Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruno Schulz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bruno Schulz. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 lutego 2024

Premiera nowej inscenizacji „Manekinów” Zbigniewa Rudzińskiego w Operze Wrocławskiej

 Po ponad 40 latach do repertuaru Opery Wrocławskiej powraca spektakl „Manekiny”, skomponowany przez Zbigniewa Rudzińskiego na podstawie opowiadań Brunona Schulza „Manekiny”, „Traktat o manekinach albo Wtóra Księga Rodzaju”, „Traktat o manekinach. Ciąg dalszy” oraz „Traktat o manekinach. Dokończenie”. Reżyseruje Kamila Siwińska. Premiera 1 marca. 

Miłośnicy opery i literatury mają powód do ekscytacji. Opera Wrocławska zaprasza 1, 2 oraz 3 marca na spektakl „Manekiny" Zbigniewa Rudzińskiego inspirowany prozą Brunona Schulza. Ta ważna premiera obiecuje przenieść widzów w świat surrealizmu i refleksji, w którym zgłębione zostaną tematy wiecznie eksplorowane w literackich arcydziełach autora „Sklepów cynamonowych”. 

W dziele główną postacią jest kupiec bławatny, a zarazem twórca – Jakub, któremu towarzyszą Polda i Paulina – żywe manekiny, istoty niepełne. Ich śpiew jest w rzeczywistości mechaniczną mową nakręconych kukieł. Pojawia się też Adela, której odpowiednikiem jest służąca z opowiadań Schulza, postać niema. Na scenie obecny jest również szereg postaci surrealistycznych, zjaw, takich jak Magda Wang, (kobieta z pejczem z masochistycznych rysunków Schulza), czy nieszczęśliwa Królowa Draga, Edzio Kaleka i Anarchista Luccheni. 

Próba spektaklu, fot. Dariusz Gdesz

– Postać Jakuba ze „Sklepów cynamonowych” Bruno Schulza to dalekie echo biblijnego Jakuba z Księgi Rodzaju. Jakub to ten, który walczy z Bogiem. Walczy też ze swoim bratem bliźniakiem. Tak jak swój daleki pierwowzór, próbuje pokonać ludzką naturę, dosięgnąć boskości, tajemnicy stworzenia  - opowiada reżyserka „Manekinów” Kamila Siwińska.

„Manekiny” Rudzińskiego zostały wystawione po raz pierwszy w Operze Wrocławskiej w 1981 roku. Opera została zamówiona przez Roberta Satanowskiego – ówczesnego dyrektora Państwowej Opery we Wrocławiu – który sam objął kierownictwo muzyczne we współpracy dyrygenckiej z Lucjanem Laprusem. Reżyserem spektaklu był Marek Grzesiński, scenografię stworzył Janusz Wiśniewski, a kostiumy zaprojektowała Irena Biegańska.

Warto wspomnieć, że Zbigniew Rudziński za swoją twórczość kompozytorską otrzymał wiele nagród, m.in. w 1960 – nagrodę na Konkursie Kompozytorskim za Sonatę na 2 kwartety smyczkowe, fortepian i kotły (1960) czy nagrodę na Neue Musiktheater-Werkstatt w Berlinie właśnie za operę Manekiny (1981).

Próba spektaklu, fot. Dariusz Gdesz

„Manekiny” są bardzo ważnym punktem na muzycznej mapie polskiej muzyki. Dzięki tej operze możemy zauważyć w jakim kierunku podążała opera w Polsce, wtedy też tworzył m.in. Zygmunt Krauze. W tej muzyce np. możemy dostrzec kompilację wielu innych utworów, ze wszystkim znakomicie znanym „Kankanem” Offenbacha na czele –  dodaje Trajan Muryń, kierownik muzyczny premiery i dyrygent spektaklu. 

Obecna inscenizacja „Manekinów” jest realizowana przez Kamilę Siwińską, dla której dodatkową inspiracją do stworzenia nowej formy spektaklu jest jeden z niewielu zachowanych dowodów na istnienie licznej społeczności żydowskiej w Grodzisku Mazowieckim – historyczna fotografia  autorstwa Manachema Kipnisa z 1925 roku.  

Próba spektaklu, fot. Dariusz Gdesz

Przed wrocławską premierą spektakl zwieńczy POLIN Music Festival 2024 25 lutego w Warszawie.  

informacja prasowa


sobota, 13 listopada 2021

Miasto jako dzieło sztuki i tekst kultury: Siena i Drohobycz

Istnieją w literaturze opisy miast będących rodzajem dzieła sztuki, do których się tęskni i marzy, by je zobaczyć. Przykładem może być Wenecja Pawła Muratowa i Józefa Brodskiego albo Siena Zbigniewa Herberta. Są także miasta "ze snów", jak Drohobycz Bruno Schulza, będące ukrytą refleksją na temat przemijania ludzkich dzieł , ich nietrwałości.

Siena, fot. Wikipedia

Autor opracowania ‘’Miasto i mit’’ - Władimir Toporow twierdzi, że od swojego powstania miasta naśladują model kosmosu. U podstaw każdego z nich znajduje się oryginalny mit założycielski , który nie tylko wyjaśnia okoliczności założenia miasta, ale również zawiera symboliczne przesłanie, dotyczące jego charakteru i przyszłości.

Zazwyczaj istnieje tak zwany mit podstawowy, w którym bohater pokonuje potwora i na pamiątkę tego wydarzenia zakłada się miasto. Bohaterami mitów założycielskich są często bracia bliźniacy, z których najbardziej znana jest para Romulus i Remus. 

Mit i rytuał mają wpływ również na strukturę miasta. Istnieją miasta idealne, położone w centrum świętego kręgu np. Ateny czy Rzym . Ale są też miasta usytuowane ‘’na skraju’’ przestrzeni sakralnej , skutkiem czego znajdują się one w konflikcie z naturą i wystawione na zagładę. 

Nazwę miasta określa Toporow jako „zwiniętą fabułą”. Odnosi się ona zarówno do mitu założycielskiego, okoliczności zakładania miasta, jak i jego przeznaczenia. Nazwy miast mogą się zmieniać, jak to pokażę przykład Petersburga, ale za każdym razem ma to wielki wpływ na obraz i charakter miasta. Istotnym znakiem wizualnym jest herb. Znajdują się na nim znaczące przedmioty, a więc korony, krzyże, klucze , miecze , jak też zjawiska ze świata natury. Ich symbolika jest często skomplikowana i zawiera ukryty program. 

Nazwa miasta często upodabnia je do osoby. Z psychologicznego punktu widzenia inaczej odbiera się miasto, którego nazwa jest rodzaju męskiego, a inaczej - żeńskiego. 

Miasta mają także swój duchowy wymiar. Budując je człowiek radykalnie zerwał z naturą i podjął ryzyko życia w sztucznym świecie. Często płaci za to wysoką cenę. Miasto może być miejscem jego upadku ale także chlubą cywilizacji. 

Miasto stało się tematem wielu utworów literackich. Często odwołują się one do biblijnej Jerozolimy i Babilonu jako wyjściowych obrazów miast, które stały się symbolami dobra i zła. Wybitni pisarze tak sugestywnie opisali miasta, w których rozgrywa się akcja ich utworów, że możemy dziś mówić o Londynie Dickensa , Paryżu Balzaca , Warszawie Prusa , Moskwie Bułhakowa czy Petersburgu Dostojewskiego. W tych powieściach nie odgrywają one bynajmniej roli tła ,ale występują często jako pierwszoplanowi bohaterowie. Dzięki temu rozumiemy motywację bohaterów powieści, a także łatwiej nam zrozumieć związki między człowiekiem a otoczeniem. 

Istnieją także opisy miast będących rodzajem dzieła sztuki, do których się tęskni i o których się marzy, by je choć raz zobaczyć. Przykładem może być Wenecja Pawła Muratowa i Józefa Brodskiego albo Siena Zbigniewa Herberta. W ich ujęciu miasto staję się tekstem kultury o wyrazistej osobowości. 

Siena jako dzieło sztuki i inspiracja dla artystów

Autor przedstawia miasto subiektywnie – poprzez kolory, zapachy, charakterystyczne potrawy. Jednocześnie jednak zwiedzając place, Katedrę i penetrując uliczki, opowiada o historii miasta, jak też o jego zabytkach. 

Dowiadujemy się między innymi, jaki jest mit założycielski Sieny. Początki miasta wywodzą się mianowicie od Seniusza, jednego z synów Remusa, który schronił się przed gniewem swego stryja, założyciela Rzymu. Legendzie tej zawdzięcza Siena swój symbol – wilczycę. Sztandar miasta jest czarno-biały, co Herbert tłumaczy żartobliwie, że dobrze oddaje wybuchowy i pełen sprzeczności temperament sieneńczyków.

O samym mieście powiada Herbert, że jest trudne do poznawania ponieważ :
’’ Nie ma nic wspólnego z ‘’nowoczesną’’ monotonią i tyranią kąta prostego’’ 
Według niego, ma kształt meduzy, podobnie jak plac ratuszowy, zwany Il Campo, który przypomina wklęsłą stronę muszli. Herbert twierdzi, że jest tak niezwykły, że aż trudny do opisania. 

‘’Otaczają go półkolem pałace i domy , a czerwień starych cegieł ma kolor zbladłej purpury. Ratusz składa się z trzech doskonale zharmonizowanych brył. […] Wieża jest wysoka , biała na szczycie jak kwiat , także wokół niej niebo nabiega błękitną krwią‘’.

Jak widać z przytoczonego fragmentu, opisując miasto Herbert posługuje się przede wszystkim środkami charakterystycznymi dla poezji: metaforami, epitetami metaforycznymi, porównaniami. Te same miejsca rysuje niczym malarz - kolorem i światłem, na przykład o zachodzie budynki pozostają w cieniu i przenika je czerwony blask zachodzącego słońca. Nie wszystkie place podobają się poecie. Opisując Piazza Matteotti stwierdza zdecydowanie, że jest brzydki, nieforemny i rażąco nowoczesny, a więc nie pasuje do średniowiecznego miasta. Wśród najpiękniejszych budynków Sieny wyróżnia się Katedra, która: 

‘’Stoi na najwyżej podniesionym placu i jest jak wzniesiony w górę biało-czarny herb miasta i jak śpiew , który wzlatuje i spada kaskadą rzeźb, lazurowych łuków i złotych gwiazd. Po lewej stronie piękna wieża – oparta o powietrze włócznia anioła‘.

Oprócz Katedry uwagę poety zwraca Biblioteka Piccolominich. Uważa ją za jeden ze sieneńskich skarbców sztuki. Kryje ona wspaniałe iluminowane rękopisy. 
W Sienie znajduje się zresztą wiele arcydzieł, między innymi obrazy Duccia , Pierra della Francesca i Rafaela. To one głównie przyciągają tłumy turystów. 

Dla Herberta miasto to nie tylko jego historia i zabytki, ale również teraźniejszość: ludzie, potrawy, zapachy. Opisuje na przykład spacer po głównej ulicy Sieny, który należy tutaj do codziennego obrządku. 

‘’Przypomina to próbę statystów w monstrualnej operze. Starsi demonstrują swoją żywotność i weryfikują dyplomy: Buona sera, dottore , Buona sera, avvocatto. Dziewczyny i chłopcy chodzą osobno. Porozumiewają się tylko oczami […] Deklamują sonety miłosne’’.

Specjalnością sieneńczyków jest pizza, której jest wiele rodzajów. Herbert degustuje trzy z nich, tocząc przy tym zabawną rozmowę z właścicielami trattorii w zabawnej atmosferze. 
Miasto opisane jest przez Herberta możemy je sobie wyobrazić i nabrać przemożnej ochoty na odwiedzenie go i posmakowanie.

Drohobycz - miasto ze snu



Zupełnie inaczej wygląda miasto w opisie narratora, który jest dzieckiem, w opowiadaniach Bruno Schulza Sklepy cynamonowe. Obrazy są jakby wyśnione, nierzeczywiste, a narrator ten używa często środków artystycznych właściwych poezji, głównie personifikacji. 

W opowiadaniu Sierpień poznajemy miasto w upalny dzień, kiedy tonie w złotym blasku świecącego bezlitośnie słońca. Bohater wychodzi wraz z matką w sobotnie popołudnie na spacer i jego oczami obserwujemy centrum miasta oraz peryferie. Owo centrum stanowi rynek – ‘’pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia ‘’. Jest ocieniony akacjami, które porównano do drzew na starych gobelinach i które również mają ludzkie cechy,  mianowicie „kokietują”  wiatr. 
Stare domy otaczające rynek mają swoją historię. Odczytujemy ją po zmianie kolorów, które zdążyły wyblaknąć, a także po obitych fasadach, spoza których wyłania się „prawdziwe oblicze domów”. Okna  oślepione blaskiem słońca  śpią, a balkony „wyznają niebu swą pustkę”. 
Bohater wraz z matką wędruje w kierunku peryferii miasta, stąpając po bruku, który kojarzy mu się ze słonecznymi twarzami,  aż wreszcie dociera do ulicy Stryjeńskiej, co sugeruje, że poruszamy się w przestrzeni rzeczywistej, a nie zmyślonej. 

Im bardziej oddalamy się od centrum miasta, tym bardziej staje się ono coraz bardziej dzikie i nieuporządkowane. Na przedmieściu domki toną w bujnej zieleni i zdominowane przez nią należą bardziej do natury niż cywilizacji. Poza tym pojawiają się oznaki zdziczenia,  a mianowicie "chory na elephantis" słonecznik i dzika Tłuja. 

Miasto w opowiadaniu Schulza sprawia wrażenie niewielkiej przestrzeni, uporządkowanej przez człowieka, począwszy od rynku. Im bardziej jednak oddalamy się od centrum, tym bardziej widać, jak ten twór ludzkiej cywilizacji przechodzi w wytwór natury – dzikiej i nieopanowanej, która przenika nie tylko ludzkie dzieła, ale i samych ludzi. Dziczeje nie tylko roślina, ale i człowiek. Nawet w części ucywilizowanej, jaką jest centrum miasta, gorące słońce i wiatry zmieniają życie ludzi, roślin i budynków.

Opisy Bruna Schulza ukazują miasto w poetyce onirycznej – jedne obrazy przechodzą w drugie, a wszystko ma głębsze symboliczne przesłanie. Jest ono ukrytą refleksją na temat przemijania ludzkich dzieł, ich nietrwałości. Służą temu liczne skojarzenia z kulturą antyku , Starym Testamentem, a także środki poetyckie, wśród których dominuje personifikacja. Miasto w prozie Schulza ma kruchy i nietrwały żywot , starzeje się i przemija jak człowiek, stając się ponownie częścią natury. 

Miasto z jego zabytkami i przeszłością może stać się inspiracją dla artysty, jak to ma miejsce w przypadku pięknego eseju Zbigniewa Herberta poświęconemu Sienie – jej architekturze, sztuce i obyczajom.
Obraz miasta może być także artystyczną kreacją, czego przykładem jest proza Brunona Schulza, Opisany w "Sierpniu" Drohobycz jest jakby obrazem ze snu. Ma odrealniony charakter, a jednak nie służy wyłącznie fantazjowaniu, ale przede wszystkim refleksji na temat przemijania człowieka i jego dzieł.





piątek, 6 września 2019

Wrocławskie Czytanie, DCF czyta Schulza - sobota 7 września

7 września w Dolnośląskim Centrum Filmowym odbędzie się Wrocławskie Czytanie 2019. Kilkudziesięciu gości przeczyta zbiór opowiadań Brunona Schulza „Sanatorium pod klepsydrą”. 


Akcja będzie połączona ze zbiórką charytatywną, z której dochód zostanie przeznaczony na ferie dzieci przebywających w Niepublicznym Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Jaszkotlu.

Jedną z lektur Narodowego Czytania 2019 jest opowiadanie „Mój ojciec wstępuje do strażaków” ze zbioru „Sanatorium pod Klepsydrą” Brunona Schulza. Wrocławskie Czytanie obejmie cały zbiór opowiadań i odbędzie się w Chill Roomie DCF 7 września pomiędzy godziną 11.00 a 18.00. W czytaniu będzie uczestniczyło kilkudziesięciu gości. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do posłuchania i wsparcia zbiórki charytatywnej, którą będziemy w tym czasie prowadzić. Dochód ze zbiórki zastanie przeznaczony na ferie dzieci przebywających w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Jaszkotlu.

Niepubliczny Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Jana Pawła II przy ZOL dla Dzieci powstał w październiku 1992 roku. W placówce mieszkają dzieci z wieloraką złożoną niepełnosprawnością.

informacja prasowa

piątek, 26 kwietnia 2019

Grafika Rembrandta zakupiona na pchlim targu i erotyczna praca Brunona Schulza na wystawie "Grafika Artystyczna"


Na wystawie "Grafika Artystyczna" w DESA Unicum od 26 kwietnia zobaczyć można ekslibris wykonany dla książek erotycznych przyjaciela Bruno Schulza, Maksymiliana Goldsteina. Ponadto zaś pojawią się również grafiki innych wybitnych twórców, m.in. Stanisława Szukalskiego, Rembrandta, Pabla Picassa, Jerzego Nowosielskiego, Ryszarda Winiarskiego czy Stanisława Kubickiego.

Bruno Schulz, Ekslibris Maksymiliana Goldsteina "Ex lirbis eroticis", 1920 r.

Bruno Schulz był postacią niezwykłą. Wybitny pisarz, znany najbardziej jako autor „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod klepsydrą”, tworzył też wyjątkowe grafiki. Posługiwał się przy tym rzadko używaną techniką cliché verre. Do najbardziej znanych prac Schulza należą m.in. ryciny przedstawiające sadomasochistyczne wizje. Zachwycił się nimi sam Witkacy. Na wystawie "Grafika Artystyczna" w DESA Unicum od 26 kwietnia zobaczyć będzie można ekslibris wykonany dla książek erotycznych przyjaciela artysty – Maksymiliana Goldsteina. Ponadto pojawią się również grafiki innych wybitnych twórców m.in. Stanisława Szukalskiego, Rembrandta, Pabla Picassa, Jerzego Nowosielskiego, Ryszarda Winiarskiego czy Stanisława Kubickiego.


Fetysz damskiego ciała i erotyczne wizje to znak rozpoznawczy twórczości Brunona Schulza. Jego najbardziej znana realizacja graficzna – „Xięga Bałwochwalcza” przedstawia kłębowisko ludzi oddających się miłości fizycznej i układających się w ornamentalne układy. Podobnie rzecz ma się w przypadku grafiki prezentowanej na wystawie. Widzimy na niej wrota (bądź nagrobek) zbudowane z ludzkich ciał. W nieokiełznanej wyobraźni artysty brama otwierała drogę do rozkoszy pomieszanej z cierpieniem. Ekslibris Maksymiliana Goldsteina „Ex libris eroticis” stworzony został właśnie do książki erotycznej.

Rembrandt van Rijn, "Archanioł Rafael opuszczający rodzinę Tobiasza", stan II (4), 1641-47 r.
Jednym z najciekawszych obiektów na wystawie jest również grafika Rembrandta „Archanioł Rafael opuszczający rodzinę Tobiasza” z 1641 -1647 roku. Artysta uważany jest za jednego z największych światowych twórców. Obrazy Rembrandta znajdują się w najważniejszych kolekcjach, a te dostępne na rynku aukcyjnym kosztują fortunę. Graficzna twórczość artysty jest równie istotna jak jego malarstwo. Ciekawa jest również historia pochodzenia samej pracy. Właściciel grafiki zakupił ją na pchlim targu we Francji.

Stanisław Szukalski, Kopernik, lata 70. XX w. r.

Na wystawie pojawi się również praca Stanisława Szukalskiego, artysty o którym ostatnio było bardzo głośno na całym świecie z powodu filmu biograficznego wyprodukowanego przez samego Leonardo DiCaprio. W lutym tego roku w DESA Unicum prezentowany był obraz artysty – jeden z niewielu istniejących. Tym razem będzie można zobaczyć pracę „Kopernik”. To dzieło związane z projektami Szukalskiego dotyczącymi przyszłości Polski.

Roman Cieślewicz, "Litographie rouge (Kamikaze)

Drugą część wystawy Grafika Artystyczna stanowią dzieła twórców współczesnych. Prezentowane są na niej prace m.in. twórców op-artu jak Victor Vasarely czy Richard Anuszkiewicz. Warto zwrócić uwagę na grafiki Romana Cieślewicza. Artysta współpracował z najlepszymi francuskimi magazynami m.in. z „Vogue”. W latach 1965-1969 był dyrektorem artystycznym magazynu „Elle”, któremu narzucił własną wizję graficzną. Wielkie uznanie przyniosły mu projekty wielostronicowych katalogów do prestiżowych wystaw w paryskim Centrum Pompidou. Prywatnie był mężem jednej z najważniejszych polskich artystek – Aliny Szapocznikow. W DESA Unicum będzie można zobaczyć dwie realizacje Cieślewicza – „Corps diplomatique” oraz „Litographie rouge (Kamikaze)’’.

Andrzej Wróblewski, "Pielgrzym", 1946 r.

Jedną z najcenniejszych prac jest również wczesny drzeworyt Andrzeja Wróblewskiego. „Pielgrzym” powstał w 1946 roku i jest jednym z pierwszych dzieł artysty wykonanych w tej technice.

Na wystawie pojawią się również prace m.in. Teodora Axentowicza, Mojżesza Kislinga, Zofii Stryjeńskiej, Jana Dobkowskiego czy Romana Opałki.
Wystawę można oglądać do 7 maja.

Wystawa Grafika Artystyczna: 26 kwietnia - 7 maja 2019, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

Aukcja Grafika Artystyczna. Sztuka Dawna: 7 maja 2019, godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa


poniedziałek, 8 października 2018

Bruno Schulz. Festiwal WROCŁAW, 9–14 października 2018 ROKU

We wtorek, 9 października 2018 roku, rozpoczyna się kolejny Bruno Schulz Festiwal, który w zamierzeniu organizatorów jest zarówno formą uczczenia pamięci pisarza i przypomnieniem jego dzieła, jak i wielkim świętem literatury. Tematem wiodącym 7. edycji BSF będzie biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy.




Powstał w 2012 roku z okazji 120 rocznicy urodzin i 70 rocznicy śmierci jednego z najwybitniejszych europejskich prozaików - Brunona Schulza. Od 2013 roku Bruno Schulz Festiwal wspiera Literacką Nagrodę Europy Środkowej ANGELUS, w przeddzień wręczenia nagrody organizując spotkanie z nominowanymi autorami. Tematem wiodącym 7. edycji BSF będzie biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy.

Oto szczegółowy program:

wtorek, 9 października

18.00
SAGA LWOWSKA
spotkanie z Petrem Jacenką; prowadzenie: Łukasz Wojtusik
Rozmowa z ukraińskim pisarzem, dziennikarzem, wykładowcą creative writing i inżynierem programistą, autorem Sagi lwowskiej, książki zabierającej czytelników w pełną przygód podróż retro, dla której tłem jest wielka historia XX wieku.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.
współorganizator: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy

20.00
GROCHOWIAK. WOJNA I ŻYCIE
rozmowa z Jackiem Łukasiewiczem; prowadzenie: Marcin Baran
Spotkanie z wybitnym znawcą polskiej poezji współczesnej, autorem monograficznej pracy poświęconej Stanisławowi Grochowiakowi, poecie metafizycznemu, znakomitemu prozaikowi i dramaturgowi, twórcy wstrząsających tekstów, których powstanie wymusiła tragedia II wojny światowej.

Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

środa, 10 października

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
Wykłady dla licealistów poprowadzą:
Urszula Glensk, Reportaż – literatura między słowem i faktem
Adam Poprawa, Literatura jako zabawa
Liceum Ogólnokształcące nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu, ul. Krucza 49
(impreza zamknięta)

16.00
panel
BRUNO SCHULZ – BIOGRAFIA POTRZEBNA OD ZARAZ?
Jerzy Jarzębski, Stanisław Rosiek; prowadzenie: Stanisław Bereś
Trzech znakomitych profesorów uniwersyteckich o nieuniwersyteckich temperamentach intelektualnych w rozmowie na temat księgi życia Schulza. Czy taką księgę da się napisać?
Czy raczej na zawsze powinna zostać we fragmencie, niedopowiedzeniu?
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

18.00
panel
(O)POWIEŚĆ GRAFICZNA WILLA EISNERA
Wojciech Birek, Michał Traczyk; prowadzenie: Artur Wabik
Kiedy wydawało się, że w ramach sztuki opowiadania wymyślono już wszystko, Eisner, wybitny twórca komiksu, stworzył powieść graficzną: wciągającą, wzruszającą, głęboką.
W Polsce wciąż nie dość znaną.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

20.00
SILVA RERUM II
spotkanie z Kristiną Sabaliauskaitė; prowadzenie: Michał Nogaś
Rozmowa z wybitną litewską pisarką na co dzień mieszkającą w Londynie, autorką bestsellerowej sagi historycznej Silva Rerum, której kolejny tom ukazuje się po polsku. Litwa sprzed trzystu lat i dalsze dzieje rodziny Narwojszów… Autorka jest laureatką prestiżowych nagród literackich oraz finalistką  Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2016.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.
(z cyklu „Literatura pod napięciem”, patron: TAURON Polska Energia SA,

współorganizator: Wrocławski Dom Literatury)

czwartek, 11 października

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
Wykłady dla licealistów poprowadzą:
Michał Nogaś, Jak rozmawiać, żeby słuchać i słyszeć drugą stronę.


O prowadzeniu wywiadów i spotkaniach ze znajomymi
Stanisław Rosiek, Wokół Schulza
Liceum Ogólnokształcące nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu, ul. Krucza 49
(impreza zamknięta)

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
Wykłady dla licealistów poprowadzą:
Wojciech Bonowicz, O wierszach Andrzeja Bursy
Wojciech Birek, Jak komiks kreuje i pokazuje świat
Liceum Ogólnokształcące nr XII im. Bolesława Chrobrego we Wrocławiu, pl. Orląt Lwowskich 2A
(impreza zamknięta)

16.00
panel
MAX BLECHER, ROZŚWIETLONA JAMA. DZIENNIK SANATORYJNY
Joanna Kornaś-Warwas, Paulina Subocz, Ireneusz Staroń; prowadzenie: Adam Lipszyc
Blecher – rumuński Bruno Schulz, rumuński Franz Kafka, rumuński Tomasz Mann… Przede wszystkim wspaniały prozaik. Przedwcześnie zmarły autor, którego kolejna książka – zapiski z czasu choroby – właśnie trafia do polskiego czytelnika.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

18.00
koncert
MICKIEWICZ
Andrzej Stasiuk – Haydamaky
Intensywna poezja Pierwszego Wieszcza, żywiołowa muzyka ukraińskiego zespołu i głęboki baryton polskiego prozaika-podróżnika połączone w jedno transowe wydarzenie.
Oratorium Marianum (Oratorium Maryjne Kongregacji Łacińskiej), pl. Uniwersytecki 1


piątek, 12 października

SPOTKANIE AUTORSKIE Z NOMINOWANYMI DO LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2018

Antonín Bajaja (Czechy), Weronika Gogola (Polska), Péter Nádas (Węgry),
Artur Nowaczewski (Polska), Maciej Płaza (Polska), Lutz Seiler (Niemcy), Marian Sworzeń (Polska)
prowadzenie: Wojciech Bonowicz i Szymon Kloska
goście specjalni: Brygida Helbig i Krzysztof Varga
Barbara, ul. Świdnicka 8B

19.30
POKOCHAWSZY
spotkanie z Jerzym Bralczykiem i Lucyną Kirwil; prowadzenie: Michał Nogaś
Autorzy słynnej książki-rozmowy Pokochawszy. O miłości w języku na żywo! Wszystko, co z kartek tej książki autorstwa językoznawcy i psycholog (oraz męża i żony) błyskało, iskrzyło i buchało, podczas tego spotkania buchać, iskrzyć i błyskać będzie w dwój- albo nawet i trójnasób!
Barbara, ul. Świdnicka 8B

21.00
panel
WIERSZE ŻYWE ANDRZEJA BURSY
O poezji (i pewnie też o życiu) najżywszego może poety polskiego spośród tych, którzy już nie żyją, rozmawiać będą: redaktor właśnie wydanych Dzieł (prawie) wszystkich Andrzeja Bursy Wojciech Bonowicz (sam poeta wybitny) oraz uniwersytecki badacz wierszy Piotr Śliwiński.  A poprowadzi tę rozmowę też na sprawy poezji nieobojętny Adam Poprawa.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

22.30
turniej poetycki
TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA ZAANGAŻOWANEGO, A DRUGIEGO JUŻ NIE
jury: Wojciech Bonowicz, Adam Poprawa, Piotr Śliwiński; prowadzenie: Marcin Baran
Turniej poetycki pod nienachalnym patronatem Andrzeja Bursy, mistrza zaangażowania
w instynktowne a precyzyjne drwienie z zaangażowania łatwego, systemowego, automatycznego.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

zapisy w Klubie Proza godzinę przed imprezą

sobota, 13 października

13.00
panel
SŁAWOMIR MROŻEK I LEOPOLD TYRMAND W EMIGRACYJNYM LABIRYNCIE.
LISTY 1965–1982
Inga Iwasiów, Adam Poprawa; prowadzenie: Mariusz Urbanek
Mrożek – klasyk polskiego teatru, klasyk polskiego humoru. Tyrmand – klasyk polskiej literatury rozrywkowej, ale także znakomity pisarz obyczajowy i polityczny oraz diarysta. Obydwaj emigranci z PRL-u. Obydwaj łysiejący. Podobni? Niepodobni? Na pewno to, o czym pisali do siebie przed laty, warte jest namysłu i dzisiaj.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

14.30
panel
PÓŹNE MIŁOŚCI, TRUDNE MIŁOŚCI…  – IWASZKIEWICZ, ANDRZEJEWSKI
prowadzenie: Marcin Sendecki
Autorzy monumentalnych prac: Anna Król (Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego), Anna Synoradzka-Demadre (Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii prywatnej) i Radosław Romaniuk (Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza) opowiedzą nie tylko o swoich bohaterach, lecz także o tym, jak to jest pisać o sprawach najintymniejszych.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

16.00
GOMBROWICZ. JA, GENIUSZ
spotkanie z Klementyną Suchanow; prowadzenie: Piotr Seweryn Rosół
Autorka fundamentalnej biografii Gombrowicz. Ja, geniusz w rozmowie o swoim bohaterze i swoim pisarstwie. Ale też o naszych czasach i naszych sprawach.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

17.30
MŁODOPOLSKIE BIOGRAFIE I AUTOBIOGRAFIE WSPÓŁCZESNE
spotkanie z Brygidą Helbig i Krzysztofem Vargą; prowadzenie: Irek Grin
Do rozmowy zasiądą autorka biografii Marii Komornickiej, młodopolskiej pisarki, która uznała się za mężczyznę, i twórca autobiograficznych opowieści, w których Polak i Węgier to nie „dwa bratanki”, tylko matka i ojciec. Spotkanie z badaczką życia i twórczości pisarki niesamowitej i prozaikiem dokonującym wiwisekcji na sobie i narodach, z których pochodzi, przyniesie potężną dawkę emocji.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

współorganizator: Wrocławski Dom Literatury

20.00­
GALA WRĘCZENIA LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2018
Teatr Muzyczny Capitol, ul. Marszałka J. Piłsudskiego 67
(impreza zamknięta – wejście za zaproszeniami)

niedziela, 14 października

12.00­
SPOTKANIE Z LAUREATKĄ LUB LAUREATEM LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2018
prowadzenie: Piotr Śliwiński
Laureatkę/laureata poznamy w sobotę, 13 października 2018 roku. Pewne jest jedno – laureaci tej nagrody to pisarze naprawdę interesujący.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

13.30
panel
KOLABORACJA
o. Tomasz Dostatni, Jan Tomasz Gross, Jacek Leociak; prowadzenie: Urszula Glensk
Kolaboracja – rozmowa o tej części wojennej historii Polski, o której wolelibyśmy nie wiedzieć i nie pamiętać. Ale wiemy i pamiętamy.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

16.00
projekcja i rozmowa
KOBRO / STRZEMIŃSKI. OPOWIEŚĆ FANTASTYCZNA
prowadzenie: Viola Krajewska
Zapraszamy na przedpremierowy pokaz filmu w reżyserii Borysa Lankosza Kobro / Strzemiński. Opowieść fantastyczna. A o tej parze niesamowitych artystów rozmawiać będą reżyser filmu i krytyczka sztuki oraz kurator Dorota Monkiewicz.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.


NA WSZYSTKIE IMPREZY WSTĘP BEZPŁATNY

czwartek, 14 czerwca 2018

`Xięgi Schulza` w Teatrze Polskim: Urok Autentyku /recenzja/

Najnowsza premiera Teatru Polskiego we Wrocławiu: "Xięgi Schulza", uzmysławia, że świat zaklęty w opowiadaniach skromnego nauczyciela rysunków z Drohobycza ożywa za każdym razem, kiedy sięgają po nie artyści, dla których Bruno Schulz jest wciąż żywym źródłem inspiracji. Xięgi te ciągle mają urok Autentyku.


Wyznam na wstępie, że Bruno Schulz pasjonuje mnie od dawna - od czasu studiów polonistycznych, kiedy to zachwyciłam się jego prozą po raz pierwszy i urok ten pozostał niezmienny po dziś dzień. Piękny poetycki język, a także niezwykła wyobraźnia sytuują tę twórczość w kręgu prozy onirycznej, niezwykle obrazowej, która fascynuje, a zarazem nie poddaje się zbyt łatwo interpretacjom. Choćby taki obraz rozpoczynający opowiadanie "Sierpień": służąca Adela wraca z zakupów i wyjmuje z koszyka kolejne produkty. Pozornie niewart opisu banał, tymczasem Schulz  opisuje to tak:

Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego, wysypują z koszyka barwną urodę słońca - lśniące pełne wody pod przejrzystą skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich popołudni; a obok tej czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby zabite głowonogi i meduzy - surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nieuformowanym i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym.

Jakąż trzeba mieć wyobraźnię, żeby w czynności tak pospolitej zobaczyć poezję obrazów, które stanowią swoisty ciąg (to jedno rozbudowane zdanie!) zmysłowych i zarazem filozoficznych skojarzeń.

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski
Sądzę, że  ten cytat pokazuje jednocześnie,jakie możliwości interpretacyjne posiada ta literatura i jakim jest wyzwaniem dla każdego, kto próbuje transponować ją na język innej sztuki. Z pewnością udało się to Wojciechowi Jerzemu Hasowi w jego słynnej ekranizacji "Sanatorium pod Klepsydrą" (1973), do której nawiązania zobaczymy zresztą w spektaklu Jana Szurmieja. Bardzo interesującą, spójną koncepcyjnie i niezwykle twórczą adaptację sceniczną "Sklepów cynamonowych" widziałam przed kilku laty w wykonaniu Teatru Wierszalin Piotra Tomaszuka ("Traktat o manekinach"). Nowszą, choć nieco niezauważoną propozycją odczytania prozy Schulza, jest film dokumentalny z elementami animacji: "Bruno Schulz" Adama Sikory (2014), który prowadzi widza duktem rękopisów i rysunków artysty. O tym, że Schulz ciągle inspiruje różnych artystów świadczy także cykl trzynastu ogromnych płócien, namalowanych przez Mirę Żelechower-Aleksiun, zatytułowany "Kalendarz pamięci"(2007).

Intencją całej tej pracy była pamięć o Schulzu, z którym bardzo się w trakcie pracy zbliżyłam - opowiadała w wywiadzie artystka. Poczucie, że mogę przy nim trwać, to było …   Wprost nie mogłam się od niego oderwać!

Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki
Z tym większą ciekawością czekałam na premierę Teatru Polskiego we Wrocławiu, w którym spektakl na motywach prozy Schulza wyreżyserował Jan Szurmiej. Artysta niegdyś związany był z Wrocławiem, gdzie pracował jako aktor Teatru Pantomimy Gest, w latach 90. był dyrektorem Teatru Muzycznego Operetki Wrocławskiej, a także głównym reżyserem Opery Wrocławskiej. Ponadto zaś był twórcą i dyrektorem artystycznym Festiwalu im. Anny German w Zielonej Górze. Można więc było spodziewać się, że otrzymamy widowisko muzyczne. I tak się istotnie stało.

Muzyka skomponowana przez Marcina Partykę odgrywa w tym spektaklu rolę co najmniej równorzędną ze słowem i obrazem scenicznym. Kompozytor o dużym doświadczeniu scenicznym, nagrodzony na PPA za "wybitny wkład w kreowanie piosenki aktorskiej", który współpracował z Szurmiejem przy realizacji spektaklu "George & Ira Gershwin", stworzył muzykę znakomicie współbrzmiącą z całością przedstawienia. Właściwie nie sposób rozdzielić muzyki od słowa, ponieważ śpiewane są teksty samego Schulza. Wykonuje je przede wszystkim Lunarna Bogini (w tej roli słyszałam Monikę Rutkowską), której piękne wokalizy tworzą zarówno "senną" narrację spektaklu, jak też jego nastrój:

Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzy gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia...

Kiedy na koniec zaśpiewa pieśń w języku jidysz, słyszymy go, ale nie rozumiemy - to język umarłych, po których pozostały obrazy kresowego miasteczka z onirycznych opowiadań Bruno Schulza...

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski
Postać Lunarnej Bogini wskazuje na nawiązania do kultów pogańskich, a ściślej: kultu Wielkiej Bogini, jednak jest to nie tyle fascynacja pogaństwem, co kobiecością przedstawianą przez Schulza wielokrotnie (także na rysunkach) jako niezmiennie dominującą nad mężczyznami.

Osoba głównego bohatera i narratora zarazem została przez Szurmieja rozpisana na dwie role: Małego Józefka (Marcel Filipek) i dorosłego Józefa (Krzysztof Kuliński), co wydaje się niezbyt fortunnym pomysłem. Dziecko nie mówi takim językiem! To dorosły opowiada o sobie snując fantazje o świecie swego dzieciństwa, a czyni to w sposób wysoce wyrafinowany. Toteż słowa Schulza brzmią w ustach dziecka fałszywie, bo ono nie jest w stanie rozumieć tego, co mówi.

Trzecim ważnym narratorem we wrocławskim spektaklu jest Szlomo (bardzo dobry Mariusz Kilian), który zadaje ważne pytania i jest postacią z pogranicza dwóch rzeczywistości. Tak często obecny w opowiadaniach Schulza Ojciec (Jakub Krzysztof Franieczek) - w spektaklu czuły i łagodny, a niekiedy zabawny, pojawia się rzadko i na krótko, poza ważną sceną z manekinem i zabawną - ze strażakami. Oczywiście, jak to u Schulza, zdominowany jest przez kobiety. Te zaś otoczone są zazwyczaj mężczyznami, sprowadzonymi w spektaklu do roli "psów" na erotycznej uprzęży. Perwersyjne i wyuzdane - stają się obiektem pożądania i boginiami zarazem.

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski

Początek spektaklu jest w zasadzie sztampowy, ale od momentu zaprezentowania ogromnej mapy Drohobycza oraz następującej po niej sceny zbiorowej na ulicy Krokodyli - nabiera tempa i już do końca je utrzymuje. Muzyka, choreografia i śpiew w kolejnych scenach zasługują na najwyższe uznanie. Oto nagle na naszych oczach pojawia się kolorowy świat przedwojennego Drohobycza, który wzbogacił się na ropie z pobliskiego Borysławia i zapanowało powszechne dolce vita, mające w sobie jednak coś wstydliwego, prowincjonalnego, czegoś gorszej rangi. Czy to nie przypomina trochę współczesności, zachowując przy tym urok stylu retro - pięknego i oryginalnego z dzisiejszej perspektywy?. Senne miasteczko i kolorową ulicę Krokodyli "wyczarował" wybitny scenograf, Wojciech Jankowiak, związany z Teatrem Polskim w latach 90., ale znany także ze swoich prac z lat 70., m.in. jako autor scenografii do spektaklu telewizyjnego "Stara kobieta wysiaduje" innego wybitnego twórcy teatru - Kazimierza Brauna.

Nie sposób było nie podziwiać pięknych kostiumów zaprojektowanych przez Martę Hubkę, które wykonawczynie nosiły z dużym wdziękiem. Być może były wśród nich także autentyki, skoro Teatr Polski ogłosił, że będzie skupował do tego spektaklu oryginalne stroje. Sceny te kojarzyły mi się z "Kabaretem" Boba Fosse`a, w którym zaprezentowano autentyczne dekadenckie kostiumy z lat 30. Myślę, że takie skojarzenie jest największym komplementem.

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski
Ogromnie ważną rolę odgrywa w tym przedstawieniu także choreografia, której autorem jest sam reżyser. Układy choreograficzne, plastyka obrazu i jego dynamika - wszystko to sprawia, że spektakl tworzy skomponowaną harmonijnie całość i dobrze się go ogląda. No, może te dymy trochę przesadzone, zwłaszcza z pozycji pierwszego rzędu, ale efekt odrealnienia rzeczywiście dają.

Dodajmy, że na scenie występuje około czterdziestu aktorów, w tym wielu gościnnie, a jednak gra zespołowa jest momentami znakomita. Tę bajecznie kolorową rzeczywistość sceniczną "Xiąg Schulza" współtworzy także obecność kultury żydowskiej - z jej muzyką, strojami, obyczajami, mentalnością i religijnością. Wszystko to udało się reżyserowi pokazać jako świat wielokulturowy, barwny, którego niestety już nie ma. Ostatnia scena - śmierć bohatera, przypomina trochę "Proces" Kafki. Następujący po niej żałobny śpiew w języku jidysz - oznacza jego definitywny koniec. Na koniec widzimy jedynie szkielety domów i zgromadzonych w głębi sceny ludzi należących już do innej rzeczywistości.

Jednakże ten świat cieni pozostał zaklęty w opowiadaniach skromnego nauczyciela rysunków z Drohobycza i ożywa za każdym razem, kiedy sięgają po nie artyści, dla których Bruno Schulz jest ciągle żywym źródłem inspiracji. "Xięgi" autora "Sklepów cynamonowych" ciągle mają urok Autentyku.


Przedstawienie "Xiąg Schulza" obejrzałam 13 czerwca w następującej obsadzie (wersje są dwie):

Ojciec – Jakub KRZYSZTOF FRANIECZEK
Józef (Bruno Schulz) KRZYSZTOF KULIŃSKI
Mały Józef (Mały Bruno Schulz) MARCEL FILIPEK
Lunarna Bogini, Biały Pierrot MONIKA RUTKOWSKA
Matka IWONA STANKIEWICZ
Szloma MARIUSZ KILJAN
Adela ALDONA STRUZIK
Bianka JOANNA ALEKSANDROWICZ
Polda KATARZYNA BARAN
Paulina NATALIA RZEŹNIAK-POSPIESZALSKA
Paula MAGDALENA MAJTYKA
Undula DOROTA PRZYGODA
Zuzanna ALEKSANDRA CHAPKO
Magda Wang ALICJA BARAN
Pan fotograf STANISŁAW MELSKI
Tłuja BEATA MAŁECKA
Ojciec Bianki STANISŁAW MELSKI
Dodo DARIUSZ DUDZIK
Ciotka Retycja JOLANTA ZALEWSKA
Wuj Hieronim MARIAN CZERSKI
Cadyk MAREK FELIKSIAK
Woźnica DAWID OLSZOWY
Koń MARIUSZ KILJAN
Esesman MARCIN PIEJAŚ
Mieszkańcy Drohobycza EWELINA JAWORSKA, MARIKA KLARMAN, PAULA PHILIPP, BEATA ŚLIWIŃSKA, SŁAWOMIR BANAŚ, PATRYK KAZEK, MICHAŁ SIENKIEWICZ



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Mira Żelechower-Aleksiun: Pragnę zbliżenia z drugim człowiekiem… /wywiad/

Z Mirą Aleksiun - o jej malarstwie, a szczególnie o "Kalendarzu pamięci" - cyklu obrazów inspirowanym twórczością Bruno Schulza.

Mira Żelechower-Aleksiun, z archiwum artystki

Poprzez malarstwo opowiada Pani o doświadczeniu świata, o własnej duchowości, o swoich korzeniach wreszcie. Czy z Brunonem Schulzem, z którego inspiracji powstał cykl zatytułowany „Kalendarz pamięci”,  łączy Panią wspólnota pochodzenia, czy coś więcej: rodzaj duchowości? wrażliwości? W jakich okolicznościach powstał ten niezwykły cykl?

Cykl „Kalendarz pamięci” powstał w 2007 roku w przeciągu paru miesięcy. Zanim jednak zostałam zaproszona przez Double Edge Theatre – amerykańską grupę teatralną, która zamówiła u mnie scenografię do spektaklu na podstawie prozy Brunona Schulza, miałam w 2002 roku dużą wystawę w Lublinie. Grupa ta gościła wówczas w Polsce i widziała moje obrazy. W tym czasie odbyła się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim sesja poświęcona Schulzowi. Podczas niej niemiecki badacz twórczości autora „Sklepów cynamonowych” – Jörg Schulte wygłosił bardzo interesujący wykład: „Wielka kronika kalendarza”. Dowodził w nim, że istnieje związek między „Sklepami …” a żydowskim kalendarzem, który stanowi „klucz do ukrytych konstrukcji” zbiorów prozy Schulza.  Zaczęłam czytać opowiadania Schulza pod takim kątem i odkryłam wyraźne aluzje. Dodam, że Schulz drażnił mnie w młodości. Piękne teksty, ale obrazy mnie obrażały – ta kobieta jako upostaciowanie zła.

Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki
Na prośbę Stacy Klein – założycielki i dyrektorki artystycznej Double Edge Theatre, zdecydowałam się jednak opracować tę scenografię. Wymyśliłam że to się może dziać po prostu w przestrzeni synagogi. Pomysł się spodobał i pojechałam do Ashfield, w stanie Massachusetts. Jednocześnie powróciłam do Schulza i zaczęłam go na nowo czytać. Spektakl został zaproszony do Nowego Jorku, do La MaMa Experimental Theatre i okazało się, że mogę zaprezentować wystawę w Nowym Jorku.
Punktem wyjścia do namalowania „Kalendarza pamięci” był jednak nie tekst, ale obraz. Otóż w holu domu Stacy pozostał ślad schodów. Dzięki temu tajemniczemu zbiegowi okoliczności wróciłam do domu z gotowym pomysłem: w swoim „Kalendarzu …” użyłam schodów. Dawały mi możliwość pokazania czasu. Swój cykl obrazów zaczęłam od Jom Kipur, bo jest to czas rozliczenia i stawania przed Bogiem. Fragmenty tekstów wpisywałam w obraz, użyłam także fragmentów grafik Schulza – jako cytatów. Wplotłam je w tematy związane z czytaniami Tory przypadającymi na odpowiedni czas. To była ogromna praca – dwumetrowe obrazy! Ich malowanie – robiłam to równocześnie, zaczynając od tła – było dla mnie niezwykłą przygodą. Powstawały w takim tempie, że miałam poczucie, że życie ze mnie uchodzi… Pięć pierwszych płócien pokazałam w Nowym Jorku w Instytucie Kultury Polskiej. Kiedy wróciłam, Grzegorz Bral, dyrektor Teatru Pieśń Kozła, z którym współpracuję,  zaproponował mi, żebym wystawiła obrazy podczas Brave Festival. Powiedział mi wtedy: „Zapraszam artystów, którzy życie oddają za to, co robią”… Obrazy miały zostać wyeksponowane w Synagodze pod Białym Bocianem, gdzie jest tyle odstępów między oknami, ile jest obrazów, a więc trzynaście.

Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki

Czy Pani stosunek do Schulza zmienił się? Co odczuwała Pani malując „Kalendarz pamięci”?

Intencją całej tej pracy była pamięć o Schulzu, z którym bardzo się w trakcie pracy zbliżyłam. Poczucie, że mogę przy nim trwać, to było …   Wprost nie mogłam się od niego oderwać! Dzieliłam z nim rozpacz niespełnionego życia,  wręcz identyfikowałam się z jego losem jako artysty. Tak bardzo było mi go żal, że zapragnęłam oddać mu hołd. W jakiś tajemniczy sposób zaczęłam wtedy myśleć również o moim ojcu, który zginął w tym samym czasie co Schulz, dwa miesiące po moim urodzeniu,  i któremu nie poświęciłam dotąd zbyt wiele uwagi, ponieważ nie był w nim obecny, a także  z powodu lojalności wobec mego ojczyma. To jest moje zapalenie świeczki za tych wszystkich … Więcej nawet – to jest akt wdzięczności, bo ja należę do tamtego pokolenia i wcale nie musiałam ocaleć, a jednak żyję.

Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki

Słowo pojawiało się w Pani twórczości od początku – a to w postaci cytatów, a to poprzez oryginalne tytuły, którymi opatrywała Pani swoje obrazy, np. „Katalog westchnień” 1978), „A tych, co kocham, przy tym sadzam stole” albo „Sączy się przenika, przecieka, ucieka, umyka, ulata” (1980)…

Ciągle miałam tę potrzebę mówienia… Kiedyś, w latach 70. zaproponowano mi wystawę w Galerii Jednego Obrazu. Namalowałam wtedy obraz, który zastąpił mi film. Było to wyobrażenie zupełnie filmowe – rodzaj panoramy. Ale miałam też potrzebę wygłoszenia czegoś i po drugiej stronie tego obrazu napisałam słowa Simone Weil. Tytuły obrazów to jak postawienie kropki na „i”. Myślenie o znaczeniu wykluwa się w procesie powstawania obrazu. Kiedy już wiem, piszę tytuł i obraz jest skończony.
Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki

Pani malarstwo jest zapisem nie tylko stanu ducha i myśli, ale również rodzajem dialogu z drugim człowiekiem. Czy zgodzi się z tym Pani?

Ależ tak! Nie wyobrażam sobie  sztuki bez odbiorcy. Doświadczyłam tego podczas wystawy „Kalendarza pamięci” w synagodze. Po namalowaniu tego cyklu byłam kompletnie pozbawiona sił, kiedy jednak zaczęli przychodzić ludzie i oglądać moje obrazy, siły zaczęły mi wracać. W filmie „Marina Abramoviċ – artystka obecna” pokazana została taka właśnie levinasowska sytuacja – dialog odbywa się twarzą w twarz i nie potrzeba wtedy słów. W takim obrazie jak „Koronczarka” Vermeera, przed którą stałam oniemiała podczas pobytu w Paryżu,  zawiera się ludzka duchowość. Ludzie są na taką sztukę zawsze otwarci, czego dowodzą te tłumy pragnące spojrzeć w twarz Mariny Abramoviċ.  Ja także pragnę zbliżenia z drugim człowiekiem. Pragnę dać mu coś, dzięki czemu się spotkamy.

Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki
Dziękuję za spotkanie.

Wywiad ukazał się pierwotnie na stronie Konkursu Ojczyzny Polszczyzny.

wtorek, 2 stycznia 2018

Karp faszerowany wyobraźnią – wystawa rysunków Stanisława Ożoga /relacja/

14 listopada 2012 odbył się wernisaż wystawy rysunków Stanisława Ożoga w Centrum Kultury Zamek. Wystawa jest jednym z elementów bogatego programu Festiwalu im. Brunona Schulza we Wrocławiu. 


Stanisław Ożóg, wystawa Karp faszerowany. Kazimierz – świat zaginiony, Drohobycz – świat odnaleziony”,
 fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Pod tytułem „Karp faszerowany. Kazimierz – świat zaginiony, Drohobycz – świat odnaleziony” autor prezentuje cztery cykle rysunków powstałych z inspiracji prozą Bruno Schulza i Szaloma Asza.

„Chciałem przybliżyć twórczość Szaloma Asza i Bruno Schulza – powiedział Stanisław Ożóg podczas otwarcia wystawy. Obaj byli Żydami, pisarzami i mieszkańcami miasteczek, w których przeważała ludność żydowska”. 

Pierwszą wystawę artysta poświęcił Aszowi, mało dziś znanemu autorowi prozaikowi, dramaturgowi i eseiście, autorowi monografii Kazimierza („Miasteczko”, 1904). W przeciwieństwie do niego, skromny nauczyciel rysunków, autor „Sklepów cynamonowych” sprawił, że Drohobycz jest coraz bardziej znany, do czego przyczynił się niemało organizowany tam co dwa lata Festiwal Schulzowski (obecnie jubileuszowy, piąty z kolei).

Stanisław Ożóg, wystawa Karp faszerowany. Kazimierz – świat zaginiony, Drohobycz – świat odnaleziony”,
 fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wystawa Ożoga była pokazywana w Kazimierzu, Drohobyczu i w Krakowie. Składają się na nią fragmenty czterech cykli rysunków: pierwszy jest inspirowany postacią Asza, drugi zawiera ilustracje do opowiadań Schulza („Sklepy cynamonowe”), trzeci stanowią kolorowe prace inspirowane opowiadaniem Schulza „Druga jesień” (autor wykonał ich aż 60, ale na wystawie pokazano kilkanaście z nich), czwarty zaś to autorskie „Skarby, szpargały”.

Stanisław Ożóg, wystawa Karp faszerowany. Kazimierz – świat zaginiony, Drohobycz – świat odnaleziony”,
 fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Przed naszymi oczami surrealistyczne obrazy, przedstawiające zwierzęco ludzkie sylwetki, o charakterystycznym, onirycznym klimacie i kolorystyce (np. „Samotność”, „Wichura”), fantastyczne tematy wzięte wprost z prozy Schulza, ale twórczo przetworzone, jak np. „Mój ojciec wstępuje do strażaków”: postacie stąpające po ścieżce wyznaczonej przez olbrzymie wąsy, należące do demonicznej twarzy w centrum rysunku, tonacja żółci i czerwieni.

Paweł Lemański, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
W rysunkach inspirowanych twórczością Asza świat również jest fantastyczny: wielka ryna w żydowskim meloniku, z pejsami, tytułowy „Karp faszerowany”, zamieszkały przez ludzkie oblicza, Rabin, Przewoźnik, Widzący… Czarno-biała tonacja, przypominająca starą fotografię – jakby tego świata już nie było…

Klimat refleksji nad światem, którego już nie ma zainicjował solowy koncert klarnecisty Pawła Lemańskiego.



Stanisław Ożóg, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
STANISŁAW OŻÓG, urodzony w 1952 r 
W latach 1972-1978 studiował w Hochschule fur Graphik und Buchkunst w Lipsku na wydziale Grafiki Książki. W latach 1978- 1990 pracował jako kierownik artystyczny Krajowej Agencji Wydawniczej w Rzeszowie. Zajmuje się  projektowaniem graficznym wydawnictw. Ilustruje bajki dla dzieci, powieści, tomiki poezji. Od 1987 roku bierze udział
w Międzynarodowych Plenerach Ilustratorów.
Zajmuje się również rysunkiem satyrycznym.
Jego erotyki zdobią ekskluzywne kolekcje porcelany AS Ćmielów oraz są stałym elementem wystroju  Muzeum Porcelany jako witraże. Swoje rysunki inspirowane prozą Brunona Schulza wystawiał dwukrotnie (2008, 2010) podczas Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu  oraz w Lwowskiej Galerii Obrazów jak również w Instytucie Polskim w Sofii w Bułgarii (2011).


Artykuł ukazał się 14 listopada 2012 roku na portalu PIK Wrocław.

czwartek, 5 października 2017

Teatr Wierszalin: „Traktat o manekinach” /recenzja teatralna/

„Traktat o manekinach” jest autorską sztuką Piotra Tomaszuka, wyrastającą z inspiracji prozą Brunona Schulza. Przedstawia spełnienie fantazji Ojca Józefa, w którym stwórczy gest Demiurga zostaje zastąpiony tworzeniem „gorszej rangi”. Kiedy człowiek „manekizuje, czyli pozyskuje manekiny z ludzi”, możliwa jest wszelka zbrodnia i każde szaleństwo.

Traktat o manekinach, reż. Piotr Tomaszuk, fot. prasowa

Przedstawienie Piotra Tomaszuka można by porównać do sztuk Tadeusza Kantora. Obaj są demiurgami stwarzającymi teatralną rzeczywistość. I choć Tomaszuk realizuje koncept Schulza, rozwija go, dopisując (w duchu prozy autora „Sklepów cynamonowych”), to wszystko, o co wzbogaciło jego, a także nasze doświadczenie obu totalitaryzmów: hitlerowskiego i stalinowskiego. Odczytanie „Traktatu o  manekinach” jako ich zapowiedzi uzupełnia Tomaszuk projekcjami własnej wyobraźni i doświadczeń. Włącza do spektaklu film, będący przykładem owej rzeczywistości „drugiej rangi”, bo stworzonej ludzką ręką, zarazem zaś zapowiadającej okrucieństwa II wojny. Oglądamy fragmenty „Psa andaluzyjskiego” Luisa Bunuela ze słynną sceną przecinania oka, a także sceny z filmów Charlie Chaplina, w których Charlie ciągle jest bity, popychany i poniewierany. 

Scena zbiorowa spektaklu "Traktat o manekinach"
Perorujący Ojciec przemienia się a to w Stalina, a to w Hitlera… Świat przestaje być zrozumiały, staje się groźny. Śmiech Adeli – podobnie jak widzów filmu  – zamiera, a w jego miejsce pojawia się  groza. Na naszych oczach to, co było fantomem – światem zaklętym w celuloidzie, przemienia się w Historię. Żołnierz rosyjski, żołnierz niemiecki – wszyscy pytają o Żydów i oczywistym jest, co takie pytanie znaczy. Uprzedmiotowienie bohaterów i ich „manekizacja” sprawiają, że wyroki śmierci nie są już ludobójstwem, ale co najwyżej niszczeniem „przedmiotów drugiej rangi”…

Przedstawienie Wierszalina – doprawdy wstrząsające. Jednocześnie tak różne od przeciętnego spektaklu. Znakomity, nośny i twórczo potraktowany tekst. Funkcjonalna, a zarazem symboliczna dekoracja i rekwizyty. Za niebanalną scenografię należą się brawa Julii Skuratowej. Wreszcie – bardzo dobre aktorstwo: precyzyjne środki wyrazu, ruch sceniczny, świetnie zrealizowane skomplikowane zadania aktorskie (np. Syn jest  Narratorem, szwaczkami, Żołnierzem rosyjskim i niemieckim). Brawurowo zagrali je: Rafał Gąsowski jako Ojciec, Miłosz Pietruski jako Syn oraz Dariusz Matys jako Adela.  Znakomicie współgra ze słowem muzyka tego spektaklu, pochodząca z nagrań zespołu "Accordion Tribe".

"Traktat o manekinach", prasowe

Na przestrzeni wielu lat – powiedział w wywiadzie autor sztuki Piotr Tomaszuk - widać jak bardzo twórczość Schulza jest realna i ponadczasowa. Manekin krawiecki bliski jest człowiekowi sztucznemu, który sprowadzany jest do roli przedmiotu nie mającego żadnej indywidualności. W tym przedstawieniu pokazujemy, że czym innym są idee które rodzą się w głowach filozofów, humanistów, a czym innym stają się, kiedy trafiają w ręce polityków mówi reżyser. – To dwie różne rzeczywistości: jedna człowieka rozwija, druga niszczy. 

fragmenty spektaklu

"Traktat o manekinach"

inscenizacja i reżyseria: Piotr Tomaszuk
scenografia: Julija Skuratova (Litwa)
videodekor i projekcje: Piotr Tomaszuk
Współpraca : Rafał Gąsowski

Występują:

Rafał Gąsowski jako Manekin Ojca

Dariusz Matys jako Manekin Adeli

Miłosz Pietruski jako Nie-Syn

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu PIK Wrocław

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty