Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 stycznia 2026

Co nowego w Centrum Sztuki Współczesnej w 2026?

 W 2026 roku Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski kontynuuje program oparty na odważnej refleksji, której potrzebuje współczesność — wobec praktyk kultury i sztuki oraz wobec kondycji społecznej. Działania CSW koncentrują się na dzisiejszych wyzwaniach, kryzysach i napięciach, a także na poszukiwaniu nowych języków artystycznych zdolnych je opisywać i problematyzować.

 Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, fot. Kuba Rodziewicz

Wśród premierowych wystaw zbiorowych znajdą się między innymi: Ten kot został narysowany w czasie wojny, Nie woda, nie ziemia, Konstytucja dla Ziemi i ciała poza prawem. Ku sprawiedliwości więcej-niż-ludzkiej oraz O czym mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie. Równolegle zaplanowano indywidualne prezentacje twórczyń i twórców, w tym wystawy Róży Litwy, Anny Baumgart, Imrana Perretty oraz — w ramach cyklu MSK — Piotra Bosackiego, Karoliny Breguły i Anety Grzeszykowskiej.

W nadchodzącym roku kontynuowany będzie dobrze przyjęty cykl {Na żywo} — cotygodniowe, środowe spotkania z osobami artystycznymi, które stwarzają przestrzeń do bezpośrednich, nieformalnych rozmów o sztuce, procesach twórczych i codziennym wymiarze pracy artystycznej.

Jesienią widzowie ponownie będą mogli uczestniczyć w kolejnej i ostatniej odsłonie festiwalu Rozdroże. Natomiast całoroczny program kinowy CSW obejmie premiery najnowszych produkcji reprezentujących najciekawsze zjawiska współczesnej kinematografii artystycznej i jej peryferii, a także cykle filmowe towarzyszące wystawom, tworzone we współpracy z zespołem kuratorskim. Uwadze polecamy także program muzyczny rozbudowany wokół instalacji dźwiękowych, mocno związanych z Zamkiem i jego otoczeniem, który realizowany będzie w trzech cyklach: wiosennym, letnim i jesiennym.

Publiczność może spodziewać się również kolejnej — trzynastej już — odsłony cyklu {Project Room}, dającego szansę na instytucjonalny debiut młodym polskim artystkom i artystom. Jak co roku Program CSW uzupełnią rezydencje artystyczne, oferujące osobom twórczym czas, przestrzeń i warunki do pracy nad projektami często silnie osadzonymi w aktualnym kontekście społecznym. Całość dopełnią publikacje, oprowadzania i warsztaty, rozwijające wątki podejmowane w programie wystawienniczym.

Wybrane wystawy i wydarzenia w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w 2026:

Ten kot został narysowany w czasie wojny

wystawa zbiorowa

kuratorki: Anna Łazar i Lada Nakonechna

kuratorka programu publicznego: Kateryna Iakovlenko

20/03—13/09/2026

Artystki i artyści demaskują dominujące dyskursy polityki wizualnej nawet w obliczu wojny, konfliktów, przemocy i kryzysów społecznych. Mierząc się z dziełem sztuki, warto stawiać sobie pytania tak o ich przekaz, jak i wizualne narzędzia retoryczne oraz źródła aspektów formalnych. Tytuł wystawy Ten kot został namalowany w czasie wojny tylko pozornie jest oczywistym komunikatem. Po pierwsze: To nie jest kot („Ceci n’est pas une pipe”), a jednak odsyła do dopaminy uwalnianej podczas kontaktu z obrazami kotków. Po drugie – na wystawie najwięcej będzie instalacji i wideo. Po trzecie mierzymy się z pytaniem o ukierunkowanie własnych działań i własnej siły w czasie totalnego kryzysu. Ważne jest również pytanie o to, jak sztuka działa podczas wojny, czy jest tutaj przestrzeń na bardziej wymagającą estetykę. Jak wreszcie wygląda kwestia weaponizacji sztuki i kultury. W wystawie dotykamy kwestii długiego trwania obrazów II wojny światowej, wojny po rozpadzie Jugosławii i wreszcie wojny, która jest nam najbliższa terytorialnie – rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie.


Nie woda, nie ziemia

wystawa zbiorowa

kuratorzy: Anna Czaban i Krzysztof Gutfrański

24/04—27/09/2025


Wystawa bada graniczne pejzaże – geograficzne, polityczne i symboliczne – oraz ich zdolność do przechowywania śladów przemocy, pamięci i wyobrażeń o naturze. Wyrasta z obszaru mokradeł pogranicza polsko-białoruskiego, ale także z napięć między życiem i rozkładem, pamięcią i zapomnieniem, oglądanych przez pryzmat wiwianitu – minerału, który na kościach i mokrym drewnie przybiera hipnotyczny, zielonkawoniebieski odcień. Ten „błękit z bagna” staje się przewodnim światłem wystawy: pigmentem historii i filtrem, przez który czytana jest polityka granic, migracyjne szlaki oraz fantazje o „czystej naturze”. Artyści i artystki traktują bagno jako laboratorium czasu beztlenowego – przestrzeń, która zatrzymuje rozkład, konserwuje przemoc i marzenia, a zarazem podważa stabilne kategorie tego, co ludzkie, racjonalne czy narodowe. W tej rozpadającej się geologii oficjalnych narracji wiwianit pełni rolę przewrotnego markera.


O czym mowa, kiedy rozmawiamy o Krymie

wystawa zbiorowa

kuratorki i kurator: Oksana Dovgopolova i Kateryna Semenyuk Alim Aliev

20/03—28/06/2026

Multidyscyplinarny duet kuratorski we współpracy z ukraińskim działaczem na rzecz praw człowieka i dziennikarzem, który jest zastępcą dyrektora generalnego Instytutu Ukraińskiego zgromadzi prace ukraińskich artystów z różnych pokoleń. Ich celem jest kształtowanie zrozumienia pól kształtujących współczesny dyskurs o Krymie i jego roli w europejskim systemie wartości artystycznych i cywilizacyjnych.


