Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
W sobotę, 24 czerwca, na Scenie Letniej w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy będzie mieć swoją repremierę przedstawienie "Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego, inspirowane „Calineczką” H. Ch. Andersena .
„Mikrokosomos” miał swoją premierę we wrześniu 2011 roku na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pretekstem do jego powstania była inspiracja baśniową „Calineczką”. Ogród przy alei Dębowej 16 zaroi się baśniowymi stworzonkami – prócz Calineczki, pojawią się żaby, pająki, żuczki, biedronki, motyle.
"Mikrokosmos", fot. Bartłomiej Sowa
Dwuipółcentymetrowa dziewczynka jest metaforą dziecka z całą jego bezbronnością, posłuszeństwem i niewinnością, a jednocześnie postacią ciekawą świata, silną i zdecydowaną, dążąca do tego, by być sobą i czuć się wolną. Powodem takiej, swobodnej interpretacji jest dla twórców chęć podjęcia dialogu ze stereotypem bohatera dziecięcego, sprowadzonego do postawy bezwolnej, pozbawionej charakteru. „Mikrokosmos” jest luźną interpretacją zakorzenionego w powszechnej świadomości, popularnego motywu.
Twórcą scenariusza i reżyserem spektaklu jest Konrad Dworakowski - znany z wielu realizacji dla najlepszych teatrów w Polsce, m.in. Teatru Lalki i Aktora „Groteska" w Krakowie, Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie, Teatru Lalek Guliwer w Warszawie.
Scenografię i kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, twórczyni wielokrotnie nagradzana za swoje projekty dla oper i teatrów dziecięcych w Polsce i za granicą. Muzykę do spektaklu skomponował Piotr Klimek - autor muzyki symfonicznej, chóralnej, kameralnej i elektronicznej oraz twórca instalacji dźwiękowych.
Monika Rostecka jako Calineczka, fot. Bartłomiej Sowa
Repremiera „Mikrokosmosu” składa się na cykl letnich wydarzeń w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Ogród daje nam też możliwość realizowania naszej misji, czyli PORUSZANIA - wyobraźni, emocji i ciała. W najbliższym czasie zaprosimy Widzów na „Los Mimos”, kreację zbiorową zespołu aktorskiego (7, 8, 9 lipca). Szykujemy także plenerowy pokaz niemego filmu „Bal" w reż. Ettore Scoli z muzyką wykonywaną na żywo przez Grzegorza Mazonia (27 lipca) oraz improwizowaną potańcówkę, czyli PANTO TAŃCZY.
MIKROKOSMOS GRAMY scenariusz i reżyseria Konrad Dworakowski
"Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego to kolejne przedstawienie, które Wrocławski Teatr Pantomimy zagra zgodnie z planem, z tą różnicą, że z najmłodszą i nieco starszą publicznością spotyka się przed monitorami.
Mikrokosmos, reż. Konrad Dworakowski
Wrocławska Pantomima zaprasza na rejestrację spektaklu „Mikrokosmos”, który udostępniony będzie online na kanale YouTube PantomimaWroc.
Nagranie dostępne będzie 22 kwietnia od godz. 10:00 do 15:00. Link do rejestracji przedstawienia udostępniony będzie na www.pantomima.wroc.pl oraz na kanałach społecznościowych teatru.
7 października 2013 roku, Telewizja Polska wspólnie z Narodowym Instytutem Audiowizualnym (NINA) w ramach Internetowego Teatru TVP dla Szkół, przeprowadziły kodowaną transmisję przedstawienia pantomimy pt. „Mikrokosmos”. Wtedy transmisję zobaczyło 30 tysięcy uczniów z prawie 400 szkół w całej Polsce, a 22 kwietnia rejestracja tego przedstawienia dostępna będzie dla wszystkich zainteresowanych.
„Mikrokosmos” na motywach "Calineczki" Hansa Christiana Andersena
Reżyseria: Konrad Dworakowski
Scenografia: Maria Balcerek
Muzyka: Piotr Klimek
Reżyseria świateł: Barry
Wizualizacje: Michał Zielony
Obsada: Monika Rostecka, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Agnieszka Kulińska, Aneta Piorun, Artur Borkowski, Mateusz Kowalski, Mariusz Sikorski, Robert Wieczorek, Krzysztof Szczepańczyk
Obsługa techniczna przedstawienia pod kierownictwem Krzysztofa Kowalskiego
Czas trwania: 75 minut (bez przerwy)
Recenzję spektaklu znajdziecie TUTAJ. Wywiad z reżyserem - TUTAJ i TUTAJ.
"Mikrokosmos"/"Microcosm" Wrocławski Teatr Pantomimy
Zbliża się pierwsza premiera Teatru Ochoty w nowym sezonie. Konrad Dworakowski, reżyser i dyrektor Teatru Pinokio w Łodzi, pracuje nad spektaklem na motywach powieści "Prawiek i inne czasy" Olgi Tokarczuk. W przedstawieniu zagrają nastoletni aktorzy wyłonieni w konkursie "Polowanie na motyle". Premiera 7 października.
Próby spektaklu Prawiek w reżyserii Konrada Dworakowskiego (w środku), fot. Oczajdusza! Michal Wojtarowicz
Siłą spektaklu jest zderzenie kontrastów: energii młodości oraz nostalgicznej refleksji nad przemijaniem i trwaniem. Perspektywa debiutujących aktorów spotyka się tutaj z wizją wypracowaną przez doświadczonego reżysera. Konrad Dworakowski proponuje bowiem powrót do teatru narracji i symbolu, idąc za uniwersalną historią, stworzoną przez Tokarczuk poza miejscem i czasem. Młodzi aktorzy natomiast, uruchamiając mityczną opowieść, dodają jej niezbędne współczesne konteksty. Ich bezkompromisowy bieg naprzód to nie tylko próba odtworzenia losów mieszkańców Prawieku, to również własne życiowe doświadczenie, którym dzielą się na scenie, odważnie spoglądając widzom w oczy.
Próby spektaklu Prawiek w reżyserii Konrada Dworakowskiego, fot. Oczajdusza! Michal Wojtarowicz
obsada: Julia Barbasiewicz, Julia Borowska, Maciej Domański,
Kalina Gawrysiak, Maria Gojło, Dorota Goljasz, Maksymilian Hojka,
Alicja Kenny, Zofia Kowalczyk, Oliwia Paradowska, Michał Prus, Olga Turno
scenariusz i reżyseria: Konrad Dworakowski
scenografia i kostiumy: Martyna Dworakowska
muzyka: Tomasz Krzyżanowski
ruch sceniczny: Krystyna Dębicka
asystentka reżysera: Hanna Kłoszewska
realizacja scenografii: Wiktor Korzeniewski, Marcin Chojnacki
charakteryzacja: Ali Kosoian-Koźbielska
premiera: 7 października kolejne spektakle: 8/9/10/11/27/28 października
informacja prasowa
Przegląd - już tradycyjnie - otworzy premiera Wrocławskiego Teatru Lalek. W tym roku będzie to spektakl BABCIA NA JABŁONI w reżyserii Jarosława Kiliana.
2 czerwca zapraszamy małych i dużych na przedstawienie na motywach powieści Janusza Korczaka - KRÓL MACIUŚ PIERWSZYw reżyserii Konrada Dworakowskiego. Spektakl Teatru Lalek Banialuka przedstawia świat pod rządami Maciusia i próbuje odpowiedzieć na pytania, czy świat dorosłych jest gotowy na rządy dzieci. Przyjdźcie do nas i sami się przekonajcie!
Król Maciuś Pierwszy w reż. Konrada Dworakowskiego
Tego dnia zapraszamy również do spotkania z naukowcami z programu BEZPIECZNIKI TAURONA, w trakcie których będzie można trochę poeksperymentować i przeprowadzić doświadczenia - dowiemy się czym jest prąd elektryczny i jakie ma właściwości!
Babcia na jabłoni w reż. Jarosława Kiliana
3 czerwca o 15:00 chcemy oddać głos dzieciom. Zaprosimy je do czynnego udziału w dziecięcym panelu dyskusyjnym poświęconym SZTUCE DZIECI. Celem panelu jest umożliwienie dzieciom zabrania głosu w sprawie, która dotyczy ich bezpośrednio i sprawdzenie, co z tego wyniknie. Niemniej ważnym celem jest spotkanie i wymiana doświadczeń między dziećmi, które tworzą i wszystkimi, którzy są zainteresowani sztuką dzieci. WSTĘP WOLNY
Równolegle z Przeglądem w ramach plenerowego Ogrodu Sztuk odbędzie się trzydzieści bezpłatnych interdyscyplinarnych warsztatów pod hasłem SZTUKA DZIECI. Przypominamy, że na zajęcia obowiązuje rezerwacja miejsc. Warto się pospieszyć - biletów szybko ubywa!
„Hydrokosmos”
Wrocławskiego Teatru
Pantomimy opowiada historię miłości tak pięknie, że porusza wyobraźnię i
emocje widza, pozostając na długo w pamięci. Niezwykle piękne, zjawiskowe kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, zaś muzykę skomponował Tomasz Krzyżanowski - muzyk, wokalista, współzałożyciel Teatru CHOREA. Odgrywa ona w przedstawieniu ważną rolę, tworząc nie tylko rodzaj "oprawy scenicznej", ale również ewokując przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki. Teatralne uniwersum rodzi się z harmonijnej kompozycji, na którą składa się plastyka ruchu i kostiumów, a także światło oraz zmieniające się kolory, przy akompaniamencie muzyki i dźwięków.
Hydrokosmos, reż. Konrad Dworakowski, Hydrokosmos, foto uczestnicy Warsztatów Fotografii Teatralnej z Bartłomiejem Sową w WTP
Czy
pamiętacie scenę z francuskiego filmu "Mikrokosmos", w której
matki-osy karmią swoje maleństwa do wtóru pięknej kołysanki?
Obraz piękny i poruszający, uświadamia bowiem, że ów mikroświat jest w
gruncie rzeczy lustrzanym odbiciem naszego, ludzkiego świata. Podobne założenia
przyświecają także Konradowi Dworakowskiemu - twórcy dwóch przedstawień we
Wrocławskim Teatrze Pantomimy, powstałych na motywach baśni J. Ch. Andersena:
"Mikrokosmos" oraz "Hydrokosmos".
W
historiach dla dzieci, które realizuję na scenie - powiedział reżyser w
udzielonym mi wywiadzie - zawsze usiłuję szukać
jakiegoś kosmosu – przestrzeni, która swoją metaforyką jest w stanie odnieść
się do naszej rzeczywistości. Możemy na pewnym modelu
wszechświata, stworzonym w teatrze, opowiadać o człowieku, odwołując się do
jego wrażliwości i wyobraźni.
"Hydrokosmos"
- najnowsze przedstawienie Teatru Pantomimy, które miało swoją premierę
27 listopada, opowiada historię miłości tak pięknie, że porusza wyobraźnię i
emocje widza, pozostając na długo w pamięci.
Hydrokosmos, scena zbiorowa, fot. B. Sowa
Baśniowe inspiracje i metafizyka
spektaklu
O ile
kanwą "Mikrokosmosu" stała się baśń o Calineczce, to tym razem
reżyser sięgnął po "Małą syrenkę". Główna bohaterka już od
dzieciństwa tęskni za innym światem - światem ludzi:
Nie było
dla syrenki większej radości, jak słuchać o świecie ludzi mieszkających w
górze; stara babka musiała wszystko opowiadać, co wiedziała o statkach i
miastach, ludziach i zwierzętach, wydawało jej się to cudownie piękne,
że tam na górze, na ziemi, pachną kwiaty; na dnie morza one nie pachniały -
i że lasy są zielone, i że ryby, które przepływały tu pomiędzy drzewami, tam
tak głośno i pięknie śpiewają, aż rozkoszą jest słuchać; miały to być
ptaszki, ale babka nazywała je rybami, bo księżniczki inaczej nie zrozumiałyby,
nie widziały przecież nigdy żadnego ptaka.
W dniu
swoich piętnastych urodzin może wreszcie wypłynąć na powierzchnię i osobiście
zobaczyć wszystkie te cuda, o których dotąd tylko słyszała. Zakochuje się w
pięknym księciu, któremu ratuje życie podczas burzy morskiej. Odtąd zaczyna
marzyć o spędzeniu z nim życia i posiadaniu nieśmiertelnej duszy.
Jedynym sposobem, aby ją uzyskać, jest odwzajemniona miłość. Aby jej
doświadczyć, syrenka musi opuścić swój bezpieczny morski świat na zawsze,
zamienić piękny ogon na nogi, które podczas chodzenia będą jej
sprawiać ból, a także oddać czarownicy swój piękny głos, nie mając przy tym
żadnej gwarancji, że książę ją pokocha. Nie udaje się jej wprawdzie zdobyć
miłości ukochanego, ale po śmierci trafia do cór powietrza i otrzymuje obietnicę,
że po trzystu latach (czyli tylu, ile trwa życie syreny), spełniając dobre
uczynki, uzyska ową upragnioną nieśmiertelną duszę.
Hydrokosmos, zbiorowa
Spektakl
Konrada Dworakowskiego wykorzystuje wprawdzie zasadniczą fabułę baśni, ale
rezygnuje z moralnego przesłania, które w tekście Andersena odgrywa istotną
rolę, koncentrując się na opowieści o miłości.
Dla
mnie cały sens nieśmiertelności zawiera się w miłości- wyjaśnia reżyser we
wspomnianym wywiadzie.
Metafizyka spektaklu wyrasta nie ze
słowa, lecz z teatralnego kosmosu, który stanowi samoistny świat
- czytelny i zrozumiały dla widza, niezależnie od tego, czy pamięta treść
baśni, czy też nie. Owo teatralne uniwersum rodzi się z harmonijnej
kompozycji, na którą składa się plastyka ruchu i kostiumów, a także
światło oraz zmieniające się kolory, przy akompaniamencie muzyki i dźwięków.
Tworzą one zarówno pewien obraz świata, jak też wprowadzają nas w szczególną
jego atmosferę. Innymi słowy - odnoszą się zarówno do umysłu, jak i do emocji
widza.
Natura i kultura - świat morski i świat
ludzki
Na
początku zostaje wykreowany podwodny świat, który okazuje się z czasem rodzajem
rewersu świata ludzkiego. Cudownie, nieśpiesznie i zarazem
dowcipnie rozkwita na oczach widzów obraz przedstawiający
bogactwo i różnorodność podwodnego uniwersum: kolorowe ławice
ryb, ukwiały, ośmiornice, wreszcie piękne syreny z bajecznymi ogonami...
Wszystko to przemieszcza się w nieustannym ruchu, migocząc barwami i opalizując
zmieniającym się światłem. W tym kosmosie poznajemy główną bohaterkę.
Świat
Małej Syrenki przypomina zarazem świat ludzki, ponieważ i tutaj panuje
hierarchia, na czele której stoi król. Jest to jednak świat jednoznacznych
zasad, oczywisty, choć także okrutny świat natury. Świat ludzki
wydaje się być w porównaniu z nim sztuczny - to świat kultury. Opozycja
tych dwóch kosmosów, a zarazem ich podobieństwo stanowi
kolejną teatralną metaforę.
Hydrokosmos, zbiorowa
Miłość - nieśmiertelność
Najważniejsza
jest jednak w spektaklu miłość - daleka od cukierkowych, schematycznych obrazków.
Dworakowski pokazuje, że miłość jest zawsze bolesną rezygnacją z siebie,
a zarazem jest uczuciem radykalnym i bezkompromisowym. Trzeba się
nauczyć "od nowa chodzić" - niejako narodzić się na nowo. Porzucić dawne przywiązania i przyzwyczajenia i otworzyć
się na drugiego – bez względu na konsekwencje. Z drugiej
strony, miłość nas stwarza - sprawia, że pozbywamy się
dla niej wszystkiego, ponieważ czujemy, że nie można inaczej - że ona jest
najważniejsza. W jakimś sensie czyni nas nieśmiertelnymi.
Mała
Syrenka w
interpretacji Pauli Krawczyk-Ivanov jest cudownie prawdziwa -
kiedy odkrywa, że zamiast ogona ma dwie nogi, a potem uczy się na nich chodzić
albo kiedy poznaje Księcia i próbuje uniknąć jego dotyku, jakby obawiała się,
że stanie się coś nieodwracalnego… Sceny z Małą Syrenką są najbardziej
poruszające - pełne liryzmu i smutku, a jednocześnie niezwykle piękne.
Paula Krawczyk-Ivanov i Piotr Sabat
Księciu, którego zagrał Piotr
Sabat, dodano cech maminsynka oraz człowieka, który - choć zakochany -
nie potrafi jednak rozeznać swoich uczuć i postępuje zgodnie z wolą rodziców. A
przy tym postać ta wprowadza mnóstwo ciepłego humoru. Sceny, w których jest ”reanimowany”
przez Królewnę (jak zwykle piękna i pełna gracji Agnieszka
Dziewa), są nieodparcie komiczne. Podobnie jak scena ślubu. Właściwie humor
towarzyszy nam w tym spektaklu nieustannie, z wyjątkiem zakończenia.
Pomimo że
Mała Syrenka "przegrywa", to jednak jej obecność w świecie ludzi nie
pozostaje bez echa. Na zadowolonych dotąd z siebie twarzach pojawia się
smutek i powaga. Czujemy, że już nic nie będzie takie, jak dawniej...
Hydrokosmos wizualny i muzyczny
Na koniec
nie mogę nie wspomnieć o tych elementach spektaklu, które go tworzą w sposób
istotny: są nimi muzyka i kostiumy. Autorem oryginalnej kompozycji
muzycznej do "Hydrokosmosu" jest Tomasz Krzyżanowski -
muzyk, wokalista, współzałożyciel Teatru CHOREA, który sam zrealizował kilka
spektakli i projektów muzycznych. Jego muzyka odgrywa w przedstawieniu ważną
rolę - tworząc nie tylko rodzaj "oprawy scenicznej", ale również
ewokując przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki. Krzyżanowski jest ponadto
autorem piosenki - leitmotivu o kropli wody.
Hydrokosmos, foto uczestnicy Warsztatów Fotografii Teatralnej z-Bartłomiejem Sową w WTP
Z
kolei niezwykle piękne, zjawiskowe kostiumy zaprojektowała Maria
Balcerek - jedna z najwybitniejszych polskich kostiumografów,
zdobywczyni Złotej Maski za realizację kostiumów do "Carmen" wg
Mérimée`go oraz za kostiumy operowe do "Cyganerii" w reż. W.
Zawodzińskiego i do "Snu nocy letniej" w Teatrze im. Jaracza w Łodzi.
We Wrocławskim Teatrze Pantomimy zaprojektowała kostiumy do
"Mikrokosmosu" w reż. Konrada Dworakowskiego. Pomysłowość połączona z
funkcjonalnością sprawiają, że kostiumy te stają się istotnym elementem
teatralnego uniwersum.
Spektakl
"Hydrokosmos" jest wprawdzie adresowany do dzieci powyżej ośmiu lat,
ale jest to przedział wieku umowny. W gruncie rzeczy bowiem zawiera on
problematykę uniwersalną, która trafia do ludzi w każdym wieku. Co więcej,
teatralne przeżycia mogą stać się wspaniałą inspiracją do rozmowy i refleksji
między dorosłymi i ich pociechami.
trailer spektaklu
Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w listopadzie 2015 roku.
Z Konradem Dworakowskim, reżyserem
teatralnym, dyrektorem Teatru PINOKIO w Łodzi – o najnowszej premierze
Wrocławskiego Teatru Pantomimy, twórczym odczytaniu baśni Andersena i o roli
teatru dla dzieci.
Konrad Dworakowski, prasowe
Barbara Lekarczyk-Cisek: Przygotowuje
Pan kolejną premierę baśni Jana Christiana Andersena – tym razem na podstawie
”Małej syrenki”. Przypadek to czy głębokie przywiązanie do duńskiego pisarza?
Konrad Dworakowski: Nie jest to może głębokie
przywiązanie, ale Andersen się do mnie rzeczywiście jakoś ”przykleił”, ponieważ
na różne sposoby prowokuje do rozmowy.
Jednak za każdym razem sięgam po jego teksty z zupełnie innego powodu. Czasami
jest to absolutna niezgoda na takiego bohatera, jakiego proponuje, na to, w
jakich sytuacjach go stawia i jaki komunikat wysyła czytelnikowi. Tak było przy
”Mikrokosmosie”, który powstał na podstawie tekstu ”Calineczki”. Podjąłem wówczas próbę zmiany wizerunku głównej postaci,
ponieważ wierzę w silnych dziecięcych bohaterów, którzy mają bogate wnętrze i ciągle
czegoś poszukują, doświadczając zarazem świata. Andersen tymczasem zaproponował
bohatera – popychadło. ”Mikrokosmos” był reakcją na to – próbą przemienienia
go.
”Małą
syrenkę” wybrałem z innego powodu. Bohaterka jest niezwykle wrażliwa i przez to
bardzo bogata wewnętrznie. Jej świat podporządkowany jest najlepszym,
najszlachetniejszym emocjom. Podejmuje ryzyko w imię wartości, które tworzą
wprawdzie dramat tej postaci, ale jednocześnie wpływają znacząco na świat, w
którym bohaterka się pojawia. Postać ta
pozostawia po sobie ważne pytania, które musimy sobie postawić, także jako ludzie
dorośli. To są pytania o miłość, o
poświęcenie – o to, czy warto dla miłości zaryzykować wszystko…
”Mała syrenka” ma bardzo smutne
zakończenie…
Tak, ale
jest to smutek, na którym trzeba coś zbudować. Wprawdzie historia syrenki ma
dramatyczne zakończenie, ale nie jest ono tym, do którego zmierza bohaterka. Z
punktu widzenia świata ta kropla w morzu, która po niej zostaje, ma ogromne
znaczenie – stanowi przeciwwagę i sprawia, że musimy o tym rozmawiać.
W spektaklu
zderzamy ze sobą dwa światy: podwodny, który ze swoją grozą
i potęgą jest
harmonijny i piękny i który pozostaje w opozycji do świata ludzi - karykaturalnego
w stosunku do tej pierwotnej harmonii. Kiedy
syrenka pojawia się w ludzkim świecie, przełamuje panujące w nim gry i
konwencje. Wprawdzie dla niej kończy się to dramatycznie, ale dla tego
ludzkiego świata jest komunikatem, że istnieje prawda, o której zapominamy.
Czym różni się Pańskie przedstawienie
od pierwowzoru?
Andersen
eksponuje pewne wątki, których my nie podejmujemy. Baśniowa syrenka dąży do
nieśmiertelności – musi się zakochać, aby otrzymać nieśmiertelną duszę. Dla
mnie cały sens nieśmiertelności zawiera się
w miłości i na tym się koncentrujemy. Jest to zresztą bardzo pociągające u
Andersena, że można go czytać, mimo jego konkretnych sugestii. Dzięki takiemu
zakończeniu możemy też mówić o świecie, który jest bardziej złożony, a nie
uproszczony. W życiu doświadczamy przecież zawodów i cierpienia, a także
dramatów.
W ”Mikrokosmosie” spektakl niosła
piękna muzyka Amadeusza Mozarta, a także kompozycje Piotra Klimka. A jak będzie
tym razem?
Tym razem muzykę do spektaklu skomponował Tomasz
Krzyżanowski i pełni ona zupełnie inną funkcję. Poprzednia historia nie
miała tak wyrazistej fabuły, więc zdecydowaliśmy się na formułę przypominającą
nieco etiudę. W obecnym przedstawieniu fabuła jest silnie zarysowana, a ponadto
muzyka oddaje także wewnętrzne przeżycia bohaterki. Dlatego chcieliśmy, aby
muzyka była bardziej jednorodna i opowiadała o dwóch różnych światach, będących
jednakże swoim lustrzanym odbiciem. W ten sposób muzyka buduje atmosferę pewnej
ciągłości, a poza tym możemy z jej pomocą opowiadać zdarzenia w świecie, który
znacząco się zmienia.
”Hydrokosmos”, ”Mikrokosmos”… Tytuły
te sprawiają wrażenie, że – podobnie jak to było z filmami ”Mikrokosmos” i
„”Makrokosmos” – odnoszą się świadomie do pewnej wspólnej rzeczywistości…
Ta zabawa
słowem jest próbą pokazania, że
próbujemy kontynuować pewne doświadczenia i odkrywać nowe rzeczy. Poza tym w
historiach dla dzieci, które realizuję na scenie, zawsze usiłuję szukać jakiegoś kosmosu – przestrzeni, która swoją
metaforyką jest w stanie odnieść się do naszej rzeczywistości. Możemy na
pewnym modelu wszechświata, stworzonym w teatrze, opowiadać o człowieku,
odwołując się do jego wrażliwości i wyobraźni. Wierzę, że teatr, który robimy,
trafia do całych rodzin i w rezultacie daje rodzicom i dzieciom sposobność
rozmowy, że wręcz prowokuje, żeby zapytać o to, co wspólnie przeżywamy. Mam
nadzieję, że ”Hydrokosmos” również stanie się pretekstem do takiej rozmowy.
Język spektaklu jest językiem metafory, bardzo pojemnym. Możemy też odnieść się
po spektaklu do własnych przeżyć…
Dziękuję za rozmowę.
Wywiad ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline.
"Mikrokosmos" według scenariusza i w reżyserii Konrada Dworakowskiego jest
błyskotliwie opowiedzianą parabolą ludzkiego życia. Posługując się plastyką teatralną,
pantomimą, światłem i dźwiękami (w tym muzyką Mozarta), artysta tworzy
wysmakowane widowisko o wieloznacznym przesłaniu – zarówno dla dzieci, jak i dla
dorosłego widza.
Opowieść o stawaniu się sobą
Inspiracją dla spektaklu jest wprawdzie baśń J. Ch. Andersena „Calineczka”, ale w istocie
jest on opowieścią o stawaniu się człowiekiem, sobą.
Bohaterka rodzi się w świecie
„zamkniętym”, tytułowym mikrokosmosie. W nim stawia pierwsze kroki i próbuje
dostosować się do otoczenia. Jednak za każdym razem kończy się to klęską. Dopiero postać
Świerszcza, nieobecnego w oryginale, uświadamia jej, że przede wszystkim trzeba być
wolnym. Świadomość ta pociąga za sobą konsekwencje: bohaterka wykorzystuje skrzydła
jaskółki, aby przekroczyć niewidoczną barierę i opuszcza ograniczający ją świat. W teatrze
w tym momencie widownia zagrzmiała brawami.
Monika Rostecka jako Calineczka, fot. prasowa
Przedstawienie składa się ze scen, które łączy postać głównej bohaterki opowieści. Są to
historie jej doświadczeń, dzięki którym zyskuje wiedzę o świecie i o sobie. Są one
cudownie opowiedziane pantomimicznie oraz za pomocą światła i muzyki. Jednym z
doświadczeń naszej bohaterki jest oczywiście miłość. Rozlega się cudowne
Requiem Mozarta. Widzimy żuczka rozpaczliwie przebierającego nóżkami, całkowicie
bezradnego. Pod wpływem zachowania bohaterki, która traktuje to, czego jest świadkiem
jako wspólną zabawę (nie zna jeszcze bowiem doświadczenia śmierci), żuczek podnosi się
z upadku. Jednak Calineczka bez powodzenia próbuje przyjąć rolę owadziej partnerki. Żuk
i tak porzuca ją dla prawdziwej żuczycy.
Następująca potem scena z żabami jest żartobliwą ilustracją przysłowia mówiącego o tym,
że dla towarzystwa dał się Cygan powiesić. Scena idealnie wręcz skomponowana:
błyskotliwie i dowcipnie. Ropuchy podskakują na swoich brzuchach-balonach wydając
dźwięk „rege”, a odbywa się to w majestatycznym rytmie Koncertu klarnetowego A-dur
KV622 Mozarta. Następuje scena komicznego łapania muchy, po czym nasza bohaterka
próbuje zostać żabą. W zapale nie myśli, jakie mogą być tego konsekwencje. Widzimy na
ekranie z tyłu sceny film z pływającą pod wodą Calineczką, której w końcu zabraknie
powietrza i opadnie na dno. Przypominało mi to scenę tonięcia bohaterki Fortepianu Jane
Champion. I – jak w filmie – jest to śmierć symboliczna, odrodzenie się do nowego życia.
Mikrokosmos, scena zbiorowa, materiały prasowe
Jest w przedstawieniu Dworakowskiego wiele poezji, nieśpieszny rytm obrazów
wydobywanych punktowym oświetleniem z ciemnego tła. Są plastycznie skomponowane za
pomocą ciał i kostiumów aktorów żywe obrazy, np. scena z motylami. Właściwie każda
scena tego spektaklu jest wysmakowanym, ruchomym obrazem, pełnym ukrytych treści.
Choć przedstawienie obywa się bez słów, ani na chwilę nie mamy wrażenia braku
komunikacji między sceną a widownią. Mowa ciała aktorów i dźwięki, jakie wydają,
wzbogacone o muzykę, także współczesną Piotra Klimka – są bogatymi w różne znaczenia
komunikatami. Spektakl premierowy w dniu 2 września 2011 roku wywołał entuzjazm i aplauz
zarówno dziecięcej widowni, jak i obecnych na przestawieniu dorosłych widzów.
Konrad Dworakowski o swoim najnowszym
przedstawieniu w Teatrze Pantomimy: "Mikrokosmos" i o artystycznej drodze do niego.
Konrad Dworakowski, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Jaki wpływ
na kształt przedstawienia miał fakt, że przygotowuje go Pan z zespołem Teatru
Pantomimy?
„Mikrokosmos” jest jednym z moich najcenniejszych doświadczeń
teatralnych. Pantomima jest, w moim mniemaniu, szczególnie szlachetną formą
teatru, pozbawiona jest bowiem otoczki literackiej. Wszystko w tym teatrze, z
natury rzeczy, musi być organiczne i to jest moje odkrycie przy tej realizacji.
Jednym z
istotnych Pańskich doświadczeń teatralnych na drodze do „Mikrokosmosu”był spektakl powstały z inspiracji prozą i
rysunkami Bruno Schulza – „Historia występnej wyobraźni”, który został
zresztą dostrzeżony i nagrodzony Złotą
Maską w sezonie 2009/2010…
Rzeczywiście.
było to moje pierwsze doświadczenie teatru wyobraźni, w którym poza słowem
można opowiedzieć o emocjach. Spektakl właściwie obywający się bez słów, jedynie
fragmenty „Traktatu o manekinach” wyrażane są przez aktora na żywo. Reszta jest
formą utworu muzycznego, która rozgrywa się w teatrze plastyki. Było to pierwsze
moje takie doświadczenie, do tej pory bowiem warstwa literacka pełniła funkcję
równorzędną.
Wcześniej były „Wielkoludy” Andrzeja Maleszki, które wyreżyserował Pan w
2008 roku w Teatrze Lalek Arlekin w Łodzi…
O tak,
„Wielkoludy” należą do moich kluczowych tematów, ponieważ są w nich bardzo
wyraziście nakreślone relacje między dzieckiem a dorosłym. One mnie zawsze
bardzo przejmują. I to nie tylko dlatego, że jestem ojcem i sam zmagam się ze
sobą jako dorosły. Również dlatego, że próbuję znaleźć w sobie dziecko, rozmawiając
z moimi córkami i chcąc je rozumieć. To także był spektakl, do którego
podchodziłem dwukrotnie, na różne sposoby. Obydwie różne od siebie realizacje
utwierdziłymnie w przekonaniu, że warto
takie ważne tematy podejmować.
Zwróciłam
uwagę, że niektóre Pańskie spektakle powstały we współpracy z ojcem Andrzejem
Dworakowskim i z siostrą Martyną w roli scenografów. Stale współpracuje Pan z
tym samym kompozytorem – Piotrem Klimkiem.
Współpraca z
ojcem nad przedstawieniem „Historia występnej wyobraźni” była zupełnie
naturalna przy temacie, który podejmowałem. Wynikała także stąd, że wiedziałem,
iż mogę na nim polegać, jest to bowiem człowiek i artysta, którego warsztat
znam i cenię. Jednak we współpracy ojca z synem powstaje relacja jak między
mistrzem a uczniem, tymczasem ja chciałbym być partnerem, stąd nie wszystkie
nasze wspólne realizacje należały do najłatwiejszych. Natomiast we współpracy z
siostrą miałem wrażenie, że z kolei ja – jako starszy brat - zająłem pozycję nauczyciela,
co powodowało, że czułem że jestem partnerem ograniczającym swobodę. Jestem
zdania, że w sferze plastyki dobrze jest zderzać swoje pomysły z wyobraźnią
innych twórców, zderzać się z nowymi wyzwaniami, bo tylko wtedy zbiera się
cenne doświadczenia. Mimo trwającej wiele lat mojej współpracy z jednym
kompozytorem – Piotrem Klimkiem, ciągle jest ona twórcza i bezkompromisowa.
Niebawem ukaże się nasza – już trzecia! – wspólna płyta, z piosenkami z naszych
spektakli.
Po co robi się teatr?
Ja się tym
zawodem żywię. Tworzenie spektaklu to jest proces. I to jest najpiękniejsze w
tym zawodzie. Nie sam efekt. To tak jak z jedzeniem. Przyjemne jest
delektowanie się potrawami, a nie poczucie nasycenia. Poprzez teatr podejmuję z
widzami dialog.
Życzę więc,
aby był on dla obu stron ważny i owocny. Dziękuję za rozmowę.