W październiku 2022 roku inauguracja sezonu Orkiestry Leopoldinum okazała się doprawdy szczególna. Usłyszeliśmy wówczas po raz pierwszy we Wrocławiu znakomitego skrzypka – Daniela Hope`a, który nas całkowicie i nieodwołalnie oczarował. Kiedy więc okazało się, że w lutym tego roku zagra ponownie, nie miałam wątpliwości, na jaki koncert zaproszę męża z okazji jego urodzin (to już tradycja). Tym razem zagrał przepięknie "Koncert skrzypcowy" Benjamina Brittena i ponownie zatriumfował. Towarzyszyła mu dyskretnie NFM Filharmonia Wrocławska pod niezawodnym maestro Jackiem Kaspszykiem.
![]() |
| Daniel Hope & NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą Jacka Kaspszyka, fot. Adam Sokołowski |
Daniel Hope, czyli nadzieja
Artysta urodził się w Dubanie w Południowej Afryce, w rodzinie o irlandzko-żydowsko-niemieckich korzeniach, a nawet polskich: jego pradziadek pochodził z ... Głogowa (wówczas Glogau) Ojciec skrzypka jest powieściopisarzem, matka zaś pracowała jako asystentka Yehudiego Menuhina. Gdy Daniel miał zaledwie sześć miesięcy, jego rodzina przeprowadziła się z Południowej Afryki do Londynu z powodu antyapartheidowych poglądów ojca. W Wielkiej Brytanii Hope uczęszczał do Highgate School i studiował w Yehudi Menuhin School w Stoke d'Abernon.
O muzycznym swoim dojrzewaniu pod okiem Yehudi Menuhina skrzypek opowiedział na antenie Dwójki: - To on sam siebie nazywał moim muzycznym dziadkiem. Nasza relacja była bardzo rodzinna, pełna serdeczności. Był bardzo wielkoduszny jako człowiek i jako artysta. Ale równocześnie był wielkim mistrzem.
W 2011 roku został mianowany profesorem wizytującym w dziedzinie skrzypiec przez Royal Academy of Music, gdzie studiował pod kierunkiem Zakhara Brona i gdzie uzyskał dyplom. Nie miejsce tutaj, aby opisywać jego błyskotliwą karierę. Kiedy jednak nosi się znaczące nazwisko Hope, to warto przypomnieć, że w marcu 2020 roku, w odpowiedzi ograniczenia związane z epidemią COVID-19, artysta rozpoczął serię ponad 100 koncertów na żywo, transmitowanych w Arte. Te transmisje pod tytułem „Hope@Home” dotarły do milionów widzów, i zdobyły nagrodę OPUS KLASSIK, Sonderpreis der Jury für besondere Leistungen. Projekt rozpoczął się jako "koncerty domowe" nagrywane w domu Hope`a w Berlinie. Występowali z nim artyści, często znani, którzy również mieszkali w tym mieście.
RepertuarDaniela Hope`a jest bardzo rozległy: od Bacha do Bartoka. Nie stroni również od muzyki współczesnej. - Robię to, w co wierzę. Muzykę współczesną poznałem w zasadzie dzięki Alfredowi Schnitke – opowiadał dziennikarzowi Programu 2 Polskiego Radia, Jakubowi Kukli. Najpierw poznałem twórczość, potem jego osobiście. Spotkanie z nim bardzo mocno na mnie wpłynęło. Otworzyło mi oczy i uszy. Zdałem sobie sprawę, że nie muszę ciągle grać muzyki nieżyjących kompozytorów.
![]() |
| Daniel Hope podczas koncertu, fot. Adam Sokołowski |
Koncert skrzypcowy Benjamina Brittena w Narodowym Forum Muzyki
Podczas swojego drugiego koncertu we Wrocławiu Daniel Hope wykonał Koncert skrzypcowy op. 15 Benjamina Brittena. Dodajmy, że artysta nagrał ten utwór w 2004 roku wraz BBC Symphony Orchestra pod dyr. Paula Watkinsa.
Koncert fortepianowy został napisany przez Brittena na przełomie 1938/1939 roku i miał premierę w Nowym Jorku 29 marca 1940 roku. Wykonywał go wówczas hiszpański skrzypek Antonio Brosy z towarzyszeniem Nowojorskiej Filharmonii pod dyrekcją Johna Barbirolli. Rok po pierwszym wykonaniu w Nowym Jorku koncert został po raz pierwszy wykonany w Anglii w Queen's Hall 6 kwietnia 1941 roku. Dyrygentem był Basil Cameron, a solistą Thomas Matthews, lider London Philharmonic Orchestra. Potem był jeszcze przez kompozytora poddany korekcie.
Koncert fortepianowy op. 15 rozpoczyna się serią uderzeń kotłów, co jest być może przypomnieniem Koncertu skrzypcowego Beethovena z 1806 roku. Rytm przejmują fagot i inne instrumenty, utrzymując się jako ostinato przez całe dzieło. Partia skrzypiec rozpoczyna się przypominającym pieśń lamentem, wznosząc się ponad orkiestrę. Temat ten wkrótce zostaje przerwany przez bardziej wojskowy i perkusyjny motyw wtórny. Następująca potem druga część, utrzymana została jako dzikie moto perpetuo scherzo, które bez wątpienia przywodzi na myśl Prokofiewa. Na finał Britten używa passacaglii: zestawu wariacji na basso ostinato, w tradycji barokowych chaconnes Purcella i Bacha. Basso ostinato, tonalnie niestabilne, jest początkowo wprowadzane przez puzon, podczas gdy skrzypce przywołują jego liryczny temat z pierwszej części. Poszczególne wariacje rozwijają się, przybierając formę piosenki, tańca, capriccio i marszu. Pod koniec basso ostinato zostaje sprowadzone do przypominających śpiew wspomnień; orkiestra pozostawia nuty jednoznacznego akordu D-dur, podczas gdy solista zostaje w zawieszeniu w trylu między dźwiękami F-dur a Ges-dur.
Choć cały koncert uważam za bardzo udany, to jednak dzięki wirtuozowskiej grze Daniela Hope`a, kompozycja Brittena wypadła najbardziej interesująco. Artysta jest muzykiem nie tylko błyskotliwym, ale także wrażliwym i dojrzałym, dzięki czemu zaproponował słuchaczom niezwykle bogatą skalę interpretacji. Tak grają tylko wybitni interpretatorzy muzyki, którzy potrafią wydobyć z utworu wszystkie niuanse i czynią to w sposób naturalny, bez popisywania się. Powrót Mistrza okazał się szczęśliwy i owocny. Pozostaje więc mieć nadzieję, że kiedyś znów...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz