żywo): 5 zł


15 czerwca 2021, wtorek

19:00

 *STUDIO teatrgaleria: Złota Skała. Opowieść o Robercie Brylewskim

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 60, 70 i 90 zł, dostęp online (wcześniejsza rejestracja): 25 zł

21:00

 *Salvador Sobral in Concert

Synagoga pod Białym Bocianem, ul. Włodkowica 7

bilety: 140 zł, dostęp online (na żywo): 25 zł

18:00, 21:00

*OFF: Śmierć Człowieka-Wiewiórki

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 1 zł, dostęp online (na żywo): 5 zł


16 czerwca 2021, środa

18:00

 *Teatr Collegium Nobilium: Ustawienia ze świętymi, czyli rozmowy obrazów

Piekarnia –Centrum Sztuk Performatywnych, ul. Księcia Witolda 62-70

bilety: 25 zł, dostęp online (wcześniejsza rejestracja): 10 zł.

21:00

*Renata Przemyk i Mężczyźni

Impart, Scena w podwórku, ul. Mazowiecka 17

bilety: 100 zł, dostęp online (na żywo): 25 zł

18:00, 21:00

*OFF: Mury krzyczą albo uliczna śpiewka

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 1 zł, dostęp online (na żywo): 5 zł.


17 czerwca 2021, czwartek

18:00

*Ivo Dimchev: LIVE solo concert

Piekarnia –Centrum Sztuk Performatywnych, ul. Księcia Witolda 62-70

bilety: 60 zł, dostęp online (na żywo): 15 zł

21:00

Karaś/Rogucki: Ostatni bastion romantyzmu

Impart, Scena w podwórku, ul. Mazowiecka 17

bilety: 60 zł

18:00, 21:00

*OFF: Bronisław Piłsudski Was Here. Musical nawałki

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 1 zł, dostęp online (na żywo): 5 zł


18 czerwca 2021, piątek

16:00, 20:30

*Koncert Finałowy

Część I: Finaliści Konkursu Aktorskiej Interpretacji Piosenki

Część II: Ralph Kaminski: Kora

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 120, 140 i 160 zł, dostęp online (na żywo): 40 zł.


19 czerwca 2021, sobota

16:00, 20:00

*Koncert Galowy: Wiązanka pieśni miłosnych, reż. Jan Klata

Teatr Polski, Scena im. Jerzego Grzegorzewskiego, ul. Zapolskiej 3

bilety: 120, 170 i 200 zł, dostęp online (na żywo): 40 zł

17:00, 20:00

*Magdalena Kumorek: Madaleine

Teatr Muzyczny Capitol, Scena Ciśnień, ul. Piłsudskiego 67bilety: 30 zł, dostęp online (na żywo): 10 zł.


20 czerwca 2021, niedziela

16:00, 20:00

Koncert Galowy: Wiązanka pieśni miłosnych, reż. Jan Klata

Teatr Polski, Scena im. Jerzego Grzegorzewskiego, ul. Zapolskiej 3

bilety: 120, 170 i 200 zł

17:00

Teatr Współczesny w Szczecinie: Być jak Beata

Teatr Muzyczny Capitol, Duża Scena, ul. Piłsudskiego 67

bilety: 70 i 90 zł

Szczegóły programu mogą ulec zmianie z przyczyn niezależnych od Organizatora. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany programu w dowolnym czasie.

informacja prasowa

poniedziałek, 23 lipca 2018

Jan Klata reżyseruje "Trojanki" Eurypidesa w Teatrze Wybrzeże

W Teatrze Wybrzeże trwają próby do TROJANEK Eurypidesa w reżyserii Jana Klaty. Planowana premiera: 8 września na Dużej Scenie.

zdjęcia z próby czytanej TROJAKNEK, fot. Bartosz Bańka 
Współpraca dramaturgiczna: Olga Śmiechowicz
Scenografia i kostiumy: Mirek Kaczmarek
Muzyka: Michał Nihil Kuźniak
Ruch sceniczny: Maćko Prusak
Asystent reżysera: Marcin Starosta

zdjęcia z próby czytanej TROJAKNEK, fot. Bartosz Bańka 


W spektaklu występują: Magdalena Boć, Małgorzata Brajner, Agata Bykowska, Katarzyna Dałek, Katarzyna Figura, Magdalena Gorzelańczyk, Sylwia Góra-Weber, Dorota Kolak, Piotr Biedroń, Grzegorz Gzyl, Michał Jaros, Michał Kowalski, Jacek Labijak, Krzysztof Matuszewski, Robert Ninkiewicz, Cezary Rybiński oraz Małgorzata Gorol (gościnnie).

zdjęcia z próby czytanej TROJAKNEK, fot. Bartosz Bańka 
informacja prasowa

środa, 6 lutego 2019

Wkrótce 25. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

8 marca 2019 roku rozpocznie się jubileuszowa, 25. edycja Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych, jednego z najstarszych festiwali teatru zawodowego w Polsce.



 Jak co roku, Festiwal otworzy kalendarz teatralnych festiwali w Polsce. Temat tej edycji to „Publiczność”. Na Festiwalu widzowie zobaczą między innymi spektakle z dwóch teatrów narodowych, spektakl z Deutsches Theater w Berlinie oraz dwie prapremiery Teatru Powszechnego w Łodzi – „Ferragosto” Radosława Paczochy w reżyserii Adama Orzechowskiego oraz „Wracaj” Przemysława Pilarskiego w reżyserii Anny Augustynowicz (koprodukcja z Teatrem Współczesnym w Szczecinie).


Program:

8 marca 2019 o 18:30
"Teatr i jego widz" - otwarcie wystawy
Miejsce: Teatr Powszechny w Łodzi, foyer


Rok z życia codziennego... w reż. Moniki Strzępki

8 marca 2019 o 19:00
"Rok z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej", reż. Monika Strzępka (Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Duża Scena



10 marca 2019 o 19:00
"Alte Meister" ("Dawni mistrzowie"), reż. Thom Luz (Deutsches Theater w Berlinie)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Duża Scena


Instytut Goethego, reż Cezary Tomaszewski, fot. Bartek Warzecha

15 marca 2019 o 19:00
"Instytut Goethego", reż. Cezary Tomaszewski (Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Duża Scena


16 marca 2019 o 19:00
Czerwone świnie - koncert
Miejsce: DOM, Off Piotrkowska



17 marca 2019 o 15:00
"Herling-Grudziński" - panel dyskusyjny (prowadzenie: prof. Józef Opalski)
Miejsce: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena


17 marca 2019 o 19:15
"Ferragosto", reż. Adam Orzechowski, Prapremiera (Teatr Powszechny w Łodzi)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena

 18 marca 2019 o 19:15
"Ferragosto", reż. Adam Orzechowski (Teatr Powszechny w Łodzi)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena

 23 marca 2019 o 19:00
"Pod presją", reż. Maja Kleczewska (Teatr Śląski w Katowicach)
Miejsce prezentacji: Hala EXPO-Łódź, al. Politechniki 4

 24 marca 2019 o 15:00
"Publiczność" - panel dyskusyjny (prowadzenie: Katarzyna Janowska)
Miejsce: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena


Hymn do miłości, reż. Marta Górnicka 

24 marca 2019 o 20:30
"Hymn do miłości", reż. Marta Górnicka (Teatr Polski w Poznaniu)
Miejsce: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena

25 marca 2019 o 19:00
"Trojanki", reż. Jan Klata (Teatr Wybrzeże w Gdańsku)
Miejsce prezentacji: Hala EXPO-Łódź, al. Politechniki 4


29 marca 2019 o 19:15
"Wracaj", reż. Anna Augustynowicz, Prapremiera
(Koprodukcja Teatru Powszechnego w Łodzi i Teatru Współczesnego w Szczecinie)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena


30 marca 2019 o 16:00
"Wracaj", reż. Anna Augustynowicz
(Koprodukcja Teatru Powszechnego w Łodzi i Teatru Współczesnego w Szczecinie)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena


30 marca 2019 o 19:15
"Popiół i diament. Zagadka nieśmiertelności", reż. Marcin Liber (Teatr Modrzejewskiej w Legnicy)
Miejsce prezentacji: Teatr Powszechny w Łodzi, Duża Scena

2 kwietnia 2019 o 19:15
"Ułani", reż. Piotr Cieplak, (Teatr Narodowy w Warszawie) - Pokaz Mistrzowski
Meijsce: Teatr Powszechny w Łodzi, Mała Scena

 informacja prasowa

poniedziałek, 11 marca 2019

O!Lśnienia – Nagrody Kulturalne Onetu i Miasta Krakowa przyznane!

Wojciech Smarzowski, Krystyna Janda, Szczepan Twardoch, Katarzyna Nosowska, Jakub Józef Orliński, Dariusz Stola, Jakub Żulczyk i Krzysztof Skonieczny zostali zwycięzcami trzeciej edycji internetowego plebiscytu O!Lśnień – Nagród Kulturalnych Onetu oraz Miasta Krakowa. Wyniki głosowania internautów zostały ogłoszone 1 marca podczas uroczystej gali O!Lśnień, która odbyła się w Centrum Kongresowym ICE Kraków i była transmitowana w Onecie oraz w Canal+




O wynikach zadecydowali internauci, którzy na stronie www.olsnienia.onet.pl mogli w tym roku oddać głos w siedmiu kategoriach konkursowych: Film, Literatura, Sztuki wizualne, Muzyka popularna, Muzyka klasyczna i jazz, Teatr oraz Serial. Nagrody zostały przyznane za najważniejsze artystyczne wydarzenia 2018 roku.

- Polityka kulturalna miasta wytworzyła szereg silnych instytucji kultury, ważnych liderów polskiego życia kulturalnego, wreszcie silne marki w kulturze, liczące się w poszczególnych branżach, w Polsce i na świecie – mówi Jacek Majchrowski, Prezydent Miasta Krakowa – Przyznawane jest tutaj kilkadziesiąt branżowych nagród i stypendiów dających szanse artystom na tworzenie kolejnych dzieł, wykorzystywanie przestrzeni publicznej dla wydarzeń artystycznych. Jestem dumny, że od tego roku dołączyły do nas również O!Lśnienia –dodaje Prezydent.

 - „O!Lśnienia” rosną w siłę. Kraków  to miasto kultury, w którym swoje miejsce znajdują wszystkie dziedziny sztuki. Trudno wymarzyć sobie lepszego partnera do takiego przedsięwzięcia jak nagradzanie artystów. Onet zresztą od lat współpracuje z miastem na polu kultury. Poza tym głęboko wierzę w sens decentralizacji kultury. W 80 proc. kultura w Polsce jest finansowana z budżetów samorządowych, a tylko w 20 proc. z ministerialnych. Tak więc miasto to naturalna przestrzeń dla wolności twórczej – mówi Katarzyna Janowska, redaktor naczelna Onet Kultura.

 - Nasze miasto posiada doskonałe zaplecze, by organizować tu najbardziej prestiżowe wydarzenia – mówi Izabela Helbin, Dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego – Nowoczesna przestrzeń Centrum Kongresowego ICE Kraków doskonale podkreśliła uroczysty charakter Gali. Kraków to miasto, które corocznie organizuje międzynarodowe festiwale, przyciągając tysiące artystów nie tylko z Polski, ale także z zagranicy. KBF działa w sieciowych modelach współpracy i współorganizacji, dzieląc się wspólnie zasobami i budując wizerunek wyjątkowego miasta kultury – dodaje Izabela Helbin.

Najwięcej głosów internautów w plebiscycie O!Lśnień – Nagród Kulturalnych Onetu zdobył Wojciech Smarzowski, który był nominowany w kategorii Film za „Kler”. Zwycięzca otrzymał Nagrodę Główną – nowy model Mazdy 3.

W kategorii Literatura statuetkę otrzymał Szczepan Twardoch, nominowany za „Królestwo” znakomitą kontynuację bestsellerowego „Króla”.

Dyrektor Dariusz Stola i zespół Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN otrzymał nagrodę w kategorii Sztuki wizualne za program Muzeum Historii Żydów Polskich i jego walory edukacyjne ze szczególnym wskazaniem wystaw „Obcy w domu. Wokół Marca '68" i „W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości”.

W kategorii Muzyka popularna nagrodę zdobyła Katarzyna Nosowska za płytę „Basta”.


O!Lśnienie w kategorii Muzyka klasyczna i jazz otrzymał Jakub Józef Orliński za „Anima sacra” oraz za olśniewający debiut na międzynarodowych scenach muzycznych.


W kategorii Teatr O!Lśnienie otrzymała Krystyna Janda za poruszającą kreację w spektaklu Teatru Polonia „Zapiski z wygnania” w reżyserii Magdy Umer.


Krzysztof Skonieczny i Jakub Żulczyk otrzymali nagrodę O!Lśnienie w kategorii Serial za doskonałe przełożenie powieści na język filmu oraz stworzenie wyrazistych bohaterów i obrazu współczesnej Warszawy w serialu „Ślepnąc od świateł” (HBO).


Tegoroczny plebiscyt jest trzecią edycją konkursu O!Lśnienia! Rok temu zwyciężyła Natalia Nykiel (dzięki płycie „Discordia”). Laureatami w pozostałych kategoriach byli: Film – Dorota Kobiela i Hugh Welchman za animację „Twój Vincent”, Muzyka poważna – Piotr Orzechowski/Pianohooligan za płytę „24 Preludes&Improvisations”, Teatr – Jan Klata za „Wesele” w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie, Sztuka – Marta Frej za artystyczne memy.


Współorganizatorami O!Lśnień są: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Centrum Kongresowe ICE Kraków. Canal+ jest partnerem telewizyjnym, a polska edycja magazynu „Vogue” – patronem medialnym.

informacja prasowa

sobota, 5 stycznia 2019

„Titus Andronicus” Jana Klaty Quentinem Tarantino oswojony /zapowiedź/

Mistrz ze Stratfordu przedstawia wprawdzie historię, która rozgrywa się w starożytnym Rzymie, ale w inscenizacji Jana Klaty jest to opowieść o zderzeniu cywilizacji – o „jakże "pogodnym" sąsiedztwie Polaków i Niemców”, jak zauważył ironicznie reżyser. Spektakl grany przez artystów polskich i niemieckich będzie miał swoją podwójną premierę: we Wrocławiu (15 września 2012 roku) i w Dreźnie (28 września 2012 roku).




Najnowszy spektakl Jana Klaty „Titus Andronicus” jest oryginalną sceniczną adaptacją tragedii Williama Shakespeare`a oraz fragmentów utworu Heinera Müllera „Anatomia Tytusa Fall of Rome Komentarz do Szekspira".

Być może potrzebowaliśmy Quentina Tarantino – powiedział reżyser na spotkaniu z dziennikarzami 12 września 2012 roku – aby zrozumieć związki między tym, co okrutne a tym, co okrutnie śmieszne.

Mistrz ze Stratfordu przedstawia wprawdzie historię, która rozgrywa się w starożytnym Rzymie, ale w inscenizacji Klaty jest to opowieść o zderzeniu cywilizacji – o „jakże pogodnym sąsiedztwie Polaków i Niemców”, jak zauważył ironicznie reżyser. Spektakl grany przez artystów polskich i niemieckich będzie miał swoją podwójną premierę: we Wrocławiu (15 września) i w Dreźnie (28 września).

Wolfgang Michalek jako Titus Andronicus, fot. Sebastian Martinez

Tragedia Shakespeare`a posługuje się niezwykle poetyckim językiem, który nie tyle skrywa, co opisuje okrucieństwo – skomentował tekst oryginału reżyser.

Opowieść rozpoczyna triumfalny powrót generała Tytusa Andronicusa do Rzymu, po dziesięcioletniej, zwycięskiej wojnie z Gotami. Zwycięstwa okupił jednak śmiercią swoich 21 synów. Jest stary i nie pragnie władzy, mimo że mu ją proponują. Chciałby zaznać spokoju u boku jedynej córki, Lavinii, która ma zostać żoną cesarza. Zostaje jednak zgwałcona i okaleczona w akcie zemsty przez synów królowej Gotów Tamory. Jakby powiedział nasz wieszcz narodowy: „Gwałt się gwałtem odciska”; zbrodnie i okrucieństwo mnożą się w sposób zatrważający.Bardzo długo uważano, że „Titus Andronicus” jest zbyt okrutnym dramatem i że być może nie wyszedł spod pióra Mistrza ze Stratfordu. Nawet tak wybitny poeta jak T.S. Eliot oświadczył, że tragedia ta jest „jednym z najgłupszych i najbardziej banalnych dramatów, jakie kiedykolwiek napisano”. Jako ciekawostkę warto dodać, że akty brutalnej przemocy zostały skatalogowane w 1979 roku przez S. Clarke Hulse, który naliczył: 14 zabójstw, 9 z nich na scenie, 6 odciętych członków, jeden pogrzeb, jeden przypadek obłędu i jeden kanibalizmu - średnio 5,2 okrucieństw w akcie lub jeden na każde 97 wierszy. Swój nowy żywot zawdzięcza tekst wybitnemu twórcy i inscenizatorowi – Peterowi Brookowi, który w 1955 roku wystawił dramat we wspaniałej obsadzie: z Laurence Olivierem jako Tytusem Andronicusem i Vivien Leigh jako Lavinią.


Titus Andronicus w reż. Jana Klaty, fot. Sebastian Martinez

Polska prapremiera „Tytusa Andronicusa” odbyła się w Teatrze im. S. Jaracza w Łodzi 27 września 1987 roku, w reż. Macieja Prusa i w przekładzie Leona Ulricha. W 2006 roku wystawiono tę sztukę w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, w reż. Moniki Pęcikiewicz i w przekładzie Ulricha i Słomczyńskiego.Dramat napisany w 1984 roku przez Heinera Müllera – wybitnego autora ze wschodnich Niemiec – miał okazać się proroctwem zapowiadającym upadek radzieckiego imperium. Czy dzisiaj można go odczytywać jako proroctwo dotyczące przyszłości Europy, targanej niepokojami ekonomicznymi i politycznymi? Europy, której kodeks moralny – zorganizowany wokół idei wolności, solidarności, poszanowania różnorodności oraz uniwersalnych praw człowieka – rozpada się obecnie pod naporem wewnętrznych konfliktów, rosnącego poczucia egzystencjalnej niepewności oraz lęku przed tym, co obce. Goci Müllera zabijają tak samo okrutnie i bezmyślnie jak Rzymianie, czym prędzej pragnąc zająć ich dominującą pozycję. Obie strony są równe sobie w okrucieństwie.


Titus Andronicus w reż. Jana Klaty, fot. Sebastian Martinez

Przedstawienie Jana Klaty ma szansę stać się wydarzeniem, ponieważ – jak to czynił wielokrotnie wcześniej – klasyczny tekst staje się w jego interpretacji refleksją o współczesnym świecie. Aby ukazać, co się dzieje na styku dwóch odmiennych kultur, zaprosił do współpracy niemieckich aktorów. Postacie w przedstawieniu Jana Klaty zamieniają się językami: Polacy mówią – ułomnie - po niemiecku, Niemcy – jeszcze gorzej po polsku. Podkreśla to, jak wątpliwym środkiem porozumienia jest język. Więcej przemawiają emocje, mowa ciała, spojrzenia postaci. Ubrani we współczesne T-shirty z napisami, bohaterowie poruszają się w przestrzeni, którą wypełniają liczne kufry, przypominające nie tylko o tymczasowości egzystencji i wędrówce człowieka, ale kojarzące się z trumnami i wykorzystane również w
funkcji wanny lub łoża.

Szukamy przemocy w kontaktach międzyludzkich. Ilość okrucieństwa i zła, którą sobie postaci nawzajem zadają – powiedział Jan Klata – jest bezprecedensowa. Zmierzenie się z tym jest wielkim wyzwaniem dla artysty.

W oczekiwaniu na spektakl pozostaje mieć nadzieję, że i tym razem reżyser „Sprawy Dantona”, „H”, „Utworu o Matce i Ojczyźnie” i wielu innych wybitnych inscenizacji, nie pozostawi nas obojętnymi i zmusi do refleksji nad otaczającym nas światem i jego problemami.

Artykuł ukazał się na portalu PIK Wrocław 12 września 2012 roku.

wtorek, 19 czerwca 2018

Znamy finalistów tegorocznego 25. Konkursu o Złotego Yoricka - wrocławianie górą!

W tegorocznej edycji „Konkursu na najlepszą polską inscenizację dzieł dramatycznych Williama Szekspira oraz utworów inspirowanych dziełami Williama Szekspira w sezonie 2017/2018”, do ścisłego finału przechodzą: Teatr Pieśń Kozła ze spektaklem „Hamlet - komentarz” w reż. Grzegorza Brala oraz Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu ze spektaklem „Makbet” w reż. Agaty Dudy-Gracz.


Tym samym dwa finałowe spektakle zostaną zaprezentowane na 22. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku, który odbędzie się w dniach 27 lipca – 5 sierpnia 2018 roku. Spektakle oceniać będzie Jury Konkursu o Złotego Yoricka, w skład którego wejdą krytycy teatralni, teatrolodzy oraz artyści.

Do pierwszego etapu tegorocznej edycji Konkursu o Złotego Yoricka zakwalifikowanych zostało aż 16 spektakli z teatrów z całej Polski:

1. Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim – ze spektaklem „Hamlet” w reż. Błażeja Peszka, premiera: 10.11.2017 r,
2. Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - „Poskromienie Złośnicy” w reż. Anny Gryszkówny, premiera: 30.12.2017 r,
3. Teatr Polski w Bielsko-Białej – „Miarka za miarkę” w reż. Mikołaja Grabowskiego, premiera: 25.11.2017 r,
4. Teatr im. H. Ch. Andersena w Lublinie - „Hamlet” w reż. Magdaleny Szpecht, premiera: 07.04.2017 r,
5. Wrocławski Teatr Lalek - „Burza” w reż. Marka Zakostelecky’ego, premiera: 30.09.2017 r,
6. Teatr Muzyczny CAPITOL we Wrocławiu - „Makbet” w reż. Agaty Dudy- Gracz, premiera: 13.10.2017 r,
7. Teatr im. S. Jaracza w Olsztynie - „Wiele hałasu o nic” w reż. Andrzeja Majczaka, premiera: 15.12.2017 r,
8. Teatr „Maska” w Rzeszowie - „Romeo i Julia” w reż. Bogusława Kierca, premiera: 25.06. 2017 r,
9. Teatr Polski w Bydgoszczy - „Komedia Omyłek” w reż. Jean Philippe’a Selerio, premiera: 29.12.2017 r,
10. Teatr Scena Stu w Krakowie - „Wiedźmy” w reż. Krzysztofa Jasińskiego, premiera: 21.01.2018 r,
11. Teatr Pieśń Kozła z Wrocławia - „Hamlet – Komentarz” w reż. Grzegorza Brala, premiera: 02.07.2017 r,
12. Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach - „Jak wam się podoba” w reż. Mai Kleczewskiej, premiera: 15.06.2018 r,
13. Teatr Pleciuga w Szczecinie - „Tłumacz snów” wg Snu nocy letniej w reż. Alekseia Leliauski’ego, premiera: 23.04.2018 r,
14. Teatr Miejski w Gliwicach - „Romeo i Julia” w reż. Krzysztofa Rekowskiego, premiera: 18.05.2018 r,
15. Teatr Polonia w Warszawie - „Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej wersji) w reż. Johna Weisgerbera, premiera: 10.11.2017 r,
16. Teatr „Bagatela” im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego w Krakowie - „Szukając Romea” w reż. Klaudii Hartung-Wojciak, premiera: 14.04.2018 r.

Z uzasadnienia werdyktu:

Makbet w reż. Agaty Dudy-Gracz/Teatr Muzyczny Capitol
„Najlepsze tegoroczne realizacje szekspirowskie, zgłoszone i zakwalifikowane do Konkursu o Złotego Yoricka, czyli „Makbet” w reż. Agaty Dudy-Gracz i „Hamlet - komentarz” w reż. Grzegorza Brala to przykłady autorskiego, osobistego czytania Szekspira. Dramaty Stratfordczyka zostają dopasowane do intymnego imaginarium reżysera, wrzucone w przepracowaną na innym materiale estetykę. Reżyser i jego wizja świata, materiał teatralny, z którego buduje ją na scenie, są na pierwszym planie, ale głos elżbietańskiego dramatopisarza wcale nie ginie. Szekspir przemawia jakby w nowych okolicznościach, z pomocą innych figur niż konwencjonalne, znane z oswojonych strategii inscenizacyjnych. I bez wątpienia jest tu cennym sojusznikiem; traktuje się go z szacunkiem, ale bez niewolniczego przywiązania do jakiegokolwiek uniwersalnego odczytania.” – pisze selekcjoner Konkursu Łukasz Drewniak.

Hamlet-komentarz w reż. G. Brala, Teatr Pieśń Kożła

Podsumowanie pierwszego etapu Konkursu o Złotego Yoricka 

„W gdańskiej finałowej rozgrywce oglądaliśmy zazwyczaj trzy przedstawienia – choć zdarzały się również edycje konkursu bez finału, jak rok poprzedni. Tym razem nie udało się jednak wyłonić przekonującego trzeciego spektaklu do zestawu finałowego – pisze Łukasz Drewniak, selekcjoner Konkursu.
Tegoroczne spektakle konkursowe były niejednokrotnie wielkiej urody plastycznej (olsztyńskie „Wiele hałasu o nic”, wrocławskie „Burza” i „Makbet”, tarnowskie „Poskromienie złośnicy”). Nie było wybitnych aktorskich partii solowych, ale dało się zauważyć kilka mocnych kreacji zespołowych. Na pochwałę zasługują epizody, najczęściej komediowe - Fabian Kocięcki jako Hortensjo w tarnowskim „Poskromieniu złośnicy”, Agnieszka Castellanos i Marcin Kiszluk jako Pan Morwa i pan Kwasik w „Wiele hałasu o nic” z Olsztyna, Mikołaj Kwiatkowski – aktor, duch ojca w gorzowskim „Hamlecie”). Triumfy święcił tak zwany „Szekspir mniejszy”. Mniejszy nie znaczy wcale – gorszy. Na „Szekspira mniejszego” składa się bowiem ta część jego tekstów, która ma charakter ewidentnie komediowy i została zrealizowany poza głównymi polskimi scenami. Broni honoru klasyki światowej w mniejszym mieście, powstała bez ambicjonalnej walki o arcydzieło i raczej z chęci przygotowania spektaklu popularnego. „Szekspir mniejszy” omija tragedie, sięga po konwencję teatru środka, przyjemnego dla oka i ucha, komediowego, ukostiumowanego. Tak samo jak fabuła, fraza i dowcip szekspirowskie, ważna jest w nim dekoracja, rytm widowiska, piosenki, sympatyczni wykonawcy. To Szekspir gładki, ale nie głupi, Szekspir bez scen wywróconych do góry nogami, bez akcentu na możliwy do wydobycia czarny rdzeń komedii. Nie wystawia go się przeciwko intencjom dramatopisarza, nie poprawia zadr i krzywizn oryginału. Postępuje się raczej za prostotą, ufa zapisanym rozwiązaniom. To Szekspir lokalny, ale nie byle jaki. Może być treningiem dla reżysera przed innym, trudniejszym zadaniem, sprawdzeniem w praniu, co widownia rozumie i co się jej podoba w klasyce. Zaliczylibyśmy do tego nurtu bielską „Miarkę za miarkę” Mikołaja Grabowskiego, tarnowskie „Poskromienie złośnicy”, olsztyńskie „Wiele hałasu o nic” czy bydgoską „Komedię omyłek”.
Dalej rozwijamy gatunek zwany „Szekspirem młodzieżowym” czyli szkolnym, przystępnie opowiadającym fabułę, nie gubiącym nawet pobocznych bohaterów i wątków, kuszącym przystępną konwencją znaną z kina lub telewizji. To Szekspir dla sprofilowanej grupy publiczności; ma być przewodnikiem po teatrze i konwencjach, marzy o sytuacji, w której chodzenie na niego byłoby wśród młodzieży modne (szczeciński „Władca snów” według „Snu nocy letniej”, gliwicki „Romeo i Julia”, krakowskie „Wiedźmy”).
W ostatniej grupie znajdują się spektakle, w których reżyser dokonuje bardzo daleko idącej ingerencji w tekst, radykalnie przekłada klocki scen, podmienia strukturę, próbuje odnaleźć w Szekspirze lub dołożyć mu do utworu zupełnie inny temat. Nazwijmy ten sposób podejścia do dzieła Stratfordczyka „Szekspirem kombinowanym” („Romeo i Julia” Bogusława Kierca w rzeszowskiej Masce, „Hamlet” Błażeja Peszka w Gorzowie, „Jak wam się podoba” Mai Kleczewskiej w Kielcach).” – dodaje Łukasz Drewniak.

_____________________

Mając na uwadze, iż w mijającym sezonie teatralnym pojawiło się wyjątkowo dużo spektakli szekspirowskich na bardzo przyzwoitym poziomie, selekcjoner Konkursu zaproponował przyznanie honorowych indywidualnych wyróżnień twórcom, którzy zasłużyli na nie oryginalnością i rozmachem, odwagą i dowcipem.
Honorowe indywidualne wyróżnienia XXV edycji Konkursu Złotego Yoricka:
- Anna Gryszkówna za reżyserię „Poskromienia złośnicy” w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie,
- Urszula Czernicka za scenografię do spektaklu „Wiele hałasu o nic” w reżyserii Andrzeja Majczaka w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie,
- Bartosz Bandura za ruch sceniczny w „Hamlecie” Błażeja Peszka z Gorzowa Wielkopolskiego,
- Anna Makowska-Kowalczyk i Radosław Kasiukiewicz za role Mirandy i Ferdynanda w spektaklu „Burza” Marka Zakostelecky’ego z Wrocławskiego Teatru Lalek.
Wyróżnienia w postaci pamiątkowych dyplomów zostaną wręczone podczas uroczystej gali wieńczącej 22. Festiwal Szekspirowski.


O Konkursie:
„Konkurs na najlepszą polską inscenizację dzieł dramatycznych Williama Szekspira oraz utworów inspirowanych dziełami Williama Szekspira” (w skrócie: Konkurs o Złotego Yoricka), odbywa się nieprzerwanie od 1994 roku i stanowi swoiste podsumowanie polskich szekspirowskich realizacji danego sezonu artystycznego.
W ramach Konkursu swoje realizacje pokazywali najwięksi polscy reżyserzy, jak: Krzysztof Warlikowski, Maciej Prus, Maja Kleczewska, Grzegorz Wiśniewski, Monika Pęcikiewicz, Jan Klata, Krzysztof Garbaczewski, Agata Duda-Gracz. Spektakle wyłonione do finału Konkursu prezentowane są podczas Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku, gdzie ocenia je niezależne Jury. Główną nagrodą w Konkursie jest prestiżowy Złoty Yorick.

informacja prasowa



piątek, 2 września 2022

Aldona Struzik: Najważniejsza jest wyobraźnia /wywiad/

"Właściwie wszystko, co nam się przydarza i czego się nauczymy w życiu, może się okazać przydatne w pracy nad rolą" –  z okazji jubileuszu 35-lecia pracy artystycznej rozmawiam z Aldoną Struzik, popularną wrocławską aktorką Teatru Polskiego. Artystka opowiada o swoich mistrzach, pracy nad rolą, o zamiłowaniu i pasji, a także o trudach zawodu aktora.

Aldona Struzik, fot. z archiwum aktorki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Jubileusz 35-lecia pracy artystycznej to dobry moment na to, aby poddać refleksji swoje doświadczenia i przeżycia związane z zagranymi rolami, spotkanymi ludźmi, którzy wpłynęli na ich kształt, a niekiedy również na nas samych. Jest to wreszcie dobry czas na to, aby sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wybór zawodu aktora okazał się trafny i jak za jego sprawą potoczyło się życie… W ogóle pasjonuje mnie fenomen tego zawodu, który Pani z takim powodzeniem i entuzjazmem uprawia od tylu lat. Czy marzyła Pani w dzieciństwie, aby zostać aktorką?

Aldona Struzik: Sądzę że tak!… Podobnie jak wiele innych małych dziewczynek.  Powiem więcej. Kiedy byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej, na pytanie: „Kim chcesz zostać w przyszłości”, odpowiedziałam, że – właśnie! – aktorką. Ale tak naprawdę nie wszystko na tej mojej drodze było takie oczywiste jak wówczas, kiedy byłam mała. To marzenie, nawet jeśli kiedyś zakiełkowało we mnie, to jednak zrealizowało się przede wszystkim dzięki niezwykle ciekawym i nietuzinkowym ludziom, których w życiu spotykałam. Najpierw byli to rodzice, którzy wiedząc, że jestem śpiewającą, tańczącą i pełną pomysłów dziewczynką, postanowili zapisać mnie do szkoły muzycznej w moim rodzinnym mieście Namysłowie. Miałam jednocześnie wielkie szczęście spotkać panią Wiolettę Trelińską – polonistkę i moją wychowawczynię, która zachęciła mnie do aktywności w ramach koła teatralnego, tanecznego i folklorystycznego. Jakby tego było mało, śpiewałam także w chórze  i grałam w szkolnej kapeli. Występów zatem było co niemiara! To wszystko miało ogromny wpływ na rozwój mojej wyobraźni.                                                                                                     

A tę bez wątpienia miałam, skoro w szóstej czy może siódmej klasie napisałam opowiadanie pt. „Moja przyszła rodzina”. Wygrało ono pierwszą nagrodę w ogólnopolskim konkursie, czytano je w radio, drukowano nawet w prasie. Niedługo potem wygrałam kolejny konkurs, tym razem „Świata Młodych”, w którym nagrodą był rejs żaglowcem  „Zawiszą Czarnym”. Proszę sobie wyobrazić trójkę nagrodzonych 13-latków w gronie marynarzy i to przez całe pięć dni! Teraz patrzę na to z wielkim rozrzewnieniem, choć wtedy było to niezłe wyzwanie i momentami nawet się trochę bałam, choć za żadne skarby świata bym się do tej „duszy na ramieniu” nie przyznała. Wszystkie te i wiele innych zdarzeń z mojego dziecięcego życia uważam za wspaniałe przygody, które uruchamiały moją wyobraźnię i kształtowały charakter. A kto wie, czy właśnie wyobraźnia nie jest najważniejszym bodźcem w życiu każdego z nas.

Aldona Struzik, fot. Mariusz Olszewski

Przypomina to czas, kiedy będąc dziećmi, bawimy się stwarzając różne światy, nie z doświadczeń, bo tych niewiele wówczas mamy, ale właśnie z wyobraźni. Aktor, podobnie jak poeta, zachowuje ten rodzaj fantazjowania, które ma dziecko, prawda? Jednak nie wszystkie dzieci wyrastają na artystów. Nie wszystkie zostają poetami albo aktorami. Jak to się stało, że Pani jednak się to udało?

 Oczywiście, że nie wszystko w moim dorosłym życiu przebiegało tak jak  to sobie w dzieciństwie wyobrażałam.  Ale przecież pewne życiowe sukcesy, a zwłaszcza trudności, które mogą nas budować, a gdy są przepracowane, mogą stać się źródłem przemyśleń wzbogacających naszą wyobraźnię, a co za tym idzie – pozwalają głębiej pojmować i konstruować postaci, które gramy. Właściwie wszystko, co nam się przydarza i czego się nauczymy w życiu, może się okazać przydatne w pracy nad rolą.                Ale wracając do Pani pytania o to, jak zostałam aktorką. Droga do tej decyzji była długa i raczej nieoczywista. Najpierw, kiedy zdałam egzaminy do PSM II stopnia w Opolu, sądziłam, że zostanę nauczycielką muzyki. Jednocześnie decyzja o wyborze tej szkoły oznaczała dość wczesne oderwanie od rodzicielskiego domu i zamieszkanie w internacie (Bursie Szkół Artystycznych), a co za tym idzie – nowe  doświadczenia, które ukształtowały moje poczucie odpowiedzialności. Dla mnie był to bardzo trudny czas z powodu tęsknoty za domem. Poza tym uczęszczałam jednocześnie do dwóch szkół średnich i właśnie w Liceum Ogólnokształcącym znowu miałam szczęście trafić na kogoś niezwykłego, kogo Opatrzność postawiła na mojej drodze. Andrzej Pałosz – poeta, polonista, który nie był wprawdzie moim nauczycielem, ale zwrócił uwagę na moje zdolności recytatorskie i starał się uświadomić mi, co znaczy rzemiosło w tym zawodzie. Sądzę, że w zawodzie artystycznym  wyobraźnia jest czymś niezbywalnym, a uruchomiona, podparta solidną pracą i olbrzymim poświęceniem, czyni z rzemieślnika artystę. Ale do tego potrzeba jeszcze odrobiny szczęścia.

Pani miała szczęście, bo dostała się do szkoły teatralnej już za pierwszym razem.

Tak! Udało mi się to, co dla mnie samej było niezwykłym zaskoczeniem. Oczywiście, rok przed egzaminami byłam pełna obaw. Niezbyt często miałam okazję bywać w teatrach, po trosze dlatego, że uczęszczałam jednocześnie na wszystkie zajęcia w dwóch szkołach dziennych, a do tego angażowałam się w wiele przedsięwzięć poza nimi, choćby w wolontariat (działałam m. in. na rzecz niewidomych). Wolnego czasu niewiele mi pozostawało, ale wszystkie te doświadczenia ubogacały moją osobowość i moje myślenie o świecie. A pewne umiejętności (gra na pianinie, poczucie rytmu, taniec ) bardzo się w  naszym zawodzie przydały.  Teraz, po latach, przypuszczam, że dostałam się do PWST za pierwszym razem dlatego, że byłam niezbyt świadoma tego, jak trudny do pokonania był ten próg i że to moja świeżość i dziecięcość spodobała się komisji, bo była po prostu nieudawana. Nikt mnie do egzaminów nie przygotowywał, sama wybrałam teksty i zdecydowałam o ich interpretacji. Była to również niespodzianka dla moich rodziców.  Ukrywałam fakt, że zdaję do szkoły teatralnej. Kiedy prawda wyszła na jaw, mama była bardzo zadowolona i dumna, a mój tata był tym mocno zaniepokojony, choć i w jego oczach widziałam radość. Szczęśliwie okazało się, że dość szybko się w tym nowym świecie odnalazłam. A mając już wcześniej ogrom zajęć,  byłam przygotowana na wielką ilość obowiązków i samodzielną pracę, która jest charakterystyczną cechą uczelni artystycznej. Bardzo dobrze wspominam te lata, choć czasami nie była to „bułka z masłem”. Musiałam wiele zmienić w swoim myśleniu, bo byłam tzw. „grzeczną dziewczynką” i nie potrafiłam jeszcze spontanicznie otwierać się na różne wyzwania stawiane przede mną przez profesorów. Ale pokonałam wszelkie trudności i studia ukończyłam z bardzo dobrymi dyplomami. Sadzę, że duża w tym zasługa moich profesorów z Wydziału Aktorskiego PWST, bo wykładowców miałam rzeczywiście wspaniałych. 

Aldona Struzik (Anna) z Bolesławem Abartem w spektaklu "Panny z Acheronu"
w reż. G. Sobocińskiego, źródło: Wrocławski Teatr Współczesny

Wspominam z wielką sympatią i wdzięcznością mojego dziekana Igora Przegrodzkiego, Jadwigę Skupnik- Kurowską, Igę Mayr – cudownych, niezwykłych ludzi, którzy zawsze we mnie wierzyli, a także w sposób szczególny – wspaniałego Bogusia Kierca od scen klasycznych, nie tylko aktora, ale także poetę. Zwłaszcza, że sama po latach zostałam wykładowczynią wiersza i kocham to robić! Pierwszą moją panią profesor tego przedmiotu była śp. Majka Zbyszewska – aktorka Teatru Współczesnego. Odeszła przedwcześnie, ale noszę Ją w sercu do dziś… Jej też zawdzięczam swoją pierwszą rolę teatralną – debiut w „Pannach z Acheronu” Joe Alexa w reż. Grzegorza Sobocińskiego, gdzie zagrałam Annę, córkę Ministra, w którego rolę wcielił się Bolesław Abart.

Przyznam, że byłam zdumiona, gdy przygotowując się do wywiadu zobaczyłam, że zagrała Pani już jako młoda dziewczyna tyle ról i to tak znaczących, jak choćby Irinę Wsiewołodownę w „Szewcach” Witkacego czy Sonię Marmieładową w „Zbrodni i karze”, że nie wspomnę o kultowym „Sztukmistrzu z Lublina|” w reżyserii Jana Szurmieja… Jak u Hitchcocka – zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rosło… Irina jakoś mi nie pasuje do Pani emploi, więc to były interesujące wyzwania.

Miło, że Pani tak patrzy na moją pracę zawodową! Rzeczywiście, już na studiach dostawałam od reżyserów różne ciekawe propozycje, Zaczęłam przecież grać we Wrocławskim Teatrze Współczesnym będąc na drugim roku. Na studiach dostajemy bardzo duże i wymagające role, jak wspomniana  przez panią Irina u profesora A. Makowieckiego czy wcześniej – Stella w spektaklu „Przy drzwiach zamkniętych” Sartre`a.  Ale schody zaczynają się dopiero w zawodowym teatrze. Role, które mi powierzano, były różnego kalibru: większe, mniejsze, ale zawsze podchodziłam do nich z takim samym zapałem. Mam na swoim koncie Nagrodę dla Młodego Aktora z 1997 roku (do dziś wisi w moim domu dzieło Geta-Stankiewicza, które otrzymałam w dowód uznania). Otrzymałam też nagrodę za najciekawszy epizod teatralny – rolę Ekspedientki w „Leworęcznej kobiecie” P. Handke`go, wyreżyserowanej przez Monikę Pęcikiewicz, co dowodzi, że nawet najmniejszą dobrze zagraną rolą można widzowi zapaść w pamięć.

Jako Ekspedientka w spektaklu "Leworęczna kobieta"
w reż. Moniki Pęcikiewicz, 3 lutego 2001, fot. Anna Łoś, źródło: Instytut Teatralny
Aby jednak tak się stało,  trzeba intensywnie pracować, kształcić technikę aktorską i wzbogacać swoją wyobraźnię. Wiele zawdzięczam współpracy z wielkimi reżyserami i aktorami, jakich miałam szansę spotkać na swojej drodze. Dość wspomnieć takie nazwiska, jak: Krystian Lupa, Jerzy Jarocki, Andrzej Wajda, Maciej Englert, Maciej Wojtyszko, Kazimierz Kutz, Krzysztof Babicki, Jan Klata, Krzysztof Zaleski, Mikołaj Grabowski czy Jan Szurmiej, w którego spektaklach gram do dziś. Po raz pierwszy spotkaliśmy się podczas pracy nad wspomnianym przez Panią  „Sztukmistrzem z Lublina” – moim drugim dyplomem na PWST.

Doskonale pamiętam to znakomite przedstawienie i przypuszczam, że bycie jego częścią musiało być dla Pani wielkim przeżyciem formacyjnym dla młodej aktorki…

Tak! To było takie przeżycie...  Bycie częścią zespołu, tworzenie wspólnie czegoś wyjątkowego i to przez wiele lat z rzędu...Czuliśmy się teatralną rodziną. Tak to pamiętam. W dodatku graliśmy to przedstawienie z wielkimi sukcesami, jeżdżąc po wielu festiwalach, również zagranicznych.  Udział w tym spektaklu przywodzi mi na myśl pewne zdarzenie, tak charakterystyczne dla tamtych doświadczeń. Otóż, ze względu na moją ciążę i przejście do Teatru Polskiego rolę Halinki przejęła po mnie koleżanka Marzena Obernkorn. Zatem ostatnie, tzw. „zielone przedstawienie”, oglądałam z widowni. Jednak w przerwie spektaklu, kierowana emocjami, poprosiłam koleżankę i reżysera żeby pozwolili mi zagrać w drugim akcie. Przekonałam ich chyba swoją desperacją (śmiech). Nie obyło się bez wzruszeń i radości, bo koledzy na scenie byli ogromnie zaskoczeni tą sytuacją. Fajnie, że Marzenka się zgodziła wymienić kostiumem, a na samym końcu wyszłyśmy obie, tworząc krąg kobiet zakochanych w Jaszy. Zostaliśmy nagrodzeni wspaniałymi brawami, a ja byłam szczęśliwa, że znowu jestem w tym świecie, bo dla mnie był to świat początków mojej drogi w zawodzie aktora. Przyznaję, że trafiłam  w tym teatrze na świetnych kolegów i serdecznego dyrektora, jakim był dla mnie Jan Prochyra, którego bardzo szanowałam i który otaczał mnie swoją wręcz ojcowską opieką. Tak to czułam. W tym miejscu nadmienię, że jeżdżąc po Polsce ze „Sztukmistrzem...” odmówiłam (ze względu na sprawy życiowe i rodzinne) angażu Zbigniewowi Zapasiewiczowi – dyrektorowi  Teatru Dramatycznego w Warszawie! A Janek Prochyra do końca swojego życia nie mógł mi wybaczyć tej mojej decyzji (śmiech). Kto wie? Być może to jakaś moja utracona szansa...

"Sztukmistrz z Lublina" w reż. Jana Szurmieja, Aldona Struzik w białej sukience pośrodku,
źródło: Instytut Teatralny
Uczyłam się tego zawodu nie tylko wychodząc na scenę, ale także oglądając spektakle, w których nie grałam (mieszkałam wówczas w służbowym mieszkaniu w teatrze). Wyznam, że do dziś chętnie chodzę do różnych teatrów, aby zobaczyć, co grają moi koledzy, jak się rozwijają i w jakim kierunku są prowadzeni przez reżyserów.

Bardzo wiele zależy od reżysera i jego pomysłów inscenizacyjnych. Miałam szczęście oglądać znakomite przedstawienia Jerzego Grzegorzewskiego, m. in. niezwykle piękną plastycznie „Nie-Boską komedię”, a także „Śmierć w starych dekoracjach”. To ostatnie przedstawienie uświadomiło mi, że nie ma sztuk "niescenicznych", bo to, co zrobił Grzegorzewski z przestrzenią teatralną, jak prowadził aktorów – było genialne! Pamiętam Erwina Nowiaszaka przebranego w kobiecy strój i śpiewającego altem na trzecim balkonie – był kwintesencją sztuczności, z którą reżyser w taki sposób rozprawił się w swoim przedstawieniu. To był prawdziwy mistrz, który wyczarowywał teatralne światy bardzo sugestywnie, a zarazem mówił o sprawach istotnych dla każdego. Pani się z nim wprawdzie nie zetknęła, ale spotkała na swojej drodze wielu twórczych i inspirujących reżyserów.

Tak jak Pani powiedziała, nie spotkałam się osobiście z Jerzym Grzegorzewskim w mojej pracy zawodowej, ale pamiętam jeszcze Jego przedstawienia ze wspaniałymi aktorami, jak: Jadwiga Skupnik,  Igor Przegrodzki, Andrzej Mrozek, Piotr Kurowski czy Erwin Nowiaszak. Znakomite spektakle! Zresztą nie bez powodu od 2005 roku nasza duża scena przy ul. Gabrieli Zapolskiej  nosi imię Jerzego Grzegorzewskiego.  Niemal całe swoje zawodowe życie przepracowałam w Teatrze Polskim we Wrocławiu i tu właśnie miałam przyjemność zagrać u takich reżyserów – inscenizatorów „niezwykłych światów”, jak np. Krystian Lupa czy Jerzy Jarocki. To były niezapomniane spotkania! Ale chłonęłam również wiele od aktorów i reżyserów w innych miejscach, choćby przy realizacjach Teatrów TV,  podczas pracy z Kazimierzem Kutzem, Laco Adamikiem czy Krzysztofem Babickim.

Zanim to jednak nastąpiło, zagrała Pani kilka ról w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu – w interesujących przedstawieniach, u boku znanych reżyserów, m. in. w „Kotce na rozgrzanym od słońca blaszanym dachu”  – słynnej sztuce Tennessee Williamsa, w reżyserii Janusza Kijowskiego czy  w „Zbrodni i karze” Fiodora Dostojewskiego w reż. Krzysztofa Rościszewskiego.

Aldona Struzik jako Sonia w spektaklu "Zbrodnia i kara"
w reż. Krzysztofa Rościszewskiego, źródło: Wrocławski Teatr Współczesny
W tym pierwszym przedstawieniu miałam akurat dosyć proste dla mnie zadanie aktorskie. Polegało na przerywaniu poważnych, niemal filozoficznych dysput, zabawami dziecięcymi i innymi szalonymi działaniami. W zamyśle reżysera tej swoistej psychodramy nasze role (grałam w parze z Elą Golińską) miały stworzyć kontrapunkt do psychologicznej akcji sztuki. Wiele się tam nauczyłam, obserwując reżysera i kolegów. Patrząc z perspektywy lat, bardzo dobrze pracowało mi się w Teatrze Współczesnym. Wspaniale się tam czułam i szybko się  zaadaptowałam, a co więcej – już  na IV roku dostałam angaż, mimo że nie miałam jeszcze magisterium. Dlatego też obchodzę jubileusz 35-lecia pracy właśnie w tym roku. Do Teatru Polskiego zaś przeszłam na prośbę dyrektora Jacka Wekslera i od razu zagrałam Checcę w przedstawieniu „Awantura w Chioggi” C. Goldoniego  w reżyserii 
Macieja Wojtyszki, a wkrótce potem – Dianę w „Ani z Zielonego Wzgórza”, w reż. Jana Szurmieja.

Wróćmy jednak do roli Soni w „Zbrodni i karze”, którą powierzył Pani Krzysztof Rościszewski – niezwykła szansa dla młodej aktorki…

To była wymarzona rola i odnalazłam się w niej od samego początku. Cieszyłam się, że jestem blisko widza, bo graliśmy w niekonwencjonalnym układzie sceny – na planie krzyża, a pomiędzy jego ramionami siedzieli widzowie. Bywało, że dostrzegałam, jak reagowali. Czasem nawet ktoś płakał. Uskrzydlało mnie to, że jesteśmy w stanie wzbudzić w widzach takie emocje. Przyznam też, że praca nad tą rolą na wielu płaszczyznach była niełatwa, choć niezwykle fascynująca. Odrobinę trudności, ale i wiele wartości wnosili do mojej interpretacji roli Soni również partnerzy  – dwaj dublujący się koledzy, grający rolę Raskolnikowa. Trzeba mieć świadomość, że sceniczny partner może mocno pomóc lub utrudnić budowanie postaci.  Moim zdaniem, udało mi się znaleźć w sobie tę Sonię, która potrafiła pokochać Raskolnikowa bezwarunkowo i zrobić dla niego wszystko. Ta postać przez długi czas była ze mną. I to właśnie uwielbiam. Tak! Najpiękniejsza w tym zawodzie jest możliwość bycia w danej roli kimś innym, niż jesteśmy na co dzień.

To jakby się żyło wielokrotnie…

Tak, to prawda. I to jest jedna z wielu rzeczy, która tak bardzo fascynuje mnie w tej profesji.                    Przypomina mi się rola Rozalii z „Damy z jednorożcem” H. Brocha w reżyserii Krystiana Lupy. Postać tragiczna kobiety poniewieranej, zgwałconej, pełnej lęków, której budowanie nie należało do najłatwiejszych. Praca nad tą rolą wymagała głębokiego skupienia i wejścia w najtajniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Myślę, ze dzięki Krystianowi Lupie, jego wrażliwości i przenikliwości w pracy z aktorem, osiągnęłam grając tę postać coś nieuchwytnego, co dostrzegali widzowie.

A jakie jeszcze trudności nastręcza praca nad rolą?

O! Jest ich wiele. Na przykład – tekst.  Często widzowie pytają nas: „Jak mogli państwo nauczyć się tak dużej ilości tekstu?”. Tymczasem pamięciowe opanowanie tekstu, nawet obszernego, nie jest problemem. Istotne jest natomiast, aby go w sobie poczuć – niejako przełożyć go na własne myślenie i emocje. Przy czym środki wyrazu powinny być adekwatne do roli, nie przesadne ani nazbyt dosłowne. O problemach współpracy z aktorami już trochę powiedziałam. A im większa ilość kolegów  na scenie, tym te trudności się multiplikują. Co więcej: kostiumy, muzyka, choreografia, ruch sceniczny, piosenki – czyli składowe części spektaklu mają także ogromny wpływ na konstruowanie postaci, którą gramy. Mogą zarówno wspomagać, jak i utrudniać tworzenie roli. Ostatecznie teatr to przede wszystkim aktor i widz! Już od premiery widz ma ogromny wpływ na to, jak spektakl jest przez nas grany w danym dniu. Swoimi reakcjami wymusza na nas niejako trochę inny sposób interpretacji. Najlepiej widać to w komedii, gdzie śmiech widowni potrafi nieprawdopodobnie ponieść aktora, podczas gdy brak reakcji zmusza go do większego skupienia i zupełnie innej gry. Pandemia uświadomiła nam z całą wyrazistością, jak bardzo ważną częścią spektaklu jest widz i jego energia.

Sądzę, że dotyczy to także koncertu, literatury… Wiesław Myśliwski twierdzi, że dopiero czytelnik współtworzy jego powieść i każdy robi to w inny sposób, ponieważ ludzie są niepowtarzalni. A zawód aktora jest szczególną profesją.

Każdy zawód ma swoje szczególne potrzeby. Zawód aktora wymaga specyficznego rodzaju poświęcenia, zabiera nam dużą część naszego życia, także prywatnego. Bywa okupiony dużymi wyrzeczeniami, bo choć zdarzają się w nim piękne chwile, to jednak trzeba za nie płacić jakąś cenę. Ktoś, kto nie jest aktorem, raczej tego nie zrozumie. Czasem statyści, gdy sami doświadczają nawet tak błahych niedogodności, jak wielogodzinne oczekiwanie na planie zdjęciowym, wyznają, że nie zdawali sobie sprawy, jak trudna to praca. Bywa, że aktor musi, mimo zmęczenia i niesprzyjających okoliczności, zagrać w pełnym skupieniu kilka trudnych psychologicznie scen albo narażać swoje zdrowie dokonując niemalże kaskaderskich wyczynów. Tak, ten zawód wymaga wiele cierpliwości i samozaparcia, a także poczucia odpowiedzialności. Bywa nawet, że staje się niebezpieczny. Sama przeżyłam kilka zdarzeń, które skończyły się wezwaniem karetki pogotowia. Ostatnim z nich była sytuacja, kiedy kolega upuścił mnie na scenę niczym worek ziemniaków. Poobijałam się, uszkodziłam kręgosłup,  czego skutki odczuwam do dziś, mimo kilkumiesięcznej rehabilitacji. A przecież zawód aktora wymaga fizycznej i psychicznej sprawności.

Dziewica Maryja, "Prezydentki" w reż. Krystiana Lupy, 
fot. z archiwum aktorki
Mam nadzieję, że nie udało się Pani odstraszyć nowych adeptów tego pięknego jednak zawodu (śmiech). Sama Pani postawa – ten nieustający apetyt na granie – są bodaj najlepszym dowodem na to, że zawód aktora przynosi więcej satysfakcji niż zawodów, choć wiadomo, że łatwy nie jest. Przede wszystkim stwarza możliwość zetknięcia się z wybitnymi osobowościami, dającymi impuls do rozwoju. Wspomniała Pani m. in. o Krystianie Lupie i Jerzym Jarockim, należącym do panteonu sztuki teatru.

Tak. Jednym z moich mistrzów jest Krystian Lupa. Wystąpiłam wprawdzie tylko w dwóch jego spektaklach: w  „Damie z jednorożcem” (oraz w „Hannie Wendling”, który był telewizyjną realizacją tego pierwszego) oraz w „Prezydentkach” wg Wernera Schwaba. W pierwszym z nich zagrałam Rozalię, o której już wcześniej wspominałam. Krystian widział ją jako postać bardzo dziwną, wsobną, zagadkową i tajemniczą. Ten reżyser pracuje z aktorem opowiadając wiele o danej postaci, a aktor  przepuszczając tę opowieść przez swoją wrażliwości i doświadczenie buduje rolę.

Czy tak jak Swinarski – jego mistrz – „dopisywał” biografie postaciom scenicznym?

Tak!  Tworzył wokół postaci rozmaite historie. Moja bohaterka miała być w jego zamyśle osobą nieszczęśliwą, głęboko skrzywdzoną. Pracując ze mną nad rolą, poruszał we mnie ukryte struny, oddziaływał na wyobraźnię  i potrafił mnie nawet doprowadzić do płaczu, jeśli była taka potrzeba. Dzięki niemu poszukiwałam emocji mojej bohaterki w sobie samej, ale także w otaczającym mnie świecie. Do tego miałam znakomitych partnerów, m. in. Krzesisławę Dubielównę jako Kucharkę oraz Mariusza Kiliana jako Ogrodnika, podczas gdy ja grałam Służącą Rozalię. Żyłam tą rolą! Miałam czas na to, aby zbudować tę postać w najmniejszych szczegółach. Nie było żadnej przypadkowości. I było to w dużej mierze zasługą Krystiana. Mam nadzieję, że teatr jeszcze powróci do tego rodzaju tworzenia, gdzie każdy detal, każde słowo  jest ważne. Krystian nauczył mnie tego, że muszę sobie stworzyć cały świat postaci, aby dotrzeć do widza po to, aby jej współczuł, a może nawet nią gardził, ale aby nie pozostał obojętny. Z kolei w „Prezydentkach” miałam niewielkie zadanie  – byłam Dziewicą Maryją, która przychodzi i pochyla się nad pogubionymi, zrozpaczonymi bohaterkami. Jednak i ta epizodyczna postać miała ogromne znaczenie – jej wygląd, specyficzna tandeta pochodziły z wyobraźni trzech głównych postaci, ich brudnego, okropnego świata. Mogłam także obserwować, jak Krystian Lupa pracował z moimi koleżankami nad ich dużymi rolami. To było wspaniałe doświadczenie!

Zagrała Pani także u innego wybitnego twórcy teatru (bo powiedzieć „reżyser” to za mało) – u Jerzego Jarockiego, który zrealizował we Wrocławiu kilka znakomitych przedstawień. Jaki był Jarocki jako reżyser?

Zagrałam u Jerzego Jarockiego w „Pułapce” Tadeusza Różewicza jedną z małych dziewczynek - Elli. Wyznam, że to, co działo się na próbach, było godne zapamiętania. Ułożenie w szafie ludzi, którzy ukrywali się przed gestapo, trwało godzinami! Ważne było tempo, kolejność, układ postaci, najmniejsze spojrzenie … Pamiętam, jak Edwin Petrykat (Herman, ojciec) godzinami uczył się, jak wielkimi sztućcami pokroić indyka (zawsze ptak był prawdziwy), a potem komu z nas i jaki kawałek przydzielić – to miało istotne znaczenie! Jerzy Jarocki był w swoich wymaganiach bardzo precyzyjny, nadawał tempo naszej grze, czasami pracował z aktorem nad jednym zdaniem godzinami. Był reżyserem, który dążył do osiągnięcia prawdy w teatrze – Jego prawdy.

Aldona Struzik, Włodzimierz Press, i Magdalena Mokrzycka. "Pułapka" w reż. Jerzego Jarockiego,
30 maja 1992  Teatr Polski (Wrocław), fot. Stefan Okołowicz, źródło: Instytut Teatralny

Podobnie jak Tadeusz Kantor, który zawsze miał precyzyjną wizję swojego spektaklu.

Dokładnie tak. Myśmy często tego nie rozumieli, dlaczego tak ma być, ale efekty tej pracy były olśniewające. W „Pułapce” bliskość widzów pozwalała im poczuć np. nasz strach lub inne emocje.
Podobnie pracującym reżyserem jest także Rudolf Zioło. Zagrałam u niego Justysię w spektaklu „Kubuś Fatalista i jego pan” Diderota, a kilka lat później postanowił mnie obsadzić w kolejnej roli. Pracowaliśmy wówczas nad „Mizantropem”, w którym zagrałam Eliantę – postać dla mnie trudną, bo wsobną i hieratyczną, a do tego niezwykle dystyngowaną, czyli taką, jaką nie jestem (śmiech). Rudek mnie bardzo pięknie prowadził, bo cierpliwie osadzał w tej roli, polecił mi nawet obniżyć głos i ograniczyć ruch. Rezultat był taki, że jeden z moich kolegów, zdumiony moją nową odsłoną, gratulował mi po spektaklu, twierdząc, że wykonałam ogromny skok, czym sprawił mi wielką przyjemność.

Zdarzyło się też Pani współpracować z kobietami – reżyserkami, np. z Ulą Kijak – jakie to doświadczenie?

Zagrałam gościnnie w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu – w „Sztandarze ze spódnicy” – spektaklu na podstawie tekstów Gabrieli Zapolskiej. Reżyserka celowo dobrała aktorki różnych pokoleń. Byłam zdumiona, kiedy Ula obsadziła mnie w roli Kokoty, co było dla mnie kolejnym wyzwaniem. Była bezkompromisowa w dochodzeniu do prawdy o postaci i bardzo lubiłam z nią pracować, a poza tym jestem jej wdzięczna, bo i ona stworzyła mnie „od nowa”. Otrzymałam nie tylko rudą perukę, ale także polecenie, aby zagrać osobę czującą wyższość w stosunku do całego świata. Z tą rolą wiąże się też pewna anegdota. Otóż na premierę przyszła moja koleżanka wraz z mamą i przez długi czas trwania spektaklu kompletnie mnie nie rozpoznała. Podobnie twierdzili moi studenci – że byłam kimś kompletnie innym, a to była najlepsza recenzja tej roli!

Jako Adela w "Xięgach Schulza" w reż. Jana Szurmieja,
z Dariuszem Bereskim w roli Józefa, fot. Jan Oborski, Jarek Kuśmierski
Aktualnie gra Pani znaczącą rolę kobiecą – Adelę w „Xięgach Schulza” w reżyserii Jana Szurmieja. Trudno oprzeć się wrażeniu, że koło się zamyka: kiedyś ”Sztukmistrz z Lublina”, a dziś… Jaka jest Pani Adela – dojrzała, a zarazem bardzo kobieca?

Adela jest symbolem matki, opiekunki, będąc zarazem znakiem kobiecości. Dla mnie jest to postać niejednoznaczna: z jednej strony kusi młodego bohatera, ale też roztacza nad nim opiekę. To piękny poetycki spektakl.
Lubię także rolę Jewtuszenki – matki Marusi w przedstawieniu „Zmierzch świtem” w reżyserii, inscenizacji i choreografii Jana Szurmieja, bo jest zupełnie inną postacią niż te dotychczas przeze mnie grane. Aby stworzyć tę postać, powróciłam do lektury dramatu i „Opowiadań odeskich” Babla. Pijana, prostacka, pazerna, a zarazem głęboko nieszczęśliwa, szukająca za wszelką cenę polepszenia swojej egzystencji – Jewtuszenko jest postacią, jakiej do tej pory nie grałam.  

Ma Pani za sobą również doświadczenie pracy w Teatrze Telewizji oraz w filmie. Kilkakrotnie zagrała Pani u Waldemara Krzystka, Kazimierza Kutza… Na czym w Pani przypadku polega bycie aktorem filmowym?

Zaczynałam swoją przygodę z kinem jeszcze jako studentka – od debiutanckiego filmu Waldemara Krzystka: „W zawieszeniu”, gdzie zagrałam epizodyczną rolę, ale było to dla mnie prawdziwe wydarzenie, bo po raz pierwszy zetknęłam się z kamerą i pracą na planie filmowym. Potem był Teatr Telewizji, gdzie wystąpiłam jako Irena Goldfarb w sztuce „Dobry adres”, również w reżyserii Waldemara Krzystka. To był bardzo dobry spektakl, a Krzystek okazał się niezwykle utalentowanym wnikliwym reżyserem.

Z Krzysztofem Globiszem w "Kartotece rozrzuconej" w reż. Kazimierza Kutza
Natomiast z Kazimierzem Kutzem miałam szczęście pracować przy „Kartotece rozrzuconej” Tadeusza Różewicza. Przy tej okazji miałam szczęście grać razem z Krzysztofem Globiszem i Jerzym Trelą. Mnie przypadła w udziale rola Sekretarki Bohatera, którego grał Krzysztof Globisz. Przez wiele godzin dziennie leżałam w łóżku wraz z nim, a wokół nas toczyła się akcja. Na koniec kamera jednym ujęciem filmuje wszystkie postacie, które pojawiają się w życiu Bohatera. Kazimierz Kutz to jeden z najwspanialszych polskich reżyserów, mający swój charakterystyczny styl i sposób bycia na planie filmowym. Czasami mówił bardzo dużo, stosując swoje słynne „przerywniki”, które jednak nikogo nie raziły, a niekiedy popadał w milczenie, a aktorzy grali swoje role. To był dla mnie bardzo dobry czas. Polubiliśmy się z Krzysztofem Globiszem, wiodąc po pracy długie rozmowy. A Jerzy Trela z wielką atencją odnosił się do mojej pracy. Muszę przy tej okazji stwierdzić, że im większy aktor czy reżyser, tym prezentuje większy szacunek do zawodu i do ludzi.

Wystąpiła Pani także w filmie Antoniego Krauzego „Smoleńsk”, co zresztą przysporzyło Pani kłopotów i nie podobało się w tzw. środowisku. Jak się współpracowało z tym wielce skądinąd zasłużonym reżyserem?

Wielkie wrażenie zrobił na mnie „Czarny czwartek” i od tego czasu bardzo chciałam zagrać u Krauzego. Wprawdzie „Smoleńsk” okazał się nie tak wybitny, ale bardzo dobrze się nam współpracowało, bo to był bardzo  mądry, oczytany człowiek. Kiedy się spotkaliśmy, był już nieco zmęczony, czuł mocną presję i chyba sobie z tym nie poradził…

Współpracowała Pani także z Agnieszką Holland przy „Pokocie” – jakie wrażenia?

Zagrałam tam wprawdzie niewielką rólkę, ale miałam szansę obserwować panią Holland przy pracy. Doskonale wie, czego chce od aktora, jest konkretna, opanowana i szalenie precyzyjna – to była prawdziwa lekcja! Agnieszka Holland swoim sposobem reżyserowania przypomina mi Jerzego Jarockiego, a przy tym jest sympatyczna, uśmiechnięta, kobieca, ciekawa ludzi. Przy okazji grania w filmach mam taką refleksję, że o ile w teatrze można mieć wpływ na budowanie roli, o tyle w filmie zawsze ostatnie słowo ma reżyser i montażysta.

Tak, film ostatecznie powstaje w montażu, podczas gdy sztuka teatralna rodzi się z próby na próbę. Jest to chyba jednak ryzyko, które aktor musi zaakceptować, jeśli uczestniczy w takich projektach… W swojej karierze zawodowej była Pani nie tylko aktorką teatralną i filmową, ale również wykładowczynią w PWST – jak się Pani spełniała w tej dziedzinie? Podobno studenci Panią kochali.

Pracowałam w PWST przez dziesięć lat i uwielbiałam to robić! Zaproponowała mi tę pracę Jadwiga Skupnik, moja przyjaciółka, pokazując najpierw, jak pracuje ze studentami, a później coraz bardziej się usamodzielniałam, sama prowadząc zajęcia z wiersza. Swoją pracę wykonywałam z wielkim zapałem, bo bardzo lubię młodzież i w ogóle ludzi. Poświęcałam wiele czasu na to, aby każdy mógł znaleźć własną interpretację. Z pewnością jest to trudniejsza droga, nie od razu przynosząca efekty. Te pojawiają się czasem po wielu latach, ale taki jest los nauczyciela – to, co robi, jest niemierzalne. Ponieważ ciągle brakowało mi czasu, toteż zabierałam dodatkowo swoich studentów na warsztaty z młodzieżą i seniorami, gdzie również mogli się czegoś nauczyć. Przygotowywałam także ze studentami spektakl „Baśń o Kluskowej Bramie”, który wielokrotnie zagrali w Sali Koncertowej Radia Wrocław. Główną postać – narratora, opowiadacza, dziadka, uwielbianego przez dzieci – grał nieżyjący już, niestety, Stasio Wolski, a pozostałe postaci grali moi studenci. Muzykę do tego spektaklu napisał mój brat Tomek, który jest kompozytorem. Dla mnie było to bardzo interesujące doświadczenie, bo nie tylko reżyserowałam i przygotowałam choreografię, ale musiałam też zapanować nad całą masą spraw organizacyjnych. 

Aldona Struzik w wyreżyserowanym przez siebie monodramie 
"Daisy - błękitna tożsamość", fot. Piotr Dziedziul
Przydały się więc doświadczenia z okresu, kiedy przygotowywałam monodram „Daisy”, który był dla mnie lekcją pokory i wytężonej pracy. Chciałam pokazać bohaterkę nie tyle jako arystokratkę, ale przede wszystkim jako kobietę, w której mogłaby się zobaczyć każda z nas. Koncepcja przedstawienia przypominała trochę "Ostatnią taśmę Krappa" S. Becketta: stara kobieta wspomina swoje życie (ta część została wcześniej nagrana na taśmie filmowej), a ja grałam na żywo młodszą bohaterkę. Premiera w Teatrze Zdrojowym w Szczawnie Zdroju zaowocowała sukcesem u publiczności, a ja poczułam ulgę i radość, że się udało. Praca nad monodramem i w szkole teatralnej była rodzajem rekompensaty za trudny czas w teatrze, kiedy grałam niewiele.

Od paru lat znowu gra Pani częściej w spektaklach Teatru Polskiego.

Tak, rzeczywiście gram więcej, z czego się bardzo cieszę. Ale najbardziej życzyłabym sobie, aby po trudnym okresie pandemii widzowie znowu wrócili  w komplecie na widownię naszych scen i by wychodzili z teatru zawsze zadowoleni, zainspirowani i usatysfakcjonowani.

Życzę więc, aby te marzenia się spełniły. Dziękuję za rozmowę.


Początek jesieni – początek nowego sezonu wydarzeń w Muzeum Architektury we Wrocławiu

 Początek jesieni i początek sezonu wystawienniczego to w Muzeum Architektury we Wrocławiu prawdziwy kalejdoskop wydarzeń, spotkań, wernisaż...

Popularne posty