Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Kaspszyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Kaspszyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2026

Dziełami Edwarda Elgara i Gustava Mahlera NFM Filharmonia Wrocławska otworzy sezon artystyczny 2026/2027

9 października o 19.00 NFM Filharmonia Wrocławska otworzy nowy sezon artystyczny. Orkiestrę poprowadzi maestro Jacek Kaspszyk – dyrygent od lat związany z najważniejszymi polskimi orkiestrami i uznawany za wybitnego interpretatora muzyki późnego romantyzmu, a jako solista wystąpi brytyjski wirtuoz wiolonczeli  Steven Isserlis. Program wieczoru połączy dwa dzieła utrzymane w tonacji e-moll: melancholijny Koncert wiolonczelowy Edwarda Elgara oraz pełną zaskakujących kontrastów VII Symfonię Gustava Mahlera.

Steven Isserlis / fot. Jean Baptiste Millot

Edward Elgar był tradycjonalistą. Nie interesowało go poszukiwanie nowych dróg, a jego język muzyczny pozostawał silnie zakorzeniony w estetyce romantycznej. Koncert wiolonczelowy e-moll należy do późnych kompozycji artysty. Powstał w 1919 roku i często bywa postrzegany jako dzieło podsumowujące nie tylko twórczość Elgara, lecz wręcz całą epokę odchodzącą w przeszłość po dramatycznych wydarzeniach I wojny światowej. Choć gatunek ten kojarzy się zazwyczaj z muzyką efektowną i popisową, to ten utwór ma charakter introspekcyjny, liryczny i melancholijny. Dominuje w nim atmosfera zadumy i wyciszenia. Został napisany w czasie, gdy sztuka Elgara zaczynała tracić popularność, dlatego także samo dzieło przez wiele lat pozostawało niedocenione. Przełom nastąpił dopiero w 1965 roku, kiedy ukazało się nagranie z udziałem zaledwie dwudziestoletniej Jacqueline du Pré. Jej interpretacja przyczyniła się do ogromnego zainteresowania utworem, które trwa do dziś. W NFM partię solową wykona brytyjski wirtuoz Steven Isserlis, jeden z najwybitniejszych wiolonczelistów naszych czasów. Artysta gra na pochodzącym z pracowni Stradivariusa instrumencie „Marquis de Corberon” z 1726 roku. Muzyk regularnie występuje z najważniejszymi orkiestrami świata, a jego nagrania zdobyły liczne nagrody. Jest również autorem popularnych książek dla dzieci, przybliżających życie i twórczość wielkich kompozytorów.

Po przerwie zabrzmi VII Symfonia e-moll Gustava Mahlera, reprezentująca świat skrajnie odmienny od koncertu Elgara. To dzieło radykalne pod względem języka muzycznego, pełne kunsztownych, a momentami wręcz celowo przerysowanych efektów kolorystycznych. Nieoficjalny podtytuł kompozycji brzmi „Pieśń nocy”. Choć Mahler nigdy oficjalnie go nie zaakceptował, pozostawił liczne wskazówki dotyczące interpretacji utworu. Uporczywy rytm pierwszego ogniwa ma przypominać rytm wioseł, drugie inspirowane było "Strażą nocną" Rembrandta, trzecie autor nakazał wykonywać „cieniście”, czwarte ma charakter czułej serenady z rozbudowanymi partiami gitary i mandoliny, a pompatyczny finał twórca podsumował słowami: „świat jest mój!”. Przez długi czas VII Symfonia pozostawała na marginesie repertuaru dyrygenckiego. Dopiero w drugiej połowie XX wieku zaczęto wykonywać ją częściej, a publiczność stopniowo doceniła oryginalność i niezwykłe bogactwo barw tego dzieła.. –

Program:
E. Elgar Koncert wiolonczelowy e-moll op. 85
***
G. Mahler VII Symfonia e-moll  

Wykonawcy:
Jacek Kaspszyk – dyrygent
Steven Isserlis – wiolonczela
NFM Filharmonia Wrocławska

Lokalizacja:
NFM, Sala Główna ORLEN
plac Wolności 1, Wrocław

informacja prasowa

piątek, 5 czerwca 2026

NOSPR / Kaspszyk / Sabadus / Wśród szczytów i obłoków /zapowiedź/

11 czerwca o 19.30 w NOSPR będzie miało miejsce wydarzenie szczególne – światowa premiera nowej kompozycji Joanny Wnuk-Nazarowej, cenionej kompozytorki i wieloletniej dyrektorki NOSPR. Orkiestrę poprowadzi maestro Jacek Kaspszyk. Przed koncertem, o godz. 18.30, zapraszamy do sali kameralnej na spotkanie z red. Marcinem Majchrowskim (Program 2 Polskiego Radia), który omówi wykonywane tego wieczoru utwory.

Jacek Kaspszyk / fot. Maciej Zienkiewicz

90-lecie NOSPR to okazja szczególna, dlatego w sezonie 2025/2026 nie może zabraknąć prawykonania dzieła polskiego kompozytora. A trudno o osobę bardziej związaną z naszą orkiestrą i instytucją niż Joanna Wnuk-Nazarowa, która przez 18 lat kierowała NOSPR, potem zaś poświęciła się intensywnej pracy twórczej. Podczas koncertu usłyszymy premierowo jej utwór Zwiastowanie do słów Rilkego (29 grudnia 2026 roku przypada 100. rocznica jego śmierci.) na kontratenor, wielką orkiestrę symfoniczną i dawne instrumenty. W kompozycji wykorzystany został wiersz Zwiastowanie (Verkündigung). To monolog archanioła Gabriela, który po długiej podróży wyjawia Maryi, że zostanie Matką Boga. Poetycka wizja uwidoczni się w muzyce już choćby za sprawą wyjątkowego składu wykonawców. Wielka orkiestra symfoniczna jawić się będzie niczym kosmos, zespół muzyki dawnej przeniesie słuchaczy do izdebki Marii, a kontratenor zaśpiewa głosem archanioła Gabriela. 

W drugiej części koncertu wciąż pozostaniemy w nurcie muzyki programowej. Symfonia alpejska Richarda Straussa to opowieść o pięknie przyrody. W kompozycji tej, podzielonej na 22 odcinki, ukazany został dzień spędzony w górach. Dzieło wyróżnia się sugestywnością w muzycznym odmalowaniu natury: Strauss sportretował tu zarówno śpiew ptaków, jak i gwałtowną burzę. Efekty te udało mu się osiągnąć za sprawą wyjątkowo dużej obsady, ale także dzięki wykorzystaniu nietypowych instrumentów, takich jak tuby wagnerowskie, hekelfon, krowie dzwonki czy maszyny naśladujące odgłosy grzmotów i wiatru.

Julia Broniowska / NOSPR


Program:

Joanna Wnuk-Nazarowa, Zwiastowanie

Richard Strauss, Symfonia alpejska

Wykonawcy:

Dyrygent  Jacek Kaspszyk

Valer Sabadus – kontratenor

NOSPR

{oh!} Essence

w składzie:

Martyna Pastuszka, Katarina Aleksić – skrzypce

Natalia Reichert – altówka

Piotr Wacławik, Mireia Peñalver – viola da gamba

Michał Bąk – kontrabas

Anna Firlus – klawesyn

Pedro Castro, Michaela Koudelková, Anežka Wacławik – flety proste


Czas trwania koncertu (łącznie z przerwą): ok. 90 minut  

informacja prasowa

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Fenomen Brucknera. Zakończenie sezonu NFM Filharmonii Wrocławskiej

5 czerwca o 19.00 zabrzmi ostatni w tym sezonie artystycznym koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej. Usłyszymy IX Symfonię d-moll Antona Brucknera.  – enigmatyczne dzieło, które kompozytor poświęcił „umiłowanemu Bogu”. Należy ono, wraz z Requiem Wolfganga Amadeusa Mozarta i X Symfonią Gustava Mahlera, do grupy mistrzowskich dzieł, które nie zostały przez swoich twórców ukończone. Już z tego powodu budzą fascynację i prowokują do pytań o kształt, jaki przybrałyby, jeśli ich autorom dane byłoby żyć dłużej. Koncert poprowadzi maestro Jacek Kaspszyk. Przed koncertem (godz. 17.30, Sala Kameralna) posiadaczy i posiadaczki abonamentu symfonicznego zapraszamy na spotkanie z NFM Filharmonią Wrocławską.

Koncert IV Symfonia A. Brucknera: Jacek Kaspszyk i Orkiestra Symfoniczna NFM,
kwiecień 2016,  fot. Bogusław Beszlej

Praca Antona Brucknera nad IX Symfonią d-moll trwała bardzo długo, bo aż dziewięć lat. Kompozytor rozpoczął ją już w 1887 roku, ale konieczność bezustannego rewidowania i przygotowywania do druku innych dzieł oraz pogarszające się zdrowie sprawiały, że ciągle musiał ją przerywać. Kiedy zaś zdał sobie sprawę, że śmierć jest już blisko, zasugerował, żeby w miejsce nieukończonego finału wykonywać napisane wcześniej Te Deum. Życzenie Brucknera nie jest jednak prawie nigdy respektowane, a w praktyce koncertowej przyjęło się wykonywanie Dziewiątej w wersji trzyczęściowej, w której dwa ogniwa w wolnym tempie otaczają brutalne, pełne dzikiej energii Scherzo. To muzyka z jednej strony surowa i ascetyczna, pełna uroczystych chorałów instrumentów dętych blaszanych, z drugiej zaś niezwykle indywidualna i zawierająca wyrafinowane, radykalne rozwiązania brzmieniowe. Sam Bruckner trzymał się na uboczu życia muzycznego. Ekscentryczny i naiwny samotnik żyjący głównie wiarą, pełen kompleksów, skromny aż do przesady, pozwalający kolejnym dyrygentom na przerabianie swoich utworów wedle ich życzeń – taki obraz Austriaka wyłania się ze źródeł. Co jednak znamienne, jego twórczość była entuzjastycznie przyjmowana przez kompozytorów młodego pokolenia, a jeden z nich, Gustav Mahler, cenił Brucknera za monumentalizm jego utworów i bogactwo inwencji. 

Program:

A. Bruckner IX Symfonia d-moll WAB 109


Wykonawcy:

Jacek Kaspszyk – dyrygent

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania: 70 minut

Przed koncertem (godz. 17.30, Sala Kameralna) posiadaczy i posiadaczki abonamentu symfonicznego zapraszamy na spotkanie z NFM Filharmonią Wrocławską.

informacja prasowa

poniedziałek, 25 listopada 2024

Powrót Orfeusza - koncert pamięci Andrzeja Markowskiego w setną rocznicę urodzin w NFM /zapowiedź/

29 listopada o 19.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod batutą maestra Jacka Kaspszyka, poświęcony pamięci Andrzeja Markowskiego w setną rocznicę jego urodzin. Partię solową wykona fińska skrzypaczka Elina Vähälä.

Jacek Kaspszyk,  fot. Maciej Zienkiewicz

Postać tego znakomitego dyrygenta i kompozytora nierozerwalnie zrosła się z Wrocławiem, a spuścizna artysty trwa do dziś. To przecież właśnie on był twórcą i wieloletnim dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans. Był też laureatem francuskiej nagrody fonograficznej Grand Prix du Disque Charles Cros za nagranie utworu Krzysztofa Pendereckiego Jutrznia, a także dwukrotnym zdobywcą Nagrody Orfeusza przyznawanej od 1963 roku za wybitne kreacje wykonawcze na festiwalu Warszawska Jesień.

„Całość strasznie fantastyczna i nieoczekiwana” – w taki sposób Karol Szymanowski podsumował swój I Koncert skrzypcowy w liście do jednego z przyjaciół. Dzieło to powstało jesienią 1916 roku w Zarudziu na terenie obecnej Ukrainy. W pracy nad partią solową pomagał twórcy jego przyjaciel, skrzypek Paweł Kochański, któremu też kompozycja została zadedykowana. Na wykonanie koncert musiał czekać aż osiem lat – zabrzmiał po raz pierwszy w Warszawie w listopadzie 1922 roku. Szymanowski w radykalny sposób odszedł w nim od tradycji romantycznej i od konwencjonalnej harmoniki na rzecz poszukiwania nowego stylu i sposobu wyrazu. Powstało dzieło baśniowe i oniryczne, o którym jeden z krytyków wypowiadał się następująco: „napisane bardzo swobodnie, o niezwykłej różnorodności, pełne kombinacji nieprzewidzianych, bogate i żywe, zainteresowało mię bardzo. Orkiestrze powierzono tu rolę malowniczą i opisową; skrzypcom – śpiew liryczny. Fale dźwiękowe zalewają subtelną melodię solisty, kaskady harfy otaczają ją, klarnety i oboje kłócą się zawzięcie. Można by powiedzieć, że krajobraz zmienia się co chwila, jak w filmie”. Podczas koncertu w NFM partię solową wykona fińska skrzypaczka Elina Vähälä, która od wielu lat promuje muzykę Szymanowskiego.

Oba obszary repertuarowe reprezentowane w programie koncertu – twórczość Karola Szymanowskiego i muzyka francuska – były przez Andrzeja Markowskiego niezwykle wysoko cenione. Patrząc w setną rocznicę urodzin na jego bogaty życiorys, trudno wymienić dziedzinę życia muzycznego w naszym kraju, w którą nie był zaangażowany: jako występujący na całym świecie dyrygent, który między innymi na Warszawskiej Jesieni dokonał niezliczonych prawykonań, współtworząc właściwie tym samym kanon muzyki XX wieku, a także jako kompozytor muzyki do przeszło trzydziestu filmów. W Krakowie pełnił funkcję dyrektora artystycznego filharmonii, zainicjował festiwal Musica Antiqua et Nova oraz organizował Krakowską Wiosnę Młodych Muzyków. I nadszedł czas na Wrocław – prowadzenie Filharmonii Wrocławskiej, budowę jej nowej siedziby oraz powołanie do życia Wratislavii Cantans. Jak lira Orfeusza zawieszona na niebie w postaci gwiazdozbioru towarzyszy nam do dzisiaj, tak całe współczesne życie muzyczne w Polsce nie pozwala zapomnieć o wybitnej postaci Andrzeja Markowskiego. 

Program:

Koncert pamięci Andrzeja Markowskiego w setną rocznicę urodzin


J. Mouquet La flûte de Pan – sonata na flet i fortepian op.15: cz. II Pan et les oiseaux*

K. Szymanowski I Koncert skrzypcowy op. 35 

***

C. Debussy Morze – poemat symfoniczny

M. Ravel La valse

Wykonawcy:

Jacek Kaspszyk – dyrygent

Elina Vähälä – skrzypce

Alicja Rebizant* – flet

Michalina Kociołek* – fortepian 

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania:

120 minut

informacja prasowa

środa, 20 lipca 2022

"Praświatłość": Gustav Mahler II Symfonia c-moll „Zmartwychwstanie” w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź koncertu/

Serdecznie zapraszamy na koncert pod batutą maestra Jacka Kaspszyka! W programie wydarzenia znajduje się II Symfonia c-moll „Zmartwychwstanie” Gustava Mahlera, jedno z arcydzieł późnego romantyzmu i jedna z najbardziej monumentalnych kompozycji napisanych w drugiej połowie XIX wieku. W przedsięwzięciu weźmie udział Polski Narodowy Chór Młodzieżowy i Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa.

Jacek Kaspszyk i Orkiestra Symfoniczna NFM, fot. Sławek Przerwa

Proces tworzenia Drugiej był wyjątkowo długi i żmudny. Dzieło powstawało na przestrzeni sześciu lat, od 1888 do 1894 roku. W listach do przyjaciół, a także w programie jednego z wczesnych wykonań odnaleźć można komentarze Mahlera zdradzające, o jakich wydarzeniach opowiadać miała muzyka. II Symfonia składa się z pięciu części. Pierwsze trzy są instrumentalne. Gwałtowna część pierwsza opisuje rozterki protagonisty i walki przez niego toczone, a jej mottem jest pytanie dotyczące życia po śmierci. Lekka, taneczna część druga jest spojrzeniem na utracone lata młodości. Upiorne trzecie ogniwo, wykorzystujące elementy muzyki klezmerskiej, obrazuje zwątpienie ogarniające bohatera wciągniętego w wir codziennych aktywności. W najkrótszej części czwartej, zatytułowanej Praświatłość, kompozytor wykorzystał tekst ze zbioru niemieckiej poezji ludowej Cudowny róg chłopca. Jest to moment powrotu do naiwnej, pełnej ufności postawy. Monumentalny finał kończy się apoteozą idei zmartwychwstania, do wygłoszenia której twórca wykorzystał pełny skład orkiestry, włącznie z organami, dwoma głosami solowymi, a także chórem. Powracają też w tym ogniwie tematy muzyczne zaprezentowane w poprzednich częściach. W kilku miejscach słuchacza zaskakują ponadto odgłosy dwóch zespołów grających muzykę wojskową, umieszczone poza sceną i przeplatające się z muzyką graną przez orkiestrę na estradzie. Pomimo długości, mnogości wątków i poziomu skomplikowania II Symfonia od momentu prawykonania w 1895 roku cieszyła się wielką popularnością, którą zachowała po dziś dzień.

To potężne dzieło zabrzmi w interpretacji młodych wykonawców. Polski Narodowy Chór Młodzieżowy to przedsięwzięcie edukacyjno-artystyczne, w którym biorą udział uczniowie i studenci w wieku od osiemnastu do dwudziestu sześciu lat, będący adeptami szkół i akademii muzycznych oraz członkami chórów. Jego celem jest podniesienie poziomu chóralistyki zawodowej w Polsce. Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus to zespół powstały w 2007 roku, noszący imię swego założyciela, legendarnego Jerzego Semkowa. W skład orkiestry wchodzą najzdolniejsi absolwenci akademii muzycznych, których wiek nie przekracza trzydziestu lat. Oba zespoły po raz pierwszy wystąpiły w 2021 roku, kiedy pod batutą maestra Andrzeja Kosendiaka wykonały oratorium Stworzenie świata Josepha Haydna.

Wykonawcy:

Jacek Kaspszyk – dyrygent

Ewa Vesin – sopran

Małgorzata Pańko-Edery – mezzosopran

Polski Narodowy Chór Młodzieżowy

Agnieszka Franków-Żelazny – przygotowanie Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego

Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa

Marek Wroniszewski – przygotowanie Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa

 

Czas trwania: 90 minut

informacja prasowa

niedziela, 18 marca 2018

Wratislavia Cantans: Piękna pięćdziesięcioletnia /relacja z festiwalu/

Stare utwory na historycznych instrumentach, nowe, pogłębione interpretacje, znakomici wykonawcy, szczególna atmosfera - jaka była jubileuszowa edycja wrocławskiego festiwalu?


Pamiętacie słynnych "Szpetnych czterdziestoletnich" Agnieszki Osieckiej? Wiek nie zawsze musi iść w parze ze szpetotą. Takie refleksje nasunęły mi się mnie podczas trwania 50. festiwalu Wratislavia Cantans. Doszłam bowiem do wniosku, że po 50. pięknieje się i to bardzo. Taka bowiem była tegoroczna Wratislavia. Upływ czasu jej nie szkodzi, wręcz przeciwnie! Stare utwory, grane na historycznych instrumentach, nowe, pogłębione interpretacje, znakomici wykonawcy, a wreszcie - sama atmosfera festiwalu - wszystko to sprawiło, że był on w tym roku szczególny.

fot. Łukasz Rajchert
Na tę niepowtarzalność wpłynął m.in. pomysł ponownego wykonania koncertów, które zaprezentowano na pierwszym festiwalu, który odbył się w 1966 roku. Mogliśmy posłuchać ich znowu - w innym wykonaniu, a jednocześnie w tych samych wnętrzach, zaś co  poniektórzy mogli przeżyć swoiste déjà vu. Przede wszystkim zaś prowokowało to refleksje na temat samej muzyki - jej wykonawstwa dziś, po upływie 50 lat.

fot. Ł. Rajchert
 14 sierpnia 1966 roku na koncercie inaugurującym festiwal zaprezentowano m.in. "Magnificat" Mikołaja Zielińskiego na trzy chóry raz "Psalmy Dawida" Krzysztofa Pendereckiego. Ale najgoręcej oklaskiwano "Poemes de Jean Tardieu" Konstantego Regameya, jak się możemy dowiedzieć z recenzji tego koncertu Ewy Kofin w "Słowie Polskim". Dyrygował wówczas twórca festiwalu - Andrzej Markowski. Zagrano także Mszę i Nieszpory XVII-wiecznego kompozytowa polskiego baroku: Marcina Mielczewskiego. Dziś trudno to pojąć, ale w tamtych czasach, wykonanie takich utworów, w dodatku w kościele, było czymś doprawdy rewolucyjnym... Po 50 latach znowu mogliśmy ich wysłuchać w zupełnie innym kontekście. Koncert zatytułowano 
Wratislavia pulcherrima

czyli "Piękna Wratislavia". W istocie, koncert był niezwykły, przepięknie zaśpiewany. W części pierwszej śpiewacy wykonywali utwory a capella. Pierwszy utwór: "Confitermini Domino et invocate nomen eius" ("Sławcie Pana i wzywajcie imię Jego", podobnie jak następne, wyrasta z tekstu psalmicznego. Wykonany na pięć głosów (sopran, alt, dwa tenory i bas), swoim kształtem przypomina motet. Teksty wcale niełatwe do zaśpiewania, wymagające dużej skali głosu i dobrej techniki, zabrzmiały wspaniale w klimatycznej, pogrążonej w ciemnościach, Katedrze pw. św. Marii Magdaleny, w której - jak sięgam pamięcią - wysłuchaliśmy w przeszłości wielu pięknych koncertów. Część druga - nieszpory: "Vesperae Dominicales", również oparta na psalmach,  została dodatkowo wzbogacona o  instrumentarium. Śpiewakom towarzyszyła Wrocławska Orkiestra Barokowa pod batutą Andrzeja Kosendiaka. To harmonijne, zespołowe brzmienie głosów i instrumentów wydobyło z kompozycji Mielczewskiego całe jej polifoniczne piękno. 

Jubileusz Tadeusza Strugały

Jubileusz festiwalu splótł się w tym roku z 80-leciem urodzin jego wieloletniego dyrektora - Tadeusza Strugały. Z tej okazji Maestro zaprezentował "Symfonię pieśni żałosnych" Henryka Mikołaja Góreckiego oraz I Symfonię c-moll Johannesa Brahmsa. Na początku jednak zabrzmiała inna kompozycja autora III Symfonii, fanfara "Wratislaviae gloria", która powstała na zamówienie Andrzeja Markowskiego i miała pełnić rolę sygnału Festiwalu Polskiej Muzyki Współczesnej we Wrocławiu.

Orkiestra Symfoniczna NFM pod batutą T. Strugały i sopranistka Ewa Vesin,
fot. Ł. Rajchert

III Symfonia Henryka Mikołaja Góreckiego to utwór szczególny, porażająco piękny... Skomponowana w 1976 roku, miała swoją polską prapremierę na Warszawskiej Jesieni w 1977 r. i wywołała skrajne opinie. Dopiero kiedy nagrała ją ponownie London Sinfonietta pod batutą Davida Zinmana, stała się swoistym przebojem, o ile można tak powiedzieć o utworze muzyki poważnej. 
Nie ma nowojorczyka, który by nie wiedział o tym, że powinien sobie kupić III Symfonię Henryka Mikołaja Góreckiego na kompakcie - pisał w jednym ze swoich esejów Andrzej Chłopecki. (...) Popularność powoduje, że nagranie, które nie zostało uhonorowane którąś z prestiżowych artystycznych nagród fonograficznych, zostało uznane w Londynie za nagranie roku 1993. 

Symfonia składa się z trzech części, które zaczynają i kończą mroczne dźwięki kontrabasów. Ale największe wrażenie robi partia wokalna - sopran śpiewający tekst "Lamentu świętokrzyskiego", w drugiej części - autentyczny zapis słów wyrytych na ścianie więziennej celi przez uwięzioną tam Helenę Błażusiak: "Mamo, nie płacz, nie. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie. Zdrowaś Mario". Dziewczyna została schwytana 25 września 1944 przez Niemców w Schronisku na Lubaniu i więziona w zakopiańskim Palace. W trzeciej części wykorzystano śląską piosenkę ludową o matce szukającej syna poległego w powstaniach śląskich.
Utwór niezwykle przejmujący, nieomal mistyczny - bardzo polski, a zarazem uniwersalny (motyw Stabat Mater), oszczędny melodycznie... W wykonaniu Orkiestry Symfonicznej NFMpod batutą Tadeusza Strugały zabrzmiała przejmująco, ale szczególnego blasku nadała mu wykonująca partie sopranu Ewa Vesin. Śpiewała znakomicie interpretując tekst, ale to było coś więcej niż tylko dobra interpretacja. Śpiewała w takim uniesieniu, że udzielało się ono słuchaczom. 

Wariacje Goldbergowskie Pierre`a Hantaï 

Wariacje Golbergowskie J.S. Bacha i Pierre Hantaï 
Równie niezwykły, jak III Symfonia Henryka Mikołaja Góreckiego, był także kameralny koncert Pierre Hantaï. Dla dwóch powodów. Pierwszym jest fakt, że chodzi o mojego ukochanego kompozytora Jana Sebastiana Bacha, drugim - mistrzostwo interpretacji. Chodzi, rzecz jasna, o "Wariacje Goldbergowskie".

Albert Schweitzer podaje, że utwory klawesynowe zwane "Wariacjami..." powstały na prośbę hr. Kayserlingka, który cierpiał na bezsenność i kazał niejakiemu Goldbergowi umilać sobie bezsenne noce graniem. Hrabiemu tak się spodobały owe wariacje, że niestraszne były mu odtąd bezsenne noce. Czy Golberg był temu rad, nie wiemy. Wiemy natomiast, że kompozytor otrzymał za nie sute wynagrodzenie. 
Niepodobna polubić tego utworu przy pierwszym słuchaniu - pisze Schweitzer. Trzeba się z nim oswoić i wraz z Bachem z ostatniego okresu wznieść na te wyżyny, gdzie nie żąda się już od prowadzenia głosów naturalnego piękna brzmienia, lecz znajduje zadowolenie i radość w wyżywaniu się w absolutnej swobodzie ruchu. Z chwilą zaś, gdy do tego dochodzimy, pojmujemy też ową łagodną i pocieszającą pogodę, przezierającą z uśmiechem z tych pozornie tak sztucznych kompozycji.

Słowa te doskonale odnoszą się do dwóch interpretatorów "Wariacji..." - Glenna Goulda (ale jemu było łatwiej wydobyć niuanse, bo grał na fortepianie) i - właśnie - Pierre Hantaï . Moje obawy, że "będzie nudno", rozwiał natychmiast i na zawsze. Słuchacze mogli jedynie podziwiać, jak ten skromny i opanowany muzyk wydobywa z klawesynu dźwięki, dzięki którym można by się zgodzić nawet na bezsenne noce. Po prostu wirtuoz! No, ale Hantaï z miłości do muzyki Jana Sebastiana nauczył się grać na klawesynie i gra tę muzykę od tylu lat, że zdążył zgłębić wszystkiej jej tajniki. Jednak to co więcej niż tylko wspaniała technika...

 Symfonia Mahlera na finał

Jacek Kaspszyk, Orkiestra Symfoniczna NFM, fot. B. Beszlej
Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć koncert finałowy, bo był wprost oszałamiający. Stanowczo wolę kameralistykę, ale mimo to Maestro Jacek Kaspszyk porwał mnie, podobnie jak resztę wypełnionej po brzegi dużej sali NFM.
Gustaw Mahler pisał ten utwór w prawdziwym natchnieniu:
Pochwycił mnie Spiritus Creator i potrząsał mną, i prowadził mnie przez następne osiem tygodni, aż moje największe dzieło było gotowe - zanotował.
Utwór jest rzeczywiście napisany z niesłychanym rozmachem, potężny, co na początku może wprawić, że człowiek czuje się mały i bezradny wobec jego ogromu. Jednak tylko tak potężny kształt dźwiękowy mógł ewokować w słuchaczach wizję Kosmosu i Nieba, uprzystępnić i zobrazować poruszaną problematykę.Ale kiedy wybrzmi hymn "Veni Creator", orkiestra, chóry i arie zaczynają nas urzekać swoim pięknem i harmonią.
Wydaje się, że Uniwersum zaczyna brzmieć. Już nie są to ludzkie głosy, lecz krążące planety i słońca - pisał Mahler po zakończeniu prac nad swoim dziełem, które miało swoją prapremierę 12 września 1910 roku.  Kosmiczny wymiar treściowy realizuje też sfera tonalna utworu. Zasadnicza tonacja symfonii, Es-dur, od czasów Mozarta i Beethovena była zarezerwowana dla kategorii najważniejszych – takich jak Bóg, Kosmos, duchowość, wiara i modlitwa. Mahlerowski hymn do Ducha Świętego nawiązuje więc do tych tradycji. 
Maestro Kaspszyk - wieloletni dyrektor artystyczny wrocławskiej Orkiestry Symfonicznej - jak prawdziwy Demiurg zapanował nad wykonaniem "Symfonii Tysiąca", która stała się prawdziwym ukoronowaniem jubileuszu Wratislavii Cantans.

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 25 września 2015 roku.

środa, 15 listopada 2017

IV Symfonia A. Brucknera: Hymn ku czci pierwotnej natury /relacja z koncertu/

Obrazowośćpłomienny hymn ku czci pierwotnej natury - we wspaniałym wykonaniu Orkiestry Symfonicznej NFM pod batutą Jacka Kaspszyka.


Koncert IV Symfonia A. Brucknera: Jacek Kaspszyk i Orkiestra Symfoniczna NFM, fot. Sławek Przerwa

Mieliśmy niedawno możliwość wysłuchania VII Symfonii Antona Brucknera w znakomitej interpretacji Stanisława Skrowaczewskiego, który uchodzi za największego znawcę twórczości tego kompozytora, a jeszcze w tym samym miesiącu dane nam było ponownie obcować z muzyką wielkiego romantyka. Tym razem była to IV Symfonia Es-dur, zwana "Romantyczną". Orkiestrę Symfoniczną NFM poprowadził maestro Jacek Kasprzyk - jeden z najwybitniejszych polskich dyrygentów - aktualnie dyrektor artystyczny Filharmonii Narodowej w Warszawie, stale obecny na scenach Europy, ale także częsty gość na Dalekim Wschodzie.

Dziewięć symfonii Brucknera


Chociaż doskonale pamiętamy, że Ludwig van Beethoven napisał dziewięć symfonii, zdajemy się nie pamiętać, iż Anton Bruckner napisał ich dokładnie tyleż samo i są to dzieła równie wybitne, a przy tym mocno zanurzone w myśli chrześcijańskiej. Rzecz w tym, że nie odniosły one od razu sukcesu, co kompozytor - bardzo wrażliwy na wszelkie niepowodzenia – przepłacał stanami depresyjnymi. Sława wspaniałego organisty katedry w Linzu sprawiła jednak, że zaproponowano mu stanowisko  profesora kontrapunktu, generałbasu i organów w Konserwatorium Wiedeńskim. W rezultacie przeniósł się do stolicy i od tej pory skoncentrował na tworzeniu dzieł symfonicznych. Tam właśnie powstały wszystkie jego symfonie, z wyjątkiem pierwszej, którą skomponował w Linzu, a także "Kwintet smyczkowy" i "Te Deum". Kompozytor był jednak nieśmiały i nie miał siły przebicia w środowisku, w którym ton nadawał krytyk Edward Hanslick. Dopiero dzięki wsparciu przyjaciół – dyrygentów: Arthuta Nikischa i Franka Schalka został zauważony i doceniony. Przyczyniła się do tego właśnie trzecia, poprawiona wersja IV Symfonii Es-dur (1881 r.), która odniosła w Wiedniu pierwszy sukces. Prawdziwy triumf przyniosła Brucknerowi jednak VII Symfonia E-dur, o której pisałam w związku z występem Stanisława Skrowaczewskiego.

Jacek Kaspszyk, Orkiestra Symfoniczna NFM, fot. Sławek Przerwa

Hymn ku czci pierwotnej natury


W programie koncertu Piotr Matwiejczuk porównał twórczość Antona Brucknera do pisarstwa Johna Ronalda Reuela Tolkiena, podkreślając głęboką wiarę ich obu i zamiłowanie do kontemplacji przyrody. Zapewne takie porównanie jest współczesnemu słuchaczowi muzyki bliższe, mnie jednak twórczość kompozytora nasuwa na myśl pewien fragment rozważań Ludwika Tiecka - poety i myśliciela wczesnego romantyzmu:

Jakże  szczęśliwy jest człowiek, że gdy nie wie, dokąd uciec, jak się uratować, jeden jedyny ton, jeden dźwięk wyciąga ku niemu tysiące anielskich ramion, obejmuje go i unosi w górę! – pisał w swoich "Dywagacjach o sztuce” – Kiedy jesteśmy z dala od naszych przyjaciół, od naszych bliskich, i z gnuśnym niezadowoleniem błądzimy po pustym lesie, wówczas odzywa się w oddali róg, tylko kilka akordów, a przecież czujemy, jak na skrzydłach tych dźwięków dogania nas czyjaś tęsknota, jak wszystkie dusze, których nam brakowało i które opłakiwaliśmy, znowu są obecne. Te dźwięki mówią nam o nich, czujemy wyraźnie, że także im brak jest nas i że nie ma rozdzieleni.

Można bez wątpliwości odnaleźć owo panteistyczne, romantyczne odczucie świata w IV Symfonii, nie bez przyczyny zwanej "Romantyczną". Scherzo obrazuje uroki wiejskiego polowania; konstytuuje zasadniczy temat dzieła, zaskakując ludową rubasznością, harmonicznym kolorytem i rzadką, na tle innych dzieł artysty, pogodą ducha. Dramatyczny finał, wprowadzający w pełen grozy nastrój burzy, dzięki znacznemu zagęszczeniu aparatu symfonicznego oraz natrętnym reminiscencjom napływającym z poprzednich części, ideowo najbardziej zbliża się do Wagnerowskich scen szaleństwa.

Jacek Kaspszyk, Orkiestra Symfoniczna NFM, fot. Sławek Przerwa 

Panteistyczne odczucie świata przenika cały utwór, począwszy od pierwszych akordów - od subtelnego dźwięku skrzypiec, wieszczących potężną, uduchowioną frazę, do której stopniowo dołączają drewniane instrumenty dęte oraz rogi, tworząc wspaniały i płomienny hymn ku czci pierwotnej natury. Charakterystyczna dla tej muzyki obrazowość bezpośrednio apeluje do naszych zmysłów, wabiąc je tajemniczością leśnych scenerii, przesyconych na przemian to światłem, to gęstym mrokiem. W IV Symfonii fragmenty kontemplacyjne, ekstatyczne i dramatyczne przeplatają się ze sobą ściśle, przenikając w niebywałym napięciu duchowym i kulminując w pełnym światła Boskim objawieniu. IV Symfonia wyraża bowiem umiłowanie przyrody i Boskiego porządku we wszechświecie.

Wszystkie te duchowe treści mogliśmy poczuć i kontemplować dzięki wspaniałemu wykonawstwu Orkiestry Symfonicznej Narodowego Forum Muzyki i dyrygentowi, który przez lata z tą orkiestrą współpracował: Jackowi Kaspszykowi. Gromkie brawa długo nie milkły. Pozostaje mieć nadzieję, że usłyszymy kolejne, równie wspaniałe, interpretacje dzieł Antona Brucknera.

Koncert odbył się w kwietniu 2016 roku.
Artykuł ukazał się 28 kwietnia 2016 r. na portalu Kulturaonline.

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty