Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Solima, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Solima, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2019

54. MF Wratislavia Cantans /relacja z festiwalu/

Tegoroczny 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans zabrał nas w muzyczną podróż na Południe. Okazało się, że znaczenie i barwy tej nazwy są zmienne i różnorodne, ale zawsze kojarzą się z piękną muzyką. Największe wrażenie wywarły na mnie trzy koncerty: "Judyta triumfująca" A. Vivaldiego, III Symfonia G. Mahlera oraz "Sud , sud" G. Solimy. Oto dlaczego:


54. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, podobnie jak poprzednie, utwierdziła nas w przeświadczeniu, że wiek nie ma tu nic do rzeczy, ba, w przypadku muzyki dawnej jest to wręcz zaleta :-) Najważniejszy jednak jest fakt, iż od kilku lat festiwal prowadzi Giovanni Antonini, który łączy w sobie pasję, pracowitość i odpowiednie kompetencje. Każda kolejna odsłona festiwalu jest dla nas swoistym muzycznym objawieniem - spaja bowiem jedną przewodnią myślą rozmaite, często niezwykłe wydarzenia muzyczne. W tym roku inspiracją stało się Południe.

Konferencja prasowa 44. MF Wratislavia Cantans, drugi od lewej dyr. Andrzej Kosendiak, obok niego: Giovanni Antonini, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Romantycy, którym patronował J. W. Goethe jako autor "Podróży włoskiej", traktowali Południe jak mekkę albo słoneczną krainę przypominającą Arkadię. Jeszcze większe bodaj znaczenie miało dla naszej kultury słynne dzieło Pawła Muratowa: "Obrazy Włoch", które odcisnęło swoje piętno zarówno na polskiej literaturze (Jarosław Iwaszkiewicz, Zbigniew Herbert), jak i na muzyce. Karol Szymanowski, rówieśnik Muratowa, w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej także podróżował do Włoch. Prawdziwą rewelacją był dla niego zwłaszcza pobyt na Sycylii. Wrażenia te znalazły odbicie w znakomitych dziełach tworzonych już w czasie wojny, w rodzinnej Tymoszówce. Powstały wtedy Maski, Metopy, Mity, III Symfonia, I Koncert skrzypcowy. Napisał także powieść "Efebos", w której chciał zawrzeć swoje marzenia o lepszym świecie. Miała ona za tło włoskie pejzaże i włoską sztukę i stanowiła apologię piękna, miłości, swobody. W tym samym czasie — i czerpiąc z podobnych inspiracji — rozpoczynał Szymanowski pracę nad "Królem Rogerem". Opera dotykała podobnej problematyki, co Efebos: związków i napięć między dionizyjską i apolińską wizją życia i twórczości. Scenerią były znów Włochy. Libretto pisał młody kuzyn Szymanowskiego Jarosław Iwaszkiewicz, który wypełniał jedynie zalecenia wielkiego kompozytora. Jednak później sam stał się autorem takich utworów, jak "Śpiewnik włoski", "Kochankowie z Werony" czy "Podróże do Włoch". Całe Włochy bowiem, nie tylko ich południe, są dla Polaków Południem - ową wymarzoną krainą. Przede wszystkim jako miejsce najpiękniejszej, najstarszej kultury, w której wciąż czujemy się jak "barbarzyńcy w ogrodzie". Mit Południa trwa, choć - jak mogliśmy się przekonać podczas tegorocznej Wratislavii - różne są jego oblicza.

Program dowiódł niezbicie, że istnieje wiele rytów religijnych, które miały swój początek na południu: chorał bizantyjski, śpiew mozarabski, muzyka etniczna z okolic Neapolu i afrykańska, a wreszcie wykroczyliśmy poza teren Europy doświadczając muzyki Południa Stanów, przetworzonej przez Georga Gershwina w operze "Porgy i Bess". Niektóre rodzaje muzyki były nam doskonale znane, jak choćby muzyka Gershwina czy nasza własna twórczość w postaci polskiej muzyki ludowej. Jak się podczas festiwalu osobiście przekonaliśmy, "Południe" oznacza szerokie spectrum i różne perspektywy, o czym zresztą uprzedzał nas maestro Giovanni Antonini na konferencji prasowej:

"Południe ma zawsze w sobie coś względnego, nie jest niczym absolutnym, i to zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Jest to temat bardzo szeroki, ale o tych trudnych relacjach między Północą a Południem chcieliśmy w naszym programie także powiedzieć".

Bóg - uosobienie miłości, do której wszystko podąża: III Symfonia 

Gustawa Mahlera


Oficjalne rozpoczęcie festiwalu zainaugurował niezwykły koncert: III Symfonia Gustawa Mahlera w wykonaniu Israel Philharmonic Orchestra i pod dyrekcją Zubina Mehty. Maestro i jego muzycy wystąpili już podczas 50. odsłony Wratislavia Cantans. Zagrali wówczas IX Symfonię - uznaną za ostatnią symfonię romantyczną. Zasłużony dyrygent został także upamiętniony w Alei Gwiazd przed Narodowym Forum Muzyki.

O swoim utworze napisał Mahler w jednym z listów:

"Moja symfonia będzie czymś takim, czego jeszcze świat nigdy nie słyszał. Cała Natura dochodzi tutaj do głosu i wyjawia tajemnicę tak głęboką, jaką jedynie we śnie można przeczuć".

Maestro Zubin Mehta i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Jest to zatem w założeniu symfonia-misterium, którą cechuje maksymalizm i poczucie nieograniczonej mocy twórczej. W płaszczyźnie symboliki symfonia tak rozumiana pragnie wyrazić kosmos i miejsce człowieka w nim z perspektywy nadziei, zgodnie z chrześcijańską koncepcją ludzkiej kondycji. To najbardziej rozbudowana, najbogatsza formalnie symfonia Mahlera - prawdziwe wyzwanie dla wykonawców. Maestro Mehta wraz z Israel Philharmonic Orchestra, a także solistką Gerhild Romberger i Chórem Chłopięcym NFM wspaniale ją zinterpretował. Całość ma charakter narracyjny, polifoniczny jak w powieściach Dostojewskiego, do których porównał ten utwór Bohdan Pociej. Na ten trop wskazują także tytuły poszczególnych części, które kompozytor usunął przed publikacją w 1898 roku.


Gerhild Romberger i Chór NFM, Chór Chłopięcy NFM, fot. Sawek Przerwa

Część I, zatytułowana pierwotnie "Pan budzi się, nastaje lato" (dosł. "nadciąga w rytmie marsza"), utrzymana w tonacji F-dur (jak zwykło się czynić od czasów "Pastoralnej"), zawiera bogactwo dźwięków natury, oddanych za pomocą oboju, skrzypiec, puzonu, trąbki, rogu i klarnetu. Kolejne części III Symfonii także nosiły pierwotnie znaczące tytuły: „Co mi mówią kwiaty na łące” (forma menueta), „Co mówią mi zwierzęta w lesie” (odgłosy zwierząt i ptaków), „Co mówi do mnie człowiek”. W tej części dopiero pojawia się partia wokalna, którą na wrocławskim koncercie wykonała Gerhild Romberger (cudowny mezzosopran!) w towarzystwie jednolitego akompaniamentu. Istotną rolę odgrywa w tej partii sam tekst, będący fragmentem dzieła Friedricha Nietzschego "Tako rzecze Zaratustra":

O Mensch! Gib Acht! (O człowieku! Uważaj!), mówiący o nieuniknionym cierpieniu, ale także o tym, że "Cała radość poszukuje wieczności" i nie pozwala człowiekowi się poddać.

Niezwykły, tajemniczy fragment, splatający się z chórem chłopięcym, śpiewającym o miłości Boga:

 „Co mówią mi anioły”oraz "Co mówi Miłość". W muzycznej wizji Mahlera świat ma charakter hierarchiczny - prowadzi człowieka w rejony wyższe, zamieszkałe przez doskonalsze formy bytu: aniołów i Boga pojmowanego jako uosobienie miłości, do której wszystko podąża. Oto przesłanie III Symfonii:

Niebiańska radość jest błogosławionym miastem,
niebiańska radość, która nie ma końca!
Niebiańska radość została udzielona Piotrowi
przez Jezusa i dla całej ludzkości na wieczne szczęście.

Toteż ostatnia część utworu została nasycona pełnią brzmienia orkiestry smyczkowej i częstą obecnością figur gruppetto - romantycznego symbolu miłości. Fragment ten zagrany został w tonacji D-dur Langsam — Ruhevoll — Empfunden (powoli, spokojnie, głęboko odczuwany) i na długo pozostanie w sercu...

Mohiko Fujimura i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Trzeba było dyrygenta tak znakomitego i dojrzałego jak Zubin Mehta, aby wszystkie te niuanse Mahlerowej kompozycji oddać w sposób świadczący o głębokim zrozumieniu intencji kompozytora. To był tak wspaniały koncert, że wystarczyłby za wszystkie.A jednak maestro Antonini zadbał o to, abyśmy wysłuchali jeszcze innych, nie mniej pięknych, ba, olśniewających. Z pewnością należało do nich oratorium Antonia Vivaldiego "Judyta triumfująca"


Triumf Judyty i ... Julii


"Edyta Triumphans", 1. wydanie dzieła/ fot. Wikipedia


"Judyta triumfująca" Antonia Vivaldiego zawiodła nas na południe Włoch - do Wenecji, tam bowiem powstało to piękne, a jedyne zachowane oratorium tego kompozytora, tzw. "oratorium wojenne" (sacrum militare oratorium), które opisuje historię spotkania dzielnej izraelskiej wdowy Judyty z asyryjskim wodzem Holofernesem, którego skutki okazały się dla tego ostatniego tragiczne - stracił głowę w przenośni i dosłownie. Vivaldi podjął tę historię na nowo, mając własny zamysł. Oto bowiem w 1716 roku nastąpił zwrot w wojnie peloponeskiej. Turcy odstąpili od oblężenia twierdzy Korfu. Otóż Cassetti, librecista oratoriów Vivaldiego, użył biblijnej historii oblężenia Betulii w wojnie między Żydami a Asyryjczykami jako alegorii konfliktu Wenecji z Imperium Osmańskim. Oratorium miało zatem dawać nadzieję na zwycięstwo. A ponieważ kompozycja powstała z myślą o uczennicach szkoły, w której Rudy Ksiądz, jak go nazywano, pracował, toteż ów thriller rozpisany został na głosy wyłącznie żeńskie i z barokową przekorą podany w dość lirycznym sosie.


Sonia Prina jako Judyta e oratorium "Judyta triumfująca", NFM, fot. Sławek Przerwa

Na plan pierwszy wysuwa się motyw uwiedzenia ciemiężyciela przez naszą bohaterkę i dwuznaczne gry między parą protagonistów. Holofernes Vivaldiego zaś, jak zauważa Michael Talbot, to wprawdzie łajdak, ale czarujący, trochę jak Don Giovanni. Po wysłuchaniu cudownej arii "Sede, o cara" słuchacz jest wręcz przekonany o tym, że najgroźniejszy generał Nabuchodonozora wcale nie jest jakimś krwiożerczym potworem, ale czułym na niewieście wdzięki wrażliwym mężczyzną :-)  A gdybyśmy jeszcze mieli wątpliwości, wystarczy posłuchać arii "Nox obscura tenebrosa" oraz kolejnych recitatiwów, aby docenić, jak bardzo mu na Judycie zależy. W rezultacie odczuwamy dyskomfort, kiedy Judyta ostatecznie pozbawia go życia. Skłonni jednak jesteśmy wybaczyć Vivaldiemu brak dramatyzmu, który w tej sytuacji aż się prosi, a wszystko dlatego, że arie, które napisał, są niewyobrażalnie piękne. W "Judycie" nie ma duetów, dwukrotnie pojawia się chór reprezentujący kolejno wojowników asyryjskich oraz dziewczęta z Betulii. Mimo to jednak nie czujemy monotonii, ponieważ każdy z tych kobiecych głosów ma inne brzmienie, a ponadto charakterystyki dopełnia instrumentacja utworu.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran)
NFM, fot. Sławek Przerwa

Judyta we wrocławskiej wersji oratorium dysponowała niskim kontraltem Soni Priny. Dawało to wrażenie godności i dystansu, który bohaterka przejawia w stosunku do Holofernesa. Ponadto Judyta ma do dyspozycji kobiece brzmienia violi d`amore, szałamaję i mandolinę. Przykładowo, po recitatiwach z Holofernesem, na koniec części II oratorium, zaśpiewała piękną liryczną arię z towarzyszeniem mandoliny: "Transic aetas", w której mówi o przemijaniu wszystkiego, także miłości, podczas gdy tylko dusza pozostaje nieśmiertelna.

Julia Lehzneva jako Vagaus (sopran), NFM, fot. Sławek Przerwa

Paradoksalnie, Holofernes w wykonaniu Mary-Ellen Nesi (mezzosporan) był bardziej liryczny od Judyty, szczególnie w ariach miłosnych, np. "Noli, o cara", gdzie towarzyszą mu oboje i organy obligato. Najczęściej jednak śpiewał w towarzystwie smyczków. Tak czy owak po tylu pięknych ariach każda kobieta by mu uległa :-) Ale nie Judyta!

Rolę sługi Holofernesa, Vagausa, zaśpiewała we Wrocławiu znana tu i kochana Julia Lehzneva (sopran), przydając blasku tej nieco marginesowej postaci. Wydaje się, że nie bez przyczyny była najgoręcej oklaskiwana po każdym swoim występie, począwszy od "Volate servi" ("Pośpieszcie słudzy"), a na dramatycznym "Armate di fuoko e di serpi", z przywoływaniem furii, ognistych smoków i węży, które miałyby pomścić pana. Jeśli ktoś triumfował w tym oratorium, to ośmielę się powiedzieć, że była to właśnie Julia.

Francesca Ascioti (kontralt) jako Ozjasz, NFM, fot. Sławek Przerwa

Godny zapamiętania był także kapłan Ozjasz w wykonaniu Francesci Ascioti (kontralt), śpiewającej szczególnie pięknie majestatyczny "Gaude felix". Poruszył mnie ponadto chór dziewic modlących się w Betulii: "Mundi Rector de Caelo micanti" w  niezwykle subtelnym wykonaniu Chóru NFM. Pojedyncze arie, oprawne we wciąż zmieniające się instrumentarium w wykonaniu fantastycznego Il Giardino Armonico, były w tym oratorium prawdziwym crème de la crème, czyniąc ten wieczór prawdziwym i niezapomnianym muzycznym przeżyciem.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran) i Raffaella Milanesi jako Abra (sopran), w tle Chór NFM,
fot. Sławek Przerwa

Giovanniego Solimy podróże w czasie i przestrzeni


O tegorocznym Festiwalu Wratislavia Cantans mogłabym pisać bez końca, ale rozsądek nakazuje mi skupić się na tych koncertach, które szczególnie mnie poruszyły. Należał do nich z pewnością występ wybitnego włoskiego kompozytora i wiolonczelisty Giovanniego Sollimy, który pojawił się na festiwalu dwukrotnie: podczas 48. jego odsłony, a także rok później. Od początku wziął szturmem festiwalową publiczność i nic się pod tym względem nie zmieniło w tym roku. Muzyk to absolutnie niezwykły, oryginalny – i jako kompozytor, i jako wykonawca. Kogoś tak grającego tematy klasyczne, etniczne i współczesne nigdy wcześniej nie słyszałam. Niezwykła wyobraźnia muzyczna i wirtuozeria połączone z nieudawaną radością tworzenia.

Giovanni Solima (wiolonczela) i Michele Pasotti (teorba), Synagoga pod Białym Bocianem,
fot. Joanna Stoga

Koncert w Synagodze pod Białym Bocianem, zatytułowany "Sud, sud - a Musical Journey from Rome Beyond the Mediterranean Sea", rzeczywiście okazał się muzyczną podróżą z Rzymu na południe, sięgającą aż za Morze Śródziemne. Była to także podróż w czasie - od utworów z przełomu XVI i XVII wieku włoskiego kompozytora Giulio de Ruvo, hiszpańskiego twórcy Bartolome de Seima y Salaverde, poprzez  utwory XVIII-wiecznego kompozytora włoskiego Giovanni Batista Costanzi, po kompozycje współczesne Eliodoro Solimy oraz własne.  Artysta  grający na wiolonczeli wystąpił tym razem w towarzystwie Michele Pasotti - na teorbie, ale wykonał także wiele utworów solo.

Giovanni Solima (wiolonczela), Synagoga pod Białym Bocianem, fot. J. Stoga

Nie sposób opisać jego gry, bo jest to muzyk, który potrafi cudownie zagrać utwory klasyczne z niesłychaną wprost lekkością. Z drugiej zaś strony ciągle eksperymentuje z instrumentem, wydobywając z niego dźwięki skrzypiec, elektrycznej gitary, perkusji, a nawet ... całej orkiestry symfonicznej. Pomaga sobie głosem - własnym i publiczności. Solima to prawdziwy człowiek-orkiestra, w dodatku z taką ekspresją, że czasami nie sposób oddzielić człowieka od instrumentu. Mnie się nie bez przyczyny skojarzył z Mickiewiczowskim Wojskim:

Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
(...)
Z oczyma wzniesionymi, stał jakby natchniony,
Łowiąc uchem ostatnie znikające tony.
A tymczasem zagrzmiało tysiące oklasków,

Tysiące powinszowań i wiwatnych wrzasków.

Zapewniam, że Solima grał w podobnym natchnieniu, a po jego koncercie zagrzmiały oklaski i głośny aplauz.

Sądzę, że dotyczy to całego Festiwalu Wratislavia Cantans - niby skończył się, a jednak w uszach brzmią ciągle jego dźwięki, zaś pod powieką zatrzymały się obrazy śpiewaków i instrumentalistów... Dziękuję!

Barbara Lekarczyk-Cisek

sobota, 24 marca 2018

49. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: Z ciemności w światło /zapowiedź festiwalu/

Symbolika światła i ciemności będzie obecna od pierwszego do ostatniego koncertu wrocławskiego święta melomanów.  Po raz drugi za artystyczne kierownictwo festiwalu odpowiada wybitny dyrygent i muzyk – Giovanni Antonini.


Muzyczne święto Wrocławia i Dolnego Śląska odbywa się w tym roku już po raz 49. To zarazem druga edycja Wratislavia Cantas pod artystycznym kierownictwem wybitnego dyrygenta i muzyka – Giovanniego Antoniniego.  Tym razem festiwal powiedzie nas "Z ciemności w światło”. Taki bowiem jest tegoroczny temat imprezy. Symbolika światła i ciemności towarzyszyć nam będzie od pierwszego do ostatniego koncertu.
Na początek usłyszymy "MagnificatJana Sebastiana Bacha i Antonia Vivaldiego, w którym zawiera się uwielbienie Boga oraz świetność stworzonych przez człowieka form muzycznych. Koncert wypełni także "Concerto Grosso" D-dur op. 6 nr5, HWV 323 Georga Friedricha Händla. Zdaniem dyrektora artystycznego festiwalu, Giovanniego Antoniniego, który poprowadzi inaugurację, koncert ten stanowi jeden z filarów muzycznego baroku.
W drugim dniu festiwalu pojawi się także artysta niezwykły, który w ubiegłym roku podbił serca wrocławian – Giovanni Solima. Tym razem usłyszymy jego utwór "Spasimo”, który skomponował pod wpływem pobytu w kościele Santa Maria dello Spasimo w Palermo. Konstrukcja szesnastowiecznej świątyni nigdy nie została ukończona. Budynek służył początkowo jako teatr, a w czasach dżumy – jako szpital, a nawet jako stodoła. Jego dramatyczną historię zawarł Solima w swojej muzyce. Aby przybliżyć atmosferę utworu, będzie on wykonywany w pocysterskim kościele Wniebowzięcia NMP w Lubiążu, którego historia jest równie dramatyczna.
Giovanni Antonini poprowadzi także koncert zatytułowany "Dźwięki i obrazy”, w którym usłyszymy ponownie Antonia Vivaldiego (Concerto g-moll "La Notte”, Sonata d-moll "La Follia”), a także utwory Dario CastelloAlessandro Scarlattiego oraz Heinricha Ignaza Franza von Bibera. Maestro wystąpi nie tylko jako dyrygent, ale również jako muzyk – flecista.
Do wydarzeń tegorocznej edycji Wratislavia Cantans należy z pewnością występ znanej wiolonczelistki – Sol Gabetty, która wykona utwory Ludwiga van Beethovena,Johannesa Brahmsa oraz Fryderyka Chopina.
Z całą pewnością wydarzeniem będzie również koncert poświęcony św. Cecylii – "Hail, Bright CeciliaHenry Purcella, który poprowadzi mistrz Philippe Herreweghe – niedawny gość "Akademii Bachowskiej”.
Na zakończenie festiwalu zabrzmi oratorium "Stworzenie świataJosepha Haydna pod batutą poprzedniego dyrektora artystycznego festiwalu – Paula McCreesha. Ponadczasowe piękno tej muzyki i znakomici wykonawcy (orkiestra Gabrieli Pleyers oraz Chór Filharmonii Wrocławskiej) gwarantują, że finał tegorocznej edycji festiwalu Wratislavia Cantans będzie niezapomnianym przeżyciem.

49. edycja festiwalu Wratislavia Cantans potrwa od 5 d0 14 września 2014 roku. 
Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 19 maja 2014 roku.

poniedziałek, 19 marca 2018

Europa Cantans: Znamy program 51. Wratislavia Cantans

Program 51. festiwalu Wratislavia Cantans zapowiada się imponująco: genialni kompozytorzy (m.in. rodzina Bachów, W. A. Mozart, L. van Beethoven, C. Monteverdi), a wśród wykonawców:  sir J.E. Gardiner, V. Luks, Jordi Savall, G. Solima, P. Jarussky i oczywiście G. Antonini.


Jesteśmy już co prawda przyzwyczajeni do interesujących programów i znakomitych wykonawców, ale tym razem maestro Giovanni Antonini - dyrektor artystyczny festiwalu  - przeszedł sam siebie. Tak bogatego programu, jako żywo, nikt się chyba nie spodziewał. W związku z faktem, iż tegoroczny festiwal odbędzie się w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, program został pomyślany jako prezentacja bogactwa i różnorodności muzyki europejskiej, zaś sam festiwal - jako wartościowy element kultury współczesnej Europy. Usłyszymy takie arcydzieła, jak obie Pasje J. S. Bacha, "Mszę koronacyjną" W.A. Mozarta, arcydzieła Claudia Monteverdiego, symfonie Beethovena i Szostakowicza...  I to w znakomitych wykonaniach!

Dwieście lat z muzyką rodziny Bachów

Bez wątpienia najczęściej będzie się podczas tegorocznej edycji pojawiało nazwisko Bach. Usłyszymy obie Pasje Jana Sebastiana.  Mateuszową wykonają Monteverdi Choir i English Baroque Soloists pod batutą sir Eliota Gardinera, z Markiem Padmore`m w roli Ewangelisty. Pasję wg św. Jana nie tylko usłyszymy, ale zobaczymy w formie widowiska zatytułowanego "I Ty musisz cierpieć", które wyreżyseruje Pierre Audi - francusko- libański reżyser teatralny i dyrektor artystyczny wielu znanych europejskich scen operowych, zaś za pulpitem dyrygenckim stanie Andreas Spering - niemiecki dyrygent i klawesynista, specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej. 

Na tym jednak nie koniec muzycznej uczty, usłyszymy bowiem koncert, w którym znajdą się utwory synów Jana Sebastiana Bacha: najstarszego - Wilhelma Friedemanna oraz najbardziej znanego - Carla Philippa Emanuela. W programie znaleźli się również ich mistrzowie: ojciec chrzestny Carla - Georg Philipp Telemann oraz Joseph Haydn. Koncert zatytułowany "Ojcowie i synowie" poprowadzi Giovanni Antonini.  

Przyjemność duchowa i zmysłowa

Sakralne oblicze muzyki europejskiej poznamy także poprzez utwory innych kompozytorów.  "Missę Salisburgensis" Bibera oraz "Selva musica e spirituale" Claudia Monteverdiego zaprezentuje znakomity czeski zespół specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej - Collegium Vocale 1704 i Collegium 1704 pod batutą fantastycznego dyrygenta - Vaclava Luksa, który dwa lata temu zachwycił wrocławską publiczność muzyką Jana Dismasa Zelenki. 

O tym, że muzyka to także przyjemność zmysłowa, będziemy mogli przekonać się podczas występu słynnego francuskiego kontratenora - Philippe`a Jaroussky`ego, który z towarzyszeniem  Ensamble Artaserse zaprezentuje koncert muzyki różnych włoskich kompozytorów pod wspólnym tytułem "W królestwie Miłości i Duszy". Natomiast koncertowi "Tafelmusic" G. P. Telemanna w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, z Giovannim Antoninim grającym na flecie podłużnym, towarzyszyć będzie degustacja specjałów rożnych kuchni: włoskiej, polskiej, francuskiej...

Improwizacja - element tradycji muzycznej Europy

Ważnym, a jednocześnie zupełnie nowym przedsięwzięciem festiwalu będzie improwizacja - nie tylko jako element koncertu, ale również jako integralna część warsztatów mistrzowskich dla młodzieży. Improwizować będzie znany i lubiany artysta, który przebojem zdobył wrocławską publiczność - wiolonczelista Giovanni SollimaChristian Bezuidenhout będzie prowadził kurs mistrzowski gry na pianoforte, Robert Levin - na fortepianie, Paolo Pandolfo - na violi da gamba

To bardzo ważne - podkreślał podczas konferencji prasowej dyrektor NFM Andrzej Kosendiak - aby mistrzowie nie tylko zagrali swoje koncerty, ale stworzyli wspólnotę z młodymi, przekazując im swoje umiejętności.

Podobnie uważa twórca programu tegorocznej Wratislavii - Giovanni Antonini:

Jestem przekonany, że cała działalność dydaktyczna festiwalu będzie miała ogromne znaczenie dla formowania osobowości młodych ludzi - pragniemy uczyć młodzież poszukiwania piękna i współdziałania.
Pamięć historii, Dziewiąta Beethovena i Mozart

Nie mogę pominąć także trzech ważnych koncertów, które będą miały szczególne miejsce podczas festiwalu. Pierwszym z nich, który go  zainauguruje, będzie "Symfonia pamięci", na którą złożą się dwa utwory: XIII Symfonia b-moll "Babi Jar" Dymitra Szostakowicza, upamiętniająca tragiczne wydarzenia najnowszej historii (miejsce kaźni i zagłady) oraz "Zan Tanteniquico" Mikołaja Góreckiego. Koncert poprowadzi znakomity dyrygent polsko-rosyjskiego pochodzenia -  Andrey Boreyko.

Oczywiście, nie może zabraknąć hymnu zjednoczonej Europy, stąd "Dziewiąta" L. van Beethovena, w znakomitym wykonaniu i pod batutą Giovenniego Antoniniego.

Po Akademii Mozartowskiej będzie można znowu nacieszyć się muzyką tego genialnego kompozytora. Usłyszymy sonaty i preludia, a przede wszystkim Mszę C-dur "Koronacyjną" w wykonaniu włoskiej Academia Montis Regalis  pod dyrekcją Alessandro De Marchi.

51. edycja będzie nie tylko najbardziej spektakularna z dotychczasowych, ale również najdłuższa, potrwa bowiem od 3 do 18 września. 

Bilety są już w sprzedaży - na razie o 20% tańsze. Szczegóły na stronie NFM: http://www.nfm.wroclaw.pl/wratislavia-cantans


czwartek, 12 czerwca 2025

Giovanni Sollima & Cello Chronicles w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź koncertu/

W piątek, 13 czerwca o 19.00, ponownie usłyszymy w Narodowym Forum Giovanniego Sollimę – znamienitego sycylijskiego kompozytora i wirtuoza wiolonczeli, którego koncerty są zawsze wydarzeniami pełnymi ekspresji i zaskakujących muzycznych niespodzianek. Artysta o porywającej scenicznej osobowości, znany z efektownych interpretacji i doskonałej techniki, wraz z muzykami Polish Cello Quartet i NFM Orkiestry Leopoldinum prowadzonej przez maestra Alexandra Sitkovetsky’ego wykona dzieła należące do kanonu muzyki baroku oraz kultowe utwory Nirvany czy System Of A Down.

Giovanni Sollima, fot. SHOBHA

Wieczór rozpocznie skrzący się witalnością Koncert d-moll RV 565, op. 3 nr 11 Antonia Vivaldiego. To utwór należący do słynnego zbioru L’estro armonico z początku osiemnastego stulecia, będącego zarazem – wedle Michaela Talbota, wieloletniego badacza spuścizny Vivaldiego – jednym z najbardziej cenionych tego typu dzieł przeznaczonych na instrumentarium smyczkowe. Opublikowany w Amsterdamie cykl szybko zyskał uznanie i popularność w kręgach artystycznych, zwracając uwagę ówcześnie cenionych twórców. W podobnym czasie tworzył Leonardo Leo, w którego dorobku zaznaczały się wyraźne wpływy estetyki późnego baroku, a jednocześnie tendencje skierowane w stronę stylu galant. Giovanni Sollima sięgnie po partyturę Koncertu wiolonczelowego d-moll stanowiącego przykład wykrystalizowanego już języka artystycznego tego kompozytora. 

Włoski wirtuoz wiolonczeli oprócz znamienitego warsztatu wykonawczego znany jest także z własnej – momentami enigmatycznej i niepozbawionej iskry szaleństwa – twórczości. Podczas koncertu zabrzmią między innymi nieco melancholijne Hell I czy The Family Tree o żywiołowym rysie. Najjaśniejszym punktem programu będzie prawykonanie Cello Chronicles – dzieła stworzonego z myślą o zespołach kameralnych NFM, które będą towarzyszyć artyście na scenie. Charakterystyczne dla Sollimy jest również łamanie wszelkich konwencji stylistycznych, czego doskonałym przykładem są jego liczne aranżacje utworów szeroko pojętego rocka, takich kapel jak Gentle Giant, System of A Down czy Nirvana, a także jednego z najbardziej ekscentrycznych amerykańskich artystów Franka Zappy. Sollima, sięgając po całe spektrum rozmaitych środków, buduje obraz wiolonczeli jako instrumentu totalnego.

Giovanni Solima podczas koncertu we Wrocławiu, 2014 r. fot. Bogusław Beszlej

Program:

A. Vivaldi Koncert d-moll RV 565, op. 3 nr 11 ze zbioru L’estro armonico

G. Sollima The Family Tree, Hell I

L. Leo Koncert wiolonczelowy d-moll

G. Sollima Moj E Bukura More

***

G. Sollima Cello Chronicles* (prawykonanie)

Gentle Giant Knots (oprac. na wiolonczelę i smyczki G. Sollima)

F. Zappa Wild Love (oprac. na wiolonczelę i smyczki G. Sollima)

System Of A Down Chop Suey! (oprac. na wiolonczelę i smyczki G. Sollima)

Nirvana Polly; Dumb; Smells Like Teen Spirit (oprac. na wiolonczelę i smyczki G. Sollima)


Wykonawcy:

Alexander Sitkovetsky – skrzypce solo, kierownictwo artystyczne NFM Orkiestry Leopoldinum

Giovanni Sollima – wiolonczela, wiolonczela piccolo

Christian Danowicz – skrzypce

Marcin Misiak - wiolonczela

Polish Cello Quartet:

Tomasz Daroch, Wojciech Fudala, Krzysztof Karpeta, Adam Krzeszowiec – wiolonczele

NFM Orkiestra Leopoldinum

informacja prasowa

 

niedziela, 3 maja 2026

49. Wratislavia Cantans: Cieszyć się blaskiem światła /relacja/

Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło.


Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Jak zapowiedział Maestro, tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło:

Koncepcja światłości wiekuistej leży u podstaw niemal każdego utworu religijnego. I zawsze dzieła te wiodą nas z ciemności w światłość. Nawet pełne mroku i rozpaczy Requiem jest drogą do nadziei. Na koniec życia wedle chrześcijan dwie przeciwności łączą się: ciemność, czyli śmierć, przenosi człowieka w inny wymiar światła, czyli życia. Muzyka ma tę cudowną właściwość, że pozwala każdemu niezależnie od światopoglądu cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.

W istocie, takich uczuć doznawaliśmy podczas tego festiwalu wielokrotnie. Rozpoczęły go różne wersje ”Magnificat”. Kolejne koncerty wnosiły nowe, często zaskakujące, elementy do wyrazistego, a przecież nieschematycznego programu.

Giovanni Solima

Te niespodziewane i szczególne przeżycia to z pewnością występ Giovanniego Sollimy w kościele klasztornym Wniebowzięcia NMP w Lubiążu, który został podczas II wojny zniszczony i ogołocony najpierw przez Niemców, a następnie przez Rosjan. Słuchanie muzyki tego natchnionego wirtuoza wiolonczeli w miejscu tak doświadczonym przez historię oddziaływało silnie na wyobraźnię i emocje. Utwór powstał zresztą z inspiracji wnętrzem kościoła równie mocno naznaczonego trudną historią:  Santa Maria dello Spasimo w Palermo, stąd jego tytuł: ”Spasimo”.

Sol Gabetta
Duże wrażenie zrobiła na wrocławskiej publiczności także argentyńska wiolonczelistka: Sol Gabetta. Zaledwie 33-letnia artystka ma już w swoim dorobku imponujące sukcesy i nagrania. Interesujące jest to, że gra na bardzo rzadkiej, bezcennej wiolonczeli Guadagniniego z 1759 roku. Podczas Wratislavia Cantans wystąpiła przy akompaniamencie fortepianu z Bertrandem Chamayou. Zagrała z wielką pasją i temperamentem utwory Brahmsa i  Bethoveena, wydobywając z owego XVIII-wiecznego instrumentu niezwykłe brzmienia, których barwa przypominała niekiedy skrzypcowe tremola. Publiczność tak w tym zasmakowała, że artystka dwukrotnie bisowała utworami Szostakowicza.

Prezentując tegoroczny program, Giovanni Antonini zrobił pewną ważną uwagę, która sprawdziła się co do joty:

Choć „Podróż do Włoch” skończyła się wraz z pierwszą edycją Wratislavii, którą przygotowywałem, w rzeczywistości każda Wratislavia Cantans jest podróżą poprzez różne wizje muzyki wynikające z indywidualnej wrażliwości goszczących u nas artystów.

Dotyczy to nie tylko Solimy czy Gabetty. Dla mnie wielkim odkryciem tegorocznej odsłony festiwalu był Jan Dismas Zelenka (1679–1745), mało w Polsce znany  czeski kompozytor epoki późnego baroku. Większość życia spędził na dworze saskim  Augusta II, który jako król Polski przeszedł na katolicyzm. Komponował niemal wyłącznie dzieła religijne, dlatego też nazywany jest czasem katolickim Bachem.

Felix Rumpf, Krystian Krzeszowiak

We Wrocławiu usłyszeliśmy dwa jego dzieła: skomponowane na śmierć króla Augusta II Requiem D-dur ZWV 46 (w ramach koncertu ”Et Lux Perpetua”) oraz Te Deum D-dur ZWV 146, Missa dei Filii C-dur ZWV 20 (koncert ”In Te Domine speravi”). Obydwa wykonania poprowadził znakomity czeski dyrygent i wielki admirator kompozytora - Václav Luks.

Martina Janková, Vaclav Luks, Krystian Krzeszowiak

Requiem Zelenki było niezwykle łagodne i piękne. Może to nawet nieco dziwić. A jednak wrażenie takie mija, jeśli uświadomimy sobie, że w tym przypadku ”Światło Wieczyste”, jak zapowiada tytuł koncertu, oznacza Bożą Obecność i – właśnie! – przejście od ciemności śmierci do Światła. Tłumaczy to pogodną, a nawet radosną tonację dzieła. Dotyczy ona zarówno partii chóru wykonanego przez Collegium Vocale 1704 (znakomity zespół założony przez Luksa), jak też olśniewających arii. Bogactwo brzmienia, wynikające z dialogów instrumentów i ludzkich głosów, a także przeplatanie uroczystego brzmienia muzyki z chórami gregoriańskimi śpiewanymi a cappella – było  wprost niezwykłe. Mnie najbardziej jednak urzekły arie w stylu włoskim, a szczególnie soprany, spośród których wyróżniała się Hana Blažíková – znana  z występów z P. Herreweghe, w ramach  Akademii Bachowskiej.

Hana Blažíková

Drugi koncert, w którym Václav Luks zaprezentował kompozycję Zelenki, tym razem mszę, nosił tytuł ”In Te Domine speravi” (”Tobie, Panie, zaufałem”) i był równie piękny. Rozpoczęły go radosne tony trąbek i fletów, po których nastąpiło chóralne Laudamus, potem zaś cudowny duet sopranów: Martina Jankovà i Isabel Jantschek, śpiewających w dialogu z fletami ”Tu Rex gloriae”. Po nich zaś – mocny  kontralt Wiebke Lehmkuhl w ”Tu ad liberandum”, w towarzystwie fletów poprzecznych i skrzypiec. Mimo że dominowały żeńskie arie, to – choć rzadsze – nie mniej piękne były męskie duety tenoru i basu, które wykonali: polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak oraz niemiecki baryton liryczny Felix Rumpf. Zaśpiewali przepięknie ”Tu ad dexteram Dei sedes”. Następnie usłyszeliśmy ich w Missa dei Filii C-dur, w którym to dziele zaśpiewali m.in. ”Qui tollis peccata Mundi”, w duecie z sopranami. Trudno to stopniować, jednak najbardziej urzekł mnie głos urodzonej w Czechach szwedzkiej sopranistki Martiny Jankovej.

Philippe Herreweghe

Philippe Herreweghe z zespołem i koncert Hail, bright Cecilia

Drugim, po Zelence, wydarzeniem muzycznym był, przynajmniej dla mnie, koncert ”Hail, Bright Cecilia” Henry Purcella, poprowadzony przez Philippe Herreweghe.

Kompozycja ta, znana również jako "Oda do św. Cecylii", skomponowana została przez Henry'ego Purcella do tekstu Irlandczyka Nicholasa Brady w 1692 roku na cześć św. Cecylii, patronki muzyków. Pod batutą Philippe Herreweghe i w wykonaniu znakomitego Collegium Vocale Gent muzyka ta zabrzmiała jako piękna, harmonijna całość. Już w tytułowym utworze ”Heil! Bright Cecilia!” mogliśmy doświadczyć doskonałego przeplatania się chóru, pojedynczych głosów i instrumentów. Pięknie brzmiały też duety, np. kontratenor i bas (Damien Guillon, Peter Kooij) w "Hark, hark, each tree its silence breaks". Również pojedyncze arie, jak np. Grace Davidson (sopran) w utworze ”Tis Nature`s voce”, gdzie kobiecy głos niepostrzeżenie przechodzi w chóralny śpiew. Po Philippe Herreweghe zawsze możemy spodziewać się mistrzowskiego wykonania. Dotyczy to zarówno jego interpretacji J.S. Bacha, Henry`ego Purcella czy J. Haydna.

Spośród licznych koncertów wiele jeszcze zasługiwałoby na uwagę. Podróż przez różne odmiany muzyki ”z ciemności w światło” pozwalała bowiem za każdym razem – jak obiecał Maestro Antonini – cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.  

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 22 września 2014 roku.

piątek, 22 lutego 2019

54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: muzyczne obrazy Południa /program/

"Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury" - zapowiada 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans jego Dyrektor artystyczny Giovanni Antonini.



Każdy ma własną wizję Południa. Dla wrocławian tę ideę mogą ucieleśniać moje rodzinne Włochy, tymczasem żyjąc na co dzień w Mediolanie, czuję się raczej mieszkańcem północy i myślę o dalszych regionach Italii jako o południu. Z pewnością jest to kierunek, który nas pociąga. W biografiach wielu artystów odnajdujemy znaczące wspomnienia z podróży na południe. Goethe, dotarłszy na Sycylię, miał powiedzieć, że znalazł źródło wszystkiego. Stworzyliśmy także dobrze utrwalony mit Południa – miejsca idealnego, w którym panuje dolce vita. Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury.

Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music

Na festiwalu zobaczymy, jak wiele różnych rytów religijnych powstałych w obrębie chrześcijaństwa swój początek miało na południu. Tegoroczną edycję zainauguruje muzyka wokalna Kościoła koptyjskiego, który został zawiązany w Egipcie, a więc poza Europą – jeszcze dalej na południe. Dwa dni później zabrzmi chorał bizantyjski pochodzący z Kościoła prawosławnego z południa Europy ­– Grecji. Marcel Pérès z Ensemble Organum i artystami z Maroka zaprezentuje mozarabski śpiew funkcjonujący w Kościele katolickim na Półwyspie Iberyjskim w czasach Maurów – kiedy to Południe niejako wdarło się do Europy.


Marcel Pérès & Ensemble Organum 

Czeka nas więc dużo koncertów wokalnych (wpisujących się w tradycję festiwalu Wratislavia Cantans), które ukażą, jak kulturę europejską ukształtowały spotkania różnych grup wyznaniowych i etnicznych. Koncertem z typowo południowymi, bo afrykańskimi elementami będzie program Giovanniego Sollimy, specjalnie przygotowany na wrocławski festiwal. Sollima, zafascynowany folklorem, a zwłaszcza rytmem w muzyce etnicznej, będzie w swoim występie przeplatał utwory kompozytorów związanych z Neapolem, a więc południem Włoch, z rdzenną muzyką z Afryki.

Giovanni Solima podczas koncertu we Wrocławiu, 2014 r. fot. Bogusław Beszlej

W tym momencie naturalnie nasuwa się pytanie o muzykę z Północy. Odpowiedzią jest program koncertu "Baśnie". W poszukiwaniu tożsamości, który również odwołuje się do kultury ludowej, tej przejawiającej się w baśniach – zetkniemy się przede wszystkim z twórczością niderlandzką i skandynawską. Bardzo interesuje mnie program z polskim folklorem. W XIX wieku na całym świecie muzyka ludowa wywierała duży wpływ na rozwój twórczości klasycznej, a dziś mamy ponownie do czynienia ze zwrotem w stronę poszukiwania „muzyki naszych przodków”, co może być związane z przedefiniowywaniem się tożsamości Europejczyków.

Południe na festiwalu to oczywiście także koncerty z twórczością włoską. Z Il Giardino Armonico i solistami zaprezentuję oratorium Antonia Vivaldiego "Juditha triumphans", ostatnio wykonane na Wratislavii Cantans w latach 70., czyli kilka dekad temu. Forma dzieła jak najlepiej pasuje do festiwalu poświęconego szczególnie muzyce oratoryjno-kantatowej, a bardzo wartościowa twórczość sakralna Vivaldiego nadal potrzebuje upowszechniania.

Coro e Orchestra Ghislieri

Koncert Coro e Orchestra Ghislieri pod batutą Giulia Prandiego jest jakby podróżą z Wenecji do Neapolu i przywodzi na myśl wyprawy na południe (do Włoch), które dawniej odbywali w celach edukacyjnych kompozytorzy, pisarze i młodzi szlachcice z Niderlandów, Wysp Brytyjskich czy krajów niemieckich. Wielkim finałem tych wojaży był zwykle Neapol, będący w XVIII wieku – a więc w czasach, gdy z miastem związani byli Giovanni Battista Pergolesi i Niccolò Jommelli – ośrodkiem awangardy w muzyce. Na festiwalu usłyszymy kilka pokoleń neapolitańskich kompozytorów: mamy dwa koncerty poświęcone muzycznej rodzinie Scarlattich. Zespół Odhecaton z Paolem da Colem wykona a cappella z towarzyszeniem basso continuo niedawno odkryte i jeszcze mało znane dzieła sakralne Alessandra Scarlattiego, jakością dorównujące kompozycjom Bacha. Domenica, syna Alessandra, kojarzymy z utworami na instrumenty klawiszowe obecnymi w repertuarze większości wielkich pianistów. Tymczasem na festiwalu poznamy jego odnalezioną w XXI wieku operę "Tolomeo e Alessandro".


Mala Punica

Mala Punica, jeden z najlepszych włoskich zespołów, od lat specjalizujący się pod kierownictwem Pedra Memelsdorffa w muzyce średniowiecznej, przedstawi dzieła z zabytkowych manuskryptów: utwory anonimowe oraz kompozycje Johannesa Ciconi, Flamanda, który przeniósł się do Włoch, by tam rozwijać karierę – z czasem wielu twórców uczyniło podobnie. Kompozytorem czerpiącym z nowinek pojawiających się w sztuce włoskiej był Mikołaj Zieleński, sięgający między innymi do muzyki polichóralnej. Jest on przykładem ciągłego przepływu idei między południem a północą Europy i obecnego w Polsce otwarcia na inspirację wpływami z zewnątrz. Cała tegoroczna edycja Wratislavii Cantans pokazuje, jak bardzo w muzyce i w rytuale religijnym widzimy przenikanie się elementów różnych kultur.

Israel Philharmonic Orchestra

Już drugiego dnia festiwalu usłyszymy spektakularne, angażujące wielkie siły wykonawcze dzieło w mistrzowskim wykonaniu – III Symfonię Gustava Mahlera. Koncert będzie hołdem dla wspaniałego dyrygenta Zubina Mehty, który za pulpitem dyrygenckim we Wrocławiu stanie na miesiąc przed planowanym przejściem na artystyczną emeryturę; będzie to jeden z jego ostatnich koncertów w roli szefa Israel Philharmonic Orchestra. Muzycy wystąpią razem z Chórem NFM i Chórem Chłopięcym NFM – współpraca artystów goszczących we Wrocławiu i tutejszych wykonawców jest od lat ważną częścią Wratislavii Cantans.


WDR Funkhausorchester Köln

Festiwal zakończy jedna z największych oper XX wieku: "Porgy and Bess" George’a Gershwina, dzieło wzbudzające kontrowersje, ale z pewnością wciąż bardzo ważne, łączące klasyczną formę z jazzem, spirituals i folklorem. Ta pierwsza opera afroamerykańska podejmuje temat kluczowego w kształtowaniu się dzisiejszego oblicza Ameryki Północnej wpływu Południa – kontynentu afrykańskiego. Jestem szczęśliwy, że na festiwalu wystąpi Wayne Marshall, główny dyrygent WDR Funkhausorchester Köln, specjalista od jazzu i muzyki amerykańskiej. Jest on autorem wersji koncertowej opery, którą usłyszymy, przygotowanej w porozumieniu z Gershwin Foundation.

Giovanni Antonini
Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego

PROGRAM

54. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego
Południe 
6–15 września 2019 r.
Wrocław

6.09.2019, piątek, godz. 19:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
Hymny kościoła koptyjskiego

Wykonawcy:
Michael Ghattas – dyrygent
Radi Morcos – kantor
Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music

Program:
Hymny kościoła koptyjskiego

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


7.09.2019, sobota, godz. 17:00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Domenico Scarlatti – Ptolemeusz i Aleksander

Wykonawcy:
Jarosław Thiel – dyrygent
Soliści
Wrocławska Orkiestra Barokowa

Program:
Domenico Scarlatti Tolomeo e Alessandro – opera w wersji koncertowej

Bilety: VIP 70 zł, N 50 zł / U 30 zł
Brak przedsprzedaży


7.09.2019, sobota, godz. 20:30
Wrocław, NFM, Sala Główna
Israel Philharmonic Orchestra & Zubin Mehta | Mahler – III Symfonia

Wykonawcy:
Zubin Mehta – dyrygent
Mihoko Fujimura – mezzosopran
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Chór Chłopięcy NFM
Małgorzata Podzielny – kierownictwo artystyczne Chóru Chłopięcego NFM
Israel Philharmonic Orchestra

Program:
Gustav Mahler III Symfonia

Bilety: VIP 250 zł, I – N 200 zł / U 180 zł, II – N 160 zł / U 140 zł, III – N 110 zł / U 90 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 180 zł / U 160 zł, II – N 140 zł / U 120 zł


8.09.2019, niedziela, godz. 16:30
Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława
Beatum incendium | Średniowieczne manuskrypty

Wykonawcy:
Pedro Memelsdorff – kierownictwo artystyczne
Mala Punica

Program:
Johannes Ciconia – motety; anonimowe dzieła ze średniowiecznych manuskryptów (m.in. Codex Faenza i Buxheimer Orgelbuch)

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


8.09.2019, niedziela, godz. 20:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
W cieniu Świętej Góry Athos | Greek Byzantine Choir

Wykonawcy:
Georgios Konstantinou – dyrygent
Greek Byzantine Choir

Program:
Utwory ku czci Bogurodzicy, tradycyjna muzyka ze Świętej Góry Athos i dzieła bizantyjskiego mistrza Ioannisa Koukouzelisa

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


9.09.2019, poniedziałek, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Czarna
Baśnie. W poszukiwaniu tożsamości – koncert w ramach MusMA

Wykonawcy:
Jessica Bäcklund – sopran
Elin Lannemyr – alt
Love Tronner – tenor
David Wijkman – baryton
Stina Ekblad – narrator

Program:
Krzysztof Rau Foam 
Jean-François Jung The Formidable Mill 
Andrea Tarrodi Vintergatan (The Milky Way)
Liesbeth Decrock I Am
Aart Strootman Once Upon a Two Times Three

Bilety: VIP 50 zł, N 30 zł / U 20 zł
Brak przedsprzedaży


10.09.2019, wtorek, godz. 19:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
Śródziemnomorska mozaika | chorał mozarabski

Wykonawcy:
Marcel Pérès – kierownictwo artystyczne
Ensemble Organum

Program:
Chorał mozarabski z udziałem marokańskich śpiewaków z tradycji Samaa

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


11.09.2019, środa, godz. 19:00
Wrocław, kościół pw. św. Marii Magdaleny, katedra Kościoła polskokatolickiego
Dixit Dominus – od Wenecji do Neapolu

Wykonawcy:
Giulio Prandi – dyrygent
Soliści
Coro e Orchestra Ghislieri

Program:
Giovanni Battista Pergolesi Msza D-dur
Niccolò Jommelli Miserere a 4 per S. Pietro in Roma
Antonio Vivaldi Dixit Dominus RV 594

Bilety: VIP 90 zł, N 70 zł / U 50 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 60 zł / U 40 zł


12.09.2019, czwartek, godz. 19:00
Wrocław, kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus
Alessandro Scarlatti – dzieła odnalezione

Wykonawcy:
Paolo Da Col – dyrygent
Odhecaton

Program:
Alessandro Scarlatti Missa defunctorum, Magnificat

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


13.09.2019, piątek, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Główna
Vivaldi – Judyta triumfująca

Wykonawcy:
Giovanni Antonini – dyrygent
Il Giardino Armonico
Soliści
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

Program:
Antonio Vivaldi Juditha triumphans – oratorium RV 644

Bilety: VIP 110 zł, I – N 90 zł / U 75 zł, II – N 70 zł / U 55 zł, III – N 50 zł / U 35 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 70 zł / U 55 zł, II – N 60 zł / U 45 zł


14.09.2019, sobota, godz. 17:00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Pieśni z lasów i pól | Tradycyjna polska muzyka ludowa

Wykonawcy:
Joanna Janik, Oliwia Łuszczyńska, Zofia Tarasiewicz, Feliksa Cierlik, Michalina Mrozik – śpiew
Góralski Teatr Pieśni „Dunawiec” ze Zbylutowa
Zespół „Waliszowianie” z Nowego Waliszowa
Zespół Łemkowski „Łastiwoczka” z Przemkowa
Zespół „Gościszowianie” z Gościszowa (gm. Nowogrodziec)

Program:
Tradycyjna polska muzyka ludowa

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł

14.09.2019, sobota, godz. 20:00
Wrocław, kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus
Weneckie inspiracje

Wykonawcy:
Andrzej Kosendiak – dyrygent
Wrocław Baroque Ensemble

Program:
Mikołaj Zieleński

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


15.09.2019, niedziela, godz. 16:00
Wrocław, Synagoga pod Białym Bocianem
Sud, sud – muzyczna podróż z Rzymu za Morze Śródziemne

Wykonawcy:
Giovanni Sollima – wiolonczela
TBA – wiolonczela
TBA – teorba

Program:
Muzyka barokowa, folkowa i współczesna Południa:
Giovanni Battista Costanzi Sinfonia B-dur na wiolonczelę i b.c.
Eliodoro Sollima Sonata 1959 na wiolonczelę
Giulio de Ruvo Romanella, Ciaccona, Tarantella na wiolonczelę
Bartolomé de Selma y Salaverde Fantasia V na wiolonczelę i b.c.
Moj e bukura more (tradycyjna melodia albańska z Sycylii) na wiolonczelę
Iannis Xenakis Kottos na wiolonczelę
Zèzèzè (śpiew Ngòmbì z Afryki Środkowej) na wiolonczelę
Francesco Scipriani Toccata V na wiolonczelę i b.c.
Giovanni Sollima Lamentatio na wiolonczelę
Santu Paulu (melodia tradycyjna z okolic Salento) na wiolonczelę i b.c.

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


15.09.2019, niedziela, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Główna
Summertime – Porgy and Bess

Wykonawcy:
Wayne Marshall – dyrygent
Angela Renée Simpson – sopran
Indira Mahajan – sopran
Ronald Samm – tenor
Kevin Short – baryton
Hertfordshire Chorus
David Temple – kierownictwo artystyczne Hertfordshire Chorus
NFM Filharmonia Wrocławska

Program:
George Gershwin Porgy and Bess – opera w wersji koncertowej

Bilety: VIP 250 zł, I – N 200 zł / U 180 zł, II – N 160 zł / U 140 zł, III – N 110 zł / U 90 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 180 zł / U 160 zł, II – N 140 zł / U 120 zł


Organizator zastrzega sobie możliwość dokonania zmian w programie.

informacja prasowa

poniedziałek, 19 marca 2018

51. Festiwal Wratislavia Cantans zakończony! /relacja z festiwalu/

“Pasją wg św. Mateusza” J.S. Bacha zakończyła się kolejna edycja wrocławskiego święta melomanów Wratislavia Cantans. Zapraszam do lektury pofestiwalowych wrażeń.

51. edycji festiwalu  przyświecało optymistyczne motto ”Europa Cantans” – jakby na przekór temu, co obserwujemy na co dzień, przez kilkanaście dni Wrocław (i wybrane miejscowości Dolnego Śląska) stał się muzycznym sercem Europy. Wystąpili znakomici artyści, począwszy od Andrzeja Boreyko – rosyjskiego dyrygenta o polskich korzeniach, który obecnie jest dyrygentem międzynarodowym, a kończąc na Angliku sir Johnie Eliocie Gardinerze, który wraz z English Baroque Solist, Monteverdi Choir i Chórem Chłopięcym NFM zaprezentował na festiwalu najwybitniejszy utwór niemieckiego kantora: ”Pasję według św. Mateusza”. Jeśli dodamy do tego innych wybitnych wykonawców: z Włoch (Alessandro De Marchi , G. Antonini z Il Giardino Harmonico, Giovanni Solima), Czech (Václav Luks Collegium 1704),  Francji (Pilippe  Jaroussky z Ensemble Artaserse), Belgii (Vox Luminis), Hiszpanii (Jordi Savall z zespołem), że nie wspomnę o wykonawcach polskich, związanych z NFM, a także liczną międzynarodową publiczność – to nie ulega wątpliwości, iż owa przewodnia myśl o Europie różnorodnej i  śpiewającej nie była jedynie pustym hasłem.

Wysłuchałam większości koncertów, ale przypomnę te, które na dłużej pozostały w pamięci.



Bach i jeszcze raz Bach



Wśród kompozytorów najczęściej prezentowanych na festiwalu był Johann Sebastian Bachi jego muzykalna rodzina. Wysłuchaliśmy dwóch Pasji: Janowej i Mateuszowej, kantaty ”Selig ist der Mann” oraz ”Jesu, meine Freunde”, ponadto zaś kompozycji jego przodków (dziadka Johanna, braci: Johanna Michaela i Johanna Christopha) oraz synów (Wilhelma Friedemanna i Carla Philippa Emanuela Bacha). Dzięki takiemu zestawieniu można było zobaczyć w Janie Sebastianie najdoskonalszego kontynuatora pewnej tradycji, a zarazem niedoścignionego geniusza, którego pozycji nie zagroził żaden inny kompozytor, nawet tak utalentowany i doceniony jak Carl Philipp Emanuel czy inni mistrzowie: J. Haydn, C. Ph. Telemann, także obecni w programie festiwalu.

Koncert `Dynastia Bachów`, Vox Luminis
Słuchając nieco monotonnych i niezbyt błyskotliwych interpretacji utworów rodziny Bachów podczas koncertu ”Dynastia Bachów – 150 lat tradycji motetowej”, w wykonaniu zespołu Vox Lumnis pod kierownictwem Lionela Meuniera – skądinąd zasłużonego w wykonawstwie muzyki wokalnej XVI-XVIII wieku, ciągle miałam w pamięci inny koncert, z niedawnego festiwalu Forum Musicum. Doświadczyłam wtedy prawdziwej wirtuozerii śpiewu podczas występu niemieckiego zespołu Vox Nostra. Belgowie się do nich po prostu nie umywali, ale… Ale kiedy w pewnym momencie usłyszałam znajome ”Jesu, meine Freunde” lipskiego Kantora, oddałam się delektowaniu tej pięknej muzyki. Brzmienie tego chorałowego motetu, jego harmonia i ozdobny muzyczny kształt dały również muzykom jakiś rodzaj natchnienia, toteż pointa tego koncertu przyćmiła wszystko inne.

Koncert Synowie i ojcowie, dyr. Giovanni Antonini, Lydia Teusher/fot. S. Przerwa
O ile występ zespołu Vox Nostra nie dał mi pełnej satysfakcji, o tyle przyniosło ją wykonanie utworów synów Johanna Sebastiana: Wilhelma Friedemanna i Carla Philippa Emanuela oraz samego Jana Sebastiana, a to za sprawą wirtuozowskiej gry zespołu Giovanniego Antoniniego – Il Guardino Armonico, w szczególności skrzypka Stefano Barneschiego, no i samego Maestro, znakomicie i z wielkim temperamentem prawdziwego pasjonata oraz sobie tylko właściwym humorem, grającego na flecie. Jednak i podczas tego wieczoru koncert zatytułowany ”Ojcowie i synowie” miał swoją kulminację w kantacie Jana Sebastiana Bacha ”Selig ist der Mann” (”Błogosławiony mąż”). Dialog duszy (sopran) z Jezusem (bas), w którym mowa o tęsknocie i cierpieniu, przemienionym pod wpływem pocieszenia w radość bliskiego spotkania, został przepięknie zaśpiewany przez Lydię Teuscher i Benoita Arnoulda. Szczególnie poruszające były arie sopranu – niezwykle liryczne, oddające wszystkie niuanse uczuć – od skargi i prośby, po radość. Mistrzyni!

The-English-Baroque-Solists-The-Monteverdi-Choir-Sir-John-Eliot-Gardiner
Podczas 51. Wratislavii Cantans mieliśmy również okazję do wysłuchania obu Pasji Jana Sebastiana. Najpierw podczas koncertu ”I Ty musisz cierpieć”, kiedy to Andreas Spering – niemiecki dyrygent i cymbalista, specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej, poprowadził solistów, Chór NFM oraz orkiestrę B`Rock , wykonując ”Pasję wg św. Jana” oraz towarzyszące jej współczesne utwory: ”L`Apocalipse Arabe” Samira Odeh-Tamimi oraz ”Thou Must Suffer” (proloque-epiloque) Annalies Van Parys. Eksperyment zderzenia wielkiego dzieła religijnego, który stworzył głęboko wierzący kompozytor, z utworami pełnymi pytań i zwątpienia, z obrazami rozpadającego się świata – nie był, jak sądzę – szczęśliwy. Po pierwsze dlatego, że przy takim arcydziele każdy utwór wypada blado, po drugie zaś dodatkowe utwory dowodziły, że współczesny świat, pozbawiony Boga, zmierza donikąd. W takim razie po co wykonywać Bacha, jeśli uważa się jego przesłanie za anachroniczne… Poza wszystkim samo wykonawstwo także nie było porywające. Nie było też odpowiedniej atmosfery. Pozostaje otwartym pytanie, czy utwory religijne, takie jak Pasje J.S. Bacha, nie należałoby jednak wykonywać w kościołach. Dotyczy to obu Pasji. Tak się składa, że przed laty, w 2005 roku, słuchałam Pasji Mateuszowej w Kościele św. Tomasza w Lipsku. Wykonywał ją sir John Eliot Gardiner z zespołem English Baroque Soloists. Śpiewali zupełnie inni soliści, a Ewangelistę – tenor może nie tak wybitny jak Mark Padmore: Christoph Genz. A jednak było to niepowtarzalne przeżycie i myślę, że sam fakt, iż oto znajdujemy się w miejscu szczególnym – w kościele, w którym pracował sam Jan Sebastian, było zarówno dla wykonawców, ja i dla słuchaczy niezmiernie ważne. Mimo upływu lat i wielu różnych wykonań, tę Pasję zachowałam w pamięci jako piękne przeżycie nie tylko muzyczne, ale i duchowe. Na wrocławskim koncercie, mimo obecności tego samego dyrygenta, już tak nie było.

A jeżeli nie Bach, to kto?


Spośród koncertów 51. Wratislavii nie mogę jeszcze nie wspomnieć o trzech co najmniej, były to bowiem wykonania wybitne. Dodam, że nie był to Bach. Potrafię docenić także innych kompozytorów, bo dzięki częstej obecności w Narodowym Forum Muzyki rozwinęłam swoje muzyczne horyzonty.


G. Antonini i Kammerorchester Basel, Dziewiąta Beethovena
Do wydarzeń tegorocznego festiwalu zaliczyłabym z pewnością znakomite wykonanie IX Symfonii Ludwiga van Beethovena. I znowu nie zawiódł Maestro Antonini, który poprowadził Chór NFM (znakomity!) oraz Kammerorchester Basel. Mogłoby się wydawać, że utwór słyszany wielokrotnie nikogo nie porwie i będzie po prostu kolejnym poprawnym wykonaniem, a jednak ten, kto tak sądził, miał okazję szczęśliwie się rozczarować. Maestro wydobył z Dziewiątej jej niezwykłą urodę i nietypową kompozycję – od dynamicznego, ”gniewnego” początku, poprzez nieco taneczną część drugą, łagodną trzecią – do wspaniałego, porywającego finału, w którym dźwięki muzyki, potężny chór i pojedyncze ludzkie głosy splatają się ze sobą, zmierzając do apogeum. I jakie tempo, co za ekspresja! Owacja na stojąco wskazywała, że wszyscy zostali ”porwani lotem”.

Philippe Jaroussky  i Ensemble Artaserse, koncert `W królestwie Miłości i Duszy`
Cały amfiteatr porwał także występ francuskiego kontratenora Philippe`a Jaroussky`ego. Artyście towarzyszył Enseble Artaserse, z którym współpracuje od 2002 roku i który specjalizuje się w muzyce barokowej. Pod szyldem ”W królestwie Miłości i Duszy” muzycy zaprezentowali rozmaitych kompozytorów włoskich XVII wieku, m.in. Francesco Cavalli, Louigi Rossi, Claudio Monteverdiego. Jaroussky zdobył festiwalową publiczność przebojem, sam wyglądał na zaskoczonego, gdy zrobiono mu dziką owację. Bisował bodaj trzykrotnie. Zdecydowanie blado wypadł na początku – jego głos niknął ”przygnieciony” muzyką instrumentalną. Zdecydowanie najlepszy był w utworach lirycznych – to zawsze była jego mocna strona. ”Lament Orfeusza” Louigi Rossiego czy arie z opery  ”Ormindo” Cavallego były prawdziwie piękne: liryczne i dramatyczne zarazem. Wspaniały był także towarzyszący mu na cytrze Marco Horwat – prawdziwy wirtuoz i także gwiazda tego wieczoru. Koncert, mimo słabszych momentów, był ze wszech miar udany. Myślę, że po takim przyjęciu Jaroussky, który do pierwszej w nocy podpisywał po koncercie swoje płyty, wkrótce znowu nas odwiedzi, skoro ma tutaj tylu entuzjastycznych fanów.

V. Luks z zespołem podczas Wratislavia Cantans
Na koniec nie mogę nie wspomnieć występu znakomitego zespołu Václava Luksa Collegium Vocale 1704 i orkiestry barokowej Collegium 1704. W programie wieczoru znalazły się kompozycje Claudio Monteverdiego (m.in. Dixit Dominus, Beatus Vir, Gloria in excelsis Deo) oraz Missa Salsburgensis Heinricha Ignaza von Bibera. Po występie tego zespołu w 2014 roku, dzięki któremu odkryłam niezwykłe piękno kompozycji czeskiego Bacha – Jana Dismasa Zelenki, spodziewałam się czegoś równie znakomitego. I nie zawiodłam się. Kompozycje Monteverdiego zabrzmiały pięknie! Szczególnie pozostały w pamięci psalmy, w których pojedyncze głosy przeplatają się z partiami chóru i muzyką instrumentalną. Najpiękniej brzmiały podwójne soprany, z partią skrzypiec. Ale równie wspaniale zabrzmiał chór sześciu sopranów w „Nieszporach…”.

Msza Salsburska” Bibera - bardzo podniosła i patetyczna. Luks umieścił parzyście swoich trębaczy oraz kotły na balkonach, co sprawiło, że muzyka zabrzmiała tak, jak była prawdopodobnie wykonywana w czasach kompozytora. W pamięci pozostanie nietypowy, charakterystyczny dla Bibera końcowy ”Benedictus” oraz ”Agnus Dei”…


V. Luks z zespołem Collegium Vocale 1704

Tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans trwał dłużej niż zazwyczaj, a to za sprawą Europejskiej stolicy Kultury i zgromadził ogromną publiczność. Bez wątpienia nadal się pięknie rozwija pod dyrekcją Giovanniego Antoniego.


John Eliot Gardiner przemawia przed NFM/fot. B. Lekarczyk-Cisek
Na koniec warto wspomnieć, iż przed Narodowym Forum Muzyki została wmurowana tablica, poświęcona sir Johnowi Eliotowi Gardinerowi. Przyjmując ten dar, Maestro żartobliwie wspomniał o problemach z aprowizacją podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce (podobno w restauracji serwowano wówczas tylko świńskie nóżki, zachwalając je jako danie typowo polskie), o tym, że jego prababka była wrocławianką, a także w jakich okolicznościach stał się dysponentem portretu Jana Sebastiana Bacha, przywiezionego do Anglii z Dolnego Śląska. 


fot. Łukasz Rajchert

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty