Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Wczoraj – z wysokiego C! – rozpoczęła się w Świdnicy XXIV edycja Festiwalu Bachowskiego. Wystąpił światowej sławy kontratenor Franco Fagioli z towarzyszeniem znakomitego zespołu Jana Tomasza Adamusa Capella Cracoviensis. Owacja na stojąco zakończyła ten pełen wrażeń muzyczny wieczór.
Franco Fagioli podczas koncertu otwierającego Festiwal Bachowski w Świdnicy, fot. Daniel Gębala
Program koncertu został zaprezentowany bardzo interesująco. Usłyszeliśmy kompozycje Josepha Haydna i Wolfganga Amadeusza Mozarta wzajemnie się przeplatające i tworzące przez to nową muzyczną jakość. Capella Cracoviensis pod dyr. maestro Jana TomaszaAdamusa zagrała 80. Symfonię d-moll Haydna, dzieląc ją na części. pomiędzy którymi znalazły się arie z różnych utworów Mozarta (jego oper), na koniec zaś zabrzmiał motet Exsultate, jubilate ("Cieszcie się i radujcie"), napisany przez 17-letniego Wolfganga Amadeusa Mozarta do tekstu łacińskiego, przy czym ostatnia część zawiera tylko jedno słowo: "Alleluja!", ale jest to fragment wymagający od śpiewaka prawdziwej wirtuozerii. Wiemy skądinąd, że obaj kompozytorzy znali się i przyjaźnili, należeli do loży masońskiej, a nawet grywali wspólnie w kwartetach smyczkowych i wymieniali utworami. Połączenie ich kompozycji w jednym koncercie było więc poniekąd naturalne.
Capella Cracoviensis pod dyr. Jana Tomasza Adamusa, fot. Daniel Gębala
Haydn w mistrzowskim wykonaniu Capella Cracoviensis
Haydn tworzył symfonie przez całe życie, jednak ich forma ulegała przekształceniom. Wczesne symfonie Haydna (powstałe w latach sześćdziesiątych XVIII w.) są utworami trzy- lub czteroczęściowymi, w których mieszają się wpływy barokowe i klasyczne. Po 1770 r.. Haydn usunął ze składu orkiestry klawesyn i sięgał po bardziej odległe tonacje. Brzmienie symfonii staje się silniejsze, dzięki szerszemu wykorzystaniu instrumentów dętych, czego mogliśmy doświadczyć słuchając jego 80 Symfonii d-moll, która została napisana w 1784 roku jako środkowa część trylogii na koncert wielkopostny w Wiedniu w marcu 1785 roku.
Symfonia skomponowana jest na flet, dwa oboje, dwa fagoty, dwa rogi i smyczki i składa się z czterech części: Allegro spiritoso, Adagio, Menuetto i Finałe Presto. Część pierwszą otwiera temat na wiolonczeli z towarzyszeniem tremolo na smyczkach, po czym muzyka staje się na sposób romantyczny burzliwa. Liryczna druga część utrzymana jest w tonacji B-dur i w żaden sposób nie przypomina burzliwej części otwierającej.
Z kolei część trzecia powraca do tonacji D-moll, podobnie jak w części pierwszej. Trio utrzymane jest w tonacji D-dur i wykorzystuje incipit lamentatio z gregoriańskiej melodii, użytej wcześniej w jego 26 Symfonii "Lamentatione". Finał ma formę sonatową w D-dur. Ostatnia część kończy się fragmentem podobnym do tego, którego użył kompozytor do zakończenia swojej Symfonii nr 84 in E.
Jan Tomasz Adamus, dyrygent Capella Cracoviensis i dyrektor artystyczny Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy, fot. Daniel Gębala
Capella Cracoviensis zabrzmiała w świdnickim Kościele Pokoju znakomicie! Zespół istnieje od roku 1970, a od 2011 gra muzykę dawną na instrumentach z epoki. Miałam okazję słyszeć w wykonaniu członków chóru tego zespołu “Tenebrae responsoria” Carlo Gesualdo w Kościele pw. św. Katarzyny w Krakowie podczas Misteria Paschalia w 2016 roku i było to niezapomniane przeżycie. Tym razem mogłam podziwiać orkiestrę – doskonale zgraną, mogącą się poszczycić znakomitymi muzykami (te sola fletu czy instrumentów dętych, wspaniałe skrzypce!), a w dodatku dyskretnie towarzyszącą śpiewakowi, wzbogacając jednocześnie jego występ. Chapeau bas! Nie dziwi zatem, że artyści tego zespołu występują z sukcesem na całym świecie i że chętnie współpracują z nimi uznani instrumentaliści, jak i śpiewacy.
Wyrazistość i doskonałość brzmienia zespołu to w dużym stopniu zasługa Jana Tomasza Adamusa, który od 2008 roku jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Capelli Cracoviensis. – krakowskiego chóru kameralnego oraz grającej na historycznych instrumentach orkiestry, z którymi wystąpił na wielu znaczących festiwalach i w renomowanych salach koncertowych: Concertgebouw Amsterdam, Theater an der Wien, Haydn Festspiele Brühl, Festspiele Schwetzingen, Bachfest Leipzig, Händel Festspiele Halle... Może także poszczycić się wspaniałymi nagraniami fonograficznymi oper barokowych (m.in. fonograficzne prapremiery Germanico in Germania Porpory i Adriano in Siria Pergolesiego wydane przez wytwórnię Decca), a także dawnej muzyki polskiej oraz repertuaru klasycznego i romantycznego.
Franco Fagioli – argentyński Orfeusz
Franco Fagioli, fot. Daniel Gębala
Nieprzypadkowo użyłam tego porównania z Orfeuszem, bo poza wszystkim od tej roli w operze Glucka zaczęło się moje zainteresowanie śpiewakiem. Poza oszałamiającą techniką, Franco Fagioli dysponuje także tym CZYMŚ, na co składa się jego emocjonalność, pasja śpiewania i talent. Utwory Mozarta, które zaprezentował w Świdnicy, te jego cechy ujawniły w pełnej krasie.
Zadebiutował na Salzburg Whitsun Festival w 2014 roku ze swoim programem Giambattista Velutti. W tym samym roku miały ponadto miejsce dwa debiuty z dziełami Mozarta: po wykonaniu partii Sesto w La clemenza di Tito w Nancy, zadebiutował jako Idamante w nowej produkcji Martina Kušeja:Idomeneo w Royal Opera House, Covent Garden. Jesienią 2014 roku ukazała się jego solowa płyta Il maestro Porpora – Arias, w której Franco Fagioli złożył hołd włoskiemu kompozytorowi i nauczycielowi śpiewu Nicoli Porporze. Pojawił się także na płycie Siroe – Re di Persia G. F. Handla (nie muszę dodawać, że wszystkie te płyty posiadam 😍), która została wydana mniej więcej w tym samym czasie, a także na płycie zatytułowanej La Concordia de' pianeti, odkrytym na nowo utworze barokowego kompozytora Antonio Caldary.
Na początku swojego występu w świdnickim Kościele Pokoju Franco Fagioli wykonał arię Se l’augellin sen fugge z włoskiej opery W. A. Mozarta "La Finta Giardiniera". Mozart napisał ją w Monachium w styczniu 1775 roku, gdy miał 18 lat, a jej prawykonanie miało miejsce 13 stycznia w Salvator Theater w Monachium. To rola Cavaliera Ramiro, przeznaczona na głoś kastrata. Podczas jej wykonywania Fagioli mierzył się zapewne z przestrzenią kościoła, bo dopiero kolejne arie dały słuchaczom pełne wyobrażenie o jego talencie i możliwościach. Przepięknie zabrzmiała aria Ah! se morir mi chiama! (Ach! Jeśli śmierć mnie wzywa!) z opery Mozarta "Lucio Silla". Pochodzi ona z II aktu opery. Giunia jest zagrożona przez dyktatora Lucio Silli, który chce ją poślubić, gdy tymczasem ona obawia się o bezpieczeństwo swojego ukochanego Cecilio, który potajemnie powrócił z wygnania. Biegnie więc do Cecilio i błaga go, by uciekał. Na pożegnanie Cecilio śpiewa tę piękną arię, zapewniając ją, że będzie jej wierny nawet po śmierci. To aria pełna ozdobników, dająca swobodę wykonawcy, co nie jest bez znaczenia w przypadku artysty takiego formatu jak Franco. Piękno i liryzm mieszają się dramatem rozstania... Wszystkich nas ta aria poruszyła.
Po niej MUSIAŁO być jeszcze lepiej i choć wydaje się to nierealne – było! Kolejna aria pochodziła z opery "La clemenza di Tito" ("Łaskawość Tytusa") i nosiła tytuł Parto, parto, ma tu ben mi(Odchodzę, ale jesteś moja). Niezwykle piękna i poruszająca. Wykonana przy akompaniamencie fletu, pełna liryzmu, ale są w niej także partie dramatyczne, dające wyobrażenie o skali możliwości śpiewaka.
Można jej posłuchać tutaj, żeby nie było, że mnie poniosło :-) I choć jest to nagranie sprzed lat (Franco miał wtedy raptem 24), daje jednak jakieś wyobrażenie.
Na koniec zabrzmiał prawdziwy hit: motet Exsultate, Jubilate. Mozart skomponował ten utwór w Mediolanie, w 1773 roku dla wybitnego kastrata Venanzio Rauzziniego. Premiera Exsultate, Jubilate odbyła się 17 stycznia w kościele św. Antoniego w Mediolanie. Ze względu na sopranowy charakter utworu, który wymaga od wykonawcy swobodnego operowania w zakresie oktawy dwukreślnej i osiągnięcia w decydującym momencie c3 (c trzykreślnego) utwór w zasadzie nie jest wykonywany przez kontratenorów, których skala zazwyczaj kończy się na alcie bądź też mezzosopranie, rzadko osiągając skalę pełnego sopranu. Ale dla Franco Fagioli wykonanie go nie stanowiło najmniejszego problemu. Zaśpiewał go z właściwym sobie wdziękiem i wirtuozerią. I "za karę :-) musiał bisować. Owacja na stojąco zakończyła ten pełen wrażeń muzyczny wieczór.
Owacja na stojąco po koncercie, fot. Daniel Gębala
19 czerwca (środa) o 19.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na wyjątkowy koncert. Trzech doskonałych artystów i trzy wyjątkowe dzieła kameralne autorstwa kompozytorów związanych z Wiedniem XVIII i XIX stulecia. Czerwcowy koncert przybliży słuchaczom utwory, których celem jest przede wszystkim radość wspólnego muzykowania.
Roel Dieltiens – wiolonczela, fot. Beluga
Za czasów Josepha Haydna Wiedeń tętnił życiem – również muzycznym. Grano i śpiewano w karczmach, koncertowano na dworach arystokracji. Rozmiłowani we wspólnym muzykowaniu wiedeńczycy sporo uwagi poświęcali też wykonywaniu najnowszych dzieł w zaciszu domowym. Doskonale sprawdzała się w tym kontekście muzyka kameralna, która z biegiem lat zyskiwała coraz większe znaczenie w twórczości wielu kompozytorów.
Niewątpliwym autorytetem w tym zakresie stał się właśnie Joseph Haydn. Obok kwartetów smyczkowych do jego najpopularniejszych utworów kameralnych należą tria fortepianowe, których Haydn skomponował ponad 40. Trio fortepianowe Es-dur należy do grupy najmłodszych tego typu utworów, jakie wyszły spod pióra kompozytora i powstały najprawdopodobniej z przeznaczeniem do muzykowania u hrabiego Morzina – Haydn pracował dla niego jako nadworny kompozytor.
Mniej liczny, choć niezwykle interesujący muzycznie, okazuje się Mozartowski dorobek w zakresie muzyki kameralnej. Przedostatnie spośród 7 triów fortepianowych to dzieło, w którym krytycy doszukują się stylistycznych nawiązań do słynnych oper kompozytora: Don Giovanniego i Wesela Figara.
Z kameralnymi kompozycjami klasyków wiedeńskich kontrastuje Trio fortepianowe Es-dur Franza Schuberta. Dzieło okazało się wyjątkowe dla samego kompozytora – był to bowiem jego jedyny utwór, który udało mu się za życia opublikować poza granicami Austrii. Wydawca kompozycji – lipski Probst – nie był jednak do końca pewien powodzenia inwestycji, uznając ją za „honorowy artykuł, którym niewiele da się zarobić”. Brak entuzjazmu dziwi ze względu na dobre przyjęcie Tria przez publiczność i krytykę, co kompozytor zaznaczał w swojej korespondencji: „podczas mojego koncertu przy zatłoczonej sali przyjęte zostało z takim aplauzem, że zmuszony byłem powtórzyć koncert”.
Wybrane dzieła wiedeńskich mistrzów usłyszymy w wykonaniu tria składającego się ze współpracujących ze sobą od lat muzyków, którzy na co dzień występują zarówno jako soliści, jak i członkowie zespołów. Partię skrzypiec wykona Daniel Sepec, który od ponad 20 lat pełni funkcję koncertmistrza Deutsche Kammerphilharmonie Bremen. Na estradzie NFM zawita również Roel Dieltiens – niewątpliwy autorytet pośród współczesnych wiolonczelistów, wykładowca Hochschule der Künste w Zurychu i członek jury w prestiżowych międzynarodowych konkursach muzycznych (m.in. moskiewskim Konkursie im. P. Czajkowskiego). W składzie wyjątkowego tria pojawi się też należący do grona czołowych klawesynistów i pianistów Andreas Staier, wyróżniony tytułem „Artysty Roku” nadawanym przez International Classical Music Awards (2014). Program:
J. Haydn Trio fortepianowe Es-dur Hob. XV:29
W.A. Mozart Trio fortepianowe C-dur KV 548
***
F. Schubert Trio fortepianowe Es-dur op. 100, D 929
15 grudnia o 19.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert, na który złożą się kompozycje Josepha Haydna i Johna Corigliano. NFM Filharmonię Wrocławską poprowadzi maestro Giancarlo Guerrero, który przez dwa sezony orkiestrę tę prowadził i nawiązał z zespołem znakomitą relację. Przed koncertem - spotkanie z Marią Zawartko.
Giancarlo Guerrero, fot. Łukasz Rajchert
Joseph Haydn zapisał się w historii muzyki nie tylko jako ojciec symfonii czy kwartetu smyczkowego, ale także jako artysta obdarzony wielkim poczuciem humoru. Symfonia fis-moll, znana jako „Pożegnanie”, napisana została w roku 1772. Jest to dzieło pod wieloma względami nietypowe. Powstało w okresie w twórczości Haydna określanym jako „Sturm und Drang Periode” („czas burzy i naporu”). Kompozytor odważnie eksperymentował wtedy z harmoniką i formą, co znalazło odbicie choćby w fakcie, że „Pożegnanie” jest jedyną symfonią w tonacji fis-moll napisaną w XVIII wieku. Niecodzienna forma w postaci powolnego zakończenia czwartego ogniwa dzieła wynikała z okoliczności powstania, którą znamy dzięki relacji samego autora. Wspominał on, że kiedy był kapelmistrzem księcia Nikolausa I Esterházyego, wszyscy muzycy przebywali razem ze swoim mecenasem w pałacu. Pobyt przedłużał się ponad miarę, a ponieważ artyści tęsknili za rodzinami pozostawionymi w położonym o dzień drogi Eisenstadt, postanowili interweniować u Haydna. Ten uciekł się do podstępu. Podczas wykonywania zakończenia niniejszej symfonii poszczególni muzycy gasili swoje świece i pomału wychodzili, aż przy pulpitach pozostało tylko dwoje skrzypków – Haydn i koncertmistrz Luigi Tomasini. Rozbawiony książę zrozumiał aluzję i dał muzykom upragnione urlopy.
John Corigliano, koncert z okazji 75. urodzin kompozytora, fot. prasowa
Z kolei urodzony w 1938 roku John Corigliano należy do najbardziej cenionych współczesnych kompozytorów amerykańskich. Jego I Symfonia powstała w 1988 roku na zamówienie Chicago Symphony Orchestra. Po raz pierwszy zabrzmiała w marcu 1990 w wykonaniu tego właśnie zespołu pod batutą Daniela Barenboima. Dzieło poświęcone jest pamięci przyjaciół artysty, którzy zmarli podczas epidemii AIDS. Zgodnie z relacją kompozytora podczas pracy nad tym dziełem towarzyszyły mu uczucia smutku, złości i frustracji z powodu odejścia bliskich mu ludzi. Wykonanie pod batutą maestra Guerrero będzie polską premierą tego wyjątkowego utworu, pełnego wielkich emocji i subtelnych aluzji.
Przed koncertem zapraszamy na spotkanie z Marią Zawartko (godz. 18.00, foyer -1).
Pierwszy dzień wiosny już od wielu lat kojarzy się ze świętem muzyki dawnej. Nie inaczej będzie w tym roku. Wspólnie z Europejską Siecią Muzyki Dawnej REMA zapraszamy do świętowania i słuchania europejskiej muzyki średniowiecza, renesansu i baroku, również na żywo. Z okazji „Early Music Day” już 21 marca w Pałacu Potockich zespół Anacronía spróbuje przenieść nas do muzycznego Londynu połowy XVIII wieku.
Dzień Muzyki Dawnej to naturalny prolog Festiwalu Misteria Paschalia, który w tym roku odbędzie się w dniach 12-18 kwietnia. Tegoroczny koncert w ramach „Early Music Day” będzie natomiast ukłonem w stronę poprzedniej, „iberyjskiej” edycji festiwalu, która z powodu trzeciej fali pandemii COVID-19 odbyła się jedynie w wersji online.
Program zespołu Anacronía nawiązuje do cyklu koncertów organizowanych od 1764 roku przez ponad dziesięć przez Johanna Christiana Bacha i Carla Friedricha Abela. Dzieła współczesnych kompozytorów, takich jak Joseph Haydn, pisane na fortepian czy wiolonczelę, były wykonywane podczas nich na instrumentach starszych, klawesynie lub violi da gamba. Wynikało to po części ze względów praktycznych — najnowsze instrumenty były kosztowne, więc najnowsze utwory grano wciąż na tych, jakie były akurat do dyspozycji. Anacronía chce odtworzyć ten nietypowy krajobraz brzmieniowy, w którym stare mieszało się swobodnie z nowym.
Anacronía to młody zespół, który obrał sobie za cel odtworzenie anachronizmów w dziejach muzyki, które zdarzały się zwłaszcza w momentach przejściowych i konfrontacji różnych języków. Prezentował swoje dokonania na ważnych festiwalach m.in. Quincena Musical de San Sebastián, Santander Festival czy Semana de Música Antigua de Estella. Obecnie to zespół-rezydent festiwalu ECOS i kościoła Santa María del Pí w Barcelonie. W podejściu interpretacyjnym i użyciu instrumentów dawnych czerpią z amalgamatu dźwiękowego dawnych wieków, którego styl został jednak z czasem uproszczony. Zainteresowanie i przychylność publiczności zdobywają dzięki pełnym energii i zabawy interaktywnym występom, w których muzyka staje się przekaźnikiem emocji pomiędzy różnymi okresami w historii.
Formację powstałą w 2020 roku tworzą muzycy, którzy od dawna grali wspólnie w orkiestrze Uniwersytetu w Murcji i innych zespołach, studenci renomowanych europejskich uczelni: Królewskiego Konserwatorium w Hadze, Narodowegp Konserwatorium Muzyki i Tańca w Lyonie, Katalońskiej Wyższej Szkoły Muzycznej w Barcelonie, Uniwersytetu Muzyki i Sztuk Scenicznych w Grazu, Wyższej Szkoły Muzyki i Sztuk Scenicznych w Porto i Konserwatorium Muzycznegp im. Manuela Massottiego Littela w Murcji.
Finaliści konkursu Juventudes Musicales de España 2021 (kategoria „muzyka dawna”), laureaci nagrody specjalnej dla najlepszego wykonawcy muzyki barokowej na Bachcelona Festival. Od 2021 roku należą do GEMA (Stowarzyszenia Hiszpańskich Zespołów Muzyki Dawnej). Ich plany w bieżącym sezonie obejmują koncerty w całej Hiszpanii – w regionach: Murcja, Nawarra, Kraj Basków, Kantabria, Andaluzja i Katalonia.
Bezpłatne wejściówki można pobrać na - https://bit.ly/EMD_2022
Koncert będzie również dostępny bezpłatnie na platformie PLAY KRAKÓW
17 marca 2017 rokuNFM
zaprezentowano ”Przemianę” – znakomity koncert
muzyki Josepha Haydna i Gustava Mahlera. Wybitny japoński dyrygent Eiji
Oue połączył tak różne estetyki w jedną fenomenalną koncertową całość.
Joseph Haydn był we wrocławskim Narodowym ForumMuzyki wielokrotnie prezentowany, przede wszystkim jako kompozytor tak
wybitnych dzieł, jak oratorium ”Stworzenie świata”, ”Cztery pory roku” czy
”Stabat Mater”. Tym razem mogliśmy zasmakować w muzyce innego rodzaju: pełnym
słodyczy i wdzięku I Koncercie wiolonczelowym C-dur.
Nicolas
AltStaedt i przemiana zjadaczy chleba w anioły
Nicolas AltStaedt, fot Bogusław Beszlej, NFM
Kompozycja powstała na
dworze książąt Esterházych, gdzie Haydn był zatrudniony jako nadworny kompozytor
i wicekapelmistrz przez blisko trzydzieści lat. Jednym z wiolonczelistów
orkiestry, która towarzyszyła różnym uroczystościom, był wirtuoz tego
instrumentu – Joseph Weigl. Wydaje się, że to z myślą o jego mistrzostwie
wykonawczym powstał ów koncert, dowodzą tego bowiem liczne techniczne
trudności, jak choćby synkopacje czy figuracje skalowe i pasażowe. Oczywiście
Haydn nie mógł przewidzieć, że w odległej przyszłości znajdzie się wykonawca
tego koncertu równie znakomity, jak Weigl, a mianowicie Nicolas AltStaedt, którego gra charakteryzuje się nie tylko
znakomitą techniką, ale również twórczym podejściem do wykonawstwa.
Wiolonczelista ma w swoim dorobku nagrania J. Haydna, C. Ph. E. Bacha, ale
także Szostakowicza czy Janačka. Był zdecydowanie najjaśniejszą gwiazdą tego
koncertu, wprawiając słuchaczy w zachwyt i bisując. Zdecydowanie przemienił
”zjadaczy chleba w anioły”.
Mahler,
trudna miłość i psychoanaliza
Drugą część wieczoru
wypełniła muzyka Gustava Mahlera, a ściślej: jego V Symfonia cis-moll.
Okoliczności powstania
utworu były niezwykle romantyczne: kompozytor zakochał się bez pamięci w dziewiętnaście
lat młodszej Almie Schindler – kobiecie pięknej, inteligentnej, a na dodatek femme fatale. Oczekiwać w tej sytuacji, że
będzie to szczęśliwy związek, było naiwnością ze strony dojrzałego w latach
kompozytora. Poznali się 7 listopada 1901 roku, a już trzy tygodnie później Mahler
się oświadczył i został przyjęty.
V
Symfonia została skomponowana właśnie w latach 1901-1902 i w
sposób wyrazisty oddaje przeżycia emocjonalne zakochanych. W tym właśnie utworze
znajduje się słynne Adagietto, które
pamiętamy z filmu ”Śmierć w Wenecji” Luchina Viscontiego, gdzie miłość
nierozerwalnie splata się ze śmiercią. Podobno Adagietto powstało jako swoisty
list miłosny Mahlera do Almy (tak przynajmniej twierdzi uczeń i popularyzator
twórczości Mahlera Willem Mengelberg) Otóż wedle jego relacji na egzemplarzu
partytury V Symfonii, na stronie tytułowej Adagietta został umieszczony wiersz, który nadaje się do podłożenia
pod melodię tej części symfonii:
Jakże Cię
kocham,
O słońce moje,
W mych słowach
tego nie wyrażę.
Tęsknotę moją
Zdradzić Ci mogę
I moją miłość,
Moją radość!
Utwór
rozpoczyna się powolnym marszem żałobnym, zaintonowanym przez trąbkę solo. Po
nim następują części pełne kontrastów i zmiennych nastrojów, które przechodzą w
najbardziej liryczną część – wspomniane już Adagietto.
Po nim przechodzi Mahler do finałowej apoteozy, w której zwycięża to, co jasne
i silne. Mahler marzył nie tylko o harmonijnym związku z Almą, ale także o tym,
aby jego kompozycja podobała się publiczności. Niestety, żadne z tych marzeń
się nie spełniło. Po kolońskim prawykonaniu 18 października 1904 roku kompozytor
stwierdził melancholijnie, że publiczność go nie zrozumiała. A Alma? Alma
ciągle przyprawiała mu rogi, doprowadzając go do nerwicy. Doszło do tego, że
Mahler udał się po radę do Zygmunta Freuda, który podobno wyjaśnił
kompozytorowi, że Alm szukała w nim podziwianego przez siebie ojca, on zaś chciał
w niej widzieć własną matkę, poświęcającą się dla rodziny i poniżaną przez
toksycznego męża.
Eiji Oue, fot. Bogusław Beszlej/NFM
Eiji
Oue – wielki mały człowiek
Po
ponad dwu stuleciach ciągle słyszymy w tym utworze tkwiące w nim wielkie
namiętności i nie zastanawiamy się, ile to kosztowało kompozytora. Z drugiej
strony, dzięki znakomitemu wykonawstwu, jesteśmy w stanie docenić walory tej
kompozycji i dać się jej uwieść. Na wrocławskim koncercie stało się tak tym
razem za sprawą znakomitego i niesłychanie dynamicznego dyrygenta – Eiji Oue, odkrytego przez L. Bersteina
i współpracującego z wieloma słynnymi orkiestrami, m.in. Philadelphia Orchestra, Los Angeles
Philharmonic, Oslo Philharmonic. Koncert ”Przemiany” dowiódł, że również
orkiestra Filharmonii Wrocławskiej sprostała talentowi i wymaganiom wielkiego
Oue. Koncert był pyszny od początku do ostatniej nuty. Relacja została opublikowana na portalu Kulturaonline 20 marca 2017 roku.
26 kwietnia melomani mogli przeżyć prawdziwą muzyczną ucztę, podczas której w obfitości serwowano kompozycje Josepha Haydna. I, nawiązując do znakomitej filmowej "Uczty Babette" Gabriela Axela, tę muzyczną przygotował dla nas Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel oraz armeńska sopranistka Lilit Davtyan. Cóż to był za wieczór!
Lilit Davtyan, Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel, fot. Karol Sokołowski
Maestro Antonini zaprezentował dwie symfonie Haydna oraz wybór arii z oper kompozytora, co jest efektem jego zaangażowania w projekt Haydn 2032. W tym roku bowiem przypada trzechsetna rocznica urodzin austriackiego kompozytora. W związku z tym Fundacja Josepha Haydna z Bazylei połączyła siły z wytwórnią Alpha, aby nagrać komplet 107 symfonii kompozytora. Kierownictwo artystyczne tego ambitnego projektu powierzono Giovanniemu Antoniniemu, który podzieli nagrania między swój zespół Il Giardino Armonico a Kammerorchester Basel, którą regularnie dyryguje. Celem owego projektu jest uczczenie pamięci jednego z najważniejszych kompozytorów w historii muzyki, jednego z najpłodniejszych (napisał ponad 300 utworów wielkoformatowych, symfonii, kwartetów smyczkowych, sonat fortepianowych, koncertów, oratoriów i oper), ale także jednego z najsubtelniejszych. Postrzegając muzykę Haydna jako „kalejdoskop ludzkich emocji”, Giovanni Antonini postanowił zająć się symfoniami nie w kolejności chronologicznej, lecz w programach tematycznych („La passione”, „Il losofo”, „Il distratto” itd.). Co więcej, włoski dyrygent uważa za istotne powiązanie tych dzieł z utworami innych kompozytorów współczesnych Haydnowi lub w jakiś sposób z nim związanych. Dlatego też, obok jego symfonii, na płytach znajdą się także utwory takich twórców, jak Gluck, W.F. Bach, Mozart, Cimarosa i Kraus.
Lilit Davtyan, Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel, fot. Adam Sokołowski
Symfonie zaprezentowane podczas koncertu pochodzą z londyńskiego okresu twórczości Haydna. Dwanaście tzw. "Symfonii londyńskich", skomponowanych w latach 1791 - 1795 oraz Symfonia "oksfordzka", stanowią szczytowe osiągnięcia twórczości tego kompozytora. Żadne inne partytury Haydna nie mają takiej wirtuozerii instrumentacyjnej, niebanalnego zastosowania środków formalnych, zadziwia wprost wyobraźnia kompozytora.
Podczas pierwszej części niedzielnego koncertu usłyszeliśmy Symfonię 96 w tonacji D-dur, zatytułowaną "Cud". Jej nazwa nie pochodzi od samego kompozytora, lecz z opowieści o tym, jak podczas to premiery z sufitu sali koncertowej spadł żyrandol. Publiczność zdołała "cudem" uniknąć uderzenia, ponieważ ruszyła ku estradzie, by oklaskiwać z entuzjazmem kompozytora. Skoro jednak czas żyrandoli odpłynął w przeszłość w salach tak nowoczesnych, jak NFM, mogliśmy się tego nie obawiać, a mając w perspektywie mistrzowskie wykonanie utworu, nie musieliśmy obawiać się jakości wykonania. Jedynym "zgrzytem" były oklaski pomiędzy poszczególnymi częściami utworu. 😅
Symfonia 96 D-dur jest "cudna" przede wszystkim za sprawą swego brzmienia. W środkowym odcinku żywej części pierwszej zwraca uwagę prawdziwie beethovenowski efekt: Haydn kończy w Fis-dur i po fermacie nieoczekiwanie zaczyna o pół tonu wyżej akordem w G-dur. Część powolna natomiast zdaje się nawiązywać w najlepsze do nastroju sztuki rokoka, zaś jej delikatny dźwięk i wykwintne, miękkie pastelowe barwy przywodzą na myśl malarstwo Watteau. Z kolei w części menuetowej słyszymy melodię taneczną o niewysłowionej słodyczy, silnie zakorzenioną w austriackim folklorze. Finał Vivace jest rodzajem błyskotliwego perpetum mobile, pozwalającego Haydnowi na zaprezentowanie niesamowitej pomysłowości w osiąganiu różnorodnych efektów humorystycznych, przy jednoczesnym wytrwałym trzymaniu się tego samego rytmu.
Pierwszą część koncertu dopełnił recytatyw i aria z opery "Dusza filozofa albo Orfeusz i Eurydyka" oraz aria z opery L’isola disabitata, Ostatnia opera Haydna:„Dusza filozofa albo Orfeusz i Eurydyka” została skomponowana w 1991 roku na zamówienie londyńskiego impresaria Johna Galliniego, który kierował King's Theatre. Dzieło nie zostało jednak wystawione za życia Haydna na skutek wydanego przez króla Jerzego III zakazu wystawiania oper włoskich w King's Theatre i na prapremierę sceniczną oczekiwało aż 160 lat. Dopiero w 1950 wiedeńskie Towarzystwo Haydnowskie zorganizowało nagranie „Duszy filozofa...”. W głównych rolach wystąpili: Herbert Handt (Orfeusz), Judith Hellwig (Eurydyka), orkiestrą zaś dyrygował Hans Swarowsky. Rok później, na festiwalu Maggio Musicale Fiorentino we Florencji, odbyła się sceniczna prapremiera opery. W partii Eurydyki wystąpiła Maria Callas, W 2001 w Covent Garden w roli Eurydyki wystąpiła Cecilia Bartoli, dyrygował zaś Christopher Hogwood. Lilit Davtyan, której mogliśmy posłuchać w roli Eurydyki, okazała się równie znakomitą interpretatorką, jak jej słynne poprzedniczki. Mimo młodego wieku, repertuar operowy armeńskiej śpiewaczki obejmuje dzieła Mozarta, Glucka, Donizettiego, Masseneta... Dysponuje pięknym, mocnym sopranem o urzekającej barwie i potrafi wyśpiewać nim zarówno smutek, rozpacz, jak i liryzm. A przy tym dysponuje wielką urodą i wdziękiem. Została przyjęta entuzjastycznie.
Lilit Davtyan, Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, Kammerorchester Basel, fot. Adam Sokołowski
Na koniec zabrzmiała Symfonia C-dur nr 97, która została ukończona w 1792 roku. Prawykonanie odbyło się w Hanover Square Rooms w Londynie 3 lub 4 maja 1792 roku. Po raz pierwszy wykonana w Anglii, dotarła na kontynent kilka lat później i została wykorzystana przez Ludwiga van Beethovena jako wzór dla nigdy nieukończonej Symfonii C-dur, a także przez Friedricha Witta dla Symfonii Jeneńskiej.
Symfonia rozpoczyna się powolnym wstępem, który celowo unika ustanowienia tonacji C-dur. Muzykolog Daniel Heartz opisał pierwsze takty jako bezpośredni cytat z Così fan tutte Mozarta. Cytat ów pochodzi z solowego pasażu na obój (melodia i harmonia), oznaczającego punkt kulminacyjny fabuły opery, gdy Fiordiligi ustępuje miejsca Ferrando. To właśnie podczas komponowania tej symfonii Haydn dowiedział się o niespodziewanej śmierci Mozarta. Będąc jeszcze w Wiedniu w 1790 roku uczestniczył w próbach tej opery na zaproszenie Mozarta. W powolnej części wariacyjnej pojawia się w sposób nieoczekiwany szczególnie emocjonujące wejście w forte trąbek i kotłów w drugiej wariacji. Jednak prawdziwym klejnotem, wyróżniającym się nawet w tej serii arcydzieł, jest Menuet, w którym Haydn przejawia swój fantastyczny zmysł instrumentatora. Finał tej symfonii manifestuje w sposób oczywisty radość. Jednakże pod koniec wprowadza kompozytor epizod przepojony tragiczną nutą, całkowicie zaskakując słuchaczy. Zaraz potem powraca wesoły nastrój - mroczne cienie spełniają rolę efektownego tła dla dominujących jasnych barw.
Całe to bogactwo obu symfonii Haydna, które próbowałam nieudolnie scharakteryzować, znalazło wrażliwego interpretatora w osobie Giovanniego Antoniniego i jego muzyków. Zarówno dobór utworów, ich piękno i różnorodność nabrały autentycznego blasku, który bez reszty owładnął zgromadzoną licznie publiczność Narodowego Forum Muzyki. I choć dobrych i bardzo dobrych koncertów tu nie brakuje, ten okazał się szczególny – była to prawdziwa muzyczna uczta!
18 lipca 2024 r., koncertem w wykonaniu Álvaro Iborra Jiménez & Friends na dworcu w Żarowie rozpocznie się 25. edycja Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy. Klarnecista wystąpi także nazajutrz w Muzeum Kupiectwa w Świdnicy. Ale dopiero o 19.00 usłyszymy w Kościele Pokoju w Świdnicy W. A. Mozarta, J. Haydna i Ch. W. Glucka w wykonaniu Bruno de Sá (sopran) i Capella Cracoviensis pod batutą Jana Tomasza Adamusa - szefa festiwalu. Jakie atrakcje czekają ponadto na melomanów?
PROGRAM
18.07 czwartek
Żarów | dworzec kolejowy 21:00
scena nocna
Johannes Brahms: Kwintet klarnetowy
Wykonawcy:
ÁLVARO IBORRA JIMÉNEZ & FRIENDS
Álvaro Iborra Jiménez klarnet
Urodzony w Pampelunie (Hiszpania) Álvaro Iborra Jiménez rozpoczął studia muzyczne w Tafalli, kontynuował je w Pampelunie, a następnie w Saragossie u Emilio Ferrando, gdzie uzyskał najwyższe oceny. Swoje umiejętności doskonalił w Karlsruhe pod okiem Wolfganga Meyera. W zakresie muzyki dawnej studiował grę na klarnecie historycznym u Lorenza Coppoli w ESMUC w Barcelonie.
Álvaro Iborra Jiménez był laureatem wielu nagród na konkursach muzyki kameralnej: w Saragossie (2002), Burgos (2005), Weronie (2006) i Bari (2007). Był członkiem Baskijskiej Orkiestry Młodzieżowej, Narodowej Orkiestry Młodzieżowej Hiszpanii i The World Orchestra.
Pracował i współpracuje z takimi zespołami jak Concentus Musicus Vienna, Chamber Orchestra of Europe, Bachakademie Stuttgart, Freiburg Baroque Orchestra, Wrocławska Orkiestra Barokowa, Insula Orchestra, Nowa Orkiestra z Kolonii, Orkiestra Euskadi, Orkiestra Symfoniczna Orkiestra i Chór z Madrytu, Orkiestra Symfoniczna w Bilbao, Windband z Madrytu i zespół Enigma (Saragossa).
Wolfgang Amadeus Mozart: Aer tranquillo e dì sereni (Il rè pastore)
Joseph Haydn: Symfonia nr 77 | Vivace
Wolfgang Amadeus Mozart: Lugi da te (Mitridate)
Joseph Haydn: Symfonia nr 77 | Andante sostenuto
Christoph Willibald Gluck: Opprimete i contumaci (La Clemenza di Tito)
—
Wolfgang Amadeus Mozart: E Susanna non vien!... Dove sono i biei momenti (Le nozze di Figaro)
Joseph Haydn: Symfonia nr 77 | Menuetto. Allegro
Wolfgang Amadeus Mozart: In quali eccessi... Mi tradì quell'alma ingrata (Don Giovanni)
Joseph Haydn: Symfonia nr 77 | Finale. Allegro spiritoso
Niccolò Piccinni: Furie di donna irata (La buona figliuola)
Bruno de Sá sopran
Gwiazdą pierwszego koncertu w Kościele Pokoju podczas tegorocznego Festiwalu Bachowskiego będzie Bruno de Sá - sopranista, jeden z najbardziej fascynujących głosów naszych czasów. To prawdziwy męski sopran o rozległej skali, wirtuozowskiej koloraturze i krystalicznych wysokich dźwiękach. W Kościele Pokoju zaśpiewa arie Mozarta, Glucka i Picciniego, a towarzyszyć mu będzie Capella Cracoviensis po dyrekcją Jana Tomasza Adamusa.
Spośród występów Bruno de Sá należy wymienić m.in. debiut na Festiwalu Muzyki Dawnej w Innsbrucku jako Aminta w „L'Olimpiade” Vivaldiego pod dyrekcją Alessandro de Marcchi, debiut w roli Orfeusza w „Orfeuszu i Eurydyce” Glucka pod dyrekcją Michaela Hoffstettera (Gluckfestspiele), barokowe pasticcio „Sehnsucht” w reżyserii Andreasa Rosara i pod dyrekcją Philipa Armbrustera (Oper Dortmund), Aminta w „Aminta e Fillide” Haendla pod dyrekcją George'a Petrou (Händel-Festspiele Göttingen), pasticcio „Siface” z Capellą Cracoviensis pod dyrekcją Jana Tomasza Adamusa (Opera Rara Kraków), „Stabat Mater” Pergolesiego pod dyrekcją Reinharda Goebela (Verbier Festival), Cleofide w „Alessandro nell'Indie” Vinciego w reżyserii Maxa Emanuela Cenčica i pod dyrekcją Martyny Pastuszki (Bayreuth Baroque) oraz Stephano w „Roméo et Juliette” Gounoda w reżyserii Erica Rufa i pod dyrekcją Pierre'a Duoussauda (Opéra de Rouen Normandie).
Młody brazylijski sopranista zainaugurował sezon 2023/24, solowym programem „Neapolitan School”, który zaprezentuje na Festiwalu Oper Barokowych w Bayreuth wraz z Nuovo Barocco pod kierownictwem Dimitrisa Karakantasa. Pojawi się też w Opéra Royal w Wersalu, Opéra de Rouen Normandie, Théâtre des Champs-Elysées w Paryżu i wreszcie w wiedeńskiej Staatsoper u boku gwiazd baroku, takich jak Cecilia Bartoli i Max Emanuel Cenčic.
Ponadto powróci na Gluckfestspiele, aby zaśpiewać rolę Sesto w „La Clemenza di Tito” Glucka (Margravial Operahouse Bayreuth, Ekhof Theater Gotha). Zaśpiewa także Kleopatrę w „Marc'Antonio e Cleopatra” Hassego z {oh!} Orkiestrą pod dyrekcją Martyny Pastuszki (Katowice, Dortmund), a także Farnaspe w „Adriano in Siria” Grauna pod dyrekcją Dorothee Oberlinger — produkcji, która zostanie zaprezentowana w Schloßtheater Sanssouci w Poczdamie.
CAPELLA CRACOVIENSIS
Jan Tomasz Adamus
BELLINI: OH! QUANTE VOLTE | BRUNO DE SA
***
19.07 piątek
Katedra pw. św. Stanisława i Wacława 22:00
Olivier Messiaen: Vingt regards sur l’enfant-Jésus / 20 spojrzeń na Dzieciątko Jezus
Wioletta Fluda-Tkaczyk fortepian
***
20.07 sobota
Pożarzysko | kościół św. Józefa 11:00
śniadanie na trawie
Wolfgang Amadeus Mozart: Kwintet klarnetowy
ÁLVARO IBORRA JIMÉNEZ & FRIENDS
Álvaro Iborra Jiménez klarnet
Katarzyna Olszewska Szymon Strzelczyk skrzypce
Natalia Reichert altówka
Monika Hartmann wiolonczela
⭢ kosze piknikowe mile widziane
***
20.07 sobota
Kościół Pokoju 18:00
Johann Sebastian Bach: kantata Schau, lieber Gott, wie meine Feind BWV 153
Johann Sebastian Bach: kantata Nun komm, der Heiden Heiland BWV 61
AKADEMIA BACHOWSKA
Joanna Zaucha sopran
Matylda Staśto alt
Zbigniew Malak tenor
Sebastian Szumski bas
Robert Bachara Agnieszka Świątkowska skrzypce
Jacek Dumanowski Dymitr Olszewski altówka
Konrad Górka wiolonczela
Marek Toporowski organy/kierownictwo muzyczne
***
Marcin Masecki, fot. Magda Hueckel
Ten pianista, kompozytor, aranżer, dyrygent, kurator i pedagog Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy - gościł na nim dotąd czterokrotnie — w 2017 roku był nawet festiwalowym artystą rezydentem (grał wówczas Chopina na pianinie, Mozarta na historycznym pianoforte, a Bacha na pozytywie organowym). W 2020 roku grał w Kościele Pokoju „Wariacje Goldbergowskie”, a ostatnio, w listopadzie 2023 - Schuberta w sali teatralnej Świdnickiego Ośrodka Kultury.
Marcin Masecki regularnie koncertuje z repertuarem klasycznym — solo, w składzie kameralnym lub z orkiestrami. Jest stałym kuratorem warszawskiego życia muzycznego, organizując festiwale i projekty łączące muzyków z różnych środowisk. Co roku prowadzi klasę improwizacji na Festiwalu Ensemble w Książu.
Współprowadzi również orkiestrę Jazz Band Młynarski-Masecki, grającą przedwojenny polski jazz w autorskich opracowaniach.
Jako kompozytor zadebiutował w maju 2023 swoim nowym poematem symfonicznym „W Wariacjach Goldbergowskich są trzy polonezy” eksplorującym związki między twórczością Bacha a naszym tańcem narodowym. Ma na koncie trzy symfonie i jeden koncert fortepianowy.
Pisze również dla filmu oraz dla teatru. Jest laureatem Orła za muzykę do filmu „Powrót do tamtych dni”. Był aranżerem, kompozytorem i konsultantem muzycznym filmu „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego (nagroda „Najlepszy Reżyser” w Cannes). Wcześniej stworzył m.in. ścieżkę dźwiękową do filmu „O zwierzętach i ludziach” Łukasza Czajki, „Fuck for Forrest” Michała Marczaka, oraz „Obce niebo” Dariusza Gajewskiego.
Regularnie współpracuje z Polskim Radiem, Teatrem Studio, Barem Studio oraz orkiestrami MACV i Capellą Cracoviensis.
20.07 sobota
Kościół Pokoju 20:00
Ludwig van Beethoven: 3 ostatnie sonaty fortepianowe
— Sonata nr 30 E-dur
— Sonata nr 31 As-dur
— Sonata nr 32 c-moll
Marcin Masecki fortepian
***
21.07 niedziela
Kościół Pokoju 10:00
nabożeństwo kantatowe
AKADEMIA BACHOWSKA
Joanna Zaucha sopran
Matylda Staśto alt
Zbigniew Malak tenor
Sebastian Szumski bas
Robert Bachara, Agnieszka Świątkowska skrzypce
Jacek Dumanowski, Dymitr Olszewski altówka
Konrad Górka wiolonczela
Marek Toporowski organy / kierownictwo muzyczne
***
21.07 niedziela
Michałkowa | kościół św. Anny 12:30
śniadanie na trawie
Vivaldi Corrette Platti: Sonaty
Monika Hartmann wiolonczela
Natalia Olczak klawesyn
⭢ kosze piknikowe mile widziane
***
21.07 niedziela
Kościół Pokoju 19:00
Wolfgang Amadeus Mozart: Kwintet fortepianowy Es-dur
Ludwig van Beethoven: Kwintet fortepianowy Es-dur
MARCIN MASECKI & FRIENDS
Gilles Vanssons obój
Álvaro Iborra Jiménez klarnet
Krzysztof Stencel róg
Carles Valles fagot
Marcin Masecki fortepian
***
21.07 niedziela
Niedźwiedzica | kościół św. Mikołaja 21:30
koncert nocny
Bach & L’Italie
Justin Taylor klawesyn
***
22.07 poniedziałek
Jugowice | magazyn dworcowy 20:00
Franz Schubert: Sonata nr 21 B-dur (ostatnia sonata)
Marcin Masecki fortepian
***
23.07 wtorek
Walim | kościół św. Jadwigi Śląskiej 20:00
Franz Schubert: Oktet F-dur
ROBERT BACHARA & CO.
Álvaro Iborra Jiménez klarnet
Felix Polet róg
Tomasz Wesołowski fagot
Robert Bachara skrzypce
Natalia Reichert altówka
Monika Hartmann wiolonczela
Łukasz Macioszek kontrabas
***
24.07 środa
Muzeum Dawnego Kupiectwa 18:00
Johann Nepomuk Hummel: Septet fortepianowy op. 74
Tami Krausz flet
Gilles Vanssons obój
Krzysztof Stencel róg
Dymitr Olszewski altówka
Aleksandra Buczyńska-Kusak wiolonczela
Rafał Gorczyński kontrabas
Eliza Pawłowska fortepian
***
24.07 środa
Olszyniec | kościół św. Anny 20:00
Max Reger: Suita
Anton Webern: Langsamer Satz
skrzypce tba
Dymitr Olszewski altówka
Teresa Kamińska wiolonczela
***
25.07 czwartek
Żarów | dworzec kolejowy 21:00
scena nocna
Biber: sacrum/profanum
Aleksandra Owczarek skrzypce
Klaudia Łoboda klawesyn
***
Kristian Bezuidenhout, fot. Marco Borggreve
Kristian Bezuidenhout! Pianista uznawany z jednego z największych interpretatorów muzyki klasycznej i romantycznej na historycznych instrumentach.
Artysta jest dyrektorem artystycznym Freiburger Barockorchester i głównym gościnnym dyrygentem English Concert. Jako solista jest regularnym gościem wiodących zespołów, w tym Les Arts Florissants, Orchestra of the Age of Enlightenment, Concertgebouworkest, Chicago Symphony Orchestra i Leipzig Gewandhausorchester; gościnnie dyrygował (od klawiatury) Orchestra of the Eighteenth Century, Tafelmusik, Collegium Vocale, Juilliard 415, Kammerakademie Potsdam i Dunedin Consort.
W obecnym sezonie artystycznym występuje z wieloma zespołami, takimi jak Orchestre National de Belgique, La Scintilla, Tafelmusik Baroque, Camerata Salzburg i Australian Chamber Orchestra oraz w recitalach ze słynnymi muzykami — w tym Isabelle Faust i Kristin von der Goltz, z którymi odbywa tournée po Japonii. Odwiedza ponadto wiele krajów Europy z Jean-Guihen Queyras, Antoine Tamestit, Rachel Podger, Amandine Beyer, Marco Ceccato i Chiaroscuro Quartet.
Bogata w liczne nagradzane wielokrotnie płyty dyskografia Kristiana Bezuidenhouta (związany jest on z wydawnictwem Harmonia Mundi) obejmuje m.in. komplet utworów Mozarta na fortepian solo. Wśród ostatnio wydanych albumów należy wymienić „Winterreisse” z Markiem Padmore, sonaty Bacha na skrzypce i klawesyn z Isabelle Faust, sonaty fortepianowe Haydna i komplet koncertów Beethovena z Freiburger Barokorchester.
26.07 piątek
Kościół Pokoju 19:00
Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy d-moll
Joseph Haydn: Symfonia nr 76 Es-dur
Kristian Bezuidenhout fortepian
CAPELLA CRACOVIENSIS
Katarzyna Olszewska skrzypce/kierownictwo muzyczne
***
26.07 piątek
Glinno | kościół Matki Bożej Bolesnej 21:00
Orlando di Lasso: Lagrime di San Pietro
Magdalena Łukawska Antonona Ruda sopran
Ilona Szczepańska Łukasz Dulewicz alt
Dominik Czernik Piotr Szewczyk tenor
Marek Opaska bas
Jan Tomasz Adamus dyrygent
***
27.07 sobota
Łagiewniki | pocysterski zespół klasztorny 11:00
śniadanie na trawie
barok niemiecki
OVERTONE
Julia Karpeta viola da gamba
Klaudia Matlak skrzypce
Maurycy Raczyński klawesyn
⭢ kosze piknikowe mile widziane
***
27.07 sobota
Kościół Pokoju 18:00
Johann Sebastian Bach: kantata Mein liebster Jesus ist verloren BWV 154
Johann Sebastian Bach: kantata Wer mich liebet, der wird mein Wort halten BWV 59
Johann Sebastian Bach: Koncert klawesynowy A-dur
AKADEMIA BACHOWSKA
Antonia Ruda sopran
Ewa Zeuner alt
Jonas Finger tenor
Marek Opaska bas
Gilles Vanssons tba obój
Agnieszka Świątkowska Seojin Kim skrzypce
Natalia Reichert altówka
Monika Hartman wiolonczela
Anna Bator kontrabas
Marcin Świątkiewicz klawesyn/kierownictwo muzyczne
***
Saskia Giorgini, fot. Julia Wesely
27.07 sobota
Kościół Pokoju 20:00
Franz Schubert: Schwanengesang
Ludwig van Beethoven: An die ferne Geliebte
Ian Bostridge tenor
Saskia Giorgini fortepian
Ian Bostridge, fot. Kalpesh Lathigra
Niezwykły głos i sztuka interpretacji zaprowadziły brytyjskiego tenora Iana Bostridge'a na wszystkie największe sceny operowe, sale koncertowe i muzyczne festiwale. Jest wspaniałym Ewangelistą w pasjach Bacha i cenionym wykonawcą ról w operach Monteverdiego, Mozarta czy Brittena. Ale to pieśń, a zwłaszcza niemiecka lieder, zawsze była formą najbliższą jego wrażliwości, a Schubert pierwszą miłością. W Świdnicy — wspólnie z Saskią Giorgini przy fortepianie — zaśpiewa jego „Schwanengesang”, zbiór pieśni, który okazał się ostatnią wypowiedzią tego przedwcześnie zmarłego w gatunku, który przyniósł mu największą sławę.
W niezwykle bogatej dyskografii Iana Bostridge'a znajdziemy nie tylko liczne recitale pieśniowe, z których wiele ma status klasyków, ale też wiele kompletnych nagrań oper, m.in. „Die Entführung aus dem Serail” i „Idomeneo” Mozarta, „Dido and Aeneas” Purcella, „Orfeo” Monteverdiego, „The Turn of the Screw” Brittena, czy „The Tempest” Thomasa Adèsa.
Ostatnimi czasy mieliśmy szczęście gościć go kilkukrotnie w Polsce na festiwalu Opera Rara Kraków, gdzie nie tylko występował solo, ale wziął również udział w produkcji scenicznej oratorium „Das Paradies und die Peri” (reż. Cezary Tomaszewski, Capella Cracoviensis, dyr. Jan Tomasz Adamus).
***
27.07 sobota
Zastruże | kaplica mszalna pw. Matki Boskiej Królowej Świata 22:00
koncert nocny
carte blanche
Robert Bachara skrzypce
***
28.07 Świdnica
Kościół Pokoju 10:00
nabożeństwo kantatowe
AKADEMIA BACHOWSKA
Antonia Ruda sopran
Ewa Zeuner alt
Jonas Finger tenor
Marek Opaska bas
Gilles Vanssons tba obój
Agnieszka Świątkowska Seojin Kim skrzypce
Natalia Reichert altówka
Monika Hartman wiolonczela
Anna Bator kontrabas
Marcin Świątkiewicz klawesyn/kierownictwo muzyczne
***
28.07 niedziela
Bagieniec | Winnica Silesian 12:30
śniadanie na trawie
barok angielski
OVERTONE
Julia Karpeta viola da gamba
Klaudia Matlak skrzypce
Maurycy Raczyński klawesyn, fidele kolanowe
⭢ kosze piknikowe mile widziane
***
28.07 niedziela
Piława Górna | pałac Gladishof 18:00
piknik romantyczny
Mozart & Pleyel: kwartety smyczkowe
Bartłomiej Fraś Tomasz Góra skrzypce
Dymitr Olszewski altówka
Aleksandra Buczyńska-Kusak wiolonczela
⭢ kosze piknikowe mile widziane
***
Tallis Scholars
Przez ponad pół wieku działalności koncertowej i nagraniowej Tallis Scholars zrobili prawdopodobnie więcej niż jakakolwiek inny zespół dla popularyzacji wokalnej muzyki renesansu.
Śpiewali ten repertuar na każdym kontynencie z wyjątkiem Antarktydy. Występowali w Royal Albert Hall, Kaplicy Sykstyńskiej, Lincoln Center i Carnegie Hall w Nowym Jorku, Filharmonii Berlińskiej, Bazylice św. Marka w Wenecji, Seoul Arts Centre Korea, Globe Theatre, Concertgebouw w Amsterdamie, Wigmore Hall, Operze w Sydney oraz w setkach innych kościołów i sal koncertowych rozsianych po całym świecie.
Tallis Scholars nieustannie pielęgnują swoje unikalne brzmienie chwalone przez recenzentów za klarowność, wyjątkową barwę, giętkość artykulacji. Nie bez powodu w BBC Radio 3 nazwano ich „jednym z najcenniejszych brytyjskich dóbr ekportowych”
5 marca mieliśmy okazję uczestniczyć w koncercie absolutnie niezwykłym: zaprezentowano znane dzieło Josepha Haydna: "Die sieben letzten Worte unseres Erlösers am Kreuze" (Siedem ostatnich słów naszego Zbawiciela na Krzyżu), które w tym trudnym czasie wybrzmiało w sposób szczególny - stało się rodzajem muzycznych rekolekcji... Dyrygent Joseph Swensen zadedykował koncert tym wszystkim, których z powodu wojny na Ukrainie dotknęły niewyobrażalne cierpienia.
Joseph Swensen zapowiadający koncert, fot. Sławek Przerwa/NFM
Haydn napisał "Siedem ostatnich słów" na zamówienie księdza José Saenza de Santamaría, Marqués de Valde-Íñigo z Kadyksu. Utwór został prawdopodobnie wykonany w Wielki Piątek 1787 r. w kaplicy Santa Cueva pod kościołem parafialnym Nuestra Señora del Rosario. Jednakże od początku kompozytorowi towarzyszyła misja napisania siedmiu części dla samej orkiestry, z których każda miała stworzyć atmosferę sprzyjającą medytacji, inspirowaną jednym ze zwrotów przypisywanych przez Ewangelie umierającemu Chrystusowi. Sam Haydn tak opisał genezę dzieła w 1801 roku:
„Około piętnaście lat temu zostałem poproszony przez kanonika Kadyksu o skomponowanie muzyki instrumentalnej do "Siedmiu ostatnich słów Zbawiciela na Krzyżu". Było to w zwyczaju, aby co roku w czasie Wielkiego Postu prezentować oratorium, a przyczyniły się do tego następujące okoliczności: zwieszono na ścianach, oknach i filarach kościoła czarną tkaninę i tylko jedna duża lampa wisząca pośrodku oświetlała świętą ciemność. W południe wszystkie drzwi były zamknięte; potem zaczęła się muzyka. Po odpowiednim wstępie biskup wstąpił na ambonę, czytając pierwsze z siedmiu Słów, po czym kontemplował je. Gdy tylko się skończył, zszedł z ambony i ukląkł przed ołtarzem. Muzyka wypełniła tę pauzę. Następnie biskup w podobny sposób wypowiedział drugie Słowo, potem trzecie i tak dalej, a orkiestra grała po zakończeniu każdej kontemplacji. W tych okolicznościach nie było łatwym zadaniem skomponować siedem adagio po dziesięć minut każde i sprawić, by odniosły one skutek, budząc w słuchaczu wszystkie uczucia, które wywołuje znaczenie każdego słowa umierającego Odkupiciela".
Joseph Swensen i Christian Danowicz, fot. Sławek Przerwa/NFM
Nic zatem dziwnego, że później, w latach 1795-1796, Haydn zaadaptował swój utwór na orkiestrę, chór i czworo solistów. Tekst napisał prawdopodobnie Gottfried van Swieten . Prawykonanie tej wersji odbyło się w Wiedniu w 1796 roku, a w 1801 roku została ona opublikowana. Sam kompozytor niezmiennie nazywał siedem części tekstów biblijnych „sonatą”. Istotnie, wszystkie one przyjmują standardową formę pierwszej części w formie sonatowej, z powtórzeniem ekspozycji.
Wyznam, że kiedy słuchałam tej kompozycji w 2016 roku podczas Misteria Paschalia, odczuwałam duży dyskomfort, ponieważ Jordi Savall zrezygnował z owych refleksji po każdej frazie pochodzącej ze sceny Ukrzyżowania, zastępując je obrazoburczym komentarzem z bluźnierczej "Ewangelii według Jezusa Chrystusa" José Saramago - portugalskiego pisarza, laureata literackiej Nagrody Nobla w 1998 roku. "Siedem słów człowieczych", bo taki był tytuł tego tekstu, który czytał aktor, wzbudziły wówczas uzasadnione kontrowersje. Tym razem muzyce towarzyszył pierwotny komentarz, który w sposób istotny przyczynił się do głębszego odbioru dzieła.
Soliści od lewej: Marek Belko – tenor, Michał Pytlewski – bas, Aleksandra Michniewicz - alt i Agata Chodorek - sopran, fot. S. Przerwa/NFM
To był naprawdę niezwykły koncert! Poruszające teksty i piękne interpretacje chóru oraz solistów sprawiły, że poczułam niezwykle głębokie wzruszenie, które towarzyszyło mi już do końca koncertu. Orkiestra NFM Orkiestra Leopoldinum pod batutą Josepha Swensena zagrała wprost znakomicie ten przecież niełatwy - pełen kontrastów - utwór. Każda sonata została skomponowana w innej tonacji, inne też jest ich tempo. Przykładem kontrastu w ramach jednego i tego samego fragmentu jest miękki początek Sonaty V A-dur, która przybiera formę XVIII-wiecznego adagia, a jej początek może przypominać serenadę, po czym następuje gwałtowna figuracja, sugerująca mękę spragnionego Chrystusa ("Sitio" - "Pragnę"). Z równą, a może jeszcze większą mocą przemawiały do mnie partie solowe. Przepięknie interpretowały tekst sopran i alt: Agata Chodorek - sopran i Aleksandra Michniewicz - alt, którym dotrzymywali kroku: Marek Belko – tenor i Michał Pytlewski – bas. To był jeden z tych koncertów, który pozostaje w sercu na zawsze.
24 lutego o 18.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza koncert NFM Orkiestry Leopoldinum pod dyrekcją Wilsona Hermanto. Zabrzmią dwie symfonie skomponowane przez Josepha Haydna oraz jeden z jego koncertów wiolonczelowych, w którym partię solową wykona znakomity Daniel Müller-Schott . Programu dopełni dzieło Antona Weberna, jednego z klasyków dwudziestowiecznej awangardy.
Wilson Hernanto / fot. archiwum artysty
Symfonia nr 22 Es-dur „The Philosopher” należy do wczesnych dzieł Josepha Haydna. Powstała w 1764 roku, kiedy kompozytor pracował dla księcia Nikolausa Esterházego. Podtytuł „Filozof” prawdopodobnie nie został nadany przez artystę, pewne jest natomiast, że powstał w czasach jego życia. Sporządzony w 1790 roku i pochodzący z Modeny odpis tego dzieła zawiera ów podtytuł na karcie tytułowej (nie ma go wszakże na zachowanym autografie!). Kompozycja przeznaczona jest na dwa rożki angielskie, dwie waltornie i smyczki (jest to jedyna symfonia w historii przeznaczona na taki skład). Podtytuł odnosi się do dialogu pomiędzy rożkami a waltorniami, od którego rozpoczyna się powolne pierwsze ogniwo. Komentatorzy dopatrzyli się w tym fragmencie uczonej dysputy, w którym jeden z bohaterów zadaje pytanie, a drugi udziela odpowiedzi. Następnie zabrzmi II Koncert wiolonczelowyD-dur, dzieło ukończone w 1783 roku, a więc prawie o dwie dekady późniejsze od Symfonii Es-dur. To utwór bardziej liryczny niż wirtuozowski, pogodny i pełen przepięknych, śpiewnych melodii. Badacze przez wiele lat nie byli pewni czy jest to dzieło Haydna. Wątpliwości rozstrzygnęło dopiero odkrycie autografu kompozycji w 1951 roku.
Daniel Muller-Schott, fot. Kaupo Kikkas
Drugą część koncertu rozpocznie wykonanie Langsamer Satz Antona Weberna. Geneza tego utworu wiąże się z romantyczną historią. Otóż młody Weber wybrał się na wycieczkę z kuzynką, Wilhelmine Mörtl, a wkrótce rozkwitło pomiędzy nimi uczucie, które doprowadziło do ślubu. Ta lapidarna, śpiewna i pełne emocji kompozycja w niczym nie przypomina późniejszych eksperymentalnych dzieł Weberna.
W finale artyści powrócą do twórczości Haydna i wykonają Symfonię nr 49 f-moll „La passione”. Należy ona do grupy dzieł napisanych w okresie "Burzy i Naporu". Do głosu doszły wówczas emocje nadzwyczaj silne, wyrażane w radykalny sposób – za pomocą nietypowych przejść z jednej tonacji do drugiej, emfatycznych pauz czy gwałtownych zmian dynamiki. Muzyka ta miała wzburzać uczucia słuchających i ten cel kompozytor zdecydowanie osiągnął w ponurej i mrocznej „La passione”.
Program:
J. Haydn Symfonia Es-dur „Der Philosoph” Hob. I:22
J. Haydn II Koncert wiolonczelowy D-dur Hob: VIIb:2
31 stycznia 2025 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod batutą Omera Meira Wellbera oraz jednego z najznamienitszych wirtuozów fortepianu - Piotra Anderszewskiego. Usłyszymy wczesny koncert Ludwiga van Beethovena oraz dzieła Alfreda Schnittkego i Dmitrija Szostakowicza.
Piotr Anderszewski, fot. materiały prasowe NFM
Wieczór otworzy Koncert C-dur op. 15 Ludwiga van Beethovena. Chociaż jest znany jako pierwszy z koncertów fortepianowych tego kompozytora, napisany został już po II Koncercie B-dur. Zwyczajowo utrwalona numeracja wzięła się z kolejności publikacji tych utworów, przez którą przyjęto także sprzeczną z datami powstania numerację owych dzieł. Koncert C-dur wykazuje jeszcze wpływy twórczości Josepha Haydna i Wolfganga Amadeusa Mozarta. Jest pogodny w nastroju, wyważony pod względem proporcji, utrzymany w tradycyjnym trzyczęściowym schemacie formalnym. Wyrazistą osobowość Beethovena zdradzają odważne momentami pomysły harmoniczne. Pierwszym odtwórcą błyskotliwej i wirtuozowskiej partii solowej był sam kompozytor, który prawykonał utwór w 1800 roku w Wiedniu.
Drugą część koncertu rozpocznie wykonanie dzieła Alfreda Schnittkego – Moz-Art à la Haydn. Powstało ono w 1977 roku i przeznaczone jest na dwoje skrzypiec oraz małą orkiestrę smyczkową. W utworze tym twórca w swobodny sposób operuje cytatami z rozmaitych dzieł Haydna i Mozarta. Pierwszy z tych kompozytorów reprezentowany jest przez fragmenty Symfonii fis-moll „Pożegnalnej”, drugi zaś przez cytat z Symfonii g-moll KV 550 oraz szkice z nieukończonej humorystycznej pantomimy. Materiał z nich pochodzący został przez Schnittkego przetworzony z wykorzystaniem współczesnych środków artykulacyjnych i harmonicznych, co daje wrażenie słuchania klasyków wiedeńskich zaprezentowanych w krzywym zwierciadle. Równie ważne są w tym dziele także elementy performansu. Wykonanie Moz-Art à la Haydn rozpoczyna się przy zgaszonym świetle, zaś w finale muzycy opuszczają estradę jeden po drugim, a na końcu zostaje na niej tylko odmierzający czas dyrygent.
Zabrzmi także IX Symfonia Es-dur Dmitrija Szostakowicza, napisana w 1945 roku. Kompozytor zapowiadał wcześniej stworzenie potężnego dzieła przeznaczonego na wielką orkiestrę, chór i solistów, będące apoteozą zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami. W zamian skomponował przejrzysty, krótki, zwarty i pełen dowcipu utwór, całkowicie pozbawiony patosu. Publiczność co prawda z miejsca pokochała IX Symfonię, ale radziecka krytyka zgromiła ją za rzekomą „ideologiczną słabość”, a cenzura wkrótce zakazała jej wykonywania. Dziś Dziewiąta Szostakowicza zajmuje stałe miejsce w repertuarze orkiestr, ale, jak w przypadku wielu dzieł tego artysty, jest to utwór z kluczem. Kompozytor umieścił w nim bowiem zakamuflowane cytaty z innych sławnych „dziewiątych”, w tym z tej najbardziej chyba znanej, autorstwa Ludwiga van Beethovena.
Program:
L. van Beethoven I Koncert fortepianowy C-dur op. 15
Życie człowieka wpisane w symbolikę
pór roku, w znakomitej interpretacji solistów, Chóru NFM, Gabrieli
Consort&Players i Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod Paulem McCreeshem.
Koncert Pory roku J. Haydna/NFM
Symbolika i
ilustracyjność
Dzieło to – lepiej niż jakikolwiek
pamiętnik osobisty – zaświadcza o wewnętrznych horyzontach myślowych Haydna. W
dziele tym dziecięca naiwność, zmysłowa
radość i łagodny humor łączą się z głęboką wiarą, szlachetnością wyrazu i
hymniczną wrażliwością. Ta różnorodność duchowego krajobrazu może tłumaczyć
silny oddźwięk, jaki dzieło to od swego prawykonania wywołuje w sercach
słuchaczy – pisał
biograf kompozytora Karl Geringer o jego ”Stworzeniu świata”. Wydaje się
jednak, że słowa te w równym stopniu można odnieść do innej wielkiej kompozycji
wokalnej – do ”Pór roku”.
Powstała z
adaptacji tekstu angielskiego poematu
Jamesa Thomsona pod tym samym tytułem. Autorem libretta jest – podobnie jak
w ”Stworzeniu świata” – Gotfried van Swieten. W dużej mierze dzięki niemu
tekst nabrał cech inscenizacji o cechach
symbolicznych, którą Haydn wypełnił wspaniałą, porywającą muzyką. Jest ona - w najlepszym tego słowa znaczeniu – ilustracyjna.
Początek –
przejście od mroźnej zimy do wiosny - został oddany za pomocą groźnego unisona
skrzypiec, a także złowieszczych dźwięków puzonów i kotłów. Gęste i ciężkie
powietrze przed burzą w ”Wiośnie” oddaje cichy głos sopranu, niepokojące
pizzicato smyczków i złowieszcze werble kotłów. Orkiestra prawie milknie, po
czym – dla kontrastu – słyszymy gromką burzę, oddaną z całym realizmem. Groza
żywiołu splata się tutaj z ludzką rozpaczą. Wspaniałe są także sceny polowania
czy festyn po winobraniu w ”Jesieni”.
Życie człowieka wpisane
w symbolikę pór roku
Paul McCreesh, Pory roku J. Haydna/NFM
Urodę muzyki instrumentalnej przewyższa – choć to pozornie niemożliwe – piękno
ludzkich głosów: trojga bohaterów i chóru. Pod tym względem Haydn osiągnął
mistrzostwo swego wielkiego poprzednika – Georga Friedricha Händla. W oratorium
śpiewają trzy postacie: rolnik Szymon (bas), jego córka Hanna (sopran) oraz jej
ukochany Łukasz (tenor). Uosabiają pracowitość, miłość i pobożność. U Haydna pojedyncze ludzkie głosy często splatają
się z głosami chóru – pojedynczy człowiek jest zawsze zakorzeniony w zbiorowości,
a wszyscy – w Naturze i w Bogu. Już
pierwszą część oratorium kończy modlitwa o błogosławieństwo dla pól, którą
rozpoczyna ekstatyczne solo tenoru, następnie dołącza bas, sopran i wreszcie
chór intonujący hymn do Stwórcy. Rodzi się wspaniała, majestatyczna fuga,
przypominająca chóry z ”Mesjasza” Händla. Jest to chyba najpiękniejszy,
najbardziej wzruszający moment oratorium. Jednakże właściwe przesłanie utworu
usłyszymy w ostatniej, czwartej jego części – ”Zimie”. Autor wpisuje życie człowieka w symbolikę pór roku i wprowadza paralelę
pomiędzy zimą a śmiercią. Nie jest to jednak wątek smutny czy przygnębiający, ponieważ kieruje myśl ku Bożemu miłosierdziu. Pytania między
tercetem solistów a chórem dają nadzieję na radość zbawienia. Oto ”przez bramę
waży się przejść człowiek, który się trudził, prowadził niezepsute życie,
którego język pozbawiony jest przebiegłości”. Krótkie, choć dramatyczne Amen stanowi majestatyczne zakończenie
dzieła.
Pory roku w
mistrzowskim wykonaniu
Pory roku, Chór NFM, fot. Łukasz Rajchert
Wiele
muzycznych (i nie tylko) wzruszeń dostarczył słuchaczom przepiękny koncert w
Narodowym Forum Muzyki, który uwieńczył tegoroczny sezon. ”Pory roku” Haydna
wykonali gościnnie Gabrieli
Consort&Players, a towarzyszyła im WrocławskaOrkiestra Barokowa oraz Chór NFM
(podobnie jak w ”Zuzannie” Händla – fantastyczny). W roli Hanny wystąpiła
znakomita sopranistka Carolyn Sampson,
partie Szymona wyśpiewał obdarzony mocnym barytonem Adrew Foster-Williams, zaś w postać
Łukasza wcielił się wspaniały tenor Jeremy
Ovenden. Całość poprowadził Paul McCreesh. Angielskiemu dyrygentowi
zawdzięczamy już niejedno znakomite wykonanie utworów uznanych kompozytorów, w
m.in. także Josepha Haydna. Takim było
niewątpliwie ”Stworzenieświata” z wybitnym tenorem Markiem Padmorem.
Adrew Foster-Williams, Jeremy Ovenden, Carolyn Sampson/Łukasz Rajchert, NFM
Wyznam, że
tylko na początku odczuwałam mały dyskomfort, kiedy - nawykła do niemieckiej
wersji językowej dzieła w genialnej wersji Eliota Gardinera – musiałam się ”przestroić” na wymowę angielską. Mocne,
twarde „Ewiger, mächtiger, gütiger Got!” brzmi jednak inaczej niż miękkie ”Beautiful
God”. Stało się to jednakże przyczynkiem do refleksji nad tym, jak brzmienie
języka oddaje jego treść.
Kiedy ”Pory
roku” Haydna trwają jeszcze w naszych sercach i umysłach, powoli sposobimy się
na kolejne wspaniałe muzyczne odkrycia, których nam NFM nie tylko nie skąpi,
ale do których zostaliśmy już właściwie przyzwyczajeni :-)
Koncert ”Haydn - Pory roku” odbył się
19 czerwca 2016 roku w Narodowym Forum Muzyki.
Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 24 czerwca 2016 roku.