"Grając tę muzykę czujemy, że się rozwijamy. Reger przeprowadza wykonawcę przez najtrudniejsze momenty trzymając go mocno za rękę" – opowiada o swojej fascynacji muzyką niemieckiego kompozytora, organisty i dyrygenta Michał Rot, pianista zajmujący się od lat jego twórczością. Ostatnio w wytwórni DUX ukazała się płyta z kompozycjami Maxa Regera, którą nagrał wraz z klarnecistą Mariuszem Barszczem.
![]() |
| Michał Rot, fot. Kinga Karpati, Daniel Zarewicz |
Barbara Lekarczyk-Cisek: Ludzkie pasje i fascynacje bywają rozmaite, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę – są interesujące i często wiele mówią o nas samych. Mnie zainteresowała historia Pańskiej fascynacji muzyką Maxa Regera, która zaowocowała doktoratem jemu poświęconym, a także wydaną niedawno płytą z jego kompozycjami, którą nagrał Pan wespół z klarnecistą Mariuszem Barszczem.
Michał Rot: Jest to bardzo ciekawy kompozytor, wyjątkowy! Jestem przede wszystkim miłośnikiem muzyki Regera i przez wiele lat obcowania z jego kompozycjami nauczyłem się też słuchać jego muzyki i przyzwyczaiłem, że faktura, którą stosuje, jest bardzo gęsta, złożona, a każde kolejne ich wykonanie nabiera głębi. Poznałem go po raz pierwszy w bardzo młodym wieku, a utworem, który wówczas usłyszałem była 2 Sonata g-moll op. 28 na wiolonczelę i fortepian. Rozpocząłem pracę nad tym dziełem w 2009 roku wraz ze świetnym wrocławskim wiolonczelistą Krzysztofem Karpetą, z którym założyliśmy zespół Reger Duo. Było to podczas naszych studiów w Mannheim – Stuttgarcie. Taki był początek mojej fascynacji muzyką Maxa Regera. Wykonywaliśmy tę sonatę wielokrotnie, także w Narodowym Forum Muzyki. Towarzyszy mi ona do dziś, stała się też impulsem do napisania doktoratu na temat muzyki Maxa Regera: „Dzieła kameralne Maxa Regera. Inspiracja twórczością wielkich kompozytorów”, który ukazał się w wydaniu książkowym w Łódzkim Towarzystwie Naukowym. Podczas pisania doktoratu poznałem też dzieła na fortepian i skrzypce: Sonatę op. 1 i Suitę op. 103 – bardzo piękne dzieło, mocno nawiązujące do muzyki J. S. Bacha – do typowej suity barokowej, stylizowanej na muzykę późnoromantyczną. To był bardzo ważny dla mnie czas, w którym poznawałem życiorys Regera i pozostałe jego dzieła. Wtedy też zapragnąłem skonfrontować się z resztą jego utworów, których było ok. 140. Kompozytor był niezwykle płodny i pracowity, łączył tworzenie z wykonawstwem, a wykonawcą też był wybitnym, zarówno wybitnym organistą, jak też świetnym pianistą, cenionym zarówno przez instrumentalistów, jak i śpiewaków, chętnie zapraszanym do współpracy. Zmarł w 1916 roku, nie zdążył więc utrwalić swoich wykonań.
Reger w różnych okresach swego życia mierzył się z wieloma problemami, a poza tym atmosfera czasów, w których żył, miała cechy dekadenckie, którym zapewne ulegał. Jednak w jego muzyce jest też wiele światła. Był bardzo płodnym kompozytorem – zostawił po sobie 147 opusowanych dzieł! Mimo wielkiej popularności za życia i uznania, którym darzyli go różni wybitni kompozytorzy, jak choćby Arnold Schönberg, jego sława po śmierci znacznie przybladła. Trzeba jednak mieć świadomość, że spotkało to wielu kompozytorów. Jeśli pomyślimy o Gustavie Mahlerze, tak dziś sławnym i często wykonywanym, musimy mieć świadomość, że sprawy miały się inaczej czterdzieści czy pięćdziesiąt lat temu. Dlatego tak ważna jest rola wykonawców. W przypadku Regera przygotowanie do wykonania jego dzieła wiąże się z ogromnym wysiłkiem. Trzeba więc posiadać wiedzę o jego stylu kompozytorskim, a także znajomość dzieł jego poprzedników. Jeżeli więc niewiele mieliśmy do czynienia z muzyką Brahmsa, kompozytora, z którym był najbliżej związany, jeśli chodzi o estetykę, to bardzo trudno jest nam wykonać kompozycje samego Regera. Oczywiście, wraz z rozwojem własnego języka twórczego oddalał się od Brahmsa, jednak uważam, że nazwanie go „ostatnim gigantem w muzyce” jest w pełni uzasadnione, ponieważ zamyka piękną klamrą muzykę niemiecką: Bach – Beethoven – Brams. I to właśnie Reger jest tym ostatnim ogniwem. Poszukiwał też inspiracji w muzyce Wagnera, od którego czerpał odwagę do eksperymentowania w muzyce.
![]() |
| Michał Rot i Mariusz Barszcz, fot. Tomasz Ziober |
Max Reger to nie tylko kameralista, pisał także duże utwory na orkiestrę. Czy jest kompozytorem trudnym do interpretacji i wykonawstwa?
Istotnie, skomponował m. in. 4 poematy symfoniczne na temat obrazów Arnolda Böcklina [4 Tone Poems after Arnold Böcklin, Op.128]. Czy jest trudny? Uważam, że Reger w wielu utworach pokazuje swoją nieco szaloną twarz. Drugie części jego sonat to są utwory napisane jakby na granicy obłędu, zapowiadające XX wieczne eksperymenty z ironią i absurdem w muzyce XX wieku. Stosuje w nich szybkie tempo, co daje niezwykły efekt dramaturgiczny. Myślę, że był bardzo świadomym twórcą. Jeśli spojrzymy na jego partytury, to oprócz wrażenia pewnego nadmiaru, dostrzeżemy bogatą tkankę didaskaliów przydatnych wykonawcom. Na początku sam tekst jest wyzwaniem, bo zawiera skomplikowane zmiany tonacji i bardzo dużo chromatyki, ale kiedy już dobrze odnajdujemy się w tej materii, natrafiamy na ogromną liczbę pomocnych wskazówek, które mają nas naprowadzić na właściwą interpretację. Był niezwykle precyzyjny! Kiedy uczę się jego utworu, to mam wrażenie, jakbym odbywał lekcję z samym kompozytorem. Dzięki temu wiem, jak poprowadzić frazę, jakie są napięcia i odprężenia wewnątrz myśli muzycznej. Reger przeprowadza wykonawcę przez najtrudniejsze momenty trzymając go mocno za rękę. Sama notacja Regera jest zjawiskiem niezwykłym. Podobnym detalistą był w historii muzyki polskiej Karol Szymanowski. W rezultacie z każdym kolejnym utworem Regera jest łatwiej, bo już zna się ten język i coraz lepiej można się w nim odnaleźć, dostrzec podobieństwa. Grając tę muzykę czujemy, że się rozwijamy.
Skoro mówimy o Regerze jako o kompozytorze, to dopowiedzmy też, co wiemy o nim samym. Jego postać jawi się jako pełna sprzeczności: z jednej strony człowiek sukcesu, jak byśmy dziś powiedzieli, z drugiej – przedwcześnie zmarły na serce w wieku zaledwie 43 lat, mający problemy z alkoholem… Wiemy też, że ożenił się z rozwódką i protestantką. W rezultacie został ekskomunikowany przez Kościół katolicki. Był w tym z pewnością jego osobisty dramat, choć ożenił się z miłości…
Tak, był katolikiem i obie rodziny były przeciwne temu związkowi. Myślę, że dostrzegali w charakterze Regera cechy, które mogłyby się okazać trudne we współżyciu z nim. W dodatku małżonkowie nie mogli mieć dzieci, dwie ich córki zostały adoptowane.
Wiadomo, że swoją żonę, Elsę z domu von Bagensky, poznał Reger w Kołobrzegu, gdzie przyjeżdżał na wakacje. Wiadomo także, że w sierpniu 1913 roku dał tam koncert w kolegiacie, gdzie wykonał partię organową swojej kantaty "Meinen Jesum laß ich nicht". I chyba pokochał to miasto, bo pragnął zostać tam pochowany. W archiwum Max-Reger-Institut w Bonn, zachował się jego portret, wykonany przez Franza Nölkena. Artysta wykonał także zdjęcie kompozytora podczas jego pracy nad kompozycją. Przetrwało ono do naszych czasów i zawiera podpis: „Max Reger, Kolberg 1913”. Kompozytor pracował w tym czasie nad Suitą baletową op. 130. Dodajmy, że Reger miał także związki z Wrocławiem (wówczas Breslau).
Istotnie, z okazji inauguracji organów Walckera w Hali Stulecia (najpotężniejszych w tamtym czasie) w 1913 roku skomponował „Introduction, Passacaglia und Fuge” op.127, dedykowaną Karlowi Straubemu, który wykonał utwór we Wrocławiu 24 września. Poza tym talent Maxa Regera został dostrzeżony najwcześniej na Dolnym Śląsku przez Heinricha Reimanna – muzykologa, organistę i kompozytora. Poza tym Reger napisał wiele pieśni do słów poetów mieszkających na Dolnym Śląsku, m. in. Josepha von Eichendorff z Łubowic, związanego z Wrocławiem i Nysą, Carla Hauptmanna czy romantycznego poety Josepha von Eichendorffa, który uczył się w Katolickim Gimnazjum św. Macieja we Wrocławiu. Dodajmy, że w 1922 roku odbył się w Breslau pierwszy Festiwal Maxa Regera!
![]() |
| Max Reger przy fortepianie, Lipsk, fot. ze strony portalu poświęconego kompozytorowi |
Jest Pan wierny Regerowi od lat. W 2025 roku ukazała się druga płyta z jego nagraniami (pierwsza miała związek z doktoratem). Co zdecydowało o doborze utworów?
W przypadku doktoratu chciałem pokazać dzieła z różnych okresów twórczości, ponieważ zamierzałem przeanalizować przemiany estetyki kompozytora w kolejnych etapach jego twórczości. 1 Sonata jest naśladowaniem estetyki muzyki późnoromantycznej Brahmsa. Kolejny utwór: Sonata wiolonczelowa op. 28 reprezentuje późniejszy okres twórczości Regera, poszukującego własnego języka i jest to utwór bardzo osobisty. Natomiast Suita op. 103 ukazuje kompozytora jako wspaniałego stylistę, nawiązującego głównie do Bacha. Druga płyta powstała z inicjatywy znakomitego klarnecisty Mariusza Barszcza, który znając moje zamiłowanie do muzyki Regera, zaprosił mnie do współpracy. Przygotowanie tej płyty było długim i owocnym procesem. Złożyły się na nią sonaty oraz komplet miniatur, z których część jest transkrypcjami, a pozostałe są oryginalnymi utworami napisanymi na klarnet i fortepian. Cieszymy się, że płyta jest słuchana i otrzymuje bardzo dobre recenzje. Przede wszystkim jednak cieszy nas, że dzięki naszej płycie Max Reger staje się kompozytorem coraz bardziej rozpoznawalnym.
Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych, równie pięknych płyt z muzyką tego kompozytora.
![]() |
| Płyta z kompozycjami Maxa Regera, nagrana przez Michała Rota (fortepian) i Mariusza Barszcza (klarnet), wydana przez DUX, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz