Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Haydn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joseph Haydn. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2026

Muzyczna uczta Giovanniego Antoniniego /relacja z koncertu w Narodowym Forum Muzyki/

26 kwietnia melomani mogli przeżyć prawdziwą muzyczną ucztę, podczas której w obfitości serwowano kompozycje Josepha Haydna. I, nawiązując do znakomitej filmowej "Uczty Babette" Gabriela Axela, tę muzyczną przygotował dla nas Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel oraz armeńska sopranistka Lilit Davtyan. Cóż to był za wieczór!

Lilit Davtyan, Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel,
fot. Karol Sokołowski
Maestro Antonini zaprezentował dwie symfonie Haydna oraz wybór arii z oper kompozytora, co jest efektem jego zaangażowania w projekt Haydn 2032. W tym roku bowiem przypada trzechsetna rocznica urodzin austriackiego kompozytora. W związku z tym Fundacja Josepha Haydna z Bazylei połączyła siły z wytwórnią Alpha, aby nagrać komplet 107 symfonii kompozytora. Kierownictwo artystyczne tego ambitnego projektu powierzono Giovanniemu Antoniniemu, który podzieli nagrania między swój zespół Il Giardino Armonico a Kammerorchester Basel, którą regularnie dyryguje. Celem owego projektu jest uczczenie pamięci jednego z najważniejszych kompozytorów w historii muzyki, jednego z najpłodniejszych (napisał ponad 300 utworów wielkoformatowych, symfonii, kwartetów smyczkowych, sonat fortepianowych, koncertów, oratoriów i oper), ale także jednego z najsubtelniejszych. Postrzegając muzykę Haydna jako „kalejdoskop ludzkich emocji”, Giovanni Antonini postanowił zająć się symfoniami nie w kolejności chronologicznej, lecz w programach tematycznych („La passione”, „Il losofo”, „Il distratto” itd.). Co więcej, włoski dyrygent uważa za istotne powiązanie tych dzieł z utworami innych kompozytorów współczesnych Haydnowi lub w jakiś sposób z nim związanych. Dlatego też, obok jego symfonii, na płytach znajdą się także utwory takich twórców,  jak Gluck, W.F. Bach, Mozart, Cimarosa i Kraus.

Lilit Davtyan, Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel,
fot. Adam Sokołowski

Symfonie zaprezentowane podczas koncertu pochodzą z londyńskiego okresu twórczości Haydna. Dwanaście tzw. "Symfonii londyńskich", skomponowanych w latach 1791 - 1795 oraz Symfonia "oksfordzka", stanowią szczytowe osiągnięcia twórczości tego kompozytora. Żadne inne partytury Haydna nie mają takiej wirtuozerii instrumentacyjnej, niebanalnego zastosowania środków formalnych, zadziwia wprost wyobraźnia kompozytora.  

Podczas pierwszej części niedzielnego koncertu usłyszeliśmy Symfonię 96 w tonacji D-dur, zatytułowaną "Cud". Jej nazwa nie pochodzi od samego kompozytora, lecz z opowieści o tym, jak podczas to premiery z sufitu sali koncertowej spadł żyrandol. Publiczność zdołała "cudem" uniknąć uderzenia, ponieważ ruszyła ku estradzie, by oklaskiwać z entuzjazmem kompozytora. Skoro jednak czas żyrandoli odpłynął w przeszłość w salach tak nowoczesnych, jak NFM, mogliśmy się tego nie obawiać, a mając w perspektywie mistrzowskie wykonanie utworu, nie musieliśmy obawiać się jakości wykonania. Jedynym "zgrzytem" były oklaski pomiędzy poszczególnymi częściami utworu. 😅

Symfonia 96 D-dur jest "cudna" przede wszystkim za sprawą swego brzmienia. W środkowym odcinku żywej części pierwszej zwraca uwagę prawdziwie beethovenowski efekt: Haydn kończy w Fis-dur i po fermacie nieoczekiwanie zaczyna o pół tonu wyżej akordem w G-dur. Część powolna natomiast zdaje się nawiązywać w najlepsze do nastroju sztuki rokoka, zaś jej delikatny dźwięk i wykwintne, miękkie pastelowe barwy przywodzą na myśl malarstwo Watteau. Z kolei w części menuetowej słyszymy melodię taneczną o niewysłowionej słodyczy, silnie zakorzenioną w austriackim folklorze. Finał Vivace jest rodzajem błyskotliwego perpetum mobile, pozwalającego Haydnowi na zaprezentowanie niesamowitej pomysłowości w osiąganiu różnorodnych efektów humorystycznych, przy jednoczesnym wytrwałym trzymaniu się tego samego rytmu.

Pierwszą część koncertu dopełnił recytatyw i aria z opery "Dusza filozofa albo Orfeusz i Eurydyka" oraz aria z opery L’isola disabitata, Ostatnia opera Haydna:„Dusza filozofa albo Orfeusz i Eurydyka” została skomponowana w 1991 roku na zamówienie londyńskiego impresaria Johna Galliniego, który kierował King's Theatre. Dzieło nie zostało jednak wystawione za życia Haydna na skutek wydanego przez króla Jerzego III zakazu wystawiania oper włoskich w King's Theatre i na prapremierę sceniczną oczekiwało aż 160 lat. Dopiero w 1950 wiedeńskie Towarzystwo Haydnowskie zorganizowało nagranie „Duszy filozofa...”.  W głównych rolach wystąpili: Herbert Handt (Orfeusz), Judith Hellwig (Eurydyka), orkiestrą zaś dyrygował  Hans Swarowsky. Rok później, na festiwalu Maggio Musicale Fiorentino we Florencji, odbyła się sceniczna prapremiera opery. W partii Eurydyki wystąpiła Maria Callas,  W 2001 w Covent Garden w roli Eurydyki wystąpiła Cecilia Bartoli, dyrygował zaś Christopher Hogwood. Lilit Davtyan, której mogliśmy posłuchać w roli Eurydyki, okazała się równie znakomitą interpretatorką, jak jej słynne poprzedniczki. Mimo młodego wieku, repertuar operowy armeńskiej śpiewaczki obejmuje dzieła Mozarta, Glucka, Donizettiego, Masseneta... Dysponuje pięknym, mocnym sopranem o urzekającej barwie i potrafi wyśpiewać nim zarówno smutek, rozpacz, jak i  liryzm. A przy tym dysponuje wielką urodą i wdziękiem. Została przyjęta entuzjastycznie. 

Lilit Davtyan, Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel,
fot. Adam Sokołowski

Na koniec zabrzmiała Symfonia C-dur nr 97, która została ukończona w 1792 roku. Prawykonanie odbyło się w Hanover Square Rooms w Londynie 3 lub 4 maja 1792 roku. Po raz pierwszy wykonana w Anglii, dotarła na kontynent kilka lat później i została wykorzystana przez Ludwiga van Beethovena jako wzór dla nigdy nieukończonej Symfonii C-dur, a także przez Friedricha Witta dla Symfonii Jeneńskiej

Symfonia rozpoczyna się powolnym wstępem, który celowo unika ustanowienia tonacji C-dur. Muzykolog Daniel Heartz opisał pierwsze takty jako bezpośredni cytat z Così fan tutte Mozarta. Cytat ów pochodzi z solowego pasażu na obój (melodia i harmonia), oznaczającego punkt kulminacyjny fabuły opery, gdy Fiordiligi ustępuje miejsca Ferrando. To właśnie podczas komponowania tej symfonii Haydn dowiedział się o niespodziewanej śmierci Mozarta. Będąc jeszcze w Wiedniu w 1790 roku uczestniczył w próbach tej opery na zaproszenie Mozarta. W powolnej części wariacyjnej pojawia się w sposób nieoczekiwany szczególnie emocjonujące wejście w forte trąbek i kotłów w drugiej wariacji. Jednak prawdziwym klejnotem, wyróżniającym się nawet w tej serii arcydzieł, jest Menuet, w którym Haydn przejawia swój fantastyczny zmysł instrumentatora. Finał tej symfonii manifestuje w sposób oczywisty radość. Jednakże pod koniec wprowadza kompozytor epizod przepojony tragiczną nutą, całkowicie zaskakując słuchaczy. Zaraz potem powraca wesoły nastrój - mroczne cienie spełniają rolę efektownego tła dla dominujących jasnych barw.

Całe to bogactwo obu symfonii Haydna, które próbowałam nieudolnie scharakteryzować, znalazło wrażliwego interpretatora w osobie Giovanniego Antoniniego i jego muzyków. Zarówno dobór utworów, ich piękno i różnorodność nabrały autentycznego blasku, który bez reszty owładnął zgromadzoną licznie publiczność Narodowego Forum Muzyki. I choć dobrych i bardzo dobrych koncertów tu nie brakuje, ten okazał się szczególny  – była to prawdziwa muzyczna uczta!

czwartek, 12 marca 2026

Powrót do domu - koncert Giancarlo Guerrero i NFM Filharmonii Wrocławskiej /zapowiedź/

13 marca o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki zostanie zaprezentowany koncert pod wiele mówiącym tytułem "Powrót do domu". Tym, który powraca, jest kostarykański dyrygent Giancarlo Guerrero – poprzedni dyrektor artystyczny NFM Filharmonii Wrocławskiej. Maestro niejednokrotnie podkreślał, że czuje się we Wrocławiu jak w domu, nic więc dziwnego, że tym razem wybrał do swojego programu utwór, który właśnie o domu opowiada. Oprócz niego zabrzmi barwna i ciesząca się dużą popularnością symfonia Josepha Haydna. Przed koncertem, o 18.00 odbędzie się spotkanie ze skrzypkiem Marcinem Danilewskim, koncertmistrzem NFM Filharmonii Wrocławskiej, które poprowadzi Agnieszka Ostapowiecz.

Giancarlo Guerrero, fot. Łukasz Rajchert

Symfonia G-dur Hob. I/100 Josepha Haydna, zwyczajowo nazywana „Wojskową”, wchodzi w skład zbioru „Symfonii londyńskich” napisanych w latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku na zamówienie działającego w stolicy Anglii impresaria Johanna Petera Salomona. Nowatorskim rozwiązaniem było wówczas użycie w niej instrumentarium perkusyjnego: trójkąta, talerzy i wielkiego bębna, które pojawiają się w drugim i czwartym ogniwie symfonii – w ten sposób twórca nawiązał do muzyki wojskowej. Akcenty tego typu pojawiają się także w partii trąbki, która w pewnym momencie stylizowana jest na militarną fanfarę. O fenomenie tego dzieła stanowią nie tylko wskazane zabiegi, ale także wielki dar melodyczny Haydna. 

Kompozycja Haydna będzie grać rolę wstępu do rozbudowanego, późnoromantycznego dzieła programowego autorstwa Richarda Straussa. Mowa o ukończonej w 1903 roku Symphonia domestica, która – podobnie jak poemat symfoniczny Życie bohatera – jest utworem autobiograficznym. Niemiecki artysta uważał bowiem, że wydarzenia z jego własnego życia rodzinnego są świetnym materiałem w twórczości kompozytora – tak samo dobrym, jak dramat Szekspira czy rozprawa filozoficzna Nietzschego. W barwnie orkiestrowanej symfonii pojawiają się grupy tematów charakteryzujące zarówno samego Straussa, jak i jego najbliższych – żonę Paulinę i syna Franza, którym twórca ją zadedykował. Ogniwo drugie przedstawia radosne zabawy dziecięce, trzecie – zmysłową scenę miłosną pomiędzy małżonkami. Kończy się ona dźwiękiem budzika (siódmą rano symbolizuje siedem sygnałów dzwonka), po którym następuje finał rozpoczynający się od porannej krzątaniny oddanej poprzez wirtuozowską fugę. Jest to dzieło niezwykle wymagające dla orkiestry, dlatego też jego realizacji podejmują się jedynie najlepsze zespoły. Sam Strauss przed prawykonaniem w Nowym Jorku pod jego batutą zażyczył sobie aż piętnastu prób!

Program:

J. Haydn Symfonia G-dur Hob. I/100 „Wojskowa”

***

R. Strauss Symphonia domestica op. 53


Wykonawcy:

Giancarlo Guerrero – dyrygent

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania:

120 minut

Marcin Danilewski, fot. Łukasz Rajchert


Spotkajmy się w NFM – Marcin Danilewski


 Skrzypek. Pochodzi z rodziny o dużych tradycjach muzycznych. Już w wieku 4 lat rozpoczął naukę gry na skrzypcach. Ukończył Uniwersytet Muzyczny F. Chopina w Warszawie w klasie K. Jakowicza oraz Universität Mozarteum w Salzburgu w klasie I. Ozima. Jest laureatem wielu konkursów, m.in. Międzynarodowego Konkursu im. T. Wrońskiego na Skrzypce Solo w Warszawie i Międzynarodowego Konkursu im. P. Czajkowskiego dla Młodych Muzyków w Kurashiki (Japonia). Jako solista występuje z takimi zespołami jak NFM Filharmonia Wrocławska, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Opolskiej, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna, West Side Sinfonietta czy Salonorchester St. Moritz. Jako koncertmistrz gościnny współpracował z Mozarteumorchester Salzburg, Singing Europe Orchestra, Filharmonią Dolnośląską i Neue Lausitzer Philharmonie. Artysta jest też cenionym kameralistą – występuje z Lutosławski Quartet, Silius Trio, Camerata Galiciana Trio i NFM Ensemble. Jest koncertmistrzem NFM Filharmonii Wrocławskiej i orkiestry Camerata Pontresina. Gra na skrzypcach „Raffaele ed Antonio Gagliano”.

Agnieszka Ostapowicz – prowadzenie spotkania

informacja prasowa

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Jan Vogler & NFM Orkiestra Leopoldinum /zapowiedź koncertu/

17 stycznia o 18.00 w Narodowym Forum Muzyki odbędzie się kolejny koncert z cyklu Better Together. Kierownik artystyczny zespołu, skrzypek Alexander Sitkovetsky, zaprasza do muzycznej współpracy znakomitych solistów z Polski i zagranicy. W samym środku zimy NFM odwiedzi niezrównany wiolonczelista Jan Vogler, który wraz z wrocławskimi muzykami wykona Koncert wiolonczelowy C-dur Josepha Haydna. Oprócz tego zabrzmią Symfonia c-moll nr 52 klasyka oraz popularna Capriol Suite Petera Warlocka.

Jan Vogler/NFM

Znajdujący się u szczytu kariery wiolonczelista nagrał już ponad czterdzieści albumów. Wirtuoz porusza się po wszechstronnym repertuarze: z jednej strony utrwala muzykę niemieckich klasyków wszech epok, a z drugiej ma na swoim koncie płyty quasi-rozrywkowe. Przykładem może być ta zrealizowana wspólnie z przyjacielem, amerykańskim komikiem Billem Murrayem. Oprócz takich nieoczywistych przykładów współpracy Vogler słynie z wyjątkowego brzmienia, które wydobywa z instrumentu Stradivariego. Z pewnością wielu melomanów miło wspomina jeden z listopadowych wieczorów 2017 roku. Artysta wraz z NFM Filharmonią Wrocławską wykonał wtedy Koncert wiolonczelowy e-moll Edwarda Elgara. Jakie wrażenia pozostawi po sobie tym razem?

Pojawienie się Voglera na scenie poprzedzi wykonanie Capriol Suite – bodajże najbardziej rozpoznawalnego dzieła otoczonego legendą angielskiego kompozytora Petera Warlocka. Szereg pomysłowo stylizowanych renesansowych tańców opartych na autentycznym materiale wyróżnia się na tle spuścizny twórcy, składającej się przede wszystkim z pieśni. Gdy na scenę wkroczy solista, wykonany zostanie Koncert wiolonczelowy C-dur Josepha Haydna. Trudno uwierzyć, że utwór ten został odkryty dopiero w 1961 roku. Mimo że przez wieki uważany był za zaginiony, dziś stanowi kluczowy element wiolonczelowego repertuaru. Należy do wczesnego klasycyzmu zawierającego jeszcze formalne relikty baroku. Kontrastować z nim będzie późniejsza Symfonia c-moll – dzieło o około dziesięć lat młodsze, w którym błysk i wdzięk okresowo przesłaniane są przez ołowiane burzowe chmury. Jest to przykład słynnego Sturm- und Drangperiode.

Program:

P. Warlock Capriol Suite

J. Haydn I Koncert wiolonczelowy C-dur Hob. VIIb:1; Symfonia c-moll nr 52 Hob. I:52


Wykonawcy:

Alexander Sitkovetsky – skrzypce, kierownictwo artystyczne NFM Orkiestry Leopoldinum

Jan Vogler – wiolonczela

NFM Orkiestra Leopoldinum


Czas trwania: 60 minut

Lokalizacja:

NFM, Sala Czerwona

plac Wolności 1, 50-071 Wrocław

informacja prasowa

czwartek, 17 października 2024

Berlin Piano Trio - inauguracja koncertów kameralnych w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

W czwartek, 17 października 2024 koncertem "Berlin Piano Trio" rozpoczyna się w Narodowym Forum Muzyki cykl koncertów kameralnych, będących spotkaniem ze sztuką wykonawczą Berlin Piano Trio. Zespół tworzy skrzypek Krzysztof Polonek – koncertmistrz Berliner Philharmoniker, wiolonczelistka Katarzyna Polonek – laureatka międzynarodowych konkursów gościnnie występująca z Berliner Philharmoniker czy Staatskapelle Berlin oraz pianista Nikolaus Resa – ceniony wykonawca i pedagog związany z wieloma berlińskimi instytucjami. 

Berlin Piano Trio, fot. materiały prasowe NFM

W Sali Kameralnej NFM zabrzmią kompozycje Josepha Haydna, Maurice’a Ravela i Franza Schuberta. Każda z nich reprezentuje odmienną stylistykę oraz sposób myślenia o instrumentach i ich roli w muzycznej narracji. Razem jednak dzieła te stworzą barwną i zróżnicowaną opowieść snutą przez fortepian, skrzypce i wiolonczelę.

Postać Josepha Haydna reprezentuje w programie koncertu epokę klasycyzmu. Przywykło się nazywać owego twórcę ojcem symfonii czy kwartetu smyczkowego, ale chętnie pisał on także tria fortepianowe. Stworzył ich aż czterdzieści pięć, a Trio fortepianowe C-dur Hob. XV:27 zajmuje w tym zestawieniu czterdziestą trzecią pozycję. Wchodzi ono w skład trzech późnych triów opublikowanych w czasie pobytu kompozytora w Londynie w 1797 roku. Zostały one zadedykowane Therese Jansen Bartolozzi, znakomitej pianistce odnoszącej w tamtych latach znaczne sukcesy. Z tego też względu partia fortepianowa Tria C-dur wyróżnia się znacznym stopniem trudności w stosunku do przeważającej większości dzieł pisanych na ten skład, a tworzonych przede wszystkim z myślą o możliwościach muzyków-amatorów. Pomimo dość krótkiego czasu trwania jest to utwór bardzo zróżnicowany pod względem nastrojów. Pierwsze ogniwo rozpoczyna się uroczystym wstępem, a wyróżnia się tu wirtuozowsko potraktowana partia fortepianu i skrzypiec. W drugim, utrzymanym w umiarkowanym tempie, początkowa, łagodna i śpiewna melodia mocno kontrastuje ze środkowym, burzliwym epizodem. Finał to popis typowo Haydnowskiego poczucia humoru, z pomysłowymi dialogami pomiędzy skrzypcami i fortepianem.

Dorobek Maurice’a Ravela jest o wiele mniej liczny niż Haydna, a Trio fortepianowe a-moll jest jedynym dziełem z twórczości owego artysty przeznaczonym na tę obsadę. Powstało w 1914 roku i zadedykowane zostało znakomitemu pedagogowi André Gedalge’owi, który wprowadzał Ravela w tajniki kontrapunktu. Chociaż autor Bolera był Francuzem, to wielką wagę przywiązywał do swoich baskijskich korzeni, co znalazło wyraz w pierwszym ogniwie Tria a-moll. Z kolei w trzeciej części odzywa się jego zamiłowanie do muzyki dawnej – jest to bowiem stylizacja barokowego tańca, passacaglii. Uwagę zwraca także oszałamiające zróżnicowanie środków artykulacyjnych, co przekłada się na bajeczną kolorystykę tego dzieła.

Drugą część koncertu wypełni I Trio fortepianowe B-dur Franza Schuberta, ukończone w 1828 roku, a więc niedługo przed śmiercią twórcy. Jest to dzieło rozbudowane o wiele bardziej niż kompozycje Haydna i Ravela, utwór o monumentalnych wręcz proporcjach. Stanowi zróżnicowaną i wielowątkową opowieść utrzymaną w jasnych, pogodnych barwach. To świadectwo ogromnej inwencji melodycznej kompozytora i jego pomysłowości w zakresie przekształcania materiału. Okazjonalne zmiany nastroju, takie jak stylizowany na muzykę węgierską odcinek w drugim ogniwie, nie zmieniają ogólnego, pełnego pogody i zadumy charakteru tej pięknej kompozycji.

Program:

J. Haydn 

Trio fortepianowe C-dur Hob. XV:27 

M. Ravel 

Trio fortepianowe a-moll 

***

F. Schubert 

I Trio fortepianowe B-dur op. 99, D 898

Wykonawcy:

Berlin Piano Trio:

Krzysztof Polonek – skrzypce

Katarzyna Polonek – wiolonczela

Nikolaus Resa – fortepian


Czas trwania:

120 minut

Lokalizacja:

NFM, Sala Kameralna

plac Wolności 1, Wrocław

informacja prasowa

poniedziałek, 19 lutego 2024

Müller-Schott gra Haydna w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź koncertu/

24 lutego o 18.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza koncert NFM Orkiestry Leopoldinum pod dyrekcją Wilsona Hermanto. Zabrzmią dwie symfonie skomponowane przez Josepha Haydna oraz jeden z jego koncertów wiolonczelowych, w którym partię solową wykona znakomity Daniel Müller-Schott . Programu dopełni dzieło Antona Weberna, jednego z klasyków dwudziestowiecznej awangardy.

Wilson Hernanto / fot. archiwum artysty

Symfonia nr 22 Es-dur „The Philosopher” należy do wczesnych dzieł Josepha Haydna. Powstała w 1764 roku, kiedy kompozytor pracował dla księcia Nikolausa Esterházego. Podtytuł „Filozof” prawdopodobnie nie został nadany przez artystę, pewne jest natomiast, że powstał w czasach jego życia. Sporządzony w 1790 roku i pochodzący z Modeny odpis tego dzieła zawiera ów podtytuł na karcie tytułowej (nie ma go wszakże na zachowanym autografie!). Kompozycja przeznaczona jest na dwa rożki angielskie, dwie waltornie i smyczki (jest to jedyna symfonia w historii przeznaczona na taki skład). Podtytuł odnosi się do dialogu pomiędzy rożkami a waltorniami, od którego rozpoczyna się powolne pierwsze ogniwo. Komentatorzy dopatrzyli się w tym fragmencie uczonej dysputy, w którym jeden z bohaterów zadaje pytanie, a drugi udziela odpowiedzi. Następnie zabrzmi II Koncert wiolonczelowy D-dur, dzieło ukończone w 1783 roku, a więc prawie o dwie dekady późniejsze od Symfonii Es-dur. To utwór bardziej liryczny niż wirtuozowski, pogodny i pełen przepięknych, śpiewnych melodii. Badacze przez wiele lat nie byli pewni czy jest to dzieło Haydna. Wątpliwości rozstrzygnęło dopiero odkrycie autografu kompozycji w 1951 roku.

Daniel Muller-Schott, fot. Kaupo Kikkas

Drugą część koncertu rozpocznie wykonanie Langsamer Satz Antona Weberna. Geneza tego utworu wiąże się z romantyczną historią. Otóż młody Weber wybrał się na wycieczkę z kuzynką, Wilhelmine Mörtl, a wkrótce rozkwitło pomiędzy nimi uczucie, które doprowadziło do ślubu. Ta lapidarna, śpiewna i pełne emocji kompozycja w niczym nie przypomina późniejszych eksperymentalnych dzieł Weberna. 

W finale artyści powrócą do twórczości Haydna i wykonają Symfonię nr 49 f-moll „La passione”. Należy ona do grupy dzieł napisanych w okresie "Burzy i Naporu". Do głosu doszły wówczas emocje nadzwyczaj silne, wyrażane w radykalny sposób – za pomocą nietypowych przejść z jednej tonacji do drugiej, emfatycznych pauz czy gwałtownych zmian dynamiki. Muzyka ta miała wzburzać uczucia słuchających i ten cel kompozytor zdecydowanie osiągnął w ponurej i mrocznej „La passione”.

Program:

J. Haydn Symfonia Es-dur „Der Philosoph” Hob. I:22

J. Haydn II Koncert wiolonczelowy D-dur Hob: VIIb:2

***

A. Webern Langsamer Satz

J. Haydn Symfonia f-moll „La passione” Hob. I:49


Wykonawcy:

Wilson Hermanto – dyrygent

Daniel Müller-Schott – wiolonczela

NFM Orkiestra Leopoldinum


Czas trwania:

110 minut

informacja prasowa

wtorek, 12 grudnia 2023

`Amerykańska podróż` - J. Haydn i J. Corigliano w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź koncertu/

15 grudnia o 19.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert, na który złożą się kompozycje Josepha Haydna i Johna Corigliano. NFM Filharmonię Wrocławską poprowadzi maestro Giancarlo Guerrero, który przez dwa sezony orkiestrę tę prowadził i nawiązał z zespołem znakomitą relację. Przed koncertem - spotkanie z Marią Zawartko.

Giancarlo Guerrero, fot. Łukasz Rajchert

Joseph Haydn zapisał się w historii muzyki nie tylko jako ojciec symfonii czy kwartetu smyczkowego, ale także jako artysta obdarzony wielkim poczuciem humoru. Symfonia fis-moll, znana jako „Pożegnanie”, napisana została w roku 1772. Jest to dzieło pod wieloma względami nietypowe. Powstało w okresie w twórczości Haydna określanym jako „Sturm und Drang Periode” („czas burzy i naporu”). Kompozytor  odważnie eksperymentował wtedy z harmoniką i formą, co znalazło odbicie choćby w fakcie, że „Pożegnanie” jest jedyną symfonią w tonacji fis-moll napisaną w XVIII wieku. Niecodzienna forma w postaci powolnego zakończenia czwartego ogniwa dzieła wynikała z okoliczności powstania, którą znamy dzięki relacji samego autora. Wspominał on, że kiedy był kapelmistrzem księcia Nikolausa I Esterházyego, wszyscy muzycy przebywali razem ze swoim mecenasem w pałacu. Pobyt przedłużał się ponad miarę, a ponieważ artyści tęsknili za rodzinami pozostawionymi w położonym o dzień drogi Eisenstadt, postanowili interweniować u Haydna. Ten uciekł się do podstępu. Podczas wykonywania zakończenia niniejszej symfonii poszczególni muzycy gasili swoje świece i pomału wychodzili, aż przy pulpitach pozostało tylko dwoje skrzypków – Haydn i koncertmistrz Luigi Tomasini. Rozbawiony książę zrozumiał aluzję i dał muzykom upragnione urlopy.

John Corigliano, koncert z okazji 75. urodzin kompozytora, fot. prasowa

Z kolei urodzony w 1938 roku John Corigliano należy do najbardziej cenionych współczesnych kompozytorów amerykańskich. Jego I Symfonia powstała w 1988 roku na zamówienie Chicago Symphony Orchestra. Po raz pierwszy zabrzmiała w marcu 1990 w wykonaniu tego właśnie zespołu pod batutą Daniela Barenboima. Dzieło poświęcone jest pamięci przyjaciół artysty, którzy zmarli podczas epidemii AIDS. Zgodnie z relacją kompozytora podczas pracy nad tym dziełem towarzyszyły mu uczucia smutku, złości i frustracji z powodu odejścia bliskich mu ludzi. Wykonanie pod batutą maestra Guerrero będzie polską premierą tego wyjątkowego utworu, pełnego wielkich emocji i subtelnych aluzji.

Przed koncertem zapraszamy na spotkanie z Marią Zawartko (godz. 18.00, foyer -1).

Program:

J. Haydn Symfonia fis-moll Hob. I:45 „Pożegnalna”

***

J. Corigliano I Symfonia (polskie prawykonanie)


Wykonawcy:

Giancarlo Guerrero – dyrygent

NFM Filharmonia Wrocławska

informacja prasowa


czwartek, 8 grudnia 2022

Śmierć i dziewczyna" Franza Schuberta - koncert w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

W sobotę, 10. grudnia w Sali Czerwonej Narodowego Forum Muzyki usłyszymy Kwartet smyczkowy D-dur op. 20 nr 4 J. Haydna oraz Kwartet smyczkowy d-moll D 810 „Śmierć i dziewczyna” F. Schuberta. Utwory pod batutą Josepha Swensena wykona NFM Orkiestra Leopoldinum.

NFM Orkiestra Leopoldinum fot. Łukasz Rajchert

Nie bez powodu określało się niegdyś gatunek kwartetu smyczkowego jako dialog czworga inteligentnych rozmówców, w którym każdy ma coś istotnego do zakomunikowania. W rzeczy samej, kwartety, pomimo na pozór niewielkiej obsady, są często niezwykle emocjonalnymi, pełnymi ekspresji dziełami. Nie inaczej jest w wypadku tych autorstwa Josepha Haydna i Franza Schuberta. Choć ich powstanie dzieli ponad pięćdziesiąt lat, obydwa należą do kanonu arcydzieł kameralistyki.

Haydn komponował kwartety smyczkowe niemal przez całe swoje życie. Klasyczna, czteroczęściowa budowa dzieła jest w zasadzie jego zasługą. Początkowo kompozytor skłaniał się ku strukturze złożonej z pięciu ogniw, nawiązującej jeszcze do estetyki baroku. Zmiana i początek kształtowania się kwartetu epoki klasycyzmu zaszły jednak nieco później, w cyklu Kwartetów smyczkowych op. 20, zwanych także Kwartetami słonecznymi. Artysta wpłynął także na fakturę gatunku, nadając każdemu z instrumentów równoprawne znaczenie. Ponadto świadomie kształtował w nim znaczenie kontrastu w szerokim spektrum – na gruncie agogiki, dynamiki czy artykulacji. Kwartet smyczkowy D-dur op. 20 nr 4, który wykonają tego wieczoru muzycy, jest tego doskonałym przykładem.

XIV Kwartet smyczkowy d-moll Śmierć i dziewczyna” Franza Schuberta powstał w 1824 roku, u schyłku stosunkowo krótkiego życia tego twórcy. Znamienny podtytuł nawiązuje do pieśni, która wyszła spod pióra artysty zaledwie siedem lat wcześniej. Skomponował ją do słów Matthiasa Claudiusa – niemieckiego poety żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku. Dzieło jest pełne dramatyzmu odzwierciedlającego się w dialogu zmagających się ze sobą życia i śmierci. Zostało docenione przez Gustava Mahlera, który w 1894 roku dokonał jego adaptacji na orkiestrę smyczkową.

Program:

J. Haydn Kwartet smyczkowy D-dur op. 20 nr 4, Hob. III:34 (oprac. J. Swensen)

***

F. Schubert XIV Kwartet smyczkowy d-moll D 810 „Śmierć i dziewczyna” (oprac. G. Mahler)

Wykonawcy:

Joseph Swensen – dyrygent

NFM Orkiestra Leopoldinum

Czas trwania:

80 minut

informacja prasowa

poniedziałek, 14 marca 2022

"Siedem ostatnich słów..." Josepha Haydna - muzyczne rekolekcje w Narodowym Forum Muzyki /relacja/

5 marca mieliśmy okazję uczestniczyć w koncercie absolutnie niezwykłym: zaprezentowano znane dzieło Josepha Haydna: "Die sieben letzten Worte unseres Erlösers am Kreuze" (Siedem ostatnich słów naszego Zbawiciela na Krzyżu), które w tym trudnym czasie  wybrzmiało w sposób szczególny - stało się rodzajem muzycznych rekolekcji... Dyrygent Joseph Swensen zadedykował koncert tym wszystkim, których z powodu wojny na Ukrainie dotknęły niewyobrażalne cierpienia. 

Joseph Swensen zapowiadający koncert, fot. Sławek Przerwa/NFM

Haydn napisał  "Siedem ostatnich słów" na zamówienie księdza José Saenza de Santamaría, Marqués de Valde-Íñigo z Kadyksu. Utwór został prawdopodobnie wykonany w Wielki Piątek 1787 r. w kaplicy Santa Cueva pod kościołem parafialnym Nuestra Señora del Rosario. Jednakże od początku kompozytorowi towarzyszyła misja napisania siedmiu części dla samej orkiestry, z których każda miała stworzyć atmosferę sprzyjającą medytacji, inspirowaną jednym ze zwrotów przypisywanych przez Ewangelie umierającemu Chrystusowi. Sam Haydn tak opisał genezę dzieła w 1801 roku: 

„Około piętnaście lat temu zostałem poproszony przez kanonika Kadyksu o skomponowanie muzyki instrumentalnej do "Siedmiu ostatnich słów Zbawiciela na Krzyżu". Było to w zwyczaju, aby co roku w czasie Wielkiego Postu prezentować oratorium, a przyczyniły się do tego następujące okoliczności: zwieszono na ścianach, oknach i filarach kościoła czarną tkaninę i tylko jedna duża lampa wisząca pośrodku oświetlała świętą ciemność. W południe wszystkie drzwi były zamknięte; potem zaczęła się muzyka. Po odpowiednim wstępie biskup wstąpił na ambonę, czytając pierwsze z siedmiu Słów, po czym kontemplował je. Gdy tylko się skończył, zszedł z ambony i ukląkł przed ołtarzem. Muzyka wypełniła tę pauzę. Następnie biskup w podobny sposób wypowiedział drugie Słowo, potem trzecie i tak dalej, a orkiestra grała po zakończeniu każdej kontemplacji. W tych okolicznościach nie było łatwym zadaniem skomponować siedem adagio po dziesięć minut każde i sprawić, by odniosły one skutek, budząc w słuchaczu wszystkie uczucia, które wywołuje znaczenie każdego słowa umierającego Odkupiciela". 

Joseph Swensen i Christian Danowicz, fot. Sławek Przerwa/NFM

Nic zatem dziwnego, że później, w latach 1795-1796, Haydn zaadaptował swój utwór na orkiestrę, chór i czworo solistów. Tekst napisał prawdopodobnie Gottfried van Swieten . Prawykonanie tej wersji odbyło się w Wiedniu w 1796 roku, a w 1801 roku została ona opublikowana. Sam kompozytor niezmiennie nazywał siedem części tekstów biblijnych „sonatą”. Istotnie, wszystkie one przyjmują standardową formę pierwszej części w formie sonatowej, z powtórzeniem ekspozycji. 

Wyznam, że kiedy słuchałam tej kompozycji w 2016 roku podczas Misteria Paschalia, odczuwałam duży dyskomfort, ponieważ Jordi Savall zrezygnował z owych refleksji po każdej frazie pochodzącej ze sceny Ukrzyżowania, zastępując je obrazoburczym komentarzem z bluźnierczej "Ewangelii według Jezusa Chrystusa" José Saramago - portugalskiego pisarza, laureata literackiej Nagrody Nobla w 1998 roku. "Siedem słów człowieczych", bo taki był tytuł tego tekstu, który czytał aktor, wzbudziły wówczas uzasadnione kontrowersje. Tym razem muzyce towarzyszył pierwotny komentarz, który w sposób istotny przyczynił się do głębszego odbioru dzieła. 

Soliści od lewej: Marek Belko – tenor, Michał Pytlewski – bas,
Aleksandra Michniewicz - alt i Agata Chodorek - sopran, fot. S. Przerwa/NFM

To był naprawdę niezwykły koncert! Poruszające teksty i piękne interpretacje chóru oraz solistów sprawiły, że poczułam niezwykle głębokie wzruszenie, które towarzyszyło mi już do końca koncertu. Orkiestra NFM Orkiestra Leopoldinum pod batutą Josepha Swensena zagrała wprost znakomicie ten przecież niełatwy - pełen kontrastów - utwór.  Każda sonata została skomponowana w innej tonacji, inne też jest ich tempo. Przykładem kontrastu w ramach jednego i tego samego fragmentu jest miękki początek Sonaty V A-dur, która przybiera formę XVIII-wiecznego adagia, a jej początek może przypominać serenadę, po czym następuje gwałtowna figuracja, sugerująca mękę spragnionego Chrystusa ("Sitio" - "Pragnę"). Z równą, a może jeszcze większą mocą przemawiały do mnie partie solowe. Przepięknie interpretowały tekst sopran i alt: Agata Chodorek - sopran i Aleksandra Michniewicz - alt, którym dotrzymywali kroku: Marek Belko – tenor i Michał Pytlewski – bas. To był jeden z tych koncertów, który pozostaje w sercu na zawsze.

sobota, 22 czerwca 2019

Muzyczna uczta w Arsenale /zapowiedź festiwalu/

Jak co roku, na przełomie czerwca i lipca, Orkiestra Kameralna Wratislavia i jej dyrektor artystyczny Jan Stanienda zapraszają na kolejny Festiwal Muzyki Kameralnej „Wieczory w Arsenale”. Publiczność będzie mogła posłuchać plenerowych koncertów na dziedzińcu zabytkowego Arsenału we Wrocławiu w dniach od 28 czerwca do 7 lipca 2019 roku.





Tegoroczne Wieczory składać się będą z siedmiu wyjątkowych koncertów. W programie nie zabraknie utworów wspaniałego Wolfganga Amadeusa Mozarta (inauguracja, 28 czerwca) oraz solowych koncertów Józefa Haydna w wykonaniu dwóch bardzo młodych i wielce utalentowanych muzyków: 11-letniego wiolonczelisty Fryderyka Midora oraz 17-letniego skrzypka Marcela Groblewskiego (5 lipca). Na tym samym koncercie wykonana zostanie Suita filmowa Jacka Zameckiego oraz utwór Emotions in Motion, który specjalnie dla Orkiestry Wratislavia napisał uznany meksykański kompozytor muzyki filmowej, Rodrigo Flores López.

Orkiestra Wratislavia, fot. materiały organizatorów

Muzycy Orkiestry Wratislavia zaprezentują się swojej publiczności również na finałowym koncercie (7 lipca), na którym zabrzmią m.in. uwielbiane przez melomanów solowe koncerty Vivaldiego oraz genialny Koncert d-moll na dwoje skrzypiec Bacha, tym razem w wersji na skrzypce i wiolonczelę. To podtrzymanie tradycji Festiwalu, który od kilku już lat takimi właśnie koncertami kończy każdą edycję, ku wielkiej radości swoich wiernych słuchaczy.

Penderecki Piano Trio, fot. prasowa

W pierwszą festiwalową niedzielę (30 czerwca) wystąpi w Arsenale Penderecki Piano Trio w programie wypełnionym nastrojową kameralistyką – utworami Haydna, Debussy’ego i Rachmaninowa. Nieco większy skład pojawi się na scenie w środę 3 lipca – usłyszymy w ten dzień kwartet smyczkowy Moniuszki (w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego) oraz kwintet i sekstet smyczkowy Johannesa Brahmsa. Czeka nas więc wieczór pełen poezji wyrażonej wyłącznie dźwiękami.

Telmo Pires, fot. prasowa

Tradycją „Wieczorów w Arsenale” stały się także specjalne koncerty, poświęcone lżejszemu repertuarowi, wykraczającemu poza sferę muzyki klasycznej. W tym roku czekają nas aż dwa takie wieczory: 1 lipca (poniedziałek) wystąpi Portugalczyk Telmo Pires, który wraz z gitarowym zespołem wprowadzi nas w świat fado – nostalgicznego śpiewu, charakterystycznego głównie dla portowych dzielnic Lizbony, wyrażającego smutek i żal, tęsknotę za straconą miłością i za młodością, która na zawsze odeszła. Jak wielką wizytówką Portugalii jest fado niech świadczy fakt, iż w listopadzie 2011 roku zostało ono uznane przez UNESCO za część światowego dziedzictwa kultury.

Jazz Band Młynarski-Masecki , fot. prasowa

Przedostatni wieczór festiwalowy to przeskok do przedwojennej Polski: Jazz Band Młynarski-Masecki wykona brawurowe aranżacje przedwojennego polskiego jazzu autorstwa takich tuzów, jak Henryk Wars, Jerzy Petersburski czy bracia Artur i Henryk Gold. To im zawdzięczamy powstanie w latach 20-tych i 30-tych XX wieku tysięcy hitów na potrzeby filmu, kabaretów, teatrów i rewii. W programie koncertu znajdą się utwory swingowe, nie zabraknie też kilku wyjątkowych tang. Aranżacje Marcina i głos Janka nadają całości zupełnie nowy oddech, czyniąc tę muzykę aktualną i użytkową, do tańca i wzruszeń. Serdecznie zapraszamy do tej wzruszającej wyprawy naszym muzycznym wehikułem czasu!

informacja prasowa

czwartek, 6 czerwca 2019

Andreas Staier. Jedyne takie trio - koncert w Narodowym Forum Muzyki

19 czerwca (środa) o 19.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na wyjątkowy koncert. Trzech doskonałych artystów i trzy wyjątkowe dzieła kameralne autorstwa kompozytorów związanych z Wiedniem XVIII i XIX stulecia. Czerwcowy koncert przybliży słuchaczom utwory, których celem jest przede wszystkim radość wspólnego muzykowania.

Roel Dieltiens – wiolonczela, fot. Beluga

Za czasów Josepha Haydna Wiedeń tętnił życiem – również muzycznym. Grano i śpiewano w karczmach, koncertowano na dworach arystokracji. Rozmiłowani we wspólnym muzykowaniu wiedeńczycy sporo uwagi poświęcali też wykonywaniu najnowszych dzieł w zaciszu domowym. Doskonale sprawdzała się w tym kontekście muzyka kameralna, która z biegiem lat zyskiwała coraz większe znaczenie w twórczości wielu kompozytorów. 

Niewątpliwym autorytetem w tym zakresie stał się właśnie Joseph Haydn. Obok kwartetów smyczkowych do jego najpopularniejszych utworów kameralnych należą tria fortepianowe, których Haydn skomponował ponad 40. Trio fortepianowe Es-dur należy do grupy najmłodszych tego typu utworów, jakie wyszły spod pióra kompozytora i powstały najprawdopodobniej z przeznaczeniem do muzykowania u hrabiego Morzina – Haydn pracował dla niego jako nadworny kompozytor.

Mniej liczny, choć niezwykle interesujący muzycznie, okazuje się Mozartowski dorobek w zakresie muzyki kameralnej. Przedostatnie spośród 7 triów fortepianowych to dzieło, w którym krytycy doszukują się stylistycznych nawiązań do słynnych oper kompozytora: Don Giovanniego i Wesela Figara.

Z kameralnymi kompozycjami klasyków wiedeńskich kontrastuje Trio fortepianowe Es-dur Franza Schuberta. Dzieło okazało się wyjątkowe dla samego kompozytora – był to bowiem jego jedyny utwór, który udało mu się za życia opublikować poza granicami Austrii. Wydawca kompozycji – lipski Probst –  nie był jednak do końca pewien powodzenia inwestycji, uznając ją za „honorowy artykuł, którym niewiele da się zarobić”. Brak entuzjazmu dziwi ze względu na dobre przyjęcie Tria przez publiczność i krytykę, co kompozytor zaznaczał w swojej korespondencji: „podczas mojego koncertu przy zatłoczonej sali przyjęte zostało z takim aplauzem, że zmuszony byłem powtórzyć koncert”. 

Wybrane dzieła wiedeńskich mistrzów usłyszymy w wykonaniu tria składającego się ze współpracujących ze sobą od lat muzyków, którzy na co dzień występują zarówno jako soliści, jak i członkowie zespołów. Partię skrzypiec wykona Daniel Sepec, który od ponad 20 lat pełni funkcję koncertmistrza Deutsche Kammerphilharmonie Bremen. Na estradzie NFM zawita również Roel Dieltiens – niewątpliwy autorytet pośród współczesnych wiolonczelistów, wykładowca Hochschule der Künste w Zurychu i członek jury w prestiżowych międzynarodowych konkursach muzycznych (m.in. moskiewskim Konkursie im. P. Czajkowskiego). W składzie wyjątkowego tria pojawi się też należący do grona czołowych klawesynistów i pianistów Andreas Staier, wyróżniony tytułem „Artysty Roku” nadawanym przez International Classical Music Awards (2014).

Program:
J. Haydn Trio fortepianowe Es-dur Hob. XV:29
W.A. Mozart Trio fortepianowe C-dur KV 548
***
F. Schubert Trio fortepianowe Es-dur op. 100, D 929


poniedziałek, 6 maja 2019

W.A. Mozart: Missa Brevis w Narodowym Forum Muzyki

Czas na spotkanie z wielkimi mistrzami. Podczas jednego koncertu usłyszymy wyjątkową twórczość sakralną słynnych kompozytorów kilku epok – od renesansu aż po klasycyzm. A wszystko to za sprawą odwiedzającej Narodowe Forum Muzyki Capelli Cracoviensis. W programie spotkania, skoncentrowanym przede wszystkim na muzyce religijnej, szczególne miejsce zajmie Mozartowska Msza brevis KV 259. Poszczególne części utworu będą prezentowane naprzemiennie z dziełami dwóch mistrzów muzyki dawnej – Giovanniego Battisty Pergolesiego i Orlanda di Lasso.


Capella Cracoviensis, fot. Piotr Kucia

Mozart, choć znany jest dziś przede wszystkim ze swojej muzyki symfonicznej i operowej, poświęcał również sporo uwagi twórczości religijnej. Do dziś zachowało się niemal dwadzieścia mszy i kilkadziesiąt innych dzieł o tematyce sakralnej jego autorstwa. Wśród wspomnianych kompozycji pojawiają się dzieła określane mianem missa brevis – mszy krótkiej, będącej muzycznym opracowaniem części stałych mszy świętej. Jednym z przykładów takiej twórczości jest właśnie Msza brevis C-dur KV 259. Kompozycja ta powstała w drugiej połowie lat 80. XVIII stulecia, a swój przydomek „Orgelsolomesse” zyskała ze względu na występujące w niej solo organów. Wspomniany instrument, chyba najściślej związany z praktyką muzyki liturgicznej, przyciągnął również uwagę Josepha Haydna, czego doskonałym przykładem jest Koncert organowy F-dur. W imponującym dorobku kompozytorskim Haydna odnajdujemy również poruszające opracowanie tekstu antyfony Salve Regina (‘Witaj, Królowo’). Dzieło to powstało najpewniej w 1771 roku – podobnie jak kilka innych utworów, które artysta skomponował ku czci Maryi Panny. Ówczesny zwrot w stronę twórczości religijnej miał być wyrazem wdzięczności Haydna za przezwyciężenie zagrażającej jego życiu choroby.


Poza dziełami słynnych klasyków wiedeńskich w Sali Czerwonej Narodowego Forum Muzyki zabrzmią również kompozycje innych wyróżniających się twórców minionych epok. W świat renesansowych brzmień przeniesiemy się za sprawą utworów Orlanda di Lasso – artysty, którego muzyka cieszy się dziś ogromną popularnością wśród miłośników muzyki dawnej. Jego dorobek artystyczny doskonale oddaje bowiem ducha epoki, w jakiej tworzył. Nie brak tu zarówno eksperymentalnych poszukiwań, jak i postawy humanistycznej, dostrzegalnej przede wszystkim w sposobie traktowania tekstu literackiego – czy to świeckiego, czy to religijnego. Z kolei brzmienie barokowej muzyki sakralnej zostanie przywołane za sprawą O sacrum convivum Giovanniego Battisty Pergolesiego. Ta niewielka w swych rozmiarach kompozycja jest doskonałym dowodem na świetne opanowanie przez Pergolesiego tajników tworzenia muzyki wokalnej.

15 maja 2019 r., godz. 19.00, Sala Czerwona

Wykonawcy:
Jan Tomasz Adamus – organy, dyrygent
Capella Cracoviensis:
Antonina Ruda – sopran
Ilona Szczepańska – alt
Piotr Szewczyk – tenor
Marek Opaska – bas
Robert Bachara – I skrzypce
Radosław Pujanek – II skrzypce
Mariusz Grochowski – altówka
Konrad Górka – wiolonczela
Michał Skiba – kontrabas
Marian Magiera – trąbka
Paweł Gajewski –trąbka
Tomasz Sobaniec – kotły

Program:
J. Haydn Koncert organowy F-dur Hob. XVIII:3, Salve Regina g-moll Hob. XXIIIb:2
***
W.A. Mozart Sonata kościelna C-dur KV 263
O. di Lasso Miserere mei Domine
W.A. Mozart Msza brevis C-dur KV 259 „Orgelsolomesse“: Kyrie, Gloria
O. di Lasso Exaudi Deus
W.A. Mozart Msza brevis C-dur KV 259 „Orgelsolomesse“: Credo
G. Pergolesi O sacrum convivium
W.A. Mozart Msza brevis C-dur KV 259 „Orgelsolomesse“: Sanctus, Benedictus, Agnus Dei, Ave verum Corpus D-dur KV 618

informacja prasowa

niedziela, 1 kwietnia 2018

"Pory roku" Haydna: Pochwała Boga i natury /relacja z koncertu/

Życie człowieka wpisane w symbolikę pór roku, w znakomitej interpretacji solistów, Chóru NFM, Gabrieli Consort&Players i Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod Paulem McCreeshem.

Koncert Pory roku J. Haydna/NFM


Symbolika i ilustracyjność


Dzieło to – lepiej niż jakikolwiek pamiętnik osobisty – zaświadcza o wewnętrznych horyzontach myślowych Haydna. W dziele tym dziecięca naiwność, zmysłowa radość i łagodny humor łączą się z głęboką wiarą, szlachetnością wyrazu i hymniczną wrażliwością. Ta różnorodność duchowego krajobrazu może tłumaczyć silny oddźwięk, jaki dzieło to od swego prawykonania wywołuje w sercach słuchaczy – pisał biograf kompozytora Karl Geringer o jego ”Stworzeniu świata”. Wydaje się jednak, że słowa te w równym stopniu można odnieść do innej wielkiej kompozycji wokalnej – do ”Pór roku”.
Powstała z adaptacji tekstu angielskiego poematu Jamesa Thomsona pod tym samym tytułem. Autorem libretta jest – podobnie jak w ”Stworzeniu świata” – Gotfried van  Swieten. W dużej mierze dzięki niemu tekst nabrał cech inscenizacji o cechach symbolicznych, którą Haydn wypełnił wspaniałą, porywającą muzyką. Jest ona - w najlepszym tego słowa znaczeniu – ilustracyjna.

Początek – przejście od mroźnej zimy do wiosny - został oddany za pomocą groźnego unisona skrzypiec, a także złowieszczych dźwięków puzonów i kotłów. Gęste i ciężkie powietrze przed burzą w ”Wiośnie” oddaje cichy głos sopranu, niepokojące pizzicato smyczków i złowieszcze werble kotłów. Orkiestra prawie milknie, po czym – dla kontrastu – słyszymy gromką burzę, oddaną z całym realizmem. Groza żywiołu splata się tutaj z ludzką rozpaczą. Wspaniałe są także sceny polowania czy festyn po winobraniu w ”Jesieni”.


Życie człowieka wpisane w symbolikę pór roku


Paul McCreesh, Pory roku J. Haydna/NFM

Urodę muzyki instrumentalnej przewyższa – choć to pozornie niemożliwe – piękno ludzkich głosów: trojga bohaterów i chóru. Pod tym względem Haydn osiągnął mistrzostwo swego wielkiego poprzednika – Georga Friedricha Händla. W oratorium śpiewają trzy postacie: rolnik Szymon (bas), jego córka Hanna (sopran) oraz jej ukochany Łukasz (tenor). Uosabiają pracowitość, miłość i pobożność. U Haydna pojedyncze ludzkie głosy często splatają się z głosami chóru – pojedynczy człowiek jest zawsze zakorzeniony w zbiorowości, a wszyscy – w Naturze i w Bogu.  Już pierwszą część oratorium kończy modlitwa o błogosławieństwo dla pól, którą rozpoczyna ekstatyczne solo tenoru, następnie dołącza bas, sopran i wreszcie chór intonujący hymn do Stwórcy. Rodzi się wspaniała, majestatyczna fuga, przypominająca chóry z ”Mesjasza” Händla. Jest to chyba najpiękniejszy, najbardziej wzruszający moment oratorium. Jednakże właściwe przesłanie utworu usłyszymy w ostatniej, czwartej jego części – ”Zimie”. Autor wpisuje życie człowieka w symbolikę pór roku i wprowadza paralelę pomiędzy zimą a śmiercią. Nie jest to jednak wątek smutny czy przygnębiający, ponieważ kieruje myśl ku Bożemu miłosierdziu. Pytania między tercetem solistów a chórem dają nadzieję na radość zbawienia. Oto ”przez bramę waży się przejść człowiek, który się trudził, prowadził niezepsute życie, którego język pozbawiony jest przebiegłości”. Krótkie, choć dramatyczne Amen stanowi majestatyczne zakończenie dzieła.

Pory roku w mistrzowskim wykonaniu


Pory roku, Chór NFM, fot. Łukasz Rajchert

Wiele muzycznych (i nie tylko) wzruszeń dostarczył słuchaczom przepiękny koncert w Narodowym Forum Muzyki, który uwieńczył tegoroczny sezon. ”Pory roku” Haydna wykonali gościnnie Gabrieli Consort&Players, a towarzyszyła im WrocławskaOrkiestra Barokowa oraz Chór NFM (podobnie jak w ”Zuzannie” Händla – fantastyczny). W roli Hanny wystąpiła znakomita sopranistka Carolyn Sampson, partie Szymona wyśpiewał obdarzony mocnym barytonem Adrew Foster-Williams, zaś w postać Łukasza wcielił się wspaniały tenor Jeremy Ovenden. Całość poprowadził Paul McCreesh.  Angielskiemu dyrygentowi zawdzięczamy już niejedno znakomite wykonanie utworów uznanych kompozytorów, w m.in.  także Josepha Haydna. Takim było niewątpliwie ”Stworzenie świata” z wybitnym tenorem Markiem Padmorem.

Adrew Foster-Williams, Jeremy Ovenden, Carolyn Sampson/Łukasz Rajchert, NFM
Wyznam, że tylko na początku odczuwałam mały dyskomfort, kiedy - nawykła do niemieckiej wersji językowej dzieła w genialnej wersji Eliota Gardinera – musiałam  się ”przestroić” na wymowę angielską. Mocne, twarde „Ewiger, mächtiger, gütiger Got!” brzmi jednak inaczej niż miękkie ”Beautiful God”. Stało się to jednakże przyczynkiem do refleksji nad tym, jak brzmienie języka oddaje jego treść.
Kiedy ”Pory roku” Haydna trwają jeszcze w naszych sercach i umysłach, powoli sposobimy się na kolejne wspaniałe muzyczne odkrycia, których nam NFM nie tylko nie skąpi, ale do których zostaliśmy już właściwie przyzwyczajeni :-)

Koncert ”Haydn - Pory roku” odbył się 19 czerwca 2016 roku w Narodowym Forum Muzyki.

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 24 czerwca 2016 roku.

poniedziałek, 19 lutego 2018

”Przemiana”: Joseph Haydn, Gustav Mahler w interpretacji Eiji Oue /relacja z koncertu/

17 marca 2017 roku NFM zaprezentowano ”Przemianę” – znakomity koncert  muzyki Josepha Haydna i Gustava Mahlera. Wybitny japoński dyrygent Eiji Oue połączył tak różne estetyki w jedną fenomenalną koncertową całość.

Przemiana, dyr. Eiji Oue/fot. Bogusław Beszlej, NFM

Joseph Haydn był we wrocławskim Narodowym ForumMuzyki wielokrotnie prezentowany, przede wszystkim jako kompozytor tak wybitnych dzieł, jak oratorium ”Stworzenie świata”, ”Cztery pory roku” czy ”Stabat Mater”. Tym razem mogliśmy zasmakować w muzyce innego rodzaju: pełnym słodyczy i wdzięku  I Koncercie wiolonczelowym C-dur.

Nicolas AltStaedt i przemiana zjadaczy chleba w anioły


Nicolas AltStaedt, fot Bogusław Beszlej, NFM

Kompozycja powstała na dworze książąt Esterházych, gdzie Haydn był zatrudniony jako nadworny kompozytor i wicekapelmistrz przez blisko trzydzieści lat. Jednym z wiolonczelistów orkiestry, która towarzyszyła różnym uroczystościom, był wirtuoz tego instrumentu – Joseph Weigl. Wydaje się, że to z myślą o jego mistrzostwie wykonawczym powstał ów koncert, dowodzą tego bowiem liczne techniczne trudności, jak choćby synkopacje czy figuracje skalowe i pasażowe. Oczywiście Haydn nie mógł przewidzieć, że w odległej przyszłości znajdzie się wykonawca tego koncertu równie znakomity, jak Weigl, a mianowicie Nicolas AltStaedt, którego gra charakteryzuje się nie tylko znakomitą techniką, ale również twórczym podejściem do wykonawstwa. Wiolonczelista ma w swoim dorobku nagrania J. Haydna, C. Ph. E. Bacha, ale także Szostakowicza czy Janačka. Był zdecydowanie najjaśniejszą gwiazdą tego koncertu, wprawiając słuchaczy w zachwyt i bisując. Zdecydowanie przemienił ”zjadaczy chleba w anioły”.

Mahler, trudna miłość i psychoanaliza


Drugą część wieczoru wypełniła muzyka Gustava Mahlera, a ściślej: jego V Symfonia cis-moll.
Okoliczności powstania utworu były niezwykle romantyczne: kompozytor zakochał się bez pamięci w dziewiętnaście lat młodszej Almie Schindler – kobiecie pięknej, inteligentnej, a na dodatek femme fatale. Oczekiwać w tej sytuacji, że będzie to szczęśliwy związek, było naiwnością ze strony dojrzałego w latach kompozytora. Poznali się 7 listopada 1901 roku, a już trzy tygodnie później Mahler się oświadczył i został przyjęty.

V Symfonia została skomponowana właśnie w latach 1901-1902 i w sposób wyrazisty oddaje przeżycia emocjonalne zakochanych. W tym właśnie utworze znajduje się słynne Adagietto, które pamiętamy z filmu ”Śmierć w Wenecji” Luchina Viscontiego, gdzie miłość nierozerwalnie splata się ze śmiercią. Podobno Adagietto powstało jako swoisty list miłosny Mahlera do Almy (tak przynajmniej twierdzi uczeń i popularyzator twórczości Mahlera Willem Mengelberg)  Otóż wedle jego relacji na egzemplarzu partytury V Symfonii,  na stronie tytułowej Adagietta został umieszczony wiersz, który nadaje się do podłożenia pod melodię tej części symfonii:

Jakże Cię kocham,
O słońce moje,
W mych słowach tego nie wyrażę.
Tęsknotę moją
Zdradzić Ci mogę
I moją miłość,
Moją radość!

Utwór rozpoczyna się powolnym marszem żałobnym, zaintonowanym przez trąbkę solo. Po nim następują części pełne kontrastów i zmiennych nastrojów, które przechodzą w najbardziej liryczną część – wspomniane już Adagietto. Po nim przechodzi Mahler do finałowej apoteozy, w której zwycięża to, co jasne i silne. Mahler marzył nie tylko o harmonijnym związku z Almą, ale także o tym, aby jego kompozycja podobała się publiczności. Niestety, żadne z tych marzeń się nie spełniło. Po kolońskim prawykonaniu 18 października 1904 roku kompozytor stwierdził melancholijnie, że publiczność go nie zrozumiała. A Alma? Alma ciągle przyprawiała mu rogi, doprowadzając go do nerwicy. Doszło do tego, że Mahler udał się po radę do Zygmunta Freuda, który podobno wyjaśnił kompozytorowi, że Alm szukała w nim podziwianego przez siebie ojca, on zaś chciał w niej widzieć własną matkę, poświęcającą się dla rodziny i poniżaną przez toksycznego męża.

Eiji Oue, fot. Bogusław Beszlej/NFM

Eiji Oue – wielki mały człowiek


Po ponad dwu stuleciach ciągle słyszymy w tym utworze tkwiące w nim wielkie namiętności i nie zastanawiamy się, ile to kosztowało kompozytora. Z drugiej strony, dzięki znakomitemu wykonawstwu, jesteśmy w stanie docenić walory tej kompozycji i dać się jej uwieść. Na wrocławskim koncercie stało się tak tym razem za sprawą znakomitego i niesłychanie dynamicznego dyrygenta – Eiji Oue, odkrytego przez L. Bersteina i współpracującego z wieloma słynnymi orkiestrami, m.in.  Philadelphia Orchestra, Los Angeles Philharmonic, Oslo Philharmonic. Koncert ”Przemiany” dowiódł, że również orkiestra Filharmonii Wrocławskiej sprostała talentowi i wymaganiom wielkiego Oue. Koncert był pyszny od początku do ostatniej nuty.

Relacja została opublikowana na portalu Kulturaonline 20 marca 2017 roku.

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty