Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 23. Festiwal Muzyki Kameralnej "Wieczory w Arsenale". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 23. Festiwal Muzyki Kameralnej "Wieczory w Arsenale". Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lipca 2019

"Wieczory w Arsenale". Piękna muzyka w klimatycznym otoczeniu /relacja z festiwalu/

Już po raz 23. mogliśmy uczestniczyć w wyjątkowych koncertach w Arsenale. Wyjątkowych - bo niepowtarzalnych ze względu na swój klimat. Dzidziniec Muzeum z jego starymi murami, bujnymi drzewami, w których koncertowały ptaki, włączając się w naturalny sposób w plenerowy koncert... Do tego muzyka znana i lubiana: Mozart, Bach, Haydn, Vivaldi... Nie mogło nie być pięknie :-)




Tegoroczny festiwal "Wieczory w Arsenale" rozpoczął się   czerwca od górnego C: usłyszeliśmy koncert składający się z kompozycji Wolfganga Amadeusz Mozarta: Symfonię A-dur nr 29, z uroczym menuetem - pełen energii, która natychmiast udzieliła się słuchaczom. . Zabrzmiał także fragment z Wielkiej Mszy C-moll - Laudamus Te, a zaraz po nim Agnus Dei z Mszy Koronacyjnej -  w wykonaniu Sylwii Gorajek (sopran), której towarzyszyła Orkiestra Kameralna Wratislavia pod dyrekcją Jana Staniedy (skrzypce). Szczególnie pięknie wybrzmiał ten ostatni utwór, nagrodzony zasłużonymi brawami i zaśpiewany przez artystkę na bis. Ta piękna, żarliwa kantylena mocno przemówiła do serc słuchaczy zgromadzonych na dziedzińcu. Ciekawa barwa głosu i lekkość w interpretowaniu tego pięknego utworu były doprawdy godne oklasków. Po przerwie artystka zaśpiewała jeszcze Exsulate, jubilate - utwór popisowy i trudny, wykonany jednak przez Sylwię Gorajek błyskotliwie. Nawet słynne wysokie C zaśpiewała koncertowo. Pożegnalne Alleluja pozostawiło niedosyt :-)

Sylwia Gorajek, fot. Kazimierz Ździebło

Drugi koncert  zawierał wprawdzie utwory kompozytorów, których nie da się porównać do Mozarta, a jednak i ten pozostał w pamięci, głównie za sprawą II Sekstetu smyczkowego G-dur nr 36 Johannesa Brahmsa. Utwór kameralny, melancholijny, nawet tajemniczy. Podobno jego powstanie wiąże się z nieszczęśliwą miłością kompozytora. W 1864 roku, podczas pracy nad Sekstetem Brahms napisał w liście do znajomego bardzo frapujące słowa: „Zatem uwolniłem się od swojej ostatniej miłości”. Dociekliwi analitycy wytropili natomiast w kulminacji pierwszej części wyraźną aluzję do imienia pewnej kobiety – Agaty von Siebold, przyczyny nieszczęśliwych westchnień kompozytora. Dał im wyraz nie tylko w listach, ale też w muzyce. Dzieło Brahmsa z pewnością na tym zawodzie miłosnym zyskało -  charakteryzuje się egzotycznie brzmiącym otwarciem pierwszej części, innowacyjnymi strukturami akordów i wieloma kontrastami zarówno technicznymi, jak i melodyjnymi.
Wykonawcy - Jan Stanieda i jego zespół zinterpretowali utwór Brahmsa z wielką maestrią i wrażliwością. Trzeba dodać, że partie skrzypiec są w II Sekstecie mistrzowskie.

Jan Stanieda z zespołem podczas koncertu 3 lipca 2019 r., fot. Kazimierz Ździebło

Wśród wysłuchanych koncertów z pewnością na dłużej zostanie zapamiętany także Koncert skrzypcowy C-dur Josepha Haydna. Ten wieczór był inny od pozostałych ze względu na młodziutkich wykonawców. Najpierw zaledwie 11-letni Fryderyk Midor zagrał na wiolonczeli Koncert wiolonczelowy C-dur J. Haydna, co było doprawdy poruszające. Po nim wystąpił równie młody, bo zaledwie 17-letni skrzypek Marcel Groblewski we wspomnianym już Koncercie skrzypcowym. A cóż to był za koncert! Pamiętam jeszcze młodziutkiego Jushua Bella w tym repertuarze, może więc jest to taki utwór, w którym młodość ma najwięcej do powiedzenia... Młodość, a więc emocje, młodzieńcza energia, nawet jeśli są w tej grze techniczne niedostatki. Ileż było w tej muzyce słodyczy... Okazuje się, że Haydn - kojarzony głównie z wielkimi kompozycjami: mszami, oratoriami, symfoniami - był również znakomitym kameralistą.

Marceli Groblewski (skrzypce) podczas koncertu 5 lipca 2019 r., fot. Kazimierz Ździebło

Tegoroczne "Wieczory w Arsenale" zakończyły się równie brawurowo jak zaczęły: kompozycjami Johanna Sebastiana Bacha, Georga Philippa Telemanna i Antonio Vivaldiego. Trzech barokowych mistrzów - przyznacie, że nie mogło być lepiej :-)

Suita barokowa ma swoje początki w muzyce renesansu, ale dopiero w epoce baroku interesująco się rozwinęła, głównie za sprawą Jana Sebastiana. Suity komponował także Telemann. Jego Suita orkiestrowa a-moll składa się z siedmiu z części, zamyka ją polonez, a więc utwór taneczny. Kolejne części kompozycji różnią się tempem, nastrojem oraz relacjami między partią orkiestry i instrumentu solowego. Utwór wprowadził słuchaczy w odpowiednią atmosferę, którą rozwinął Koncert na dwoje skrzypiec d-moll J. S. Bacha (w tym wypadku: na skrzypce i wiolonczelę), a po przerwie całkowicie zapanował Vivaldi. Jego koncerty skrzypcowe - dynamiczne, pośpieszne, jakby Rudy Ksiądz - jak go nazywano - wiecznie się gdzieś śpieszył - zabrzmiały na dziedzińcu Arsenału błyskotliwie i z temperamentem. Była to bowiem okazja do popisów wirtuozowskich. Zapanowało więc istne "skrzypcowe szaleństwo". I tak w brawurowym tempie (młodzież nazwałaby to "jazdą bez trzymanki") dobiegliśmy, a raczej do-słuchaliśmy do końca kolejnego "Wieczoru w Arsenale". Pozostało wrażenie niedosytu, toteż czekamy na kolejne koncertytakie muzyczne wieczory.

Arsenał, fot. Kazimierz Ździebło



sobota, 22 czerwca 2019

Muzyczna uczta w Arsenale /zapowiedź festiwalu/

Jak co roku, na przełomie czerwca i lipca, Orkiestra Kameralna Wratislavia i jej dyrektor artystyczny Jan Stanienda zapraszają na kolejny Festiwal Muzyki Kameralnej „Wieczory w Arsenale”. Publiczność będzie mogła posłuchać plenerowych koncertów na dziedzińcu zabytkowego Arsenału we Wrocławiu w dniach od 28 czerwca do 7 lipca 2019 roku.





Tegoroczne Wieczory składać się będą z siedmiu wyjątkowych koncertów. W programie nie zabraknie utworów wspaniałego Wolfganga Amadeusa Mozarta (inauguracja, 28 czerwca) oraz solowych koncertów Józefa Haydna w wykonaniu dwóch bardzo młodych i wielce utalentowanych muzyków: 11-letniego wiolonczelisty Fryderyka Midora oraz 17-letniego skrzypka Marcela Groblewskiego (5 lipca). Na tym samym koncercie wykonana zostanie Suita filmowa Jacka Zameckiego oraz utwór Emotions in Motion, który specjalnie dla Orkiestry Wratislavia napisał uznany meksykański kompozytor muzyki filmowej, Rodrigo Flores López.

Orkiestra Wratislavia, fot. materiały organizatorów

Muzycy Orkiestry Wratislavia zaprezentują się swojej publiczności również na finałowym koncercie (7 lipca), na którym zabrzmią m.in. uwielbiane przez melomanów solowe koncerty Vivaldiego oraz genialny Koncert d-moll na dwoje skrzypiec Bacha, tym razem w wersji na skrzypce i wiolonczelę. To podtrzymanie tradycji Festiwalu, który od kilku już lat takimi właśnie koncertami kończy każdą edycję, ku wielkiej radości swoich wiernych słuchaczy.

Penderecki Piano Trio, fot. prasowa

W pierwszą festiwalową niedzielę (30 czerwca) wystąpi w Arsenale Penderecki Piano Trio w programie wypełnionym nastrojową kameralistyką – utworami Haydna, Debussy’ego i Rachmaninowa. Nieco większy skład pojawi się na scenie w środę 3 lipca – usłyszymy w ten dzień kwartet smyczkowy Moniuszki (w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego) oraz kwintet i sekstet smyczkowy Johannesa Brahmsa. Czeka nas więc wieczór pełen poezji wyrażonej wyłącznie dźwiękami.

Telmo Pires, fot. prasowa

Tradycją „Wieczorów w Arsenale” stały się także specjalne koncerty, poświęcone lżejszemu repertuarowi, wykraczającemu poza sferę muzyki klasycznej. W tym roku czekają nas aż dwa takie wieczory: 1 lipca (poniedziałek) wystąpi Portugalczyk Telmo Pires, który wraz z gitarowym zespołem wprowadzi nas w świat fado – nostalgicznego śpiewu, charakterystycznego głównie dla portowych dzielnic Lizbony, wyrażającego smutek i żal, tęsknotę za straconą miłością i za młodością, która na zawsze odeszła. Jak wielką wizytówką Portugalii jest fado niech świadczy fakt, iż w listopadzie 2011 roku zostało ono uznane przez UNESCO za część światowego dziedzictwa kultury.

Jazz Band Młynarski-Masecki , fot. prasowa

Przedostatni wieczór festiwalowy to przeskok do przedwojennej Polski: Jazz Band Młynarski-Masecki wykona brawurowe aranżacje przedwojennego polskiego jazzu autorstwa takich tuzów, jak Henryk Wars, Jerzy Petersburski czy bracia Artur i Henryk Gold. To im zawdzięczamy powstanie w latach 20-tych i 30-tych XX wieku tysięcy hitów na potrzeby filmu, kabaretów, teatrów i rewii. W programie koncertu znajdą się utwory swingowe, nie zabraknie też kilku wyjątkowych tang. Aranżacje Marcina i głos Janka nadają całości zupełnie nowy oddech, czyniąc tę muzykę aktualną i użytkową, do tańca i wzruszeń. Serdecznie zapraszamy do tej wzruszającej wyprawy naszym muzycznym wehikułem czasu!

informacja prasowa

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanego przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipiń...

Popularne posty