Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Sąd Ostateczny, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Sąd Ostateczny, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 czerwca 2019

O czym śpiewają anioły?

Legenda mówi, że kiedy król Dawid tańczył przed ołtarzem, zsunęło się na jego skinienie pół tuzina aniołków z chóru kościelnego i rozległa się błoga, nieziemska melodia. Może poetyczność tej legendy przyczyniła się do tego, że w sztuce zaczęły się pojawiać muzykujące anioły?


Śpiewające anioły - fragm. obrazu Hansa Memlinga: Sąd Ostateczny

Słowo "anioł" pochodzi on od greckiego słowa ἄγγελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego w oryginale „posłańca”. W Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w języku hebrajskim מלאך, mal’ach – co również znaczy „posłaniec”. Jednakże zarówno gr. angelos jak i hebr. mal’ach, oznaczają posłańca w ogóle.

Choć anioły tak się obecnie rozpowszechniły, że odnajdziemy je prawie wszędzie: w postaci figurek, świeczników, rysunków i innych niezliczonych przedmiotów, to jednak trzeba mieć świadomość, że anioł jest z samej istoty Bożym posłańcem i jako taki pojawia się najpierw na kartach Biblii. Ktoś policzył, że słowo „anioł” pojawia się w Piśmie św. 314 razy, a dla porównania „Bóg” – 4000 razy,  człowiek zaś 1000 razy.

Biblia mówi o aniołach jako o czymś oczywistym, doświadczanym powszechnie, a zarazem trudnym do ujęcia werbalnego. Dokładniejsze portrety dobrych duchów znajdziemy jedynie w wizjach Ezechiela - jako uskrzydlone istoty o ludzkich i zwierzęcych twarzach albo jako czteroskrzydłe cherubiny o czterech twarzach, a ich ciała jaśnieją oślepiającym blaskiem.
Z kolei w Ks. Tobiasza archanioł Gabriel jest pięknym młodzieńcem. Pojawia się też Anioł Pański (Anioł Jahwe) – tajemnicza istota duchowa, przez którą Bóg objawia się w specjalny sposób ludziom.
Miejsce szczególne zajmują anioły w Apokalipsie św. Jana. Jednak w żadnym miejscu Pisma Świętego nie napotkamy na opis śpiewających aniołów, a tym bardziej akompaniujących sobie do śpiewu na instrumentach muzycznych.

Fra Angelico, Koronacja Matki Boskiej z aniołami i świętymi, ok. 1432, Galeria Uffizzi

O śpiewie aniołów możemy wnioskować pośrednio z pięknej wizji tronu Boga i Serafinów, którą miał Izajasz. Byty niebiańskie wołają do siebie: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały" (Iz 6,3). Otóż owo wołanie można uznać za mistyczny i jednocześnie imponujący w zakresie dynamiki śpiew aniołów, który był tak silny, że "od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem" (Iz 6,4). Śpiew wielbiących Boga aniołów nie jest jednak przykładem "czystej" sztuki wokalnej o znamionach wirtuozowskiego popisu.
Natomiast anioły grające i śpiewające pojawiają się dopiero w średniowiecznych i renesansowych malowidłach. Są to anioły biorące udział w rozbudowanych scenach wielopostaciowych -- Koronacja Matki Bożej, Adoracja Baranka czy Sąd Ostateczny. Anioły na tych przedstawieniach trzymają w rękach narzędzia męki Pańskiej, lichtarze, palą kadzidła, podtrzymują koronę i szaty Maryi, tańczą, a także grają na instrumentach muzycznych i śpiewają.

O czym śpiewają anioły?


Aby odpowiedzieć na pytanie „O czym śpiewają anioły?”, spróbujmy się przyjrzeć najpierw tekstom literackim dobrze nam wszystkim znanym. Pierwszym z nich jest fragment III części Dziadów Adama Mickiewicza.

Jak pamiętamy, już w Prologu dramatu pojawia się Anioł Stróż, który uświadamia nam jak istotną odgrywa rolę w życiu bohatera. Czuwa, strzeże go przed zgubą, usiłuje wzbudzić tęsknotę za pięknem i dobrem. Czasami przybiera nawet w tym celu postać piekielnej larwy. Anioł mówi też o niezwykłej łączności świata niebieskiego i ziemskiego. Adam Mickiewicz w przedmowie do francuskiego wydania Dziadów pisał o podstawowej idei, która wyłania się z dramatu - jest to mianowicie „Wiara we wpływ świata niewidzialnego, niematerialnego na sferę ludzkich myśli i działań”.

Dziady w reżyserii Konrada Swinarskiego, 18 lutego 1973 - Teatr Stary

A zatem już w Prologu następuje otwarcie na rzeczywistość nadprzyrodzoną w różnych jej przejawach. Okazuje się też, że sąd nad człowiekiem odbywa się nie po śmierci, ale już za jego życia. Kiedy zniecierpliwiony milczeniem Boga Konrad jest bliski nazwania Go carem, traci świadomość i zostaje opętany. Do celi wkracza wówczas energiczny żołnierz Chrystusowy Ksiądz Piotr i egzorcyzmuje go. Kiedy więzień powraca z otchłani i udręczony usypia, w pobliskim kościele, za ścianą, zaczynają śpiewać pieśń Bożego Narodzenia, nad księdzem Piotrem chór aniołów śpiewa na nutę; "Anioł pasterzom mówił".
Jednocześnie rozpoczyna się sąd w niebie. Nad kapłanem i grzesznikiem pojawiają się chóry anielskie, aby wykonać kantatę a`capella.

"Słowo koncert – czytamy u Leo Spitzera miało pierwotnie głęboko religijny charakter. Oznaczało pieśń na chwałę Boga, śpiewaną nocą przez uporządkowaną naturę, której echem była ludzka społeczność”. Słowo koncert było więc pierwotnie związane z muzyką niebiańską.
Aniołowie w Dziadach śpiewają koncert na noc Bożego Narodzenia. Każdy niebiański śpiew jest jednocześnie nauką. Ze słów „Mędrcy nas nie widzieli…” rozwinie się główna myśl koncertu anielskiego. Warunkiem zrozumienia prawd objawionych jest prostota i pokora człowieka. Pycha rozumu i obłęd władzy przeszkadzają we właściwym zrozumieniu tajemnicy Żłobka Betlejemskiego. Grzechy pysznego rozumu Anioł Pierwszy (podczas sądu na Konradem pełniący funkcję oskarżyciela) porównuje do upadku aniołów. Anioł Drugi (obrońca bohatera) zapewnia tymczasem, że takiego grzechu Konrad nie popełnił, że „badał Boga” z wielkiej miłości do cierpiącego narodu. Najbardziej przejmującym grzechem bohatera było wyeliminowanie z życia Syna Bożego: „On Cię nie poznał, on Cię nie uczcił, Panie nasz wielki!/ On Cię nie kochał, on Cię nie wezwał, nasz Zbawicielu!”.

Konrad jest spadkobiercą Stulecia Rozumu, w którym zarówno przeciwnicy Boga, jak i Jego apologeci badali głównie Ojca, Stwórcę świata. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus miłosierny na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który co prawda zapomniał o Nim, ale nie przestał szanować Jego Matki, która jest Orędowniczką grzeszników. Koncert anielski stał się w ten sposób wielkim śpiewem o włączeniu bohatera w proces ekonomii zbawienia: nie tylko zostaje mu wybaczone, ale zostaje mu też powierzona specjalna misja. Konrad był kuszony, przeszedł drogę trudnego zmagania się o własne jestestwo. Odrodzenie człowieka może dojść do skutku, kiedy przejdzie on czas cierpienia, kary i pokuty. Niebo nie zapomina też o swoich wiernych sługach, toteż zakończenie kantaty poświęcone zostało chwale księdza Piotra.


Laudate Dominum (Mozart) | chłopiec - sopran Aksel Rykkvin (13 lat)

Również Psalm 150 Laudate Dominum w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego jest pieśnią pochwalną i zachętą do oddania chwały Bogu. Najbardziej jednak interesujące dla tego tematu jest pojawienie się w niej charakterystycznych instrumentów. O ile w Dziadach aniołowie śpiewali a` capella, o tyle w przypadku tego tekstu mowa jest o śpiewie przy akompaniamencie instrumentów muzycznych: trąb, lutni, bębnów, harf, regałów, cymbałów.

W Objaśnieniu Psalmów Św. Augustyn szczegółowo analizuje wspominany Psalm 150. Głos trąby utożsamiony został przez autora "Wyznań" z jasnością chwały. Harfa i cytra to instrumenty wzajemnie się uzupełniające. Harfa chwali Boga górną częścią, zaś cytra - niższą. Fragment: Chwalcie go na bębnie i w chórze Św. Augustyn tłumaczy następująco: "Bęben chwali Boga, kiedy już w ciele odmienionym nic nie pozostaje z cielesnego zniszczenia, ani słabości. Bębenek bowiem robi się ze skóry wysuszonej i wyprawionej. Chór chwali Boga, gdy wielbi go społeczność żyjąca w pokoju. Dalej interpretując fragment: Chwalcie go na strunach i na instrumencie pisze: Struny posiada zarówno harfa jak i cytra [...]. Organ natomiast to określenie ogólne wszystkich instrumentów muzycznych. Swoje rozważania kończy: "Wy jesteście harfą, trąbą, cytrą, bębenkiem, chórem, strunami i organami, i cymbałem radości mile dźwięczącym, ponieważ współdziałającym. Wy jesteście tym wszystkim. Nie ma tu nic marnego, nic przemijającego, niechaj na myśl nie przychodzi nic żartobliwego. A ponieważ rozumowanie według ciała jest śmiercią: Wszelki duch niechaj chwali Pana".

Ten hymn pochwalny zamykający Księgę Psalmów jest źródłem wielu przedstawień religijnych. Artyści często sięgali do niego realizując motyw chwalenia Boga.
Posłuchajmy więc współczesnej pieśni pochwalnej. Autorką słów jest Agnieszka Osiecka, a wykonuje ją Anna Szałapak z zespołem Piwnicy pod Baranami.





Anielskie instrumenty


Łacińskie terminy oznaczające instrumenty, przekładane z hebrajskiego i greckiego, są wieloznaczne. "Bucina" tłumaczona jest jako róg lub trąbka; "psalterium" jako harfa, kitara lub lutnia; "cithara" jako harfa, cytra lira lub lutnia; "tympanum" jako bębenek lub tamburino; "organum" jako instrument muzyczny, flet lub organy; "cordi" jako struny (instrumenty strunowe); "cymbalum" jako cymbały.

Anioł grający na psalterium, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga

Kilka słów musimy w tym miejscu poświęcić bardzo popularnemu, szczególnie wśród aniołów, instrumentowi -- psalterium. Choć jego nazwa wskazuje bezpośrednio na harfę, jest on najczęściej przedstawianym rodzajem średniowiecznej cytry (cithara) skrzynkowej. Psalterium miało początkowo dziesięć, a z czasem więcej strun; grano na nim palcami lub młoteczkami.

Lutnia – nazwa odnosząca się do rodziny instrumentów zaliczanych do instrumentów strunowych szarpanych. Lutnia bliskowschodnia przetrwała do dziś w niemal niezmienionym kształcie. Harfa − instrument strunowy szarpany (chordofon) w kształcie stylizowanego trójkąta, jeden z najstarszych instrumentów muzycznych, była znana już w Azji Mniejszej około 5000 lat temu. Znana była również w kulturze w starożytnej Mezopotamii (tzw. harfa z Ur). Mówi się, że biblijny król Dawid śpiewał psalmy akompaniując sobie na harfie kinnor, która w rzeczywistości jednak nazywana jest harfą błędnie, będąc odmianą liry.



Anioły grające na  cytrze, lutni i fidelu, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny"

Portatyw ( łac. portare - nieść) - małe, przenośne organy piszczałkowe używane w średniowieczu. Składały się z jednego rzędu piszczałek labialnych. Zakres instrumentu to około dwie i pół oktawy. Instrument znalazł zastosowanie zarówno do celów kościelnych jak i świeckich. Dzięki możliwości przenoszenia stosowany był podczas procesji kościelnych, przede wszystkim do podawania tonu do śpiewu chorału gregoriańskiego. Lira – instrument strunowy z grupy chordofonów. Ma wąski, czworoboczny rezonator, z którego wychodzą dwa łukowate ramiona połączone poprzeczką. Zaopatrzony w 4 do 10 strun. Początkowo pudło rezonansowe złożone było ze skorupy żółwia.
Na lirze grano na dwa sposoby: szarpiąc struny lub uderzając płytką Fidel to instrument strunowy smyczkowy.

Zanim przejdziemy do popularnych tematów w malarstwie prezentującym grające i śpiewające anioły, proponuję chwilę muzyki. Posłuchamy arii altu z akompaniamentem oboju d`amore w
kantacie Jana Sebastiana Bacha BWV 147 - 2 – „Schäme dich, o
Seele, nicht”. Dyryguje Nikolaus Harnoncourt.





„Duszo nie wstydź się już tego,
By Go Zbawcą swoim uznać,
Jeśli ma się do cię przyznać
Przed obliczem Ojca swego!
Lecz kto się Pana wyprze sam,
Nie chce Go wyznawać wcale,
Tego też wyprze się nasz Pan,
Kiedy przyjdzie w swojej chwale”.

O czym grają anioły na obrazach?


Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, 1534-36

Mistrzem w ukazywaniu muzykujących aniołów był Gaudenzio Ferrari – muzyk, architekt, poeta, filozof. W kościele Santa Maria Miracoli w Soronno stworzył wspaniałe dzieło: trzy koncentryczne kręgi, zatłoczone sylwetami aniołów, wypełniają wnętrze kopuły. Anioły, okryte długimi szatami, grają na różnych instrumentach. W malarstwie szczególnie często przedstawiano lutnie, harfy, portatywy oraz cytry. Łączono je zwłaszcza ze scenami Adoracji Dzieciątka (np. Andrea Mantegna) i koncertami anielskimi.

Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, detal, 1534-36

Także Chrystus bywa przedstawiany w otoczeniu muzykujących aniołów, co możemy zaobserwować na obrazie Hansa Memlinga. Stojące najbliżej trójkami anioły śpiewają, trzymając w dłoniach księgi – zapewne Ks. Psalmów, natomiast dalej, po lewej i po prawej stronie stoją anioły grające na instrumentach, wśród których rozpoznajemy psalterium, lutnię, szałamaję, harfę, skrzypce, portatyw…

Chrystus w otoczeniu muzykujących aniołów na obrazie Hansa Memlinga
Muzykujące Anioły (1470)

Nieodłącznym instrumentem sceny Sądu Ostatecznego (np. Rogier van der Weyden, Sąd Ostateczny, 1443 - 1451) były trąby i rogi. Instrumenty dopasowywane były do nastroju konkretnego przedstawienia. Radosnym towarzyszyły strunowe, podniosłym zaś dęte. Takie rozróżnienie znajdowało odzwierciedlenie w ówczesnym życiu.

Instrumenty ukazywane na obrazach nasycone były treściami symbolicznymi. Istotę muzyki stanowiła matematyka. Według koncepcji ówczesnych myślicieli warunkiem zaistnienia każdego utworu muzycznego była consonantia. Odbierana ona była nie tylko jako symbol harmonii świata, ale także jako jej część - zgodność mieści się w każdym stworzeniu. Prawa świata porównywano z prawami muzycznymi. Ponadto muzyce przypisywano właściwości lecznicze. Wierzono, iż choroby ciała leczyła medycyna, duszy zaś muzyka. Odwoływano się do leczniczego i terapeutycznego działania muzyki biblijnego Dawida, który grą na harfie leczył Saula. Bardzo ważną rolę pełniła w tekstach teoretycznych idea muzyki niebiańskiej. Uważano ją za pierwszą
zasadę wszelkiej muzyki świata, za źródło muzyki instrumentalnej. Z założeniem tym wiązały się przedstawienia koncertów anielskich. Muzyka ta symbolizowała radość i nieśmiertelność, dlatego muzykujące anioły tak chętnie zestawiano z tematyką eschatologiczną.

Jako swoiste preludium do tematu Sądu Ostatecznego posłuchajmy fragmentu Requiem Mozarta Tuba mirum:  "Odgłos trąby archanioła grzmiąc wśród grobów dookoła wszystkich przed tron Boży zwoła. Śmierć z przyrodą oniemiała, ujrzy cud, gdy ludzkość cała na sąd pójdzie zmartwychwstała. Księgę ludzkich spraw otworzą: z niej to przed stolicą Bożą przeciw światu śledztwo wdrożą. Sędzia tedy, gdy się zjawi co się kryło, jawnym sprawi, nic bez pomsty nie zostawi. Cóż ja powiem, człek ubogi: w czyje mi się schronić progi, gdy i święci nie bez trwogi?"


Tuba mirum, Requem W.A. Mozarta, Karl Bohm - director, 
Orquesta Sinfonica de Viena


Temat Sądu Ostatecznego pojawia się w twórczości wielu malarzy: Luca Signorelli, Michała Anioła, braci van Eicków, RogRogera van der Weydena i Hansa Memlinga, żeby przywołać najbardziej znanych.


Symbolika instrumentów na tryptyku Hansa Memlinga


Na powstałym między 1464 - 1473 rokiem tryptyku, którym było przedstawienie Sądu Ostatecznego (222 x 240 cm), zostało namalowanych dziewięć instrumentów. Artysta wyobraził na nim: harfę, lutnię, fidel, trąby, portatyw, flety, cytry, puzony oraz dzwonki. Dodatkowo umieścił wizerunek śpiewających aniołów.

Tryptyk Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"

W partii centralnej Sądu Ostatecznego, w strefie górnej - niebiańskiej, na łuku tęczy siedzi Chrystus z globem pod stopami. Obok niego znajduje się Matka Boska oraz apostołowie. Ponad nimi w górnych rogach namalowane są anioły z arma Christi. W strefie dolnej znajduje się Św. Michał Archanioł trzymający wagę, otoczony przez powstających z grobów zmarłych. Oba pasma oddzielają od siebie postacie anielskie grające na trąbach.

Hans Memling, "Sąd Ostateczny", detal

Na prawym skrzydle tryptyku przedstawiony jest pochód zbawionych wstępujących do raju. Korowód postaci udaje się po kryształowych schodach ku bogato zdobionej bramie, symbolizującej Miasto Boże - Niebiańską Jerozolimę.
Nad wejściem do Civitas Dei znajduje się tympanon z przedstawieniem Maiestas Domini, nad nim zaś na wimperdze widnieje scena przedstawiająca Narodziny Ewy. Po bokach pod baldachimami umieszczone są postacie siedzących królów i starców starotestamentalnych grających na instrumentach. Ponad nimi znajdują się muzykujące anioły.

Muzykujące anioły po stronie zbawionych, "Sąd Ostateczny"

Na przeciwległym skrzydle namalowane zostało piekło. W lewym górnym rogu obrazu znajduje się anioł dmący w trąbę. Poniżej niego istoty piekielne wrzucają w otchłań grzeszników.
Na lewym skrzydle tryptyku, a także w części środkowej zostały namalowane anioły dmące w trąby. Instrument ten towarzyszy niemal wszystkim przedstawieniom Sądu Ostatecznego. Na tryptyku Hansa Memlinga pojawia się on zarówno w scenie sądu, jak i strącenia do piekieł.

W Nowym Testamencie trąba jest symbolicznym zwiastunem zmartwychwstania. Trąba, tak jak puzon, pojawia się symbolizując głos Boga. W tekstach nowotestamentalnych trąby wspominane są najczęściej przy zapowiedziach zmartwychwstania oraz ostatniego zgromadzenia wybranych, toteż szczególnie często spotyka się ten instrument na przedstawieniach Sądu Ostatecznego. Przy czym liczba aniołów - budzicieli nie jest kanonicznie określona. Ojcowie Kościoła łączą trąbę najczęściej z głoszeniem Dobrej Nowiny. Trąby pojawiają się na gdańskim tryptyku czterokrotnie. Dmące w nie anioły, będące wysłannikami Bożymi, obwieszczają zmarłym ich los. Trzy postacie anielskie, odziane w długie kolorowe, monochromatyczne szaty, kierują trąby w różne strony świata, budząc ich dźwiękiem tych, którzy jeszcze nie powstali. Zwiastujący Sąd dźwięk tych instrumentów symbolizuje ponowne przyjście Chrystusa, a także głos Boży.

Anioł dmący w trąbę nad potępionymi, "Sąd Ostateczny"

Na lewym skrzydle tryptyku, ponad wyobrażeniem piekła, anioł dmie w trąbę. W porównaniu ze sceną środkową przedstawienie to posiada inne znaczenie - jest to podkreślenie nieodwracalności sytuacji, w jakiej znaleźli się potępieni. Głos trąby brzmiącej nad czeluściami piekielnymi oznajmia przerażającą atmosferę tego miejsca. Symbolizuje także wyrok Bożego potępienia.

Prawe skrzydło tryptyku Sądu Ostatecznego ukazuje Niebiańską Jerozolimę. Na galerii bramy znajdują się postacie muzykujących aniołów. Odziane w dalmatyki witają zbawionych przy wejściu do Niebiańskiego Miasta. Na najwyższej kondygnacji bramy, po lewej stronie, widoczny jest anioł w ciemnej tunice grający na szałamai - instrumencie utożsamianym z fletem prostym. Zdaniem Izydora z Sewilli, flet jest symbolem tęsknoty duszy za Bogiem, cierpienia, a także wielkich emocji. Przedstawienie gry na szałamai na Sądzie.

Anioły grające na szałamai i na puzonie (u góry, po lewej), po prawej: anioł trzyma dzwonek ręczny

Ostatecznym jest podkreśleniem doniosłego momentu, jakim jest wstąpienie do raju. Dźwięk wydobywający się z instrumentu jest radosny symbolizuje radość wstępujących do raju.
Kolejnym instrumentem anielskim Sądu Ostatecznego jest puzon, którego symbolika nawiązuje do rogu oraz trąby. Używany jako trąba, głosił triumf, sławę, chwałę, zwycięstwo, zbawienie śmierć, wezwanie o pomoc, przepędzał złe duchy, wzywał do modłów; wojny świętej, obwieszczał koniec świata, wzywał zmarłych na Sąd Ostateczny.
Młotkiem kształtowany metal, z którego później wykonano puzony, podobnie jak trąba, ma być wyrazem chwały składanej Bogu przez ludzkie cierpienia. Anioł dmący w puzon na przedstawieniu Sądu Ostatecznego obwieszcza zebranym radosną nowinę. Ogłasza początek Miasta Bożego jako nowego królestwa, początek nowej ery Civitas Dei. Niebiański muzyk kieruje instrument ku przekraczającym bramę.

Ręczne dzwonki trzyma w dłoniach następny z muzykujących aniołów. Dzwonki obok organów, miały nadawać mistyczną świetność świeckiemu brzmieniu średniowiecznej muzyki kościelnej. Od XII wieku dzwonka używa się podczas Mszy Świętej na podniesienie. Dlatego też jego głos utożsamiano z głosem Boga, sam zaś instrument zajmuje miejsce trąb Starego Prawa. Dzwonki oznaczają radość, raj, wezwanie do modlitwy i przestrzegania przykazań Bożych, obwieszczają także święta. Swoim kształtem nawiązywały do sklepienia niebieskiego i dlatego stały się jego symbolem. Pojawiające się dzwonki sygnalizują rozpoczęcie czegoś nowego, obwieszczają dzień sądu, podobnie jak puzon.

Fidel, występuje na analizowanym obrazie aż trzykrotnie. Grają na niej aniołowie umiejscowieni na galerii bramy, a także jedna z postaci starotestamentalnych znajdujących się na jej lewym filarze. Dźwięk fideli podkreślał śpiew. Przez połączenie smyczka i strun rozumiano zespolenie pierwiastka boskiego i ziemskiego. Sądzono, iż ilość strun trzy lub siedem to symbol doskonałości.
Dwukrotnie Hans Memling przedstawił w Sądzie Ostatecznym portatyw, czyli zminimalizowane organy. Raz umieścił go w dłoniach anioła, ponownie zaś na prawym filarze bramy na kolanach starca starotestamentalnego. Organy towarzyszące śpiewowi symbolizują harmonię wszystkiego stworzenia w składaniu chwały Bogu w Kościele. Posiadają tę własność, że mimo rozmaitej wielkości piszczałek, współbrzmią zgodnie. Wyprowadzono z tego myśl, iż oznaczają one cały Kościół, zaś same piszczałki wiernych. Generalnie uważany jest za instrument anielski, często występujący w przedstawieniach orkiestr anielskich, jak i muzykujących aniołów. Dlatego też umieszczony został w chórze Sądu Ostatecznego pośród innych instrumentów.

Anioły grające na harfie, lutni i fidelu

Trzy postacie anielskie umieszczone zostały na prawym balkonie wieńczącym bramę. Jedna z nich, namalowana najbliżej wimpergi, gra na harfie. Gra na harfie wyraża radość, wdzięczność i uwielbienie. Harfa jest symbolem uświęconej muzyki. Święty Augustyn porównuje dziesięć przykazań Bożych do dziesięciu strun harfy Dawida. Harfa zapowiada spokój i słodycz przyszłego życia. Wchodzi w skład instrumentarium orkiestry anielskiej wyrażając niebiańską radość i harmonię. W Sądzie Ostatecznym Memlinga anioł grający na harfie, instrumencie anielskim, dodaje subtelności przedstawieniu. Niebiański lutnista znajduje się na wspominanym już balkonie między harfiarzem a aniołem grającym na fidelu.
W średniowieczu lutnia podobnie jak fidel, była atrybutem personifikacji Muzyki, Słuchu, Polihymnii - muzy sakralnej pieśni chóralnej. Uważana była za instrument wchodzący w skład orkiestr anielskich. Lutnia jest symbolem szczęścia i chwały Bożej. Jest ona także utożsamiona z muzyką anielską. Hans Memling umieścił ten instrument jako symbol chwały Bożej, którą grający na nim anioł oddawał Stwórcy.

Na wewnętrznym łuku arkady tympanonu, pośród postaci anielskich, ujętych od pasa w górę, jeden z nich gra na psalterium. Psalterium, podobnie jak lutnia, jest instrumentem chwały Boga. Grając na nim Dawid odpędzał złego ducha, który nawiedzał Saula. Psalterium ma bowiem kształt krzyża Chrystusowego z rozpiętymi na drzewie strunami. Poprzez grę duch Boży pokonywał demona. Dziesięć strun psalterium symbolizowało radosne działanie według dziesięciu przykazań Bożych. Umiejscowienie anioła z psalterium, pośród innych modlących się, spowodowało podkreślenie aktu modlitwy. Dodatkowo muzykujący anioł adoruje siedzącego na tronie Chrystusa w otoczeniu zwierząt apokaliptycznych.

Śpiewający aniołowie

Na lewym balkonie wieńczącym filar bramy znajdują się trzej śpiewający aniołowie, ubrani w dalmatyki. Pochylają się nad leżącą na parapecie księgą chórową. Na gdańskim "Sądzie Ostatecznym" postacie anielskie przedstawione zostały w grupkach. Anioły śpiewające pochylają się nad otwartą Księgą. Śpiew stanowił o uwzniośleniu religijnym. Święty Bazyli Wielki w Homilii o I Psalmie pisze: (...) psalm daje spokój duszy, (...) łagodzi nieład i rozterkę myśli, albowiem uspokaja namiętności duszy i miarkuje jej rozpasanie (...) Psalm jest dziełem aniołów, niebiańskim zrządzeniem, emanacją Ducha. Śpiewające anioły bardzo często malowano trójkami. Tak też przedstawione zostały przez Memlinga. Analizując przedstawienie można dopatrywać się w nim analogii z Trójcą Świętą. Trzy postacie anielskie mogą być także symbolem muzyki wokalnej, która w owym czasie pisana była na trzy głosy. Namalowane śpiewające anioły są także zapowiedzią niebiańskiej harmonii, w którą wstępują zbawieni.

Kończąc ten obszerny, a zarazem ledwie muśnięty temat śpiewających i grających aniołów, pragnę mieć nadzieję, że jeżeli będą Państwo obserwować w kościele muzykujące anioły albo gdy o nich przeczytają, to dostrzegą jak bardzo piękne i złożone jest to zjawisko. A jednocześnie, jak wiele stąd płynie inspiracji.

Tekst niniejszy powstał jako wykład, który wygłosiłam w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, a następnie - w wersji poszerzonej - prezentowałam nauczycielom na Dolnym Śląsku. W postaci zapisanej ukazuje się po raz pierwszy.

czwartek, 6 listopada 2025

Hans Memling. ULTIMUM IUDICIUM. Lech Majewski w Muzeum Narodowym w Gdańsku

Muzeum Narodowe w Gdańsku zaprasza na wernisaż „Hans Memling. Ultimum Iudicium. Lech Majewski”, który odbędzie się w piątek, 14 listopada o godz. 18.00 w Oddziale Sztuki Dawnej (ul. Toruńska 1, Gdańsk). Natomiast 15 listopada o godz. 12.00 odbędzie się spotkanie z Lechem Majewskim. Wstęp wolny.

Jak ceniony artysta może przetworzyć słynne dzieło innego artysty? A jeśli ten artysta to Lech Majewski, a dzieło to „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga? 14 listopada o 18.00 Muzeum Narodowe w Gdańsku w dawnym kapitularzu klasztoru franciszkanów rozpoczyna prezentację tryptyku wideofresków, który pozwala spojrzeć na nowo na dobrze znany obraz.

To, że „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga inspiruje, nikogo nie dziwi. Nawet jeśli chwilowo nie można go oglądać ze względu na szereg badań, którym jest poddawany w przygotowaniu do ponownej ekspozycji w grudniu 2026 roku, na różny sposób można z nim obcować poprzez twórczość innych artystów. Niedawno w Teatrze Wybrzeże mieliśmy premierę „Memling, czyli historia końca świata” w reżyserii znanej z wizualnej wyobraźni Agaty Dudy-Gracz, a w wyjątkowej scenerii Oddziału Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego mogliśmy oglądać kolekcję mody „Psychostatis” Magdaleny Arłukiewicz i Jadwigi Możdżer w oprawie muzycznej Leszka Możdżera, Igora Korejwo i Łukasza Staniszewskiego.

Wielokrotnie usiłowałem przyjrzeć się tryptykowi, ale zawsze był w pancernej skrzyni. Pamiętam moją frustrację kilkanaście lat temu, gdy przyjechałem z kamerą nakręcić na swój użytek zbliżenia potępionych i ułaskawionych postaci, które Memling tak fenomenalnie namalował. Odbiłem się wtedy od ściany, owej szklanej ściany ochronnej gabloty, rodzaju lustra, w którym przeglądały się twarze zwiedzających oraz lampy pomieszczenia. Usiadłem na ławce i zastanawiałem się, jak mogę przebić się przez szklaną barierę – być może jest taki moment, w którym ogromna gablota zostaje zdjęta dla renowacji obrazu – opowiada Lech Majewski, ceniony międzynarodowy artysta o ogromnym dorobku twórczym, poeta, malarz, pisarz i reżyser filmowy, teatralny i operowy.

Taki moment przyszedł podczas pandemii Covid19, kiedy tryptyk został wyjęty z gabloty, aby sprawdzić jego stan. Artysta mógł wreszcie przyjrzeć się za pośrednictwem obiektywu kamery szczegółom obrazu. Korzystając przez kolejne lata z zarejestrowanych materiałów, Lech Majewski stworzył narrację o przejmującej wizji Sądu Ostatecznego, uzupełnioną o efekty animacji i dźwięku.

Powstała w ten sposób współczesna Biblia Pauperum, której ożywiona forma jeszcze dobitniej przybliża historie zawarte w obrazie ponad 550 lat temu. Wodząc oczami po detalach tryptyku w ślad za ruchem kamery, widz odkrywa na nowo tajniki skomplikowanej i wielowątkowej historii w nim zawartej – komentuje dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku Piotr Stasiowski.

Wideofresk będzie prezentowany w kapitularzu w Oddziale Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego. Ta szczególna przestrzeń dawnego klasztoru franciszkańskiego pełni ważną rolę w odbiorze dzieła, które ma formę tryptyku, zgodnie z układem oryginalnego obrazu. W centralnym planie przedstawiony jest Chrystus ukazany na złotym tle, zasiadający na tęczy, ze stopami spoczywającymi na złotej sferze. Poniżej Archanioł Michał stoi pośród rozległej równiny, oddzielając dusze błogosławione od potępionych. Po lewej stronie błogosławieni wstępują do Królestwa Niebieskiego, a po prawej demony porywają potępionych do piekła. „Sąd Ostateczny”, który przez wieki doczekał się wielu opracowań i analiz naukowych, tym razem przedstawiony w formie wideofresku staje się przystępny dla każdego odbiorcy, odkrywając swoje piękno i grozę.

–  W 2001 roku we współpracy z Biennale w Palagraziussi w Wenecji otwarta została wystawa moich prac wideo La Camera dei Caprioli. Krytyka włoska, pisząc o „ulotnych ruchomych obrazach płynących na ścianach Oratorio Palagraziussi” nazwała je „videofresco” i tak już zostało, tworząc łuk pomiędzy starą techniką malarską, a technologią współczesną – wyjaśnia pochodzenie pojęcia wideofresk Lech Majewski.

Otwarciu prezentacji będzie towarzyszyło spotkanie z Lechem Majewskim, które odbędzie się w sobotę 15 listopada o godz. 12.00. Artysta opowie m.in. o swoich motywacjach i inspiracjach do stworzenia filmowej adaptacji najważniejszego obrazu z kolekcji Muzeum Narodowego w Gdańsku. Na pewno podzieli się też swoją wiedzą, korzystając z wieloletniego doświadczenia prowadzenia wykładów na temat ukrytego języka symboli.


muzyka: Lech Majewski, Józef Skrzek

montaż: Norbert Rudzik, Eliot Ems

reżyseria dźwięku: Zbigniew Malecki, Lech Majewski

animacje: Szymon Padoł, NEURON STUDIO

współpraca operatorska: Jakub Laskowski

korekcja barwna: Norbert Rudzik

postprodukcja dźwięku: Zbigniew Malecki, SUPRA FILM

efekty synchroniczne: Eliot Ems

współpraca: Muzeum Narodowe w Gdańsku, Gdyńska Szkoła Filmowa, Stowarzyszenie Angelus Silesius

koordynacja: Gabriela Brdej

opracowanie graficzne: Janusz Kolton


Lech Majewski jest cenionym międzynarodowym artystą o ogromnym dorobku twórczym. Zajmuje się poezją, malarstwem, pisaniem oraz reżyserią filmową, teatralną i operową. Jego prace są pokazywane w galeriach i muzeach całego świata. Prowadzi też wykłady na temat ukrytego języka symboli na różnych uniwersytetach i uczelniach. Jest członkiem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, Gildii Reżyserów Amerykańskich i Europejskiej Akademii Filmowej. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz na Wydziale Reżyserii PWSFTviT w Łodzi.

informacja prasowa

sobota, 15 lutego 2020

Wizerunki aniołów w literaturze i sztuce

Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego. 

Św. Michał Archanioł,  Angelo Bronzino (1503–1572),
fresk w kaplicy Eleonora Toledo w Palazzo Vecchio we Florencji

Nazwy aniołów i ich rola


  Większość z nas wyobraża sobie anioła jako zwiewną istotę ze skrzydłami. Taki wizerunek anioła utrwalił się dzięki dawnym mistrzom. Kiedy mowa o aniele Gabrielu, widzimy go oczami wyobraźni Leonarda da Vinci albo Boticcellego: klęczy przed Marią, ubrany w piękny renesansowy strój, ze skrzydłami lekko uniesionymi, jakby dopiero sfrunął na ziemię. Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego.

Wyobrażenia aniołów pochodzą ze Starego i Nowego Testamentu, ale każda epoka próbowała zinterpretować je zgodnie ze swoim światopoglądem. Najbardziej spopularyzował wizerunek anioła renesans. Portrety aniołów Leonarda da Vinci czy Rafaela do dziś uchodzą za najwybitniejsze dzieła sztuki o tej tematyce.

Słowo anioł jest określeniem funkcji. W języku hebrajskim mal’ak, greckim angelos oznacza posłańca, wysłannika. Dlatego też anioły przedstawiano przede wszystkim jako skrzydlatych posłańców Boga.

       Spośród wielu aniołów szczególnie wyróżniają się archaniołowie, znajdujący się najbliżej Boskiego tronu. Wśród nich jest Rafael, którego imię oznacza ‘uzdrowienie, lekarstwo Boże’. Z kolei archanioł Michał uważany jest za przywódcę wojsk niebiańskich. Jego imię oznacza ‘Któż jest jak Bóg?’. Postać tego anioła  pojawia się zwłaszcza w scenach Sądu Ostatecznego, kiedy pokonuje bestię. Archanioł Gabriel, którego imię oznacza ‘mąż silny’ albo ‘Bóg jest mocny’, wielokrotnie spełniał rolę boskiego posłańca, między innymi w Nowym Testamencie zwiastował narodziny Jana Chrzciciela i poczęcie Mesjasza.Ostatnim z archaniołów jest Uriel, którego imię oznacza ‘Światło Boga’.

Co możemy jednak powiedzieć na temat wyglądu anioła na podstawie tekstu źródłowego, jakim jest Biblia? Otóż Stary Testament nie daje nam opisu zewnętrznej postaci anioła. Będąc istotą niematerialną, przybiera on niekiedy jakąś postać, by ułatwić człowiekowi obcowanie ze sobą. Tak było w przypadku anioła Rafała, który wcielił się w postać Azariasza – krewnego Tobiasza.
Czasami anioł miał jakiś szczególny wygląd, o czym świadczy fragment Ks. Daniela: „Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła” (Dn 3,92).

Jan Lebenstein, Anioł Apokalipsy, ilustracje do wydania Ks. Apokalipsy w tłum. Cz. Miłosza

Jednak pełny opis anioła odnajdziemy dopiero w Apokalipsie św. Jana:

”I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, i w prawej ręce miał otwartą książeczkę. Nogę prawą postawił na morzu, a lewą na ziemi (Ap 10,1-3). Jednak i ta wspaniała wizja wymaga od zwykłego śmiertelnika niemałej wyobraźni.

Wizerunki aniołów odnajdziemy w sztuce począwszy od starożytności, a na współczesności kończąc. Jest to motyw popularny i nośnik różnych treści. Także pozareligijnych i związanych z kulturą masową. Najstarsze przedstawienia chrześcijańskie aniołów znajdują się w katakumbach rzymskich i ukazują istoty niebiańskie bez skrzydeł. Anioły ze skrzydłami i aureolą pojawiły się dopiero na początku V wieku.

Serafin we fragm. fresku Sąd Ostateczny Pietra Cavalliniego w Kościele św. Cecylii w Rzymie, XII w..

Początkowo najchętniej przedstawiano sceny Zwiastowania, Abrahama ofiarującego syna Izaaka oraz podróż Rafaela z Tobiaszem. Do najwybitniejszych obrazów należy Zwiastowanie Fra Angelico, Leonard da Vinci, Rafaela, Tycjana i Rembrandta.
Innym popularnym tematem, w którym pojawiają się aniołowie, jest Sąd Ostateczny. Szerzej piszę o tym w artykule o śpiewających aniołach.

Boska Komedia Dantego, ilustracje Gustawa Dore 

Poza sztukami plastycznymi, motywy aniołów pojawiają się także w literaturze, na przykład Dante w ‘Boskiej Komedii’ przedstawia olśniewające wizje aniołów. W literaturze polskiej  upodobał je sobie szczególnie romantyzm. Jest to epoka, w której wiara w istnienie tajemniczego, niematerialnego świata była bardzo mocna. W XX wieku obrazy aniołów pojawiają się także w twórczości takich pisarzy jak: Jean Coctau, Paul Claudel, Bolesław Leśmian, Jerzy Zawiejski, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert. Poza sztuką wysoką anioły przeniknęły także do sztuki popularnej, a mianowicie do  filmu. Najbardziej znany jest cykl filmów z aniołem w Krakowie Artura Więcka, z Krzysztofem Globiszem w roli tytułowej, a także  film Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem” czy "Grający z talerza" Jana Jakuba Kolskiego,, gdzie Anioł Śmierci przybiera postać kobiety, jak słyynym cyklu Jacka Malczewskiego Thanatos.

Motyw anioła w literaturze - Dziady  Adama  Mickiewicza 

Prawiek Olgi Tokarczuk


Istotną cechą romantyzmu była wiara w istnienie niewidzialnego świata, duchów, zjaw, aniołów, które w sposób istotny wpływają na życie człowieka. O ludzką duszę toczy się nieustanna walka między dobrem a złem.
Widać to szczególnie w III części Dziadów Adama Mickiewicza. Świat przedstawiony przez poetę  jest rządzony przez Opatrzność, która bezustannie czuwa nad losem jednostek  i narodów, a zarazem nad historią całego kosmosu. Bóg posługuje się przy tym aniołami, których funkcja polega na pośredniczeniu między ludźmi a Nim.

W Dziadach szczegółowy obraz kondycji głównego bohatera poznajemy w Prologu III części. Podczas snu opiekujący się Gustawem Anioł Stróż zdradza nam szczegóły swojej misji i życiorysu swego podopiecznego. Dowiadujemy się, że Gustaw jest sierotą i dzieckiem trudnym. Anioł Stróż spełnia więc zarazem rolę matki, wpływa na dobre myśli i próbuje kreślić przed dzieckiem wspaniałą przyszłość. Czasami jednak, gdy dobro w żaden sposób nie zachęca bohatera do poprawy, anioł przybiera postać piekielnej larwy, by niegrzeczną duszę ukarać.
Romantyczny Anioł Stróż podlega emocjom jak człowiek: płacze, wątpi, denerwuje się, wstydzi, jednak wstawiennictwo zmarłej matki sprawia, że nawet zniechęcony podejmuje trud opieki nad Gustawem. Decyduje się też uprosić Boga, aby poddał Gustawa ciężkiej próbie. Stąd uwięzienie i doświadczenie upadku.

Archanioł Rafał z Tobiaszem, Boticcelli

Poza Aniołem Stróżem pojawiają się też w Dziadach cz. III chóry aniołów i archaniołowie, którzy śpiewają pieśni na chwałę Boga. Teksty tych pieśni wypełnia Mickiewicz ważnymi treściami dotyczącymi postępowania człowieka. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który nie przestał szanować Jego matki. Koncert ten jest jednocześnie wielkim śpiewem o włączeniu Gustawa/Konrada do Bożego planu zbawienia, podczas którego zostanie mu powierzona pewna misja. Będąc pośrednikami między niebem a ziemią, aniołowie towarzyszą człowiekowi w jego trudnej drodze do zbawienia. Światopogląd romantyczny każe wierzyć człowiekowi, że na tej drodze nie jest on sam, a szczególną pomocą są dla niego właśnie aniołowie,  zwłaszcza Anioł Stróż.

Archanioł Michał

Anioł Stróż w powieści współczesnej pisarki Olgi Tokarczuk jest inny niż anioł romantyczny. Podobna jest natomiast wiara, że każdy człowiek ma przypisanego sobie anioła, który towarzyszy mu od narodzin aż do śmierci. Anioł Misi w przeciwieństwie do anioła Gustawa - nie posiada instynktów, emocji ani potrzeb. Jest czystą duchowością i mądrością. Zna przeszłość i przyszłość. Świat poznaje wyłącznie przez siebie samego. Anioł Stróż w ‘Prawieku’ nie sądzi, nie podlega emocjom, nie myśli logicznie. Jest to więc „rozum wyzbyty myślenia, a wraz z nim - omyłek, lęku, uprzedzeń”. Jedynym uczuciem, w jakie został wyposażony jest instynkt współczucia. Anioły nie wiedzą wprawdzie, czym jest cierpienie, ale mają świadomość, że świat jest go pełen.

Inną cechą aniołów w Prawieku jest ich zmienność. Czasem patrzą na inne światy i anioły i wówczas zdarza się, że nie towarzyszą ludziom gdy ci ich potrzebują. Anioł widzi więcej niż człowiek, ale nie wszystko. Widzi na przykład ludzkie myśli i stara się ulżyć człowiekowi, którego ma pod opieką. Na przykład anioł Misi towarzyszy jej nie tylko podczas narodzin, ale także wówczas, gdy Misia rodzi własne dziecko. Widząc jej cierpienie, zabiera ją wówczas do Jerozolimy, aby zaznała uczucia miłości od Zbawiciela. Dzięki temu Misia z ufnością i bez trudu wydaje na świat syna.
Poza Aniołem Stróżem pojawiają się w Prawieku archaniołowie, którzy strzegą go ze wszystkich stron. Liczba cztery jest symbolem świata. Tokarczuk nawiązuje w ten sposób do tego samego boskiego porządku, o którym pisze Mickiewicz i zarazem przypomina, jakie są zadania aniołów.

Archanioł Gabriel, L. da Vinci, Zwiastowanie

Południowej granicy, od strony miasteczka, strzeże archanioł Gabriel. Sąsiedztwo miasteczka jest niebezpieczne, ponieważ  „rodzi pragnienie posiadania i bycia posiadanym”. Niebezpieczeństwo południowej granicy łączy się też z nieopanowanym erotyzmem. Zachodniej granicy Prawieku strzeże archanioł Michał - najwyższy rangą wojownik, stojący na czele hufców anielskich. Niebezpieczeństwem zachodniej granicy jest wpadnięcie w pychę.

Archanioł Uriel

Na wschodzie granicy Prawieku strzeże archanioł Uriel, uznawany za anioła światła, gdyż reprezentował światło bożej nauki. Prowadzi on rodzaj ludzki do zdrowia i dobrobytu, jednak jeśli jego wiedza jest nadużywana, wówczas ludzie ponoszą karę. Niebezpieczeństwem tej granicy jest głupota.
Na północy granicą opiekuje się archanioł Rafał - patron podróżnych. Rodzi ona niepokój podróży i niebezpieczeństwo demonów.

Według biblijnej tradycji, każdy z archaniołów zajmuje określone miejsce w stosunku do boskiego tronu chwały: Michał po prawej, Gabriel po lewej stronie, Rafał za tronem, a Uriel przed nim. Odpowiednio każdy archanioł strzegł wyznaczonego boku człowieka i jednej ze stron świata. Jednak archaniołowie w Prawieku nie stoją na swoich pozycjach. Jedynie Rafał stoi we właściwym sobie miejscu. Pozostali przesunęli się o jedno miejsce w lewo. Powoduje to destrukcję przestrzeni i degenerację tego miejsca. Wszystko zmierza ku upadkowi, a bohaterowie są skazani na cierpienie.
Można zatem stwierdzić, że o ile świat Dziadów Adama Mickiewicza ma swój porządek w Bożym ładzie, o tyle Olga Tokarczuk pokazuje zagładę tego porządku świata. Nawet aniołowie mylą swoje miejsca albo zapominają o swoich podopiecznych, gdy dzieje się im krzywda.

Wizerunki aniołów w sztuce są pochodną ich funkcji. Sposób ich przedstawienia nawiązuje do  przekazu biblijnego, ale kształtuje go  estetyka epoki i indywidualny styl autora.  Widać to wyraźnie, jeśli porównamy twórczość Adama Mickiewicza z powieścią współczesnej pisarki- Olgi Tokarczuk. Poza różnicami istnieją również podobieństwa i obserwujemy, jak jedni artyści wpływają na drugich, czego przykładem jest obraz Anioła Śmierci w twórczości Jacka Malczewskiego i jego filmowa wersja w Grającym z talerza Jana Jakuba Kolskiego.
Mimo wielu różnic w sposobach funkcjonowania aniołów sztuce, a co za tym idzie – w ludzkiej wyobraźni, pełnią one funkcję duchowych opiekunów człowieka.
Wielość prac literackich, malarskich, filmowych  dowodzi, że człowiek – także współcześnie – tęskni za sferą duchową, której aniołowie są widomymi znakami.


środa, 2 maja 2018

Świątynia gotycka jako Nowe Jeruzalem, portal jako miejsce teofanii - katedra Notre Dame w Amiens

I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem
zstępujące z nieba od Boga,
przystrojone jak oblubienica
zdobna w klejnoty dla swego męża (Ap 21,2)

Katedra w Amiens, portal zachodni, fot. Marek Cisek

 

 Szlakiem słynnych katedr


 Kiedy podejmuje się wędrówkę szlakiem katedr, to oczywiście chciałoby się zobaczyć je wszystkie. Każda wydaje się być cennym skarbem, którego ominąć nie sposób. Z czasem jednak, będąc już w podróży, nabieramy przeświadczenia, że jest to niewykonalne. Przekonujemy się, że aby głębiej poznać  katedrę, trzeba dać jej czas, aby mogła opanować nasze zmysły i naszą duszę – od pierwszego zachwycenia, poprzez uważne obserwowanie architektonicznych i rzeźbiarskich szczegółów, wreszcie przez obcowanie z atmosferą  jej przemodlonego przez wieki wnętrza. Trzeba dotknąć ciepłego jeszcze od ludzkich rąk gładkiego kamienia w kruchcie, dać się ogarnąć światłu, które nagle przeniknie przez kolorowe witraże,  pełne Staro- i Nowotestamentowych scen...

   Kiedy dotarliśmy do Amiens w lipcu 2005 roku, miałam świadomość, że z górą 100 lat przede mną  był tu młody wówczas student Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – autor „Wesela” i wielu innych, ważnych dla Polaków  sztuk teatralnych – Stanisław Wyspiański. Wtedy, 18 czerwca 1890 r. przyjechał do Amiens i wielokrotnie w ciągu 4 dni obserwował, notował i szkicował katedrę Naszej Pani, a swoje wrażenia zapisał w listach do Lucjana Rydla.

Człowiek współczesny niezmiernie  rzadko posługuje się szkicownikiem, a zamiast obszernej epistoły, napisze skromnego maila lub co najwyżej kartkę z pozdrowieniami. Jest natomiast wyposażony w aparat cyfrowy,  kamerę i wyłącznie przez nie ogląda świat. Widziałam w muzeum w Amsterdamie Japończyka, który nie odrywając oka od obiektywu, utrwalał kolejne arcydzieła i ani razu nie zaszczycił ich spojrzeniem. My nie byliśmy inni. Stanęliśmy przed katedrą z nowoczesnym sprzętem i utrwalaliśmy ją w nadziei, że do zdjęć i zapisów magnetowidowych będziemy powracać. Na ogół się nie powraca... Może stąd to pragnienie napisania o katedrach. 

Pisząc o nich będę się przede wszystkim odwoływać do pisarzy, którzy  w jakimś sensie ukształtowali mnie i „wychowali” do obcowania z katedrą: do André Malreau i do Jeana Hani, do Zbigniewa Herberta i Juliana Przybosia, do Hanny Malewskiej  i  do Otto von Simsona, do poezji Józefa Czechowicza i Tadeusza Różewicza.... Nie pominę też najważniejszego, a mianowicie mojego chrześcijańskiego dziedzictwa, którym jest Biblia. Bez odniesienia do Świętej Księgi katedra nie byłaby sobą, ale niezrozumiałym „obiektem architektonicznym”.

Katedra Notre Dame w Amiens
Historia zbawienia zobrazowana w rzeźbie  portalu fasady zachodniej


Amiens - fasada zachodnia, fot. Marek Cisek

Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach - dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy (Ap  21,12-13)

       Katedra w Amiens, podobnie jak każda świątynia chrześcijańska, jest figurą Niebieskiego Jeruzalem, czyli odrodzonego i przemienionego raju. Motyw ten znany jest zarówno w judaizmie[1], jak i w Nowym Testamencie[2]. W Apokalipsie, a także w sztuce sakralnej  przedstawiano je jako „przybytek Boga z ludźmi” (Ap 21,3). Niebieskie Jeruzalem ma kształty doskonałe:

A Miasto układa się w czworobok i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość.
 I zmierzył Miasto trzciną poprzez dwanaście tysięcy stadiów:
 długość, szerokość i wysokość jego są równe.  I zmierzył jego mur - sto   czterdzieści cztery łokcie:  miara, którą ma anioł, jest miarą człowieka.


Wielokrotnie powtarzana liczba „dwanaście” jest ilorazem Boskiej liczby „trzy” i ziemskiej „czwórki”, oznacza ostateczne panowanie Boga na ziemi. W Starym Testamencie jego wyrazem było dwanaście pokoleń Izraela, stanowiących lud wybrany przez Boga. W Nowym Przymierzu ich miejsce zajmuje Dwunastu Apostołów, reprezentujących nowy Lud Boży. Apokalipsa widzi w nich fundament Kościoła.
Katedra  w Amiens zdaje się naśladować ów doskonały wzór. Zbudowano ją w latach 1220-1288 według projektu Roberta de Luzarches. W pierwszym momencie zetknięcia się z nią, oglądającego uderzają jej smukłe proporcje (3:1). Pod tym względem jest niedoścignionym wzorem.

Co za interpunkcja – zachwyci się Stanisław Wyspiański  na ten widok. Wrażliwa, a pełna muzyki. To nie instrument jeden grający, harmonijny, melodyjny i wdzięczny (jak Ruen), ale potężna instrumentacja orkiestralna, o grubych tonach trąb, takcie miarowym bębnów, chórach całych śpiewnych fletni i brzęku harf złotostrunych

   Największe wrażenie robi jednak doskonale rozczłonkowany portal w fasadzie zachodniej.
Brama główna świątyni jest zarazem syntezą bram niebieskich, kosmicznym obrazem Bramy Nieba, czyli Jezusa Chrystusa. Nad Bramą zaś widnieje portal, który jest miejscem teofanii, objawienia się Pana w Jego Chwale. Daje plastyczny obraz tego, co należy do istoty chrześcijaństwa, a mianowicie oczekiwania Powrotu Pana i czasów ostatecznych.
Warto zatrzymać się przed Bramą katedry w Amiens, aby przyglądając się bogatej rzeźbie portali, odczytywać ich przesłanie.

Amiens - środkowa brama portalu  zachodniego, fot. M. Cisek

    W istocie, jak w cytowanym przeze mnie fragmencie Apokalipsy św. Jana, okazały portal zachodni posiada trzy bramy – środkową, najokazalszą, z potężną postacią Chrystusa Zwycięzcy, zwanego przez Francuzów  Pięknym Bogiem (Beau Dieu). Po prawej stronie znajduje się nieco mniejsza figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, po lewej zaś postać pierwszego biskupa Amiens, św. Firmina.
      Dekoracja rzeźbiarska trzech wejść do nawy środkowej nadaje istotnie portalowi charakter wielogłosowego chóru postaci – podzielonego na strefy i rzędy, a ponadto wypełnia ściany portalu, filary przyporowe, cokoły i tympanony.

Portal Pięknego Boga - Chrystusa Zwycięzcy, fot. M. Cisek
 
Postać Chrystusa Zwycięzcy jawi się w całej okazałości i w pełnym sensie dopiero po otwarciu bramy („Ja Jestem Bramą...”), a także jako całość z  pozostałymi przedstawieniami Chrystusa:  w Majestacie (jako Pantokratora)  oraz jako zwycięzcy i triumfatora, otoczonego wojskiem niebieskim, który walczy słowem, czyli mieczem wychodzącym z Jego ust. (Ap 19,15)

Twarz ma już lepszą niż ten w górze, ale jeszcze zanadto taką Chrystusową, zwykłą; nic podniosłości i mistycyzmu” – pisze Wyspiański o przedstawieniu Chrystusa na filarze przed bramą główną.


Beau Dieu, fot. M. Cisek
    
W „Nadprzyrodzonym” André Malraux dowodzi, że nazwanie rzeźby Jezusa „Pięknym Bogiem” dotyczy nie tyle przeżycia estetycznego, co religijnego: „Nie chce urzekać, lecz objawiać świat boski. Piękno to w chwili, gdy lud z Amiens  odkrywa je i ogłasza, należy wyłącznie do świata religii”.
A jednak – trzeba mieć tego świadomość – zmienia się rzeźba w gotyku, otrzymując wiele ludzkich cech: uśmiech, ruch, proporcje...  Te zwyczajne, ludzkie rysy Boga, pozbawione patosu, wyraźnie się młodemu Wyspiańskiemu nie podobają.


apostołowie i prorocy po prawej stronie Zbawiciela, fot. M. Cisek
 
Chrystusa Zwycięskiego w środkowym portalu otaczają figury dwunastu  apostołów, których rzeźby Wyspiański określa z entuzjazmem jako „pyszne”. Apostołów rozpoznajemy – podobnie jak świętych – po charakterystycznych atrybutach. Większość z nich przedstawiana jest z księgą, która będąc otwarta symbolizuje mądrość, Słowo Boże, zaś zamknięta – Boże tajemnice. Ponadto każdy z apostołów dzierży atrybut swego męczeństwa. Greckie słowo „martyria” oznaczało pierwotnie języku greckim dawanie świadectwa. Atrybuty te to zatem świadectwo wierności nauce Chrystusa.

    Stoją zatem  po lewej: Szymon – św. Piotr z krzyżem i kluczami,   jego brat, św. Andrzej z krzyżem (tzw. „krzyż św. Andrzeja", często w  kształcie X), św. Jakub Wielki (Starszy) z torbą pełną muszli (jako pielgrzym i patron leżącej nad Atlantykiem Santiago de Compostelli) i z mieczem (został ścięty w więzieniu[4]), św. Jan[5], brat Jakuba, „umiłowany uczeń”- z kielichem , dalej - św. Szczepan[6] - z księgą i palmą męczeństwa, przy nim św. Maciej[7] z siekierą. Po prawej przedstawiono wszystkich apostołów z zamkniętą księgą  oraz z charakterystycznymi dla nich atrybutami: św. Pawła Apostoła Narodów z mieczem (został ścięty), Jakuba Mniejszego (Młodszego) – brat Judy Tadeusza -  z  laską (pierwszy biskup Jerozolimy, umęczony prawdopodobnie w 62 r.), Tomasza i Mateusza – również trzymających krzyże, Filipa dzierżącego kamień oraz  Judę Tadeusza[8] (brata Jakuba Mniejszego, krewnego Chrystusa) z palmą męczeństwa.  Dalej, obok apostołów stoi 12 proroków Starego Testamentu. Najbliżej najważniejsi, jak  Eliasz, Elizeusz, Jeremiasz,  Izajasz. Pod nimi – sceny z ich życia.

historia proroka Jonasza w medalionie, fot. M. Cisek
   
Kierując się do wnętrza przechodzimy najpierw obok proroków (zapowiadających nadejście Mesjasza), Jego świadków (apostołów) – do samego Zbawiciela. Droga od bramy, którą jest Chrystus, wiedzie nawą główną do ołtarza i jest to symbol duchowej drogi człowieka.
     Symbolika portalu na tym się nie wyczerpuje. W tympanonie, nad postacią Chrystusa Zwycięzcy, odnajdziemy dwa Jego wizerunki, które dopełniają opowieść o historii zbawienia. Jest to mianowicie Chrystus w Majestacie (Pantokrator – „A oto w niebie stał tron  i na tronie [ktoś] zasiadał” Ap 1, 2).), ukazany nad przedstawieniami Sądu Ostatecznego, z rękami wzniesionymi w geście błogosławieństwa. Powyżej – wizerunek  Mesjasza, o którym pisze w Apokalipsie św. Jan, że z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd - jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy. (Ap 1,16)

Sąd Ostateczny, fot. z Internetu
 
W centrum portalu obserwujemy sceny przedstawiające Sąd Ostateczny: aniołowie z przekrzywionymi głowami, podkreślającymi ich muzyczną ekspresję, dmą w trąby i martwi powstają z grobów. Rzeźbiarz zadbał o ich indywidualizację: jedni wstają z pobożnie złożonymi do modlitwy rękami, inni – przerażeni i zaspani, wyraźnie nie orientują się, że to już... Tymczasem Archanioł Michał waży dusze, po czym sprawiedliwi zostają zbawieni, a grzesznicy potępieni. Powyżej sceny z ważeniem dusz  widzimy więc prowadzonych przez anioła, ubranych w powłóczyste szaty tych, którzy pomyślnie przeszli próbę:
Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy”. – powiada św. Jan (Ap 7, 9)

   Na portalu w Amiens zadzierają głowy, bo ponad nimi unoszą się aniołowie, którzy ich koronują. Miny skromne i uroczyste: jeszcze nie wierzą w swoje szczęście...
Po prawej zbity tłum nagich postaci popycha w stronę rozwartej paszczy Lewiatana zwierzęco-ludzka postać diabła o paskudnym pysku. Wszyscy patrzą jeszcze z nadzieją w przeciwnym kierunku – jakby oczekiwali ratunku i nie chcieli uwierzyć, że za chwilę znajdą się w otchłani. („Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia”. Ap 20,15).

Sąd Ostateczny, fot. Marek Cisek
   
Stanisław Wyspiański opisuje te sceny jak przedstawienie teatralne. To jego „myślenie teatrem” daje się zauważyć także w innych opisach. O aniele prowadzącym dusze do raju powiada:
Co za księży uśmiech; widać, że tam w tym niebie opływa w radości i przysmaki niebieskie i że mu nie dziwne to szczęście, do którego oni się nieśmiało zbliżają.”
A o aniołach usytuowanych nad tłumem potępionych, których kierują do otchłani:
„... a tacy uśmiechnięci; czują, że pełnią swój urząd słusznie – mają ukontentowane miny policjantów, że im się pijak nadarzył”.

Istotnie, aniołowie wymachują mieczami z satysfakcją, a miny mają zadowolone. Widocznie również rzeźbiarz nie był pozbawiony zmysłu teatralnego i talentu do obserwacji psychologicznej...
  
Portal główny obrazuje historię zbawienia przez Chrystusa, który pokonał zło, zasiada w Majestacie i który przyjdzie sądzić...
Treści te dopełniają portale boczne: Matki Bożej i św. Firmina. 
Historia święta nie dokonałaby się bowiem, gdyby pewna żydowska dziewczyna o imieniu Miriam nie powiedziała aniołowi: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Warto więc przyjrzeć się bocznym portalom nie mniej wnikliwie.

Bóg wkracza w historię człowieka - portale: maryjny i św. Firmina


fasada zachodnia, fot. Marek Cisek
   
Stojąc przed portalem fasady zachodniej Katedry Notre Dame w Amiens obserwujemy opowiedzianą w kamieniu historię zbawienia, której punkt kulminacyjny znajduje się w centrum – w przedstawieniach postaci Chrystusa. Aby jednak opowieść ta była pełna, należy odczytać pozostałe jej wątki, a te odnajdziemy po lewej i prawej stronie: w portalu Matki Bożej i św. Firmina.
  
André Malraux  każe szukać pierwowzorów takiego przedstawienia Madonny na filarze w obrazach  Maesty (Duccio, Giotto). Rzeźbiarz stworzył ją wszakże nie jako obraz, ale jako posąg na filar i na portal – a zatem jako fragment katedry. Marię z Dzieciątkiem otaczają postacie przypominające sceny z Jej życia: po 6 z każdej strony, ich suma tworzy więc symboliczną dwunastkę (por  Ap  21,12-13). Postaci zgrupowane są po dwie lub trzy. Zatem po lewej stronie figury Matki Bożej widzimy Zwiastowanie (Maria i anioł Gabriel) , Nawiedzenie (Maria i Elżbieta) i Ofiarowanie w świątyni (Maria z Dzieciątkiem i Symeon). Po prawej ujrzymy  trzech magów, Heroda, Salomona i królową Saby.

Portal maryjny - Madonna z Dzieciątkiem, fot. M. Cisek

W takim układzie rzeźb można „czytać” historię zbawienia – od Zwiastowania, którego piękny opis znajdziemy u Łukasza, podobnie zresztą jak pozostałe zdarzenia tutaj unaocznione. Inne wydarzenia zostały opisane w Ewangelii według św. Mateusza, a jest to perykopa „Mędrcy ze Wschodu”, zwana także "pokłonem trzech króli" (magów) połączona w jedną narracyjną całość z historią Heroda. Przy nich ujrzymy postacie Starego Testamentu: króla Salomona (protoplastę Jezusa i budowniczego świątyni jerozolimskiej) z królową  Saby, a więc w okresie jego największej świetności.

Najświętsza Maria Panna z Dzieciątkiem, fot. Marek Cisek

Wyspiański znowu zobaczy sceny „jak z teatru”. Interesująco i dowcipnie skomentuje Zwiastowanie:
Anioł ufryzowany, uśmiechnięty, cedzi słowa przez zęby; Maria musi dobrze nasłuchiwać, żeby wszystko zrozumieć – ta Maria tak piękna, wracająca z książką z kościoła – pobożna i skromna jak Małgorzata.  Anioł  się  zbliża: „mein schönes Fräulein, darf ich wagen...?


Zwiastowanie, Nawiedzenie, Ofiarowanie, fot. M. Cisek

W Nawiedzeniu widzi w św. Elżbiecie krakowską mieszczkę:
Św. Elżbieta, spotykająca Marię, bardzo się wydaje zdziwiona, jakoś jej się to nie podoba; twarz pomarszczona, stara surowa; tęgo różaniec ujmuje ją w pasie.

Ofiarowanie podoba mu się najbardziej:

Arcykapłan wyciągnął obie ręce naprzód, aby przyjąć Dzieciątko z rąk Marii rozradowanej. Przepyszna postać tego arcykapłana, doskonałe pendant do królowej Saby.


Zwiastowanie, fot. Marek Cisek.

Herod przypomina mu Laertesa z „Hamleta W. Shakespeare`a:       
... twarz wyciągnięta zmarszczkami – z dużym nosem, oczyma wytrzeszczonymi, brodą pokręconą, krótką, podaną naprzód – zaniepokojony jakiemiś wieściami tłumi w sobie złość wielką...
Z kolei królowa Saby przypomina mu Marię Stuard z  dramatu J. Słowackiego:
Ta Saba to jest prześliczna postać, tak skromna i prosta, że prawie najpiękniejsza w Amiens.


Rzeźba przedstawiająca królową Saby, z Internetu

We fryzie  nad Matką Bożą z Dzieciątkiem  - wyobrażenie Kościoła, którego NMP jest uosobieniem. Ponadto – postacie patriarchów – po trzech z każdej strony, wśród nich Mojżesz i król Dawid.
Powyżej dwie symetrycznie przedstawione sceny Zaśnięcia NMP. Po lewej – w otoczeniu apostołów, po prawej – aniołów i świętych.
Nad nimi, w zwieńczeniu portalu  – Koronacja Matki Bożej, którą widzimy tu zasiadającą na tronie wraz z Synem.

Opowiedziana w kamieniu historia Matki Bożej ukazuje Ją w najważniejszych momentach życia – kiedy wkracza w nie Bóg. Jest Ona także symbolem Kościoła – Domem Złotym, który zamieszkuje Syn Boży. I Królową Niebios, o której mówi św. Bernard: „Wyprzedziła nas nasza Królowa [...], nasze pielgrzymowanie uprzedziła Obrończyni, która jak Matka Sędziego i Matka Miłosierdzia będzie przez błaganie zajmowała się sprawami naszego zbawienia”.
Jest wreszcie Bramą Niebieską, która prowadzi do zbawienia. 


Portal św, Firmina, fot. Marek Cisek
 
Świętą historię dopełnia portal św. Firmina – pierwszego biskupa Amiens. Dzierży on w ręku pastorał i triumfuje nad ukazanym pod jego stopami pogańskim kapłanem.
Po lewej i prawej stronie widzimy męczenników i świętych jego diecezji – po 6 z każdej strony, a pod ich stopami – zabawne scenki obyczajowe, symbolizujące ludzkie słabości. Rzeźbiarzowi nie zabrakło poczucia humoru, kiedy obrazował w kamieniu postać człowieka czule obejmującego butelkę wina albo parę śpiochów. Postaciom w konsolach poświęca swoją uwagę także Stanisław Wyspiański, pisząc m.in.:
„Pod owym aniołem z lilią białą (w scenie Zwiastowania) wyszczerzył się diabeł, suchy, z kocim pyskiem, uśmiecha się, pociera ręce o nogi, aż się wije z radości; nie wie jeszcze, co to będzie, bardzo nie dowierza. Już się zawczasu ukradkiem oblizuje – gdyby się rzeczywiście udało”.
Nad figurą św. Firmina znajdują się rzeźby biskupów (w symetrycznym układzie po trzech z prawej i lewej strony), zaś powyżej - sceny z jego życia świętego.

Znaki Zodiaku, fot. z Internetu

Fasadę katedry oplata podwójny pas niewielkich medalionów w kształcie czteroliścia, które przedstawiają płaskorzeźby ze scenami z Pisma Św., a w portalu św. Firmina wyobrażają  znaki zodiaku i odpowiadające im miesiące oraz prace wykonywane w  czasie ich trwania. Sięgnijmy znowu po obrazowy tekst Wyspiańskiego:

Odpowiada im [czyli znakom zodiaku] cały rząd reliefów ze scenami rodzajowymi: koszenie trawy (jaki wyborny ten kosiarz w swoim zgarbionym ruchu, o rękach silnych, wyrobionych), żęcie zboża, młócenie, otrząsanie owoców, ugniatanie wina w beczki, zasiew – doskonale rysowany ten rolnik, pochwycony w chwili jak rzuca zboże w rolę – powrót z polowania, jakaś uczta, wreszcie starzec grzeje się przy kominku; zdjął buty, aby mu było wygodniej, poprawia coś w ogniu, ręką wskazuje na rondelek, gdzie sobie przypieka i waży strawę.

Wyobrażenie znaków Zodiaku i związane z nimi prace, tak soczyście opisane przez Wyspiańskiego, że przybierają w wyobraźni postać filmowych scen, ukazuje działanie Słowa w świecie. Stwórca wciąż się objawia w cyklicznym następowaniu pór roku, a więc w czasie i przestrzeni....

Zatrzymałam się nad głównym portalem zachodniej fasady katedry Notre Dame w Amiens, aby pokazać, jakie bogactwo treści teologicznych kryje się w opowieściach, które snują przed naszymi oczami liczne rzeźby. Jednak ani na chwilę nie mamy wrażenia chaosu, nie grozi nam też „zalew informacji”, jak to się zdarza w środkach masowego przekazu. Katedra przemawia do nas polifonicznie, ale jest w tej opowieści harmonia i ład. Odpowiadają one harmonii kosmosu, którego katedra jest obrazem. Święty Damian powiada, że „Kościół jest obrazem świata”. Jest nim w tym znaczeniu, że odwzorowuje  idealną rzeczywistość owego Niebiańskiego Jeruzalem i naśladuje Boski wzór.
 
Pora ruszyć dalej. Zawsze przychodzi to z niejakim trudem, bo chciałoby się powrócić tu jeszcze i jeszcze. Katedra zawsze ma coś nowego i pięknego do ofiarowania...

Ona jest zawsze świeża – napisze Wyspiański – i zawsze znajdzie się i odkryje, patrząc na nią i patrząc, coś nowego, jakiś szczegół nieznany, a tak żywy i plastyczny, tak odczuty artystycznie, tak stworzony ręką wprawną, że narzuca się wyobraźni nie tylko samą swoją formą oryginalną, ale swoją historią.

Z takim obrazem  katedry wyniesionej wysoko i górującej nad miastem oddalamy się w stronę Reims...   


🎶 Konkurs Szymanowskiego wraca do Katowic 🎻

NOSPR to nie tylko regularny sezon koncertowy. To także festiwale, projekty i wydarzenia specjalne, które na dłużej zostają w pamięci. Bez w...

Popularne posty