Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego.
Św. Michał Archanioł, Angelo Bronzino (1503–1572), fresk w kaplicy Eleonora Toledo w Palazzo Vecchio we Florencji
Nazwy aniołów i ich rola
Większość z nas wyobraża sobie anioła jako zwiewną istotę ze skrzydłami. Taki wizerunek anioła utrwalił się dzięki dawnym mistrzom. Kiedy mowa o aniele Gabrielu, widzimy go oczami wyobraźni Leonarda da Vinci albo Boticcellego: klęczy przed Marią, ubrany w piękny renesansowy strój, ze skrzydłami lekko uniesionymi, jakby dopiero sfrunął na ziemię. Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego.
Wyobrażenia aniołów pochodzą ze Starego i Nowego Testamentu, ale każda epoka próbowała zinterpretować je zgodnie ze swoim światopoglądem. Najbardziej spopularyzował wizerunek anioła renesans. Portrety aniołów Leonarda da Vinci czy Rafaela do dziś uchodzą za najwybitniejsze dzieła sztuki o tej tematyce.
Słowo anioł jest określeniem funkcji. W języku hebrajskim mal’ak, greckim angelos oznacza posłańca, wysłannika. Dlatego też anioły przedstawiano przede wszystkim jako skrzydlatych posłańców Boga.
Spośród wielu aniołów szczególnie wyróżniają się archaniołowie, znajdujący się najbliżej Boskiego tronu. Wśród nich jest Rafael, którego imię oznacza ‘uzdrowienie, lekarstwo Boże’. Z kolei archanioł Michał uważany jest za przywódcę wojsk niebiańskich. Jego imię oznacza ‘Któż jest jak Bóg?’. Postać tego anioła pojawia się zwłaszcza w scenach Sądu Ostatecznego, kiedy pokonuje bestię. Archanioł Gabriel, którego imię oznacza ‘mąż silny’ albo ‘Bóg jest mocny’, wielokrotnie spełniał rolę boskiego posłańca, między innymi w Nowym Testamencie zwiastował narodziny Jana Chrzciciela i poczęcie Mesjasza.Ostatnim z archaniołów jest Uriel, którego imię oznacza ‘Światło Boga’.
Co możemy jednak powiedzieć na temat wyglądu anioła na podstawie tekstu źródłowego, jakim jest Biblia? Otóż Stary Testament nie daje nam opisu zewnętrznej postaci anioła. Będąc istotą niematerialną, przybiera on niekiedy jakąś postać, by ułatwić człowiekowi obcowanie ze sobą. Tak było w przypadku anioła Rafała, który wcielił się w postać Azariasza – krewnego Tobiasza.
Czasami anioł miał jakiś szczególny wygląd, o czym świadczy fragment Ks. Daniela: „Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła” (Dn 3,92).
Jan Lebenstein, Anioł Apokalipsy, ilustracje do wydania Ks. Apokalipsy w tłum. Cz. Miłosza
Jednak pełny opis anioła odnajdziemy dopiero w Apokalipsie św. Jana:
”I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, i w prawej ręce miał otwartą książeczkę. Nogę prawą postawił na morzu, a lewą na ziemi (Ap 10,1-3). Jednak i ta wspaniała wizja wymaga od zwykłego śmiertelnika niemałej wyobraźni.
Wizerunki aniołów odnajdziemy w sztuce począwszy od starożytności, a na współczesności kończąc. Jest to motyw popularny i nośnik różnych treści. Także pozareligijnych i związanych z kulturą masową. Najstarsze przedstawienia chrześcijańskie aniołów znajdują się w katakumbach rzymskich i ukazują istoty niebiańskie bez skrzydeł. Anioły ze skrzydłami i aureolą pojawiły się dopiero na początku V wieku.
Serafin we fragm. fresku Sąd Ostateczny Pietra Cavalliniego w Kościele św. Cecylii w Rzymie, XII w..
Początkowo najchętniej przedstawiano sceny Zwiastowania, Abrahama ofiarującego syna Izaaka oraz podróż Rafaela z Tobiaszem. Do najwybitniejszych obrazów należy Zwiastowanie Fra Angelico, Leonard da Vinci, Rafaela, Tycjana i Rembrandta.
Innym popularnym tematem, w którym pojawiają się aniołowie, jest Sąd Ostateczny. Szerzej piszę o tym w artykule o śpiewających aniołach.
Boska Komedia Dantego, ilustracje Gustawa Dore
Poza sztukami plastycznymi, motywy aniołów pojawiają się także w literaturze, na przykład Dante w ‘Boskiej Komedii’ przedstawia olśniewające wizje aniołów. W literaturze polskiej upodobał je sobie szczególnie romantyzm. Jest to epoka, w której wiara w istnienie tajemniczego, niematerialnego świata była bardzo mocna. W XX wieku obrazy aniołów pojawiają się także w twórczości takich pisarzy jak: Jean Coctau, Paul Claudel, Bolesław Leśmian, Jerzy Zawiejski, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert. Poza sztuką wysoką anioły przeniknęły także do sztuki popularnej, a mianowicie do filmu. Najbardziej znany jest cykl filmów z aniołem w Krakowie Artura Więcka, z Krzysztofem Globiszem w roli tytułowej, a także film Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem” czy "Grający z talerza" Jana Jakuba Kolskiego,, gdzie Anioł Śmierci przybiera postać kobiety, jak słyynym cyklu Jacka Malczewskiego Thanatos.
Motyw anioła w literaturze - Dziady Adama Mickiewicza
i Prawiek Olgi Tokarczuk
Istotną cechą romantyzmu była wiara w istnienie niewidzialnego świata, duchów, zjaw, aniołów, które w sposób istotny wpływają na życie człowieka. O ludzką duszę toczy się nieustanna walka między dobrem a złem.
Widać to szczególnie w III części DziadówAdama Mickiewicza. Świat przedstawiony przez poetę jest rządzony przez Opatrzność, która bezustannie czuwa nad losem jednostek i narodów, a zarazem nad historią całego kosmosu. Bóg posługuje się przy tym aniołami, których funkcja polega na pośredniczeniu między ludźmi a Nim.
W Dziadach szczegółowy obraz kondycji głównego bohatera poznajemy w Prologu III części. Podczas snu opiekujący się Gustawem Anioł Stróż zdradza nam szczegóły swojej misji i życiorysu swego podopiecznego. Dowiadujemy się, że Gustaw jest sierotą i dzieckiem trudnym. Anioł Stróż spełnia więc zarazem rolę matki, wpływa na dobre myśli i próbuje kreślić przed dzieckiem wspaniałą przyszłość. Czasami jednak, gdy dobro w żaden sposób nie zachęca bohatera do poprawy, anioł przybiera postać piekielnej larwy, by niegrzeczną duszę ukarać.
Romantyczny Anioł Stróż podlega emocjom jak człowiek: płacze, wątpi, denerwuje się, wstydzi, jednak wstawiennictwo zmarłej matki sprawia, że nawet zniechęcony podejmuje trud opieki nad Gustawem. Decyduje się też uprosić Boga, aby poddał Gustawa ciężkiej próbie. Stąd uwięzienie i doświadczenie upadku.
Archanioł Rafał z Tobiaszem, Boticcelli
Poza Aniołem Stróżem pojawiają się też w Dziadach cz. III chóry aniołów i archaniołowie, którzy śpiewają pieśni na chwałę Boga. Teksty tych pieśni wypełnia Mickiewicz ważnymi treściami dotyczącymi postępowania człowieka. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który nie przestał szanować Jego matki. Koncert ten jest jednocześnie wielkim śpiewem o włączeniu Gustawa/Konrada do Bożego planu zbawienia, podczas którego zostanie mu powierzona pewna misja. Będąc pośrednikami między niebem a ziemią, aniołowie towarzyszą człowiekowi w jego trudnej drodze do zbawienia. Światopogląd romantyczny każe wierzyć człowiekowi, że na tej drodze nie jest on sam, a szczególną pomocą są dla niego właśnie aniołowie, zwłaszcza Anioł Stróż.
Archanioł Michał
Anioł Stróż w powieści współczesnej pisarki Olgi Tokarczuk jest inny niż anioł romantyczny. Podobna jest natomiast wiara, że każdy człowiek ma przypisanego sobie anioła, który towarzyszy mu od narodzin aż do śmierci. Anioł Misi w przeciwieństwie do anioła Gustawa - nie posiada instynktów, emocji ani potrzeb. Jest czystą duchowością i mądrością. Zna przeszłość i przyszłość. Świat poznaje wyłącznie przez siebie samego. Anioł Stróż w ‘Prawieku’ nie sądzi, nie podlega emocjom, nie myśli logicznie. Jest to więc „rozum wyzbyty myślenia, a wraz z nim - omyłek, lęku, uprzedzeń”. Jedynym uczuciem, w jakie został wyposażony jest instynkt współczucia. Anioły nie wiedzą wprawdzie, czym jest cierpienie, ale mają świadomość, że świat jest go pełen.
Inną cechą aniołów w Prawieku jest ich zmienność. Czasem patrzą na inne światy i anioły i wówczas zdarza się, że nie towarzyszą ludziom gdy ci ich potrzebują. Anioł widzi więcej niż człowiek, ale nie wszystko. Widzi na przykład ludzkie myśli i stara się ulżyć człowiekowi, którego ma pod opieką. Na przykład anioł Misi towarzyszy jej nie tylko podczas narodzin, ale także wówczas, gdy Misia rodzi własne dziecko. Widząc jej cierpienie, zabiera ją wówczas do Jerozolimy, aby zaznała uczucia miłości od Zbawiciela. Dzięki temu Misia z ufnością i bez trudu wydaje na świat syna. Poza Aniołem Stróżem pojawiają się w Prawieku archaniołowie, którzy strzegą go ze wszystkich stron. Liczba cztery jest symbolem świata. Tokarczuk nawiązuje w ten sposób do tego samego boskiego porządku, o którym pisze Mickiewicz i zarazem przypomina, jakie są zadania aniołów.
Archanioł Gabriel, L. da Vinci, Zwiastowanie
Południowej granicy, od strony miasteczka, strzeże archanioł Gabriel. Sąsiedztwo miasteczka jest niebezpieczne, ponieważ „rodzi pragnienie posiadania i bycia posiadanym”. Niebezpieczeństwo południowej granicy łączy się też z nieopanowanym erotyzmem. Zachodniej granicy Prawieku strzeże archanioł Michał - najwyższy rangą wojownik, stojący na czele hufców anielskich. Niebezpieczeństwem zachodniej granicy jest wpadnięcie w pychę.
Archanioł Uriel
Na wschodzie granicy Prawieku strzeże archanioł Uriel, uznawany za anioła światła, gdyż reprezentował światło bożej nauki. Prowadzi on rodzaj ludzki do zdrowia i dobrobytu, jednak jeśli jego wiedza jest nadużywana, wówczas ludzie ponoszą karę. Niebezpieczeństwem tej granicy jest głupota.
Na północy granicą opiekuje się archanioł Rafał - patron podróżnych. Rodzi ona niepokój podróży i niebezpieczeństwo demonów.
Według biblijnej tradycji, każdy z archaniołów zajmuje określone miejsce w stosunku do boskiego tronu chwały: Michał po prawej, Gabriel po lewej stronie, Rafał za tronem, a Uriel przed nim. Odpowiednio każdy archanioł strzegł wyznaczonego boku człowieka i jednej ze stron świata. Jednak archaniołowie w Prawieku nie stoją na swoich pozycjach. Jedynie Rafał stoi we właściwym sobie miejscu. Pozostali przesunęli się o jedno miejsce w lewo. Powoduje to destrukcję przestrzeni i degenerację tego miejsca. Wszystko zmierza ku upadkowi, a bohaterowie są skazani na cierpienie.
Można zatem stwierdzić, że o ile świat Dziadów Adama Mickiewicza ma swój porządek w Bożym ładzie, o tyle Olga Tokarczuk pokazuje zagładę tego porządku świata. Nawet aniołowie mylą swoje miejsca albo zapominają o swoich podopiecznych, gdy dzieje się im krzywda.
Wizerunki aniołów w sztuce są pochodną ich funkcji. Sposób ich przedstawienia nawiązuje do przekazu biblijnego, ale kształtuje go estetyka epoki i indywidualny styl autora. Widać to wyraźnie, jeśli porównamy twórczość Adama Mickiewicza z powieścią współczesnej pisarki- Olgi Tokarczuk. Poza różnicami istnieją również podobieństwa i obserwujemy, jak jedni artyści wpływają na drugich, czego przykładem jest obraz Anioła Śmierci w twórczości Jacka Malczewskiego i jego filmowa wersja w Grającym z talerzaJana Jakuba Kolskiego.
Mimo wielu różnic w sposobach funkcjonowania aniołów sztuce, a co za tym idzie – w ludzkiej wyobraźni, pełnią one funkcję duchowych opiekunów człowieka.
Wielość prac literackich, malarskich, filmowych dowodzi, że człowiek – także współcześnie – tęskni za sferą duchową, której aniołowie są widomymi znakami.
Lucas Cranach St., Adam i Ewa, ok. 1510, Muzeum Narodowe w Warszawie/Muzeum Narodowe we Wrocławiu, wystawa "Moda na Cranacha"
Historia Adama i Ewy
Stworzenie człowieka
Historia
protoplastów ludzkiego rodu ukazana została w Księdze Rodzaju (Rdz 1, 26-31 oraz Rdz 2, 4-7, 21-23). W rozdziale pierwszym Bóg stwarza człowieka na swój obraz, na obraz Boży go
stworzył: na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i
niewiastę (Rdz 1, 27)
W późniejszym tekście opisującym akt stworzenia Pan
Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia,
wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.” W
języku hebrajskim אדום adom
oznacza czerwony, od koloru ziemi z której Adam był ulepiony. Bardziej
jednak prawdopodobne, że Adam wywodzi się od słowa adamah, które
oznacza "ziemię, rolę" Słowo adam w języku hebrajskim oznacza
po prostu człowieka. Następnie Bóg sprawił, że Adam pogrążył się
w głębokim śnie. Po czym Pan Bóg
z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do
mężczyzny, mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego
ciała!
Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny
została wzięta».
Stworzenie Ewy z żebra Adama, płaskorzeźba na drzwiach Katedry w Orvieto, fot. Marek Cisek
Imię żeńskie Ewa jest pochodzenia
hebrajskiego, od rdzenia חוה hajja lub hawwa – życie (czyli 'dająca
życie'). Jest też wyprowadzane z arabskiego słowa hajja 'wąż'.
Pierwsze przykłady tego tematu w sztuce odnajdziemy już w malarstwie
katakumbowym i w rzeźbie sarkofagowej. Nawet w sztuce średniowiecznej
przedstawiano ich nago. Ponadto średniowieczna teologia uważała stworzenie Ewy
za odpowiednik stworzenia Kościoła, Bóg bowiem pozostawił swego Syna „we śnie”
na krzyżu i wyprowadził Kościół z Jego boku.
Michał Anioł, Stworzenie Adama, ok. 1511, fresk w Kaplicy Sykstyńskiej
Najbardziej znaczące przedstawienia pochodzą ze sztuki renesansowej. Na
najsłynniejszym fresku Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej (1508-1512) Bóg
Ojciec jako siwobrody starzec wyciąga swoją prawicę, aby przekazać Adamowi
energię życiową, lewą zaś obejmuje kobietę (Ewę), przy czym dłoń spoczywa na
główce dziecka. Jednocześnie w innym
miejscu na sklepieniu Kaplicy namalował Michał Anioł inny fresk, będący ilustracją
późniejszego tekstu biblijnego, wedle którego Ewa powstała z żebra Adama. Na XVI-wiecznym drzeworycie pochodzącym z „Quadrins historiquesde
la Bible” Claude`a Paradin Bernard
Salomon nawiązuje – podobnie jak włoski mistrz – do
późniejszego tekstu biblijnego. Bóg w
koronie na głowie – jako władca świata - unosi Ewę zza śpiącego Adama. Scena rozgrywa
się w szerokiej panoramie rajskiego ogrodu, tętniącego życiem.
Grzech pierworodny
Najważniejszym tematem pozostaje
jednak grzech pierworodny. Księga Rodzaju
opowiada, że wąż nakłonił kobietę do zerwania owocu z Drzewa Wiadomości Dobra i
Zła – jedynego, którego owoców nie należało spożywać. Dała też owoc mężowi. Tematem przewodnim w dziełach przedstawiających ten wątek jest zło
biorące swój początek w grzechu Adama i Ewy. Po temat ten sięgał m.in. Hieronim
Bosch („Raj”, 1510-16), Albrecht Dürer (1507), Lucas Cranach Starszy (autor serii
obrazów namalowanych w latach 1509-1533), Tycjan (1550), Jan Bruegel, Peter
Rubens (ok. 1617). Od XIII w. wąż pojawiał się z twarzą kobiecą, a w
późniejszym okresie – z kobiecym tułowiem.
Adriaen van der Werff, Adam i Ewa
W centrum miedziorytu Andrei
Kiliano widać na pierwszym planie siedzącą Ewę, która spoglądając miłośnie
na Adama podaje mu jednocześnie kwiat. Za
jej plecami – owinięty wokół lewej ręki – wąż. Adam stoi tuż przy drzewie. Nie
patrzy na Ewę. Sprawia wrażenie zamyślonego i smutnego. Widzimy też, że oboje
są przysłonięci uplecionymi gałązkami, a zatem to już się stało. Adam zapewne
trzyma jeszcze w zamkniętej dłoni jabłko,
Wokół lewej ręki Ewy widać leżące na ziemi owoce. Autor wykorzystuje symbolikę lewej („złej”)
strony, jak też usadawia kobietę na
ziemi. Jednocześnie Artysta wykorzystuje
grę światła i cienia: bohaterowie pozostają jeszcze w świetle, ale sfera cienia
nadciąga.
Michał Anioł, Wygnanie z Raju, Kaplica Sykstyńska
Wygnanie z Raju
Księga Rodzaju powiada, że Bóg w rozmowie z mężczyzną i kobietą uświadomił im, jakie są konsekwencje złamania
zakazu. Odtąd oboje utracili pierwotną wolność, kobieta miała w bólach rodzić
potomstwo i być zależną od mężczyzny, ten zaś skazany został na ciężką pracę,
oboje dotknęło przemijanie i śmierć („bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!»). Na koniec zostali wygnani z Raju, Bóg uznał bowiem, że «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło;
niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa
życia, zjeść go i żyć na wieki»
Masaccio,The_Expulsion (Wygnanie z raju), Kaplica Brancaccich, Santa Maria del Carmine
Na drzeworycie Bernarda Salomona nad chmurą obłoków widać cheruba z uniesionym mieczem, którego lewa dłoń wyraża
rozkaz wygnania. Adam i Ewa oglądają się
jeszcze za siebie, za nimi kroczy śmierć. Ziemię od rajskiego ogrodu oddziela
gruby mur przypominający swoją architekturą pałacową budowlę.
Ewa wg projektu Martena de Vosz serii „Icones Illustrum Feminorum Veteris Testamenti”, British Museum
Pięknie złocony i srebrzony miedzioryt wg
projektu Martena de Vosz serii „Icones Illustrum Feminorum Veteris
Testamenti”przedstawia na pierwszym
planie Ewę zajętą przędzeniem. U jej stóp przycupnął kot (symbol szatana), obok – warzywa, sugerujące zapewne, iż pierwsi ludzie zajmowali się rolnictwem. Z
boku, na drugim planie widać zarys domostwa i ognisko. Na odległym planie
natomiast widzimy scenę upadku pierwszych rodziców: Ewa podaje Adamowi jabłko,
które zerwała z drzewa wiadomości dobra i zła za radą węża. Oboje są nadzy, a
wąż ma do pasa postaćkobiety.Dzięki takiej kompozycji, wiemy dlaczego Ewa
się trudzi. Inna sprawa, że nie wygląda na nieszczęśliwą. Siedzi zalotnie
zarzuciwszy nogę na nogę, zgrzebny strój wdzięcznie podkreśla jej kobiece
kształty, ma odkryte piersi. Uśmiecha się, włosy ma ufryzowane i ozdobione
kwiatem.
Bożena
Fabiani w doskonały sposób łączy erudycję z dociekliwością odkrywcy, a także z pewnym
szlachetnym rodzajem naiwności, które mają dzieci, a które charakteryzuje się towarzyszącym
odkryciom uczuciem radości. W dodatku jest to radość zaraźliwa.
Mój egzemplarz "Biblii w malarstwie"
Musiałam,
choć z bólem serca – przyznaje we wstępie Bożena Fabiani –
usunąć liczne dygresje biograficzne, a
także część opisów obrazów.
Ale przecież nie o ilość chodzi. W tak starannym
edytorsko tomie tworzy się przestrzeń do kontemplowania obrazów i ich detali,
co w rezultacie przybliża nas do interpretacji w duchu Pisma Świętego, z
którego wyrastają. Nie jest to jednak po prostu banalny album z dobrymi
reprodukcjami, jakich wiele.
Mam
ochotę – pisze we wstępie autorka – zająć się tylko wybranymi epizodami ze Starego Testamentu, (…) ściślej
powiązać historię z obrazem, wyjaśnić jego treść, pokazać podejście malarza do
tematu – tak różne w zależności od epoki i indywidualnych cech artysty.
Jako wierna słuchaczka radiowych gawęd o sztuce
miałabym ochotę wykrzyknąć: Ależ tak! Za to właśnie kochamy Pani gawędy! Są
niepowtarzalne właśnie dlatego, że ich autorka nie jest ani trochę
„historyczno-sztuczna”, że opowiada z pasją i dużą znajomością rzeczy.
Co możemy znaleźć w najnowszej książce? Otóż jej
układ rzeczywiście przypomina Biblię. Rozpoczyna ją Stary Testament, z Księgą
Rodzaju na czele, a w niej, oczywiście, stworzenie świata i człowieka, grzech
pierworodny, wygnanie z raju, zabójstwo Abla, potop i wieża Babel – tematy
najczęściej podejmowane przez malarstwo. Z Księgi Rodzaju wybrała autorka
historię Abrahama, zagładę Sodomy, dzieje Izaaka, Jakuba i Józefa. Z Księgi
Wyjścia: dzieje Mojżesza i wyprowadzenie z niewoli egipskiej. Potem są już
wybrane księgi, z których Fabiani zwróciła szczególną uwagę na wybrane postaci:
Saula, Dawida, Goliata, Salomona itd. Przedstawia również dramat Hioba. Po czym
następuje Nowy Testament i jego
najważniejsze tematy, począwszy od Zwiastowania, a skończywszy na zesłaniu
Ducha Świętego. Szkoda, że nie ma
Apokalipsy św. Jana…Być może autorka ją jeszcze napisze J
mozaika w Montreale, skan
Jest natomiast to, za co kochamy Bożenę Fabiani: narracja, która fascynuje i pozwala
odkrywać malarstwo w sposób absolutnie świeży i nieschematyczny. W rozdziałach
zatytułowanych „Pędzlem malarza” autorka
snuje rozważania na poły warsztatowe, na poły filozoficzne: jak namalować
światło, wodę, niebo? Jak oddawali je malarze różnych epok? Kto zrobił to po
mistrzowsku? Jakim sposobem?
Dowiadujemy się zatem, że w renesansie umiejętność
oddania na obrazie światła różni się od poprzednich epok, kiedy to rysowano
cieniutkie promyczki złotą farbką. Dopiero renesansowi mistrzowie potrafili
namalować świetliste powietrze, zaś Flamandowie już w XV wieku malowali rozmaite
refleksy świetlne. Doskonalono tę umiejętność z pokolenia na pokolenie,
imitując dowolne światło: słoneczne, księżycowe, blask pochodni… Największymi mistrzami
byli Rembrandt i Vermeer, ale żaden z nich nie próbował namalować dzieło
stworzenia z Księgi Rodzaju. Zrobili to natomiast mistrzowie mozaik w katedrze
Monreale na Sycylii, których dzieło autorka opisuje z zaraźliwą przyjemnością. Opowiadając
z właściwym sobie humorem o tej niezwykłej mozaice (której reprodukcję możemy
zresztą zobaczyć w książce), wyraża jednocześnie podziw dla anonimowego
artysty, który oddał w sposób niekonwencjonalny Boski akt twórczy,
przedstawiając Boga – niczym zegarmistrza – nakręcającego mechanizm wielkiego
zegara.
Bóg Ojciec stwarzający świat, Michał Anioł, skan
Oczywiście, przy takim temacie autorka nie może
pominąć artysty znakomicie wszystkim znanego: Michała Anioła i jego fresków w
Kaplicy Sykstyńskiej. Aby w pełni oddać styl autorki, pozwolę sobie przytoczyć
fragment:
Najciekawszy
jest drugi fresk, w który Mistrz włożył najwięcej inwencji. Widać na nim postać
Boga z dwóch stron, bo Stwórca każe najpierw zabłysnąć Słońcu i Księżycowi, a
następnie zmienia gwałtownie kierunek lotu, odwraca się do widza tyłem
(namalowanym, nawiasem mówiąc, więcej niż śmiało, bo bardzo dosłownie wedle
anatomii człowieka) i mknie w dal, by kazać wynurzyć się Ziemi i pokryć ją
roślinnością: malarz odmienił tu kolejność zdarzeń w porównaniu z zapisem w
Biblii, gdzie najpierw Bóg stwarza Ziemię i zieleń, a potem Słońce. Ciekawe, że
wcześniejszą scenę „Oddzielenia światła od ciemności”
Michał Anioł zostawił na koniec.
I dodaje:
Na
dwóch obrazach, na których Bóg płynie na wysokości, Stwórca porusza się razem z
widzem chodzącym z zadartą głową po Kaplicy – już Vasari, okiem malarza,
zaobserwował, że postacie Boga „ruszają się i obracają zależnie od punktu
widzenia” to wymaga maestrii!
I tak, w sposób niemal niezauważalny, odkrywamy
różne smaczki, zapoznając się ‘przy okazji” z podstawowymi dziełami historii
sztuki.
Bożena Fabiani – o czym wielokrotnie mogliśmy się
przekonać – w doskonały sposób łączy znajomość malarstwa i erudycję z
dociekliwością odkrywcy, a także pewnym szlachetnym rodzajem naiwności, które
mają dzieci, a które charakteryzuje się towarzyszącym odkryciom uczuciem
radości. W dodatku jest to radość zaraźliwa. Może to jest właśnie tajemnica
powodzenia gawęd Bożeny Fabiani? Tak czy owak słucham jej i czytam od lat z
równą przyjemnością i tego życzę wszystkim, którzy sięgną po „Biblię w malarstwie”
albo zechcą obdarować nią kogoś bliskiego.
„Biblia w malarstwie” Bożeny Fabiani ukazała się w
Wydawnictwie Naukowym PWN SA 21 sierpnia 2017 roku.
zdjęcie z archiwum Bożeny Fabiani, źródło: Wikipedia
Bożena Fabiani – absolwentka Wydziału Historycznego
Uniwersytetu Warszawskiego (1963), doktor nauk humanistycznych (1974),
długoletni wykładowca historii kultury w Akademii Muzycznej im. Fryderyka
Chopina w Warszawie (1975–2005), historyk, pisarka, poetka, pedagog, nauczyciel
akademicki, tłumaczka i popularyzatorka wiedzy o sztuce. Autorka książek
historycznych, artykułów naukowych i popularnonaukowych oraz utworów
poetyckich. W kręgu jej zainteresowań znajdują się: kultura i sztuka baroku,
dzieje chrześcijańskiego Rzymu, kultura staropolska oraz biografie najbardziej
znanych artystów. Od lat popularyzuje zagadnienia z zakresu historii sztuki na
antenie 2 Programu Polskiego Radia w audycji Ewy Prządki „W stronę sztuki”.
Część z tych gawęd – przejrzana i rozszerzona – znalazła się w serii książek
„Gawędy o sztuce” (informacja ze strony Wydawnictwa PWN) .
Sztuki wizualne, obrazujące dzieje Izraela, a także żywot Jezusa Chrystusa, powstawały z myślą o kościołach, klasztorach lub prywatnych miejscach kultu. Do czasów soboru trydenckiego (XVI w.) artyści tworzyli w oparciu o źródła biblijne, a także apokryfy oraz średniowieczne adaptacje i interpretacje Świętej Historii. Po soborze dzieła religijne czerpały natchnienie głównie z Pisma Świętego, a jeśli tego nie czyniły, ich autorzy mieli z tego powodu problemy, czego doświadczył m.in. Caravaggio.
Przybicie do Krzyża, Mszał łaciński, XIV w., Dział Rękopisów ZNiO
Dzięki obrazom osoby nie umiejące czytać poznawały treść Pisma Świętego z obrazów, miniatur, fresków, rzeźb i innych dzieł sztuki. Celem malarstwa religijnego było zatem poznawanie Pisma Świętego, krzewienie wiary, niesienie pociechy duchowej. W czasach współczesnych znajomość Pisma Świętego, jak i ikonografii (czyli tematu i sposobu jego realizacji), wymaga – jak każda dziedzina – studiowania, dla poznania i głębszego zrozumienia. Bez tej wiedzy człowiek porusza się w obszarze architektury i sztuki religijnej zupełnie nieświadom, jakie niesie ona treści. Tak zrodził się cykl artykułów dotyczących Narodzin, życia, Męki i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Droga krzyżowa, Weronika, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos (1532-1603),
miedzioryt z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Droga krzyżowa, chusta św. Weroniki
Chrystus skazany na
śmierć odbywa drogę krzyżową na miejsce kaźni. De Vos ilustruje wprawdzie Ewangelię św. Jana, ale
sceny przedstawiona na miedziorycie nie znajdziemy w żadnej ewangelii.
Otóż legenda mówiąca o Weronice, która
otarła twarz Jezusowi w czasie Drogi Krzyżowej, powstała najprawdopodobniej w
średniowieczu i była próbą wytłumaczenia powstania cudownego obrazu. Głosi ona,
że podczas Drogi Krzyżowej do Chrystusa
podeszła jakaś kobieta i wytarła twarz Zbawiciela. Wizerunek został cudownie utrwalony. Grafika przedstawia moment, kiedy Weronika , klęcząc przed Jezusem, pragnie otrzeć mu twarz. Jezus
klęczy pod brzemieniem krzyża, który pomaga Mu nieść Szymon Cyrenejczyk, o którym piszą ewangelie
synoptyczne. Ponadto widać żołnierzy i konnych. Człowiek idący po prawej
stronie dmie w trąbę, podkreślając w ten
sposób wagę dziejących się wydarzeń. Na drugim planie – pięć płaczących kobiet.
Domyślamy się, że w centrum tej grupy znajduje się Matka Boża. W oddali po
prawej widać trzy krzyże .
Scena z Męki Pańskiej C.K. Norwida
Cyprian Kamil Norwid, scena z Męki Pańskiej, 1855,
Z tematem Męki Pańskiej
próbował zmierzyć się także Cyprian Kamil Norwid. Na jego rysunku widzimy
Chrystusa w koronie cierniowej, z udręczoną twarzą i ubranego w pokrwawione
szaty, siedzącego pośrodku grupy postaci: trzech mężczyzn i trzech kobiet. Jedna z kobiet trzyma w ręku płótno, jakby
chciała otrzeć twarz cierpiącego. Pozostali ciasno Go otaczają, jakby chcieli
osłonić od tego, co ma się za chwilę wydarzyć.
Na pierwszym planie tej sceny – ułamana roślinka, lilia, symbol
niewinnej ofiary.
Przybicie do krzyża
Scenę Ukrzyżowania
przedstawiają wszyscy ewangeliści, najobszerniej św. Jan. W tamtych czasach
była to śmierć haniebna i skazywano na nią ludzi nie mających obywatelstwa
rzymskiego. Szczegółowy opis tej sceny odnajdziemy w pismach niemieckiej
mistyczki żyjącej w XVIII w., bł. Anny Katarzyny Emmerich. Jej wizje posłużyły
do przedstawienia „Pasji” – filmu w reż.
Mela Gibsona.
Przybicie do krzyża, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos (1532-1603),miedzioryt z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Na miedziorycie de Vosa
Jezus przybijany jest do krzyża przez czterech siepaczy. Liczba „4” symbolizuje
ludzkość. Jeden z nich podtrzymuje krzyż, pozostali przybijają ręce i nogi
Zbawiciela. Na pierwszym planie: kosz z narzędziami męki Pańskiej (łac. arma Christi) i szata Chrystusa, obok – kilof, łopata i
piła. Na drugim planie, nieco z boku, po prawej stronie - żołnierze, po lewej – członkowie Wysokiej
Rady, konno.
Przybicie do krzyża, Mszał łaciński, XIV w., Dział Rękopisów ZNiO
Ta sama scena w Mszale
łacińskim rozgrywa się wprawdzie w scenerii średniowiecznej (mury budowli w
tle), ale w szczegółach jest podobnie: czterech oprawców przybija Pana Jezusa
do krzyża, trzech innych gra w kości o Jego szatę, jak w Psalmie 22:
moje
szaty dzielą między siebie
i los rzucają o moją suknię. (Ps
22, 19)
Przybicie do Krzyża, Mszał łaciński, XIV w., Dział Rękopisów ZNiO
Po prawej- grupa obserwujących, sądząc po szatach, są
to przedstawiciele Sanhedrynu. Sam Chrystus przedstawiony został z nimbem
iperizonium (przepaska biodrowa).
Kolory miniatury są soczyście czerwone, zielone i niebieskie. Pojawia się także
ciemny róż, biel i złoto.
W sztuce
przedromańskiej i romańskiej Chrystus bywa przybity czterema gwoździami. Kanon
ikonograficzny przybicia trzema gwoździami pojawił się ok. 1200 roku. Wcześnie
rozwinął się ich kult. Przepaska, którą ma Chrystus w scenach Ukrzyżowania, nosi nazwę
perizonium – oznacza z greckiego fartuch, przepaskę.
Pierwsze przedstawienia Ukrzyżowania
ukazywały Chrystusa zupełnie odartego z szat, później – w szacie o wyglądzie
tuniki bez rękawów (kolodion), która była powszechnie używana przez mnichów na
Wschodzie. (Nago przedstawił Ukrzyżowanie m.in. Michał Anioł.)
Michał Anioł, Ukrzyżowanie
Ukrzyżowanie
W tym samym Mszale
znajduje się też scena Ukrzyżowania. Scena ta umieszczana była w mszałach i
sakramentarzach w ściśle określonym miejscu – na początku kanonu, czyli
modlitwy eucharystycznej. Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew
Chrystusa ma bowiem związek z Jego
Ofiarą na Golgocie.
Stabat Mater, Mszał łaciński z XIV w., Dział Rękopisów ZNiO
Stabat Mater, Mszał łaciński z XIV w., Dział Rękopisów ZNiO
Przedstawienie Ukrzyżowania w przedstawionym Mszale
łacińskim z XIV w. ukazuje Matkę Bożą stojącą pod Krzyżem Syna wraz ze św.
Janem. Ten rodzaj przedstawienia, znany Stabat Mater Dolorosa (Stała Matka
Boleściwa), pochodzi z XIII-wiecznej pieśni Jacopone da Todi. Przedstawiona
miniatura jest też ilustracją słów z Ewangelii św. Jana:
„A obok krzyża
Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i
Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej
ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój».
Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń
wziął Ją do siebie.” (J 19, 25-27)
Ukrzyżowanie, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos (1532-1603),miedzioryt ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Miedzioryt de Vosa
ukazuje opisane przez św. Jana sceny symultanicznie. W centrum obrazu –
Chrystus przybity do krzyża, w koronie cierniowej i z nimbem wokół głowy
opuszczonej na lewe ramię. Nad Nim napis: INRI (Jezus król żydowski). Po obu
bokach Zbawiciela wiszą przywiązani do krzyży dwaj łotrzy: dobry i zły, jeden zwrócony lekko do
Chrystusa, drugi – odwrócony.
Na pierwszym planie po lewej stronie żołnierze
grają w kości o szatę Jezusa. Po prawej grupa kobiet pociesza mdlejącą z żalu
Maryję. Czaszka i kości przedstawiane często w ikonografii w scenach
Ukrzyżowania oznacza, że śmierć została pokonana. Podział na strony – lewą i prawą – również nie jest bez znaczenia. Wiele fragmentów Biblii wskazuje na to, że lewa
strona ma negatywne znaczenie. Mądrość skłania się wyraźnie ku prawej stronie,
głupota – ku lewej (Koh 10,2). Słowa Jezusa o sądzie nad owcami i kozłami
również wskazują na negatywne znaczenie lewej strony. Ci będą potępieni. We
wszystkich ikonograficznych przedstawieniach Sądu Ostatecznego wybrani stoją po
prawicy Boga.
Matthias Grünewald , Ołtarz z Isenheim
Ukrzyżowanie jest
jednym z tematów najczęściej podejmowanych, i to nie tylko w sztuce określanej
jako religijna. Prawie wszyscy znani malarze podejmowali ten temat, począwszy
od Giotto, Duccio, Dürera, Fra Angelico, Hieronima
Boscha, VELÁZQUEZa, Veronese, a na
Salvadorze Dali kończąc.
Najbardziej poruszająco
przedstawił je Matthias Grünewald (1510-15) na ołtarzu z Isenheim, który był przeznaczony
dla ofiar dżumy, a więc dla ludzi, którym straszliwe cierpienie nie było obce.
Obraz miał im uzmysłowić, że ich
cierpienie nie jest pozbawione sensu.
Zdjęcie z Krzyża
Święty Mateusz tak opisuje wydarzenia po śmierci Chrystusa.
Otóż pod wieczór pewien zamożny człowiek
imieniem
Józef z Arymatei (św.
Łukasz dodaje, że był to człowiek dobry i sprawiedliwy, członek Wysokiej Rady,
który „nie
przystał on na ich uchwałę i postępowanie” i który „oczekiwał królestwa
Bożego”) poprosił Piłata o wydanie ciała
Chrystusa, aby je złożyć w grobie. Następnie owinął ciało płótnem i złożył je w
swoim nowym grobie. W scenach zdjęcia z Krzyża Józefowi pomaga Nikodem, który
przynosi mirrę i aloes w celu namaszczenia ciała. Św. Mateusz wspomina też, że Józefowi
towarzyszyły kobiety: „Maria Magdalena i druga Maria”. Według legendy, Matka Boska po śmierci Syna
nie oddaliła się od krzyża, dlatego pojawia się prawie zawsze na
przedstawieniach zdjęcia z krzyża, podobnie jak św. Jan, ulubiony uczeń Jezusa.
Zdjęcie z krzyża, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos (1532-1603),miedzioryt z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Na rycinie de Vosa
widzimy w centrum martwe ciało Jezusa, które dwaj mężczyźni – starszy i młody –
stojąc na drabinach, z pomocą tkaniny opuszczają z krzyża na ziemię. Po
prawej stronie, przy nogach Zbawiciela stoją Józef z Arymatei, który
podtrzymuje ciało, kobieta (Maria?), Matka Boża trzymająca nogi Syna,
pochylona, jakby chciała ucałować rany. Podtrzymuje ją św. Jan. Po lewej - dwie
kobiety, z których młodsza, klęcząc, całuje zwisającą bezładnie rękę. To
prawdopodobnie Maria Magdalena. U jej stóp leży korona cierniowa i trzy
gwoździe oraz obcęgi. Jak zazwyczaj w przedstawieniach de Vosa – pietyzm
szczegółu, starannie przedstawiony każdy mięsień, mimo że nie widać śladów
męki. Chrystus w aureoli, wygląda jakby zasnął.
Złożenie do Grobu
Złożenie do grobu, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos (1532-1603),miedzioryt z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Kolejna grafika de Vosa
ukazuje złożenie do grobu. Na Wschodzie powszechnie organizowano pochówki w
jaskiniach grobowych i taką widzimy w tle. Natomiast ciało Chrystusa składane
jest w kamiennym sarkofagu, jak to zazwyczaj przedstawiano na Zachodzie.
Widzimy te same postaci, co poprzednio, ale w nogach Zbawiciela stoi Nikodem.na
pierwszym planie - klęczy Maria
Magdalena wpatrzona ze smutkiem i wdzięcznością w Chrystusa. Przy niej misa z gąbką, którą umyto Ciało
Jezusa. Jej postawa to zarazem wskazówka
dla wiernych, jak powinni się zachować wobec tych podniosłych wydarzeń. Na drugim planie - omdlewająca z bólu Matka Boża, którą
pociesza św. Jan i starsza kobieta. Ponadto młoda kobieta całująca rękę
Chrystusa (Maria Salome, św. Marek).
Caravaggio, Złożenie do Grobu
Od XIII w. w scenie
opłakiwania i złożenia do grobu głównym wątkiem stało się pożegnanie Maryi z
Synem. Najbardziej oryginalne
przedstawienia tego tematu to „Złożenie do Grobu” Caravaggia (1602-1603, Muzeum
Watykańskie, kompozycja kaskadowa), a także obraz Rogiera van der Weydena (1399/1400-1454).
Legenda mówi, że kiedy król Dawid tańczył przed ołtarzem, zsunęło się na jego skinienie pół tuzina aniołków z chóru kościelnego i rozległa się błoga, nieziemska melodia. Może poetyczność tej legendy przyczyniła się do tego, że w sztuce zaczęły się pojawiać muzykujące anioły?
Śpiewające anioły - fragm. obrazu Hansa Memlinga: Sąd Ostateczny
Słowo "anioł" pochodzi on od greckiego słowa ἄγγελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego w oryginale „posłańca”. W Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w języku hebrajskim מלאך, mal’ach – co również znaczy „posłaniec”. Jednakże zarówno gr. angelos jak i hebr. mal’ach, oznaczają posłańca w ogóle.
Choć anioły tak się obecnie rozpowszechniły, że odnajdziemy je prawie wszędzie: w postaci figurek, świeczników, rysunków i innych niezliczonych przedmiotów, to jednak trzeba mieć świadomość, że anioł jest z samej istoty Bożym posłańcem i jako taki pojawia się najpierw na kartach Biblii. Ktoś policzył, że słowo „anioł” pojawia się w Piśmie św. 314 razy, a dla porównania „Bóg” – 4000 razy, człowiek zaś 1000 razy.
Biblia mówi o aniołach jako o czymś oczywistym, doświadczanym powszechnie, a zarazem trudnym do ujęcia werbalnego. Dokładniejsze portrety dobrych duchów znajdziemy jedynie w wizjach Ezechiela - jako uskrzydlone istoty o ludzkich i zwierzęcych twarzach albo jako czteroskrzydłe cherubiny o czterech twarzach, a ich ciała jaśnieją oślepiającym blaskiem.
Z kolei w Ks. Tobiasza archanioł Gabriel jest pięknym młodzieńcem. Pojawia się też Anioł Pański (AniołJahwe) – tajemnicza istota duchowa, przez którą Bóg objawia się w specjalny sposób ludziom.
Miejsce szczególne zajmują anioły w Apokalipsie św. Jana. Jednak w żadnym miejscu Pisma Świętego nie napotkamy na opis śpiewających aniołów, a tym bardziej akompaniujących sobie do śpiewu na instrumentach muzycznych.
Fra Angelico, Koronacja Matki Boskiej z aniołami i świętymi, ok. 1432, Galeria Uffizzi
O śpiewie aniołów możemy wnioskować pośrednio z pięknej wizji tronu Boga i Serafinów, którą miał Izajasz. Byty niebiańskie wołają do siebie: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały" (Iz 6,3). Otóż owo wołanie można uznać za mistyczny i jednocześnie imponujący w zakresie dynamiki śpiew aniołów, który był tak silny, że "od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem" (Iz 6,4). Śpiew wielbiących Boga aniołów nie jest jednak przykładem "czystej" sztuki wokalnej o znamionach wirtuozowskiego popisu.
Natomiast anioły grające i śpiewające pojawiają się dopiero w średniowiecznych i renesansowych malowidłach. Są to anioły biorące udział w rozbudowanych scenach wielopostaciowych -- Koronacja Matki Bożej, Adoracja Baranka czy Sąd Ostateczny. Anioły na tych przedstawieniach trzymają w rękach narzędzia męki Pańskiej, lichtarze, palą kadzidła, podtrzymują koronę i szaty Maryi, tańczą, a także grają na instrumentach muzycznych i śpiewają.
O czym śpiewają anioły?
Aby odpowiedzieć na pytanie „O czym śpiewają anioły?”, spróbujmy się przyjrzeć najpierw tekstom literackim dobrze nam wszystkim znanym. Pierwszym z nich jest fragment III części Dziadów Adama Mickiewicza.
Jak pamiętamy, już w Prologu dramatu pojawia się Anioł Stróż, który uświadamia nam jak istotną odgrywa rolę w życiu bohatera. Czuwa, strzeże go przed zgubą, usiłuje wzbudzić tęsknotę za pięknem i dobrem. Czasami przybiera nawet w tym celu postać piekielnej larwy. Anioł mówi też o niezwykłej łączności świata niebieskiego i ziemskiego. Adam Mickiewicz w przedmowie do francuskiego wydania Dziadów pisał o podstawowej idei, która wyłania się z dramatu - jest to mianowicie „Wiara we wpływ świata niewidzialnego, niematerialnego na sferę ludzkich myśli i działań”.
Dziady w reżyserii Konrada Swinarskiego, 18 lutego 1973 - Teatr Stary
A zatem już w Prologu następuje otwarcie na rzeczywistość nadprzyrodzoną w różnych jej przejawach. Okazuje się też, że sąd nad człowiekiem odbywa się nie po śmierci, ale już za jego życia. Kiedy zniecierpliwiony milczeniem Boga Konrad jest bliski nazwania Go carem, traci świadomość i zostaje opętany. Do celi wkracza wówczas energiczny żołnierz Chrystusowy Ksiądz Piotr i egzorcyzmuje go. Kiedy więzień powraca z otchłani i udręczony usypia, w pobliskim kościele, za ścianą, zaczynają śpiewać pieśń Bożego Narodzenia, nad księdzem Piotrem chór aniołów śpiewa na nutę; "Anioł pasterzom mówił".
Jednocześnie rozpoczyna się sąd w niebie. Nad kapłanem i grzesznikiem pojawiają się chóry anielskie, aby wykonać kantatę a`capella.
"Słowo koncert – czytamy u Leo Spitzera – miało pierwotnie głęboko religijny charakter. Oznaczało pieśń na chwałę Boga, śpiewaną nocą przez uporządkowaną naturę, której echem była ludzka społeczność”. Słowo koncert było więc pierwotnie związane z muzyką niebiańską.
Aniołowie w Dziadach śpiewają koncert na noc Bożego Narodzenia. Każdy niebiański śpiew jest jednocześnie nauką. Ze słów „Mędrcy nas nie widzieli…” rozwinie się główna myśl koncertu anielskiego. Warunkiem zrozumienia prawd objawionych jest prostota i pokora człowieka. Pycha rozumu i obłęd władzy przeszkadzają we właściwym zrozumieniu tajemnicy Żłobka Betlejemskiego. Grzechy pysznego rozumu Anioł Pierwszy (podczas sądu na Konradem pełniący funkcję oskarżyciela) porównuje do upadku aniołów. Anioł Drugi (obrońca bohatera) zapewnia tymczasem, że takiego grzechu Konrad nie popełnił, że „badał Boga” z wielkiej miłości do cierpiącego narodu. Najbardziej przejmującym grzechem bohatera było wyeliminowanie z życia Syna Bożego: „On Cię nie poznał, on Cię nie uczcił, Panie nasz wielki!/ On Cię nie kochał, on Cię nie wezwał, nasz Zbawicielu!”.
Konrad jest spadkobiercą Stulecia Rozumu, w którym zarówno przeciwnicy Boga, jak i Jego apologeci badali głównie Ojca, Stwórcę świata. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus miłosierny na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który co prawda zapomniał o Nim, ale nie przestał szanować Jego Matki, która jest Orędowniczką grzeszników. Koncert anielski stał się w ten sposób wielkim śpiewem o włączeniu bohatera w proces ekonomii zbawienia: nie tylko zostaje mu wybaczone, ale zostaje mu też powierzona specjalna misja. Konrad był kuszony, przeszedł drogę trudnego zmagania się o własne jestestwo. Odrodzenie człowieka może dojść do skutku, kiedy przejdzie on czas cierpienia, kary i pokuty. Niebo nie zapomina też o swoich wiernych sługach, toteż zakończenie kantaty poświęcone zostało chwale księdza Piotra.
Również Psalm 150 Laudate Dominum w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego jest pieśnią pochwalną i zachętą do oddania chwały Bogu. Najbardziej jednak interesujące dla tego tematu jest pojawienie się w niej charakterystycznych instrumentów. O ile w Dziadach aniołowie śpiewali a` capella, o tyle w przypadku tego tekstu mowa jest o śpiewie przy akompaniamencie instrumentów muzycznych: trąb, lutni, bębnów, harf, regałów, cymbałów.
W Objaśnieniu Psalmów Św. Augustynszczegółowo analizuje wspominany Psalm 150. Głos trąby utożsamiony został przez autora "Wyznań" z jasnością chwały. Harfa i cytra to instrumenty wzajemnie się uzupełniające. Harfa chwali Boga górną częścią, zaś cytra - niższą. Fragment: Chwalcie go na bębnie i w chórze Św. Augustyn tłumaczy następująco: "Bęben chwali Boga, kiedy już w ciele odmienionym nic nie pozostaje z cielesnego zniszczenia, ani słabości. Bębenek bowiem robi się ze skóry wysuszonej i wyprawionej. Chór chwali Boga, gdy wielbi go społeczność żyjąca w pokoju. Dalej interpretując fragment: Chwalcie go na strunach i na instrumencie pisze: Struny posiada zarówno harfa jak i cytra [...]. Organ natomiast to określenie ogólne wszystkich instrumentów muzycznych. Swoje rozważania kończy: "Wy jesteście harfą, trąbą, cytrą, bębenkiem, chórem, strunami i organami, i cymbałem radości mile dźwięczącym, ponieważ współdziałającym. Wy jesteście tym wszystkim. Nie ma tu nic marnego, nic przemijającego, niechaj na myśl nie przychodzi nic żartobliwego. A ponieważ rozumowanie według ciała jest śmiercią: Wszelki duch niechaj chwali Pana".
Ten hymn pochwalny zamykający Księgę Psalmów jest źródłem wielu przedstawień religijnych. Artyści często sięgali do niego realizując motyw chwalenia Boga.
Posłuchajmy więc współczesnej pieśni pochwalnej. Autorką słów jest Agnieszka Osiecka, a wykonuje ją Anna Szałapak z zespołem Piwnicy pod Baranami.
Anielskie instrumenty
Łacińskie terminy oznaczające instrumenty, przekładane z hebrajskiego i greckiego, są wieloznaczne. "Bucina" tłumaczona jest jako róg lub trąbka; "psalterium" jako harfa, kitara lub lutnia; "cithara" jako harfa, cytra lira lub lutnia; "tympanum" jako bębenek lub tamburino; "organum" jako instrument muzyczny, flet lub organy; "cordi" jako struny (instrumenty strunowe); "cymbalum" jako cymbały.
Anioł grający na psalterium, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga
Kilka słów musimy w tym miejscu poświęcić bardzo popularnemu, szczególnie wśród aniołów, instrumentowi -- psalterium. Choć jego nazwa wskazuje bezpośrednio na harfę, jest on najczęściej przedstawianym rodzajem średniowiecznej cytry (cithara) skrzynkowej. Psalterium miało początkowo dziesięć, a z czasem więcej strun; grano na nim palcami lub młoteczkami.
Lutnia – nazwa odnosząca się do rodziny instrumentów zaliczanych do instrumentów strunowych szarpanych. Lutnia bliskowschodnia przetrwała do dziś w niemal niezmienionym kształcie. Harfa − instrument strunowy szarpany (chordofon) w kształcie stylizowanego trójkąta, jeden z najstarszych instrumentów muzycznych, była znana już w Azji Mniejszej około 5000 lat temu. Znana była również w kulturze w starożytnej Mezopotamii (tzw. harfa z Ur). Mówi się, że biblijny król Dawid śpiewał psalmy akompaniując sobie na harfie kinnor, która w rzeczywistości jednak nazywana jest harfą błędnie, będąc odmianą liry.
Anioły grające na cytrze, lutni i fidelu, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny"
Portatyw ( łac. portare - nieść) - małe, przenośne organy piszczałkowe używane w średniowieczu. Składały się z jednego rzędu piszczałek labialnych. Zakres instrumentu to około dwie i pół oktawy. Instrument znalazł zastosowanie zarówno do celów kościelnych jak i świeckich. Dzięki możliwości przenoszenia stosowany był podczas procesji kościelnych, przede wszystkim do podawania tonu do śpiewu chorału gregoriańskiego. Lira – instrument strunowy z grupy chordofonów. Ma wąski, czworoboczny rezonator, z którego wychodzą dwa łukowate ramiona połączone poprzeczką. Zaopatrzony w 4 do 10 strun. Początkowo pudło rezonansowe złożone było ze skorupy żółwia.
Na lirze grano na dwa sposoby: szarpiąc struny lub uderzając płytką Fidel to instrument strunowy smyczkowy.
Zanim przejdziemy do popularnych tematów w malarstwie prezentującym grające i śpiewające anioły, proponuję chwilę muzyki. Posłuchamy arii altu z akompaniamentem oboju d`amore w
kantacie Jana Sebastiana Bacha BWV 147 - 2 – „Schäme dich, o Seele, nicht”. Dyryguje Nikolaus Harnoncourt.
„Duszo nie wstydź się już tego,
By Go Zbawcą swoim uznać,
Jeśli ma się do cię przyznać
Przed obliczem Ojca swego!
Lecz kto się Pana wyprze sam,
Nie chce Go wyznawać wcale,
Tego też wyprze się nasz Pan,
Kiedy przyjdzie w swojej chwale”.
O czym grają anioły na obrazach?
Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, 1534-36
Mistrzem w ukazywaniu muzykujących aniołów był Gaudenzio Ferrari – muzyk, architekt, poeta, filozof. W kościele Santa Maria Miracoli w Soronno stworzył wspaniałe dzieło: trzy koncentryczne kręgi, zatłoczone sylwetami aniołów, wypełniają wnętrze kopuły. Anioły, okryte długimi szatami, grają na różnych instrumentach. W malarstwie szczególnie często przedstawiano lutnie, harfy, portatywy oraz cytry. Łączono je zwłaszcza ze scenami Adoracji Dzieciątka (np. Andrea Mantegna) i koncertami anielskimi.
Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, detal, 1534-36
Także Chrystus bywa przedstawiany w otoczeniu muzykujących aniołów, co możemy zaobserwować na obrazie Hansa Memlinga. Stojące najbliżej trójkami anioły śpiewają, trzymając w dłoniach księgi – zapewne Ks. Psalmów, natomiast dalej, po lewej i po prawej stronie stoją anioły grające na instrumentach, wśród których rozpoznajemy psalterium, lutnię, szałamaję, harfę, skrzypce, portatyw…
Chrystus w otoczeniu muzykujących aniołów na obrazie Hansa Memlinga Muzykujące Anioły (1470)
Nieodłącznym instrumentem sceny Sądu Ostatecznego (np. Rogier van der Weyden, Sąd Ostateczny, 1443 - 1451) były trąby i rogi. Instrumenty dopasowywane były do nastroju konkretnego przedstawienia. Radosnym towarzyszyły strunowe, podniosłym zaś dęte. Takie rozróżnienie znajdowało odzwierciedlenie w ówczesnym życiu.
Instrumenty ukazywane na obrazach nasycone były treściami symbolicznymi. Istotę muzyki stanowiła matematyka. Według koncepcji ówczesnych myślicieli warunkiem zaistnienia każdego utworu muzycznego była consonantia. Odbierana ona była nie tylko jako symbol harmonii świata, ale także jako jej część - zgodność mieści się w każdym stworzeniu. Prawa świata porównywano z prawami muzycznymi. Ponadto muzyce przypisywano właściwości lecznicze. Wierzono, iż choroby ciała leczyła medycyna, duszy zaś muzyka. Odwoływano się do leczniczego i terapeutycznego działania muzyki biblijnego Dawida, który grą na harfie leczył Saula. Bardzo ważną rolę pełniła w tekstach teoretycznych idea muzyki niebiańskiej. Uważano ją za pierwszą zasadę wszelkiej muzyki świata, za źródło muzyki instrumentalnej. Z założeniem tym wiązały się przedstawienia koncertów anielskich. Muzyka ta symbolizowała radość i nieśmiertelność, dlatego muzykujące anioły tak chętnie zestawiano z tematyką eschatologiczną.
Jako swoiste preludium do tematu Sądu Ostatecznego posłuchajmy fragmentu Requiem Mozarta – Tuba mirum: "Odgłos trąby archanioła grzmiąc wśród grobów dookoła wszystkich przed tron Boży zwoła. Śmierć z przyrodą oniemiała, ujrzy cud, gdy ludzkość cała na sąd pójdzie zmartwychwstała. Księgę ludzkich spraw otworzą: z niej to przed stolicą Bożą przeciw światu śledztwo wdrożą. Sędzia tedy, gdy się zjawi co się kryło, jawnym sprawi, nic bez pomsty nie zostawi. Cóż ja powiem, człek ubogi: w czyje mi się schronić progi, gdy i święci nie bez trwogi?"
Tuba mirum, Requem W.A. Mozarta, Karl Bohm - director,
Orquesta Sinfonica de Viena
Temat Sądu Ostatecznego pojawia się w twórczości wielu malarzy: Luca Signorelli, Michała Anioła, braci van Eicków, RogRogera van der Weydena i Hansa Memlinga, żeby przywołać najbardziej znanych.
Symbolika instrumentów na tryptyku Hansa Memlinga
Na powstałym między 1464 - 1473 rokiem tryptyku, którym było przedstawienie Sądu Ostatecznego (222 x 240 cm), zostało namalowanych dziewięć instrumentów. Artysta wyobraził na nim: harfę, lutnię, fidel, trąby, portatyw, flety, cytry, puzony oraz dzwonki. Dodatkowo umieścił wizerunek śpiewających aniołów.
Tryptyk Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"
W partii centralnej Sądu Ostatecznego, w strefie górnej - niebiańskiej, na łuku tęczy siedzi Chrystus z globem pod stopami. Obok niego znajduje się Matka Boska oraz apostołowie. Ponad nimi w górnych rogach namalowane są anioły z arma Christi. W strefie dolnej znajduje się Św. Michał Archanioł trzymający wagę, otoczony przez powstających z grobów zmarłych. Oba pasma oddzielają od siebie postacie anielskie grające na trąbach.
Hans Memling, "Sąd Ostateczny", detal
Na prawym skrzydle tryptyku przedstawiony jest pochód zbawionych wstępujących do raju. Korowód postaci udaje się po kryształowych schodach ku bogato zdobionej bramie, symbolizującej Miasto Boże - Niebiańską Jerozolimę.
Nad wejściem do Civitas Dei znajduje się tympanon z przedstawieniem Maiestas Domini, nad nim zaś na wimperdze widnieje scena przedstawiająca Narodziny Ewy. Po bokach pod baldachimami umieszczone są postacie siedzących królów i starców starotestamentalnych grających na instrumentach. Ponad nimi znajdują się muzykujące anioły.
Muzykujące anioły po stronie zbawionych, "Sąd Ostateczny"
Na przeciwległym skrzydle namalowane zostało piekło. W lewym górnym rogu obrazu znajduje się anioł dmący w trąbę. Poniżej niego istoty piekielne wrzucają w otchłań grzeszników.
Na lewym skrzydle tryptyku, a także w części środkowej zostały namalowane anioły dmące w trąby.Instrument ten towarzyszy niemal wszystkim przedstawieniom Sądu Ostatecznego. Na tryptyku Hansa Memlinga pojawia się on zarówno w scenie sądu, jak i strącenia do piekieł.
W Nowym Testamencie trąba jest symbolicznym zwiastunem zmartwychwstania. Trąba, tak jak puzon, pojawia się symbolizując głos Boga. W tekstach nowotestamentalnych trąby wspominane są najczęściej przy zapowiedziach zmartwychwstania oraz ostatniego zgromadzenia wybranych, toteż szczególnie często spotyka się ten instrument na przedstawieniach Sądu Ostatecznego. Przy czym liczba aniołów - budzicieli nie jest kanonicznie określona. Ojcowie Kościoła łączą trąbę najczęściej z głoszeniem Dobrej Nowiny. Trąby pojawiają się na gdańskim tryptyku czterokrotnie. Dmące w nie anioły, będące wysłannikami Bożymi, obwieszczają zmarłym ich los. Trzy postacie anielskie, odziane w długie kolorowe, monochromatyczne szaty, kierują trąby w różne strony świata, budząc ich dźwiękiem tych, którzy jeszcze nie powstali. Zwiastujący Sąd dźwięk tych instrumentów symbolizuje ponowne przyjście Chrystusa, a także głos Boży.
Anioł dmący w trąbę nad potępionymi, "Sąd Ostateczny"
Na lewym skrzydle tryptyku, ponad wyobrażeniem piekła, anioł dmie w trąbę. W porównaniu ze sceną środkową przedstawienie to posiada inne znaczenie - jest to podkreślenie nieodwracalności sytuacji, w jakiej znaleźli się potępieni. Głos trąby brzmiącej nad czeluściami piekielnymi oznajmia przerażającą atmosferę tego miejsca. Symbolizuje także wyrok Bożego potępienia.
Prawe skrzydło tryptyku Sądu Ostatecznego ukazuje Niebiańską Jerozolimę. Na galerii bramy znajdują się postacie muzykujących aniołów. Odziane w dalmatyki witają zbawionych przy wejściu do Niebiańskiego Miasta. Na najwyższej kondygnacji bramy, po lewej stronie, widoczny jest anioł w ciemnej tunice grający na szałamai - instrumencie utożsamianym z fletem prostym. Zdaniem Izydora z Sewilli, flet jest symbolem tęsknoty duszy za Bogiem, cierpienia, a także wielkich emocji. Przedstawienie gry na szałamai na Sądzie.
Anioły grające na szałamai i na puzonie (u góry, po lewej), po prawej: anioł trzyma dzwonek ręczny
Ostatecznym jest podkreśleniem doniosłego momentu, jakim jest wstąpienie do raju. Dźwięk wydobywający się z instrumentu jest radosny symbolizuje radość wstępujących do raju.
Kolejnym instrumentem anielskim Sądu Ostatecznego jest puzon, którego symbolika nawiązuje do rogu oraz trąby. Używany jako trąba, głosił triumf, sławę, chwałę, zwycięstwo, zbawienie śmierć, wezwanie o pomoc, przepędzał złe duchy, wzywał do modłów; wojny świętej, obwieszczał koniec świata, wzywał zmarłych na Sąd Ostateczny.
Młotkiem kształtowany metal, z którego później wykonano puzony, podobnie jak trąba, ma być wyrazem chwały składanej Bogu przez ludzkie cierpienia. Anioł dmący w puzon na przedstawieniu Sądu Ostatecznego obwieszcza zebranym radosną nowinę. Ogłasza początek Miasta Bożego jako nowego królestwa, początek nowej ery Civitas Dei. Niebiański muzyk kieruje instrument ku przekraczającym bramę.
Ręczne dzwonki trzyma w dłoniach następny z muzykujących aniołów. Dzwonki obok organów, miały nadawać mistyczną świetność świeckiemu brzmieniu średniowiecznej muzyki kościelnej. Od XII wieku dzwonka używa się podczas Mszy Świętej na podniesienie. Dlatego też jego głos utożsamiano z głosem Boga, sam zaś instrument zajmuje miejsce trąb Starego Prawa. Dzwonki oznaczają radość, raj, wezwanie do modlitwy i przestrzegania przykazań Bożych, obwieszczają także święta. Swoim kształtem nawiązywały do sklepienia niebieskiego i dlatego stały się jego symbolem. Pojawiające się dzwonki sygnalizują rozpoczęcie czegoś nowego, obwieszczają dzień sądu, podobnie jak puzon.
Fidel, występuje na analizowanym obrazie aż trzykrotnie. Grają na niej aniołowie umiejscowieni na galerii bramy, a także jedna z postaci starotestamentalnych znajdujących się na jej lewym filarze. Dźwięk fideli podkreślał śpiew. Przez połączenie smyczka i strun rozumiano zespolenie pierwiastka boskiego i ziemskiego. Sądzono, iż ilość strun trzy lub siedem to symbol doskonałości.
Dwukrotnie Hans Memling przedstawił w Sądzie Ostatecznym portatyw, czyli zminimalizowane organy. Raz umieścił go w dłoniach anioła, ponownie zaś na prawym filarze bramy na kolanach starca starotestamentalnego. Organy towarzyszące śpiewowi symbolizują harmonię wszystkiego stworzenia w składaniu chwały Bogu w Kościele. Posiadają tę własność, że mimo rozmaitej wielkości piszczałek, współbrzmią zgodnie. Wyprowadzono z tego myśl, iż oznaczają one cały Kościół, zaś same piszczałki wiernych. Generalnie uważany jest za instrument anielski, często występujący w przedstawieniach orkiestr anielskich, jak i muzykujących aniołów. Dlatego też umieszczony został w chórze Sądu Ostatecznego pośród innych instrumentów.
Anioły grające na harfie, lutni i fidelu
Trzy postacie anielskie umieszczone zostały na prawym balkonie wieńczącym bramę. Jedna z nich, namalowana najbliżej wimpergi, gra na harfie. Gra na harfie wyraża radość, wdzięczność i uwielbienie. Harfa jest symbolem uświęconej muzyki. Święty Augustyn porównuje dziesięć przykazań Bożych do dziesięciu strun harfy Dawida. Harfa zapowiada spokój i słodycz przyszłego życia. Wchodzi w skład instrumentarium orkiestry anielskiej wyrażając niebiańską radość i harmonię. W Sądzie Ostatecznym Memlinga anioł grający na harfie, instrumencie anielskim, dodaje subtelności przedstawieniu. Niebiański lutnista znajduje się na wspominanym już balkonie między harfiarzem a aniołem grającym na fidelu.
W średniowieczu lutnia podobnie jak fidel, była atrybutem personifikacji Muzyki, Słuchu, Polihymnii - muzy sakralnej pieśni chóralnej. Uważana była za instrument wchodzący w skład orkiestr anielskich. Lutnia jest symbolem szczęścia i chwały Bożej. Jest ona także utożsamiona z muzyką anielską. Hans Memling umieścił ten instrument jako symbol chwały Bożej, którą grający na nim anioł oddawał Stwórcy.
Na wewnętrznym łuku arkady tympanonu, pośród postaci anielskich, ujętych od pasa w górę, jeden z nich gra na psalterium. Psalterium, podobnie jak lutnia, jest instrumentem chwały Boga. Grając na nim Dawid odpędzał złego ducha, który nawiedzał Saula. Psalterium ma bowiem kształt krzyża Chrystusowego z rozpiętymi na drzewie strunami. Poprzez grę duch Boży pokonywał demona. Dziesięć strun psalterium symbolizowało radosne działanie według dziesięciu przykazań Bożych. Umiejscowienie anioła z psalterium, pośród innych modlących się, spowodowało podkreślenie aktu modlitwy. Dodatkowo muzykujący anioł adoruje siedzącego na tronie Chrystusa w otoczeniu zwierząt apokaliptycznych.
Śpiewający aniołowie
Na lewym balkonie wieńczącym filar bramy znajdują się trzej śpiewający aniołowie, ubrani w dalmatyki. Pochylają się nad leżącą na parapecie księgą chórową. Na gdańskim "Sądzie Ostatecznym" postacie anielskie przedstawione zostały w grupkach. Anioły śpiewające pochylają się nad otwartą Księgą. Śpiew stanowił o uwzniośleniu religijnym.Święty Bazyli Wielki w Homilii o I Psalmie pisze: (...) psalm daje spokój duszy, (...) łagodzi nieład i rozterkę myśli, albowiem uspokaja namiętności duszy i miarkuje jej rozpasanie (...) Psalm jest dziełem aniołów, niebiańskim zrządzeniem, emanacją Ducha. Śpiewające anioły bardzo często malowano trójkami. Tak też przedstawione zostały przez Memlinga. Analizując przedstawienie można dopatrywać się w nim analogii z Trójcą Świętą. Trzy postacie anielskie mogą być także symbolem muzyki wokalnej, która w owym czasie pisana była na trzy głosy. Namalowane śpiewające anioły są także zapowiedzią niebiańskiej harmonii, w którą wstępują zbawieni.
Kończąc ten obszerny, a zarazem ledwie muśnięty temat śpiewających i grających aniołów, pragnę mieć nadzieję, że jeżeli będą Państwo obserwować w kościele muzykujące anioły albo gdy o nich przeczytają, to dostrzegą jak bardzo piękne i złożone jest to zjawisko. A jednocześnie, jak wiele stąd płynie inspiracji.
Tekst niniejszy powstał jako wykład, który wygłosiłam w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, a następnie - w wersji poszerzonej - prezentowałam nauczycielom na Dolnym Śląsku. W postaci zapisanej ukazuje się po raz pierwszy.