Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Juliusz Cezar, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Juliusz Cezar, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2024

Giulio Cesare in ... Vienna /recenzja opery "Giulio Cesare in Egitto" G. F. Händla w Wiener Staatsoper/

8 lipca tego roku obejrzałam w Wiener Staadtsoper znakomitą inscenizację opery Georga Friedricha Händla: "Giulio Cesare in Egitto". Nie tylko wspaniała, błyskotliwa inscenizacja Davide Livermore, ale także wyborni artyści, m. in. Cecilia Bartolli, Carlo Vistoli, Kangmin Justin Kim, Sara Mingardo i Max Emanuel Cenčić. Orkiestrę Les Musiciens Du Prince - Monaco oraz Chór Opery Monte-Carlo poprowadził Gianluca Capuano. To była prawdziwa muzyczna uczta!

Scena zbiorowa z opery "Giulio Cesare" w Wiener Staatsoper, fot. Marco Borelli
"Giulio Cesare in Egitto" Georga Friedricha Händla jest jedną z najpopularniejszych oper tego kompozytora, także jedną z moich ulubionych. Powstała dla Królewskiej Akademii Muzycznej w 1724 roku. Libretto napisał Nicola Francesco Haym. Przedstawienie od razu odniosło sukces i było wielokrotnie wznawiana przez Händla w kolejnych sezonach operowych, a obecnie jest jedną z najczęściej wystawianych oper barokowych. Skąd taka popularność? Dotąd sądziłam, że przede wszystkim za sprawą pięknej muzyki i że fabuła jest tylko do niej pretekstem, jednak spektakl, który miałam szczęście zobaczyć 8 lipca tego roku w Wiener Staadtsoper, uświadomił mi, że znakomita inscenizacja, będąca spełnieniem Wagnerowskiej idei syntezy sztuk, wydobędzie z niej zarówno walory uniwersalnej tragedii, a właściwie tragikomedii, przywoła ukryte znaczenia (dla tych, którzy je potrafią rozpoznać), sprowokuje refleksję na tematy zgoła współczesne. A przy tym zachwyci pięknym wykonawstwem, zarówno grą orkiestry, śpiewem chórów, jak i  –  nade wszystko  –  wspaniałych solistów. To była prawdziwa uczta! Jakże więc nie spróbować utrwalić te ekscytujące chwile...

Walka o władzę i o kobietę

Tak w skrócie można by streści libretto tej opery. Nawiązuje ono do wydarzeń historycznych, rozgrywających się podczas rzymskiej wojny domowej w latach 49–45 p.n.e.  Trwa walka o władzę w starożytnym Rzymie pomiędzy Gajuszem Juliuszem Cezarem, prokonsulem i zdobywcą Galii, a Gnejuszem Pompejuszem Wielkim, konsulem rzymskim, który otrzymał poparcie Senatu w obronie wartości republikańskich. Po klęsce pod  Farsalos Pompejusz zwrócił się do Ptolemeusza XIII, by udzielił mu schronienia na swoim dworze. Ten wyraził zgodę, pomimo że w tym czasie trwał konflikt o władzę pomiędzy nim a jego siostrą Kleopatrą. Pompejusz zdołał opuścić Tesalię i dostać się na wyspę Lesbos, skąd zabrał żonę Kornelię i syna Sekstusa. Tymczasem kiedy płynęli statkiem do Aleksandrii, Ptolemeusz wysłał łódź dla Pompejusza i ten - mimo przestróg - do niej wsiadł i został zasieczony mieczami swoich oficerów, do których miał zaufanie. Jego odciętą głowę zaniesiono Ptolemeuszowi. Kiedy Cezar przybył do Aleksandrii, na spotkanie z nim wypłynął Teodot, wioząc głowę Pompejusza i jego pierścień. Cezar widząc głowę przyjaciela, wybuchł gniewem, nakazał Teodotowi natychmiast opuścić jego okręt, sam zaś rozpłakał się. Tyle źródła historyczne. 

Sara Mingardo (Cornelia) i Kangmin Justin Kim (Sesto), fot. Marco Borelli
Libretto opery  Händla dość luźno traktuje fakty, układając je według logiki mającego się rozwinąć dramatu. Rozpoczyna się jak u Hitchcocka: "trzęsieniem ziemi". Kiedy zwycięski Juliusz Cezar przybywa do Egiptu, gdzie wita go Kornelia wraz z synem, prosząc o pokój z Pompejuszem,  wkracza przywódca wojsk Ptolemeusza i składa u stóp Cezara głowę jego przyjaciela. Kornelia i jej syn Sekstus wpadają w rozpacz, Cezar zaś w gniew. Ciało zmarłego zostaje uroczyście pochowane. Tymczasem Kleopatra pragnie wykorzystać obecność Cezara dla zdobycia władzy i podszywając się pod swoją służącą, roztacza przed nim swoje czary, ale i sama pozostaje pod urokiem tego wspaniałego władcy. Kornelia tymczasem staje się obiektem pożądania zarówno Ptolemeusza, jak i przywódcy jego wojsk, Achilla. W  rezultacie Ptolemeusz przygotowuje zamach na Cezara, a Achilla wykonuje jego rozkazy w zamian za obietnicę oddania mu Kornelii za żonę. Młody Sykstus tymczasem pragnie pomścić ojca i zostaje aresztowany. Przedtem jednak odwodzi matkę od próby samobójczej. Sytuacja rozwija się dynamicznie: Cezar i Kleopatra miłośnie gruchają, ale wieść o spisku każe władcy stanąć do walki. W rezultacie dochodzą fałszywe, jak się potem okazuje, wieści o śmierci Cezara i jego klęsce. Kleopatra zostaje aresztowana, gdy próbuje z pomocą swych wojsk wesprzeć ukochanego. Następuje kolejny zwrot akcji: Ptolemeusz nie dotrzymuje słowa danego Achilli i ten zwraca się przeciwko niemu. Ginie wprawdzie, ale zanim to się stanie, oddaje swój pierścień Sykstusowi, który odnajduje go śmiertelnie rannego na plaży, a tym samym oddaje pod jego rozkazy swoje wojska. Okazuje się też, że Cezar żyje. Następuje zwycięstwo dobra nad złem: Ptolemeusz ginie z ręki Sykstusa, a Cezar i Kleopatra triumfują. W końcowym refrenie cała obsada (w tym martwy Achilla i Tolomeo) zbiera się na scenie, aby świętować potęgę miłości i triumf dobra nad złem (refren: Ritorni omai nel nostro core).

Giulio Cesare in ... Vienna 

Każdy z nas ma swoje upodobania co do stylu wykonawczego, ale może przede wszystkim śpiewu i gry głównych postaci opery, która – choć sama w sobie jest genialna – nie musi być wszakże genialnie wykonana. 

Cecilia Bartoli w arii "Tu la mia stella sei", fot. Marco Borelli

Pamiętnego 8 lipca zobaczyłam na żywo, jak wspaniała pod każdym względem może być inscenizacja opery. Akcję osadzono w czasach fin de sièclu (kostiumy, scenografia przedstawiająca płynący statek, który mógłby być Titanikiem), co daje złudzenie dekadenckiego piękna, ale zarazem jest to konwencja umowna, przez którą przebijają treści uniwersalne, współczesne. Autorem tej znakomitej inscenizacji jest Davide Livermore  –   włoski aktor, reżyser teatralny, scenograf, kostiumograf, reżyser świateł, piosenkarz, tancerz, dramaturg i dyrektor artystyczny. Jednym słowem człowiek-orkiestra. Mając takie kompetencje, znakomicie i z rozmysłem wyreżyserował sceny i występujące w nich postaci w sposób perfekcyjny i konsekwentny w realizacji swoich zamysłów. Każda scena miała znakomity, żywy i korespondujący z grą głównych postaci drugi plan i była wspomagana przez przez tylną projekcję. Wiem, że to się źle kojarzy, bo projekcje wideo na scenie stały się obowiązkowym banałem. Ale nie w tym przedstawieniu! To żywe tło akcji, nieustannie pulsujące znaczeniami, będące zapowiedzią nadciągających wydarzeń albo kontrapunktem tego, co się dzieje na scenie. Nadciągające chmury zapowiadają dramatyczne wydarzenia, samoloty zrzucają bomby i pogodne dotąd wody stają się "morzem ognia", a potem "morzem krwi". Autorem tych niezwykłych i emocjonujących zjawisk jest trzyosobowy zespół scenografów z Mediolanu - grupa D-WOK, która unowocześniła koncepcję sceny i stworzyła wirtualną i mapowaną na wideo scenerię, dzięki wykorzystaniu nowych technologii. 

Od lewej: Kangmin Justin Kim (Sesto), Max Emanuel Cenčić (Tolomeo), 
Sara Mingardo (Cornelia) i Służący (rola niema), fot. Marco Borelli

Choreografię przedstawienia stworzył Stefano Visconti. Wiele dodają pierwszemu planowi sceny rozgrywające się równolegle na drugim, współtworząc wieloznaczne, polifoniczne uniwersum. Wierny służący Tolomeo nie jest tylko "dodatkiem" do swego pana. Widzimy go, jak nieustannie łapie w locie kieliszki i butelki rzucane "w powietrze" przez swego pana, troszczy się o niego, na co wskazuje vis comica jego twarzy podczas "spotkania dyplomatycznego" z Cezarem i jest po prostu niezastąpiony. I to właśnie ten doskonały służący zabija na koniec swego, nie spodziewającego się takiego obrotu rzeczy, pana, i to w momencie, gdy ten przedwcześnie triumfuje z powodu zwycięstwa nad Cezarem. Takie rozwiązanie jest o wiele bardziej logiczne, niż zemsta chłopca, prawda? Każda z postaci jest precyzyjnie poprowadzona, na dodatek trochę na przekór naszym oczekiwaniom. Sceny, w których Kleopatra oczarowuje Cezara swoją urodą i śpiewem, na co on odpowiada z wzajemnością, zostały pomyślane jako ... "występy gwiazd estrady". Przebija z nich wybujały egocentryzm obu postaci. Najpierw "na scenie" pojawia się w błyszczącej sukni, zasłonięta dwoma potężnymi wachlarzami Kleopatra i to nas, widzów próbuje oczarować. Cecilia Bartoli śpiewa arię "Tu la mia stella sei" (i gra swoją postać) z dużym dystansem i porcją autoironii, jakby chciała powiedzieć: "Chcieliście posłuchać gwiazdy? Oto jestem!". 

Carlo Vistoli (Juliusz Cezar) w arii "Se in fiorito ameno prato", fot. Marco Borelli

Cezar w interpretacji Carlo Vistoli to typowy Piotruś Pan. Podczas wykonywania arii "Se in fiorito ameno prato" zachowuje się jak gwiazda rocka, stojąc przed mikrofonem i śpiewając do publiczności. Już nam te wszystkie "ptaszki i gwiazdki w ogrodzie" nie przeszkadzają, bo zaśmiewamy się do łez. Towarzyszący mu skrzypek pragnie jak najprędzej zejść ze sceny, ale ciągle jest na nią przywoływany, co rodzi dodatkowe efekty komiczne. 

Znawca opery Piotr Kaczkowski napisał: "Jak każde dzieło operowe Händla, ono również lśni jednak pełnym blaskiem dopiero, gdy wyzywający luksus wokalny i dyrygencka brawura idą w parze z głęboką wiedzą i bezkompromisową dbałością o styl". Wydaje się, że można by to powiedzieć w odniesieniu do wiedeńskiej inscenizacji. Orkiestrę Les Musiciens Du Prince - Monaco oraz Chór Opery Monte-Carlo poprowadził Gianluca Capuano, pochodzący z Mediolanu kompozytor, organista i przede wszystkim dyrygent, założyciel zespołu Il canto di Orfeo, który zajmuje się głównie dziełami późnego renesansu i baroku, a od 2019 roku – główny dyrygent Les Musiciens du Prince - Monaco. Siedząc w loży blisko sceny, miałam okazję obserwować go, z jakim wyczuciem prowadził zarówno orkiestrę, jak i śpiewaków. 

Cecilia Bartolli w arii "Se pietà di me non senti", fot. Marco Borelli

Śpiewaków, dodajmy, wspaniałych. Choć niekwestionowaną gwiazdą inscenizacji była Cecilia Bartoli, to pozostali stworzyli prawdziwe kreacje i zachwycili publiczność. Trzeba było mieć sporo odwagi i wyobraźni, aby w roli młodziutkiej Kleopatry obsadzić zbliżającą się do sześćdziesiątki artystkę. W rezultacie, dzięki koncepcji poprowadzenia tej roli z lekkim dystansem, a nawet autoironią, otrzymaliśmy znakomity efekt. Poza tym, dzięki temu, że rolę tę zaśpiewała artystka dojrzała, a ciągle jeszcze dysponująca wspaniałym głosem, mogliśmy podziwiać ją w brawurowo wykonanych ariach dramatycznych, np. "Se pietà di me non senti", co było poruszającym przeżyciem... W scenie tej została w finale upozowana na Nike, która skrzydłami zasłania twarz, bo nie może patrzeć na cierpienie i śmierć. To ta sama Nike, która w wierszu Herberta "się waha"... Istotną rolę w tej i innych scenach odgrywał kostium, będący ważnym składnikiem symbolicznych treści. Nie można więc nie wspomnieć Mariany Fracasso, która zanim zaczęła projektować modę, a później kostiumy teatralne, studiowała... literaturę. Obecnie zaś współpracuje z najważniejszymi teatrami operowymi i zaprojektowała w tym roku kostiumy do "Traviaty" i "Doktora Fausta" Busoniego we Florencji, "Tosci" i "Normy" w Katanii, "Giocondy" w La Scali i "Zarzueli" Luisa Fernanda Federica Moreno Torroby w Madrycie. Wcale nie dziwi, że jest rozrywana.

Carlo Vistoli jako Juliusz Cezar znakomicie partnerował Cecylii Bartoli. Stworzył pełnokrwistą postać: dyplomatycznego polityka i prawdziwego męża stanu ("Va tacito" z koncertującym rogiem), człowieka impulsywnego, szlachetnego i refleksyjnego ("Aure, deh, per pieta"), ale także pełnego bojowego ducha ("Quel torrente, che cade dal monte"). Pełnowymiarowa postać! A przy tym młody i przystojny. Repertuar barokowy ma w jednym palcu: w 2021 po raz pierwszy wystąpił w roli Giulio Cesare z Andreą Marconem w Bazylei i Madrycie, śpiewał także w Thêatre des Champs-Elysées w Paryżu jako Tolomeo pod dyrekcją Philippe’a Jaroussky’ego. Niebawem zadebiutuje w San Francisco Opera rolą Arsace w "Partenopie" Händla oraz Ruggiero w inscenizacji "Alciny" w Teatro Dell`Opera di Roma. 

Serca publiczności porwał nieoczekiwanie Kangmin Justin Kim – koreańsko-amerykański kontratenor specjalizujący się w repertuarze barokowym, mozartowskim i współczesnym. Jego arie, a w szczególności duet z Sarą Mingardo: "Son nata a lagrimar", poruszyły serca. Sama postać Sesto pokazana została "w rozwoju". Najpierw bohater zachowuje się, jak zagubione dziecko, którym de facto jest po śmierci ojca, potem jednak odczuwa konieczność pomszczenia go, a jednocześnie zaopiekowania się matką. Każda aria tego śpiewaka była tak piękna i pełna emocji, że wywoływała u publiczności prawdziwy entuzjazm, on też dostał na koniec brawa nie mniejsze niż Cecilia Bartolli. Przyćmił też znakomitą śpiewaczkę Sarę Mingardo, która, mimo że dysponuje pięknym, głębokim altem, aktorsko pozostawała nieco w cieniu.

Max Emanuel Cenčić, fot. Marco Borelli
Na koniec chciałabym przywołać jeszcze jedną znakomitą rolę – Tolomeusza, w którą wcielił się inny uznany kontratenor Max Emanuel Cenčić, goszczący niegdyś w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, ale wtedy nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Można by powiedzieć, że miał ułatwione zadanie, grając tzw. czarny charakter, jednak nic bardziej mylnego! Jego Tolomeo jest postacią okrutną i cyniczną, rodzajem współczesnego dyktatora, a zarazem to człowiek ogarnięty szaleństwem, komu ból i cierpienie innych, a także niszczenie tego, co żyje, sprawia prawdziwą rozkosz. Wspaniałe arie, które śpiewa (np. "Belle dee di questo core") pozostają jakby w kontrapunkcie do gestów i czynów. Fascynująca postać, jak ze złego snu...

O tej operze można by bez końca, smakując nie tylko jej stronę muzyczną, wokalno-aktorską, ale także pomysłowość w kreowaniu operowych światów za pomocą współczesnej techniki. Wszystko to razem tworzy oszałamiającą i uwodzicielską całość. Sądzę, że Georg Friedrich Händel również byłby z tej inscenizacji zadowolony, choć rzadko mu się to zdarzało.

sobota, 31 sierpnia 2024

XII Festiwal Oper Barokowych w Warszawskiej Operze Kameralnej /zapowiedź/

 XII Festiwal Oper Barokowych potrwa od 2 września do 24 listopada 2024 roku, a wypełnią go spektakle operowe, koncerty oraz recitale. Istotnym elementem będzie ukazanie oddziaływania muzyki baroku na kompozycje tworzone w czasach nam bliższych, w szczególności na muzykę XX wieku. Tym samym obok twórczości Georga Friedricha Haendla, Antonia Vivaldiego, Jeana-Philippe’a Rameau, Jana Sebastiana Bacha, Henry’ego Purcella i Claudia Monteverdiego zabrzmią dzieła Charlesa Ivesa, Gustava Mahlera i Aarona Coplanda.

Historia festiwalu sięga roku 1993, a źródłem jego powstania były następujące okoliczności: rosnąca popularność muzyki barokowej, liczne odkrycia i rekonstrukcje dawnego repertuaru wspomagane dogłębną wiedzą historyczną (wirtuozeria wykonawcza utrzymana w duchu epoki) zespołu Warszawskiej Opery Kameralnej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że to właśnie w Warszawie w XVII wieku działała jedna z pierwszych stałych scen operowych w Europie, co pokazuje, jak głęboko sięgają korzenie obecności opery w Polsce.

XII edycja Festiwalu zapowiada się imponująco. Zainauguruje go koncert amerykańskiej gwiazdy operowej sceny – Joyce DiDonato, z towarzyszeniem legendarnej orkiestry Il Pomo d’oro. Punktem kulminacyjnym zaś będzie premiera opery „Juliusz Cezar” George’a Friedricha Haendla (dyr. Adam Banaszak, reż. Włodzimierz Nurkowski). Łącznie w Festiwalu weźmie udział blisko dwustu artystów z kraju i zagranicy, a Warszawa jesienią stanie się niekwestionowaną światową stolicą muzyki barokowej.

Program Festiwalu

Koncert Joyce DiDonato 

To jedna z niekwestionowanych gwiazd świata opery. Występuje na największych scenach operowych świata.

W Warszawie Joyce DiDonato zaprezentuje program „Eden” – wraz z orkiestrą Il Pomo d’Oro i dyrygentem Edsonem Scheidem. Od dawna Artystka poświęca się tworzeniu i inicjowaniu projektów, które stanowią wyzwanie i pobudzają publiczność, wykraczając poza fizyczne ograniczenia sali koncertowej. „EDEN” to polifoniczna struktura łącząca muzykę, dramat i edukację, która stawia pytania o nasz indywidualny związek z Naturą.

„Z każdym mijającym dniem – pisze Joyce DiDonato – coraz bardziej ufam doskonałej równowadze, zadziwiającej tajemnicy i sile przewodniej otaczającego nas świata przyrody, jak wiele Matka Natura ma nam do przekazania. EDEN to zaproszenie do powrotu do naszych korzeni i zbadania, czy łączymy się tak głęboko, jak to tylko możliwe, z czystą esencją naszej istoty, aby stworzyć nowy EDEN od wewnątrz i zasiać nasiona nadziei na przyszłość”.

Album „Eden” otrzymał nominację do nagrody Grammy w kategorii „Best Classical Solo Vocal Album”

22 września (niedziela), godz. 18:00.

Gloria Vivaldi / Antonio Vivaldi

Koncert

W programie koncertu znajda się trzy utwory Antonia Vivaldiego: motet „Domine ad adiuvandum me festina” RV 593 oraz „Magnificat g-moll” RV 610 i „Gloria D-dur” RV 589.

Psalm 69 „Domine ad adiuvandum me festina” przeznaczony jest na sopran, podwójny chór, dwa oboje smyczki i basso continuo. Kantyk „Magnificat” był podstawą kilku utworów powstałych między 1716 i 1719 rokiem. Według muzykologa Michaela Talbota, Vivaldi napisał najwcześniejszą wersję g-moll dla sierocińca ok. 1715 roku, a wkrótce potem przepisał go dla klasztoru cystersów w Oseku.

Istnieje domniemanie, że napisał trzy kompozycje do słów hymnu „Gloria in excelsis Deo” – dwa przetrwały w całości, a „Gloria D-dur” RV 589 jest jednym z najbardziej znanych utworów sakralnych kompozytora. Powstała najprawdopodobniej w okolicach 1715-1716 roku (podobnie jak RV 588), a ogromną popularność zawdzięcza choćby obecności w ścieżkach dźwiękowych filmów – m.in. w „Runaway Train” (1985) w reż. Andrieja Konczałowskiego, w „Shine” (1996) w reż. Scotta Hicksa o pianiście Davidzie Helfgotcie (pierwsza część) oraz w „The Hunter” (2011) w reż. Daniela Nettheima z Willemem Dafoe.

10 października (czwartek), godz. 19:00
Juliusz Cezar – Giulio Cesare in Egitto, HWV 17 / Georg Friedrich Händel

Opera

W XVIII wieku opera przeżywała wielki rozkwit. Ciągle powstawały nowe dzieła, ale ich żywotność była krótka. Nikt nie pamiętał o tym, co powstało kiedyś. Ważne było tylko teraz, dziś. Dramma per musica Giulio Cesare in Egitto Georga Friedricha Haendla, mimo premierowego sukcesu, przestała istnieć niemal na dwa stulecia. Dzieło zostało przypomniane dopiero w 1922 roku podczas festiwalu w Getyndze w interpretacji Oskara Hagena.

"Giulio Cesare" miał premierę 20 lutego 1724 roku w królewskim Haymarket Theatre w Londynie (w 1724 roku odbyło się trzynaście przedstawień, rok później – dziesięć, w 1730 roku – jedenaście). Autorem libretta był Nicola Francesco Haym.

"Giulio Cesare" to opera pełna efektownych scen i dramatycznych zwrotów akcji, wspaniałych arii, duetów i partii z udziałem chóru, należy do najczęściej wykonywanych i najbardziej cenionych dzieł Händla. We współczesnych aranżacjach rolę Cezara napisaną dla kastrata altowego Senesino śpiewają kontralty, mezzosoprany lub kontratenorzy.

To opowieść o walce Juliusza Cezara o władzę oraz względy królowej Egiptu, Kleopatry.


22 października (wtorek), godz. 19:00
"Dydona i Eneasz" – Dido and Aeneas, Z.626 /Henry Purcell

Opera

„Dydona i Eneasz” Henry Purcella to opera o władzy, porywie namiętności i samotności. Oto kobieta-władczyni spotyka na swojej drodze wojownika i bohatera. Wcześniejsze życie skłaniało ją do trwania w samotności, jednak siła uczucia zaczyna brać górę. Dydona nie jest w stanie opanować rosnącej namiętności do Eneasza, ulega jej pomimo lęku i niepewności. Nie jest jednak bezpieczna: na dworze ma bowiem przeciwniczki, które knują przeciwko niej, chcą zaszkodzić jej pozycji, chcą ją zniszczyć. Dydona postanawia działać: odsyła Eneasza, skazuje się na samotność…            

Inscenizacja „Dydony i Eneasza” w centrum stawia emocje Dydony – jej siłę, wierność sobie, czystość intencji. Oraz uczucia i działania Eneasza – mężczyzny przeświadczonego o własnej dziejowej roli, przekraczającej czyjś osobisty los. Uniwersalność historii podkreśla umiejscowienie tego XVII-wiecznego muzycznego arcydzieła w drugiej połowie XX wieku.

Tomasz Cyz


29 października (wtorek), godz. 19:00
"Judyta triumfująca" – "Juditha triumphans", RV 644  / Antonio Vivaldi

Opera

“W warszawskiej inscenizacji Judyta jak w soczewce skupia cechy bohaterki tragicznej. Mimo że ma niezwykle silną osobowość, przeżywa konflikt moralno-etyczny. W działaniu cechują ją: determinacja, dwulicowość, konieczność walki z ukrycia i podstęp. Poświęca się, by zniszczyć wroga. Działa z pobudek patriotycznych. Wartości, pomiędzy którymi musi wybrać, to ojczyzna, cnota i własne sumienie. Motywacje jej działania można określić jako patriotyczno-prometejskie, bowiem jest gotowa do najwyższego poświecenia w imię dobra własnego narodu. Dodatkowym cierpieniem jest dla niej sama relacja z Holofernesem. Bohaterka jest nim zauroczona, tworzy się między nimi erotyczne napięcie, jednak ich dialog jest pełen ambiwalencji. Judyta jest wyraźnie oczarowana mężczyzną, jednak wie, że wybierając ojczyznę, musi stłumić rodzące się uczucie do Holofernesa, który dąży do zguby jej ukochanej ojczyzny. Planowane morderstwo jest zatem dla kobiety szalenie trudne, nie do końca zgodne z jej wolą.”

Marta Kociszewska-Hoffmann,

Magazyn PRESTO

23 listopada (sobota), godz. 19:00
Castor et Pollux / Jean-Philippe Rameau

Opera
„Pod względem wokalnym spektakl można uznać za zaśpiewany bardzo stylowo i szlachetnie. Niemal wszyscy artyści obdarowani zostali ciekawymi głosami, a tajniki dawnych technik nie są im bez wątpienia obce. Najbardziej przekonujący był Kieran White w roli Castora, jego głos miał odpowiedni dla muzyki francuskiej blask, ale i lekkość, która jest podstawą przy wykonawstwie tego typu repertuaru. Tylko niewiele ustępował mu Kamil Zdebel jako Pollux; obydwaj śpiewacy, dzięki rezygnacji z mogącej budzić niepotrzebne wrażenie egzaltacji, osiągają duży stopień scenicznej prawdy, niekie- dy nawet dystansu, co w tego typu librettach do osiągnięcia wcale nie jest łatwe. Na ich twarzach każde zdziwienie, obawa, szczęście czy wzruszenie, wywołane nieoczekiwanym obrotem spraw, malowało się w sposób dyskretny, ale nie pozbawiony wewnętrznego napięcia”.

Wiesław Kowalski,
e-teatr

informacja prasowa

wtorek, 31 lipca 2018

`Zstąp, Mojżeszu`, czyli o tęsknocie za wolnością /Olimpiada Teatralna/

Teatralne eksperymenty Romeo Castellucciego, dla którego  sztuka ma stworzyć możliwość objawienia i odkryć oraz o tęsknocie za wolnością i potrzebie nowego Przymierza.

Zstąp, Mojżeszu, fot. Luca Del Pia
Jesteśmy w polowie Olimpiady Teatralnej – olbrzymiego projektu, próbującego środkami artystycznymi opowiedzieć prawdę o współczesnym świecie. Oprócz spektakli tzw. głównego nurtu, jest to także przegląd teatrów alternatywnych, wykraczających poza ramy przedstawienia, prezentacje scen dolnośląskich, programu Instytutu Jerzego Grotowskiego, spektakle i wariacje na temat ”Dziadów” Adama Mickiewicza. Towarzyszą im liczne wystawy, debaty, wykłady i publikacje.
Z tej polifonii artystycznych wydarzeń z pewnością najsilniejszym głosem przemawiają spektakle tzw. głównego nurtu. Ponieważ jest to przegląd znaczących przedstawień z całego świata, mogliśmy doświadczyć wielkiej różnorodności – od śpiewów ormiańskich w ”Armine, Sister” w reż. Jarosława Freta, chińskiego monodramu ”Życie między niebem a ziemią” w wykonaniu Liu Libina, którego bohater przypomina nieco Chaplinowskiego Charliego, poprzez spektakle bogate inscenizacyjnie, jak ”Maskarada” w reż. Walerego Fokina czy ”Max Black, czyli 62 sposoby wsparcia głowy ręką” w reżyserii Heinera Goebbelsa. Pisaliśmy już o ”Trojankach”  - wybitnym przedstawieniu Tadashi Suzuki z 1974 roku, który został ponownie pokazany po latach we Wrocławiu. Tym razem chciałabym podzielić się refleksją na temat spektaklu, który zrobił na mnie, jak dotąd, największe wrażenie, a mianowicie ”Zstąp, Mojżeszu” włoskiego reżysera Romeo Castellucciego. Przedstawienie zagrali aktorzy Socìetas Raffaello Sanzio, której Castellucci jest współzałożycielem.

Świat miejscem prawdy?

Na początek mała prowokacja, nie sposób jej bowiem uniknąć pisząc o teatrze Castellucciego. Otóż jakby wbrew przewodniemu hasłu Olimpiady Teatralnej, reżyser powiada:

Prawda nie ma nic wspólnego z teatrem. To okropne słowo. Prawda wyklucza teatr. Nietzsche, filozof, który zrodził się z tragedii greckiej, powiedział, że sztuka jest instrumentem pozwalającym uwolnić się od prawdy. Jeśli wszyscy znalibyśmy prawdę, bylibyśmy niewolnikami. (…) Dlatego trzeba zaburzyć komunikację, która stała się ideologią dominującą, wprowadzić wątpliwość, niepewność. Sztuka nie jest komunikacją, ale rodzajem odkrywania. Odkrywanie jest odwrotnością, wywróceniem komunikacji. To właśnie jest zadaniem teatru – stworzyć możliwość odkrycia, wręcz objawienia.

W teatrze Castellucciego w istocie nie tyle o gotowe prawdy chodzi, co odkrycia będące udziałem każdego widza z osobna.  W swojej praktyce artystycznej reżyser poszukuje nowego języka teatralnego, wykorzystując spektakularne środki techniczne i tworząc z ich pomocą interesujące kompozycje teatralne, prowokujące widza do myślenia poza schematami. Teatr Castellucciego jest niepowtarzalny, w pełni autorski, a jednocześnie trudny, momentami agresywny i może się nie podobać. Z całą pewnością jest oryginalny i dotyczy spraw istotnych, a to wystarczy, aby uznać tego twórcę za godnego uwagi, jeśli nawet się z nim nie zgadzamy.

Zstąp, Mojżeszu, fot. Luca Del Pia
W tym roku, podczas jubileuszowego XX Festiwalu Szekspirowskiego, Castellucci zaprezentował spektakl z 1997 roku: "Juliusz Cezar. Fragmenty", w którym słowa wciąż kreują świat, ale nośnikiem znaczeń są ciała aktorów. Natomiast we Wrocławiu mieliśmy okazję obejrzeć spektakl z 2014 roku: ”Zstąp, Mojżeszu”.

Świat potrzebuje nowego Przymierza

Tekst przedstawienia został zainspirowany starą pieśnią religijną, śpiewaną w Stanach przez niewolników z Afryki, którzy wzywali Mojżesza, by – jak ongiś naród wybrany – wyprowadził  ich  z niewoli. Romeo Castellucci powraca do tego motywu, twierdząc w swoim przedstawieniu, że świat potrzebuje nowego Przymierza, bez którego ludzie nigdy nie staną się wolni.

Do swojego przedstawienia reżyser zaprojektował także scenografię, kostiumy i światło. Efekt sceniczny jest doprawdy oszałamiający!  Jego plastyczną urodę i niepowtarzalność można by porównać ze sztukami Tadeusza Kantora. W obu przypadkach mamy do czynienia z precyzyjną, świadomą środków scenicznych autorską wizją spektaklu. Jednakże ”malarskość” Castellucciego (który ukończył malarstwo i scenografię na Akademii Sztuk Pięknych w Bolonii)  przypomina raczej obraz filmowy, nieco zamglony, niekiedy niewyrazisty, innym razem uderzający naturalizmem. Tak było w przypadku spektaklu ”Zstąp, Mojżeszu”, ujętym w ramy obrazu, na którym na początku i na końcu ubrane elegancko panie i panowie poruszają się w przestrzeni niby-galerii, oglądając słynny obraz Albrechta Dürera "Młody zając", do dziś zachwycającego dbałością o szczegół, realizmem oraz umiejętnością przekazania specyficznego wewnętrznego napięcia. Pomiędzy tymi scenami rozgrywa się zasadniczy dramat. Castellucci zdaje się wychodzić od sztuki klasycznej, realistycznej, ale natychmiast burzy jej schematy, dokonując twórczej reinterpretacji i tworząc własny, niezwykły świat.

Oto współczesna młoda kobieta rodzi dziecko w hotelowej łazience, a potem – jak jej biblijny pierwowzór – pozostawia je w koszu na wodzie. Tak pojawia się ponownie wyczekiwany Mojżesz. Oczywiście, nikt tego nie rozumie i kobieta jest przesłuchiwana przez policję, która podejrzewa ją o dzieciobójstwo. Następnie trafia do szpitala, gdzie zostaje umieszczona w urządzeniu przypominającym tomograf, który staje się rodzajem ”kapsuły czasu”.

Zstąp, Mojżeszu, fot. Guido Mencari
I oto znajdujemy się w epoce kamienia łupanego – czas zatoczył koło i historia świata zaczyna się na nowo. Musiał jednak znaleźć się ktoś równie odważny i zdeterminowany jak owa kobieta, aby podjąć to wyzwanie. Ta sama bohaterka, tym razem w zamierzchłych czasach, traci dziecko, które z jakichś powodów umiera i zostaje ceremonialnie pogrzebane. Jej rozpacz i próby ”przebicia się” przez przeźroczystą zasłonę, która oddziela jej świat od naszego, są doprawdy przejmujące. Zamknięta w ”tamtym czasie”, jak w kapsule, nie zdoła się jednak przedostać na ”inną stronę”. Tak to Castellucci igra z czasem i przestrzenią w sposób niezwykle dojmujący i długo, jak echo,  pozostający w widzach siedzących po przeciwnej stronie scenicznego ekranu.

Poszczególne obrazy tego spektaklu następują po sobie w sposób logiczny, a jednak nieoczywisty. Pomiędzy nimi pojawia się i głośno pracuje znajdująca się blisko proscenium dziwna machina, przypominająca wielki wał korbowy, na którą nawijają się ludzkie włosy (?). Budzi niepokój, lęk, drgając,  hałasując i rozwibrowując  ciała siedzących w pobliżu widzów. Do tego nieznośny dźwięk. Doprawdy, Castellucci prowokuje nieustannie uwagę i zaangażowanie widza – czy on tego chce, czy też nie. Zupełnie, jakby chciał powiedzieć:
Nie przyszedłeś obejrzeć jeszcze jedną sztukę, siedząc wygodnie w fotelu. Ja tobą potrząsnę!

Przed nami znaczące inscenizacje ”Dziadów” Adama Mickiewicza oraz tajemnicze obrzędy, a także konferencja o przodkach zza morza, które wpisują się w listopadowe Zaduszki. Ponadto ”Prometeusz w okowach” T. Terzopoulosa oraz ”Pole bitwy” Petera Brooka, a także warsztaty i spotkania z wybitnymi twórcami.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline w październiku 2016 roku.

sobota, 27 lipca 2019

Rozpoczął się 23. Festiwal Szekspirowski w Gdańsku

26 lipca rozpoczął się 23. Festiwal Szekspirowski w Gdańsku. Program tegorocznego Festiwalu Szekspirowskiego to inscenizacje zarówno samego Mistrza znad Avonu, jak i te inspirowane jego twórczością oraz stworzone przez dramatopisarzy współczesnych Szekspirowi. Ten ostatni wątek tematyczny ma na stałe zagościć na Festiwalu.




W Nurcie Głównym zobaczymy następujące spektakle:


„Jak wam się podoba”, reżyseria: Krystyna Janda, Teatr Wybrzeże, Gdańsk, Polska

„Lady Makbet”, choreografia Walter Matteini & Ina Broeckx, imPerfect Dancers, Włochy

„Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją”, autor tekstu: Tom Stoppard, reżyseria: Tapasztó Ernő, Aradi Kamaraszínház, spektakl z udziałem The Tiger Lillies, Węgry/Rumunia/UK

„Romeo i Julia”, reżyseria: Lusine Yernjakyan, Yerevan State Chamber Theatre, Armenia

„Tytus Andronikus”, reżyseria: Igor Vuk Torbica, Zagrebačko kazalište mladih (Teatr Młodych w Zagrzebiu), Chorwacja

„Rycerz Ognistego Pieprzu” (The Knight of the Burning Pestle), autor tekstu: Francis Beaumont, reżyseria: Declan Donnellan, Cheek by Jowl/ The Moscow Pushkin Drama Theatre, UK/Rosja

„Rzym”, inspirowany sztukami Szekspira: Koriolan, Juliusz Cezar oraz Antoniusz i Kleopatra, adaptacja: John von Düffel, reżyseria: Karin Henkel, Deutsches Theater, Berlin, Niemcy

„Wujaszek Maroje Reaktywacja”, autor tekstu: Marin Držić, reżyseria: Paolo Tišljarić, koprodukcja House of Marin Držić, Marin Držić Theatre i Midsummer Scene, Chorwacja/Wielka Brytania

Ponadto – koncert brytyjskiego tria The Tiger Lillies

To jeszcze nie wszystkie pozycje w programie Głównego Nurtu festiwalu, w toku jest konkurs o Złotego Yoricka (na najlepszą polską adaptację szekspirowską sezonu), którego finalistów ogłosimy w drugiej połowie czerwca.

Zdjęcie powyżej pochodzi ze spektaklu „Rom” (Rzym), Deutsches Theater, Berlin, fot. Arno Declair

informacja prasowa

niedziela, 7 lipca 2019

Ogłaszamy program nurtu SzekspirOFF 23. Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku

W ramach 23. Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku, w nurcie SzekspirPFF będzie można zobaczyć interesujące spektakle i wziąć udział w wydarzeniach towarzyszących.


26 lipca 2019
26.07, 22.00, „Ecce Homo”, Teatr Bakałarz, Kraków, Polska, 0H50, taras GTS

27 lipca 2019
27.07,15.00, 18.00, „Juliusz Cezar”, Royal Academy of Dramatic Art, Wielka Brytania, 1H30, Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Stara Apteka
27.07, 21.30, „Ecce Homo”, Teatr Bakałarz, Kraków, Polska, 0H50, taras GTS

28 lipca 2019
28.07, 16.00, „Kochanka”, Aleksandra Grącka, performans, Polska, 0H30, TwO
28.07, 17.00, 18.30, „Sen Kalibana”, Piotr Mateusz Wach i Jacek Niepsujewicz, Polska, 1H, Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Stara Apteka
28.07, 22.00, koncert „Shaking the sounds”, ehh hahah + DJ WMUC, wyd. towarzyszące, taras GTS

29 lipca 2019
29.07, 15.30–17.40, 22.00–00:00, „Najkrótszy Szekspir na świecie”, Hubert Michalak / Tricklock Company, Polska / USA – spektakl dla 1 widza, 0H04, TwO
29.07, 20.30, „RYSZ\\\ARD”, Teatr R3, Wrocław, 1H15, Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Stara Apteka
29.07, 22.00, koncert „Shaking the sounds”, ehh hahah + Filip 0-ip / DJ wydzybydzy, wyd. towarzyszące, taras GTS

30 lipca 2019
30.07, 18.00, „Burza”, AST, Wrocław, Polska, 1H15, Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Duża Scena
30.07, 22.00, concert „Shaking the sounds”, Gosha Savage + Filip 0-ip / DJ wydzybydzy, wyd. towarzyszące, taras GTS
30.07, 22.15, „Hamlet. Sen”, Sławek Krawczyński, Anna Godowska / Święto snów, Polska, 1H, Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Stara Apteka

31 lipca 2019
31.07,16.00, 21.00, „Duchy Szekspira”, AT w Warszawie, Polska, 0H50, TwO
31.07,22.00, koncert „Shaking the sounds”, ehh hahah + Filip 0-ip / DJ wydzybydzy, wyd. towarzyszące, taras GTS

1 sierpnia 2019
1.08, 21.00, „Hamletelia”, Caroline Pagani, Włochy, 1H05, TwO

2 sierpnia 2019
2.08, 15.00, 17.00, „Mała premiera – Hamlet”, Teatr Polski / Szkoła Podstawowa nr 83 „Łejery”, Poznań, Polska, 0H50, Miejski Teatr Miniatura
2.08, 22.00, „Hamletelia”, Caroline Pagani, Włochy, 1H05, TwO

3 sierpnia 2019
3.08, 17.30, „Shakespeare shake”, SISU, Shanghai, Chiny, 0H40, TwO
3.08, 22.15, pokaz warsztatowy w wykonaniu finalistów SzekspirOFF 2019 w reż. Piotra Mateusza Wacha, wyd. towarzyszące, taras GTS

4 sierpnia 2019
4.08, 19.00, „Shakespeare shake”, SISU, Shanghai, Chiny, 0H40, TwO


GTS / przestrzenie pozasceniczne
Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Duża Scena
Gdańsk, Teatr Wybrzeże, Stara Apteka
Miejski Teatr Miniatura
Teatr w Oknie (TwO)

informacja prasowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty