Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Czyńska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Czyńska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lipca 2018

Małgorzata Czyńska: "Kobro. Skok w przestrzeń" /recenzja książki/

Historia Katarzyny Kobro jest tak znakomicie opowiedziana, że od początku do dramatycznego zakończenia czyta się ją jednym tchem. Czyta właśnie tak, jakby się oglądało o niej film, zanurzony w czasach wielkich przemian w sztuce, a potem także rewolucyjnych. Wszystko to, również związek z niepospolitym, ale trudnym człowiekiem, jakim był Władysław Strzemiński, miało wpływ na formację jednej z największych rzeźbiarek XX wieku.

"przestrzenna okładka" wg projektu Agnieszki Pasterskiej
Opowieść o Katarzynie Kobro (bo książka Małgorzaty Czyńskiej bardziej nią jest niż typową biografią) rozpoczyna autorka od ... rzeźby. A właściwie od dwóch rzeźb o niewielkich rozmiarach, wykonanych z powyginanej blachy. Wyobraża sobie (dając jednocześnie tę szansę czytelnikom), że widzi rzeźbiarkę z nieodłącznym papierosem w ręku, w oparach dymu - jak przestawia swoje prace, stawiając je w różnych miejscach i nadając im "rytm czasprzestrzenny". Czujemy się jak w kinie, bo nie tylko "widzimy", ale także "słyszymy", co artystka mówi (myśli). To jej wypowiedź zapisana na łamach "Formy", czasopisma z 1935 roku, w którym dowodziła, że "Rzeźba powinna być zagadnieniem architektonicznym, laboratoryjnym organizowaniem metod rozwiązania przestrzeni, organizacji ruchu, planowania miasta, jego funkcjonalnego organizmu, wynikającego z realizacyjnych możliwości współczesnej sztuki, nauki i techniki, powinna być wyrazem dążeń, zmierzającej do ponadindywidualnej organizacji społeczeństwa".


Historia Katarzyny Kobro jest tak znakomicie opowiedziana, że od początku do dramatycznego zakończenia czyta się ją jednym tchem. Czyta właśnie tak, jakby się oglądało o niej film. Zanurzony w czasach wielkich przemian w sztuce, a potem także rewolucyjnych. Wszystko to, również związek z niepospolitym, ale trudnym człowiekiem, jakim był Władysław Strzemiński, miało wpływ na formację jednej z największych rzeźbiarek XX wieku.

Katarzyna Kobro, Kompozycja przestrzenna, Związek Łódzki
Była, jak to widać od początku, nie tylko i nie tyle rzeźbiarką, ale wizjonerką, podobnie jak jej życiowy partner, Władysław Strzemiński. Czyńska dociera do wszelkich możliwych źródeł, aby opisać to skromne, trudne i bardzo dramatyczne życie, ale i tak pozostaje pewne niedopowiedzenie, tajemnica - jak ów szary zeszyt, na który często powołuje się jej córka, Nika Strzemińska. Zeszyt, którego nikt poza nią i jego obecnym właścicielem - Georgiem Kobro - krewnym, prawosławnym protodiakonem i pisarzem - nie widział.

Katarzyna Kobro, Władysław Strzemiński i Julian Przyboś, ok. 1930-1931/skan
Kobro była Rosjanką o niemieckich korzeniach. Miała naturę niezależną. Uwielbiała pływać, kochała zwierzęta i rośliny, rysowała i rzeźbiła najpierw w chlebie, a potem w glinie, malowała. Od początku też wyznawała dewizę, która brzmiała, że należy "robić swoje". I robiła. Mimo takich cech charakteru, w związku ze Strzemińskim była mu całkowicie  podporządkowana. Początkowo byli w sobie bardzo zakochani, ale był to trudny związek, bo malarz był kaleką (wybuch granatu uszkodził mu rękę i nogę) i chociaż na zewnątrz nie dawał po sobie poznać, że jest kaleką (jeździł po wojnie ze studentami w góry na plenery!), to jednak wiele czynności musiała za niego robić Katarzyna. Apodyktyczny, charyzmatyczny - odcisnął piętno na wielu, którzy z nim się zetknęli. Oboje byli idealistami - żyli sztuką i przeważnie klepali biedę, co nie miało dla nich większego znaczenia, dopóki na świecie nie pojawiła się ich córka - Nika. Jednak najtrudniejsza okazała się II wojna i okupacja. Nędza, strach przed zesłaniem w głąb Rosji skutkowały podpisaniem przez oboje rosyjskiej listy narodowościowej, co stało się jedną z przyczyn późniejszego rozpadu małżeństwa. Strzemiński nigdy nie wybaczył tego żonie, choć była ona de facto Rosjanką, a on Polakiem. A może był to pretekst, podczas gdy źródło nienawiści tkwiło gdzie indziej? Znęcał się nad nią latami psychicznie i fizycznie, upokarzał, a nawet próbował pozbawić władzy rodzicielskiej, pomimo że dbała o niego, a nawet z narażeniem życia uratowała od zniszczenia jego obrazy. Swoje drewniane rzeźby bez wahania porąbała, gdy nie było czym palić w piecu... Dla niej najważniejsze było życie, dla niego sztuka. Pozostaje pytanie: kiedy i jak to się dzieje, że miłość przeradza się w tak wielką nienawiść...
Katarzyna Kobro z córką Niką na ulicy Srebrzyńskiej w Łodzi, ok. 1938-1939 r./skan
Kiedy umierała na raka, opiekowały się nią sąsiadka i przyjaciółka - te same, na które zawsze mogła liczyć. Czyńska poddaje w wątpliwość wspomnienia córki Niki, która w swojej książce Sztuka, miłość i nienawiść twierdzi, że to ona zajmowała się matką. Autorka dociera do tych kobiet oraz do innych świadków, którzy potwierdzają, że w istocie było inaczej. Czasami trauma zmienia pamięć, a może pamiętamy wybiórczo - zdaje się sugerować. To są sprawy jednocześnie skomplikowane i będące udziałem każdego człowieka. Mimo tylu nieszczęść, Katarzyna Kobro była mocna dzięki wierze (prawosławnej), którą wyniosła z domu i która dawała jej pociechę zwłaszcza pod koniec życia. Potwierdza to krewny rzeźbiarki, Georg Kobro.

Katarzyna Kobro, Kompozycja przestrzenna, 1932, Muzeum Sztuki w Łodzi
Opowieść o życiu Katarzyny Kobro kończy się rodzajem klamry. Małgorzata Czyńska ponownie pokazuje nam dwie niewielkie zachowane rzeźby. Znowu "słyszymy" słowa rzeźbiarki, mówiące o harmonii rzeźby z przestrzenią. W ludzkim życiu, myślimy, trudno o taką harmonię, a jednak można ją osiągnąć w sztuce. Katarzynie Kobro to się udało.

Książka Małgorzaty Czyńskiej: "Kobro. Skok w przestrzeń" ukazała się w Wydawnictwie Czarne.


środa, 3 kwietnia 2019

Edward Dwurnik: "O takich rzeczach się nie mówi"

Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie zaprasza na wystawę prac wybitnego polskiego malarza Edwarda Dwurnika. Wernisaż odbędzie się 12 kwietnie 2019 r., godz. 17.00.

Edward Dwurnik, Tango, wystawa "O takich rzeczach się nie mówi"

Edward Dwurnik, zmarły w październiku 2018 r., jednej z najbardziej znanych współcześnie tworzących artystów, obdarzony wielkim talentem, niezwykłym zmysłem obserwacji i umiejętnością przenoszenia na płótno rzeczywistości, utrwalił w wydawało by się banalnych scenach kilkudziesięcioletnią historię polskiej zwyczajności, tworząc z katalogu prostych historii swoich bohaterów epicką powieść obyczajową. Wystawa pokaże twórczość artysty poprzez reprezentatywny i znakomicie charakteryzujący jego postawę wybór obrazów.

Zastosowany sposób narracji pozwoli odebrać te dzieła na wielu poziomach – od czysto artystycznego do poznawczych, odwołujących się do wiedzy i doświadczenia widza.
Dwurnik pracował tworząc cykle malarskie. Zapisał polską codzienność, układając ją w ciąg historycznych i zwykłych zdarzeń. Widziane z góry miasta i miasteczka, polską obyczajowość prowincjonalną czy opis życia i zwyczajów klasy robotniczej pokazał z charakterystyczną drobiazgowością. Spod jego ręki wyszło kilka tysięcy płócien ze scenami zaliczanymi do peerelowskiej przeszłości i z nowymi, dla których cezurą był rok 1989. Bardzo wcześnie wypracował rozpoznawalny, charakterystyczny styl malarskich kompozycji, określił tematykę swoich zainteresowań i postawę. Uwielbiany i budzący niechęć, zarówno ze względu na twórczość, jak i sposób bycia, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi o środowisku artystycznym. Nagradzany przez PRL i podziemną Solidarność, a także obecną władzę. Łamiący bojkot państwowych galerii sztuki w stanie wojennym, a jednocześnie tworzący obrazy, pod którymi publiczność w tamtym czasie zapalała znicze a cenzorzy tracili pracę. Postać barwna, bezkompromisowa, artysta zawsze osobny, który odniósł ogromny sukces - artystyczny i finansowy.

*Małgorzata Czyńska, Moje królestwo, rozmowa z Edwardem Dwurnikiem, Czarne, Wołowiec 2016

informacja prasowa

wtorek, 7 grudnia 2021

Nie opuszczam rąk. Spotkanie z Leonem Tarasewiczem i Małgorzatą Czyńską

MOCAK i Fundacja Villa Sokrates zapraszają we wtorek, 14 grudnia, o godzinie 18 na spotkanie poświęcone książce Nie opuszczam rąk z udziałem autorów: Leona Tarasewicza i Małgorzaty Czyńskiej. Rozmowę poprowadzi Paweł Kowal.


Podczas wydarzenia publikację będzie można kupić w promocyjnej cenie w MOCAK Bookstore.

Uznawany za jednego z najważniejszych polskich artystów współczesnych [Leon Tarasewicz] zdobył sławę w kraju i za granicą. W swojej twórczości wychodzi poza blejtram, dosłownie i w przenośni – maluje światłem i betonem, przełamuje schematy, przekłada rzeczywistość na język obrazu i przestrzeni.

Leon Tarasewicz w rozmowie z Małgorzatą Czyńską opowiada o swojej białoruskiej tożsamości i skomplikowanych stosunkach Białorusinów z Polakami, o fascynacji naturą i zwierzętami, zwłaszcza kurami, które z pasją hoduje, wspomina czasy studenckie, ale przede wszystkim mówi o sztuce, której podporządkował całe swoje życie.

„Sztuka to jest poczucie niemożliwości. Twórca każdą kolejną pracą przekracza granice, o których sam jeszcze nie wie. I trzeba mocno wierzyć w to, że ma się przed sobą drzwi do otwarcia, drogi, którymi jeszcze nie szedłeś, ani ty, ani inni”.

Leon Tarasewicz (ur. 1957) – malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych, wiceprezes Związku Hodowców Drobiu Rasowego „Gallus” w Polsce. Mieszka i tworzy we wsi Waliły. Laureat wielu nagród, między innymi Nagrody im. Jana Cybisa, Nagrody Fundacji Zofii i Jerzego Nowosielskich, Paszportu „Polityki", Nagrody im. Jerzego Giedroycia, Nagrody im. prof. A. Gieysztora, Nagrody im. Cypriana Kamila Norwida, Nagrody Stulecia ZAiKS-u. Współpracuje z warszawską Galerią Monopol, Galerią Foksal, rzeszowską Galerią Tabot, poznańską Galerią Ego, a także lubelską Galerią Białą.

Małgorzata Czyńska (ur. 1975) – pisarka, dziennikarka, historyczka sztuki. Autorka tekstów o sztuce, wywiadów z artystami, reporterskich portretów, specjalistka od historii mody i dizajnu, kuratorka wystaw. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autorka książek: Kobiety z obrazów, Kobro. Skok w przestrzeń, Harem metafizyczny. Kobiety Witkacego, Dom polski. Meblościanka z pikasami, Berezowska. Nagość dla wszystkich, Łempicka. Tryumf życia oraz dwóch wywiadów rzek – z Edwardem Dwurnikiem (Moje królestwo) i z Leonem Tarasewiczem (Nie opuszczam rąk). Laureatka Nagrody Literackiej Juliusz za książkę Kobro. Skok w przestrzeń. Za biografię Mai Berezowskiej została nominowana do Nagrody im. prof. Jerzego Skowronka.

(materiały wydawcy)


Rozmowa odbędzie się w sali audiowizualnej MOCAK-u. Wstęp 2 zł, liczba miejsc ograniczona.

W związku z obowiązującymi obostrzeniami pandemicznymi prosimy posiadaczy zanonimizowanych paszportów covidowych o ich przygotowanie przed wejściem do sali. Usprawni to przebieg wydarzenia.

informacja prasowa

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty