środa, 7 października 2026

„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...” – wystawa fotografii Janusza Stankiewicza w Muzeum Pana Tadeusza

 9 października 2026 Muzeum Pana Tadeusza zaprasza na wystawę fotografii Janusza Stankiewicza: "Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...”. Wernisaż w piątek o 17.00. Ekspozycję można oglądać do 28 marca 2027.

Choć początki znajomości Janusza Stankiewicza z Tadeuszem Różewiczem sięgają wczesnych lat dziewięćdziesiątych XX wieku, a twórczość poety zawsze była dla fotografa bardzo ważna, to ich znajomość zacieśniła się dopiero wtedy, gdy Różewicz zaczął bywać u Eugeniusza Geta Stankiewicza, brata Janusza. Get, wrocławski grafik i rzeźbiarz, autor Miedziorytu towarzyskiego znajdującego się w zbiorach Ossolineum, miał pracownię w tak zwanym Domku Miedziorytnika przy wrocławskim Rynku. Na spotkania Różewicz często przynosił ze sobą skarby znalezione podczas spacerów w parku, takie jak szyszki, piórka, kasztany czy plastikową żabkę kupioną w sklepie z pamiątkami. Efektem tych wizyt stał się cykl Zabawy przyjemne i pożyteczne prezentowany w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w 2003 r., a także cd. Nauki chodzenia, do którego inspiracją był styropianowy model w kształcie litery „Y” autorstwa Jana Jaromira Aleksiuna. Z kolei w 2009 r. powstała jeszcze Teka zawierająca plansze z grafikami Geta Stankiewicza zestawione z wierszami Różewicza i rysunkami obu twórców.

Janusz Stankiewicz jako drukarz prac swojego brata często uczestniczył w tych spotkaniach, a jego fotografie stały się wyjątkową dokumentacją wspólnej pracy. Zdjęcia wykonane przez Stankiewicza znalazły się później na okładkach tomików Wyjście oraz nauka chodzenia. Każda z fotografii jest na odwrocie dokładnie opisana, z miejscem, czasem, datą, a nawet godziną spotkania lub opisem okoliczności, tematem rozmów czy cytatem –  zawsze eleganckim, kaligraficznym stylem. Po przeprowadzce poety na Biskupin wizyty Janusza stopniowo przenosiły się do domu Różewicza. Do domu i przede wszystkim do ogrodu, który był dla Różewicza szczególnie ważny. Na wykonanych w ciągu kilkunastu lat zdjęciach widać autora Niepokoju w prywatnym, zacisznym otoczeniu. To Różewicz nieoficjalny i pozbawiony pozy: siedzi przy stole z ciasteczkami i nalewką, w zamyśleniu wpatruje się w kwiaty, prezentuje bibeloty w „pracowni” – tak nazywał pokój, w którym powstawały wiersze – spaceruje po ogrodzie w kapciach i ulubionej niebieskiej bluzie, chowa się za drzewem jak dziecko i zmęczony wspiera się o ulubioną jarzębinę. 

Czasem czytał jakiś wiersz i pytał fotografa, co o nim sądzi. „A co ja miałem na to odpowiedzieć?” – komentuje dzisiaj Stankiewicz. Te zdjęcia powstały niejako przy okazji spotkań, w sposób naturalny, ale raz było inaczej. Różewicz zadzwonił do Stankiewicza – bo to on zawsze dzwonił – poprosił, żeby przyszedł z aparatem i dodał, że zdjęcia mogą być nieostre, ale nie wyjaśnił nic więcej. Włożył na siebie obszerny, gruby sweter, usiadł na stołku, Stankiewicz zaczął robić zdjęcia. Z przejęcia zapomniał, że w aparacie nie ma jeszcze filmu. Ta zamówiona przez poetę sesja, która powstała w styczniu 2012, była zarazem ostatnią: „Więcej zdjęć nie będzie… Ogród może pan dalej fotografować” – powiedział po jej zakończeniu Różewicz. Później, gdy oglądał odbitki, zdjęcia bardzo mu się podobały. Rozmawiali wtedy o Van Goghu. Stankiewicz dopiero po czasie znalazł w albumie z malarstwem wizerunek Starego człowieka w smutku przedstawiający mężczyznę siedzącego na krześle i prawdopodobnie to tym obrazem zainspirował się Różewicz. Portret Różewicza z twarzą w dłoniach znalazł się w książce – poeta zestawił go ze zdjęciem z pierwszej komunii i komentarzem: „jak szybko mija czas”. 

Ostatnie dwa lata tej znajomości to głównie dokumentacja ogrodu Różewicza. Widzimy, jak mijają kolejne pory roku, czas płynie. Jarzębina rośnie, kwitnie, owocuje, „Niech pan przyjedzie, został ostatni listek”, a potem znów przychodzi wiosna. Czasem gdzieś w tle widać też malutkiego Różewicza. Lubił później oglądać te zdjęcia, wołał żonę i mówił: „Wiesławo, popatrz, jakie piękne zdjęcia zrobił pan Janusz!”. Stankiewicz wspomina: „Cały czas myślał o drzewach. Wskazywał na jedno i mówił mi, że są z nim w tym ogrodzie najstarsi. Kiedy poprosiłem, żeby stanął przy drzewie do zdjęcia, skrył się za gałęziami i liśćmi. Otulał się nim, podobnie jak na zdjęciu z dzieciństwa z matką, przy kwitnącej jabłoni”. Spotkali się jeszcze 25 marca 2014 r. Przebieg tego spotkania widzimy niemal klatka po klatce: wczesna wiosna, kwitną pierwsze kwiaty, poeta spaceruje po ogrodzie z laską, a jego żona wzmacnia trawę. Zaczyna padać, Różewicz idzie do domu, prosi, aby po zakończeniu fotografowania Stankiewicz przyszedł na czekoladową Pliskę. Siądą, jak zwykle, przy stole w salonie, wypiją likier, będą rozmawiać. Gdy Różewicz na chwilę wyjdzie, Stankiewicz zrobi jeszcze zdjęcie pustego krzesła, a przez okno widok ogrodu w deszczu. I to będzie ich ostatnie spotkanie. Tadeusz Różewicz zmarł miesiąc później, 24 kwietnia 2014 r., nie zdążył zobaczyć wiosennych zdjęć z ogrodu, choć były już wywołane.

Janusz Stankiewicz powiedział niedawno, że dla niego to nie tyle wystawa, co opowieść o spotkaniach: „Nigdy nie wiedziałem, czy będą kolejne, każde mogło być ostatnie, dlatego starałem się uchwycić jak najwięcej”. 


Biogram

Janusz Stankiewicz – współtwórca, aktor i przez wiele lat szef Teatru Mimu „Gest” we Wrocławiu, fotograf, drukarz, miłośnik kaligrafii, z wykształcenia historyk. Urodził się w 1944 roku w Oszmianie na Wileńszczyźnie. Od 1962 roku mieszka we Wrocławiu. Brat i współpracownik Eugeniusza Geta Stankiewicza, drukarz oraz dokumentalista jego prac, między innymi zrealizowanych wspólnie z Tadeuszem Różewiczem Zabaw przyjemnych i pożytecznych oraz cd. Nauki chodzenia. Autor wystaw fotograficznych, między innymi Oszmiański aparat’czik i Ogrody R. Najbardziej znanym cyklem jego prac jest Epitafium i wiatr…, seria fotografii kilkuset osób na tle epitafium Melchiora Brichsela na ścianie kościoła pw. św. Elżbiety we Wrocławiu, zebranych w albumie pod tym samym tytułem. Janusz Stankiewicz przez kilkanaście lat fotografował poetę Tadeusza Różewicza.


„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem…”
wystawa fotografii Janusza Stankiewicza
9 października 2026–28 marca 2027


kuratorka: Ewelina Wypchło

produkcja: Ewelina Wypchło i zespół Działu Technicznego

współpraca multimedialna: Magdalena Sozańska, Dział Technologii Informatycznych

opieka konserwatorska: Dział Konserwacji i Aleksandra Kuklewska

identyfikacja wizualna: Magdalena Subocz

promocja: Marek Paś i zespół Działu Projektów Muzealnych

opracowanie tekstów: Dobromiła Jankowska

użyczenie obiektów ze zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich: Dział Rękopisów

wykonanie skanów fotografii: Pracownia Reprograficzna


informacja prasowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...” – wystawa fotografii Janusza Stankiewicza w Muzeum Pana Tadeusza

 9 października 2026 Muzeum Pana Tadeusza zaprasza na wystawę fotografii Janusza Stankiewicza: "Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przysze...

Popularne posty