Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Dziś o 20.00 w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego usłyszymy dwóch znakomitych wirtuozów skrzypiec: Alexandra Sitkovetsky`ego i Bartłomieja Nizioła. Zabrzmią rzadko prezentowane utwory Georga Philippa Telemanna, Henryka Mikołaja Góreckiego oraz Siergieja Prokofiewa, a program zwieńczą improwizacje.
Koncert otworzy suita Telemanna będąca muzyczną prezentacją akcji słynnej oświeceniowej powieści Jonathana Swifta: "Podróże Guliwera", wydanej w 1726 roku. Niemiecki mistrz, znany z niezwykłej inwencji i poczucia humoru, posługując się językiem dźwięków, odwzorował literacką satyrę w godny podziwu sposób. Zademonstrował swoje umiejętności retoryczne przy użyciu przede wszystkim rytmu, ale wykorzystując też symbolikę zapisu nutowego – tak zwaną Augenmusik. Chociażby Chaconne, która poświęcona została Liliputom – karłowatym bohaterom książki – skomponowano w bardzo drobnych wartościach rytmicznych. Gigue natomiast, dotyczący olbrzymich mieszkańców Brobdingnag, zbudowano odwrotnie – to wyłącznie długie nuty. Świetnym przykładem muzycznej ilustracji jest finał Suity: jedna partia, melodyjna i spokojna, to odzwierciedlenie dostojnych Houyhnhnmów, a ta druga, figuracyjna, obrazuje dzikich Yahoosów.
Kompletnie inna od żartobliwej suity sprzed trzech wieków jest Sonata na dwoje skrzypiec op. 10 Henryka Mikołaja Góreckiego. Powstała w 1957 roku. Dialogi twórcy, kojarzonego zazwyczaj z zupełnie inną muzyką, pełne są gęstych faktur, sonorystycznych efektów i ostrych kontrastów dynamicznych. Dzieło rozpościera przed słuchaczami szerokie spektrum emocjonalne, dwa instrumenty budują jednak przede wszystkim niepokój charakterystyczny dla estetyki polskiej szkoły kompozytorskiej tamtego czasu.
Zabrzmi także Sonata C-dur op. 56 Siergieja Prokofiewa. Na pomysł jej sporządzenia w 1932 roku artysta wpadł – jak sam przyznawał – wysłuchawszy wcześniej nieudanej pracy na taką samą obsadę, przygotowanej przez autora, którego nazwisko nigdy jednak się nie pojawiło. Tak narodził się ten czteroczęściowy utwór stawiający przed wykonawcami różnorodne wyzwania i wykorzystujący ogromne bogactwo ekspresji. „Słuchanie złej muzyki inspiruje czasami do dobrych pomysłów...” – stwierdził Prokofiew, wspominając całą sytuację.
Program:
Georg Philipp Telemann Intrada, nebst burlesquer Suite D-dur na dwoje skrzypiec „Podróże Guliwera” TWV 40:108
Henryk Mikołaj Górecki Sonata na dwoje skrzypiec op. 10
Siergiej Prokofiew Sonata C-dur na dwoje skrzypiec op. 56
Bartłomiej Nizioł – improwizacje
Wykonawcy:
Alexander Sitkovetsky – skrzypce
Bartłomiej Nizioł – skrzypce
Czas trwania: 60 minut
Lokalizacja: Wrocław, Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego, Sala Kasetonowa
Dziś o 19.00 w Kościele pw. św. Marii Magdaleny we Wrocławiu usłyszymy koncertowe wykonanie "Dydony i Eneasza" Henry’ego Purcella. Accademia Bizantina, Chór Capella Cracoviensis i solistów poprowadzi znany dyrygent i klawesynista Ottavio Dantone.
O "Dydonie i Eneaszu" mówi się często jako o jedynym dziele operowym Henry’ego Purcella. Wiele zawdzięcza ono gatunkowi masque – przeszczepionemu z Francji dworskiemu przedstawieniu integrującemu śpiew, taniec i muzykę instrumentalną. Purcell, który skomponował muzykę do wielu spektakli, sięgnął tutaj po kształtowanie chórów na modłę francuską, włoski wzór arii czy użycie sinfonii (zaginionej). Przede wszystkim jednak żaden inny jego utwór dramatyczny nie jest od początku do końca śpiewany. Właśnie tą wyjątkową perłą otwiera Anglia swój operowy kanon.
Autor libretta Nahum Tate oparł je na antycznym eposie – "Eneidzie" Wergiliusza. Według niego Dydona była królową Kartaginy, starożytnego miasta, którego ruiny znajdują się na terenie dzisiejszej Tunezji. Pokochała pojawiającego się na jej dworze Trojanina imieniem Eneasz. Wkrótce ich małżeństwo zostało zaaranżowane. Niestety, niecna czarownica wraz ze swoim towarzystwem duchów i mar zapragnęła zniszczyć ten związek. Przebrawszy się za Merkurego, rozkazała wojownikowi wypłynąć z miasta, mówiąc mu, iż jego przeznaczeniem jest założenie Rzymu w Italii. Gdy Dydona dowiedziała się, że w sercu jej wybranka powstała w ogóle myśl, że mógłby ją opuścić, nie chciała już więcej go widzieć. Umarła zaraz po wygłoszeniu swego słynnego lamentu. Taki wybór wobec tragicznej smugi cienia podyktowała jej odpowiedzialność względem miasta.
Wiemy, że kompozycja "Dydona i Eneasz" zabrzmiała w 1689 roku w pewnej londyńskiej szkole dla dziewcząt, lecz niektórzy sądzą, iż powstała dla dworu królewskiego. Historię da się też czytać jako polityczną aluzję do tak zwanej glorious revolution. Eneasz byłby wówczas poprzednikiem króla, katolickim Jakubem II, a demony zakusami Rzymu. Dydona w takim układzie reprezentowałaby dumny, protestancki naród angielski.
Program:
Henry Purcell
First Music: Prelude, Hornpipe oraz Second Music: Air, Rondeau z maski The Fairy Queen Z. 629
Sonata g-moll Z. 807
"Dydona i Eneasz" Z. 626 – opera w wersji koncertowej
W szeregach istniejącej od niemal pięćdziesięciu lat NFM Orkiestry Leopoldinum zasiadały już dwa pokolenia muzyków, dzięki czemu mówić można o dojrzałości i ustalonym charakterze zespołu. Funkcję jego dyrektora artystycznego primus inter pares sprawuje obecnie Alexander Sitkovetsky. Podczas festiwalu u jego boku stanie równy mu wirtuoz, Bartłomiej Nizioł. Skrzypkowie i orkiestra wspólnie spoglądać będą w nieuchwytny horyzont. Koncert usłyszymy dziś o 19.00.
Co znajduje się na widnokręgu naszej egzystencji? Pustka, szaleństwo, a może transgresja? U Andrzeja Panufnika granica nieboskłonu rozpływa się w szarości, a czas niemal się zatrzymuje. Kompozycja z początku lat sześćdziesiątych miała być między innymi wspomnieniem polskiego krajobrazu – autor utracił go na wiele lat, gdy uciekł ze stalinowskiej Polski do Wielkiej Brytanii w 1954 roku. Im dłużej wpatrujemy się wraz z twórcą w dal, tym intensywniejsze są rezonanse panufnikowskiej harmoniki. Kiedy jednak odwrócimy wzrok, linia horyzontu nadal będzie prowadzić w nieskończoność. Może właśnie tam modernizm rozpływa się w postmodernizm i zaczyna brakować nam punktu odniesienia – brzmi Concerto grosso Alfreda Schnittkego: audytywna podróż przez zapomniany sen. Kompozytor w 1977 roku marzył o utopii stylistycznej, w której pomieszane ze sobą sugestie muzyki barokowej, języka współczesnego i tanga nie wywoływałoby efektu komicznego. Pierwsze z szeregu concerti grossi artysty to jazda bez trzymanki. Nizioła i Sitkovetsky’ego czeka nawigacja po tym wielowymiarowym morzu.
Po przerwie zabrzmi słynna Rozświetlona noc – sekstet z ostatnich lat XIX wieku, w którym Arnold Schönberg operuje jeszcze językiem romantyzmu. Tematem dzieła jest przebaczenie i afirmacja życia – dwoje kochanków dociera do pewnej granicy, a po przekroczeniu doświadcza tytułowej przemiany. W utworze przyszły wódz ekspresjonistów świadomie popełnił błąd względem zasad harmonii. W ten sposób, jak bohaterowie, przekroczył smugę cienia, idąc w stronę zupełnie nowego muzycznego świata. Przed nami horyzont ekspresji taki, jakim widziano go w 1899 roku.
Program:
Andrzej Panufnik Landscape
Alfred Schnittke Concerto grosso nr 1 na dwoje skrzypiec, klawesyn, preparowany fortepian i smyczki
***
Arnold Schönberg Verklärte Nacht op. 4 – wersja na orkiestrę smyczkową (1943)*
Wykonawcy:
Alexander Sitkovetsky – skrzypce, kierownictwo artystyczne NFM Orkiestry Leopoldinum
Bartłomiej Nizioł – skrzypce
NFM Orkiestra Leopoldinum
Magdalena Cielecka* – narratorka
Czas trwania: 120 minut
Lokalizacja: NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, rozmawiam z Martą Niedźwiecką – klawesynistką, wykładowczynią wrocławskiej Akademii Muzycznej.
Marta Niedźwiecka, fot. Łukasz Rajchert
Barbara Lekarczyk-Cisek: Podczas tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans poprowadzi Pani koncert pod elektryzującym tytułem: „Burze namiętności”. Czego możemy oczekiwać?
Marta Niedźwiecka: Tytuł istotnie frapujący, a to dlatego, że podczas koncertu wykonamy trzy kantaty Louis-Nicolasa Clérambault, mówiące o porywczych nastrojach i uczuciach: namiętnościach i zazdrości: „Polifem”, „Medea” i „Le Jaloux” („Zazdrosny”). Dla równowagi całość zwieńczymy kantatą o pokoju: „Le Triomphe de la Paix”. Utwory te są właściwie miniaturowymi dramatami muzycznymi, a o „Medei” mówi się nawet, że jest mini-operą, bo aż tak intensywnie operuje rozmaitymi emocjami i środkami retorycznymi. Clérambault nie ogranicza się przy tym wyłącznie do stylu francuskiego, lecz łączy charakterystyczny francuski liryzm i deklamacyjność z wirtuozerią i ekspresją włoską, co sprawia, że jego kompozycje są tak atrakcyjne.
Brzmi interesująco, ale jednak jest to mało znany francuski kompozytor, skąd więc taki wybór?
Pracując w Akademii Muzycznej we Wrocławiu zaobserwowałam, że studenci mają zbyt mało do czynienia z muzyką francuską. Podobnie jest z koncertami, podczas których rzadko prezentuje się twórczość francuskich kompozytorów. Zdecydowaliśmy więc z dyrektorem Andrzejem Kosendiakiem wypełnić tę lukę i sięgnęliśmy do francuskiego kompozytora i organisty, który ma w swoim dorobku piękne kantaty: do Clérambault. Choć niełatwe, dają one wiele możliwości adeptom sztuki, którzy po raz pierwszy na ogół stykają się z francuską muzyką barokową. Mam nadzieję, że będą tego dobre efekty, bo pracujemy intensywnie już od tygodnia.
Jaki był klucz doboru wykonawców?
Od 50 lat odbywa się w Akademii Muzycznej we Wrocławiu Kurs Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, którego zwieńczeniem są koncerty podczas Wratislavii Cantans. Na początku zazwyczaj trwają rozmowy, które dotyczą repertuaru festiwalu, po czym jest ogłaszany kurs, w którym udział mogą wziąć wszyscy zainteresowani: studenci i absolwenci uczelni, a nawet uczniowie średnich szkół muzycznych. O występie na koncercie festiwalu Wratislavia Cantans ostatecznie decyduje poziom artystyczny, który prezentuje uczestnik kursu. W tym roku poziom jest wyjątkowo wysoki. Być może dlatego, że już w czerwcu zaczęliśmy pracę nad tym repertuarem, a poza tym tegoroczni kursanci są niezwykle pracowici i poświęcili wiele czasu na zgłębienie językowych i muzycznych zawiłości opracowywanych kompozycji. Kurs, który organizuje Akademia, jest prowadzony głównie przez pedagogów śpiewu: Bogdana Makala, Piotra Łykowskiego, Agatę Stanisławską, Olgę Ksenicz i Annę Werecką. Ja jestem również wykładowcą na kursie, ale zajmuję się przede wszystkim interpretacją, której wspólnie poszukujemy, jestem też odpowiedzialna za pracę z zespołem.
Pozostaje mi więc życzyć, aby „Burze namiętności” pięknie wybrzmiały podczas Wratislavii i oczarowały słuchaczy. Dziękuję za rozmowę.
Koncert "Burze namiętności" będzie prezentowany 5 września o 19.00 w Kościele ewangelicko-augsburskim pw. Świętego Krzyża w Myśliborzu oraz 6 września o 16.00 w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.
Wykonawcy:
Marta Niedźwiecka – prowadzenie, klawesyn
Uczestnicy 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej:
5 września o 20.00 w Kościele pw. św. Marii Magdaleny będzie wyjątkowa okazja do posłuchania koncertu będącego rekonstrukcją mszy z okazji koronacji doży Marina Grimaniego w Bazylice św. Marka, która odbyła się w Wenecji w 1595 roku. Zaprezentowano m.in. kompozycje Giovanniego i Andrei Gabrielich, Cesarego Bendinellego, Cesaria Gussago i Claudia Merulo. Gabrieli Consort & Players poprowadzi Paul McCreesh.
A Venetian Coronation, 1595 – projekt Paula McCreesha i zespołu Gabrieli Consort & Players – jest rekonstrukcją dźwiękową mszy koronacyjnej weneckiego doży Marina Grimaniego. Były dyrektor Wratislavii Cantans powraca do programu stanowiącego część festiwalu niespełna trzydzieści lat temu. Na jeden wieczór Katedra św. Marii Magdaleny przy ul. Szewskiej zmieni się w lśniącą złotem mozaik i wyłożoną marmurem Bazylikę św. Marka. Usłyszymy śpiewaków rozproszonych po wnętrzu gmachu na tamtejszą modłę, dawne instrumenty i wspaniałe organy. Wykonane zostaną kompozycje mistrzów szkoły weneckiej wraz z częściami liturgii śpiewanymi jednogłosowym chorałem, które towarzyszyły lub mogły towarzyszyć pełnej przepychu uroczystości sprzed ponad czterech wieków.
W drugiej połowie XVI wieku stolica republiki zwanej La Serenissima (‘Najjaśniejsza’) pomimo powolnego zmierzchu swojej potęgi, stała się jednym z najważniejszych ośrodków muzycznych Europy. Artyści zatrudnieni przy świątyni św. Marka wypracowali technikę polichóralną cori spezzati, a instrumenty wykorzystywali wymiennie z głosami wokalnymi. Najważniejszymi twórcami tego czasu byli Andrea Gabrieli oraz jego bratanek i uczeń Giovanni – ich dzieła stanowią lwią (!) część niniejszego koncertu. Nietrudno się domyślić, że właśnie od ich miana zaczerpnął swoją nazwę słynny zespół prowadzony przez McCreesha. Na przesycony splendorem program złoży się też muzyka Claudia Meruli i Cesaria Gussagi, a chwały Wenecji dopełnią majestatyczne utwory na trąbkę, której mistrzem był wówczas Cesare Bendinelli.
Program:
Rekonstrukcja mszy z okazji koronacji doży Marina Grimaniego w Bazylice św. Marka w Wenecji w 1595 roku – utwory m.in. Giovanniego i Andrei Gabrielich, Cesarego Bendinellego, Cesaria Gussago i Claudia Merulo (wersja koncertowa)
Wykonawcy:
Paul McCreesh – dyrygent
Gabrieli Consort & Players
Czas trwania: 85 minut
Lokalizacja: Wrocław, Kościół pw. św. Marii Magdaleny, Katedra Kościoła polskokatolickiego
Już jutro, 3 września o godz. 19.00, operą Camille Saint-Saënsa: "Samson i Dalila" rozpocznie się 61. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. NFM Filharmonię Wrocławską, chóry i solistów poprowadzi niemiecki dyrygent i pianista, dyrygent muzyczny Oper Frankfurt - Thomas Guggeis. W roli Samsona wystąpi Nikolai Schukoff (tenor), zaś partie Dalili zaśpiewa Anita Rachvelishvili (mezzosopran).
Thomas Guggeis / fot. Simon Pauly
Rozpoczynając pracę nad operąCamille Saint-Saënsosiągnął już wiek chrystusowy – trzydzieści trzy lata. W Samsonie i Dalili to symboliczne przekroczenie przez twórcę pewnej granicy w życiu idzie w parze z treściami zawartymi w libretcie. Mocarz Samson – na kartach Biblii stanowiący odpowiednik Heraklesa – sieje postrach wśród wrogów, sam jednak zostaje pokonany przez siłę namiętności. Ostatecznie odkrywa, że jedynym sposobem, w jaki może ujawnić się prawdziwy heroizm, jest złożenie ofiary z samego siebie.
Podczas koncertu partie tytułowych bohaterów usłyszymy w wykonaniu śpiewaków: Nikolaia Schukoffa i Anity Rachvelishvili, a NFM Filharmonia Wrocławska zagra pod batutą Thomasa Guggeisa – dyrektora muzycznego Oper Frankfurt.
Opracowanie historii Samsona i Dalili w zamyśle Saint-Saënsa miało początkowo przyjąć formę oratorium, a zatem zostać pozbawione akcji scenicznej. Do zmiany decyzji namówił go librecista, poeta Ferdinand Lemaire. Kompozytor ostatecznie, wzorem również sięgających po tematy biblijne Rossiniego i Verdiego, wybrał postać opery. Było to znakomite posunięcie. Autor późniejszego Karnawału zwierząt w wydarzeniach opisanych na kartach Starego Testamentu odnalazł napięcia godne najlepszych wzorców włoskich czy dzieł Richarda Wagnera, a w tytułowej bohaterce pełnokrwistą dramatis personae o skomplikowanej psychice. Opowieść o wojowniku dysponującym nadludzką siłą umożliwiła także wprowadzenie schlebiających francuskim gustom następujących elementów: sceny tanecznej, stylizacji sugerujących nawiązania do muzyki Bliskiego Wschodu oraz widowiskowego finału.
Kompozycja powstawała długo. Chociaż już w 1868 roku Saint-Saëns przedstawił II akt na prywatnym przesłuchaniu (nie zyskawszy aprobaty), to w kontynuowaniu prac przeszkadzały artyście udział w wojnie francusko-pruskiej oraz wydarzenia Komuny Paryskiej. Następnie on sam bardziej skłonny był poświęcić czas innego rodzaju twórczości, jednak na dokończenie dramatu naciskał Ferenc Liszt, który obiecał doprowadzić do wystawienia go w Weimarze. Utwór (w niemieckiej wersji językowej) faktycznie miał tam swoją prapremierę – w 1877 roku. Publiczność Opery Paryskiej czekała na dzieło aż piętnaście lat. Kiedy w końcu i tam je zaprezentowano, zostało przyjęte niezwykle gorąco. W konsekwencji Samson i Dalila jako jedyna opera Saint-Saënsa pozostaje w repertuarze do naszych czasów i zajmuje w nim miejsce w pełni zasłużone.
Program:
Camille Saint-Saëns Samson i Dalila op. 47 – opera w wersji koncertowej
Akt I
Akt II
***
Akt III
Wykonawcy:
Thomas Guggeis – dyrygent
Nikolai Schukoff – Samson (tenor)
Anita Rachvelishvili – Dalila (mezzosopran)
Philippe-Nicolas Martin – Arcykapłan Dagona (baryton)
Peter Kellner – Abimelech, Starzec hebrajski (bas)
Marek Belko – Pierwszy Filistyn (tenor)
Dawid Dubec – Drugi Filistyn (bas)
Paweł Zdebski – Posłaniec (tenor)
Chór NFM
Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Noé Chapolard – przygotowanie Chóru NFM
Slovenian Philharmonic Choir
Tom Varl – przygotowanie chóru
dr Borut Smrekar – kierownictwo artystyczne Slovenian Philharmonic Choir
W dniach 3–13 września 2026 r. we Wrocławiu oraz innych miastach Dolnego Śląska,na Opolszczyźnie i w Wielkopolsce odbędzie się 61. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. Hasłem tegorocznej edycji jest "Smuga cienia".
Wystąpią: Thomas Guggeis, Chór NFM i NFM Filharmonia Wrocławska; Giovanni Antonini z Il Giardino Armonico; Alexander Sitkovetsky, Bartłomiej Nizioł i NFM Orkiestra Leopoldinum; Paul McCreesh z Gabrieli Consort & Players; Ars Cantus; Chór Accademia Bizantina i Chór Capella Cracoviensis pod dyrekcją Ottavia Dantone; Emilio Pomarico z Ensemble Musikfabrik; Jerzy Maksymiuk, Małgorzata Podzielny, Chór Dziewczęcy NFM, Chór Chłopięcy NFM; BREZZA; Andrzej Kosendiak z Wrocław Baroque Ensemble; Les 4 Sens; Daniele Gatti i Staatskapelle Dresden oraz inni.
Program festiwalu
02.09 śr. 17:00
Projekcja filmu „Smuga cienia” (1976, reż. Andrzej Wajda)
Wrocław, Muzeum Pana Tadeusza, Oddział Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
Wstęp możliwy z biletem na dowolny koncert 61. Wratislavii Cantans. Wejściówki dostępne są w kasie Muzeum Pana Tadeusza.
3.09.2026, czwartek, 19.00
NFM, Sala Główna ORLEN
Samson i Dalila
Wykonawcy:
Thomas Guggeis – dyrygent
Brian Jagde – tenor
Anita Rachvelishvili – mezzosopran
Kostas Smoriginas – baryton
Chór NFM
Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
NFM Filharmonia Wrocławska
Program:
Camille Saint-Saëns Samson i Dalila op. 47
4.09.2026, piątek, 19.00
NFM, Sala Czerwona
Sì dolce è’l tormento
Wykonawcy:
Giovanni Antonini – flety podłużne, dulcjan, kierownictwo artystyczne
Angelica Antonini – sopran
Il Giardino Armonico:
Stefano Barneschi, Angelo Calvo – skrzypce
Giulio Padoin – wiolonczela
Giulia Genini – flety podłużne, dulcjan
Andrea Inghisciano, David Brutti – kornety
Margret Köll – harfa
Riccardo Doni – klawesyn, pozytyw organowy
Program:
Claudio Monteverdi Sinfonia z opery Il ritorno d’Ulisse in patria SV 325
Tarquinio Merula Ciaccona
Dario Castello Sonata X à 3
Salomone Rossi Sinfonia in eco à 3
Giovanni Battista Riccio Sonata à 4
Benedetto Ferrari Amanti, io vi so dire
Marco Uccellini Aria sopra „La Bergamasca”
Claudio Monteverdi Sì dolce è 'l tormento SV 332
Dario Castello Sonata XVII à 4 in eco
***
Tarquinio Merula Or ch’è tempo di dormire (Canzonetta spirituale sopra alla nanna)
Dario Castello Sonata 12 à 3
Salomone Rossi Gagliarda „Zambalina” oraz Sinfonia grave à 5
Dominika Stoga, Katarzyna Szymko-Kawalec – animacje dźwiękiem
Martyna Bulińska, Agnieszka Grudzień-Gaczyńska – prowadzenie
5.09.2026, sobota, 15.00 i 18.00
Wrocław, Muzeum Pana Tadeusza, Oddział Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Salon romantyczny
Podróże Guliwera
Wykonawcy:
Alexander Sitkovetsky – skrzypce
Bartłomiej Nizioł – skrzypce
Program:
Georg Philipp Telemann Intrada, nebst burlesquer Suite D-dur na dwoje skrzypiec „Podróże Guliwera” TWV 40:108
Henryk Mikołaj Górecki Sonata na dwoje skrzypiec op. 10
Siergiej Prokofiew Sonata C-dur na dwoje skrzypiec op. 56
Bartłomiej Nizioł – improwizacje
5.09.2026, sobota, 20.00
Wrocław, Kościół pw. św. Marii Magdaleny, Katedra Kościoła polskokatolickiego
Koronacja wenecka 1595
Wykonawcy:
Paul McCreesh – dyrygent
Gabrieli Consort & Players
Program:
Rekonstrukcja mszy z okazji koronacji doży Marina Grimaniego w Bazylice św. Marka w Wenecji w 1595 roku – m.in. utwory m.in. Giovanniego i Andrei Gabrielich, Girolama Bendinellego, Giovanniego Paoli Cimy i Claudia Merulo (wersja koncertowa)
6.09.2026, niedziela, 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
NFM, Sala Czarna
Rejs w nieznane
Koncerty Gordonowskie
Wykonawcy:
Magdalena Zawartko z zespołem
Dominika Stoga, Katarzyna Szymko-Kawalec – animacje dźwiękiem
Martyna Bulińska, Agnieszka Grudzień-Gaczyńska – prowadzenie
6.09.2026, niedziela, 12.00
NFM, Sala Kameralna
Noumen 5
Projekt „10/100” – zamówienia kompozytorskie na 100-lecie Polskiego Radia
Wykonawcy:
proMODERN:
Marta Czarkowska – sopran
Katarzyna Szymkowiak – mezzosopran
Martyna Jankowska – mezzosopran
Aleksander Rewiński – tenor
Krzysztof Chalimoniuk – baryton
Piotr Pieron – bas, kierownictwo artystyczne
Program:
Aleksander Kościów Noumen 5 (prawykonanie)
Utwór Noumen 5 Aleksandra Kościówa powstał na zamówienie Polskiego Radia w ramach obchodów 100-lecia Polskiego Radia
6.09.2026, niedziela, 16.00
NFM, Sala Czerwona
Burze namiętności
Wykonawcy:
Marta Niedźwiecka – prowadzenie, kierownictwo artystyczne, klawesyn
Uczestnicy 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej
Zespół instrumentalny
Program:
Louis-Nicolas Clérambault
Le Jaloux; Médée; Poliphêmeme; Le Triomphe de la paix – kantaty
Współorganizator: Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu
6.09.2026, niedziela, 19.00
NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
Na spokojnym, ciemnym morzu
Recital Andrzeja Filończyka
Wykonawcy:
Andrzej Filończyk – baryton
Sasha Yankevych – fortepian
Program:
M. Karłowicz Zawód; Śpi w blaskach nocy; Na spokojnym, ciemnym morzu; Nie płacz nade mną; Idzie na pola; Skąd pierwsze gwiazdy; Mów do mnie jeszcze; Pamiętam ciche, jasne, złote dnie; Po szerokim morzu
S. Moniuszko Dwie zorze; Kozak; Złota rybka; Morel; Znasz-li ten kraj; Pielgrzym; Wędrowna ptaszyna
K. Szymanowski Słońce, słońce – aria z opery Król Roger op. 46
S. Moniuszko Kto z mych dziewek serce której – aria z opery Straszny dwór; Skąd tu przybyła – aria z opery Halka
7.09.2026, poniedziałek, 19.00
Wrocław, Ratusz, Sala Wielka
De Machaut – miłość, polityka i fortuna
Wykonawcy:
Ars Cantus:
Aleksandra Hanus – śpiew
Monika Wieczorkowska – śpiew
Radosław Pachołek – śpiew
Maciej Gocman – śpiew
Piotr Karpeta – śpiew
Agnieszka Obst-Chwała – fidel
Ewa Prawucka – pozytyw
Tomasz Dobrzański – citola, flet podłużny, douçaine, kierownictwo artystyczne Ars Cantus
Program:
Guillaume de Machaut – motety i ballady
8.09.2026, wtorek, 19.00
NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
Horyzont
Wykonawcy:
Alexander Sitkovetsky – skrzypce, kierownictwo artystyczne NFM Orkiestry Leopoldinum
Bartłomiej Nizioł – skrzypce
NFM Orkiestra Leopoldinum
Program:
Andrzej Panufnik Landscape
Alfred Schnittke Concerto grosso nr 1
***
Arnold Schönberg Verklärte Nacht op. 4
9.09.2026, środa, 19.00
Wrocław, Kościół pw. św. Marii Magdaleny, Katedra Kościoła polskokatolickiego
W gorące letnie dni, kiedy nawet spacerowanie po Mieście Stu Mostów może stać się uciążliwe, Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego oferuje moc orzeźwiających atrakcji. Klimatyzowana przestrzeń i naturalna ochrona przed słońcem w Sali Głównej ORLEN to jedynie wierzchołek góry lodowej! Podczas gdy muzycy NFM wypoczywają na zasłużonych wczasach lub koncertują poza Polską, w progach instytucji wciąż będzie można ugasić pragnienie kontaktu z szeroko rozumianą kulturą.
Już 10 lipca zapraszamy na randkę przy dźwięku wiolonczel. Prawdopodobnie kilkudziesięciu! Proszę wyobrazić sobie czułość tego brzmienia… Rendez-Vous to tytuł finałowego koncertu Międzynarodowej Akademii Wiolonczelowej, podczas którego wystąpi warsztatowa ICA Orchestra złożona zarówno z wykładowców, jak i uczestników kursu. Wśród wykonawców znajdą się muzycy Polish Cello Quartet – zespołu rezydującego w NFM i będącego organizatorem MAW – a obok nich pojawią się prowadzący zajęcia maestrzy Reinhard Latzko i Matthias Bartolomey. Specjalnym gościem wydarzenia będzie HKCO String Quintet z Hongkongu, który sięgnie po tradycyjne instrumenty smyczkowe swojego kręgu kulturowego. Publiczność usłyszy dzieła Tomasza Skweresa i Ng Cheuk-yina w pomysłowy sposób łączące dziedzictwo Wschodu i Zachodu, a także utwory innych kompozytorów: Prospera van Eechaute, Luk Wai-chuna, Jeana Françaix’go i Giana Carla Menottiego.
Już tydzień później zainaugurowana zostanie piąta edycja Kina organowego NFM. Podczas tego cyklu zapraszamy Państwa na spotkania z arcydziełami kina niemego, prezentowanymi w Sali Głównej ORLEN. Towarzyszyć będzie im, wedle praktyki powszechnej przed udźwiękowieniem filmu, improwizacja na organach. Jako pierwszy (17 lipca) odbędzie się pokaz Wschodu słońca – obrazu autorstwa Friedricha Wilhelma Murnaua, który zdobył trzy statuetki Oscarów podczas pierwszej edycji Nagród Akademii. Ekspresjonistycznej, choć jednocześnie Hollywoodzkiej aury dopełni muzyka rezydującej w Paryżu Sophie-Véronique Cauchefer-Choplin.
Drugi film z pewnością zmrozi krew w żyłach publiczności. Furman śmierci (31 lipca) VictoraSjöströma opowiada o sylwestrowej nocy i spotkaniu głównego bohatera z woźnicą zaprzęgu zabierającego dusze na tamten świat, w efekcie czego ten pierwszy podejmuje refleksję nad swoim hulaszczym życiem. Za szatę dźwiękową mrocznego obrazu odpowiadać będzie znany gościom cyklu Michał Kocot. Lato to jednak także czas śmiechu i zabawy, co potwierdzi ostatni z seansów (14 sierpnia). Komedia Jeszcze wyżej! ze sławnym Haroldem Lloydem przypadnie do gustu zarówno kinowym znawcom, jak i osobom, które szukają po prostu rozrywki i humoru. Zwłaszcza że i tutaj, podczas oglądania scen kręconych na wysokości, możemy poczuć gęsią skórkę. Trzecim z odwiedzających NFM organistów będzie włoski wirtuoz, Gabriele Agrimonti.
Skoro tylko rozpocznie się sierpień, przyjdzie pora na corocznie organizowany przez NFM festiwal Forum Musicum (1–9 sierpnia). Tym razem jego dyrektor artystyczny Tomasz Dobrzański zachęca do Sięgania do granic. Chodzi jednak nie o charakterystyczne dla nowoczesności przekraczanie ludzkich ograniczeń, ale o spojrzenie na to, jak w dawnych praktykach muzycznych, szczególnie w twórczości instrumentalnej, wyglądało eksplorowanie peryferii wyobraźni. Przed nami aż pięć spotkań! Sławomir Zubrzycki zaprezentuje brzmienie violi organista łączącej technikę klawiszową z brzmieniem smyczkowym, a zaprojektowanej w pierwotnej formie przez samego Leonarda da Vinci. Grająca na rekonstruowanych instrumentach średniowiecznych i śpiewająca polska grupa The Medievals tchnie nowe życie w najważniejsze zabytki świeckiej muzyki tej epoki. Z kolei Stylus Phantasticus – specjalizujący się w konwencji kompozytorskiej, od której wziął swą nazwę – zaprosi nas do Anglii końca XVII wieku, gdzie uprawiano przełamujące konwencje „fantastyczne” suity przeznaczone na małe zespoły.
Jeśli z jakichś powodów nie udała się Państwu w tym roku wizyta we Włoszech, Włochy złożą wizytę u Państwa. Stanie się tak za sprawą Castello Consort. Program koncertu tych artystów skupi się na przekraczaniu granic możliwości wirtuozowskich. Pierwsza połowa siedemnastego stulecia w leżącym na południe od Alp kraju to przecież właśnie czas rozwoju techniki instrumentalnej, przede wszystkim tej skrzypcowej, mającej przed sobą wielką przyszłość. Obok dzieł Daria Castella czy Andrei Gabrielego w programie znajdą się też polskie akcenty autorstwa Adama Jarzębskiego. Z kolei Ensemble Pampinea sięgnie po wyszukany repertuar określany mianem ars subtilior. Była to „awangarda” wieku XIV, muzyka trudna zarówno dla wykonawców, jak i odbiorców. Owa „hermetyczna” twórczość jest dziś dostępna dla każdego! Nie możemy jednak zdradzić Państwu, w jaki sposób artyści zamierzają objaśnić jej tajemnice…
Ostatnim koncertem przed 61. Międzynarodowym Festiwalem Wratislavia Cantans będzie wspólny występ NFM Orkiestry Leopoldinum oraz artystów Krzyżowa-Music, zatytułowany Muzyczny dialog. W Sali Głównej ORLEN 30 sierpnia pojawią się także wizytujący soliści: tenor Mark Padmore, pianista Adam Golka i wiolonczelista Alexey Stadler. Oprócz tego usłyszymy Alexandra Sitkovetsky’ego i Viviane Hagner. Misją festiwalu Krzyżowa-Music jest muzykowanie dla Europy w samym jej sercu – idea bliska duchowi całego Dolnego Śląska, kraju pogranicza i współistnienia wielu grup etnicznych. Wśród niezliczonych atrakcji znajdą Państwo elegijne Adagio Samuela Barbera, energetyczną Orawę Wojciecha Kilara czy wreszcie efektowny, nieśmiertelny Koncert potrójny C-dur Ludwiga van Beethovena.
Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło.
Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Jak zapowiedział Maestro, tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło:
Koncepcja światłości wiekuistej leży u podstaw niemal każdego utworu religijnego. I zawsze dzieła te wiodą nas z ciemności w światłość. Nawet pełne mroku i rozpaczy Requiem jest drogą do nadziei. Na koniec życia wedle chrześcijan dwie przeciwności łączą się: ciemność, czyli śmierć, przenosi człowieka w inny wymiar światła, czyli życia. Muzyka ma tę cudowną właściwość, że pozwala każdemu niezależnie od światopoglądu cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.
W istocie, takich uczuć doznawaliśmy podczas tego festiwalu wielokrotnie. Rozpoczęły go różne wersje ”Magnificat”. Kolejne koncerty wnosiły nowe, często zaskakujące, elementy do wyrazistego, a przecież nieschematycznego programu.
Giovanni Solima
Te niespodziewane i szczególne przeżycia to z pewnością występ Giovanniego Sollimy w kościele klasztornym Wniebowzięcia NMP w Lubiążu, który został podczas II wojny zniszczony i ogołocony najpierw przez Niemców, a następnie przez Rosjan. Słuchanie muzyki tego natchnionego wirtuoza wiolonczeli w miejscu tak doświadczonym przez historię oddziaływało silnie na wyobraźnię i emocje. Utwór powstał zresztą z inspiracji wnętrzem kościoła równie mocno naznaczonego trudną historią: Santa Maria dello Spasimo w Palermo, stąd jego tytuł: ”Spasimo”.
Sol Gabetta
Duże wrażenie zrobiła na wrocławskiej publiczności także argentyńska wiolonczelistka: Sol Gabetta. Zaledwie 33-letnia artystka ma już w swoim dorobku imponujące sukcesy i nagrania. Interesujące jest to, że gra na bardzo rzadkiej, bezcennej wiolonczeli Guadagniniego z 1759 roku. Podczas Wratislavia Cantans wystąpiła przy akompaniamencie fortepianu z Bertrandem Chamayou. Zagrała z wielką pasją i temperamentem utwory Brahmsa i Bethoveena, wydobywając z owego XVIII-wiecznego instrumentu niezwykłe brzmienia, których barwa przypominała niekiedy skrzypcowe tremola. Publiczność tak w tym zasmakowała, że artystka dwukrotnie bisowała utworami Szostakowicza.
Prezentując tegoroczny program, Giovanni Antonini zrobił pewną ważną uwagę, która sprawdziła się co do joty:
Choć „Podróż do Włoch” skończyła się wraz z pierwszą edycją Wratislavii, którą przygotowywałem, w rzeczywistości każda Wratislavia Cantans jest podróżą poprzez różne wizje muzyki wynikające z indywidualnej wrażliwości goszczących u nas artystów.
Dotyczy to nie tylko Solimy czy Gabetty. Dla mnie wielkim odkryciem tegorocznej odsłony festiwalu był Jan Dismas Zelenka (1679–1745), mało w Polsce znany czeski kompozytor epoki późnego baroku. Większość życia spędził na dworze saskim Augusta II, który jako król Polski przeszedł na katolicyzm. Komponował niemal wyłącznie dzieła religijne, dlatego też nazywany jest czasem katolickim Bachem.
Felix Rumpf, Krystian Krzeszowiak
We Wrocławiu usłyszeliśmy dwa jego dzieła: skomponowane na śmierć króla Augusta II Requiem D-dur ZWV 46 (w ramach koncertu ”Et Lux Perpetua”) oraz Te Deum D-dur ZWV 146, Missa dei Filii C-dur ZWV 20 (koncert ”In Te Domine speravi”). Obydwa wykonania poprowadził znakomity czeski dyrygent i wielki admirator kompozytora - Václav Luks.
Martina Janková, Vaclav Luks, Krystian Krzeszowiak
Requiem Zelenki było niezwykle łagodne i piękne. Może to nawet nieco dziwić. A jednak wrażenie takie mija, jeśli uświadomimy sobie, że w tym przypadku ”Światło Wieczyste”, jak zapowiada tytuł koncertu, oznacza Bożą Obecność i – właśnie! – przejście od ciemności śmierci do Światła. Tłumaczy to pogodną, a nawet radosną tonację dzieła. Dotyczy ona zarówno partii chóru wykonanego przez Collegium Vocale 1704 (znakomity zespół założony przez Luksa), jak też olśniewających arii. Bogactwo brzmienia, wynikające z dialogów instrumentów i ludzkich głosów, a także przeplatanie uroczystego brzmienia muzyki z chórami gregoriańskimi śpiewanymi a cappella – było wprost niezwykłe. Mnie najbardziej jednak urzekły arie w stylu włoskim, a szczególnie soprany, spośród których wyróżniała się Hana Blažíková – znana z występów z P. Herreweghe, w ramach Akademii Bachowskiej.
Hana Blažíková
Drugi koncert, w którym Václav Luks zaprezentował kompozycję Zelenki, tym razem mszę, nosił tytuł ”In Te Domine speravi” (”Tobie, Panie, zaufałem”) i był równie piękny. Rozpoczęły go radosne tony trąbek i fletów, po których nastąpiło chóralne Laudamus, potem zaś cudowny duet sopranów: Martina Jankovà i Isabel Jantschek, śpiewających w dialogu z fletami ”Tu Rex gloriae”. Po nich zaś – mocny kontralt Wiebke Lehmkuhl w ”Tu ad liberandum”, w towarzystwie fletów poprzecznych i skrzypiec. Mimo że dominowały żeńskie arie, to – choć rzadsze – nie mniej piękne były męskie duety tenoru i basu, które wykonali: polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak oraz niemiecki baryton liryczny Felix Rumpf. Zaśpiewali przepięknie ”Tu ad dexteram Dei sedes”. Następnie usłyszeliśmy ich w Missa dei Filii C-dur, w którym to dziele zaśpiewali m.in. ”Qui tollis peccata Mundi”, w duecie z sopranami. Trudno to stopniować, jednak najbardziej urzekł mnie głos urodzonej w Czechach szwedzkiej sopranistki Martiny Jankovej.
Philippe Herreweghe
Philippe Herreweghe z zespołem i koncert Hail, bright Cecilia
Drugim, po Zelence, wydarzeniem muzycznym był, przynajmniej dla mnie, koncert ”Hail, Bright Cecilia” Henry Purcella, poprowadzony przez Philippe Herreweghe.
Kompozycja ta, znana również jako "Oda do św. Cecylii", skomponowana została przez Henry'ego Purcella do tekstu Irlandczyka Nicholasa Brady w 1692 roku na cześć św. Cecylii, patronki muzyków. Pod batutą Philippe Herreweghe i w wykonaniu znakomitego Collegium Vocale Gent muzyka ta zabrzmiała jako piękna, harmonijna całość. Już w tytułowym utworze ”Heil! Bright Cecilia!” mogliśmy doświadczyć doskonałego przeplatania się chóru, pojedynczych głosów i instrumentów. Pięknie brzmiały też duety, np. kontratenor i bas (Damien Guillon, Peter Kooij) w "Hark, hark, each tree its silence breaks". Również pojedyncze arie, jak np. Grace Davidson (sopran) w utworze ”Tis Nature`s voce”, gdzie kobiecy głos niepostrzeżenie przechodzi w chóralny śpiew. Po Philippe Herreweghe zawsze możemy spodziewać się mistrzowskiego wykonania. Dotyczy to zarówno jego interpretacji J.S. Bacha, Henry`ego Purcella czy J. Haydna.
Spośród licznych koncertów wiele jeszcze zasługiwałoby na uwagę. Podróż przez różne odmiany muzyki ”z ciemności w światło” pozwalała bowiem za każdym razem – jak obiecał Maestro Antonini – cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.
Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 22 września 2014 roku.
Z profesorem Andrzejem Kosendiakiem, dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego, o programie nadchodzącej 61. edycji, decyzjach, dojrzałości i przemijaniu rozmawia Szymon Atys.
Andrzej Kosendiak, fot. Łukasz Rajchert
Podobnie jak w ubiegłym roku tytuł nadchodzącego 61. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego inspirowany jest literaturą. W swojej późnej powieści Joseph Conrad twierdził, że w życiu każdego człowieka „przychodzi chwila, w której spostrzegasz przed sobą smugę cienia ostrzegającą […], że dzień pierwszej młodości dobiegł już do końca”. Temat zaiste frapujący – jak należy go rozumieć?
Prof. Andrzej Kosendiak: Conradowski tytuł jest punktem wyjścia do przyjrzenia się takim sytuacjom w życiu człowieka, w których przekracza on pewną granicę, w których coś się kończy i zaczyna coś innego. Pisarz symbolicznie przedstawił moment pozostawienia młodości za sobą i wzięcia pełnej odpowiedzialności za życie swoje i innych. Myślę, że takich smug na drodze każdego z nas można sobie wyobrazić więcej. Jedną z nich jest perspektywa starości i przemijania. To zjawisko dotyczy tak poszczególnych osób, jak i rozmaitych idei, epok, projektów. Intuicyjnie odczuwam, że żyjemy właśnie w czasach przełomu, że świat nie będzie już taki, jaki był. Czy jesteśmy w stanie przekroczyć naszą linię ku dojrzałości?
Osobnym tematem conradowskiej powieści jest współpraca. Młody kapitan dedykuje swoją opowieść załodze, wobec której „do końca życia zachowa niewygasłą wdzięczność”.
Muszę przyznać, że sam jestem właśnie w momencie życiowych zmian, choć oczywiście festiwal nie opowiada o mnie. Przeczuwam koniec pewnych rzeczy i początek innych. Zauważmy, że dedykacja dla załogi jest sformułowana długo po całej akcji powieści. Narrator-Conrad nie mógł przewidzieć, co się wydarzy, przyjmując funkcję kapitana wraz z jej konsekwencjami. Jego motto jest odpowiedzią na pytanie, które padło, zanim akcja została zawiązana. Tak, opłacało się być dorosłym, opłacało się brać odpowiedzialność.
W dziele Conrada znalazł się jeszcze cytat z wiersza Charles’a Baudelaire’a pt. Muzyka. „[Muzyka to] spokojne, płaskie, ogromne zwierciadło mojej rozpaczy”. Czy takie ma być nastawienie publiczności?
Nastawienie zawsze pozostawiamy słuchaczom. Cisza, która zapanowała na morzu, była rzeczywiście rozpaczliwa, stawiała bohaterów w sytuacji bez wyjścia. Wiemy jednak, że udało im się z niej wybrnąć. Siłą powieści, a z nią festiwalu, jest to, że nie daje jednoznacznych rozwiązań. Każdy musi sam zmierzyć z przemianami, jakie następują w jego życiu. Bywa i tak, że nie potrafimy się znaleźć w nowej rzeczywistości. Niektóre osoby nigdy nie dorastają, inne walczą ze starością lub popadają w depresję – w trakcie ciszy morskiej pogrążają się w rozpaczy. Zachęcam jednak, by zamiast biernie czekać na wiatr prowadzący nasz okręt do szczęśliwej przystani, stawiać pytania i działać…
Przejdźmy w takim razie do bohaterów 61. MFWC. Pełnym splendoru muzycznym obrazem będzie wykonanie koncertowej wersji jednego z najważniejszych projektów Paula McCreesha: Koronacji weneckiej 1595. Także inny artysta przypomni podczas festiwalu swoje dawne, legendarne nagranie.
Koronacja wenecka jest w pewnym sensie podróżą sentymentalną. Projekt ten Paul McCreesh wykonywał na 32. Wratislavii Cantans w 1997 roku. Wtedy go poznałem. Bohater rekonstrukcji mszy koronacyjnej, Marino Grimani, który w 1595 roku otrzymał godność doży, miał już swoje lata, a mimo tego przyjął zaszczyt i wyzwania z nim związane. Również sama Wenecja na przełomie XVI i XVII wieku, wciąż wspaniała i bogata, była właściwie w okresie schyłkowym, rozpoczętym przez zdobycie Konstantynopola przez Turków Osmańskich. Podobnie jak doża, Najjaśniejsza Republika przekroczyła smugę cienia.
Do nagrania sprzed ponad trzydziestu lat nawiąże z kolei zespół Il Giardino Armonico podczas koncertu pod tytułem Sì dolce è’l tormento. Giovanni Antonini bardzo lubi podróże. Ale mowa tu także o pielgrzymce przez życie, także „życie” festiwalu. McCreesh i Antonini to dwóch byłych dyrektorów artystycznych Wratislavii, ja jestem obecnym. Z pewnością obaj czują wdzięczność, która pojawia się w momencie spełnienia. Na pokładzie Otago – żaglowca dowodzonego przez Conrada – gra toczyła się pomiędzy ludźmi i siłami przyrody, a tutaj swoistym antagonistą są „siły sztuki”.
Nad Morze Śródziemne zaprowadzą nas też dwie opery w wykonaniu koncertowym. Mowa o Samsonie i Dalili Camille’a Saint-Seänsa oraz Dydonie i Eneaszu Henry’ego Purcella. Dostrzegamy w ich tytułach pewną symetrię. Czy łączy je coś jeszcze?
O proszę, nie pomyślałem, że i te opery rozgrywają się nad morzem! Nie są to jednak opery marynistyczne [śmiech]. Obie opowieści wyrosły w kulturze śródziemnomorskiej. Ich fabuła toczy się właśnie wokół motywu odpowiedzialności za siebie i naród. Weźmy historię Samsona, czyli dzieło Saint-Saënsa, które poprowadzi Thomas Guggeis. Żydzi byli gnębieni i okupowani przez Filistynów. Chociaż Samson początkowo uległ wdziękom Dalili, później świadomie przekroczył smugę cienia, modlił się do Boga i odzyskał siły, by wraz z oprawcami zginąć pod gruzami świątyni. W ten sposób uratował swój naród. W podobnej sytuacji są kochankowie w kompozycji Purcella. Wykonają ją wraz z solistami Chór Capella Cracoviensis i Accademia Bizantina. Tego rodzaju kwestie nurtują również człowieka współczesnego i będą nurtować człowieka przyszłości.
Porozmawiajmy o artystach polskich, którzy po raz pierwszy lub kolejny pojawią się na Wratislavii Cantans.
Jerzego Maksymiuka zaprosiliśmy w związku z rocznicą jego dziewięćdziesiątych urodzin. Poprowadzi on NFM Filharmonię Wrocławską i Chór NFM. Obecność maestra jest dla mnie osobiście niezwykle poruszająca. Dziwna historia wiąże się z Ars Cantus – ten znakomity wrocławski zespół nigdy nie miał koncertu w głównym nurcie Wratislavii Cantans, a jedynie podczas wydarzenia towarzyszącego! Jego członkowie bardzo wnikliwie i konsekwentnie badają twórczość kompozytorów Śląska, a także ogólnie rozumianej epoki średniowiecza.
Podczas tegorocznej Wratislavii wystąpi również NFM Orkiestra Leopoldinum. U boku jej dyrektora artystycznego Alexandra Sitkovetsky’ego zobaczymy pewnego cenionego przez wrocławską publiczność skrzypka, obaj artyści pojawią się też w koncertach kameralnych.
Tajemniczy skrzypek to oczywiście Bartłomiej Nizioł. Wraz z Sitkovetskym stanowią parę absolutnych wirtuozów o zróżnicowanych temperamentach. W drugim, wiolonczelowym duecie członek Polish Cello Quartet Tomasz Daroch spotka się z Istvánem Várdaiem. Zobaczymy, czym poskutkuje rezonans ich energii i wyobraźni. I niespodzianka: oba recitale zakończą się improwizacją w wykonaniu wirtuozów! Koncerty kameralne odbędą się w niewielkich wnętrzach. To rodzaj przystanku festiwalowego, wyciszenia się w fizycznej bliskości wykonawców.
W koncercie NFM Orkiestry Leopoldinum punktem ciężkości jest Verklärte Nacht Arnolda Schönberga. Dzieło zostało napisane jeszcze w XIX wieku, nie chodzi więc o moment powstania dodekafonii ani nawet odejście od tonalności. Tu jednak zaczęła się droga, w ramach której austriacki kompozytor wziął później odpowiedzialność za coś kompletnie nowego, zdecydował się na dorosłość artystyczną i to w radykalny sposób. Z perspektywy czasu wiemy, że utwór ten zapoczątkował totalny przełom, ale i początek końca dawnego świata muzycznego.
Tradycyjnie przewidziany jest wieczór dla miłośników muzyki współczesnej, a także koncerty gordonowskie i wydarzenie Burze namiętności w wykonaniu kursantów, prowadzone przez klawesynistkę Martę Niedźwiecką.
Kurs Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej jest częścią wieloletniej współpracy z wrocławską Akademią Muzyczną im. Karola Lipińskiego. Cieszę się, że pojawi się tam Marta Niedźwiecka. Być może i ona wchodzi w jakiś nowy etap swojego życia [śmiech]… Jest wspaniałą klawesynistką, może zostanie kapelmistrzynią? W tym wypadku nie musiała, jak w noweli Conrada, nastąpić intryga starego kapitana, niemniej pewien emerytowany dyrygent wrocławski świadomie zdecydował, żeby złożyć jej propozycję prowadzenia koncertu [śmiech]. Z kolei trzecia edycja festiwalowych koncertów gordonowskich odbędzie się pod tytułem Rejs w nieznane – Agnieszka Grudzień-Gaczyńska z pomocą wokalistki Magdaleny Zawartko zabierze dzieci w świat conradowskich podróży.
O wiele dłuższą tradycję, z radością przez nas kontynuowaną, mają na Wratislavii koncerty muzyki współczesnej. Tym razem zaprosiliśmy koloński zespół Ensemble MusikFabrik, w programie którego znajduje się prawykonanie utworu ukraińskiej kompozytorki Anny Korsun. W dziele Georgisa Aperghisa natomiast pojawia się motyw orficki. Ta podróż kończy się podjęciem decyzji w straszliwej aurze, a skutkiem jest samotność. To sens żałoby.
W lutym poznaliśmy zwycięzców konkursu na program muzyczny nawiązujący do tematu tegorocznej edycji festiwalu. Czy może Pan przybliżyć sylwetki wyłonionych zespołów?
Nagrodziliśmy wykonawców, ale też ich programy, które musiały być związane z myślą przewodnią festiwalu. To artyści są autorami prezentowanego przez siebie repertuaru. W tym roku wygrały dwa zespoły zdaniem jury znakomite: BREZZA i Les 4 sens. Kiedyś będzie o nich głośno. Z jednej strony mamy muzykę barokową i gwiazdora – sopranistę Maayana Lichta w utworach Georga Friedricha Händla, a z drugiej kwartet wokalny, który wykonuje twórczość dziewiętnasto- i dwudziestowieczną z elementami scenicznymi – muzycy stają się w pewnym sensie aktorami.
Wróćmy więc do koncertu dyrektora festiwalu. Poprowadzi Pan kantaty Johanna Sebastiana Bacha.
Uściślę: podczas tego wieczoru wystąpi dwóch dyrektorów festiwalu. Wszystkie kantaty Bacha traktują o życiu człowieka i jego kondycji. Jak je wybierałem i dlaczego jako flecista towarzyszyć mi będzie właśnie Antonini? Otóż powiedziałem mu pewnego razu, że zbliża się moja siedemdziesiątka i że jestem na etapie kolejnej smugi cienia. Czuję się na tyle dojrzały artystycznie, żeby nagrać pierwszą płytę z muzyką Bacha! Z zainteresowaniem przyjął tę uwagę i od razu wyraził chęć zagrania razem ze mną. Pierwszy taki koncert w wykonaniu Wrocław Baroque Ensemble z jego towarzyszeniem, zatytułowany Komm, miał miejsce w styczniu 2025 roku. Nagrania tego repertuaru wyda kultowe Alpha Classics. Wydawnictwo zamówiło u nas całą serię albumów z kantatami Bacha z udziałem fletu podłużnego! Materiał z koncertu Herr Jesu trafi na drugą płytę z tej serii.
Gustav Mahler w zamykającej festiwal VI Symfonii z pewnością dał wyraz osobistym lękom, a mówi się, że przewidział czekające go osobiste katastrofy. Jak Pan odbiera to dzieło i jakie przesłanie może ono nieść słuchaczom?
Wraz ze Staatskapelle Dresden i Danielem Gattim wahaliśmy się między Szóstą i Dziewiątą. Wybrałem „Tragiczną”, bo powstała w życiowym momencie przejścia – Mahler stał przed totalną zmianą: w 1907 roku opuścił wiedeńską Hofoper, tragicznie zmarła jego córka, a sam dowiedział się o ciężkiej chorobie serca. Paradoks polega na tym, że pesymistyczny utwór powstał jeszcze w szczęśliwym okresie jego biografii. Kiedy przekroczymy dany moment, to wiemy, że mamy go już za sobą. Ale nim nastąpi, wciąż myślimy, że przyszłość może być inna. Smuga cienia może być czymś, co miało się nie stać. Wracając do dzisiejszego świata, można ująć to tak: obawiam się, że to, co nie chcielibyśmy, żeby się stało tak naprawdę, już się dzieje. Czy będziemy potrafili wziąć odpowiedzialność za przyszłość?
Dziś, podczas spotkania prasowego w Narodowym Forum Muzyki, poznaliśmy program 61. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. Festiwal odbędzie się w dniach od 3 do 13 września 2026 r. we Wrocławiu oraz innych miastach Dolnego Śląska, a jego tematem będzie inspirowana twórczością Josepha Conrada Smuga cienia. Bilety będą dostępne w przedsprzedaży online oraz w Kasie NFM od 17 marca 2026 r., godz. 11.00.
Spotkanie prasowe prowadził red. Grzegorz Chojnowski, na prawo od niego: prof. Andrzej Kosendiak, dyrektorka NFM Olga Humeńczuk, pierwszy z lewej: Jarosław Perduta, dyrektor Departamentu Kultury i Sportu w Urzędzie Miejskim Wrocławia, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Podczas tegorocznej edycji wystąpią: Thomas Guggeis, Chór NFM i NFM Filharmonia Wrocławska; Giovanni Antonini z Il Giardino Armonico; Alexander Sitkovetsky, Bartłomiej Nizioł i NFM Orkiestra Leopoldinum; Paul McCreesh z Gabrieli Consort & Players; Ars Cantus; Chór Accademia Bizantina i Chór Capella Cracoviensis pod dyrekcją Ottavia Dantonego; Emilio Pomarico z Ensemble Musikfabrik; Jerzy Maksymiuk, Małgorzata Podzielny, Chór Dziewczęcy NFM, Chór Chłopięcy NFM; BREZZA; Andrzej Kosendiak z Wrocław Baroque Ensemble; Les 4 Sens; Daniele Gatti i Staatskapelle Dresden oraz inni.
61. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego:
Smuga cienia
3–13 września 2026
Wrocław i Dolny Śląsk
Olga Humeńczuk – Dyrektorka NFM
Andrzej Kosendiak – Dyrektor artystyczny
Program
3.09.2026, czwartek, 19.00
NFM, Sala Główna ORLEN
Samson i Dalila
Wykonawcy:
Thomas Guggeis – dyrygent
Brian Jagde – tenor
Anita Rachvelishvili – mezzosopran
Kostas Smoriginas – baryton
Chór NFM
Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
NFM Filharmonia Wrocławska
Program:
Camille Saint-Saëns Samson i Dalila op. 47
4.09.2026, piątek, 19.00
NFM, Sala Czerwona
Sì dolce è’l tormento
Wykonawcy:
Giovanni Antonini – flety podłużne, dulcjan, kierownictwo artystyczne
Angelica Antonini – sopran
Il Giardino Armonico:
Stefano Barneschi, Angelo Calvo – skrzypce
Giulio Padoin – wiolonczela
Giulia Genini – flety podłużne, dulcjan
Andrea Inghisciano, David Brutti – kornety
Margret Köll – harfa
Riccardo Doni – klawesyn, pozytyw organowy
Program:
Claudio Monteverdi Sinfonia z opery Il ritorno d’Ulisse in patria SV 325
Tarquinio Merula Ciaccona
Dario Castello Sonata X à 3
Salomone Rossi Sinfonia in eco à 3
Giovanni Battista Riccio Sonata à 4
Benedetto Ferrari Amanti, io vi so dire
Marco Uccellini Aria sopra „La Bergamasca”
Claudio Monteverdi Sì dolce è 'l tormento SV 332
Dario Castello Sonata XVII à 4 in eco
***
Tarquinio Merula Or ch’è tempo di dormire (Canzonetta spirituale sopra alla nanna)
Dario Castello Sonata 12 à 3
Salomone Rossi Gagliarda „Zambalina” oraz Sinfonia grave à 5
Rekonstrukcja mszy z okazji koronacji doży Marina Grimaniego w Bazylice św. Marka w Wenecji w 1595 roku – m.in. utwory m.in. Giovanniego i Andrei Gabrielich, Girolama Bendinellego, Giovanniego Paoli Cimy i Claudia Merulo (wersja koncertowa)
6.09.2026, niedziela, 10.00, 11.00, 12.00, 13.00
NFM, Sala Czarna
Rejs w nieznane
Koncerty Gordonowskie
Wykonawcy:
Magdalena Zawartko z zespołem
Dominika Stoga, Katarzyna Szymko-Kawalec – animacje dźwiękiem
Martyna Bulińska, Agnieszka Grudzień-Gaczyńska – prowadzenie
6.09.2026, niedziela, 12.00
NFM, Sala Kameralna
Noumen 5
Projekt „10/100” – zamówienia kompozytorskie na 100-lecie Polskiego Radia
Wykonawcy:
proMODERN:
Marta Czarkowska – sopran
Katarzyna Szymkowiak – mezzosopran
Martyna Jankowska – mezzosopran
Aleksander Rewiński – tenor
Krzysztof Chalimoniuk – baryton
Piotr Pieron – bas, kierownictwo artystyczne
Program:
Aleksander Kościów Noumen 5 (prawykonanie)
Utwór Noumen 5 Aleksandra Kościówa powstał na zamówienie Polskiego Radia w ramach obchodów 100-lecia Polskiego Radia
6.09.2026, niedziela, 16.00
NFM, Sala Czerwona
Burze namiętności
Wykonawcy:
Marta Niedźwiecka – prowadzenie, kierownictwo artystyczne, klawesyn
Uczestnicy 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej
Zespół instrumentalny
Program:
Louis-Nicolas Clérambault
Le Jaloux; Médée; Poliphêmeme; Le Triomphe de la paix – kantaty
Współorganizator: Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu
6.09.2026, niedziela, 19.00
NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
Na spokojnym, ciemnym morzu
Recital Andrzeja Filończyka
Wykonawcy:
Andrzej Filończyk – baryton
Sasha Yankevych – fortepian
Program:
M. Karłowicz Zawód; Śpi w blaskach nocy; Na spokojnym, ciemnym morzu; Nie płacz nade mną; Idzie na pola; Skąd pierwsze gwiazdy; Mów do mnie jeszcze; Pamiętam ciche, jasne, złote dnie; Po szerokim morzu
S. Moniuszko Dwie zorze; Kozak; Złota rybka; Morel; Znasz-li ten kraj; Pielgrzym; Wędrowna ptaszyna
K. Szymanowski Słońce, słońce – aria z opery Król Roger op. 46
S. Moniuszko Kto z mych dziewek serce której – aria z opery Straszny dwór; Skąd tu przybyła – aria z opery Halka
30 stycznia byliśmy uczestnikami nadzwyczajnego koncertu, a właściwie wydarzenia, które przekracza ramy tego, co zwykliśmy rozumieć pod tym pojęciem. "Stabat Mater" Antonina Dvořáka w fenomenalnym wykonaniu znakomitych solistów, Chóru NFM oraz NFM Filharmonii Wrocławskiej pozostanie na zawsze w naszej pamięci. Skupienie i wzruszenie, które towarzyszyło melomanom podczas wykonywania "Stabat Mater", a także owacja na stojąco na koniec, są najlepszą recenzją tego koncertu.
"Stabat Mater: Antonina Dvořáka w Narodowym Forum Muzyki, fot. Karol Sokołowski
Zarys kompozycji powstał w 1876 roku, ukończona została rok później. Szkic został dedykowany Františkowi Hušpauerowi „na pamiątkę dla przyjaciela z młodości”. 30 lipca Dvořák wysłał swój rękopis do Wiednia, dołączając wniosek o stypendium Ministerstwa Kultury i Edukacji. Do ostatecznej redakcji utworu powrócił w 1877 roku, kiedy w krótkim odstępie czasu zmarło jego dwoje dzieci, jednak już wstępną wersję utworu stworzył po śmierci najmłodszego dziecka, córki Józefy. Kantatę zwykło się więc postrzegać jako reakcję na śmierć trojga dzieci kompozytora i zapewne tak właśnie było – to się czuje, gdy w skupieniu słuchamy jego muzyki.
Motyw Stabat Mater
Motyw Stabat Mater (Matki Boleściwej) zakorzeniony jest w kulturze europejskiej od czasów średniowiecza, a jego autorstwo przypisywano m.in. papieżowi Innocentemu III, głównie jednak włoskiemu franciszkaninowi Jacopone Todi. W Polsce także pojawiła się jego wersja, zwana Lamentem świętokrzyskim. To tekst, który ukazuje cierpienie Matki stojącej pod Krzyżem Syna, ale także cierpienie każdej matki. Jest to zarazem przekaz, w którym ból ma swój cel i sens. Oto Syn, choć sam niewinny, umiera za ludzkie grzechy. Końcowe "Amen" - "Niech się stanie" - oznacza pogodzenie z bólem i nieuchronnością cierpienia. Celem jest zbawienie.
Przed Dvořákiem po temat ten sięgało wielu kompozytorów, m. in. Luigi Boccherini, Emanuel d’Astorga, których mieliśmy okazję posłuchać w 2019 roku w Narodowym Forum Muzyki w wykonaniu Wroclaw Baroque Ensamble. Do moich ulubionych wersji tego tematu należą kompozycje Josepha Haydna,Giovanniego Battisty Pergolesiego i Antonia Vivaldiego. Również kompozytorzy współcześni tworzyli muzykę do tekstu Todiego, m. in. Karol Szymanowski, Arvo Pärt, Krzysztof Penderecki. Każda z tych kompozycji wzbogaca temat Stabat Mater o nowe aspekty, zarówno muzyczne, jak i treściowe, emocjonalne. Swoistym fenomenem jest żywotność i prawda tego średniowiecznego tekstu nie tylko w muzyce, ale także w malarstwie, rzeźbie, a nawet w filmie ("Pokój syna" Nanni Morettiego). Przyjrzyjmy się więc, na czym polega siła wyrazu utworu Antonina Dvořáka, gdzie tkwi jej tajemnica.
Soliści: Emma Bell (sopran), Natalie Lewis (mezzosopran), Sung Min Song (tenor), Jan Martinik (bas), fot. Adam Sokołowski
Stabat Mater Antonina Dvořáka: cierpienie, medytacja, pojednanie i nadzieja
Cała struktura utworu, podzielona na dziesięć części, tworzy majestatyczny, ekspresyjny łuk, rozciągający się od obrazu śmierci i cierpienia, poprzez uczucia lęku i bolesnej medytacji, aż po finałową, afirmującą życie katharsis. Pomimo osobistej tragedii, której doświadczył krótko wcześniej, kompozytor nie pozwala, by rozpacz nim zawładnęła – w jego muzyce nie słychać ani rezygnacji, ani beznadziei.
Każda z dziesięciu części kantaty jest pomyślana jako niezależny utwór z własną bazą tematyczną. Wyjątkiem jest jedynie ostatnia część, w której kompozytor cytuje część pierwszą, osiągając w ten sposób większą jedność w obrębie całości. Atmosferę całego utworu kształtuje rozległa część pierwsza, Stabat Mater Dolorosa, która niesie w sobie silne poczucie niewyrażalnego smutku i niepokoju. Wyrasta ona z niepokojącego motywu wznoszącego się półtonami, zestawionego z dźwiękiem fis, utrzymywanym w oktawach. Josef Suk wspomina, że Dvořák podobno stwierdził, iż rozmyślając nad swoją koncepcją Stabat Mater, stale miał w pamięci obraz Krzyża.
Po długim orkiestrowym wstępie, chór mieszany i kwartet solistów stopniowo dodają swoje głosy. Nieprzerwany nurt melodyczny wielokrotnie prowadzi do stromo narastającego pasażu, który kulminuje w krzyku rozpaczy (akord septymowy zmniejszony fortissimo w orkiestrze tutti i chórze). Dopiero tuż przed zakończeniem utworu muzyka łagodnie przechodzi w kojącą tonację durową. W kolejnych ośmiu częściach utworu chór zasadniczo naprzemiennie występuje z solistami: po medytacyjnym kwartecie Qui est homo następuje chóralna Eja mater o rytmie quasi-marszowym, po której następuje partia na bas solo Fac, ut ardeat cor meum; następnie chóralne Tui nati vulnerati; aria tenorowa o niemal ludowej melodii Fac me vere, tecum flere; delikatna pieśń chóralna Virgo virginum; duet sopranu i tenora Fac ut portem Christi mortem oraz aria altówkowa o atmosferze determinacji Inflammatus. Ostatnia część, Quando corpus morietur, wykorzystujące chór i solistów w równym stopniu, tematycznie opiera się na materiale z pierwszej części, co sugestywnie zamyka kompozycję. Nastrój tej części jest jednak inny. Ponownie słyszymy wznoszącą się sekwencję w orkiestrze i chórze, znaną z pierwszej części, ale tym razem nie prowadzi ona do ekspresji bólu, lecz kulminuje w promiennej tonacji durowej. Po niej następuje złożona fuga do słowa „Amen”, z finałowym katharsis a cappella w chórze, wyrażającym pojednanie i nadzieję.
Paul McCreesh i NFM Filharmonia Wrocławska, fot. Adam Sokołowski
"Stabat Mater" pod Paulem McCreeshem
Podczas koncertu w Narodowym Forum Muzyki NFM Filharmonię Wrocławską, Chór NFM i solistów poprowadził znakomicie Paul McCreesh. Pamiętamy jego interpretację "Stabat Mater" Antonina Dvořáka z 2012 roku, kiedy to w ramach 47. edycji Wratislavia Cantans wystąpił z innych składem artystów, z towarzyszeniem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach i Chóru Filharmonii Wrocławskiej. Powrót do tej kompozycji kilkanaście lat później okazał się jeszcze dojrzalszy i piękniejszy. Wspaniały był przede wszystkim śpiew solistów i Chóru, znakomicie ze sobą współpracujących. Wśród znakomicie dobranych solistów najbardziej urzekł mnie głos południowokoreańskiego tenora operowego Sung Min Songa, zarówno w partiach solowych, jak i w duetach z pięknym sopranem Emmy Bell. Urzekał mroczny mezzosopran Amerykanki Natalie Lewis, pieścił ucho dostojny bas Jana Martiníka. Jak zwykle, doskonale brzmiał Chór NFM oraz NFM Filharmonia Wrocławska.
Skupienie i wzruszenie, które towarzyszyło melomanom podczas wykonywania "Stabat Mater", a także owacja na stojąco na koniec, są najlepszą recenzją tego koncertu.