Konstytucja dla Ziemi i ciała poza prawem. Ku sprawiedliwości więcej-niż-ludzkiej

wystawa zbiorowa i program publiczny

kuratorka: Małgorzata Kaźmierczak, Arkadiusz Półtorak

listopad 2026—marzec 2027

Czy ekosystemy mogą posiadać prawa? Wystawa podejmuje to pytanie, odwołując się do przykładów z Ekwadoru, Boliwii, Kolumbii, Indii, Bangladeszu, Nowej Zelandii i Hiszpanii, gdzie rzeki, góry czy Matka Ziemia zyskały status podmiotów prawnych. Takie decyzje – jak uznanie wszystkich rzek Bangladeszu za osoby prawne w 2024 roku czy wpisanie Pachamamy do konstytucji Ekwadoru – stają się narzędziem walki z degradacją środowiska, ale też sposobem na dochodzenie sprawiedliwości przejściowej po okresach systemowej przemocy politycznej. Wystawa bada, w jaki sposób sztuka może uczestniczyć w redefinicji współczesnych pojęć sprawiedliwości społecznej, ujawniając złożone relacje ludzi z naturą i wskazując na potrzebę sprawiedliwości więcej-niż-ludzkiej. W tym kontekście — mimo skali ekologicznych szkód odziedziczonych po przemysłowym dziedzictwie regionu — przygląda się również historii transformacji w Polsce i krajach byłego bloku wschodniego jako utraconej szansie na środowiskowy wymiar sprawiedliwości po upadku systemu komunistycznego.


Wystawa indywidualna Róży Litwy

kuratorka: Ewa Gorządek

artystka: Róża Litwa

październik 2026––luty 2027

Indywidualna wystawa Róży Litwy, malarki, rysowniczki i artystki wizualnej. Motywem przewodnim jej twórczości jest figura człowieka. W swoich pracach malarskich i rzeźbiarskich Litwa tworzy narracje za pomocą zwielokrotnienia, powtarzania motywu ludzkiej postaci. Figury, a właściwie figurki artystki, nigdy jednak nie mają właściwości, które by je indywidualizowały, nie posiadają twarzy ani różnicujących cech charakterystycznych. Zawsze są tylko modułami w kompozycjach, czasami przypominających dziwne ornamenty. Róża Litwa wskazuje raczej na tłum niż społeczeństwo, na zbiorowisko zaprogramowanych jednostek. Łączy malarstwo i rzeźbę tworząc niedosłowne, lecz spójne opowieści o człowieku. Świat postrzega w perspektywie posthumanistycznej, jako ulegający nieustannym zmianom mechanizmem o własnym rytmie.


Wystawa indywidualna Anny Baumgart

16/10/2026—14/02/2027

Anna Baumgart skoncentruje się na temacie wody jako czynnika ewolucyjnego, kulturowego i klimatycznego w świetle inspiracji hipotezami Elaine Morgan na temat akwamałpy. Artystka bada modele adaptacyjności, graniczności i współzależności człowieka w środowisku. Kontynuujemy zatem refleksję nad przeplataniem się współczesnej nauki oraz sztuk wizualnych.

Anna Baumgart to artystka krytyczna i feministyczna, tworzy prace wideo, rzeźby, instalacje, fotografie, jest autorką performensów. Ukończyła Wydział Rzeźby PWSSP w Gdańsku, dyplom uzyskała u prof. Franciszka Duszeńki w 1994 r. W latach 1994-96 współtworzyła gdańską Galerię Delikatesy Awangardy, Forum Sztuki Współczesnej Galeria Gazownia, a także realizowała projekt Salon Sztuki Wideo. W 1994 roku utworzyła (z Norbertem Walczakiem) grupę artystyczną „Ogon żółwia”, a w 1998 powołała Biuro Inicjatyw Twórczych. Wraz ze ze Zbigniewem Liberą założyła kawiarnię artystyczną Cafe Baumgart/Libera (później Cafe Baumgart) przy Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie (działała w latach 1999–2006).


{Project Room} 2025/2026

cykl wystaw debiutujących artystów i artystek

kuratorka: Krystyna Różańska-Gorgolewska

styczeń—grudzień 2026

W trzynastej edycji Project Room 2025/2026 artyści, artystki i kolektywy artystyczne zgłaszały propozycje wystaw, korzystając z formuły open call. Cykl {Project Room} 2025/2026 umożliwia debiutującym osobom artystycznym prezentacje twórczości w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, korzystanie z funduszy na realizację zwycięskich projektów, a także ze wsparcia kuratorskiego, produkcyjnego i promocyjnego. Wyboru finałowych sześciu prezentacji, spośród blisko 800 zgłoszeń, dokonało Kolegium Kuratorskie CSW ZU. Pierwsza wystawa otworzy się w grudniu 2025, kolejnych pięć już w roku 2026. Zaprezentujemy projekty: Mateusza Hadasia i Marcina Pietrucina, Apolonii Bokszyckiej, Anny Grzymały, Piotrka Kowalskiego. Aleksandry Przybysz i Piotra Stechury.


Cykl {Na żywo}

cotygodniowe spotkania z artystkami i artystami

koncepcja: Anna Łazar

program: kolegium kuratorskie CSW

styczeń—grudzień 2026 i dalej

Cykl {Na żywo} to kontynuacja rozpoczętych w 2025 roku cotygodniowych spotkań z artystkami i artystami, które umożliwiają bezpośrednią rozmowę o sztuce, warsztacie i aktualnych praktykach twórczych. Otwarta formuła spotkań zachęca do udziału zarówno osoby zawodowo związane ze środowiskiem artystycznym, jak i te, które chcą poznać twórców w swobodnej, nieformalnej atmosferze. Do cyklu zapraszane są osoby na różnych etapach rozwoju kariery, których postawy i praktyki istotnie wpływają na współczesny dyskurs – poprzez podejmowaną tematykę lub oryginalne rozwiązania formalne.

W programie pojawiają się zarówno goście wcześniej współpracujący z instytucją, jak i twórcy debiutujący w CSW. Ważnym elementem cyklu są także rozmowy z osobami, które w nieszablonowy sposób tworzą programy instytucji artystycznych. Dobór uczestników wynika z pracy Kolegium Kuratorskiego. W czasach napięć i kryzysów

{Na żywo} stanowi przestrzeń wspólnego namysłu nad rolą sztuki współczesnej i jej zdolnością do reagowania na wyzwania teraźniejszości, pełniąc funkcję narzędzia wzmacniającego społeczną odporność.


Magazyn Studyjny Kolekcji

prezentacja stała i wystawy czasowe

kuratorka: Ewa Gorządek

Magazyn Studyjny Kolekcji to przestrzeń łącząca funkcję przechowywania zbiorów z funkcją edukacyjną i programem kuratorskim. Magazyn jest tak zorganizowany, by publiczność podczas wizyt studyjnych mogła z bliska zapoznać się z wybranym fragmentem kolekcji. W roku 2026 kontynuujemy rozpoczętą w 2025 roku współpracę z Wydziałem Wzornictwa ASP. Studenci, którzy zapoznali się z MSK, zaproponują inspirowane kontaktem z dziełami sztuki prace własne. W ramach prezentacji stałej w 2026 roku odbywać się będą dwa spotkania w miesiącu poświęcone kolekcji i wybranym artystom, których prace znajdują się w naszych zbiorach.

W przestrzeni Galerii 1, która sąsiaduje z Magazynem Studyjnym Kolekcji, pokazane zostaną trzy wystawy indywidualne artystów i artystek, których prace znajdują się w zbiorach CSW ZU: Piotra Bosackiego (kwiecień–czerwiec), Karoliny Breguły (czerwiec–wrzesień) i Anety Grzeszykowskiej (październik–grudzień). Odpowiednio kuratorki wystaw: Sara Szostak, Anna Czaban, Ewa Gorządek.


Program muzyczny

kurator: Michał Libera

Program muzyczny odbędzie się w trzech cyklach: wiosennym, letnim oraz jesiennym. Punktem wyjścia będą instalacje dźwiękowe. Wiosenna instalacja będzie kontynuacją projektu badawczo-artystycznego Erika Smitha Trzy przestrzenie pod ziemią. Druga – instalacją/interwencją w przestrzeni parku przygotowaną specjalnie na okazję prezentacji w Zamku przez Mario de Vega. Trzecią będzie instalacja Sztuczny pejzaż Justyny Stasiowskiej we współpracy z Miasto Pracownią. Wszystkim trzem towarzyszyć będą koncerty, performanse, prezentacje dźwiękowe, dyskusje i warsztaty inspirowane wątkami i tematami wprowadzonymi przez instalacje. Wszystkie wydarzenia będą odnosiły się do ogólnej ramy programu muzycznego, jakim jest ekologia dźwiękowa. Najważniejszym kontekstem będzie tutaj architektura i otoczenie Zamku, stanowiące realny materiał dźwiękowy i akustyczny dla prac artystycznych. Drugim istotnym punktem odniesienia będzie historia budynku oraz instytucji. Dodatkowo prowadzony będzie program mapowania dźwiękowego Zamku Ujazdowskiego i jego okolic.


Targi Książki Artystycznej

Nobody Reads This

22–24/05/2026

Na zamkowym dziedzińcu odbędzie się druga edycja targów książki artystycznej, które będą miały międzynarodowy charakter. To wydarzenie tworzone z myślą o środowisku artystycznym, wydawniczym i projektowym – potrzebie przestrzeni do regularnych spotkań, wymiany doświadczeń i prezentacji twórczości w formie książkowej.

Centrum Sztuki Współczesnej otwiera się dla miłośników i miłośniczek druku, kolekcjonerów i kolekcjonerek, ale również dla wszystkich osób, które dopiero odkrywają różnorodność sceny wydawniczej. W czasach cyfrowego nadmiaru targi Nobody Reads This to okazja, żeby skupić się na osobistym, namacalnym doświadczeniu obcowania z książką. To też przestrzeń spotkania wydawców, projektantów, artystów – okazja do rozmowy i wymiany doświadczeń.

fot. Kuba Rodziewicz

Aktualne informacje o bieżących wydarzeniach czekają na Was na naszej stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych (instagram, facebook, linkedin).


Widzimy się w Zamku!

Centrum Sztuki Współczesnej

Zamek Ujazdowski

[Ujazdowski Castle

Centre for Contemporary Art]

Jazdów 2, 00–467 Warszawa

www.u-jazdowski.pl


informacja prasowa

wtorek, 17 września 2024

Jerzy Kalina: "Rozpętać sztukę" – wystawa w CSW Zamek Ujazdowski /relacja/

Już tylko do 29 września 2024 w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski można oglądać prace i projekty Jerzego Kaliny na wystawie pod znaczącym tytułem "Rozpętać sztukę". Obejrzałam tę ekspozycję podczas kilkudniowego pobytu w Warszawie w związku z Festiwalem "Chopin i jego Europa" i przyznam, że zrobiła na mnie wielkie wrażenie, czego rezultatem jest poniższy tekst.

Fragment wystawy Jerzego Kaliny "Rozpętać sztukę" w Centrum Sztuki Współczesnej
Zamek Ujazdowski, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

"Przeszłość dla mnie jest bardzo istotna – mówi artysta w filmie dokumentalnym Krzysztofa Tchórzewskiego: "Jerzy Kalina. Nawigacja sztuki", który możemy obejrzeć na wystawie, a który w sposób istotny ją dopełnia. Jest częścią tego, co następuje. Sztuka dla mnie to jest nieustanne odnajdywanie się w czasie. To jest tropienie samego siebie. I ważne jest, czy idziesz po cudzych śladach, czy po swoich...".

Sztuka Jerzego Kaliny jest od początku taka właśnie: rozpoznawalna, niepowtarzalna, poruszająca, a to za sprawą owego bezkompromisowego "tropienia samego siebie". 

Na wystawie możemy zobaczyć wszystkie trzy odmiany sztuki, w których artysta się wypowiada: instalacje i performensy (zdjęcia, wideo), a także akcje rytualne. W przypadku performensu, tworzonego z rozmaitych, często nieoczywistych przedmiotów, metafora rodzi się właśnie z ich nieoczekiwanego spotkania. Często artysta włącza się w tworzony performens, a także aktywizuje widzów. W prezentowanym w 1974 roku we wrocławskiej BWA "Obchodzie", Jerzy Kalina oprowadzał widzów ubranych w białe fartuchy, w określonej porze, po sali przypominającej pomieszczenie szpitalne. Jednakże zamiast pacjentów, na łóżkach umieszczono rozmaite rośliny, ciasta itd. 

Z kolei akcja rytualna to odmiana performensu, w którym dokonuje się próba wejścia w istniejące sacrum. Przykładem może być instalacja koło kościoła Stanisława Kostki na Żoliborzu: "Grób Pański" z 1982 roku, przedstawiająca żłóbek w formie samochodu z otwartym bagażnikiem, w którym spoczywało Dzieciątko...

Inna ekspozycja, zaprezentowana w 2019 roku w Galerii Narodowego Centrum Kultury Kordegarda w Warszawie, składała się z 14 figur naturalnej wielkości, trzymających w rękach symbole religijne wypieczone z chleba. Artysta umieścił też w przestrzeni, choć osobno, rzeźbę chłopca otoczoną ziemniakami. To powidok zdjęć i opowieści gehenny dziecka w czasie II wojny światowej. 

Zdjęcia przedstawiające postaci instalacji "Przejście", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Najsłynniejszą instalacją Jerzego Kaliny, która stała się słynna, jest "Przejście" (1977). Została zrealizowana z 12 na 13 grudnia, dokładnie cztery lata przed stanem wojennym i w jakimś sensie go zapowiadała. Zrobiła także piorunujące wrażenie na Mariuszu Hersmandorferze, ówczesnym dyrektorze Muzeum Narodowego we Wrocławiu, który – jak sam opowiadał – postanowił przenieść rzeźby do Wrocławia, by następnie wykonać ich żeliwne odlewy, co zajęło mu ok. 10 lat. Stoją teraz przy ul Świdnickiej i zdążyły już wrosnąć we wrocławski pejzaż. W dodatku jest to obecnie nieco inna grupa rzeźb, wzorowana na rodzinie artysty, o czym dowiadujemy się z końcówki wspomnianego filmu. 

Rzeźby J. Kaliny we Wrocławiu, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Dziesiątki niedużych zdjęć, na których zostały utrwalone instalacje, performensy, projekty ołtarzy i pomników czy spektakle aż proszą się o to, by móc je powiększyć i obejrzeć w zbliżeniach... Zrozumiałe jest, że nie jest to łatwe, ale przecież nie niemożliwe... Być może dlatego tak wielkie wrażenie robi wyodrębnione pomieszczenie, w którym znajduje się "Całun turyński" – projekt witrażu w kościele w Komorowie, przedstawiający replikę całunu turyńskiego w skali 1x1. 

Jerzy Kalina, "Całun turyński", fot. Marek Cisek
Ogromne wrażenie robią cykle tematyczne związane z polską historią: "Powstanie listopadowe" (2012), projekt spektaklu (Jerzy Kalina równie swobodnie wypowiada się także poprzez teatr i  film) czy oryginalny pomysł Pomnika Katyńskiego i Muzeum Katyńskiego (Aleja Nieobecnych", "Epitafium Katyńskie", "Płyty Pamięci"), będącego częścią Cytadeli, a opowiadającego historię o ludziach, których utraciliśmy i jaki to ma wpływ na Polskę "tu i teraz". "Tu jest wszystko, z czego myśmy wyrośli, z czego powstali" – powiada artysta. Konkretni ludzie, ze swoją indywidualną historią. To są po prostu wstrząsające instalacje, którym towarzyszą autentyczne pamiątki, wydobyte z grobów w lesie katyńskim. Równie poruszająca są "zatopione" w szkle portrety dawnych mieszkańców ulicy Próżnej czy instalacja "Lacrimosa", przedstawiająca sceny z życia żydowskiej społeczności albo "Czarny kryształ" przed wrocławską Synagogą pod Białym Bocianem. To także część polskiej historii...

Jerzy Kalina, "Powstanie Listopadowe", 2012, projekt spektaklu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Tematy i refleksje nad egzystencją współczesnego człowieka są w sztuce Kaliny umocowane w dalszej i bliższej historii Polski, a zarazem w jego historii osobistej. Tak jak w przypadku wrocławski rzeźb przedstawiających przechodniów. W filmie dokumentalnym artysta zdradza, że wszystkie postaci, za wyjątkiem jednej, były wzorowane na jego rodzinie.
"Dla mnie jest to ważne, że ich w tym eksodusie umieściłem – wyjawia – i że uczestniczą w nim tak, jak to robią na co dzień".

Wspaniały artysta, niezwykle twórczy i niebojący się wyzwań!
Z pewnością warto odwiedzić tę wystawę, póki trwa, ale także oglądać prace Jerzego Kaliny w tych wszystkich miejscach Polski, gdzie one są i nawiązują z nami dialog.




piątek, 5 lipca 2024

Rozpętać sztukę – wystawa prac Jerzego Kaliny w U–jazdowskim

Dziś w U–jazdowskim została otwarta wystawa prac Jerzego Kaliny. Choć Kalina obecny jest na scenie artystycznej od ponad 50 lat, "Rozpętać sztukę" będzie pierwszą tak dużą indywidualną wystawą artysty w Warszawie. Zobaczycie na niej kilkaset rysunków, projekty kostiumów i scenografii, dokumentację realizacji architektonicznych, rzeźbiarskich oraz instalacji – dających obraz drogi twórczej artysty – od jego pierwszych szkiców i performansów na warszawskiej ASP po projekty z ostatnich lat. Szczególne miejsce zajmie instalacja poświęcona Zbrodni Katyńskiej wraz z projektową dokumentacją powstawania Muzeum Katyńskiego w Warszawie.

Jerzy Kalina, Przejscie, Warszawa 1977, fot. Janusz Rogala-Chrzanowski

Jerzy Kalina znany jest głównie z plenerowych działań odbywających się w ostatnich latach. Trudno uwierzyć, że ten artysta, obecny na scenie od pięciu dekad, nie miał jeszcze dużej przeglądowej wystawy w warszawskiej publicznej galerii. Dlatego wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski będzie retrospektywą i zarazem pierwszą tak dużą indywidualną wystawą artysty w Warszawie. Główny akcent zostanie położony na prace z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, powstałe w nurcie neoawangardy, który Kalina nasycał oryginalnym duchem wywiedzionym z romantycznej tradycji polskiej kultury. Ten historyczny już dzisiaj zestaw prac artysty zostanie uzupełniony wybranymi realizacjami powstałymi po 1989 roku i w ostatnich latach. Prezentowanym pracom towarzyszyć będzie bogata dokumentacja fotograficzna i tekstowa, budująca szeroki kontekst życia artystycznego i społecznego ostatnich dekad komunizmu i pierwszych dekad III RP. Celem wystawy jest też ukazanie różnorodności, swoistej wielogatunkowości twórczości Kaliny, który w swoim dorobku ma dzieła zrealizowane w wielu mediach: malarstwo, rzeźba, akcje, instalacje, ale także teatr, film animowany oraz kompozycje dźwiękowe.

Rzeźby Jerzego Kaliny we Wrocławiu (Przejście), ul. Świdnicka, fot. B. Lekarczyk-Cisek

To wystawa, która w formie unikatowej prezentacji twórczości Kaliny zaprasza widza do poznania drogi twórczej artysty od samego początku: od pierwszych szkiców i performansów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych po ostatnie niezrealizowane projekty (na przykład konkursowy projekt ekspozycji dla Pawilonu Polskiego na tegorocznym weneckim Biennale Sztuki). Większość prac zostanie na wystawie pokazana po raz pierwszy. To kilkaset rysunków, projekty kostiumów i scenografii teatralnych, dokumentacja realizacji architektonicznych i rzeźbiarskich, instalacji i performansów. To także unikatowy cykl erotyków "Piorun kulisty", w których Kalina zdumiewa, zachwyca żywiołowością i intymnością kreski. Szczególne miejsce zajmie instalacja poświęcona Zbrodni Katyńskiej wraz z projektową dokumentacją powstawania Muzeum Katyńskiego w Warszawie. Na wystawie znajdą się też charakterystyczne dla jego twórczości obiekty i instalacje.

Jerzy Kalina, fot. Niezależna

Tytułowe „rozpętanie sztuki” odnieść można do całej drogi twórczej artysty. Kalina daje swojej sztuce pierwszeństwo przed wszystkimi innymi przejawami egzystencji, ukazuje pełnię jej sensu, gwałtowność i siłę oddziaływania. Twórca uwalnia sztukę z krępujących opresji ideologicznych i politycznej poprawności. Twórczość Kaliny to nieustanne wyznanie odwagi, prawdy, piękna, bezkompromisowości, przenikliwej wrażliwości, również pokaz poskromienia, podporządkowania sobie materii rzeczywistości. Ogromna ilość przejawów artystycznej twórczości Kaliny sprawia wrażenie, że twórca ten nie odpoczywa od sztuki. Jest ona jego niezbywalnym sposobem bycia i przeżywania świata. W wizualnej oprawie wystawy ma to swój wyraz w estetyce komunikatów jakby z placu budowy będących zapisem permanentnego procesu tworzenia.

Tematy podejmowane przez Kalinę należą do tych najtrudniejszych, wymagających odwagi, umiejętności balansu pomiędzy świadomością ryzyka w podejmowaniu poważnego, drażliwego społecznie tematu a komunikatywnością dzieła, między przejrzystością przekazu a metaforycznością jego formy. Kalina nawiązuje do najbardziej bolesnych, trudnych i wrażliwych momentów historii Polski, takich jak powstania narodowe czy katastrofa pod Smoleńskiem. Nie waha się też zabrać głosu w obronie autorytetów. O trudnych tematach, ważnych dla naszej narodowej, religijnej czy społecznej tożsamości, Kalina potrafi mówić bez sztucznego patosu czy banalnej dydaktyki. Przez to jego sztuka jest nie tylko wyjątkowo „polska”, lecz zarazem uniwersalna, dostępna dla każdego człowieka, który nie wyrzeka się własnej pamięci, historii i emocji.

Kuratorka

Krystyna Różańska-Gorgolewska

informacja prasowa

Ignacy Czwartos: Polonia bez cenzury 2 / Polonia Uncensored 2. Wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski

Już od 7 czerwca 2024 w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski można zobaczyć jedną z najgłośniejszych w ostatnich latach wystaw polskiej sztuki współczesnej. Chodzi o Polonia Uncensored / Polonia bez cenzury, wystawę malarstwa Ignacego Czwartosa, zwycięzcy otwartego konkursu na ekspozycję w Pawilonie Polskim w Wenecji – konkursu, którego wynik został unieważniony arbitralną decyzją byłego Ministra Kultury Bartłomieja Sienkiewicza.   

fragment obrazu Nord Stream 2, olej na płótnie, 200x190cm

Zaprezentowana w Wenecji Polonia Uncensored / Polonia bez cenzury powstała po pierwsze – z przekonania o bardzo wysokiej randze artystycznej i intelektualnej malarstwa Ignacego Czwartosa, po drugie – z niezgody na próbę politycznego dławienia wolności artystycznej, po trzecie zaś – z przekonania, że niepokazanie w Wenecji tej ważnej i aktualnej wystawy polskiego artysty byłoby niepowetowaną stratą dla polskiej kultury. 

Co bardzo znaczące, wystawa Ignacego Czwartosa – choć w Wenecji zaprezentowana poza oficjalnym programem Biennale i pozbawiona wsparcia potężnych instytucji promocyjnych – przez media potraktowana została jako jedno z istotniejszych wydarzeń tegorocznego Biennale. Liczba artykułów, recenzji, komentarzy w najważniejszych mediach całego świata, ogromna temperatura dyskusji i znakomite reakcje weneckiej publiczności przeszły najśmielsze oczekiwania organizatorów.

Tym, co szczególnie zaskakiwało gości, odwiedzających zaaranżowane na galerię prywatne mieszkanie nieopodal Pawilonu Polskiego w Wenecji, była rażąca niezgodność suflowanej w wielu mediach politycznej narracji z tym, co mogli zobaczyć na poruszających swą oryginalnością i siłą obrazach Ignacego Czwartosa. W jaki sposób wizjonerską twórczość artysty medytującego tragiczność niesprowadzalnego do prostych formuł świata, malarstwo przypominające koszmar niemieckiego i rosyjskiego totalitaryzmu, obrazy przestrzegające przed pokusami myślenia nacjonalistycznego i utopijnego można oskarżyć o antyeuropejskość czy neo-faszyzm, nie mieściło się odwiedzającym wystawę w głowie.  

Pośród wystawionych obrazów szczególną uwagę zwracał ten, który – za sprawą zorganizowanej jeszcze w Polsce nagonki – światowy rozgłos zyskał na długo przed namalowaniem. Chodzi rzecz jasna o przedstawiający Angelę Merkel i Władimira Putina obraz Nord Stream 2. Sądząc z reakcji publiczności, trudno o bardziej lapidarne ujęcie istoty współczesnych lęków przed skutkami historycznej amnezji, przed krwawymi efektami opętanej chciwością, krótkowzrocznej polityki, przed żądzą dominacji za wszelką cenę, włącznie z pobłażaniem wobec zbrodniczych nacjonalizmów i schlebianiem podnoszącym głowy neo-totalitarnym utopiom. 

Jeśli jesteście Państwo ciekawi, jak wygląda sztuka szykanowana przez władzę, jeśli chcecie zobaczyć to, czym artystom zajmować się nie wolno, jeśli interesuje Was, co wywołuje lęk recenzentów „Gazety Wyborczej”, „Guardiana” i „New York Timesa” – słowem, jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego wenecka wystawa Ignacego Czwartosa wywołała tak wielkie poruszenie – to zapraszamy: przyjdźcie do Zamku Ujazdowskiego! 

Zobaczcie, póki wolno.  

Kuratorzy: Piotr Bernatowicz, Dariusz Karłowicz

informacja prasowa


czwartek, 8 grudnia 2022

Jan Bortkiewicz Weather Report [Prognoza pogody] - wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski

Od 9. grudnia Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski zaprasza na wystawę prac Jana Bortkiewicza: "Weather Report". Fotografie Bortkiewicza nie mieszczą się jednak w komediowej konwencji. Odsłaniają absurd, horror duchowej próżni. Jego Prognoza pogody nie jest wcale optymistyczna, choć na pierwszy rzut oka wydaje się zabawna. Ekspozycja potrwa do 26 marca 2023 roku.

Jan Bortkiewicz urodził się 14 czerwca 1945 roku w Wilnie. Według przekazanego trzy dni później Józefowi Stalinowi raportu ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR, Ławrientija Berii, w obozach i więzieniach NKWD znajdowało się w owym czasie dwadzieścia pięć tysięcy obywateli polskich (z wyjątkiem około półtora tysiąca volksdeutschów, byli to żołnierze i działacze polskiego podziemia patriotycznego oraz osoby ich wspomagające). Mieszkańcy Wilna i całej wschodniej połowy II Rzeczpospolitej, zagarniętej przez Stalina w 1939 roku na mocy porozumienia z Hitlerem, nie byli już przez Berię i jego pana uznawani za obywateli Polski, tylko za własność wyzwolicieli ze wschodu. Niektórym pozwolono na „repatriację” do przesuniętego na zachód kraju.

Jan Bortkiewicz, Warszawa, 11 listopada 2018

Jak wielu innych „repatriantów”, Jaś z Wilna trafił do Torunia, a stamtąd – do Wrocławia. Kiedy się urodził, to miasto, Festung Breslau, po wielomiesięcznym oblężeniu (skapitulowało 6 maja 1945 roku, cztery dni po Berlinie) było gigantyczną kupą gruzu. Ktoś wyliczył, że było tego 18 milionów metrów sześciennych. Taka była rzeczywistość nie tylko Wrocławia, ale również wielu innych miast w granicach Polski po II wojnie światowej, z Warszawą na czele. Gruzy: tak wyglądało życie milionów ludzi, którzy przeżyli tę wojnę i swoich bliskich, utracili strony rodzinne.

Nowe życie wyrasta na gruzach. Można odbudować na nich dom, a można też z nich piętrzyć nowe wieże Babel. Na przykład Pałac Kultury im. Józefa Stalina. Albo też Nowy wspaniały świat.

Jan Bortkiewicz, Eurojęzyk, euroton, 1999

Autor powieści opublikowanej pod tym tytułem jeszcze przed II wojną, Aldous Huxley, w październiku 1949 roku gratulował swojemu koledze, George’owi Orwellowi, świeżo wydanej antyutopii "Rok 1984". Orwell opisywał świat terroru i propagandy, jaki miał za punkt wyjścia najbardziej brutalną rzeczywistość, stworzoną przez Stalina i doświadczaną właśnie m.in. w czasach dzieciństwa Jana Bortkiewicza i we Wrocławiu, i w Wilnie – wszędzie, gdzie powiewał zwycięski czerwony sztandar. Huxley był jednak przekonany, że przyszłość należy do innego rodzaju utopii, wznoszonej z gruzów starego świata nie poprzez terror państwowy, przez łańcuchy i więzienia, ale przez wszechobecny system warunkowania ludzi hipnozą szczęścia – tak, aby pokochali swoje zniewolenie.

Jan Bortkiewicz, Trzy małżeństwa, 2012

Chyba jeszcze tego nie wiedział Jan Bortkiewicz, kiedy po maturze i po trzyletniej służbie wojskowej na okrętach podwodnych (w tym na ORP „Sęp”, bliźniaku legendarnego „Orła” – ale po sowieckim liftingu) mógł w końcu lat sześćdziesiątych rozwinąć swoją pasję fotograficzną. Może nie wiedział, ale widział – po swojemu.

Jednym z pierwszych wyrazistych śladów tego widzenia jest zrealizowany w 1973 roku cykl "Gra w czerwone". Zestaw, składający się z 28 czarno-białych fotografii z naniesioną w pewnych miejscach czerwienią, nie został jednak dopuszczony do konkursu, do którego chciał zgłosić go autor. Jan Bortkiewicz tak to wspomina:

„Zawsze byłem świadomy faktu, że nie żyję w normalnym, wolnym i demokratycznym kraju. Wiedziałem, że najważniejsze są nie tyle koterie, co silne układy. Nie przypuszczałem jednak wówczas, że moje prace zostaną odrzucone z konkursu ze względów politycznych. Mijały lata, narastały niepokoje społeczne. Przyszedł Sierpień ’80. Nie powiodła się pierwsza próba oficjalnego pokazu Gry w czerwone, podjęta przez kierownika Klubu Politechniki Wrocławskiej. Następne również – szefostwo Klubu zabroniło prezentacji cyklu. Minął Sierpień ’80, upadł mur berliński. Należymy do innych struktur wojskowych, Polska jest członkiem Unii Europejskiej, żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju. A koloru czerwonego nie ubywa, przeciwnie – jest go coraz więcej. Choć siódmy w kolejności, zawsze był najważniejszy. Kwintesencja wszystkich kolorów. W prehistorii przedmioty, które chciano ożywić, barwiono właśnie na kolor czerwony. W starożytnych Chinach używano czerwonych taśm jako talizmanów. Triumf rzymskich wodzów honorowano malowaniem ich twarzy na czerwono. Kolor pulsującej krwi, ran i męki Chrystusa, ognia, aktywności, namiętności. Symbol gorących i żywych uczuć. Indyjska bogini-matka... Najszybciej dostrzegany przez niemowlęta. Oddziałujący na podświadomość. Natrętnie wykorzystywany dla osiągnięcia zamierzonych celów w propagandzie, reklamowym terrorze. I tylko w oliwnych lampkach na kościelnych ołtarzach tli się coraz słabiej...”

Jan Bortkiewicz, Wanda Bortkiewicz, 1968

Choć od "Gry w czerwone" upłynęło już pół wieku, trudno do tego coś dodać. Oczywiście – to pół wieku życia, nowych doświadczeń, złudzeń i rozczarowań, spotkań z ludźmi, innych niż czerwony kolorów. Twarze, przedmioty, ruch i bezruch, zmiana i ciągłość. Trwanie i przemijanie: ludzi, miast, Polski, Europy, postaci tego świata. To wszystko jest na tych fotografiach.

Często jakby ironicznie, z przymrużeniem oka pokazane. Fotografie-igły przekłuwające balon kolejnych ideologii i politycznych poprawności – starego, siermiężnego Sierpa i Młota i nowszej, tak ślicznie opakowanej, błękitnej pigułki szczęścia. Święty biskup Mikołaj zamieniony w żałosnego pajaca – „mikołajka” z hipermarketowej imprezy. Język pokazany świętym teraz symbolom. Co w sercu, to na języku? Czy jednak jakieś inne tutaj można podłożyć tłumaczenie? Kompaktowa gilotynka, wedle oryginalnego wzoru z rewolucji francuskiej – zabawa czy groza? Imperialne centrum Europy pomniejszone do (właściwej?) wielkości znaczka pocztowego. Takie tylko przykłady ukłuć migawki.

Jan Bortkiewicz, Kopia auto, 2020

Niekiedy, raczej z rzadka, ujawnia się wprost – tragedia. Czarno-białe fotografie potrafią opowiadać o niej ze szczególną siłą. Martwy orzeł na śniegu. Spojrzenie w dół Wisły na tamie pod Włocławkiem – dół, w który wrzucone zostało ciało księdza Jerzego. Ale przecież – jak już kiedyś miałem okazję napisać o świecie przedstawionym Jana Bortkiewicza – nie żyjemy w patetycznych czasach. Panoszy się szyderstwo i kpina. Na próbę przypomnienia powagi tego, co może być tylko białe albo czarne, reakcją najpowszechniejszą jest wzruszenie ramion, czasem huragan śmiechu. W komedii nie ma patosu: ma być obnażona słabość, śmieszność tych, którzy chcą zachować powagę. W tej słabości, śmieszności mamy się w końcu pogodzić. Orzeł wstaje, otrzepuje skrzydła, podaje łapę temu, który go zestrzelił – i idą razem do europubu. Idą krokiem lekkim, tanecznym. Kolorowa, krzykliwa tandeta obietnicy wiecznej młodości, końca historii, lekkości bez wagi.

Fotografie Bortkiewicza nie mieszczą się jednak w komediowej konwencji. Odsłaniają absurd, horror duchowej próżni. Jego Prognoza pogody nie jest wcale optymistyczna, choć na pierwszy rzut oka wydaje się zabawna.

Jan Bortkiewicz, Wigilia 1981

Wraca czerwień, znowu dużo czerwieni. Na ponownym zaproszeniu do krainy Sierpa i Młota (tym razem w Berlinie: Einfahrt freihalten) czy na stoisku z gadżetami po okupacyjnej Armii Czerwonej – także w nowej stolicy Europy. Niepokojący odcień przybiera ta czerwień na rdzy hełmu poniemieckiego, jakby emitującego zakrzepy złowrogiego światła. Bije w oczy na oplecionym wstęgami pandemijnego zakazu placyku zabaw. Dominuje na plecach tajemniczej bohaterki cyklu Nobel. 11 listopada 2018 roku podpala Warszawę, a właściwie jej wszczepione przez Stalina sztuczne serce – Pałac Kultury.

Czy autor tych wszystkich fotografii jest podpalaczem? Może tylko bumelantem, dezerterem z frontu niekończącej się walki o nowy, wspaniały świat? Jak ten z dawnego plakatu jednego z artystycznych mistrzów Bortkiewicza – Jana Tarasina? A może jest cichym dywersantem w tej walce? Pokazuje język, niby ośmiesza, skłania do zastanowienia (na przykład w krwawo-sinym kalejdoskopie klatki schodowej, na której kiedyś „nieznani sprawcy” zabili Stanisława Pyjasa, a teraz służy za wejście do zupełnie innego przybytku). Tumani, przestrasza?

Jan Bortkiewicz, Święty Mikołaj 2020

Chyba jednak chcącym coś zrozumieć ma coś do powiedzenia. Kto widzi tylko kolaż pogodnych zdjęć współczesnych przechodniów na tle zgiętej w bólu sylwetki Jana Pawła II, kto nie dostrzega znaków, ale umie jeszcze czytać litery i rozumieć sens zdań pisanych po polsku – może przeczytać słowa, które Jan Bortkiewicz na pewno nie przypadkiem uwydatnił w swej panoramie. To słowa wrocławskiego przyjaciela, współtwórcy Elity i Studia 202. Też – niby kabareciarz, a tu takie przesłanie: Litania z 1995 roku. Przeczytajcie Państwo uważnie, zobaczcie lepiej tę wystawę.

informacja prasowa

środa, 16 listopada 2022

"Fangor. Wielowymiarowy" - wystawa w stulecie urodzin w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski

Od 18 listopada 2022 r. do 5 lutego 2023 r. w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski otwarta będzie wystawa prac Wojciecha Fangora: "Fangor. Wielowymiarowy". Kameralna ekspozycja, zorganizowana w setną rocznicę urodzin malarza, ukazuje wielowymiarowość twórczości tego niezwykłego artysty.

Wystawę otwiera namalowany przez Wojciecha Fangora w 1944 roku portret profesora Szczęsnego Kowarskiego, u którego artysta pobierał prywatne lekcje malarstwa w czasie wojny. To wtedy uzyskał solidne podstawy w zakresie tradycyjnego warsztatu malarskiego oraz malarstwa ściennego. Umiejętności te sprawiły, że łatwo odnalazł się w preferującym akademizm socrealizmie, który jest reprezentowany na wystawie przez płótno Styczeń 1945 z 1949 roku. Odchodzenie od form tradycyjnych i zarazem od socrealizmu w latach pięćdziesiątych dostrzegalne jest w plakatowych projektach Wojciecha Fangora; pokazywane na wystawie należą dziś do kanonu polskiej szkoły plakatu. 

Niezwykle ważny, wręcz przełomowy etap jego twórczości obejmuje współpracę z Zakładami Artystyczno-Badawczymi na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, kierowanymi przez Jerzego Sołtana od 1954 roku. Zaowocowała ona między innymi projektami SKS Warszawianka oraz Pawilonu Polskiego na Expo ’58 w Brukseli, które Wojciech Fangor stworzył wspólnie z Jerzym Sołtanem, Zbigniewem Ihnatowiczem i Lechem Tomaszewskim. Wybrane projekty tych realizacji prezentujemy na wystawie.

Współpraca z architektami i inżynierami prowadziła Fangora do najbardziej znanego, abstrakcyjnego etapu jego twórczości. Dynamiczne, barwne płótna, budowane poprzez koliste, a później także faliste formy prezentowane były między innymi na słynnej wystawie The Responsive Eye w 1965 roku w nowojorskiej MoMA oraz na indywidualnej wystawie w Muzeum Solomona R. Guggenheima w Nowym Jorku w 1970 roku. Okres ten reprezentuje pozostające w kolekcji Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski płótno MA3A z 1971 roku.

Wystawę uzupełniają fotografie innego wybitnego emigracyjnego artysty, Czesława Czaplińskiego, ukazujące Fangora nie tylko jako malarza, ale także miłośnika astronomii, oraz zachowane w archiwum Mediateki Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski nieprezentowane nigdzie wcześniej zapisy wideo z procesu tworzenia wystawy site specific, która odbyła się tu w 2003 roku.

  • Kurator
  • Daniel Echaust

informacja prasowa 


środa, 25 lipca 2018

Weronika Gęsicka: "Pamiętam swoje narodziny" - wystawa w Zamku Ujazdowskim

Od 19 lipca do 26 sierpnia 2018 roku w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski można oglądać wystawę Weroniki Gęsickiej: "Pamiętam swoje urodziny". 


Weronika Gęsicka, Pamiętam swoje narodziny, zdj. Bartosz Górka,
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
Tarka, lejek, garnek, korkociąg... To, co wiemy, nie jest tym, co pamiętamy. To, co pamiętamy, mogło nigdy się nie wydarzyć. To kolejny projekt, w którym autorka zajmuje się tematyką pamięci i mechanizmami jej działania. I jednocześnie premierowa odsłona nowych prac artystki.

Tytuł wystawy Weroniki Gęsickiej prezentowanej w Project Roomie Pamiętam swoje narodziny nawiązuje, między innymi, do zjawiska nazywanego fałszywymi wspomnieniami, które prawie każdy człowiek przechowuje w pamięci. Polega ono na bardzo silnym odczuciu, że dane wspomnienie odnosi się do prawdziwego zdarzenia, mimo że nie miało ono miejsca. Z naukowego punktu widzenia nie jest, oczywiście, możliwe, by pamiętać moment swoich narodzin.

Weronika Gęsicka, Pamiętam swoje narodziny, zdj. Bartosz Górka, 
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
Pamięć to temat, na który można spojrzeć z bardzo wielu perspektyw. Na pewno nie jest to po prostu zapis tego, co było, a raczej sposób, w jaki postrzegamy przeszłość. Jest ona bowiem wciąż modyfikowana przez różne zewnętrzne wydarzenia i nasze własne odczucia i może łatwo ulec manipulacji. Pamięć jest jak plastyczna masa, podatna na przekształcenia, a to budzi bardzo wiele pytań i wątpliwości, które są dla mnie nurtujące zarówno z punktu widzenia artysty, jak i po prostu człowieka ­– mówi Weronika Gęsicka.

Najnowszy projekt artystki to swoiste studium przypadku dotyczące wspomnień jako elementów tworzących naszą tożsamość. Na wystawie zobaczymy głównie obiekty – zwykłe, domowe, najczęściej kuchenne przedmioty, właściwie ich reminiscencje, które poprzez modyfikację i powiększenie stają atrapami zdeformowanej pamięci. Ich przynależność do świata kuchni każe spojrzeć na całość również przez pryzmat stereotypowo rozumianych ról społecznych. „To jest moje królestwo” – zwykle mawiały nasze mamy o pomieszczeniach kuchennych. Otoczone przedmiotami, przyborami i narzędziami o sobie tylko znanym przeznaczeniu, zdawały się zamknięte w narzuconym im świecie. Taki obraz kobiet mocno utrwaliła amerykańska fotografia reklamowa z lat 50., źródło, z którego artystka czerpała już przy wcześniejszym projekcie Traces.

Pamiętam swoje narodziny to korzystająca z psychoanalizy, teorii naukowych oraz osobistej mitologii, balansująca między prawdą i fałszem, powagą a groteską i ironią, wystawa o momencie uświadomienia sobie źródeł swojej osobowości. Główną postacią ekspozycji jest mała dziewczynka, która niczym Alicja w Krainie Czarów poprzez zmniejszanie się i powiększanie co chwila zmienia perspektywę spojrzenia nie tylko na świat, ale także na swoje w nim miejsce.

Weronika Gęsicka, Pamiętam swoje narodziny, zdj. Bartosz Górka, 
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
Wystawa Pamiętam swoje narodziny jest trzecią tegoroczną odsłoną Project Roomu. W ramach tego cyklu w U–jazdowskim prezentowana jest twórczość polskich artystów młodego pokolenia. Wszystkie wystawy są przygotowywane specjalnie dla tej przestrzeni i mają charakter premierowy. W tym roku zaprezentowano już projekty Grzegorza Stefańskiego i Marii Toboły. Teraz pokazywana będzie wystawa Weroniki Gęsickiej, a do końca roku zostaną jeszcze zaprezentowane projekty Ani Nowak, Karoliny Mełnickiej i Karoliny Babińskiej. Spośród wszystkich tegorocznych projektów międzynarodowe jury wybierze dwie najlepsze wystawy i nagrodzi je I Nagrodą w wysokości 20.000 zł i II Nagrodą – 10.000 zł. Laureatów poznamy w styczniu 2019 roku.

Weronika Gęsicka, fot. Wysokie Obcasy
Weronika Gęsicka
(ur. 1984) Ukończyła grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Była stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W 2017 roku została laureatką konkursu Foam Talent, a w 2016 – LensCulture Emerging Talent Awards. Była finalistką Prix HSBC pour la Photographie (2017) i Prix Levallois (2016). Swoje projekty prezentowała m.in. w Foam Fotografiemuseum w Amsterdamie (2017), Beaconsfield Gallery w Londynie (2018), Red Hook Labs w Nowym Jorku (2018) i Frankfurter Kunstverein we Frankfurcie (2018). Jej prace publikowały m.in. „The New York Times”, „Foam Magazine”, „Art”, „The Guardian” i „Internazionale”. W swoich projektach podejmuje tematy dotyczące pamięci i mechanizmów jej działania. Interesują ją związane z tym teorie naukowe i pseudonaukowe, mnemotechniki oraz różnego rodzaju zaburzenia. Obszar jej działania to przede wszystkim fotografia, ale tworzy również obiekty. Ważną częścią jej twórczości jest praca na materiałach archiwalnych.


informacja prasowa

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty